Dodaj do ulubionych

Kosciol a "duch czasu"

25.02.11, 11:54
"Kto poslubia ducha czasu, predko owdowieje":

www.kath.net/detail.php?id=30300
To motto jest reakcja na "protestantyzacje" kosciola katolickiego w Niemczech, czyli na odchodzenie kosciola katolickiego od wlasnych zasad i wartosci na rzecz unowoczesniania sie za przykladem kosciolow protestanckich.

Koscioly protestanckie na unowoczesnianiu zyskaly tylko tyle, ze lewacka krytyka zostawia je w spokoju. Nowych wyznawcow nie zyskaly, wrecz przeciwnie.

Ciekawa jestem jakie jest Wasze zdanie na temat podazania kosciolow za "duchem czasu"
Obserwuj wątek
    • a000000 Re: Kosciol a "duch czasu" 25.02.11, 12:27
      Ja jestem przeciwna. Dekalog i Ewangelia są sformułowane tak jasno, że każdy "duch czasu" to odstępstwo od wiary.
      Lewacy nie krytykują protestantów, bo ci są już na równi pochyłej, tylko nie przeszkadzać a ich nie będzie.... kościół który akceptuje grzech śmiertelny - nie jest kościołem chrześcijańskim.

      Moim zdaniem - podążanie kościoła za duchem czasu jest drogą ku zagładzie tego kościoła.
      • 0golone_jajka Re: Kosciol a "duch czasu" 25.02.11, 12:42
        > Lewacy nie krytykują protestantów, bo ci są już na równi pochyłej, tylko nie pr
        > zeszkadzać a ich nie będzie....

        Nie wiem jak jest w Nieczech, ale u nas nie krytykuje się protestantów nie dlatego że ich mało, ale dlatego że robią swoje po cichu i nikogo to nie obchodzi. Co innego Kościół kat. Jego wysocy rangą pracownicy zbyt często występują publicznie. A kto publicznie działa, ten musi być gotów na reakcję publiki. To chyba normalne, nie?
        • z2006 Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 10:20
          0golone_jajka napisał:

          > Co innego Kościół kat. Jego wysocy rangą pracownicy zbyt często występują publi
          > cznie.

          Jezus z Nazaretu też "przesadzał" z publicznymi wystąpieniami. Dlatego niektórzy podburzyli lud, żeby zawołał "Barabasza"...
          • 0golone_jajka Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 15:03
            Porównywanie Jezusa do współczesnych dostojników kościelnych jest nieco chybione.
            Poza tym nie odniosłeś się do mojego zdania, że kto publicznie występuje, ten z reakcją publiki musi się liczyć. Ja uważam, że to normalne. A Ty?
            • z2006 Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 17:32
              0golone_jajka napisał:

              > Porównywanie Jezusa do współczesnych dostojników kościelnych jest nieco chybion
              > e.

              Oni są co prawda duzo mniej doskonali moralnie, ale kontynuują Jego misję...

              > Poza tym nie odniosłeś się do mojego zdania, że kto publicznie występuje, ten z
              > reakcją publiki musi się liczyć. Ja uważam, że to normalne.

              Normalnejest też, że za bycie przesladowanym dla sprawiedliwości Bóg udzieli obfitej nagrody.
              • 0golone_jajka Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 18:03
                > Oni są co prawda duzo mniej doskonali moralnie, ale kontynuują Jego misję...

                Twierdzą, że kontunuują, a czy to robią, to inna sprawa.

                > Normalnejest też, że za bycie przesladowanym dla sprawiedliwości Bóg udzieli o
                > bfitej nagrody.

                Rozumiem zatem, że zgadzasz się ze mną że oceniania osób publicznych to normalna rzecz.
                • z2006 Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 18:22
                  0golone_jajka napisał:

                  > Twierdzą, że kontunuują, a czy to robią, to inna sprawa.

                  Tu masz kontynuację:

                  mateusz.pl/czytania/2011/20110227.htm
                  goscniedzielny.wiara.pl/
                  >
                  > Rozumiem zatem, że zgadzasz się ze mną że oceniania osób publicznych to normaln
                  > a rzecz.

                  No tak.
      • maria421 Re: Kosciol a "duch czasu" 25.02.11, 12:51
        Tak, ale Kosciol na "ducha czasu" musi reagowac, nie moze zostawiac wiernych samych z "duchem czasu", musi im dawac odpowiedzi i jednoczesnie sam zadawac sobie pytania o wlasna role w zmieniajacych sie czasach.
        • jurek_z_berlina Re: Kosciol a "duch czasu" 25.02.11, 13:57
          Dla mnie ten szkodliwy „duch czasu“ objawia się przede wszystkim coraz większą panteizacją chrześcijańskiej teologii, w tym niestety, także współczesnej teologii katolickiej. Z dawnej doktryny wybiera się tylko to co „zrozumiałe”, „logiczne”, co „łatwe i przyjemne” (Raffaelo-Kirche – „leicht und locker, ohne schwere Zutaten”), a odrzuca wszelkie „utrudnienia”. A więc jest miłość i oczywiście nieskończone miłosierdzie, wybaczenie i niebo dla wszystkich, ale nie ma już grzechu, potrzeby oparcia się pokusom, nie ma potrzeby pokuty, nie ma piekła i szatana, przynajmniej takiego, o jakim mówi Pismo Święte, ba, coraz częściej nie ma już nawet miejsca na cuda i dogmaty... W ten sposób powstaje współczesna, wolna od niewygodnych i nieprzyjemnych elementów „religia”, która – jak to się zwykło mówić – wchodzi na przeciw człowiekowi czy pochyla się nad tymże człowiekiem, ale która z prawdziwym, twardym chrześcijaństwem dla dorosłych nie ma już zbyt wiele wspólnego.

          Jeśli takim „nowatorom” i „reformatorom” przypomina się, że to chyba człowiekowi wypadałoby porozglądać się za Panem Bogiem, nawet wtedy, gdy w swym samozadowoleniu z siebie, Bóg jest mu „niepotrzebny” i gdy to szukanie jest trudne i wymaga wysiłku wiary, zaraz słyszy się, że nieprawda, że tak nie wolno, że przecież to Bóg we wszystkim ma inicjatywę i że to on szuka człowieka jako pierwszy, a nie odwrotnie...

          No cóż, może i szuka, ale z całą pewnością nie po to, aby skażonego, zbuntowanego przeciw niemu człowieka rozpieszczać udogodnieniami, aby się do jego potrzeb „dopasować”, ale aby uczynić zeń nowe stworzenie według własnego, odwiecznego zamiaru. Buntownika należy zmusić do dobrowolnego złożenia broni, a nie starać się mu przypodobać...

          Poza tym Bóg nigdy się człowiekowi nie narzuca i nawet jeśli przyjąć, że to On przejmuje inicjatywę, zmusić nikogo do do autentycznej, ofiarnej wiary nie tylko nie chce, ale i chyba w pewnym sensie nie może. Po to dał nam wolną wolę, abyśmy sami Go odnaleźli i pokochali. Może nam w tym pomóc, ale to ostatnie, decydujące fiat każdy człowiek musi wypowiedzieć samodzielnie.

          Właśnie o tym wszystkim zapomina współczesna „religia” lansowana mniej lub bardziej radykalnie przez różnych Hryniewiczów, Küngów, czy Drewermannów i chyba dlatego tak wielu ludzi po wstępnej euforii, szybko się do tych pseudo-chrześcijańskich lekkostrawnych papek zniechęca. Takie zniechęcenie jest zresztą zupełnie zrozumiałe, bo skoro mamy do czynienia z „wiarą” w zupełnie niegroźną, spełniającą wszelkie życzenia „złotą rybką”, którą można sobie „hodować” w domciu, to po co zawracać sobie głowę jakimś katolicyzmem czy protestantyzmem? Po co chodzić do kościoła, po co te wszystkie przykazania, sakramenty i nabożeństwa, skoro „złota rybka” i tak nas wszystkich kocha i każdego na pewno zabierze do nieba, bo piekło i tak jest przecież puste...
          • maria421 Jurku 25.02.11, 14:43
            przeczytaj to, prosze:

            kath.net/detail.php?id=29502
            • jurek_z_berlina Re: Jurku 25.02.11, 15:38
              Maria421 napisała:

              Jurku, przeczytaj to, prosze:

              Serdeczne dzięki, przeczytam to sobie już w domu i na pewno skomentuję...
            • jurek_z_berlina Re: Jurku 26.02.11, 22:25
              W najważniejszych punktach obaj dyskutanci potwierdzają moje własne obserwacje, którym dałem już wyraz w powyższych wpisach.

              Wynotowałem sobie trzy szczególnie symptomatyczne fragmenty wypowiedzi, do którch chciałbym się raz jeszcze nieco szerzej odnieść.

              „Demgegenüber haben Modernisten, beziehungsweise „Reformkatholiken“ wie sie im deutschen Sprachraum verharmlosend genannt wurden, auf die nationale Karte gesetzt: „kaisertreu und romkritisch.““

              W przeciwieństwie do (antymodernizmu), moderniści, czy też katoliccy reformatorzy, jak niegroźnie zwykło ich się nazywać w krajach niemieckojęzycznych, stawiali na „narodową“ kartę; byli wierni cesarzowi, a krytyczni wobec Rzymu.

              Cociaż autor wypowiedzi ma tu na myśli modernistów z przełomu XIX i XX wieku, śmiem twierdzić, że w niemieckim Kościele myślenie takie pokutuje do dzisiaj, chociaż oczywiście nie ma już cesarza… Pozostał jednak Rzym, (Watykan), którego krytykowanie ciągle jeszcze uchodzi za przejaw nowoczesnego, otwartego na wszelkiego rodzaju reformy, niemieckiego katolicyzmu. W dyskusjach między katolikami ten wspólny mianownik ustala się zawsze na samym początku; tylko katolicy krytyczni wobec Watykanu są w ogóle diskusionswürdig, czyli godni tego, aby z nimi dyskutować… Rzuca się to dosłownie w oczy przy okazji prawie każdej dyskusji na tematy Kościoła Katolickiego, także tych w mediach… Tego krytycznego nastawienia nie zmieniło wybranie na Stolicę Piotrową Niemca, ba, wydaje się, że teraz, kiedy Kościołem przewodzi były prefekt znienawidzonej przez niemieckich liberałów Kongregacji Nauki Wiary, krytyki jeszcze bardziej się nasiliły.

              Gaudium et spes, luctus et angor – (Freude und Hoffnung, Trauer und Angst, A.d.R.): der Katholizismus ist eine Religion des Gleichgewichts! Überspitzt formuliert: In einer euphorischen Konzilsrezeption setzte man einseitig auf „gaudium et spes“, luctus et angor“ wurden verdrängt, das Gleichgewicht ging verloren!

              Gaudium et spes, luctus et angor – (radość i nadzieja, smutek i strach): katolicyzm jest religią równowagi! Przesadnie formułując, można powiedzieć, że w wyniku euforycznej recepcji Vatikanum II nacisk postawiono na „gaudium et spes“, natomiast „luctus et angor“ były tłumione i w ten sposób utracono potrzebną równowagę.

              Dokładnie tak! To wtedy właśnie zaczęto lansować wspomiany przeze mnie wcześniej Kościół „Raffaello“ („Raffaello-Kirche“), czyli Kościół „lekki i luźny (luzacki?), celowo bez ciężkostrawnych składników“, jak głosił nośny slogan reklamowy znanych także w Polsce białych, kokosowych pralinek „Raffaello“. Nagle okazało się, że bycie katolikiem musi przede wszystkim sprawiać „Spaß“, że od nabożeństw i modlitw ważniejsza jest wesoła wspólnota; salki parafialne i warsztaciki hobbystów przy parafiach stały się centrami życia wspólnoty, a nie świątynia… Przeakcentowywana przy każdej okazji „nadzieja“ (w przygotowaniach i nauczaniu przedsakramentalnym, w kazaniach i dyskusjach) wyparła elementy uciążliwe i wzbudzające bojaźń Bożą, nagle nie wypadało mówić o karze za grzechy, o piekle, o umartwieniu czy cierpieniu jako drogach do świętości itp.

              Es war jahrelang verpönt, vom Opfercharakter der Messe zu sprechen. Die Messe wurde zum Gemeinschaftsmahl degradiert und der Opfercharakter unterbewertet.

              Przez wiele lat nie wolno było mówić o Mszy św. jako Ofierze, zdegradowano ją do uczty wspólnotowej, a ofiarny charakter marginalizowano.

              Przytoczę tutaj bardzo charakterystyczny dla tych tendencji przykład.

              Na początku lat dziewiędziesiątych opiekowaliśmy się z żoną naszym kościołem parafialnym w chrakterze zakrystianów (Küster). Właściwie zakrystianką na etacie była moja żona, a ja pomagałem jej po powrocie z pracy i w czasie weekendów; oboje jednak ukończyliśmy dwuletni kurs przygotowujący do tej służby.

              Otóż w naszej parafii co roku w Wielki Czwartek odbywał się następujący spektakl: z naw usuwano stojące tam zwykle rzędy krzeseł (tradycyjnych ławek u nas nie było) i ustawiano rzędy stołów wraz z krzesłami. Przy tych stołach siadały dzieci, które w danym roku miały zostać przyjęte do pierwszej komunii św. i opiekunki poszczególnych grup. Na stoły wnoszono niekwaszone chleby (kupowane w sklepach tureckich), sół, gorzkie zioła i sok gronowy. Po usadzeniu wszystkich dzieci, wchodzili obaj księża (proboszcz i wikary) w albach i stułach i również zasiadali za stołem. Potem była modlitwa, pieśń i wprowadzenie, coś w rodzaju kazania, w którym proboszcz tłumaczył dzieciom żydowski obrządek spożywania wieczerzy paschalnej. Dzieci jadły chleb z tymi ziołami i popijały sokiem z winogron. Potem ministrant przynosił proboszczowi na stół cyborium wypełnione komunikantami i kielich z winem, a proboszcz konsekrował te dary (odmawiał całą modlitwę eucharystyczną), a następnie opiekunki roznosiły Komunię Św. dzieciom siedzącym przy stole. Wszyscy razem, a więc księża, opiekunki i dzieci przyjmowali Komunię św.; księża pod dwoma postaciami. Następnie odmawiano jeszcze modlitwy końcowe, a „uczta“ kończyła się wspólnym śpiewem… Oczywiście dzieciakom nie mówiono ani słowa o Męce Pan Jezusa, cały czas podkreślając tylko wspólnotę Wieczernika i jak to Pan Jezus kochał swych uczniów i bardzo lubiał z nimi ucztować…

              Nasz proboszcz, a zwłaszcza szalenie nowoczesna, reformatorska i niezwykle krytyczna wobec „Vati-kanu“ (gra słów, drwiąca z „tatusiowego“ Watykanu: „Vati“ – tatuś) parafialna referentka (Gemeindereferentin) byli bardzo dumni z takiej 1-szej Komunii Św. Coprawda w maju odbywała się dodatkowo ta „normlna“, jak to niedbale określał nasz proboszcz: ta „dla gości“, ale tak właściwie najważniejsza była ta „uczta“ wielkoczwartkowa… Oczywiście mieliśmy potem zawsze sporo roboty, bo zaśmiecony okruchami chleba, ziołami i porozlewanym sokiem kościół trzeba było przygotować do normalnej, wieczornej Mszy św. wielkoczwartkowej dla dorosłych…

              Dzisiaj te dzieciaki są dorosłymi ludźmi, ale jestem niemalże pewny, że jeśli w ogóle jeszcze praktykują, msza św. w życiu nie będzie im się kojarzyła z bezkrawą Ofiarą czy Męką Pana Jezusa, ale właśnie z imprezą przy stole, z „ucztą“…
              • maria421 Re: Jurku 26.02.11, 23:24
                Ja bardzo lubie pralata Imkampa. Wielki erudyta, obdarzony blyskotliwa inteligencja , fantastycznie formulujacy wlasne wypowiedzi, a przy tym mowiacy jak prawdzowy katolicki ksiadz. Takich nam trzeba.
          • a000000 Re: Kosciol a "duch czasu" 25.02.11, 15:02
            jurek_z_berlina napisał:

            >po co te wszystkie przykazania, sakramenty i nabożeństwa, skoro „złota rybkaR
            > 21; i tak nas wszystkich kocha i każdego na pewno zabierze do nieba, bo piekło
            > i tak jest przecież puste...

            taka postawa jest strasznym grzechem, przeciwko Duchowi Świętemu.
            • jurek_z_berlina Re: Kosciol a "duch czasu" 25.02.11, 15:34
              a000000 napisała:

              taka postawa jest strasznym grzechem, przeciwko Duchowi Świętemu.

              Wiem. Ale wielu ludzi tak właśnie reaguje. Zachłystuje się nowinkami i otwartą krytyką „tych tam z Watykanu”, zaczyna wierzyć „po swojemu”, po czym całkiem niespostrzeżenie wycofuje się w prywatność, w ogóle przestaje się przejmować tym, co mówi „Kościół”, aż w końcu dochodzi do wniosku, że im żadna hierarchia do kontaktów z Panem Bogiem nie jest potrzebna, więc można być katolikiem nawet wtedy, gdy całkowicie zerwie się z własną wspólnotą, więc po prostu „występują” z Kościoła (przy okazji oszczędzając na podatku)...

              Jeszcze jednym bardzo znamiennym symptomem „protestantyzacji” niemieckiego Kościoła Katolickiego jest prawie całkowity zanik praktykowania sakramentu pojednania. W mojej parafii, która i tak jest nieco inna niż typowe niemieckie parafie, bo obok innych dzielnic obejmuje też wielkie osiedle, w którym mieszka bardzo dużo Polaków, do spowiedzi przystępuje może 4 – 5 osób tygodniowo, przeważnie starszych... Nawet jeśli się założy, że Polacy w większości jeżdżą się spowiadać do Polskiej Misji Katolickiej (tak jak czynię to również ja), to i tak tych kilka osób klęczących przed konfesjonałem w sobotnie popołudnie, wyraźnie wskazuje na całkowity zanik praktykowania tego sakramentu. W zamian za to, przed wielkim świętami organizuje się tzw. nabożeństwa pokutne... A w niedzielę wszyscy jak jeden mąż przystępują do Komunii Św.

              To jest właśnie ten dodatkowy problem, z którym będę musiał dać sobie radę jako szafarz... Niby powinienem pozostawić całą sprawę Panu Bogu i nikogo nie krytykować, ale nieprzyjemne uczucie jednak pozostaje...
              • a000000 Re: Kosciol a "duch czasu" 25.02.11, 16:14
                jurek_z_berlina napisał:

                >A w niedzielę wszyscy jak jeden mąż przystępują do Komunii Św.

                otóż to! Sądzę, że nie zdają sobie sprawy z popełnianego świętokradztwa... ale księża powinni grzmieć z ambon i EDUKOWAĆ!!!
                Znajomy mieszka w Niemczech.... jest rozwiedziony z żoną sakramentalną i żyje w nowym związku cywilnym. Oczywiście do komunii przystępuje i twierdzi, że znajomy ksiądz powiedział, że tak wolno. Ktoś tu łże jak bura suka.

                Niby powinienem pozostawić całą sprawę Panu Bogu i nikogo nie kryty
                > kować, ale nieprzyjemne uczucie jednak pozostaje...

                bardzo nieprzyjemne. Wprawdzie każdy zda sprawę z włodarstwa swego osobiście, ale też bym się czuła nieswojo.
          • maitresse.d.un.francais Jurku masz maila nt 25.02.11, 17:37
            • jurek_z_berlina Re: Jurku masz maila nt 25.02.11, 18:47
              odebralem i odpowiedzialem.

              :)
          • z2006 Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 10:26
            jurek_z_berlina napisał:

            > Dla mnie ten szkodliwy „duch czasu“ objawia się przede wszystkim co
            > raz większą panteizacją chrześcijańskiej teologii, w tym niestety, także współc
            > zesnej teologii katolickiej.

            Bardzo mnie ciekawi, dlaczego nazywasz to "panteizacją"?

            Z dawnej doktryny wybiera się tylko to co „
            > zrozumiałe”, „logiczne”, co „łatwe i przyjemne” [
            > A więc jest miłość i oczy
            > wiście nieskończone miłosierdzie,

            U Boga chyba wszystko jest nieskończone... Co nie znaczy, że Jego miłosierdzie jest bezwarunkowe - warunkiem uzyskania Bożego przeznaczenia jest szczery żal.

            > coraz części
            > ej nie ma już nawet miejsca na cuda i dogmaty...

            A to, że Bóg jest miłoscią i nieskończonym miłosierdziem, nie jest dogmatem?

            > Właśnie o tym wszystkim zapomina współczesna „religia” lansowana mn
            > iej lub bardziej radykalnie przez różnych Hryniewiczów, Küngów, czy Drewermannó
            > w

            Uważaj, co piszesz - co najmniej jeden z tych ludzi jest księdzem.
            • 0golone_jajka Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 15:09
              > Bardzo mnie ciekawi, dlaczego nazywasz to "panteizacją"?

              Też mnie to zastanowiło, ale wolałem się nie odzywać z obawy, że powiem coś głupiego, ale okazuje się, że moje wątpliwości były słuszne, skoro Ty też je masz.
              Panteizacja to jest to co Kościół robi produkując szwadrony świętych i błogosławionych, rozdając relikwie, stawiając tysiące pomników JP2, poświęcając każdy nowo oddany budynek publiczny, fragment drogi, samochody, a nawet tornistry i piórniki! To jest dopiero rozdrabnianie się i odwracanie uwagi od celu zasadniczego, jakim jest naśladownictwo Jezusa Chrystusa w drodze ku zbawieniu wiecznemu.
              • z2006 Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 17:34
                Tobie się chyba pomylił panteizm z politeizmem...
                • 0golone_jajka Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 18:04
                  Oj, ale wpadka. Rzeczywiście pomieszałem.
                  • maitresse.d.un.francais Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 19:46
                    0golone_jajka napisał:

                    > Oj, ale wpadka. Rzeczywiście pomieszałem.

                    Hie hie.
                    • 0golone_jajka Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 20:02
                      Ale nie wstydzę się przyznać.
                      • a000000 Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 20:35
                        0golone_jajka napisał:

                        > Ale nie wstydzę się przyznać.

                        zajrzałam do gugli - też nie wiedziały do to takiego panteizacja. Ale z Twoim wyjaśnieniem się zgadzam. Tworzenie relikwii, świętych, pomników... rozmywa prawdziwą wiarę. Dla mnie to są relikty pogaństwa.
                        • 0golone_jajka Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 21:50
                          Aaa, to się cieszę, że nie mnie jednemu panteizacja się jakoś nie zgadzała.
                          Istnieje panteizm czyli utożsamianie boga z naturą - ja chyba jestem agnostykiem - panteistą :)

                          Ale z Twoim w
                          > yjaśnieniem się zgadzam. Tworzenie relikwii, świętych, pomników... rozmywa praw
                          > dziwą wiarę. Dla mnie to są relikty pogaństwa.

                          Cieszę się, że i Ty to tak widzisz.
                        • jurek_z_berlina Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 22:28
                          Tutaj masz określenie panteizmu.

                          Od niego właśnie pochodzi ta moja „panteizacja“ chrześcijaństwa, którą zarzucam wielu współczesnym wyznawcom i teoretykom „religii“, czyli ułagodzonego, rozwodnionego chrześcijaństwa. Oczywiście nie jest to całkowity panteizm, jak u Giordano Bruno czy Spinozy, którzy negowali istnienie rozumnego Boga osobowego (tak daleko chrześcijańscy liberałowie pójść nie mogą), ale przejęcie pewnych jego elementów, jak chociażby idei przenikania wszystkiego, czy rozumienia Boga jako praprzyczyny, która raz puszczoną w ruch materią wszechświata (czy ewolucją) dalej się specjalnie nie interesuje…

                          Oczywiście panteistycznego pomysłu przenikania wszystkiego przez Boga nie należy mylić z jak najbardziej chrześcijańskim przebóstwieniem…

                          Ta moja panteizacja chrześcijaństwa nie jest zresztą głównym zagrożeniem, bo w/g mnie o wiele bardziej szkodliwe są tendencje, które m. in. opisałem w odpowiedzi Marii na zalinkowany wywiad z prałatem Wilhelmem Imkampem i redaktorem FAZ Lorenzem Jägerem…
                          • z2006 Re: Kosciol a "duch czasu" 27.02.11, 09:43
                            jurek_z_berlina napisał:

                            > Tutaj[/url][/b] masz określenie panteizmu.

                            Oczywiście wiedziałem już wcześniej (nawet be wikipedii), co to jest panteizm. ;-)

                            Pytałem, dlaczego "panteizacją" nazywasz to, co według Ciebie niekorzystnego dzieje sie obecnie w teologii...
                            >
                            > Od niego właśnie pochodzi ta moja „panteizacja“ chrześcijaństwa, kt
                            > órą zarzucam wielu współczesnym wyznawcom i teoretykom „religii“, c
                            > zyli ułagodzonego, rozwodnionego chrześcijaństwa.

                            No tak, tylko uładzenie i "rozwodnienie" nie jest jeszcze dowodem na akurat panetizację. Chyba że do tego trzeba głębszego spojrzenia - w takimrazie mnie oświeć.

                            > ale
                            > przejęcie pewnych jego elementów, jak chociażby idei przenikania wszystkiego,

                            A co ma ta idea wspólnego z np. nadzieją, że piekło będzie puste?

                            > czy rozumienia Boga jako praprzyczyny, która raz puszczoną w ruch materią wszec
                            > hświata (czy ewolucją) dalej się specjalnie nie interesuje…

                            To juz jest deizm a nie panteizm.

                            pl.wikipedia.org/wiki/Deizm
                          • jurek_z_berlina Powyższe uwagi są odpowiedzią na... 27.02.11, 14:06
                            ...Twój wpis, Azerko, jak można się łatwo domyśleć po jego pozycji w „drzewku“

                            ;)
        • a000000 Re: Kosciol a "duch czasu" 25.02.11, 14:11
          maria421 napisała:

          > Tak, ale Kosciol na "ducha czasu" musi reagowac,

          oczywiście, ale raczej hamować tego "ducha" jeśli prowadzi w kierunku zepsucia i niemoralności, a już NIGDY nie powinien dostosowywać się bezkrytycznie do żądań różnych postępowców. Kościół w ogóle powinien zachować ostrożność, zanim coś powie, wyrywność autorytetom nie przystoi. Zdanie kościoła musi mieć zaplecze "ponad wszelką wątpliwość".
      • z2006 Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 10:17
        a000000 napisała:

        > Dekalog i Ewangelia są sformułowane tak jasno,

        Bardzo prosze o podanie jasnego wytłumaczenia całej treści 8 błogosławieństw i "Magnificat". Podobnie niektóre przypowieści Jezusa są dośc niejasne...

        > kościół który akceptuje grzech śmiertelny - nie
        > jest kościołem chrześcijańskim.

        Jaki konkretnie grzech masz na myśli?
        • a000000 Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 16:30
          z2006 napisał:

          > Bardzo prosze o podanie jasnego wytłumaczenia całej treści 8 błogosławieństw i
          > "Magnificat".

          a konkretnie to o co chodzi? mam pracę doktorską napisać, czy jak?


          1. Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie.
          2. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
          3. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
          4. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
          5. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
          6. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
          7. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
          8. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie.
          9. Błogosławieni jesteście, gdy /ludzie/ wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.



          Magnifikat

          Uwielbiaj duszo moja sławę Pana mego,
          chwal Boga stworzyciela, tak bardzo dobrego.
          Bóg mój, zbawienie moje, jedyna otucha,
          Bóg mi rozkoszą serca i weselem ducha.

          Bo mile przyjąć raczył swej sługi pokorę,
          łaskawym okiem wejrzał na Dawida Córę.
          Przeto wszystkie narody, co ziemię osiądą,
          odtąd błogosławioną mnie nazywać będą.

          Bo wielkimi darami uczczonam od Tego,
          którego moc przedziwna, święte imię Jego.
          Którzy się Pana boją, szczęśliwi na wieki,
          bo z nimi miłosierdzie z rodu w ród daleki.

          Na cały świat pokazał moc swych ramion świętych,
          rozproszył dumne myśli głów pychą nadętych.
          Wyniosłych złożył z tronu, znikczemnił wielmożne,
          wywyższył, uwielmożnił w pokorę zamożnych.

          Głodnych nasycił hojnie i w dobra spanoszył,
          bogaczów z niczym puścił i nędznie rozproszył.
          Przyjął do łaski sługę Izraela cnego,
          wspomniał nań, użyczył mu miłosierdzia swego.

          Wypełnił co był przyrzekł niegdyś ojcom naszym,
          Abrahamowi z potomstwem, Jego wiecznym czasem.
          Wszyscy śpiewajmy Bogu, w Trójcy Jedynemu.
          Chwała Ojcu, Synowi, Duchowi Świętemu.

          Jak była na początku, tak zawsze niech będzie,
          teraz i na wiek wieków niechaj słynie wszędzie.

          > Jaki konkretnie grzech masz na myśli?

          konkretnie przykazanie VI - nie cudzołóż. Niektóre kościoły luterańskie oraz anglikańskie współżycie homoseksualne uznały za niegrzeszne.


          • z2006 Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 17:38
            000000 napisała:

            > a konkretnie to o co chodzi?

            O wszystko. Miedzy innymi, co to DOKŁADNIE znaczy "ubodzy duchem", "pokój CZYNIĄCY" i tak dalej...

            > mam pracę doktorską napisać, czy jak?

            Zapewniem Cię, że doktorat to małe piwo w zestawieniu z życiem wegług Ewangelii. ;-)
            • 0golone_jajka Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 18:05
              Ja chyba jestem ubogi duchem, nie?
              • z2006 Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 18:24
                To zależy, czy umiesz na przykład rezygnować z wartości materialnych na rzecz wartości wyższych, czy nie pokładasz nadzei w bogactwie...
                • 0golone_jajka Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 20:15
                  Czasem umiem rezygnować z wartości materialnych na rzecz wartości wyższych, ale jestem pragmatykiem i wiem, że wartości wyższych do garnka nie włożę, więc staram się zgromadzić "bogactwo" aby moja rodzina miała za co żyć na jakim takim poziomie (same zajęcia dodatkowe dla dzieci kosztują mnie blisko 1500 zł miesięcznie, nie licząc wakacji zimowych i letnich) i aby dzieci nie musiały mnie utrzymywać na starość.
                  • a000000 Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 20:32
                    0golone_jajka napisał:

                    > Czasem umiem rezygnować z wartości materialnych na rzecz wartości wyższych,

                    to tak jak i ja. Też staram się zabezpieczyć ten przysłowiowy garnek, ale tak , aby nikt przy okazji nie został skrzywdzony.
                    • 0golone_jajka Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 21:51
                      > aby nikt przy okazji nie został skrzywdzony.

                      Staram się postępować z jedynym przykazaniem humanisty - nie czyń drugiemu co jemu niemiłe.
                  • z2006 Re: Kosciol a "duch czasu" 27.02.11, 09:49
                    www.nonpossumus.pl/ps/Mdr/3.php
                    Rozdz. 3

                    16 A dzieci cudzołożników nie osiągną celu,
                    zniknie potomstwo nieprawego łoża.
                    17 Jeśli nawet żyć będą długo - za nic będą miani
                    i na końcu niechlubna będzie ich starość.
                    18 A jeśli wcześnie pomrą, będą bez nadziei
                    i bez pociechy w dzień sądu:
                    19 bo straszny jest kres plemienia grzesznego!

                    Rozdz. 4

                    3 A rozplenione mnóstwo bezbożnych nie odniesie korzyści;
                    z cudzołożnych odrośli wyrosłe - nie zapuści korzeni głęboko
                    ani nie założy podwaliny niezawodnej.
                    4 Jeśli nawet do czasu rozwinie gałęzie -
                    wstrząśnie nim wiatr, bo słabo utwierdzone,
                    i wyrwie z korzeniami wichura.
                    5 Połamią się nierozwinięte gałęzie,
                    a owoc ich - bezużyteczny, niedojrzały do jedzenia
                    i do niczego niezdatny.
                    6 Bo dzieci zrodzone z nieprawego pożycia,
                    przy osądzeniu rodziców, świadczą o ich przewrotności.
              • a000000 Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 18:45
                0golone_jajka napisał:

                > Ja chyba jestem ubogi duchem, nie?

                nie, wręcz przeciwnie. Ja też nie jestem.
            • a000000 Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 18:44
              z2006 napisał:

              Miedzy innymi, co to DOKŁADNIE znaczy "ubodzy duchem",

              prości i szczerzy jak dzieci. Czyli ani ja, ani Ty....

              > "pokój CZYNIĄCY" i tak dalej...

              niekonfliktowy, szukający porozumienia. Chodzi o zgodę między ludźmi.

              > Zapewniem Cię, że doktorat to małe piwo w zestawieniu z życiem wegług Ewangelii

              wiem. W ogóle to sądzę, że w dzisiejszych czasach życie dokładnie według ewangelii jest niemożliwe. No, może jakiś święty pustelnik....
              • z2006 Re: Kosciol a "duch czasu" 27.02.11, 09:55
                a000000 napisała:

                Miedzy innymi, co to DOKŁADNIE znaczy "ubodzy duchem",
                >
                > prości i szczerzy jak dzieci. Czyli ani ja, ani Ty....

                Ja nie jestem tu szczery? ;-) Poza tym bogactwo treści kryjące się za tym sformułowaniem jest dużo większe.
                >
                > > "pokój CZYNIĄCY" i tak dalej...
                >
                > niekonfliktowy, szukający porozumienia. Chodzi o zgodę między ludźmi.

                No tak, ale Jezus powiedział, że przyszedł, żeby przynieśc na świat nie pokój, ale miecz.
                >
                > W ogóle to sądzę, że w dzisiejszych czasach życie dokładnie według ewange
                > lii jest niemożliwe.

                "Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia."

                > No, może jakiś święty pustelnik....

                Nawet Jezus nie był nim cały czas.
    • maria421 Re: Kosciol a "duch czasu" 25.02.11, 16:46
      Pastor Terry Jones , na podstawie wieloletniego pobytu w Niemczech, tak ocenil kosciol w Europie:

      "Die Kirche in Deutschland ist wie in ganz Europa ziemlich tot. Aus meiner Erfahrung predigen sie in der Regel nicht wirklich die Bibel oder die Erlösungsbotschaft der Evangelien. Sie predigen so etwas wie ein grün-politisches Evangelium."

      "Kosciol w Niemczech, jak i w calej Europie jest martwy. Na podstawie wlasnego doswiadczenia moge stwierdzic ze oni nie glosza prawdziwej Biblii czy ewangelicznego Zbawienia. Oni glosza cos na wzor zielono-politycznej Ewangelii"..

      Swieta prawda!
      • 0golone_jajka Re: Kosciol a "duch czasu" 25.02.11, 16:55
        Nie bardzo rozumiem jak można wygłaszać takie uogólniające tezy na podstawie tak szczątkowych danych. Co innego, gdyby ów pastor mieszkał rok w każdym kraju europejskim. Ale jak spędził kilka czy nawet kilkanaście lat w Niemczech, gdzie religijność jest szczątkowa, a tamtejsze kościoły świecą pustkami i głównie odwiedzają je podstarzali emigranci ze wschodu, to niech się nie wypowiada na temat całej Europy, bo to jest bez sensu.
      • z2006 Re: Kosciol a "duch czasu" 26.02.11, 10:28
        Był już jeden taki, który twierdził,że sam Bóg jest martwy.
    • marcinlet Re: Kosciol a "duch czasu" 25.02.11, 23:00
      Uważasz więc, że Kościół ma być zacofany i niedostosowany do współczesności? Był przecież Sobór Watykański II.
      • a000000 Re: Kosciol a "duch czasu" 25.02.11, 23:21
        marcinlet napisał:

        > Uważasz więc, że Kościół ma być zacofany i niedostosowany do współczesności? By
        > ł przecież Sobór Watykański II.

        sobór nie zlikwidował niektórych grzechów - tak jakby to sobie co poniektórzy życzyli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka