Dodaj do ulubionych

ŚWIADOMOŚĆ cz.1

20.02.13, 19:05
Ostrzeżenie!

Tekst ten jest napisany z poziomu umysłu, który pragnie opisać coś o czym nie ma pojęcia zielonego; jedynie domyśla się, że coś takiego może istnieć. Na podstawie różnych przesłanek próbuje dotrzeć do granicy, by ją przekroczyć, lecz jest to niemożliwe, bo to się nie zdarza na zawołanie, to się nie zdarza również gdy uporczywie szukasz – prawdopodobnie zdarza się to przypadkiem.


UJĘCIE PRAGMATYCZNE

I tylko z takim mamy do czynienia opisując cokolwiek. Naukowiec nigdy całkowicie nie zrozumie! Będzie się zbliżał i zbliżał ale nigdy do końca nie pozna. Jest analitykiem; rozdziela, izoluje! Odizolowane elementy badane są w „laboratoryjnych” warunkach! Nie są badane w naturalnych warunkach, gdzie działa milion i ta „jedna” dodatkowa zmienna z której nigdy nie zdaje sobie badacz sprawy. Zatem obiekt badany jest w sposób wybiórczy, co powoduje, że wynik to tylko pewne prawdopodobieństwo, tak jak to, że związek małżeński tylko śmierć zakończy. Gdy oglądam sobie programy naukowe na Discovery albo Da Vinci learning z przymrużeniem oka i ucha przyjmuję informacje na temat wszechświata i tego co było kilka miliardów lat temu i tego co będzie. Są dla mnie niewiarygodni choćby ze względu na to, że w sierpniu gdy byłem nad morzem miał być upał od rana do wieczora, a było pochmurnie. To jak mam wierzyć, że ileś tam milionów lat temu było tak i tak, a za miliard lat słońce zgaśnie, skoro pogody na tydzień do przodu nie potrafią przewidzieć? To proste! Meteorolodzy biorą pod uwagę kilka/kilkanaście zmiennych i prognozują pogodę, a wystarczy że motylek zatrzepocze skrzydełkami, chrząszcz pierdnie, 100 znudzonych mężatek o jednym czasie przeżyje orgazm swojego życia z facetem spotkanym w dyskotece i już mamy porządny nocny wiatr, który całą tą ich prognozę przewieje do Niemiec, a Hans z Gitą znów będą mieli udanego grilla z wędlinkami za 3 ojro z Aldika. Naukowcy tacy jak Einstein zawsze zakładali, że może istnieć coś jeszcze, coś czego nie można poznać. Konstruktorzy mojego syntezatora (Yamaha Cs 6x) zaopatrzyli go w funkcję, która dziś jest bezużyteczna; będzie można z niej skorzystać w przyszłości, jeśli inni elektronicy opracują nową technologię, a sami jeszcze nie wiedzą jaką! Może to tylko taki bajer marketingowy żeby mnie zszokować po przeczytaniu instrukcji, a może naprawdę coś wymyślą za jakiś czas i np. będę mógł tworzyć muzykę, której dźwięki niejednokrotnie mi się śniły? Albo muza na nim generowana dziś, będzie słyszalna 14 miliardów lat temu? Hehe.
Obserwuj wątek
    • filozof35 Re: ŚWIADOMOŚĆ cz.2 20.02.13, 19:06
      Jedna teoria jest obalana, a w jej miejsce powstają następne. Człowiek który żyje średnio 75 lat i gromadzi wiedzę w tym czasie, chce poznać świat od samego jego początku! Szaleństwo! Po co? Ciągle coś nowego wymyślają, a za jakiś czas okazuje się to nic nie warte. Nauka jest wspaniała, ale tylko wtedy gdy nie wykracza poza praktykę! Koło, żarówka, lodówka, komputery, zapis audio/video, to wszystko daje wymierne korzyści, sprawia że życie jest słodsze, wygodniejsze, przyjemniejsze. Jednak gdy teoretyzujesz i nie masz możliwości sprawdzić efektów swojej teorii – jesteś tylko teoretykiem po prostu. Tak po prostu. Tak jak Ja teraz;) Tego co było 14 miliardów lat temu się nigdy nie dowiemy! Nie można sprawdzić tych teorii, bo musielibyśmy się przenieść w czasie. A może wiemy? A może Ci co prowadzą te badania byli tam? Może 14 miliardów lat temu, po setnej już wojnie światowej i narodzeniu kolejnej cywilizacji od kamienia łupanego, po przyjęciu kolejnego wcielenia, zostały im resztki w pamięci jak „cienie” na sformatowanych dyskach i są odtwarzane? Jakiś czas temu ktoś mi powiedział, że reinkarnacja to nie jest kwestia wiary lecz doświadczenia. Hmm, zakładam więc, że osoba ta doświadczyła tego – pamięta swoje poprzednie żywoty. Ja póki co nie wiem tego, nie wierzę w to, bo po prostu tego nie doświadczyłem. Moje ględzenie na temat reinkarnacji, która jest dla mnie hipotezą i domysłami i tak nie wywoła żadnej reakcji w osobie, która naprawdę tego doświadczyła (jeżeli takie osoby rzeczywiście istnieją). Osoby natomiast, które w coś wierzą, bo o tym przeczytali albo ktoś im powiedział i przyjęli to jako prawdę, będą zaciekle bronić swoich wierzeń, a reakcje na mój – powiedzmy – inny punkt widzenia będą różne; szyderczy śmiech, obrażanie się, wyzwiska, agresja, nawet po mordzie mogę dostać. Tak na dobrą sprawę jest niewiadomych mnóstwo, a póki co, to największym moim zmartwieniem jest: którą koszulę ubiorę na następne disco i jak zabrać się za coraz bardziej kapryśne i kręcące nosem małolaty ;) Ostatnio nie idzie mi w tym zakresie, gdyż przebywam od jakiegoś już czasu w dolinie, gdzie jak śpiewaliśmy w podstawówce – rolnik jest sam. Gdy rolnik przebywa w dolinie, drugi człowiek momentalnie to wyczuwa i jeśli jest wesołą i fajną dziewczyną (nie interesują mnie bowiem zakompleksione i smutne dziewczyny) ucieka gdzie pieprz rośnie, by nie mieć do czynienia ze smutnym facetem. Nie martwię się jednak tym zbytnio, gdyż proste nauki statystyczne mówią, że każda seria się kiedyś kończy. Skończy się również przebywanie w dolinie i słońce zaświeci, a tymczasem pozwalam dolinie po prostu być i ze spokojem grabarza się jej tylko przyglądam i nie szarpię się z nią. Mój kolega po rozwodzie był tak zdołowany przez 5 lat, że nie było możliwości jakiegokolwiek kontaktu z płcią piękną, a facet przystojny i tzw. dobra partia. Teraz, gdy z nim ostatnio rozmawiałem, mówi że od dziewczyn nie może się opędzić, po prostu nie starcza mu czasu na skosztowanie wszystkiego co się przydarza. Jest to bardzo proste do wytłumaczenia. Mowy ciała nie da się wyćwiczyć; gdy jesteś czymś zmartwiony Twoje ciało to pokazuje otoczeniu, a ludzie lubią zwycięzców, silnych ludzi. Dziewczyna gdy widzi uśmiechniętego i wyluzowanego faceta, który otoczony jest masą kolegów z którymi swobodnie sobie rozmawia, zaczyna się tym interesować – Oooo to musi być gość! Facet sobie ewidentnie daje radę w życiu. Facet taki obiecuje całkiem fajną przyszłość we dwoje ;) Wiem o czym piszę, gdyż takie sytuacje potrafiłem sobie zaaranżować gdy byłem w formie, a i zachowywałem na tyle spokoju by móc swobodnie obserwować co się wokół mnie dzieje. To fascynujące jakie to wszystko jest proste; wprowadzasz się w stan – powiedzmy - „prawdziwie męskiego luzu i spokoju” dodajesz uśmiech tak jakby świat był czymś co należy do ciebie i widzisz świecące oczka i ręce poprawiające włosy. Wtedy w odpowiednim momencie podbijasz, chwytasz za rączkę i 2 na 1 w rytm Modern talking staje się faktem. Poznałem w ten sposób mnóstwo dziewcząt. Ostatnio jednak, jak zaznaczyłem nie idzie mi, a jest to związane z odczuciem pewnego rodzaju pustki. Czegoś brakuje. Według teorii transserfingu człowiek porusza się w swoim życiu po liniach. Są to równoległe linie (o ile dobrze pamiętam) i są linie – powiedzmy – dobre i te złe. One są blisko siebie, a rzecz polega na tym by dostać się na tą dobrą. Gdy w końcu przeskoczysz na dobrą, kaskadowo zaczynają przytrafiać się fajne rzeczy. I tak sobie człowiek skacze z jednej na druga linię podczas swojego żywota. Dobra, ale odbiegłem już troszkę od tematu.
      • filozof35 Re: ŚWIADOMOŚĆ cz.3 20.02.13, 19:08
        Tyle już napisałem, ale o jaką świadomość mi w ogóle chodzi? Świadomość to słowo i może mieć różne znaczenia; wszystko zależy od interpretacji słuchacza/czytelnika. Człowiekiem świadomym może być np. człowiek przytomny. Gdy jest nieprzytomny np. po wypadku samochodowym, mówi się, że nie odzyskał świadomości. Albo gdy się komuś coś tłumaczy, a potem się go pyta czy zrozumiał i jest świadom np. błędów, które popełnił. Jest mnóstwo znaczeń i interpretacji na jedno słowo, ale nie o taką świadomość mi chodzi.

        Załóżmy, że dziecko, które przychodzi na świat to niezapisana tablica – czyli powiedzmy ciało i „pusta” głowa. Ale to dziecko to nie tylko ciało; pracujący mózg, serce, nogi i ręce. Może to jeszcze „coś”, a umysł, który zaczyna interpretować świat od samych narodzin, czy nawet poczęcia, zaczyna powolutku zakłócać to coś. Zakłócenia na początku są cichutkie jak w samochodowym radiu, gdy zbliżamy się do granicy strefy nadawania. Potem są już coraz większe, aż w końcu słychać tylko szum. Doświadczenie tej świadomości, w dorosłym już życiu, odczucie jej jest tym czego wszyscy szukają. To powrót do czystej „matrycy” noworodka z poziomu nabytej wiedzy, czyli wszystkich śmieci. Nazywają to przebudzeniem lub oświeceniem. Pisanie o tym wydaje się nie mieć większego sensu, bo po 1. Nie można opisać czegoś czego się nie zna (jeśli o mnie chodzi), a po 2. Nawet gdy się zna, to jak opiszesz coś zupełnie nowego osobie, która rozumuje świat za pomocą znanych już pojęć przypisanych konkretnym znanym już zjawiskom? To tak jak byś głuchemu od urodzenia próbował namalować obraz przedstawiający IX Symfonię Beethovena. Jest to w jakiś sposób – powiedzmy – nakreślenie/przedstawienie czegoś wywołującego emocje, ale nigdy nie będzie to ta symfonia, którą osobiście osoba głucha mogłaby posłuchać. Dlaczego Ja, osoba pragmatyczna, próbuje pisać o czymś, o czym nie ma zielonego pojęcia? Bo tak jak wielu ludzi (nie chcę się porównywać do Einsteina! Hehe) zostawiam sobie bufor bezpieczeństwa – miejsce na tą „jedną” niewiadomą, tą jedną zmienną, która niweczy wszelkie obliczenia i powoduje, że to co już wiemy nie jest w stanie w jakikolwiek sposób pomóc nam zrozumieć świat. Możemy go jedynie uczynić wygodniejszym i nic więcej! Zrozumienie świata jest niemożliwe jeszcze z innej przyczyny. Badacz obserwujący jakieś zjawisko, np. ornitolog jest tylko stojącym z boku obserwatorem, gdzie po obserwacji analizuje zapiski i wyciąga wnioski. Człowiek jest częścią bytu i nie jest w stanie odseparować się od życia – być obiektywnym. Jest w to zaangażowany jak obserwowane ptaki. Jest ptakiem, nie obserwatorem. Ptak prawdopodobnie ma to w dupie, nie jest zainteresowany rozwiązaniem zagadki swojego istnienia. Po prostu robi sobie gniazdko, składa jajeczka i śpiewa sobie rano w lesie jak zbierasz grzyby.

        Czym jest zatem Świadomość? I czy w ogóle taka świadomość istnieje

        Nie wiem, na pewno nie jest tym wszystkim co napisałem wyżej :)

        Zapraszam do mnie na fejsika

        Słynny Filozof
        • siewca77 Re: ŚWIADOMOŚĆ cz.3 15.04.13, 19:49
          Super teksty, sam pisze na podobny temat - zapraszam do mnie na fejsika, wybiana lajkow:)
          www.facebook.com/pages/CyberJogin/489692311092621

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka