Dodaj do ulubionych

Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy?

05.11.12, 15:21
Wolność jest tym co każdy lubi, wolność zapatrywań na sprawy wiary w Boga to jedna z fundamentalnych wolności człowieka.
Ale na tym forum nie ma wolności, co jakiś wierzący założy wątek zaraz zostaje obrzucony stekiem inwektyw lub w najlepszym razie wyszydzony przez stałych dyskutantów, których nicki znacie. Kary natychmiastowej za to nie ma, więc hulaj dusza, piekła nie ma.
Czy więc dialog wierzącego z ateistą jest niemożliwy?
Dialog jest możliwy o ile dyskutanci nie stosują szyderstw i wyzwisk . Chrześcijanin z założenia nie może sięgnąć do wyzwisk, bo wybrał Boga i miłość, ale ateista może i robi to z wielką przyjemnością szczególnie na tym forum.
Szkoda, mogłoby rozwinąć się tyle ciekawych dyskusji światopoglądowych ale tona w szambie.
Obserwuj wątek
    • voxave Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.11.12, 15:34
      Jak rozmawiać z osobą *wierząca*kiedy na wejściu jest podstawowa ściema----wierca wierzy w bzdury wyssane z palca nie mające żadnego umocowania w rzeczywistości.
      • vacia Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 05.11.12, 17:41
        Już ci którzy naukowo zajmują się filozofią dawno uzasadnili poprzez logiczne argumenty że nie można udowodnić nie istnienia Boga.
        Skoro tak, to żaden ateista nie może być pewien swoich poglądów, to jego wybór a nie naukowo uzasadniony pogląd.
        • k_a_p_p_a Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 05.11.12, 18:16
          vacia napisała:

          > Już ci którzy naukowo zajmują się filozofią
          filozofia nie jest nauką
          > dawno uzasadnili poprzez logiczne argumenty że nie można udowodnić nie istnienia Boga.
          Boga, czyli kogo?

          > Skoro tak, to żaden ateista nie może być pewien swoich poglądów, to jego wybór
          > a nie naukowo uzasadniony pogląd.
          Ateizm jest stanem naturalnym. To wierca ma udowodnić, lub choćby uprawdopodobnić istnienie czegoś, co nazywa bogiem.
          • marina0321 Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 05.11.12, 19:08
            k_a_p_p_a napisał:

            > Ateizm jest stanem naturalnym. To wierca ma udowodnić, lub choćby uprawdopodobn
            > ić istnienie czegoś, co nazywa bogiem.

            Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?

            • k_a_p_p_a Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 05.11.12, 19:13
              marina0321 napisał(a):

              > k_a_p_p_a napisał:
              >
              > > Ateizm jest stanem naturalnym. To wierca ma udowodnić, lub choćby uprawdo
              > podobn
              > > ić istnienie czegoś, co nazywa bogiem.
              >
              > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?

              A za cholerę i dlatego nie buduję na tym modelu świata.
              • marina0321 Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 05.11.12, 19:36
                k_a_p_p_a napisał:

                > marina0321 napisał(a):
                >
                > > k_a_p_p_a napisał:
                > >
                > > > Ateizm jest stanem naturalnym. To wierca ma udowodnić, lub choćby u
                > prawdo
                > > podobn
                > > > ić istnienie czegoś, co nazywa bogiem.
                > >
                > > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?
                >
                > A za cholerę i dlatego nie buduję na tym modelu świata.

                Zgadza się. Chodzi o co innego - ty opowiesz mi Twój sen, którego nie możesz udowodnić, ale ja z kolei też nie mogę udowodnić, że to czy owo Ci się nie śniło; a więc...nie mogę powiedzieć, że to nie jest prawdą, co mówisz, bo nie mam na to dowodów.
                Odnoszę się do tych, którzy twierdzą, że wszystko, czego nie idzie udowodnić, nie istnieje.
                • k_a_p_p_a Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 05.11.12, 19:43
                  > Zgadza się. Chodzi o co innego - ty opowiesz mi Twój sen, którego nie możesz ud
                  > owodnić, ale ja z kolei też nie mogę udowodnić, że to czy owo Ci się nie śniło;

                  To dwie różne sprawy. Nie rozmawiamy o maniu czy niemaniu wizji o określonej treści, ale o budowaniu modelu świata w oparciu o treść wizji. A tu już można wiele udowodnić lub zanegować.

                  > a więc...nie mogę powiedzieć, że to nie jest prawdą, co mówisz, bo nie mam na
                  > to dowodów. Odnoszę się do tych, którzy twierdzą, że wszystko, czego nie idzie udowodnić, >nie istnieje.

                  Można, jeśli wizja jest sprzeczna wewnętrznie i nielogiczna, a także sprzeczna z dostępną wiedzą.
                  • marina0321 Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 05.11.12, 20:15
                    k_a_p_p_a napisał:

                    > > Zgadza się. Chodzi o co innego - ty opowiesz mi Twój sen, którego nie moż
                    > esz ud
                    > > owodnić, ale ja z kolei też nie mogę udowodnić, że to czy owo Ci się nie
                    > śniło;
                    >
                    > To dwie różne sprawy. Nie rozmawiamy o maniu czy niemaniu wizji o określonej tr
                    > eści, ale o budowaniu modelu świata w oparciu o treść wizji. A tu już można wie
                    > le udowodnić lub zanegować.
                    >
                    > > a więc...nie mogę powiedzieć, że to nie jest prawdą, co mówisz, bo nie ma
                    > m na
                    > > to dowodów. Odnoszę się do tych, którzy twierdzą, że wszystko, czego nie
                    > idzie udowodnić, >nie istnieje.
                    >
                    > Można, jeśli wizja jest sprzeczna wewnętrznie i nielogiczna, a także sprzeczna
                    > z dostępną wiedzą.

                    Nie wiem, czy mnie nie zrozumiałeś, czy nie chciałeś zrozumieć, a więc - dajmy sobie spokój.
                    • grgkh Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 06.11.12, 23:33
                      Ja Cię rozumiem świetnie. Teraz zareaguj na to, co ja napisałem. Też spróbuj to "zrozumieć".
                  • chasyd_666 Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 06.11.12, 13:20
                    > Nie rozmawiamy o maniu czy niemaniu wizji o określonej tr
                    > eści, ale o budowaniu modelu świata w oparciu o treść wizji. A tu już można wie
                    > le udowodnić lub zanegować.

                    Co np ?...

                    >
                    > > Odnoszę się do tych, którzy twierdzą, że wszystko, czego nie
                    > idzie udowodnić, >nie istnieje.
                    >
                    > Można, jeśli wizja jest sprzeczna wewnętrznie i nielogiczna, a także sprzeczna
                    > z dostępną wiedzą.

                    Wizja Boga nie spełnia tego warunku :)

                    Skoro zgadzamy się , że nie wszystko można udowodnić naukowo , to twierdzenie , że istnieje tylko to co naukowo udowodnione - jest twierdzeniem nieracjonalnym , czy tak ?...


                    --
                    www.youtube.com/watch?v=AibBR-Jwg4g&feature=related
                    • marina0321 Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 06.11.12, 13:30
                      chasyd_666 napisał:
                      > Skoro zgadzamy się , że nie wszystko można udowodnić naukowo , to twierdzenie ,
                      > że istnieje tylko to co naukowo udowodnione - jest twierdzeniem nieracjonalnym
                      > , czy tak ?...

                      Dokładnie tak.
                      • grgkh Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 06.11.12, 23:37
                        marina0321 napisał(a):

                        > chasyd_666 napisał:
                        > > Skoro zgadzamy się , że nie wszystko można udowodnić
                        > > naukowo , to twierdzenie ,
                        > > że istnieje tylko to co naukowo udowodnione - jest
                        > > twierdzeniem nieracjonalnym, czy tak ?...
                        >
                        > Dokładnie tak.

                        Bzdura.

                        Opis świata to WIEDZA. Wiedza wynika z obserwacji i dowodów.

                        Hipotezy nieudowodnione (to, o czym piszesz) to NIEWIEDZA. Niewiedza nie opisuje świata i NIE WOLNO Jej łączyć z wiedzą.

                        Czy rozumiesz, dlaczego wiedzy i niewiedzy nie powinno się łączyć?

                        Odpowiem od razu: Nie łączymy ich, bo powstaje burdel, w którym już nie wiadomo, co jest wiedzą, a co niewiedzą (domniemaniami, teoriami spiskowymi, fałszami udającymi prawdę). Taki system przestaje opisywać świat.

                        Skapowałaś, marysiu?
                • grgkh Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 06.11.12, 23:25
                  marina0321 napisał(a):


                  > Zgadza się. Chodzi o co innego - ty opowiesz mi Twój sen, którego nie możesz ud
                  > owodnić, ale ja z kolei też nie mogę udowodnić, że to czy owo Ci się nie śniło;
                  > a więc...nie mogę powiedzieć, że to nie jest prawdą, co mówisz, bo nie mam na
                  > to dowodów.
                  > Odnoszę się do tych, którzy twierdzą, że wszystko, czego nie idzie udowodnić, n
                  > ie istnieje.

                  Prawdziwość hipotez na temat świata dowodzimy WSPÓLNIE i te dowody można powtarzać. bo pojawiają się lepsze dowody.

                  NIE MA PRAWDY ABSOLUTNEJ I NA ZAWSZE.
                • grgkh Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 06.11.12, 23:32
                  marina0321 napisał(a):

                  > Odnoszę się do tych, którzy twierdzą, że wszystko,
                  > czego nie idzie udowodnić, nie istnieje.

                  Owszem, tak właśnie jest. Istnienie jest NASZYM potwierdzeniem wynikającym z naszej decyzji. Aktywna decyzja wewnątrz świadomości (najlepiej po jakimś dowodzie) powoduje pojawienie się istnienia. Brak tego skutku jest nieistnieniem.

                  Zrozum - NIEWIEDZA czy coś jest prawdziwe, czy fałszywe, to nie jest ani prawda, ani fałsz. To NIEWIEDZA. Tylko tyle.

                  A opis świata z naszej świadomości składa się z dowodów i ich skutków czyli istnień. Nie ma możliwości żebyśmy dołączali do tego opisu domniemania czyli niewiedzę.
            • grgkh Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 06.11.12, 23:21
              marina0321 napisał(a):

              > k_a_p_p_a napisał:
              >
              > > Ateizm jest stanem naturalnym. To wierca ma udowodnić,
              > > lub choćby uprawdopodobnić istnienie czegoś, co nazywa bogiem.
              >
              > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?

              Przepraszam, a prawdziwość jakiego systemu opisują sny?
              Po co dowodzić prawdziwości rojeń sennych?
              • marina0321 Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 07.11.12, 15:21
                grgkh napisał:

                > marina0321 napisał(a):

                > > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?
                >
                > Przepraszam, a prawdziwość jakiego systemu opisują sny?
                > Po co dowodzić prawdziwości rojeń sennych?

                Potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie, czy nie?
                • grgkh Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 07.11.12, 18:57
                  marina0321 napisał(a):

                  > grgkh napisał:
                  >
                  > > marina0321 napisał(a):
                  >
                  > > > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?
                  > >
                  > > Przepraszam, a prawdziwość jakiego systemu opisują sny?
                  > > Po co dowodzić prawdziwości rojeń sennych?
                  >
                  > Potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie, czy nie?

                  Na Twoje pytanie można odpowiedzieć "tak" lub "nie". Ale ja chcę wiedzieć PO CO to pytanie zadałaś? W zależności od odpowiedzi coś miało z tego wynikać. Potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie, czy nie? Jeśli tak, to właśnie Ci je zadałem. Co miało wynikać z odpowiedzi na to pytanie?

                  Czy pamiętasz, o czym rozmawiałaś wcześniej? O jaką tezę chodziło? Czy się z nią zgadzałaś, czy nie?
                  • marina0321 Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 07.11.12, 21:48

                    > > grgkh napisał:

                    > > > marina0321 napisał(a):
                    > > > > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?

                    > > > Przepraszam, a prawdziwość jakiego systemu opisują sny?
                    > > > Po co dowodzić prawdziwości rojeń sennych?
                    > >
                    > > Potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie, czy nie?
                    >
                    > Na Twoje pytanie można odpowiedzieć "tak" lub "nie". Ale ja chcę wiedzieć PO CO
                    > to pytanie zadałaś? W zależności od odpowiedzi coś miało z tego wynikać. Potra
                    > fisz odpowiedzieć na proste pytanie, czy nie? Jeśli tak, to właśnie Ci je zadał
                    > em. Co miało wynikać z odpowiedzi na to pytanie?

                    > Czy pamiętasz, o czym rozmawiałaś wcześniej? O jaką tezę chodziło? Czy się z ni
                    > ą zgadzałaś, czy nie?

                    Przede wszystkim na pytanie nie odpowiada się pytaniem - tego uczono mnie już w szkole podstawowej. Jeżeli Cię moje proste pytanie przerasta, to zostawmy to.
                    • grgkh Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 07.11.12, 22:46
                      marina0321 napisał(a):

                      >
                      > > > grgkh napisał:
                      >
                      > > > > marina0321 napisał(a):
                      > > > > > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio ś
                      > niło?
                      >
                      > > > > Przepraszam, a prawdziwość jakiego systemu opisują sny?
                      > > > > Po co dowodzić prawdziwości rojeń sennych?
                      > > >
                      > > > Potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie, czy nie?
                      > >
                      > > Na Twoje pytanie można odpowiedzieć "tak" lub "nie". Ale ja chcę wiedzieć
                      > PO CO
                      > > to pytanie zadałaś? W zależności od odpowiedzi coś miało z tego wynikać.
                      > Potra
                      > > fisz odpowiedzieć na proste pytanie, czy nie? Jeśli tak, to właśnie Ci je
                      > zadał
                      > > em. Co miało wynikać z odpowiedzi na to pytanie?
                      >
                      > > Czy pamiętasz, o czym rozmawiałaś wcześniej? O jaką tezę chodziło? Czy si
                      > ę z ni
                      > > ą zgadzałaś, czy nie?
                      >
                      > Przede wszystkim na pytanie nie odpowiada się pytaniem

                      Czasem się odpowiada, gdy pytanie nie jest jasne i wymaga uszczegółowienia.

                      > - tego uczono mnie już w
                      > szkole podstawowej.

                      Tak mówili nauczyciele, którzy krótko trzymali niesfornych uczniów.

                      > Jeżeli Cię moje proste pytanie przerasta, to zostawmy to.

                      :) Jak zwykle erystyka.

                      Nie wiesz tego, bo pytanie Ciebie przerosło, więc niecierpliwie domagasz się ode mnie wiedzy. Ok, dostaniesz ją:

                      > marina0321 napisał(a):
                      > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?

                      Jeśli pamiętam treść snu, to jestem w stanie to udowodnić (dowodem jest sama pamięć), a jeśli nie pamiętam to nie.

                      A teraz odpowiedz na moje pytania.
                      • marina0321 Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 07.11.12, 23:17
                        > > marina0321 napisał(a):
                        > > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?

                        > Jeśli pamiętam treść snu, to jestem w stanie to udowodnić (dowodem jest sama pa
                        > mięć), a jeśli nie pamiętam to nie.

                        > A teraz odpowiedz na moje pytania.

                        No, nareszcie. Czy wiesz, do czego zmierzam?
                        Często powtarzasz, że tylko istnieje to, co można udowodnić. Opowiedz jakiś Twój sen, a ja w niego uwierzę tylko wtedy, jeżeli będziesz w stanie udowodnić, że tak, jak opowiadasz, faktycznie się Tobie śniło. Jeżeli nie będziesz w stanie swojego snu udowodnić, to według Twojego rozumowania można śmiało powiedzieć, że to nieprawda, co opowiadasz.....
                        • grgkh Istnienie i nieistnienie 08.11.12, 01:00
                          marina0321 napisał(a):

                          > > > marina0321 napisał(a):
                          > > > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?
                          >
                          > > Jeśli pamiętam treść snu, to jestem w stanie to udowodnić
                          > > (dowodem jest sama pamięć), a jeśli nie pamiętam to nie.
                          >
                          > > A teraz odpowiedz na moje pytania.
                          >
                          > No, nareszcie. Czy wiesz, do czego zmierzam?
                          > Często powtarzasz, że tylko istnieje to, co można udowodnić.

                          Tak.

                          > Opowiedz jakiś Twój sen, a ja w niego uwierzę tylko wtedy,
                          > jeżeli będziesz w stanie udowodnić, że tak, jak opowiadasz,
                          > faktycznie się Tobie śniło. Jeżeli nie będziesz w stanie swojego
                          > snu udowodnić, to według Twojego rozumowania można śmiało
                          > powiedzieć, że to nieprawda, co opowiadasz.....

                          Błąd.

                          Sen dotyczy TYLKO mnie i jest JEDNORAZOWYM doświadczeniem. Nie da się go sprawdzić NA ZEWNĄTRZ i drugi raz. Taka jest specyfika tego systemu.

                          Ale są inne systemy. Mają inne granice i reguły w nich obowiązujące.

                          Systemy matematyczno-logiczne. Są tworzone (symulowane) przez nas. Definiujemy ich założenia, a potem wszystko, co w nich się dzieje MUSI odnosić się do tych założeń. Np. liczby naturalne. Definiujemy wyraz pierwszy oraz sposób tworzenia następnych liczb. I od tego momentu ten system "żyje". Reguła (fizyka takiego systemu) sama tworzy kolejne liczby i tego procesu nie da się zatrzymać. Co można w takim systemie udowodnić? Jakieś twierdzenia pomocnicze, np. że co druga liczba jest parzysta. Takie prawdziwe twierdzenie określa istnienie, ale tylko wewnątrz systemu. Dowód, jeśli go można znaleźć, musi odnosić się do założeń systemu.

                          I jest jeszcze jeden system, inny od tamtych. To świat, w którym istniejemy. Działa według jakichś reguł, które musiały być odpowiednikiem aksjomatów w matematyce - widzimy to poprzez zbieranie tych twierdzeń pomocniczych, praw fizyki. Staramy się je złożyć razem, w całość i nauka jest już bliska tego, by opisać działanie naszego świata przez taką Teorię Wszystkiego, z której wszystkie znane nam prawa fizyki wynikałyby. Ta Teoria to są założenia naszego świata, jego reguła zmienności, jak w przypadku ciągu liczb naturalnych. Ale jesteśmy zamknięci WEWNĄTRZ świata i tego, czy odgadliśmy Teorię Wszystkiego nigdy się nie dowiemy. Aksjomaty są ZEWNĘTRZNE i od niczego niezależne. Nigdy nie poznamy świata w całości i nigdy nie możemy być pewni, czy cokolwiek, co z informacji o nim do nas dociera, jest prawdziwe. Dlatego nauka musi wątpić we wszystko, a my możemy być co najwyżej posiadaczami kolejnych opisów świata. Ich szczegóły są na tyle prawdziwe, na ile udaje nam się tę prawdziwość wciąż na nowo potwierdzać. I nie wolno nam wypowiadać się o niczym, co jest POZA światem, bo na ten temat nie docierają do nas informacje. Wszystkie informacje z naszego otoczenia są przecież informacjami ZE ŚWIATA, a nie SPOZA niego (to byłoby nierozróżnialne). I to samo dotyczy reguł jego działania, zmienności, fizyki. Cokolwiek mówi nam o niej, dotyczy naszego otoczenia, otoczenia naszej świadomości, czyli WSZECHŚWIATA (wszech - czyli wszystkiego).

                          Obraz, model świata z naszej świadomości budujemy jako niepewny, tymczasowy i kontekstowy. Jest prawdziwy gdy można go potwierdzać powtarzanymi dowodami. Ale te dowody mogą się okazać z czasem fałszywe - tak było z eterem wypełniającym kosmos, flogistonem, kanałami Schiaparelliego na Marsie, układem geocentrycznym lub płaskością Ziemi.

                          Cokolwiek dotyczy opisu świata i dziś jest prawdą (bo takie są dziś dowody), jutro może być uznane za fałszywe. Dzisiejsze istnienie jakiegoś obiektu lub zjawiska, potwierdzane dowodami, jutro może się stać nieistnieniem. Jak widzisz - opis świata jest TYMCZASOWY. Wciąż się zmienia. W każdej edycji takiego opisu świata jest zamknięta lista istnień (dowiedzionych) i nieistnień (wszystko, czego w tym opisie nie ma).

                          Inaczej tego traktować nie można, gdyż opis świata nie odnosi się do jego pierwotnych założeń, ustalonych raz na zawsze, ale do ułamkowych, zebranych w danym momencie informacji cząstkowych.

                          I dlatego "nieistnienie" (np. bogów), o którym mówimy jest zawsze TERAŹNIEJSZE, dotyczące opisu świata w tej chwili, naszego prywatnego opisu (choć wzorowanego na opisie całej nauki, której jakości ufamy). Bo przecież nie wiemy, jaka będzie treść opisu świata kiedyś w przyszłości.

                          Bzdurą jest wypowiadanie się, że jest jakiś świat absolutny, realny. Światem realnym dla nas (widzących światłem biegnącym prosto), dla kreta bez wzroku, dla nietoperza z echolokacją widzącą coś za przeszkodą (ona staje się dla nich przezroczysta) jest to samo źródło, ale całkiem inny model. Realność jest wytworem mózgu. Nie można mówić, że jest jakiś absolutny "świat realny", w którym wiemy CO ISTNIEJE. Nasze istnienia są kombinacją wzorca mózgowego świata i wyobrażonych dzięki nauce modeli. Nawet kulistość Ziemi, bez odpowiedniego zbioru informacji poszerzającego doznania codzienne z najbliższego otoczenia jest trudna do wciśnięcia w wyobraźnię.

                          Gdzie więc miałby ISTNIEĆ jakiś jeden czy drugi bożek, kreator?

                          Istnieje to, co ogólnoludzki, budowany przez tysiące lat model naukowy zawiera, bo to jest w tej chwili udowodnione. Nie istnieje wszystko to, czego ten model nie zawiera.

                          Dwa wskazania na istnienie - model naukowy (jego aktualne zasoby) i logiczne (konieczność potwierdzenia dowodem). I dopełnienie istnienia - nieistnienie.

                          Przemyśl to sobie powoli i starannie.

                          P.S. Może można by to jakoś lepiej poukładać, ale jeśli masz wątpliwości to dopytaj.
                          • marina0321 Re: Istnienie i nieistnienie 09.11.12, 09:07
                            grgkh napisał:

                            > marina0321 napisał(a):
                            > > No, nareszcie. Czy wiesz, do czego zmierzam?
                            > > Często powtarzasz, że tylko istnieje to, co można udowodnić.

                            > Tak.

                            > > Opowiedz jakiś Twój sen, a ja w niego uwierzę tylko wtedy,
                            > > jeżeli będziesz w stanie udowodnić, że tak, jak opowiadasz,
                            > > faktycznie się Tobie śniło. Jeżeli nie będziesz w stanie swojego
                            > > snu udowodnić, to według Twojego rozumowania można śmiało
                            > > powiedzieć, że to nieprawda, co opowiadasz.....

                            > Błąd.

                            > Sen dotyczy TYLKO mnie i jest JEDNORAZOWYM doświadczeniem. Nie da się go sprawd
                            > zić NA ZEWNĄTRZ i drugi raz. Taka jest specyfika tego systemu.

                            ...czyli sen jest przeżyciem mistycznym, który nie da się udowodnić za zewnątrz. Podobnie ma się z tymi , którzy znaleźli lub doświadczyli Boga - WEWNATRZ - więc tak samo, ja i sen, nie są w stanie swoich przeżyć udowodnić.

                            Nie mam na myśli żadnych religii, bo wiele duchownych (większość) na pewno nie doświadczyli Boga w sobie. Wybrali ten "zawód" z różnych powodów, których nie mam ochoty tu opisywać. Jednym z nich był strach przed piekłem, które NIE istnieje i istnieć nie może.

                            Człowiek, który prawdziwie doznał w sobie Boga, nie będzie innych nawracał, tylko świecił dobrym przykładem w skromny sposów, nie okazując tego; będzie dbał o dobro innych, a nie o ich WIARE.

                            Chcę tylko dodać, że wszelkie nawracania jednych drugich "w tą czy we w tą" nie mają żadnego sensu.
                            Ateista nie przekona tego, który znalazł i doznał Boga w sobie.
                            Wierzący nie przekona ateisty, póki on sam nie skieruje się na drogę poszukiwania.
                            AMEN.
                            • grgkh Re: Istnienie i nieistnienie 09.11.12, 16:06
                              marina0321 napisał(a):

                              > grgkh napisał:
                              >
                              > > marina0321 napisał(a):
                              > > > No, nareszcie. Czy wiesz, do czego zmierzam?
                              > > > Często powtarzasz, że tylko istnieje to, co można udowodnić.
                              >
                              > > Tak.
                              >
                              > > > Opowiedz jakiś Twój sen, a ja w niego uwierzę tylko wtedy,
                              > > > jeżeli będziesz w stanie udowodnić, że tak, jak opowiadasz,
                              > > > faktycznie się Tobie śniło. Jeżeli nie będziesz w stanie swojego
                              > > > snu udowodnić, to według Twojego rozumowania można śmiało
                              > > > powiedzieć, że to nieprawda, co opowiadasz.....
                              >
                              > > Błąd.
                              >
                              > > Sen dotyczy TYLKO mnie i jest JEDNORAZOWYM doświadczeniem.
                              > > Nie da się go sprawdzić NA ZEWNĄTRZ i drugi raz.
                              > > Taka jest specyfika tego systemu.
                              >
                              > ...czyli sen jest przeżyciem mistycznym,

                              Nie. Nie ma czegoś takiego jak przezycie mistyczne. Przeżyciem tego samego rodzaju jest każda myśl. Nie wiesz w tej chwili jaka myśl pojawi Ci się w przyszłości. Przychodzi znikąd i nie da się udowodnić jej treści, bo nie znasz źródła.

                              Źródłem powinny być aksjomaty lub obserwacja, na podstawie których coś wnioskowalibyćmy zgodnie z pewnymi regułami (logika).

                              Nie znasz źródła myśli i nie znasz źródła snu. Nie ma dwóch kategorii doznań (transcendentalnych i rzeczywistych). A jawa (myśl świadoma) różni się od snu tym, że oprócz izolowanego dla nas interpretowania "czegoś nieokreślonego" odnosi się do niezależnie rejestrowanej bazy obserwacji świata. Poza tym istnieją sposoby na to, by z poziomu świadomości projektować sny.

                              Tak czy siak, mózg zawsze działa jak system logiczny oparty na sieci neuronów (fizyka świata), a ogólnym, nieznanym nam w szczegółach SKUTKIEM tego działania jest pojawianie się myśli, snu (określona konfiguracja aktywnych neuronów odpowiada dokładnie myśli). Sen to też rodzaj myśli, tylko bez powiązania z obserwacją.

                              > który nie da się udowodnić za zewnątrz
                              > .

                              Nie rozumiem, o jakiego rodzaju DOWÓD Ci chodzi. Jeśli zbudujemy odpowiedni czułe instrumenty pomiarowe, to ktoś z zewnątrz będzie mógł oszacować o czym myśli lub śni badany. I pojawi się ZEWNĘTRZNE potwierdzenie.

                              Tylko że to nic nie wnosi do Twojego rozumowania.

                              > Podobnie ma się z tymi , którzy znaleźli lub doświadczyli Boga - WEWNATRZ -
                              > więc tak samo, ja i sen, nie są w stanie swoich przeżyć udowodnić.

                              Czy jak "doświadczasz" strachu lub gniewu, to jest to doświadczenie transcendentalne? Odczuwanie zależy od czynników chemicznych - czy słyszałaś coś o psychotropach, endorfinach itp? Jeśli się nafaszerujsz chemią to będziesz miała stan obecności boga
                              www.ptfarm.pl/pub/File/FP/2_2009/halucynogeny.pdf
                              www.narkotyki.pl/wokol-narkotykow/przekanictwonerwowe/
                              Zapoznaj się z tematem, bo masz spore braki.

                              > Nie mam na myśli żadnych religii, bo wiele duchownych (większość) na pewno nie
                              > doświadczyli Boga w sobie. Wybrali ten "zawód" z różnych powodów, których nie m
                              > am ochoty tu opisywać. Jednym z nich był strach przed piekłem, które NIE istnie
                              > je i istnieć nie może.

                              W szpitalach psychiatrycznych przebywają ludzie, którzy są przenonani, że są np. Jezusem. Mogę Cie zapewnić, że "doświadczają" obecności boga.

                              Bardzo sugestywne wizje pojawiają się też podczas niedotlenienia mózgu (zatrzymanie akcji serca, śmierć kliniczna, podleganie bardzo silnym przeciążeniom np. podczas symulacji w wirówkach treningowych pilotów samolotów lub astronautów).

                              > Człowiek, który prawdziwie doznał w sobie Boga, nie będzie innych nawracał, tyl
                              > ko świecił dobrym przykładem w skromny sposów, nie okazując tego; będzie dbał o
                              > dobro innych, a nie o ich WIARE.

                              Świeci człowiek napromieniowany. :) Ja też świećę w Twoim kierunku logiką, ale masz założone jakieś okulary religijno-dogmatyczne i blokujesz dostęp światła wiedzy do Twojego umysłu.

                              > Chcę tylko dodać, że wszelkie nawracania jednych drugich "w tą czy we w tą" nie
                              > mają żadnego sensu.

                              Ma sens, gdy ktoś chce myśleć. Kto się poddał absolutnej władzy narkotyku religijnego, ten przestał myśleć. To blokada. Ale nie ma takiej blokady, której w realu nie dałoby się złamać, tylko że obowiązuje nas prawo do wolności i tego robić nie wolno.

                              Indoktrynujący dogmat przechwytuje mózg na własność i czyni go swoim nosicielem na zawsze. Na ogół tak jest. Biała karta dziecka raz zapisana przestaje się nadawać do ponownego zapisu. I dlatego organizacja religijna tak bardzo zabiega o prawo do indoktrynacji w tym wieku, werbuje członków niewolników.

                              > Ateista nie przekona tego, który znalazł i doznał Boga w sobie.

                              Nie występuję tu jako ateista. Czytasz wpis człowieka myślącego logicznie. Podaj mi logiczny dowód na prawdziwość religijnego bełkotu, a przyjmę go jak swój. Bo ja myślę. O odwrotnej sytuacji mówisz, że jest niemożliwa.

                              Właśnie napisałem Ci tu co nieco logicznego - zrozumiesz coś z tego? Uznasz, że to prawda chłodną, logiczną oceną? Nie. Nie podważysz, nie zanegujesz, ale nie uznasz. Bo Ty nie potrafisz analizować. Twój umysł jest - sorry - UPOŚLEDZONY, bo brak zdolności do logicznego myślenia to jest upośledzenie. Jesteś ofiarą indoktrynacji, to nie jest Twoja wina. Taki czas i miejsce. Przypadek zrządził i stało się.

                              Masz teoretyczna możliwość pdcięcia się od upośledzenia, ale sama mówisz, że to jest niemozliwe. A więc ten stan to Twój wybór.

                              Kryterium, marysiu, jest logika. Musisz sobie zdawać sprawę z tego, że rezygnacja z niej to rezygnacja z pewnych praw i zgoda na to, by inni mogli Ciebie tak klasyfikować. Sama się na to zgadzasz. Tutaj powyżej widzę to napisane. I nie jest to powód do żadnej obrazy, bo... jeśli mnie nie atakujesz w jakimś momencie personalnie, to nawet czuję pewien rodzaj sympatii do Ciebie. Ale to już inna sprawa.

                              > Wierzący nie przekona ateisty, póki on sam nie
                              > skieruje się na drogę poszukiwania.

                              Tyle, co ja znalazłem poszukując, to Tobie się nigdy już nie uda, więc nie wydawaj o ateistach fałszywej opinii. I nie wpadaj w megalomanię, kim to Ty nie jesteś.

                              > AMEN.

                              Jak amen, to amen. :)
        • sclavus Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 05.11.12, 19:25
          ... i widzisz?
          Sama (mimo, że nie używasz szyderstw, wyzwisk i obelg... hihihi), uniemożliwiasz jakąkolwiek polemikę, używając na samym wstępie, kiepskiej demagogii: ... ci którzy naukowo zajmują się filozofią dawno uzasadnili poprzez logiczne argumenty że nie można udowodnić nie istnienia Boga - a czy ktoś, używając twojego rozumu(oawania), udowodnił istnienie boga???
          No cóż - też nikt!!!
          A pytanie, które się ciśnie natychmiast na usta, jest proste: co z bogami, którzy istnieli 10.000, 20.000, 30.000 lat temu???
          Odpowiedź cząstkowa brzmi : to religie (nowsze), zabijały religie (starsze)
          ... czy dlatego, kościół katolicki - zrozumiawszy, na czym rzecz polega - wprowadzał katolicyzm siłą, mieczem, ogniem i strachem???? We wszystkich częściach świata???
        • wariant_b Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 05.11.12, 20:13
          vacia napisała:
          > Już ci którzy naukowo zajmują się filozofią dawno uzasadnili poprzez logiczne
          > argumenty że nie można udowodnić nie istnienia Boga

          Uogólnionego, owszem.
          Ale każdego konkretnego już tak.
          Zeus czy Jahwe zwany również Allahem nie istnieją.
        • kolter-xl Re: dialog to argumenty nie słowa ściema 06.11.12, 14:03
          vacia napisała:

          > Już ci którzy naukowo zajmują się filozofią dawno uzasadnili poprzez logiczne a
          > rgumenty że nie można udowodnić nie istnienia Boga.
          > Skoro tak, to żaden ateista nie może być pewien swoich poglądów, to jego wybór
          > a nie naukowo uzasadniony pogląd.

          Ja tam wiem ze nie ma bozi i nie czuje potrzeby udowodniania takim jak ty ze bozia istnieje
    • k_a_p_p_a Dialog wierzącego z ateistą? 05.11.12, 15:43
      A o czym?
    • grzeg34 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.11.12, 15:57
      Mam wrażenie, że ateiści zachowują się podobnie, jak dzieci przed okresem dojrzewania. Coś niecoś się już dowiedzieli, zdają sobie sprawę, że dzieci nie przynosi bocian, ani też nie znajduje się ich kapuście, ale na temat brzucha nie potrafią nic kontentego powiedzieć (ateiści w tym miejscu używają, nie mającego żadnego weryfikowalnego potwierdzenia w otaczającej nas rzeczywistości, wielkiego słowa "NIC")...
      Dzieci, które drwią z innych, mniej poinformowanych, a jednocześnie same nie wiedzą czym dokładnie jest dojrzałość i odpowiedzialność. Jaka są rola, możliwości i ich konsekwencje życia dorosłego człowieka...
      Dzieci, które z lekceważeniem odnoszą się do osób starszych, doświadczonych życiem, naiwnie myślące, że stworzą swój własny lepszy świat...
      • k_a_p_p_a Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.11.12, 16:01
        Sam widzisz, grzegorzu trzydziesty czwarty, że dialog z tobą jest bezprzedmiotowy.
        • billy.the.kid Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.11.12, 16:31
          Cóż KArTOfLE/ nie myllić z chrześcijanami/ wiedzą swoją o swiecie otzrymali od pambócka.
          chyba za posrednictwem facetów w czerni. są świecie przekonani ze całowanie w dupę legendartnego henryka jest jedynym, najważniejszym celem w zyciu człowieka.
          czy o tym mozna dyskutować?????
      • kontik_71 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.11.12, 16:28
        Jezeli bycie tym "doroslym" ma oznaczac przyzwolenie na hipokryzje, cynizm, pedofilie, itp przezentowane przez waszych pasterzy dzialania, to ja wole zostac do knca zycia "dzieckiem".
      • sclavus Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.11.12, 19:30
        .... słudzy pana b. zaś, potrafią twierdzić, że dziecko poczęte in vitro, nie ma duszy....
        Znajdź inne argumenty...
        ... żeby nie wyjść na idiotę!!!
        • sclavus PeeS 05.11.12, 19:31
          przeczytaj sobie - dokładnie(!) - sygnaturkę w poście powyżej...
          • grzeg34 Re: PeeS 06.11.12, 09:16
            sclavus napisał:

            > przeczytaj sobie - dokładnie(!) - sygnaturkę w poście powyżej...

            > "nieistnienie nie może być powołane do bytu, a istnienie nie może przestać być" - Bhagawadgita

            dla mnie ten cytat to bezsens...
            każdy istniejący byt w drodze ewolucji został powołany do istnienia, także każde istnienie może w drodze ewolucji trafić do niebytu...

            a jeśli chodzi o in-vitro, to kluczową sprawą jest najpierw ustalenie, czy coś takiego podobnego pod pojęcie niematerialnej duszy w ogóle istnieje, bo teraz ta dyskusja odbywa wyłącznie się w sferze abstrakcyjnej, analogicznie jak dyskusja nad obrazami w galerii, w której artyści zastanawiają się, które obrazy mają głębie i artystyczną "duszę"...
            • sclavus Re: PeeS 06.11.12, 10:40
              nieistnienie nie może być powołane do bytu, a istnienie nie może przestać być
              Jeśli to, co wyżej, jest dla ciebie nonsensem, to nie ma sensu z tobą dyskutować...
              ... przywołujesz jednocześnie ewolucję, jako powstawanie nowych bytów... - ciekawe to!!
              Co zaś duszy się tyczy, to wymyślił ją kościół i o tym dyskusja bo ... to właśnie kościół - ustami swego kapłana - zaprzeczył jej istnienie w ciele człowieka... poczętego in vitro a jednak człowieka
              Sposób i efekt identyczny, jak po pieprzeniu, tyle że plemnik został wepchnięty w jajeczko siłą człowieka (z duszą rzekomo)
              ***
              napisałeś:
              a jeśli chodzi o in-vitro, to kluczową sprawą jest najpierw ustalenie, czy coś takiego podobnego pod pojęcie niematerialnej duszy w ogóle istnieje
              ... szedł byś kościołowi w( )brew??? :D:D:D
              PeeS - zdecyduj się: albo jesteś wierzącym katolikiem, uznajesz dogmaty i nauki kościoła, biblia jest dla ciebie święta i zawiera prawdy objawione....
              albo jesteś... - no właśnie! Kim możesz być alternatywnie? Cynikiem?... ani wierzącym, ani ateistą????
              No??
              • grzeg34 Re: PeeS 06.11.12, 10:47
                jestem heretykiem ;)
                • sclavus Czy jest możliwy dialog, między: 06.11.12, 12:06
                  ateistami, wierzącymi (katolikami) i heretykami...
                  Ciekawe to ;)
            • grgkh Re: PeeS 06.11.12, 23:47
              Wygląda to tak, jakbyś niebyt pomylił z odbytem.

              grzeg34 napisał:

              > a jeśli chodzi o in-vitro, to kluczową sprawą jest najpierw ustalenie, czy coś
              > takiego podobnego pod pojęcie niematerialnej duszy w ogóle istnieje,

              I to jest Twoje zadanie. Ale jestem spokojny, nie uda Ci się go rozwiązać, bo i nikt przed Tobą tego nie dokonał.

              archiwum.polityka.pl/art/smierc-duszy,395490.html
      • kolter-xl Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 13:51
        grzeg34 napisał:

        > Dzieci, które z lekceważeniem odnoszą się do osób starszych, doświadczonych życ
        > iem, naiwnie myślące, że stworzą swój własny lepszy świat...

        Grzeniu sam siebie w debilizmie teraz pobiłeś .
      • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 23:42
        grzeg34 napisał:

        > Mam wrażenie, że ateiści zachowują się podobnie, jak dzieci przed okresem dojrz
        > ewania.

        Poproszę o odniesienie tego do mojej osoby. Poprzyj to cytatami i linkami.

        > Coś niecoś się już dowiedzieli, zdają sobie sprawę, że dzieci nie przyn
        > osi bocian, ani też nie znajduje się ich kapuście, ale na temat brzucha nie pot
        > rafią nic kontentego powiedzieć (ateiści w tym miejscu używają, nie mającego ża
        > dnego weryfikowalnego potwierdzenia w otaczającej nas rzeczywistości, wielkiego
        > słowa "NIC")...

        Jako ateista odnoszę się do opisu świata tworzonego przy pomocy metody naukowej. Co jest w niej nie tak?

        > Dzieci, które drwią z innych, mniej poinformowanych, a jednocześnie same nie wi
        > edzą czym dokładnie jest dojrzałość i odpowiedzialność. Jaka są rola, możliwośc
        > i i ich konsekwencje życia dorosłego człowieka...

        I tu tez poprzyj to dowodami odnoszącymi się do mnie.

        > Dzieci, które z lekceważeniem odnoszą się do osób starszych, doświadczonych życ
        > iem, naiwnie myślące, że stworzą swój własny lepszy świat...

        Biedny, "doświadczony" przez los, wierzący w bożków, grześ megaloman.

        I do tego starszy? Na pewno?

        A mój świat jest lepszy od świata wielu teistów, zwłaszcza tych agresywnych.
    • jeepwdyzlu nie z wami... za durni jesteście 05.11.12, 16:51
      Chrześcijanin z założenia nie może sięgnąć do wyzwisk, bo wybrał Boga i miłość, ale ateista może i robi to z wielką przyjemnością szczególnie na tym forum.
      --------------
      jak rozmawiać, skoro na sam początek stawiasz nieprawdziwą tezę
      NIE ZAUWAŻYŁAŚ, że teiści potrafią pluć, siać nienawiść i posługiwać się wyzwiskami?

      Post grzega34 podoba Ci się?
      Jego język zachęca do rozmów?
      Szkoda, że nie masz za grosz krytycyzmu wobec swojego środowiska...
      jeep
      • vacia Re: źle zdiagnozowane przyczyna 05.11.12, 17:52
        jeepwdyzlu napisał:

        > Chrześcijanin z założenia nie może sięgnąć do wyzwisk, bo wybrał Boga i miłość,
        > ale ateista może i robi to z wielką przyjemnością szczególnie na tym forum.
        > --------------
        > jak rozmawiać, skoro na sam początek stawiasz nieprawdziwą tezę
        > NIE ZAUWAŻYŁAŚ, że teiści potrafią pluć, siać nienawiść i posługiwać się wyzwis
        > kami?
        >
        > Post grzega34 podoba Ci się?
        > Jego język zachęca do rozmów?
        > Szkoda, że nie masz za grosz krytycyzmu wobec swojego środowiska...


        Jeep, ja mam krytycyzm, ale kiedy porównamy wypowiedź grega w tyym wątku w porównaniu i innymi posatmi, nawet twoją to słowa grega są delikatne jak słowa karmiącej matki.
        On nikogo nie wyzywa słowem od durni, a porównanie do dzieci to komplement, w każdym z nas jest coś z dziecka.
        Kiedy wierzącemu nerwy puszczą i puści parę obraźliwych słów na forum, to na forum podnosi się larum oburzonych ateistów a spójrz na każdy wątek założony przez wierzącego,obojętne czy katolika czy innego wyznania, zaraz spada na niego deszcz wyzwisk.
        Zasady dobrego wychowania obowiązują wszystkich, niezależnie od światopoglądu, nie ma różnych mierników , wyższych dla wierzącycyh i niższych dla niewierzących.

        • marina0321 Re: źle zdiagnozowane przyczyna 05.11.12, 18:05
          > Jeep, ja mam krytycyzm, ale kiedy porównamy wypowiedź grega w tyym wątku w poró
          > wnaniu i innymi posatmi, nawet twoją to słowa grega są delikatne jak słowa karm
          > iącej matki.
          vacia napisała:
          > On nikogo nie wyzywa słowem od durni, a porównanie do dzieci to komplement, w k
          > ażdym z nas jest coś z dziecka.
          > Kiedy wierzącemu nerwy puszczą i puści parę obraźliwych słów na forum, to na fo
          > rum podnosi się larum oburzonych ateistów a spójrz na każdy wątek założony prz
          > ez wierzącego,obojętne czy katolika czy innego wyznania, zaraz spada na niego d
          > eszcz wyzwisk.
          > Zasady dobrego wychowania obowiązują wszystkich, niezależnie od światopoglądu,
          > nie ma różnych mierników , wyższych dla wierzącycyh i niższych dla niewierzących.

          Zgadzam się z Tobą.
          • 6burakow Re: źle zdiagnozowane przyczyna 05.11.12, 20:29
            marina0321 napisał(a):

            > > porównanie do dzieci to komplement

            > Zgadzam się z Tobą.

            Dla czlowieka myslacego porownanie do dziecka jest obelga. Dla mnie znacznie bardziej niz bycie nazwanym durniem.
          • grgkh Re: źle zdiagnozowane przyczyna 06.11.12, 23:51
            marina0321 napisał(a):

            > > Jeep, ja mam krytycyzm, ale kiedy porównamy wypowiedź grega w tyym wątku
            > w poró
            > > wnaniu i innymi posatmi, nawet twoją to słowa grega są delikatne jak słow
            > a karm
            > > iącej matki.
            > vacia napisała:
            > > On nikogo nie wyzywa słowem od durni, a porównanie do dzieci to komplemen
            > t, w k
            > > ażdym z nas jest coś z dziecka.
            > > Kiedy wierzącemu nerwy puszczą i puści parę obraźliwych słów na forum, to
            > na fo
            > > rum podnosi się larum oburzonych ateistów a spójrz na każdy wątek założon
            > y prz
            > > ez wierzącego,obojętne czy katolika czy innego wyznania, zaraz spada na n
            > iego d
            > > eszcz wyzwisk.
            > > Zasady dobrego wychowania obowiązują wszystkich, niezależnie od światopog
            > lądu,
            > > nie ma różnych mierników , wyższych dla wierzącycyh i niższych dla niewie
            > rzących.
            >
            > Zgadzam się z Tobą.

            Tylko dlaczego, pomijając przykłady takich notorycznych chamów jak enrque lub chasyd, wypowiadasz się jednocześnie i o mnie?

            Kłamiesz i oczerniasz tych, którzy są lepsi od Ciebie.
            A jestem lepszy, bo ja NIGDY nie kłamię.
        • k_a_p_p_a Re: źle zdiagnozowane przyczyna 05.11.12, 18:12
          vacia napisała:
          .
          > On nikogo nie wyzywa słowem od durni, a porównanie do dzieci to komplement, w k
          > ażdym z nas jest coś z dziecka.

          Bzdura. On próbuje być protekcjonalny w sytuacji gdy nic go do tego nie upoważnia, a wręcz przeciwnie, w jego wypowiedziach uderza infantylizm i żenujące luki w wykształceniu. Jego wypowiedź nie ma nic wspólnego ze sporem religijnym, ale jest uogólnionym atakiem personalnym.
        • kolter-xl Re: źle zdiagnozowane przyczyna 06.11.12, 14:09
          vacia napisała:


          > Jeep, ja mam krytycyzm, ale kiedy porównamy wypowiedź grega w tyym wątku w poró
          > wnaniu i innymi posatmi, nawet twoją to słowa grega są delikatne jak słowa karm
          > iącej matki.
          > On nikogo nie wyzywa słowem od durni, a porównanie do dzieci to komplement, w k
          > ażdym z nas jest coś z dziecka.

          On nas potraktował jak niepełnosprawnych umysłowo !!! nie widzisz tego bo on stoi za tobą i tyle . Grzeniu znany jest tu ze swojego nieuctwa oraz często infantylnego sposobu spostrzegania rzeczywistości
          • grzeg34 Re: źle zdiagnozowane przyczyna 06.11.12, 14:43
            kolter-xl napisał:


            > Grzeniu znany jest tu ze swojego nieuctwa oraz często infan
            > tylnego sposobu spostrzegania rzeczywistości

            Jakim prawem humanista wytyka mi nieuctwo?

            Przecież analogicznie tobie mógłbym wytknąć nieuctwo odnośnie typowych (ścisłych) dziedzin naukowych ...
            • kolter-xl Re: źle zdiagnozowane przyczyna 06.11.12, 14:52
              grzeg34 napisał:

              > kolter-xl napisał:
              >
              >
              > > Grzeniu znany jest tu ze swojego nieuctwa oraz często infan
              > > tylnego sposobu spostrzegania rzeczywistości
              >
              > Jakim prawem humanista wytyka mi nieuctwo?
              >
              > Przecież analogicznie tobie mógłbym wytknąć nieuctwo odnośnie typowych (ścisłyc
              > h) dziedzin naukowych ...

              Prawem tego ze klepiesz o sprawach o których nie masz pojęcia , rozumiesz nieuku ??
              • grzeg34 Re: źle zdiagnozowane przyczyna 06.11.12, 15:04
                kolter-xl napisał:


                > Prawem tego ze klepiesz o sprawach o których nie masz pojęcia , rozumiesz nieuk
                > u ??

                Sam jesteś nieuk i sklerotyk...
                Nie dyskutuję z nikim na temat zawartości biblii, czy innych humanistycznych dzieł, a jeśli coś w tym kierunku napiszę i ktoś mi zarzuci błąd, to nie upieram się przy swoim, bo to nie moja działka...
                • kolter-xl Re: źle zdiagnozowane przyczyna 06.11.12, 15:09
                  grzeg34 napisał:

                  > kolter-xl napisał:
                  >
                  >
                  > > Prawem tego ze klepiesz o sprawach o których nie masz pojęcia , rozumiesz
                  > nieuk
                  > > u ??
                  >
                  > Sam jesteś nieuk i sklerotyk...
                  > Nie dyskutuję z nikim na temat zawartości biblii, czy innych humanistycznych dz
                  > ieł, a jeśli coś w tym kierunku napiszę i ktoś mi zarzuci błąd, to nie upieram
                  > się przy swoim, bo to nie moja działka...

                  boś nieuk kolego ale mordę masz pełna frazesów o wierze .


                  www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
                  • grzeg34 Re: źle zdiagnozowane przyczyna 06.11.12, 15:20
                    kolter-xl napisał:

                    > boś nieuk kolego ale mordę masz pełna frazesów o wierze .

                    "Wykształcony" kolego pochwal się swoją wiedzą na tematy prawdziwie naukowe, jak to ująłeś np. "debilnego gniazdka", czy "budowlanki tam", bo znajomość kto, komu i kiedy po mordzie dał, czy zadziugał, to dla mnie nie taka wiedza nie wiele wyżej się znajduje od wiejskiego plotkarstwa...
                    • kolter-xl Re: źle zdiagnozowane przyczyna 06.11.12, 15:30
                      grzeg34 napisał:

                      > kolter-xl napisał:
                      >
                      > > boś nieuk kolego ale mordę masz pełna frazesów o wierze .
                      >
                      > "Wykształcony" kolego pochwal się swoją wiedzą na tematy prawdziwie naukowe, ja
                      > k to ująłeś np. "debilnego gniazdka", czy "budowlanki tam", bo znajomość kto, k
                      > omu i kiedy po mordzie dał, czy zadziugał, to dla mnie nie taka wiedza nie wiel
                      > e wyżej się znajduje od wiejskiego plotkarstwa...

                      No przecież mówię ze jesteś nieukiem a do tego durniem !!! wisi mi budowa gniazda tu na forum religia rozumiesz niemoto ?? masz mordę pełna tępych religianckich filozofii a zarazem nie znasz podstawa swojej nawet katolickiej wiary .
                      • grzeg34 Re: źle zdiagnozowane przyczyna 06.11.12, 15:49
                        kolter-xl napisał:

                        > No przecież mówię ze jesteś nieukiem a do tego durniem !!! wisi mi budowa gniaz
                        > da tu na forum religia rozumiesz niemoto ?? masz mordę pełna tępych religiancki
                        > ch filozofii a zarazem nie znasz podstawa swojej nawet katolickiej wiary .

                        Cóż widzę, że nie wiesz czym jest wiara, bo na wykładach wiejskiego plotkarstwa ci nie powiedziano...
                        Otóż wiara, jest prowizoryczną wizualizacją obszaru dotyczącego własnej niewiedzy o otaczającej nas rzeczywistości i wszechświecie, będąca uzupełnieniem niewypełnionej przestrzeni samoświadomości człowieka...
                        Dla ciebie rzeczywistość i wszechświat to tylko historia ludzkości, to tak jakbyś na temat swojego miasta umiał opowiedzieć jedynie incydenty z knajpy, w której jesteś stałym bywalcem...
                        • kolter-xl Re: źle zdiagnozowane przyczyna 06.11.12, 16:33
                          grzeg34 napisał:


                          > Cóż widzę, że nie wiesz czym jest wiara, bo na wykładach wiejskiego plotkarstwa
                          > ci nie powiedziano...

                          No to już wiem ska ta twoją kiepska znajomość tematu .

                          > Otóż wiara, jest prowizoryczną wizualizacją obszaru dotyczącego własnej niewied
                          > zy o otaczającej nas rzeczywistości i wszechświecie, będąca uzupełnieniem niewy
                          > pełnionej przestrzeni samoświadomości człowieka...

                          Nie filozofuj tu parafianinie .

                          > Dla ciebie rzeczywistość i wszechświat to tylko historia ludzkości, to tak jakb
                          > yś na temat swojego miasta umiał opowiedzieć jedynie incydenty z knajpy, w której jesteś stałym bywalcem...

                          Przystoi tak wierzącemu imputowanie kimś swoich pijackich przywar ??
                          • grzeg34 Re: źle zdiagnozowane przyczyna 06.11.12, 16:55
                            kolter-xl napisał:

                            > Nie filozofuj tu parafianinie .

                            A dlaczego nie mogę?
                            Czyżby "filozofowanie" było dyscypliną tylko dla wybrańców?

                            > Przystoi tak wierzącemu imputowanie kimś swoich pijackich przywar ??

                            Sam się chwaliłeś, że od czasu do czasu umawiasz się z kim tam na picie ...
                            i tylko pół litra na trzech to chyba jedynie w przedszkolu...
                            • kolter-xl Re: źle zdiagnozowane przyczyna 06.11.12, 17:09
                              grzeg34 napisał:

                              > kolter-xl napisał:
                              >
                              > > Nie filozofuj tu parafianinie .
                              >
                              > A dlaczego nie mogę?

                              Możesz ,ale lepiej kończ i wstydu oszczędź , sobie oczywiście .

                              > Sam się chwaliłeś, że od czasu do czasu umawiasz się z kim tam na picie ...

                              Nie tak jak ty kiedyś dzień w dzień uwalany w psich odchodach do domu na czworakach wracałeś .

                              > i tylko pół litra na trzech to chyba jedynie w przedszkolu...

                              No jak ktoś ma złoty dziewięćdziesiąt i ponad setkę wagi naparstkiem się nie napije .
                        • grgkh Re: źle zdiagnozowane przyczyna 06.11.12, 23:58
                          grzeg34 napisał:


                          > Cóż widzę, że nie wiesz czym jest wiara, bo na wykładach wiejskiego plotkarstwa
                          > ci nie powiedziano...

                          A Ty wiesz? Zdajesz sobie sprawę z tego że wiara to logiczny fałsz?

                          > Otóż wiara, jest prowizoryczną wizualizacją obszaru dotyczącego własnej niewied
                          > zy o otaczającej nas rzeczywistości i wszechświecie, będąca uzupełnieniem niewy
                          > pełnionej przestrzeni samoświadomości człowieka...

                          Bzdura. Wiara jest sprzeczna, więc niczego prawdziwie nie mogłaby wizualizować.

                          Udowodnij, KTÓRY ze sprzecznych bożków jest prawdziwszy od swoich konkurentów i co wizualizacja nimi dodaje do wiedzy o świecie? No, co dodaje do wiedzy?

                          > Dla ciebie rzeczywistość i wszechświat to tylko historia ludzkości, to tak jakb
                          > yś na temat swojego miasta umiał opowiedzieć jedynie incydenty z knajpy, w któr
                          > ej jesteś stałym bywalcem...

                          Rzeczywistość to to, co jest obserwacją. Tylko z niej możemy czerpać wiedzę.
                    • marina0321 Re: źle zdiagnozowane przyczyna 06.11.12, 15:34
                      grzeg34 napisał:

                      > kolter-xl napisał:
                      >
                      > > boś nieuk kolego ale mordę masz pełna frazesów o wierze .
                      >
                      > "Wykształcony" kolego pochwal się swoją wiedzą na tematy prawdziwie naukowe, ja
                      > k to ująłeś np. "debilnego gniazdka", czy "budowlanki tam", bo znajomość kto, k
                      > omu i kiedy po mordzie dał, czy zadziugał, to dla mnie nie taka wiedza nie wiel
                      > e wyżej się znajduje od wiejskiego plotkarstwa...

                      Dziwiłam się, że do tej pory jakoś spokojniej było na tym foru, aż uświadomiłam sobie, że koltera tu brakuje. Nagle wyskoczył z szamba, z którego się teraz otrząsa, z gębą pełną piany, którą pluje, jak zawsze.
                      Ja przestałam już na jego posty reagować, każdy jego niekontrolowany odruch warunkowy i bezwarunkowy po prostu ignoruję.
                      • kolter-xl Re: źle zdiagnozowane przyczyna 06.11.12, 15:41
                        marina0321 napisał(a):

                        Dziwiłam się, że do tej pory jakoś spokojniej było na tym foru, aż uświadomiłam
                        > sobie, że koltera tu brakuje. Nagle wyskoczył z szamba, z którego się teraz ot
                        > rząsa, z gębą pełną piany, którą pluje, jak zawsze.

                        Masz w sobie dużo pogardy jak widzę :)) tak cię twój bóg inspiruje ??


                        > Ja przestałam już na jego posty reagować, każdy jego niekontrolowany odruch war
                        > unkowy i bezwarunkowy po prostu ignoruję.

                        Aha od czasu kiedy ci tępotę wytknąłem czy od dziś ??
                    • grgkh Re: źle zdiagnozowane przyczyna 07.11.12, 00:00
                      grzeg34 napisał:

                      > kolter-xl napisał:
                      >
                      > > boś nieuk kolego ale mordę masz pełna frazesów o wierze .
                      >
                      > "Wykształcony" kolego pochwal się swoją wiedzą na tematy prawdziwie naukowe, ja
                      > k to ująłeś np. "debilnego gniazdka", czy "budowlanki tam", bo znajomość kto, k
                      > omu i kiedy po mordzie dał, czy zadziugał, to dla mnie nie taka wiedza nie wiel
                      > e wyżej się znajduje od wiejskiego plotkarstwa...

                      Czy Ty tu przychodzisz rozmawiać, czy obrażać? Nie masz żadnego argumentu i tylko tu trollujesz.
                  • grzeg34 Re: źle zdiagnozowane przyczyna 06.11.12, 15:25
                    a wiara jest dziedziną typowo abstrakcyjną, uwarunkowaną indywidualnym doświadczeniem i upodobaniem...
                    • kolter-xl Re: źle zdiagnozowane przyczyna 06.11.12, 15:32
                      grzeg34 napisał:

                      > a wiara jest dziedziną typowo abstrakcyjną, uwarunkowaną indywidualnym doświadc
                      > zeniem i upodobaniem...

                      Ty Grzeniu jednak dałeś się zaszufladkować ,więc musisz potrafić się obronić . Nie potrafisz boś nieuk i głupol.
                    • grgkh Re: źle zdiagnozowane przyczyna 06.11.12, 23:53
                      grzeg34 napisał:

                      > a wiara jest dziedziną typowo abstrakcyjną, uwarunkowaną indywidualnym doświadc
                      > zeniem i upodobaniem...

                      Wiara jest gwałtem na logice. NIE WOLNO NIGDY twierdzić, że jakaś hipoteza jest ABSOLUTNIE I NIEPODWAŻALNIE prawdziwa, gdy nie ma na to dowodu. Wiara jest fałszem z założenia. Nic, co wynika wyłącznie z wiary, nie jest logicznie prawdziwe.
            • grgkh Re: źle zdiagnozowane przyczyna 07.11.12, 00:03
              grzeg34 napisał:

              > kolter-xl napisał:
              >
              >
              > > Grzeniu znany jest tu ze swojego nieuctwa oraz często infan
              > > tylnego sposobu spostrzegania rzeczywistości
              >
              > Jakim prawem humanista wytyka mi nieuctwo?
              >
              > Przecież analogicznie tobie mógłbym wytknąć nieuctwo odnośnie typowych (ścisłyc
              > h) dziedzin naukowych ...

              Bo to prawda, żeś nieukiem, który nie umie myśleć logicznie, ale "wypowiada się" i karci innych.

              Dlaczego jedni bogowie dla Ciebie istnieją, a inni już nie? Uzasadnij to, a przekonamy się, jaki jesteś mocny z logiki.
    • olek13 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.11.12, 18:28
      vacia napisała:

      > Szkoda, mogłoby rozwinąć się tyle ciekawych dyskusji światopoglądowych ale tona
      > w szambie.

      Chętnie z Tobą podyskutuję. Jeśli ci to forum nie odpowiada, można gdzie indziej. Jeśli Cię to interesuje, to zapraszam na maila.
      • chasyd_666 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 13:22
        olek13 napisał:

        > vacia napisała:
        >
        > > Szkoda, mogłoby rozwinąć się tyle ciekawych dyskusji światopoglądowych a
        > le tona
        > > w szambie.
        >
        > Chętnie z Tobą podyskutuję.

        A ze mną ? :)


        --
        www.youtube.com/watch?v=AibBR-Jwg4g&feature=related
        • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.11.12, 00:05
          chasyd_666 napisał:

          > olek13 napisał:
          >
          > > vacia napisała:
          > >
          > > > Szkoda, mogłoby rozwinąć się tyle ciekawych dyskusji światopoglądo
          > wych a
          > > le tona
          > > > w szambie.
          > >
          > > Chętnie z Tobą podyskutuję.
          >
          > A ze mną ? :)

          Spoko, wiesz, że jesteś moim przyjacielem i zawsze możesz na mnie liczyć. Nikt tak świetnie nie kompromituje religii jak Ty. ;)

          Zaczynaj... :)
      • vacia Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 16:27
        Dziękuję, mam nadzieję, że z czasem na tym forum będzie coraz łatwiej o wymianę zdań.
        • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.11.12, 00:06
          vacia napisała:

          > Dziękuję, mam nadzieję, że z czasem na tym forum będzie coraz łatwiej o wymianę
          > zdań.

          Będzie, jak Ciebie też wychowam. :)
    • no_no Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.11.12, 19:34
      Jest możliwy, a nawet powiedziałbym, że jesteśmy na niego jeszcze jakiś czas skazani. Aż do momentu, gdy większość wierzących zrozumie, że jedynym ratunkiem by religijni nie wysadzili nas w kosmos, jest a teizm ... Ateizm jest jedyną nadzieją dla pokojowego współistnienia ludzi Ziemi, tej Ziemi, opanowanej przez wiarę w demony :)

      no_no - szczęść boże wszystkim wierzącym :)
      • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.11.12, 19:43

        no_no napisał:

        > Jest możliwy, a nawet powiedziałbym, że jesteśmy na niego jeszcze jakiś czas sk
        > azani. Aż do momentu, gdy większość wierzących zrozumie, że jedynym ratunkiem b
        > y religijni nie wysadzili nas w kosmos, jest a teizm ... Ateizm jest jedyną na
        > dzieją dla pokojowego współistnienia ludzi Ziemi, tej Ziemi, opanowanej przez w
        > iarę w demony :)

        Też tak uważam, chociaż jestem wierząca. Wiara, to prywatna sprawa człowieka, (tak, jak sen) z której nie powinno tworzyć się religii na skalę światową.
        > no_no - szczęść boże wszystkim wierzącym :)
        • karbat Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.11.12, 21:07
          vacia napisała:
          > Już ci którzy naukowo zajmują się filozofią dawno uzasadnili poprzez logiczne
          >argumenty że nie można udowodnić nie istnienia Boga.+

          nie mozna udowodnic nieistnienia boga ...
          a mozna udowodnic .... istnienie boga .... ? , prosze o ten dowod ! . prosze o link .

          >Skoro tak, to żaden ateista nie może być pewien swoich poglądów,
          >to jego wybór, a nie naukowo uzasadniony pogląd.

          tak to jego wybor, swiadomy wybor ateisty wynikajacy z nauki

          - nie stwierdzono osob biegajacych po wodzie
          - nie stwierdzono zamiany wody w wino
          - nie stwierdzono zywego ciala boga w wafelku , ani prawdziwej jego krwi w winie
          -nie stwierdzono by jakas dziewica rodzila
          -nie stwierdzno wskrzeszenia nie zyjacych itd itp .

          tym zajmuje sie kuglarstwo, nauka dowadzi, ze to sa bzdury i NIC wiecej .
          mam duze watpliwosci czy rozumiesz slowo, pojecie - nauka :( .

          nie licze na twoja sensowna odpowiedz, na pytanie - mozna udowodnic istnienie boga ?
    • krzyc_h Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.11.12, 20:52
      Nikt nie ma ochoty dyskutować na tematy religijne bo już wszystko zostało dogłębnie przedyskutowane i wiadomo do czego te wszystkie dyskusje prowadzą
    • feel_good_inc Nie jest możliwy żaden dialog 05.11.12, 21:00
      ponieważ nie sposób faktami zanegować wiary przyjętej bez żadnych dowodów.
      Wiara jest tak silnie zinternalizowana u religianta, że bez "wkładu własnego" nie jest w stanie pokonać potężnego dysonansu poznawczego. Nie dziw się zatem, że ci "stali bywalcy" cię wyszydzają, skoro dobrze wiedzą, że niczego porównywalnego do dialogu nie można z tobą nawiązać.
      • karbat Re: Nie jest możliwy żaden dialog 05.11.12, 21:21
        feel_good_inc napisał:

        > ponieważ nie sposób faktami zanegować wiary przyjętej bez żadnych dowodów.

        inaczej -
        jak mozna NAUKOWO podwazyc .... dogmaty ... wiary/religii ?
        dogmaty ... maja z nauka, rzeczywistoscia tyle wspolnego co wol z kareta .
        nauka nie zajmuje sie wiara, bo nie moze .... az tak jeszcze nie skretyniala .

        jak mozna obalic wiare i oparta na niej religie ( podlana dogmatami ) -
        Sierotka Marysia splodzila w cudowny sposob ... Siedemiu Krasnoludkow .
        jeden potrafil biegac po wodzie , inny zamieniac wode w wino , jeszcze inny
        wskrzeszac niezywych .

        • sclavus Re: Nie jest możliwy żaden dialog 06.11.12, 10:49
          ;)
          Jakżesz nie???
          A ... nauka religii ... w przedszkolach i szkołach wszystkich stopni, to pies??? ;););)
      • sclavus Re: Nie jest możliwy żaden dialog 06.11.12, 10:50
        ... i w tym tkwi sedno problemu... (nawiązywania takich dialogów, jak przywołany, ateistów z wierzącymi w boga)
    • tanebo Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.11.12, 21:58
      Ja nie widzę żadnego dialogu. A już na pewno dialogu osób wierzących z ateistami. Strony są inne. z jednej strony osoby zagubione, odklejone od rzeczywistości. Nauka, polityka nie odpowiada na jego dylematy. Usiłuje znaleźć odpowiedzi gdzieś indziej. I często szuka ich w religii. Ale pojmuje ją ułomnie. I potem mamy wysyp osób pojmujących religie płytko. Skupiających się na nieistotnych a obrazowych szczegółach. Na stworzeniu świata. Na cudach. Próbuje w ich świetle interpretować rzeczywistość. Cóż innego pozostaje racjonalistom jak nie wyprowadzanie ich z błędu?
    • rkcb Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.11.12, 22:10
      Poruszasz tu problem żądania nieuzasadnionego szacunku jakiego żąda religia dla siebie.
      Dlaczego człowiek, który uważa religię za szkodliwe bajki, które przyniosły i przynoszą ludzkości nieszczęścia i cierpienie ma szanować poglądy tych, którzy dążą do rozprzestrzeniania tych szkodliwych ideologii?
      Piszesz o braku dowodów na nieistnienie boga, proszę cię zatem o przedstawienie dowodów na nieistnienie Zeusa, Ateny srebrzystookiej, Sziwy, Amaterasu oraz Gulona mglistego (tego ostatniego wymyśliłem sam, co nie przeszkadza abym otrzymał dowód na jego nieistnienie). Jak będziesz w stanie przedstawić mi dowody na nie istnienie tych postaci zaczniemy dyskutować nad zasadnością dowodu na nie istnienie boga.
      > Czy więc dialog wierzącego z ateistą jest niemożliwy?
      Dialog wymaga, aby dyskutanci mówili tym samym językiem - oznacza to, że pod określonymi pojęciami rozumieją to samo.
      • pocoo Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 08:46
        rkcb napisał:

        > Dialog wymaga, aby dyskutanci mówili tym samym językiem - oznacza to, że pod ok
        > reślonymi pojęciami rozumieją to samo.
        >
        Wacia chciała zwyczajnie przyłożyć ateistom.Przecież gęś z prosięciem nigdy się nie dogada.
        • grzeg34 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 09:21
          pocoo napisała:

          > Wacia chciała zwyczajnie przyłożyć ateistom.Przecież gęś z prosięciem nigdy się
          > nie dogada.

          Na wybiegu przy kurniku, to może rzeczywiście nie, ale i tak czeka ich wspólny los w żołądku gospodarza, podczas świątecznego obiadu...
          • pocoo Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 10:18
            grzeg34 napisał:


            > Na wybiegu przy kurniku, to może rzeczywiście nie, ale i tak czeka ich wspólny
            > los w żołądku gospodarza, podczas świątecznego obiadu...

            Zgadza się. Jednakowy los spotka wierzącego i ateistę.
            • grzeg34 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 10:53
              pocoo napisała:

              > grzeg34 napisał:
              >
              >
              > > Na wybiegu przy kurniku, to może rzeczywiście nie, ale i tak czeka ich ws
              > pólny
              > > los w żołądku gospodarza, podczas świątecznego obiadu...
              >
              > Zgadza się. Jednakowy los spotka wierzącego i ateistę.

              No ale jeśli gęsina była wybornej klasy, to gospodarz będzie ją długo dobrze wspominał, a po rąbance jak dostał zgagi, no to już opinia będzie gorsza...
              • pocoo Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 11:04
                grzeg34 napisał:

                > pocoo napisała:

                > > Zgadza się. Jednakowy los spotka wierzącego i ateistę.
                >
                > No ale jeśli gęsina była wybornej klasy, to gospodarz będzie ją długo dobrze ws
                > pominał, a po rąbance jak dostał zgagi, no to już opinia będzie gorsza...

                Jak zwykle ,osoba wierząca odwraca kota ogonem. Wszystko "lepiej "wie bo miała objawienie.
                • grzeg34 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 11:24
                  pocoo napisała:

                  > grzeg34 napisał:
                  >
                  > > pocoo napisała:
                  >
                  > > > Zgadza się. Jednakowy los spotka wierzącego i ateistę.
                  > >
                  > > No ale jeśli gęsina była wybornej klasy, to gospodarz będzie ją długo dob
                  > rze ws
                  > > pominał, a po rąbance jak dostał zgagi, no to już opinia będzie gorsza...
                  >
                  >
                  > Jak zwykle ,osoba wierząca odwraca kota ogonem. Wszystko "lepiej "wie bo miała
                  > objawienie.

                  Czy lepiej wie? tego stwierdzić nie możemy,
                  po prostu wiara to wiara...
      • sclavus twoja sygnaturka :) 06.11.12, 11:01
        Wierzący w boga(ów), często przekonują (chcą przekonać) ateistów, że mają jakąś swoją wiarę, w nieistnienie boga... próbują im wepchnąć na siłę pogląd, że jest to jakaś ich religia...
        Tymczasem, ateiści nigdy nie mówią: wierzę, że boga nie ma, że bóg nie istnieje
        Mówią: nie wierzę, że istnieje jakikolwiek bóg/bogowie
        ... ktoś powie: gra słowami? ... A jednak - zasadnicza różnica... :)
        ***
        Przypadek: zaproponowałem grzegowiileśtam, dokładne przeczytanie poniższej sygnaturki... - nazwał ją bezsensem....
        • pocoo Re: twoja sygnaturka :) 06.11.12, 11:11
          sclavus napisał:


          > Przypadek: zaproponowałem grzegowiileśtam, dokładne przeczytanie poniższ
          > ej sygnaturki... - nazwał ją bezsensem....

          A to tylko dlatego,że osoby wierzące bardzo słabo posługują się mózgiem i nie rozumieją najprostszych stwierdzeń.
          • sclavus Re: twoja sygnaturka :) 06.11.12, 12:05
            Jak mnie powiadomił, jest ... heretykiem :O
            (heretyk, też człowiek) ;)
          • grzeg34 Re: twoja sygnaturka :) 06.11.12, 13:23
            pocoo napisała:

            > A to tylko dlatego,że osoby wierzące bardzo słabo posługują się mózgiem i nie r
            > ozumieją najprostszych stwierdzeń.

            Proszę udowodnij mi prawdziwość tego cytatu:
            "nieistnienie nie może być powołane do bytu, a istnienie nie może przestać być"

            bo dla mnie ten cytat nic nie ma wspólnego z otaczającą nas rzeczywistością...
            • sclavus Re: twoja sygnaturka :) 06.11.12, 14:28
              Ty ją zakwestionowałeś - ty udowodnij jej bezsens....
              (nie baw się w chasyda!)
              • grzeg34 Re: twoja sygnaturka :) 06.11.12, 15:31
                sclavus napisał:

                > Ty ją zakwestionowałeś - ty udowodnij jej bezsens....
                > (nie baw się w chasyda!)

                Ja mam udowadniać prawdy naukowe?
                np. pojawienie się takich bytów na Ziemi, jak dinozaury, a potem ich wyginięcie...
                • sclavus Re: twoja sygnaturka :) 06.11.12, 16:54
                  ... zła odpowiedź - nie ma nic wspólnego z przyoczonym zdaniem... :O
                  • grzeg34 Re: twoja sygnaturka :) 06.11.12, 17:02
                    sclavus napisał:

                    > ... zła odpowiedź - nie ma nic wspólnego z przyoczonym zdaniem... :O

                    wiesz co, mam gdzieś co miał na myśli jakiś narajany hindus, dla mnie to tylko fałsz ...
                    • sclavus Re: twoja sygnaturka :) 06.11.12, 19:59
                      ... a ja mam głeboko w doopie, co napisali napruci winem i okadzeni ziołami oszołomi a co dzisiaj nazywa się "śfientom ksiengom"....
                      ***
                      cóś mi się zdaje, że doszliśmy do niejakiego ...consensusu... (pomimo twojej herezji :D)
                      • enrque111 Re: twoja sygnaturka :) 06.11.12, 21:19
                        sclavus napisał:

                        > ... a ja mam głeboko w doopie, co napisali napruci winem i okadzeni [i]ziołami[
                        > /i] oszołomi a co dzisiaj nazywa się "śfientom ksiengom"....

                        Opowiedz o tym kotletowi - on interesuje się głębokością i zawartością układów wydalniczych, więc możesz wejść z nim w "głębszą" komitywę :))))))))))
                        • kolter-xl Re: twoja sygnaturka :) 06.11.12, 21:22
                          enrque111 napisał:

                          > sclavus napisał:
                          >
                          > > ... a ja mam głeboko w doopie, co napisali napruci winem i okadzeni [i]zi
                          > ołami[
                          > > /i] oszołomi a co dzisiaj nazywa się "śfientom ksiengom"....
                          >
                          > Opowiedz o tym kotletowi - on interesuje się głębokością i zawartością układów
                          > wydalniczych, więc możesz wejść z nim w "głębszą" komitywę :))))))))))

                          Eniu , przecież to ty bywasz na plebaniach , no a jak podają nam źródła powiązane z rydzyjkiem 30 % klechów lubi te figle migle w oczko :))
                        • sclavus Re: twoja sygnaturka :) 06.11.12, 22:06
                          Widżę, że masz szczęśliwe doświadczenia....
                        • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 07.11.12, 00:18
                          enrque111 napisał:

                          > sclavus napisał:
                          >
                          > > ... a ja mam głeboko w doopie, co napisali napruci winem i okadzeni [i]zi
                          > ołami[
                          > > /i] oszołomi a co dzisiaj nazywa się "śfientom ksiengom"....
                          >
                          > Opowiedz o tym kotletowi - on interesuje się głębokością i zawartością układów
                          > wydalniczych, więc możesz wejść z nim w "głębszą" komitywę :))))))))))

                          Jesteś jak mucha gnojowa, która przylatuje do g.... :) i tylko w takich tematach czuje się świetnie.
                          • enrque111 Re: twoja sygnaturka :) 07.11.12, 22:05
                            grgkh napisał:

                            > enrque111 napisał:
                            >
                            > > sclavus napisał:
                            > >
                            > > > ... a ja mam głeboko w doopie, co napisali napruci winem i okadzeni
                            > > > ziołami oszołomi a co dzisiaj nazywa się "śfientom ksiengom"....
                            > >
                            > > Opowiedz o tym kotletowi - on interesuje się głębokością i zawartością uk
                            > > ładów wydalniczych, więc możesz wejść z nim w "głębszą" komitywę :))))))))))
                            >
                            > Jesteś jak mucha gnojowa, która przylatuje do g.... :) i tylko w takich tematac
                            > h czuje się świetnie.

                            Sam żeś przecie nazwał uwagi niejakiego sclavusa właściwym słowem, więc dlaczego mi odmawiasz udzielania temu niemocie dobrych rad ?
                            • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 07.11.12, 23:13
                              enrque111 napisał:

                              > grgkh napisał:
                              >
                              > > enrque111 napisał:
                              > >
                              > > > sclavus napisał:
                              > > >
                              > > > > ... a ja mam głeboko w doopie, co napisali napruci
                              > > > > winem i okadzeni ziołami oszołomi a co dzisiaj
                              > > > > nazywa się "śfientom ksiengom"....
                              > > >
                              > > > Opowiedz o tym kotletowi - on interesuje się głębokością
                              > > > i zawartością układów wydalniczych, więc możesz wejść
                              > > > z nim w "głębszą" komitywę :))))))))))
                              > >
                              > > Jesteś jak mucha gnojowa, która przylatuje do g.... :)
                              > > i tylko w takich tematach czuje się świetnie.
                              >
                              > Sam żeś przecie nazwał uwagi niejakiego sclavusa
                              > właściwym słowem, więc dlaczego mi odmawiasz
                              > udzielania temu niemocie dobrych rad ?

                              Nie sclavusa. On użył określenia "mieć w doopie" jako SWOJEGO emocjonalnego odniesienia do świętej księgi. Ma do tego pełne prawo. "Mieć w dupie" jest równoważne "nie obchodzi mnie to wcale" i nie ma nic wspólnego z układami wydalniczymi. A tu masz źródło:
                              www.miejski.pl/slowo-Mie%C4%87+w+dupie
                              To w sprawie luk w Twojej wiedzy i nierozumienia języka polskiego. I w kwestii manipulacji znaczeniami, których, jako dobrze wytresowany religiant, dopuszczasz się nagminnie.

                              Skojarzenia z muchą latającą nad gnojówką nie sposób było uniknąć. Zna to środowisko, mnoży się w stadium larwy w nim i wszystko się takiej z tym tylko kojarzy.

                              Ale jaja :)

                              P.S. I to Twoje prymitywne, na poziomie przedszkola przekręcanie nicków, "przezywanie"... Czy naprawdę daje Ci to satysfakcję? Leczy kompleksy? :) Biedny henio.
                              • enrque111 Re: twoja sygnaturka :) 19.11.12, 18:59
                                grgkh napisał:

                                > > Sam żeś przecie nazwał uwagi niejakiego sclavusa
                                > > właściwym słowem, więc dlaczego mi odmawiasz
                                > > udzielania temu niemocie dobrych rad ?
                                >
                                > Nie sclavusa. On użył określenia "mieć w doopie" jako SWOJEGO emocjonalnego odn
                                > iesienia do świętej księgi. Ma do tego pełne prawo. "Mieć w dupie" jest równowa
                                > żne "nie obchodzi mnie to wcale" i nie ma nic wspólnego z układami wydalniczymi
                                > . A tu masz źródło:
                                >
                                rel="nofollow">www.miejski.pl/slowo-Mie%C4%87+w+dupie
                                > To w sprawie luk w Twojej wiedzy i nierozumienia języka polskiego. I w kwestii
                                > manipulacji znaczeniami, których, jako dobrze wytresowany religiant, dopuszczas
                                > z się nagminnie.
                                >
                                > Skojarzenia z url=https://www.google.pl/search?q=muchy+owady&hl=pl&client=fire
                                > fox-a&hs=HdZ&rls=org.mozilla:pl:official&prmd=imvns&tbm=isch&tbo=u&source=univ&
                                > sa=X&ei=z9maUJiAN8retAaj0oGYCw&ved=0CCYQsAQ&biw=1272&bih=547]muchą latającą nad
                                > gnojówką[/url] nie sposób było uniknąć. Zna to środowisko, mnoży się w stadium larwyw nim i wszystko si
                                > ę takiej z tym tylko kojarzy.
                                >
                                > Ale jaja :)

                                To wszystko jest niewątpliwie bardzo ciekawe i niezwykle zajmujące, zadałeś sobie dużo trudu, aby swego prymitywnego przyjaciela usprawiedliwić z jego knajackiego języka i to ci zostanie z pewnością policzone „in plus” na Sądzie Ostatecznym, ale wciąż nie wiem dlaczego nie chcesz kojarzyć dupy z tym, co jest jej zasadniczą funkcją, czyli wydalaniem gówna, a ograniczenia i braki w znajomości języka polskiego twego kamrata sclavusa przypisujesz lukom wiedzy i niezrozumieniu języka polskiego jego czytelników (w tym wypadku mnie) ?
                                Przecież to właśnie on (twój umiłowany niemota) sformułował kuriozalny tekst, w którym obnażył nie tylko swoją mentalną głupotę, ale również elementarne braki gramatyki, stylistyki i składni języka polskiego ! Co oznacza w języku polskim (nie mam tu na myśli żadnej regionalnej gwary, ani żargonu więziennego, knajpianego, czy gimnazjalnego z Koziej Wólki): ”głeboko w doopie”, „napruci winem”, "śfientom ksiengom" ?

                                > P.S. I to Twoje prymitywne, na poziomie przedszkola przekręcanie nicków, "przez
                                > ywanie"... Czy naprawdę daje Ci to satysfakcję? Leczy kompleksy? :) Biedny heni
                                > o.

                                :) Nie mam żadnych kompleksów, a czytając ucieszne teksty twoje i twoich formowych przyjaciół, z wielkim trudem wystękujących jakieś prymitywne przemyślenia – gdybym nawet jakoweś miał, to szybko bym się ich wyzbył :)
                                • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 19.11.12, 20:27
                                  Widzę, że poza dupą i pyskówką nic więcej Cię w tym wątku nie zaciekawiło. Cóż, religijne oczytanie wyłącznie Biblią nieco zuboża potrzeby duchowe.
                                  • enrque111 Re: twoja sygnaturka :) 20.11.12, 18:20
                                    grgkh napisał:

                                    > Widzę, że poza dupą i pyskówką nic więcej Cię w tym wątku nie zaciekawiło. Cóż,
                                    > religijne oczytanie wyłącznie Biblią nieco zuboża potrzeby duchowe.

                                    To przecież ty sam zwróciłeś na ten szczegół baczną uwagę :)))
                                    • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 21.11.12, 04:45
                                      Ja komentuję Twoje zainteresowanie. Były tam inne wątki, ale Ciebie zaciekawiło tylko to. Najwidoczniej o reszcie nie masz zielonego pojęcia.
                    • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 07.11.12, 00:16
                      grzeg34 napisał:

                      > sclavus napisał:
                      >
                      > > ... zła odpowiedź - nie ma nic wspólnego z przyoczonym zdaniem... :O
                      >
                      > wiesz co, mam gdzieś co miał na myśli jakiś narajany hindus, dla mnie to tylko
                      > fałsz ...

                      Jeśli Ty w tym widzisz fałsz, to bardzo źle o Tobie świadczy.
            • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 07.11.12, 00:14
              grzeg34 napisał:

              > pocoo napisała:
              >
              > > A to tylko dlatego,że osoby wierzące bardzo słabo
              > > posługują się mózgiem i nie rozumieją najprostszych stwierdzeń.
              >
              > Proszę udowodnij mi prawdziwość tego cytatu:
              > "nieistnienie nie może być powołane do bytu, a istnienie nie może przestać być"

              Zgodnie z logiką:
              1) istnienie DEFINICYJNIE jest skutkiem dowodu hipotezy i nie można go stworzyć w inny sposób;
              2) brak istnienia wynika DEFINICYJNIE z braku dowodu prawdziwości hipotez, które by o takim istnieniu mówiły i NIE TRZEBA nic robić, by potwierdzić, że zbiór pusty jest pusty (to definicja).

              Ale niektórzy tzw. wierzący próbują żonglować definicjami nadając im po kilka znaczeń. To zdanie przypomina, że takie są definicje, a manipulacje nimi są niedopuszczalne.

              > bo dla mnie ten cytat nic nie ma wspólnego z otaczającą nas rzeczywistością...

              Ma bardzo dużo wspólnego, bo określa jednoznacznie i prawdziwie granice opisywania świata.
              • grzeg34 Re: twoja sygnaturka :) 08.11.12, 09:03
                grgkh napisał:

                > > "nieistnienie nie może być powołane do bytu, a istnienie nie może przesta
                > ć być"
                >
                > Zgodnie z logiką:
                > 1) istnienie DEFINICYJNIE jest skutkiem dowodu hipotezy i nie można go stworzyć
                > w inny sposób;
                > 2) brak istnienia wynika DEFINICYJNIE z braku dowodu prawdziwości hipotez, któr
                > e by o takim istnieniu mówiły i NIE TRZEBA nic robić, by potwierdzić, że zbiór
                > pusty jest pusty (to definicja).

                Brodzisz w abstrakcyjnym chaosie. W rzeczywistości nie ma żadnych pustych zbiorów,
                mogą być tylko zbiory, z których nie możemy odczytać, lub źle odczytujemy i interpretujemy zawartość...

                > > bo dla mnie ten cytat nic nie ma wspólnego z otaczającą nas rzeczywistośc
                > ią...
                >
                > Ma bardzo dużo wspólnego, bo określa jednoznacznie i prawdziwie granice opisywa
                > nia świata.

                Bardzo dobrze opisuje jedynie Twój "mały pokoik bez okien", szczelnie zamknięty od zewnątrz...
                • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 08.11.12, 12:59
                  grzeg34 napisał:

                  > grgkh napisał:
                  >
                  > > > "nieistnienie nie może być powołane do bytu, a istnienie nie może p
                  > rzesta
                  > > ć być"
                  > >
                  > > Zgodnie z logiką:
                  > > 1) istnienie DEFINICYJNIE jest skutkiem dowodu hipotezy i nie można go st
                  > worzyć
                  > > w inny sposób;
                  > > 2) brak istnienia wynika DEFINICYJNIE z braku dowodu prawdziwości hipotez
                  > , któr
                  > > e by o takim istnieniu mówiły i NIE TRZEBA nic robić, by potwierdzić, że
                  > zbiór
                  > > pusty jest pusty (to definicja).
                  >
                  > Brodzisz w abstrakcyjnym chaosie. W rzeczywistości nie ma żadnych pustych zbior
                  > ów,
                  > mogą być tylko zbiory, z których nie możemy odczytać, lub źle odczytujemy i int
                  > erpretujemy zawartość...

                  A to, co to jest? Zbiór pusty

                  > > > bo dla mnie ten cytat nic nie ma wspólnego z otaczającą nas rzeczyw
                  > istośc
                  > > ią...
                  > >
                  > > Ma bardzo dużo wspólnego, bo określa jednoznacznie i prawdziwie granice o
                  > pisywa
                  > > nia świata.
                  >
                  > Bardzo dobrze opisuje jedynie Twój "mały pokoik bez okien", szczelnie zamknięty
                  > od zewnątrz...

                  Jedyny argument, który udało Ci się sklecić, pokazujący wszechświat Twojej wiedzy - argument ataku personalnego. I Twoją zapiekłą nienawiść do ludzi, którzy mówią coś innego niż dogmaty wypełniający od skroni do skroni Twoja czaszkę i którymi tylko jesteś Ty (nie ma tam niczego poza tym) - argument ataku personalnego.

                  Nie da się nic wymyślić, ale wiara Ci mówi, że Twoja racja musi być na wierzchu, więc ten inną rację trzeba zabić zabijając głoszącego ją.

                  Przez tysiące lat religia szła tą drogą i dlatego, jako najbardziej skuteczna w zabijaniu, zostawał jako jedyna rządząca. Zamieniająca ludzi w bezmyślne automaty na swoich usługach. Uprzywilejowana osobą boga. Którego nikt nie widział. Ale to nieważne, że nie widział - bo przecież jest ta alogiczna wiara. Wiara czyli pewność ABSOLUTNA. Największe zło tego świata. największa możliwa tragedia ludzkości i myślących umysłów sprowadzanych do zwierzęcej bezmyślności (przepraszam zwierzęta, których nie chce obrażać tym porównaniem).

                  Ta zwierzęcość bezmyślność, to wytresowanie w agresji jednej idei wobec wszystkich innych idei jakie mogłyby się pojawić. Ta władza absolutna. Nasz mózg homo sapiens, który przestaje myśleć logicznie, bo WIERZY.

                  Wiara - kwintesencja zła.
                  • grzeg34 Re: twoja sygnaturka :) 08.11.12, 13:11
                    grgkh napisał:


                    > > Brodzisz w abstrakcyjnym chaosie. W rzeczywistości nie ma żadnych pustych
                    > zbior
                    > > ów,
                    > > mogą być tylko zbiory, z których nie możemy odczytać, lub źle odczytujemy
                    > i int
                    > > erpretujemy zawartość...
                    >
                    > A to, co to jest? Zbiór pust
                    > y


                    To jest potwierdzenie mojej tezy, że brodzisz w teoretycznym/abstrakcyjnym chaosie...

                    > Jedyny argument, który udało Ci się sklecić, pokazujący wszechświat Twojej wied
                    > zy - argument ataku personalnego. I Twoją zapiekłą nienawiść do ludzi, którzy m
                    > ówią coś innego niż dogmaty wypełniający od skroni do skroni Twoja czaszkę i kt
                    > órymi tylko jesteś Ty (nie ma tam niczego poza tym) - argument ataku personalne
                    > go.

                    "..."

                    > Ta zwierzęcość bezmyślność, to wytresowanie w agresji jednej idei wobec wszystk
                    > ich innych idei jakie mogłyby się pojawić. Ta władza absolutna. Nasz mózg homo
                    > sapiens, który przestaje myśleć logicznie, bo WIERZY.

                    Grgkh, czyżby Ciebie znowu jakaś słabość ogarniała wobec mnie?
                    Bo z Twoich słów ukazuje mi się jedynie Twój obraz bezsilności i zrezygnowania...
                    Grgkh, głowa do góry, jakoś to będzie, a za 5 miesięcy znów wiosna ... ;)
                    • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 08.11.12, 15:16
                      grzeg34 napisał:

                      > grgkh napisał:
                      >
                      >
                      > > > Brodzisz w abstrakcyjnym chaosie.
                      > > > W rzeczywistości nie ma żadnych pustych
                      > > > zbiorów,
                      > > > mogą być tylko zbiory, z których nie możemy
                      > > > odczytać, lub źle odczytujemy i interpretujemy zawartość...
                      > >
                      > > A to, co to jest? Zbiór pusty
                      >
                      > To jest potwierdzenie mojej tezy, że brodzisz
                      > w teoretycznym/abstrakcyjnym chaosie...

                      Pewnie nie wiesz, że cała "realność" świata, który wypełnia Twoją świadomość jest wyłącznie wytworem. Dokładnie taki świat, jak Ty go widzisz, nie istnieje. Bo inaczej go widzę ja, a inaczej ktoś z upośledzonymi zmysłami. Inaczej kret bez wzroku, a inaczej patrzący echolokacyjnie nietoperz. Który świat jest prawdziwy lub prawdziwszy?

                      Żaden.

                      Wszystkie są brodzeniem w teoretycznym, abstrakcyjnym chaosie.

                      A co jest prawdą? Tylko jedno, że przekaz informacji ma naturę liczbową. Każdy impuls, każdy kwant to jakaś wartość. Lub jej brak, bo brak wartości też jest interpretowany przez mózg.

                      Czy ciemność to obiekt? Nie, to brak obiektu, to zbiór pusty. Jak moglibyśmy sobie wyobrażać przestrzeń lub upływ czasu, gdyby nie zbiory puste, które wypełniają zakresy pozbawione informacji?

                      > > Jedyny argument, który udało Ci się sklecić, pokazujący wszechświat Twoje
                      > j wied
                      > > zy - argument ataku personalnego. I Twoją zapiekłą nienawiść do ludzi, kt
                      > órzy m
                      > > ówią coś innego niż dogmaty wypełniający od skroni do skroni Twoja czaszk
                      > ę i kt
                      > > órymi tylko jesteś Ty (nie ma tam niczego poza tym) - argument ataku pers
                      > onalne
                      > > go.
                      >
                      > "..."
                      >
                      > > Ta zwierzęcość bezmyślność, to wytresowanie w agresji jednej idei wobec w
                      > szystk
                      > > ich innych idei jakie mogłyby się pojawić. Ta władza absolutna. Nasz mózg
                      > homo
                      > > sapiens, który przestaje myśleć logicznie, bo WIERZY.
                      >
                      > Grgkh, czyżby Ciebie znowu jakaś słabość ogarniała wobec mnie?

                      Wprost przeciwnie. Lubię jak się tu pojawiacie i wypisujecie konkretne bzdury, bo to świetna okazja do (czasem nowych) przemyśleń, jak to ze zbiorami pustymi. Gdyby nie Ty, nie zagłębiałbym się zapewne w tę tematykę. A na koniec powstaje satysfakcja z pokonania myslą kolejnego problemu. Nie lubię bezczynności.

                      > Bo z Twoich słów ukazuje mi się jedynie Twój obraz
                      > bezsilności i zrezygnowania...

                      Właśnie mówiłem o nagminnym braku argumentów, który zastępujesz publicznym opisywaniem innych ludzi w negatywnym oświetleniu. I popatrz, potwierdzasz to nowym wpisem. :)

                      > Grgkh, głowa do góry, jakoś to będzie, a za 5 miesięcy znów wiosna ... ;)

                      I znów się moją głową zajmujesz. Opisujesz ją, choć nie wiesz jak wygląda. Dziękuję za troskę. Ten rodzaj zatroskania i miłości bliźniego jest dość typowy dla niektórych religiantów. :)

                      Zadziwia mnie coś innego. Jak Ty to psychicznie znosisz? Czy nie zdajesz sobie sprawy z obiektywnych porażek w naszych rozmowach? Oglądają to inni ludzie. Nie wstyd Ci?
                      • grzeg34 Re: twoja sygnaturka :) 08.11.12, 16:31
                        grgkh napisał:


                        > Pewnie nie wiesz, że cała "realność" świata, który wypełnia Twoją świadomość je
                        > st wyłącznie wytworem. Dokładnie taki świat, jak Ty go widzisz, nie istnieje. B
                        > o inaczej go widzę ja, a inaczej ktoś z upośledzonymi zmysłami. Inaczej kret be
                        > z wzroku, a inaczej patrzący echolokacyjnie nietoperz. Który świat jest prawdzi
                        > wy lub prawdziwszy?

                        Istnieje, różne są tylko interpretacje...

                        > Wszystkie są brodzeniem w teoretycznym, abstrakcyjnym chaosie.

                        Brodzeniem jest interpretowanie świata (wszechświata).
                        Niektórzy teoretycy za pomocą swojego fizykalnego mózgu (hardware) zatracają swoją świadomość w wirtualnych wyobrażeniach swojego mózgu (software)...
                        Wiesz co, podobno są poradnie dla osób uzależnionych od wirtualnych wymiarów i przestrzeni...

                        > A co jest prawdą? Tylko jedno, że przekaz informacji ma naturę liczbową. Każdy
                        > impuls, każdy kwant to jakaś wartość. Lub jej brak, bo brak wartości też jest i
                        > nterpretowany przez mózg.

                        Prawdą jest energia, a przekaz odbywa się na zasadzie przekazywania energii, nie liczb czy informacji. Pojęcie "informacja" jest tylko interpretacją naszego mózgu...
                        Jesteśmy zbudowani z energii. Realizując swoje funkcje życiowe tracimy ją, więc dlatego ciągle musimy uzupełniać straty....
                        P.S. Za długo siedzisz w "komputerach", one wciągają Ciebie w swój wirtualny świat...

                        > Czy ciemność to obiekt? Nie, to brak obiektu, to zbiór pusty. Jak moglibyśmy so
                        > bie wyobrażać przestrzeń lub upływ czasu, gdyby nie zbiory puste, które wypełni
                        > ają zakresy pozbawione informacji?

                        Ciemność jest brakiem interpretacji. Ciemność może zawierać wiele różnych, czasem zaskakujących obiektów...
                        Nie ma zbiorów pustych, jest tylko błędna interpretacja, lub jej brak...

                        > Wprost przeciwnie. Lubię jak się tu pojawiacie i wypisujecie konkretne bzdury,
                        > bo to świetna okazja do (czasem nowych) przemyśleń, jak to ze zbiorami pustymi.
                        > Gdyby nie Ty, nie zagłębiałbym się zapewne w tę tematykę. A na koniec powstaje
                        > satysfakcja z pokonania myslą kolejnego problemu. Nie lubię bezczynności.

                        Kierujesz się swoimi wirtualnymi zasadami, ze swojego abstrakcyjnego świata...
                        Proszę Ciebie, wskaż mi miejsce we Wszechświecie, które mógłbyś nazwać zbiorem pustym, pozbawione wszystkiego, co można byłoby ewentualnie zbadać, które mógłbyś nazwać kompletnym "NIC"...


                        > Właśnie mówiłem o nagminnym braku argumentów, który zastępujesz publicznym opis
                        > ywaniem innych ludzi w negatywnym oświetleniu. I popatrz, potwierdzasz to nowym
                        > wpisem. :)

                        To Ty nie masz żadnego argumentu na potwierdzenie swojego wirtualnego "NIC"...

                        > Zadziwia mnie coś innego. Jak Ty to psychicznie znosisz? Czy nie zdajesz sobie
                        > sprawy z obiektywnych porażek w naszych rozmowach? Oglądają to inni ludzie. Nie
                        > wstyd Ci?

                        Odpowiem cytatem mistrza: "I znów się moją głową zajmujesz. Opisujesz ją, choć nie wiesz jak wygląda. Dziękuję za troskę. Ten rodzaj zatroskania i miłości bliźniego jest dość typowy dla
                        niektórych" ateistów... :)
                        • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 08.11.12, 17:46
                          grzeg34 napisał:

                          > grgkh napisał:
                          >
                          >
                          > > Pewnie nie wiesz, że cała "realność" świata,
                          > > który wypełnia Twoją świadomość jest
                          > > wyłącznie wytworem. Dokładnie taki świat,
                          > > jak Ty go widzisz, nie istnieje. Bo inaczej go
                          > > widzę ja, a inaczej ktoś z upośledzonymi zmysłami.
                          > > Inaczej kret bez wzroku, a inaczej patrzący
                          > > echolokacyjnie nietoperz. Który świat jest
                          > > prawdziwy lub prawdziwszy?
                          >
                          > Istnieje, różne są tylko interpretacje...

                          I o to chodzi. Świat, który Ty uważasz za punkt odniesienia jest interpretacją osobistą.

                          > > Wszystkie są brodzeniem w teoretycznym, abstrakcyjnym chaosie.
                          >
                          > Brodzeniem jest interpretowanie świata (wszechświata).
                          > Niektórzy teoretycy za pomocą swojego fizykalnego mózgu (hardware) zatracają sw
                          > oją świadomość w wirtualnych wyobrażeniach swojego mózgu (software)...
                          > Wiesz co, podobno są poradnie dla osób uzależnionych od wirtualnych wymiarów i
                          > przestrzeni...

                          Skupmy się na tezie. Świat widziany przez naszą świadomość jest interpretacją, a prawdziwego świata nie widzimy takim, jakim on jest. :) Dla nas taki świat nie istnieje, czy tak?

                          > > A co jest prawdą? Tylko jedno, że przekaz informacji ma naturę liczbową.
                          > Każdy
                          > > impuls, każdy kwant to jakaś wartość. Lub jej brak, bo brak wartości też
                          > jest i
                          > > nterpretowany przez mózg.
                          >
                          > Prawdą jest energia, a przekaz odbywa się na zasadzie przekazywania energii, ni
                          > e liczb czy informacji. Pojęcie "informacja" jest tylko interpretacją naszego m
                          > ózgu...

                          A ta "energia" nie jest przekazywana ILOŚCIOWO?!?! Zaprzeczasz temu? :)

                          > Jesteśmy zbudowani z energii. Realizując swoje funkcje życiowe tracimy ją, więc
                          > dlatego ciągle musimy uzupełniać straty....
                          > P.S. Za długo siedzisz w "komputerach", one wciągają Ciebie w swój wirtualny św
                          > iat...

                          Za długo siedzisz w dogmatach sprzed tysięcy lat. Pozbawiły Cię zdolności do logicznego myslenia.

                          Wracamy do tezy zasadniczej - czy świat z naszej świadomości jest prawdziwy, czy nie? :)

                          > > Czy ciemność to obiekt? Nie, to brak obiektu, to zbiór pusty. Jak mogliby
                          > śmy so
                          > > bie wyobrażać przestrzeń lub upływ czasu, gdyby nie zbiory puste, które w
                          > ypełni
                          > > ają zakresy pozbawione informacji?
                          >
                          > Ciemność jest brakiem interpretacji. Ciemność może zawierać wiele różnych, czas
                          > em zaskakujących obiektów...
                          > Nie ma zbiorów pustych, jest tylko błędna interpretacja, lub jej brak...

                          Ciemność jest zbiorem pustym. :) Znów nie miałeś racji.

                          > > Wprost przeciwnie. Lubię jak się tu pojawiacie i wypisujecie konkretne bz
                          > dury,
                          > > bo to świetna okazja do (czasem nowych) przemyśleń, jak to ze zbiorami pu
                          > stymi.
                          > > Gdyby nie Ty, nie zagłębiałbym się zapewne w tę tematykę. A na koniec po
                          > wstaje
                          > > satysfakcja z pokonania myslą kolejnego problemu. Nie lubię bezczynności
                          > .
                          >
                          > Kierujesz się swoimi wirtualnymi zasadami, ze swojego abstrakcyjnego świata...
                          > Proszę Ciebie, wskaż mi miejsce we Wszechświecie, które mógłbyś nazwać zbiorem
                          > pustym, pozbawione wszystkiego, co można byłoby ewentualnie zbadać, które mógłb
                          > yś nazwać kompletnym "NIC"...

                          Ośmieszasz - z moją pomocą - religijny sposób myślenia. :) Działasz tak, jak ja Tobą steruję.

                          > > Właśnie mówiłem o nagminnym braku argumentów, który zastępujesz publiczny
                          > m opis
                          > > ywaniem innych ludzi w negatywnym oświetleniu. I popatrz, potwierdzasz to
                          > nowym
                          > > wpisem. :)
                          >
                          > To Ty nie masz żadnego argumentu na potwierdzenie swojego wirtualnego "NIC"...

                          :)

                          > > Zadziwia mnie coś innego. Jak Ty to psychicznie znosisz? Czy nie zdajesz
                          > sobie
                          > > sprawy z obiektywnych porażek w naszych rozmowach? Oglądają to inni ludzi
                          > e. Nie
                          > > wstyd Ci?
                          >
                          > Odpowiem cytatem mistrza: "I znów się moją głową zajmujesz. Opisujesz ją, choć
                          > nie wiesz jak wygląda. Dziękuję za troskę. Ten rodzaj zatroskania i miłości bli
                          > źniego jest dość typowy dla
                          > niektórych" ateistów... :)

                          Zajmuję się Twoją głową? Ja tylko pytam o stan Twojego ducha, a czy to prawda, to możesz potwierdzić lub zaprzeczyć. I jaki to stan? Miałem rację? Zgadłem? A Ty oczerniasz ateistów jako grupę w całości lub o mnie wygadujesz rzeczy, których prawdziwosci nie dowodzisz.

                          Ale widzisz, że cytując moje teksty potwierdzasz, iż sam nie umiesz niczego lepszego wymyślić. Twój umysł potrafi tylko kopiować. I potwierdzasz tezę o ubóstwie intelektualnym umysłów opanowanych przez mema religii.
                          • grzeg34 Re: twoja sygnaturka :) 09.11.12, 17:17
                            grgkh napisał:

                            > Ciemność jest zbiorem pustym. :) Znów nie miałeś racji.

                            W nauce nie istnieje coś takiego jak "ciemność"...
                            Dla ludzi "ciemność" jest tylko i wyłącznie brakiem możliwości przetwarzania docierającego do do nas promieniowania elektromagnetycznego. Ludzie swoimi oczami potrafią rejestrować tylko niewielki zakres całego widma. Dlatego wymyślono np. wzmacniacze widzialnego promieniowania szczątkowego (noktowizory), detektory na podczerwień (termowizja), liczniki Geigera dla wysoko energetycznego promieniowania (od zakresu rentgenowskiego) i wiele innych, które stanowią swoistą protezę dla naszych ograniczonych oczu...

                            www.swiatlo.tak.pl/pts/pts-widmo-promieniowania.php
                            pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:EM_Spectrum_Properties_pl.svg&page=1&filetimestamp=20080419202558
                            Każdą Twoją "ciemność" we wszystkich zakamarkach wszechświata, przenika jakiś poziom określonego zakresu promieniowania, kwestia tylko odpowiedniego detektora/przetwornika...

                            Powtarzam po raz kolejny we wszechświecie nie istnieją żadne puste zbiory, żadne humanistyczne "ciemności", ani żadne Twoje wielkie "NIC"...
                            Proszę Ciebie przestań się kompromitować, używając tego typu terminów do realnie istniejącego wszechświata...
                            • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 10.11.12, 12:35
                              grzeg34 napisał:

                              > grgkh napisał:
                              >
                              > > Ciemność jest zbiorem pustym. :) Znów nie miałeś racji.
                              >
                              > W nauce nie istnieje coś takiego jak "ciemność"...

                              Nie manipuluj. Mówiliśmy o interpretacji - świadomości. A w nauce istnieją zbiory puste i od nauki sam chciałeś się zdystansować. To był przykład, który potwierdza, że zbiory puste istnieją zarówno w nauce (matematyce i fizyce) jak i w świadomym widzeniu (interpretowaniu rzeczywistości). Nie udała Ci się kolejny raz dygresja. Nie umiesz przewidzieć, co może wynikać z chaotycznej obrony Twoich tez. Paplesz byle co, a potem mataczysz. Przy mnie nauczysz się odpowiedzialności za każde słowo, które tu napiszesz. Korzystaj z okazji, bo ktos inny nie będzie miał tyle cierpliwości do takiego jak Ty.

                              I przepraszam za wycieczkę osobistą. Robie to bez zamiaru upokarzania Ciebie, ale jakoś prawdę muszę Ci przekazać.

                              > Dla ludzi "ciemność" jest tylko i wyłącznie brakiem możliwości przetwarzania do
                              > cierającego do do nas promieniowania elektromagnetycznego. Ludzie swoimi oczami
                              > potrafią rejestrować tylko niewielki zakres całego widma. Dlatego wymyślono np
                              > . wzmacniacze widzialnego promieniowania szczątkowego (noktowizory), detektory
                              > na podczerwień (termowizja), liczniki Geigera dla wysoko energetycznego promien
                              > iowania (od zakresu rentgenowskiego) i wiele innych, które stanowią swoistą pro
                              > tezę dla naszych ograniczonych oczu...

                              I co z tego wynika dla Twojego stwierdzenia z poprzednich postów? :) Wróć do początku tematu.

                              > www.swiatlo.tak.pl/pts/pts-widmo-promieniowania.php
                              > pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:EM_Spectrum_Properties_pl.svg&page=1&filetimestamp=20080419202558

                              Ładne linki. I co z nich wynika dla przyczyny Twojej dygresji? :)

                              > Każdą Twoją "ciemność" we wszystkich zakamarkach wszechświata, przenika jakiś p
                              > oziom określonego zakresu promieniowania, kwestia tylko odpowiedniego detektora
                              > /przetwornika...

                              Wypełnia ją "bez reszty"? Nie ma "pustych miejsc"? Bredzisz.

                              > Powtarzam po raz kolejny we wszechświecie nie istnieją żadne puste zbiory, żadn
                              > e humanistyczne "ciemności", ani żadne Twoje wielkie "NIC"...

                              Istnieją:
                              1) w teorii - matematyce;
                              2) praktyce - fizyce (przestrzeń nie jest wypełniona w sposób ciągły);
                              3) w interpretacji świadomości - świadomość "wypełnia" te miejsca puste w obrazie tworzonym jako interpretacja np. ciemnością lub jakąś "białą lub inną plamą".

                              > Proszę Ciebie przestań się kompromitować, używając tego typu terminów do realni
                              > e istniejącego wszechświata...

                              Atak personalny? Prymitywna zagrywka, brak Ci argumentów i sięgasz po erystykę, opisywanie mnie w negatywnym świetle. Kto się kompromituje, to rozsądzi ten, kto to czyta.

                              Pa. :)
                              • grzeg34 Re: twoja sygnaturka :) 12.11.12, 09:41
                                grgkh napisał:

                                > Nie manipuluj. Mówiliśmy o interpretacji - świadomości. A w nauce istnieją zbio
                                > ry puste i od nauki sam chciałeś się zdystansować. To był przykład, który potwi
                                > erdza, że zbiory puste istnieją zarówno w nauce (matematyce i fizyce) jak i w ś
                                > wiadomym widzeniu (interpretowaniu rzeczywistości).

                                Bredzisz, w fizyce nie istnieją żadne puste zbiory...

                                pl.wikipedia.org/wiki/Energia_punktu_zerowego

                                > Nie udała Ci się kolejny ra
                                > z dygresja. Nie umiesz przewidzieć, co może wynikać z chaotycznej obrony Twoich
                                > tez. Paplesz byle co, a potem mataczysz. Przy mnie nauczysz się odpowiedzialno
                                > ści za każde słowo, które tu napiszesz. Korzystaj z okazji, bo ktos inny nie bę
                                > dzie miał tyle cierpliwości do takiego jak Ty.

                                Znowu się odgrażasz...

                                > I przepraszam za wycieczkę osobistą. Robie to bez zamiaru upokarzania Ciebie, a
                                > le jakoś prawdę muszę Ci przekazać.

                                Taa, nie mogłeś się powstrzymać...
                                Ciekawie co byś pomyślał, jakbym Ciebie specjalnie kopnął w kostkę, a potem od razu przeprosił?


                                > > www.swiatlo.tak.pl/pts/pts-widmo-promieniowania.php
                                > > pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:EM_Spectrum_Properties_pl.svg&page=1&filetimestamp=20080419202558
                                >
                                > Ładne linki. I co z nich wynika dla przyczyny Twojej dygresji? :)

                                To wynika, że w wszechświecie nie istnieją żadne puste zbiory, ciemności, ani temu podobne inne wielkie "NIC"...

                                > Wypełnia ją "bez reszty"? Nie ma "pustych miejsc"? Bredzisz.

                                Oj ciężki jest powrót z wirtualnego świata, oj ciężki...

                                > > Powtarzam po raz kolejny we wszechświecie nie istnieją żadne puste zbiory
                                > , żadn
                                > > e humanistyczne "ciemności", ani żadne Twoje wielkie "NIC"...
                                >
                                > Istnieją:
                                > 1) w teorii - matematyce;

                                teoria jest tak abstrakcyjna i rozległa, że może się w niej zmieścić niemal wszystko - myślę, że nawet jest miejsce na tak nieprecyzyjnie zdefiniowane pojęcie jak "Bóg"...

                                > 2) praktyce - fizyce (przestrzeń nie jest wypełniona w sposób ciągły);

                                Bredzisz...
                                pl.wikipedia.org/wiki/Energia_punktu_zerowego
                                > 3) w interpretacji świadomości - świadomość "wypełnia" te miejsca puste w obraz
                                > ie tworzonym jako interpretacja np. ciemnością lub jakąś "białą lub inną plamą"

                                Interpretacja świadomości to indywidualny wirtualny wymiar, uwarunkowany niejednokrotnie swoimi odrębnymi prawami, konieczny w procesie prowizorycznego zrozumienia obcego/nieznanego otoczenia ...
                                • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 12.11.12, 23:44
                                  grzeg34 napisał:

                                  > grgkh napisał:
                                  >
                                  > > Nie manipuluj. Mówiliśmy o interpretacji - świadomości. A w nauce istniej
                                  > ą zbio
                                  > > ry puste i od nauki sam chciałeś się zdystansować. To był przykład, który
                                  > potwi
                                  > > erdza, że zbiory puste istnieją zarówno w nauce (matematyce i fizyce) jak
                                  > i w ś
                                  > > wiadomym widzeniu (interpretowaniu rzeczywistości).
                                  >
                                  > Bredzisz,

                                  Nie wkurzaj się, bo złość piękności szkodzi. Brednie trzeba móc udowodnić. Ty tego nie potrafisz.

                                  > w fizyce nie istnieją żadne puste zbiory...

                                  Pewnie tego nie zauważyłeś, ale fizyka to zbiór reguł MATEMATYCZNYCH, którymi opisujemy zmienność obiektów. Obiekty są policzalne i można je grupować w zbiory. W czym widzisz problem?

                                  > pl.wikipedia.org/wiki/Energia_punktu_zerowego

                                  Nie na temat. Za cienki jesteś, grzeniu, żeby wobec mnie stosować erystyczne wybiegi z wypowiadaniem swoich tez, które mnie przypisujesz.

                                  Świat wokół nas opisujemy zbiorami. Można w tym opisie używać zbiorów pustych. :)

                                  > > Nie udała Ci się kolejny raz dygresja. Nie umiesz
                                  > > przewidzieć, co może wynikać z chaotycznej obrony
                                  > > Twoich tez. Paplesz byle co, a potem mataczysz.
                                  > > Przy mnie nauczysz się odpowiedzialno
                                  > > ści za każde słowo, które tu napiszesz.
                                  > > Korzystaj z okazji, bo ktos inny nie będzie
                                  > > miał tyle cierpliwości do takiego jak Ty.
                                  >
                                  > Znowu się odgrażasz...

                                  Uświadamiam Ci szansę, z której możesz nie skorzystać. Ja nie straszę. Nie mam czym.

                                  > > I przepraszam za wycieczkę osobistą.
                                  > > Robie to bez zamiaru upokarzania Ciebie,
                                  > > ale jakoś prawdę muszę Ci przekazać.
                                  >
                                  > Taa, nie mogłeś się powstrzymać...
                                  > Ciekawie co byś pomyślał, jakbym Ciebie
                                  > specjalnie kopnął w kostkę, a potem od
                                  > razu przeprosił?

                                  Zrobiłbym, to samo w stosunku do Ciebie. Nie jestem mściwy.

                                  > > Ładne linki. I co z nich wynika dla przyczyny Twojej dygresji? :)
                                  >
                                  > To wynika, że w wszechświecie nie istnieją żadne puste zbiory, ciemności, ani t
                                  > emu podobne inne wielkie "NIC"...

                                  Ciemność nie istnieje? :)

                                  > > Wypełnia ją "bez reszty"? Nie ma "pustych miejsc"? Bredzisz.
                                  >
                                  > Oj ciężki jest powrót z wirtualnego świata, oj ciężki...
                                  >
                                  > > > Powtarzam po raz kolejny we wszechświecie nie istnieją żadne puste
                                  > zbiory
                                  > > , żadn
                                  > > > e humanistyczne "ciemności", ani żadne Twoje wielkie "NIC"...
                                  > >
                                  > > Istnieją:
                                  > > 1) w teorii - matematyce;
                                  >
                                  > teoria jest tak abstrakcyjna i rozległa, że może się w niej zmieścić niemal wsz
                                  > ystko - myślę, że nawet jest miejsce na tak nieprecyzyjnie zdefiniowane pojęcie
                                  > jak "Bóg"...

                                  Wszystkie prawa fizyki, jako reguły matematyczne, są abstrakcyjne.

                                  > > 2) praktyce - fizyce (przestrzeń nie jest wypełniona w sposób ciągły);
                                  >
                                  > Bredzisz...
                                  > pl.wikipedia.org/wiki/Energia_punktu_zerowego

                                  Nie na temat.

                                  > > 3) w interpretacji świadomości - świadomość "wypełnia" te miejsca puste w
                                  > obraz
                                  > > ie tworzonym jako interpretacja np. ciemnością lub jakąś "białą lub inną
                                  > plamą"
                                  >
                                  > Interpretacja świadomości to indywidualny wirtualny wymiar, uwarunkowany niejed
                                  > nokrotnie swoimi odrębnymi prawami, konieczny w procesie prowizorycznego zrozum
                                  > ienia obcego/nieznanego otoczenia ...

                                  I tak właśnie jest, że Wszechświat jest matriksem matematycznym. Nie uda Ci się podważyć tej tezy.
                                  • grzeg34 Re: twoja sygnaturka :) 13.11.12, 09:49
                                    grgkh napisał:


                                    > Nie wkurzaj się, bo złość piękności szkodzi. Brednie trzeba móc udowodnić. Ty t
                                    > ego nie potrafisz.

                                    Udowodniłem Ci, a Ty jak wierzący wypierasz to ze swojej świadomości...

                                    > Pewnie tego nie zauważyłeś, ale fizyka to zbiór reguł MATEMATYCZNYCH, którymi o
                                    > pisujemy zmienność obiektów. Obiekty są policzalne i można je grupować w zbiory
                                    > . W czym widzisz problem?

                                    Fizyka to otaczający nas fizykalizm wszechświata, matematyka to język opisujący go.
                                    Owszem, można dużo policzyć w fizyce, ale każde grupowanie i przyporządkowywanie w jakieś tam zbiory, tak, czy inaczej odbywa się w wirtualnej świadomości, np. w Twojej, który ten proces zawsze poprzedza szereg założeń i uproszczeń, dając obliczenia najczęściej w sposób bardzo przybliżony, lub wręcz błędny, a bez tych założeń ludzkość nie byłaby wstanie policzyć czegokolwiek, np. z założenia mamy 1kg.Fe - 1kg.Fe=0, jednakże w rzeczywistości nie mamy żadnego zera, tylko zachodzi cały skomplikowany proces, bardzo trudny do uwzględnienia w obliczeniach, być może bardzo niewiele wnoszący do samego globalnego rezultatu, proces np. wypełnienia przestrzeni po 1kgFe napierającymi cząsteczkami z bezpośredniego otoczenia tego Fe, następuje zaburzenie całego układu materii i po pewnym czasie bezwładności tego układu ustali się nowy układ sił i rozmieszczenia materii, i t.d...
                                    Dlatego też każde zero, lub Twój zbiór pusty w fizyce jest tylko i wyłącznie uproszczeniem skomplikowanych obliczeń. W fizyce używa się innych pustych zbiorów: zbiór n -> 0, w oo (zbiór n osiągnie zero w nieskończoności) ...

                                    > > pl.wikipedia.org/wiki/Energia_punktu_zerowego
                                    >
                                    > Nie na temat. Za cienki jesteś, grzeniu, żeby wobec mnie stosować erystyczne wy
                                    > biegi z wypowiadaniem swoich tez, które mnie przypisujesz.

                                    Ostatnio jakoś często uciekasz na drzewo i się z niego odgrażasz...

                                    > Świat wokół nas opisujemy zbiorami. Można w tym opisie używać zbiorów pustych.
                                    > :)

                                    To są jedynie uproszczenia...
                                    Wszechświat nie zawiera żadnych pustych zbiorów.

                                    > > Znowu się odgrażasz...
                                    >
                                    > Uświadamiam Ci szansę, z której możesz nie skorzystać. Ja nie straszę. Nie mam
                                    > czym.

                                    Z jakiej szansy mogę skorzystać?
                                    Myślę, że Ty potrzebujesz pomocy i szansy na wydostanie się z wirtualnego świata...

                                    > Ciemność nie istnieje? :)

                                    Dziwisz się jak dziecko. Ciemność jest tylko interpretacją naszej świadomości, spowodowana ograniczeniami zmysłowo-poznawczymi...

                                    > Wszystkie prawa fizyki, jako reguły matematyczne, są abstrakcyjne.

                                    Prawa fizyki zweryfikowane doświadczeniem są realnie istniejącymi prawami...

                                    > > pl.wikipedia.org/wiki/Energia_punktu_zerowego
                                    >
                                    > Nie na temat.

                                    Sam jesteś nie na temat. To jest dowód na to, że wszechświat nie zawiera żadnych pustych zbiorów...

                                    > I tak właśnie jest, że Wszechświat jest matriksem matematycznym. Nie uda Ci się
                                    > podważyć tej tezy.

                                    Potrzebujesz specjalisty typu "Neo"...
                                    Nie wiem czy jestem wstanie Ci pomóc...
                                    • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 13.11.12, 16:30
                                      Zgodnie z logiką: 1) istnienie DEFINICYJNIE jest skutkiem dowodu hipotezy i nie można go stworzyć w inny sposób; 2) brak istnienia wynika DEFINICYJNIE z braku dowodu prawdziwości hipotez, które by o takim istnieniu mówiły i NIE TRZEBA nic robić, by potwierdzić, że zbiór pusty jest pusty (to definicja). Ale niektórzy tzw. wierzący próbują żonglować definicjami nadając im po kilka znaczeń. To zdanie przypomina, że takie są definicje, a manipulacje nimi są niedopuszczalne.

                                      :)

                                      > Wszechświat nie zawiera żadnych pustych zbiorów.

                                      Mówimy o interpretacji świata w naszej świadomości, a nie o matematyczno-fizycznym matriksie "źródła". To wewnątrz tej samej świadomości próbujemy określić, czy coś istnieje, czy nie. I to my, w efekcie wnioskowania ustalamy dla siebie prawdziwość. Bez ustalenia jest niewiedza. Po ustaleniu pojawiają się istnienia (elementy zbioru "świat"). Reszta jest nieistnieniem (zbiorem pustym dopełnienia zbioru "świat").

                                      > > Ciemność nie istnieje? :)
                                      >
                                      > Dziwisz się jak dziecko.

                                      Chcę znać Twoją odpowiedź, to jest pytanie do Ciebie.

                                      > Ciemność jest tylko interpretacją naszej świadomości,
                                      > spowodowana ograniczeniami zmysłowo-poznawczymi...

                                      Ciemność jest zbiorem pustym tam, gdzie nie ma informacji niesionej przez kwanty ("bity/bajty") światła opisującej ten świat. Cały czas mówimy wyłącznie o opisie świata w naszej świadomości. Tej samej świadomości, w której pojawiają się istnienia lub gdzie ich nie ma.

                                      > Sam jesteś nie na temat. To jest dowód na to, że
                                      > wszechświat nie zawiera żadnych pustych zbiorów...

                                      Opis wszechświata w naszej świadomości. A nie źródło tego opisu.

                                      > > I tak właśnie jest, że Wszechświat jest matriksem
                                      > > matematycznym. Nie uda Ci się podważyć tej tezy.
                                      >
                                      > Potrzebujesz specjalisty typu "Neo"...
                                      > Nie wiem czy jestem wstanie Ci pomóc...

                                      Erystycznie i nie na temat. Wszechświat jest skutkiem działania reguł matematycznych. WSZYSTKO, co się w nim dzieje wynika z matematyki nazywanej przez nas fizyką. Nie udowodnisz, że cokolwiek dzieje się bez jej udziału.
                                      • grzeg34 Re: twoja sygnaturka :) 14.11.12, 09:39
                                        grgkh napisał:

                                        > Erystycznie i nie na temat. Wszechświat jest skutkiem działania reguł matematyc
                                        > znych. WSZYSTKO, co się w nim dzieje wynika z matematyki nazywanej przez nas fi
                                        > zyką. Nie udowodnisz, że cokolwiek dzieje się bez jej udziału.

                                        Cała teoretyczna i abstrakcyjna matematyka nie zaistniałaby bez czegoś takiego tajemniczego i trudno poznawalnego jak "energia", tak samo jak nie zaistniałby fantastyczne światy gier bez nowoczesnego hardware...
                                        Bez energii byłoby dosłowne "NiC" (także bez abstrakcyjnej matematyki i czasoprzestrzeni) - takie "NIC", że trudno sobie je wyobrazić (aż mózg boli), bo samo wyobrażanie go powoduje, że pojawia się w tym "NIC" obserwator i te "NIC" przestaje już być "Niczym"...

                                        Matematyka jest własnością i cechą energii wszechświata...
                                        Energii, która pierwotnie mając rozmiary punktu, zawierała w sobie pierwotne prawo, które ludzkość wciąż poszukuje...
                                        Prawo, które wraz z gwałtownie rozszerzającą się energią, wyewoluowało z siebie wszystkie znane i nieznane nam prawa...
                                        Prawa, które wciąż ewoluują tworząc nowe wymiary, światy, świadomości, rzeczywistości i t.d.
                                        • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 14.11.12, 12:05
                                          grzeg34 napisał:

                                          > grgkh napisał:
                                          >
                                          > > Erystycznie i nie na temat.
                                          > > Wszechświat jest skutkiem działania reguł matematycznych.
                                          > > WSZYSTKO, co się w nim dzieje wynika z matematyki
                                          > > nazywanej przez nas fizyką.
                                          > > Nie udowodnisz, że cokolwiek dzieje się bez jej udziału.
                                          >
                                          > Cała teoretyczna i abstrakcyjna matematyka nie zaistniałaby bez czegoś takiego
                                          > tajemniczego

                                          "tajemniczego"... :)

                                          > i trudno poznawalnego jak "energia", tak samo jak nie zaistniałby
                                          > fantastyczne światy gier bez nowoczesnego hardware...

                                          "Cała" jest OPISEM w naszej świadomości. :)
                                          "Energia" jest definicją z tego opisu.

                                          Hardware, którym miałby być bóg, jest zbędny.

                                          > Bez energii byłoby dosłowne "NiC" (także bez abstrakcyjnej matematyki i czasopr
                                          > zestrzeni.

                                          ZMIENNOŚĆ wynika z reguł matematycznych. Wszechświat bez tej zmienności (opartej na regułach matematycznych) nie mógłby istnieć. To jest jego główna cecha.

                                          A energia? E=mc2... Energię zauważamy tylko dlatego że "widzimy" jej wartości, a więc znów matematykę. Nie ma WPŁYWU, który nie byłby mierzalny. Niemierzalny nie istnieje w świecie, który postrzegamy poprzez wartości, liczby i ilościowe wpływy.

                                          Nie ma wpływów nieilościowych. To jest sprzeczność z definicją. Bredzenie, że coś wpływa nieilościowo jest nierozumieniem świata.

                                          > - takie "NIC", że trudno sobie je wyobrazić (aż mózg boli), bo samo
                                          > wyobrażanie go powoduje, że pojawia się w tym "NIC"
                                          > obserwator i te "NIC" przestaje już być "Niczym"...

                                          Jakie "nic"? Wartości są niczym?

                                          > Matematyka jest własnością i cechą energii wszechświata...

                                          Matematyka jest jedynym "tworzywem" świata. Można to sobie prosto wyobrazić. Konstruujemy wirtualny symulator, który jest programem. W czasie swego działania taki program tworzy nowe wartości (kreacja analogiczna do rekurencyjnej metody tworzenia nowych liczb naturalnych). Równocześnie zachodzą oddziaływania pomiędzy wytworzonymi elementami (pamięci). Są to oddziaływania każdego elementu z każdym (pamięć złożona) całego wszechświata, które "odpowiadają" strukturom mniejszym, o większej złożoności (świadomość), także mającej cechę jednoczesnego oddziaływania wszystkich elementów na siebie.

                                          To jest świadomość. Jest to cecha wszechświata. Tyle że cały wszechświat, jako jedna struktura, nie miał możliwości ewoluować odtwarzając w kolejnych pokoleniach coraz to doskonalszą matrycę ze zdolnością gromadzenia i przechowywania wiedzy opartej na pojęciach abstrakcyjnych.

                                          > Energii, która pierwotnie mając rozmiary punktu, zawierała w sobie pierwotne pr
                                          > awo, które ludzkość wciąż poszukuje...

                                          Bajka. Jaka energia w punkcie? Co to jest energia w tym znaczeniu?

                                          > Prawo, które wraz z gwałtownie rozszerzającą się energią, wyewoluowało z siebie
                                          > wszystkie znane i nieznane nam prawa...

                                          Prawo matematyczne. Reguła zmienności i nic więcej nie potrzeba.

                                          > Prawa, które wciąż ewoluują tworząc nowe wymiary,
                                          > światy, świadomości, rzeczywistości i t.d.

                                          Prawo nie ewoluuje, bo sama ewolucja MUSIAŁABY przebiegać według jakiegoś "prawa", a wtedy właśnie o tej regule musimy mówić. Gdyby takie prawo ewoluowało chaotycznie, bez reguły nadrzędnej, to wszystko rozpadłoby się.

                                          A bajka o "nowych" światach jest tylko bajką, bo jedyny dostępny nam poznawczo jest świat, w którym my istniejemy. Reguła, której nie moglibyśmy sprawdzić jako konstruktora naszego świata nie jest dla nas regułą nas dotyczącą.
                                          • grzeg34 Re: twoja sygnaturka :) 14.11.12, 14:56
                                            grgkh napisał:

                                            > > Matematyka jest własnością i cechą energii wszechświata...
                                            >
                                            > Matematyka jest jedynym "tworzywem" świata. Można to sobie prosto wyobrazić. Ko
                                            > nstruujemy wirtualny symulator, który jest programem. W czasie swego działania
                                            > taki program tworzy nowe wartości (kreacja analogiczna do rekurencyjnej metody
                                            > tworzenia nowych liczb naturalnych). Równocześnie zachodzą oddziaływania pomięd
                                            > zy wytworzonymi elementami (pamięci). Są to oddziaływania każdego elementu z ka
                                            > żdym (pamięć złożona) całego wszechświata, które "odpowiadają" strukturom mniej
                                            > szym, o większej złożoności (świadomość), także mającej cechę jednoczesnego odd
                                            > ziaływania wszystkich elementów na siebie.
                                            >
                                            > To jest świadomość. Jest to cecha wszechświata. Tyle że cały wszechświat, jako
                                            > jedna struktura, nie miał możliwości ewoluować odtwarzając w kolejnych pokoleni
                                            > ach coraz to doskonalszą matrycę ze zdolnością gromadzenia i przechowywania wie
                                            > dzy opartej na pojęciach abstrakcyjnych.

                                            Powiem krótko: bredzisz.
                                            Twoje wirtualne przypuszczenia miałyby jakiś sens, jeśli istniałaby jakaś sensowna teoria matematyczna sprowadzająca inne teorie, równania i prawa do czegoś takiego jak "0", czego konsekwencją byłoby udowodnienie takiej zależności jak: " 0 = oo " ...
                                            • grzeg34 Re: twoja sygnaturka :) 14.11.12, 15:04
                                              A to jest niemożliwe, ponieważ: 0 = 1/oo,
                                              czyli w punkcie "0" było "coś" (jedynka), która została rozdrobniona na nieskończoną ilość części...
                                              • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 14.11.12, 17:11
                                                grzeg34 napisał:

                                                > A to jest niemożliwe, ponieważ: 0 = 1/oo,
                                                > czyli w punkcie "0" było "coś" (jedynka), która została rozdrobniona na nieskoń
                                                > czoną ilość części...

                                                Powiem Ci coś przykrego ale prawdziwego. Jesteś matematycznym ignorantem. Nieskończoność nie JEST (JEST - to czas teraźniejszy) , bo to nie jest wartość. Do nieskończoności się dąży, nigdy wartości nie osiągając.
                                                • grzeg34 Re: twoja sygnaturka :) 14.11.12, 18:45
                                                  grgkh napisał:

                                                  > grzeg34 napisał:
                                                  >
                                                  > > A to jest niemożliwe, ponieważ: 0 = 1/oo,
                                                  > > czyli w punkcie "0" było "coś" (jedynka), która została rozdrobniona na n
                                                  > ieskoń
                                                  > > czoną ilość części...
                                                  >
                                                  > Powiem Ci coś przykrego ale prawdziwego. Jesteś matematycznym ignorantem. Niesk
                                                  > ończoność nie JEST (JEST - to czas teraźniejszy) , bo to nie jest wartość. Do n
                                                  > ieskończoności się dąży, nigdy wartości nie osiągając.

                                                  Znowu uciekłeś na drzewo i bezradnie odgrażasz się, czepiając się słówek...
                                                  P.S. Czas jest względny i jest tylko wyłącznie efektem/cechą wtórną oddziaływania wzajemnego i przeobrażania się różnych "skupisk" energii...
                                                  • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 14.11.12, 23:06
                                                    grzeg34 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > grzeg34 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > A to jest niemożliwe, ponieważ: 0 = 1/oo,
                                                    > > > czyli w punkcie "0" było "coś" (jedynka), która została rozdrobnion
                                                    > a na n
                                                    > > ieskoń
                                                    > > > czoną ilość części...
                                                    > >
                                                    > > Powiem Ci coś przykrego ale prawdziwego. Jesteś matematycznym ignorantem.
                                                    > Niesk
                                                    > > ończoność nie JEST (JEST - to czas teraźniejszy) , bo to nie jest wartość
                                                    > . Do n
                                                    > > ieskończoności się dąży, nigdy wartości nie osiągając.
                                                    >
                                                    > Znowu uciekłeś na drzewo i bezradnie odgrażasz się, czepiając się słówek...

                                                    Znowu nie powiedziałeś nic poza ocenianiem mojej osoby. Ale to nie jest na temat.

                                                    No i nie widzę tu kontrargumentu na Twoją ignorancję matematyczną. :)

                                                    > P.S. Czas jest względny i jest tylko wyłącznie efektem/cechą wtórną oddziaływan
                                                    > ia wzajemnego i przeobrażania się różnych "skupisk" energii...

                                                    Czas jest miarą odmierzania chronologii zmian i nie jest żadną i niczyją cechą wtórną. Jego zauważanie przez nas wynika z różnicy pomiędzy poszczególnymi stanami świata.
                                                  • grzeg34 Re: twoja sygnaturka :) 15.11.12, 09:23
                                                    grgkh napisał:

                                                    > Znowu nie powiedziałeś nic poza ocenianiem mojej osoby. Ale to nie jest na tema
                                                    > t.
                                                    >
                                                    > No i nie widzę tu kontrargumentu na Twoją ignorancję matematyczną. :)

                                                    I to mówi człowiek, który nie rozumie podstawowej zależności matematycznej...
                                                    Nie ma sensu dalsza dyskusja z Tobą - ignorujesz moje argumenty i widzę, że nie stać Ciebie na nic nowego w tym temacie...
                                                  • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 15.11.12, 20:42
                                                    grzeg34 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > Znowu nie powiedziałeś nic poza ocenianiem mojej osoby. Ale to nie jest n
                                                    > a tema
                                                    > > t.
                                                    > >
                                                    > > No i nie widzę tu kontrargumentu na Twoją ignorancję matematyczną. :)
                                                    >
                                                    > I to mówi człowiek, który nie rozumie podstawowej zależności matematycznej...
                                                    > Nie ma sensu dalsza dyskusja z Tobą - ignorujesz moje argumenty i widzę, że nie
                                                    > stać Ciebie na nic nowego w tym temacie...

                                                    Czy nieskończoność jest liczbą? :D
                                              • wariant_b Re: twoja sygnaturka :) 15.11.12, 00:00
                                                grzeg34 napisał:
                                                > A to jest niemożliwe, ponieważ: 0 = 1/oo,

                                                Pomijając błędną intuicję nieskończoności zmartwię cię czymś innym:
                                                bóg też zmierza do zera wraz ze wzrostem naszej wiedzy.

                                                Dla osób z lepszą intuicją, to w zasadzie już jest zerowy.
                                                Innym pozostaje nadzieja, że wzrost wiedzy może uda się zatrzymać.
                                                • grzeg34 Re: twoja sygnaturka :) 15.11.12, 09:14
                                                  wariant_b napisał:

                                                  > grzeg34 napisał:
                                                  > > A to jest niemożliwe, ponieważ: 0 = 1/oo,
                                                  >
                                                  > Pomijając błędną intuicję nieskończoności

                                                  Sam jesteś "błędną intuicją", nie potrafisz zrozumieć podstawowej zależności...

                                                  > zmartwię cię czymś innym:
                                                  > bóg też zmierza do zera wraz ze wzrostem naszej wiedzy.
                                                  >
                                                  > Dla osób z lepszą intuicją, to w zasadzie już jest zerowy.
                                                  > Innym pozostaje nadzieja, że wzrost wiedzy może uda się zatrzymać.

                                                  Powiedz, jaki procentowo ludzkość osiągnęła obecnie pułap wiedzy, w porównaniu do czegoś takiego jak wiedza absolutna? I jak myślisz, ile jest wstanie jeszcze sobie przyswoić?
                                                  A zauważ, im większy poziom wiedzy, tym łatwiej o autodestrukcje - np. kryzys kubański...
                                                  • wariant_b Re: twoja sygnaturka :) 15.11.12, 10:24
                                                    grzeg34 napisał:
                                                    > Sam jesteś "błędną intuicją", nie potrafisz zrozumieć podstawowej zależności...

                                                    Na swój sposób dobre - więc opowiedz nam więcej o ilorazach liczb kardynalnych.

                                                    > Powiedz, jaki procentowo ludzkość osiągnęła obecnie pułap wiedzy...

                                                    Podaj największą znaną ci liczbę naturalną, to ci powiem, jaki procentowo
                                                    pułap osiągnąłeś.

                                                    > A zauważ, im większy poziom wiedzy, tym łatwiej o autodestrukcje -
                                                    > np. kryzys kubański...

                                                    Zwróć uwagę, że dla boga brak wiernych też jest formą destrukcji.
                                                    Potomkowie owadów i szczurów, które ewentualnie przeżyją katastrofę,
                                                    nie będą czytali twojego Pisma Świętego i wierzyli w nieomylność twojego Kościoła.

                                                    A co do łatwości autodestrucji jest akurat odwrotnie - ryzyko własnego
                                                    zagrożenie wzmaga rozwagę. Możliwość stworzenia zagrożenia dla
                                                    "przeciwników" ją osłabia.
                                                  • grzeg34 Re: twoja sygnaturka :) 15.11.12, 11:35
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > Na swój sposób dobre - więc opowiedz nam więcej o ilorazach liczb kardynalnych.

                                                    Zachowujesz się kardynalnie z przejawem osobowości analnej...

                                                  • wariant_b Re: twoja sygnaturka :) 15.11.12, 13:57
                                                    grzeg34 napisał:
                                                    > Zachowujesz się kardynalnie z przejawem osobowości analnej...

                                                    Chyba znowu nie zrozumiałeś i stąd ten analny wtręt:
                                                    liczby kardynalne nie mają nic wspólnego z kardynałami.
                                                  • grzeg34 Re: twoja sygnaturka :) 15.11.12, 14:54
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > Chyba znowu nie zrozumiałeś i stąd ten analny wtręt:
                                                    > liczby kardynalne nie mają nic wspólnego z kardynałami.

                                                    Widzę, że Ty znowu nic nie rozumiesz, proszę wy-googluj sobie "osobowość analna" i się doucz...
                                            • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 14.11.12, 17:02
                                              grzeg34 napisał:

                                              > grgkh napisał:

                                              > > Matematyka jest jedynym "tworzywem" świata.

                                              > Powiem krótko: bredzisz.

                                              Powiem równie krótko: udowodnij TĘ tezę. :)

                                              Ja mówię tylko jedno - jeśli istnieje we Wszechświecie jakiekolwiek oddziaływanie, to jest ono ilościowe (ilość to liczba czyli ogólniej matematyka). Możemy nie "widzieć" źródła ale to nie problem, bo źródła identyfikujemy poprzez opisywanie ich skutkami, które wywołują. To samo źródło raz widzimy jako cząstkę elementarną, a drugim razem jako przyczynę zjawiska falowego. I to nam wystarcza. Ale żeby domyślić się istnienia źródła, potrzebna jest ilościowa zmiana, jakiś wpływ (obserwacja). O wszystkim decyduje tylko matematyka w postaci wzorów.

                                              Jeśli nie będzie zmiany ilościowej, to nie domyślimy się istnienia przyczyny.

                                              > Twoje wirtualne przypuszczenia miałyby jakiś sens,

                                              A jakie to "przypuszczenia"? Czy nie wierzysz w ilościowy charakter zmienności świata? Jeśli nie ilościowy, to jaki on jest?

                                              > jeśli istniałaby jakaś sensowna teoria
                                              > matematyczna sprowadzająca inne teorie,

                                              Teoria matematyczna to jest to, co my proponujemy do naszego opisu świata. Ale to jest tylko OPIS tego, co istnieje naprawdę, co jet światem. Nasza niewiedza nie uniemożliwi Wszechświatowi działania według zasad, które są jego zasadami.

                                              > równania i prawa do czegoś t
                                              > akiego jak "0", czego konsekwencją byłoby udowodnienie takiej zależności
                                              > jak: " 0 = oo " ...

                                              Ble, ble, ble... :) :) :)
                                              • grzeg34 Re: twoja sygnaturka :) 15.11.12, 09:25
                                                grgkh napisał:

                                                > > jeśli istniałaby jakaś sensowna teoria
                                                > > matematyczna sprowadzająca inne teorie,
                                                >
                                                > Teoria matematyczna to jest to, co my proponujemy do naszego opisu świata. Ale
                                                > to jest tylko OPIS tego, co istnieje naprawdę, co jet światem. Nasza niewiedza
                                                > nie uniemożliwi Wszechświatowi działania według zasad, które są jego zasadami.
                                                >
                                                > > równania i prawa do czegoś t
                                                > > akiego jak "0", czego konsekwencją byłoby udowodnienie takiej zale
                                                > żności
                                                > > jak: " 0 = oo " ...
                                                >
                                                > Ble, ble, ble... :) :) :)

                                                Nie ma sensu dalsza dyskusja z Tobą - ignorujesz moje argumenty i widzę, że nie stać Ciebie na nic nowego w tym temacie...
                                                • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 15.11.12, 20:44
                                                  Ta dziwaczna teza z zerami jest Twoim wytworem, więc sam sobie ją udowadniaj.

                                                  A ja pytam: czy nieskończoność jest liczbą? :D
                                                  • wariant_b Re: twoja sygnaturka :) 15.11.12, 21:08
                                                    > A ja pytam: czy nieskończoność jest liczbą? :D

                                                    A konkretnie którą nieskończoność masz na myśli, bo jest ich wiele?
                                                  • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 18.11.12, 15:59
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > > A ja pytam: czy nieskończoność jest liczbą? :D
                                                    >
                                                    > A konkretnie którą nieskończoność masz na myśli, bo jest ich wiele?

                                                    Taką najogólniejszą definicyjnie.

                                                    A Ty o "której" myślisz?
                                                  • bookworm Re: twoja sygnaturka :) 19.11.12, 15:12
                                                    grgkh napisał:

                                                    > wariant_b napisał:
                                                    >
                                                    > > > A ja pytam: czy nieskończoność jest liczbą? :D
                                                    > >
                                                    > > A konkretnie którą nieskończoność masz na myśli, bo jest ich wiele?

                                                    O ja też posłucham odpowiedzi, skoro padło pytanie o konkretną to można wywnioskować, że któraś z tych nieskończoności jest liczbą...
                                                    czekam z zapartym tchem na matematyczne objawienie...
                                                  • wariant_b Re: twoja sygnaturka :) 19.11.12, 18:05
                                                    grgkh napisał:
                                                    > A Ty o "której" myślisz?

                                                    Oczywiście, że o nieskończoności przeliczalnej.
        • yan.nick Re: twoja sygnaturka :) 06.11.12, 13:56
          Mówią: nie wierzę, że istnieje jakikolwiek bóg/bogowie
          - Otóż nie bardzo bym się zgodził, naczęściej mówią: nie biorę takiego pojęcia/idei w ogóle pod uwagę w swoich rozważaniach o świecie. I nie lubię, by mnie ktoś nazwywał niewierzącym, bo to już coś zakłada. Staram się po prostu racjonalnie myśleć i nie dawać sobie wciskać ciemnoty.
          • grgkh Re: twoja sygnaturka :) 07.11.12, 00:20
            Ja też wolę mówić, że ignoruję obecność hipotez na temat bogów.
      • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 15:32
        rkcb napisał:

        > Poruszasz tu problem żądania nieuzasadnionego szacunku jakiego żąda religia dla
        > siebie.

        Dlaczego „nieuzasadnionego” ?

        > Dlaczego człowiek, który uważa religię za szkodliwe bajki, które przyniosły i p
        > rzynoszą ludzkości nieszczęścia i cierpienie ma szanować poglądy tych, którzy d
        > ążą do rozprzestrzeniania tych szkodliwych ideologii?

        Kto ci naopowiadał, że poglądy religijne są „szkodliwe” ?
        Nieszczęścia i cierpienia przyniosły ludzkości wszelkie odstępstwa od nakazów religijnych – największymi zbrodniarzami w dziejach ludzkości byli ludzie i ideologie ateistyczne.

        > Piszesz o braku dowodów na nieistnienie boga, proszę cię zatem o przedstawienie
        > dowodów na nieistnienie Zeusa, Ateny srebrzystookiej, Sziwy, Amaterasu oraz Gu
        > lona mglistego (tego ostatniego wymyśliłem sam, co nie przeszkadza abym otrzyma
        > ł dowód na jego nieistnienie).

        Na to dowodów jest aż nadto – po prostu, nikt na świecie w takich bogów nie wierzy :)
        Natomiast osobnicy twego pokroju, którzy stanowczo wypowiadają się, że „Boga nie ma”, muszą to jakoś udowodnić, gdyż samo stwierdzenie, że Go nie widzieli, nie słyszeli i nie czuli, nie jest żadnym dowodem. Ja również nie widziałem, nie słyszałem i nie czułem istnienia azotu na Plutonie, czy „szczerbca” Bolesława Chrobrego, ale wierzę i jego istnienie :)

        > Jak będziesz w stanie przedstawić mi dowody na n
        > ie istnienie tych postaci zaczniemy dyskutować nad zasadnością dowodu na nie is
        > tnienie boga.

        Trudno będzie, gdyż żadnych bogów nie ma – jest tylko Jeden Bóg, na temat którego jest nieskończona liczba dowodów we Wszechświecie, jak i na Ziemi, nie mówiąc już nawet o świadkach, którzy z Nim się stykają każdego dnia, doświadczając Jego obecności i działania.

        > > Czy więc dialog wierzącego z ateistą jest niemożliwy?
        > Dialog wymaga, aby dyskutanci mówili tym samym językiem - oznacza to, że pod ok
        > reślonymi pojęciami rozumieją to samo.

        Dialog z osobnikami, zwącymi się mianem „ateistów” jest niemożliwy, gdyż są oni niezwykle ograniczeni mentalnie, niezbyt wykształceni (lub bardzo wąsko) oraz posiadający tzw „wyprany mózg” przez masońsko-lewacką indoktrynację, która nie tylko sprawia, że nie ogarniają całej widzialnej i niewidzialnej rzeczywistości, ale jeszcze wierzą w różne bajki, typu: ewolucja, powstanie życia z martwego atomu, uporządkowanego logicznie Wszechświata z chaosu, czy też człowieka z ameby :)
        • kolter-xl Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 15:38
          enrque111 napisał:

          > Kto ci naopowiadał, że poglądy religijne są „szkodliwe” ?

          Ty i twoje wypowiedzi .

          > Nieszczęścia i cierpienia przyniosły ludzkości wszelkie odstępstwa od nakazów r
          > eligijnych – największymi zbrodniarzami w dziejach ludzkości byli ludzie
          > i ideologie ateistyczne.

          No tak Nazizm popierany przez watykan czy syn buddyjskiej dewoty dowodem .

          >
          > Dialog z osobnikami, zwącymi się mianem „ateistów” jest niemożliwy,
          > gdyż są oni niezwykle ograniczeni mentalnie, niezbyt wykształceni (lub bardzo
          > wąsko) oraz posiadający tzw „wyprany mózg” przez masońsko-lewacką i
          > ndoktrynację, która nie tylko sprawia, że nie ogarniają całej widzialnej i niew
          > idzialnej rzeczywistości, ale jeszcze wierzą w różne bajki, typu: ewolucja, pow
          > stanie życia z martwego atomu, uporządkowanego logicznie Wszechświata z chaosu,
          > czy też człowieka z ameby :)

          Eniu niemoto opowiedz nam tu jak to w ręcach waszego szamana przy ołtarzu z kawałka wafelka staje się mięcho nieboszczyka sprzed 2 tys lat , tak naukowo mi to wyjaśnij :))
          • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 19:42
            kolter-xl napisał:

            > enrque111 napisał:
            >
            > > Kto ci naopowiadał, że poglądy religijne są „szkodliwe” ?
            >
            > Ty i twoje wypowiedzi .

            To od ciebie pochodziły najbardziej kuriozalne, niekiedy śmieszne a innym razem szkodliwe poglądy religijne, wymyślane przez twoich "brooklyńskich proroków" :))))

            > > Nieszczęścia i cierpienia przyniosły ludzkości wszelkie odstępstwa od nak
            > azów r
            > > eligijnych – największymi zbrodniarzami w dziejach ludzkości byli l
            > udzie
            > > i ideologie ateistyczne.
            >
            > No tak Nazizm popierany przez watykan czy syn buddyjskiej dewoty dowodem .

            Czy to przypadkiem nie swądkijehowy napisały najbardziej uniżony, hołdowniczy i lizusowski list do Hitlera, łasząc się i zapewniając go, że ich władze: "odmówiły włączenia się w propagandę przeciw Niemcom, ale nawet przyjęły pozycję temu przeciwną" i uniżenie donosili "drogiemu Kanclerzowi", że tą antyhitlerowską propagandą "kierują żydowscy przedsiębiorcy oraz katolicy" ? Czy to nie swądkijehowy solennie zapewniali w tej epistole, że "nie ma żadnej sprzeczności poglądów pomiędzy niemieckimi Badaczami Pisma Świętego a rządem narodowym Niemieckiej Rzeszy." ???
            watchtower.org.pl/hitler_list.php

            > >
            > > Dialog z osobnikami, zwącymi się mianem „ateistów” jest niemo
            > żliwy,
            > > gdyż są oni niezwykle ograniczeni mentalnie, niezbyt wykształceni (lub ba
            > rdzo
            > > wąsko) oraz posiadający tzw „wyprany mózg” przez masońsko-lew
            > acką i
            > > ndoktrynację, która nie tylko sprawia, że nie ogarniają całej widzialnej
            > i niew
            > > idzialnej rzeczywistości, ale jeszcze wierzą w różne bajki, typu: ewolucj
            > a, pow
            > > stanie życia z martwego atomu, uporządkowanego logicznie Wszechświata z c
            > haosu,
            > > czy też człowieka z ameby :)
            >
            > Eniu niemoto opowiedz nam tu jak to w ręcach waszego szamana przy ołtarz
            > u z kawałka wafelka staje się mięcho nieboszczyka sprzed 2 tys lat , tak naukow
            > o mi to wyjaśnij :))

            :))) Czy zatem sam nie przyznajesz tym stwierdzeniem, że jest to niebywały cud ? :)))))
            • kolter-xl Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 20:17
              enrque111 napisał:


              > To od ciebie pochodziły najbardziej kuriozalne, niekiedy śmieszne a innym razem
              > szkodliwe poglądy religijne, wymyślane przez twoich "brooklyńskich proroków" :
              > ))))

              Eniu ty jak nie zełżesz to jesteś karany tam w tym szpitalu czy co ??

              Czy to przypadkiem nie swądkijehowy napisały najbardziej uniżony, hołdowniczy i
              > lizusowski list do Hitlera, łasząc się i zapewniając go, że ich władze: "od
              > mówiły włączenia się w propagandę przeciw Niemcom, ale nawet przyjęły pozycję t
              > emu przeciwną"
              i uniżenie donosili "drogiemu Kanclerzowi", że tą antyhitle
              > rowską propagandą "kierują żydowscy przedsiębiorcy oraz katolicy" ? Czy
              > to nie swądkijehowy solennie zapewniali w tej epistole, że "nie ma żadnej sp
              > rzeczności poglądów pomiędzy niemieckimi Badaczami Pisma Świętego a rządem naro
              > dowym Niemieckiej Rzeszy."
              ???

              Eniu kilka krotnie tu udowodniłem ze w sprawie SJ umiesz tylko kłamać i pomawiać opierając się na jakiś kłamliwych źródłach .

              :))) Czy zatem sam nie przyznajesz tym stwierdzeniem, że jest to niebywały cud
              > ? :)))))

              Nie, nic takiego nie przyznaje .Ale wiem jedno tylko kompletny debil w ten kit wierzy
        • rkcb Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 20:45
          > Dlaczego „nieuzasadnionego” ?
          Dlatego, że na twierdzenia religii (dowolnej) jest tyle dowodów co na wizytę UFO a może i mniej, a religia ma aspirację być jedynie słuszną drogą ludzkości.
          > Kto ci naopowiadał, że poglądy religijne są „szkodliwe” ?
          Historia ludzkości. Wojny religijne są tylko jednym z przykładów. A po za tym wyzysk, zwalczanie wszelkiego postępu, indukowanie najróżniejszych nerwic itd, itp.
          > Na to dowodów jest aż nadto – po prostu, nikt na świecie w takich bogów n
          > ie wierzy :)
          Nie wierzą w Śiwę??? Powiedz to ok 1000000000 hinduistów.

          > Trudno będzie, gdyż żadnych bogów nie ma – jest tylko Jeden Bóg, na temat
          > którego jest nieskończona liczba dowodów we Wszechświecie, jak i na Ziemi, nie
          > mówiąc już nawet o świadkach, którzy z Nim się stykają każdego dnia, doświadcz
          > ając Jego obecności i działania.
          Świadkowie, którzy byli porwani przez kosmitów, też istnieją.
          Masz jakiś WERYFIKOWALNY dowód, czy dalej będziesz opowiadał anegdoty?
          Zarzuty, że jestem ograniczony stawiane przez kogoś, kto w życiu przekartkował jedną książkę i to napisaną tysiące lat temu są tak śmieszne, że nawet nie warte komentarza.
          • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 21:15
            rkcb napisał:

            > > Dlaczego „nieuzasadnionego” ?
            > Dlatego, że na twierdzenia religii (dowolnej) jest tyle dowodów co na wizytę UF
            > O a może i mniej, a religia ma aspirację być jedynie słuszną drogą ludzkości.

            Która religia, biedaku umysłowy ?

            > > Kto ci naopowiadał, że poglądy religijne są „szkodliwe” ?
            > Historia ludzkości. Wojny religijne są tylko jednym z przykładów. A po za tym w
            > yzysk, zwalczanie wszelkiego postępu, indukowanie najróżniejszych nerwic itd, i
            > tp.

            Historia ludzkości mówi przede wszystkim o wojnach z pobudek ludzkiej zachłanności i pychy oraz ideologicznych fantasmagorii różnej maści ateistów, którzy dopuścili się najpotworniejszych zbrodni z powodu swoich antyreligijnych fobii.

            > > Na to dowodów jest aż nadto – po prostu, nikt na świecie w takich b
            > ogów n
            > > ie wierzy :)
            > Nie wierzą w Śiwę??? Powiedz to ok 1000000000 hinduistów.

            Zdecyduj się niemoto o czym chcesz dyskutować. Poprzednio wymieniałeś: Atenę, Zeusa, Sziwę, Amaterasu oraz Gulona mglistego, którego (jak sam przyznałeś) wymyśliłeś na poczekaniu - teraz prawisz coś o jakimś Śiwie. To, że istnieją demony na tym łez padole, to wie nawet każde normalne dziecko w klasach początkowych szkoły podstawowej - wierzą w nie poganie, a nawet oddają im cześć boską, ale wcale to nie oznacza, że wszystkie one istnieją rzeczywiście.

            > > Trudno będzie, gdyż żadnych bogów nie ma – jest tylko Jeden Bóg, na
            > temat
            > > którego jest nieskończona liczba dowodów we Wszechświecie, jak i na Ziemi
            > , nie
            > > mówiąc już nawet o świadkach, którzy z Nim się stykają każdego dnia, dośw
            > iadcz
            > > ając Jego obecności i działania.
            > Świadkowie, którzy byli porwani przez kosmitów, też istnieją.

            Owszem, nie wątpię również, że istnieją nieboracy, którzy widzieli przepoczwarzenie się małpy w człowieka :)))))

            > Masz jakiś WERYFIKOWALNY dowód, czy dalej będziesz opowiadał anegdoty?

            Co to znaczy "weryfikowalny dowód" ? czy ty masz np. weryfikowalny dowód na istnienie swojej babci ?

            > Zarzuty, że jestem ograniczony stawiane przez kogoś, kto w życiu przekartkował
            > jedną książkę i to napisaną tysiące lat temu są tak śmieszne, że nawet nie wart
            > e komentarza.

            :)))) Zaiste, wygadywanie prymitywnych głupstw przychodzi ci niezwykle łatwo, więc wszelki komentarz jest zbędny :))))
            • kolter-xl Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 21:20
              enrque111 napisał:

              Historia ludzkości mówi przede wszystkim o wojnach z pobudek ludzkiej zachłanno
              > ści i pychy oraz ideologicznych fantasmagorii różnej maści ateistów, którzy dop
              > uścili się najpotworniejszych zbrodni z powodu swoich antyreligijnych fobii.

              No popatrz eniu dzięki tobie wiem ze ten kutafon urban II był ateistą :))
        • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.11.12, 00:36
          enrque111 napisał:

          > rkcb napisał:
          >
          > > Poruszasz tu problem żądania nieuzasadnionego szacunku
          > > jakiego żąda religia dla siebie.
          >
          > Dlaczego „nieuzasadnionego” ?

          Bo jej się nie należy. To taka sama idea, jak każda inna. Innym ideom nie przysługuje taki szacunek. Nie ma powodu, by jakąś ideę wyróżniać.

          > > Dlaczego człowiek, który uważa religię za szkodliwe bajki, które przynios
          > ły i p
          > > rzynoszą ludzkości nieszczęścia i cierpienie ma szanować poglądy tych, kt
          > órzy d
          > > ążą do rozprzestrzeniania tych szkodliwych ideologii?
          >
          > Kto ci naopowiadał, że poglądy religijne są „szkodliwe” ?

          A co się stało, że tej oczywistości nie widzisz? Religia powoduje, ze ludzie nie myślą logicznie. To największa tragedia do umysłu.

          > Nieszczęścia i cierpienia przyniosły ludzkości wszelkie odstępstwa od nakazów r
          > eligijnych – największymi zbrodniarzami w dziejach ludzkości byli ludzie
          > i ideologie ateistyczne.

          I teiści i ateiści zdarzali się zbrodniarzami, ale:
          1) sam czysty teizm to idea i ona MOŻE MOTYWOWAĆ do złego czynu;
          2) sam czysty ateizm to BRAK idei, a brak nie może motywować.

          Jeśli teista robić oś paskudnego, to może to robić pod wpływem religii, a ateista już takiego oddziaływania nie doświadczy.

          Ponieważ religia rządzi wszystkimi społeczeństwami, więc wszystko, co złego się zdarzyło w jej obecności świadczy, że złu to ona NIGDY NIE UMIE ZAPOBIEGAĆ.

          Religia jest więc także kompletnie bezużyteczna.

          > > Piszesz o braku dowodów na nieistnienie boga, proszę cię zatem o przedsta
          > wienie
          > > dowodów na nieistnienie Zeusa, Ateny srebrzystookiej, Sziwy, Amaterasu or
          > az Gu
          > > lona mglistego (tego ostatniego wymyśliłem sam, co nie przeszkadza abym o
          > trzyma
          > > ł dowód na jego nieistnienie).
          >
          > Na to dowodów jest aż nadto – po prostu, nikt na świecie w takich bogów n
          > ie wierzy :)

          Ludzie wierzyli i wierzą nadal w bardzo różnych bogów. Twój cudak jest jednym z wielu, tak samo nieistniejący i urojony.

          > Natomiast osobnicy twego pokroju,

          I znów ten prymitywny atak personalny. Puknij się w głowę, bo na tak nędzna erystykę już nikogo nie nabierzesz.

          > którzy stanowczo wypowiadają się, że „B
          > oga nie ma”,

          ŻADNEGO boga nie ma, heniu. A dlaczego uważasz, że nie ma innych bogów, choć ludzie w nich wierzą?

          > muszą to jakoś udowodnić, gdyż samo stwierdzenie,

          Nieistnienia się nie dowodzi. Nie znasz logiki.

          > że Go nie
          > widzieli, nie słyszeli i nie czuli, nie jest żadnym dowodem.

          Dokładnie tak - dlaczego odrzucasz innych bogów? :)

          > Ja również nie wid
          > ziałem, nie słyszałem i nie czułem istnienia azotu na Plutonie, czy „szcz
          > erbca” Bolesława Chrobrego, ale wierzę i jego istnienie :)

          Co do obserwacji, to nie masz racji. Obserwacje są dość silnymi poszlakami na prawdziwość i istnienie.

          > > Jak będziesz w stanie przedstawić mi dowody na n
          > > ie istnienie tych postaci zaczniemy dyskutować nad zasadnością dowodu na
          > nie is
          > > tnienie boga.
          >
          > Trudno będzie, gdyż żadnych bogów nie ma – jest tylko Jeden Bóg,

          Nie boga ale jest bóg? :) Blebleble? :)

          > na temat
          > którego jest nieskończona liczba dowodów we Wszechświecie, jak i na Ziemi, nie
          > mówiąc już nawet o świadkach, którzy z Nim się stykają każdego dnia, doświadcz
          > ając Jego obecności i działania.

          Ja nie doświadczam, co podważa Twoją hipotezę.

          A szpitale bez klamek są pełne takich, którym się "wydaje". Prawdziwe jest tylko to, co daje się potwierdzić metoda naukową.

          > > > Czy więc dialog wierzącego z ateistą jest niemożliwy?
          > > Dialog wymaga, aby dyskutanci mówili tym samym językiem - oznacza to, że
          > pod ok
          > > reślonymi pojęciami rozumieją to samo.
          >
          > Dialog z osobnikami, zwącymi się mianem „ateistów” jest niemożliwy,
          > gdyż są oni niezwykle ograniczeni mentalnie, niezbyt wykształceni (lub bardzo
          > wąsko) oraz posiadający tzw „wyprany mózg” przez masońsko-lewacką i
          > ndoktrynację, która nie tylko sprawia, że nie ogarniają całej widzialnej i niew
          > idzialnej rzeczywistości, ale jeszcze wierzą w różne bajki, typu: ewolucja, pow
          > stanie życia z martwego atomu, uporządkowanego logicznie Wszechświata z chaosu,
          > czy też człowieka z ameby :)

          I znów ta erystyka, atak personalny. Jedyny "argument" religianta.
          • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.11.12, 22:11
            grgkh napisał:

            > enrque111 napisał:
            >
            > > rkcb napisał:
            > >
            > > > Poruszasz tu problem żądania nieuzasadnionego szacunku
            > > > jakiego żąda religia dla siebie.
            > >
            > > Dlaczego „nieuzasadnionego” ?
            >
            > Bo jej się nie należy. To taka sama idea, jak każda inna. Innym ideom nie przys
            > ługuje taki szacunek. Nie ma powodu, by jakąś ideę wyróżniać.

            Powtarzałem już wielokrotnie, że jesteś niedouczony i dlatego wypisujesz brednie. Religia nie jest żadną ideą, gdyż żadna idea nie trwa od początku ludzkości, lecz jest wytworem chwili – pojawia się i znika. Religia zaś trwa, czasami słabnie pod wpływem (właśnie!) jakichś ideologii np. ateistycznej, potem znowu się umacnia.

            > > > Dlaczego człowiek, który uważa religię za szkodliwe bajki, które przynios
            > > ły i przynoszą ludzkości nieszczęścia i cierpienie ma szanować poglądy tych
            > > > którzy dążą do rozprzestrzeniania tych szkodliwych ideologii?
            > >
            > > Kto ci naopowiadał, że poglądy religijne są „szkodliwe” ?
            >
            > A co się stało, że tej oczywistości nie widzisz? Religia powoduje, ze ludzie ni
            > e myślą logicznie. To największa tragedia do umysłu.

            To przecież ateizm sprawia, że ludzie przestają logicznie myśleć i wierzą w jakieś brednie o „walce klas”, „dialektyce materialistycznej”, „wolności, równości i braterstwie” w imię których to haseł mordują miliony tych, którzy nie wierzą w ich fantasmagorie. To jest dopiero tragedia !

            > > Nieszczęścia i cierpienia przyniosły ludzkości wszelkie odstępstwa od nak
            > azów religijnych – największymi zbrodniarzami w dziejach ludzkości byli
            > > ludzie i ideologie ateistyczne.
            >
            > I teiści i ateiści zdarzali się zbrodniarzami, ale:
            > 1) sam czysty teizm to idea i ona MOŻE MOTYWOWAĆ do złego czynu;
            > 2) sam czysty ateizm to BRAK idei, a brak nie może motywować.

            Ateizm jest również wiarą, o czym świadczą fakty – w imię ateizmu dokonuje się największych zbrodni, z fanatyzmem, którego nie powstydziłby się najkrwawszy islamista.

            > Jeśli teista robić oś paskudnego, to może to robić pod wpływem religii, a ateis
            > ta już takiego oddziaływania nie doświadczy.

            Jak to nie ? Przecież najbardziej paskudnych rzeczy w dziejach dokonywali właśnie ateiści: za Stalina, Hitlera, Mao, Pol Pota, dynastii Kimów i inni, powołujący się na „powszechne szczęście bez religii”.

            > Ponieważ religia rządzi wszystkimi społeczeństwami, więc wszystko, co złego się
            > zdarzyło w jej obecności świadczy, że złu to ona NIGDY NIE UMIE ZAPOBIEGAĆ.

            Gdyby ateiści nie zdobyli władzy w Rosji, Chinach, Korei Pn i innych nieszczęsnych krajach, to nie dokonałoby tam takiego potwornego zła, To religia powstrzymuje społeczeństwa przed zbrodniami na masową skalę.

            > Religia jest więc także kompletnie bezużyteczna.

            Dla kompletnych idiotów, tak :)

            > > > Piszesz o braku dowodów na nieistnienie boga, proszę cię zatem o przestawienie
            > > dowodów na nieistnienie Zeusa, Ateny srebrzystookiej, Sziwy, Amater
            > > >asu oraz Gulona mglistego (tego ostatniego wymyśliłem sam, co nie przeszkadza
            > > > abym otrzymał dowód na jego nieistnienie).
            > >
            > > Na to dowodów jest aż nadto – po prostu, nikt na świecie w takich bogów nie wierzy :)
            >
            > Ludzie wierzyli i wierzą nadal w bardzo różnych bogów. Twój cudak jest jednym z
            > wielu, tak samo nieistniejący i urojony.

            Wolność słowa sprawia, że różni popaprańcy mogą wygadywać różne brednie, więc niniejszym korzystasz z tego uprawnienia, co nie znaczy, że każdy popapraniec wygaduje prawdę lub też zdaje sobie sprawę z tego, co wygaduje :)

            > > Natomiast osobnicy twego pokroju,
            >
            > I znów ten prymitywny atak personalny. Puknij się w głowę, bo na tak nędzna ery
            > stykę już nikogo nie nabierzesz.

            Podtrzymuję swoje słowa w całej rozciągłości.

            > > którzy stanowczo wypowiadają się, że „Boga nie ma”,
            >
            > ŻADNEGO boga nie ma, heniu. A dlaczego uważasz, że nie ma innych bogów, choć lu
            > dzie w nich wierzą?

            Ludzie wierzą w różne rzeczy, nawet najbardziej kuriozalne, jak np. ty :)
            A, bogów rzeczywiście nie ma, o czym już wielokrotnie cię przekonywałem, ale jak widzę, nadal w nich wierzysz.

            > > muszą to jakoś udowodnić, gdyż samo stwierdzenie,
            >
            > Nieistnienia się nie dowodzi. Nie znasz logiki.

            Ależ się dowodzi, gdyż w innym wypadku twierdzi się: „nie wiem”. Skoro zaś jest się przekonanym, że czegoś nie ma, to musi być jakiś dowód na takie stanowcze stwierdzenie. Czy go posiadasz ? Czy w starożytności mógł ktoś dowieść istnienia wszystkich planet, kulistości Ziemi, istnienia kontynentu amerykańskiego, fal radiowych ? Czy potrafisz dowieść (naukowo) istnienie swego pradziadka ?

            > > że Go nie
            > > widzieli, nie słyszeli i nie czuli, nie jest żadnym dowodem.
            >
            > Dokładnie tak - dlaczego odrzucasz innych bogów? :)

            Ponieważ jest jeden Bóg, a wszyscy bogowie pogan są demonami.

            > > Ja również nie wid
            > > ziałem, nie słyszałem i nie czułem istnienia azotu na Plutonie, czy ̶
            > > 2;szczerbca” Bolesława Chrobrego, ale wierzę i jego istnienie :)
            >
            > Co do obserwacji, to nie masz racji. Obserwacje są dość silnymi poszlakami na p
            > rawdziwość i istnienie.

            Bardzo dobrze, więc obserwuj dzieła Boga, poznawaj, badaj je i podziwiaj, a być może kiedyś poznasz Jego samego.

            > > > Jak będziesz w stanie przedstawić mi dowody na n
            > > > ie istnienie tych postaci zaczniemy dyskutować nad zasadnością dowo
            > > > du na nie istnienie boga.
            > >
            > > Trudno będzie, gdyż żadnych bogów nie ma – jest tylko Jeden Bóg,
            >
            > Nie boga ale jest bóg? :) Blebleble? :)

            Wyjaśnij, co oznacza ten bełkot: ”Nie boga ale jest bóg” ??? …. I przestań brać lekarstwa, lub zacznij jeśli nie bierzesz :)))

            > > na temat którego jest nieskończona liczba dowodów we Wszechświecie, jak i na Ziem
            > i, nie mówiąc już nawet o świadkach, którzy z Nim się stykają każdego dnia,
            > > doświadczając Jego obecności i działania.
            >
            > Ja nie doświadczam, co podważa Twoją hipotezę.

            :) To, że ktoś nie widział rafy koralowej, to nie znaczy że ona nie istnieje, jak również ktoś, kto nie doświadczył czyjejś dobroci, to również nie oznacza, że jej nie ma :)

            > A szpitale bez klamek są pełne takich, którym się "wydaje". Prawdziwe jest tylk
            > o to, co daje się potwierdzić metoda naukową.

            Bzdura typowa dla ateistów. Metodą naukową nie można zweryfikować wielu rzeczy, w które wierzą ateiści. Nauki empiryczne również wypowiadają stwierdzenia nieweryfikowalne oraz przyjmują założenia i wnioski niesprawdzalne.
            Jak słusznie zauważył Jan Lewandowski: ”teizm nie neguje ludzkiej konieczności przyjmowania pewnych założeń w swym pojmowaniu świata. Ateiści zaprzeczając tej niezbędnej w ludzkim poznaniu konieczności stawiają się na pozycji z góry przegranej i niekonsekwentnej, tworząc ze swego światopoglądu i pojmowania nauki mentalną karykaturę kalectwa ludzkiej myśli i jej dorobku naukowego.”

            > > > > Czy więc dialog wierzącego z ateistą jest niemożliwy?
            > > > Dialog wymaga, aby dyskutanci mówili tym samym językiem - oznacza t
            > > > o, że pod określonymi pojęciami rozumieją to samo.
            > >
            > > Dialog z osobnikami, zwącymi się mianem „ateistów” jest niemo
            > > żliwy, gdyż są oni niezwykle ograniczeni mentalnie, niezbyt wykształceni (lub
            > > bardzo wąsko) oraz posiadający tzw „wypr
            • kolter-xl Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.11.12, 22:25
              enrque111 napisał:

              >Ateizm jest również wiarą, o czym świadczą fakty – w imię ateizmu dokonuje się największych zbrodni, z fanatyzmem, którego nie powstydziłby się najkrwawszy islamista.

              " Heinrich chodził w każdą niedziele wraz z rodzina na msze świętą, radował się udanym kazaniem "

              Eniu jak wabił się jeden z czołowych niemieckich zbrodniarzy wojennych i czemu był co najmniej do 25 roku życia katolickim bigotem ??
            • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 08.11.12, 00:06
              enrque111 napisał:

              > grgkh napisał:
              >
              > > enrque111 napisał:
              > >
              > > > rkcb napisał:
              > > >
              > > > > Poruszasz tu problem żądania nieuzasadnionego szacunku
              > > > > jakiego żąda religia dla siebie.
              > > >
              > > > Dlaczego „nieuzasadnionego” ?
              > >
              > > Bo jej się nie należy. To taka sama idea, jak każda inna.
              > > Innym ideom nie przysługuje taki szacunek.
              > > Nie ma powodu, by jakąś ideę wyróżniać.
              >
              > Powtarzałem już wielokrotnie, że jesteś niedouczony i dlatego wypisujesz bredni
              > e. Religia nie jest żadną ideą,

              Jest ideą, memem. Na temat twojej wiedzy nie będę się wypowiadał, bo to nie jest argument. :)

              > gdyż żadna idea nie trwa od początku ludzkości,
              > lecz jest wytworem chwili – pojawia się i znika.

              Pojawia się i znika - to Józek. A nie idea. Zawodzi Cię pamięć. W filozofii nowożytnej idea zaczęła oznaczać bezpośredni przedmiot poznania (myśl), treść świadomości. Przez G.W.F. Hegla była rozumiana jako zasada wszelkiego bytu. W filozofii materialistycznej jako odbicie (odzwierciedlenie) w umyśle ludzkim obiektywnie istniejącej rzeczywistości.

              > Religia zaś trwa,

              Religii były dziesiątki tysięcy. Te, które najlepiej kłamały i bałamuciły ludzi przetrwały. Religia to idea jak każda inna, tyle że bardziej zakłamana.

              > czasami słabnie pod wpływem (właśnie!) jakichś ideologii

              Jak w środowisku naukowców. :)

              > np. ateistycznej,

              Nie ma ideologii ateistycznej, bo ateizm jest brakiem teizmu. Nieumiejętność pływania nie jest pływaniem. I tak samo jest z ateizmem.

              > potem znowu się umacnia.

              I znowu kłamie, i wykorzystuje ludzi.

              > > > > Dlaczego człowiek, który uważa religię za
              > > > > szkodliwe bajki, które przyniosły i przynoszą
              > > > > ludzkości nieszczęścia i cierpienie ma szanować
              > > > > poglądy tych którzy dążą do rozprzestrzeniania
              > > > > tych szkodliwych ideologii?

              > > > Kto ci naopowiadał, że poglądy religijne są „szkodliwe”?

              > > A co się stało, że tej oczywistości nie widzisz?
              > > Religia powoduje, ze ludzie nie myślą logicznie.
              > > To największa tragedia do umysłu.
              >
              > To przecież ateizm sprawia, że ludzie przestają
              > logicznie myśleć i wierzą w jakieś brednie o „walce klas”,
              > „dialektyce materialistycznej"
              > „wolności, równości i braterstwie”

              Wolność, równość i braterstwo - wspaniałe hasła. Co masz przeciwko nim?
              To hasła cywilizowanego świata, Unii Europejskiej.

              > w imię których to haseł mordują miliony tych,
              > którzy nie wierzą w ich fantasmagorie.
              > To jest dopiero tragedia !

              Ja je uznaję i nikogo nie będę mordował.
              Ty ich nienawidzisz i oczerniasz ateistów.

              > > > Nieszczęścia i cierpienia przyniosły ludzkości
              > > > wszelkie odstępstwa od nakazów religijnych –
              > > > największymi zbrodniarzami w dziejach ludzkości
              > > > byli ludzie i ideologie ateistyczne.
              > >
              > > I teiści i ateiści zdarzali się zbrodniarzami, ale:
              > > 1) sam czysty teizm to idea i ona MOŻE MOTYWOWAĆ do złego czynu;
              > > 2) sam czysty ateizm to BRAK idei, a brak nie może motywować.
              >
              > Ateizm jest również wiarą, o czym świadczą fakty

              Mój ateizm jest brakiem teizmu. I przyjmij to za fakt.

              > – w imię ateizmu dokonuje się największych zbrodni,
              > z fanatyzmem, którego nie powstydziłby się
              > najkrwawszy islamista.

              Wszystko Ci się pomyliło. Islamistów uważasz za ateistów? To przecież teiści islamiści zamordowali tysiące niewinnych ludzi w WTC.

              > > Jeśli teista robić oś paskudnego, to może to robić
              > > pod wpływem religii, a ateista już takiego
              > > oddziaływania nie doświadczy.
              >
              > Jak to nie ? Przecież najbardziej paskudnych rzeczy
              > w dziejach dokonywali właśnie ateiści: za Stalina,
              > Hitlera, Mao, Pol Pota, dynastii Kimów i inni, powołują
              > cy się na „powszechne szczęście bez religii”.

              To byli psychopaci, a ateizm nie jest takim "schorzeniem". :)

              > > Ponieważ religia rządzi wszystkimi społeczeństwami,
              > > więc wszystko, co złego się zdarzyło w jej obecności
              > > świadczy, że złu to ona NIGDY NIE UMIE ZAPOBIEGAĆ.
              >
              > Gdyby ateiści nie zdobyli władzy w Rosji, Chinach, Korei Pn i innych nieszczęsn
              > ych krajach, to nie dokonałoby tam takiego potwornego zła, To religia powstrzym
              > uje społeczeństwa przed zbrodniami na masową skalę.

              Czepiłeś się Hitlera i Stalina, ale to wychowankowie religii, i religii zawdzięczali stan swojego umysłu. Od 1888 roku Stalin uczęszczał do szkoły parafialnej w Gori, a od 1894 roku kształcił się, za namową swojej matki oraz dzięki protekcji jej przyjaciół, w seminarium duchownym w Tyflisie A tu coś o Hitlerze: Religia Hitlera

              > > Religia jest więc także kompletnie bezużyteczna.
              >
              > Dla kompletnych idiotów, tak :)
              >
              > > > > Piszesz o braku dowodów na nieistnienie boga,
              > > > > proszę cię zatem o przestawienie dowodów na nieistnienie
              > > > > Zeusa, Ateny srebrzystookiej, Sziwy, Amaterasu
              > > > > oraz Gulona mglistego (tego ostatniego wymyśliłem sam,
              > > > > co nie przeszkadza abym otrzymał dowód na jego nieistnienie).
              > > >
              > > > Na to dowodów jest aż nadto – po prostu, nikt na świecie
              > > > w takich bogów nie wierzy :)
              > >
              > > Ludzie wierzyli i wierzą nadal w bardzo różnych bogów.
              > > Twój cudak jest jednym z wielu, tak samo nieistniejący i urojony.
              >
              > Wolność słowa sprawia, że różni popaprańcy mogą wygadywać różne brednie, więc n
              > iniejszym korzystasz z tego uprawnienia, co nie znaczy, że każdy popapraniec wy
              > gaduje prawdę lub też zdaje sobie sprawę z tego, co wygaduje :)

              Mówisz o sobie? :)

              > > > muszą to jakoś udowodnić, gdyż samo stwierdzenie,
              > >
              > > Nieistnienia się nie dowodzi. Nie znasz logiki.
              >
              > Ależ się dowodzi, gdyż w innym wypadku twierdzi się: „nie wiem”.

              I tak powinieneś mówić o hipotezie istnienia twojego boga. Nie ma dowodów na jej prawdziwość.

              > S
              > koro zaś jest się przekonanym, że czegoś nie ma, to musi być jakiś dowód na tak
              > ie stanowcze stwierdzenie. Czy go posiadasz ?

              A więc i Ty - MUSISZ mieć dowód na istnienie swojego boga. Dopóki go nie przedstawisz, dopóty ta hipoteza nie może być uznana za prawdziwą. I nie pojawi się skutek - istnienie. Istnienie jest skutkiem prawdziwości hipotezy. Bez dowodu nie ma istnienia, co jest równoważne nieistnieniu.

              > Czy w starożytności mógł ktoś dow
              > ieść istnienia wszystkich planet, kulistości Ziemi, istnienia kontynentu ameryk
              > ańskiego, fal radiowych ?

              I dlatego WTEDY nie istniały te pojęcia w opisie świata.

              > Czy potrafisz dowieść (naukowo) istnienie swego pradz
              > iadka ?

              Tak. Jeśli w opisie świata czegoś nie ma, to nie istnieje to tam. W naszej świadomości jest tylko opis świata.

              > > > że Go nie widzieli, nie słyszeli i nie czuli,
              > > > nie jest żadnym dowodem.
              > >
              > > Dokładnie tak - dlaczego odrzucasz innych bogów? :)
              >
              > Ponieważ jest jeden Bóg, a wszyscy bogowie pogan są demonami.

              Przedstaw dowód, że jest tylko jeden. :) Nie m
              • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 19.11.12, 19:04
                grgkh napisał:

                > > enrque111 napisał:
                > >
                > > Powtarzałem już wielokrotnie, że jesteś niedouczony i dlatego wypisujesz
                > > brednie. Religia nie jest żadną ideą,
                >
                > Jest ideą, memem. Na temat twojej wiedzy nie będę się wypowiadał, bo to nie jes
                > t argument. :)

                Niewątpliwie sam jesteś memem i ten wymysł twego guru Dawkinsa pasuje jak ulał do wszystkich ateistów, co zaś do mojej wiedzy, to zbyt cienki jesteś aby iść ze mną w szranki na tym polu :)))

                > > gdyż żadna idea nie trwa od początku ludzkości,
                > > lecz jest wytworem chwili – pojawia się i znika.
                >
                > Pojawia
                > się i znika - to Józek
                . A nie idea. Zawodzi Cię pamięć. W filozofii nowożytnej idea zaczęła o
                > znaczać bezpośredni przedmiot poznania (myśl), treść świadomości. Przez G.W.F.
                > Hegla była rozumiana jako zasada wszelkiego bytu. W filozofii materialistycznej
                > jako odbicie (odzwierciedlenie) w umyśle ludzkim obiektywnie istniejącej rzecz
                > ywistości.


                Nauczyłeś się wyszukiwać jedynie linki do stron, które potrafisz zrozumieć (często błędnie), ale nic ci to nie daje – religia nie jest ideą, tak jak wiara nie jest zwątpieniem, a religia prawdziwa została objawiona, a nie wymyślona, więc twoje rozumowanie (obawiam się, że w tym wypadku jest to zbyt górnolotne słowo) w tej kwestii jest fałszywe.

                > > Religia zaś trwa,
                >
                > Religii były dziesiątki tysięcy. Te, które najlepiej kłamały i bałamuciły ludzi
                > przetrwały. Religia to idea jak każda inna, tyle że bardziej zakłamana.

                Nic to nie znaczy, że było i jest religii bardzo wiele – tylko jedna jest prawdziwa i trwa od tysiącleci. Wypowiadasz zdanie ze sobą sprzeczne i nierozsądne, to tak jakby twierdzić, że było wiele teorii wyjaśniających ruch Słońca wokół Ziemi, ale przetrwała tylko ta najbardziej bałamutna i zakłamana.
                Nadal, jak widzę nie chcesz się uczyć logiki grigorikh :))))

                > > czasami słabnie pod wpływem (właśnie!) jakichś ideologii
                >
                > Jak w środowisku naukowców. :)

                Których naukowców ? Czy zaliczasz do nich np. Alister’a McGrath’a ? - badania Neila Grossa z Harvard University oraz Solona Simmonsa z George Mason University już dawno dowiodły, że tylko jedna czwarta uczonych odrzuca istnienie Boga lub twierdzi, że nie da się udowodnić Jego istnienia. Reszta albo wierzy w osobowego Boga, albo przynajmniej w jakąś Wyższą Moc.

                > > np. ateistycznej,
                >
                > Nie ma ideologii ateistycznej, bo ateizm jest brakiem teizmu. Nieumiejętność pł
                > ywania nie jest pływaniem. I tak samo jest z ateizmem.

                Podobnie jak teizm jest brakiem ateizmu :)
                Ateizm jest typową ideologią wymyśloną przez ludzi, których cechą charakterystyczną są nie tylko braki w wykształceniu, ale przede wszystkim cechy mentalne i ograniczenia w mózgu, które uniemożliwiają racjonalne, kompleksowe, perspektywiczne oraz przekraczające granice utartych schematów, twórcze i rozwijające intelektualnie myślenie.

                > > potem znowu się umacnia.
                >
                > I znowu kłamie, i wykorzystuje ludzi.

                Mistrzami w kłamstwie i wykorzystywaniu ludzi, jak dowodzą fakty historyczne, zawsze byli i są ateiści oraz ich akolici – najpotworniejsze zbrodnie, grabieże, orgie łgarstw i niesprawiedliwości dokonane zostały przez ideologie niosące na swych sztandarach walkę z religią, głównie religią chrześcijańską.

                > > To przecież ateizm sprawia, że ludzie przestają
                > > logicznie myśleć i wierzą w jakieś brednie o „walce klas”,
                > > „dialektyce materialistycznej"
                > > „wolności, równości i braterstwie”
                >
                > Wolność, równość i braterstwo - wspaniałe hasła. Co masz przeciwko nim?
                > To hasła cywilizowanego świata, Unii Europejskiej.

                Unia Europejska staje się karykaturą „cywilizowanego świata” i zmierza szybkim krokiem do totalitaryzmu, którego nie powstydziliby się tacy jego prekursorzy, jak Hitler i Stalin. Co zaś do „wolności, równości i braterstwa”, to nie wspomniałeś o dalszej części tego hasła, które brzmi: ”albo śmierć”. Toteż w imię tych „szczytnych” maksym dokonano w przeciągu 200 lat więcej zbrodni (nie mówiąc już o zniewoleniu i upodleniu człowieka), niż wcześniej przez wszystkie tysiąclecia dziejów ludzkości.

                > > w imię których to haseł mordują miliony tych,
                > > którzy nie wierzą w ich fantasmagorie.
                > > To jest dopiero tragedia !
                >
                > Ja je uznaję i nikogo nie będę mordował.
                > Ty ich nienawidzisz i oczerniasz ateistów.

                Ateistów nie trzeba oczerniać – o ich czynach świadczą fakty. To, że teraz deklarujesz swój brak chęci mordowania, nie świadczy, że nie czyniłbyś tego, gdyby zażądała od ciebie spełnienia tak szczytnego obowiązku Partia lub ideologia chcąca wprowadzać te hasła w czyn, tak jak we francuskiej Wandei, gdzie w imię „wolności, równości i braterstwa” dopuszczano się czynów straszniejszych, niż te, które zarzucamy Hitlerowi.

                > > Ateizm jest również wiarą, o czym świadczą fakty
                >
                > Mój ateizm jest brakiem teizmu. I przyjmij to za fakt.

                :)) Na tej samej zasadzie, jak mój teizm jest brakiem ateizmu :)))

                > > – w imię ateizmu dokonuje się największych zbrodni,
                > > z fanatyzmem, którego nie powstydziłby się
                > > najkrwawszy islamista.
                >
                > Wszystko Ci się pomyliło. Islamistów uważasz za ateistów? To przecież teiści is
                > lamiści zamordowali tysiące niewinnych ludzi w WTC.

                Ponownie odsyłam cię do podręcznika logiki.
                Cóż znaczą tysiące niewinnych ludzi w WTC wobec milionów unicestwionych w wyniku krwiożerczych orgii ateistów sowieckich, nazistowskich, koreańskich, kampuczańskich i innych ?

                > > > Jeśli teista robić oś paskudnego, to może to robić
                > > > pod wpływem religii, a ateista już takiego
                > > > oddziaływania nie doświadczy.
                > >
                > > Jak to nie ? Przecież najbardziej paskudnych rzeczy
                > > w dziejach dokonywali właśnie ateiści: za Stalina,
                > > Hitlera, Mao, Pol Pota, dynastii Kimów i inni, powołują
                > > cy się na „powszechne szczęście bez religii”.
                >
                > To byli psychopaci, a ateizm nie jest takim "schorzeniem". :)

                Trudno jest zrzucić winę na kilku „psychopatów” w sytuacji, gdy to właśnie oni zarazili setki tysięcy ludzi chorą ateistyczną ideologią, przedzierzgając niekiedy zwykłych ludzi w okrutne bestie.

                > Czepiłeś się Hitlera i Stalina, ale to wychowankowie religii, i religii zawdzię
                > czali stan swojego umysłu.
                > Od 1888 roku Stalin uczęszczał do szkoły parafialnej w Gori, a od 1894 roku ksz
                > tałcił się, za namową swojej matki oraz dzięki protekcji jej przyjaciół, w semi
                > narium duchownym w Tyflisie
                A tu coś o Hitlerze: Religia Hitlera

                Głupstwa wypisujesz, jak mały Kazio, po zażyciu waleriany. Jakoś miliardy ludzi (wychowanków religii), przestrzegając nakazów wiary, nie splamiło się zwyrodniałym ludobójstwem, lecz właśnie tych dwóch (co prawda znalazłoby się ich więcej), w wyniku odejścia od wiary, przyjmując poglądy i ideologię ateistyczną stało się zbrodniarzami, symbolizującymi zwyrodnienia i prawdziwe oblicze ateizmu.
                Tylko głupiec mógłby przypuszczać, że np. Alister E. McGrath, stał się chrześcijaninem w wyniku ateistycznego wychowania, lub John Henry Newman stał się katolickim kardynałem i świętym z powodu anglikanizmu, którego wcześniej był wyznawcą :)))))

                > Religia jest więc także kompletnie bezużyteczna.

                Dla kompletn
                • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 19.11.12, 21:15
                  enrque111 napisał:

                  > grgkh napisał:
                  > > Religii były dziesiątki tysięcy. Te, które najlepiej kłamały
                  > > i bałamuciły ludzi przetrwały. Religia to idea jak każda inna,
                  > > tyle że bardziej zakłamana.
                  >
                  > Nic to nie znaczy, że było i jest religii bardzo wiele – tylko jedna jest
                  > prawdziwa i trwa od tysiącleci.

                  Każda religia twierdzi to samo. Udowodnij, że tylko Ty masz rację, a inne religie jej nie mają.

                  > Wypowiadasz zdanie ze sobą sprzeczne i nierozsądne,
                  > to tak jakby twierdzić, że było wiele teorii wyjaśniających ruch Słońca w
                  > okół Ziemi, ale przetrwała tylko ta najbardziej bałamutna i zakłamana.

                  Religie przetrwały w dużej różnorodności, choć są ze sobą sprzeczne i wszystkie "prawdziwe". Duży urodzaj na bogów, boginie i bożęta.

                  > Nadal, jak widzę nie chcesz się uczyć logiki grigorikh :))))

                  Cieszy mnie, gdy zaczynasz się przezywać, bo to oznaka, że się wkurzyłeś i czujesz się bezradny wobec braku argumentów. Chyba zacznę Cię traktować jak chasyda, jako mojego przyjaciela. Będziemy wspólnie prowadzili akcję uświadamiającą bezsens religijnych bredni. Ty rzucasz temat, a ja go wyjaśniam. I prawda idzie w świat.

                  > > > czasami słabnie pod wpływem (właśnie!) jakichś ideologii
                  > >
                  > > Jak w środowisku naukowców. :)
                  >
                  > Których naukowców ?

                  Badania przeprowadzone głównie w Stanach Zjednoczonych wśród tamtejszych naukowców dowodzą, że wiara w boga jest odwrotnie skorelowana z posiadaniem wykształcenia naukowego. W 1914 odsetek naukowców w USA negujących bądź wątpiących w istnienie boga wynosił 58%[127], podczas gdy wśród naukowców wybitnych (greater) odsetek ten wynosił 70%[128]. W takich samych badaniach powtórzonych w 1934 roku odsetki te powiększyły się odpowiednio do 67% i 85%[129]. Wpływ wybitności albo jej brak na religijność został dalej zbadany w 1998 roku. Wedle ankiety przeprowadzonej wśród członków National Academy of Sciences[130] (wśród jej 2100 członków i 380 zagranicznych współpracowników jest niemal 200 zdobywców nagrody Nobla[131]; dla porównania, wśród wszystkich absolwentów uniwersytetów Cambridge i oksfordzkiego od 1901 roku jest łącznie 140 laureatów[132][133]), 7% z nich wierzyło w boga[134]. Badania przeprowadzone w 1996 roku a opublikowane w Nature wskazały, że wśród naukowców 60,7% nie wierzy w boga[135]. Badania przeprowadzone w latach 2005-2006 ujawniły, iż jako niewierzący deklaruje się 64% naukowców (w tym 34% całkowicie odrzuca istnienie siły nadprzyrodzonej, a 30% twierdzi, że nie wie i nie ma możliwości poznania czy istnieje jakaś siła nadprzyrodzona)[136]. Wyniki badań wskazują również, że istnieje statystycznie istotna rozbieżność pomiędzy odsetkiem niewierzących wśród profesorów nauk przyrodniczych a odsetkiem niewierzących wśród profesorów nauk społecznych[136].

                  Korelację między wykształceniem naukowym a niewiarą w boga odzwierciedla też fakt, że podczas gdy 60–93% amerykańskich naukowców nie wierzy w boga, wśród przeciętnych obywateli USA odsetek ten wynosi od 8%[136] do 14%[137].




                  > Czy zaliczasz do nich np. Alister’a McGrath’a
                  > ? - badania Neila Grossa z Harvard University oraz Solona Simmonsa z George Mas
                  > on University już dawno dowiodły, że tylko jedna czwarta uczonych odrzuca istni
                  > enie Boga lub twierdzi, że nie da się udowodnić Jego istnienia. Reszta albo wie
                  > rzy w osobowego Boga, albo przynajmniej w jakąś Wyższą Moc.

                  Idzie ku dobremu. Mądrzejemy, przyjacielu. Ale na Ciebie nie liczę. Tacy jak Ty muszą umrzeć dogmatykami.

                  > > > np. ateistycznej,
                  > >
                  > > Nie ma ideologii ateistycznej, bo ateizm jest brakiem
                  > > teizmu. Nieumiejętność pływania nie jest pływaniem.
                  > > I tak samo jest z ateizmem.
                  >
                  > Podobnie jak teizm jest brakiem ateizmu :)

                  Nie podobnie.

                  > Ateizm jest typową ideologią wymyśloną przez ludzi, których cechą charakterysty
                  > czną są nie tylko braki w wykształceniu, ale przede wszystkim cechy mentalne i
                  > ograniczenia w mózgu, które uniemożliwiają racjonalne, kompleksowe, perspektywi
                  > czne oraz przekraczające granice utartych schematów, twórcze i rozwijające inte
                  > lektualnie myślenie.

                  Nie wszyscy ateiści są geniuszami, ale niektórzy nimi są, np. Stephen Hawking lub Albert Einstein...

                  Ale wszyscy teiści błędnie logicznie uważają, że HIPOTEZA istnienia boga jest prawdziwa, choć nie ma na to dowodu. No i klops.

                  > > Wolność, równość i braterstwo - wspaniałe hasła. Co masz przeciwko nim?
                  > > To hasła cywilizowanego świata, Unii Europejskiej.
                  >
                  > Unia Europejska staje się karykaturą „cywilizowanego świata”

                  Co masz przeciwko wolności myślenia i wypowiedzi, równości wszystkich ludzi wobec siebie i braterstwu czyli współistnieniu i pomaganiu sobie?

                  > > Ja je uznaję i nikogo nie będę mordował.
                  > > Ty ich nienawidzisz i oczerniasz ateistów.
                  >
                  > Ateistów nie trzeba oczerniać – o ich czynach świadczą fakty.

                  Myślisz o psychopatach, Hitlerze i Stalinie? To byli ludzie wychowani przez religię, i to religia ich takimi uczyniła.

                  A o ateistach w Czechach lub Skandynawii fakty świadczą pozytywnie.


                  > To, że tera
                  > z deklarujesz swój brak chęci mordowania, nie świadczy, że nie czyniłbyś tego,

                  Oczywiście, że nie uczyniłbym tego, bo nie miałby mnie kto do tego zmusić. Natomiast religianci pod wpływem religii mordują wciąż na świecie realnie TERAZ – Ulster, Bliski Wschód itd. Pełno jest wojen religijnych. Zmusza ich do tego bezwzględne posłuszeństwo religii.

                  > > > Ateizm jest również wiarą, o czym świadczą fakty
                  > >
                  > > Mój ateizm jest brakiem teizmu. I przyjmij to za fakt.
                  >
                  > :)) Na tej samej zasadzie, jak mój teizm jest brakiem ateizmu :)))

                  Tylko teizm jest ideą. A ja teizm ignoruję. Nie interesuje mnie on.

                  > > > – w imię ateizmu dokonuje się największych zbrodni,
                  > > > z fanatyzmem, którego nie powstydziłby się
                  > > > najkrwawszy islamista.
                  > >
                  > > Wszystko Ci się pomyliło. Islamistów uważasz za ateistów?
                  > > To przecież teiści islamiści zamordowali tysiące niewinnych ludzi w WTC.
                  >
                  > Ponownie odsyłam cię do podręcznika logiki.
                  > Cóż znaczą tysiące niewinnych ludzi w WTC wobec milionów unicestwionych
                  > w wyniku krwiożerczych orgii ateistów sowieckich, nazistowskich, koreańskich, k
                  > ampuczańskich i innych ?

                  Oczywiście, że ateista może być mordercą, to się zdarza tak samo jak teistom, ale OBECNIE na świecie morduje się ludzi z powodów religijnych (teistycznych). Religia jest przyczyną (nawet nienawiść do religii wynika z jej obecności, a nie jej braku). Brak religii nie może motywować.

                  > Trudno jest zrzucić winę na kilku „psychopatów” w sytuacji, gdy to
                  > właśnie oni zarazili setki tysięcy ludzi chorą ateistyczną ideologią,
                  > przedzierzgając niekiedy zwykłych ludzi w okrutne bestie.

                  Myślisz o antyklerykalizmie, nie o ateizmie. Tak antyklerykałowie potrafią być wkurzeni religią i mogą ją chcieć wyeliminować ze swego otoczenia, bo jest wobec nich agresywna. Mają do tego prawo, choć ja jestem przeciwny przemocy.

                  Ateistą rodzi się dziecko, które nie wie o religii. To nie jest zarażenie się.
                  • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 20.11.12, 18:23
                    grgkh napisał:

                    > Każda religia twierdzi to samo. Udowodnij, że tylko Ty masz rację, a inne relig
                    > ie jej nie mają.

                    Czyniłem to wielokrotnie – zajrzyj do moich wcześniejszych wpisów. Fałszywość wszystkich religii, poza chrześcijaństwem jest już dawno udowodniona, poprzez prace filozoficzno-moralne, osiągnięcia cywilizacyjne, rozprzestrzenianie się w warunkach ekstremalnego zagrożenia, nadnaturalnych dowodów materialnych itd.

                    > > Wypowiadasz zdanie ze sobą sprzeczne i nierozsądne,
                    > > to tak jakby twierdzić, że było wiele teorii wyjaśniających ruch Słońca w
                    > > okół Ziemi, ale przetrwała tylko ta najbardziej bałamutna i zakłamana.
                    >
                    > Religie przetrwały w dużej różnorodności, choć są ze sobą sprzeczne i wszystkie
                    > "prawdziwe". Duży urodzaj na bogów, boginie i bożęta.

                    Nie obchodzą mnie religie fałszywe, tak jak nie obchodzi mnie chełpienie się uczniów, którzy myślą, że zdali maturę, choć w rzeczywistości jej nie zdali :)

                    > > Nadal, jak widzę nie chcesz się uczyć logiki grigorikh :))))
                    >
                    > Cieszy mnie, gdy zaczynasz się przezywać, bo to oznaka, że się wkurzyłeś i czuj
                    > esz się bezradny wobec braku argumentów. Chyba zacznę Cię traktować jak chasyda
                    > , jako mojego przyjaciela. Będziemy wspólnie prowadzili akcję uświadamiającą be
                    > zsens religijnych bredni. Ty rzucasz temat, a ja go wyjaśniam. I prawda idzie w
                    > świat.

                    Również raduję się twoim zadowoleniem - to znak, że lekarstwa które zażywasz odnoszą pozytywny skutek :)

                    > > > > czasami słabnie pod wpływem (właśnie!) jakichś ideologii
                    > > >
                    > > > Jak w środowisku naukowców. :)
                    > >
                    > > Których naukowców ?
                    >
                    > [url=http://pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm]

                    Wiedza wikipediowa nie jest wiedzą naukową.
                    Najgłośniejsze badania dotyczące wiary wśród naukowców dotyczą sondażu porównawczego z roku 1916 i 1997. W 1916 roku przeprowadzono ankietę wśród naukowców, czy wierzą w Boga, a dokładnie w takiego, który komunikuje się z ludźmi i od którego można „oczekiwać odpowiedzi” (należy mieć na uwadze, że deiści nie wierzą w Boga odpowiadającego tej definicji). Wyniki tego sondażu są dobrze znane – 40% naukowców wierzyło w Boga, 40% nie wierzyło, a 20% nie miało zdania. Badanie takie powtórzono w 1997 roku, stawiając identyczne pytanie i uzyskano niemal taki sam wynik – tylko nieznacznie wzrosła liczba niewierzących (do 45%). Liczba wierzących naukowców pozostała bez zmian, czyli 40%. Z wyników tych badań można wyciągnąć wniosek, że większość uczonych nie twierdzi, że nie wierzy w Boga, ponieważ 55% albo w Boga osobowego wierzy, albo jest agnostykami. Gdyby owo pytanie było mniej skonkretyzowane, to okazałoby się, że znacznie mniej uczonych odpowiedziałoby negatywnie, gdyż jest znaczna ilość ludzi nauki, którzy odpowiedzieli, że w „Boga osobowego” nie wierzą - jednakże dostrzegają, że istnieją relacje wskazujące na istnienie jakiegoś rodzaju boskiej siły, bądź najwyższej duchowej zasady, a więc również są osobami wierzącymi.
                    Większość niewierzących uczonych, jak twierdzi profesor uniwersytetu w Oxfordzie Alister McGrath („Bóg nie jest urojeniem”), stanowią ateiści z powodów innych, niż naukowe – wprowadzają oni raczej swój światopogląd „do” nauki, niż go „z niej” wyprowadzają. Polemizując z wojującym ateistą Dawkinsem, ten sam profesor pisze, iż istnieje ogromna rozbieżność ilościowa pomiędzy grupą uczonych, którą Dawkins przypisuje ateizm, a grupą rzeczywistych wśród nich ateistów. Symptomatyczny jest również fakt, jak olbrzymia jest rzesza osób, które nawracają się w wieku późniejszym, kiedy już mają wystarczające podstawy intelektualne i znacznie większą wiedzę, a nie ma prawie wcale gorliwych wierzących, którzy w wieku dojrzałym stają się ateistami.

                    > > Czy zaliczasz do nich np. Alister’a McGrath’a ?
                    > > - badania Neila Grossa z Harvard University oraz Solona Simmonsa z George Mas
                    > > on University już dawno dowiodły, że tylko jedna czwarta uczonych odrzuca istni
                    > > enie Boga lub twierdzi, że nie da się udowodnić Jego istnienia. Reszta al
                    > > bo wierzy w osobowego Boga, albo przynajmniej w jakąś Wyższą Moc.
                    >
                    > Idzie ku dobremu. Mądrzejemy, przyjacielu. Ale na Ciebie nie liczę. Tacy jak Ty
                    > muszą umrzeć dogmatykami.

                    :)) Widzę, że poza bezsilnym bełkotem nie masz nic więcej do dodania :)))
                    Ja się ciągle uczę w przeciwieństwie do ciebie, który tkwi w bajorze nielogiczności, lewackich bajań i chorych własnych wyobrażeń :)

                    > > > > np. ateistycznej,
                    > > >
                    > > > Nie ma ideologii ateistycznej, bo ateizm jest brakiem
                    > > > teizmu. Nieumiejętność pływania nie jest pływaniem.
                    > > > I tak samo jest z ateizmem.
                    > >
                    > > Podobnie jak teizm jest brakiem ateizmu :)
                    >
                    > Nie podobnie.

                    Zgoda, nie podobnie – tak samo.

                    > > Ateizm jest typową ideologią wymyśloną przez ludzi, których cechą charakterysty
                    > > czną są nie tylko braki w wykształceniu, ale przede wszystkim cechy mentalne i
                    > > ograniczenia w mózgu, które uniemożliwiają racjonalne, kompleksowe, perspektywi
                    > > czne oraz przekraczające granice utartych schematów, twórcze i rozwijające inte
                    > > lektualnie myślenie.
                    >
                    > Nie wszyscy ateiści są geniuszami, ale niektórzy nimi są, np. Stephen Hawking l
                    > ub Albert Einstein...

                    Nigdy nie twierdziłem, że samymi geniuszami są tylko ludzie wierzący, zdarzają się również inteligentni ateiści, którzy z powodu braku czasu lub chęci na rozwój wiedzy religijnej skupili się na innych dziedzinach, zaniedbując to co najważniejsze – zbawienie wieczne.

                    > Ale wszyscy teiści błędnie logicznie uważają, że HIPOTEZA istnienia boga jest p
                    > rawdziwa, choć nie ma na to dowodu. No i klops.

                    Pouczałem cię, że nie ma żadnej „hipotezy istnienia boga” wśród ludzi wierzących. Taką hipotezę mogą sobie stawiać, podobni tobie ateiści, którzy mają sieczkę w mózgu zamiast rozumu. Poza tym wielokrotnie przyznawałem, że nie ma żadnych bogów :)
                    Trochę myśl samodzielnie i ucz się.

                    > > > Wolność, równość i braterstwo - wspaniałe hasła. Co masz przeciwko nim?
                    > > > To hasła cywilizowanego świata, Unii Europejskiej.
                    > >
                    > > Unia Europejska staje się karykaturą „cywilizowanego świata”
                    >
                    > Co masz przeciwko wolności myślenia i wypowiedzi, równości wszystkich ludzi wob
                    > ec siebie i braterstwu czyli współistnieniu i pomaganiu sobie?

                    Te wszystkie masońskie hasła służą zniewoleniu człowieka. Slogan w pełnym brzmieniu wyrażał: ”wolność, równość, braterstwo albo śmierć”.
                    Dziś coraz wyraźniej dostrzegamy, że slogan prowadzi do śmierci, śmierci społeczeństwa, jego zniewolenia i upodlenia.
                    Gdzie jest ta wolność myślenia, skoro nie wpuszcza się na uniwersytety osób, które mają inne zdanie, niż powszechnie przyjęte przez lewaków np. na religię, czy homoseksualizm ?
                    Gdzie jest wolność wypowiedzi, skoro zabrania się wypowiadać poglądów, które lewactwo uznało za niewłaściwe, obraźliwe, czy szkodliwe, wykuwając termin: ”mowa nienawiści”, pod który wszystko można podstawić ?
                    Gdzie jest ta równość wszystkich wobec siebie, kiedy wypuszcza się bandytów z więzień, defraudantów milionów traktuje łagodnie, lansuje i promuje się media lewackie, a prześladuje chrześcijańskie, zamyka się kobietę za opóźnienie w spłacie paru złotych, odbierając jej przy tym dziecko, kioskarkę za nie wystawienie paragonu na kilkadziesiąt groszy traktuje się z całą surowością prawa ?
                    Gdzie jest to braterstwo (pomaganie sobie), gdy sprzeniewierza się dorobek pokoleń (także przyszłych), zadłużając niebotycznie państwo, aby roztrw
                    • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 21.11.12, 05:07
                      enrque111 napisał:

                      > grgkh napisał:
                      >
                      > > Każda religia twierdzi to samo. Udowodnij, że tylko Ty masz rację, a inne
                      > relig
                      > > ie jej nie mają.
                      >
                      > Czyniłem to wielokrotnie – zajrzyj do moich wcześniejszych wpisów. Fałszy
                      > wość wszystkich religii, poza chrześcijaństwem jest już dawno udowodniona, popr
                      > zez prace filozoficzno-moralne, osiągnięcia cywilizacyjne, rozprzestrzenianie s
                      > ię w warunkach ekstremalnego zagrożenia, nadnaturalnych dowodów materialnych it
                      > d.

                      Nie, że jest udowodniona, bo nie jest. Tutaj przytocz kawałek takiego dowodu. Jeśli jest naprawdę, to uczyń to.

                      Ale jestem pewien, że nie znajdziesz nic takiego.

                      > > Religie przetrwały w dużej różnorodności, choć są ze sobą
                      > > sprzeczne i wszystkie
                      > > "prawdziwe". Duży urodzaj na bogów, boginie i bożęta.
                      >
                      > Nie obchodzą mnie religie fałszywe, tak jak nie obchodzi mnie chełpienie się uc
                      > zniów, którzy myślą, że zdali maturę, choć w rzeczywistości jej nie zdali :)

                      Udowodnij, że Twoja jest prawdziwa, a inne fałszywe. Jeśli nie przedstawisz takiego dowodu, to znaczy, że nie masz racji.

                      > Wiedza wikipediowa nie jest wiedzą naukową.

                      Nieprawda, bo masz tam odnośniki do wiedzy fachowej.

                      > Wyniki tego sondażu są dobrz
                      > e znane – 40% naukowców wierzyło w Boga, 40% nie wierzyło, a 20% nie miał
                      > o zdania. Badanie takie powtórzono w 1997 roku, stawiając identyczne pytanie i
                      > uzyskano niemal taki sam wynik – tylko nieznacznie wzrosła liczba niewier
                      > zących (do 45%).

                      Świetnie. Potwierdziłeś to, co chciałem tu powiedzieć. Wśród naukowców jest większy odsetek niewierzących niż wśród pozostałych ludzi oraz że ilość niewierzących rośnie.

                      > > > > > np. ateistycznej,
                      > > > >
                      > > > > Nie ma ideologii ateistycznej, bo ateizm jest brakiem
                      > > > > teizmu. Nieumiejętność pływania nie jest pływaniem.
                      > > > > I tak samo jest z ateizmem.
                      > > >
                      > > > Podobnie jak teizm jest brakiem ateizmu :)
                      > >
                      > > Nie podobnie.
                      >
                      > Zgoda, nie podobnie – tak samo.

                      Ateistą rodzą się dzieci. Ich ateizm nie jest ideologią.

                      > > > Ateizm jest typową ideologią wymyśloną przez ludzi, których cechą c
                      > harakterysty
                      > > > czną są nie tylko braki w wykształceniu, ale przede wszystkim cechy
                      > mentalne i
                      > > > ograniczenia w mózgu, które uniemożliwiają racjonalne, kompleksowe,
                      > perspektywi
                      > > > czne oraz przekraczające granice utartych schematów, twórcze i rozw
                      > ijające inte
                      > > > lektualnie myślenie.
                      > >
                      > > Nie wszyscy ateiści są geniuszami, ale niektórzy nimi są, np. Stephen Haw
                      > king l
                      > > ub Albert Einstein...
                      >
                      > Nigdy nie twierdziłem, że samymi geniuszami są tylko ludzie wierzący, zdarzają
                      > się również inteligentni ateiści, którzy z powodu braku czasu lub chęci na rozw
                      > ój wiedzy religijnej skupili się na innych dziedzinach, zaniedbując to co najwa
                      > żniejsze – zbawienie wieczne.

                      Jeśli się zdarzają, to przeczysz sam sobie - temu, co pisałeś w poprzednim zdaniu.

                      > > Ale wszyscy teiści błędnie logicznie uważają, że HIPOTEZA istnienia boga
                      > jest p
                      > > rawdziwa, choć nie ma na to dowodu. No i klops.
                      >
                      > Pouczałem cię, że nie ma żadnej „hipotezy istnienia boga” wśród lud
                      > zi wierzących.

                      Owszem, są hipotezy istnienia bogów, bogiń i bożąt, a Twoja jest jedną z nich. Logicznie nie wolno twierdzić, że sa prawdziwe, bo nie ma na to dowodów.

                      > Taką hipotezę mogą sobie stawiać, podobni tobie ateiści, którzy
                      > mają sieczkę w mózgu zamiast rozumu. Poza tym wielokrotnie przyznawałem, że nie
                      > ma żadnych bogów :)

                      To nie ma i Twojego.

                      > > > > Wolność, równość i braterstwo - wspaniałe hasła.

                      > > Co masz przeciwko wolności myślenia i wypowiedzi,
                      > > równości wszystkich ludzi wobec siebie i braterstwu
                      > > czyli współistnieniu i pomaganiu sobie?
                      >
                      > Te wszystkie masońskie hasła służą zniewoleniu człowieka. Slogan w pełnym brzmi
                      > eniu wyrażał: ”wolność, równość, braterstwo albo śmierć”.

                      W moim humanizmie nie ma mowy o smierci. Co masz przeciwko takiemu hasłu?

                      > Dziś coraz wyraźniej dostrzegamy, że slogan prowadzi do śmierci, śmierci społec
                      > zeństwa, jego zniewolenia i upodlenia.
                      > Gdzie jest ta wolność myślenia, skoro nie wpuszcza się na uniwersytety osób, kt
                      > óre mają inne zdanie, niż powszechnie przyjęte przez lewaków np. na religię, cz
                      > y homoseksualizm

                      Przeciwnie, to tacy jak Ty podżegają ludzi religią do nienawiści i teroryzmu.
                      • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 21.11.12, 19:54
                        grgkh napisał:

                        > > > Każda religia twierdzi to samo. Udowodnij, że tylko Ty masz rację,
                        > > > a inne religie jej nie mają.
                        > >
                        > > Czyniłem to wielokrotnie – zajrzyj do moich wcześniejszych wpisów.
                        > > Fałszywość wszystkich religii, poza chrześcijaństwem jest już dawno udowodniona
                        > > poprzez prace filozoficzno-moralne, osiągnięcia cywilizacyjne, rozprzestrzeni
                        > > anie się w warunkach ekstremalnego zagrożenia, nadnaturalnych dowodów materialn
                        > > ych itd.
                        >
                        > Nie, że jest udowodniona, bo nie jest. Tutaj przytocz kawałek takiego dowodu. J
                        > eśli jest naprawdę, to uczyń to.

                        Jest udowodniona, a świadczy o tym nie tylko szereg publikacji naukowych, ale przede wszystkim same fakty – cywilizacja chrześcijańska („Christianitas”) nie tylko powstrzymała ekspansję innych cywilizacji w pierwszych wiekach swego istnienia, ale przede wszystkim odbudowała zniszczone barbarzyńskimi najazdami obszary Europy, wpłynęła na rozwój kultury, nauki, techniki i innych dziedzin życia ludzkiego w ten sposób, że tylko w kręgu Zachodniej Cywilizacji rozwinęły się te wszystkie dziedziny, które mają dominujący wpływ na globalny rozwój ludzkości obserwowany nawet dziś. Chociaż właśnie dziś nasza cywilizacja, odchodząc od chrześcijaństwa zaczyna ulegać innym (muzułmanom) jak również traci swą dotychczasową dominują pozycję na rzecz pozostałych części świata (Chiny, Indie, Japonia, Brazylia).

                        > Ale jestem pewien, że nie znajdziesz nic takiego.

                        Czego nie znajdę ?

                        > > > Religie przetrwały w dużej różnorodności, choć są ze sobą
                        > > > sprzeczne i wszystkie
                        > > > "prawdziwe". Duży urodzaj na bogów, boginie i bożęta.
                        > >
                        > > Nie obchodzą mnie religie fałszywe, tak jak nie obchodzi mnie chełpienie
                        > > się uczniów, którzy myślą, że zdali maturę, choć w rzeczywistości jej nie zdali :)
                        >
                        > Udowodnij, że Twoja jest prawdziwa, a inne fałszywe. Jeśli nie przedstawisz tak
                        > iego dowodu, to znaczy, że nie masz racji.

                        Udowodniłem już to wielokrotnie, nawet w niniejszym wpisie :)

                        > > Wiedza wikipediowa nie jest wiedzą naukową.
                        >
                        > Nieprawda, bo masz tam odnośniki do wiedzy fachowej.

                        Odnośniki mogą być do czegokolwiek, gdyby Wikipedia była opracowaniem naukowym, to wszystkie naukowe publikacje upstrzone byłyby odnośnikami do niej, a tak nawet profesorowie na wyższych uczelniach przestrzegają przed korzystaniem z Wikipedii i zabraniają podawać jej jako źródło informacji.

                        > > Wyniki tego sondażu są dobrze znane – 40% naukowców
                        > > wierzyło w Boga, 40% nie wierzyło, a 20% nie miał o zdania.
                        > > Badanie takie powtórzono w 1997 roku, stawiając identyczne pytanie i uzyskano
                        > > niemal taki sam wynik – tylko nieznacznie wzrosła liczba niewierzących (do 45%).
                        >
                        > Świetnie. Potwierdziłeś to, co chciałem tu powiedzieć. Wśród naukowców jest wię
                        > kszy odsetek niewierzących niż wśród pozostałych ludzi oraz że ilość niewierząc
                        > ych rośnie.

                        Nie ma to najmniejszego znaczenia, ponieważ i tak więcej jest wśród nich wierzących, niż niewierzących, a tak duży odsetek jest głównie wynikiem lewackich poglądów większości tego środowiska, poświęcania znacznie mniejszej ilości czasu na naukę religii oraz pokutującego, kłamliwego sloganu, że nauka jest sprzeczna z wiarą. Pomimo tego nawet uczeni, którzy wcześniej określali się jako ateiści, po przejściu na emeryturę wracają do wiary, głównie pod wpływem poświęcenia czasu na studia religijne :)
                        Większość niewierzących uczonych, jak twierdzi profesor uniwersytetu w Oxfordzie Alister McGrath („Bóg nie jest urojeniem”), stanowią ateiści z powodów innych, niż naukowe – wprowadzają oni raczej swój światopogląd „do” nauki, niż go „z niej” wyprowadzają. Polemizując z wojującym ateistą Dawkinsem, ten sam profesor pisze, iż istnieje ogromna rozbieżność ilościowa pomiędzy grupą uczonych, którą Dawkins przypisuje ateizm, a grupą rzeczywistych wśród nich ateistów. Symptomatyczny jest również fakt, jak olbrzymia jest rzesza osób, które nawracają się w wieku późniejszym, kiedy już mają wystarczające podstawy intelektualne i znacznie większą wiedzę, a nie ma prawie wcale gorliwych wierzących, którzy w wieku dojrzałym stają się ateistami.

                        > Ateistą rodzą się dzieci. Ich ateizm nie jest ideologią.

                        :) Przyznam ci rację, jak stwierdzisz, że ateiści są jak niemowlęta nie tylko w sprawach religijnych, ale wszystkich innych :)))

                        > > > Nie wszyscy ateiści są geniuszami, ale niektórzy nimi są, np. Stephen Haw
                        > > king l ub Albert Einstein...
                        > >
                        > > Nigdy nie twierdziłem, że samymi geniuszami są tylko ludzie wierzący, zdarzają
                        > > się również inteligentni ateiści, którzy z powodu braku czasu lub chęci n
                        > a rozwój wiedzy religijnej skupili się na innych dziedzinach, zaniedbując to co
                        > > najważniejsze – zbawienie wieczne.
                        >
                        > Jeśli się zdarzają, to przeczysz sam sobie - temu, co pisałeś w poprzednim zdaniu.

                        Mylisz się, niczemu co napisałem wcześniej nie przeczę.

                        > > > Ale wszyscy teiści błędnie logicznie uważają, że HIPOTEZA istnienia boga
                        > > > jest prawdziwa, choć nie ma na to dowodu. No i klops.
                        > >
                        > > Pouczałem cię, że nie ma żadnej „hipotezy istnienia boga” wśród lud
                        > > zi wierzących.
                        >
                        > Owszem, są hipotezy istnienia bogów, bogiń i bożąt, a Twoja jest jedną z nich.
                        > Logicznie nie wolno twierdzić, że sa prawdziwe, bo nie ma na to dowodów.

                        Nie ma takich hipotez. Hipoteza jest jedynie narzędziem naukowym, służącym do przeprowadzenia procesu badawczego, który ma zweryfikować prawdziwość jakiegoś twierdzenia – czy ktokolwiek próbował weryfikować poprzez doświadczenie „hipotezę istnienia bogów” ? Jeśli tak to proszę o nazwisko owego uczonego ?.

                        > > Taką hipotezę mogą sobie stawiać, podobni tobie ateiści, którzy
                        > > mają sieczkę w mózgu zamiast rozumu. Poza tym wielokrotnie przyznawałem,
                        > > że nie ma żadnych bogów :)
                        >
                        > To nie ma i Twojego.

                        :) Oczywiście, że nie ma, ponieważ ja nie mam żadnego boga :))

                        > > > > > Wolność, równość i braterstwo - wspaniałe hasła.
                        >
                        > > > Co masz przeciwko wolności myślenia i wypowiedzi,
                        > > > równości wszystkich ludzi wobec siebie i braterstwu
                        > > > czyli współistnieniu i pomaganiu sobie?
                        > >
                        > > Te wszystkie masońskie hasła służą zniewoleniu człowieka. Slogan w pełnym
                        > brzmieniu wyrażał: ”wolność, równość, braterstwo albo śmierć”.
                        >
                        > W moim humanizmie nie ma mowy o smierci. Co masz przeciwko takiemu hasłu?

                        Nie wiem, czy jest, czy nie jest coś o śmierci w twoim humanizmie i nie wiem, czy chciałbym coś na ten temat wiedzieć, ale fakty są takie, że czerpiesz ów „humanizm” z rewolucji francuskiej, która nie miała wcześniej precedensu w krwiożerczej orgii bezprawia idąc właśnie pod sztandarami tych samych haseł, a śmierć ścieliła się gęsto pod jej stopami.

                        > > Dziś coraz wyraźniej dostrzegamy, że slogan prowadzi do śmierci, śmierci
                        > społeczeństwa, jego zniewolenia i upodlenia.
                        > > Gdzie jest ta wolność myślenia, skoro nie wpuszcza się na uniwersytety osób,
                        > > które mają inne zdanie, niż powszechnie przyjęte przez lewaków np. na religię,
                        > > czy homoseksualizm
                        >
                        > Przeciwnie, to tacy jak Ty podżegają ludzi religią do nienawiści i teroryzmu.

                        Kłamstwo nie poparte żadnym dowodem.
                        • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 22.11.12, 17:01
                          enrque111 napisał:

                          > grgkh napisał:
                          >
                          > > > > Każda religia twierdzi to samo.
                          > > > > Udowodnij, że tylko Ty masz rację,
                          > > > > a inne religie jej nie mają.
                          > > >
                          > > > Czyniłem to wielokrotnie – zajrzyj do moich wcześniejszych wpisów.

                          > > Tutaj przytocz kawałek takiego dowodu.

                          > Jest udowodniona, a świadczy o tym nie tylko szereg publikacji naukowych

                          Nie publikacje, których nie widzę, ale krótki dowód, że inne religie są fałszywe, a twoja taka nie jest. Przez zwyczajne porównanie. Dowód logiczny. Innego nie potrzebuję.

                          > > Ale jestem pewien, że nie znajdziesz nic takiego.
                          >
                          > Czego nie znajdę ?

                          Dowodu. Szybko tracisz wątek.

                          > > > > Religie przetrwały w dużej różnorodności, choć są ze sobą
                          > > > > sprzeczne i wszystkie "prawdziwe".
                          > > > > Duży urodzaj na bogów, boginie i bożęta.

                          > > > Nie obchodzą mnie religie fałszywe

                          A mnie nie obchodzi, co Ciebie nie obchodzi. Podobno znasz jakiś dowód na tę fałszywość, więc go wreszcie podaj. A jak go nie znasz, to wszystkie religie staja się tak samo niewiarygodne.

                          > Udowodniłem już to wielokrotnie, nawet w niniejszym wpisie :)

                          Logiczny dowód na fałszywość, poproszę.

                          > > > Wiedza wikipediowa nie jest wiedzą naukową.
                          > >
                          > > Nieprawda, bo masz tam odnośniki do wiedzy fachowej.
                          >
                          > Odnośniki mogą być do czegokolwiek,

                          Te akurat są do wiarygodnych danych i prac naukowych.

                          > > > Wyniki tego sondażu są dobrze znane – 40% naukowców
                          > > > wierzyło w Boga, 40% nie wierzyło, a 20% nie miał o zdania.
                          > > > Badanie takie powtórzono w 1997 roku, stawiając identyczne pytanie
                          > i uzyskano
                          > > > niemal taki sam wynik – tylko nieznacznie wzrosła liczba niew
                          > ierzących (do 45%).


                          > > Świetnie. Potwierdziłeś to, co chciałem tu powiedzieć.
                          > > Wśród naukowców jest większy odsetek niewierzących
                          > > niż wśród pozostałych ludzi oraz że ilość niewierzących rośnie.
                          >
                          > Nie ma to najmniejszego znaczenia, ponieważ i tak więcej jest wśród nich wierzą
                          > cych, niż niewierzących,

                          Nie jest. I wniosek jest oczywisty - mądrość unika religii, a głupota i niewiedza czują się z nią dobrze.

                          > > Ateistą rodzą się dzieci. Ich ateizm nie jest ideologią.
                          >
                          > :) Przyznam ci rację, jak stwierdzisz, że ateiści są jak
                          > niemowlęta nie tylko w sprawach religijnych, ale wszystkich innych :)))

                          A więc potwierdzasz, że ateizm nie jest ideą, tylko brakiem idei. Niemowlęta nie posiadają żadnych idei.

                          > > > Nigdy nie twierdziłem, że samymi geniuszami są
                          > > > tylko ludzie wierzący, zdarzają się również inteligentni ateiści,

                          > > Jeśli się zdarzają, to przeczysz sam sobie - temu,
                          > > co pisałeś w poprzednim zdaniu.
                          >
                          > Mylisz się, niczemu co napisałem wcześniej nie przeczę.

                          Przeczysz. Ale najważniejsze, że mamy wspólny wniosek - ateizm (czyli brak teizmu) nie ma negatywnego wpływu na inteligencję (czego dowodzi przykład geniuszy ateistów).

                          > > > > Ale wszyscy teiści błędnie logicznie uważają,
                          > > > > że HIPOTEZA istnienia boga jest prawdziwa,
                          > > > > choć nie ma na to dowodu. No i klops.
                          > > >
                          > > > Pouczałem cię,

                          Błędnie próbowałeś.

                          > > > że nie ma żadnej „hipotezy istnienia boga̶" wśród ludzi wierzących.

                          > > Owszem, są hipotezy istnienia bogów, bogiń i bożąt,
                          > > a Twoja jest jedną z nich.
                          > > Logicznie nie wolno twierdzić, że są prawdziwe,
                          > > bo nie ma na to dowodów.

                          > Nie ma takich hipotez.

                          Są.

                          > Hipoteza jest jedynie narzędziem naukowym

                          Nieprawda. Hipoteza (gr. hypóthesis – przypuszczenie) – osąd, który podlega weryfikacji lub falsyfikacji. Zdanie, które stwierdza spodziewaną relację między jakimiś zjawiskami, propozycja twierdzenia naukowego, które zakłada możliwą lub oczekiwaną w danym kontekście sytuacyjnym naturę związku.

                          Stawianie i testowanie hipotez to jeden z podstawowych procesów twórczego myślenia oraz fundamentalny element procesu tworzenia nauki.


                          > czy ktokolwiek próbował weryfikować poprzez
                          > doświadczenie "hipotezę istnienia bogów” ?

                          I dlatego jest to TYLKO hipoteza, bez skutku pozytywnej weryfikacji, co jest równoważne temu, że NIE WOLNO LOGICZNIE twierdzić, że jest ona prawdziwa.

                          > Jeśli tak to proszę o nazwisko owego uczonego ?.

                          To Ty znasz "religianckich" uczonych, więc podaj takie nazwisko i treść dowodu. Bez dowodu bóg nie istnieje.

                          > :) Oczywiście, że nie ma, ponieważ ja nie mam żadnego boga :))

                          Boga nie masz? Bóg lub bóstwo – istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większość religii.

                          > > > > Co masz przeciwko wolności myślenia i wypowiedzi,
                          > > > > równości wszystkich ludzi wobec siebie i braterstwu
                          > > > > czyli współistnieniu i pomaganiu sobie?
                          > > >
                          > > > Te wszystkie masońskie hasła służą zniewoleniu człowieka.

                          Pytam, co jest w samych hasłach złego?

                          > > W moim humanizmie nie ma mowy o smierci.
                          > > Co masz przeciwko takiemu hasłu?
                          >
                          > Nie wiem, czy jest, czy nie jest coś o śmierci

                          Jeżeli NIE WIESZ, to dlaczego mówisz coś negatywnego o MOICH, humanistycznych hasłach? Skup się wyłącznie na mnie i moich hasłach. Co jest w nich złego?

                          > tacy jak Ty podżegają ludzi religią do nienawiści i teroryzmu.

                          Kłamstwo nie poparte żadnym dowodem.

                          Owszem. Patrz na przykład Ulsteru - dwa odłamy tej samej religii, odnoszące się do tego samego boga, a wystarczy deklaracja przynależności, żeby podlegać nienawiści i zabijaniu.
                          www.terroryzm.com/terrorysci-niezreczni-protestanckie-organizacje-paramilitane-w-irlandii-polnocnej/
                          A tu popatrz, ile z tych zamachów ma podłoże religijne: pl.wikipedia.org/wiki/Lista_zamach%C3%B3w_terrorystycznych
                          • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 22.11.12, 18:37
                            grgkh napisał:

                            > > > Tutaj przytocz kawałek takiego dowodu.
                            >
                            > > Jest udowodniona, a świadczy o tym nie tylko szereg publikacji naukowych
                            >
                            > Nie publikacje, których nie widzę, ale krótki dowód, że inne religie są fałszyw
                            > e, a twoja taka nie jest. Przez zwyczajne porównanie. Dowód logiczny. Innego ni
                            > e potrzebuję.

                            Proszę bardzo – zmartwychwstanie Jezusa - jedyna postać historyczna, która po śmierci wróciła do życia, na co jest więcej dowodów, niż na jakiekolwiek inne wydarzenie z podobnego okresu dziejów ludzkości.

                            > > > Ale jestem pewien, że nie znajdziesz nic takiego.
                            > >
                            > > Czego nie znajdę ?
                            >
                            > Dowodu. Szybko tracisz wątek.

                            Dowodów mam moc, a ty do dziś nie potrafisz podać krótkiego dowodu na ewolucję :)

                            > > > > Nie obchodzą mnie religie fałszywe
                            >
                            > A mnie nie obchodzi, co Ciebie nie obchodzi. Podobno znasz jakiś dowód na tę fa
                            > łszywość, więc go wreszcie podaj. A jak go nie znasz, to wszystkie religie staj
                            > a się tak samo niewiarygodne.

                            Skoro cię nie obchodzi, to dlaczego dopytujesz ? Ucz się logiki.
                            Na tej samej zasadzie (głupiej) mogę stwierdzić, że skoro nie potrafisz wykazać prawdziwości ewolucji, to wszystkie ateistyczne twierdzenia są fałszywe.

                            > > Udowodniłem już to wielokrotnie, nawet w niniejszym wpisie :)
                            >
                            > Logiczny dowód na fałszywość, poproszę.

                            Skoro jedna religia jest tylko prawdziwa, to nie mogą być takie inne. Czy uważasz, że skoro jedna z osób twierdzi, że 2+2=4, a inne podają odmienne wyniki, to znaczy że wszyscy są w błędzie ? Opowiedz coś o tym swoim „logicznym” rozumowaniu ?

                            > > > > Wiedza wikipediowa nie jest wiedzą naukową.
                            > > >
                            > > > Nieprawda, bo masz tam odnośniki do wiedzy fachowej.
                            > >
                            > > Odnośniki mogą być do czegokolwiek,
                            >
                            > Te akurat są do wiarygodnych danych i prac naukowych.

                            Kto je uwiarygodnił i na czyje zlecenie ?

                            > > Nie ma to najmniejszego znaczenia, ponieważ i tak więcej jest wśród nich
                            > > wierzących, niż niewierzących,
                            >
                            > Nie jest. I wniosek jest oczywisty - mądrość unika religii, a głupota i niewied
                            > za czują się z nią dobrze.

                            Mądrość zawsze była po stronie ludzi wiary, głupota była oznaką ateizmu. Już starożytni pisali: [i]”Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma Boga».” Ps. 53. Do dziś nic się nie zmieniło.
                            Dane statystyczne są bezwzględne – większość naukowców nie jest ateistami.

                            > > > Ateistą rodzą się dzieci. Ich ateizm nie jest ideologią.
                            > >
                            > > :) Przyznam ci rację, jak stwierdzisz, że ateiści są jak
                            > > niemowlęta nie tylko w sprawach religijnych, ale wszystkich innych :)))
                            >
                            > A więc potwierdzasz, że ateizm nie jest ideą, tylko brakiem idei. Niemowlęta ni
                            > e posiadają żadnych idei.

                            Tak, jak nie posiadają rozumu i tylko w tym kontekście mogę przyznać ci rację :)
                            Ale cieszę się, że w końcu sprowadziłeś tą ideologię do właściwego miejsca – niemowlęcej głupoty, przyznając że ateizm wynika z braku rozum. Całe szczęście, że niemowlęta nabywając wiedzy i inteligencji stają się osobami wierzącymi – nieliczne jednostki zaś pozostają w głupawym ateizmie :)

                            > > Mylisz się, niczemu co napisałem wcześniej nie przeczę.
                            >
                            > Przeczysz. Ale najważniejsze, że mamy wspólny wniosek - ateizm (czyli brak teiz
                            > mu) nie ma negatywnego wpływu na inteligencję (czego dowodzi przykład geniuszy
                            > ateistów).

                            :) Jeden geniusz wiosny nie czyni :)
                            Nawet nie będę się wysilał, aby te twoje idiotyzmy zbijać :)
                            Całe szczęście, że ten „geniusz” nabył inteligencji będąc wierzący, gdyż później nie miałby już żadnych szans :))))

                            > > > > Pouczałem cię,
                            >
                            > Błędnie próbowałeś.

                            Błędnie to można wnioskować, próbować można nieskutecznie i tak było w tym przypadku – materia okazała się zbyt twarda na szlifowanie (diamentu z tego nie będzie) :))

                            > > Nie ma takich hipotez.
                            >
                            > Są.

                            Nie u ludzi wierzących, ani naukowców.

                            > > Hipoteza jest jedynie narzędziem naukowym
                            >
                            > Nieprawda. [url=http://pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza]Hipoteza (gr. hypó
                            > thesis – przypuszczenie) – osąd, który podlega weryfikacji lub fals
                            > yfikacji. Zdanie, które stwierdza spodziewaną relację między jakimiś zjawiskami
                            > , propozycja twierdzenia naukowego, które zakłada możliwą lub oczekiwaną w dany
                            > m kontekście sytuacyjnym naturę związku.

                            :) Widzisz zatem biedaku, że nawet twoja skarbnica wiedzy stwierdza, że jest to ” osąd, który podlega weryfikacji lub falsyfikacji, a więc narzędzie do dalszej obróbki naukowej :)

                            > Stawianie i testowanie hipotez to jeden z podstawowych procesów twórczego my
                            > ślenia
                            oraz fundamentalny element procesu tworzenia nauki.

                            Czyli twoja „biblia” potwierdza to co mówiłem.

                            > > czy ktokolwiek próbował weryfikować poprzez
                            > > doświadczenie "hipotezę istnienia bogów” ?
                            >
                            > I dlatego jest to TYLKO hipoteza, bez skutku pozytywnej weryfikacji, co jest ró
                            > wnoważne temu, że NIE WOLNO LOGICZNIE twierdzić, że jest ona prawdziwa.

                            Nie jest to hipoteza, ponieważ nie podlega badaniu naukowemu. Nauka tym się nie zajmuje.

                            > > Jeśli tak to proszę o nazwisko owego uczonego ?.
                            >
                            > To Ty znasz "religianckich" uczonych, więc podaj takie nazwisko i treść dowodu.
                            > Bez dowodu bóg nie istnieje.

                            :) Nie migaj się, tylko od razu przyznaj, że nie znasz, ponieważ nigdy takiego nie było :))))

                            > > :) Oczywiście, że nie ma, ponieważ ja nie mam żadnego boga :))
                            >
                            > Boga nie masz? [url=http://pl.wikipedia.org/wiki/B%C3%B3g]Bóg lub bóstwo
                            > – istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większość religii.

                            :) czy to przypadkiem nie twoja „Biblia” a nie moja ? :)

                            > > > > Te wszystkie masońskie hasła służą zniewoleniu człowieka.
                            >
                            > Pytam, co jest w samych hasłach złego?

                            W samych hasłach nic, tak jak nie ma nic złego w pozostałych hasłach słownika – dopiero wprowadzanie tych haseł w życie weryfikuje ich treść i intencje skandującego.

                            > > > W moim humanizmie nie ma mowy o smierci.
                            > > > Co masz przeciwko takiemu hasłu?
                            > >
                            > > Nie wiem, czy jest, czy nie jest coś o śmierci
                            >
                            > Jeżeli NIE WIESZ, to dlaczego mówisz coś negatywnego o MOICH, humanistycznych h
                            > asłach? Skup się wyłącznie na mnie i moich hasłach. Co jest w nich złego?

                            Powiedziałem, że same hasła nic nie znaczą, dopóki nie zacznie się nimi zniewalać innych.

                            > > > tacy jak Ty podżegają ludzi religią do nienawiści i teroryzmu.
                            > >
                            > > Kłamstwo nie poparte żadnym dowodem.
                            >
                            > Owszem. Patrz na przykład Ulsteru - dwa odłamy tej samej religii, odnoszące się
                            > do tego samego boga, a wystarczy deklaracja przynależności, żeby podlegać nien
                            > awiści i zabijaniu.

                            Nie słyszałem, aby mieszkańcy Ulsteru byli wyznawcami jakiegoś boga, chyba że w pierwszych wiekach naszej ery. Poza tym chodzi tam o animozje narodowościowe, a nie religijne, a tylko przypadkowo podział religijny przebiega równolegle z narodowym i stąd media zwracają głównie na to uwagę. Podobne konflikty w innych krajach zachodzą pomiędzy wyznawcami tej samej religii (Irak, Algieria, Syria, kraj Basków, Kongo itd.)
                            • grgkh Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 23.11.12, 01:56
                              enrque111 napisał:

                              > grgkh napisał:

                              > > > > Tutaj przytocz kawałek takiego dowodu.

                              > > > Jest udowodniona, a świadczy o tym nie tylko
                              > > > szereg publikacji naukowych

                              > > Nie publikacje, których nie widzę, ale krótki dowód,
                              > > że inne religie są fałszywe, a twoja taka nie jest.
                              > > Przez zwyczajne porównanie. Dowód logiczny.
                              > > Innego nie potrzebuję.

                              > Proszę bardzo – zmartwychwstanie Jezusa –

                              Zmartwychwstanie Jezusa to jest „szereg publikacji naukowych”? :) Napisał Ci to bookworm nieco wcześniej forum.gazeta.pl/forum/w,721,140211943,140663604,Re_Dialog_wierzacego_z_ateista_czy_mozliwy_.html?wv.x=2 ale powtórzę: źródła pisane tego typu to nie są publikacje naukowe, bo nie spełniają warunków metody naukowej. Poza tym są inne religie, które twierdzą, że tylko one mają monopol na bogów i zjawiska wykraczające poza prawa natury.

                              > Dowodów mam moc, a ty do dziś nie potrafisz podać
                              >krótkiego dowodu na ewolucję :)

                              Potrafię, oto on: zmienność (czyli ewolucja) wirusów i bakterii.

                              > Skoro cię nie obchodzi, to dlaczego dopytujesz ? Ucz się logiki.

                              Podaję przykład innych religii. Jeśli twierdzisz, że tylko Twój bóg istnieje to MUSISZ podać dowód na nieistnienie bogów innych religii. Logika mówi, że jeśli Ty nie przedstawiasz dowodu na istnienie twojego boga, to inne religie – korzystając z tej zasady - czynią swoich bogów istniejącymi.

                              > Na tej samej zasadzie (głupiej) mogę stwierdzić, że skoro nie potrafisz wykazać
                              > prawdziwości ewolucji, to wszystkie ateistyczne twierdzenia są fałszywe.

                              Wykazałem. A ewolucja nie jest ani ateistyczna, ani teistyczna lecz tylko naukowa i naukowo udowodniona.

                              > Skoro jedna religia jest tylko prawdziwa, to nie mogą być takie inne.

                              Skoro jedna jest prawdziwa bez dowodów, to inne też muszą być prawdziwe, bo także nie mają dowodów. Takie są skutki logiki.

                              > Czy uważasz, że skoro jedna z osób twierdzi, że 2+2=4, a inne
                              > podają odmienne wyniki, to znaczy że wszyscy są w błędzie ?

                              Nie wszyscy, gdyż wynik 2+2=4 jest potwierdzony dowodem, więc to jest inna sytuacja.

                              > > Te akurat są do wiarygodnych danych i prac naukowych.

                              > Kto je uwiarygodnił i na czyje zlecenie ?

                              Naukowcy .

                              > > Nie jest. I wniosek jest oczywisty - mądrość unika religii,
                              > > a głupota i niewiedza czują się z nią dobrze.

                              > Mądrość zawsze była po stronie ludzi wiary, głupota była oznaką ateizmu.

                              Po stronie ludzi wiary jest brak logiki (hipoteza istnienia boga jest mylnie uważana za prawdziwą bez dowodu), tak więc po ich stronie jest głupota. A ateizm jest brakiem teizmu i jest pusty, nie zawiera nic, gdyż ateista może myśleć zarówno logicznie, jak i alogicznie (z innych powodów).

                              > Już starożytni pisali: [i]”Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma Boga

                              To nie starożytni lecz wpis w świętej księdze, o której wiadomo, że trzeba ją interpretować, bo nie da się rozumieć jej dosłownie. To hasło jest fałszywe, gdyż Einstein i Hawking nie należą do głupców i byli ateistami.

                              > Dane statystyczne są bezwzględne – większość
                              > naukowców nie jest ateistami .

                              Dane statystyczne są bezwzględne – od starożytności wciąż przybywa ateistów wśród ludzi nauki. Im będziemy mądrzejsi, tym bardziej zbędna będzie nam religia (narkotyk dla alogicznie myślących).

                              > > > > Ateistą rodzą się dzieci. Ich ateizm nie jest ideologią.

                              > > A więc potwierdzasz, że ateizm nie jest ideą,
                              > > tylko brakiem idei. Niemowlęta nie posiadają żadnych idei.

                              > Tak, jak nie posiadają rozumu i tylko w tym kontekście mogę przyznać ci rację :
                              > niemowlęta nabywając wiedzy i inteligencji stają się osobami wierzącymi
                              > – nieliczne jednostki zaś pozostają w głupawym ateizmie :)
                              Brawo. Przyznałeś wreszcie, że dopóki nie zarażą się ideą teistyczną, dopóty są ateistami. A niektóre z nich, będąc geniuszami, pozostają ateistami przez całe życie. Einstein nie był, a Hawking nie jest głupawy.

                              > > > Mylisz się, niczemu co napisałem wcześniej nie przeczę.

                              > > Przeczysz. Ale najważniejsze, że mamy wspólny wniosek
                              > > - ateizm (czyli brak teizmu) nie ma negatywnego wpływu
                              > > na inteligencję (czego dowodzi przykład geniuszy ateistów).

                              > :) Jeden geniusz wiosny nie czyni :)

                              Nie czyni, ale Twoja teza upada. Ateiści mogą być genialni i ateizm niczego złego nie determinuje.

                              > > > Hipoteza jest jedynie narzędziem naukowym

                              > > Nieprawda. Hipoteza (gr. hypóthesis – przypuszczenie) – osąd, który podlega weryfikacji lub fals yfikacji. Zdanie, które stwierdza spodziewaną relację między jakimiś zjawiskami, propozycja twierdzenia naukowego, które zakłada możliwą lub oczekiwaną w danym kontekście sytuacyjnym naturę związku.
                              Stawianie i testowanie hipotez to jeden z podstawowych procesów twórczego myślenia oraz fundamentalny element procesu tworzenia nauki.


                              > :) Widzisz zatem biedaku, że nawet twoja skarbnica wiedzy stwierdza, że jest to
                              > ” osąd, który podlega weryfikacji lub falsyfikacji, a więc narzędzie do dalszej obróbki naukowej

                              Nieprawda. Przeczytaj, pogrubiony fragment tej definicji.

                              > Czyli twoja „biblia” potwierdza to co mówiłem.

                              Potwierdza, że jest to ogólna podstawa myślenia.

                              > > > czy ktokolwiek próbował weryfikować poprzez
                              > > > doświadczenie "hipotezę istnienia bogów” ?

                              > > I dlatego jest to TYLKO hipoteza, bez skutku pozytywnej
                              > > weryfikacji, co jest równoważne temu, że NIE WOLNO LOGICZNIE
                              > > twierdzić, że jest ona prawdziwa.

                              > Nie jest to hipoteza, ponieważ nie podlega badaniu naukowemu.
                              > Nauka tym się nie zajmuje.

                              Jest to hipoteza, ponieważ nie została jeszcze sprawdzona metodą naukową.

                              > > > Jeśli tak to proszę o nazwisko owego uczonego ?.

                              > > To Ty znasz "religianckich" uczonych, więc podaj takie nazwisko
                              > > i treść dowodu. Bez dowodu bóg nie istnieje.

                              > :) Nie migaj się, tylko od razu przyznaj, że nie znasz, ponieważ nigdy takiego
                              > nie było :))))

                              I właśnie dlatego bóg nie istnieje.

                              > > > :) Oczywiście, że nie ma, ponieważ ja nie mam żadnego boga :))

                              > > Boga nie masz? Bóg lub bóstwo – istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większość religii.

                              > :) czy to przypadkiem nie twoja „Biblia” a nie moja ? :)

                              Ja jestem ateistą i Biblia nie może być moja. Biblia jest teistyczna, a więc Twoja.

                              > > > > W moim humanizmie nie ma mowy o śmierci.
                              > > > > Co masz przeciwko takiemu hasłu?

                              > > > Nie wiem, czy jest, czy nie jest coś o śmierci

                              > > Jeżeli NIE WIESZ, to dlaczego mówisz coś negatywnego
                              > > o MOICH, humanistycznych hasłach? Skup się wyłącznie
                              > > na mnie i moich hasłach. Co jest w nich złego?

                              > Powiedziałem, że same hasła nic nie znaczą, dopóki nie
                              > zacznie się nimi zniewalać innych.

                              A więc w końcu przyznajesz, że hasła humanizmu są pozytywne, ponieważ nie ma w nich NIC szkodliwego. Ale powtarzam pytanie: Czym zagraża innym ludziom proponowanie im wolności i równości traktowania? Co jest złego w wolności i równości?
                              • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 28.11.12, 21:16
                                grgkh napisał:

                                > enrque111 napisał:
                                >
                                > > Proszę bardzo – zmartwychwstanie Jezusa –
                                >
                                > Zmartwychwstanie Jezusa to jest „szereg publikacji naukowych”? :) Napisał Ci to bookworm nieco wcześniej
                                rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,721,140211943,140663604,Re_Dialog_wierzacego_z_ateista_czy_mozliwy_.html?wv.x=2 ale
                                powtórzę: źródła pisane tego typu to nie są publikacje naukowe, bo nie spełniają warunków
                                > metody naukowej. Poza tym są inne
                                religie, które twierdzą, że tylko one mają monopol na bogów i zjawiska wykraczające poza
                                > prawa natury.

                                Nie interesują mnie inne religie, tym bardziej w temacie tego co sądzą o Jezusie, o którym zaczęli pisać długo po ukształtowaniu się chrześcijaństwa. Opracowania naukowe zaś na ten temat jednoznacznie potwierdzają Jego historyczność, a w zmartwychwstanie mogą wątpić jedynie ludzie, którzy umysł mają zapchany popłuczynami z masońsko-lewackich mediów.

                                > > Dowodów mam moc, a ty do dziś nie potrafisz podać
                                > >krótkiego dowodu na ewolucję :)
                                >
                                > Potrafię, oto on: zmienność (czyli ewolucja) wirusów i bakterii.

                                To nie jest żaden dowód. Z mutacji nie powstał jeszcze żaden inny gatunek – nawet człowiek pomimo licznych mutacji i wynikających z tego różnic nadal jest tym samym gatunkiem. Wymyśl coś bardziej wiarygodnego :)

                                > > Skoro cię nie obchodzi, to dlaczego dopytujesz ? Ucz się logiki.
                                >
                                > Podaję przykład innych religii. Jeśli twierdzisz, że tylko Twój bóg istnieje to
                                > MUSISZ podać dowód na nieistnienie bogów innych religii. Logika mówi, że jeśli
                                > Ty nie przedstawiasz dowodu na istnienie twojego boga, to inne religie –
                                > korzystając z tej zasady - czynią swoich bogów istniejącymi.

                                Czy ty polemizujesz ze mną, czy z kimś innym ? Ja nie pisałem o żadnym bogu, tym bardziej swoim, gdyż takiego nie posiadam. Zacznij brać jakieś leki, lub przestań te, które zażywasz :)

                                > > Na tej samej zasadzie (głupiej) mogę stwierdzić, że skoro nie potrafisz w
                                > ykazać
                                > > prawdziwości ewolucji, to wszystkie ateistyczne twierdzenia są fałszywe.
                                >
                                > Wykazałem. A ewolucja nie jest ani ateistyczna, ani teistyczna lecz tylko nauko
                                > wa i naukowo udowodniona.

                                :)))) Do tej pory jeszcze nikt nie potrafił udowodnić istnienia ewolucji, więc może ty to uczynisz i dostaniesz Nobla ???

                                > > Skoro jedna religia jest tylko prawdziwa, to nie mogą być takie inne.
                                >
                                > Skoro jedna jest prawdziwa bez dowodów, to inne też muszą być prawdziwe, bo tak
                                > że nie mają dowodów. Takie są skutki logiki.

                                Dowody posiada jedynie chrześcijaństwo i podawałem je już wielokrotnie – sięgnij do moich wcześniejszych wpisów i je przestudiuj.

                                > > Czy uważasz, że skoro jedna z osób twierdzi, że 2+2=4, a inne
                                > > podają odmienne wyniki, to znaczy że wszyscy są w błędzie ?
                                >
                                > Nie wszyscy, gdyż wynik 2+2=4 jest potwierdzony dowodem, więc to jest inna sytu
                                > acja.

                                Nie chodzi tu o dowód i nawet nie o konkretny przykład, ale o twój sposób myślenia, który zakłada, że wszyscy, cokolwiek by nie mówili muszą się mylić. Prawdę tylko mówią ci, którzy prawdzie zaprzeczają, np. twierdząc, że brednie o ewolucji, samoożywieniu martwego atomu, czy powstania człowieka z ameby są prawdziwe i dowiedzione :)

                                > > > Te akurat są do wiarygodnych danych i prac naukowych.
                                >
                                > > Kto je uwiarygodnił i na czyje zlecenie ?
                                >
                                > Naukowcy .

                                Nazwiska, adresy, publikacje ?

                                > > > Nie jest. I wniosek jest oczywisty - mądrość unika religii,
                                > > > a głupota i niewiedza czują się z nią dobrze.
                                >
                                > > Mądrość zawsze była po stronie ludzi wiary, głupota była oznaką ateizmu.
                                >
                                > Po stronie ludzi wiary jest brak logiki (hipoteza istnienia boga jest mylnie uw
                                > ażana za prawdziwą bez dowodu), tak więc po ich stronie jest głupota. A ateizm
                                > jest brakiem teizmu i jest pusty, nie zawiera nic, gdyż ateista może myśleć zar
                                > ówno logicznie, jak i alogicznie (z innych powodów).

                                Głupota jest po twojej stronie i tobie podobnych „ateistów” – nie ma ”hipotezy istnienia boga” – jeśli twierdzisz, że jest inaczej, to podaj namiary naukowców, którzy stawiają takie hipotezy ?

                                > > Już starożytni pisali: [i]”Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma
                                > Boga
                                >
                                > To nie starożytni lecz wpis w świętej księdze, o której wiadomo, że trzeba ją i
                                > nterpretować, bo nie da się rozumieć jej dosłownie. To hasło jest fałszywe, gdy
                                > ż Einstein i Hawking nie należą do głupców i byli ateistami.

                                To, czy byli w pełni zadeklarowanymi ateistami, to jest problematyczne, zaś bardziej mnie interesuje twój pogląd, że Biblia nie jest księgą napisaną przez starożytnych – przybliż tą swoją „myśl” (pisałem już kiedyś co o niej sądzę) ?

                                > > Dane statystyczne są bezwzględne – większość
                                > > naukowców nie jest ateistami .
                                >
                                > Dane statystyczne są bezwzględne – od starożytności wciąż przybywa ateist
                                > ów wśród ludzi nauki. Im będziemy mądrzejsi, tym bardziej zbędna będzie nam rel
                                > igia (narkotyk dla alogicznie myślących).

                                Tak, dane statystyczne są bezwzględne – ateiści najszybciej wymierają, a im więcej ich się wykluwa, tym szybciej proces wymierania postępuje – wiadomo przecież, że każda pustka musi być wypełniona. Stąd w Europie, która rzeczywiście się ateizuje, coraz szybciej wymierających ateistów zastępują wierzący muzułmanie :)))

                                > > > > > Ateistą rodzą się dzieci. Ich ateizm nie jest ideologią
                                > > > A więc potwierdzasz, że ateizm nie jest ideą,
                                > > > tylko brakiem idei. Niemowlęta nie posiadają żadnych idei.
                                >
                                > > Tak, jak nie posiadają rozumu i tylko w tym kontekście mogę przyznać ci rację :
                                > > niemowlęta nabywając wiedzy i inteligencji stają się osobami wierzącymi
                                > > – nieliczne jednostki zaś pozostają w głupawym ateizmie :)
                                >
                                > Brawo. Przyznałeś wreszcie, że dopóki nie zarażą się ideą teistyczną, dopóty są
                                > ateistami. A niektóre z nich, będąc geniuszami, pozostają ateistami przez całe
                                > życie. Einstein nie był, a Hawking nie jest głupawy.

                                Zależy w jakich sprawach ….. chociaż i w kwestiach wiary jest raczej poszukującym (w jednej ze swoich książek przyznał, że usiłuje zrozumieć „umysł Boga”). Tak więc, nawet w tych swoich wypowiedziach (jak zwykle mijasz się z prawdą), ponieważ ani Einstein, ani tym bardziej Hawking nie byli przez całe życie ateistami :)
                                Co zaś do ateizmu dzieci, to przecież wyraźnie powiedziałem, że osobnicy niewykształceni są głupi i o tym właśnie mówi Pismo w kontekście ateistów.

                                > > > > Mylisz się, niczemu co napisałem wcześniej nie przeczę.
                                > > > Przeczysz. Ale najważniejsze, że mamy wspólny wniosek
                                > > > - ateizm (czyli brak teizmu) nie ma negatywnego wpływu
                                > > > na inteligencję (czego dowodzi przykład geniuszy ateistów).
                                >
                                > > :) Jeden geniusz wiosny nie czyni :)
                                >
                                > Nie czyni, ale Twoja teza upada. Ateiści mogą być genialni i ateizm niczego złe
                                > go nie determinuje.

                                W tym wypadku, przyjąwszy twoje założenie, można tym bardziej powiedzieć tak o wszystkich religiach, gdzie podobnych, a nawet większych geniuszy znajdziesz na kopy :)

                                > > > > Hipoteza jest jedynie narzędziem naukowym
                                >
                                > > > Nieprawda. [url=http://pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza][b]Hipoteza[/
                                > b] (gr. hypóthesis – przypuszczenie) – osąd, który podlega weryfika
                                > cji lub fals yfikacji. Zdanie, które stwierdza spodziewaną relację między jakim
                                > iś zjawiskami, propozycja twierdzenia naukoweg
                                • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 10.12.12, 19:53
                                  enrque111 napisał:

                                  > Nie interesują mnie inne religie

                                  Nie interesują Cię INNE religie. Napisałeś inne, a więc jednak potwierdziłeś to, że i ta Twoja jest religią jak pozostałe.

                                  Powtarzam pytanie: na jakiej podstawie twierdzisz, że TYLKO Twój demon (bóg) istnieje, a inne demony (bogowie) nie istnieją? Bo wyznawcy innych religii mają zdanie analogiczne do Twojego.

                                  Heniu - albo wszyscy bogowie istnieją, albo nie istnieje żaden. Którą opcję wybierasz?

                                  Skupmy się na tym jednym wątku. Gdy go wyjaśnimy, pojedziemy dalej.
                                  • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 10.12.12, 20:33
                                    grgkh napisał:

                                    > enrque111 napisał:
                                    >
                                    > > Nie interesują mnie inne religie
                                    >
                                    > Nie interesują Cię INNE religie. Napisałeś inne, a więc jednak potwierdziłeś to
                                    > , że i ta Twoja jest religią jak pozostałe.

                                    Czy masz aż tyle głupoty we łbie, że wątpisz w istnienie różnych religii ?
                                    Nigdzie i nigdy natomiast nie stwierdziłem, że moja religia jest religią jak pozostałe, tak jak nie twierdzę, że moja planeta jest taką jak pozostałe :)

                                    > Powtarzam pytanie: na jakiej podstawie twierdzisz, że TYLKO Twój demon (bóg) is
                                    > tnieje, a inne demony (bogowie) nie istnieją? Bo wyznawcy innych religii mają z
                                    > danie analogiczne do Twojego.

                                    Nic takiego nie twierdzę i nigdy nie twierdziłem, skąd to przypuszczenie wyległo się w twoim skołatanym głupotą łbie ?
                                    Nie wiem również czy wyznawcy innych religii mają zdanie analogiczne do mojego – myślę, że nie ale zakładam, że masz na to jakieś dowody i nam tu je zaraz przedstawisz ?

                                    > Heniu - albo wszyscy bogowie istnieją, albo nie istnieje żaden. Którą opcję wyb
                                    > ierasz?

                                    Nie istnieje żaden bóg – przecież wielokrotnie ci to, niemoto powtarzałem :)

                                    > Skupmy się na tym jednym wątku. Gdy go wyjaśnimy, pojedziemy dalej.

                                    Ja cały czas zmierzam dalej, a ty wciąż brodzisz w miejscu :)
                                    • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 10.12.12, 22:37
                                      enrque111 napisał:

                                      > grgkh napisał:
                                      >
                                      > > enrque111 napisał:
                                      > >
                                      > > > Nie interesują mnie inne religie
                                      > >
                                      > > Nie interesują Cię INNE religie. Napisałeś inne,
                                      > > a więc jednak potwierdziłeś to, że i ta Twoja
                                      > > jest religią jak pozostałe.
                                      >
                                      > Czy masz aż tyle głupoty we łbie, że wątpisz w istnienie różnych religii ?

                                      O mnie się nie martw, ja sobie rade dam. Opisujesz stan mojego umysłu, zamiast sięgnąć po argumenty. Heniu... To oznacza tylko jedno... Poczułeś się bezsilny, nie wiesz, jak mógłbyś wycofać się z tego, co w poprzednim poscie palnąłeś. Bo oto okazuje się, że elegancko sam sobie przeczysz. ;) Ale obrażaj adwersarza, obrażaj, używaj sobie inwektywami ile wlezie. O sobie dajesz świadectwo, o swojej religii, o swojej moralności, która się na tej religii opiera. Twierdziłem, że religie są kompletnie bezużyteczne, a Ty to potwierdzasz swoim zachowaniem. Ale do rzeczy, co tam dalej piszesz?

                                      > Nigdzie i nigdy natomiast nie stwierdziłem, że moja religia jest religią jak
                                      > pozostałe
                                      , tak jak nie twierdzę, że moja planeta jest taką jak pozostałe :
                                      > )

                                      enrque111 napisał:

                                      > Nie interesują mnie inne religie


                                      Dobrze cytuję? Są religie TWOJA i INNE. Przecież to potwierdzenie, że Twoja jest TEŻ religią z definicji jak tamte. ;) A religie opierają się na bogach, tak więc zrównałeś Twojego boga/demona z bogami/demonami innych religii.

                                      No widzisz - jedno słowo niewinne "INNE" i runął cały Twój plan. Gruzowisko. :)

                                      Kiedy pisałeś prawdę, a kiedy nie? Czy wtedy, gdy twierdziłeś, że Twoja religia, nie-inna, oparta na bogu, nie zawiera boga, w którego wierzysz? Czy ostatnio gdy zrównałeś definicyjnie wszystkie religie wyróżniając z nich swoją i inne? Hę?

                                      Kiedyś musiałeś się mylić (kłamać). Kiedy? :)

                                      > > Powtarzam pytanie: na jakiej podstawie twierdzisz,
                                      > > że TYLKO Twój demon (bóg) istnieje, a inne demony
                                      > > (bogowie) nie istnieją? Bo wyznawcy innych religii
                                      > > mają zdanie analogiczne do Twojego.
                                      >
                                      > Nic takiego nie twierdzę i nigdy nie twierdziłem, skąd to przypuszczenie wyległ
                                      > o się w twoim skołatanym głupotą łbie ?

                                      O, proszę, argument bezsilnego i bezradnego - atak personalny. :) :) :)

                                      > Nie wiem również czy wyznawcy innych religii mają zdanie analogiczne do moj
                                      > ego
                                      – myślę, że nie ale zakładam, że masz na to jakieś dowody i nam t
                                      > u je zaraz przedstawisz ?

                                      A po co dowody, jeśli tu jest dowód twojej kłamliwości? :)

                                      Lubię chwile takie jak ta. :)

                                      > > Heniu - albo wszyscy bogowie istnieją, albo nie istnieje żaden.
                                      > > Którą opcję wybierasz?
                                      >
                                      > Nie istnieje żaden bóg – przecież wielokrotnie ci to, niemoto powtarzałem
                                      > :)

                                      I Twoja religia nie zawiera w sobie boga. Zaiste. Dziwna to religia. Niezgodna z definicją.

                                      > > Skupmy się na tym jednym wątku. Gdy go wyjaśnimy, pojedziemy dalej.
                                      >
                                      > Ja cały czas zmierzam dalej, a ty wciąż brodzisz w miejscu :)

                                      Czym się zajmujesz zawodowo? Chodzi mi tylko z grubsza o profil... Nauczasz katechezy w szkole? Studiowałeś teologię?
                                      • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 11.12.12, 20:29
                                        grgkh napisał:

                                        > enrque111 napisał:
                                        >
                                        > > Czy masz aż tyle głupoty we łbie, że wątpisz w istnienie różnych religii ?
                                        >
                                        > O mnie się nie martw, ja sobie rade dam.

                                        Wcale nie wątpię …… „na drzewo wlazę d….ę pokażę i kilka złotych mam” :)))

                                        > Opisujesz stan mojego umysłu, zamiast
                                        > sięgnąć po argumenty. Heniu... To oznacza tylko jedno... Poczułeś się bezsilny,
                                        > nie wiesz, jak mógłbyś wycofać się z tego, co w poprzednim poscie palnąłeś. Bo
                                        > oto okazuje się, że elegancko sam sobie przeczysz. ;)

                                        A z czegóż miałbym się niby wycofywać ? – wszystko co napisałem wcześniej podtrzymuję w całej rozciągłości.

                                        > Ale obrażaj adwersarza,
                                        > obrażaj, używaj sobie inwektywami ile wlezie. O sobie dajesz świadectwo, o swoj
                                        > ej religii, o swojej moralności, która się na tej religii opiera. Twierdziłem,
                                        > że religie są kompletnie bezużyteczne, a Ty to potwierdzasz swoim zachowaniem.
                                        > Ale do rzeczy, co tam dalej piszesz?

                                        Którego to adwersarza ja obrażam i czym ?
                                        Com napisał, napisałem.

                                        > > Nigdzie i nigdy natomiast nie stwierdziłem, że moja religia jest religią jak
                                        > > pozostałe
                                        , tak jak nie twierdzę, że moja planeta jest taką jak pozostałe :)
                                        >
                                        > enrque111 napisał:

                                        No, i w którym miejscu napisałem, że moja religia jest religią jak pozostałe ?

                                        > > Nie interesują mnie inne religie

                                        >
                                        > Dobrze cytuję? Są religie TWOJA i INNE. Przecież to potwierdzenie, że Twoja jes
                                        > t TEŻ religią z definicji jak tamte. ;) A religie opierają się na bogach, tak w
                                        > ięc zrównałeś Twojego boga/demona z bogami/demonami innych religii.
                                        >
                                        > No widzisz - jedno słowo niewinne "INNE" i runął cały Twój plan. Gruzowisko. :)

                                        Czy słowo ”inne” oznacza „takie jak pozostałe” ? – wręcz przeciwnie :) Czy np.”inny kraj” oznacza „taki jak pozostałe ?
                                        Kiedy ty w końcu zaczniesz uczyć się logiki ?

                                        > Kiedy pisałeś prawdę, a kiedy nie? Czy wtedy, gdy twierdziłeś, że Twoja religia
                                        > , nie-inna, oparta na bogu, nie zawiera boga, w którego wierzysz? Czy os
                                        > tatnio gdy zrównałeś definicyjnie wszystkie religie wyróżniając z nich swoją i
                                        > inne? Hę?

                                        Zawsze, biedaku umysłowy pisałem, że nie ma żadnych bogów, tylko niektórzy uważają za takich demony – również nigdy nie zrównywałem żadnych religii, tym bardziej, że brniesz wciąż w absurd i nielogiczności pisząc tym razem, że ”zrównałem wyróżniając” – jest to typowy oksymoron :)

                                        > Kiedyś musiałeś się mylić (kłamać). Kiedy? :)

                                        No właśnie – kiedy ? ……. Nie przypominam sobie takiego zdarzenia :)

                                        > > > Powtarzam pytanie: na jakiej podstawie twierdzisz,
                                        > > > że TYLKO Twój demon (bóg) istnieje, a inne demony (bogowie) nie
                                        > > > istnieją? Bo wyznawcy innych religii mają zdanie analogiczne do Twojego.
                                        > >
                                        > > Nic takiego nie twierdzę i nigdy nie twierdziłem, skąd to przypuszczenie wyległ
                                        > > o się w twoim skołatanym głupotą łbie ?
                                        >
                                        > O, proszę, argument bezsilnego i bezradnego - atak personalny. :) :) :)

                                        Żaden atak, tylko grzeczne pytanie – czyżbyś nie potrafił odpowiedzieć i dlatego wymachujesz rzekomym „atakiem” ?

                                        > > Nie wiem również czy wyznawcy innych religii mają zdanie analogiczne do
                                        > > mojego
                                        – myślę, że nie ale zakładam, że masz na to jakieś dowody i
                                        > > nam tu je zaraz przedstawisz ?
                                        >
                                        > A po co dowody, jeśli tu jest dowód twojej kłamliwości? :)

                                        Co „jest dowodem mojej kłamliwości” ???

                                        > Lubię chwile takie jak ta. :)

                                        Czyli jakie, gdyż już się pogubiłem ?…… czyżbyś lubił tarzać się w głupocie i nielogicznościach, które z siebie wydalasz ?

                                        > > > Heniu - albo wszyscy bogowie istnieją, albo nie istnieje żaden.
                                        > > > Którą opcję wybierasz?
                                        > >
                                        > > Nie istnieje żaden bóg – przecież wielokrotnie ci to, niemoto powtarzałem :)
                                        >
                                        > I Twoja religia nie zawiera w sobie boga. Zaiste. Dziwna to religia. Niezgodna z definicją.

                                        Oczywiście, że nie jest zgodna, ponieważ nie ma prostej definicji (w dodatku wymyślanych przez ateistów) na religię prawdziwą :)

                                        > > > Skupmy się na tym jednym wątku. Gdy go wyjaśnimy, pojedziemy dalej.
                                        > >
                                        > > Ja cały czas zmierzam dalej, a ty wciąż brodzisz w miejscu :)
                                        >
                                        > Czym się zajmujesz zawodowo? Chodzi mi tylko z grubsza o profil... Nauczasz kat
                                        > echezy w szkole? Studiowałeś teologię?

                                        Nigdy nie studiowałem teologii, ponieważ do dziś mnie nudzi i irytuje. Nie nauczam również katechezy w szkole (podejrzewam, że szybko by mnie wyrzucili gdybym to robił, ponieważ teraz katechetami są zazwyczaj modernistyczni ignoranci idący z „duchem czasu”).
                                        • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 11.12.12, 22:49
                                          enrque111 napisał:

                                          > grgkh napisał:

                                          > > enrque111 napisał:

                                          Nie interesują mnie inne religie
                                          > >
                                          > > Dobrze cytuję? Są religie TWOJA i INNE.
                                          > > Przecież to potwierdzenie, że Twoja jest TEŻ
                                          > > religią z definicji jak tamte. ;)
                                          > > A religie opierają się na bogach, tak więc zrównałeś
                                          > > Twojego boga/demona z bogami/demonami innych religii.

                                          > Czy słowo ”inne” oznacza „takie jak pozostałe” ?
                                          > – wręcz przeciwnie :) Czy np.”inny kraj”
                                          > oznacza „taki jak pozostałe ?
                                          > Kiedy ty w końcu zaczniesz uczyć się logiki ?

                                          Słowo "inne" jest akceptacją zgodności z taką definicją:
                                          Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Ta definicja nie rozróżnia religii "prawdziwych" lub "nieprawdziwych". Wszystkie religie są sobie równe.

                                          Twój bóg-demon jest równoważny bogom-demonom innych religii. I tak samo nie istnieje poza twoja świadomością.

                                          > Zawsze, biedaku umysłowy pisałem, że nie ma żadnych bogów,

                                          Nieprawda. Przecież napisałeś "inne religie". Te inne religie mają swoich bogów, tak samo jak Twoja religia ma Twojego boga.

                                          > tylko niektórzy uważ
                                          > ają za takich demony –

                                          Możesz ich nazywać demonami. Niech więc będę bogowie-demony.

                                          > również nigdy nie zrównywałem żadnych religii,

                                          Zrównałeś. Jeśli napisałeś INNE religie, to oprócz nich istnieje jeszcze jedna - Twoja - też religia. Twoje słowa i wniosek jest dla każdego oczywisty.

                                          > tym
                                          > bardziej, że brniesz wciąż w absurd i nielogiczności pisząc tym razem, że &
                                          > #8221;zrównałem wyróżniając”
                                          – jest to typowy oksymoron :)

                                          Ble, ble, ble.

                                          > > Kiedyś musiałeś się mylić (kłamać). Kiedy? :)
                                          >
                                          > No właśnie – kiedy ? ……. Nie przypominam sobie takiego zdarzenia :)

                                          Brak pamięci to Twój problem.

                                          > > > > Powtarzam pytanie: na jakiej podstawie twierdzisz,
                                          > > > > że TYLKO Twój demon (bóg) istnieje, a inne demony
                                          > > > > (bogowie) nie istnieją? Bo wyznawcy innych religii
                                          > > > > mają zdanie analogiczne do Twojego.
                                          > > >
                                          > > > Nic takiego nie twierdzę i nigdy nie twierdziłem,

                                          Twierdzisz. Napisałeś "inne religie". TWOJA RELIGIA oraz INNE RELIGIE to ta sama grupa - grupa religii.

                                          > > > skąd to przypuszczenie wyległo się w twoim skołatanym głupotą łbie ?
                                          > >
                                          > > O, proszę, argument bezsilnego i bezradnego - atak personalny. :) :) :)
                                          >
                                          > Żaden atak, tylko grzeczne pytanie – czyżbyś nie potrafił odpowiedzieć i
                                          > dlatego wymachujesz rzekomym „atakiem” ?

                                          Odpowiedziałem.

                                          > Czyli jakie, gdyż już się pogubiłem ?…… czyżbyś lubił tarzać się w
                                          > głupocie i nielogicznościach, które z siebie wydalasz ?

                                          Pogubienie to Twój problem.

                                          > > > > Heniu - albo wszyscy bogowie istnieją,
                                          > > > > albo nie istnieje żaden.
                                          > > > > Którą opcję wybierasz?
                                          > > >
                                          > > > Nie istnieje żaden bóg – przecież wielokrotnie
                                          > > > ci to, niemoto powtarzałem :)
                                          > >
                                          > > I Twoja religia nie zawiera w sobie boga.
                                          > > Zaiste. Dziwna to religia. Niezgodna z definicją.
                                          >
                                          > Oczywiście, że nie jest zgodna, ponieważ nie ma prostej definicji (w dodatku wy
                                          > myślanych przez ateistów) na religię prawdziwą :)

                                          No i widzisz. Plączesz się i kłamiesz. Pisałeś "INNE RELIGIE", a inne zawierają bogów - Twoja religia więc także powinna zawierać boga.

                                          > > > > Skupmy się na tym jednym wątku.
                                          > > > > Gdy go wyjaśnimy, pojedziemy dalej.
                                          > > >
                                          > > > Ja cały czas zmierzam dalej, a ty wciąż brodzisz w miejscu :)
                                          > >
                                          > > Czym się zajmujesz zawodowo?
                                          > > Chodzi mi tylko z grubsza o profil...
                                          > > Nauczasz katechezy w szkole? Studiowałeś teologię?
                                          >
                                          > Nigdy nie studiowałem teologii, ponieważ do dziś mnie nudzi i irytuje. Nie nauc
                                          > zam również katechezy w szkole (podejrzewam, że szybko by mnie wyrzucili gdybym
                                          > to robił, ponieważ teraz katechetami są zazwyczaj modernistyczni ignoranci idą
                                          > cy z „duchem czasu”).

                                          No to co robisz na co dzień? Zdradź tajemnicę, bo pomyślę, że robisz coś, czego się wstydzisz, na przykład zajmujesz się opróżnianiem szamb.
                                          • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 12.12.12, 17:54
                                            grgkh napisał:

                                            > > > Dobrze cytuję? Są religie TWOJA i INNE.
                                            > > > Przecież to potwierdzenie, że Twoja jest TEŻ
                                            > > > religią z definicji jak tamte. ;)
                                            > > > A religie opierają się na bogach, tak więc zrównałeś
                                            > > > Twojego boga/demona z bogami/demonami innych religii.
                                            >
                                            > > Czy słowo ”inne” oznacza „takie jak pozostałe” ?
                                            > > – wręcz przeciwnie :)
                                            > > Czy np.”inny kraj” oznacza „taki jak pozostałe ?
                                            > > Kiedy ty w końcu zaczniesz uczyć się logiki ?
                                            >
                                            > Słowo "inne" jest akceptacją zgodności z taką definicją:
                                            > Religia – system wierzeń
                                            > i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętoś
                                            > cią) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką.
                                            Ta
                                            > definicja nie rozróżnia religii "prawdziwych" lub "nieprawdziwych". Wszystkie [
                                            > b]religie[/b] są sobie równe.

                                            Logika nawet wskazuje, że się mylisz. Zajrzyj np. do swojej „Biblii-Wikipedii” i sprawdź definicje: wyspa, akwen, góra itp. ……. Idąc twoim torem „rozumowania” (którego niedostatki wciąż muszę korygować) – ”wszystkie są sobie równe” :)))))

                                            > Twój bóg-demon jest równoważny bogom-demonom innych religii. I tak samo nie ist
                                            > nieje poza twoja świadomością.

                                            :) To jest tylko twoje, subiektywne wyobrażenie, oparte na nabytych w przeszłości fobiach, wynikających zapewne z pochodzenia społecznego oraz braku elementarnej wiedzy :)

                                            > > Zawsze, biedaku umysłowy pisałem, że nie ma żadnych bogów,
                                            >
                                            > Nieprawda. Przecież napisałeś "inne religie". Te inne religie mają swoich bogów
                                            > , tak samo jak Twoja religia ma Twojego boga.

                                            Tak, inne religie mają swoich „bogów” (ateizm również jest religią z różnymi swoimi wierzeniami), które jak ci dowiodłem są w rzeczywistości demonami. Tylko jedna religia jest prawdziwa, tak jak w matematyce tylko jeden wynik działania może być prawdziwy, bez względu na to ilu podawałoby swój wynik, krzycząc że jest prawidłowy.

                                            > > tylko niektórzy uważają za takich demony –
                                            >
                                            > Możesz ich nazywać demonami. Niech więc będę bogowie-demony.

                                            Niech będą i tego się trzymaj.

                                            > > również nigdy nie zrównywałem żadnych religii,
                                            >
                                            > Zrównałeś. Jeśli napisałeś INNE religie, to oprócz nich istnieje jeszcze jedna
                                            > - Twoja - też religia. Twoje słowa i wniosek jest dla każdego oczywisty.

                                            :) Chyba tylko dla takich osobników pozbawionych logiki, jak ty :))))

                                            > > tym bardziej, że brniesz wciąż w absurd i nielogiczności pisząc tym razem, że
                                            > > zrównałem wyróżniając”
                                            – jest to typowy oksymoron :
                                            >
                                            > Ble, ble, ble.

                                            :) Nie dziwię się, że zaniemówiłeś i zacząłeś bleblać jak niemowlę :)

                                            > > > Kiedyś musiałeś się mylić (kłamać). Kiedy? :)
                                            > >
                                            > > No właśnie – kiedy ? ……. Nie przypominam sobie takiego zdarzenia :)
                                            >
                                            > Brak pamięci to Twój problem.

                                            Pamięć mam bardzo dobrą, ale również nie dziwię się, że nie potrafisz dać dowodu na swoje kłamstwo :)

                                            > > > > > Powtarzam pytanie: na jakiej podstawie twierdzisz,
                                            > > > > > że TYLKO Twój demon (bóg) istnieje, a inne demony
                                            > > > > > (bogowie) nie istnieją? Bo wyznawcy innych religii
                                            > > > > > mają zdanie analogiczne do Twojego.
                                            > > > >
                                            > > > > Nic takiego nie twierdzę i nigdy nie twierdziłem,
                                            >
                                            > Twierdzisz. Napisałeś "inne religie". TWOJA RELIGIA oraz INNE RELIGIE to ta sam
                                            > a grupa - grupa religii.

                                            Podobnie, jak „Ocean Atlantycki” nie jest „Oceanem Indyjskim”, tak i chrześcijaństwo nie jest buddyzmem. Do tej „grupy religii” można włożyć „ewolucjonizm” i to również będzie prawda :)

                                            > > > > skąd to przypuszczenie wyległo się w twoim skołatanym głupotą łbie ?
                                            > > >
                                            > > > O, proszę, argument bezsilnego i bezradnego - atak personalny. :)
                                            > >
                                            > > Żaden atak, tylko grzeczne pytanie – czyżbyś nie potrafił odpowiedzieć i
                                            > > dlatego wymachujesz rzekomym „atakiem” ?
                                            >
                                            > Odpowiedziałem.

                                            W którym miejscu ?

                                            > > Czyli jakie, gdyż już się pogubiłem ?…… czyżbyś lubił tarzać się w
                                            > > głupocie i nielogicznościach, które z siebie wydalasz ?
                                            >
                                            > Pogubienie to Twój problem.

                                            Podejrzewam, że obcując z takim osobnikiem jak ty, to i twoi rodzice niejednokrotnie się pogubili :)))

                                            > > > I Twoja religia nie zawiera w sobie boga.
                                            > > > Zaiste. Dziwna to religia. Niezgodna z definicją.
                                            > >
                                            > > Oczywiście, że nie jest zgodna, ponieważ nie ma prostej definicji (w dodatku wy
                                            > > myślanych przez ateistów) na religię prawdziwą :)
                                            >
                                            > No i widzisz. Plączesz się i kłamiesz. Pisałeś "INNE RELIGIE", a inne zawierają
                                            > bogów - Twoja religia więc także powinna zawierać boga.

                                            Moja nie zawiera boga, więc nie jest taką samą religią, jak wszystkie inne.

                                            > > Nigdy nie studiowałem teologii, ponieważ do dziś mnie nudzi i irytuje. Nie nauc
                                            > > zam również katechezy w szkole (podejrzewam, że szybko by mnie wyrzucili gdybym
                                            > > to robił, ponieważ teraz katechetami są zazwyczaj modernistyczni ignoranci idą
                                            > > cy z „duchem czasu”).
                                            >
                                            > No to co robisz na co dzień? Zdradź tajemnicę, bo pomyślę, że robisz coś, czego
                                            > się wstydzisz, na przykład zajmujesz się opróżnianiem szamb.

                                            Gdybym nawet to robił, to z całą pewnością nie uznawałbym tego za jakąś ujmę – tylko idiota i prymityw może deprecjonować jakąkolwiek uczciwą pracę :)
                                            • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 15.12.12, 20:39
                                              enrque111 napisał:

                                              > grgkh napisał:

                                              > > No i widzisz. Plączesz się i kłamiesz.
                                              > > Pisałeś "INNE RELIGIE", a inne zawierają
                                              > > bogów - Twoja religia więc także powinna zawierać boga.

                                              > Moja nie zawiera boga, więc nie jest taką samą religią, jak wszystkie inne.

                                              Ale Twoja to TEŻ religia (tyle że INNA, co byłeś łaskaw osobiście tu napisać), a religia z definicji zawiera boga. I Ty w tego boga wierzysz.

                                              Amen.

                                              :D
                                              • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 19.12.12, 17:05
                                                grgkh napisał:

                                                > enrque111 napisał:
                                                >
                                                > > Moja nie zawiera boga, więc nie jest taką samą religią, jak wszystkie inne.
                                                >
                                                > Ale Twoja to TEŻ religia (tyle że INNA, co byłeś łaskaw osobiście tu napisać),
                                                > a religia z definicji zawiera boga. I Ty w tego boga wierzysz.

                                                Jakiego zatem „boga” biedaku umysłowy „zawiera” np. buddyzm ?
                              • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 28.11.12, 21:18
                                grgkh napisał:

                                > enrque111 napisał:
                                >
                                > > > > Hipoteza jest jedynie narzędziem naukowym
                                >
                                > > > Nieprawda. [url=http://pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza][b]Hipoteza[/
                                > b] (gr. hypóthesis – przypuszczenie) – osąd, który podlega weryfika
                                > cji lub fals yfikacji. Zdanie, które stwierdza spodziewaną relację między jakim
                                > iś zjawiskami, propozycja twierdzenia naukowego, które zakłada możliwą lub ocze
                                > kiwaną w danym kontekście sytuacyjnym naturę związku.
                                > Stawianie i testowanie hipotez to jeden z podstawowych procesów twórczego my
                                > ślenia
                                oraz fundamentalny element procesu tworzenia nauki. [/url]

                                Wciąż wobec tego czekam, aż przedstawisz mi naukowca, który taką „hipotezę” stawia ?

                                > > :) Widzisz zatem biedaku, że nawet twoja skarbnica wiedzy stwierdza, że jest to
                                > > ” osąd, który podlega weryfikacji lub falsyfikacji, a więc narzędzie do dalszej
                                > obróbki naukowej
                                >
                                > Nieprawda. Przeczytaj, pogrubiony fragment tej definicji.

                                Przeczytałem i tym mocniej potwierdzam swoje wcześniejsze stanowisko.

                                > > Czyli twoja „biblia” potwierdza to co mówiłem.
                                >
                                > Potwierdza, że jest to ogólna podstawa myślenia.

                                W którym miejscu mówi o ”ogólnej podstawie myślenia” ? – nie znalazłem tam takiego stwierdzenia, lecz wręcz przeciwne.

                                > > > > czy ktokolwiek próbował weryfikować poprzez
                                > > > > doświadczenie "hipotezę istnienia bogów” ?
                                >
                                > > > I dlatego jest to TYLKO hipoteza, bez skutku pozytywnej
                                > > > weryfikacji, co jest równoważne temu, że NIE WOLNO LOGICZNIE
                                > > > twierdzić, że jest ona prawdziwa.
                                >
                                > > Nie jest to hipoteza, ponieważ nie podlega badaniu naukowemu.
                                > > Nauka tym się nie zajmuje.
                                >
                                > Jest to hipoteza, ponieważ nie została jeszcze sprawdzona metodą naukową.

                                Skoro nauka się tym nie zajmuje, więc nikt nie stawia takiej hipotezy – proste i logiczne.

                                > > > > Jeśli tak to proszę o nazwisko owego uczonego ?.
                                >
                                > > > To Ty znasz "religianckich" uczonych, więc podaj takie nazwisko
                                > > > i treść dowodu. Bez dowodu bóg nie istnieje.
                                >
                                > > :) Nie migaj się, tylko od razu przyznaj, że nie znasz, ponieważ nigdy ta
                                > kiego
                                > > nie było :))))
                                >
                                > I właśnie dlatego bóg nie istnieje.

                                :) Przecież wielokrotnie ci o tym mówiłem, oczywiście że nie istnieje żaden bóg :))
                                Zatem przyznajesz, że nie ma takiego naukowca ?

                                > > > > :) Oczywiście, że nie ma, ponieważ ja nie mam żadnego boga :)
                                > > > Boga nie masz? Bóg lu
                                > b bóstwo
                                – istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większoś
                                > ć religii.

                                >
                                > > :) czy to przypadkiem nie twoja „Biblia” a nie moja ? :)
                                >
                                > Ja jestem ateistą i Biblia nie może być moja. Biblia jest teistyczna, a więc Tw
                                > oja.

                                Oczywiście, że Biblia jest moja, lecz ja mówię o twojej „Biblii”, czyli Wikipedii :)

                                > > Powiedziałem, że same hasła nic nie znaczą, dopóki nie
                                > > zacznie się nimi zniewalać innych.
                                >
                                > A więc w końcu przyznajesz, że hasła humanizmu są pozytywne, ponieważ nie ma w
                                > nich NIC szkodliwego. Ale powtarzam pytanie: Czym zagraża innym ludziom propon
                                > owanie im wolności i równości traktowania? Co jest złego w wolności i równości?

                                W żadnych hasłach nie ma nic szkodliwego, dopóty nie zacznie się je wcielać w życie. O „wolności, równości i braterstwie” już się wypowiadałem, że służą zniewoleniu człowieka, o czym świadczy nie tylko historia ich lansowania od rewolucji francuskiej, ale również dziś pod płaszczykiem tych sloganów, ogłupia się, zniewala i wykorzystuje naiwniaków.
                                • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 10.12.12, 19:59
                                  enrque111 napisał:

                                  > Wciąż wobec tego czekam, aż przedstawisz mi naukowca,
                                  > który taką „hipotezę” stawia ?

                                  Do stawiania hipotez nie trzeba być naukowcem. Najlepszym przykładem jest każdy wierzący (na przykład Ty), który stawia hipotezę, że bóg istnieje, po czym alogicznie przyjmuje, że to prawda, choć nie ma na to naukowego dowodu.

                                  Metodologia naukowa
                                  • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 10.12.12, 20:50
                                    grgkh napisał:

                                    > enrque111 napisał:
                                    >
                                    > > Wciąż wobec tego czekam, aż przedstawisz mi naukowca,
                                    > > który taką „hipotezę” stawia ?
                                    >
                                    > Do stawiania hipotez nie trzeba być naukowcem. Najlepszym przykładem jest każdy
                                    > wierzący (na przykład Ty), który stawia hipotezę, że bóg istnieje, po czym alo
                                    > gicznie przyjmuje, że to prawda, choć nie ma na to naukowego dowodu.
                                    >
                                    > Metodologia naukowa

                                    Zatem sam widzisz, że metoda naukowa zajmuje się tylko zjawiskami i procesami, które można dowieść empirycznie, poprzez doświadczenie. Żadnych natomiast procesów niematerialnych, ontologicznych ani wydarzeń historycznych metodą naukową, poprzez doświadczenie udowodnić się nie da, po prostu nauka tym się nie zajmuje tak, jak np. hydrologia nie zajmuje się psychologią :)
                                    Poza tym ja nigdy nie stawiałem, ani tym bardziej nie zamierzałem stawiać hipotezy, że bóg istnieje, ponieważ nie ma żadnych bogów, a nawet gdyby byli, to głupotą byłoby stawiać takie hipotezy, no chyba, że …….. owi bogowie byliby istotami materialnymi. Zrozum, że hipoteza jest narzędziem naukowym, więc nie służy do procesu dowodzenia istnienia np. piękna, dobra, sprawiedliwości, miłości itd.
                                    • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 10.12.12, 22:52
                                      enrque111 napisał:

                                      > grgkh napisał:
                                      >
                                      > > enrque111 napisał:
                                      > >
                                      > > > Wciąż wobec tego czekam, aż przedstawisz mi naukowca,
                                      > > > który taką „hipotezę” stawia ?
                                      > >
                                      > > Do stawiania hipotez nie trzeba być naukowcem.
                                      > > Najlepszym przykładem jest każdy wierzący (na przykład Ty),
                                      > > który stawia hipotezę, że bóg istnieje, po czym alogicznie
                                      > > przyjmuje, że to prawda, choć nie ma na to naukowego dowodu.
                                      > >
                                      > > Metodologia naukowa
                                      >
                                      > Zatem sam widzisz, że metoda naukowa zajmuje się tylko zjawiskami i procesami,
                                      > które można dowieść empirycznie, poprzez doświadczenie.

                                      CZYLI... SPRAWDZIĆ, czy są prawdziwe. Ty także tutaj przywołujesz argumenty na prawdziwość swoich świętych ksiąg. A więc co robisz? Próbujesz dowieść metodą naukową (obserwacjami) prawdziwości.

                                      > Żadnych natomiast proce
                                      > sów niematerialnych, ontologicznych ani wydarzeń historycznych metodą naukową,
                                      > poprzez doświadczenie udowodnić się nie da, po prostu nauka tym się nie zajmuje
                                      > tak, jak np. hydrologia nie zajmuje się psychologią :)

                                      Historię bada się też metodyką naukową. Stawia się hipotezy i szuka się materiałów, których prawdziwość się szacuje na podstawie obserwacji. Tak, Heniu... W umyśle zawsze najpierw jest hipoteza - jakieś zdanie. I dopiero jego logiczny związek z innymi zdaniami (PRAWDZIWYMI) decyduje o prawdziwości hipotezy. Np. hipoteza, że jesteś... hm... kłamczuchem. O, zweryfikowana na podstawie obserwacji. I każdy następny post będzie ja lepiej dokumentował. Zjawisko, czy nie?

                                      > Poza tym ja nigdy nie stawiałem, ani tym bardziej nie zamierzałem stawiać

                                      Pochwal się tym, co zrobiłeś dobrego, pożytecznego, a nie tym, czego robić nie potrafisz.

                                      > hipotezy, że bóg istnieje,

                                      Nieprawda. Napisałeś o swojej religii w kontekscie innych religii, a więc jeśli tamte mają swoich bogów/demony to i Ty powinieneś takowego posiadać. Postawiłeś, chociaż nieświadomie. I dopiero ja Ci muszę to pokazać. Masz fart, że trafiłeś na mnie. Tyle cierpliwości.

                                      > ponieważ nie ma żadnych bogów,

                                      I Twojego też nie ma? Umarł bezpotomnie? To co to za religia bez boga/demona?

                                      > a nawet gdyby byli,
                                      > to głupotą byłoby stawiać takie hipotezy, no chyba, że …….. owi bo
                                      > gowie byliby istotami materialnymi. Zrozum, że hipoteza jest narzędziem naukowy
                                      > m, więc nie służy do procesu dowodzenia istnienia np. piękna, dobra, sprawiedli
                                      > wości, miłości itd.

                                      Tam, gdzie chodzi o prawdę - tam ZAWSZE są hipotezy, Heniutku. Chyba że Ty zawsze kłamiesz, bo takie masz zasady.
                                      • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 11.12.12, 20:43
                                        grgkh napisał:

                                        > > > Metodologia naukowa
                                        >

                                        > >
                                        > > Zatem sam widzisz, że metoda naukowa zajmuje się tylko zjawiskami i procesami,
                                        > > które można dowieść empirycznie, poprzez doświadczenie.
                                        >
                                        > CZYLI... SPRAWDZIĆ, czy są prawdziwe.

                                        Nie. Dowieść empirycznie poprzez doświadczenie – można tego dokonać tylko wobec zjawisk przyrodniczych. Nie sposób jest dowieść empirycznie np. wydarzeń historycznych, czy istnienia danych faktów dziejowych lub postaci z przeszłości.

                                        > Ty także tutaj przywołujesz argumenty na
                                        > prawdziwość swoich świętych ksiąg. A więc co robisz? Próbujesz dowieść metodą n
                                        > aukową (obserwacjami) prawdziwości.

                                        Pisałem ci już o tym – sięgnij do naszej wcześniejszej polemiki, jeśli zapomniałeś. Poza zjawiskami przyrodniczymi, niczego nie można dowieść empirycznie, poprzez doświadczenie. Do tego potrzebne są dowody prawno-historyczne.

                                        > > Żadnych natomiast proce
                                        > > sów niematerialnych, ontologicznych ani wydarzeń historycznych metodą naukową,
                                        > > poprzez doświadczenie udowodnić się nie da, po prostu nauka tym się nie zajmuje
                                        > > tak, jak np. hydrologia nie zajmuje się psychologią :)
                                        >
                                        > Historię bada się też metodyką naukową. Stawia się hipotezy i szuka się materia
                                        > łów, których prawdziwość się szacuje na podstawie obserwacji. Tak, Heniu...

                                        Mylisz się. Historia może stawiać hipotezy, jeśli chodzi o przyczyny jakichś faktów, które w przeszłości miały miejsce, a nie stawia się najpierw hipotezy, a później dopasowuje do niej fakty :)

                                        > W umyśle zawsze najpierw jest hipoteza - jakieś zdanie. I dopiero jego logiczny zw
                                        > iązek z innymi zdaniami (PRAWDZIWYMI) decyduje o prawdziwości hipotezy. Np. hip
                                        > oteza, że jesteś... hm... kłamczuchem. O, zweryfikowana na podstawie obserwacji
                                        > . I każdy następny post będzie ja lepiej dokumentował. Zjawisko, czy nie?

                                        Pleciesz jak zwykle nielogiczne bzdury. Idąc twoim tokiem „rozumowania” (nie jest to co prawda adekwatne słowo do procesów, które zachodzą w twojej głowie, ale nie chce mi się wymyślać lepszego) – stawiam hipotezę, że Napoleon był przybyszem z Marsa i staram się ją „zweryfikować na podstawie obserwacji”: odbiegał wzrostem i tuszą od przeciętnego obywatela Francji, dokonał czynów niebywałych i niemożliwych dla zwykłych ziemian, bardzo szybko z chłopa stał się cesarzem, posiadał niesamowite oddziaływanie na współczesnych mu ludzi – wniosek: był Marsjaninem – hipoteza została dowiedziona :))

                                        > > Poza tym ja nigdy nie stawiałem, ani tym bardziej nie zamierzałem stawiać
                                        >
                                        > Pochwal się tym, co zrobiłeś dobrego, pożytecznego, a nie tym, czego robić nie potrafisz.

                                        W którym miejscu stwierdziłem, że ”nie potrafię” ?
                                        Ucz się logiki !

                                        > > hipotezy, że bóg istnieje,
                                        >
                                        > Nieprawda. Napisałeś o swojej religii w kontekscie innych religii, a więc jeśli
                                        > tamte mają swoich bogów/demony to i Ty powinieneś takowego posiadać. Postawiłe
                                        > ś, chociaż nieświadomie. I dopiero ja Ci muszę to pokazać. Masz fart, że trafił
                                        > eś na mnie. Tyle cierpliwości.

                                        Jako osobnik nielogiczny, nic dziwnego, że wyciągnąłeś takie irracjonalne wnioski :)
                                        W „kontekście” religii pisałem również o ateizmie, czy to oznacza, że posiadam, czy nie posiadam jakichś bogów ?

                                        > > ponieważ nie ma żadnych bogów,
                                        >
                                        > I Twojego też nie ma? Umarł bezpotomnie? To co to za religia bez boga/demona?

                                        :) Widzisz jaka jest niezwykła :)

                                        > > a nawet gdyby byli, to głupotą byłoby stawiać takie hipotezy, no chyba, że ……..
                                        > > owi bogowie byliby istotami materialnymi. Zrozum, że hipoteza jest narzędziem n
                                        > > aukowym, więc nie służy do procesu dowodzenia istnienia np. piękna, dobra, spra
                                        > > wiedliwości, miłości itd.
                                        >
                                        > Tam, gdzie chodzi o prawdę - tam ZAWSZE są hipotezy, Heniutku. Chyba że Ty zaws
                                        > ze kłamiesz, bo takie masz zasady.

                                        :) Znowu biedaku jesteś w błędzie :)
                                        Tam, gdzie ktoś stawia hipotezy, bardzo rzadko potrafi wskazać prawdę – tak jest np. z hipotezą dotyczącą ewolucji :))))
                                        • bookworm Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 11.12.12, 22:04
                                          > Pleciesz jak zwykle nielogiczne bzdury. Idąc twoim tokiem „rozumowania
                                          > 221; (nie jest to co prawda adekwatne słowo do procesów, które zachodzą w twoje
                                          > j głowie, ale nie chce mi się wymyślać lepszego) – stawiam hipotezę, że N
                                          > apoleon był przybyszem z Marsa i staram się ją „zweryfikować na podstawie
                                          > obserwacji”: odbiegał wzrostem i tuszą od przeciętnego obywatela Francji
                                          > , dokonał czynów niebywałych i niemożliwych dla zwykłych ziemian, bardzo szybko
                                          > z chłopa stał się cesarzem, posiadał niesamowite oddziaływanie na współczesnyc
                                          > h mu ludzi – wniosek: był Marsjaninem – hipoteza została dowiedzion
                                          > a :))

                                          Niby miało być dowcipnie zabawnie i inteligentnie, ale nie wyszło.

                                          Natomiast jeśli takiej logiki używasz to nie dziwię się że potem wychodzą takie katolickie tworki-potworki.

                                          > Mylisz się. Historia może stawiać hipotezy, jeśli chodzi o przyczyny jakichś fa
                                          > któw, które w przeszłości miały miejsce, a nie stawia się najpierw hipotezy, a
                                          > później dopasowuje do niej fakty :)

                                          Problem w tym, ze Ty nie stawiasz hipotez tylko wiesz co było przyczyną.

                                          Np. (wymyślam na bardzo prędce): Katolicyzm jest największą/najliczniejszą religią chrześcijańską. Skoro osiagnął tak wiele, to znaczy, że Jezus, na którym opiera się katolicyzm musiał być synem boga - jedną z osób świętej trójcy, a jedynym prawdziwym bogiem, w zwiazku z tym, jest bóg katolicki, a matką Jezusa była na pewno Maryja zawsze dziewica. Tak to na pewno muszą być wiarygodne przyczyny, inaczej katolicyzm nie osiągnął by takiej pozycji. Zapomniałem jeszcze dodać do przyczyn: Jezus nie był Żydem.
                                          • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 12.12.12, 17:20
                                            bookworm napisał:

                                            > > Pleciesz jak zwykle nielogiczne bzdury. Idąc twoim tokiem „rozumowania
                                            > > 221; (nie jest to co prawda adekwatne słowo do procesów, które zachodzą w twoje
                                            > > j głowie, ale nie chce mi się wymyślać lepszego) – stawiam hipotezę, że N
                                            > > apoleon był przybyszem z Marsa i staram się ją „zweryfikować na podstawie
                                            > > obserwacji”: odbiegał wzrostem i tuszą od przeciętnego obywatela Francji
                                            > > , dokonał czynów niebywałych i niemożliwych dla zwykłych ziemian, bardzo szybko
                                            > > z chłopa stał się cesarzem, posiadał niesamowite oddziaływanie na współczesnych
                                            > > mu ludzi – wniosek: był Marsjaninem – hipoteza została dowiedziona :))
                                            >
                                            > Niby miało być dowcipnie zabawnie i inteligentnie, ale nie wyszło.

                                            Nie miało być ani dowcipnie, ani zabawnie, ani nawet inteligentnie (wręcz przeciwnie) – ten absurd miał ci uzmysłowić cały bezsens stawiania jakichkolwiek hipotez w historii. Tego typu hipotezy stawia znany pisarz von Deniken, który w historii szuka np. potwierdzenia wpływu istot pozaziemskich na życie na Ziemi i jak się zapewne domyślasz żaden naukowiec nie traktuje go poważnie.

                                            > Natomiast jeśli takiej logiki używasz to nie dziwię się że potem wychodzą takie
                                            > katolickie tworki-potworki.

                                            Takiej właśnie logiki ty używasz, wypisując podobne bzdury, ja tylko sparodiowałem twój „tok rozumowania” :)

                                            > > Mylisz się. Historia może stawiać hipotezy, jeśli chodzi o przyczyny jakichś fa
                                            > > któw, które w przeszłości miały miejsce, a nie stawia się najpierw hipotezy, a
                                            > > później dopasowuje do niej fakty :)
                                            >
                                            > Problem w tym, ze Ty nie stawiasz hipotez tylko wiesz co było przyczyną.

                                            Tak, ja nie stawiam hipotez, lecz opieram się na faktach.

                                            > Np. (wymyślam na bardzo prędce): Katolicyzm jest największą/najliczniejszą reli
                                            > gią chrześcijańską.

                                            To jest niezaprzeczalny fakt.
                                            > Skoro osiagnął tak wiele, to znaczy, że Jezus, na którym op
                                            > iera się katolicyzm musiał być synem boga - jedną z osób świętej trójcy, a jedy
                                            > nym prawdziwym bogiem, w zwiazku z tym, jest bóg katolicki, a matką Jezusa była
                                            > na pewno Maryja zawsze dziewica. Tak to na pewno muszą być wiarygodne przyczyn
                                            > y, inaczej katolicyzm nie osiągnął by takiej pozycji. Zapomniałem jeszcze dodać
                                            > do przyczyn: Jezus nie był Żydem.

                                            Te brednie to zapewne sam wymyśliłeś siedząc skupiony na kiblu :)
                                            Pisałem ci już wielokrotnie, że nie ma żadnych bogów, więc cały twój wywód staje się bezzasadny i śmieszny.
                                        • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 11.12.12, 23:25
                                          enrque111 napisał:

                                          > grgkh napisał:
                                          >
                                          > > > > Metodologia n
                                          > aukowa
                                          > >

                                          > > >
                                          > > > Zatem sam widzisz, że metoda naukowa zajmuje się tylko zjawiskami i
                                          > procesami,
                                          > > > które można dowieść empirycznie, poprzez doświadczenie.
                                          > >
                                          > > CZYLI... SPRAWDZIĆ, czy są prawdziwe.
                                          >
                                          > Nie. Dowieść empirycznie poprzez doświadczenie – można tego dokonać tylko
                                          > wobec zjawisk przyrodniczych. Nie sposób jest dowieść empirycznie np. wydarze
                                          > ń historycznych, czy istnienia danych faktów dziejowych lub postaci z przeszłoś
                                          > ci.

                                          Mylisz się. Zawsze najpierw jest hipoteza, a potem sprawdzenie czy jest ona prawdziwa.
                                          W przypadku zjawisk z reguły możliwe jest powtarzanie bez ograniczeń sprawdzeń. I dlatego przyznajemy im większe prawdopodobieństwo prawdziwości. W przypadku historii możliwości sprawdzenia są znacznie mniejsze, więc i prawdopodobieństwo prawdziwości jest znacznie mniejsze. I dlatego uznajemy, że istnienie Jezusa jest najprawdopodobniej fałszem. A istnienie bogów jest fałszem na pewno.

                                          > > Ty także tutaj przywołujesz argumenty na
                                          > > prawdziwość swoich świętych ksiąg. A więc co robisz?
                                          > > Próbujesz dowieść metodą naukową (obserwacjami) prawdziwości.
                                          >
                                          > Pisałem ci już o tym – sięgnij do naszej wcześniejszej polemiki, jeśli za
                                          > pomniałeś. Poza zjawiskami przyrodniczymi, niczego nie można dowieść empiryczni
                                          > e, poprzez doświadczenie. Do tego potrzebne są dowody prawno-historyczne.

                                          Można. Np. odnajdując kolejne skamieniałości uzupełniamy naszą wiedzę o PRZEBIEGU ewolucji. Bo sama ewolucja (czyli zmienność) jest faktem, gdyż odbywa się na naszych oczach.

                                          > > > Żadnych natomiast procesów niematerialnych,
                                          > > > ontologicznych ani wydarzeń historycznych metodą naukową,
                                          > > > poprzez doświadczenie udowodnić się nie da,
                                          > > > po prostu nauka tym się nie zajmuje
                                          > > > tak, jak np. hydrologia nie zajmuje się psychologią :)
                                          > >
                                          > > Historię bada się też metodyką naukową.
                                          > > Stawia się hipotezy i szuka się materiałów,
                                          > > których prawdziwość się szacuje na podstawie obserwacji.
                                          > ..
                                          >
                                          > Mylisz się. Historia może stawiać hipotezy, jeśli chodzi o przyczyny jakichś fa
                                          > któw, które w przeszłości miały miejsce, a nie stawia się najpierw hipotezy, a
                                          > później dopasowuje do niej fakty :)

                                          A więc stawia się hipotezy. Hipoteza to nowa myśl, która przychodzi nam do głowy na dowolny temat. Czy jest prawdziwa, to dopiero można sprawdzić.

                                          > > W umyśle zawsze najpierw jest hipoteza - jakieś zdanie. I dopiero jego lo
                                          > giczny zw
                                          > > iązek z innymi zdaniami (PRAWDZIWYMI) decyduje o prawdziwości hipotezy. N
                                          > p. hip
                                          > > oteza, że jesteś... hm... kłamczuchem. O, zweryfikowana na podstawie obse
                                          > rwacji
                                          > > . I każdy następny post będzie ja lepiej dokumentował. Zjawisko, czy nie?
                                          >
                                          > Pleciesz jak zwykle nielogiczne bzdury. Idąc twoim tokiem „rozumowania
                                          > 221; (nie jest to co prawda adekwatne słowo do procesów, które zachodzą w twoje
                                          > j głowie, ale nie chce mi się wymyślać lepszego) – stawiam hipotezę, że N
                                          > apoleon był przybyszem z Marsa i staram się ją „zweryfikować na podstawie
                                          > obserwacji”: odbiegał wzrostem i tuszą od przeciętnego obywatela Francji
                                          > , dokonał czynów niebywałych i niemożliwych dla zwykłych ziemian, bardzo szybko
                                          > z chłopa stał się cesarzem, posiadał niesamowite oddziaływanie na współczesnyc
                                          > h mu ludzi – wniosek: był Marsjaninem – hipoteza została dowiedzion
                                          > a :))

                                          Twoje hipotezy są absurdalne.

                                          > > > hipotezy, że bóg istnieje,
                                          > >
                                          > > Nieprawda. Napisałeś o swojej religii w kontekscie innych religii,
                                          > > a więc jeśli tamte mają swoich bogów/demony to i Ty
                                          > > powinieneś takowego posiadać. Postawiłeś, chociaż nieświadomie.

                                          > Jako osobnik nielogiczny

                                          To nie jest argument.

                                          > W „kontekście” religii pisałem również o ateizmie, czy to oznacza,
                                          > że posiadam, czy nie posiadam jakichś bogów ?

                                          Pisałeś o INNYCH religiach, a więc masz także swoją. I jest to religia z bogiem, jak w innych religiach, zgodnie z definicją.

                                          > > > ponieważ nie ma żadnych bogów,
                                          > >
                                          > > I Twojego też nie ma? Umarł bezpotomnie? To co to za religia bez boga/dem
                                          > ona?
                                          >
                                          > :) Widzisz jaka jest niezwykła :)

                                          Jeśli to RELIGIA, to MUSI mieć jakichś bogów. Mówisz sprzeczne rzeczy.

                                          > > Tam, gdzie chodzi o prawdę - tam ZAWSZE są hipotezy

                                          > :) Znowu biedaku jesteś w błędzie :)
                                          > Tam, gdzie ktoś stawia hipotezy, bardzo rzadko potrafi wskazać prawdę – t
                                          > ak jest np. z hipotezą dotyczącą ewolucji :))))

                                          Ewolucja jest faktem, bo rozgrywa się na naszych oczach. Zgodnie z definicją - ewolucja to zmienność, w przypadku życia - zmienność kodu genetycznego organizmów żywych. Nie do końca natomiast jest opisany PRZEBIEG ewolucji, gdyż nie mamy śladów wszystkich etapów przejściowych i musimy się niektórych domyślać.

                                          Rozróżniaj:
                                          1) ewolucję w ogóle (np. Wszechświata, układów słonecznych, systemów symulowanych itp);
                                          2) ewolucję życia (ziemskiego);
                                          3) PRZEBIEG ewolucji (rejestrację etapów przejściowych).

                                          Pierwsze dwie to w gruncie rzeczy jeden proces - wynik działania fizyki - to jest fakt.
                                          Przebieg procesów szczegółowych, jak ten dotyczący życia, dokumentujemy zbieraniem obserwacji etapów pośrednich - im ich jest więcej, tym bardziej wzrasta ich wiarygodność.
                                          • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 12.12.12, 18:33
                                            grgkh napisał:

                                            > > > CZYLI... SPRAWDZIĆ, czy są prawdziwe.
                                            > >
                                            > > Nie. Dowieść empirycznie poprzez doświadczenie – można tego dokonać tylko
                                            > > wobec zjawisk przyrodniczych. Nie sposób jest dowieść empirycznie np. wydarzeń
                                            > > historycznych, czy istnienia danych faktów dziejowych lub postaci z przeszłości.
                                            >
                                            > Mylisz się. Zawsze najpierw jest hipoteza, a potem sprawdzenie czy jest ona pra
                                            > wdziwa.

                                            Nie można stawiać hipotez na temat zjawisk i procesów, których nie sposób udowodnić metodą naukową, poprzez doświadczenie. W badaniu historii nigdy nie stawia się żadnych hipotez, można jedynie tłumaczyć (w różny sposób) dany fakt historyczny, jeśli nie wierzysz, to poczytaj metodologię historii, lub zapytaj specjalistę w tej dziedzinie. Pisałem już wcześniej na ten temat – hipotezy o wpływie kosmitów na historię ludzkości, stawia von Deniken, lecz nikt rozsądny nie traktuje go poważnie.

                                            > W przypadku zjawisk z reguły możliwe jest powtarzanie bez ograniczeń sprawdzeń.
                                            > I dlatego przyznajemy im większe prawdopodobieństwo prawdziwości.

                                            Jakiekolwiek „sprawdzenia” możesz powtarzać bez ograniczeń – nic z tego nie wynika, np. wsadzając łapę do nocnika sprawdzać, czy jego zawartość jest ciepła, czy już ostygła; zjawisko „wielkiej kumulacji” w LOTTO również, ale nic ci to nie da, milionów nie zgarniesz; zjawiska meteorologiczne także od ciebie nie zależą, ale w trakcie ich występowania masz możliwość „sprawdzeń”. Jeśli zaś chodzi o działanie „istoty rozumnej” np. człowieka, to nie masz możliwości powtarzania bez ograniczeń sprawdzeń jego poczynań, ponieważ jego działania nie muszą być powtarzalne. ”Prawdopodobieństwo prawdziwości” (potworek językowy, który zapewne sam wymyśliłeś) jest ułudą w zjawiskach społecznych, pomijając fakt, że twoje zdanie: ”I dlatego przyznajemy im większe prawdopodobieństwo prawdziwości” jest kompletnie nielogiczne i bez sensu :)

                                            > W przypadku
                                            > historii możliwości sprawdzenia są znacznie mniejsze, więc i prawdopodobieństwo
                                            > prawdziwości jest znacznie mniejsze. I dlatego uznajemy, że istnienie Jezusa j
                                            > est najprawdopodobniej fałszem. A istnienie bogów jest fałszem na pewno.

                                            Kompletne brednie. Jakie „w historii możliwości sprawdzenia są znacznie mniejsze” i jakie występuje tam „prawdopodobieństwo prawdziwości” ? ……… co za bełkot – sam go wymyśliłeś ?
                                            Dlaczego np. ”istnienie Jezusa” ma być (twoim zdaniem) fałszem, a istnienie Pitagorasa, Homera, Kserksesa, Augusta, Tyberiusza, Mahometa czy Mieszka I już nie ?

                                            > > Pisałem ci już o tym – sięgnij do naszej wcześniejszej polemiki, jeśli za
                                            > > pomniałeś. Poza zjawiskami przyrodniczymi, niczego nie można dowieść empiryczni
                                            > > e, poprzez doświadczenie. Do tego potrzebne są dowody prawno-historyczne.
                                            >
                                            > Można. Np. odnajdując kolejne skamieniałości uzupełniamy naszą wiedzę o PRZEBIE
                                            > GU ewolucji. Bo sama ewolucja (czyli zmienność) jest faktem, gdyż odbywa się na
                                            > naszych oczach.

                                            :) Czy ty jesteś aż tak głupi, czy tylko naiwny ? :)
                                            Skamieniałości mogą jedynie dowieść, że w przeszłości żyły istoty, których fragmenty kości odkopaliśmy, w żadnym zaś razie owe wykopaliska nie mogą potwierdzić teorii ewolucji. Tym bardziej, że brak jest jakichkolwiek form pośrednich pomiędzy gatunkami tzw. „brakujących ogniw”. Podawałem już wielokrotnie wypowiedzi samych naukowców, którzy wręcz zaprzeczają ewolucji darwinowskiej. Przytoczę więc jeszcze jeden:
                                            „Skwapliwość z jaką przyjmujemy twierdzenia naukowe kłócące się ze zdrowym rozsądkiem, to przejaw bezpardonowej walki, jak toczy się między nauką a nadprzyrodzonością. Opowiadamy się po stronie nauki, pomimo oczywistej absurdalności niektórych jej tez dlatego, że mamy fundamentalne zobowiązanie wobec naturalizmu. Materializm jest naszym absolutem: nie możemy pozwolić boskiej nodze, by dostała się między drzwi.” (profesor, biolog z Harvardu, Richard Lewontin, „The New Yorker” z 09 stycznia 1997 r.)

                                            > > > > Żadnych natomiast procesów niematerialnych,
                                            > > > > ontologicznych ani wydarzeń historycznych metodą naukową,
                                            > > > > poprzez doświadczenie udowodnić się nie da,
                                            > > > > po prostu nauka tym się nie zajmuje
                                            > > > > tak, jak np. hydrologia nie zajmuje się psychologią :)
                                            > > >
                                            > > > Historię bada się też metodyką naukową.
                                            > > > Stawia się hipotezy i szuka się materiałów,
                                            > > > których prawdziwość się szacuje na podstawie obserwacji.
                                            > > ..
                                            > >
                                            > > Mylisz się. Historia może stawiać hipotezy, jeśli chodzi o przyczyny jakichś fa
                                            > > któw, które w przeszłości miały miejsce, a nie stawia się najpierw hipotezy, a
                                            > > później dopasowuje do niej fakty :)
                                            >
                                            > A więc stawia się hipotezy. Hipoteza to nowa myśl, która przychodzi nam do głow
                                            > y na dowolny temat. Czy jest prawdziwa, to dopiero można sprawdzić.

                                            Tak, można stawiać „hipotezę” np. że Hitler wywołał II wojnę światową, gdyż miał obsesję opanowania świata przez Żydów i chciał ich wymordować, po opanowaniu całego globu – taką hipotezę można postawić i ją sprawdzać, lecz niczego ona nie wniesie do wiedzy historycznej (bez tej hipotezy wiedza będzie ta sama).

                                            > > Pleciesz jak zwykle nielogiczne bzdury. Idąc twoim tokiem „rozumowania
                                            > > 221; (nie jest to co prawda adekwatne słowo do procesów, które zachodzą wtwoje
                                            > > j głowie, ale nie chce mi się wymyślać lepszego) – stawiam hipotezę, że N
                                            > > apoleon był przybyszem z Marsa i staram się ją „zweryfikować na podstawie
                                            > > obserwacji”: odbiegał wzrostem i tuszą od przeciętnego obywatela Francji
                                            > > , dokonał czynów niebywałych i niemożliwych dla zwykłych ziemian, bardzo szybko
                                            > > z chłopa stał się cesarzem, posiadał niesamowite oddziaływanie na współczesnyc
                                            > > h mu ludzi – wniosek: był Marsjaninem – hipoteza została dowiedziona :))
                                            >
                                            > Twoje hipotezy są absurdalne.

                                            :) Ponieważ wszystkie „hipotezy”, które nie dotyczą świata przyrody są absurdalne, jak ci powyżej udowodniłem :)

                                            > > > > hipotezy, że bóg istnieje,
                                            > > >
                                            > > > Nieprawda. Napisałeś o swojej religii w kontekscie innych religii,
                                            > > > a więc jeśli tamte mają swoich bogów/demony to i Ty
                                            > > > powinieneś takowego posiadać. Postawiłeś, chociaż nieświadomie.
                                            >
                                            > > Jako osobnik nielogiczny
                                            >
                                            > To nie jest argument.

                                            Jest i to podstawowy, skoro dotyczy twojej ułomności postrzegania rzeczywistości.

                                            > > W „kontekście” religii pisałem również o ateizmie, czy to oznacza,
                                            > > że posiadam, czy nie posiadam jakichś bogów ?
                                            >
                                            > Pisałeś o INNYCH religiach, a więc masz także swoją. I jest to religia z bogiem
                                            > , jak w innych religiach, zgodnie z definicją.

                                            Moja religia nie uznaje żadnych bogów, więc nie jest jak inne.

                                            > > > > ponieważ nie ma żadnych bogów,
                                            > > >
                                            > > > I Twojego też nie ma? Umarł bezpotomnie? To co to za religia bez boga/demona?
                                            > >
                                            > > :) Widzisz jaka jest niezwykła :)
                                            >
                                            > Jeśli to RELIGIA, to MUSI mieć jakichś bogów. Mówisz sprzeczne rzeczy.

                                            Cały czas jestem konsekwentny, to właśnie ty wciąż się miotasz i wypisujesz farmazony, jak mały Kazio na parkanie. Poza tym trochę się poucz, zanim zaczniesz z kimś dyskutować. Czy np. buddyzm (religia) ma jakiegoś boga, czy nie ?

                                            > Ewolucja jest faktem, bo rozgrywa się
                                            • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 15.12.12, 21:14
                                              enrque111 napisał:

                                              > grgkh napisał:
                                              >
                                              > > > > CZYLI... SPRAWDZIĆ, czy są prawdziwe.
                                              > > >
                                              > > > Nie. Dowieść empirycznie poprzez doświadczenie
                                              > > > – można tego dokonać tylko wobec zjawisk przyrodniczych.
                                              > > > Nie sposób jest dowieść empirycznie np. wydarzeń
                                              > > > historycznych, czy istnienia danych faktów dziejowych
                                              > > > lub postaci z przeszłości.
                                              > >
                                              > > Mylisz się. Zawsze najpierw jest hipoteza,
                                              > > a potem sprawdzenie czy jest ona prawdziwa.
                                              >
                                              > Nie można stawiać hipotez na temat zjawisk i procesów,
                                              > których nie sposób udowodnić metodą naukową,
                                              > poprzez doświadczenie. W badaniu historii nigdy nie stawia
                                              > się żadnych hipotez,

                                              Bzdura. Czytasz o pierwszym "fakcie" historycznym i zastanawiasz się, czy to jest prawda. To jest właśnie hipoteza. Częściowo potwierdzona, na razie wyglądająca na prawdziwą. Potem drugi "fakt historyczny" i zaprzeczenie poprzedniej hipotezy. Dwa "doświadczenia", jedno potwierdzające, drugie zaprzeczające. I co z hipotezą? Jest prawdziwa, czy nie? No to szukasz dalej. I znów potwierdzenia częściowe, wiarygodne lub o słabej wiarygodności. A co z hipotezą w świadomości? Jest prawdziwa lub fałszywa. Lub o określonym prawdopodobieństwie prawdziwości. Dzięki metodzie naukowej - czyli dowodzeniu prawdziwości za pomocą obserwacji. Bo wynikiem doświadczenia jest zawsze OBSERWACJA.

                                              > można jedynie tłumaczyć (w różny sposób) dany fakt historyczny,

                                              Tak jak fakt historyczny - przyczynę katastrofy samolotu - można tłumaczyć zbierając dane obserwacyjne oraz robiąc doświadczenia symulujące pewne zjawiska towarzyszące tej katastrofie. W ten sposób hipotezom nadajemy prawdopodobieństwo prawdziwości.

                                              We wszystkich doświadczeniach zdarzają się błędne obserwacje, które też trzeba jakoś tłumaczyć.

                                              > > W przypadku zjawisk z reguły możliwe jest powtarzanie
                                              > > bez ograniczeń sprawdzeń.
                                              > > I dlatego przyznajemy im większe prawdopodobieństwo prawdziwości.
                                              >
                                              > Jakiekolwiek „sprawdzenia” możesz powtarzać bez ograniczeń –
                                              > nic z tego nie wynika,

                                              I dlatego zdarza się, że coś istniejącego (kiedyś hipotezę uznawano za prawdziwą), przestaje istnieć (nowe obserwacje obalają prawdziwość). Przykłady: Zeus miotający pioruny; sporadyczne spełnianie się przepowiedni (urąganie regułom potwierdzania prawdziwości), flogiston, eter i kanały na Marsie.

                                              > > W przypadku historii możliwości sprawdzenia są
                                              > > znacznie mniejsze, więc i prawdopodobieństwo
                                              > > prawdziwości jest znacznie mniejsze. I dlatego
                                              > > uznajemy, że istnienie Jezusa jest najprawdopodobniej
                                              > > fałszem. A istnienie bogów jest fałszem na pewno.
                                              >
                                              > Kompletne brednie.

                                              Na pewno masz dowody absolutne istnienia Jezusa i wszystkich bogów?

                                              > Jakie „w historii możliwości sprawdzenia są znacznie m
                                              > niejsze” i jakie występuje tam „prawdopodobieństwo prawdziwości

                                              Mniejsze, bo znikoma jest szansa na odnalezienie nowych materiałów z przeszłości. Nie da się cofnąć czasu i przeprowadzić doświadczeń, zebrać obserwacji, na ogół jest ich tyle, ile mamy, chociaż czasem nowe technologie pozwalają poszerzyć wiedzę na podstawie istniejących danych.


                                              > co za bełkot – sam go wymyśliłeś ?

                                              :)

                                              > Dlaczego np. ”istnienie Jezusa” ma być
                                              > (twoim zdaniem) fałszem,

                                              Bo dane na jego temat są sprzeczne i niewiarygodne.

                                              > a istnienie Pitagorasa, Homera, Kserksesa, Augusta,
                                              > Tyberiusza, Mahometa czy Mieszka I już nie ?

                                              Ponieważ nikt nie ma interesu w tym, by fałszować dane na temat tych ludzi (tak jak w przypadku Jezusa), a dane, które mamy są obfite, znacznie bardziej zgodne ze sobą itp. Są wiarygodne.

                                              Prawdziwość ich istnienia jest znacznie większa niż prawdziwość istnienia Jezusa.

                                              > > odnajdując kolejne skamieniałości uzupełniamy naszą
                                              > > wiedzę o PRZEBIEGU ewolucji. Bo sama ewolucja (czyli
                                              > > zmienność) jest faktem, gdyż odbywa się na naszych oczach.
                                              >
                                              > :) Czy ty jesteś aż tak głupi, czy tylko naiwny ? :)

                                              Gdy tak mówisz, to od razu widać, że nie masz argumentów. ;)

                                              > Skamieniałości mogą jedynie dowieść, że w przeszłości żyły istoty, których frag
                                              > menty kości odkopaliśmy,

                                              I które są OGNIWAMI POŚREDNIMI.

                                              > w żadnym zaś razie owe wykopaliska nie
                                              > mogą potwierdzić teorii ewolucji.

                                              Przecież napisałem, że one nie potwierdzają ewolucji ale WŁAŚNIE TAKI PRZEBIEG ewolucji.

                                              Ewolucja to zmienność. Tylko tyle. Zmienia się cały Wszechświat. To jest fakt.

                                              > Tym bardziej, że brak jest jakichkolwiek form pośrednich pom
                                              > iędzy gatunkami tzw. „brakujących ogniw”.

                                              Nieprawda. Właśnie to, co znajdujemy, to NIEKTÓRE ogniwa pośrednie lub ślepe, "bezpotomne" odgałęzienia.

                                              > Podawałem już

                                              Podawałeś. Ale to nie były argumenty.

                                              > > > Mylisz się. Historia może stawiać hipotezy,
                                              > > > jeśli chodzi o przyczyny jakichś faktów, które
                                              > > > w przeszłości miały miejsce, a nie stawia się
                                              > > > najpierw hipotezy, a później dopasowuje do niej fakty :)
                                              > >
                                              > > A więc stawia się hipotezy. Hipoteza to nowa myśl,
                                              > > która przychodzi nam do głowy na dowolny temat.
                                              > > Czy jest prawdziwa, to dopiero można sprawdzić.
                                              >
                                              > Tak, można stawiać „hipotezę” np. że Hitler wywołał II wojnę świato
                                              > wą, gdyż miał obsesję opanowania świata przez Żydów i chciał ich wymordować, po
                                              > opanowaniu całego globu – taką hipotezę można postawić i ją sprawdzać, l
                                              > ecz niczego ona nie wniesie do wiedzy historycznej (bez tej hipotezy wiedza będ
                                              > zie ta sama).

                                              Tak. I ta hipoteza jest bardzo dobrze udokumentowana.
                                              • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 19.12.12, 17:08
                                                grgkh napisał:

                                                > enrque111 napisał:
                                                >
                                                > > Nie można stawiać hipotez na temat zjawisk i procesów,
                                                > > których nie sposób udowodnić metodą naukową,
                                                > > poprzez doświadczenie. W badaniu historii nigdy nie stawia
                                                > > się żadnych hipotez,
                                                >
                                                > Bzdura. Czytasz o pierwszym "fakcie" historycznym i zastanawiasz się, czy to jest
                                                > prawda. To jest właśnie hipoteza. Częściowo potwierdzona, na razie wyglądają
                                                > ca na prawdziwą. Potem drugi "fakt historyczny" i zaprzeczenie poprzedniej
                                                >hipotezy. Dwa "doświadczenia", jedno potwierdzające, drugie zaprzeczające. I co z
                                                > hipotezą? Jest prawdziwa, czy nie? No to szukasz dalej. I znów potwierdzenia
                                                > częściowe, wiarygodne lub o słabej wiarygodności. A co z hipotezą w świadomości? J
                                                > est prawdziwa lub fałszywa. Lub o określonym prawdopodobieństwie prawdziwości.
                                                > Dzięki metodzie naukowej - czyli dowodzeniu prawdziwości za pomocą obserwacji.
                                                > Bo wynikiem doświadczenia jest zawsze OBSERWACJA.

                                                Zabierz się lepiej do nauki, zamiast wypisywać takie ucieszne kacapoły :)
                                                Fakt historyczny jest niezmienny, jest prawdą obiektywną, bez względu na czyjeś osądy, czy hipotezy – jeśli nie można go dowieść, to nie jest on faktem. Historia opiera się wyłącznie na faktach. Dywagacje historyków mogą dotyczyć jedynie ich interpretacji, lecz nie są to hipotezy, ponieważ stawiane są post fatum, a nie jak ty byś chciał ante fatum. Nikt nie próbuje postawić np. hipotezy, że „Napoleon w swoich wyprawach dotarł do Chin” i później szukał faktów, które by to dowodziły :)

                                                > > można jedynie tłumaczyć (w różny sposób) dany fakt historyczny,
                                                >
                                                > Tak jak fakt historyczny - przyczynę katastrofy samolotu - można tłumaczyć zbie
                                                > rając dane obserwacyjne oraz robiąc doświadczenia symulujące pewne zjawiska tow
                                                > arzyszące tej katastrofie. W ten sposób hipotezom nadajemy prawdopodobieństwo p
                                                > rawdziwości.

                                                Tak, ale to już są badania stricte naukowe a nie historyczne :)
                                                Badaniem naukowym możemy jedynie wyjaśnić jakiś fakt historyczny, np. w podanym przez ciebie przypadku „katastrofę samolotu”.

                                                > We wszystkich doświadczeniach zdarzają się błędne obserwacje, które też trzeba
                                                > jakoś tłumaczyć.

                                                W doświadczeniach naukowych – tak, zaś historia nie opiera się na „doświadczeniach naukowych”, które mogą jedynie stanowić pomoc w wyjaśnianiu jakiegoś faktu. Takim faktem jest np. istnienie „Całunu Turyńskiego” i poprzez badania naukowe ludzie od dziesięcioleci próbują wyjaśnić jego pochodzenie. Zdecydowana większość jest przekonana o cudownym jego pochodzeniu i nie stawia przy tym żadnej hipotezy, natomiast naukowcy próbują dowieść racjonalnego jego pochodzenia, co do tej pory im się jeszcze nie udało.

                                                > > > W przypadku zjawisk z reguły możliwe jest powtarzanie
                                                > > > bez ograniczeń sprawdzeń.
                                                > > > I dlatego przyznajemy im większe prawdopodobieństwo prawdziwości.
                                                > >
                                                > > Jakiekolwiek „sprawdzenia” możesz powtarzać bez ograniczeń, nic z tego nie wynika,
                                                >
                                                > I dlatego zdarza się, że coś istniejącego (kiedyś hipotezę uznawano za prawdziwą),
                                                > przestaje istnieć (nowe obserwacje obalają prawdziwość). Przykłady: Zeus miotający
                                                > pioruny; sporadyczne spełnianie się przepowiedni (urąganie regułom potwierdzania
                                                > prawdziwości), flogiston, eter i kanały na Marsie.

                                                Nie wiem co uważasz za ”urąganie regułom potwierdzania prawdziwości w przypadku zjawisk niematerialnych i w dodatku mieszając to z opisem rzeczywistości materialnej inaczej rozumianej ? …… ale jest to typowy bełkot nieuka :)

                                                > > > W przypadku historii możliwości sprawdzenia są
                                                > > > znacznie mniejsze, więc i prawdopodobieństwo
                                                > > > prawdziwości jest znacznie mniejsze. I dlatego
                                                > > > uznajemy, że istnienie Jezusa jest najprawdopodobniej
                                                > > > fałszem. A istnienie bogów jest fałszem na pewno.
                                                > >
                                                > > Kompletne brednie.
                                                >
                                                > Na pewno masz dowody absolutne istnienia Jezusa i wszystkich bogów?

                                                Oczywiście, dowody na „istnienie Jezusa” są znacznie mocniejsze, niż na jakąkolwiek inną postać historyczną starożytności. Jeśli kwestionujesz Jego istnienie, to tym bardziej powinieneś zakwestionować istnienie wszystkich pozostałych postaci historycznych tamtego okresu.

                                                > > Jakie „w historii możliwości sprawdzenia są znacznie
                                                > > mniejsze” i jakie występuje tam „prawdopodobieństwo prawdziwości
                                                >
                                                > Mniejsze, bo znikoma jest szansa na odnalezienie nowych materiałów z przeszłości.
                                                > Nie da się cofnąć czasu i przeprowadzić doświadczeń, zebrać obserwacji, na ogół
                                                > jest ich tyle, ile mamy, chociaż czasem nowe technologie pozwalają poszerzyć
                                                > wiedzę na podstawie istniejących danych.

                                                Dlatego jeszcze nikt nie potrafił obalić dowodów na istnienie Jezusa – są one niepodważalne.

                                                > > co za bełkot – sam go wymyśliłeś ?
                                                >
                                                > :)

                                                :) Wiedziałem :)

                                                > > Dlaczego np. ”istnienie Jezusa” ma być
                                                > > (twoim zdaniem) fałszem,
                                                >
                                                > Bo dane na jego temat są sprzeczne i niewiarygodne.

                                                Nie są ani sprzeczne, ani tym bardziej niewiarygodne. Na temat innych znanych postaci są jeszcze bardziej „sprzeczne i niewiarygodne”, a nikt o zdrowych zmysłach nie podważa ich istnienia, jako postaci historycznych :)

                                                > > a istnienie Pitagorasa, Homera, Kserksesa, Augusta,
                                                > > Tyberiusza, Mahometa czy Mieszka I już nie ?
                                                >
                                                > Ponieważ nikt nie ma interesu w tym, by fałszować dane na temat tych ludzi (tak
                                                > jak w przypadku Jezusa), a dane, które mamy są obfite, znacznie bardziej zgodn
                                                > e ze sobą itp. Są wiarygodne.

                                                :)))) Tu wylazło właśnie twoje nieuctwo :))))
                                                Wszystkie te osoby albo nie istniały, albo dowody na ich historyczność są znacznie mniejsze, niż na historyczność Jezusa :))))
                                                Ale, czekam – przedstaw dowody na istnienie tych postaci, jakieś ich pamiętniki, wiarygodne kroniki (oryginały lub zachowane kopie) itp ?

                                                > Prawdziwość ich istnienia jest znacznie większa niż prawdziwość istnienia Jezusa.

                                                Czekam na dowody, a nie twoje osobiste wynurzenia ?

                                                > > > odnajdując kolejne skamieniałości uzupełniamy naszą
                                                > > > wiedzę o PRZEBIEGU ewolucji. Bo sama ewolucja (czyli
                                                > > > zmienność) jest faktem, gdyż odbywa się na naszych oczach.
                                                > >
                                                > > :) Czy ty jesteś aż tak głupi, czy tylko naiwny ? :)
                                                >
                                                > Gdy tak mówisz, to od razu widać, że nie masz argumentów. ;)

                                                Wielokrotnie podawałem argumenty i to nawet nie swoje, lecz naukowców, którzy niejeden ząb stracili na szukanie potwierdzenia tej bajki. Czy chcesz abym przytoczył ponownie ich zdanie na temat braku dowodów na istnienie ewolucji ?

                                                > > Skamieniałości mogą jedynie dowieść, że w przeszłości żyły istoty, których frag
                                                > > menty kości odkopaliśmy,
                                                >
                                                > I które są OGNIWAMI POŚREDNIMI.

                                                Nie. Brak jakichkolwiek „ogniw pośrednich” jest wciąż faktem, którego nie potrafią obalić najwybitniejsi nawet zwolennicy teorii Darwina :)

                                                > > w żadnym zaś razie owe wykopaliska nie
                                                > > mogą potwierdzić teorii ewolucji.
                                                >
                                                > Przecież napisałem, że one nie potwierdzają ewolucji ale WŁAŚNIE TAKI PRZEBIEG
                                                > ewolucji.

                                                To właśnie jest hipoteza, którą jeszcze trzeba udowodnić :)

                                                > Ewolucja to zmienność. Tylko tyle. Zmienia się cały Wszechświat. To jest fakt.

                                                Owszem, ponieważ materia podlega procesom starzenia się i degradacji w czasie. Brak jest wciąż dowodu, że z jednego gatunku powstaje całkiem inny :)

                                                > > Tym bardziej, że brak jest jakichkolwiek form pośr
                                              • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 19.12.12, 17:12
                                                grgkh napisał:

                                                > enrque111 napisał:
                                                >
                                                > > Tym bardziej, że brak jest jakichkolwiek form pośrednich pom
                                                > > iędzy gatunkami tzw. „brakujących ogniw”.
                                                >
                                                > Nieprawda. Właśnie to, co znajdujemy, to NIEKTÓRE ogniwa pośrednie lub ślepe, "
                                                > bezpotomne" odgałęzienia.

                                                To są właśnie bajki, w które ty wierzysz.

                                                > > Podawałem już
                                                >
                                                > Podawałeś. Ale to nie były argumenty.

                                                Czy, tak jak wszystkich innych naukowców potraktujesz także opinię Roberto Fondi’ego profesora na uniwersytecie w Sienie, który w sposób jasny stwierdził: „Od pierwszego pojawienia się skamieniałości do dnia dzisiejszego złożoność i różnorodność istot żywych nie wzrosła. Nowe grupy organizmów zastąpiły poprzednie, jednak formy pośrednie – których naukowcy tak rozpaczliwie poszukują – nie istnieją”. ?
                                                Czy to również nie jest argument ?

                                                > > Tak, można stawiać „hipotezę” np. że Hitler wywołał II wojnę światową,
                                                > > gdyż miał obsesję opanowania świata przez Żydów i chciał ich wymordować, po
                                                > > opanowaniu całego globu – taką hipotezę można postawić i ją sprawdzać,
                                                > > lecz niczego ona nie wniesie do wiedzy historycznej (bez tej hipotezy wiedza
                                                > > będzie ta sama).
                                                >
                                                > Tak. I ta hipoteza jest bardzo dobrze udokumentowana.

                                                :) Tak jak wszystkie bajki, w które wierzysz :) ……. ale dobrze, niech ci będzie – podaj więc te „dobrze udokumentowane” dowody ?
                                          • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 12.12.12, 18:37
                                            grgkh napisał:

                                            > > > Tam, gdzie chodzi o prawdę - tam ZAWSZE są hipotezy
                                            >
                                            > > :) Znowu biedaku jesteś w błędzie :)
                                            > > Tam, gdzie ktoś stawia hipotezy, bardzo rzadko potrafi wskazać prawdę tak
                                            > > jest np. z hipotezą dotyczącą ewolucji :))))
                                            >
                                            > Ewolucja jest faktem, bo rozgrywa się na naszych oczach.

                                            Kłamiesz, alboś zgłupiał do reszty :)
                                            Przecież nawet twoi guru, piewcy ewolucjonizmu twierdzą, że jej nie można dostrzec, ponieważ rozłożona jest na setki tysięcy lat. Wydłubują jednak z ziemi jakieś kostki i opowiadają bajki, że właśnie te kostki są pozostałościami jakiegoś stworzenia, od którego pochodzi rzekomo człowiek, by później się okazało, że to jest kolejne ich fałszerstwo :)))))

                                            Zgodnie z definicją -
                                            > ewolucja to zmienność, w przypadku życia - zmienność kodu genetycznego organizm
                                            > ów żywych. Nie do końca natomiast jest opisany PRZEBIEG ewolucji, gdyż nie mamy
                                            > śladów wszystkich etapów przejściowych i musimy się niektórych domyślać.

                                            Zmienność, to jeszcze nie ewolucja, zmienność znana była już setki lat temu i nikt jakoś nie wyciągał z tego fantastycznych wniosków, że człowiek zmienił się od ameby :)
                                            Zmienność jest cechą różnych gatunków, lecz nie prowadzi ona do wykształcenia nowych – nie znaleziono na tą hipotezę ani jednego dowodu.

                                            > Rozróżniaj:
                                            > 1) ewolucję w ogóle (np. Wszechświata, układów słonecznych, systemów symulowan
                                            > ych itp);

                                            Nie ma żadnej „ewolucji Wszechświata”, czyli przekształcenia się w coś innego – jest po prostu jego rozwój tak, jak jest rozwój człowieka z zarodka, poprzez embrion, płód, dziecko, młodzieńca, dorosłego do starca.

                                            > 2) ewolucję życia (ziemskiego);
                                            Życie ziemskie nie jest również ewolucją, czyli przechodzeniem jednego gatunku w drugi.

                                            > 3) PRZEBIEG ewolucji (rejestrację etapów przejściowych).

                                            Nie ma żadnych „etapów przejściowych”, jeśli są to podaj na to dowody …. … może dostaniesz Nobla, gdyż jeszcze nikomu przed tobą się ta sztuka nie udała :)

                                            > Pierwsze dwie to w gruncie rzeczy jeden proces - wynik działania fizyki - to jest fakt.

                                            To są brednie, których nikt jeszcze nie zdołał udowodnić :)

                                            > Przebieg procesów szczegółowych, jak ten dotyczący życia, dokumentujemy zbieran
                                            > iem obserwacji etapów pośrednich - im ich jest więcej, tym bardziej wzrasta ich
                                            > wiarygodność.

                                            Nie ma żadnych „etapów pośrednich”, chyba że w twoim łbie :)
                                            • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 16.12.12, 01:19
                                              enrque111 napisał:

                                              > grgkh napisał:

                                              > > > > Tam, gdzie chodzi o prawdę - tam ZAWSZE są hipotezy

                                              > > > :) Znowu biedaku jesteś w błędzie :)

                                              > > > Tam, gdzie ktoś stawia hipotezy, bardzo
                                              > > > rzadko potrafi wskazać prawdę tak
                                              > > > jest np. z hipotezą dotyczącą ewolucji :))))

                                              > > Ewolucja jest faktem, bo rozgrywa się na naszych oczach.

                                              > Kłamiesz, alboś zgłupiał do reszty :)
                                              > Przecież nawet twoi guru, piewcy ewolucjonizmu twierdzą, że jej nie można dostr
                                              > zec, ponieważ rozłożona jest na setki tysięcy lat.

                                              Na setki tysięcy? Na miliardy lat. Ale dostrzec ją można. To ewolucja Wszechświata. Wszystko, co znajduje się wewnątrz niego ewoluuje wraz z nim. To są ewolucje cząstkowe, np. ewolucja życia, które jest zwyczajną chemią. Organizmy żywe funkcjonują i zmieniają się zgodnie z ogólnymi regułami fizyki świata i jej uogólnienia na chemię.

                                              Według powszechnie przyjętych teorii potwierdzonych przez różne dane obserwacyjne wiek Wszechświata wynosi 13,75 ± 0,11 miliardów lat. Średnica widzialnego wszechświata to około 92 miliardy lat świetlnych, czyli 8,8 × 1026 metrów. Zgodnie ze współczesną wiedzą Wszechświat powstał z osobliwości (punktu, w którym była skupiona cała jego materia i energia) w Wielkim Wybuchu. Od tego momentu Wszechświat powiększył się do obecnej postaci, prawdopodobnie przechodząc przez krótki okres kosmologicznej inflacji, która spowodowała, że jego gęstość jest równa gęstości krytycznej.

                                              > Wydłubują jednak z ziemi jakieś kostki

                                              Trupy. Twój też się tam kiedyś znajdzie i może go ktoś wydłubie. Albo rozpadnie się na atomy, które zbudują ciała innych organizmów żywych.

                                              > i opowiadają bajki, że właśnie te kostki są pozostałościami jakiegoś
                                              > stworzenia, od którego pochodzi rzekomo człowiek, by później się okazało, że t
                                              > o jest kolejne ich fałszerstwo :)))))

                                              To jest potwierdzenie etapów przejściowych, potwierdzenie szczegółów PRZEBIEGU ewolucji życia na Ziemi. A elementy tego przebiegu ewolucji obserwujemy codziennie gdy widzimy zmiany w kodzie genetycznym np. bakterii i wirusów. one się zmieniają. Stają się inne niż były dotąd. Niektóre. Ewolucja trwa i rozgrywa się na naszych oczach. Obserwujemy ją w czasie rzeczywistym.

                                              > > Zgodnie z definicją - ewolucja to zmienność,
                                              > > w przypadku życia - zmienność kodu genetycznego
                                              > > organizmów żywych. Nie do końca natomiast jest
                                              > > opisany PRZEBIEG ewolucji, gdyż nie mamy śladów
                                              > > wszystkich etapów przejściowych i musimy się
                                              > > niektórych domyślać.
                                              >
                                              > Zmienność, to jeszcze nie ewolucja,

                                              Zmienność do dokładnie ewolucja. Zmienność programów tworzenia organizmów czyli kodu genetycznego.

                                              > Zmienność jest cechą różnych gatunków,
                                              > lecz nie prowadzi ona do wykształcenia nowych
                                              > – nie znaleziono na tą hipotezę ani jednego dowodu.

                                              Każdy organizm jest NOWY, ale niektóre są tylko TROCHĘ INNE, czasem niezauważalnie dla oka. Nawarstwienie tych drobnych zmian to zmiany większe, tworzące organizmy różniące się bardziej.

                                              > > Rozróżniaj:
                                              > > 1) ewolucję w ogóle (np. Wszechświata,
                                              > > układów słonecznych, systemów symulowanych itp);
                                              >
                                              > Nie ma żadnej „ewolucji Wszechświata”,

                                              Owszem, jest. Ewolucja Wszechświata

                                              > czyli przekształcenia się w
                                              > coś innego – jest po prostu jego rozwój tak, jak jest rozwój człowieka z
                                              > zarodka, poprzez embrion, płód, dziecko, młodzieńca, dorosłego do starca.

                                              Nie. W przypadku wirusów i bakterii jest to nabywanie nowych cech, których poprzednie wersje - przodkowie - nie mieli. To przypadkowe, utrwalone mutacje, uszkodzenia kodu, z których część okazuje się nieszkodliwa i dająca nowe cechy przystosowawcze.

                                              > > 2) ewolucję życia (ziemskiego);

                                              > Życie ziemskie nie jest również ewolucją, czyli przechodzeniem jednego gatunku
                                              > w drugi.

                                              Jest. Nawarstwienie się wielu drobnych zmian daje duże zmiany, powstają nowe gatunki.

                                              > > 3) PRZEBIEG ewolucji (rejestrację etapów przejściowych).
                                              >
                                              > Nie ma żadnych „etapów przejściowych”, jeśli są to podaj na to dowo
                                              > dy …. … może dostaniesz Nobla, gdyż jeszcze nikomu przed tobą się t
                                              > a sztuka nie udała :)

                                              Są takie etapy różniące się od siebie minimalnie. Potomek może się różnić od rodziców (rodzica) - obserwujemy to u wirusów i bakterii.

                                              > > Pierwsze dwie to w gruncie rzeczy jeden proces - wynik działania fizyki -
                                              > to jest fakt.
                                              >
                                              > To są brednie, których nikt jeszcze nie zdołał udowodnić :)

                                              Nie. To jest fakt. Wszechświat się zmienia, ewoluuje.

                                              > > Przebieg procesów szczegółowych, jak ten
                                              > > dotyczący życia, dokumentujemy zbieraniem obserwacji
                                              > > etapów pośrednich - im ich jest więcej, tym bardziej
                                              > > wzrasta ich wiarygodność.
                                              >
                                              > Nie ma żadnych „etapów pośrednich”, chyba że w twoim łbie :)

                                              Nie jesteś grzeczny, ale to wynika z Twojego braku argumentów. Rozumiem Twoją panikę i bezradność. A religia to straszne badziewie. Co ona z Ciebie zrobiła.
                                              • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 19.12.12, 17:16
                                                grgkh napisał:

                                                > > > > > Tam, gdzie chodzi o prawdę - tam ZAWSZE są hipotezy
                                                >
                                                > > > > :) Znowu biedaku jesteś w błędzie :)
                                                >
                                                > > > > Tam, gdzie ktoś stawia hipotezy, bardzo
                                                > > > > rzadko potrafi wskazać prawdę tak
                                                > > > > jest np. z hipotezą dotyczącą ewolucji :))))
                                                >
                                                > > > Ewolucja jest faktem, bo rozgrywa się na naszych oczach.
                                                >
                                                > > Kłamiesz, alboś zgłupiał do reszty :)
                                                > > Przecież nawet twoi guru, piewcy ewolucjonizmu twierdzą, że jej nie można dostrzec,
                                                > > ponieważ rozłożona jest na setki tysięcy lat.
                                                >
                                                > Na setki tysięcy? Na miliardy lat. Ale dostrzec ją można. To ewolucja Wszechświata.
                                                > Wszystko, co znajduje się wewnątrz niego ewoluuje wraz z nim. To są ewolucje
                                                > cząstkowe, np. ewolucja życia, które jest zwyczajną chemią. Organizmy żywe
                                                > funkcjonują i zmieniają się zgodnie z ogólnymi regułami fizyki świata i jej uogó
                                                > lnienia na chemię.

                                                Kolejne wciskasz bałamuty, które nie są żadnym dowodem tylko hipotezą. Nikt natomiast i w dodatku nigdy nie kwestionował, że cały świat materialny ulega zmianom (możesz nazwać to mutacją lub ewolucją, która jednakże nie prowadzi do ukształtowania formy wyższej, lecz do degradacji, rozpadu i śmierci) – już od starożytności znana jest maksyma Heraklita {i]”panta rei”[/i], lecz nie jest to żadnym dowodem na darwinowską ewolucję gatunków, na którą nie ma nawet nikłych przesłanek, nie mówiąc już o jakichkolwiek dowodach.

                                                > Według powszechnie przyjętyc
                                                > h teorii potwierdzonych przez różne dane obserwacyjne wiek Wszechświata wynosi
                                                > 13,75 ± 0,11 miliardów lat. Średnica widzialnego wszechświata to około 9
                                                > 2 miliardy lat świetlnych, czyli 8,8 × 1026 metrów. Zgodnie ze współczesną wied
                                                > zą Wszechświat powstał z osobliwości (punktu, w którym była skupiona cała jego
                                                > materia i energia) w Wielkim Wybuchu. Od tego momentu Wszechświat powiększył si
                                                > ę do obecnej postaci, prawdopodobnie przechodząc przez krótki okres kosmologicz
                                                > nej inflacji, która spowodowała, że jego gęstość jest równa gęstości krytycznej
                                                > .


                                                Tak, to jest jedna z wielu bajek, której wartość jest wcale nie większa, niż bajki o „Kopciuszku” (mam na myśli ów „punkt, w którym była skupiona cała materia”, wybuchając w wyniku samozapłonu) :)

                                                > > Wydłubują jednak z ziemi jakieś kostki
                                                >
                                                > Trupy. Twój też się tam kiedyś znajdzie i może go ktoś wydłubie. Albo rozpadnie
                                                > się na atomy, które zbudują ciała innych organizmów żywych.

                                                Trupy, nie trupy, w każdym razie kostki, ponieważ żadnego całego ciała (trupa) nigdy nie znaleziono, a który dowodziłby teorii ewolucji i był owym „brakującym ogniwem”, poszukiwanym z pianą na ustach przez różnych entuzjastów darwinowskiej teorii.

                                                > > i opowiadają bajki, że właśnie te kostki są pozostałościami jakiegoś
                                                > > stworzenia, od którego pochodzi rzekomo człowiek, by później się okazało, że
                                                > > to jest kolejne ich fałszerstwo :)))))
                                                >
                                                > To jest potwierdzenie etapów przejściowych, potwierdzenie szczegółów PRZEBIEGU
                                                > ewolucji życia na Ziemi. A elementy tego przebiegu ewolucji obserwujemy codzien
                                                > nie gdy widzimy zmiany w kodzie genetycznym np. bakterii i wirusów. one się zmi
                                                > eniają. Stają się inne niż były dotąd. Niektóre. Ewolucja trwa i rozgrywa się n
                                                > a naszych oczach. Obserwujemy ją w czasie rzeczywistym.

                                                Nie ma i nigdy nie było żadnych „etapów przejściowych”, w przeciwnym razie podałbyś cytat z jakiegoś autorytetu, czy jakiś inny dowód materialny, a nie tylko swoje solenne zapewnienia i opisy nie dowiedzionej teorii dla półgłówków :)
                                                Bakterie i wirusy, po wszystkich mutacjach i zmianach nadal są tylko bakteriami i wirusami, a jakimś nowym gatunkiem …… np. kijanką :)
                                                Gdzie trwa ta ewolucja, jaki nowy gatunek wykształcił się na naszych oczach ???

                                                > > > Zgodnie z definicją - ewolucja to zmienność,
                                                > > > w przypadku życia - zmienność kodu genetycznego
                                                > > > organizmów żywych. Nie do końca natomiast jest
                                                > > > opisany PRZEBIEG ewolucji, gdyż nie mamy śladów
                                                > > > wszystkich etapów przejściowych i musimy się
                                                > > > niektórych domyślać.
                                                > >
                                                > > Zmienność, to jeszcze nie ewolucja,
                                                >
                                                > Zmienność do dokładnie ewolucja. Zmienność programów tworzenia organizmów czyli
                                                > kodu genetycznego.

                                                Zmienność to mutacja, owszem niektórzy nazywają ją niekiedy „ewolucją”, ale nie jest to przekształcanie się jednego gatunku w drugi. Zmutowany wielokrotnie wilczur może zmienić się (wyewoluować) w pekińczyka, ale zawsze będzie to ten sam gatunek psa.

                                                > > Zmienność jest cechą różnych gatunków,
                                                > > lecz nie prowadzi ona do wykształcenia nowych
                                                > > – nie znaleziono na tą hipotezę ani jednego dowodu.
                                                >
                                                > Każdy organizm jest NOWY, ale niektóre są tylko TROCHĘ INNE, czasem niezauważal
                                                > nie dla oka. Nawarstwienie tych drobnych zmian to zmiany większe, tworzące orga
                                                > nizmy różniące się bardziej.

                                                To jest ta sama, ciągle przedstawiana przez nieuków brednia, która nie ma żadnego uzasadnienia w rzeczywistości – brak na to jakichkolwiek dowodów.

                                                > > > Rozróżniaj:
                                                > > > 1) ewolucję w ogóle (np. Wszechświata,
                                                > > > układów słonecznych, systemów symulowanych itp);
                                                > >
                                                > > Nie ma żadnej „ewolucji Wszechświata”,
                                                >
                                                > Owszem, jest. Ewolucja Wszechświata

                                                Wyjaśniliśmy już sobie, że zmienność nie równa się ewolucja, chociaż przez niektórych tak jest nazywana. „Ewolucji” w tym rozumieniu dokonuje w trakcie życia każdy człowiek, zmieniając się od zarodka, poprzez płód, niemowlę, dziecko, młodzieńca, dorosłego aż do starca – nadal jest to jednak ten sam człowiek, a nie np. gęś, czy małpa.

                                                > Nie. W przypadku wirusów i bakterii jest to nabywanie nowych cech, których popr
                                                > zednie wersje - przodkowie - nie mieli. To przypadkowe, utrwalone mutacje, uszk
                                                > odzenia kodu, z których część okazuje się nieszkodliwa i dająca nowe cechy przy
                                                > stosowawcze.

                                                Człowiek również nabywanie nowych cech, których poprzednie wersje - przodkowie - nie mieli, np. kolor skóry, wzrost, zdolności postrzegania świata, predyspozycje psycho-fizyczne itd. – nadal jednak jest to ten sam gatunek – człowiek.

                                                > > > 2) ewolucję życia (ziemskiego);
                                                >
                                                > > Życie ziemskie nie jest również ewolucją, czyli przechodzeniem jednego gatunku
                                                > > w drugi.
                                                >
                                                > Jest. Nawarstwienie się wielu drobnych zmian daje duże zmiany, powstają nowe gatunki.

                                                Podaj jakie i przedstaw dowody ?

                                                > > > 3) PRZEBIEG ewolucji (rejestrację etapów przejściowych).
                                                > >
                                                > > Nie ma żadnych „etapów przejściowych”, jeśli są to podaj na to dowo
                                                > > dy …. … może dostaniesz Nobla, gdyż jeszcze nikomu przed tobą się
                                                > > ta sztuka nie udała :)
                                                >
                                                > Są takie etapy różniące się od siebie minimalnie. Potomek może się różnić od
                                                > rodziców (rodzica) - obserwujemy to u wirusów i bakterii.

                                                Przykład chybiony, ponieważ zmutowany (wyewoluowany) wirus lub bakteria nadal pozostaje wirusem i bakterią.

                                                > > > Pierwsze dwie to w gruncie rzeczy jeden proces - wynik działania fizyki -to jest fakt.
                                                > >
                                                > > To są brednie, których nikt jeszcze nie zdołał udowodnić :)
                                                >
                                                > Nie. To jest fakt. Wszechświat się zmienia, ewoluuje.

                                                To, że się zmienia, jak dowiod
                                              • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 1 19.12.12, 17:26
                                                grgkh napisał:

                                                > > > Pierwsze dwie to w gruncie rzeczy jeden proces - wynik działania fizyki -to jest fakt.
                                                > >
                                                > > To są brednie, których nikt jeszcze nie zdołał udowodnić :)
                                                >
                                                > Nie. To jest fakt. Wszechświat się zmienia, ewoluuje.

                                                To, że się zmienia, jak dowiodłem powyżej, wcale nie oznacza, że wyłania się z niego jakiś nowy, nie istniejący wcześniej byt.

                                                > > Nie ma żadnych „etapów pośrednich”, chyba że w twoim łbie :)
                                                >
                                                > Nie jesteś grzeczny, ale to wynika z Twojego braku argumentów. Rozumiem Twoją
                                                > panikę i bezradność. A religia to straszne badziewie. Co ona z Ciebie zrobiła.

                                                Przeczytaj to co napisałem powyżej, a sam stwierdzisz, że to właśnie ja podaję przykłady i argumenty, a ty tylko jakieś bajki i fantastyczne przypuszczenia, na które brak jakichkolwiek dowodów :)
                            • grgkh Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 2 23.11.12, 02:02
                              enrque111 napisał:

                              > grgkh napisał:

                              > > > > tacy jak Ty podżegają ludzi religią do nienawiści i terroryzmu.

                              > > > Kłamstwo nie poparte żadnym dowodem.

                              > > Owszem. Patrz na przykład Ulsteru - dwa odłamy tej samej religii,
                              > > odnoszące się do tego samego boga, a wystarczy deklaracja
                              > > przynależności, żeby podlegać nienawiści i zabijaniu.


                              > Nie słyszałem, aby mieszkańcy Ulsteru byli wyznawcami jakiegoś boga,

                              To są protestanci i katolicy. Wierzą w tego samego boga.

                              > Poza tym chodzi tam o animozje narodowościowe, a nie religijne,

                              Nieprawda. Chodzi tam TAKŻE o animozje religijne.

                              > a tylko przypadkowo podział religijny przebiega równolegle z narodowym

                              A więc zbiega się, czyli że istnieje korelacja, której nie możesz zaprzeczyć.
                              W 2005 roku IRA przyrzekła rozbrojenie, lecz kilka skrajnych odłamów tej organizacji sprzeciwia się procesowi pokojowemu i katolicko-protestanckiemu rządowi. Frakcje te wciąż dokonują sporadycznych ataków na północnoirlandzkie siły bezpieczeństwa oraz obiekty rządowe


                              Media chętnie wychwytują informacje o kolejnych zamachach bombowych. Często zapominają jednak, że za atakami terrorystycznymi nie stoi tylko IRA. Przemoc jest dziełem obu stron konfliktu. Ekstremistyczne ugrupowania protestanckie szybko przeszły od zakłócania demonstracji ruchu praw człowieka do fizycznych prowokacji i zbrojnych aktów terroru. „Za przelaną krew w Ulsterze współodpowiedzialność z IRA ponoszą zarówno protestanckie Komando Czerwonej Ręki, Stowarzyszenie Obrony Ulsteru (UDA), Ochotnicze Siły Ulsteru (UVF) jak i wiele innych bojówek paramilitarnych skupionych wokół pastora Paisleya” . (…)
                              Niewielkie grupy radykałów po obu stronach próbowały storpedować porozumienie. Prowincję znów zalała fala bezsensownej przemocy i wzrosło napięcie między protestantami, siłami bezpieczeństwa i katolikami. Niestety, w pierwszych dniach lipca „nieznani sprawcy” podpalili dziewięć kościołów katolickich w prowincji. (…)
                              Południe wyspy, Republika Irlandzka, jest krajem przesiąkniętym katolicyzmem. Może to tłumaczyć nieufność większości protestantów wobec idei zjednoczenia Irlandii. Ich zdaniem ustawodawstwo Republiki jest zbytnio oparte na moralności katolickiej. Dotyczy to w szczególności prawa rodzinnego i zagadnień socjalnych. Rzeczywiście, po dziś dzień, nie ma w republice instytucji rozwodów, istnieje restrykcyjne prawo aborcyjne, a sprawa dostępności środków antykoncepcyjnych budziła do niedawna powszechne kontrowersje. Wśród protestantów ulsterskich przetrwał stereotyp irlandzkiego katolika- ślepego niewolnika papieża. Należy pamiętać jednak, że prześladowania katolików w Irlandii w przeszłości i w Ulsterze obecnie, sprawiły, że katolicyzm wpisał się na stałe w ducha narodu irlandzkiego.
                              Irlandia Północna od samego początku dzieliła się na protestancką większość i katolicką mniejszość. Tę granicę podtrzymywał brak małżeństw mieszanych, oddzielne szkolnictwo i segregacja mieszkaniowa. Protestancka dominacja w prowincji i funkcjonowanie systemu dyskryminacji katolików spowodowały, że ci zaczęli uważać się za obywateli drugiej kategorii. Katolicy stali się upośledzoną pod względem politycznym, społecznym i ekonomicznym grupą ludności. Prowincja rządzona była przez protestancką większość wedle jej uznania, ze szkodą dla bezsilnej katolickiej mniejszości.
                              Dyskryminacja polityczna katolików wiązała się z wyborami do lokalnego parlamentu i władz terenowych. W miastach obie społeczności żyją w zwartych, terytorialnie wyodrębnionych skupiskach etnicznych. (…)


                              > i stąd media zwracają głównie na to uwagę. Podobne konflikty
                              > w innych krajach zachodzą pomiędzy wyznawcami tej samej religii
                              > (Irak, Algieria, Syria, kraj Basków, Kongo itd.)

                              Podobne, a więc z motywującym działaniem religii. Religia nie jest w tych konfliktach obojętna i dobra, jest zaangażowana i zła.
                              • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 2 28.11.12, 21:22
                                grgkh napisał:

                                > enrque111 napisał:
                                >
                                > > Nie słyszałem, aby mieszkańcy Ulsteru byli wyznawcami jakiegoś boga,
                                >
                                > To są protestanci i katolicy. Wierzą w tego samego boga.

                                W żadnego boga z całą pewnością nie wierzą (przynajmniej zdecydowana większość z nich).

                                > > Poza tym chodzi tam o animozje narodowościowe, a nie religijne,
                                >
                                > Nieprawda. Chodzi tam TAKŻE o animozje religijne.

                                Nie prawda.

                                > > a tylko przypadkowo podział religijny przebiega równolegle z narodowym
                                >
                                > A więc zb
                                > iega się, czyli że istnieje korelacja, której nie możesz zaprzeczyć.
                                > W 2005 roku IRA przyrzekła rozbrojenie, lecz kilka skrajnych odłamów tej organi
                                > zacji sprzeciwia się procesowi pokojowemu i katolicko-protestanckiemu rządowi.
                                > Frakcje te wciąż dokonują sporadycznych ataków na północnoirlandzkie siły bezpi
                                > eczeństwa oraz obiekty rządowe


                                Sam więc widzisz, że różne frakcje sprzeciwiają się ” katolicko-protestanckiemu rządowi”, a zatem nie chodzi tu wcale o konflikt na tle religijnym. Naucz się wreszcie myśleć logicznie.

                                > [url=http://www.elstudento.org/articles.php?article_id=3273]

                                Dywagacje z tego artykułu są równie prawdziwe, jak doniesienia mediów Korei Pn o bogactwie ich kraju :)

                                > > i stąd media zwracają głównie na to uwagę. Podobne konflikty
                                > > w innych krajach zachodzą pomiędzy wyznawcami tej samej religii
                                > > (Irak, Algieria, Syria, kraj Basków, Kongo itd.)
                                >
                                > Podobne, a więc z motywującym działaniem religii. Religia nie jest w tych konfl
                                > iktach obojętna i dobra, jest zaangażowana i zła.

                                Właśnie bez żadnych motywacji religijnych, mój pozbawiony logiki biedaku :)))
                                • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 2 10.12.12, 20:11
                                  enrque111 napisał:

                                  > grgkh napisał:

                                  > > > Poza tym chodzi tam o animozje narodowościowe, a nie religijne,
                                  > >
                                  > > Nieprawda. Chodzi tam TAKŻE o animozje religijne.
                                  >
                                  > Nie prawda.

                                  > Sam więc widzisz, że różne frakcje sprzeciwiają się ” katolicko-protes
                                  > tanckiemu rządowi”
                                  , a zatem nie chodzi tu wcale o konflikt na tle rel
                                  > igijnym. Naucz się wreszcie myśleć logicznie.

                                  Napisałem, że religia jest czynnikiem motywującym. Niejedynym ale działającym wyraźnie. Religia to zło, które motywuje do nienawiści.

                                  > > > i stąd media zwracają głównie na to uwagę. Podobne konflikty
                                  > > > w innych krajach zachodzą pomiędzy wyznawcami tej samej religii
                                  > > > (Irak, Algieria, Syria, kraj Basków, Kongo itd.)
                                  > >
                                  > > Podobne, a więc z motywującym działaniem religii.
                                  > > Religia nie jest w tych konfliktach obojętna i dobra,
                                  > > jest zaangażowana i zła.
                                  >
                                  > Właśnie bez żadnych motywacji religijnych, mój pozbawiony logiki biedaku :)))

                                  Owszem. Powtarzam - religia motywuje do nienawiści. Na całym świecie trwa mnóstwo wojen religijnych. Hitler też używał hasła "Gott mit uns", którym motywował wyznawców twojego boga do walki. Religia motywuje do nienawiści.
                                  • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 2 10.12.12, 21:05
                                    grgkh napisał: 20:11 Dialog …

                                    > Napisałem, że religia jest czynnikiem motywującym. Niejedynym ale działającym w
                                    > yraźnie. Religia to zło, które motywuje do nienawiści.

                                    Po pierwsze uogólniasz, po drugie nie przedstawiasz żadnego dowodu tej bzdurnej tezy, a po trzecie jest wręcz przeciwnie, ponieważ wszelkie fakty historyczne dowodzą, że to brak wiary, odejście od zasad religijnych oraz przyjęcie postawy ateistycznej zawsze prowadziło i prowadzi do horrendalnych, potwornych i niespotykanych zbrodni.

                                    > > > > i stąd media zwracają głównie na to uwagę. Podobne konflikty
                                    > > > > w innych krajach zachodzą pomiędzy wyznawcami tej samej relig
                                    > ii
                                    > > > > (Irak, Algieria, Syria, kraj Basków, Kongo itd.)
                                    > > >
                                    > > > Podobne, a więc z motywującym działaniem religii.
                                    > > > Religia nie jest w tych konfliktach obojętna i dobra,
                                    > > > jest zaangażowana i zła.
                                    > >
                                    > > Właśnie bez żadnych motywacji religijnych, mój pozbawiony logiki biedaku
                                    > :)))
                                    >
                                    > Owszem. Powtarzam - religia motywuje do nienawiści. Na całym świecie trwa mnóst
                                    > wo wojen religijnych. Hitler też używał hasła "Gott mit uns", którym motywował
                                    > wyznawców twojego boga do walki. Religia motywuje do nienawiści.

                                    Wojny religijne prowadzili i prowadzą nadal tylko muzułmanie, ponieważ mają ten obowiązek zapisany w Koranie. Hitler nie prowadził żadnej wojny religijnej, zaś owe hasło, które podałeś odnosiło się raczej do wielkości militarnej państwa pruskiego, a nie odniesień religijnych, tym bardziej, że naziści z historii Niemiec wyciągali tylko to co im odpowiadało np. mitologię germańską, którą przeciwstawiali tradycji judeochrześcijańskiej.
                                    Musisz więcej się uczyć, to może przestaniesz się ośmieszać na forum :)
                                    • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 2 10.12.12, 23:09
                                      enrque111 napisał:

                                      > grgkh napisał: 20:11 Dialog …
                                      >
                                      > > Napisałem, że religia jest czynnikiem motywującym.
                                      > > Niejedynym ale działającym wyraźnie.
                                      > > Religia to zło, które motywuje do nienawiści.
                                      >
                                      > Po pierwsze uogólniasz, po drugie nie przedstawiasz żadnego dowodu tej bzdurnej
                                      > tezy, a po trzecie jest wręcz przeciwnie, ponieważ wszelkie fakty historyczne
                                      > dowodzą, że to brak wiary, odejście od zasad religijnych oraz przyjęcie postawy
                                      > ateistycznej zawsze prowadziło i prowadzi do horrendalnych, potwornych i niesp
                                      > otykanych zbrodni.

                                      Dowód? Np. takie zdanie, które przytoczę w przybliżeniu: "powiedział głupi, że bóg nie istnieje w sercu jego"... czy jakoś podobnie. Skomar Ci to powie dokładnie. To hasełko szerzy pogardę dla tych, którzy nie wierzą w bogów. Motywuje do nienawiści.

                                      > > Owszem. Powtarzam - religia motywuje do nienawiści. Na całym świecie trwa
                                      > mnóst
                                      > > wo wojen religijnych. Hitler też używał hasła "Gott mit uns", którym moty
                                      > wował
                                      > > wyznawców twojego boga do walki. Religia motywuje do nienawiści.
                                      >
                                      > Wojny religijne prowadzili i prowadzą nadal tylko muzułmanie, ponieważ mają ten
                                      > obowiązek zapisany w Koranie. Hitler nie prowadził żadnej wojny religijnej, za
                                      > ś owe hasło, które podałeś odnosiło się raczej do wielkości militarnej państwa
                                      > pruskiego, a nie odniesień religijnych, tym bardziej, że naziści z historii Nie
                                      > miec wyciągali tylko to co im odpowiadało np. mitologię germańską, którą przeci
                                      > wstawiali tradycji judeochrześcijańskiej.
                                      > Musisz więcej się uczyć, to może przestaniesz się ośmieszać na forum :)

                                      Hitler używał hasła "Gott mit uns". Używał boga do wojny zachęcając żołnierzy wierzących w Twojego bożka Jezusa do zabijania ludzi. Niewinnych. Takie są wojny o podłożu religijnym. Najmniejsze odwołanie się do bogów powiązane z agresją to wojna religijna. Hitler występował przeciwko innej nacji i wierze, przeciwko Żydom. Niejednokrotnie przynależność do Żydów (żydów jako wyznania) testowano sprawdzaniem, CZY POTRAFIĄ SIĘ PRZEŻEGNAĆ PO KATOLICKU. Niepomyślna weryfikacja była równoważna wyrokowi śmierci na bezbronnych ludziach. TO JEST WOJNA RELIGIJNA, Heniu. I ludobójstwo rzeszy żołnierzy wierzących w boga dobra, ale zabijających bez wydawania wyroku śmierci.

                                      Ta religia jest obłudna, potworna, makabryczna, bezużyteczna, sprowadzająca na manowce, czyniąca ludzi bestiami. Żołnierze wierzący w tego boga zabijali prosząc go o pomyślność. Bezmyślne, sterowane religią bestie ludzie.

                                      Rzygać mi się chce, gdy pomyślę, jak to możliwe, że człowiek odwołujący się do boga, modlący się do niego, idzie zabijać innych, niewinnych ludzi. Gdzie jego logika, gdzie opór umysłu posługującego się racjonalnością, gdzie zasady współistnienia.

                                      Religia degeneruje. Odbiera człowieczeństwo. Religia, taka jak Twoja, to zło w pigułce.
                                      • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 2 12.12.12, 16:52
                                        grgkh napisał:

                                        > > > Napisałem, że religia jest czynnikiem motywującym.
                                        > > > Niejedynym ale działającym wyraźnie.
                                        > > > Religia to zło, które motywuje do nienawiści.
                                        > >
                                        > > Po pierwsze uogólniasz, po drugie nie przedstawiasz żadnego dowodu tej bzdurnej
                                        > > tezy, a po trzecie jest wręcz przeciwnie, ponieważ wszelkie fakty historyczne
                                        > > dowodzą, że to brak wiary, odejście od zasad religijnych oraz przyjęcie postawy
                                        > > ateistycznej zawsze prowadziło i prowadzi do horrendalnych, potwornych iniesp
                                        > > otykanych zbrodni.
                                        >
                                        > Dowód? Np. takie zdanie, które przytoczę w przybliżeniu: "powiedział głupi, że
                                        > bóg nie istnieje w sercu jego"... czy jakoś podobnie. Skomar Ci to powie dokład
                                        > nie. To hasełko szerzy pogardę dla tych, którzy nie wierzą w bogów. Motywuje do
                                        > nienawiści.

                                        Nie ma nigdzie takiego zdania, które przytoczyłeś. Poza tym słowo „głupi” jest ocenne, tak jak „mądry” – gdybyśmy wyrzucili z dyskursu jedno, to należałoby wyrzucić również drugie, które jest jego przeciwstawieniem. Nadal nie uczysz się logiki ?
                                        :) Niedługo „nienawiścią” będzie wypowiedzenie jakiegokolwiek słowa , wyrażającego nawet najmniejszą dezaprobatę dla czyichś poglądów lub działań – to właśnie jest totalitaryzm, zniewolenie człowieka i narzucenie mu obcych kulturowo i obyczajowo poglądów.

                                        > Hitler używał hasła "Gott mit uns". Używał boga do wojny zachęcając żołnierzy w
                                        > ierzących w Twojego bożka Jezusa do zabijania ludzi. Niewinnych.

                                        Nie wiem, czy to Hitler używał tego zawołania, czy jacyś jego podwładni, a może ktoś czynił to bez jego woli, nie wiem również jakiego „boga” ten ktoś miał na myśli, a może było to dla nazistów obojętne, wszak oni preferowali mitologię germańską, więc za boga uważali jakiegoś demona – nie wiem, ale mam nadzieję, że ty zgłębiłeś ten problem i nam tu go zaraz wyłuszczysz ?

                                        > Takie są wojny o podłożu religijnym.

                                        A zatem II wojnę światową uważasz za wojnę o podłożu religijnym ??? Opowiedz coś o tym.

                                        > Najmniejsze odwołanie się do bogów powiązane z agresją to wojna religijna.

                                        :) A najmniejsze odwołanie się do „pokoju” to wojna o pokój ?

                                        > Hitler występował przeciwko innej nacji i wierze, przeciwko
                                        > Żydom. Niejednokrotnie przynależność do Żydów (żydów jako wyznania) testowano s
                                        > prawdzaniem, CZY POTRAFIĄ SIĘ PRZEŻEGNAĆ PO KATOLICKU. Niepomyślna weryfikacja
                                        > była równoważna wyrokowi śmierci na bezbronnych ludziach. TO JEST WOJNA RELIGIJ
                                        > NA, Heniu. I ludobójstwo rzeszy żołnierzy wierzących w boga dobra, ale zabijają
                                        > cych bez wydawania wyroku śmierci.

                                        Nie miało znaczenia, czy ktoś był żydem, polakiem, czy rosjaninem – otóż najgorzej traktowani przez Niemców byli więźniowie rosyjscy. Najwięcej w wojnie z Hitlerem zginęło prawosławnych, w drugiej kolejności katolików, na trzecim miejscu byli wyznawcy protestantyzmu, a dopiero na szarym końcu żydzi. Hitler, mój biedny nieuku był ateistą :)

                                        > Ta religia jest obłudna, potworna, makabryczna, bezużyteczna, sprowadzająca na
                                        > manowce, czyniąca ludzi bestiami. Żołnierze wierzący w tego boga zabijali prosz
                                        > ąc go o pomyślność. Bezmyślne, sterowane religią bestie ludzie.

                                        :) Twoje zaklinanie prawdy jest niezwykle zabawne, a pomieszanie pojęć wręcz podręcznikowe i charakterystyczne dla nieuków oraz fanatycznych ateistów :)

                                        > Rzygać mi się chce, gdy pomyślę, jak to możliwe, że człowiek odwołujący się do
                                        > boga, modlący się do niego, idzie zabijać innych, niewinnych ludzi. Gdzie jego
                                        > logika, gdzie opór umysłu posługującego się racjonalnością, gdzie zasady współi
                                        > stnienia.

                                        Ja również nie wiem, jak można modlić się do jakiegoś boga, tym bardziej nie pojmuję piewców „racjonalności” i ateizmu, którzy okazują się zawsze największymi totalniakami i najokrutniejszymi oprawcami w dziejach, gdy tylko uda im się dochrapać władzy.

                                        > Religia degeneruje. Odbiera człowieczeństwo. Religia, taka jak Twoja, to zło w
                                        > pigułce.

                                        :) Oczywiście, jak zawsze mijasz się z prawdą, pomijając już nawet kondycję twojego umysłu, która wnioskując z powyższych stwierdzeń jest w stanie agonalnym :)
                                        • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 2 15.12.12, 20:11
                                          enrque111 napisał:

                                          > grgkh napisał:
                                          >
                                          > > > > Napisałem, że religia jest czynnikiem motywującym.
                                          > > > > Niejedynym ale działającym wyraźnie.
                                          > > > > Religia to zło, które motywuje do nienawiści.

                                          > > Dowód? Np. takie zdanie, które przytoczę w przybliżeniu:
                                          > > "powiedział głupi, że bóg nie istnieje w sercu jego" (...)
                                          > > To hasełko szerzy pogardę dla tych, którzy nie wierzą w bogów.
                                          > > Motywuje do nienawiści.

                                          > Nie ma nigdzie takiego zdania, które przytoczyłeś.

                                          Jest: Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma Boga».
                                          Jesteś niedouczony. www.nonpossumus.pl/ps/Ps/53.php

                                          Jest to zdanie pełne nienawiści, traktujące ludzi niewierzących jako gorszych, jako głupich. Tymczasem głupota jest po drugiej stronie. To ALOGICZNI wierzący są w sensie braku logiki głupi.

                                          > > Hitler używał hasła "Gott mit uns".
                                          > > Używał boga do wojny zachęcając żołnierzy wierzących
                                          > > w Twojego bożka Jezusa do zabijania ludzi. Niewinnych.
                                          >
                                          > Nie wiem, czy to Hitler używał tego zawołania,

                                          To oczywiste, że nie wiesz. Ale Hitler go używał. Gott mit uns (Bóg jest z nami czy Z nami Bóg) - dewiza prastarego Orderu Łabędzia, przejęta w roku 1701 jako dewiza państwowa Królestwa Prus, używana do 1945 w armii niemieckiej

                                          > > Takie są wojny o podłożu religijnym.
                                          >
                                          > A zatem II wojnę światową uważasz za wojnę o podłożu
                                          > religijnym ??? Opowiedz coś o tym.

                                          Ta wojna też miała podłoże religijne, odbywała się z silnym udziałem religii.
                                          Gott mit uns - to już wiesz. Prześladowano wyznawców judaizmu. A w Japonii cesarz traktowany był jako bóg - kamikadze (w wolnym tłumaczeniu Specjalny Korpus Uderzeniowy Boski Wiatr lub Oddziały Boskiego Wiatru do Ataków Specjalnych) oddawali mu cześć i dal niego poświęcali życie. Obowiązująca do 1945 ustawa zasadnicza zachowała jednak boski kult cesarza

                                          W tych wojnach brali udział ludzie wierzący i znaczna część ich motywacji do zabijania wynikała z przeświadczenia, że robią to z akceptacja i DLA boga.

                                          > > Najmniejsze odwołanie się do bogów powiązane
                                          > > z agresją to wojna religijna.
                                          >
                                          > :) A najmniejsze odwołanie się do „pokoju” to wojna o pokój ?

                                          Pokój to jest BRAK wojny. Pokój, podobnie jak ateizm w stosunku do teizmu, nie jest ideą. O pokój nie trzeba walczyć, wystarczy zrezygnować z agresji.

                                          Najmniejsze odwołanie się do bogów powiązane z agresją to wojna religijna.

                                          > > Hitler występował przeciwko innej nacji i wierze, przeciwko
                                          > > Żydom. Niejednokrotnie przynależność do Żydów
                                          > > (żydów jako wyznania) testowano sprawdzaniem,
                                          > > CZY POTRAFIĄ SIĘ PRZEŻEGNAĆ PO KATOLICKU.
                                          > > Niepomyślna weryfikacja była równoważna wyrokowi
                                          > > śmierci na bezbronnych ludziach. TO JEST WOJNA RELIGIJNA, Heniu.
                                          > > I ludobójstwo rzeszy żołnierzy wierzących w boga dobra,
                                          > > ale zabijających bez wydawania wyroku śmierci.
                                          >
                                          > Nie miało znaczenia, czy ktoś był żydem, polakiem, czy rosjaninem

                                          Nieprawda. Miało to zasadnicze znaczenie. Żydzi byli traktowani jako główny wróg.


                                          > > Ta religia jest obłudna, potworna, makabryczna,
                                          > > bezużyteczna, sprowadzająca na manowce,
                                          > > czyniąca ludzi bestiami. Żołnierze wierzący w tego
                                          > > boga zabijali prosząc go o pomyślność. Bezmyślne,
                                          > > sterowane religią bestie ludzie.
                                          >
                                          > :) Twoje zaklinanie prawdy

                                          Prawdy nie trzeba zaklinać. Religia czyni ludzi złymi.

                                          > > człowiek odwołujący się do boga, modlący się do niego,
                                          > > idzie zabijać innych, niewinnych ludzi. Gdzie jego
                                          > > logika, gdzie opór umysłu posługującego się racjonalnością,
                                          > > gdzie zasady współistnienia.
                                          >
                                          > Ja również nie wiem, jak można modlić się do jakiegoś boga,

                                          Ty, jak zwykle, nie wiesz. Wszyscy jesteście tacy sami.

                                          > > Religia degeneruje. Odbiera człowieczeństwo.
                                          > > Religia, taka jak Twoja, to zło w pigułce.
                                          >
                                          > :) Oczywiście, jak zawsze mijasz się z prawdą, pomijając już nawet kondycję two
                                          > jego umysłu, która wnioskując z powyższych stwierdzeń jest w stanie agonalnym :
                                          > )

                                          I jedyny argument, na jaki Cię stać, to próba zdyskredytowania tego, kto wypowiada prawdę. Jesteś zły i agresywny.
                                          • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? - 2 19.12.12, 16:32
                                            grgkh napisał:

                                            > > > Dowód? Np. takie zdanie, które przytoczę w przybliżeniu:
                                            > > > "powiedział głupi, że bóg nie istnieje w sercu jego" (...)
                                            > > > To hasełko szerzy pogardę dla tych, którzy nie wierzą w bogów.
                                            > > > Motywuje do nienawiści.
                                            >
                                            > > Nie ma nigdzie takiego zdania, które przytoczyłeś.
                                            >
                                            > Jest: Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma Boga».
                                            > Jesteś niedouczony.
                                            rel="nofollow">www.nonpossumus.pl/ps/Ps/53.php

                                            O douczenie, to powinieneś sam się martwić – w przytoczonym fragmencie nie ma nawet wzmianki o jakimś bogu, którego przywoływałeś wcześniej, a więc to ja mam rację :)

                                            > Jest to zdanie pełne nienawiści, traktujące ludzi niewierzących jako gorszych,
                                            > jako głupich. Tymczasem głupota jest po drugiej stronie. To ALOGICZNI wierzący
                                            > są w sensie braku logiki głupi.

                                            Twoje ciskanie się jest co najwyżej śmieszne, pomijając prymitywne kretyństwo o jakiejś „nienawiści” :)

                                            > > Nie wiem, czy to Hitler używał tego zawołania,
                                            >
                                            > To oczywiste, że nie wiesz. Ale Hitler go używał. Gott mit uns (Bóg jest z nami czy Z nami Bóg) - dewiza
                                            > prastarego Orderu Łabędzia, przejęta w roku 1701 jako dewiza państwowa Królestwa
                                            > Prus, używana do 1945 w armii niemieckiej


                                            Nie wyrywaj moich słów z kontekstu, taką manipulacją nie poprawisz własnej wiarygodności, której jeszcze nie potrafiłeś zdobyć nawet u formowych półgłówków, którzy zdają się być o niebo mądrzejsi od ciebie :) ….. napisałem wyraźnie: Nie wiem, czy to Hitler używał tego zawołania, czy jacyś jego podwładni, a może ktoś czynił to bez jego woli, nie wiem również jakiego „boga” ten ktoś miał na myśli, a może było to dla nazistów obojętne, wszak oni preferowali mitologię germańską, więc za boga uważali jakiegoś demona – nie wiem, ale mam nadzieję, że ty zgłębiłeś ten problem i nam tu go zaraz wyłuszczysz ?
                                            Czekam więc na wyłuszczenie odpowiedzi na moje pytania, a nie wklejenie linku z Wikipedii, który nie odnosi się w żaden sposób do postawionych przeze mnie pytań :)

                                            > > > Takie są wojny o podłożu religijnym.
                                            > >
                                            > > A zatem II wojnę światową uważasz za wojnę o podłożu
                                            > > religijnym ??? Opowiedz coś o tym.
                                            >
                                            > Ta wojna też miała podłoże religijne, odbywała się z silnym udziałem religii.
                                            > Gott mit uns - to już wiesz. Prześladowano wyznawców judaizmu. A w Japonii cesarz
                                            > traktowany był jako bóg - kamikadze (w wolnym tłumaczeniu Specjalny Korpus Uderzeniowy Boski Wiatr lub Oddziały
                                            > Boskiego Wiatru do Ataków Specjalnych)
                                            oddawali mu cześć i dal niego
                                            > poświęcali życie. Obowiązująca do 1945 u
                                            > stawa zasadnicza zachowała jednak boski kult cesarza


                                            Nawijasz jak pokręcony, którym z pewnością jesteś. Tylko nieuk i kompletny kretyn może doszukiwać się w II wojnie światowej podłoża religijnego. Szybciej doszukałbym się podłoża rasowego, filozoficznego, masońskiego a nawet ekologicznego niż religijnego :)

                                            > W tych wojnach brali udział ludzie wierzący i znaczna część ich motywacji do za
                                            > bijania wynikała z przeświadczenia, że robią to z akceptacja i DLA boga.

                                            Kolejne brednie nieuka. Ponad 95% ludzkości jest religijna, więc we wszystkich wojnach biorą udział ludzie wierzący. Równie dobrze mógłbym stwierdzić, że wojny mają charakter męsko-szowinistyczny, ponieważ większość czyni to z powodu kobiet. Mógłbym się nawet pokusić o stwierdzenie, że w wojnach brali udział głównie praworęczni, kierując się chęcią dominacji nad mańkutami. Ty się lepiej ucz zamiast wypisywać bzdury.

                                            > Pokój to jest BRAK wojny. Pokój, podobnie jak ateizm w stosunku do teizmu, nie
                                            > jest ideą. O pokój nie trzeba walczyć, wystarczy zrezygnować z agresji.

                                            A wojna to BRAK pokoju. Ateizm zaś jest ideą i to niezwykle niebezpieczną i zbrodniczą, jak wykazują fakty. Z agresji zrezygnowało wiele państw i w wyniku tego zniknęły z mapy świata (choćby nasza nieszczęśliwa I Rzeczpospolita). Ucz się grigorikh, nic mądrego sam nie wymyślisz :)

                                            > Najmniejsze odwołanie się do bogów powiązane z agresją to wojna religijna.

                                            Mylisz się jak zwykle. Historia zna wiele takich przypadków, gdzie odwoływano się do różnych bogów, a nawet tego samego lecz religia nie odgrywała przy tym żadnej roli (choćby wojna Polski z Zakonem Krzyżackim).

                                            > > > Hitler występował przeciwko innej nacji i wierze, przeciwko
                                            > > > Żydom. Niejednokrotnie przynależność do Żydów
                                            > > > (żydów jako wyznania) testowano sprawdzaniem,
                                            > > > CZY POTRAFIĄ SIĘ PRZEŻEGNAĆ PO KATOLICKU.
                                            > > > Niepomyślna weryfikacja była równoważna wyrokowi
                                            > > > śmierci na bezbronnych ludziach. TO JEST WOJNA RELIGIJNA, Heniu.
                                            > > > I ludobójstwo rzeszy żołnierzy wierzących w boga dobra,
                                            > > > ale zabijających bez wydawania wyroku śmierci.
                                            > >
                                            > > Nie miało znaczenia, czy ktoś był żydem, polakiem, czy rosjaninem
                                            >
                                            > Nieprawda. Miało to zasadnicze znaczenie. Żydzi byli traktowani jako główny wróg.

                                            To dlaczego najgorzej traktowano jeńców rosyjskich ?

                                            > > > Ta religia jest obłudna, potworna, makabryczna,
                                            > > > bezużyteczna, sprowadzająca na manowce,
                                            > > > czyniąca ludzi bestiami. Żołnierze wierzący w tego
                                            > > > boga zabijali prosząc go o pomyślność. Bezmyślne,
                                            > > > sterowane religią bestie ludzie.
                                            > >
                                            > > :) Twoje zaklinanie prawdy
                                            >
                                            > Prawdy nie trzeba zaklinać. Religia czyni ludzi złymi.

                                            To nie zaklinaj. Jest wręcz przeciwnie niż wmawiasz o czym dowodzą fakty – tam gdzie władzę sprawują ateiści, tam ginie najwięcej ludzi i zło panoszy się we wszystkich dziedzinach życia społecznego.

                                            > > Ja również nie wiem, jak można modlić się do jakiegoś boga,
                                            >
                                            > Ty, jak zwykle, nie wiesz. Wszyscy jesteście tacy sami.

                                            Uogólnianie jest zwykle bardzo zwodnicze o czym się jeszcze zdążysz nie raz przekonać.

                                            > I jedyny argument, na jaki Cię stać, to próba zdyskredytowania tego, kto wypowiada
                                            > prawdę. Jesteś zły i agresywny.

                                            Jesteś drażliwy jak każdy prymitywny nieuk.
                  • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 20.11.12, 18:25
                    grgkh napisał:

                    > > > Ja je uznaję i nikogo nie będę mordował.
                    > > > Ty ich nienawidzisz i oczerniasz ateistów.
                    > >
                    > > Ateistów nie trzeba oczerniać – o ich czynach świadczą fakty.
                    >
                    > Myślisz o psychopatach, Hitlerze i Stalinie? To byli ludzie wychowani przez rel
                    > igię, i to religia ich takimi uczyniła.

                    Podałem ci już argumenty, które świadczą o tym, że to nie religia, lecz sprzeniewierzenie się jej doprowadziły do tego. Jakoś ludzie religijni nie stali się masowymi zbrodniarzami, tylko „dziwnym trafem” ci, którzy odeszli od swojej religii i stali się ateistami :)

                    > A o ateistach w Czechach lub Skandynawii fakty świadczą pozytywnie.

                    A cóż jest tam pozytywnego, czego oni niby dokonali ?

                    > > To, że teraz
                    > > deklarujesz swój brak chęci mordowania, nie świadczy, że nie czyniłbyś tego,
                    >
                    > Oczywiście, że nie uczyniłbym tego, bo nie miałby mnie kto do tego zmusić. Nato
                    > miast religianci pod wpływem religii mordują wciąż na świecie realnie TERAZ
                    > 211; Ulster, Bliski Wschód itd. Pełno jest wojen religijnych. Zmusza ich do teg
                    > o bezwzględne posłuszeństwo religii.

                    Brednie wypisujesz nie poparte żadnymi dowodami. Zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i w Ulsterze nie chodzi o religię – przecież np. w Syrii trwa wojna domowa ludzi tego samego wyznania i bynajmniej nie o zasady wspólnej wiary :)
                    A, zmusić ciebie do dokonania odrażających czynów, nie trzeba by było zbyt wielu wysiłków – po pojawieniu się jakiegoś Lenina, Stalina, Hitlera, Kima czy Pol Pota – w pierwszym szeregu maszerowałbyś wprowadzać prawa „nowego wspaniałego świata”, wszak nie masz żadnych hamulców moralnych jako ateista :)

                    > Tylko teizm jest ideą. A ja teizm ignoruję. Nie interesuje mnie on.

                    :)) Twoje czyny świadczą przeciwko tobie :)))
                    Nie znam na tym forum drugiego „ateisty”, który tyle wysiłku wkładałby na ignorowanie teizmu :))))))

                    > > > > – w imię ateizmu dokonuje się największych zbrodni,
                    > > > > z fanatyzmem, którego nie powstydziłby się
                    > > > > najkrwawszy islamista.
                    > > >
                    > > > Wszystko Ci się pomyliło. Islamistów uważasz za ateistów?
                    > > > To przecież teiści islamiści zamordowali tysiące niewinnych ludzi w WTC.
                    > >
                    > > Ponownie odsyłam cię do podręcznika logiki.
                    > > Cóż znaczą tysiące niewinnych ludzi w WTC wobec milionów unicestwionych
                    > > w wyniku krwiożerczych orgii ateistów sowieckich, nazistowskich, koreańskich,
                    > > kampuczańskich i innych ?
                    >
                    > Oczywiście, że ateista może być mordercą, to się zdarza tak samo jak teistom, a
                    > le OBECNIE na świecie morduje się ludzi z powodów religijnych (teistycznych). R
                    > eligia jest przyczyną (nawet nienawiść do religii wynika z jej obecności, a
                    > nie jej braku
                    ). Brak religii nie może motywować.

                    Znowu się mylisz z powodu braku wykształcenia. To, że ludzie mordują z różnych powodów jest faktem, a także faktem jest że wykorzystują niekiedy do tego religię, podobnie jak ateizm. Przecież nie powiesz, że w imię ateizmu nie mordowano w przeszłości, czy nawet teraz – starczy podać przykład Korei Pd, Chin, czy Wietnamu aby uzmysłowić, że ateizm jest czynnikiem niezwykle krwiożerczym i agresywnym, a w jego imieniu dokonuje się najpotworniejszych zbrodni nawet dziś.

                    > > Trudno jest zrzucić winę na kilku „psychopatów” w sytuacji, gdy to
                    > > właśnie oni zarazili setki tysięcy ludzi chorą ateistyczną ideologią,
                    > > przedzierzgając niekiedy zwykłych ludzi w okrutne bestie.
                    >
                    > Myślisz o antyklerykalizmie, nie o ateizmie. Tak antyklerykałowie potrafią być
                    > wkurzeni religią i mogą ją chcieć wyeliminować ze swego otoczenia, bo jest wobe
                    > c nich agresywna. Mają do tego prawo, choć ja jestem przeciwny przemocy.

                    Nie myślę wcale o antyklerykalizmie, lecz o ateizmie właśnie. To ateizm, a nie antyklerykalizm zabraniał ludziom przynależności do jakiejkolwiek religii, zabraniał okazywania przywiązania do kultu i noszenia symboli religijnych, a za przynależność do religii wyrzucał ze stanowisk i zsyłał ludzi do obozów.

                    > Ateistą rodzi się dziecko, które nie wie o religii. To nie jest zarażenie się.

                    Ucieszne bzdury pleciesz :) Czyżby ateista nie miał ani wiedzy ani rozumu, jak niemowlę ???
                    • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 21.11.12, 05:38
                      enrque111 napisał:

                      > grgkh napisał:
                      >
                      > > > > Ja je uznaję i nikogo nie będę mordował.
                      > > > > Ty ich nienawidzisz i oczerniasz ateistów.
                      > > >
                      > > > Ateistów nie trzeba oczerniać – o ich czynach świadczą fakty.
                      > >
                      > > Myślisz o psychopatach, Hitlerze i Stalinie? To byli ludzie wychowani prz
                      > ez rel
                      > > igię, i to religia ich takimi uczyniła.
                      >
                      > Podałem ci już argumenty, które świadczą o tym, że to nie religia, lecz sprzeni
                      > ewierzenie się jej doprowadziły do tego. Jakoś ludzie religijni nie stali się m
                      > asowymi zbrodniarzami, tylko „dziwnym trafem” ci, którzy odeszli od
                      > swojej religii i stali się ateistami :)

                      Nieprawda. Hitler był religijny do końca, a Stalin był wychowankiem religii i to ona sama uczyniła go swoim wrogiem. Religia jest bezuzyteczna. Po kontakcie z nią ludzie nie staja się lepsi.

                      > > A o ateistach w Czechach lub Skandynawii fakty świadczą pozytywnie.
                      >
                      > A cóż jest tam pozytywnego, czego oni niby dokonali ?

                      Pozytywne jest to, że mogą bez religii żyć nie gorzej niż inni z religią. Wniosek - religia jest bezużyteczna.

                      > > > To, że teraz
                      > > > deklarujesz swój brak chęci mordowania, nie świadczy, że nie czynił
                      > byś tego,
                      > >
                      > > Oczywiście, że nie uczyniłbym tego, bo nie miałby mnie kto do tego zmusić
                      > . Nato
                      > > miast religianci pod wpływem religii mordują wciąż na świecie realnie TER
                      > AZ
                      > > 211; Ulster, Bliski Wschód itd. Pełno jest wojen religijnych. Zmusza ich
                      > do teg
                      > > o bezwzględne posłuszeństwo religii.
                      >
                      > Brednie wypisujesz nie poparte żadnymi dowodami. Zarówno na Bliskim Wschodzie,
                      > jak i w Ulsterze nie chodzi o religię

                      Oczywiście, że chodzi o religię. Ulster - protestanci i katolicy zabijają się dokładnie na linii podziału, a na BW walczą ze sobą judaizm, chrzescijaństwo i islam. A w samym Iraku islamiści - sunnici i szyici mordują się nawzajem.

                      > – przecież np. w Syrii trwa wojna d
                      > omowa ludzi tego samego wyznania i bynajmniej nie o zasady wspólnej wiary :)

                      Ale to nie podważa tezy, że religia jest przyczyna nienawiści i wojen.

                      > A, zmusić ciebie do dokonania odrażających czynów, nie trzeba by było zbyt wiel
                      > u wysiłków – po pojawieniu się jakiegoś Lenina, Stalina, Hitlera, Kima cz
                      > y Pol Pota – w pierwszym szeregu maszerowałbyś wprowadzać prawa „no
                      > wego wspaniałego świata”, wszak nie masz żadnych hamulców moralnych jako
                      > ateista :)

                      Nieprawda. Jestem humanistą. Humanisci nigdy nie nienawidzą i nie zabijają, bo to jest sprzeczne z ich zasadami. Natomiast religianci nie maja takich hamulców wcale.

                      > > Tylko teizm jest ideą. A ja teizm ignoruję. Nie interesuje mnie on.
                      >
                      > :)) Twoje czyny świadczą przeciwko tobie :)))

                      Jestem poza tym antyklerykłem. Chcę odsunięcia religii od wpływu na życie ludzi niereligijnych. Religia ma byc prywatna sprawą i nie może niczego narzucać tym, którzy sobie tego nie życzą.

                      > Nie znam na tym forum drugiego „ateisty”, który tyle wysiłku wkłada
                      > łby na ignorowanie teizmu :))))))

                      Ignorowanie polega na niebraniu pod uwagę hipotezy boga w moim światopoglądzie. O hipotezach innych mogę rozmawiać i to ignorowaniu nie przeczy.

                      > > > > Wszystko Ci się pomyliło. Islamistów uważasz za ateistów?
                      > > > > To przecież teiści islamiści zamordowali tysiące niewinnych l
                      > > > > udzi w WTC.
                      > > >
                      > > > Ponownie odsyłam cię do podręcznika logiki.
                      > > > Cóż znaczą tysiące niewinnych ludzi w WTC wobec milionów uni
                      > cestwionych
                      > > > w wyniku krwiożerczych orgii ateistów sowieckich, nazistowskich, ko
                      > reańskich,
                      > > > kampuczańskich i innych ?
                      > >
                      > > Oczywiście, że ateista może być mordercą, to się zdarza tak samo jak teis
                      > tom, a
                      > > le OBECNIE na świecie morduje się ludzi z powodów religijnych (teistyczny
                      > ch). R
                      > > eligia jest przyczyną (nawet nienawiść do religii wynika z jej obecnoś
                      > ci, a
                      > > nie jej braku
                      ). Brak religii nie może motywować.
                      >
                      > Znowu się mylisz z powodu braku wykształcenia. To, że ludzie mordują z różnych
                      > powodów jest faktem, a także faktem jest że wykorzystują niekiedy do tego relig
                      > ię, podobnie jak ateizm.

                      Religia może motywować religianta. Do sprzeciwu wobec religii motywuje TAKŻE religia (motywuje innych religiantów lub niewierzących w bogów). Jest tylko i zawsze motywacja religijna.

                      > Przecież nie powiesz, że w imię ateizmu nie mordowano
                      > w przeszłości, czy nawet teraz – starczy podać przykład Korei Pd, Chin, c
                      > zy Wietnamu aby uzmysłowić, że ateizm jest czynnikiem niezwykle krwiożerczym i
                      > agresywnym, a w jego imieniu dokonuje się najpotworniejszych zbrodni nawet dziś
                      > .

                      Mordowano w imię walki o władzę absolutną. Ateizm nie jest ideologią nie nie może motywować. Pol Pot mordował nie dlatego, że był ateistą, ale dlatego, że był psychopatą. A psychopatą można byc jako teista i ateista.

                      > > > Trudno jest zrzucić winę na kilku „psychopatów” w sytua
                      > cji, gdy to
                      > > > właśnie oni zarazili setki tysięcy ludzi chorą ateistyczną ideologi
                      > ą,
                      > > > przedzierzgając niekiedy zwykłych ludzi w okrutne bestie.
                      > >
                      > > Myślisz o antyklerykalizmie, nie o ateizmie. Tak antyklerykałowie potrafi
                      > ą być
                      > > wkurzeni religią i mogą ją chcieć wyeliminować ze swego otoczenia, bo jes
                      > t wobe
                      > > c nich agresywna. Mają do tego prawo, choć ja jestem przeciwny przemocy.
                      >
                      > Nie myślę wcale o antyklerykalizmie, lecz o ateizmie właśnie.

                      Nie. Myslisz o antyklerykalizmie. Ateizm nie jest ideologią i nie motywuje.

                      > To ateizm, a nie
                      > antyklerykalizm zabraniał ludziom przynależności do jakiejkolwiek religii, zabr
                      > aniał okazywania przywiązania do kultu i noszenia symboli religijnych, a za pr
                      > zynależność do religii wyrzucał ze stanowisk i zsyłał ludzi do obozów.

                      Każde dziecko rodzi sie ateistą.

                      > > Ateistą rodzi się dziecko, które nie wie o religii. To nie jest zarażenie
                      > się.
                      >
                      > Ucieszne bzdury pleciesz :) Czyżby ateista nie miał ani wiedzy ani rozumu, jak
                      > niemowlę ???

                      Każdy człowiek jest na początku bez rozumu. Potem może go uzyskać. Ale niektórym religia rozum odbiera, bo nie pozwala ona samodzielnie myslec i namawia do nienawisci.
                      • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 22.11.12, 18:09
                        grgkh napisał:

                        > enrque111 napisał:
                        >
                        > > Podałem ci już argumenty, które świadczą o tym, że to nie religia, lecz sprzeni
                        > > ewierzenie się jej doprowadziły do tego. Jakoś ludzie religijni nie stali się m
                        > > asowymi zbrodniarzami, tylko „dziwnym trafem” ci, którzy odeszli
                        > > od swojej religii i stali się ateistami :)
                        >
                        > Nieprawda. Hitler był religijny do końca, a Stalin był wychowankiem religii i t
                        > o ona sama uczyniła go swoim wrogiem. Religia jest bezuzyteczna. Po kontakcie z
                        > nią ludzie nie staja się lepsi.

                        :) Jak większość ateistów jesteś załganym osobnikiem, któremu nawet nie chce się włożyć odrobinę wysiłku, aby swoje kłamstwa w jakiś sposób uwiarygodnić :)
                        Hitler ani trochę nie był religijny, a nawet traktował religię, z której się wywodził znacznie gorzej, niż wszystkie inne. Stalin natomiast był zadeklarowanym ateistą, który prześladował wszystkie religie w sposób wręcz niespotykany dotychczas, nakazując burzenie świątyń, likwidację miejsc kultu, wysyłanie duchownych do obozów koncentracyjnych, lub od razu na śmierć, zabraniał uczestniczenia w nabożeństwach oraz forsował zasady ateizmu we wszystkich dziedzinach życia. Poza tym nikt go nigdy nie widział w żadnej cerkwi, kościele, czy innej świątyni …… chyba, że ty posiadasz na ten temat jakieś dowody, zeznania, pamiętniki, zdjęcia, czy inne materiały świadczące o religijności tych wybitnych ateistów ?

                        > > > A o ateistach w Czechach lub Skandynawii fakty świadczą pozytywnie.
                        > >
                        > > A cóż jest tam pozytywnego, czego oni niby dokonali ?
                        >
                        > Pozytywne jest to, że mogą bez religii żyć nie gorzej niż inni z religią. Wnios
                        > ek - religia jest bezużyteczna.

                        To żaden dowód, gdyż w większości krajów ludzie żyją znacznie lepiej, niż w krajach ateistycznych, a jeśli chodzi o wymienione przez ciebie państwa, to i tak większość społeczeństwa, nie deklaruje w nich wyznania ateistycznego, więc należy założyć, że religia jednak jest im potrzebna. Poza tym, liczba wierzących w tych krajach rośnie, a spada liczba ateistów oraz osób mało religijnych – powodem jest starzenie się i wymieranie osobników dla których hedonizm jest sensem życia :)

                        > > Brednie wypisujesz nie poparte żadnymi dowodami. Zarówno na Bliskim Wscho
                        > > dzie, jak i w Ulsterze nie chodzi o religię
                        >
                        > Oczywiście, że chodzi o religię. Ulster - protestanci i katolicy zabijają się d
                        > okładnie na linii podziału, a na BW walczą ze sobą judaizm, chrzescijaństwo i i
                        > slam. A w samym Iraku islamiści - sunnici i szyici mordują się nawzajem.

                        Oczywiście, że nie chodzi o religię. W Ulsterze walki toczą się pomiędzy Irlandczykami a Anglikami – to, że obie nacje są wyznawcami innej religii ma tu niewielkie znaczenie (podobny konflikt, tylko nie tak krwawy toczy się również w Szkocji, która ma identyczne wyznanie jak Anglia). Bliski Wschód jest areną walk narodowościowych, które rzadko pokrywają się z religijnymi. Syryjczycy walczą między sobą, Irakijczycy wszyscy ze wszystkimi, a przecież są wyznawcami tej samej religii, Palestyńczycy chcą wypędzić żydów ze swojej ziemi (bez względu na to jakiego nie byliby wyznania), a w pozostałych krajach arabskich walki prowadzone są pomiędzy „swoimi” – wyznawcami Mahometa, a wszędzie chodzi o władzę a nie o religię :)
                        Ucz się grigorikh zamiast wypisywać brednie.

                        > > – przecież np. w Syrii trwa wojna d
                        > > omowa ludzi tego samego wyznania i bynajmniej nie o zasady wspólnej wiary :)
                        >
                        > Ale to nie podważa tezy, że religia jest przyczyna nienawiści i wojen.

                        Podważa, a nawet jej przeczy.

                        > > A, zmusić ciebie do dokonania odrażających czynów, nie trzeba by było zbyt
                        > > wielu wysiłków – po pojawieniu się jakiegoś Lenina, Stalina, Hitlera, Kima
                        > > czy Pol Pota – w pierwszym szeregu maszerowałbyś wprowadzać prawa „nowego
                        > > wspaniałego świata”, wszak nie masz żadnych hamulców moralnych jako ateista :)
                        >
                        > Nieprawda. Jestem humanistą. Humanisci nigdy nie nienawidzą i nie zabijają, bo
                        > to jest sprzeczne z ich zasadami. Natomiast religianci nie maja takich hamulców
                        > wcale.

                        Kolejny mit, bajka i wierutna brednia :)
                        To przecież w imię humanizmu rozpętano rewolucję francuską, a jej ideologowie okazali się największymi podżegaczami okrutnych zbrodni, to także dzisiaj tzw. „humaniści” stoją w awangardzie zbrodniczych działań proaborcyjnych, proeutanazyjnych, prototalitarnych, w imię „tolerancji” forsując antyludzkie przepisy prawa i ograniczając wolność jednostki.

                        > > > Tylko teizm jest ideą. A ja teizm ignoruję. Nie interesuje mnie on.
                        > >
                        > > :)) Twoje czyny świadczą przeciwko tobie :)))
                        >
                        > Jestem poza tym antyklerykłem. Chcę odsunięcia religii od wpływu na życie ludzi
                        > niereligijnych. Religia ma byc prywatna sprawą i nie może niczego narzucać tym
                        > , którzy sobie tego nie życzą.

                        Jak zwykle wypisujesz nielogiczności i kłamstwa. Religia (przynajmniej w naszym kraju) niczego nikomu nie narzuca. Antyklerykalizm zaś już z samej definicji jest ofensywny, zmierzający do konfrontacji, walki i ograniczania praw ludzi wierzących (klerykałów).

                        > > Nie znam na tym forum drugiego „ateisty”, który tyle wysiłku
                        > > wkładałby na ignorowanie teizmu :))))))
                        >
                        > Ignorowanie polega na niebraniu pod uwagę hipotezy boga w moim światopoglądzie.
                        > O hipotezach innych mogę rozmawiać i to ignorowaniu nie przeczy.

                        To się w końcu zdecyduj, czy religię ignorujesz, czy jedynie ignorujesz „hipotezę boga”, którą ja również ignoruję ? :))))

                        > > Znowu się mylisz z powodu braku wykształcenia. To, że ludzie mordują z różnych
                        > > powodów jest faktem, a także faktem jest że wykorzystują niekiedy do tego
                        > > religię, podobnie jak ateizm.
                        >
                        > Religia może motywować religianta. Do sprzeciwu wobec religii motywuje TAKŻE re
                        > ligia (motywuje innych religiantów lub niewierzących w bogów). Jest tylko i zaw
                        > sze motywacja religijna.

                        :) Typowy dla ciebie nielogiczny bełkot :)
                        Ateizm może motywować ateistę. Do sprzeciwu wobec ateizmu motywuje TAKŻE ateizm (motywuje innych ateistów lub wierzących w bogów) Jest tylko i zawsze motywacja ateistyczna.
                        Taki bełkot, jak twój każdy może wypisywać :))))))

                        > > Przecież nie powiesz, że w imię ateizmu nie mordowano
                        > > w przeszłości, czy nawet teraz – starczy podać przykład Korei Pd, Chin, czy
                        > > Wietnamu aby uzmysłowić, że ateizm jest czynnikiem niezwykle krwiożerczym i
                        > > agresywnym, a w jego imieniu dokonuje się najpotworniejszych zbrodni nawet dziś.
                        >
                        > Mordowano w imię walki o władzę absolutną. Ateizm nie jest ideologią nie nie mo
                        > że motywować. Pol Pot mordował nie dlatego, że był ateistą, ale dlatego, że był
                        > psychopatą. A psychopatą można byc jako teista i ateista.

                        Owszem ateizm zawsze był i jest ideologią, ponieważ nie ma praktycznie ateisty, który nie forsowałby (tak jak ty) swojej ideologii, próbując ograniczyć wpływ wiary na społeczeństwo. Zacznij w końcu logicznie myśleć.

                        > > Nie myślę wcale o antyklerykalizmie, lecz o ateizmie właśnie.
                        >
                        > Nie. Myslisz o antyklerykalizmie. Ateizm nie jest ideologią i nie motywuje.

                        Ależ jest ideologią i motywuje do represji wobec tych, którym ta ideologia nie pasuje – pełne cmentarze są tych, którzy zginęli w walce z tą ideologią.

                        > Każde dziecko rodzi sie ateistą.

                        Tak, jak każde dziecko rodzi się bez rozumu, tylko że większość z wiekiem go nabywa, a ateista dalej takim pozostaje :)))))

                        > Każdy człowiek jest na początku bez rozumu. Potem może go uzyskać. Ale niektóry
                        > m religia rozum od
                        • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 22.11.12, 19:15
                          enrque111 napisał:

                          > grgkh napisał:

                          > > enrque111 napisał:

                          > > > Podałem ci już argumenty, które świadczą o tym,
                          > > > że to nie religia, lecz sprzeniewierzenie się jej doprowadziły do tego.
                          > > > Jakoś ludzie religijni nie stali się masowymi zbrodniarzami,
                          > > > tylko „dziwnym trafem” ci, którzy odeszli od swojej religii
                          > > > i stali się ateistami :)

                          I to potwierdza tezę, że religia jest nieskuteczna i bezużyteczna. I jest gorzej – sama stawała się nie raz przyczyną zła.

                          > > Nieprawda. Hitler był religijny do końca, a Stalin był
                          > > wychowankiem religii i to ona sama uczyniła
                          > > go swoim wrogiem. Religia jest bezuzyteczna.
                          > > Po kontakcie z nią ludzie nie staja się lepsi.

                          > :) Jak większość ateistów jesteś załganym osobnikiem,

                          Nie jestem. Mówię wyłącznie prawdę.

                          > któremu nawet nie chce si
                          > ę włożyć odrobinę wysiłku, aby swoje kłamstwa w jakiś sposób uwiarygodnić :)
                          > Hitler ani trochę nie był religijny,

                          Nieprawda. Michael Hesemann „Religia Hitlera”
                          Jedna z najbardziej rzetelnych i jednocześnie najbardziej fascynujących książek, poświęconych religijnemu obliczu hitleryzmu. Autor nie tylko z wielką skrupulatnością kataloguje religijne cechy narodowego socjalizmu, ale także obnaża wiarę jego twórców. To właśnie ta wiara była przyczyną Holocaustu, który – dla wierzących w religię Hitlera – był zbawczą koniecznością i przykrym obowiązkiem.


                          > a nawet traktował religię, z której się wy
                          > wodził znacznie gorzej, niż wszystkie inne. Stalin
                          > natomiast był zadeklarowanym ateistą,

                          Stalin był wychowankiem seminarium religijnego. Kontakt z religią zdegenerował jego umysł. Czy podać Ci jakieś linki?

                          > który prześladował wszystkie religie

                          Każda religia ma na sumieniu „prześladowanie” innych religii. To nie jest cecha ateistów. I nie uda Ci się udowodnić, że wszyscy ateiści są zbrodniarzami jak Stalin. ;)

                          > > > > A o ateistach w Czechach lub Skandynawii
                          > > > > fakty świadczą pozytywnie.

                          > > > A cóż jest tam pozytywnego, czego oni niby dokonali ?

                          > > Pozytywne jest to, że mogą bez religii żyć nie gorzej niż inni z religią.
                          > > Wniosek - religia jest bezużyteczna.
                          >
                          > To żaden dowód, gdyż w większości krajów ludzie żyją znacznie lepiej,

                          To jest wniosek, który oznacza, że ateiści nie wyróżniają się na minus.

                          > Poza tym, liczba wierzących w tych krajach rośnie,

                          Liczba rośnie, ale procentowo ich ubywa. Ateiści nie są źli, natomiast teiści często tacy są – wystarczy zajrzeć do więzień.

                          > > > Brednie wypisujesz nie poparte żadnymi dowodami.
                          > > > Zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i w Ulsterze nie chodzi o religię

                          > > Oczywiście, że chodzi o religię. Ulster - protestanci i katolicy
                          > > zabijają się dokładnie na linii podziału, a na BW walczą ze sobą judaizm,
                          > > chrzescijaństwo i islam. A w samym Iraku islamiści - sunnici i szyici
                          > > mordują się nawzajem.

                          > Oczywiście, że nie chodzi o religię. W Ulsterze walki toczą się
                          > pomiędzy Irlandczykami a Anglikami

                          Nieprawda. Irlandia Północna: katolicy znów walczą z protestantami, wielu rannych To jest silna motywacja religijna.

                          > Bliski Wschód jest areną
                          > walk narodowościowych, które rzadko pokrywają się z religijnymi.

                          Nieprawda. Syjonizm (od nazwy wzgórza Syjon w Jerozolimie, na którym stała Świątynia Jerozolimska) – ruch polityczny i społeczny, dążący do stworzenia żydowskiej siedziby narodowej na terenie Palestyny. (...) wreszcie jako ruch religijny (...) Syjonizm od początku był przedmiotem krytyki zarówno ze strony innych ruchów żydowskich, jak i nieżydowskich. Zasadniczy konflikt, nierozstrzygnięty do dziś trwa między syjonizmem a palestyńskim ruchem narodowym, nacjonalizmem arabskim oraz fundamentalizmem islamskim.
                          Nieliczni szyici w Gazie to wyłącznie konwertyci - sunnicka większość uważa ich za odszczepieńców i zdrajców islamu. Mimo to sunnicki Hamas dotąd tolerował ich obecność, by nie narażać się swym sponsorom z szyickiego Iranu gardzącym z kolei sunnitami, lecz wspierającym ich na gruncie wspólnej nienawiści do Izraela.

                          > Syryjczycy wal
                          > czą między sobą, Irakijczycy wszyscy ze wszystkimi, a przecież są wyznawcami te
                          > j samej religii, Palestyńczycy chcą wypędzić żydów ze swojej ziemi (bez względu
                          > na to jakiego nie byliby wyznania), a w pozostałych krajach arabskich walki pr
                          > owadzone są pomiędzy „swoimi” – wyznawcami Mahometa, a wszędz
                          > ie chodzi o władzę a nie o religię :)

                          Wszędzie chodzi o władzę ZA POMOCĄ RELIGII. Religia jest bezużyteczna moralnie. Religianci zabijają bez oglądania się na zło zabijania.

                          > > Humanisci nigdy nie nienawidzą i nie zabijają, bo
                          > > to jest sprzeczne z ich zasadami.
                          > > Natomiast religianci nie maja takich hamulców wcale.
                          >
                          > Kolejny mit, bajka i wierutna brednia :)
                          > To przecież w imię humanizmu rozpętano rewolucję francuską,

                          Do humanizmu dążono we Francji WTEDY i dlatego Francja jest DZISIAJ przykładem dla innych państw jeśli chodzi o model państwa świeckiego i tolerancji.

                          > > > > Tylko teizm jest ideą. A ja teizm ignoruję.

                          > > Jestem poza tym antyklerykłem. Chcę odsunięcia religii
                          > > od wpływu na życie ludzi niereligijnych. Religia ma być
                          > > prywatna sprawą i nie może niczego narzucać tym,
                          > > którzy sobie tego nie życzą.
                          >
                          > Religia (przynajmniej w naszym kraju) niczego nikomu nie narzuca.

                          Owszem, narzuca. Jeśli jest inaczej, to zadeklaruj tu jako wierzący swoją zgodę na aborcję dla niewierzących Polaków.

                          > Antyklerykalizm zaś już z samej definicji jest ofensywny,
                          > zmierzający do konfrontacji, walki i ograniczania praw
                          > ludzi wierzących (klerykałów).

                          Antyklerykalizm jest agresywny PROPORCJONALNIE do agresji klerykalizmu. Gdy klerykalizm wróci do strefy prywatnej, antyklerykalizm zniknie całkowicie.

                          > > Ignorowanie polega na niebraniu pod uwagę hipotezy
                          > > boga w moim światopoglądzie.
                          > > O hipotezach innych mogę rozmawiać i to ignorowaniu nie przeczy.
                          >
                          > To się w końcu zdecyduj, czy religię ignorujesz, czy jedynie ignorujesz „
                          > ;hipotezę boga”, którą ja również ignoruję ? :))))

                          Twoje stanowisko mnie nie interesuje, a Ciebie nie powinno obchodzić, czy jestem teistą, czy ateistą. Natomiast antyklerykałem jestem ze względu na warunki w strefie publicznej.

                          > > Religia może motywować religianta.
                          > > Do sprzeciwu wobec religii motywuje TAKŻE religia
                          > > (motywuje innych religiantów lub niewierzących w bogów).
                          > > Jest tylko i zawsze motywacja religijna.
                          >
                          > :) Typowy dla ciebie nielogiczny bełkot :)
                          > Ateizm może motywować ateistę.

                          Mnie motywuje Twój teizm w strefie publicznej i jego agresywność. Jeśli on zniknie, to zniknie i moja motywacja. Sam brak teizmu nie może motywować.

                          > Do sprzeciwu wobec ateizmu motywuje TAKŻE ateizm

                          Nie. Mnie motywuje wyłącznie teizm.

                          > Każde dziecko rodzi sie ateistą.

                          Tak, jak każde dziecko rodzi się bez rozumu...

                          Czyli bez teizmu. Brak teizmu u dziecka jest ateizmem. Mój brak teizmu (błędne logicznie przyjęcie hipotezy boga za prawdziwą) jest takim samym ateizmem.
                          • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 28.11.12, 20:51
                            grgkh napisał:

                            > enrque111 napisał:
                            >
                            > > > > Podałem ci już argumenty, które świadczą o tym,
                            > > > > że to nie religia, lecz sprzeniewierzenie się jej doprowadziły do tego.
                            > > > > Jakoś ludzie religijni nie stali się masowymi zbrodniarzami,
                            > > > > tylko „dziwnym trafem” ci, którzy odeszli od swoj
                            > > > > ej religii i stali się ateistami :)
                            >
                            >
                            > I to potwierdza tezę, że religia jest nieskuteczna i bezużyteczna. I jest gorzej
                            > – sama stawała się nie raz przyczyną zła.

                            :)) Jak zwykle wysnuwasz bardzo nielogiczne wnioski :)))
                            Kiedy natomiast sama stawała się nie raz przyczyną zła ?

                            > > > Nieprawda. Hitler był religijny do końca, a Stalin był
                            > > > wychowankiem religii i to ona sama uczyniła
                            > > > go swoim wrogiem. Religia jest bezuzyteczna.
                            > > > Po kontakcie z nią ludzie nie staja się lepsi.
                            >
                            > > :) Jak większość ateistów jesteś załganym osobnikiem,
                            >
                            > Nie jestem. Mówię wyłącznie prawdę.

                            Kłamiesz jak bura suka :)
                            Podaj jakiekolwiek dowody na swoje brednie, że np.: ”Hitler był religijny do końca”, lub że Stalina ”religia uczyniła swoim wrogiem” (dlaczego nie kumple, ateiści lub partia ?) – czekam z niecierpliwością przebierając nogami na twoje wynurzenia w tej sprawie ???

                            > > któremu nawet nie chce si
                            > > ę włożyć odrobinę wysiłku, aby swoje kłamstwa w jakiś sposób uwiarygodnić :)
                            > > Hitler ani trochę nie był religijny,
                            >
                            > Nieprawda. [url=http://ksiegarnia.proszynski.pl/product,61873]Michael Hesemann
                            > „Religia Hitlera”
                            > Jedna z najbardziej rzetelnych i jednocześnie najbardziej fascynujących książek
                            > , poświęconych religijnemu obliczu hitleryzmu. Autor nie tylko z wielką skrupul
                            > atnością kataloguje religijne cechy narodowego socjalizmu, ale także obnaża wia
                            > rę jego twórców. To właśnie ta wiara była przyczyną Holocaustu, który – d
                            > la wierzących w religię Hitlera – był zbawczą koniecznością i przykrym obowiązkiem.

                            Zapewne nie zrozumiałeś przesłania tej publikacji, albo źle ją zinterpretowałeś, co przy braku logiki w twoich rozumowaniach, absolutnie mnie nie dziwi.
                            Z tego co piszesz i tak jednak wynika, że książka omawia narodowy socjalizm, jako wiarę i tak właśnie był on postrzegany przez Kościół – jako wiara przeciwstawna katolicyzmowi, na co jest mnóstwo dowodów. Hitler stał na czele partii, która uosabiała tą „nową religię” i stąd zapewne twoje (błędne) spostrzeżenia :)
                            Jeśli się mylę, to podaj jakiekolwiek wypowiedzi Hitlera, które świadczyłyby, że Hitler wyznawał katolicyzm, lub jakąś inną religię (poza narodowym socjalizmem) ???

                            > > a nawet traktował religię, z której się wy
                            > > wodził znacznie gorzej, niż wszystkie inne. Stalin
                            > > natomiast był zadeklarowanym ateistą,
                            >
                            > Stalin był wychowankiem seminarium religijnego. Kontakt z religią zdegenerował
                            > jego umysł. Czy podać Ci jakieś linki?

                            Nie musisz, sam mogę ci podać znacznie więcej takich, które świadczą o nienawiści Stalina do wszelkich religii, a zwłaszcza do chrześcijaństwa. Podaj mi natomiast nazwę, religię tam wykładaną oraz okres czasu, który spędził Stalin w tym seminarium ?

                            > > który prześladował wszystkie religie
                            >
                            > Każda religia ma na sumieniu „prześladowanie” innych religii. To ni
                            > e jest cecha ateistów. I nie uda Ci się udowodnić, że wszyscy ateiści są zbrodn
                            > iarzami jak Stalin. ;)

                            Prześladowanie wszelkich religii jest cechą charakterystyczną jedynie ateizmu. Niewiele jest wyznań, które systemowo prześladują inne, natomiast chrześcijaństwo jest zawsze ofiarą, a nie sprawcą prześladowań religijnych.
                            Być może nie wszyscy ateiści są takimi zbrodniarzami jak Stalin, ale to nie jest ich zasługą, tylko zwykle braku takiej władzy i takich możliwości, jakie posiadał Stalin.

                            > > > > > A o ateistach w Czechach lub Skandynawii
                            > > > > > fakty świadczą pozytywnie.
                            >
                            > > > > A cóż jest tam pozytywnego, czego oni niby dokonali ?
                            >
                            > > > Pozytywne jest to, że mogą bez religii żyć nie gorzej niż inni z religią.
                            > > > Wniosek - religia jest bezużyteczna.
                            > >
                            > > To żaden dowód, gdyż w większości krajów ludzie żyją znacznie lepiej,
                            >
                            > To jest wniosek, który oznacza, że ateiści nie wyróżniają się na minus.

                            Wyróżniają się pod każdym względem, czego dowody podawałem wielokrotnie.

                            > > Poza tym, liczba wierzących w tych krajach rośnie,
                            >
                            > Liczba rośnie, ale procentowo ich ubywa. Ateiści nie są źli, natomiast teiści
                            > często tacy są – wystarczy zajrzeć do więzień.

                            W więzieniach siedzą przeważnie ateiści, lub osoby które są bardzo dalekie od jakiejkolwiek wiary (a przynajmniej były w chwili ich osadzenia) :)))

                            > > > > Brednie wypisujesz nie poparte żadnymi dowodami.
                            > > > > Zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i w Ulsterze nie chodzi o religię
                            >
                            > > > Oczywiście, że chodzi o religię. Ulster - protestanci i katolicy
                            > > > zabijają się dokładnie na linii podziału, a na BW walczą ze sobą judaizm,
                            > > > chrzescijaństwo i islam. A w samym Iraku islamiści - sunnici i szyici
                            > > > mordują się nawzajem.
                            >
                            > > Oczywiście, że nie chodzi o religię. W Ulsterze walki toczą się
                            > > pomiędzy Irlandczykami a Anglikami
                            >
                            > Nieprawda. Irlandia Północna: kat
                            > olicy znów walczą z protestantami, wielu rannych
                            To jest silna motywacja religijna.

                            Już ci napisałem, że walki toczą się nie o religię, a o polityczną dominację nad Ulsterem. To, że zdecydowana większość Irlandczyków jest katolikami, a większość (już nie tak zdecydowana) Anglikami, nie jest tu argumentem decydującym, lecz dla niektórych (mniej inteligentnych) osób bardziej zrozumiała i nośna medialnie.

                            > > Bliski Wschód jest areną
                            > > walk narodowościowych, które rzadko pokrywają się z religijnymi.
                            >
                            > Nieprawda. [url=http://pl.wikipedia.org/wiki/Syjonizm]Syjonizm (od nazwy wzgórz

                            Pisałem ci wielokrotnie, żebyś zaczął samodzielnie myśleć i solidnie się uczyć, a nie przesiadywać na forach internetowych i wypisywać ucieszne farmazony.
                            Dzisiejszy Izrael zdominowany jest przez żydów o nastawieniu liberalnym i ateistycznym – to oni stanowią trzon władzy w tym kraju oraz służą w wojsku. Żydzi ortodoksyjni, dla których religia jest podstawą życia stanowią zdecydowaną mniejszość oraz są zwolnieni ze służby wojskowej. Konflikt Izraelsko-Palestyński jest głównie konfliktem politycznym (terytorialnym) a nie religijnym.

                            > > Syryjczycy walczą
                            > > między sobą, Irakijczycy wszyscy ze wszystkimi, a przecież są wyznawcami te
                            > > j samej religii, Palestyńczycy chcą wypędzić żydów ze swojej ziemi (bez względu
                            > > na to jakiego nie byliby wyznania), a w pozostałych krajach arabskich walki pr
                            > > owadzone są pomiędzy „swoimi” – wyznawcami Mahometa, a wszędzie
                            > > chodzi o władzę a nie o religię :)
                            >
                            > Wszędzie chodzi o władzę ZA POMOCĄ RELIGII. Religia jest bezużyteczna moralnie.
                            > Religianci zabijają bez oglądania się na zło zabijania.

                            Znowu wypisujesz brednie.
                            Podane powyżej przykłady dowodzą właśnie, że nie chodzi w tych konfliktach o animozje religijne :)
                          • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 28.11.12, 20:57
                            grgkh napisał:

                            > > > Humanisci nigdy nie nienawidzą i nie zabijają, bo
                            > > > to jest sprzeczne z ich zasadami.
                            > > > Natomiast religianci nie maja takich hamulców wcale.
                            > >
                            > > Kolejny mit, bajka i wierutna brednia :)
                            > > To przecież w imię humanizmu rozpętano rewolucję francuską,
                            >
                            > Do humanizmu dążono we Francji WTEDY i dlatego Francja jest DZISIAJ przykładem
                            > dla innych państw jeśli chodzi o model państwa świeckiego i tolerancji.

                            Dzisiaj Francja jest przykładem dla wszystkich, jak nie należy postępować, czyli że nie wolno rugować religii z życia publicznego. To prowadzi do zaniku wartości moralnych społeczeństwa, które wytwarza pustkę etyczną i społeczną, w którą wchodzą społeczeństwa silniejsze, o trwałych wartościach opartych na religii. Tak więc mamy już ok. 10% ludności muzułmańskiej w tym kraju, która systematycznie się powiększa, a także wymieranie ludności tubylczej, która się starzeje, degeneruje i wymiera. O tolerancji w tym kraju również należy zapomnieć, skoro zabrania się ludziom noszenia nawet symboli religijnych na własnych głowach :)

                            > > > > > Tylko teizm jest ideą. A ja teizm ignoruję.
                            >
                            > > > Jestem poza tym antyklerykłem. Chcę odsunięcia religii
                            > > > od wpływu na życie ludzi niereligijnych. Religia ma być
                            > > > prywatna sprawą i nie może niczego narzucać tym,
                            > > > którzy sobie tego nie życzą.
                            > >
                            > > Religia (przynajmniej w naszym kraju) niczego nikomu nie narzuca.
                            >
                            > Owszem, narzuca. Jeśli jest inaczej, to zadeklaruj tu jako wierzący swoją zgodę
                            > na aborcję dla niewierzących Polaków.

                            Jak zadeklarujesz swoją zgodę na uśmiercenie własnej matki, lub że zabójstwo nie jest przestępstwem, to ja ci obiecuję, że wyrażę swoją zgodę na aborcję dla niewierzących Polaków. :)
                            Aborcja jest morderstwem – koniec, kropka.

                            > > Antyklerykalizm zaś już z samej definicji jest ofensywny,
                            > > zmierzający do konfrontacji, walki i ograniczania praw
                            > > ludzi wierzących (klerykałów).
                            >
                            > Antyklerykalizm jest agresywny PROPORCJONALNIE do agresji klerykalizmu. Gdy kle
                            > rykalizm wróci do strefy prywatnej, antyklerykalizm zniknie całkowicie.

                            Kiedy się opamiętasz i przestaniesz wypisywać kłamstwa ?
                            Podaj mi jakiekolwiek przykłady agresji klerykalizmu ???
                            Klerykalizm już od dawna jest w sferze prywatnej – państwo przecież jest oddzielone od Kościoła :)

                            > > > Ignorowanie polega na niebraniu pod uwagę hipotezy
                            > > > boga w moim światopoglądzie.
                            > > > O hipotezach innych mogę rozmawiać i to ignorowaniu nie przeczy.
                            > >
                            > > To się w końcu zdecyduj, czy religię ignorujesz, czy jedynie ignorujesz
                            > > „hipotezę boga”, którą ja również ignoruję ? :))))
                            >
                            > Twoje stanowisko mnie nie interesuje, a Ciebie nie powinno obchodzić, czy jeste
                            > m teistą, czy ateistą. Natomiast antyklerykałem jestem ze względu na warunki w
                            > strefie publicznej.

                            :) Ależ interesuje cię moje stanowisko, czego dowodem jest niniejsza polemika :)
                            Co to znaczy, że jesteś antyklerykałem ”ze względu na warunki w strefie publicznej” ?

                            > > > Religia może motywować religianta.
                            > > > Do sprzeciwu wobec religii motywuje TAKŻE religia
                            > > > (motywuje innych religiantów lub niewierzących w bogów).
                            > > > Jest tylko i zawsze motywacja religijna.
                            > >
                            > > :) Typowy dla ciebie nielogiczny bełkot :)
                            > > Ateizm może motywować ateistę.
                            >
                            > Mnie motywuje Twój teizm w strefie publicznej i jego agresywność. Jeśli on znik
                            > nie, to zniknie i moja motywacja. Sam brak teizmu nie może motywować.

                            :) Jestem łagodny jak baranek, o czym mogłeś się już wielokrotnie przekonać :)
                            Twoja zaś motywacja jest wynikiem transcendentalnym, wynikającym z wyższych potrzeb duchowych, których nawet w pełni nie jesteś sobie w stanie uzmysłowić – cieszę się, że jesteś tak zaabsorbowany religią :)

                            > > Do sprzeciwu wobec ateizmu motywuje TAKŻE ateizm
                            >
                            > Nie. Mnie motywuje wyłącznie teizm.

                            Ale z pobudek ateistycznych :)

                            > > > Każde dziecko rodzi sie ateistą.
                            > >
                            > > Tak, jak każde dziecko rodzi się bez rozumu...
                            >
                            > Czyli bez teizmu. Brak teizmu u dziecka jest ateizmem. Mój brak teizmu (błędne
                            > logicznie przyjęcie hipotezy boga za prawdziwą) jest takim samym ateizmem.

                            Mogę się z tobą zgodzić, że owe dziecko jest zadeklarowanym ateistą, ponieważ, jak zapewne przyznasz ateizm wypływa z przesłanek rozumowych, racjonalnych i naukowych a nie z powodu niewiedzy, czy nieświadomości ? Chyba, że chcesz powiedzieć, że ateista cały czas jest oszołomiony bezrozumną niewiedzą i żyje w kompletnej „nirwanie” głupoty ? ….. moim zdaniem masz rację :)
              • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 19.11.12, 19:07
                grgkh napisał:

                > Religia jest więc także kompletnie bezużyteczna.

                Dla kompletnych idiotów, tak :)

                > > Wolność słowa sprawia, że różni popaprańcy mogą wygadywać różne brednie, więc
                > > niniejszym korzystasz z tego uprawnienia, co nie znaczy, że każdy popapran
                > > iec wygaduje prawdę lub też zdaje sobie sprawę z tego, co wygaduje :)
                >
                > Mówisz o sobie? :)

                :)) Wejdź na samą górę niniejszego postu i sprawdź, czy piszę sam do siebie :))))

                > > > > muszą to jakoś udowodnić, gdyż samo stwierdzenie,
                > > > Nieistnienia się nie dowodzi. Nie znasz logiki.
                > >
                > > Ależ się dowodzi, gdyż w innym wypadku twierdzi się: „nie wiem”.
                >
                > I tak powinieneś mówić o hipotezie istnienia twojego boga. Nie ma dowodów na
                > jej prawdziwość.

                Nie zbaczaj z tematu – skoro stwierdziłeś, że nieistnienia się nie dowodzi, a ja zripostowałem, że jednak się dowodzi, gdyż inaczej należy przyjąć, że tego się nie wie, to czekam na merytoryczną odpowiedź. To, że nie ma najmniejszych dowodów, które potwierdzałyby pochodzenie człowieka od innych gatunków – jakoś nie przeszkadza ci np. w bajaniu o powstaniu życia z martwego atomu, czy ewolucji człowieka z ameby :)))

                > > Skoro zaś jest się przekonanym, że czegoś nie ma, to musi być jakiś dowód
                > > na takie stanowcze stwierdzenie. Czy go posiadasz ?
                >
                > A więc i Ty - MUSISZ mieć dowód na istnienie swojego boga. Dopóki go nie przeds
                > tawisz, dopóty ta hipoteza nie może być uznana za prawdziwą. I nie pojawi się s
                > kutek - istnienie. Istnienie jest skutkiem prawdziwości hipotezy. Bez dowodu ni
                > e ma istnienia, co jest równoważne nieistnieniu.

                Twój bełkot jest typowym odbijaniem piłeczki i niczego nowego nie wnosi. Tego typu przepychanki możesz robić z kumplami w piaskownicy, gdzie na stwierdzenie któregoś z nich, że jego tatuś jest wybitnie inteligentny, odpowiadasz, że dopóki on tego nie udowodni, dopóty ta hipoteza nie może być uznana za prawdziwą (czyli zaprzeczasz, zamiast stwierdzić: „nie wiem”). Moja wiara oparta na moich dowodach ciebie nie przekonuje, ale uparcie i stanowczo zaprzeczasz moim twierdzeniom i nie chcesz uznać moich dowodów, a więc musisz przedstawić swoje, które będą na tyle silne, że obalą mój pogląd – jeśli nie potrafisz tego dokonać, to znaczy, że poza głupawym zaprzeczaniem, nie masz nic.
                Problem z ateistą jest taki, że żaden z nich nie uznaje dowodów, które przekonują zdecydowaną większość ludzi na świecie – sam jednakże nie potrafi udowodnić swoich, niejednokrotnie bardziej fantastycznych i nieprawdopodobnych wierzeń :)

                > > Czy w starożytności mógł ktoś dow
                > > ieść istnienia wszystkich planet, kulistości Ziemi, istnienia kontynentu
                > > amerykańskiego, fal radiowych ?
                >
                > I dlatego WTEDY nie istniały te pojęcia w opisie świata.

                Twoje nieuctwo wychodzi na każdym kroku. Ależ istniały pojęcia, które nawet dziś są używane i to w pojęciu zbliżonym do ówczesnegojak np. „eter”, „Australia” i inne.

                > > Czy potrafisz dowieść (naukowo) istnienie swego pradziadka ?
                >
                > Tak. Jeśli w opisie świata czegoś nie ma, to nie istnieje to tam. W naszej świa
                > domości jest tylko opis świata.

                :) Znów uprawiasz ateistyczny, pozbawiony logiki bełkot :)
                Udowodnij zatem „naukowo” istnienie swego pradziadka ???
                Jeśli w opisie świata czegoś nie ma, to nie istnieje to tam ….. przecież w opisie świata istnieje Bóg, Jezus Chrystus, Mahomet, Mieszko I itd.

                > > > Dokładnie tak - dlaczego odrzucasz innych bogów? :)
                > >
                > > Ponieważ jest jeden Bóg, a wszyscy bogowie pogan są demonami.
                >
                > Przedstaw dowód, że jest tylko jeden. :)

                To proste - cały Wszechświat jest dowodem Jego istnienia, badania etnograficzne potwierdzają, że we wszystkich religiach istnieje jedno bóstwo, które jest dominujące, a pochodzi od pierwotnej wiedzy o Jedynym Bogu, mówi o tym najważniejsza księga świata – Biblia, dowody pozostawione przez świadków Objawienia, dowody zbierane przez współczesnych, którzy doświadczyli łaski spotkania Boga oraz dowody materialne (tzw. cudów) gromadzone w wielu ośrodkach naukowych i kultowych na całym świecie. Pozostałe byty, tzw. „bogowie” to są istoty stworzone przez Boga, z których część (nazywana w różnych językach „bogami”) stanowią demony.
                • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 20.11.12, 00:56
                  enrque111 napisał:

                  > grgkh napisał:

                  > > Religia jest więc także kompletnie bezużyteczna.

                  > Dla kompletnych idiotów, tak :)

                  Mylisz się, dla kompletnych idiotów właśnie JEST użyteczna. A oto dowód: religia podaje gotowe dogmaty do przyswojenia i zajęcia nimi stosunkowo niedużej, w ogóle dostępnej przestrzeni mózgu, a więc zwalnia od uciążliwego dla nich myślenia. Koniec dowodu.

                  > Wejdź na samą górę niniejszego postu i sprawdź, czy piszę sam do siebie

                  Z Tobą to nic nie wiadomo. Przecież jako klasyczny religiant przyswajasz gotową papkę przeżutą przez teologów. Nigdy nie poddajesz jej krytycznej ocenie. Więc jednak raczej piszesz do siebie... A może siedziałeś przed lustrem i zaglądałeś w bezdeń swoich ocząt.

                  > > > > > muszą to jakoś udowodnić, gdyż samo stwierdzenie,
                  > > > > Nieistnienia się nie dowodzi. Nie znasz logiki.

                  > > > Ależ się dowodzi, gdyż w innym wypadku twierdzi się: „nie wiem”.

                  > > I tak powinieneś mówić o hipotezie istnienia twojego boga.
                  > > Nie ma dowodów na jej prawdziwość.

                  > skoro stwierdziłeś, że nieistnienia się nie dowodzi,

                  Tak, nieistnienia się nie dowodzi, bo jest ono automatycznym skutkiem braku istnienia gdy nie ma dowodu na takowe. Było proste, ale nie pojąłeś, bo z natury nie analizujesz tekstu pod katem poprawności logicznej.

                  > a ja zripostowałem, że jednak się dowodzi, gdyż inaczej należy przyjąć,
                  > że tego się nie wie, to czekam na merytoryczną odpowiedź.

                  Tego nie trzeba wiedzieć i choć Ci to wciąż powtarzam, to jedyne co wiesz to to, że nadal tego nie wiesz i czekasz nie wiadomo na co. Aha, wiem, czekasz na nudną wieczność u stóp Twego bożka. To właściwa pozycja dla niewolnika, który polubił ten stan.

                  > To, że nie ma najmniejszych dowodów, które potwierdzałyby pochodzenie
                  > człowieka od innych gatunków – jakoś nie przeszkadza ci np. w bajaniu
                  > o powstaniu życia z martwego atomu, czy ewolucji człowieka z ameby :)))

                  Ewolucja ma przynajmniej częściowe dowody swojej słuszności, a Twój bożek i bogowie innych religii nie mają żadnego dowodu. Rozśmiesza mnie, że żaden z nich nie przyjdzie i nie powie nam, że konkurenci nie istnieją. Czyżby to był dowód ich nieistnienie?

                  > > A więc i Ty - MUSISZ mieć dowód na istnienie swojego boga.
                  > > Dopóki go nie przedstawisz, dopóty ta hipoteza nie może być uznana za prawdziwą.
                  > > I nie pojawi się skutek - istnienie. Istnienie jest skutkiem prawdziwości hipotezy.
                  > > Bez dowodu nie ma istnienia, co jest równoważne nieistnieniu.

                  > Twój bełkot jest typowym odbijaniem piłeczki i niczego nowego nie wnosi. Tego t
                  > ypu przepychanki możesz robić z kumplami w piaskownicy, gdzie na stwierdzenie k
                  > tóregoś z nich, że jego tatuś jest wybitnie inteligentny, odpowiadasz, że dopók
                  > i on tego nie udowodni, dopóty ta hipoteza nie może być uznana za
                  > prawdziwą
                  (czyli zaprzeczasz, zamiast stwierdzić: „nie wiem”).

                  Jest jak mówisz - o hipotezie istnienia boga trzeba powiedzieć, że nie wiesz, bo nie ma dowodu. Gdyby był dowód - pojawiłoby się istnienie. Ponieważ go nie ma - istnienia nie ma, bo istnienie to skutek dowodu.

                  > Moja wiara oparta na moich dowodach

                  Twoje dowody są w Twojej głowie. W Twojej głowie bóg istnieje. Typowe rozdwojenie jaźni. wydaje Ci się, że jesteś heniem i bogiem. Obiektywnie można by potwierdzić tylko to pierwsze. Drugie podlega leczeniu, które czasem przynosi dobry skutek.

                  > ciebie nie przekonuje, ale uparcie i stanowczo zaprze
                  > czasz moim twierdzeniom

                  Nie zaprzeczam. Prywatnym dowodom nie da się zaprzeczyć. Pewnie tego boga naprawdę widzisz. To jest problem Twojego mózgu. Przenieś te dowody do przestrzeni wspólnej, zweryfikujemy je metodą naukową i jeśli się to uda, to pojawi się ich skutek.

                  > i nie chcesz uznać moich dowodów,

                  Nie chcę? Nieprawda. Ja je dawno już uznałem za Twoje dowody. Pryszcz na Twoim czubku też musi być tylko Twój, a nie nasz lub mój.

                  > a więc musisz przedstawić swoje, które będą na tyle silne, że obalą mój pogląd –
                  > jeśli nie potrafisz tego dokonać, to znaczy, że poza głupawym zaprzeczaniem,
                  > nie masz nic.

                  Nie ze mną dyskutuj tylko z wierzącymi w innych bogów. Uzgodnijcie, które dowody są wspólne, a które prywatne i który bóg, ewentualnie, istnieje. Najpierw wy, między sobą. Ja patrze na to i się uśmiecham. O, tak... :)

                  > Problem z ateistą jest taki, że żaden z nich nie uznaje dowodów, które przekonu
                  > ją zdecydowaną większość ludzi na świecie –

                  Dowód prywatny siedzi w głowie. jak go chcesz stamtąd wydobyć? Opowiadaniem o nim? E tam, to zły pomysł. Może go skalpelem jakoś... Zgodziłbyś się? Tylko czy trafimy we właściwe neurony i ich nie uszkodzimy. Bo wtedy dowód by przepadł. Chyba byś się pochlastał.

                  > sam jednakże nie potrafi udowodnić swoich, niejednokrotnie
                  > bardziej fantastycznych i nieprawdopodobnych wierzeń :)

                  Nie wierzę w dogmaty, każdą tezę mogę odrzucić. No i widzisz, jak się na mój temat myliłeś.

                  > > > Czy w starożytności mógł ktoś dowieść istnienia wszystkich planet,
                  > > > kulistości Ziemi, istnienia kontynentu amerykańskiego, fal radiowych ?

                  > > I dlatego WTEDY nie istniały te pojęcia w opisie świata.

                  > Twoje nieuctwo wychodzi na każdym kroku. Ależ istniały pojęcia,
                  > które nawet dziś są używane i to w pojęciu zbliżonym do ówczesnego
                  > jak np. „eter”, „Australia” i inne.

                  To może wtedy nie było tych WSPÓLNYCH dowodów? Istnienie jest w głowach. W Twojej bóg. W innej eter. A w jeszcze innej Sierotka Marysia z dużym cycem. Ale grawitacja w wersji prymitywnej to chyba już od samego początku jest wspólna, jak myślisz?

                  > > > Czy potrafisz dowieść (naukowo) istnienie swego pradziadka ?

                  > > Tak. Jeśli w opisie świata czegoś nie ma, to nie istnieje to tam.
                  > > W naszej świadomości jest tylko opis świata.

                  > Znów uprawiasz ateistyczny, pozbawiony logiki bełkot
                  > Udowodnij zatem „naukowo” istnienie swego pradziadka???

                  To proste. Plemniki pradziadków zapłodniły prababki, co dało początek następnemu pokoleniu, a potem analogicznie plemniki dziadków i moich bezpośrednich rodziców wykonały swoje trudne zadanie. Zgodnie z nauką zwana biologią, bez takich zapłodnień nie byłoby dzieci. I koniec dowodu. Podołałem, prawda? A Ty tego dowodu nie znałeś i myślałeś, że taki nie istnieje. :) Zapewne nie uczyli tego na katechezie. Twoja strata.

                  > Jeśli w opisie świata czegoś nie ma, to nie istnieje to tam ….. p
                  > rzecież w opisie świata istnieje Bóg, Jezus Chrystus, Mahomet, Mieszko I itd.

                  Jeśli w książce jest tylko cztery rozdziały, to wiadomo, że nie istnieje piąty. Czy trzeba tego dowodzić oddzielnie?

                  > > > > Dokładnie tak - dlaczego odrzucasz innych bogów? :)

                  > > > Ponieważ jest jeden Bóg, a wszyscy bogowie pogan są demonami.

                  > > Przedstaw dowód, że jest tylko jeden. :)

                  > To proste - cały Wszechświat jest dowodem Jego istnienia, badania etnograficzne
                  > potwierdzają, że we wszystkich religiach istnieje jedno bóstwo,

                  Nie zawsze.

                  > które jest dom
                  > inujące, a pochodzi od pierwotnej wiedzy o Jedynym Bogu, mówi o tym najważniejs
                  > za księga świata – Biblia, dowody pozostawione przez świadków Objawienia,
                  > dowody zbierane przez współczesnych, którzy doświadczyli łaski spotkania Boga
                  > oraz dowody materialne (tzw. cudów) gromadzone w wielu ośrodkach naukowych i ku
                  > ltowych na całym świecie. Pozostałe byty, tzw. „bogowie” to są isto
                  > ty stworzone przez Boga, z których część (nazywana w różnych językach „bo
                  > gami”) stanowią demony.

                  Inne religie mają inne święte księgi. Nie udowodniłeś tego.
                  • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 20.11.12, 18:30
                    grgkh napisał:

                    > > > Religia jest więc także kompletnie bezużyteczna.
                    >
                    > > Dla kompletnych idiotów, tak :)
                    >
                    > Mylisz się, dla kompletnych idiotów właśnie JEST użyteczna. A oto dowód: religi
                    > a podaje gotowe dogmaty do przyswojenia i zajęcia nimi stosunkowo niedużej, w o
                    > góle dostępnej przestrzeni mózgu, a więc zwalnia od uciążliwego dla nich myślen
                    > ia. Koniec dowodu.

                    To nie jest żaden dowód, tylko dziecięce wyobrażenia. Dogmat zawsze oparty jest na jakiejś podstawie rozumowej – można go przyjąć bezrefleksyjnie, ale można również dociec podstaw, na których został sformułowany. Mało tego, nikt nie zmusza do przyjmowania dogmatu, ani do przynależności religijnej – osoby, które odrzucają prawdy wiary, nie chcą dokonać wysiłku, aby dostąpić zbawienia po prostu wypadają poza Kościół, który jest jedyną drogą do życia wiecznego. W zastępstwie takie (leniwe) osobniki zaczynają wierzyć w bajki typu: ewolucja, powstanie świata z chaosu, życia z martwego atomu, a człowieka z ameby. Koniec dowodu :)

                    > > Wejdź na samą górę niniejszego postu i sprawdź, czy piszę sam do siebie
                    >
                    > Z Tobą to nic nie wiadomo. Przecież jako klasyczny religiant przyswajasz gotową
                    > papkę przeżutą przez teologów. Nigdy nie poddajesz jej krytycznej ocenie. Więc
                    > jednak raczej piszesz do siebie... A może siedziałeś przed lustrem i zaglądałe
                    > ś w bezdeń swoich ocząt.

                    Co do mnie również się mylisz, czego nie mam ci za złe – wobec ateistów nie stosuję zbyt surowych ocen ze względu na ich defekty umysłowe.
                    Co do „przeżutej papki”, to właśnie ty ją wydalasz na tym forum, racząc wszystkich ateistycznymi baśniami :)

                    > Tak, nieistnienia się nie dowodzi, bo jest ono automatycznym skutkiem braku ist
                    > nienia gdy nie ma dowodu na takowe. Było proste, ale nie pojąłeś, bo z natury n
                    > ie analizujesz tekstu pod katem poprawności logicznej.

                    To bardzo ciekawe co mi imputujesz, ale do rzeczy. A zatem, twierdzisz że np. Australia nie istniała zanim jej nie odkryto, a Ziemia nie była kulista, zanim jej nie opłynięto ?

                    > > a ja zripostowałem, że jednak się dowodzi, gdyż inaczej należy przyjąć,
                    > > że tego się nie wie, to czekam na merytoryczną odpowiedź.
                    >
                    > Tego nie trzeba wiedzieć i choć Ci to wciąż powtarzam, to jedyne co wiesz to to
                    > , że nadal tego nie wiesz i czekasz nie wiadomo na co. Aha, wiem, czekasz na nu
                    > dną wieczność u stóp Twego bożka. To właściwa pozycja dla niewolnika, który pol
                    > ubił ten stan.

                    Zaiste, ciekawa dywagacja, ale na poziomie obłąkańca z Tworek :)
                    Wciąż jednak czekam na merytoryczną odpowiedź.

                    > > To, że nie ma najmniejszych dowodów, które potwierdzałyby pochodzenie
                    > > człowieka od innych gatunków – jakoś nie przeszkadza ci np. w bajaniu
                    > > o powstaniu życia z martwego atomu, czy ewolucji człowieka z ameby :)))
                    >
                    > Ewolucja ma przynajmniej częściowe dowody swojej słuszności, a Twój bożek i bog
                    > owie innych religii nie mają żadnego dowodu. Rozśmiesza mnie, że żaden z nich n
                    > ie przyjdzie i nie powie nam, że konkurenci nie istnieją. Czyżby to był dowód i
                    > ch nieistnienie?

                    Nie ma żadnych bogów, więc nie wiem o czym prawisz. Co zaś do ewolucji, to poza hasłem w Wikipedii i obowiązkowemu wpajaniu jej od przedszkola każdemu dziecku oraz tysiącem bełkotliwych książek z przypuszczeniami, hipotezami, teoriami i dywagacjami – brak jest na jej potwierdzenie nawet jednego dowodu :)

                    > > Twój bełkot jest typowym odbijaniem piłeczki i niczego nowego nie wnosi. Tego
                    > > typu przepychanki możesz robić z kumplami w piaskownicy, gdzie na stwierdzenie
                    > > któregoś z nich, że jego tatuś jest wybitnie inteligentny, odpowiadasz, że dopóki
                    > > on tego nie udowodni, dopóty ta hipoteza nie może być uznana za
                    > > prawdziwą
                    (czyli zaprzeczasz, zamiast stwierdzić: „nie wiem”.
                    >
                    > Jest jak mówisz - o hipotezie istnienia boga trzeba powiedzieć, że nie wiesz, b
                    > o nie ma dowodu. Gdyby był dowód - pojawiłoby się istnienie. Ponieważ go nie ma
                    > - istnienia nie ma, bo istnienie to skutek dowodu.

                    Ależ ja wiem, że bogów nie ma, a ci których się za takowych uznaje są demonami. Dowodów na to jest moc – starczy poczytać i posłuchać co mają do powiedzenia na ten temat starsi i mądrzejsi, do czego cię usilnie zachęcam.

                    > > Moja wiara oparta na moich dowodach
                    >
                    > Twoje dowody są w Twojej głowie. W Twojej głowie bóg istnieje. Typowe rozdwojen
                    > ie jaźni. wydaje Ci się, że jesteś heniem i bogiem. Obiektywnie można by potwie
                    > rdzić tylko to pierwsze. Drugie podlega leczeniu, które czasem przynosi dobry skutek.

                    Mogę odbić piłeczkę, że w twojej głowie jakiś bóg nie istnieje, ale istnieje ewolucja, na którą jest znacznie mniej dowodów. Poza tym, uspokój się i uwierz mi – żadnych bogów nie ma :)

                    > > ciebie nie przekonuje, ale uparcie i stanowczo zaprze
                    > > czasz moim twierdzeniom
                    >
                    > Nie zaprzeczam. Prywatnym dowodom nie da się zaprzeczyć. Pewnie tego boga napra
                    > wdę widzisz. To jest problem Twojego mózgu. Przenieś te dowody do przestrzeni w
                    > spólnej, zweryfikujemy je metodą naukową i jeśli się to uda, to pojawi się ich
                    > skutek.

                    Nieukowi trzeba łopatologicznie – przynieś dowody na istnienie twego własnego pradziadka „do przestrzeni wspólnej, zweryfikujemy je metodą naukową i jeśli się to uda, to pojawi się ich skutek” :)))

                    > > i nie chcesz uznać moich dowodów,
                    >
                    > Nie chcę? Nieprawda. Ja je dawno już uznałem za Twoje dowody. Pryszcz na Twoim
                    > czubku też musi być tylko Twój, a nie nasz lub mój.

                    Cieszę się, że wreszcie zmierzamy do celu :)

                    > > a więc musisz przedstawić swoje, które będą na tyle silne, że obalą mój pogląd –
                    > > jeśli nie potrafisz tego dokonać, to znaczy, że poza głupawym zaprzeczaniem,
                    > > nie masz nic.
                    >
                    > Nie ze mną dyskutuj tylko z wierzącymi w innych bogów. Uzgodnijcie, które dowod
                    > y są wspólne, a które prywatne i który bóg, ewentualnie, istnieje. Najpierw wy,
                    > między sobą. Ja patrze na to i się uśmiecham. O, tak... :)

                    Wierzący w „innych bogów” teraz ze mną nie polemizują, więc zadowalam się dysputą z tobą. Poza tym takie dyskusje już się wielokrotnie odbywały i niemal zawsze doprowadzały do licznych nawróceń na chrześcijaństwo.

                    > > Problem z ateistą jest taki, że żaden z nich nie uznaje dowodów, które przekonują
                    > > zdecydowaną większość ludzi na świecie –
                    >
                    > Dowód prywatny siedzi w głowie. jak go chcesz stamtąd wydobyć? Opowiadaniem o n
                    > im? E tam, to zły pomysł. Może go skalpelem jakoś... Zgodziłbyś się? Tylko czy
                    > trafimy we właściwe neurony i ich nie uszkodzimy. Bo wtedy dowód by przepadł. C
                    > hyba byś się pochlastał.

                    Kolejny dziecinny bełkot – to przecież ty masz np. dowód na ewolucję we własnym łbie, to może go tak jakoś skalpelem ? :)

                    > > sam jednakże nie potrafi udowodnić swoich, niejednokrotnie
                    > > bardziej fantastycznych i nieprawdopodobnych wierzeń :)
                    >
                    > Nie wierzę w dogmaty, każdą tezę mogę odrzucić. No i widzisz, jak się na mój te
                    > mat myliłeś.

                    :) Wręcz przeciwnie, wciąż potwierdzasz moje przypuszczenia na swój temat :)

                    > > Twoje nieuctwo wychodzi na każdym kroku. Ależ istniały pojęcia,
                    > > które nawet dziś są używane i to w pojęciu zbliżonym do ówczesnego
                    > > jak np. „eter”, „Australia” i inne.
                    >
                    > To może wtedy nie było tych WSPÓLNYCH dowodów? Istnienie jest w głowach. W Twoj
                    > ej bóg. W innej eter. A w jeszcze innej Sierotka Marysia z dużym cycem. Ale gra
                    > witacja w wersji prymitywnej to chyba już od sameg
                  • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 20.11.12, 18:32
                    grgkh napisał:

                    > enrque111 napisał:
                    >
                    > > Twoje nieuctwo wychodzi na każdym kroku. Ależ istniały pojęcia,
                    > > które nawet dziś są używane i to w pojęciu zbliżonym do ówczesnego
                    > > jak np. „eter”, „Australia” i inne.
                    >
                    > To może wtedy nie było tych WSPÓLNYCH dowodów? Istnienie jest w głowach. W Twoj
                    > ej bóg. W innej eter. A w jeszcze innej Sierotka Marysia z dużym cycem. Ale gra
                    > witacja w wersji prymitywnej to chyba już od samego początku jest wspólna, jak
                    > myślisz?

                    :) Znowu zabawnie uciekasz od tematu, czyżbyś nie potrafił merytorycznie się odnieść do moich przykładów ? :)

                    > > > > Czy potrafisz dowieść (naukowo) istnienie swego pradziadka ?
                    >
                    > > > Tak. Jeśli w opisie świata czegoś nie ma, to nie istnieje to tam.
                    > > > W naszej świadomości jest tylko opis świata.
                    >
                    > > Znów uprawiasz ateistyczny, pozbawiony logiki bełkot
                    > > Udowodnij zatem „naukowo” istnienie swego pradziadka???
                    >
                    > To proste. Plemniki pradziadków zapłodniły prababki, co dało początek następnem
                    > u pokoleniu, a potem analogicznie plemniki dziadków i moich bezpośrednich rodzi
                    > ców wykonały swoje trudne zadanie. Zgodnie z nauką zwana biologią, bez takich z
                    > apłodnień nie byłoby dzieci. I koniec dowodu. Podołałem, prawda? A Ty tego dowo
                    > du nie znałeś i myślałeś, że taki nie istnieje. :) Zapewne nie uczyli tego na k
                    > atechezie. Twoja strata.

                    Opis teoretyczny jest bardzo klarowny i obrazowy. Niestety nie wyjaśnia, czy rzeczywiście pan X był twoim pradziadkiem, ponieważ mógł nim być równie dobrze pobliski wiejski karczmarz, wędrowny handlarz starzyzną, sąsiad zza miedzy, czy chociażby rodzony brat pana X. Zatem nie potrafisz dowieść, że pan X jest twoim pradziadkiem :)
                    > > Jeśli w opisie świata czegoś nie ma, to nie istnieje to tam ̷
                    > > rzecież w opisie świata istnieje Bóg, Jezus Chrystus, Mahomet, Mieszko I
                    > itd.
                    >
                    > Jeśli w książce jest tylko cztery rozdziały, to wiadomo, że nie istnieje piąty.
                    > Czy trzeba tego dowodzić oddzielnie?

                    Czyli przyznajesz, żeś wcześniej plótł idiotyzmy ?

                    > > To proste - cały Wszechświat jest dowodem Jego istnienia, badania etnograficzne
                    > > potwierdzają, że we wszystkich religiach istnieje jedno bóstwo,
                    >
                    > Nie zawsze.

                    Zawsze.

                    > Inne religie mają inne święte księgi. Nie udowodniłeś tego.

                    Dlaczego mam udowadniać, że ”inne religie mają inne święte księgi, przecież mają i co z tego ? Żadna z nich jednakże nie zaważyła w tak istotny sposób na dziejach świata, jak Biblia, która właśnie z tego powodu jest najważniejsza.
                    • bookworm Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 20.11.12, 23:15
                      >A
                      > le gra
                      > > witacja w wersji prymitywnej to chyba już od samego początku jest wspólna
                      > , jak
                      > > myślisz?
                      >
                      > :) Znowu zabawnie uciekasz od tematu, czyżbyś nie potrafił merytorycznie się od
                      > nieść do moich przykładów ? :)

                      Ale przecież podał przykład - grawitacja - w wiekach średnich była zupełnie inaczej rozumiana niż dzisiaj (nie wiedzieli że jest stała dla wszystkich ciał zanim nie przeprowadzili eksperymentu w próżni - nie uwzględniano oporu powietrza), podobnie z unoszeniem się ciał na wodzie (uznawano, że zależy do od masy a nie gęstości) lub przekazywaniem ciepła (koncepcja cieplików).
                      O ile pojęcia jakieś podobne istniały to ich znaczenie było zupełnie inne i dzięki nauce a niestety nie religii te pojęcia wyewoluowały.

                      > Opis teoretyczny jest bardzo klarowny i obrazowy. Niestety nie wyjaśnia, czy rz
                      > eczywiście pan X był twoim pradziadkiem, ponieważ mógł nim być równie dobrze po
                      > bliski wiejski karczmarz, wędrowny handlarz starzyzną, sąsiad zza miedzy, czy c
                      > hociażby rodzony brat pana X. Zatem nie potrafisz dowieść, że pan X jest twoim
                      > pradziadkiem :)

                      Ależ to proste - pobiera próbkę kości pradziadka, prababki oraz dziadków i porównuje DNA na tej podstawie może dowieść kto jest a kto nie jest jego przodkiem - teraz tej metody używa się do ustalania m.in. ojcostwa lub pokrewieństwa - metoda naukowa.
                      Jaką metodę teologiczną Ty byś zastosował dla podobnego dowodu?

                      > > > rzecież w opisie świata istnieje Bóg, Jezus Chrystus, Mahomet, Mies
                      > zko I
                      > > itd.
                      > >
                      > > Jeśli w książce jest tylko cztery rozdziały, to wiadomo, że nie istnieje
                      > piąty.
                      > > Czy trzeba tego dowodzić oddzielnie?
                      >
                      > Czyli przyznajesz, żeś wcześniej plótł idiotyzmy ?

                      W opisie świata istnieją krasnoludki, elfy i wróżki - dla ateisty jest to prawdopodobnie opis tego samego typu wiarygodności co opis zawierający boga i Jezusa, Mahometa, Sziwę i Kali. To że coś zostało napisane nie oznacza, że istnieje dopóki:
                      a) nie zostanie udowodnione
                      b) nie jest kwestią wiary i dla wyznawców (i tylko dla nich - bo jest elementem metanarracji ich świata) jest faktem, jednak dla innych (niewierzących/innowierców) może być bzdurą/fałszem/kłamstwem - ze względu na nielogiczny/nienaukowy element wiary jakakolwiek próba argumentacji jest z góry albo skazana na porażkę albo (szczególnie dla niewierzących) falszywa

                      > Dlaczego mam udowadniać, że ”inne religie mają inne święte księgi,
                      > przecież mają i co z tego ? Żadna z nich jednakże nie zaważyła w tak istotny s
                      > posób na dziejach świata, jak Biblia, która właśnie z tego powodu jest najważni
                      > ejsza.

                      Subiektywna ocena chrześcijanina - niektórzy mogliby się nie zgodzić - szczególnie Ci dla których najważniejszą księgą jest Talmud i Tora/ Koran/ Księgi Wedy i Księga Manu/ Encyklopedia / Wykłady z Fizyki Feynmana. Niektóre z nich miały naprawdę istotny wpływ na dzieje świata, a ich ideolodzy obyli się bez mordów, krucjat i palenia czarowników oraz torturowania heretyków.
                      • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 21.11.12, 19:48
                        bookworm napisał:

                        > > > Ale grawitacja w wersji prymitywnej to chyba już od samego początku
                        > > > jest wspólna, jak myślisz?
                        > >
                        > > :) Znowu zabawnie uciekasz od tematu, czyżbyś nie potrafił merytorycznie
                        > > się odnieść do moich przykładów ? :)
                        >
                        > Ale przecież podał przykład - grawitacja - w wiekach średnich była zupełnie ina
                        > czej rozumiana niż dzisiaj (nie wiedzieli że jest stała dla wszystkich ciał zan
                        > im nie przeprowadzili eksperymentu w próżni - nie uwzględniano oporu powietrza)
                        > , podobnie z unoszeniem się ciał na wodzie (uznawano, że zależy do od masy a ni
                        > e gęstości) lub przekazywaniem ciepła (koncepcja cieplików).

                        Widzę, że ty też nie potrafisz korzystać z okazji, żeby siedzieć cicho :)
                        Czy „grawitacja” była przykładem, który podałem i o merytoryczne ustosunkowanie się do niego prosiłem twego przyjaciela ?

                        > O ile pojęcia jakieś podobne istniały to ich znaczenie było zupełnie inne i dzi
                        > ęki nauce a niestety nie religii te pojęcia wyewoluowały.

                        To nie ma najmniejszego znaczenia – chodzi o pojęcia oddające rzeczywistość, a nie precyzyjne, techniczne i opisowe ich wyjaśnienie, nawet twój kamrat to dostrzega pisząc: ” Ale grawitacja w wersji prymitywnej to chyba już od samego początku jest wspólna”.

                        > > Opis teoretyczny jest bardzo klarowny i obrazowy. Niestety nie wyjaśnia,
                        > czy rzeczywiście pan X był twoim pradziadkiem, ponieważ mógł nim być równie dob
                        > > rze pobliski wiejski karczmarz, wędrowny handlarz starzyzną, sąsiad zza miedzy,
                        > czy chociażby rodzony brat pana X. Zatem nie potrafisz dowieść, że pan X jest
                        > > twoim pradziadkiem :)
                        >
                        > Ależ to proste - pobiera próbkę kości pradziadka, prababki oraz dziadków i poró
                        > wnuje DNA na tej podstawie może dowieść kto jest a kto nie jest jego przodkiem
                        > - teraz tej metody używa się do ustalania m.in. ojcostwa lub pokrewieństwa - me
                        > toda naukowa. Jaką metodę teologiczną Ty byś zastosował dla podobnego dowodu?

                        :) Twój teoretyczny opis jest również klarowny, ale co będzie, jeśli np. pan X został spalony w Auschwitz, utonął w morzu podczas ucieczki na okręcie "Wilhelm Gustloff", lub został pogrzebany na Kołymie w masowym grobie ? :)

                        > > > > przecież w opisie świata istnieje Bóg, Jezus Chrystus, Mahomet, Mieszko I itd.
                        > > >
                        > > > Jeśli w książce jest tylko cztery rozdziały, to wiadomo, że nie istnieje piąty.
                        > > > Czy trzeba tego dowodzić oddzielnie?
                        > >
                        > > Czyli przyznajesz, żeś wcześniej plótł idiotyzmy ?
                        >
                        > W opisie świata istnieją krasnoludki, elfy i wróżki - dla ateisty jest to prawd
                        > opodobnie opis tego samego typu wiarygodności co opis zawierający boga i Jezusa

                        :) Dla ateisty być może krasnoludki i jakiś bóg jest tak samo wiarygodny (przyznam się, że dla mnie również), ale jakimś dziwnym trafem wierzą w istnienie np. Pitagorasa, Homera czy Mieszka I :)

                        > , Mahometa, Sziwę i Kali. To że coś zostało napisane nie oznacza, że istnieje dopóki:
                        > a) nie zostanie udowodnione

                        A zatem nie wierzysz w ewolucję darwinowską, powstanie życia z martwego atomu, ani wyłonienie się precyzyjnie uporządkowanego Wszechświata z chaosu ?

                        > b) nie jest kwestią wiary i dla wyznawców (i tylko dla nich - bo jest elementem
                        > metanarracji ich świata) jest faktem, jednak dla innych (niewierzących/innowie
                        > rców) może być bzdurą/fałszem/kłamstwem - ze względu na nielogiczny/nienaukowy
                        > element wiary jakakolwiek próba argumentacji jest z góry albo skazana na porażk
                        > ę albo (szczególnie dla niewierzących) falszywa

                        To dziwne, że wszyscy (ateiści), którzy powołują się wciąż na naukę są tak łatwowierni wobec różnych bredni: ewolucja, powstanie Wszechświata w wyniku niekontrolowanego samopłonu materii, która nie wiadomo skąd się wzięła, wyklucie się życia z nieożywionego atomu, powstanie człowieka z ameby, rozwój niezwykłej inteligencji u bezmyślnej małpy i tp. bzdury :)

                        > > Dlaczego mam udowadniać, że ”inne religie mają inne święte księgi,
                        > > przecież mają i co z tego ? Żadna z nich jednakże nie zaważyła w tak isto
                        > > tny sposób na dziejach świata, jak Biblia, która właśnie z tego powodu jest na
                        > > jważniejsza.
                        >
                        > Subiektywna ocena chrześcijanina - niektórzy mogliby się nie zgodzić - szczegól
                        > nie Ci dla których najważniejszą księgą jest Talmud i Tora/ Koran/ Księgi Wedy
                        > i Księga Manu/ Encyklopedia / Wykłady z Fizyki Feynmana. Niektóre z nich miały
                        > naprawdę istotny wpływ na dzieje świata, a ich ideolodzy obyli się bez mordów,
                        > krucjat i palenia czarowników oraz torturowania heretyków.

                        Żadna z wymienionych przez ciebie książek (poza Torą, która jest częścią Biblii) nie odegrała w dziejach świata podobnej roli, niż Biblia, a to co myślą na temat znaczenia ich wielbiciele, to już inna para kaloszy :)
                        Twórcy Biblii również obyli się bez mordów, krucjat i palenia czarowników oraz torturowania heretyków, czego z pewnością nie można powiedzieć np. o twórcy Koranu, który był namiętnym pedofilem i mordercą.
                        • bookworm Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 21.11.12, 23:31
                          > To nie ma najmniejszego znaczenia – chodzi o pojęcia oddające rzeczywisto
                          > ść, a nie precyzyjne, techniczne i opisowe ich wyjaśnienie, nawet twój kamrat t
                          > o dostrzega pisząc: ” Ale grawitacja w wersji prymitywnej to chyba już
                          > od samego początku jest wspólna”
                          .

                          A ja nie wiem czy on nie żartował mówiąc o prymitywnej wersji grawitacji, ja uważam, że to była z jego strony ironia. Oczywiście że przed Galileuszem i później Newtonem grawitacja jako pojęcie nie istniało. Mowa była o ciążeniu i tak jak pisałem odnosiło się to do ciężaru rzeczy - nikt wcześniej nie rozumiał i religia też w tym nie pomagała, działania siły grawitacji.

                          > To nie ma najmniejszego znaczenia – chodzi o pojęcia oddające rzeczywisto
                          > ść, a nie precyzyjne, techniczne i opisowe ich wyjaśnieni

                          To ma znaczenie - jeśli ktoś mówi, że istniało pojęcie niebo (od słowa niebiański), które rozumiane było jako granica pomiędzy światem przedksiężycowym i pozaksiężycowym w którym egzystują duchy i inne podobne, a aktualnie niebo oznacza warstwę widzialną atmosfery to jest to sporo różnica - i pojęcia te choć podobnie się nazywają to diamteralnie się od siebie różnią.

                          > :) Twój teoretyczny opis jest również klarowny, ale co będzie, jeśli np. pan X
                          > został spalony w Auschwitz, utonął w morzu podczas ucieczki na okręcie "Wilhel
                          > m Gustloff", lub został pogrzebany na Kołymie w masowym grobie ? :

                          Jeżeli zostały jakiekolwiek fragmenty z których można pobrać DNA - jest możliwe wykonanie testu i udowodnić pokrewieństwo.
                          Teraz TWOJA KOLEJ (celowo piszę dużymi literami, bo unikasz odpowiedzi i usilnie próbujesz poirytować swoim protekcjonalnym tonem) - jaką metodę teologiczną zastosujesz? Pomodlisz się o objawienie?

                          > To dziwne, że wszyscy (ateiści), którzy powołują się wciąż na naukę są tak łatw
                          > owierni wobec różnych bredni: ewolucja, powstanie Wszechświata w wyniku niekont
                          > rolowanego samopłonu materii, która nie wiadomo skąd się wzięła, wyklucie się ż
                          > ycia z nieożywionego atomu, powstanie człowieka z ameby, rozwój niezwykłej inte
                          > ligencji u bezmyślnej małpy i tp. bzdury :)

                          Trochę nie śledzisz nauki i odkryć bieżących co? Na ewolucję są dowody w postaci obserwacji pokrewieństwa gatunków i zmian morficznych - ewolucja jednak trwała miliony lat więc trudno żeby w trakcie życia ludzkości udało się zaobserwować rozwój jakiegoś nowego gatunku (ale to pewnie wiesz).

                          Ty za to masz na wszystko rozwiązanie. Bóg tak chciał? Bóg to zrobił?

                          > Żadna z wymienionych przez ciebie książek (poza Torą, która jest częścią Biblii
                          > ) nie odegrała w dziejach świata podobnej roli, niż Biblia, a to co myślą na te
                          > mat znaczenia ich wielbiciele, to już inna para kaloszy :)
                          > Twórcy Biblii również obyli się bez mordów, krucjat i palenia czarowników or
                          > az torturowania heretyków
                          , czego z pewnością nie można powiedzieć np. o twó
                          > rcy Koranu, który był namiętnym pedofilem i mordercą.

                          Siedzisz przed kompem i klepiesz w klawiaturę, a literki za sprawą aniołków i woli boskiej wyświetlają się w sposób cudowny na płaskich powierzchniach w mieszkaniach różnych ludzi. Wszystko to dzięki cudom objawionym w Biblii. Fizyka nie ma tu nic do rzeczy. To Bóg tak chce żeby się wyświetlało.
                          Ja uważam że jednak to nie Biblia przyczyniła się do rozwoju technologicznego ale usilny opór i próba przeciwstawienia się dogmatom religijnym.
                          Czy ludzie ginęli z rąk wyznawców, bo uważali, że Ziemia jest okrągła i kręci się wokół słońca lub za inne podobne herezje. A jednak Ziemia jest okrągła i kręci się wokół słońca - czyli za co zginęli - za obronę prawdy? a może za obronę niewygodnej prawdy, która stała w sprzeczności z kłamstwami Biblii?

                          Koran tak jak Biblia i każda religia służy do umotywowania władzy w rękach struktur danej wiary (kler, imamowie, itp.)
                          • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 22.11.12, 18:16
                            bookworm napisał:

                            > A ja nie wiem czy on nie żartował mówiąc o prymitywnej wersji grawitacji, ja uw
                            > ażam, że to była z jego strony ironia. Oczywiście że przed Galileuszem i późnie
                            > j Newtonem grawitacja jako pojęcie nie istniało. Mowa była o ciążeniu i tak jak
                            > pisałem odnosiło się to do ciężaru rzeczy - nikt wcześniej nie rozumiał i reli
                            > gia też w tym nie pomagała, działania siły grawitacji.

                            Ty swego kumpla możesz nawet uważać za wariata i trefnisia, nic mi do tego (aczkolwiek poniekąd podzielam twoje zdanie).
                            Cieszę się zaś, że masz tak wielkie mniemanie o religii, skoro zakładasz, że mogła pomóc w zbadaniu, opisaniu i naukowej interpretacji działania grawitacji (ciążenia), obawiam się jednak, że twój podziw dla religii, jej nieograniczonych możliwości i znajomości wszystkich praw fizyki w średniowieczu jest nieco przesadzony :)

                            > > To nie ma najmniejszego znaczenia – chodzi o pojęcia oddające rzeczywisto
                            > > ść, a nie precyzyjne, techniczne i opisowe ich wyjaśnieni
                            >
                            > To ma znaczenie - jeśli ktoś mówi, że istniało pojęcie niebo (od słowa niebiańs
                            > ki), które rozumiane było jako granica pomiędzy światem przedksiężycowym i poza
                            > księżycowym w którym egzystują duchy i inne podobne, a aktualnie niebo oznacza
                            > warstwę widzialną atmosfery to jest to sporo różnica - i pojęcia te choć podobn
                            > ie się nazywają to diamteralnie się od siebie różnią.

                            Nie ma to najmniejszego znaczenia. Liczą się pojęcia, które oddają ludzką myśl, wiedzę i wyobrażenia. O „niebie” również dziś mówimy wypowiadając się o chmurach, ptakach i innych obiektach umiejscowionych w przestworzach. Zarówno wcześniej, jak i dziś pojęcie „niebo” ma wiele znaczeń – oznaczało i nadal oznacza wszystko to, co znajduje się poza zasięgiem ludzkiego oddziaływania oraz obszar nadnaturalny. Podobnie jest z innymi słowami, które posiadają wiele znaczeń, chociaż są i takie, które z biegiem czasu zmieniły swoje pierwotne znaczenie np. „kobieta” :)

                            > > :) Twój teoretyczny opis jest również klarowny, ale co będzie, jeśli np.
                            > pan X
                            > > został spalony w Auschwitz, utonął w morzu podczas ucieczki na okręcie "W
                            > ilhel
                            > > m Gustloff", lub został pogrzebany na Kołymie w masowym grobie ? :
                            >
                            > Jeżeli zostały jakiekolwiek fragmenty z których można pobrać DNA - jest możliwe
                            > wykonanie testu i udowodnić pokrewieństwo.

                            A jeśli się nie zachowały ?

                            > Teraz TWOJA KOLEJ (celowo piszę dużymi literami, bo unikasz odpowiedzi i usilni
                            > e próbujesz poirytować swoim protekcjonalnym tonem) - jaką metodę teologiczną z
                            > astosujesz? Pomodlisz się o objawienie?

                            Nigdy nie unikam odpowiedzi. W podanym przez ciebie przypadku nie są mi potrzebne objawienia – ja przyjmuję rzeczywistość na podstawie dowodów prawno-historycznych. Do rozstrzygającego wniosku dochodzi się w oparciu o materiał dowodowy. Aby nie było uzasadnionych podstaw do kwestionowania werdyktu, materiał dowodowy zwykle składa się z trzech rodzajów świadectw: ustnego, pisemnego i rzeczowego. Posługując się zatem tą metodą, nie byłoby najmniejszych problemów z udowodnieniem, że np. byłeś rano w pracy: podpisałeś listę obecności, widzieli cię koledzy, zapamiętał portier, wykonałeś określone zadania.
                            Metoda naukowa służy jedynie do dowodzenia powtarzalnych zjawisk, nie jest zaś odpowiednia do wykazania prawdziwości twierdzeń o postaciach, czy wydarzeniach historycznych, a więc metoda naukowa nie służy do odpowiedzi na pytanie typu: „Czy Kopernik żył naprawdę?” czy też, że „pan X był pradziadkiem twego kumpla”.

                            > Trochę nie śledzisz nauki i odkryć bieżących co? Na ewolucję są dowody w postac
                            > i obserwacji pokrewieństwa gatunków i zmian morficznych - ewolucja jednak trwa
                            > ła miliony lat więc trudno żeby w trakcie życia ludzkości udało się zaobserwowa
                            > ć rozwój jakiegoś nowego gatunku (ale to pewnie wiesz).

                            :) Pokrewieństwo gatunków nie jest żadnym dowodem na ewolucję. To że małpa jest podobna do człowieka nie jest dowodem, że człowiek od niej pochodzi – na jakąkolwiek ewolucję nie ma materialnych dowodów i dlatego jest ona jedynie teorią, hipotezą, którą mozolnie próbują dowieść uczeni, ale jeszcze żadnemu to się nie udało :)
                            Co do owych „milionów lat ewolucji” to również są olbrzymie wątpliwości. Nie masz nic, poza swoją wiarą, że ewolucja miała miejsce, nie masz nawet źródeł pisanych, które są podstawą wiary wielu wyznań.

                            > Ty za to masz na wszystko rozwiązanie. Bóg tak chciał? Bóg to zrobił?
                            >
                            > > Żadna z wymienionych przez ciebie książek (poza Torą, która jest częścią
                            > Biblii
                            > > ) nie odegrała w dziejach świata podobnej roli, niż Biblia, a to co myślą
                            > na te
                            > > mat znaczenia ich wielbiciele, to już inna para kaloszy :)
                            > > Twórcy Biblii również obyli się bez mordów, krucjat i palenia czarowni
                            > ków or
                            > > az torturowania heretyków
                            , czego z pewnością nie można powiedzieć np.
                            > o twó
                            > > rcy Koranu, który był namiętnym pedofilem i mordercą.
                            >
                            > Siedzisz przed kompem i klepiesz w klawiaturę, a literki za sprawą aniołków i w
                            > oli boskiej wyświetlają się w sposób cudowny na płaskich powierzchniach w miesz
                            > kaniach różnych ludzi. Wszystko to dzięki cudom objawionym w Biblii. Fizyka nie
                            > ma tu nic do rzeczy. To Bóg tak chce żeby się wyświetlało.

                            Nie wiem do czego zmierzasz tym idiotycznym wpisem, ale domyślam się, że znasz jakichś kumpli, którzy są przekonani, że w komputerze siedzą jakieś aniołki czy krasnoludki, które wprawiają komputer w ruch – powiedz im, że są w błędzie :))))

                            > Ja uważam że jednak to nie Biblia przyczyniła się do rozwoju technologicznego a
                            > le usilny opór i próba przeciwstawienia się dogmatom religijnym.

                            To co ty myślisz (proces zachodzący w twojej mózgoczaszce trudno jednak tak nazwać) najmniej się tu liczy – liczą się fakty. Nauka taka, jaką dziś znamy wywodzi się ze szkół przyklasztornych i uniwersytetów, które zaczęły powstawać z inicjatywy Kościoła. Dzisiejsze osiągnięcia nauki, techniki i kultury powstały w naszym kręgu kulturowym, który był i jeszcze jest chrześcijański.

                            > Czy ludzie ginęli z rąk wyznawców, bo uważali, że Ziemia jest okrągła i kręci s
                            > ię wokół słońca lub za inne podobne herezje. A jednak Ziemia jest okrągła i krę
                            > ci się wokół słońca - czyli za co zginęli - za obronę prawdy? a może za obronę
                            > niewygodnej prawdy, która stała w sprzeczności z kłamstwami Biblii?

                            Nie wiem o jakich ludziach prawisz, gdyż nie słyszałem o żadnym człowieku, który zginąłby z powodu ruchu obrotowego Ziemi :)
                            A o jakich „kłamstwach Biblii” prawisz łaskawco ???

                            > Koran tak jak Biblia i każda religia służy do umotywowania władzy w rękach stru
                            > ktur danej wiary (kler, imamowie, itp.)

                            Co do Koranu to się zgodzę, co do Biblii jesteś w wielkim błędzie.
                            • bookworm Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 22.11.12, 23:13
                              > iążenia), obawiam się jednak, że twój podziw dla religii, jej nieograniczonych
                              > możliwości i znajomości wszystkich praw fizyki w średniowieczu jest nieco przes
                              > adzony :)

                              Nie wyraziłem się dość jasno, albo nie zrozumiałeś. Religia w najmniejszym stopniu nie pomogła w zrozumieniu praw grawitacji. Tylko i wyłącznie nauka pozabiblijna w tym pomogła.

                              > ówno wcześniej, jak i dziś pojęcie „niebo” ma wiele znaczeń –
                              > oznaczało i nadal oznacza wszystko to, co znajduje się poza zasięgiem ludzkieg
                              > o oddziaływania oraz obszar nadnaturalny.

                              Atmosfera znajduje się poza zasięgiem ludzkiego oddziaływania? Raz, dwa, trzy, możesz się obudzić witamy w wieku XXI, średniowiecza skończyło się ponad 6 wieków temu. Ludzie potrafią latać samolotami po niebie. Potrafią wzbić się ponad atmosferę. Zdarzyło się nam nawet wylądować na księżycu. A wokół Ziemi krąży stacja kosmiczna którą zamieszkują przez cały czas ludzie (od razu uprzedzam w niebie ani ponad nim nie stwierdzono obecności boga).

                              >ja przyjmuję rzeczywistość na podstawie dowodów prawno-hi
                              > storycznych. Do rozstrzygającego wniosku dochodzi się w oparciu o materiał dowo
                              > dowy. Aby nie było uzasadnionych podstaw do kwestionowania werdyktu, materiał d
                              > owodowy zwykle składa się z trzech rodzajów świadectw: ustnego, pisemnego i rze
                              > czowego. Posługując się zatem tą metodą, nie byłoby najmniejszych problemów z u
                              > dowodnieniem, że np. byłeś rano w pracy: podpisałeś listę obecności, widzieli c
                              > ię koledzy, zapamiętał portier, wykonałeś określone zadania.
                              > Metoda naukowa służy jedynie do dowodzenia powtarzalnych zjawisk, nie jest zaś
                              > odpowiednia do wykazania prawdziwości twierdzeń o postaciach, czy wydarzeniach
                              > historycznych, a więc metoda naukowa nie służy do odpowiedzi na pytanie typu: &
                              > #8222;Czy Kopernik żył naprawdę?” czy też, że „pan X był pradziadki
                              > em twego kumpla”.

                              Co ty za bzdury piszesz o tej metodzie naukowej? Skąd to wytrzasnąłeś. czyli jeśli byłem w pracy ale nie odbiłem się kartą a portier akurat odwrócił się i nie widział jak wchodziłem, a ja przesiedziałbym cały dzień w pracy nie zostawiając śladu to według Ciebie w pracy nie byłem. Jednocześnie gdyby ktoś napisał że Twój ojciec kolaborował z UB (są dokumenty), ktoś inny zeznał, że tak owszem widział jak z UBekami pił wódkę i jeszcze by znaleźli akta w których znajduje się zeznanie ojca na temat sąsiada, to mozna przyjać, że kolaborował? Dowody są wszak niepodważalne.
                              Takie dowody Cię urządzają? Z takich dowodów każdego nawet takiego który urodził się rok temu można zrobić agenta.
                              A co do pradziadka, który został spalony w Auschwitz tak kompletnie że nic z niego nie zostało. Wówczas nie jestem (i nikt inny również nie jest) w stanie dowieść ze 100% pewnością że to był mój pradziadek. Czego to według Ciebie dowodzi?

                              > Co do owych „milionów lat ewolucji” to również są olbrzymie wątpliw
                              > ości. Nie masz nic, poza swoją wiarą, że ewolucja miała miejsce, nie masz nawet
                              > źródeł pisanych, które są podstawą wiary wielu wyznań.

                              Wiesz jak się fałszuje źródła spisane? Z łatwością i bez najmniejszych problemów. Źródła spisane są nic nie warte. Zwłaszcza że nic poza Twoją wiarą nie stawia mocy jednych ponad drugimi - bo niby jakim prawem Koran ma być mniej prawdziwy niż Biblia? Bo Ty tak chcesz/mówisz? Jeśli tak, to z tego samego powodu jest on bardziej prawdziwy Tylko dla Ciebie, i dla kogoś kto wierzy podobnie. Natomiast wystarczy jedna osoba, która nie podziela Twojej wiary i nie jesteś w stanie udowodnić jej prawdziwości Biblii.

                              > To co ty myślisz (proces zachodzący w twojej mózgoczaszce trudno jednak tak naz
                              > wać) najmniej się tu liczy – liczą się fakty. Nauka taka, jaką dziś znamy
                              > wywodzi się ze szkół przyklasztornych i uniwersytetów, które zaczęły powstawać
                              > z inicjatywy Kościoła.

                              A to dobre, co piszesz ale wiedz, że za każdym razem postęp był efektem czytania pism heretyckich - greckich i arabskich i wiązał się z tym że taki klasztorny naukowiec musiał wystąpić przeciwko dogmatom religijnym.

                              > Nie wiem o jakich ludziach prawisz, gdyż nie słyszałem o żadnym człowieku, któr
                              > y zginąłby z powodu ruchu obrotowego Ziemi :)

                              Giordano Bruno żeby daleko nie szukać. Skończył na stosie. Twierdził ze Ziemia się porusza i że wszechświat nie jest skończony. Ale wcześniej był wyświęcony do stopnia kapłańskiego.
                              Galileusz uciekł przed stosem odwołując swoje kłamstwa o kulistości Ziemi i heliocentryźmie. Otrzymał jedynie areszt domowy, a jego dzieło zostało wpisane do indeksu ksiąg zakazanych.

                              To że nie słyszałeś o tym świadczy jedynie o Twojej niewiedzy - musisz poczytać coś więcej oprócz Biblii.

                              > A o jakich „kłamstwach Biblii” prawisz łaskawco ???
                              Całe stworzenie świata w księdze rodzaju.
                              A potem:
                              Ziemia jest dyskiem, nad którym jest z kolei rozpięty przez Jahwe “namiot niebios” [Iz 40:22]
                              Ziemia ma 4 narożniki, na których stoi sobie 4 aniołów [Ap 7:1]
                              Można mieć również wątpliwości co do wiarygodności niepokalanego poczęcia i zmartwychwstania - ale skoro tak zostało napisane to pewnie tak było - tyle że na podstawie, podobnej wiarygodności, dokumentów, ktoś mógłby uznać że Twój ojciec był agentem UB (nawet jeśli nie był - ale przecież wierzysz w słowo pisane)
                              • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 28.11.12, 21:08
                                bookworm napisał:

                                > > obawiam się jednak, że twój podziw dla religii, jej nieograniczonych
                                > > możliwości i znajomości wszystkich praw fizyki w średniowieczu jest nieco
                                > > przesadzony :)
                                >
                                > Nie wyraziłem się dość jasno, albo nie zrozumiałeś. Religia w najmniejszym stop
                                > niu nie pomogła w zrozumieniu praw grawitacji. Tylko i wyłącznie nauka pozabibl
                                > ijna w tym pomogła.

                                I tak raduje mnie twoje wysokie mniemanie o Biblii, że jest księgą wszechstronną we wszystkich dziedzinach ludzkiej wiedzy …… no, może poza „grawitacją” :)

                                > > ówno wcześniej, jak i dziś pojęcie „niebo” ma wiele znaczeń
                                > > oznaczało i nadal oznacza wszystko to, co znajduje się poza zasięgiem ludzkiego
                                > > oddziaływania oraz obszar nadnaturalny.
                                >
                                > Atmosfera znajduje się poza zasięgiem ludzkiego oddziaływania? Raz, dwa, trzy,
                                > możesz się obudzić witamy w wieku XXI, średniowiecza skończyło się ponad 6 wiek
                                > ów temu. Ludzie potrafią latać samolotami po niebie. Potrafią wzbić się ponad a
                                > tmosferę. Zdarzyło się nam nawet wylądować na księżycu. A wokół Ziemi krąży sta
                                > cja kosmiczna którą zamieszkują przez cały czas ludzie (od razu uprzedzam w nie
                                > bie ani ponad nim nie stwierdzono obecności boga).

                                :) A, tak, słyszałem - podobno Gagarin po powrocie na ziemię, zwierzył się, że latając nad naszym globem Boga nie widział – do dziś mnie to niezmiernie bawi, tym bardziej gdy dostrzegam takich cymbałów w XXI wieku, którzy przejawiają ten sam poziom umysłowości :)))

                                > >ja przyjmuję rzeczywistość na podstawie dowodów prawno-historycznych.
                                > > Do rozstrzygającego wniosku dochodzi się w oparciu o materiał dowodowy
                                > > Aby nie było uzasadnionych podstaw do kwestionowania werdyktu, materiał d
                                > > owodowy zwykle składa się z trzech rodzajów świadectw: ustnego, pisemnego i rze
                                > > czowego. Posługując się zatem tą metodą, nie byłoby najmniejszych problemów z u
                                > > dowodnieniem, że np. byłeś rano w pracy: podpisałeś listę obecności, widzieli c
                                > > ię koledzy, zapamiętał portier, wykonałeś określone zadania.
                                > > Metoda naukowa służy jedynie do dowodzenia powtarzalnych zjawisk, nie jest zaś
                                > > odpowiednia do wykazania prawdziwości twierdzeń o postaciach, czy wydarze
                                > > niach historycznych, a więc metoda naukowa nie służy do odpowiedzi na pytanie t
                                > > ypu: „Czy Kopernik żył naprawdę?” czy też, że „pan X był prad
                                > > ziadkiem twego kumpla”.
                                >
                                > Co ty za bzdury piszesz o tej metodzie naukowej? Skąd to wytrzasnąłeś. czyli je
                                > śli byłem w pracy ale nie odbiłem się kartą a portier akurat odwrócił się i nie
                                > widział jak wchodziłem, a ja przesiedziałbym cały dzień w pracy nie zostawiają
                                > c śladu to według Ciebie w pracy nie byłem.

                                Właśnie tak, w pracy nie byłeś. To właśnie są fakty naukowe.

                                > Jednocześnie gdyby ktoś napisał że
                                > Twój ojciec kolaborował z UB (są dokumenty), ktoś inny zeznał, że tak owszem wi
                                > dział jak z UBekami pił wódkę i jeszcze by znaleźli akta w których znajduje się
                                > zeznanie ojca na temat sąsiada, to mozna przyjać, że kolaborował? Dowody są ws
                                > zak niepodważalne.

                                Tak, to są dowody, z punktu naukowego nie do podważenia.

                                > Takie dowody Cię urządzają? Z takich dowodów każdego nawet takiego który urodzi
                                > ł się rok temu można zrobić agenta.

                                Tu się mylisz, ponieważ byłaby sprzeczność, ponieważ fakty naukowe nigdy nie potwierdzą jakiejkolwiek świadomej współpracy jednorocznego dziecka z wywiadem lub inną instytucją, podobnie jak nikt nie dowiedzie, że krowa może złożyć zeznania.

                                > A co do pradziadka, który został spalony w Auschwitz tak kompletnie że nic z ni
                                > ego nie zostało. Wówczas nie jestem (i nikt inny również nie jest) w stanie dow
                                > ieść ze 100% pewnością że to był mój pradziadek. Czego to według Ciebie dowodzi ?

                                Dowodzi tego, że w naukowym poznawaniu można jedynie potwierdzić fakty empiryczne, powtarzalne eksperymentalnie, nie zaś takie, których powtórzyć w sposób naukowy nie można. Przecież nie powtórzysz istnienia swego pradziadka (czy jakiegokolwiek zdarzenia czy postaci historycznej), musisz w wykazaniu jego istnienia oprzeć się właśnie na dowodach prawno-historycznych, o których wspominałem wcześniej – niemal cała przeszłość na nich jest oparta.

                                > > Co do owych „milionów lat ewolucji” to również są olbrzymie wątpliw
                                > > ości. Nie masz nic, poza swoją wiarą, że ewolucja miała miejsce, nie masz nawet
                                > > źródeł pisanych, które są podstawą wiary wielu wyznań.
                                >
                                > Wiesz jak się fałszuje źródła spisane? Z łatwością i bez najmniejszych problemó
                                > w. Źródła spisane są nic nie warte. Zwłaszcza że nic poza Twoją wiarą nie stawi
                                > a mocy jednych ponad drugimi - bo niby jakim prawem Koran ma być mniej prawdziw
                                > y niż Biblia? Bo Ty tak chcesz/mówisz? Jeśli tak, to z tego samego powodu jest
                                > on bardziej prawdziwy Tylko dla Ciebie, i dla kogoś kto wierzy podobnie. Natomi
                                > ast wystarczy jedna osoba, która nie podziela Twojej wiary i nie jesteś w stani
                                > e udowodnić jej prawdziwości Biblii.

                                Właśnie cały czas próbuję ci uzmysłowić, że w poznaniu prawdy liczą się różne dowody prawno-historyczne, a nie jakaś „jedna osoba, która nie podziela twojej wiary”.
                                Biblia jako jedyne dzieło posiada najbardziej wiarygodne (z punktu widzenia naukowego) źródła historyczne oraz przekaz, który potwierdzany jest ustawicznie przez kolejne odkrycia naukowe, jak również nieprzerwane oddziaływanie kulturowe, religijne, etyczne, cywilizacyjne i transcendentalne dla całej ludzkości.

                                > > To co ty myślisz (proces zachodzący w twojej mózgoczaszce trudno jednak tak naz
                                > > wać) najmniej się tu liczy – liczą się fakty. Nauka taka, jaką dziś znamy
                                > > wywodzi się ze szkół przyklasztornych i uniwersytetów, które zaczęły powstawać
                                > > z inicjatywy Kościoła.
                                >
                                > A to dobre, co piszesz ale wiedz, że za każdym razem postęp był efektem czytani
                                > a pism heretyckich - greckich i arabskich i wiązał się z tym że taki klasztorny
                                > naukowiec musiał wystąpić przeciwko dogmatom religijnym.

                                :) Kłamiesz lub w najlepszym razie grubo się mylisz (stawiam na to pierwsze). Czekam na dowody, chociaż z góry wiem co wyciągniesz, uczestniczyłem już w wielu tego typu dysputach z wrogami Pana Boga :)))

                                > > Nie wiem o jakich ludziach prawisz, gdyż nie słyszałem o żadnym człowieku, który
                                > > zginąłby z powodu ruchu obrotowego Ziemi :)
                                >
                                > Giordano Bruno żeby daleko nie szukać. Skończył na stosie. Twierdził ze Ziemia
                                > się porusza i że wszechświat nie jest skończony. Ale wcześniej był wyświęcony d
                                > o stopnia kapłańskiego.

                                To co twierdził G. Bruno, sytuowało go od samego początku na pozycji osobnika zagrażającego ładowi społecznemu, który i dziś za podobne poglądy w najlepszym razie gniłby w więzieniu. Co zaś do jego śmierci, to również są bajki niczym nie poparte. W roku 1600 nikt, ale to dosłownie nikt w całej Europie o tej śmierci nie donosił. Watykańskie dokumenty wspominają o dochodzeniu w sprawach teologicznych przeciwko Bruno, ale nie ma w nich śladu o wyroku, ani też o egzekucji, chociaż w podobnych przypadkach dokumenty takie opisują szczegółowo sentencję wyroku jak i przebieg wymierzenia kary. Nie ma najmniejszego śladu o tym wydarzenia także w dokumentach zagranicznych ambasad przy Watykanie, które zwykły na bieżąco relacjonować wszystkie ważne i nieważne wydarzenia, nie ma takiego śladu w dokumentacji ambasadora Wenecji, który w szczególny sposób był zainteresowany sprawą, która dwa lata wcześniej przeszła spod jurysdykcji Wenecji pod jurysdykcję Rzymu.
                                <a href="
                              • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 28.11.12, 21:12
                                bookworm napisał:

                                Jeśli chcesz poznać prawdę o Giordano Bruno:
                                www.kosciol.pl/article.php/20090516175940343
                                > Galileusz uciekł przed stosem odwołując swoje kłamstwa o kulistości Ziemi i hel
                                > iocentryźmie. Otrzymał jedynie areszt domowy, a jego dzieło zostało wpisane do
                                > indeksu ksiąg zakazanych.

                                I bardzo słusznie, ponieważ za prawdę podawał swoje wymysły, co i dziś byłoby wyśmiane, po prostu nie potrafił dowieść swoich teorii. Twierdził, że przypływy i odpływy morza są wynikiem wstrząsów wód powodowanych ruchem ziemi, podczas gdy inkwizytorzy, którymi byli jego koledzy-naukowcy , nazwani przez Galileusza „imbecylami”, potrafili przedstawić swoją własna wizję, zgodną z rzeczywistością, że zjawisko przypływów i odpływów spowodowane jest przyciąganiem księżyca. Oprócz tego błędnego argumentu, dotyczącego przypływów i odpływów Galileusz nie potrafił przedstawić żadnego empirycznego dowodu na centralną pozycję słońca i ruch ziemi wokół niego. Krzywda zaś mu się żadna nie stała, lecz jak wszyscy naukowcy, zajmujący się tym tematem, jednogłośnie stwierdzili - nie spędził ani jednego dnia w więzieniu, nigdy nie był torturowany, do końca życia mieszkał w luksusowych warunkach i aż do śmierci prowadził swoje prace naukowe.

                                > To że nie słyszałeś o tym świadczy jedynie o Twojej niewiedzy - musisz poczytać
                                > coś więcej oprócz Biblii.

                                :) Tą radę skieruj raczej do siebie i bij się we własne piersi :))))

                                > > A o jakich „kłamstwach Biblii” prawisz łaskawco ???
                                > Całe stworzenie świata w księdze rodzaju.

                                Co ” Całe stworzenie świata w księdze rodzaju” ???
                                Czyżbyś czegoś nie pojmował ?

                                > A potem:
                                > Ziemia jest dyskiem, nad którym jest z kolei rozpięty przez Jahwe “namiot
                                > niebios” [Iz 40:22]

                                Czyżbyś wątpił, że Ziemia jest kulista, w kształcie dysku, a nad nią nie ma żadnych niebios ?

                                > Ziemia ma 4 narożniki, na których stoi sobie 4 aniołów [Ap 7:1]

                                A zatem wątpisz w istnienie 4 stron świata ???

                                > Można mieć również wątpliwości co do wiarygodności niepokalanego poczęcia i zma
                                > rtwychwstania - ale skoro tak zostało napisane to pewnie tak było - tyle że na
                                > podstawie, podobnej wiarygodności, dokumentów, ktoś mógłby uznać że Twój ojciec
                                > był agentem UB (nawet jeśli nie był - ale przecież wierzysz w słowo pisane)

                                To już wyjaśniliśmy, tak ktoś mógłby przypuszczać.
    • bookworm Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 10:35
      Dialog ateisty z wierzącym - dramat w dwóch aktach

      Akt I
      Przystanek autobusowy, wczesna jesień, godziny późnopopłudniowe. Na przystanku dwoje ludzi, podobnie ubranych - kurtka, spodnie dżinsowe lub sztruksowe.

      Ateista (zwracając się do wierzącego): przepraszam, która godzina?
      Wierzący (spogląda na zegarek): za piętnaście druga.
      Ateista: dziękuję. a nie wie pan czy "C" już jechało?
      Wierzący: nie, jeszcze nie. pan też widzę na "C" czeka
      Ateista: na to wygląda
      Wierzący:...
      Ateista:...
      Kurtyna opada.

      Akt II
      Forum internetowe znanego portalu. Wątek o wierzących i ateistach. Trwa już od klikunastu postów

      Ateista: Znajdź inne argumenty... żeby nie wyjść na idiotę!!!
      Wierzący: nikogo nie wyzywam od durni, a porównanie do dzieci to komplement, w każdym z nas jest coś z dziecka.
      Ateista: Dla czlowieka myslacego porownanie do dziecka jest obelga. Dla mnie znacznie bardziej niz bycie nazwanym durniem.
      Wierzący: Nie dziw się zatem, że ci "stali bywalcy" cię wyszydzają, skoro dobrze wiedzą, że niczego porównywalnego do dialogu nie można z tobą nawiązać.
      Ateista: Widzę że z takim katolskim idiotą dialogu rzeczywiście nie nawiążę
      Wierzący: Nie wiem kto tu jest idiotą lub durniem ale rzeczywiście masz problem z nawiązywaniem jakiegolowiek dialogu. Dalsza dyskusja z tobą jest bezsensowna

      dialog ateisty i wierzącego (nie) jest możliwy
      • sclavus Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 10:45
        Nie jestem pewien, czy akurat takie porównanie jest czymś dającym do myślenia...
        Tak sobie myślę, że na tym przystanku, po pytaniu o godzinę i o "C" ... ze strony wierzącego, padłoby pytanie następujące: pan też z kościoła wraca?
        :D:D:D
        ... resztę możesz sobie dopisać....
        • bookworm Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 11:31
          > Tak sobie myślę, że na tym przystanku, po pytaniu o godzinę i o "C" ... ze stro
          > ny wierzącego, padłoby pytanie następujące: pan też z kościoła wraca?

          Wahałem się na poczatku czy jednak tak tego nie pociagnąć ale zdecydowałem się na dwa akty (dwie sytuacje - Ci sami ludzie).

          Dialog może istnieć jeżeli jest platforma (co za niefortunne słowo - w sensie: u niektórych budzi jednozanczne skojarzenie - platforma > krąg > piekło > szatan > tusk > zamach) porozumienia - jeżeli żadne nie próbuje obalać czyjejś wiary lub niewiary i nie zmuszać do swoich przekonań.
          Sęk w tym, że zarowno teizm jak i ateizm implikują spojrzenie na świat i reguły nim rządzące. Niestety nie ma (nie ma?) tego komfortu by w jednym społeczeństwie istniały wartości uniwersalne dla wszystkich jednostek. Ja sam widzę w mojej religii ułomności (z punktu widzenia etyki) - w 10 przykazaniach oprócz tych moralnych (zdawałoby się uniwersalnych) zawarte są te dogmatyczne (stricte religijne) - co w konsekwencji rodzi problem w późniejszej próbie przekonania ateisty do racji chrześcijanina:
          Ateista zgodzi się, że każdy ma prawo do życia, własności, prawdy, ale zupełnie nie rusza go przykazanie o jedynym Bogu i konieczności uświęcenia jakichkolwiek dni.

          Co więcej Bóg nie mówił nic o kościele, a credo "wyznanie wiary" mówiące o kościele powstało dopiero na początku trzeciego stulecia (przy czym dzisiejsza forma weszła w życie dopiero w wieku VI) i miała na celu w dużej mierze utrzymanie władzy, hierarchii kościoła i czystości wiary, podobnie jak "przykazania kościelne".

          Z czasem wiara i religia mocno odjechała od dwóch najważniejszych przykazań (z których jedno również jest religijnie nacechowane) w stronę kościoła, władzy, nawracania (pozyskiwania wiernych i zasobów) i kontroli poprzez wplatanie w dość proste przykazania nowych dogmatów dopasowanych do czasów i potrzeb.

          A teraz. Nikt już nawet nie wie o co tak naprawdę chodziło. Dajcie wierzącemu ateistę, a on znajdzie już odpowiednią obelgę lub stos dla heretyka. Dajcie ateiście wierzącego i ten również pokaże swoją wyższość i jednoczesnie małość "katola".

          Odnosi się wrażenie, że zamiast szukać porozumienia, tylko pogłębiane są różnice. A takie pytania jak tu zadane, na które od razu w pierwszym poście daje się odpowiedzi (które wcale ale to wcale nikogo nie obrażają i nikogo nie wychwalają) naprawdę w tym dialogu nie pomagają.
          • jeepwdyzlu Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 12:07
            a credo "wyznanie wiary" mówiące o kościele powstało dopiero na początku trzeciego stulecia
            --------
            gwoli ścisłości: na początku CZWARTEGO


            ciao
            jeep
            • bookworm Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 12:47
              > a credo "wyznanie wiary" mówiące o kościele powstało dopiero na początku trzec
              > iego stulecia
              > --------
              > gwoli ścisłości: na początku CZWARTEGO

              325 sobór nicejski - Masz oczywiście rację - początek czwartego. Za błąd przepraszam.
          • sclavus Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 14:40
            Tu cię mam!
            A teraz. Nikt już nawet nie wie o co tak naprawdę chodziło. Dajcie wierzącemu ateistę, a on znajdzie już odpowiednią obelgę lub stos dla heretyka. Dajcie ateiście wierzącego i ten również pokaże swoją wyższość i jednoczesnie małość "katola".
            Otóż to nie tak....!
            Są katolicy i katole...
            Katolicy, to ludzie wierzący w boga i we wszystko (lub prawie) co im mówi kośció... praktykują tą swoją wiarę w ciszy własnych sumień i nie obnoszą się z nią, chcąc pokazać miastu i światu, jacy to oni wierzący w jedynego, prawdziwego boga... są tolerancyjni i mimo wszystko, podążają za światem i rzeczywistością... czasem nawet nie zgadzają się ze swoim kościołem... :)
            Katole - zupełnie na odwrót... - a jak na odwrót, to już sam wiesz ;)
            I tak sobie myślę, że dialog ateisty z katolikiem, byłby możliwy... ateisty z katolem - nigdy!!
            Zresztą... katol z nikim nie dyskutuje, nie polemizuje - on wie... swoje! (nawet jak zapożyczone, choćby i u wiejskiego plebana)
          • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.11.12, 01:06
            bookworm napisał:

            > Dialog może istnieć jeżeli jest platforma (co za niefortunne słowo - w sensie:
            > u niektórych budzi jednozanczne skojarzenie - platforma > krąg > piekło
            > > szatan > tusk > zamach) porozumienia - jeżeli żadne nie próbuje
            > obalać czyjejś wiary lub niewiary i nie zmuszać do swoich przekonań.

            Rozmowa musi się odbywać według pewnej podstawowej zasady - z poszanowaniem logiki. Ja ze swojej ateistycznej strony taka logikę zapewniam oraz do minimum ograniczam erystykę. A Ty?

            > Sęk w tym, że zarowno teizm jak i ateizm implikują spojrzenie na świat

            Absurd. Nie znasz definicji.

            Teista to ktoś, kto spotkał pewną hipotezę, nadał jej status prawdziwości i według niej organizuje świat dla siebie oraz ateisty.

            Ateista to ktoś, kogo nieszczęście gwałtu na logice poprzez bezmyślne uznanie hipotezy bezdowodowej za prawdziwą nie spotkało. Ateiście z powodu braku idei nie ma co implikować. A bronić się przed zakamuflowaną ideą teistyczną, panoszącą się w przestrzeni publicznej chyba ma prawo?

            Mówmy wyłącznie o idei i jej braku. Inne, towarzyszące idee nie mają dla tego wątku znaczenia.

            > i reguły
            > nim rządzące.

            To nie tak. Idea teistyczna przygarnia do towarzystwa cały alogiczny chłam ideowy i tak skonstruowany system pcha się do władzy - chce rządzić. Wszystkimi, także ateistami.

            Ateista może być z powodu innych idei lepszy lub gorszy, ale to nie jest na temat, bo taki sam zestaw idei innych może się przytrafić teiście. I, jak pokazuje praktyka, religia nie uchroni go przed "złem".

            > Niestety nie ma (nie ma?) tego komfortu by w jednym społeczeństw
            > ie istniały wartości uniwersalne dla wszystkich jednostek.

            Absurd. Nieprawda.

            Są takie wartości, nie przez religie wymyślone - humanistyczne. Ale nikt tak zaciekle jak religianci ich nie zwalczają. I to religii zawdzięczamy dzisiejszy stan naszej ludzkiej kultury. Nędzny stan.

            > Ja sam widzę w mojej
            > religii ułomności (z punktu widzenia etyki) - w 10 przykazaniach oprócz tych m
            > oralnych (zdawałoby się uniwersalnych) zawarte są te dogmatyczne (stricte relig
            > ijne) - co w konsekwencji rodzi problem w późniejszej próbie przekonania ateist
            > y do racji chrześcijanina:

            Dekalog to wzorzec? :D - to śmieci.

            > Ateista zgodzi się, że każdy ma prawo do życia, własności, prawdy, ale zupełnie
            > nie rusza go przykazanie o jedynym Bogu i konieczności uświęcenia jakichkolwie
            > k dni.

            I mściwość boga i tolerowanie niewolnictwa i podrzędnej roli kobiet itd.

            > Co więcej Bóg nie mówił nic o kościele, a credo "wyznanie wiary" mówiące o kośc
            > iele powstało dopiero na początku trzeciego stulecia (przy czym dzisiejsza form
            > a weszła w życie dopiero w wieku VI) i miała na celu w dużej mierze utrzymanie
            > władzy, hierarchii kościoła i czystości wiary, podobnie jak "przykazania koście
            > lne".
            >
            > Z czasem wiara i religia mocno odjechała od dwóch najważniejszych przykazań (z
            > których jedno również jest religijnie nacechowane) w stronę kościoła, władzy, n
            > awracania (pozyskiwania wiernych i zasobów) i kontroli poprzez wplatanie w dość
            > proste przykazania nowych dogmatów dopasowanych do czasów i potrzeb.

            Wzorzec był nędzny, a odjechanie jest jeszcze gorsze. I na pewno nie wróci samo, bo musiałoby się wyrzec wszystkich, paskudnych korzeni.

            Ja proponuję prostą, biologiczną zasadę: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.

            > A teraz. Nikt już nawet nie wie o co tak naprawdę chodziło. Dajcie wierzącemu a
            > teistę, a on znajdzie już odpowiednią obelgę lub stos dla heretyka. Dajcie atei
            > ście wierzącego i ten również pokaże swoją wyższość i jednoczesnie małość "kato
            > la".

            Dla mnie wierzący PRYWATNIE są tylko ofiarami i nic mi do nich, bo często to porządni ludzie. Ale wierzący i agresywni fundamentaliści, nakręcani przez religię i TOLEROWANI przez porządniejszych wierzących, to świadectwo, że idea religijna jest ogromnym złem dla całej ludzkości.

            > Odnosi się wrażenie, że zamiast szukać porozumienia, tylko pogłębiane są różnic
            > e. A takie pytania jak tu zadane, na które od razu w pierwszym poście daje się
            > odpowiedzi (które wcale ale to wcale nikogo nie obrażają i nikogo nie wychwalaj
            > ą) naprawdę w tym dialogu nie pomagają.

            Porozumienie? A jak sobie je wyobrażasz? Czy mam zaprzestać krytyki religii? Albo pozwalać na religijna agresję wobec mnie w strefie publicznej, która powinna być neutralna?

            Porozumienie to KONIECZNOŚĆ wycofania się religii w całości do strefy prywatnej. Ja się Tobie nie spowiadam z moich poglądów, nie narzucam Ci żadnych swoich, nie dyskryminuję z tego powodu i TEGO SAMEGO ŻĄDAM DLA SIEBIE.

            Religia nienarzucająca się mnie osobiście, będzie mi obojętna. To jest porozumienie.

            I jeszcze ten brak logiki w myśleniu - kalectwo umysłowe, co widać po statystyce nienawidzących, zakłamanych religiantów panoszących się ze swoimi kalumniami i teoriami spiskowymi w polskim życiu politycznym i społecznym.
            • bookworm Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.11.12, 10:26
              Na przyszłośc , przeczytaj, odetchnij, przeczytaj jeszcze raz, napij się melisy, jeszcze raz przeczytaj. Przemyśl co przeczytałeś. Pisz. Ja próbuję rozmawiać, a Ty od razu atak - "nie masz racji", "ja mam rację", "moja racja jest, bo jest najmojsza".

              > > Sęk w tym, że zarowno teizm jak i ateizm implikują spojrzenie na świat
              >
              > Absurd. Nie znasz definicji.
              >
              > Teista to ktoś, kto spotkał pewną hipotezę, nadał jej status prawdziwości i wed
              > ług niej organizuje świat dla siebie oraz ateisty.
              Czyli zasady teisty implikują jego spojrzenie na świat, podobnie jak dyskurs naukowy implikuje spojrzenie na świat ateisty. To nie jest absurd - staraj się rozumieć co czytasz.

              > Ateista to ktoś, kogo nieszczęście gwałtu na logice poprzez bezmyślne uznanie h
              > ipotezy bezdowodowej za prawdziwą nie spotkało. Ateiście z powodu braku idei ni
              > e ma co implikować
              - tylko ideologia religijna może implikować? - dyskurs naukowy nic nie implikuje.

              >A bronić się przed zakamuflowaną ideą teistyczną, panoszącą
              > się w przestrzeni publicznej chyba ma prawo?
              > To nie tak. Idea teistyczna przygarnia do towarzystwa cały alogiczny chłam ideo
              > wy i tak skonstruowany system pcha się do władzy - chce rządzić. Wszystkimi, ta
              > kże ateistami.

              Napisałem: - jeżeli żadne nie próbuje obalać czyjejś wiary lub niewiary i nie zmuszać do swoich przekonań.
              Czyli kościól popełnia błąd mieszając się do spraw świeckich - gdyby się nie mieszał, osoby świeckie nie musiałby sie przed niczym bronić, bo ataku by nie było, z drugiej strony ateiści chcą za wszelką cenę udowodnić teistom, że ci drudzy są w błędzie i ich nawracać. Problem wynika pewnie z faktu, że "najlepszą obroną jest atak" - skoro kościól ingeruje w świat swiecki, to jedyną obroną nie jest przekonanie kościoła by sie nie wpier..lał do nie swoich spraw, tylko zniszczenie kościoła, poprzez zniszczenie wiary wierzących, a najlepiej zgnojenie wierzących.

              > Dekalog to wzorzec? :D - to śmieci. - to bardzo osobista i niemerytoryczna opinia, ciężko z nią polemizować, chciałbym podyskutować, bo gdzies tam widze zaczątki do rozmowy, ale za bardzo emocjonalnie do tego podchodzisz (jak jakiś "ateol", to taki odpowiednik "katola" tylko po w wersji eteistycznej).

              > > Ateista zgodzi się, że każdy ma prawo do życia, własności, prawdy, ale zu
              > pełnie
              > > nie rusza go przykazanie o jedynym Bogu i konieczności uświęcenia jakich
              > kolwie
              > > k dni.
              >
              > I mściwość boga i tolerowanie niewolnictwa i podrzędnej roli kobiet itd.

              Podane przez mnie: prawo do życia, własności, prawdy - to z "śmieciowego" dekalogu, o którym wpomniałem wcześniej. O niewolnictwie, podrzędnej roli kobiet i mściwości boga w dekalogu nie ma mowy. Mściwość boga, jest w starym testamencie "jam jest Bóg mściwy". Ale nowy testament będący podstawą wiary chrześcijan na piedestale stawia dwa przykazania miłości. O mściwości nie ma tam mowy. Co więcej Bóg (ten wszechmocny stwórca) sprowadza na Ziemię swojego jednego, Jedynego w całej historii syna, żeby zginął z naszych rąk za nasze grzechy. Niezbyt to mściwe, nie uwarzasz. (i nie kłóć się, że to wymyślona historia - na tym polega religia - na wierze - wierzą ludzie w Boga, mimo że ciężko to udowodnić dyskursem naukowym, bo dyskurs naukowy i religijny nie zazębiają się i nie maja wpsólnego punktu oparcia; ludzie wierzą w czarne dziury, choć nigdy ich nie widzieli, tylko obliczenia potwierdzają ich istnienie, bo nikt nie jest w stanie ich zobaczyć)

              > Porozumienie to KONIECZNOŚĆ wycofania się religii w całości do strefy prywatnej
              > . Ja się Tobie nie spowiadam z moich poglądów, nie narzucam Ci żadnych swoich,
              > nie dyskryminuję z tego powodu i TEGO SAMEGO ŻĄDAM DLA SIEBIE.
              Tak jak pisałem, zgadzam się z tym i pisałem to już na samym początku, który chyba przez zacietrzewienie pominąłeś, "jeżeli żadne nie próbuje obalać czyjejś wiary lub niewiary i nie zmuszać do swoich przekonań." - religija powinna wycofać się ze sfery publicznej i politycznej.

              Tylko, ŻE, to o czym piszesz to nie walka teistów i ateistów, tylko próba przeciwstawienia się organizacji jaką jest kościół katolicki, który od prawie 1,5 tys. lat włada (lub bardzo mocno wpływa na władzę) cywilizowanym światem i nie może się pogodzić z tym, że chrześcijaństwo powinno zajmować się wierzącymi ale nie polityką, władzą i pieniędzmi.

              > I jeszcze ten brak logiki w myśleniu - kalectwo umysłowe, co widać po statystyc
              > e nienawidzących, zakłamanych religiantów panoszących się ze swoimi kalumniami
              > i teoriami spiskowymi w polskim życiu politycznym i społecznym.
              Znowu mieszasz religię, która nie jest zła, z ludźmi, którzy w imię tej idei (sami jednocześnie od tej idei mocno się oddalając) robią różne straszne rzeczy - katolicyzm=inkwizycja, stosy; eugenika(dyskurs naukowy) =rasizm, holocaust.

              Każdą idee niezależnie od tego jak byłaby dobra można wypaczyć i wykorzystać do swoich celów. To jak krzyżowiec, który nosił złoty krzyż na szyi, wieczorem modli sie do boga, a w dzień w imieniu tego samgo boga gwałcił i plądrował, lub jak nacjonalista, który krzyczy bóg, honor, ojczyzna i rzuca kamieniami, lub kopie na śmierć innego człowieka, lub naukowiec, który wykorzystuje naukę żeby udowodnić wyższość białych nad czarnymi, i niższość cyganów i homoseksualistów by przeprowadzać na nich sterylizację i lobotomię w imię oczyszczania ludzkości.

              O tym właśnie mówię, o określeniu o co się kłócimy, o czym dyskutujemy. Walczysz z organizacją kościelną czy z wierzącymi w życie wieczne, jako nagrodę za dobre sprawowowanie za życia; z fanatykami, którzy populistycznie chowają swoją nienawiść, agresję i chęć dominacji za świętymi księgami (biblią, koranem) czy z religią, która nie przyzwala, a wręcz zabrania takiego zachowania.
              • grgkh Dialog wierzącego z ateistą (1) 07.11.12, 20:30
                bookworm napisał:

                > Na przyszłośc , przeczytaj, odetchnij, przeczytaj jeszcze raz, napij się melisy
                > , jeszcze raz przeczytaj. Przemyśl co przeczytałeś. Pisz. Ja próbuję rozmawiać,
                > a Ty od razu atak - "nie masz racji", "ja mam rację", "moja racja jest, bo jes
                > t najmojsza".

                Erystyka. Nie komentuję.

                > > > Sęk w tym, że zarowno teizm jak i ateizm
                > > > implikują spojrzenie na świat

                > > Absurd. Nie znasz definicji.
                > >
                > > Teista to ktoś, kto spotkał pewną hipotezę, nadał jej status
                > > prawdziwości i według niej organizuje świat dla siebie oraz ateisty.

                > Czyli zasady teisty implikują jego spojrzenie na świat,

                Brakiem logiki. Kłamstwem.

                > podobnie jak dyskurs naukowy implikuje spojrzenie na świat ateisty.

                Nie "podobnie". Te zakresy nie dopełniają się. Ateista jest wolny od teistycznego nakazu rezygnacji z logiki, ale może - tego nie wykluczam - mieć tę przypadłość z innego źródła. Ale tu mówimy o tej konkretnej idei i jej skutku - rządzenie umysłami ludzkimi, jakiego w tym zakresie nie ma żadna inna idea.

                A dyskurs naukowy może - teoretycznie być udziałem obu. Ale... tylko teoretycznie.

                Mnie chodzi o coś innego - jakim prawem w tej sytuacji religia oczernia ateistów? Ze względu na logikę i ten dyskurs - czy to jest prawda, czy nie?

                > To nie jest absurd - staraj się rozumieć co czytasz.

                Co nie jest absurdem? Co to jest "to"?

                > > Ateista to ktoś, kogo nieszczęście gwałtu na logice poprzez
                > > bezmyślne uznanie hipotezy bezdowodowej za prawdziwą
                > > nie spotkało. Ateiście z powodu braku idei nie ma co implikować
                > > - tylko ideologia religijna może implikować? - dyskurs naukowy
                > > nic nie implikuje.
                >
                > > A bronić się przed zakamuflowaną ideą teistyczną, panoszącą
                > > się w przestrzeni publicznej chyba ma prawo?
                > > To nie tak. Idea teistyczna przygarnia do towarzystwa cały
                > > alogiczny chłam ideowy i tak skonstruowany system pcha się
                > > do władzy - chce rządzić. Wszystkimi, także ateistami.
                >
                > Napisałem: - jeżeli żadne nie próbuje obalać czyjejś wiary
                > lub niewiary i nie zmuszać do swoich przekonań.

                A jak ja mam nie obalać? Czy skalpelem dłubię w czyjejś czaszce? Stosuję przemoc? Nie powinienem się wypowiadać, bo - broń boże - coś w czyjejś głowie obalę?

                A jaka jest presja ze strony wierzących w te głupoty, którzy "ewangelizują", wprowadzają religię do szkół i... przedszkoli? czy oni przypadkiem nie "obalają niewiary"? Dajesz im do tego nierówne prawo?

                Konkretnie:
                1) czego mam nie robić, by nie obalać?
                2) dlaczego nie wolno mi dążyć do równowagi, jednakowych praw W STREFIE PUBLICZNEJ?
                3) czy religia jest prywatna, czy to kolejne kłamstwo? I dlaczego, będąc prywatną, aktywnie działa i OTWARCIE, z DEKLAROWANIEM się i klasyfikowaniem ludzi na kategorie, ma większe prawa niż inne idee?

                > Czyli kościól popełnia błąd mieszając się do spraw świeckich

                Tak. Nie mam nic przeciwko religii PRYWATNIE i bez żadnych przywilejów. To jest celowa konstrukcja - religia zdobyła uprzywilejowanie, zdobyła teren i władzę i MUSI BYĆ UŻYWANA PRZEZ LUDZI, KTÓRZY DĄŻĄ DO WŁADZY NIEUCZCIWYMI ŚRODKAMI. Odebranie jej tego uprzywilejowania to pierwszy warunek do pozbawienia jej władzy sprawowanej za pomocą kłamstwa i wychowywania nas w zakłamanej moralności.

                > - gdyby się nie mieszał, osoby świeckie nie musiałby
                > sie przed niczym bronić, bo ataku by nie było,

                Tak.

                > z drugiej strony ateiści chcą za wszelką cenę udowodnić teistom,

                Ja?!?! :) A co Ty wiesz o mnie? Czy ja kłamię, używam erystyki, sofizmatów?

                > że ci drudzy są w błędzie i ich nawracać.

                Nic podobnego. To jest rozmowa, a argumenty są prawdziwe. Naprawdę to chodzi o władzę absolutną nad umysłami, manipulację, degenerację myślenia i NARZUCANIE wszystkim ludziom tego, co wynika z religii. Chcę państwa obojętnego, neutralnego i wolnego - bym mógł się krytycznie wypowiedzieć o tym, co jest naprawdę fałszywe i nie był oczerniany z tego powodu.

                > Problem wynika pewnie z faktu, że "najlepszą obr
                > oną jest atak" - skoro kościól ingeruje w świat swiecki,
                > to jedyną obroną nie jest przekonanie kościoła by sie nie
                > wpier..lał

                Może szklaneczkę melisy?

                > do nie swoich spraw, tylko zniszczenie kościoła,
                > poprzez zniszczenie wiary wierzących, a najlepiej
                > zgnojenie wierzących.

                Tak, chcę "zniszczenia" absolutnej władzy tej zakłamanej organizacji. Nie wiary u pojedynczych ludzi, ale władzy organizacji i jej nieusprawiedliwionych niczym przywilejów. Podobnie mam z całym paranaukowym chłamem - teoriami spiskowymi, homeopatią itp. Szanuję tylko prawdziwą wiedzę i najbardziej lubię ludzi, którzy pragną wiedzy i jej szukają.
              • grgkh Dialog wierzącego z ateistą (2) Dekalog 07.11.12, 20:36
                > > Dekalog to wzorzec? :D - to śmieci.

                > - to bardzo osobista i niemerytoryczna opinia, ciężko
                > z nią polemizować, chciałbym podyskutować, bo gdzies
                > tam widze zaczątki do rozmowy, ale za bardzo emocjonalnie
                > do tego podchodzisz (jak jakiś "ateol", to taki odpowiednik
                > "katola" tylko po w wersji eteistycznej).

                Załóż wątek: rozbij go na 10 punktów, zatytułuj każdy stosownie i poddaj pod dyskusję. Zgłoszę się.

                > > > Ateista zgodzi się, że każdy ma prawo do życia,
                > > > własności, prawdy, ale zupełnie nie rusza go
                > > > przykazanie o jedynym Bogu i konieczności uświęcenia
                > > > jakichkolwiek dni.
                > >
                > > I mściwość boga i tolerowanie niewolnictwa i podrzędnej roli kobiet itd.
                >
                > Podane przez mnie: prawo do życia,

                Powiem inaczej - nazwałbym to względnym zakazem odbierania życia bez "ważnej potrzeby". Poza tym wszyscy musimy umrzeć i to ŁAMIE nasze prawo do życia.

                > własności,

                A może jeszcze ceny sprzedaży? To jest też względne.

                > prawdy

                To zawsze poprę. Chciałbym NAKAZU prawdy. A religia na kłamstwie jest zbudowana.

                > - to z "śmieciowego" dekalogu,

                Moja moralność: (1) nie kłamać, (2) dążyć do prawdy, (3) nie robić innym tego, co mnie się wydaje ich krzywdą.

                Reszta to śmieci.

                > o którym wpomniałem wcześniej. O niewolnictwie, podrzędnej
                > roli kobiet i mściwości boga w dekalogu nie ma mowy.

                Nie znasz dekalogu. Bóg mówi tam wyraźnie o niewolnikach i kobietach w określonym kontekscie.

                > Mściwość boga, jest w starym testamencie
                > "jam jest Bóg mściwy".

                A to nie jest ten sam bóg? A o co chodzi w NT, gdy mówi on o bogu kochającym, którego wyroki są niezbadane więc wolno mu krzywdzić ludzi? Jemu wolno zabijać? I to jest miłość? Bełkot.

                > Ale nowy testament będący podstawą wiary chrześcijan na
                > piedestale stawia dwa przykazania miłości.

                Chrześcijanie to np. protestanci i katolicy, którzy w ulsterze zabijają się POD NADZOREM RELIGII. Nieskuteczna? To po co nam ona? Żeby jakaś organizacja religijna mogła zarządzać ludźmi i czerpać z tego zyski? O to chodzi.

                > O mściwości nie ma tam mowy.

                Jest. Bóg rozliczy ludzi na sądzie ostatecznym i UKARZE. Kara to zemsta. Bo przecież WTEDY nie będzie już mieć znaczenia wychowawczego, prawda? Ten bóg to sku...el, który czeka na ukorzenie się (symbol władzy) i jeśli ktoś "zdąży" to zrobić lub "zapłaci" haracz organizacji, to się wywinie. To mafia, która odpuszcza grzechy czyszcząc sumienie ludzi, którzy powinni cierpieć, że zrobili coś niezgodnego z przyjętymi przez nich regułami moralnymi. Ten mechanizm skonstruowała ewolucja przede wszystkim do rozpoznawania relacji naszych z innymi, do współistnienia, współpracy. A ci przestępcy rach.ciach rozgrzeszają i można dalej robić, co się chce, bo przestało boleć.

                > Co więc
                > ej Bóg (ten wszechmocny stwórca)

                Wszechmocny? Bełkot. Wszechmocny nie dopuściłby do buntu aniołów, nie pozwoliłby działać szatanowi. To się kupy nie trzyma. Brednia na bredni. Zero logiki.

                > sprowadza na Ziemię swojego jednego, Jedynego
                > w całej historii syna, żeby zginął z naszych rąk za nasze grzechy.

                Nie mógł tego bez krwawej ofiary uczynić? Naprawdę nie było innej metody? Musiał zamęczyć człowieka? A kto wcześniej, jak nie sam bóg wszechmogący, znający swoje plany i ich skutki, dopuścił do tego grzechu? Nie wiedział, co się stanie? Nie znał planu? To jakiś nieudacznik, partacz. I kawał sku...ela organizującego krwawe igrzyska. Bo chyba je lubi, jeśli to robi. A może MUSIAŁ? To on sam nie ma wolnej woli? On coś MUSI?

                > Niezbyt to mściwe, nie uwarzasz.

                Szczyt mściwości. Ten sam przez cały czas.
              • grgkh Dialog wierzącego z ateistą (3) 07.11.12, 20:50
                bookworm napisał:

                > (i nie kłóć się,

                O, dyskretna sugestia, że mam klęknąć przed świętością i posłuchać Twojego zakazu krytyki.

                > że to wymyślona historia

                Mam gdzieś, jaka ona jest. Żal mi ludzi, którzy nią dają się omamić, bo słuchają takich jak Ty.

                > - na tym polega religia - na wierze - wierzą ludzie
                > w Boga, mimo że ciężko to udowodnić dyskursem naukowym,

                Jakim naukowym? Chodzi o logikę. Czym staje się umysł, który przestaje się z nią liczyć?

                > bo dyskurs naukowy i religijny nie zazębiają się i nie
                > maja wpsólnego punktu oparcia;

                A to prawda. Nauka to logika i prawda, a religia to bajki i brak logiki czyli kłamstwa.

                > ludzie wierzą w czarne dziury,

                To są MODELE matematyczne. Żadna wiara. To INTERPRETACJA MATEMATYCZNA liczb z naszego otoczenia, ze świata. Naukowiec porzuca model, gdy podważa się jego prawdziwość. W religii to niemożliwe. Religiant zabije, gdy na drodze stanie mu ktoś z ideą sprzeczną z jego religijnym bełkotem.

                > choć nigdy ich nie widzieli,

                Owszem, widzieli. Nie oczami, ale aparaturą naukową. Ty też na Słońcu nie byłeś. Widzisz jego promieniowanie, skutek pośredni. To interpretacja bodźców liczbowych przez nasz mózg.

                > tylko obliczenia potwierdzają ich istnienie, bo nikt nie
                > jest w stanie ich zobaczyć)

                Tak opisujemy świat. Religia nie opisuje świata i niech się do jego opisu nie wtrąca.

                > > Porozumienie to KONIECZNOŚĆ wycofania się religii
                > > z moich poglądów, nie narzucam Ci żadnych swoich,
                > > nie dyskryminuję z tego powodu i TEGO SAMEGO ŻĄDAM DLA SIEBIE.

                > Tak jak pisałem, zgadzam się z tym i pisałem to już na
                > samym początku, który chyba przez zacietrzewienie
                > pominąłeś, "jeżeli żadne nie próbuje obalać czyjejś wiary
                > lub niewiary i nie zmuszać do swoich przekonań." - religija
                > powinna wycofać się ze sfery publicznej i politycznej.

                Czy nieobalanie ma polegać na zakazie mówienia prawdy?

                > Tylko, ŻE, to o czym piszesz to nie walka teistów i ateistów,
                > tylko próba przeciwstawienia się organizacji jaką jest kościół
                > katolicki, który od prawie 1,5 tys. lat włada (lub bardzo mocno
                > wpływa na władzę) cywilizowanym światem i nie może się
                > pogodzić z tym, że chrześcijaństwo powinno zajmować się
                > wierzącymi ale nie polityką, władzą i pieniędzmi.

                Ja mówię o wszystkich religiach. Każda to chłam.

                > > I jeszcze ten brak logiki w myśleniu - kalectwo umysłowe,
                > > co widać po statystyce nienawidzących, zakłamanych
                > > religiantów panoszących się ze swoimi kalumniami
                > > i teoriami spiskowymi w polskim życiu politycznym i społecznym.

                > Znowu mieszasz religię, która nie jest zła, z ludźmi,
                > którzy w imię tej idei (sami jednocześnie od tej idei
                > mocno się oddalając) robią różne straszne rzeczy -
                > katolicyzm=inkwizycja, stosy;
                > eugenika(dyskurs naukowy) =rasizm, holocaust.

                Nie. Religia to BRAK LOGIKI W MYŚLENIU. To jest główne zło. Reszta to skutki. Ta idea właśnie dlatego jest zła, czego nie chcesz zauważyć. Ona zawiera zło w swoim założeniu.

                Eugenika? A czy chciałbyś mieć dzieci zdrowe i mądre, czy upośledzone? To jest pierwszy impuls do eugeniki. Gdzieś są granice niekrzywdzenia innych, tylko one są istotne. I gdzieś jest prawda - jeśli Kenijczycy (rasa, geny) są świetnymi biegaczami, to my nie mamy prawa czuć się dyskryminowani. Ale do prawdy trzeba dochodzić obiektywnie i nie używać jej do wykorzystywania innych, do manipulacji. A religia kłamie - ziemia obiecana, naród wybrany, Gott mit uns...

                > Każdą idee niezależnie od tego jak byłaby dobra

                Ta nigdy nie będzie dobra.

                > można wypaczyć i wykorzystać do
                > swoich celów.

                Ludzie muszą dążyć do prawdy. Prawda zawsze doprowadzi nas do lepszego skutku. Religia kłamie, uczy kłamać, zamienia ludzi w marionetki.

                > To jak krzyżowiec, który nosił złoty krzyż na szyi, wieczorem
                > modli sie do boga, a w dzień w imieniu tego samgo boga
                > gwałcił i plądrował, lub jak nacjonalista, który krzyczy
                > bóg, honor, ojczyzna i rzuca kamieniami, lub kopie na śmierć
                > innego człowieka,

                To typowo religijna hipokryzja. Kłamstwo, fałsz są u podstaw wszelkiego zła.

                > lub naukowiec, który wykorzystuje naukę żeby udowodnić
                > wyższość białych nad czarnymi, i niższość cyganów i
                > homoseksualistów by przeprowadzać na nich sterylizację i
                > lobotomię w imię oczyszczania ludzkości.

                Tego nie robi naukowiec ale psychopata, który nie dąży do prawdy, bo prawda jest taka, że nie powinno się krzywdzić ludzi tak, jak chroni się przed krzywdą siebie samego. Naukowiec INTERPRETUJE fakty, obserwacje i wyciąga wnioski budując model działania naszego świata. Naukowiec nie rządzi. To religia rządzi, a jak raz niektórzy (bo nie wszyscy) komuniści ją od rządów odsunęli, to była wielka obraza. Cała reszta historii ludzkości to rządy różnych religii i skutki, które znamy.

                > O tym właśnie mówię, o określeniu o co się kłócimy,
                > o czym dyskutujemy.
                > Walczysz z organizacją kościelną

                O nic nie walczę. Rozmawiam na forum. Czujesz zagrożenie swojego światopoglądu bo zetknął się z prawdą? Mam nadzieję, że jak ludzie te prawde poznają, to odsuną religię od władzy, co odbędzie się z dobrym skutkiem dla nas wszystkich.

                > czy z wierzącymi w życie wieczne, jako nagrodę
                > za dobre sprawowowanie za życia;

                Na razie to wierzący dorabiają mnie gębę. Za samo mówienie prawdy.

                > z fanatykami, którzy populistycznie chowają swoją
                > nienawiść, agresję i chęć dominacji za świętymi księgami
                > (biblią, koranem) czy z religią, która nie przyzwala,
                > a wręcz zabrania takiego zachowania.

                Fanatyzm religijny jest zły. To chyba oczywiste.
      • sclavus Jak myślisz? 06.11.12, 16:57
        Można z takim rozmawiać???
        forum.gazeta.pl/forum/w,721,140211943,140248404,Re_Dialog_wierzacego_z_ateista_czy_mozliwy_.html
        ... co najwyżej, spytać się go o godzinę i czy "C" już jechał... :D
    • yan.nick Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 13:53
      Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy?
      - Odpowiem od razu: NIE JEST. Taki, no może nie wierzący (bo takiemu to zwisa) ale człowiek typu Boniecki, nazwie cię błądzącym, co cię od razu poniży, i koniec dyskusji.
    • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 15:31
      vacia napisała:

      > Wolność jest tym co każdy lubi, wolność zapatrywań na sprawy wiary w Boga to je
      > dna z fundamentalnych wolności człowieka.
      > Ale na tym forum nie ma wolności, co jakiś wierzący założy wątek zaraz zostaje
      > obrzucony stekiem inwektyw lub w najlepszym razie wyszydzony przez stałych dysk
      > utantów, których nicki znacie. Kary natychmiastowej za to nie ma, więc hulaj du
      > sza, piekła nie ma.

      Inwektywy ateistów i ich akolitów są wynikiem głupoty, braku wykształcenia i masońsko-lewackiej indoktrynacji od przedszkola. Nie spotkałem się z wieloma ateistami, którzy mieliby jakieś merytoryczne argumenty, które dawałyby odpór ludziom wierzącym w Boga, zazwyczaj są to ucieszne ględzioły zasłyszane w mediach „głównego nurtu”, podane w bardzo strawnej papce dla osobników o nikłym ilorazie inteligencji.

      > Czy więc dialog wierzącego z ateistą jest niemożliwy?
      > Dialog jest możliwy o ile dyskutanci nie stosują szyderstw i wyzwisk . Chrześci
      > janin z założenia nie może sięgnąć do wyzwisk, bo wybrał Boga i miłość, ale ate
      > ista może i robi to z wielką przyjemnością szczególnie na tym forum.
      > Szkoda, mogłoby rozwinąć się tyle ciekawych dyskusji światopoglądowych ale tona
      > w szambie.

      Dialog z ateistami nie jest możliwy. Pismo Święte wyraźnie przed tym przestrzega: „Nie ciągnijcie jarzma z niewierzącymi. Cóż bowiem za uczestnictwo sprawiedliwości z nieprawością? Albo co za towarzystwo światłości z ciemnością? A co za umowa Chrystusa z Belialem? Albo co za udział wierzącego z niewierzącym?”(2 Kor 6, 14)
      Niewierzących (ateistów) należy nawracać, a nie z nimi dialogować.
      • kolter-xl Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 15:35
        enrque111 napisał:

        > Inwektywy ateistów i ich akolitów są wynikiem głupoty, braku wykształcenia i ma
        > sońsko-lewackiej indoktrynacji od przedszkola.

        Eniu pomawianie to twoja domena , co do wykształcenia , to aż drżę z ciekawości jak mi dokładnie wytłumaczysz jak to się dzieje ze w waszych oborach zwierzęta 24 grudnia z wami dyskusją

        :))Nie spotkałem się z wieloma ate
        > istami, którzy mieliby jakieś merytoryczne argumenty, które dawałyby odpór ludz
        > iom wierzącym w Boga, zazwyczaj są to ucieszne ględzioły zasłyszane w mediach &
        > #8222;głównego nurtu”, podane w bardzo strawnej papce dla osobników o nik
        > łym ilorazie inteligencji.

        Eniu tu na tym forum 100% z nich to ci udowodniło i to nie raz .

        Dialog z ateistami nie jest możliwy. Pismo Święte wyraźnie przed tym przestrzeg
        > a: „Nie ciągnijcie jarzma z niewierzącymi. Cóż bowiem za uczestnictwo
        > sprawiedliwości z nieprawością? Albo co za towarzystwo światłości z ciemnością?
        > A co za umowa Chrystusa z Belialem? Albo co za udział wierzącego z niewierzący
        > m?
        ”(2 Kor 6, 14)
        > Niewierzących (ateistów) należy nawracać, a nie z nimi dialogować.

        Tak akurat mowa ze by was katolików jak ognia piekielnego unikać :)))
      • vacia Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 16:32
        enrque111 napisał:

        > Niewierzących (ateistów) należy nawracać, a nie z nimi dialogować.

        Nawracanie to długotrwały proces, toczy się walka o człowieka i w człowieku.
        A dialog to zaproszenie do myślenia, bez dialogu nie ma nawracania no bo jak inaczej?

        • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.11.12, 01:11
          vacia napisała:

          > enrque111 napisał:
          >
          > > Niewierzących (ateistów) należy nawracać, a nie z nimi dialogować.
          >
          > Nawracanie to długotrwały proces, toczy się walka o człowieka i w człowieku.
          > A dialog to zaproszenie do myślenia, bez dialogu nie ma nawracania no bo jak in
          > aczej?

          Zapraszam was do myślenia (samodzielnego)...

          Hm... ale to jest zaproszenie, z którego nic nie wyniknie, bo podległość dogmatowi to rezygnacja z logiki na zawsze, a przecież kto jej nie uznaje ten... nie myśli.
          • ewakinio2009 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 03.12.12, 10:17
            Patrząc na sytuację u mnie w domu (właśnie niedawno dowiedziałam się, że druga strona wciąż ma nadzieję, że w końcu uda się jej mnie nawrócić, tylko trzeba wiele razy cierpliwie próbować) i czytając posty w tym wątku, coraz bardziej dochodzę do wniosku, że ten dialog jest niemożliwy. Zgadzam się, że poddanie się domatom, to już żadna logika, a ja nie potrafię zrezygnować z samodzielnego myślenia. A jak słyszę termin "nawracanie", to niedobrze mi się robi, bo ja stawiam to na równi z wchodzeniem z butami w czyjeś życie. A dlaczego to ja jego jakoś nie "nawracam"? I mogę z tym żyć!
            • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 03.12.12, 11:04
              ewakinio2009 napisała:

              > Patrząc na sytuację u mnie w domu (właśnie niedawno dowiedziałam się, że druga
              > strona wciąż ma nadzieję, że w końcu uda się jej mnie nawrócić, tylko trzeba wi
              > ele razy cierpliwie próbować) i czytając posty w tym wątku, coraz bardziej doch
              > odzę do wniosku, że ten dialog jest niemożliwy. Zgadzam się, że poddanie się do
              > matom, to już żadna logika, a ja nie potrafię zrezygnować z samodzielnego myśle
              > nia. A jak słyszę termin "nawracanie", to niedobrze mi się robi, bo ja stawiam
              > to na równi z wchodzeniem z butami w czyjeś życie. A dlaczego to ja jego jakoś
              > nie "nawracam"? I mogę z tym żyć!

              U mnie było tak, że nie zmuszałam dzieci do kościoła, miałam nadzieję, że tylko tym sposobem osiągnę, że kiedyś zrozumieją i zaczną chodzić. Nigdy kiedyś nie zgadłabym, że rezultat będzie odwrotny, że ja sama odwrócę się od kościoła, do czego doszło 2 lata temu. Bóg TAK - kościół NIE.
      • sclavus Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 17:00
        (zidiocenie nie jest groźne... szczególnie anonimowe...)
    • staszek7778 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 15:53
      > Szkoda, mogłoby rozwinąć się tyle ciekawych dyskusji światopoglądowych ale tona
      > w szambie.

      Znam inteligentnych ateistow w realu. Niestety, na tym forum dominuja ateisci z frakcji hunweibinistycznej i dyskusja w zasadzie nie jest mozliwa.
      • voxave Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.11.12, 15:57
        Stasek---ja od początku tak twierdziłam....
      • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.11.12, 01:21
        staszek7778 napisał:

        > > Szkoda, mogłoby rozwinąć się tyle ciekawych dyskusji światopoglądowych al
        > e tona
        > > w szambie.
        >
        > Znam inteligentnych ateistow w realu. Niestety, na tym forum dominuja ateisci z
        > frakcji hunweibinistycznej i dyskusja w zasadzie nie jest mozliwa.

        Dyskusja jest możliwa i trwa. To rozmowa myślących logicznie i udających myślenie, bo sterowanych dogmatami.

        W tej rozmowie zderzają się te dwa sposoby artykułowania treści. Jest oczywiste dla każdej ze stron, że to ona ma rację. :) Ale tak naprawdę to chodzi o tych, którzy się wahają, nie wypowiadając się, czasem coś tu przeczytają. Ten dialog to apelowanie do ich rozsądku i racjonalizmu. Mądry opowie się wtedy za logiką, głupiemu i tak wszystko jedno...

        Ale czym by było mówienie czegoś przez ateistę, gdyby nie aktywne tło coś tam bełkocących teistów? Chciałoby się im? Taktyka obrzucania błotem przez teistów jest skuteczna tylko wtedy, gdy nie ma na nią odpowiedzi. Na tym forum taka odpowiedź istnieje, co odwrotnie do zamierzeń kompromituje tylko idee religijne.

        Więcej rozmów, więcej kompromitacji. Idzie ku lepszemu.
    • jeepwdyzlu vacia i inni - chcecie dialogu - zapraszam.. 06.11.12, 20:34
      forum.gazeta.pl/forum/w,721,140251967,140251967,dyskusja_z_katolikami_proba_nr_1.html
    • jacek_x Dialog wierzącego z ateistą-"cuda, cuda oglaszają 06.11.12, 23:02
      Zarzucaja ateisci chrzescijanom wiare w zabobony, przekonuja, ze na przyklad cuda opisane w Ewangelii nie mogly sie wydarzyc, ze to sprzeczne z logika.Cudow na pewno nie ma, a wiekszosc z opisanych to jakies bajki, ktorym nie nalezy dawac wiary. Byc moze tak jest ale moim zdaniem niektore z "cudow" nie sa az tak bardzo trudne do wytlumaczenia.
      Na przyklad "Pierwszy cud Jezusa w Kanie Galilejskiej" to najprawdopodobniej prosta "sztuczka" psychologiczna:
      "(...)W trzecim dniu odbywało się w Kanie Galilejskiej wesele i była na nim Matka Jezusa. Na wesele zaproszono równiez Jezusa wraz z uczniami. Gdy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: "Nie mają wina". Jezus odpowiedział: "Kobieto, czy to należy do mnie lub do ciebie? (...)Wtedy Jego Matka zwróciłą się do służących: "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie". A znajdowało się tam sześć kamiennych naczyń na wodę, które służyły do żydowskich obmyć rytualnych. Każde z nich mieściło po dwie lub trzy miary. Jezus polecił usługujacym: "Napełnijcie naczynia wodą". I napełnili je aż po brzegi. Następnie powiedział: "Zaczerpnijcie teraz i zanieście przewodniczącemu uczty". I zanieśłi. Skoro gospodarz skosztował wody przemienionej w wino, a nie wiedział, skąd było - służący natomiast, którzy zaczerpnęli wodę, wiedzieli - poprosił pana młodego i rzekł mu: "Każdy podaje najpierw dobre wino, a gdy goście sobie podpiją, gorsze. Ty przechowałeś dobre wino aż dotąd".
      =====
      Opowiesc jest relacja osoby postronnej nie wtajemniczonej w szczegoly.
      Co takiego sie tam wydarzylo?
      Bylo wesele. Zabraklo wina.
      W szesc sporych naczyn na wode "uslugujacy" (autor nie wymienia kto to dokladnie byl) cos nalali "aż po brzegi".
      "Gospodarz skosztował a nie wiedział, skąd (to wino) było"
      " Uslugujacy natomiast (...)wiedzieli "
      Co wiedzieli, lub mogli wiedziec ludzie "uslugujacy"? Mogli wiedziec, ze dobre wino jest schowane w piwnicy, ale chytry gospodarz wesela nie chce nim gosci poczestowac.
      Gospodarz postawiony przed faktem dokonanym udawal glupka, aby uniknac towarzyskiej kompromitacji.
      W ten sposob skąpy organizator wesela przeszedl do legendy jako facet z gestem, ktory "przechował dobre wino aż dotąd".
      • jacek_x Re: Dialog wierzącego z ateistą-"cuda, cuda ogla 07.11.12, 04:42
        Wiekszosc legend i anegdot o zyciu Jezusa z Nazaretu spisana zostala przez starozytnych literatow zwanych ewangelistami znacznie pozniej w oparciu o opowiesci przekazywane droga ustna przez swiadkow wydarzen, najczesciej analfabetow. W zwiazku z tym musialy do tresci opowiadan wkrasc sie pewne niescislosci i niedomowienia, natomiast sami ewangelisci zdajac sobie sprawe z owczesnego zainteresowania ludnosci magia, astrologia i innymi cudami koloryzowali czasem nieco odpowiadajac tym samym na zapotrzebowanie spoleczne:-)
        Wiekszosc opowiesci zawartych w Ewangeliach ma sens, oparta jest na racjonalnych przeslankach, a wysmiewanie sie z nich przez niektorych ateistow swiadczy o ich ogolnej ignorancji i niezrozumieniu tematu.
        Nie ma jednak chetnych do dialogu z chrzescijaninem? Trudno :-(
        • jeepwdyzlu no i co katoliccy dyskutanci ? 07.11.12, 10:15
          kopać się po kostkach - potraficie
          ale na prawdziwy dialog - jesteście po prostu za głupi...
          I w tym i w OSOBNO założonym wątku - zapraszam Was na rozmowę o in vitro i aborcji
          na bazie PISM napisanych przez KATOLIKÓW.

          I co?
          jest wypowiedz staszka
          nie na temat
          który tu jednak potrafi narzekać:
          "Szkoda, mogłoby rozwinąć się tyle ciekawych dyskusji światopoglądowych ale tona w szambie. "

          Nie ma tu dyskusji bo jesteście idiotami
          Tylko dlatego - nie z powodu chamstwa ateistów..
          jeep
          • jacek_x Re: no i co katoliccy dyskutanci ? 07.11.12, 16:29
            jeepwdyzlu napisał:

            > kopać się po kostkach - potraficie
            > ale na prawdziwy dialog - jesteście po prostu za głupi...
            > I w tym i w OSOBNO założonym wątku - zapraszam Was na rozmowę o in vitro i abor
            > cji
            > na bazie PISM napisanych przez KATOLIKÓW.
            Ja pisalem powyzej na inny temat niz Ciebie interesuje .
            Oderwalem sie jednak na chwile od lektury Ewangelii i przeczytalem Twoj wpis
            "(...)uważacie, że nie wolno mordować "nienarodzonych"
            Że człowiekiem się jest od chwili poczęcia..
            Macie świadomość, że Kościół tak uważa OD BARDZO NIEDAWNA?
            Od 1854 roku
            A i dziś są wśród teologów opinie odrębne od oficjalnego nauczania...
            Bronicie swojego zdania. Ok.
            Ale czy ono jest również Wasze?
            Przecież zmiana opinii - po nastu wiekach zlewania abrocji luźnym strumieniem - nie była spowodowana iluminacja wiedzy medycznej..."
            =======
            Jezeli chodzi o aborcje to isnieja i istnialy w tej sprawie rozne poglady i opcje.
            Wymienie kilka z nich (zaczynajac oczywiscie od wspomnianej powyzej):
            - RZYMSKO-KATOLICKA;
            wynika z przekonania, ze zycie czlowieka stanowi sacrum, a rozpoczyna sie w momencie zaplodnienia a konczy z chwila smierci. Konsekwencja takiego zalozenia jest zakaz aborcji.
            - ANTYCZNA (spartanska)- dotyczaca niewielkiej spolecznosci.
            Aborcja jest niepotrzebna. Kazdy ma prawo sie urodzic, ale tylko zdrowe (pelnosprawne) dziecko ma prawo do zycia. Chore, niepelnosprawne bylo usmiercane.
            - NARODOWO - SOCJALISTYCZNA w wersji niemieckiej
            Kobiety narodow podbitych maja prawo do aborcji na zyczenie, nasi niemieccy ginekolodzy chetnie wszystkie ciezarne panie zapraszaja pod warunkiem, ze nie sa to kobiety rasy nordyckiej.
            - INDUSTRIALNO-KORPORACYJNA;
            Kobiety ciezarne to wogole wielki klopot. Spada wydajnosc produkcji, biora jekies urlopy i powoduja zamieszanie.
            Aborcja powinna byc dopuszczalna, zreszta kobiety pracujace wogole nie powinny rodzic dzieci.
            Dzieci, juz dorosle, powinny byc sprowadzane z krajow Trzeciego Swiata i wdrazane do systemu przyciskania guziczkow w automatach albo sprzatania naszych biur.
            SOCJAL-DEMOKRATYCZNA:
            Powiadaja, ze czlowiek lewicy powinien miec zobowiazania w stosunku do slabszych i mniej zaradnych i powinien ich wspierac.
            Czy sam powinien ich wspierac? Jak kto z wlasnej kieszeni ? To panstwo opiekuncze z pieniedzy podatnika powinno wspierac!
            Poza tym co to za sprawiedliwosc spoleczna gdy czlowiek lewicy ma malo dzieci albo wcale, ta holota...
            pardon, "ludzie slabsi i mniej zaradni" rozmnaza sie zbyt licznie.
            Aborcja powinna byc dopuszczalna, aby ludzie "slabsi i mniej zaradni" nie stanowili nadmiernego obciazenia dla budzetu.
            -PRAGMATYCZNA- popularna wsrod politykow.
            Nie mozna sprawic aby wszyscy byli zadowoleni w sytuacji, gdy poglady i przekonania dotyczace tej samej kwesti
            roznia sie, albo sa wzajemnie sprzeczne.
            W panstwie, ktore wychodzi z zalozenia ze wszystkich obywateli powinno obowiazywac jednakowe prawo
            nie ma innego wyjscia jak "zgnily kompromis".
            Dlatego tez w takiej na przyklad Hiszpanii , zgodnie z ustawa aborcja dopuszczalna jest na żądanie kobiety do 14. tygodnia ciąży. Oznacza to, ze obywatelem Hiszpanii zostaje dziecko na okolo 5 i pol miesiaca przed urodzeniem sie.
            Na podobnej zasadzie w innych krajach Unii Europejskiej, np. w Szwecji obywatelem zostaje dziecko na 6 miesiecy przed urodzeniem sie chyba, ze na wniosek ciezarnej kobiety Panstwowa Rada Zdrowia zadecyduje inaczej.
            @jeepwdyzlu
            Jezeli nie masz jeszcze w tej sprawie swojego zdania ,to mozesz wybrac sobie cos co nie bedzie sprzeczne z Twoim sumieniem.
            • jeepwdyzlu Re: no i co katoliccy dyskutanci ? 07.11.12, 17:48
              @jeepwdyzlu
              Jezeli nie masz jeszcze w tej sprawie swojego zdania ,to mozesz wybrac sobie cos co nie bedzie sprzeczne z Twoim sumieniem.
              ---------------
              coś masz z głową
              mam wyrobione zdanie, ale w WĄTKU OBOK - udowadniam, że kościół jest antyaborcyjny od bardzo nie dawna...
              Założyłem obok trzy wątki, aby teiści mogli popisać się umiejętnościami dyskutowania z ateistami...
              Szkoda, że z tego nie korzystają...
              Pewnie - jak TY - są zajęci lekturą ewangelii...

              jeep
              • jacek_x Re: no i co katoliccy dyskutanci ? 07.11.12, 19:48
                eepwdyzlu napisał:
                >coś masz z głową
                >mam wyrobione zdanie, ale w WĄTKU OBOK - udowadniam, że kościół jest antyaborcyjny od >bardzo nie dawna...
                >"(...)Macie świadomość, że Kościół tak uważa OD BARDZO NIEDAWNA?
                >Od 1854 roku "
                =======
                Wczesniej nie bylo potrzeby zajmowania stanowiska politycznego w tej sprawie.
                Spoleczenstwo w Europie dzielilo sie na stany. Najczesciej podzial wygladal nastepujaco:
                - Pierwszy stan - duchowieństwo (bez podziału majątkowego)
                - Drugi stan - rycerstwo/arystokracja (w przeciwieństwie do Polski biedni rycerze z czasem stracili przywileje i herby)
                - Stan trzeci - pozostała część populacji.
                Wiekszosc ludzi w Europie i w Polsce nalezala do stanu trzeciego i nie rozumowala wtedy w kategoriach czlowieka zyjacego wspolczesnie. Jeszcze na poczatku XX wieku przybywajacy do Nowego Jorku emigranci z poludnia Wloch ze zdumieniem dowiadywali sie od amerykanskich urzednikow emigracyjnych lub ich tlumaczy, ze w rubryce narodowosc
                powinni w pisac "wloska" (Italian) poniewaz sa Wlochami.
                Przed powstaniem panstw narodowych Stan pierwszy uważal aborcje za grzech ciężki, chociaż znaczenie tego grzechu było odmiennie interpretowane w różnych epokach. Za "grzech ciezki" kobieta miala byc osadzona na Sadzie Ostatecznym.
                Poziom uslug medycznych byl wtedy stosunkowo prymitywny, dlatego w praktyce niektore kobiety, ktore dziecka nie chcialy najpierw rodzily, a dopiero po urodzeniu usmiercaly noworodka, a to juz bylo przestepstwem.
                Stan drugi nie wtracal sie do tej kwesti, najczesciej sprawy etyczne pozostawial w gestii stanu pierwszego.
                Przedstawiciele stanu drugiego rozumowali najczesciej nastepujaco:
                "(...)Obecnie pozostaje nam jedynie omówić księstwa kościelne(...)Albowiem są one oparte na starodawnych urządzeniach religijnych, a te wszystkie tak są potężne i taką
                mają właściwość, że podtrzymują swych książąt przy władzy bez względu na to, jak ci postępują i żyją.
                Tylko ci książęta mają państwa, a ich nie bronią, mają poddanych, a nimi nie rządzą, i nikt im nie odbiera
                państw, pozostawionych bez obrony, a poddani, ponieważ nie są rządzeni, nie troszczą się o nich i ani myślą, ani mogą się ich pozbyć. Są to więc jedyne księstwa, które są bezpieczne i szczęśliwe.
                Lecz ponieważ są one rządzone przez siły wyższe, niedostępne dla umysłu ludzkiego, przeto nie będę onich mówił; tworzy je bowiem i utrzymuje Bóg, więc rozpatrywanie ich byłoby zarozumiałością i
                zuchwałością. " -Mikołaj Machiavelli Wawrzyńcowi Wspaniałemu Synowi Piotra de'Medici."
        • jacek_x Re: Dialog wierzącego z ateistą-"cuda 07.11.12, 18:19
          Ewangelia wg św. Jana rozdz 6.
          Potem Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie. 2 Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki, jakie czynił na tych, którzy chorowali. 3 Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. 4 A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. 5 Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą do Niego, rzekł do Filipa: "Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili?" 6 A mówił to wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał czynić. 7 Odpowiedział Mu Filip: "Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać". 8 Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: 9 "Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?" 10 Jezus zatem rzekł: "Każcie ludziom usiąść!" A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. 11 Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. 12 A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: "Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło". 13 Zebrali więc, i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście koszów.
          =========
          Powyzej przyklad dzialania z elementami socjotechniki, ktora anglosasi okreslaja terminem "follow the leader".
          Jezus swiadomy tego, ze wsrod tlumu, ktory przybyl jest wielu ludzi, ktorzy w swoich torbach i tobolkach taszczą ze soba cos do jedzenia (zbliżało się święto żydowskie, Pascha) "kazal ludziom usiąść".
          Jezus zywnosc, ktora dysponowal i sam jej nie zaczal pierwszy konsumowac, ale "rozdał siedzącym i podobnie uczynił z rybami."
          Widząc to posiadacze tobolkow z zywnoscia podzielili sie za jego przykladem z siedzacycymi obok, ktorzy zadnej zywnosci ze soba nie przyniesli.
          W zwiazku z takim zachowaniem sie tlumu, wszyscy zgromadzeni najedli sie do syta i jeszcze nazbierano kilka koszow resztek chleba, ktore zapewne ten wedrowny kaznodzieja kazal zabrac swym uczniom w dalsza podroz.
          • kolter-xl Re: Dialog wierzącego z ateistą-"cuda 07.11.12, 18:23
            jacek_x napisał:

            W zwiazku z takim zachowaniem sie tlumu, wszyscy zgromadzeni najedli sie do syta i jeszcze nazbierano kilka koszow resztek chleba, ktore zapewne ten wedrowny
            > kaznodzieja kazal zabrac swym uczniom w dalsza podroz.

            No a powiedz mi po co taki przykład zapisano w ewangelii ??
            • jacek_x Re: Dialog wierzącego z ateistą-"cuda 07.11.12, 20:04
              Dobre pytanie.
              Tego nie wiem, nalezaloby zapytac autora / autorow, ale niestety od dawna nie zyją.
              Przypuszczam, ze ta akurat historia, to opowiadanie czesto krązylo wsrod pierwszych chrzescijan wiec zostalo dolaczone do calego zbioru.
              • kolter-xl Re: Dialog wierzącego z ateistą-"cuda 07.11.12, 20:46
                jacek_x napisał:

                > Dobre pytanie.
                > Tego nie wiem, nalezaloby zapytac autora / autorow, ale niestety od dawna nie z
                > yją.
                > Przypuszczam, ze ta akurat historia, to opowiadanie czesto krązylo wsrod pierws
                > zych chrzescijan wiec zostalo dolaczone do calego zbioru.

                Obiło ci się coś takiego o uszy jak Królestwo Boże ??
                • jacek_x Re: Dialog wierzącego ...Królestwo Boże. 08.11.12, 00:37
                  "...Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: 'Oto tu jest' albo 'Tam'. Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest"

                  "...Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd.

                  "...Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie?
                  Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.
                  Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy."


                  Slowo "krolestwo" kojarzy sie z pewna forma organizacji spoleczenstwa. Nalezaloby sie w zwiazku z tym spodziewac planow tworzenia jakiejs organizacji spiskowej , ktorej celem byloby przejecie wladzy, przegnanie Rzymian lub podporzadkowanie Sanherdynu wladzy nowego monarchy, itd.
                  Trudno cokolwiek takiego w Ewangeliach znalezc.
                  Natomiast przypisywane Jezusowi powyzsze cytaty swiadcza, ze chodzi tutaj jedynie o pewien indywidualny stan psychiczny zainteresowanego.
                  Czlowiek, ktory osiagnal "Krolestwo Boze", to chyba czlowiek szczesliwy, ktory niczym sie nie przejmuje, a przynajmniej nie stawia sobie zbyt ambitnych celow , ktorych osiagniecie i tak nie sprawi mu oczekiwanej satysfakcji.
                  Bardziej przypomina to egzystencjalne podejscie odleglego w czasie Gautama Buddhy niz blizszego mu kulturowo Mojzesza.
                  Buddzie po dosc dlugim czasie siedzenia pod jakims drzewem przyszly do glowy bardzo podobne pomysly.
                  • kolter-xl Re: Dialog wierzącego ...Królestwo Boże. 09.11.12, 17:33
                    jacek_x napisał:

                    > Slowo "krolestwo" kojarzy sie z pewna forma organizacji spoleczenstwa. Nalezalo
                    > by sie w zwiazku z tym spodziewac planow tworzenia jakiejs organizacji spiskowe
                    > j , ktorej celem byloby przejecie wladzy, przegnanie Rzymian lub podporzadkowan
                    > ie Sanherdynu wladzy nowego monarchy, itd.

                    Nic z tego , nie taką dał rolę Jezusowi jego tato .

                    > Trudno cokolwiek takiego w Ewangeliach znalezc.

                    Można , wiara w szybki powrót Jezusa jest tam widoczna.

                    www.biblia.info.pl/biblia.php
                    > Natomiast przypisywane Jezusowi powyzsze cytaty swiadcza, ze chodzi tutaj jedyn
                    > ie o pewien indywidualny stan psychiczny zainteresowanego.

                    Nie , tu chodzi o wiarę Żydów na powrót ziemskiego raju tego który utracił Adam .

                    > Czlowiek, ktory osiagnal "Krolestwo Boze", to chyba czlowiek szczesliwy, ktory
                    > niczym sie nie przejmuje, a przynajmniej nie stawia sobie zbyt ambitnych celow
                    > , ktorych osiagniecie i tak nie sprawi mu oczekiwanej satysfakcji.
                    > Bardziej przypomina to egzystencjalne podejscie odleglego w czasie Gautama Budd
                    > hy niz blizszego mu kulturowo Mojzesza.
                    > Buddzie po dosc dlugim czasie siedzenia pod jakims drzewem przyszly do glowy ba
                    > rdzo podobne pomysly.

                    Ew Mateusza 5,5
                    Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.

                    Dlatego ewangelista opowiada bajki o nakarmieniu tłumu kilkoma chlebami , ma to uwidocznić czytającym ze Jezus jako syn boży i król obiecanego królestwa bez problemu rozwiążże problemy ludzkości i tyle i aż tyle .
                    • jacek_x Re: Dialog wierzącego ...Królestwo Boże. 09.11.12, 23:28
                      Nie wiem, byc moze byl to daleko idacy skrot myslowy, byc moze nie znalazles czasu na dobranie bardziej adekwatnego cytatu?
                      Dla mnie zdanie "Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię." przypomina bardziej rosyjskie powiedzenie ''tisze jediesz dalsze budiesz". Tyle i tylko tyle. Cala reszta to nadinterpretacja.
                      • kolter-xl Re: Dialog wierzącego ...Królestwo Boże. 10.11.12, 12:03
                        jacek_x napisał:

                        > Nie wiem, byc moze byl to daleko idacy skrot myslowy, byc moze nie znalazles cz
                        > asu na dobranie bardziej adekwatnego cytatu?
                        > Dla mnie zdanie "Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię."
                        > przypomina bardziej rosyjskie powiedzenie ''tisze jediesz dalsze budiesz". Tyle
                        > i tylko tyle. Cala reszta to nadinterpretacja.

                        Nie wiem czy wiesz ,ale cały ST to nic innego jak nadzieja Żydów na powrót raju ziemskiego . Żyd nie wierzył w to ze pójdzie do nieba ,on miał tutaj mieć raj na ziemi .
                  • no_no Re: Dialog wierzącego ...Królestwo Boże. 11.11.12, 14:40
                    stasiek_xx napisał:

                    > "...Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: 'Oto tu jest'
                    > albo 'Tam'. Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest"

                    Nie wiem kto to napisał, ale rzeczywiście tak to "królestwo" widzę, z małą jednakże poprawką:
                    Ono nie jest pośród nas, a w nas. Od zawsze obecne, czekające na odkrycie. Byśmy jednak mogli dotrzeć do "nieba", musimy przejść przez "piekło". Bez doświadczenia tego drugiego, niemożliwym byłoby zrozumienie, że oto jesteś już w "królestwie niebieskim". I wcale nie musisz czekać na śmierć, jak np. chrześcijanin czy muzułmanin, by go doświadczyć.

                    > "...Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata.

                    Odpowiedział co wiedział, a że niewiele wiedział, to ostatecznie pytał: Boże, czemuś mi to uczynił?

                    > Gdyby królestwo
                    > moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. T
                    > eraz zaś królestwo moje nie jest stąd.

                    Jak nie stad, to skąd? Jak nie tu, to gdzie?
                    Dalszy ciąg "boskiego" bełkotu świadczący o tym, że bohater chrześcijańskich opowieści jakby dalej nie rozumiał, że "królestwo boże"(niebo) i "piekło" nie jest "tam", w jakimś innym wyimaginowanym świecie, a ciągle i od zawsze obecne "tu i teraz", w tym świecie, w nas.
                    Nie jest miejscem, a stanem bycia.

                    > "...Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co ma
                    > cie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie zn
                    > aczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie?
                    > Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzi
                    > e wam dodane.
                    > Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie tros
                    > zczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.

                    A ja mam na dzisiaj dosyć komentowania świętego bełkotu i tego, że jak się zaloguję, to posty nie ukazują mi się w formie drzewka, tylko w jakiejś długiej, bezsensownej litanii.
                    To znaczyłoby się, że jeszcze kawałek drogi przede mną, zanim dotrę do "królestwa niebieskiego":)

                    no_no - do łezki łezka, aż będę niebieska
                    • jacek_x Re: Dialog wierzącego ...Królestwo Boże. 13.11.12, 00:49
                      no_no napisał: albo napisala:
                      (...)" jeszcze kawałek drogi przede mną, zanim dotrę do "królest
                      > wa niebieskiego":)
                      =======
                      Zawodowym teologiem nie jestem, ale z powyzszego wpisu wynika, ze blizej jest Tobie
                      do "królestwa niebieskiego" niz wielu innym dyskutantom.
                      Moze potrzebna jest do tego jeszcze jedna lampka wina :-)
                      • grgkh Re: Dialog wierzącego ...Królestwo Boże. 13.11.12, 03:16
                        jacek_x napisał:

                        > no_no napisał: albo napisala:
                        > (...)" jeszcze kawałek drogi przede mną, zanim dotrę do "królest
                        > > wa niebieskiego":)
                        > =======
                        > Zawodowym teologiem nie jestem, ale z powyzszego wpisu wynika, ze blizej jest T
                        > obie
                        > do "królestwa niebieskiego" niz wielu innym dyskutantom.
                        > Moze potrzebna jest do tego jeszcze jedna lampka wina :-)

                        Takowe królestwo nie istnieje.
                      • kolter-xl Re: Dialog wierzącego ...Królestwo Boże. 13.11.12, 07:56
                        jacek_x napisał:

                        > no_no napisał: albo napisala:
                        > (...)" jeszcze kawałek drogi przede mną, zanim dotrę do "królest
                        > > wa niebieskiego":)
                        > =======
                        > Zawodowym teologiem nie jestem, ale z powyzszego wpisu wynika, ze blizej jest T
                        > obie
                        > do "królestwa niebieskiego" niz wielu innym dyskutantom.
                        > Moze potrzebna jest do tego jeszcze jedna lampka wina :-)

                        No tak ani teolog ani psycholog , trafiasz jak kulą w płot .
          • edico Ukrzyżowany Jacku 07.12.12, 17:57
            A co Ty na to?

            Papież Bonifacy VIII (1294-1303) postanawia, że "Każda istota ludzka podlega
            władzy najwyższego kapłana w Rzymie
            ." Życie każdej istoty ludzkiej, Kościół
            zawłaszczył we własny depozyt, dowolnie nim rozporządzając... "

            Słowa papieża Leona XIII z 1903 roku 11878-1903) nie budzą w tym zakresie
            żadnych wątpliwości dotyczących walorów tego dialogu, że:
            "Kościół wstrzymuje się na razie od prześladowania heretyków tylko dlatego, ażeby nie pogarszać stosunków w dzisiejszych okolicznościach wyjątkowych, ale bynajmniej nie wyrzeka się prawa do tych prześladowań, skoro to tylko stanie się możliwe. Bo Kościół ma prawo i ma obowiązek tłumienia błędów dowiedzionych i karania winnych."

            Pozostaw więc sobie na dobranockę te ewangeliczne bajeczki i ustosunkuj się do praktycznej strony tego religijnego dialogu.
            • enrque111 Re: Ukrzyżowany Jacku 07.12.12, 18:49
              edico napisał:

              > A co Ty na to?
              >
              > Papież Bonifacy VIII (1294-1303) postanawia, że "Każda istota ludzka podlega
              > władzy najwyższego kapłana w Rzymie
              ." Życie każdej istoty ludzkiej, Kościół
              > zawłaszczył we własny depozyt, dowolnie nim rozporządzając... "
              >
              > Słowa papieża Leona XIII z 1903 roku 11878-1903) nie budzą w tym zakresie
              > żadnych wątpliwości dotyczących walorów tego dialogu, że:
              > "Kościół wstrzymuje się na razie od prześladowania heretyków tylko dlatego,
              > ażeby nie pogarszać stosunków w dzisiejszych okolicznościach wyjątkowych, ale b
              > ynajmniej nie wyrzeka się prawa do tych prześladowań, skoro to tylko stanie się
              > możliwe. Bo Kościół ma prawo i ma obowiązek tłumienia błędów dowiedzionych i k
              > arania winnych
              ."

              :) A ja na to - z którego forum, od jakiego leminga zaczerpnąłeś te fałszywki .... a może sam je zmyśliłeś ? :)

              > Pozostaw więc sobie na dobranockę te ewangeliczne bajeczki i ustosunkuj się do
              > praktycznej strony tego religijnego dialogu.

              Jakiego dialogu ? - nie może być dialogu religii prawdziwej z religiami fałszywymi, a tym bardziej człowieka wierzącego z niewierzącym.
              • edico Re: Ukrzyżowany Jacku 24.01.13, 17:05
                > :) A ja na to - z którego forum, od jakiego leminga zaczerpnąłeś te fałszywki .
                > ... a może sam je zmyśliłeś ? :)
                Z takich samych źródeł, z których można wyczytać o wielu innych szalbierstwach w tym Kościele. Np. Augustyn, w swym dziele O trudzie mnichów, uskarżając się na niektórych wędrownych oszustów, którzy już w jego czasach, uprawiali nikczemne i obrzydliwe rzemiosło, wioząc relikwie męczenników z jednego miejsca do drugiego, dodaje: "Gdybyż to rzeczywiście były relikwie męczenników!". Z tego stwierdzenia wynika jednoznacznie, że już w jego czasach powszechne były nadużycia i szalbierstwa, jakimi zwodzono ciemny lud by wierzył i uwierzył.

                Troskliwość o zabezpieczenie relikwii, która z początku wydawała się śmiesznym i dziwacznym zwyczajem nawet wśród tzw. pogan, przerodziła się w obrzydliwe bałwochwalstwo. Olbrzymia większość relikwii jest fałszywa. Przez porównanie można wykazać, że każdy apostoł miał więcej niż cztery ciała a każdy święty dwa lub trzy. Ramię św. Antoniego, czczone w Genewie, po wyciągnięciu ze skrzyni okazało się częścią jelenia. Nie można było zdobyć ciała Chrystusa, jednak mnisi z Charroux udają, że oprócz zębów i włosów Chrystusa mają jego napletek odcięty podczas obrzezania. Jest on jednak pokazywany w kościele laterańskim w Rzymie. Krew Chrystusa, która, jak powiadają, Nikodem przechował w chustce czy w misie, wystawiają na widok publiczny w Rochelle, w Mantui, Rzymie i w wielu innych miejscach. Żłób w którym leżał po urodzeniu, jego kołyska wraz z koszulą zrobioną przez Marię, filar na którym opierał się kiedy rozmawiał w świątyni, stągwie w których wodę zamienił w wino, gwoździe i kawałki krzyża pokazują w Rzymie, Rawennie, Pizie, Cluny, Angers i gdzie indziej. Stół przy którym spożywano Ostatnią Wieczerzę jest w Rzymie, w kościele św. Jana w Lateranie; część chleba w kościele św. Zbawiciela w Hiszpanii; nóż, którym zabito baranka paschalnego znajduje się w Treves.887 Jakie jest prawdopodobieństwo, że prawdziwy stół znaleziono siedemset czy osiemset lat później? Poza tym stoły w tamtym czasie miały inny kształt niż dzisiejsze, gdyż ludzie wtedy leżeli przy posiłkach. Krzyż na którym umarł Chrystus, został po Jego śmierci wrzucony do cysterny wydrążonej w skale u stóp wzniesienia Golgoty. Z "Historii Kościoła" Sokratesa Scholastyka dowiadujemy się, że Apostołowie i pierwsi chrześcijanie w gminie jerozolimskiej otaczali kultem miejsce, w którym Jezus został ukrzyżowany, a zwłaszcza Jego grób. Pomimo zniszczenia Jerozolimy przez wojska cesarza Tytusa w 70 r., kult ten trwał nadal, aż do wybuchu w 131 r. drugiego powstania żydowskiego. W 135 r. Jerozolima została zdobyta, a powstanie żydowskie zdławione. Gmina chrześcijańska, ze względu na swoje pochodzenie i skład etniczny musiała opuścić Jerozolimę. Na gruzach świętego miasta cesarz Hadrian założył nowe, z układem urbanistycznym typowym dla miasta rzymskiego, które nazwał Aelia Capitolina. Na rozkaz cesarza miejsce kultu żydowskiego zostało zamienione w centra zupełnie innego kultu. Cześć, jaką chrześcijanie otaczali miejsce ukrzyżowania Chrystusa i Boży Grób, musiała być znaczna, skoro i te miejsca zostały przekształcone na ośrodki pogańskiego kultu. Na wzniesieniu Golgoty Rzymianie zbudowali Forum i Kapitol z posągami bóstw – w miejscu Grobu Chrystusa stanął posąg Jowisza, natomiast na Golgocie statua Wenery. Po przyznaniu chrześcijanom, w 313 r. przez cesarza Konstantyna Wielkiego pełnej wolności religijnej, wierzący w Chrystusa przystąpili do odszukania krzyża, oraz miejsc, gdzie umarł i zmartwychwstał Nauczyciel.

                Fragmenty krzyża znalezione ponad trzysta lat później (ok. 326 r.) przez cesarzową i późniejszą św. Helenę znajdują się w wielu kościołach we Włoszech, Francji, Hiszpanii, etc., i można by nimi załadować cały statek, a krzyż musiałoby dźwigać trzystu ludzi a nie jeden. W Polsce relikwie Krzyża Świętego znajdują się w wielu świątyniach m.in. na Świętym Krzyżu, w Lublinie, Elblągu, Boćkach, Częstochowie, Kcyni, Krakowie, Łomży, Owińskach, Pabianiacach, Pacanowie, Pakości, Pińczowie, Przeworsku, Włocławku i Zamościu i ostatnio taka relikwia pojawiła się w Klebarku Wielkim pod Olsztynem. W naszym kraju funkcjonuje obecnie sześć sanktuariów Relikwii Drzewa Krzyża Świętego, które znajdują się na Świętym Krzyżu, w Elblągu, Lublinie, Jeleniej Górze, Wałbrzychu oraz Klebarku Wielkim. Tego drewna jakoś nigdy nie ubywa! Niektórzy twierdzą, że fragmenty jakie mają przynieśli aniołowie, inni zaś, że spadły z nieba. Ci z Poitiers twierdzą, że fragment krzyża jaki mają został wykradziony przez służącą św. Heleny i przeniesiony do Francji. Jeszcze większy spór panuje odnośnie owych trzech gwoździ świętego krzyża. Teodoret podaje, że jeden z nich został przymocowany do korony Konstantyna, pozostałe dwa zamocowano do uzdy jego konia, bądź jak twierdzi Ambroży, jeden z nich zachowała sama św. Helena. Jednak teraz mamy dwa gwoździe w Rzymie, jeden w Sienie, jeden w Mediolanie, jeden w Carpentras, jeden w Wenecji, jeden w Kolonii, jeden w Treves, dwa z Paryżu, jeden w Bourges, etc. Wszystkie te twierdzenia o ich autentyczności są równie dobre, ponieważ wszystkie te gwoździe są fałszywe. Ogółem wagę relikwianych gwoździ szacuje się na ponad 40 kg. Istnieje również więcej niż jedna włócznia, korona cierniowa, purpurowa szata, tkana suknia i chusta św. Weroniki (której posiadaniem chlubi się co najmniej sześć miast). Kawałek gotowanej ryby, którą Piotr ofiarował zmartwychwstałemu Zbawicielowi na brzegu jeziora, musiał być cudownie posolony, skoro przetrwał przez te piętnaście wieków! Zostawiając jednak drwiny na boku, czy możemy przypuszczać, że apostołowie uczynili relikwie z tego, co przygotowali na obiad?
                W słowach św. Pawła skierowanych do Koryntian czytamy: "Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia”.

                Byś nie był zbytnio zasmucony, podrzucę Ci jeszcze jedną ciekawostkę doskonale podbudowującą Twoje doczesne alter ego wypowiedziane ustami kolejnego ciekawego papieża: "Wiadomo jest od czasów niepamiętnych, ile ta bajka o Jezusie Chrystusie przyniosła korzyści nam i naszym bliskim” (papież Leon X). W innej wersji: "Patrzcie, co bajka o Jezusie Chrystusie dla nas zrobiła”, a w oryginalee: "Quantum nobis nostrisque ea de Christo fabula profuerit, satis est omnibus seculis notum".

                A co do ostatniej sugestii rozbawiasz mnie na poziomie religijnych Talibów:
                > Jakiego dialogu ? - nie może być dialogu religii prawdziwej z religiami fałszyw
                > ymi, a tym bardziej człowieka wierzącego z niewierzącym.
                którzy w ramach swej ekspansji religijnej za czasów Leppera lądowali w Klewkach pod Olsztynem stając się przyczynkiem parlamentarnej dyskusji na temat zasad koszernej hodowli krów :)

                I tu masz rację. Jak z takimi można dyskutować? :o))
    • grgkh Dla chcącego dialog jest zawsze możliwy 06.11.12, 23:18
      A to forum jest pełne chamskich odzywek wierzących w bogów.

      Ale oni tego za chamstwo nie uważają i to jest żałosne i kompromitujące dla nich. Religia jest skompromitowana. To najbardziej zakłamana ideologia ze wszystkich, z którymi się zetknąłem.
      • karbat Re: ateista zaprasza katolikow do dialogu 07.11.12, 20:44
        Łk 1,46-56 **46 A Maryja rzekła: "Uwielbia dusza moja Pana. 47 Duch mój weselem się napełnił dzięki Bogu, mojemu Zbawicielowi, 48 że spojrzał na taką małość swojej służebnicy. Bo oto odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia, 49 że mnie On, Możny, tak wielkie rzeczy uczynił. Święte Jego imię! 50 Jego miłosierdzie przez pokolenia i pokolenia dla żyjących w Jego bojaźni. 51 Okazał w dziełach moc swojego ramienia, rozproszył unoszących się pychą w myślach serc swoich. 52 Strącił możnych ze stołków, a małych uczynił wielkimi. 53 Cierpiących głód napełnił dobrami, a bogatych z gołymi rękami odprawił. 54 Ujął się za Izraelem, swoim sługą, aby pamiętano o Jego miłosierdziu, 55 jak powiedział do naszych przodków: Abrahamowi i jego potomstwu na wieki". 56 Maryja została przy niej przez trzy miesiące. Potem wróciła do swojego domu. **

        Miriam nazywana Maria (jest w ciazy ) odwiedza swoja kuzynke i prowadzi ww monolog ,- wychwala boga .
        katolik uznaje te slowa za swiete i prawdziwe . ja sie pytam ;

        Takim jezykiem mowi ca. 14-15- letnia analfabetka, dziewczynka z Palestynskiego zadupia .. ?.
        Kto spisal slowa tego monologu, tzn. przy tej rozmowie byl ktos kto to notowal ... ?.
        Maria, jej kuzynka ( swiadek monologu ) poleciala do jakiegos wiejskiego uczonego w pismie
        i wiernie przytoczyla jego tresc .... ?.

        Inny przyklad. Kto podsluchiwal, spisal tresc rozmow, modlitw, modlacego sie
        w samotnosci Jezusa. Jezus samotnie modli sie do boga, samotnie rozmawia z diablem
        na pustyni. A pozniej biega po wsi i chwali sie trescia modlitwy do boga, dialogiem
        z szatanem ... ? .
        Jezus modli sie w samotnosci, a... pozniej leci do wiejskiego pisarza i zwierza mu sie
        z tresci swoich modlitw ... ? . kto z kogo ... w jakim celu robi idiote ...? .





        • pocoo Re: ateista zaprasza katolikow do dialogu 08.11.12, 07:33
          karbat napisał:
          > Jezus modli sie w samotnosci, a... pozniej leci do wiejskiego pisarza i zwierza
          > mu sie
          > z tresci swoich modlitw ... ? . kto z kogo ... w jakim celu robi idiote ...? .

          Wierzącym nie wytłumaczysz .
          Dla nich,to Duch Święty objawiał piszącym jak było.Czasami temu duchowi
          się trochę mieszało stąd rozbieżności ,które wierzący tłumaczą "relacjami świadków".
        • yan.nick Re: ateista zaprasza katolikow do dialogu 08.11.12, 20:11
          Inny przyklad. Kto podsluchiwal, spisal tresc rozmow, modlitw, modlacego sie
          w samotnosci Jezusa.

          - Słusznie dufasz. Nie tylko te przemyślenia, ale wszystkie inne historie. to zwykły konstrukt, wymyślony 100-200 lat po domniemanych wydarzeniach, tak samo jak historie o narodzeniu ściągnięte z legend innych ludów itepe itede.
          A tak w ogóle to nie wiadomo czy człowiek imieniem Joszua w ogóle istniał, a jeśli już czy to nie jest postać zbiorowa, której przypisuje się różne zdarzenia i przemyślenia, który były żywe w ówczesnych krajach Lewantu. Zwoje z Qurman potwierdzają idee ale nie osobę, więc co? Humbug? Zmyślenie? Wystarczy poczytać Saula z Tarsu, ten dopiero zmyślał. Albo pisma z Apokalipsy, ten autor musiał być nieźle najarany, nikt normalny by tego nie wymyślił.
    • yan.nick Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 18.11.12, 12:44
      Ale na tym forum nie ma wolności, co jakiś wierzący założy wątek zaraz zostaje obrzucony stekiem
      - A mi się wydaje, zresztą Wacia jest tego przykładem, że tacy "wierzący" (tu raczej należałoby wpisać radyklnie wierzący) żądają dla siebie wszystkich względów nic od siebie nie wymagając. Natomiast co do "obrzucony stekiem wyzwisk", to brylują forumowicze, których nazywam proboszczami (większość z nich zresztą, sądząc po stylu wypowiedzi, nimi jest).
      A czy taki dialog jest możliwy? To zależy z kim? Z proboszczem lub człowiekiem typu Terlikowski na pewno nie. On wie lepiej, najlepiej, on jest właścicielem prawdy objawionej i tu nie ma dyskusji. Oczywiście są ludzie, z którymi można podyskutować, ale czy jest nią Wacia?
    • privus Owszem, pod warunkiem, że... 21.11.12, 16:16
      ateista przyzna rację wierzącemu, ukorzy się przed nim i przyjmie jego zasady postrzegania spraw tego świata. Dwa tys. lat historii Krk wyraźnie wskazuje na ciągłość funkcjonowania tej zasady bez żadnej spolegliwości czy korekt.
    • ewakinio2009 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 23.11.12, 11:03
      Prawdopodobnie możliwy, przy dużej wyrozumiałości obu stron. Ja jednak tego nie doświadczyłam. Ta druga strona najczęściej uważa po prostu, że kompromis ma być "po katolicku", czyli wszyscy inni akceptują jej poglądy. Ostatnio usłyszałam na przykład, że jeśli jestem niewierząca, to znaczy, że wierzę, iż Boga nie ma. A ja nie wierzę, nie przykładam do tego kategorii wiary, tylko posługuję się rozumem! Nie potrzebuję wierzyć.
      • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 28.11.12, 21:26
        ewakinio2009 napisała:

        > Prawdopodobnie możliwy, przy dużej wyrozumiałości obu stron.

        O czym tu można dialogować ?
        „Cóż bowiem za uczestnictwo sprawiedliwości z nieprawością? Albo co za towarzystwo światłości z ciemnością? A co za umowa Chrystusa z Belialem? Albo co za udział wierzącego z niewierzącym?" (2 Kor 6:14)

        > Ja jednak tego nie
        > doświadczyłam. Ta druga strona najczęściej uważa po prostu, że kompromis ma by
        > ć "po katolicku", czyli wszyscy inni akceptują jej poglądy.

        A któż od ciebie żąda akceptacji „katolickich poglądów” ???

        > Ostatnio usłyszałam
        > na przykład, że jeśli jestem niewierząca, to znaczy, że wierzę, iż Boga nie ma
        > . A ja nie wierzę, nie przykładam do tego kategorii wiary, tylko posługuję się
        > rozumem! Nie potrzebuję wierzyć.

        Rozumem, to ty z całą pewnością się nie posługujesz, ponieważ gdyby tak było, to nie wypisywałabyś takich głupstw :)
        Lepiej uwierz, dla swojego dobra, jeśli nie chcesz być na wieki potępiona.
        • 6burakow Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 30.11.12, 00:34
          enrque111 napisał:

          > Lepiej uwierz, dla swojego dobra, jeśli nie chcesz być na wieki potępiona.

          Glupi jestes heniu, oj, glupi.
          • yan.nick Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 30.11.12, 08:03
            6burakow napisał:

            > enrque111 napisał:
            >
            > > Lepiej uwierz, dla swojego dobra, jeśli nie chcesz być na wieki potępiona
            > .
            >
            > Glupi jestes heniu, oj, glupi.

            Tak, tylka jak nazwać osobnika, który się z takim Heniem zadaje? Na forum to cię obrzyga, ale gorsi są tacy Heniowie w przestrzni publicznej, którzy twierdzą j.w. i zmuszają byś przyjął jego zdanie praktycznie. Na takich prokurator ani sąd już nie działa. Dlaczego? Bo są sędziowie, którzy twierdzą, że brak krzyża w urzędzie to puste miejsce (co za dziwny tok myślenia?) i w tym momencie wdeptujemy w gów....
          • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 30.11.12, 20:36
            6burakow napisał: 00:34 Dialog…

            > enrque111 napisał:
            >
            > > Lepiej uwierz, dla swojego dobra, jeśli nie chcesz być na wieki potępiona
            > .
            >
            > Glupi jestes heniu, oj, glupi.

            :))) Takie słowa usłyszałeś w ośrodku do którego cię skierowali ? :))))
            • 6burakow Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 30.11.12, 21:01
              Nie, Heniu. Sa to slowa racjonalisty ktory widzi prymitywizm twojego widzenia swiata.
              • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 30.11.12, 21:09
                6burakow napisał:

                > Nie, Heniu. Sa to slowa racjonalisty ktory widzi prymitywizm twojego widzenia s
                > wiata.

                :) Skoro wszyscy "racjonaliści" są tacy jak ty, to wcale już się nie dziwię, że utarło się powiedzenie: "głupi jak ateista" :))))
                • 6burakow Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 02.12.12, 00:41
                  Jestes glupcem, Heniu.
        • bookworm Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 30.11.12, 09:21
          enrque111 napisał:

          > ewakinio2009 napisała:
          >
          > > Prawdopodobnie możliwy, przy dużej wyrozumiałości obu stron.
          >
          > O czym tu można dialogować ?
          > „Cóż bowiem za uczestnictwo sprawiedliwości z nieprawością? Albo co z
          > a towarzystwo światłości z ciemnością? A co za umowa Chrystusa z Belialem? Albo
          > co za udział wierzącego z niewierzącym?"
          (2 Kor 6:14)
          >
          > > Ja jednak tego nie
          > > doświadczyłam. Ta druga strona najczęściej uważa po prostu, że kompromis
          > ma by
          > > ć "po katolicku", czyli wszyscy inni akceptują jej poglądy.
          >
          > A któż od ciebie żąda akceptacji „katolickich poglądów” ???

          Jeśli ewakinio będzie zwolenniczką in vitro, to czy zażądasz od niej akceptacji "katolickich poglądów" i in vitro jej zabronisz, czy nie? To jednak żąda tej akceptacji czy nie żąda?

          > Lepiej uwierz, dla swojego dobra, jeśli nie chcesz być na wieki potępiona.
          Takie straszenie dorosłych ludzi to aż nie przystoi. Zrozumiałbym jakbyś diabłem i piekłem dzieci chciał straszyć (małe są, nie mają wiedzy), ale dorosłą osobę? "Buuuu!"?
          • 6burakow Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 30.11.12, 16:25
            bookworm napisał:

            > Takie straszenie dorosłych ludzi to aż nie przystoi. Zrozumiałbym jakbyś diabłe
            > m i piekłem dzieci chciał straszyć (małe są, nie mają wiedzy), ale dorosłą osob
            > ę?

            Religianci z definicji maja zrozumienie swiata na poziomie przedszkolaka. Strasza nie tylko innych ale glownie siebie samych.
          • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 30.11.12, 20:46
            bookworm napisał:

            > Jeśli ewakinio będzie zwolenniczką in vitro, to czy zażądasz od niej akceptacji
            > "katolickich poglądów" i in vitro jej zabronisz, czy nie? To jednak żąda tej a
            > kceptacji czy nie żąda?

            Jeśli będę zwolennikiem zabijania chorych umysłowo, to czy zażądasz ode mnie akceptacji "humanitaryzmu" i zabronisz eutanazji, czy nie ?

            > > Lepiej uwierz, dla swojego dobra, jeśli nie chcesz być na wieki potępiona
            > .
            > Takie straszenie dorosłych ludzi to aż nie przystoi. Zrozumiałbym jakbyś diabłe
            > m i piekłem dzieci chciał straszyć (małe są, nie mają wiedzy), ale dorosłą osob
            > ę? "Buuuu!"?

            A co ? Teraz dorośli są aż tak głupi, że tego nie zrozumieją ? Czyżbyś był na tyle naiwny, że wierzysz w powstanie człowieka z ameby, samoożywienie martwego atomu oraz ewolucję, a za trudne jest ci do pojęcia stworzenie wszechświata i piekła przez Wszechmogącego Boga ?
            • 6burakow Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 30.11.12, 21:00
              heniu, wiary w urojenia nacpanych niepismiennych pastuchow sprzed tysiecy lat nie mozna nazwac rozumieniem. A jesli chodzi o nauke to nie ma watpliwoasci ze czlowiek pochodzi od ameby.
              • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 30.11.12, 21:07
                6burakow napisał:

                > heniu, wiary w urojenia nacpanych niepismiennych pastuchow sprzed tysiecy lat n
                > ie mozna nazwac rozumieniem. A jesli chodzi o nauke to nie ma watpliwoasci ze c
                > zlowiek pochodzi od ameby.

                :) A zatem owe niepiśmienne pastuchy okazały się znacznie mądrzejsze od "nauki", która nie potrafi do dziś ani w ząb udowodnić pochodzenia człowieka od małpy, nie mówiąc już o pochodzeniu od ameby :))))
                • 6burakow Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 02.12.12, 00:37
                  enrque111 napisał:

                  > A zatem owe niepiśmienne pastuchy okazały się znacznie mądrzejsze od
                  > "nauki"

                  Twoje niepismienna pastuchy i ich nastepcy spowodowaly niezliczona ilosc wojen i ludzkiego cierpienia w imieniu urojonego boga.

                  > która nie potrafi do dziś ani w ząb udowodnić pochodzenia człowieka od
                  > małpy, nie mówiąc już o pochodzeniu od ameby

                  Udowodnila wiele razy. Tylko ty masz klopot ze zrozumieniem bo masz glowe nabita gupotami ze swietych ksiag.
                  • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 03.12.12, 18:02
                    6burakow napisał:

                    > enrque111 napisał:
                    >
                    > > A zatem owe niepiśmienne pastuchy okazały się znacznie mądrzejsze od
                    > > "nauki"
                    >
                    > Twoje niepismienna pastuchy i ich nastepcy spowodowaly niezliczona ilosc wojen
                    > i ludzkiego cierpienia w imieniu urojonego boga.

                    Nic w tym dziwnego, że ludzkość od swego zarania prowadzi wojny, czyżbyś wątpił w udokumentowany fakt, że najwięcej zniszczeń, ludobójstwa i cierpień w imieniu bezrozumnej ideologii wywołali ateiści ? …….. natomiast nic nie wiem o jakichś cierpieniach w imieniu urojonego boga – oświeć mnie, czy chodzi o Wisznu, Sziwę, Buddę czy Allaha – to są oczywiście demony i być może właśnie w ich imieniu dokonywane są jakieś wojny ?

                    > > która nie potrafi do dziś ani w ząb udowodnić pochodzenia człowieka od
                    > > małpy, nie mówiąc już o pochodzeniu od ameby
                    >
                    > Udowodnila wiele razy. Tylko ty masz klopot ze zrozumieniem bo masz glowe nabit
                    > a gupotami ze swietych ksiag.

                    Nie udowodniła, ponieważ do tej pory jest tylko hipotezą, „teorią” a nie faktem naukowym …… chyba, że ostatnio coś przeoczyłem, więc podeślij mi jakiś link :)
                    • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 03.12.12, 18:09

                      Gdyby kogoś zainteresowało.....

                      nobeliefs.com/nazis.htm
                      • bookworm Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 03.12.12, 21:49
                        Eniu zaraz Ci powie, że to fotomontaż i że historia jest zmanipulowana, bo święta inkwizycja, która wymyślała tak sadystyczne i okrutne tortury, została na pewno wymyślona przez ateistów. Kochający katolicy nigdy by nawet muchy nie skrzywdzili.

                        W imieniu maniakalnego, sadystycznego, zaborczego, ludobójczego, mizoginicznego judeo-chrześcijańskiego boga, działy się tylko rzeczy piękne i dobre.

                        Religianci Judeo-chrześcijańscy wymyślili sobie cały dekalog przykazań, z którego przestrzegają tylko dwóch pierwszych i używają go jako wytłumaczenia i żałosnej wymówki do nieprzestrzegania czy wręcz świadomego łamania wszystkich pozostałych.
                        • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 04.12.12, 17:48
                          bookworm napisał:

                          > Eniu zaraz Ci powie, że to fotomontaż i że historia jest zmanipulowana, bo świę
                          > ta inkwizycja, która wymyślała tak sadystyczne i okrutne tortury, została na pe
                          > wno wymyślona przez ateistów. Kochający katolicy nigdy by nawet muchy nie skrzy
                          > wdzili.

                          Może podasz przykłady owych ”sadystycznych i okrutnych tortur” wymyślonych przez inkwizycję ?

                          > W imieniu maniakalnego, sadystycznego, zaborczego, ludobójczego, mizoginicznego
                          > judeo-chrześcijańskiego boga, działy się tylko rzeczy piękne i dobre.

                          Nie znam takiego boga, więc nie będę się na jego temat wypowiadał, ale chętnie o nim coś poczytam, jeśli zamieścisz jakieś informacje :)

                          > Religianci Judeo-chrześcijańscy wymyślili sobie cały dekalog przykazań, z które
                          > go przestrzegają tylko dwóch pierwszych i używają go jako wytłumaczenia i żałos
                          > nej wymówki do nieprzestrzegania czy wręcz świadomego łamania wszystkich pozost
                          > ałych.

                          Które to są „dwa pierwsze” przykazania owych religiantów ?
                          Ciekaw jestem również dlaczego wszyscy ludzie nie przestrzegają, nie tylko cudzych „przykazań”, przepisów, nakazów, zakazów i rozkazów, ale nawet własnych przyrzeczeń i przysiąg – może ty umiesz to wytłumaczyć mądralo ?
                          • bookworm Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 04.12.12, 22:58
                            > Może podasz przykłady owych [i]”sadystycznych i okrutnych tortur”[/
                            > i] wymyślonych przez inkwizycję ?

                            Rozumiem, że będziesz udowadniał że nie wymyślili, tylko korzystali z gotowych wynalazków - rozumiem, że to by ich w jakiś sposób usprawiedliwiało?
                            Ale dobrze:
                            Widełki heretyków – składały się z obręczy zakładanej na szyję skazańca i pręta zakończonego z dwóch stron widełkami. Opierał się on z jednej strony o gardło ofiary a z drugiej o mostek.

                            Krokodyl – szczypce uformowane w kształcie rury służące do wyrywania penisa lub kastracji.

                            Koń hiszpański (zwany też fotelem czarownic) – urządzenie do tortury czarownic, zakonnic niedotrzymujących ślubów czystości i żołnierzy niedopełniających swych obowiązków. Był to kloc z drewna w kształcie piramidy. Gdy sadzano na nim kobietę wierzchołek piramidy wprowadzano do pochwy, gdy mężczyznę wierzchołek wprowadzano do odbytu. Niekiedy do wyprostowanych nóg podwieszano ciężkie kamienie.

                            Przepiłowanie – skazańca podwieszano głową w dół a dwaj kaci przepiłowywali wzdłuż ciało ofiary. Karę tę stosowano wobec homoseksualistów.

                            Zgniatacz głowy - Urządzenie powszechnie stosowane do przesłuchań. Głowa wstawiona w takie imadło nie miała żadnych szans i powoli była "kompresowana" do swojej płaskiej wersji. Zęby implodowały w dziąsła i roztrzaskiwały szczęki. Potem wypadały oczy, a mózg wypływał uszami.

                            Wybór przypadkowy - w muzeach są eksponaty przedstawiające każdy z nich (samo oglądanie ich przyprawiło mnie o mdłości - mogę sobie tylko wyobrażać jakim trzeba być psycholem, żeby ich używać na żywym człowieku) gdybyś był zainteresowany - wbrew pozorom to nie są eksponaty z jakiegoś chorego horroru - tylko narzędzia ceremonii inkwizycyjnej stosowane na porządku dziennym.

                            > Nie znam takiego boga, więc nie będę się na jego temat wypowiadał, ale chętnie
                            > o nim coś poczytam, jeśli zamieścisz jakieś informacje :)

                            Najlepiej poczytaj uważniej źródło - znasz je - nazywa się Biblia.

                            > Ciekaw jestem również dlaczego wszyscy ludzie nie przestrzegają, nie tyl
                            > ko cudzych „przykazań”, przepisów, nakazów, zakazów i rozkazów, ale
                            > nawet własnych przyrzeczeń i przysiąg – może ty umiesz to wytłumaczyć mą
                            > dralo ?

                            Ale nie wszyscy uważają się wyznawców miłującego kochającego boga, którzy dostali 10 przykazań, będących podwaliną ich kultury.

                            Dwa pierwsze przykazania:

                            Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
                            Nie będziesz wzywał imienia Boga twego nadaremno.

                            I to wam na dobrą sprawę wystarczy - z tym drugim to nawet niekoniecznie, bo zdarza się, że jest nadużywane.

                            Więc niech będzie, poprawię się. Tylko jedno - pierwsze.

                            To jest jedno jedyne przykazanie, którego nie łamiecie. Poza nim łamane są wszystkie jak leci.

                            Poza tym jednym absurdalnym przykazaniem, którego przestrzegacie, nie różnicie się niczym od innowierców i ateistów, ale przez to jedno przykazanie uważacie się za lepszych, którzy mają wyłączne prawo decydować o tym co jest słuszne, prawdziwe i normalne.
                            • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.12.12, 16:01
                              bookworm napisał:

                              > > Może podasz przykłady owych ”sadystycznych i okrutnych tortur”
                              > > wymyślonych przez inkwizycję ?
                              >
                              > Rozumiem, że będziesz udowadniał że nie wymyślili, tylko korzystali z gotowych
                              > wynalazków - rozumiem, że to by ich w jakiś sposób usprawiedliwiało?

                              Nic nie zamierzam udowadniać, ponieważ nie ja wypowiadam takie bzdury.

                              > Ale dobrze:
                              > Widełki heretyków – składały się z obręczy zakładanej na szyję skazańca i
                              > pręta zakończonego z dwóch stron widełkami. Opierał się on z jednej strony o g
                              > ardło ofiary a z drugiej o mostek.

                              Domyślam się, żeś sam nie wykoncypował tego narzędzia ani innych tego typu, lecz oparłeś się o solidne podstawy dowodowe, a zatem czekam, aż je przedstawisz, mam tu na myśli nie jakiś anonimowy wpis w Wikipedii (jak dowodzą fakty, często omylnej i kłamliwej), ale rzeczowe wskazanie - od kiedy, gdzie i przez kogo owo narzędzie było stosowane oraz kiedy przyjęła się ta osobliwa nazwa ?

                              > Wybór przypadkowy - w muzeach są eksponaty przedstawiające każdy z nich (samo o
                              > glądanie ich przyprawiło mnie o mdłości - mogę sobie tylko wyobrażać jakim trze
                              > ba być psycholem, żeby ich używać na żywym człowieku) gdybyś był zainteresowany
                              > - wbrew pozorom to nie są eksponaty z jakiegoś chorego horroru - tylko narzędz
                              > ia ceremonii inkwizycyjnej stosowane na porządku dziennym.

                              Jestem pewien, że mogłeś źle się poczuć czytając te wszystkie okropności, ale brak jest najmniejszych nawet dowodów na to, że narzędzia te używano przez „ceremoniarzy inkwizycyjnych” (przyjęło się wśród wrogów Kościoła obarczać go wszelkimi możliwymi, często absurdalnymi zarzutami), a nawet, czy w ogóle oni posiadali takowe narzędzia, nie mówiąc już o ich zmyśle nowatorskim lub „wynalazczym” w tej materii.
                              Faktem zaś jest, że przez tysiąclecia (do dziś) stosowane są różnego rodzaju narzędzia tortur, nawet w najnowocześniejszych krajach świata, o czym utwierdziły nas wydarzenia w Guantanamo.

                              > > Nie znam takiego boga, więc nie będę się na jego temat wypowiadał, ale chętnie
                              > > o nim coś poczytam, jeśli zamieścisz jakieś informacje :)
                              >
                              > Najlepiej poczytaj uważniej źródło - znasz je - nazywa się Biblia.

                              Owszem, jest tam mowa o różnych bogach, jednak z zaznaczeniem, że: ”wszyscy bogowie pogan to demony”, a więc dalej proces dowodzenia spoczywa na tobie :)

                              > > Ciekaw jestem również dlaczego wszyscy ludzie nie przestrzegają, nie tylko
                              > > cudzych „przykazań”, przepisów, nakazów, zakazów i rozkazów, ale nawet
                              > > własnych przyrzeczeń i przysiąg – może ty umiesz to wytłumaczyć mądralo ?
                              >
                              > Ale nie wszyscy uważają się wyznawców miłującego kochającego boga, którzy dosta
                              > li 10 przykazań, będących podwaliną ich kultury.

                              To prawda, że nie wszyscy uważają się za wyznawców „miłującego kochającego boga”, ja przynajmniej takich nie znam (mam nadzieję, że wskażesz ich swoim nieubłaganym palcem), ale gdyby nawet, to jak już napisałem, że wszyscy ludzie mają to do siebie, że nie wypełniają chociażby swoich własnych zobowiązań, więc cóż dziwnego, że zdarza im się łamać zobowiązania i nakazy innych, niechby i najbardziej „miłujących bogów” ?

                              > Dwa pierwsze przykazania:
                              >
                              > Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
                              > Nie będziesz wzywał imienia Boga twego nadaremno.
                              >
                              > I to wam na dobrą sprawę wystarczy - z tym drugim to nawet niekoniecznie, bo zd
                              > arza się, że jest nadużywane.

                              Aha, czyli uważasz, że tylko te dwa przykazania uznawane są przez chrześcijan ? Zatem masz jakieś dowody, że wszystkie pozostałe z Dekalogu nie są uznawane ?

                              > Więc niech będzie, poprawię się. Tylko jedno - pierwsze.
                              >
                              > To jest jedno jedyne przykazanie, którego nie łamiecie. Poza nim łamane są wszy
                              > stkie jak leci.

                              Nie wiem kogo masz na myśli, ponieważ ja np. nie łamię wielu innych przykazań, a chciałbym nie łamać żadnego, ale cóż …… każdy z nas jest ułomny i ma chwile słabości, których później żałuje. Znalazłbym ci wielu, podających się za chrześcijan osobników, którzy łamią nawet to pierwsze przykazanie – z głupoty, niewiedzy, strachu, czy chęci zysku :)

                              > Poza tym jednym absurdalnym przykazaniem, którego przestrzegacie, nie różnicie
                              > się niczym od innowierców i ateistów, ale przez to jedno przykazanie uważacie s
                              > ię za lepszych, którzy mają wyłączne prawo decydować o tym co jest słuszne, pra
                              > wdziwe i normalne.

                              Widzę, że jesteś na tyle prymitywnym osobnikiem, że nie potrafisz uzmysłowić sobie, że czym innym jest uznanie pewnych zasad moralnych za swoje własne i dostosowywanie swego życia do nich z uwagi na ich ponadczasowe wartości, a czym innym brak jakichkolwiek zasad i kierowanie się jedynie strachem przed złapaniem na gorącym uczynku, bądź umiłowaniem relatywizowania dobra i zła.
                              To pierwsze nakazuje czynić właściwie ze względu na wyższe, niezmienne wartości, ustanowione przez Boga (pomimo własnych słabości w ich realizacji), a to drugie nakazuje dostosowywać rzeczywistość, prawdę i postępowanie do własnych, chwilowych potrzeb, uwarunkowanych wygodą, lizusostwem, strachem, przyjemnością, głupotą itp. (brak tu niezmiennych zasad, panuje całkowity relatywizm).
                              • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.12.12, 16:21
                                > bookworm napisał:

                                > "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną".
                                > To jest jedno jedyne przykazanie, którego nie łamiecie.

                                Jak to nie łamią? A co jest z kultem Maryi? Więcej modlą się do Maryi, niż do Boga. Ponadto
                                - modlitwy do papieży,
                                - modlitwy do różnych innych świętych,
                                - modlitwy do woskowych i plastikowych figurek,
                                - modlitwy do obrazów i do tzw. cudownych obrazów...itd.
                              • bookworm Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.12.12, 22:46
                                Religia wypaliła Ci mózg.

                                Jesteś ślepy i głuchy. Prawdy, którą tak uroczo wpisałeś w stopkę nie rozpoznałbyś nawet gdyby zasadziła Ci solidnego kopa w Twoją fanatycznie-katolicką d...

                                Papież Innocenty IV (bulla Ad extirpanda z 1252r) zezwolił na stosowanie torur wobec heretyków.
                                Wystarczy chwycić za źródło i poczytać - jak nie chcesz zapytaj księdza z parafii on Ci powie że tak rzeczywiście było. Kościół katolicki uznaje to za niechlubne karty swojej historii ale w przeciwieństwie do Ciebie nie udaje, że tego nie było.

                                Kolejne źródło:
                                Malleus Maleficarum (Młot na czarownice) autorstwa Heinricha Kramera - pierwsza publikacja z 1487r. "Dzieło" oprócz metod śledczych i zasad przesłuchania zawiera również metody i kolejność stosowania tortur.

                                Jakich Ty chcesz dowodów? Mam Ci może kupić bilet do muzeum i zaprowadzić do niego za rączkę. A może mam zbudować wehikuł czasu, który zaprowadzi nas w przeszłość żebyś to zobaczył.

                                Do Twojej jebniętej katolskiej wiary w bożka, jezuska i niepokalaną maryję zawsze dziewicę wystarczy ci jakieś wątpliwej wiarygodności dziełko spisane przez delirycznych antysemitów, a od wszystkich wokół żądasz nie wiadomo jakich dowodów - których zresztą i tak nie uznajesz.

                                Dyskusja z Tobą to jak rozmowa z bezmózgą amebą, choćby nie wiem jak próbować Cię przekonywać i jakie dowody Ci podstawiać i tak będziesz bezmózgą amebą.

                                Dlatego nie będę więcej z Tobą dyskutował - żyj w swojej gó...anej metanarracji świata stworzonego przez antysemickiego, homofobicznego, mizoginicznego, psychopatycznego, ludobójczego bożka z myślą, że kiedyś za swoje obsyrwanie prawdy i chełpienie się głupotą pójdziesz do nieba i zasiądziesz pośród "sprawiedliwych",

                                lub też alternatywnie będą twoje gnijące truchło zwyczajnie żreć robaki.
                                • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.12.12, 19:13
                                  bookworm napisał:

                                  > Religia wypaliła Ci mózg.
                                  >
                                  > Jesteś ślepy i głuchy. Prawdy, którą tak uroczo wpisałeś w stopkę nie rozpoznał
                                  > byś nawet gdyby zasadziła Ci solidnego kopa w Twoją fanatycznie-katolicką d...

                                  Mylisz się, jak zwykle. Nie jestem fanatykiem, toleruję poglądy innych (tolerancja zważ, nie oznacza akceptacji), cierpliwie znoszę zniewagi, miłosiernie pochylam się nad błądzącymi nieszczęśnikami, starając się doprowadzić ich do źródeł Prawdy i po chrześcijańsku wybaczam różnym oszczercom, łgarzom i innym glizdom moralnym wszelkie przewiny, których dopuszczają się względem mojej skromnej osoby.

                                  > Papież Innocenty IV (bulla Ad extirpanda z 1252r) zezwolił na stosowanie torur
                                  > wobec heretyków.
                                  > Wystarczy chwycić za źródło i poczytać - jak nie chcesz zapytaj księdza z paraf
                                  > ii on Ci powie że tak rzeczywiście było. Kościół katolicki uznaje to za niechlubne
                                  > karty swojej historii ale w przeciwieństwie do Ciebie nie udaje, że tego nie było.

                                  Po Soborze Watykańskim II Kościół popadł w wiele błędów za sprawą masonerii, która wniknęła do Jego wnętrza, zaczął uznawać to, co wcześniej potępiał, a przepraszać za to, z czego wcześniej był dumny – niestety jest to wynikiem tego, co zauważył już papież Paweł VI w kilka lat po soborze, mówiąc że ”swąd szatana wdarł się do Kościoła”.
                                  W całym ówczesnym świecie tortury stosowano powszechnie (dowiodłem również, że stosowane są nawet dziś w „najbardziej demokratycznych” krajach świata), natomiast sądy inkwizycyjne (jak dowodzą najnowsze opracowania historyczne) o ile w ogóle, to dopuszczały torturowanie jedynie w celu uzyskania kluczowych zeznań. O ile w sądach świeckich można było torturować nawet starców, kobiety w ciąży i dzieci to w sądach inkwizycyjnych tego nie czyniono. Tortury choć były stosowane, to jednak nie wolno było im poddawać dwukrotnie tej samej osoby, zaś zeznania zdobyte za ich pomocą nie mogły stanowić materiału dowodowego, zanim nie były potwierdzone w przeciągu doby przez oskarżonego. O zastosowaniu tortur musiał zadecydować cały skład sędziowski wraz z obrońcą przez aklamację, należało też uzyskać zgodę miejscowego biskupa i niezależnego konsultanta. Nawet pospolici przestępcy złapani za zabójstwo, gwałt czy kradzież często motywowali swój czyn pobudkami religijnymi aby trafić raczej przed sąd inkwizycyjny niż świecki.

                                  > Kolejne źródło:
                                  > Malleus Maleficarum (Młot na czarownice) autorstwa Heinricha Kramera - pierwsza
                                  > publikacja z 1487r. "Dzieło" oprócz metod śledczych i zasad przesłuchania zawi
                                  > era również metody i kolejność stosowania tortur.

                                  Owszem, ale już papież Aleksander VI potępił to słynne dzieło jak również wielokrotnie uchylał osobiście wyroki procesów o czary, i to wbrew władzy świeckiej. Także inni papieże, Innocenty III, Honoriusz III, Grzegorz IX, Celestyn IV, Innocenty IV, Aleksander IV, Urban IV, Klemens IV uchylali wyroki skazujące na śmierć, ale władze świeckie zazwyczaj nie respektowały takiego uchylenia.
                                  Podstawową zasadą obiektywnej oceny historycznej jest postrzeganie danego zjawiska w kontekście danej epoki, a nie czasów współczesnych. Ja osobiście nie widzę nic złego w tym, że opracowano „Młot na czarownice”, gdyż narzucała ona ograniczenie swobody stosowania tortur do ściśle wyznaczonej procedury, uniemożliwiając beztroskę i swobodną innowację w tej dziedzinie. Współcześnie widzimy, że hipokryzja i brak norm w tej sprawie prowadzi do znacznie okrutniejszych metod torturowania przestępców, nie wyłączając tych psychicznych czy farmakologicznych.
                                  Brian B. Levack w książce "Polowanie na czarownice w Europie" dowodzi, iż w XVI wieku w całej Europie, spłonęło na stosach za czary ok. 300 tys. osób, głównie kobiet. Zdecydowana większość z nich ok. 200 tys. zginęło w protestanckich krajach niemieckich, a ok. 70 tys. w oderwanej przez Henryka VIII od Kościoła Anglii, pozostałe 10 proc. Autor przypisuje wszystkim krajom katolickim.


                                  > Jakich Ty chcesz dowodów? Mam Ci może kupić bilet do muzeum i zaprowadzić do ni
                                  > ego za rączkę. A może mam zbudować wehikuł czasu, który zaprowadzi nas w przesz
                                  > łość żebyś to zobaczył.

                                  Większość „narzędzi tortur” jest pochodzenia protestanckiego, ponieważ właśnie oni wiedli prym w polowaniach na czarownice, oraz stosowaniu wymyślnych narzędzi tortur, natomiast znaczna liczba owych narzędzi jest specjalnie spreparowanych w czasach współczesnych, bądź w ubiegłym wieku na potrzeby muzeów, ku większej ich atrakcyjności – wszak gawiedź lubi horrory :)
                                  Nie oznacza to, że całkowicie neguję stosowanie tortur przez katolików, bynajmniej, twierdzę jednak, że odbiegając od praktyk całego ówczesnego świata, były znacznie łagodniejsze, bardziej humanitarne i stosowana na mniejszą skalę, niż gdzie indziej.

                                  > Do Twojej jebniętej katolskiej wiary w bożka, jezuska i niepokalaną maryję zaws
                                  > ze dziewicę wystarczy ci jakieś wątpliwej wiarygodności dziełko spisane przez d
                                  > elirycznych antysemitów, a od wszystkich wokół żądasz nie wiadomo jakich dowodó
                                  > w - których zresztą i tak nie uznajesz.

                                  Trudno jest polemizować z wariatem, który bełkoce o jakichś: bożkach, dziełkach i delirycznych antysemitach, a nie potrafi ani logicznie się wypowiedzieć, ani rzeczowo argumentować, ani tym bardziej podać dowodów wypisywanych przez siebie bredni :)

                                  > Dyskusja z Tobą to jak rozmowa z bezmózgą amebą, choćby nie wiem jak próbować C
                                  > ię przekonywać i jakie dowody Ci podstawiać i tak będziesz bezmózgą amebą.

                                  :) Mylisz się, przeciez to właśnie ty i tobie podobni przyznają się otwarcie do pochodzenia od „bezmózgiej ameby” :)))))
                                  Co zaś do dowodów, to jeszcze nie przytoczyłeś żadnych a miotasz się jak szczur laboratoryjny po klatce.

                                  > Dlatego nie będę więcej z Tobą dyskutował - żyj w swojej gó...anej metanarracji
                                  > świata stworzonego przez antysemickiego, homofobicznego, mizoginicznego, psych
                                  > opatycznego, ludobójczego bożka z myślą, że kiedyś za swoje obsyrwanie prawdy i
                                  > chełpienie się głupotą pójdziesz do nieba i zasiądziesz pośród "sprawiedliwych
                                  > lub też alternatywnie będą twoje gnijące truchło zwyczajnie żreć robaki.

                                  Cieszę się, że wymiękasz – nie miałeś nigdy nic interesującego do powiedzenia, a poziomem dyskusji mieściłeś się zaledwie w górnej strefie stanów niskich, przeciętnego formowego leminga, zarażonego lewacką propagandą :)
                                  • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.12.12, 01:07
                                    enrque111 napisał:
                                    > Brian B. Levack w książce "Polowanie na czarownice w Europie" dowodzi, iż w XVI
                                    > wieku w całej Europie, spłonęło na stosach za czary ok. 300 tys. osób, głównie
                                    > kobiet. Zdecydowana większość z nich ok. 200 tys. zginęło w protestanckich kra
                                    > jach niemieckich, a ok. 70 tys. w oderwanej przez Henryka VIII od Kościoła Angl
                                    > ii, pozostałe 10 proc. Autor przypisuje wszystkim krajom katolickim.

                                    Nawet gdyby były te 10% (nie kłóce się już, że było więcej), czy to nie o 10% za dużo? Każda bestialsko zamordowana osoba jest o jedną za dużo. Czy Jezus z Nazaretu mordował, tak jak kościelni dostojnicy, którzy mają czelność zwać się chrześcijaninami?
                                    Działalność KK nie ma nic wspólnego z naukami Jezusa Chrystusa.

                                    > Nie oznacza to, że całkowicie neguję stosowanie tortur przez katolików, bynajmn
                                    > iej, twierdzę jednak, że odbiegając od praktyk całego ówczesnego świata, były z
                                    > nacznie łagodniejsze, bardziej humanitarne i stosowana na mniejszą skalę, niż g
                                    > dzie indziej.

                                    Aha....czyli jakie torturki zaliczasz do tych humanitarnych?
                                    • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.12.12, 18:40
                                      marina0321 napisał(a):

                                      > enrque111 napisał:
                                      > > Brian B. Levack w książce "Polowanie na czarownice w Europie" dowodzi, iżw XVI
                                      > > wieku w całej Europie, spłonęło na stosach za czary ok. 300 tys. osób, głównie
                                      > > kobiet. Zdecydowana większość z nich ok. 200 tys. zginęło w protestanckich kra
                                      > > jach niemieckich, a ok. 70 tys. w oderwanej przez Henryka VIII od Kościoła Anglii
                                      > > pozostałe 10 proc. Autor przypisuje wszystkim krajom katolickim.
                                      >
                                      > Nawet gdyby były te 10% (nie kłóce się już, że było więcej), czy to nie o 10% z
                                      > a dużo?

                                      Nie, nie za dużo, ponieważ gdyby nie Święta Inkwizycja, to ofiar byłoby znacznie więcej, a tak było tyle co trzeba – szkoda, że obecnie nie wykonuje się kary śmierci (oczywiście bardziej „humanitarnej”) na zwyrodniałych przestępcach.

                                      > Każda bestialsko zamordowana osoba jest o jedną za dużo. Czy Jezus z Nazaretu
                                      > mordował, tak jak kościelni dostojnicy, którzy mają czelność zwać się chrześcijaninami?
                                      > Działalność KK nie ma nic wspólnego z naukami Jezusa Chrystusa.

                                      „Kościelni dostojnicy” również nie mordują, nawet w sposób humanitarny a nawet nigdy tego nie czynili. Jezus nigdy nie potępił kary śmierci, a nawet łotr na krzyżu uznawał, że jest to kara sprawiedliwa i w Biblii nigdzie nie ma dla niej potępienia.

                                      > > Nie oznacza to, że całkowicie neguję stosowanie tortur przez katolików, bynajmn
                                      > > iej, twierdzę jednak, że odbiegając od praktyk całego ówczesnego świata, były z
                                      > > nacznie łagodniejsze, bardziej humanitarne i stosowana na mniejszą
                                      > > skalę,niż gdzie indziej.
                                      >
                                      > Aha....czyli jakie torturki zaliczasz do tych humanitarnych?

                                      Czyżbyś wątpiła, że również tortury mogą być bardziej i mniej dotkliwe ?
                                      • bookworm Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.12.12, 21:59
                                        > Nie, nie za dużo, ponieważ gdyby nie Święta Inkwizycja, to ofiar byłoby znaczni
                                        > e więcej, a tak było tyle co trzeba – szkoda, że obecnie nie wykonuje się
                                        > kary śmierci (oczywiście bardziej „humanitarnej”) na zwyrodniałych
                                        > przestępcach.

                                        Typowo katolickie sformułowanie - zabiliśmy tylu ilu trzeba było. Zwolennik kary śmierci. Jakie to katolickie.

                                        >Jezus nigdy nie potępił kary śmierci, a naw
                                        > et łotr na krzyżu uznawał, że jest to kara sprawiedliwa i w Biblii nigdzie nie
                                        > ma dla niej potępienia.

                                        To teraz pobierasz nauki od łotra na krzyżu. To się nazywa autorytet.
                                        Jezus powiedział: Będziesz milował boga swego z całego serca swego, ze wszystkich myśli swoich, a bliźniego swego (będziesz miłował) jak siebie samego.
                                        Nie potępił kary śmierci? Raczysz żartować. Nie potępił też zapłodnienia invitro i antykoncepcji, aborcji ani eutanazji.

                                        To nie wystarczy, że powiedział miłuj bliźniego swego jak siebie samego? No fakt zapomnialem - 11 przykazanie - "Nie jest Twoim bliźnim ten kto w twojego boga nie wierzy".
                                        Chyba, że oprócz "11 przykazania" jest jakiś inny powód tak nieustannego przeinaczania i niezauważania (podobno) najważniejszych przykazań Jezusa.

                                        > Czyżbyś wątpiła, że również tortury mogą być bardziej i mniej dotkliwe ?

                                        Wątpię. Pododbnie jak torturowanym nie czyni to różnicy. Opowiedz jakie to są mnie dotkliwe tortury. Ucięcie dłoni zamiast jej zmiażdżenie? Podtapianie zamiast przypalania? Oświeć nas. Jaka jest różnica, miłujący bliźniego (zgodnie z naukami Jezusa) katoliku i podaj przykład mniej i bardziej dotkliwych tortur.
                                        • wariant_b Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.12.12, 22:14
                                          > To teraz pobierasz nauki od łotra na krzyżu.

                                          I słusznie - to łotr zginął za nas naprawdę.
                                          Jezus tylko udawał.

                                          Ale nikogo nie obchodzi, co mieli do przekazania ci, którzy zginęli naprawdę.
                                          Interesuje nas tylko to, co przekazuje się nam w imieniu tych, których
                                          śmierć była w jakiś sposób użyteczna Kościołowi.
                                        • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 09.12.12, 14:53
                                          bookworm napisał:

                                          > > Nie, nie za dużo, ponieważ gdyby nie Święta Inkwizycja, to ofiar byłoby znaczni
                                          > > e więcej, a tak było tyle co trzeba – szkoda, że obecnie nie wykonuje się
                                          > > kary śmierci (oczywiście bardziej „humanitarnej”) na zwyrodniałych przestępcach.
                                          >
                                          > Typowo katolickie sformułowanie - zabiliśmy tylu ilu trzeba było. Zwolennik kary
                                          > śmierci. Jakie to katolickie.

                                          Kara śmierci jest karą sprawiedliwą w przypadku niektórych zbrodniarzy, nie ma kary sprawiedliwszej. Twoją wypowiedź mogę odwrócić – uratowaliśmy tylu ilu było można.

                                          > >Jezus nigdy nie potępił kary śmierci, a nawet łotr na krzyżu
                                          > > uznawał, że jest to kara sprawiedliwa i w Biblii nigdzie nie ma dla niej potępienia.
                                          >
                                          > To teraz pobierasz nauki od łotra na krzyżu. To się nazywa autorytet.
                                          > Jezus powiedział: Będziesz milował boga swego z całego serca swego, ze wszystki
                                          > ch myśli swoich, a bliźniego swego (będziesz miłował) jak siebie samego.
                                          > Nie potępił kary śmierci? Raczysz żartować. Nie potępił też zapłodnienia invitr
                                          > o i antykoncepcji, aborcji ani eutanazji.

                                          Chrystus nie wypowiadał się na temat żadnych bogów, więc nie kłam. Czyżby zaprzeczył wisząc na krzyżu słowom łotra, gdy ten stwierdził, że: ”My przecież — sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki” ? – nie, spotkało się to z aprobatą Jezusa: ” Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju”.
                                          Antykoncepcja jest sprzeczna z Pismem Świętym, które nakazuje: ”Bądźcie płodni i rozmnażajcie się”, „in vitro” wiąże się z selekcją i likwidacją, czyli nazistowską zasadą eugeniki, zmierzającą do rozporządzania życiem wg ludzkich, subiektywnych, zbrodniczych kryteriów, zaś aborcja i eutanazja jest po prostu zwyczajnym morderstwem, bez względu na to w jaką ideologię byśmy tego nie opakowali i jakiej sofistyki do obrony tej zbrodni nie użyli.

                                          > To nie wystarczy, że powiedział miłuj bliźniego swego jak siebie samego? No fak
                                          > t zapomnialem - 11 przykazanie - "Nie jest Twoim bliźnim ten kto w twojego boga
                                          > nie wierzy".

                                          Nie mam żadnego boga, o czym już wielokrotnie cię przekonywałem.
                                          Aby zaś respektować owo przykazanie, niekiedy potrzebna jest kara, łącznie z karą śmierci – jak inaczej można chronić bliźnich np. przed zwyrodniałymi mordercami ? Domyślam się, że ty chciałbyś, aby takich zwyrodnialców utrzymywały rodziny ofiar, z których niejedena matka czy ojciec wolałby sam zginąć, aby tylko uratować swoje dziecko przed bandytą. Miłowanie bliźniego nie polega na tolerowaniu zła i nieprawości, lecz na ochranianiu bliźniego od wiecznego potępienia wszelkimi możliwymi sposobami, a zatem sprawiedliwa śmierć (jak owego łotra) może uchronić zbrodniarza od śmierci wiecznej.

                                          > Chyba, że oprócz "11 przykazania" jest jakiś inny powód tak nieustannego przein
                                          > aczania i niezauważania (podobno) najważniejszych przykazań Jezusa.

                                          W czym ty widzisz jakieś „przeinaczanie” ?

                                          > > Czyżbyś wątpiła, że również tortury mogą być bardziej i mniej dotkliwe ?
                                          >
                                          > Wątpię. Pododbnie jak torturowanym nie czyni to różnicy.

                                          Czyżby ? Wolałbyś być podtapiany, czy mieć odcinane wszystkie palce po kolei ? Nie widzisz tu różnicy ?

                                          > Opowiedz jakie to są m
                                          > nie dotkliwe tortury. Ucięcie dłoni zamiast jej zmiażdżenie? Podtapianie zamias
                                          > t przypalania? Oświeć nas. Jaka jest różnica, miłujący bliźniego (zgodnie z nau
                                          > kami Jezusa) katoliku i podaj przykład mniej i bardziej dotkliwych tortur.

                                          Nawet wobec samego siebie należy być stanowczym i bezkompromisowym. Nie znasz nauczania Chrystusa, skoro pleciesz takie głupstwa, miłość nie polega na pobłażliwości dla grzechu, czego dowodem są stanowcze słowa z „Kazania na Górze”: ” Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.”
                                          • bookworm Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 10.12.12, 00:20
                                            >„in vitro” wiąże się z sele
                                            > kcją i likwidacją, czyli nazistowską zasadą eugeniki, zmierzającą do rozporządz
                                            > ania życiem wg ludzkich, subiektywnych, zbrodniczych kryteriów, zaś aborcja i e
                                            > utanazja jest po prostu zwyczajnym morderstwem, bez względu na to w jaką ideolo
                                            > gię byśmy tego nie opakowali i jakiej sofistyki do obrony tej zbrodni nie użyli

                                            A chwilę wcześniej napisałeś:

                                            > Kara śmierci jest karą sprawiedliwą w przypadku niektórych zbrodniarzy, nie ma
                                            > kary sprawiedliwszej. Twoją wypowiedź mogę odwrócić – uratowaliśmy tylu i
                                            > lu było można.

                                            Czyli jednak można jakiejś sofistyki użyć do jej obrony...katolickiej sofistyki podwójnego standardu

                                            >Twoją wypowiedź mogę odwrócić – uratowaliśmy tylu i
                                            > lu było można.

                                            Był taki dowcip o Stalinie:
                                            Podchodzi do Stalina mały chłopiec i pyta: Wujku Stalinie czy mozesz dać mi cukierka?
                                            Stalin na to się zamachnął - Paszoł Won!!
                                            Propaganda Stalinowska skomentowała to: A mógł zabić...

                                            Uratowaliście? Niezabijając? Cóż za łaska katolicka... Ta wasza religia robi się coraz gorsza, jak się Ciebie czyta.

                                            >Domyślam się, że ty chciałbyś, aby takich zwyrodnialców utrzymywały
                                            > rodziny ofiar, z których niejedena matka czy ojciec wolałby sam zginąć, aby ty
                                            > lko uratować swoje dziecko przed bandytą.

                                            Nie nie chciałbym ale nie jestem wyznawcą religii, która mówi "miłuj bliźniego swego", albo "nadstawiaj drugi policzek" i który czyni lub głosi dokładnie odwrotnie

                                            > Nawet wobec samego siebie należy być stanowczym i bezkompromisowym. Nie znasz n
                                            > auczania Chrystusa, skoro pleciesz takie głupstwa, miłość nie polega na pobłażl
                                            > iwości dla grzechu, czego dowodem są stanowcze słowa z „Kazania na Górze&
                                            > #8221;: ” Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup
                                            > je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoic
                                            > h członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli pra
                                            > wa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej
                                            > bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoj
                                            > e ciało miało iść do piekła.”


                                            To piękne co piszesz - a rozuemisz o czym mówi Jezus? O samoświadomości i o samosądzeniu. O tym że człowiek świadomy swoich słabości, powinien zrobić wszystko żeby im nie ulec, np. jeżeli jesteś księdzem pedofilem albo homoseksualistą - wykastruj się niż uprawiaj bezbożny seks.
                                            Ale widzę, że tego nie rozumiesz podobnie jak inni katolicy - katolik mówi komuś, że zgrzeszył kradzieżą i ucina mu rękę. Mówi, że zgrzeszył obrazą religii i ucina język, mówi, że zgrzeszył wierząc w innego boga lub glosząc herezję i pali go na stosie. To nie Ty masz sądzić i karać. Rozumiesz już słowa Jezusa, które tak bezmyślnie zacytowałeś?

                                            > Chrystus nie wypowiadał się na temat żadnych bogów, więc nie kłam.
                                            Cytuję za Pismem Świętym:
                                            "będziesz miłował pana boga swego całym swoim sercem całą swoją duszą i całym swoim umysłem" Mt 22, 37

                                            Nie kłamię, wróć do Pisma Świętego i przeczytaj tą bajkę zanim mi będziesz kłamstwo przypisywał, bojowniku "prawdy"

                                            > Czyżby ? Wolałbyś być podtapiany, czy mieć odcinane wszystkie palce po kolei ?
                                            > Nie widzisz tu różnicy ?
                                            Wolałbym nie musieć wybierać, ale wyczuwam, że koncepcja religii bez tortur jest dla Ciebie chyba niepojęta; konieczność tortuowania jest w Tobie tak silnie zakodowana, że dopuszczasz tylko wariant mniej lub bardziej dotkliwej tortury?
                                            • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 10.12.12, 19:46
                                              bookworm napisał:

                                              > >„in vitro” wiąże się z sele
                                              > > kcją i likwidacją, czyli nazistowską zasadą eugeniki, zmierzającą do roz
                                              > porządz
                                              > > ania życiem wg ludzkich, subiektywnych, zbrodniczych kryteriów, zaś abor
                                              > cja i e
                                              > > utanazja jest po prostu zwyczajnym morderstwem, bez względu na to w jaką
                                              > ideolo
                                              > > gię byśmy tego nie opakowali i jakiej sofistyki do obrony tej zbrodni ni
                                              > e użyli
                                              >
                                              > A chwilę wcześniej napisałeś:

                                              Tak, to są moje słowa, które w całej rozciągłości podtrzymuję.

                                              > > Kara śmierci jest karą sprawiedliwą w przypadku niektórych zbrodniarzy, n
                                              > ie ma
                                              > > kary sprawiedliwszej. Twoją wypowiedź mogę odwrócić – uratowaliśmy
                                              > tylu i
                                              > > lu było można.
                                              >
                                              > Czyli jednak można jakiejś sofistyki użyć do jej obrony...katolickiej sofistyki
                                              > podwójnego standardu

                                              Co uważasz za „podwójny standard” a co za „sofistykę” ?

                                              > >Twoją wypowiedź mogę odwrócić – uratowaliśmy tylu i
                                              > > lu było można.
                                              >
                                              > Był taki dowcip o Stalinie:
                                              > Podchodzi do Stalina mały chłopiec i pyta: Wujku Stalinie czy mozesz dać mi cuk
                                              > ierka?
                                              > Stalin na to się zamachnął - Paszoł Won!!
                                              > Propaganda Stalinowska skomentowała to: A mógł zabić...
                                              >
                                              > Uratowaliście? Niezabijając? Cóż za łaska katolicka... Ta wasza religia robi si
                                              > ę coraz gorsza, jak się Ciebie czyta.

                                              Święta Inkwizycja, bo o niej rozprawiamy, o czym chyba zapomniałeś, niewątpliwie uratowała znacznie więcej ludzi, niż wszyscy współcześni prezydenci z ich „prawem łaski”.
                                              Faktem jest, że nawet pospolici przestępcy złapani za zabójstwo, gwałt czy kradzież często motywowali swój czyn pobudkami religijnymi aby trafić raczej przed sąd inkwizycyjny niż świecki. Na procesach świeckich bardzo często skazańcy bluźnili i przeklinali Boga i Kościół, aby tylko przekazano ich pod sąd inkwizycyjny, który gwarantował zwykle łagodny wyrok.
                                              Profesor Adriano Prosperi, wykładowca historii nowożytnej Uniwersytetu w Pizie, najwybitniejszy włoski znawca Inkwizycji stwierdził: “Opierając się na szacunkach dwóch znakomitych badaczy, Wiliama Montera i Johna Tedeschiego (ten ostatni jest Żydem i nie można go podejrzewać o łaskawość wobec Kościoła), wyroki śmierci, wydane przez Inkwizycję są zdecydowanie rzadsze niż takie same wyroki wymierzone przez wszelkie inne, zwyczajne sądy karne”.

                                              > >Domyślam się, że ty chciałbyś, aby takich zwyrodnialców utrzymywały
                                              > > rodziny ofiar, z których niejedena matka czy ojciec wolałby sam zginąć,
                                              > aby ty
                                              > > lko uratować swoje dziecko przed bandytą.
                                              >
                                              > Nie nie chciałbym ale nie jestem wyznawcą religii, która mówi "miłuj bliźniego
                                              > swego", albo "nadstawiaj drugi policzek" i który czyni lub głosi dokładnie odwrotnie

                                              „Nadstawianie drugiego policzka” nie polega na uległym zezwalaniu na panoszenie się zła, lecz na cierpliwym tłumaczeniu a niekiedy tolerowaniu (jak ja w tej chwili w stosunku do ciebie) błędów i obelg wrogów Kościoła, właśnie w imię miłości bliźniego. Chrystus, gdy go spoliczkował sługa arcykapłana przecież nie nadstawił drugiego policzka, ale zapytał: ”Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?”

                                              > > Nawet wobec samego siebie należy być stanowczym i bezkompromisowym. Nie z
                                              > nasz n
                                              > > auczania Chrystusa, skoro pleciesz takie głupstwa, miłość nie polega na
                                              > pobłażl
                                              > > iwości dla grzechu, czego dowodem są stanowcze słowa z „Kazania na
                                              > Górze&
                                              > > #8221;: ” Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu
                                              > , wyłup
                                              > > je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z
                                              > twoic
                                              > > h członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I je
                                              > śli pra
                                              > > wa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie.
                                              > Lepiej
                                              > > bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby cał
                                              > e twoj
                                              > > e ciało miało iść do piekła.”

                                              >
                                              > To piękne co piszesz - a rozuemisz o czym mówi Jezus? O samoświadomości i o sam
                                              > osądzeniu. O tym że człowiek świadomy swoich słabości, powinien zrobić wszystko
                                              > żeby im nie ulec, np. jeżeli jesteś księdzem pedofilem albo homoseksualistą -
                                              > wykastruj się niż uprawiaj bezbożny seks.

                                              To bardzo chwalebne, że rozumiesz o czym mówił Jezus, ale sam przecież zacytowałeś wcześniej Jego słowa: ”Miłuj bliźniego, jak siebie samego”, a więc skoro wobec siebie mamy być surowi, likwidując członki, które są powodem do grzechu, to podobnie powinniśmy czynić wobec bliźnich, czyż nie ? Czyż nie należy zatem kastrować również innych, którzy dopuścili się pedofilii ?

                                              > Ale widzę, że tego nie rozumiesz podobnie jak inni katolicy - katolik mówi komu
                                              > ś, że zgrzeszył kradzieżą i ucina mu rękę. Mówi, że zgrzeszył obrazą religii i
                                              > ucina język, mówi, że zgrzeszył wierząc w innego boga lub glosząc herezję i pal
                                              > i go na stosie. To nie Ty masz sądzić i karać. Rozumiesz już słowa Jezusa, któr
                                              > e tak bezmyślnie zacytowałeś?

                                              Wszystko mieszasz, jak każdy heretyk, lub ateista. Wielkość kary, sposób jej wymierzania, uwarunkowany jest historycznie, powód kary natomiast jest bezwzględny, wynika z niezmiennych przykazań bożych. Przykład: kradzież zawsze jest grzechem i przestępstwem (abstrahując od lewackich ideologii, gdzie jest tolerowana a nawet nakazywana jako swego rodzaju cnota), niekiedy karano za nią śmiercią, innym razem ucięciem dłoni, jeszcze kiedy indziej karą więzienia lub grzywny, ewentualnie zadośćuczynieniem w postaci prac społecznych itd. Wymiar kary uzależniony był od różnych czynników np. w pewnych sytuacjach kradzież jedynej krowy stawiało ograbioną rodzinę przed widmem śmierci głodowej, kradzież kromki chleba w łagrze również mogła prowadzić do śmierci itp. – w takich przypadkach, nikt rozsądny nie uważał, że wymierzenie kary śmierci złodziejowi byłoby jakimkolwiek nadużyciem.

                                              > > Chrystus nie wypowiadał się na temat żadnych bogów, więc nie kłam.
                                              > Cytuję za Pismem Świętym:
                                              > "będziesz miłował pana boga swego całym swoim sercem całą swoją duszą i całym s
                                              > woim umysłem" Mt 22, 37
                                              >
                                              > Nie kłamię, wróć do Pisma Świętego i przeczytaj tą bajkę zanim mi będziesz kłam
                                              > stwo przypisywał, bojowniku "prawdy"

                                              Oczywiście, że kłamiesz – nigdzie w Piśmie Świętym nie ma mowy o tym, aby Chrystus wypowiadał się na temat jakichkolwiek bogów. W cytowanym przez ciebie fragmencie również nie mówi o ”miłowaniu pana boga”, ani pana listonosza, ani pana kierowcy, ani żadnych innych panów :))))

                                              > > Czyżby ? Wolałbyś być podtapiany, czy mieć odcinane wszystkie palce po ko
                                              > lei ?
                                              > > Nie widzisz tu różnicy ?
                                              > Wolałbym nie musieć wybierać, ale wyczuwam, że koncepcja religii bez tortur jes
                                              > t dla Ciebie chyba niepojęta; konieczność tortuowania jest w Tobie tak silnie z
                                              > akodowana, że dopuszczasz tylko wariant mniej lub bardziej dotkliwej tortury?

                                              Kolejny raz się mylisz, ja w przeciwieństwie do ciebie widzę rozwój ludzkości w sposób progresywny, a nie linearny. Prawo, a zwłaszcza jego egzekwowanie ulega zmianie, religia również nie używa tortur – tortury używają ludzie, religia może jedynie wpływać na ludzi, aby postępowali zgodnie z nakazem Boga. Tortury ludzkość stosowała zawsze i stosuje do dnia dzisiejszego, chrześcijaństwo starało się je ograniczyć na tyle, na ile było to w danej epoce możliwe.
                                          • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 10.12.12, 08:46
                                            enrque111 napisał:

                                            > bookworm napisał:
                                            >
                                            > > > Nie, nie za dużo, ponieważ gdyby nie Święta Inkwizycja,
                                            > > > to ofiar byłoby znacznie więcej, a tak było tyle co trzeba
                                            > > > – szkoda, że obecnie nie wykonuje się kary śmierci
                                            > > > (oczywiście bardziej „humanitarnej”) na zwyrodniałych przestępcach.
                                            > >
                                            > > Typowo katolickie sformułowanie - zabiliśmy tylu ilu trzeba było.
                                            > > Zwolennik kary śmierci. Jakie to katolickie.
                                            >
                                            > Kara śmierci jest karą sprawiedliwą w przypadku niektórych zbrodniarzy, nie ma
                                            > kary sprawiedliwszej. Twoją wypowiedź mogę odwrócić – uratowaliśmy tylu i
                                            > lu było można.

                                            Typowa, katolicka obłuda - przykazanie "nie zabijaj" ale SOBIE rezerwują prawo do zabijania. W tej religii wszystko jest fałszywe i wredne.


                                            > > >Jezus nigdy nie potępił kary śmierci, a nawet łotr na krzyżu
                                            > > > uznawał, że jest to kara sprawiedliwa i w Biblii nigdzie nie ma dla
                                            > niej potępienia.
                                            > >
                                            > > To teraz pobierasz nauki od łotra na krzyżu. To się nazywa autorytet.
                                            > > Jezus powiedział: Będziesz milował boga swego z całego serca swego, ze ws
                                            > zystki
                                            > > ch myśli swoich, a bliźniego swego (będziesz miłował) jak siebie samego.
                                            > > Nie potępił kary śmierci? Raczysz żartować. Nie potępił też zapłodnienia
                                            > invitr
                                            > > o i antykoncepcji, aborcji ani eutanazji.
                                            >
                                            > Chrystus nie wypowiadał się na temat żadnych bogów, więc nie kłam.

                                            Nie wiesz czego nie wypowiedział, bo informacje o jego wypowiedziach występują w różnych wersjach, a więc są sprzeczne i niepełne. Tak więc mógł mówić inne rzeczy, o których nie wiesz.

                                            Nie znasz elementarnych reguł logiki.

                                            > > To nie wystarczy, że powiedział miłuj bliźniego swego jak siebie samego?
                                            > No fak
                                            > > t zapomnialem - 11 przykazanie - "Nie jest Twoim bliźnim ten kto w twojeg
                                            > o boga
                                            > > nie wierzy".
                                            >
                                            > Nie mam żadnego boga, o czym już wielokrotnie cię przekonywałem.

                                            Masz swojego bożka. Gdybyś nie miał żadnego to byłbyś niewierzącym w bogów, ateistą.
                                            • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 10.12.12, 19:53
                                              grgkh napisał:

                                              > Typowa, katolicka obłuda - przykazanie "nie zabijaj" ale SOBIE rezerwują prawo
                                              > do zabijania. W tej religii wszystko jest fałszywe i wredne.

                                              Czy ty należysz do tych upośledzonych intelektualnie osobników, którzy nie odróżniają, czym różni się morderstwo od kary śmierci, albo mord od zabijania ?

                                              > > > >Jezus nigdy nie potępił kary śmierci, a nawet łotr na krzyżu
                                              > > > > uznawał, że jest to kara sprawiedliwa i w Biblii nigdzie nie
                                              > ma dla
                                              > > niej potępienia.
                                              > > >
                                              > > > To teraz pobierasz nauki od łotra na krzyżu. To się nazywa autoryte
                                              > t.
                                              > > > Jezus powiedział: Będziesz milował boga swego z całego serca swego,
                                              > ze ws
                                              > > zystki
                                              > > > ch myśli swoich, a bliźniego swego (będziesz miłował) jak siebie sa
                                              > mego.
                                              > > > Nie potępił kary śmierci? Raczysz żartować. Nie potępił też zapłodn
                                              > ienia
                                              > > invitr
                                              > > > o i antykoncepcji, aborcji ani eutanazji.
                                              > >
                                              > > Chrystus nie wypowiadał się na temat żadnych bogów, więc nie kłam.
                                              >
                                              > Nie wiesz czego nie wypowiedział, bo informacje o jego wypowiedzi
                                              > ach występują w różnych wersjach, a więc są sprzeczne i niepełne. Tak więc mógł
                                              > mówić inne rzeczy, o których nie wiesz.

                                              :) Zakładam, że ty wiesz i zaraz tu podasz nam tego dowody :))))

                                              > Nie znasz elementarnych reguł logiki.

                                              :) Właśnie to ciągle tobie zarzucam :)

                                              > > > To nie wystarczy, że powiedział miłuj bliźniego swego jak siebie sa
                                              > mego?
                                              > > No fak
                                              > > > t zapomnialem - 11 przykazanie - "Nie jest Twoim bliźnim ten kto w
                                              > twojeg
                                              > > o boga
                                              > > > nie wierzy".
                                              > >
                                              > > Nie mam żadnego boga, o czym już wielokrotnie cię przekonywałem.
                                              >
                                              > Masz swojego bożka. Gdybyś nie miał żadnego to byłbyś niewierzącym w bogów, ate
                                              > istą.

                                              Ateiści mają właśnie swoich bożków (tym się od nich różnię) np. ewolucja, wielki wybuch, powstanie życia z martwego atomu, czy człowieka z ameby :)))
                                              Ja jestem wolny, nie mam żadnego boga, bożka, hipotezę, teorię czy też inny fetysz – wierzę jedynie w Boga.
                                              • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 10.12.12, 20:17
                                                enrque111 napisał:

                                                > grgkh napisał:
                                                >
                                                > > Typowa, katolicka obłuda - przykazanie "nie zabijaj"
                                                > > ale SOBIE rezerwują prawo do zabijania.
                                                > > W tej religii wszystko jest fałszywe i wredne.
                                                >
                                                > Czy ty należysz do tych upośledzonych intelektualnie osobników, którzy nie odró
                                                > żniają, czym różni się morderstwo od kary śmierci, albo mord od zabijania ?

                                                Należę do tych ludzi, którzy odrzucają zabijanie pod każdą postacią. A Tobie mordowanie ludzi w imię "prawa" nie przeszkadza. Mnie przeszkadza takie prawo.

                                                > Ateiści mają właśnie swoich bożków (tym się od nich różnię) np. ewolucja, wielk
                                                > i wybuch, powstanie życia z martwego atomu, czy człowieka z ameby :)))
                                                > Ja jestem wolny, nie mam żadnego boga, bożka, hipotezę, teorię czy też inny fet
                                                > ysz – wierzę jedynie w Boga.

                                                Różnimy się tym, że ja nie uznaję ŻADNYCH DOGMATÓW i każdą fałszywą tezę mogę odrzucić. Ty nie. Także i tym, że moje zasady współistnienia są humanistyczne i nie dopuszczają kary śmierci, a ty popierasz mordowanie ludzi.

                                                Religia w Twoim wydaniu to zło.
                                                • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 10.12.12, 21:07
                                                  grgkh napisał:

                                                  > enrque111 napisał:
                                                  >
                                                  > > Czy ty należysz do tych upośledzonych intelektualnie osobników, którzy ni
                                                  > e odró
                                                  > > żniają, czym różni się morderstwo od kary śmierci, albo mord od zabijania
                                                  > ?
                                                  >
                                                  > Należę do tych ludzi, którzy odrzucają zabijanie pod każdą postacią. A Tobie mo
                                                  > rdowanie ludzi w imię "prawa" nie przeszkadza. Mnie przeszkadza takie prawo.

                                                  Eliminacja zagrożenia poprzez zabicie zwyrodniałego bandyty jest dla społeczeństwa konieczna, posiada funkcję wychowawczą, zapobiegawczą, obronną, ekonomiczną i moralnie sprawiedliwą, jeśli ktoś tego nie rozumie, to jest albo idiotą, albo działa świadomie na szkodę społeczeństwa, a więc zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku powinien być izolowany.

                                                  > > Ateiści mają właśnie swoich bożków (tym się od nich różnię) np. ewolucja,
                                                  > wielk
                                                  > > i wybuch, powstanie życia z martwego atomu, czy człowieka z ameby :)))
                                                  > > Ja jestem wolny, nie mam żadnego boga, bożka, hipotezę, teorię czy też in
                                                  > ny fet
                                                  > > ysz – wierzę jedynie w Boga.
                                                  >
                                                  > Różnimy się tym, że ja nie uznaję ŻADNYCH DOGMATÓW i każdą fałszywą tezę mogę o
                                                  > drzucić. Ty nie. Także i tym, że moje zasady współistnienia są humanistyczne i
                                                  > nie dopuszczają kary śmierci, a ty popierasz mordowanie ludzi.

                                                  Ty nie jesteś w stanie odrzucić żadnej fałszywej ani prawdziwej tezy, ponieważ ograniczony jesteś mentalnie. Wypowiadasz się na temat słońca, nieba, fauny i flory, jak mieszkaniec podziemi, który nigdy nie był na powierzchni i nie wierzy zapewnieniom innych, którzy tam byli lub o niej słyszeli :)

                                                  > Religia w Twoim wydaniu to zło.

                                                  To jest tylko twoja subiektywna i jak zwykle błędna opinia.
                                                  • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 10.12.12, 23:20
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Czy ty należysz do tych upośledzonych intelektualnie
                                                    > > > osobników, którzy nie odróżniają, czym różni się
                                                    > > > morderstwo od kary śmierci, albo mord od zabijania?
                                                    > >
                                                    > > Należę do tych ludzi, którzy odrzucają zabijanie pod każdą postacią.
                                                    > > A Tobie mordowanie ludzi w imię "prawa" nie przeszkadza.
                                                    > > Mnie przeszkadza takie prawo.
                                                    >
                                                    > Eliminacja zagrożenia poprzez zabicie zwyrodniałego bandyty jest dla społeczeńs
                                                    > twa konieczna,

                                                    Eugenika Ci się marzy, tak? Przy Hitlerze miałbyś dobrze. Tacy w obozach koncentracyjnych eliminowali z wielkim zapałem.

                                                    Nie eliminacja, Heniu. Separacja. Uniemożliwienie powtórnego popełnienia przestępstwa. Przeszkodzenie w krzywdzeniu innych. A jeśli to możliwe, to resocjalizacja i powrót do współistnienia. Zasady prostego humanitaryzmu są Ci obce.

                                                    Kiedy organizujesz krucjatę przeciwko humanistom takim jak ja, których nienawidzisz? Powiedz to.

                                                    > posiada funkcję wychowawczą, zapobiegawczą, obronną, ekonomiczną
                                                    > i moralnie sprawiedliwą, jeśli ktoś tego nie rozumie, to jest albo idiotą, alb
                                                    > o działa świadomie na szkodę społeczeństwa, a więc zarówno w jednym, jak i w dr
                                                    > ugim przypadku powinien być izolowany.

                                                    I "nie zabijaj" już się nie liczy? Musi być spektakl, widowisko dla gawiedzi? Musi być krwawy odwet? Oko za oko, ząb za ząb? Bo Twój bóg/demon tak nauczał? Ładne masz autorytety, Heniu.

                                                    > > Różnimy się tym, że ja nie uznaję ŻADNYCH DOGMATÓW
                                                    > > i każdą fałszywą tezę mogę odrzucić. Ty nie.
                                                    > > Także i tym, że moje zasady współistnienia są humanistyczne i
                                                    > > nie dopuszczają kary śmierci, a ty popierasz mordowanie ludzi.
                                                    >
                                                    > Ty nie jesteś w stanie odrzucić żadnej fałszywej ani prawdziwej tezy, ponieważ
                                                    > ograniczony jesteś mentalnie. Wypowiadasz się na temat słońca, nieba, fauny i f
                                                    > lory, jak mieszkaniec podziemi, który nigdy nie był na powierzchni i nie wierzy
                                                    > zapewnieniom innych, którzy tam byli lub o niej słyszeli :)

                                                    I znów te same, nienawistne, szkalujące argumenty wyznawcy boga dobra. Oj, Hitler i Goebbels mieliby z Ciebie pożytek.

                                                    > > Religia w Twoim wydaniu to zło.
                                                    >
                                                    > To jest tylko twoja subiektywna i jak zwykle błędna opinia.

                                                    Dowodzisz prawdziwości mojej tezy swoimi wpisami.
                                                  • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 12.12.12, 17:13
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Eliminacja zagrożenia poprzez zabicie zwyrodniałego bandyty
                                                    > > jest dla społeczeństwa konieczna,
                                                    >
                                                    > Eugenika Ci się marzy, tak?

                                                    Kara śmierci nigdy nie była i nie jest eugeniką, zachęcam do skorzystania z jakiegoś źródła wiedzy, nawet (w ostateczności) może to być twoja „Biblia-Wikipedia” :)

                                                    > Przy Hitlerze miałbyś dobrze. Tacy w obozach koncen
                                                    > tracyjnych eliminowali z wielkim zapałem.

                                                    To raczej, podobni tobie totalniacy i fanatyczni ateiści, tacy jak ja byli szybko eliminowani (vide: o. M. Kolbe).

                                                    > Nie eliminacja, Heniu. Separacja. Uniemożliwienie powtórnego popełnienia przest
                                                    > ępstwa. Przeszkodzenie w krzywdzeniu innych. A jeśli to możliwe, to resocjaliza
                                                    > cja i powrót do współistnienia. Zasady prostego humanitaryzmu są Ci obce.

                                                    To wszystko są masońskie mrzonki, posiłkujące się pięknoduchostwem, relatywizmem, chęcią torturowania ofiar oraz na ich koszt wynagradzania bandytów beztroskim życiem w błogim nieróbstwie aż do naturalnej śmierci. Nie ma to nic wspólnego ze sprawiedliwością, a nawet kłuci się ze zdrowym rozsądkiem, logiką oraz zasadami moralnymi – jest to parodia humanitaryzmu, gdy prawo do wymierzania śmierci mają tylko wynaturzone jednostki, bandyci i psychopaci. W niektórych przypadkach nie ma równorzędnej kary dla morderstwa, niż kara śmierci, a „resocjalizacja” jest iluzją oraz bardzo kosztownym zabiegiem, nie przynoszącym wymiernych korzyści społeczeństwu, o czym krzyczą fakty. Według oficjalnych danych w Polsce recydywiści stanowią niemal połowę osadzonych w więzieniach przestępców. Prof. Andrzej Siemaszko, dyrektor Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości i współautor "Atlasu przestępczości w Polsce" twierdzi, że statystyki są zaniżone i w więzieniach mamy 70-80 % recydywistów, co oznaczałoby, że nasz system wymiaru sprawiedliwości jest swoistą fabryką ludzi wielokrotnie karanych, którzy stają się coraz bardziej niebezpieczni.
                                                    spolecznieodpowiedzialni.pl/files/file/bfqbb1r27bgpriao0b3ro44046ls2a.pdf
                                                    > Kiedy organizujesz krucjatę przeciwko humanistom takim jak ja, których nienawid
                                                    > zisz? Powiedz to.

                                                    Kolejny raz ulegasz własnym fobiom, nie ma ludzi których bym nienawidził, w ogóle to uczucie jest mi obce.

                                                    > > posiada funkcję wychowawczą, zapobiegawczą, obronną, ekonomiczną
                                                    > > i moralnie sprawiedliwą, jeśli ktoś tego nie rozumie, to jest albo idiotą, alb
                                                    > > o działa świadomie na szkodę społeczeństwa, a więc zarówno w jednym, jak i w dr
                                                    > > ugim przypadku powinien być izolowany.
                                                    >
                                                    > I "nie zabijaj" już się nie liczy? Musi być spektakl, widowisko dla gawiedzi? M
                                                    > usi być krwawy odwet? Oko za oko, ząb za ząb? Bo Twój bóg/demon tak nauczał? Ła
                                                    > dne masz autorytety, Heniu.

                                                    Znów mijasz się z logiką, a nawet ze zdrowym rozsądkiem. Gdybym był zwolennikiem zasady ”oko za oko, ząb za ząb”, to chciałbym, aby za każde zabójstwo odpłacać sprawcy śmiercią, za każde uszkodzenie ciała, uszkodzeniem tej samej części u sprawcy itd. Tak jednak nie jest. W Dekalogu słowo „zabijać” ma znaczenie ”mordować” i o to właśnie chodzi, aby nie mordować. Chyba znana ci jest różnica między zabijaniem a mordowaniem, czy nie ?

                                                    > > > Różnimy się tym, że ja nie uznaję ŻADNYCH DOGMATÓW
                                                    > > > i każdą fałszywą tezę mogę odrzucić. Ty nie.
                                                    > > > Także i tym, że moje zasady współistnienia są humanistyczne i
                                                    > > > nie dopuszczają kary śmierci, a ty popierasz mordowanie ludzi.
                                                    > >
                                                    > > Ty nie jesteś w stanie odrzucić żadnej fałszywej ani prawdziwej tezy, ponieważ
                                                    > > ograniczony jesteś mentalnie. Wypowiadasz się na temat słońca, nieba, fauny i
                                                    > > flory, jak mieszkaniec podziemi, który nigdy nie był na powierzchni i nie wierzy
                                                    > > zapewnieniom innych, którzy tam byli lub o niej słyszeli :)
                                                    >
                                                    > I znów te same, nienawistne, szkalujące argumenty wyznawcy boga dobra. Oj, Hitl
                                                    > er i Goebbels mieliby z Ciebie pożytek.

                                                    Cóż takiego „nienawistnego” w mojej wypowiedzi dostrzegłeś, niemoto ?

                                                    > > > Religia w Twoim wydaniu to zło.
                                                    > >
                                                    > > To jest tylko twoja subiektywna i jak zwykle błędna opinia.
                                                    >
                                                    > Dowodzisz prawdziwości mojej tezy swoimi wpisami.

                                                    Którymi i jakiej tezy ?
                                                  • grgkh Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 15.12.12, 20:31
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Eliminacja zagrożenia poprzez zabicie zwyrodniałego bandyty
                                                    > > > jest dla społeczeństwa konieczna,
                                                    > >
                                                    > > Eugenika Ci się marzy, tak?
                                                    >
                                                    > Kara śmierci nigdy nie była i nie jest eugeniką,

                                                    Jest, tak samo jak w przypadku eugeniki, eliminacją absolutną, ZABIJANIEM, łamaniem przykazania o niezabijaniu. Ty CHCESZ zabijać.

                                                    > > Przy Hitlerze miałbyś dobrze. Tacy w obozach koncen
                                                    > > tracyjnych eliminowali z wielkim zapałem.
                                                    >
                                                    > To raczej, podobni tobie totalniacy i fanatyczni ateiści, tacy jak ja byli szyb
                                                    > ko eliminowani (vide: o. M. Kolbe).

                                                    Tacy jak Ty, chętnie zabijali, bo nie mają szacunku dla życia. Jesteś sprzeczny. Gwałcisz elementarne zasady własnej religii i elementarne zasady humanizmu.

                                                    > > Nie eliminacja, Heniu. Separacja.
                                                    > > Uniemożliwienie powtórnego popełnienia przestępstwa.
                                                    > > Przeszkodzenie w krzywdzeniu innych. A jeśli to możliwe,
                                                    > > to resocjalizacja i powrót do współistnienia.
                                                    > > Zasady prostego humanitaryzmu są Ci obce.
                                                    >
                                                    > To wszystko są masońskie mrzonki, posiłkujące się pięknoduchostwem, relatywizme
                                                    > m, chęcią torturowania ofiar oraz na ich koszt wynagradzania bandytów beztroski
                                                    > m życiem w błogim nieróbstwie aż do naturalnej śmierci. Nie ma to nic wspólnego
                                                    > ze sprawiedliwością, a nawet kłuci się ze zdrowym rozsądkiem, logiką oraz zasa
                                                    > dami moralnymi – jest to parodia humanitaryzmu, gdy prawo do wymierzania
                                                    > śmierci mają tylko wynaturzone jednostki, bandyci i psychopaci. W niektórych pr
                                                    > zypadkach nie ma równorzędnej kary dla morderstwa, niż kara śmierci, a „r
                                                    > esocjalizacja” jest iluzją oraz bardzo kosztownym zabiegiem, nie przynosz
                                                    > ącym wymiernych korzyści społeczeństwu, o czym krzyczą fakty.

                                                    Jesteś zły. Masz instynkt mordercy. Jesteś mściwy. Brzydzę się takim myśleniem. A Twoje myślenie wynika właśnie z religii. Niczego cię nie nauczyła. Twój bożek/demon to podobno bóg dobra, ale to nieprawda. oto jego prawdziwe oblicze. Takie jaki teraz pokazujesz.

                                                    > > Kiedy organizujesz krucjatę przeciwko humanistom
                                                    > > takim jak ja, których nienawidzisz? Powiedz to.
                                                    >
                                                    > Kolejny raz ulegasz własnym fobiom,
                                                    > nie ma ludzi których bym nienawidził,
                                                    > w ogóle to uczucie jest mi obce.

                                                    No to prezentujesz nienawiść, której sam nie zauważasz.

                                                    > > > posiada funkcję wychowawczą, zapobiegawczą, obronną, ekonomiczną
                                                    > > > i moralnie sprawiedliwą, jeśli ktoś tego nie rozumie, to jest albo
                                                    > idiotą, alb
                                                    > > > o działa świadomie na szkodę społeczeństwa, a więc zarówno w jednym
                                                    > , jak i w dr
                                                    > > > ugim przypadku powinien być izolowany.
                                                    > >
                                                    > > I "nie zabijaj" już się nie liczy? Musi być spektakl, widowisko dla gawie
                                                    > dzi? M
                                                    > > usi być krwawy odwet? Oko za oko, ząb za ząb? Bo Twój bóg/demon tak naucz
                                                    > ał? Ła
                                                    > > dne masz autorytety, Heniu.
                                                    >
                                                    > Znów mijasz się z logiką, a nawet ze zdrowym rozsądkiem. Gdybym był zwolennikie
                                                    > m zasady ”oko za oko, ząb za ząb”, to chciałbym, aby za każd
                                                    > e zabójstwo odpłacać sprawcy śmiercią, za każde uszkodzenie ciała, uszkodzeniem
                                                    > tej samej części u sprawcy itd. Tak jednak nie jest. W Dekalogu słowo „z
                                                    > abijać” ma znaczenie ”mordować” i o to właśnie chodzi,
                                                    > aby nie mordować. Chyba znana ci jest różnica między zabijaniem a mordowaniem,
                                                    > czy nie ?

                                                    Chcesz tego. Chcesz zabijać ludzi, a przestępcy to też ludzie.

                                                    > > > > moje zasady współistnienia są humanistyczne
                                                    >
                                                    > > > > nie dopuszczają kary śmierci, a ty popierasz mordowanie ludzi.

                                                    > > > Ty (...) jesteś mentalnie. Wypowiadasz się na temat słońca,
                                                    > > > nieba, fauny i flory, jak mieszkaniec podziemi, który nigdy
                                                    > > > nie był na powierzchni

                                                    > > I znów te same, nienawistne, szkalujące argumenty
                                                    > > wyznawcy boga dobra. Oj, Hitler i Goebbels mieliby z Ciebie pożytek.
                                                    >
                                                    > Cóż takiego „nienawistnego” w mojej
                                                    > wypowiedzi dostrzegłeś, niemoto?

                                                    Obelgi jako jedyne argumenty. Robisz dobrą robotę, katoliku. Prezentujesz okaz religianta, że lepszego sobie nie mógłbym wymarzyć. :)

                                                    > > > > Religia w Twoim wydaniu to zło.
                                                    > > >
                                                    > > > To jest tylko twoja subiektywna i jak zwykle błędna opinia.
                                                    > >
                                                    > > Dowodzisz prawdziwości mojej tezy swoimi wpisami.
                                                    >
                                                    > Którymi i jakiej tezy ?

                                                    Że religia to zło i nie potrafi ona uczynić ludzi dobrymi.
                                                  • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 19.12.12, 16:48
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Kara śmierci nigdy nie była i nie jest eugeniką,
                                                    >
                                                    > Jest, tak samo jak w przypadku eugeniki, eliminacją absolutną, ZABIJANIEM,
                                                    > łamaniem przykazania o niezabijaniu. Ty CHCESZ zabijać.

                                                    Ja nie chcę zabijać nikogo (nie mówiąc już o mordowaniu), lecz obowiązkiem społeczeństwa jest eliminowanie tych osobników, którzy zagrażają egzystencji wszystkich pozostałych, jak również poprzez karę śmierci wymierzanie sprawiedliwości. Co zaś do eugeniki, to poczytaj sobie coś na ten temat, zamiast wypisywać brednie.

                                                    > Tacy jak Ty, chętnie zabijali, bo nie mają szacunku dla życia. Jesteś sprzeczny
                                                    > . Gwałcisz elementarne zasady własnej religii i elementarne zasady humanizmu.

                                                    Mam olbrzymi szacunek do życia (znacznie większy od ciebie) i dlatego jestem przeciwko zabijaniu dzieci w łonach ich matek, przeciw eutanazjowaniu osób starych i chorych oraz przeciw mordowaniu niewinnych ludzi przez zwyrodniałych przestępców, poprzez eliminowanie ich ze społeczeństwa.

                                                    > > > Nie eliminacja, Heniu. Separacja.
                                                    > > > Uniemożliwienie powtórnego popełnienia przestępstwa.
                                                    > > > Przeszkodzenie w krzywdzeniu innych. A jeśli to możliwe,
                                                    > > > to resocjalizacja i powrót do współistnienia.
                                                    > > > Zasady prostego humanitaryzmu są Ci obce.
                                                    > >
                                                    > > To wszystko są masońskie mrzonki, posiłkujące się pięknoduchostwem, relatywizmem,
                                                    > > chęcią torturowania ofiar oraz na ich koszt wynagradzania bandytów beztroski
                                                    > > m życiem w błogim nieróbstwie aż do naturalnej śmierci. Nie ma to nic wspólnego
                                                    > > ze sprawiedliwością, a nawet kłuci się ze zdrowym rozsądkiem, logiką oraz zasadami
                                                    > > moralnymi – jest to parodia humanitaryzmu, gdy prawo do wymierzania
                                                    > > śmierci mają tylko wynaturzone jednostki, bandyci i psychopaci. W niektórych
                                                    > > przypadkach nie ma równorzędnej kary dla morderstwa, niż kara śmierci, a
                                                    > > resocjalizacja” jest iluzją oraz bardzo kosztownym zabiegiem, nie przynoszącym
                                                    > > wymiernych korzyści społeczeństwu, o czym krzyczą fakty.
                                                    >
                                                    > Jesteś zły. Masz instynkt mordercy. Jesteś mściwy. Brzydzę się takim myśleniem.
                                                    > A Twoje myślenie wynika właśnie z religii. Niczego cię nie nauczyła. Twój boże
                                                    > k/demon to podobno bóg dobra, ale to nieprawda. oto jego prawdziwe oblicze. Tak
                                                    > ie jaki teraz pokazujesz.

                                                    Brzydzisz się eliminowaniem zwyrodnialców ze społeczeństwa, ale nie brzydzisz się eliminowaniem osób słabych i chorych – to ty jesteś zły a nie ja. Kara śmierci nie ma nic wspólnego z zemstą, ponieważ jest wymierzana przez niezawisły sąd, a nie przez rodzinę ofiary (naucz się podstawowych pojęć). Nie znam żadnych bożków, a demonów staram się unikać, więc nie wiem o czym bredzisz ?

                                                    > > > Kiedy organizujesz krucjatę przeciwko humanistom
                                                    > > > takim jak ja, których nienawidzisz? Powiedz to.
                                                    > >
                                                    > > Kolejny raz ulegasz własnym fobiom,
                                                    > > nie ma ludzi których bym nienawidził,
                                                    > > w ogóle to uczucie jest mi obce.
                                                    >
                                                    > No to prezentujesz nienawiść, której sam nie zauważasz.

                                                    Do nikogo nie czuję nienawiści, tym bardziej że nawet nie mam ku temu powodów.

                                                    > > Znów mijasz się z logiką, a nawet ze zdrowym rozsądkiem. Gdybym był zwolennikiem
                                                    > > zasady ”oko za oko, ząb za ząb”, to chciałbym, aby za każde
                                                    > > zabójstwo odpłacać sprawcy śmiercią, za każde uszkodzenie ciała, uszkodzeniem
                                                    > > tej samej części u sprawcy itd. Tak jednak nie jest. W Dekalogu słowo
                                                    > zabijać” ma znaczenie ”mordować” i o to właśnie chodzi, aby nie mordować.
                                                    > > Chyba znana ci jest różnica między zabijaniem a mordowaniem, czy nie ?
                                                    >
                                                    > Chcesz tego. Chcesz zabijać ludzi, a przestępcy to też ludzie.

                                                    Owszem, przestępcy to również ludzie, podobnie jak dzieci w łonach matek oraz jak osoby stare i chore, a ty właśnie takie chcesz zabijać, zaś morderców oszczędzać – gdzie tu logika ?
                                                    Nigdy nie byłem zwolennikiem kary śmierci dla wszystkich przestępców, tylko dla szczególnie okrutnych i zwyrodniałych morderców, będących zagrożeniem dla całej wspólnoty, jaką jest społeczeństwo. Zwyrodniali mordercy sami pozbawiają się prawa do życia poprzez świadome i konsekwentne pozbawianie życia innych i mają tego całkowitą świadomość, o czym wspomina wyznanie „dobrego łotra” na krzyżu.

                                                    > > > I znów te same, nienawistne, szkalujące argumenty
                                                    > > > wyznawcy boga dobra. Oj, Hitler i Goebbels mieliby z Ciebie pożytek.
                                                    > >
                                                    > > Cóż takiego „nienawistnego” w mojej
                                                    > > wypowiedzi dostrzegłeś, niemoto?
                                                    >
                                                    > Obelgi jako jedyne argumenty. Robisz dobrą robotę, katoliku. Prezentujesz okaz
                                                    > religianta, że lepszego sobie nie mógłbym wymarzyć. :)

                                                    Wiem, że robię dobrą robotę, ponieważ obnażam miałkość moralną i umysłową takich osobników jak ty. Nadal jednak czekam, aż ubierzesz swoje oszczerstwa w ciało ?

                                                    > > > > > Religia w Twoim wydaniu to zło.
                                                    > > > >
                                                    > > > > To jest tylko twoja subiektywna i jak zwykle błędna opinia.
                                                    > > >
                                                    > > > Dowodzisz prawdziwości mojej tezy swoimi wpisami.
                                                    > >
                                                    > > Którymi i jakiej tezy ?
                                                    >
                                                    > Że religia to zło i nie potrafi ona uczynić ludzi dobrymi.

                                                    To twój prywatny osąd, oparty na chorym rozumowaniu oraz patologicznej niewiedzy – fakty zaś mówią co innego :)
                                  • bookworm Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.12.12, 10:44
                                    Przyznaję, niepotrzebnie się uniosłem i nie wytrzymując zderzenia z dwójmyśleniem, próbowalem usprawiedliwić Cię głupotą. Niestety to nie jest takie proste. Jesteś osobą posiadającą jakąś wiedzę i potrafisz ją, w jakimś sensie logicznie, dopasowywać do swoich dogmatów.

                                    Przyznam się również, że przez chwilę zwątpiłem ale dzięki Twojej pomocy i nieświadomie, bądź świadomie podrzuconym argumentom dodałeś mi sił.

                                    To co najbardziej irytuje to sztuczki jakich się dopuszczasz dla usprawiedliwienia kościoła i swojego boga. Uniknąłeś wbiegnięcia w slepy zaułek niezbadanych wyroków boskich ale uprawiasz coś gorszego - zamiast podwójnego standardu, stosujesz umniejszanie winy, wybielanie obrazu, fałszowanie dowodów, przenoszenie odpowiedzialności.

                                    > W całym ówczesnym świecie tortury stosowano powszechnie (dowiodłem również, że
                                    > stosowane są nawet dziś w „najbardziej demokratycznych” krajach świ
                                    > ata), natomiast sądy inkwizycyjne (jak dowodzą najnowsze opracowania historyczn
                                    > e) o ile w ogóle, to dopuszczały torturowanie jedynie w celu uzyskania kluczow
                                    > ych zeznań

                                    > Podstawową zasadą obiektywnej oceny historycznej jest postrzeganie danego zjawi
                                    > ska w kontekście danej epoki, a nie czasów współczesnych.

                                    Gdybyś był ateistą Twoja argumentacja byłaby dla mnie w pełni zrozumiała. Relatywizm historyczny. Relatywizm moralny. Ewolucja norm społecznych i koncepcji praw człowieka. Sęk w tym, że jesteś katolikiem i piszesz takie rzeczy.

                                    Po pierwsze piszesz o sądach świeckich tak jakby to były XXIw sądy świeckie. Nie były. Tylko tak je określamy ze względu na fakt, że były osobnym organem niż sądy inkwizycji. Nie istniało wówczas, tak jak my je dzisiaj pojmujemy, pojęcie sądu świeckiego niezależnego od kościoła. Zresztą, czy naprawdę uważasz, że można nazwać świeckim sąd, który zajmuje się sądzeniem za czary, herezję i pali "czarownice"?

                                    Po drugie. Czy wiara katolicka i miłosierdzie jest zależne od norm historycznych. Myślałem zawsze, o czym co jakis czas przypomina kościół katolicki, że moralności nie można relatywizować, ale tutaj głosisz, że skoro coś było stosowane powszechnie to katolicy też takie powszechne stosowanie uznali, że moralność - w tym moralność katolicką należy oceniać w kontekście norm społecznych zmieniających się na przestrzeni historii. Gdzie w takim razie jest bóg i jego moralność absolutna, albo ważniejsze pytanie - po co on w takim razie w ogóle jest skoro z nim i bez niego działania katolików i niekatolików niczym się od siebie nie różnią?

                                    > Nie oznacza to, że całkowicie neguję stosowanie tortur przez katolików, bynajmn
                                    > iej, twierdzę jednak, że odbiegając od praktyk całego ówczesnego świata, były z
                                    > nacznie łagodniejsze, bardziej humanitarne i stosowana na mniejszą skalę, niż g
                                    > dzie indziej.

                                    Jak to ładnie ujęła forumowiczka marina0321:
                                    "jakie torturki zaliczasz do tych humanitarnych?"

                                    I wracając do poprzedniej mojej kwestii, czy moralność katolicka jest relatywna, czy absolutna? Jesli realatywna to czym (jak pisałem we wcześniejszych postach) różni się od moralności świeckiej, poza faktem, że moralność świecka nie potrzebuje do jej uzasadnienia boga - tak jak w średniowieczu boga potrzebowali katolicy do uzasadniania powodu torturowania i palenia na stosie.

                                    Czy to byli może jacyś inni katolicy? Czy ci, którzy w średniowieczu torturowali, mordowali, palili na stosach, a później w tym i zeszłym wieku na codzień przebrani w szaty księdza i biskupa gwałcili i sodomizowali małe dzieci, by później spowiadać i udzielać sakramentów, nie byli katolikami?

                                    Powiedz, jak religia oparta na miłosierdziu, nadstawianiu drugiego policzka i wybaczeniu może doprowadzić do takich rzeczy. Jak w imieniu boga, który głosi tak humanitarne wartości, można torturować ludzi i palić ich na stosach oraz czynić takie bestialstwa jakie dzieciom czynił kler?

                                    Jakie przykazania lub boskie wiersze mówiły: i będziesz torurował tych, którzy obrazili imię boże, i będziesz palił na stosie tych, którzy wątpią w boże istnienie, i będziesz mordował kobiety i mężczyzn i dzieci odstępców od prawdziwej wiary i heretyków.
                                    w którym miejscu biblii chrześciajński bóg na to pozwala (może rzeczywiście są tam jakieś fragmenty, które pominąłem i dlatego ich nie znam, a może ich tam po prostu nie ma)?

                                    Napisałeś:
                                    > Brian B. Levack w książce "Polowanie na czarownice w Europie" dowodzi, iż w XVI
                                    > wieku w całej Europie, spłonęło na stosach za czary ok. 300 tys. osób, głównie
                                    > kobiet. Zdecydowana większość z nich ok. 200 tys. zginęło w protestanckich kra
                                    > jach niemieckich, a ok. 70 tys. w oderwanej przez Henryka VIII od Kościoła Angl
                                    > ii, pozostałe 10 proc. Autor przypisuje wszystkim krajom katolickim

                                    Rozumiem, że Twoim mniemaniu 30 000 ludzkich istnień (populacja Europy szacowana była na ok. 100 mln, obecnie wynosi ok. 800 mln) spalonych w ciągu jednego stulecia za czary to mało, że to w jakimkolwiek stopniu umniejsza winę - "bo tamci zabili więcej". Nie nie umniejsza, po pierwsze "tamci" również zabijali w imieniu boga z tej samej książki, po drugie prowadzi to idiotycznego argumentowania: "katolickie zabójstwa w imieniu boga nie są tak złe, być może są nawet dobre, lub moralnie uzasadnione, jak zabójstwa w imieniu boga innowierców".

                                    > Trudno jest polemizować z wariatem, który bełkoce o jakichś: bożkach, dziełkach
                                    > i delirycznych antysemitach, a nie potrafi ani logicznie się wypowiedzieć, ani
                                    > rzeczowo argumentować, ani tym bardziej podać dowodów wypisywanych przez siebi
                                    > e bredni :)

                                    Ale jakie Ty masz dowody na istnienie swojego boga - przekazy ustne pastuchów spisane kilka tysięcy lat później, w jakąś książkę - wielkokrotnie poprawianą do której co i rusz dokładano jakieś nowe bajki?

                                    Pochodzimy od organizmów jednokomórkowych - wszystkie żywe istoty pochodzą - potwierdzają to dowody w postaci zbieżnych sekwencji DNA pomiędzy poszczególnymi gatunkami - potwierdzają to zbieżności anatomiczne poszczególnych gatunków. Czy tego chcesz czy nie - Ty również pochodzisz. Tak jak pochodzisz od swojego ojca i matki, nawet gdyby z jakiegoś powodu religia mówiła Ci, że jest inaczej i wmawiała Ci, że stworzył Cię bóg, i nawet jeśli nie pamiętasz poczęcia ani narodzin.

                                    Twoje odrzucenie ewolucji nie wynika z dowodów na jej nieistnienie, tylko nierozumienia dowodów potwierdzajacych ewolucję. Tego nie przeskoczymy. Nie na tym forum. Ja nie potrafię Ci tego wytłumaczyć ale są książki, których nie będę cytował, które być może przebiją się przez mur Twojej ignorancji.
                                    Z tych samych powodów ludzie odrzucają fakt o miliardach lat Ziemi, miliardach lat wszechświata - po prostu ani nie rozumieją dowodów ani są w stanie pojąć takim przeciętnym ludzkim umysłem jak to jest możliwe - ale nierozumienie dowodów nie uprawnia do ich negowania.

                                    Religia daje ignoranckie wyzwolenie. Nie musisz rozumieć. Nie męczysz swojego religijnego mózgu myśleniem. "Uwierz, a wiara Cię wyzwoli" (głównie od konieczności myślenia). "Bóg wszystko stworzył", jak nie wiesz jak coś wyjaśnić, to wystarczy powiedzieć bóg to zrobił, bóg tak chciał.

                                    Jeśli rzeczywiście jesteś tak oczytany i inteligentny jakie wrażenie sprawiasz, to albo jesteś botem, z nadpisaną procedurą: "niezależnie od dowodów, wierzę w katolickiego boga", albo jesteś tak zindoktrynowanym człowiekiem, że nie zobaczyłbyś prawdy, nawet gdybyś się o nią potknął.
                                    • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 09.12.12, 14:30
                                      bookworm napisał:

                                      > Przyznaję, niepotrzebnie się uniosłem i nie wytrzymując zderzenia z dwójmyśleni
                                      > em, próbowalem usprawiedliwić Cię głupotą. Niestety to nie jest takie proste. J
                                      > esteś osobą posiadającą jakąś wiedzę i potrafisz ją, w jakimś sensie logicznie,
                                      > dopasowywać do swoich dogmatów.

                                      Nie zależy mi na twojej opinii o mnie, tylko na umiejętności adwersarza do samodzielnego myślenia i analizowania faktów w oparciu o rzetelne dowody a nie medialną papkę serwowaną przez lewicowych totalniaków.

                                      > Przyznam się również, że przez chwilę zwątpiłem ale dzięki Twojej pomocy i nieś
                                      > wiadomie, bądź świadomie podrzuconym argumentom dodałeś mi sił.

                                      :) Abyś tylko potrafił je właściwie spożytkować :)

                                      > To co najbardziej irytuje to sztuczki jakich się dopuszczasz dla usprawiedliwie
                                      > nia kościoła i swojego boga.

                                      Nic nie zrozumiałeś, nie stosowałem i nie stosuję żadnych „sztuczek” – posługuję się jedynie prawdą i żadnego „boga” również nie posiadam.

                                      > Uniknąłeś wbiegnięcia w slepy zaułek niezbadanych
                                      > wyroków boskich ale uprawiasz coś gorszego - zamiast podwójnego standardu, stos
                                      > ujesz umniejszanie winy, wybielanie obrazu, fałszowanie dowodów, przenoszenie o
                                      > dpowiedzialności.

                                      „Wyroki boskie” mogą być ślepym zaułkiem jedynie dla pospolitych ignorantów, człowiek inteligentny potrafi je właściwie odczytywać.
                                      Pozostałe twoje zarzuty są gołosłowne więc nie zamierzam z nimi polemizować.

                                      > > W całym ówczesnym świecie tortury stosowano powszechnie (dowiodłem również,
                                      > > że stosowane są nawet dziś w „najbardziej demokratycznych” krajach świata),
                                      > > natomiast sądy inkwizycyjne (jak dowodzą najnowsze opracowania historyczne)
                                      > > o ile w ogóle, to dopuszczały torturowanie jedynie w celu uzyskania kluczowych zeznań
                                      >
                                      > > Podstawową zasadą obiektywnej oceny historycznej jest postrzeganie danego zjawi
                                      > > ska w kontekście danej epoki, a nie czasów współczesnych.
                                      >
                                      > Gdybyś był ateistą Twoja argumentacja byłaby dla mnie w pełni zrozumiała. Relat
                                      > ywizm historyczny. Relatywizm moralny. Ewolucja norm społecznych i koncepcji pr
                                      > aw człowieka. Sęk w tym, że jesteś katolikiem i piszesz takie rzeczy.

                                      Relatywizm historyczny w przeciwieństwie do moralnego jest wręcz konieczny. Zasady moralne są bowiem niezmienne, zaś warunki historyczne ulegają ciągłej zmianie. Zawsze (jeśli nie wierzysz, to poczytaj podręcznik do metodologii historii) oceniamy wydarzenia historyczne w kontekście danej epoki, a nie porównując je do czasów współczesnych. Gdybyśmy postępowali inaczej, byłby to logiczny, mentalny i rzeczowy dysonans oraz wyciąganie (jak w twoim przypadku) fałszywych wniosków. Przykład: drogi rzymskie w I wieku były najnowocześniejsze w ówczesnym świecie, ale w porównaniu z dzisiejszymi, mogłyby jedynie konkurować z szutrowymi drogami w gminie Pacanów. Na tej podstawie nie można wyciągać wniosków, że stan dróg Cesarstwa Rzymskiego był fatalny.
                                      Jeśli taka argumentacja jest dla ciebie niezrozumiała, to powinieneś ukończyć najpierw dobrą szkołę podstawową, a później unikać kontaktów z lewackimi mediami głównego nurtu :)

                                      > Po pierwsze piszesz o sądach świeckich tak jakby to były XXIw sądy świeckie. Ni
                                      > e były. Tylko tak je określamy ze względu na fakt, że były osobnym organem niż
                                      > sądy inkwizycji. Nie istniało wówczas, tak jak my je dzisiaj pojmujemy, pojęcie
                                      > sądu świeckiego niezależnego od kościoła. Zresztą, czy naprawdę uważasz, że mo
                                      > żna nazwać świeckim sąd, który zajmuje się sądzeniem za czary, herezję i pali "
                                      > czarownice"?

                                      Nie znasz historii, skoro wypisujesz takie brednie. Naczytałeś się antyklerykalnej propagandy, a to nie służy poznawaniu rzetelnej wiedzy. Sądy świeckie podlegały wszędzie władzy świeckiej, czyli królowi, Kościół miał autonomię więc miał również swoje prawodawstwo. Jak najbardziej we wszystkich niemal państwach (poza Państwem Papieskim) istniały sądy świeckie całkowicie od Kościoła niezależne. Sady inkwizycyjne nie zajmowały się przestępstwami „świeckimi” – procesami o czary, bluźnierstwa, herezje i owszem.

                                      > Po drugie. Czy wiara katolicka i miłosierdzie jest zależne od norm historycznych.
                                      > Myślałem zawsze, o czym co jakis czas przypomina kościół katolicki, że moralności
                                      > nie można relatywizować, ale tutaj głosisz, że skoro coś było stosowane p
                                      > owszechnie to katolicy też takie powszechne stosowanie uznali, że moralność - w
                                      > tym moralność katolicką należy oceniać w kontekście norm społecznych zmieniają
                                      > cych się na przestrzeni historii. Gdzie w takim razie jest bóg i jego moralność
                                      > absolutna, albo ważniejsze pytanie - po co on w takim razie w ogóle jest skoro
                                      > z nim i bez niego działania katolików i niekatolików niczym się od siebie nie
                                      > różnią?

                                      Nie wiem, dlaczego wciąż bredzisz o relatywizowaniu moralności, a za przykład podajesz sposób penalizacji jej występków, czyli czynność rzeczową, uwarunkowaną historycznie (nie moralnie !) ? Przecież o ile wartość moralna czynów (w tym wypadku czarów) do dnia dzisiejszego nie uległa zmianie (nadal są przez Kościół potępiane), to karanie za owe czyny ulegało i ulega zmianie (dziś nie stosuje się kary śmierci).
                                      Nie wiem zaś o jakim „bogu” mówisz, ponieważ demonów jest wielu, a ja się nimi nie interesuję.

                                      > > Nie oznacza to, że całkowicie neguję stosowanie tortur przez katolików, bynajmniej,
                                      > > twierdzę jednak, że odbiegając od praktyk całego ówczesnego świata, były znacznie
                                      > > łagodniejsze, bardziej humanitarne i stosowana na mniejszą skalę, niż gdzie indziej.
                                      >
                                      > Jak to ładnie ujęła forumowiczka marina0321:
                                      > "jakie torturki zaliczasz do tych humanitarnych?"

                                      Odpisałem jej pytaniem, co też czynię w stosunku do ciebie: czyżbyś mniemał, że kara nie może być bardziej lub mniej dotkliwa ?

                                      > I wracając do poprzedniej mojej kwestii, czy moralność katolicka jest relatywna
                                      > , czy absolutna? Jesli realatywna to czym (jak pisałem we wcześniejszych postac
                                      > h) różni się od moralności świeckiej, poza faktem, że moralność świecka nie pot
                                      > rzebuje do jej uzasadnienia boga - tak jak w średniowieczu boga potrzebowali ka
                                      > tolicy do uzasadniania powodu torturowania i palenia na stosie.

                                      Moralność katolicka, tym bardziej nie potrzebuje żadnego boga.
                                      Wracając zaś do moralności katolickiej – jest ona absolutna, ponieważ oparta jest na niezmiennych prawach Bożych, zawartych w Dekalogu. Pozostałe twoje wywody uważam za irracjonalne.

                                      > Czy to byli może jacyś inni katolicy? Czy ci, którzy w średniowieczu torturowali,
                                      > mordowali, palili na stosach, a później w tym i zeszłym wieku na codzień przebrani
                                      > w szaty księdza i biskupa gwałcili i sodomizowali małe dzieci, by później
                                      > spowiadać i udzielać sakramentów, nie byli katolikami?

                                      Grzech, czyli odstępstwo od woli Bożej jest, bez względu na czas i osobę działaniem haniebnym. Nie wolno natomiast wrzucać do jednego worka (tak jak ty to czynisz) różnych moralnie i rzeczowo spraw. Torturowanie było w pewnym okresie dziejowym czynnością karną, podobnie jak palenie na stosie. Mordowanie, gwałcenie i sodomizowanie (bez znaczenia kto się tego dopuszczał) zawsze było przestępstwem, surowo zakazanym przez Kościół. Kto ci powiedział, lub gdzie przeczytałeś, że Kościół te haniebne czyny pochwalał, aprobował, bądź do nich zachęcał ?
                                      • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 09.12.12, 14:55
                                        enrque111 napisał:
                                        Moralność katolicka, tym bardziej nie potrzebuje żadnego boga.
                                        Wracając zaś do moralności katolickiej – jest ona absolutna, ponieważ oparta jest na niezmiennych prawach Bożych, zawartych w Dekalogu. Pozostałe twoje wywody uważam za irracjonalne.

                                        Czy to też są prawa Boże i katolicka moralność? (Link).

                                        kosciol-kat.ucoz.ru/publ/archiwum/crimen_sollicitationis/4-1-0-138
                                    • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 09.12.12, 14:40
                                      bookworm napisał:

                                      > Powiedz, jak religia oparta na miłosierdziu, nadstawianiu drugiego policzka i w
                                      > ybaczeniu może doprowadzić do takich rzeczy. Jak w imieniu boga, który głosi ta
                                      > k humanitarne wartości, można torturować ludzi i palić ich na stosach oraz czyn
                                      > ić takie bestialstwa jakie dzieciom czynił kler?

                                      Nie wiem, czy jakikolwiek bóg głosi jakieś humanitarne wartości – nie znam żadnych bogów. Torturowanie i palenie na stosie było w pewnym czasie historycznym normalnym elementem prawodawstwa europejskiego, a jak dobrze wiesz w niektórych krajach świata stosowane jest do dnia dzisiejszego. Podobnie mnie napawa odrazą obrzezywanie ludzi (mężczyzn i kobiet), a przecież jest to nieodłączny element niektórych kultur, z którego są bardzo dumni ich przedstawiciele.

                                      > Jakie przykazania lub boskie wiersze mówiły: i będziesz torurował tych, którzy
                                      > obrazili imię boże, i będziesz palił na stosie tych, którzy wątpią w boże istni
                                      > enie, i będziesz mordował kobiety i mężczyzn i dzieci odstępców od prawdziwej w
                                      > iary i heretyków.
                                      > w którym miejscu biblii chrześciajński bóg na to pozwala (może rzeczywiście są
                                      > tam jakieś fragmenty, które pominąłem i dlatego ich nie znam, a może ich tam po
                                      > prostu nie ma)?

                                      :) Wbrew twoim nadziejom, niestety Biblia nie zawiera szczegółowego kodeksu karnego, który zadowalałby współczesnych „humanistów”, nie są tam również wyszczególnione kary, które należy stosować wobec wszystkich ludzi, dopuszczających się jakichś uchybień, nie znajdziesz tam instrukcji na temat: ile powierzchni w celi ma przypadać na jednego więźnia, ile lat ma „garować” za gwałt a ile za morderstwo, czy należy więźnia wychłostać, lub uciąć rękę, ani też czy przestępca ma zawisnąć na szubienicy, być ukrzyżowany, czy dostać dożywocie :)
                                      Co zaś do jakiegoś „boga”, o którym z taką lubością wciąż rozprawiasz, to nie wiem którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - mówią o demonach.

                                      > Napisałeś:
                                      > > Brian B. Levack w książce "Polowanie na czarownice w Europie" dowodzi, iż w XVI
                                      > > wieku w całej Europie, spłonęło na stosach za czary ok. 300 tys. osób, głównie
                                      > > kobiet. Zdecydowana większość z nich ok. 200 tys. zginęło w protestanckich kra
                                      > > jach niemieckich, a ok. 70 tys. w oderwanej przez Henryka VIII od Kościoła Angl
                                      > > ii, pozostałe 10 proc. Autor przypisuje wszystkim krajom katolickim
                                      >
                                      > Rozumiem, że Twoim mniemaniu 30 000 ludzkich istnień (populacja Europy szacowan
                                      > a była na ok. 100 mln, obecnie wynosi ok. 800 mln) spalonych w ciągu jednego st
                                      > ulecia za czary to mało, że to w jakimkolwiek stopniu umniejsza winę - "bo tam
                                      > ci zabili więcej". Nie nie umniejsza, po pierwsze "tamci" również zabijali w im
                                      > ieniu boga z tej samej książki, po drugie prowadzi to idiotycznego argumentowan
                                      > ia: "katolickie zabójstwa w imieniu boga nie są tak złe, być może są nawet dobr
                                      > e, lub moralnie uzasadnione, jak zabójstwa w imieniu boga innowierców".

                                      Nie mam zamiaru licytować się na liczby, czy 30 tys. wyroków śmierci (nie oznacza to, że wszystkie były wykonane) w przeciągu jednego stulecia w całej katolickiej Europie dużo to, czy mało. Starczy, że podam przykład XX wiecznej Hiszpanii, gdzie krwiożerczy ateiści, w przeciągu tylko 4 lat swoich rządów wymordowali 60 tys. katolików i to bez sądów, za to często stosując okrutniejsze tortury, niż te ze średniowiecza – dużo to, czy mało ?
                                      Dla porównania historycznego, czyli to co tak lubisz – już tylko w tym roku w USA wykonano ponad 40 wyroków śmierci – zaś owe 30 tys. przez 100 lat, daje po 300 kar na całą katolicką Europę, czyli licząc na poszczególne państwa (było ich w sumie ponad 20) wynosi najwyżej po 15 wyroków na jeden kraj – dużo to, czy mało ?

                                      > > Trudno jest polemizować z wariatem, który bełkoce o jakichś: bożkach, dziełkach
                                      > > i delirycznych antysemitach, a nie potrafi ani logicznie się wypowiedzieć, ani rzeczowo
                                      > > argumentować, ani tym bardziej podać dowodów wypisywanych przez siebie bredni :)
                                      >
                                      > Ale jakie Ty masz dowody na istnienie swojego boga - przekazy ustne pastuchów s
                                      > pisane kilka tysięcy lat później, w jakąś książkę - wielkokrotnie poprawianą do
                                      > której co i rusz dokładano jakieś nowe bajki?

                                      Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - mówią zapewne o demonach.
                                      Również nie znam tego zbioru bajek, o którym wspominasz.

                                      > Pochodzimy od organizmów jednokomórkowych - wszystkie żywe istoty pochodzą - po
                                      > twierdzają to dowody w postaci zbieżnych sekwencji DNA pomiędzy poszczególnymi
                                      > gatunkami - potwierdzają to zbieżności anatomiczne poszczególnych gatunków. Czy
                                      > tego chcesz czy nie - Ty również pochodzisz. Tak jak pochodzisz od swojego ojc
                                      > a i matki, nawet gdyby z jakiegoś powodu religia mówiła Ci, że jest inaczej i w
                                      > mawiała Ci, że stworzył Cię bóg, i nawet jeśli nie pamiętasz poczęcia ani narodzin.

                                      Moja religia mówi, że wszyscy bogowie to demony, więc znowu spudłowałeś :)
                                      Co zaś do DNA, to nic dziwnego, że wszystkie żyjące stworzenia na Ziemi posiadają je zbieżne. Człowiek z drożdżami posiada ok 30% wspólnych genów, jak twierdzi prof. Piotr Słonimski, a wg Standford School of Medicine, mamy 15 procent wspólnych genów z trawą gorczycy. Wszystkie organizmy żywe posługują się takim samym kodem genetycznym, za pomocą którego w DNA zostały zapisane instrukcje dotyczące ich budowy i funkcjonowania, co równie dobrze można tłumaczyć tym, iż posiadają wspólnego Projektanta-Boga. Biblia wyraźnie o tym mówi.

                                      > Twoje odrzucenie ewolucji nie wynika z dowodów na jej nieistnienie, tylko niero
                                      > zumienia dowodów potwierdzajacych ewolucję. Tego nie przeskoczymy.

                                      Oczywiście, że nie przeskoczymy, ponieważ nie ma ani jednego dowodu, potwierdzającego ewolucję.

                                      > Nie na tym forum. Ja nie potrafię Ci tego wytłumaczyć ale są książki,
                                      > których nie będę cyto wał, które być może przebiją się przez mur Twojej ignorancji.
                                      > Z tych samych powodów ludzie odrzucają fakt o miliardach lat Ziemi, miliardach
                                      > lat wszechświata - po prostu ani nie rozumieją dowodów ani są w stanie pojąć ta
                                      > kim przeciętnym ludzkim umysłem jak to jest możliwe - ale nierozumienie dowodów
                                      > nie uprawnia do ich negowania.

                                      Czytałem bardzo wiele książek na ten temat, również takich, których ty unikasz, albo o których nie masz pojęcia – żadna, powtarzam – żadna z nich nie podaje ani jednego dowodu, który potwierdzałby istnienie ewolucji gatunków. Owszem, rozprawiają o teorii, snując bardziej, lub mniej fantastyczne hipotezy, niektóre bardzo przekonująco tworzą ciąg opowieści, w które gdybym był dzieckiem i nie znał argumentów strony przeciwnej, z łatwością bym uwierzył, ale wszystkim tym wywodom brakuje jednego …………… dowodu.
                                      Poza tym (podawałem już na tym forum) jest coraz więcej wypowiedzi wybitnych naukowców, specjalistów w dziedzinie nauk przyrodniczych, którzy wyraźnie stwierdzają, że im więcej nauka poznaje nowych faktów, tym mniejsze jest prawdopodobieństwo udowodnienia ewolucji.

                                      > Religia daje ignoranckie wyzwolenie. Nie musisz rozumieć. Nie męczysz swojego r
                                      > eligijnego mózgu myśleniem. "Uwierz, a wiara Cię wyzwoli" (głównie od konieczno
                                      > ści myślenia). "Bóg wszystko stworzył", jak nie wiesz jak coś wyjaśnić, to wyst
                                      > arczy powiedzieć bóg to zrobił, bóg tak chciał.

                                      Kieruję się rozumem, wbrew temu co mi wmawiasz, a im bardziej się nim kieruję, tym mocniej utwierdzam się w swojej wierze :)
                                      Nie wiem zaś
                                    • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 09.12.12, 14:42
                                      bookworm napisał:

                                      > Religia daje ignoranckie wyzwolenie. Nie musisz rozumieć. Nie męczysz swojego r
                                      > eligijnego mózgu myśleniem. "Uwierz, a wiara Cię wyzwoli" (głównie od konieczno
                                      > ści myślenia). "Bóg wszystko stworzył", jak nie wiesz jak coś wyjaśnić, to wyst
                                      > arczy powiedzieć bóg to zrobił, bóg tak chciał.

                                      Kieruję się rozumem, wbrew temu co mi wmawiasz, a im bardziej się nim kieruję, tym mocniej utwierdzam się w swojej wierze :)
                                      Nie wiem zaś o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

                                      > Jeśli rzeczywiście jesteś tak oczytany i inteligentny jakie wrażenie sprawiasz,
                                      > to albo jesteś botem, z nadpisaną procedurą: "niezależnie od dowodów, wierzę w
                                      > katolickiego boga", albo jesteś tak zindoktrynowanym człowiekiem, że nie zobac
                                      > zyłbyś prawdy, nawet gdybyś się o nią potknął.

                                      Nie wiem zaś o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.
                      • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 04.12.12, 07:18
                        marina0321 napisał(a):

                        >
                        > Gdyby kogoś zainteresowało.....
                        >
                        > nobeliefs.com/nazis.htm

                        :) Czy wy (prości ateiści) nie potraficie zdobyć się na umiejętną chociażby manipulację - wklejacie wciąż te same zdjęcia, próbując wmówić, że katolicyzm wspierał nazistów :)
                        Te fotki dotyczą w zdecydowanej większości protestantów, ot wystarczy poczytać sobie kim był ów "biskup Rzeszy" Ludwig Muller ?
                        Dla ciemnoty ateistycznej oczywiście to jest znakomita pasza :)))))
                        • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 04.12.12, 12:28
                          enrque111 napisał:

                          > marina0321 napisał(a):
                          >
                          > >
                          > > Gdyby kogoś zainteresowało.....
                          > >
                          > > nobeliefs.com/nazis.htm
                          >
                          > :) Czy wy (prości ateiści) nie potraficie zdobyć się na umiejętną chociażby man
                          > ipulację - wklejacie wciąż te same zdjęcia, próbując wmówić, że katolicyzm wspi
                          > erał nazistów :)
                          > Te fotki dotyczą w zdecydowanej większości protestantów, ot wystarczy poczytać
                          > sobie kim był ów "biskup Rzeszy" Ludwig Muller ?
                          > Dla ciemnoty ateistycznej oczywiście to jest znakomita pasza :)))))

                          No, to powiedz mi, czy Eugenio Pacelii papież Pius XII też był protestantem?
                          Cezar Orsenigo - nucjusz papieski, też był protestantem?
                          Kard. Bertram ?
                          Kardynał Alojzy Stepinac, uznany jako zbrodniarz wojenny, potem w r. 1992 beatyfikowany przez JPII - oboje protestanci?
                          Dlaczego przymykasz oczy na to, co nimi widzisz?
                          Jeśli chodzi o mnie, nie jestem i nigdy nie byłam ateistką.
                          • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 04.12.12, 17:45
                            marina0321 napisał(a):

                            > > > Gdyby kogoś zainteresowało.....
                            > > >
                            > > > nobeliefs.com/nazis.htm
                            > >
                            > > :) Czy wy (prości ateiści) nie potraficie zdobyć się na umiejętną chociaż
                            > by man
                            > > ipulację - wklejacie wciąż te same zdjęcia, próbując wmówić, że katolicyz
                            > m wspi
                            > > erał nazistów :)
                            > > Te fotki dotyczą w zdecydowanej większości protestantów, ot wystarczy poc
                            > zytać
                            > > sobie kim był ów "biskup Rzeszy" Ludwig Muller ?
                            > > Dla ciemnoty ateistycznej oczywiście to jest znakomita pasza :)))))
                            >
                            > No, to powiedz mi, czy Eugenio Pacelii papież Pius XII też był protestantem?
                            > Cezar Orsenigo - nucjusz papieski, też był protestantem?
                            > Kard. Bertram ?
                            > Kardynał Alojzy Stepinac, uznany jako zbrodniarz wojenny, potem w r. 1992 beat
                            > yfikowany przez JPII - oboje protestanci?

                            Czy wymienieni przez ciebie kapłani uczynili coś złego ?

                            > Dlaczego przymykasz oczy na to, co nimi widzisz?

                            Nigdy tego nie czyniłem, ale nie lubię prymitywnej manipulacji, której ty w ślad za innymi się dopuściłaś.

                            > Jeśli chodzi o mnie, nie jestem i nigdy nie byłam ateistką.

                            :) Taka z ciebie wierząca, jak ja ateista :)
                            • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 04.12.12, 18:30
                              enrque111 napisał:

                              > marina0321 napisał(a):
                              > > No, to powiedz mi, czy Eugenio Pacelii papież Pius XII też był protestant
                              > em?
                              > > Cezar Orsenigo - nucjusz papieski, też był protestantem?
                              > > Kard. Bertram ?
                              > > Kardynał Alojzy Stepinac, uznany jako zbrodniarz wojenny, potem w r. 199
                              > 2 beat
                              > > yfikowany przez JPII - oboje protestanci?

                              > Czy wymienieni przez ciebie kapłani uczynili coś złego ?

                              Według Ciebie może nie, jeżeli nie masz im nic do zarzucenia. Oni tylko grzeczniutko współpracowali z adolfkiem.
                              • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.12.12, 15:48
                                marina0321 napisał(a):

                                > > > No, to powiedz mi, czy Eugenio Pacelii papież Pius XII też był protestantem?
                                > > > Cezar Orsenigo - nucjusz papieski, też był protestantem? Kard. Bertram ?
                                > > > Kardynał Alojzy Stepinac, uznany jako zbrodniarz wojenny, potem w r
                                > > > 1992 beatyfikowany przez JPII - oboje protestanci?
                                >
                                > > Czy wymienieni przez ciebie kapłani uczynili coś złego ?
                                >
                                > Według Ciebie może nie, jeżeli nie masz im nic do zarzucenia. Oni tylko grzeczn
                                > iutko współpracowali z adolfkiem.

                                Nie mam im nic do zarzucenia. Czy ty natomiast, masz na swoje oszczerstwa jakiekolwiek dowody, czy tylko tak, bezmyślnie chlapnęłaś za jakimś „racjonalistą„ ?
                                • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.12.12, 16:48
                                  enrque111 napisał:
                                  > marina0321 napisał(a):

                                  > > > > No, to powiedz mi, czy Eugenio Pacelii papież Pius XII też by
                                  > ł protestantem?
                                  > > > > Cezar Orsenigo - nucjusz papieski, też był protestantem? Kard. Bertram?
                                  > > > > Kardynał Alojzy Stepinac, uznany jako zbrodniarz wojenny, potem w r. 1992
                                  > > > > beatyfikowany przez JPII - oboje protestanci?

                                  > > > Czy wymienieni przez ciebie kapłani uczynili coś złego ?

                                  > > Według Ciebie może nie, jeżeli nie masz im nic do zarzucenia. Oni tylko grzeczniutko
                                  > > współpracowali z adolfkiem.

                                  > Nie mam im nic do zarzucenia.

                                  Czyli popierasz ich działalność.

                                  > Czy ty natomiast, masz na swoje oszczerstwa jakiekolwiek
                                  > dowody, czy tylko tak, bezmyślnie chlapnęłaś za jakimś „racjonalistą"?

                                  Wiem, że prawda w oczy gryzie.
                                  Według racjonalistycznej oceny uważam, że dowodów jest dość.
                                  Gdybym poszła do sądu, nie trudno byłoby zdobyć ich więcej. W tej chwili nie mam takiej potrzeby; wystarczą mi oczy i uszy i moje racjonalistyczne myślenie i wiedza, jako osoby oczywiście wierzącej w Boga, a nie w Kościół. A czy ty masz dowody na to, że tak nie było?

                                  • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.12.12, 22:05
                                    marina0321 napisał(a):

                                    > enrque111 napisał:
                                    > > Nie mam im nic do zarzucenia.
                                    >
                                    > Czyli popierasz ich działalność.

                                    Tak, popieram.

                                    > > Czy ty natomiast, masz na swoje oszczerstwa jakiekolwiek
                                    > > dowody, czy tylko tak, bezmyślnie chlapnęłaś za jakimś „racjonalis
                                    > tą"?
                                    >
                                    > Wiem, że prawda w oczy gryzie.
                                    > Według racjonalistycznej oceny uważam, że dowodów jest dość.
                                    > Gdybym poszła do sądu, nie trudno byłoby zdobyć ich więcej. W tej chwili nie ma
                                    > m takiej potrzeby; wystarczą mi oczy i uszy i moje racjonalistyczne myślenie
                                    > i wiedza, jako osoby oczywiście wierzącej w Boga, a nie w Kościół. A czy ty ma
                                    > sz dowody na to, że tak nie było?

                                    Czy ty jesteś przy zdrowych zmysłach ? Przecież to właśnie ty zarzucasz tym zacnym mężom jakieś niecne czyny, wyssane z brudnego palucha, więc to na tobie ciąży obowiązek dowiedzenia, że mówisz prawdę !!!
                                    Gdybym to ja np. zarzucał tobie lekkie prowadzenie się - musiałbym to udowodnić, a nie domagać się od ciebie, abyś udowodniła, że nie mam racji :)))))
                                    • pocoo Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.12.12, 06:17
                                      enrque111 napisał:

                                      > Czy ty jesteś przy zdrowych zmysłach ?

                                      ONA?
                                      Na pewno.


                                      >Przecież to właśnie ty zarzucasz tym zac
                                      > nym mężom jakieś niecne czyny,

                                      Zacnym? Nie wiesz co to znaczy.
                                      Z tymi "zacnymi" ,znaliście się jak łyse konie?Beczkę soli zjedliście? Kumple twoi?

                                      > wyssane z brudnego palucha,

                                      Skąd wiesz,że wyssane? Widziałeś jej "brudny paluch"? Inaczej jest to oszczerstwo.

                                      > więc to na tobie cią
                                      > ży obowiązek dowiedzenia, że mówisz prawdę !!!

                                      Tak jak na tobie negacja.

                                      > Gdybym to ja np. zarzucał tobie lekkie prowadzenie się - musiałbym to udowodnić
                                      > , a nie domagać się od ciebie, abyś udowodniła, że nie mam racji :)))))

                                      Co ciebie obchodzi jej prowadzenie i przez kogo?Od jej pipki się odwal.Zły przykład,nawet jeżeli :)))))
                                      A może jesteś zainteresowany jak ja "się prowadzę"?Mi nie musiałbyś niczego udowadniać,sama się przyznam.Łatwizna.

                                      • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.12.12, 19:15
                                        pocoo napisała:

                                        > enrque111 napisał:
                                        >
                                        > > Czy ty jesteś przy zdrowych zmysłach ?
                                        >
                                        > ONA?
                                        > Na pewno.

                                        :) Domyślam się zatem, że jesteś jej psychiatrą – a więc już jest wyleczona, jak twierdzisz ?

                                        > >Przecież to właśnie ty zarzucasz tym zacnym mężom jakieś niecne czyny,
                                        >
                                        > Zacnym? Nie wiesz co to znaczy.
                                        > Z tymi "zacnymi" ,znaliście się jak łyse konie? Beczkę soli zjedliście? Kumple twoi?

                                        Gdzieżbym śmiał z tak znamienitymi personami się kumplować, po prostu, szanuję ich jako ludzi prawych, odważnych i oddanych Bogu.

                                        > > wyssane z brudnego palucha,
                                        >
                                        > Skąd wiesz, że wyssane? Widziałeś jej "brudny paluch"? Inaczej jest to oszczerstwo.

                                        :))) Hola, hola ….. zaraz oskarżysz mnie tu o „mowę nienawiści”, która staje się straszakiem wszelkiego lewactwa na wyrazicieli prawdy, dobra i sprawiedliwości. Jak widać epidemia totalniactwa szybko się rozprzestrzenia wśród bezmyślnych lemingów (czyżby mieli jakieś wrodzone predyspozycje do zarażania się głupotą ?) :))))

                                        > > więc to na tobie ciąży obowiązek dowiedzenia, że mówisz prawdę !!!
                                        >
                                        > Tak jak na tobie negacja.

                                        Toteż zanegowałem bezpodstawne oskarżenia twojej swądkowej koleżanki (zadziwiające, że artykułuje te same łgarstwa, którymi posługuje się kotlet w ślad za „brooklyńskimi prorokami”).

                                        > > Gdybym to ja np. zarzucał tobie lekkie prowadzenie się - musiałbym to udo
                                        > > wodnić, a nie domagać się od ciebie, abyś udowodniła, że nie mam racji :)))))
                                        >
                                        > Co ciebie obchodzi jej prowadzenie i przez kogo?Od jej pipki się odwal.Zły pr
                                        > zykład,nawet jeżeli :)))))

                                        :)) Oczywiście jej „pipka” niewiele mnie obchodzi, podobnie jak twoja – staram się być dobrym katolikiem, więc unikam wszelkiej rozwiązłości i jestem zwolennikiem prawości, skromności oraz heteroseksualnych związków monogamicznych.

                                        > A może jesteś zainteresowany jak ja "się prowadzę"?Mi nie musiałbyś niczego udo
                                        > wadniać,sama się przyznam.Łatwizna.

                                        :))) Nie wątpię, aż boję się domyślać :))))
                                        • pocoo Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.12.12, 23:00
                                          enrque111 napisał:

                                          > Gdzieżbym śmiał z tak znamienitymi personami się kumplować, po prostu, szanuję
                                          > ich jako ludzi prawych, odważnych i oddanych Bogu.

                                          To oni kumpli nie mieli?Skad wiesz ,jak było naprawdę?

                                          > :))) Hola, hola ….. zaraz oskarżysz mnie tu o „mowę nienawiści̶

                                          Ależ skąd.Mowa twoja jak balsam spływa na mą duszę.



                                          > :)) Oczywiście jej „pipka” niewiele mnie obchodzi, podobnie jak two
                                          > ja

                                          Żałuj.Nie obchodzi bo nie możesz ich mieć.

                                          – staram się być dobrym katolikiem, więc unikam wszelkiej rozwiązłości

                                          Bierz przykład z księży i biskupów.

                                          > i jestem zwolennikiem prawości, skromności oraz heteroseksualnych związków mon
                                          > ogamicznych.

                                          Noż kurna ,ale przerażająco nudny jest z tobą seks.


                                          > :))) Nie wątpię, aż boję się domyślać :))))

                                          To się nie domyślaj bo myslą tyle nagrzeszysz,że pokuta będzie bardzo "dotkliwa"(szczególnie jak wyznasz to księdzu)
                                          • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.12.12, 01:35
                                            pocoo napisała:

                                            > >enrque111 napisał:
                                            > >– staram się być dobrym katolikiem, więc unikam wszelkiej rozwiązłości

                                            > Bierz przykład z księży i biskupów.

                                            > > i jestem zwolennikiem prawości, skromności oraz heteroseksualnych związków
                                            > > monogamicznych.

                                            > Noż kurna ,ale przerażająco nudny jest z tobą seks.

                                            > > :))) Nie wątpię, aż boję się domyślać :))))

                                            > To się nie domyślaj bo myslą tyle nagrzeszysz,że pokuta będzie bardzo "dotkliwa
                                            > "(szczególnie jak wyznasz to księdzu)

                                            Ostatnio księża zadają pokuty humanitarne - tylko lizanie kolanek...
                                            • pocoo Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.12.12, 09:23
                                              marina0321 napisał(a):
                                              > Ostatnio księża zadają pokuty humanitarne - tylko lizanie kolanek...

                                              Ze względu na wzrost ,nawet na kolanach będzie miał to co chce (on i ksiądz).
                                            • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.12.12, 18:45
                                              marina0321 napisał(a):

                                              > pocoo napisała:
                                              >
                                              > > To się nie domyślaj bo myslą tyle nagrzeszysz,że pokuta będzie bardzo "dotkliwa
                                              > > "(szczególnie jak wyznasz to księdzu)
                                              >
                                              > Ostatnio księża zadają pokuty humanitarne - tylko lizanie kolanek...

                                              Przecież zapewniałaś, że wierzysz w Boga, ale nie należysz do żadnej sekty …… czyżbyś się jednak przekonała do Kościoła Powszechnego i poszłaś do spowiedzi, gdzie otrzymałaś taką pokutę – opowiedz coś o tym ???
                                              • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.12.12, 23:37
                                                enrque111 napisał:

                                                > marina0321 napisał(a):

                                                > > pocoo napisała:

                                                > > > To się nie domyślaj bo myslą tyle nagrzeszysz,że pokuta będzie bardzo "dotkliwa
                                                > > > "(szczególnie jak wyznasz to księdzu)
                                                > >
                                                > > Ostatnio księża zadają pokuty humanitarne - tylko lizanie kolanek...

                                                > Przecież zapewniałaś, że wierzysz w Boga, ale nie należysz do żadnej sekty R
                                                > 30;… czyżbyś się jednak przekonała do Kościoła Powszechnego i poszłaś do
                                                > spowiedzi, gdzie otrzymałaś taką pokutę – opowiedz coś o tym ???

                                                Czyżbyś nie był na bieżąco, czy tak szybko zapominasz, co się w waszej sekcie dzieje, albo jesteś ciężko domyślny, co miałam na myśli?
                                                Dla przypomnienia:

                                                www.huffingtonpost.co.uk/2012/09/20/schoolchildren-licked-cream-legs-polish-initiation_n_1899602.html
                                                wiadomosci.onet.pl/blogi/czego-naucza-cie-salezjanie,3326387,497695775,blog.html
                                                c3201142.cdn.imgwykop.pl/comment_FpEu39FO2Tqz4SXB1Kz0PxSxc57DILGs.jpg
                                                www.20min.ch/panorama/news/story/13-Jaehrige-lecken-Schaum-von-des-Priesters-Knien-15983158
                                                • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 09.12.12, 14:59
                                                  marina0321 napisał(a):

                                                  > Czyżbyś nie był na bieżąco, czy tak szybko zapominasz, co się w waszej sekcie d
                                                  > zieje, albo jesteś ciężko domyślny, co miałam na myśli?

                                                  Nie wiem co się dzieje w twojej sekcie, ponieważ nie jestem swądkiemjehowy :)

                                                  > Dla przypomnienia:
                                                  >
                                                  rel="nofollow">www.huffingtonpost.co.uk/2012/09/20/schoolchildren-licked-cream-legs-polish-initiation_n_1899602.html
                                                  >
                                                  rel="nofollow">wiadomosci.onet.pl/blogi/czego-naucza-cie-salezjanie,3326387,497695775,blog.html
                                                  >
                                                  rel="nofollow">c3201142.cdn.imgwykop.pl/comment_FpEu39FO2Tqz4SXB1Kz0PxSxc57DILGs.jpg
                                                  >
                                                  rel="nofollow">www.20min.ch/panorama/news/story/13-Jaehrige-lecken-Schaum-von-des-Priesters-Knien-15983158

                                                  Przypominanie durnego wyskoku jakiegoś nauczyciela, który wziął udział w dziecięcej zabawie o niczym jeszcze nie świadczy …….. może jedynie o głupocie tego człowieka.
                                                  • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 09.12.12, 15:16
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Czyżbyś nie był na bieżąco, czy tak szybko zapominasz, co się w waszej sekcie
                                                    > > dzieje, albo jesteś ciężko domyślny, co miałam na myśli?

                                                    > Nie wiem co się dzieje w twojej sekcie, ponieważ nie jestem swądkiemjehowy :)

                                                    Każda religia jest sektą, nie tylko Jehowi. Apropo - jeszcze tego nie zrozunmiałeś, że można wierzyć w Boga i nie należeć do żadnej sekty.
                                                  • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 10.12.12, 19:21
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > marina0321 napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > Czyżbyś nie był na bieżąco, czy tak szybko zapominasz, co się w was
                                                    > zej sekcie
                                                    > > > dzieje, albo jesteś ciężko domyślny, co miałam na myśli?
                                                    >
                                                    > > Nie wiem co się dzieje w twojej sekcie, ponieważ nie jestem swądkiemjehow
                                                    > y :)
                                                    >
                                                    > Każda religia jest sektą, nie tylko Jehowi. Apropo - jeszcze tego nie zrozunmia
                                                    > łeś, że można wierzyć w Boga i nie należeć do żadnej sekty.

                                                    Widzę, że jak przystało na kompletnego nieuka, nie rozumiesz pojęcia „sekta” :)
                                                  • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 10.12.12, 21:20
                                                    enrque111 napisał:
                                                    > Widzę, że jak przystało na kompletnego nieuka, nie rozumiesz pojęcia „sekta":)

                                                    Doskonale rozumiem pojęcie "sekta", dlatego wiem, że religia katolicka nią jest.
                                                    Nieukiem jest ten, który wchłania tylko to, co inni mu do mózgu wkładają, a nie zadaje sobie najmniejszego trudu, żeby samemu poznać prawdę. Takimi nieukami są wyznawcy sekty katolickiej.


                                                  • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 12.12.12, 16:36
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    > > Widzę, że jak przystało na kompletnego nieuka, nie rozumiesz pojęcia R
                                                    > 22;sekta":)
                                                    >
                                                    > Doskonale rozumiem pojęcie "sekta", dlatego wiem, że religia katolicka nią jest.

                                                    Czekam więc na twoją wykładnię pojęcia „sekta” z przeciwstawieniem jej „głównego nurtu religijnego”.

                                                    > Nieukiem jest ten, który wchłania tylko to, co inni mu do mózgu wkładają, a nie
                                                    > zadaje sobie najmniejszego trudu, żeby samemu poznać prawdę. Takimi nieukami s
                                                    > ą wyznawcy sekty katolickiej.

                                                    To wszystko jest niezwykle ciekawe co tu prawisz, lecz tylko z punktu widzenia psychologii i psychiatrii w odniesieniu do osobnika wypowiadającego takie kuriozalne stwierdzenia :)))
                                                    Domyślam się, że równie tyleż samo wysiłku zajmuje ci dociekania prawdy, odnośnie wszystkich dziedzin wiedzy, które inni ci do mózgu wkładają – odrzucasz np. wiedzę o „kulistości Ziemi”, zanim sama jej nie opłyniesz, wszak zgodnie z twoją „mądrością” należy poczynić trud, żeby samemu poznać prawdę :)
                                                  • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 09.12.12, 15:19

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    > > Dla przypomnienia:

                                                    > rel="nofollow">www.huffingtonpost.co.uk/2012/09/20/schoolchildren-licked-cr
                                                    > eam-legs-polish-initiation_n_1899602.html

                                                    > rel="nofollow">wiadomosci.onet.pl/blogi/czego-naucza-cie-salezjanie,3326387
                                                    > ,497695775,blog.html

                                                    > rel="nofollow">c3201142.cdn.imgwykop.pl/comment_FpEu39FO2Tqz4SXB1Kz0PxSxc57
                                                    > DILGs.jpg

                                                    > rel="nofollow">www.20min.ch/panorama/news/story/13-Jaehrige-lecken-Schaum-v
                                                    > on-des-Priesters-Knien-15983158

                                                    > Przypominanie durnego wyskoku jakiegoś nauczyciela, który wziął udział w dzieci
                                                    > ęcej zabawie o niczym jeszcze nie świadczy …….. może jedynie o głu
                                                    > pocie tego człowieka.

                                                    Tu akurat masz rację. Mam nadzieję, że Kościelna Hierarchia też tak myśli, jak Ty i podejmie odpowiednie działania.
                                          • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.12.12, 17:49
                                            pocoo napisała:

                                            > enrque111 napisał:
                                            >
                                            > > Gdzieżbym śmiał z tak znamienitymi personami się kumplować, po prostu, szanuję
                                            > > ich jako ludzi prawych, odważnych i oddanych Bogu.
                                            >
                                            > To oni kumpli nie mieli? Skad wiesz ,jak było naprawdę?

                                            Każdy ma jakichś kumpli, ja niestety w tym przypadku do nich się nie zaliczałem :(

                                            > > :))) Hola, hola ….. zaraz oskarżysz mnie tu o „mowę nienawiści
                                            >
                                            > Ależ skąd.Mowa twoja jak balsam spływa na mą duszę.

                                            Dziękuję za dobre słowa i polecam się na przyszłość.

                                            > > :)) Oczywiście jej „pipka” niewiele mnie obchodzi, podobnie jak twoja
                                            >
                                            > Żałuj.Nie obchodzi bo nie możesz ich mieć.

                                            Wielu rzeczy nie mogę mieć, ale to nie jest powód aby z tego robić problem, czy też żałować.

                                            > – staram się być dobrym katolikiem, więc unikam wszelkiej rozwiązłości
                                            >
                                            > Bierz przykład z księży i biskupów.

                                            Przykład to należy brać ze świętych, którzy całym swoim życiem świadczyli o umiłowaniu dobra, prawdy i sprawiedliwości, a nie z ludzi którzy jeszcze nie dokonali swego żywota.

                                            > > i jestem zwolennikiem prawości, skromności oraz heteroseksualnych związków mon
                                            > > ogamicznych.
                                            >
                                            > Noż kurna ,ale przerażająco nudny jest z tobą seks.

                                            :) Tego nie sprawdziłaś, więc nie możesz się na ten temat wypowiadać :)

                                            > > :))) Nie wątpię, aż boję się domyślać :))))
                                            >
                                            > To się nie domyślaj bo myslą tyle nagrzeszysz,że pokuta będzie bardzo "dotkliwa
                                            > "(szczególnie jak wyznasz to księdzu)

                                            Toteż myślę o tobie, jako o biednej, zbłąkanej owcy, a nie królowej lupanarów :)
                                      • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.12.12, 01:21
                                        pocoo napisała:

                                        > >enrque111 napisał:
                                        > > Czy ty jesteś przy zdrowych zmysłach ?

                                        > ONA?
                                        > Na pewno.

                                        Dzięki, pocoo.
                                        • pocoo Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.12.12, 09:28
                                          marina0321 napisał(a):

                                          > Dzięki, pocoo.

                                          Przyczepił się do Ciebie cymbał, bo nie ma koltera z którym urządza sobie "wyszukane" pyskówki nie przebierając w słowach.Przejaw katolickiej miłości.
                                  • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.12.12, 19:19
                                    marina0321 napisał(a): 16:21 Dialog…

                                    > > bookworm napisał:
                                    >
                                    > > "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną".
                                    > > To jest jedno jedyne przykazanie, którego nie łamiecie.
                                    >
                                    > Jak to nie łamią? A co jest z kultem Maryi? Więcej modlą się do Maryi, niż do
                                    > Boga. Ponadto
                                    > - modlitwy do papieży,
                                    > - modlitwy do różnych innych świętych,
                                    > - modlitwy do woskowych i plastikowych figurek,
                                    > - modlitwy do obrazów i do tzw. cudownych obrazów...itd.

                                    Całkowicie masz pomieszane we łbie. Z całą pewnością jesteś swądkiemjehowy - to są ich klasyczne brednie na temat katolików :)))))
                                    A tak nawiasem, czy już zapytałaś swego nadzorcę, czy możesz przesiadywać i tracić czas na forach internetowych ?
                                    • pocoo Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.12.12, 22:49
                                      enrque111 napisał:

                                      > Całkowicie masz pomieszane we łbie.

                                      Teraz ty bawisz się w psychiatrycznego diagnostę?

                                      Z całą pewnością jesteś swądkiemjehowy - t
                                      > o są ich klasyczne brednie na temat katolików :)))))

                                      A może do twojej głowy trafi przykazanie z biblijnego Dekalogu?
                                      Dlaczego nikt nie wie jak naprawdę wyglądał Jezus,apostołowie czy Maria?Bo ich nie namalowano.Byłoby to przestępstwem Dekalogu a Żydzi bali się okrutnie gniewu bożego.
                                      Nie powiesz mi,że masz kłopoty z czytaniem Dekalogu biblijnego w internecie.
                                      • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.12.12, 17:42
                                        pocoo napisała:

                                        > enrque111 napisał:
                                        >
                                        > > Całkowicie masz pomieszane we łbie.
                                        >
                                        > Teraz ty bawisz się w psychiatrycznego diagnostę?

                                        Wyciągam jedynie wnioski z twojej wypowiedzi.

                                        > Z całą pewnością jesteś swądkiemjehowy -
                                        > > to są ich klasyczne brednie na temat katolików :)))))
                                        >
                                        > A może do twojej głowy trafi przykazanie z biblijnego Dekalogu?
                                        > Dlaczego nikt nie wie jak naprawdę wyglądał Jezus,apostołowie czy Maria?Bo ich
                                        > nie namalowano.Byłoby to przestępstwem Dekalogu a Żydzi bali się okrutnie gniew
                                        > u bożego.

                                        Mylisz się, jak zwykle. Wynikiem tego typu interpretacji jest słaba, lub żadna znajomość Biblii. Po pierwsze, nigdzie w Dekalogu nie mówi się o malowaniu, rysowaniu, robieniu zdjęć, rzeźbieniu lub innym wykonywaniu podobizn jakichkolwiek stworzeń celem odczuwania doznań artystycznych, czy sentymentalnych. Po drugie, zabronione jest stanowczo oddawanie czci boskiej takim podobiznom. Po trzecie, nikt o zdrowych zmysłach w całym chrześcijaństwie nie uważa obrazka z Matką Boską, lub figurki świętego za jakiegokolwiek boga. Po czwarte zaś, biblijni żydzi mogli i czynili różne podobizny, a nawet ozdabiali nimi najświętszy swój przybytek – Arkę Przymierza.

                                        > Nie powiesz mi,że masz kłopoty z czytaniem Dekalogu biblijnego w internecie.

                                        Nie muszę czytać go gdziekolwiek, po prostu znam go na pamięć :)
                                        • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.12.12, 17:52
                                          > > enrque111 napisał:
                                          > Po czwarte zaś, biblijni żydzi
                                          > mogli i czynili różne podobizny, a nawet ozdabiali nimi najświętszy swój przybytek
                                          > – Arkę Przymierza.

                                          No, to teraz wszystko jasne, skąd to zaczerpnęliście.
                                    • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 06.12.12, 23:39
                                      enrque111 napisał:

                                      > marina0321 napisał(a): 16:21 Dialog…

                                      > > > bookworm napisał:
                                      > > > "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną".
                                      > > > To jest jedno jedyne przykazanie, którego nie łamiecie.

                                      > > Jak to nie łamią? A co jest z kultem Maryi? Więcej modlą się do Maryi, niż do Boga.
                                      > > Ponadto
                                      > > - modlitwy do papieży,
                                      > > - modlitwy do różnych innych świętych,
                                      > > - modlitwy do woskowych i plastikowych figurek,
                                      > > - modlitwy do obrazów i do tzw. cudownych obrazów...itd.

                                      > Całkowicie masz pomieszane we łbie. Z całą pewnością jesteś swądkiemjehowy - t
                                      > o są ich klasyczne brednie na temat katolików :)))))
                                      > A tak nawiasem, czy już zapytałaś swego nadzorcę, czy możesz przesiadywać i tra
                                      > cić czas na forach internetowych ?

                                      Czy Ty Twoim ptasim móżdżkiem nie potrafisz pojąć, że można wierzyć w Boga, a nie należeć do żadnej religijnej sekty? Nadzorców to macie wy, katolicy. Wypluwacie tylko to, co wam oni do móżdżków waszych wlewają i jak we młynie - mielicie, mielicie, a ciągle w tym samym miejscu toczycie. Zamknięci w skorupie gurus-klerus obciągnięci otoczką bakteryjno-katolicką, boicie się z niej wykluć i wyjrzeć na świat, bo wszystko, co się poza nią znajduje, (całe piękno świata), to dla was są demony i piekło. Myśleć wolno wam tylko na tyle, na ile zezwala wam wasz "nieomylny" papier, pardon... papież , który co kilka lat zmienia swoją nieomylną teorię. Płytki jest wasz katolicki światek. Ale nie przejmuj się, bo na płyciźnie trudno jest utonąć, można tylko skostnieć.
                                      • pocoo Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.12.12, 09:34
                                        marina0321 napisał(a):


                                        > Czy Ty Twoim ptasim móżdżkiem nie potrafisz pojąć, że można wierzyć w Boga, a n
                                        > ie należeć do żadnej religijnej sekty?

                                        Nie dyskutuj poważnie z "ptasim móżdżkiem" bo narazisz się tylko na śmierdzące epitety.Ignorowanie ,to największa dla niego kara.
                                      • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.12.12, 17:53
                                        marina0321 napisał(a):

                                        > enrque111 napisał:
                                        >
                                        > > Całkowicie masz pomieszane we łbie. Z całą pewnością jesteś
                                        > > swądkiemjehowy - to są ich klasyczne brednie na temat katolików :)))))
                                        > > A tak nawiasem, czy już zapytałaś swego nadzorcę, czy możesz przesiadywać
                                        > > i tracić czas na forach internetowych ?
                                        >
                                        > Czy Ty Twoim ptasim móżdżkiem nie potrafisz pojąć, że można wierzyć w Boga, a n
                                        > ie należeć do żadnej religijnej sekty?

                                        Owszem, można wierzyć w Boga zawsze, wszędzie i na każdy sposób, ale czy będzie to wiara rzeczywiście w Boga i postępowanie respektujące Jego nakazy ?

                                        > Nadzorców to macie wy, katolicy. Wypluw
                                        > acie tylko to, co wam oni do móżdżków waszych wlewają i jak we młynie - mielici
                                        > e, mielicie, a ciągle w tym samym miejscu toczycie. Zamknięci w skorupie gurus
                                        > -klerus obciągnięci otoczką bakteryjno-katolicką, boicie się z niej wykluć i wy
                                        > jrzeć na świat, bo wszystko, co się poza nią znajduje, (całe piękno świata), t
                                        > o dla was są demony i piekło. Myśleć wolno wam tylko na tyle, na ile zezwala wa
                                        > m wasz "nieomylny" papier, pardon... papież , który co kilka lat zmienia swoją
                                        > nieomylną teorię. Płytki jest wasz katolicki światek. Ale nie przejmuj się, bo
                                        > na płyciźnie trudno jest utonąć, można tylko skostnieć.

                                        To wszystko co wyłuszczasz (bardzo ogólnikowo i chaotycznie) jest niezwykle ekscytujące i wnosi coraz więcej informacji co do twego stanu umysłowego – zapewniam cię jednak, że twój lekarz bardzo się ucieszy, gdy w ten sam sposób przed nim się otworzysz, ale niestety nic z tego co tu bełkotliwie wypisujesz nie jest prawdą, tylko wytworem twojej chorej wyobraźni :)
                                        • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.12.12, 18:16
                                          enrque111 napisał:
                                          > To wszystko co wyłuszczasz (bardzo ogólnikowo i chaotycznie) jest niezwykle eks
                                          > cytujące i wnosi coraz więcej informacji co do twego stanu umysłowego – z
                                          > apewniam cię jednak, że twój lekarz bardzo się ucieszy, gdy w ten sam sposób pr
                                          > zed nim się otworzysz, ale niestety nic z tego co tu bełkotliwie wypisujesz nie
                                          > jest prawdą, tylko wytworem twojej chorej wyobraźni :)

                                          Takiego rodzaju teksty piszą tacy, którym zabraknie argumentów.
                                          • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 07.12.12, 18:51
                                            marina0321 napisał(a):

                                            > enrque111 napisał:
                                            > > To wszystko co wyłuszczasz (bardzo ogólnikowo i chaotycznie) jest niezwyk
                                            > le eks
                                            > > cytujące i wnosi coraz więcej informacji co do twego stanu umysłowego 
                                            > 211; z
                                            > > apewniam cię jednak, że twój lekarz bardzo się ucieszy, gdy w ten sam spo
                                            > sób pr
                                            > > zed nim się otworzysz, ale niestety nic z tego co tu bełkotliwie wypisuje
                                            > sz nie
                                            > > jest prawdą, tylko wytworem twojej chorej wyobraźni :)
                                            >
                                            > Takiego rodzaju teksty piszą tacy, którym zabraknie argumentów.

                                            Przecież nie podałaś żadnych argumentów, tylko swoje chore przemyślenia !
                                        • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 08.12.12, 14:14
                                          > enrque111 napisał:
                                          > To wszystko co wyłuszczasz (bardzo ogólnikowo i chaotycznie) jest niezwykle eks
                                          > cytujące i wnosi coraz więcej informacji co do twego stanu umysłowego – z
                                          > apewniam cię jednak, że twój lekarz bardzo się ucieszy, gdy w ten sam sposób pr
                                          > zed nim się otworzysz, ale niestety nic z tego co tu bełkotliwie wypisujesz nie
                                          > jest prawdą, tylko wytworem twojej chorej wyobraźni :)

                                          Wiem, że masz problemy, jeśli chodzi o metaforyczne myślenie, ale nie przejmuj się; ludzie z sekty, do której należysz, tak mają.
                                          • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 09.12.12, 15:00
                                            marina0321 napisał(a):

                                            > > enrque111 napisał:
                                            > > To wszystko co wyłuszczasz (bardzo ogólnikowo i chaotycznie) jest niezwyk
                                            > le eks
                                            > > cytujące i wnosi coraz więcej informacji co do twego stanu umysłowego
                                            > 211; z
                                            > > apewniam cię jednak, że twój lekarz bardzo się ucieszy, gdy w ten sam spo
                                            > sób pr
                                            > > zed nim się otworzysz, ale niestety nic z tego co tu bełkotliwie wypisuje
                                            > sz nie
                                            > > jest prawdą, tylko wytworem twojej chorej wyobraźni :)
                                            >
                                            > Wiem, że masz problemy, jeśli chodzi o metaforyczne myślenie, ale nie przejmuj
                                            > się; ludzie z sekty, do której należysz, tak mają.

                                            Do sekty to raczej ty należysz, gdyż ja jestem członkiem Kościoła Powszechnego i wystrzegam się wszystkich sekciarzy twojego pokroju :)
            • bookworm Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 01.12.12, 13:46
              enrque111 napisał:

              > bookworm napisał:
              >
              > > Jeśli ewakinio będzie zwolenniczką in vitro, to czy zażądasz od niej akce
              > ptacji
              > > "katolickich poglądów" i in vitro jej zabronisz, czy nie? To jednak żąda
              > tej a
              > > kceptacji czy nie żąda?
              > Jeśli będę zwolennikiem zabijania chorych umysłowo, to czy zażądasz ode mnie ak
              > ceptacji "humanitaryzmu" i zabronisz eutanazji, czy nie ?

              Umiesz odpowiadać na pytania czymś innym niż pytanie?

              Jak zwykle manipulujesz (czego się można spodziewać to takiej nicku z taką stopką)
              Ja nie zabronię eutanazji ale zabronię mordowania.
              Nie rozróżniasz humanitarnej eutanazji (np. na żądanie chorego, cierpiącego) od mordowania żywych, narodzonych ludzi, doktorze Mengele?

              Czy swoim pytaniem chciałeś mi powiedzieć, że zażądasz do niej akceptacji Twoich poglądów?

              > A co ? Teraz dorośli są aż tak głupi, że tego nie zrozumieją ? Czyżbyś był na t
              > yle naiwny, że wierzysz w powstanie człowieka z ameby, samoożywienie martwego a
              > tomu oraz ewolucję, a za trudne jest ci do pojęcia stworzenie wszechświata i pi
              > ekła przez Wszechmogącego Boga ?

              To właśnie stworzenie wszechświata i piekła przez Wszechmogącego Boga jest banalnie proste i praktycznie nie wymaga wysiłku, właściwie każda próba uruchomienia szarych komórek i analizowanie wiedzy powszechnie dostępnej (nawet dla licealisty), nieodwołalnie prowadzi do wniosku, że z tym stworzeniem świata w 6 dni jest nie tak, ale to właśnie z tych samych powodów, tak łatwo Ci przychodzi akceptacja wersji Biblijnej.
              Proponuję książkę "Rzeka Genów" Richarda Dawkinsa, tak na początek. Potem popracujemy jeszcze nad Twoją "wiedzą".
              • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 03.12.12, 17:14
                bookworm napisał:

                > > > Jeśli ewakinio będzie zwolenniczką in vitro, to czy zażądasz od niej akceptacji
                > > > "katolickich poglądów" i in vitro jej zabronisz, czy nie? To jednak żąda tej
                > > > akceptacji czy nie żąda?
                > >
                > > Jeśli będę zwolennikiem zabijania chorych umysłowo, to czy zażądasz ode m
                > > nie akceptacji "humanitaryzmu" i zabronisz eutanazji, czy nie ?
                >
                > Umiesz odpowiadać na pytania czymś innym niż pytanie?

                Umiem a nawet potrafię i nieustannie to czynię udzielając odpowiedzi nawet na najbardziej kretyńskie pytania podobnych tobie lemingów. Tym razem zadałeś jednak tak kuriozalne zapytanie, że postanowiłem podjąć próbę wykrzesania z ciebie choćby minimum wysiłku umysłowego, celem refleksji nad powstaniem i trwaniem życia ludzkiego …… niestety, jak przystało na zaczadzonego lewacką propagandą leminga, samodzielnie myśleć nie potrafisz :)
                „In vitro” jest procederem eugenicznym, wartościującym życie ludzkie pod względem przydatności do życia, a więc dokładnie takim, jaki stosowały najbardziej totalitarne reżimy z nazistowskim na czele, więc nie ma tu nawet dyskursu, czy należy zachować jedno (wyselekcjonowane) życie kosztem innych i nie ma tu znaczenia, czy „zwolenniczką” tego niecnego procederu będzie ewakino, czy ktokolwiek inny.
                Teraz twoja kolej na odpowiedź na moje pytanie.

                > Jak zwykle manipulujesz (czego się można spodziewać to takiej nicku z taką stop
                > ką)
                > Ja nie zabronię eutanazji ale zabronię mordowania.
                Eutanazja jest mordowaniem i żadna ekwilibrystyka słowna tego nie zmieni. Pozbawianie kogoś życia jest zabójstwem, nawet jeśli ktoś sam się tego domaga.

                > Nie rozróżniasz humanitarnej eutanazji (np. na żądanie chorego, cierpiącego) od
                > mordowania żywych, narodzonych ludzi, doktorze Mengele?

                :) Wszelkie lewactwo ma dziwną manię przeinaczania pojęć, czy was tego uczą na jakichś kursach ? ….. „prawicą” nazywacie lewicowe ugrupowania typu PIS, „faszystami” szczerych patriotów odwołujących się do tradycji niepodległościowych, nie bacząc, że faszyzm był i jest ideologią lewicową, socjalistyczną i zawsze głosił poglądy niemal zbieżne z waszymi, jak choćby ów Mengele, który właśnie prowadził selekcję ludzi i eksperymentował na ich życiu, chcąc, tak jak ty upowszechnić aborcję i eutanazję :)
                Nie ma „humanitarnej eutanazji” – jest to eufemizm, mentalny zabieg, mający na celu bezrefleksyjne przyjęcie przez ludzi akceptacji zabijania słabych, chorych i niedołężnych – to samo wprowadzali hitlerowscy naziści, tylko nie ubierali tego w tak „szlachetne” słowa.

                > Czy swoim pytaniem chciałeś mi powiedzieć, że zażądasz do niej akceptacji Twoich
                > poglądów?

                To nie są tylko moje poglądy, lecz poglądy całej ludzkości od jej zarania – selekcjonowanie ludzi zawsze uważano za ohydne barbarzyństwo i zbrodnię. Akceptacja tego procederu świadczy o niesamowitej degeneracji społeczeństwa, które to propaguje, zwyrodnieniu moralnym i najbardziej odrażającym, antyludzkim wynaturzeniu. Dlatego wcale się nie dziwię, że ów proceder mógł się wylędz w umysłach duchowych spadkobierców Hitlera, Stalina oraz osobników o mentalności wspomnianego przez ciebie doktora Mengele.

                > > A co ? Teraz dorośli są aż tak głupi, że tego nie zrozumieją ? Czyżbyś był na
                > > tyle naiwny, że wierzysz w powstanie człowieka z ameby, samoożywienie martwego
                > > atomu oraz ewolucję, a za trudne jest ci do pojęcia stworzenie wszechświata
                > > i piekła przez Wszechmogącego Boga ?
                >
                > To właśnie stworzenie wszechświata i piekła przez Wszechmogącego Boga jest bana
                > lnie proste i praktycznie nie wymaga wysiłku, właściwie każda próba uruchomieni
                > a szarych komórek i analizowanie wiedzy powszechnie dostępnej (nawet dla liceal
                > isty), nieodwołalnie prowadzi do wniosku, że z tym stworzeniem świata w 6 dni j
                > est nie tak, ale to właśnie z tych samych powodów, tak łatwo Ci przychodzi akce
                > ptacja wersji Biblijnej.

                :) Jakoś przez tysiąclecia umysłowości znacznie bardziej rozwinięte od ciebie nie uważają tego faktu za prosty, wręcz przeciwnie – nikomu poza Bogiem to się nie udało (nawet w laboratoryjnej mikroskali), a ludzka wiedza w tym temacie wciąż jest bezsilna :)

                > Proponuję książkę "Rzeka Genów" Richarda Dawkinsa, tak na początek. Potem popra
                > cujemy jeszcze nad Twoją "wiedzą".

                Czytałem „Boga urojonego” Dawkinsa i to mi już wystarczy, aby stwierdzić, że jest to bardzo naiwny pseudonaukowiec :)
                Symptomatyczne zaś jest to, że nawet Dawkins zauważył: "Musimy uznać możliwość wyjścia na jaw nowych faktów, które zmuszą naszych następców z dwudziestego pierwszego stulecia do porzucenia darwinizmu, bądź też jego modyfikacji wprost nie do poznania" oraz "Współczesna fizyka uczy, iż prawda to coś daleko więcej niż jawi się ludzkiemu oku, czy też bardzo przecież ograniczonemu ludzkiemu rozumowi, który rozwinął się jak gdyby miał sobie radzić z obiektami średniej wielkości poruszającymi się ze średnią prędkością po Afryce" tu więc stwierdza, że człowiek ma jednak ograniczone pojmowanie świata.
                Polecę ci w drodze rewanżu lekturę opracowań naukowych: Stephena Gould’a, Petera Lipton’a, Karla Poppera, czy Martina Rees’a.
                Pracuj usilnie a może „prawda cię wyzwoli” :)



                bookworm napisał: 13:46 Dialog…

                > enrque111 napisał:
                >
                > > bookworm napisał:
                > >
                > > > Jeśli ewakinio będzie zwolenniczką in vitro, to czy zażądasz od niej akceptacji
                > > > "katolickich poglądów" i in vitro jej zabronisz, czy nie? To jednak żąda tej
                > > > akceptacji czy nie żąda?
                > >
                > > Jeśli będę zwolennikiem zabijania chorych umysłowo, to czy zażądasz ode m
                > > nie akceptacji "humanitaryzmu" i zabronisz eutanazji, czy nie ?
                >
                > Umiesz odpowiadać na pytania czymś innym niż pytanie?

                Umiem a nawet potrafię i nieustannie to czynię udzielając odpowiedzi nawet na najbardziej kretyńskie pytania podobnych tobie lemingów. Tym razem zadałeś jednak tak kuriozalne zapytanie, że postanowiłem podjąć próbę wykrzesania z ciebie choćby minimum wysiłku umysłowego, celem refleksji nad powstaniem i trwaniem życia ludzkiego …… niestety, jak przystało na oczadzonego lewacką propagandą leminga, samodzielnie myśleć nie potrafisz :)
                „In vitro” jest procederem eugenicznym, wartościującym życie ludzkie pod względem przydatności do życia, a więc dokładnie takim, jaki stosowały najbardziej totalitarne reżimy z nazistowskim na czele, więc nie ma tu nawet dyskursu, czy należy zachować jedno (wyselekcjonowane) życie kosztem innych i nie ma tu znaczenia, czy „zwolenniczką” tego niecnego procederu będzie ewakino, czy ktokolwiek inny.
                Teraz twoja kolej na odpowiedź na moje pytanie.

                > Jak zwykle manipulujesz (czego się można spodziewać to takiej nicku z taką stop
                > ką)
                > Ja nie zabronię eutanazji ale zabronię mordowania.
                Eutanazja jest mordowaniem i żadna ekwilibrystyka słowna tego nie zmieni. Pozbawianie kogoś życia jest zabójstwem, nawet jeśli ktoś sam się tego domaga.

                > Nie rozróżniasz humanitarnej eutanazji (np. na żądanie chorego, cierpiącego) od
                > mordowania żywych, narodzonych ludzi, doktorze Mengele?

                :) Wszelkie lewactwo ma dziwną manię przeinaczania pojęć, czy was tego uczą na jakichś kursach ? ….. „prawicą” nazywacie lewicowe ugrupowania typu PIS, „faszystami” szczerych patriotów odwołujących się do tradycji niepodległościowych, nie bacząc, że faszyzm był i jest ideologią lewicową, socjalistyczną i zawsze głosił poglądy niemal zbieżne z waszymi, jak choćby ów Mengele, który właśnie prowadził selekcję ludzi i eksperymentował na ich życiu, chcąc,
              • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 03.12.12, 17:22
                bookworm napisał:

                > Czy swoim pytaniem chciałeś mi powiedzieć, że zażądasz do niej akceptacji Twoich
                > poglądów?

                To nie są tylko moje poglądy, lecz poglądy całej ludzkości od jej zarania – selekcjonowanie ludzi zawsze uważano za ohydne barbarzyństwo i zbrodnię. Akceptacja tego procederu świadczy o niesamowitej degeneracji społeczeństwa, które to propaguje, zwyrodnieniu moralnym i najbardziej odrażającym, antyludzkim wynaturzeniu. Dlatego wcale się nie dziwię, że ów proceder mógł się wylędz w umysłach duchowych spadkobierców Hitlera, Stalina oraz osobników o mentalności wspomnianego przez ciebie doktora Mengele.

                > > A co ? Teraz dorośli są aż tak głupi, że tego nie zrozumieją ? Czyżbyś był na
                > > tyle naiwny, że wierzysz w powstanie człowieka z ameby, samoożywienie martwego
                > > atomu oraz ewolucję, a za trudne jest ci do pojęcia stworzenie wszechświata
                > > i piekła przez Wszechmogącego Boga ?
                >
                > To właśnie stworzenie wszechświata i piekła przez Wszechmogącego Boga jest bana
                > lnie proste i praktycznie nie wymaga wysiłku, właściwie każda próba uruchomieni
                > a szarych komórek i analizowanie wiedzy powszechnie dostępnej (nawet dla liceal
                > isty), nieodwołalnie prowadzi do wniosku, że z tym stworzeniem świata w 6 dni j
                > est nie tak, ale to właśnie z tych samych powodów, tak łatwo Ci przychodzi akce
                > ptacja wersji Biblijnej.

                :) Jakoś przez tysiąclecia umysłowości znacznie bardziej rozwinięte od ciebie nie uważają tego faktu za prosty, wręcz przeciwnie – nikomu poza Bogiem to się nie udało (nawet w laboratoryjnej mikroskali), a ludzka wiedza w tym temacie wciąż jest bezsilna :)

                > Proponuję książkę "Rzeka Genów" Richarda Dawkinsa, tak na początek. Potem popra
                > cujemy jeszcze nad Twoją "wiedzą".

                Czytałem „Boga urojonego” Dawkinsa i to mi już wystarczy, aby stwierdzić, że jest to bardzo naiwny pseudonaukowiec :)
                Symptomatyczne zaś jest to, że nawet Dawkins zauważył: "Musimy uznać możliwość wyjścia na jaw nowych faktów, które zmuszą naszych następców z dwudziestego pierwszego stulecia do porzucenia darwinizmu, bądź też jego modyfikacji wprost nie do poznania" oraz "Współczesna fizyka uczy, iż prawda to coś daleko więcej niż jawi się ludzkiemu oku, czy też bardzo przecież ograniczonemu ludzkiemu rozumowi, który rozwinął się jak gdyby miał sobie radzić z obiektami średniej wielkości poruszającymi się ze średnią prędkością po Afryce" tu więc stwierdza, że człowiek ma jednak ograniczone pojmowanie świata.
                Polecę ci w drodze rewanżu lekturę opracowań naukowych: Stephena Gould’a, Petera Lipton’a, Karla Poppera, czy Martina Rees’a.
                Pracuj usilnie a może „prawda cię wyzwoli” :)
    • marina0321 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 28.11.12, 22:55
      No...dialog wierzącego z ateistą, jak widać, jest możliwy, ale - czy przyniósł tu dla kogoś jakieś "owoce"? Ooo...tak. Każdy się "mocniej uzbroił"; nie przeczę, że ja też. Wszyscy jesteśmy walecznymi rycerzami i po każdej " walce" jeszcze bardzej zakuwamy nasze rycerskie łby.
      • yan.nick Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 30.11.12, 08:09
        Ja powiedziałbym to inaczej: po czarnej stronie mocy pojawiają się tacy jak np. Heniu, który dla zasady cię obrzyga zamiast dyskutować i twierdzi, że to on ma rację, a pisma NT będące konstruktem z pierwszych 4 wieków tej religii (nie wiem czy to właściwe określenie w tym miejscu, może sekty, ruchu religijnego) uważa za objawione i w tym momencie jest koniec dyskusji, bo kto twierdzi inaczej, ten nie jest godzien dyskusji.
        Natomiast po stronie tzw. racjonalnej też się pojawiają różni osobnicy, bardziej i mniej oczytani, bardziej i mniej logicznie myślący etc., czasem się denerwują opluwaniem przez Heniów i rezygnują z dyskusji.
      • enrque111 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 30.11.12, 20:35
        marina0321 napisał(a):

        > No...dialog wierzącego z ateistą, jak widać, jest możliwy, ale - czy przyniósł
        > tu dla kogoś jakieś "owoce"? Ooo...tak. Każdy się "mocniej uzbroił"; nie prz
        > eczę, że ja też. Wszyscy jesteśmy walecznymi rycerzami i po każdej " walce" jes
        > zcze bardzej zakuwamy nasze rycerskie łby.

        Poniekąd masz rację, ale zwracaj uwagę przede wszystkim na merytoryczne argumenty a nie na głupawe pytania i naiwną pyskówkę osobników, którzy o „wierze” mają równie wielkie pojęcie, jak o życiu seksualnym mrówek :)))
        • edico Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 05.12.12, 22:08
          I to pomimo tego, że w tej "wierze" tkwią ze wszystkimi ceremoniałmi od dzieciństwa. Problem leży w tym, że nie wielu religiantów ma odwagę nawet na refleksję nad wciśniętymi do ich świadomości strachami, grzechami, piekłami wyklęciami czy innymi egzorcyzmami w wypadku uruchomienia samodzielnego myślenia czy jakiejkolwiek refleksji. Przypomina to znane zasady tresury słonia.
        • grgkh Nie ma trudnych tematów - są ograniczenia umysłów 09.12.12, 14:52
          enrque111 napisał:


          > Poniekąd masz rację, ale zwracaj uwagę przede wszystkim na
          > merytoryczne argumenty a nie na głupawe pytania i naiwną
          > pyskówkę osobników, którzy o „wierze” mają równie wielkie pojęcie,
          > jak o życiu seksualnym mrówek :)))

          Pojęcie o takich tematach można mieć natychmiast. Wydało Ci się trudne, to podsuwam Ci linki:
          plfoto.com/zdjecie,przyroda,buzi-buzi,2095204.html
          wakacje2010.wordpress.com/2010/05/14/zycie-seksualne-mrowek/
          Merytoryczne pytanie:

          Jest wiele religii. Która jest prawdziwa i dlaczego właśnie ta? Na jakiej podstawie ODRZUCASZ istnienie innych bogów? Poproszę o dowód. Bez dowodu tak samo NA ZEWNĄTRZ CIEBIE "istnieją" wszyscy bogowie.

          Twój bożek jest dokładnie tak samo nieprawdopodobny jak inne boginki i bogowie. Bez dowodu nie istnieje prawda. Także prawda o bogach.
          • enrque111 Re: Nie ma trudnych tematów - są ograniczenia umy 09.12.12, 15:06
            grgkh napisał:

            > enrque111 napisał:
            >
            >
            > > Poniekąd masz rację, ale zwracaj uwagę przede wszystkim na
            > > merytoryczne argumenty a nie na głupawe pytania i naiwną
            > > pyskówkę osobników, którzy o „wierze” mają równie wielkie poj
            > ęcie,
            > > jak o życiu seksualnym mrówek :)))
            >
            > Pojęcie o takich tematach można mieć natychmiast. Wydało Ci się trudne, to pods
            > uwam Ci linki:
            > plfoto.com/zdjecie,przyroda,buzi-buzi,2095204.html
            > wakacje2010.wordpress.com/2010/05/14/zycie-seksualne-mrowek/
            > Merytoryczne pytanie:
            >
            > Jest wiele religii. Która jest prawdziwa i dlaczego właśnie ta? Na jakiej podst
            > awie ODRZUCASZ istnienie innych bogów? Poproszę o dowód. Bez dowodu tak samo NA
            > ZEWNĄTRZ CIEBIE "istnieją" wszyscy bogowie.
            >
            > Twój bożek jest dokładnie tak samo nieprawdopodobny jak inne boginki i bogowie.
            > Bez dowodu nie istnieje prawda. Także prawda o bogach.

            Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.
            Jeśli chodzi zaś o dowody, to zapytaj egzorcystów, albo jeszcze lepiej osoby opętane przez demony :)
            • grgkh Re: Nie ma trudnych tematów - są ograniczenia umy 10.12.12, 09:01
              enrque111 napisał:

              > grgkh napisał:

              > > Jest wiele religii. Która jest prawdziwa i dlaczego właśnie ta?
              > > Na jakiej podstawie ODRZUCASZ istnienie innych bogów?
              > > Poproszę o dowód. Bez dowodu tak samo NA ZEWNĄTRZ CIEBIE
              > > "istnieją" wszyscy bogowie.
              > >
              > > Twój bożek jest dokładnie tak samo nieprawdopodobny
              > > jak inne boginki i bogowie.
              > > Bez dowodu nie istnieje prawda. Także prawda o bogach.
              >
              > Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz,

              O wszystkich bogach, w wśród nich także o Twoim.

              > ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem
              > (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję),

              Tylko tyle potrafisz - obrażać innych - oto moralność katolicka, jednej z najohydniejszych religii.

              > że żadnego nie ma,

              Udowodnij, że nie ma. I udowodnij, że TYLKO Twój bóg istnieje.

              > a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

              A więc udowodnij, że Twój demon istnieje.

              > Jeśli chodzi zaś o dowody, to zapytaj egzorcystów,
              > albo jeszcze lepiej osoby opętane przez demony :)

              To Ty twierdzisz, że ten Twój demon istnieje, a więc poprzyj to dowodem. Bez dowodu nie ma istnienia.
              • wariant_b Re: Nie ma trudnych tematów - są ograniczenia umy 10.12.12, 10:35
                grgkh napisał:
                > ... I udowodnij, że TYLKO Twój bóg istnieje.

                Bo nie ważne czyje co je, ważne to je, co je moje!
                www.youtube.com/watch?v=82HzNBTGxoA
              • enrque111 Re: Nie ma trudnych tematów - są ograniczenia umy 10.12.12, 19:57
                grgkh napisał:

                > > > Jest wiele religii. Która jest prawdziwa i dlaczego właśnie ta?
                > > > Na jakiej podstawie ODRZUCASZ istnienie innych bogów?
                > > > Poproszę o dowód. Bez dowodu tak samo NA ZEWNĄTRZ CIEBIE
                > > > "istnieją" wszyscy bogowie.
                > > >
                > > > Twój bożek jest dokładnie tak samo nieprawdopodobny
                > > > jak inne boginki i bogowie.
                > > > Bez dowodu nie istnieje prawda. Także prawda o bogach.
                > >
                > > Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz,
                >
                > O wszystkich bogach, w wśród nich także o Twoim.

                Nie mam żadnego boga.

                > > ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem
                > > (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję),
                >
                > Tylko tyle potrafisz - obrażać innych - oto moralność katolicka, jednej z najoh
                > ydniejszych religii.

                To jest tylko twoja opinia, jak najbardziej błędna i wręcz głupia.

                > > że żadnego nie ma,
                >
                > Udowodnij, że nie ma. I udowodnij, że TYLKO Twój bóg istnieje.

                :) Udowodnij, że nie jesteś kretynem. Nie mam żadnego boga.

                > > a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.
                >
                > A więc udowodnij, że Twój demon istnieje.

                Nie mam żadnych demonów, to wszyscy poganie wierzą, że są one ich bogami.

                > > Jeśli chodzi zaś o dowody, to zapytaj egzorcystów,
                > > albo jeszcze lepiej osoby opętane przez demony :)
                >
                > To Ty twierdzisz, że ten Twój demon istnieje, a więc poprzyj to dowodem. Bez do
                > wodu nie ma istnienia.

                Nie mam żadnego demona, a jeśli chcesz coś się na ich temat dowiedzieć, to porozmawiaj z egzorcystami, lub rodzinami ofiar demonów – relacje znajdziesz również w Internecie.
                • grgkh Re: Nie ma trudnych tematów - są ograniczenia umy 10.12.12, 20:19
                  Udowodnij, ze tylko Twój demon/bóg istnieje, a inne demony/bogowie nie istnieją.
            • privus Re: Nie ma trudnych tematów - są ograniczenia umy 19.12.12, 17:13
              > enrque111 napisał:

              > ... już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), ż
              > e żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o de
              > monach.
              > Jeśli chodzi zaś o dowody, to zapytaj egzorcystów, albo jeszcze lepiej osoby op
              > ętane przez demony :)

              Skoro diecezjalni egzorcyści doradzający biskupom mają trudności z odróżnieniem boga od demona, to nie bardzo wiem, w czym widzisz problem oprócz swojej katechezy :)
    • caroli_ne_86 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 20.01.13, 09:42
      vacia napisała:
      > Czy więc dialog wierzącego z ateistą jest niemożliwy?
      > Dialog jest możliwy o ile dyskutanci nie stosują szyderstw i wyzwisk . Chrześci
      > janin z założenia nie może sięgnąć do wyzwisk, bo wybrał Boga i miłość, ale ate
      > ista może i robi to z wielką przyjemnością szczególnie na tym forum.
      > Szkoda, mogłoby rozwinąć się tyle ciekawych dyskusji światopoglądowych ale tona
      > w szambie.

      Dialog jest możliwy,uwierz mi i takie dyskusje kiedyś tu były i nigdy żaden z piszących tu ateistów nie obrzucił mnie wyzwiskami.
      Czy Twój watek zachęca do dyskusji?

      Vaciu,wszystko bierze się z braku zrozumienia dla ...'inności''
      • vacia Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 20.01.13, 17:14
        > Dialog jest możliwy,uwierz mi i takie dyskusje kiedyś tu były i nigdy żaden z p
        > iszących tu ateistów nie obrzucił mnie wyzwiskami.

        Gdybyś była pobożną chrześcijanką i chciała otwarcie się na tym forum do tego przyznać nie uszło by ci to na sucho ale jeśli każdemu piszesz tu komplementy, z każdym się zgadzasz to owszem możesz uniknąć wyzwisk. Akceptacja inności nie oznacza braku własnych poglądów, poza tym nie zawsze można inność akceptować jeśli wskutek tej inności ktoś cierpi.

    • caroli_ne_86 Re: Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy? 20.01.13, 21:40
      Nie interesują mnie argumenty ad personam- bo to nie są argumenty jedynie wyraz bezradności.
      Vaciu:)
      Nie należę do żadnej religii ,jestem osobą poszukującą ...wątpiącą o czym wielokrotnie pisałam i z pewnością wiedzą Ci,którzy na tym forum kiedyś- trzy,cztery lata temu- pisali a nawet piszą nadal :)

      Bardzo bliska jest mi filozofia buddyjska,skoncentrowana na przemianie ..człowieka

      Wspominam miło ciekawą dyskusję z ...'grgkh" chyba sprzed 4 lat? również ciepło wspominam "opornik4", 'zuq1",'krytykantka07"i wielu innych mimo ,że nasze poglądy bardzo się różnią:)wiele osób z tego forum- katolicy, ateiści,śJ -starali sie odpowiedzieć na zadawane pytania,rozwiązać wątpliwości w moim wątku "Biblia",zwłaszcza "kolter-xl:) wtedy jeszcze jako kolter_hugh ale nie tylko w tym wątku.. i za to raz jeszcze dziękuję

      Raz w roku albo i rzadziej odwiedzam to miejsce,mam do niego duży sentyment:)
      Życzę ciekawych, merytorycznych dyskusji.
      ..pozdrowienia..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka