Dodaj do ulubionych

Pocałuj Henryka

03.11.12, 12:57
Tego poranka ktoś zapukał do mych drzwi. Kiedy je otworzyłem, ujrzałem zadbana, ładnie ubrana parę ludzi. Mężczyzna odezwał się pierwszy:
Cześć! Ja jestem Jan, a to Maria.
Maria: - Cześć! Przyszliśmy by zaprosić cie byś pocałował z nami dupę Henryka.
Ja: - Przepraszam?! O czym wy mówicie? Kim jest Henryk, i dlaczego miąłbym chcieć całować jego dupę?
Jan: - Jeśli pocałujesz Henryka w dupę, da ci on milion dolarów; a jeśli nie, spierze cie na kwaśne jabłko.
Ja: - Co? Czy to jakąś wariackie rozruchy?

Jan: - Henryk jest miliarderem i filantropem. Henryk zbudował to miasto. Henryk posiada je cale. On może zrobić wszystko co zechce, i chce ci akurat dać milion dolarów, ale nie może póki nie pocałujesz go w dupę.
Ja: - To zupełnie bez sensu. Dlaczego...
Maria: - Kim jesteś by podawać w wątpliwość dar Henryka? Nie chcesz miliona dolarów? Czy nie są one warte małego pocałunku w dupę?
Ja: - No cóż, może, jeśli to prawda, ale...
Jan: - A wiec chodź pocałować z nami dupę Henryka.
Ja: - Czy często ja całujecie?
Maria: O tak, cały czas...
Ja: - I dal wam już te milion dolarów?
Jan: - No cóż, nie, nie można dostać pieniędzy póki nie wyjedzie się z miasta.
Ja: - A wiec czemu jeszcze z niego nie wyjechaliście?
Maria: - Nie możesz wyjechać póki Henryk ci nie pozwoli, albo on nie da ci pieniędzy i stłucze na kwaśne jabłko.
Ja: - Czy znacie kogokolwiek kto pocałował Henryka w dupę, wyjechał z miasta i dostał milion dolarów?
Jan: - Moja matka całowała Go w dupę cale lata. Rok temu wyjechała, i jestem pewien ze dostała pieniądze.
Ja: - Nie rozmawiałeś z nią od tamtej pory?
Jan: - Oczywiście ze nie, Henryk nie pozwala na to.
Ja: - Dlaczego wiec sadzicie ze ktokolwiek dostaje pieniądze, skoro nigdy z nikim takim nie rozmawialiście?
Maria: - No cóż, dostajesz troszkę przed wyjazdem. Może będzie to podwyżka, może wygrasz cos na loterii, może po prostu znajdziesz dwudziestka na ulicy.
Ja: - A co to ma wspólnego z Henrykiem?
Jan: - Henryk ma pewne znajomości.
Ja: - Przykro mi, ale pachnie mi to jakimś monstrualnym oszustwem.
Jan: - Ale to przecież milion dolarów, czy możesz przepuścić taka szansę? Poza tym, pamiętaj ze jeśli nie pocałujesz Henryka w dupę, zbije cie on na kwaśne jabłko.
Ja: - Może jeśli bym mógł zobaczyć Henryka, pogadać z nim, uzyskać więcej bezpośrednich informacji...
Maria: - Nikt nie widział Henryka, nikt z nim jeszcze nie rozmawiał.
Ja: - A wiec jak całujecie go w dupę?
Jan: - Czasem posyłamy po prostu całusa, myśląc o jego dupie. Czasem całujemy w dupę Karola, i on przekazuje to dalej.
Ja: - Kim jest Karol?
Maria: - Naszym przyjacielem. To on nauczył nas wszystkiego o całowaniu dupy Henryka. Wszystko co musieliśmy zrobić, to po prostu zaprosić go do nas kilka razy na obiad.
Ja: - I tak po prostu uwierzyliście mu na słowo, kiedy powiedział ze jest Henryk, ze Henryk chce byście pocałowali go w dupę, i ze zostaniecie za to wynagrodzeni?
Jan: - O nie, Karol miał list który Henryk wysłał mu wiele lat temu, w którym wszystko zostało wyjaśnione. Tutaj jest jego kopia, sam ja zobacz.
Jan podał mi kserokopie ręcznie zapisanej kartki, w której nagłówku stało:
"Z notatnika Karola". Było tam wypisanych jedenaście punktów.
1. Pocałuj Henryka w dupę, a dostaniesz milion dolarów gdy opuścisz miasto.
2. Używaj alkoholu z wstrzemiezliwoscia.
3. Bij na kwaśne jabłko każdego kto jest inny od ciebie.
4. Zdrowo jadaj.
5. Henryk osobiście podyktował ten list.
6. Księżyc jest zrobiony z zielonego sera.
7. Wszystko co Henryk powiedział jest prawda.
8. Myj ręce po skorzystaniu z toalety.
9. Nie pij.
10. Jadaj swe parówki wyłącznie w bulkach, bez żadnych dodatków.
11. Pocałuj Henryka w dupę, albo zbije cie on na kwaśne jabłko.

Ja: - Ale to wygląda na pisane w notatniku Karola.
Maria: - Henryk akurat nie miął papieru.
Ja: - Mam wrażenie ze gdybyśmy sprawdzili, okazałoby się to pismem Karola.
Jan: - Oczywiście, ale to Henryk to podyktował.
Ja: - Mówiliście przecież ze nikt Henryka nie widział?
Maria: - Teraz nie, ale wiele lat temu przemawiał on do niektórych ludzi.
Ja: - Mówiliście ze jest on filantropem. Co za filantrop bije ludzi na kwaśne jabłko tylko za to ze są inni?
Maria: - Tego chce Henryk, a ma on zawsze racje.
Ja: - Skąd to wiecie?
Maria: - Punkt 7 mówi ze 'Wszystko co Henryk powiedział jest prawda'. To mi wystarczy!
Ja: - Może wasz przyjaciel Henryk po prostu zmyślił to wszystko?
Jan: - Nie ma mowy! Punkt 5 mówi 'Henryk osobiście podyktował ten list'. Poza tym, punkt 2 mówi 'Używaj alkoholu z wstrzemięźliwością', punkt 4 'Zdrowo jadaj', i punkt 8 'Myj ręce po skorzystaniu z toalety'. Każdy wie ze te stwierdzenia są prawdziwe, a wiec i reszta taka musi być.
Ja: - Ale punkt 9 stwierdza 'Nie pij', co nie pasuje zbytnio do punktu 2. Punkt 6 zaś mówi 'Księżyc jest zrobiony z zielonego sera', a to jest totalna bzdura.
Jan: - Nie ma sprzeczności miedzy 9 i 2; 9 po prostu uściśla 2. A co do 6, to przecież nigdy nie byłeś na Księżycu, a wiec nie możesz wiedzieć na pewno.
Ja: - Naukowcy udowodnili przecież ze księżyc jest zrobiony ze skal...
Maria: - Ale nie wiedza czy przybyły one z Ziemi, czy z głębi kosmosu, wiec równie dobrze może to być zielony ser.
Ja: - Naprawdę nie jestem tu ekspertem, ale wydawało mi się ze teoria iż Księżyc powstał z fragmentów Ziemi została obalona. Poza tym, niewiedza skąd skala przybyła nie czyni jej jeszcze zielonym serem.
Jan: - Aha! Właśnie przyznałeś ze naukowcy często się mylą, lecz my wiemy ze Henryk zawsze ma racje!

Ja: - My wiemy?
Maria: - Oczywiście ze tak, Punkt 5 przecież tak mówi.
Ja: - Mówicie ze Henryk zawsze ma racje ponieważ tak mówi list, a list jest prawdziwy ponieważ Henryk go podyktował, ponieważ tak mówi list. To okrężna logika, w niczym nie różniąca się od stwierdzenia: 'Henryk ma racje, ponieważ powiedział ze ma racje'.
Jan: - Wreszcie zaczynasz rozumieć! To takie radosne widzieć kogoś przybliżającego się do myśli Henryka.
Ja: - Ale... ech, nieważne. A co z parówkami?
Maria się zarumieniła. Jan mi zaś odpowiedział:- Parówki, w bulkach, bez dodatków. To po Henrykowemu. Każdy inny sposób jest zły.
Ja: - A co jeśli nie mam bulki?
Jan: - Nie ma bulki, nie ma parówki. Parówka bez bulki jest zła!
Ja: - Bez przypraw? Bez musztardy?
Maria zamarła porażona. Jan krzyknął: - Jak ci nie wstyd używać takich słow.! Wszelkie dodatki są złe!
Ja: - A wiec wielki stos kiszonej kapusty z kawałeczkami parówek jest nie do przyjęcia?
Maria zatkała sobie uszy palcami, mrucząc: - Nie słyszę tego, la la la, la la, la la la.
Jan: - To obrzydliwe. Tylko jakiś potworny zboczeniec mógłby to jeść...
Ja: - To dobrze! Ja jem to bardzo często.
Maria omdlała. Jan zdążył ja pochwycić i wysyczał: - Jeślibym wiedział ze jesteś jednym z tych, nie marnowałbym swego czasu. Kiedy Henryk zbije cie na kwaśne jabłko, ja tam będę, licząc swe pieniądze i głośno się śmiejąc. Na razie jednak pocałuje Henryka w dupę za ciebie, ty bezbułkowy, parowkokrojący pożeraczu kapusty!
Mówiąc to, pociągnął Marie do ich czekającego samochodu, i odjechał.


Obserwuj wątek
    • grgkh Re: Pocałuj Henryka 03.11.12, 15:33
      Znam to od dawna, ale z przyjemnością sobie odświeżyłem w pamięci. Dziękuję.
    • nelsonek Re: Pocałuj Henryka 03.11.12, 15:45
      Opowiadanie starych dowcipów powinno być karalne! :P
      • k_a_p_p_a Re: Pocałuj Henryka 03.11.12, 16:41
        nelsonek napisał:

        > Opowiadanie starych dowcipów powinno być karalne! :P

        Ile zdrowasiek?
        • grgkh Re: Pocałuj Henryka 03.11.12, 17:12
          k_a_p_p_a napisał:

          > nelsonek napisał:
          >
          > > Opowiadanie starych dowcipów powinno być karalne! :P
          >
          > Ile zdrowasiek?

          Tak jak "opowiadanie" zdrowasiek? To do nelsonka...
          • nelsonek Re: Pocałuj Henryka 03.11.12, 23:09
            Zdrowaśki to nie dowcip tylko coś na kształt mantry :)
        • nelsonek Re: Pocałuj Henryka 03.11.12, 23:10
          Nie rozumiem pytania :P
    • sclavus Re: Pocałuj Henryka 03.11.12, 15:49
      nie znałem, ale nie żałuję....
      ... to jakaś surrealistyczna paranoja i ... strasznie długa ;)
      To już wolę o sekatorze - trochę długie, ale wspaniałe.... no i starawe też ;):)
      • k_a_p_p_a Re: Pocałuj Henryka 03.11.12, 16:41
        sclavus napisał:

        > nie znałem, ale nie żałuję....
        > ... to jakaś surrealistyczna paranoja i ... strasznie długa ;)
        > To już wolę o sekatorze -

        Dawaj, i tak będzie na mnie, że kawały z brodą wyciągam.
        • grgkh Re: Pocałuj Henryka 03.11.12, 17:13
          I ja też poproszę, bo - tak mi się wydaje - nie znam tego.
        • sclavus Z przyjemnością... ;) 03.11.12, 17:39
          Sekator

          McGregor ma domek. Domek otoczony jest żywopłotem
          Mc Gregor zorientował się, że żywopłot trzeba przyciąć.
          Mc Gregor jest Szkotem więc na próżno szukał sekatora u siebie – wszędzie!
          Pomyślał sobie: McCarthy’s też mają domek, też otoczony żywopłotem a żywopłot jest przycięty! Wpadnę zatem do nich i pożyczę sekatora od nich.
          Jak pomyślał tak zrobił! Wyszedł z domu i skierował się do McCarthych.
          Idzie i myśli: przyjdę, zapukam i na pewno drzwi otworzy Hellen McCarthy. Zobaczy mnie, uśmiechnie się i powie: o! McGregor! Dawno cię u nas nie było... Właśnie pijemy herbatę – może wejdziesz i napijesz się z nami?
          Wtedy ja powiem: wybacz Hellen! Wpadłem tylko, żeby pożyczyć sekatora...
          No tak! – myśli dalej – ale Hellen jest Szkotką i na pewno mi odpowie: wybacz McGregor. Jakże mi przykro! Właśnie oddaliśmy sekator do naprawy...
          Wtedy ja powiem: Och! Nic się nie stało! W sumie, to nic ważnego. Ukłony dla Boba i do widzenia....
          No tak! – myśli dalej... Może się jednak zdarzyć, że otworzy mi Bob McCarthy.
          Zobaczy mnie, uśmiechnie się i powie: o! McGregor! Dawno cię u nas nie było... Właśnie pijemy herbatę – może wejdziesz i napijesz się z nami?
          Wtedy ja powiem: wybacz Bob! Wpadłem tylko, żeby pożyczyć sekatora...
          No tak! – myśli dalej – ale Bob też jest Szkotem i na pewno mi odpowie: wybacz McGregor. Jakże mi przykro! Właśnie oddaliśmy sekator do naprawy...
          Wtedy ja powiem: Och! Nic się nie stało! W sumie, to nic ważnego. Ukłony dla Hellen i do widzenia....
          No tak! – myśli dalej... Może się jednak zdarzyć, że otworzy mi Jane, służąca McCarthych.
          Zobaczy mnie, uśmiechnie się i powie: o! Pan McGregor! Dawno pana u państwa nie było... Państwo właśnie piją herbatę – może pan wejdzie i napije się z nimi?
          Wtedy ja powiem: wybacz Jane! Wpadłem tylko, żeby pożyczyć sekatora...
          No tak! – myśli dalej – ale Jane również jest Szkotką i na pewno mi odpowie: Niech pan wybaczy, panie McGregor. Jakże mi przykro! Państwo właśnie oddali sekator do naprawy...
          Wtedy ja powiem: Och! Nic się nie stało! W sumie, to nic ważnego. Ukłony dla Hellen i Boba i do widzenia....
          I w tym momencie doszedł do drzwi domku McCarthych...
          Zapukał...
          Otworzyła drzwi Hellen McCarthy...
          I mówi: o! McGregor! Dawno cię u nas nie było... Właśnie pijemy herbatę – może wejdziesz i napijesz się z nami?
          Na co McGregor: w dupie mam wasz sekator...!! Do widzenia!!!


          .. ufielbiałem to, od usłyszenia (około 50 lat temu ;))...
          I ciągle ufielbiam!!!
          • k_a_p_p_a Re: Z przyjemnością... ;) 03.11.12, 17:49
            Słyszałem to w wersji "wiertarka".
            Ale to nie religijny kawał.
            • sclavus Re: Z przyjemnością... ;) 03.11.12, 19:37
              Można go przerobić ;)
              Kowalski ma w domu ołtarzyk i chce go poświęcić...
              Wychodzi z domu i rusza się wkierunku kościoła...
              Po drodze myśli tak: no dobrze... wejdę do kościoła, przeżegnam się wodą święconą, natknę się na samego proboszcza, powiem mu: niech będzie pochwalony, on mi odpowie: na wieki wieków... a z czymże to przychodzisz synu?
              No to ja mu powiem, że chciałbym poświęcić ołtarzyk...
              A on, ponieważ ma konkubinę a konkubina dziecko, na peno mi odpowie: synu! ja, jak ja, ale bóg nie jest Szkotem i w jego imieniu 100 PLNów na jego chwałę, to nie jest dużo...
              Na co ja mu odpowiem: no to ja przyjdę jak uzbieram...
              Idzie i myśli dalej: jak się już przeżegnam wodą święconą, to mogę trafić na wikarego
              ...
              ...
              ...
              I w tym momencie stanął przed wrotami kościoła...
              ***
              mam dokończyć???
              ;););)
              • grgkh Re: Z przyjemnością... ;) 03.11.12, 20:08
                Ładnie wybrnąłeś. :)
                • sclavus Re: Z przyjemnością... ;) 03.11.12, 20:29
                  ... już, kiedy byłem dzieckiem małym, ludzie mówili matce: ale ma pani inteligentne dziecko... ;)
                  I tak już zostało! ;):)
          • nelsonek Re: Z przyjemnością... ;) 03.11.12, 23:12
            Podtrzymuję :P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka