Dodaj do ulubionych

Zycie wieczne

22.08.13, 11:55
Jesli kochasz zycie to jedynie wiara w Jezusa, zbawiciela je zapewni i to zycie wieczne.
Niby to nie jest trudne ale wymaga pewnych zmian w zyciu.
Obserwuj wątek
    • exwir Re: Zycie wieczne 22.08.13, 13:17
      A co z ludźmi, którzy umarli przed 30 r.n.e.?
      Co z wyznawcami innych religii, w tym starożytnych?
      Czy Jezus wtrąci ich dusze do piekła, czy tylko nie wpuści do raju? Rozumiem, że nie osiągną życia wiecznego.
      Byłem katolikiem, teraz jestem agnostykiem, ale chcę odnaleźć do Boga. Dla mnie Jahwe i Jezus, to tylko nieudolne wyobrażenia ludzi o Bogu (Bogach?).

      PS. Jakiego jesteś wyznania?
      • sclavus Re: Zycie wieczne 22.08.13, 13:29
        nie zauważyłeś? :D:D:D
        polsko-katolickiego przecie!!!
      • vacia Re: Zycie wieczne 22.08.13, 14:30
        exwir napisał(a):

        > A co z ludźmi, którzy umarli przed 30 r.n.e.?
        > Co z wyznawcami innych religii, w tym starożytnych?

        Bogu zalezy na ludziach, dlatego Jezus oddal zycie za wszystkich, za tych ze starozytnego swiata i innych religii tez ,za prawych i nieprawych. Ale kto ozyje ,zdecyduje o tym Jahwe
        • exwir Re: Zycie wieczne 22.08.13, 14:42
          Problem ze Świadkami Jehowy jest taki, że chcą udowadniać prawdziwość Biblii przy pomocy słów z Biblii. Czasem z nimi dyskutuję i oni odpowiedzi znajdują w cytatach biblijnych a nie we własnym umyśle. A przecież umysł człowieka musi być cząstką umysłu Boga. To nie jest dobra droga.

          Jeszcze gorzej jest z ateistami i ich dogmatami. Ich religia, czyli monizm materialny zakłada istnienie tylko materii i energii. Chcą to udowodnić tzw. zmysłami i rozumem, który jest wg nich efektem reakcji chemicznych i fizycznych w mózgach. Materia ma zbadać materię?
          • sclavus Re: Zycie wieczne 22.08.13, 20:54
            jakież te dogmaty ateizmu są? :D:D:D
            I o który monizm ci chodzi???
            (nawiasem, to o monizm można by posądzić ... kościół (innych religii też!) katolicki)
            • exwir Re: Zycie wieczne 23.08.13, 11:48
              sclavus napisał:

              > jakież te dogmaty ateizmu są? :D:D:D
              > I o który monizm ci chodzi???
              > (nawiasem, to o monizm można by posądzić ... kościół (innych religii też!)
              > katolicki)


              Podstawowy dogmat materialistów/pozytywistów głosi, że jedynie prawdziwą wiedzą jest wiedza naukowa, która może być zdobyta tylko dzięki pozytywnej weryfikacji teorii za pomocą empirycznej metody naukowej. Tylko mędrca szkiełko i oko!
              Inny mówi, że istnieje tylko materia i energia. Jest ich sporo ale nie mam zebranych tych bzdurek ;)

              Monizmy można wyróżnić 3, duchowy, materialny i mój ulubiony panteistyczny (np. Spinoza).
              KK to typowa religia dualistyczna, przyjmuje, że istnieje zarówno materia jak i duch.
      • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 08.09.13, 13:17
        exwir napisał(a):

        > A co z ludźmi, którzy umarli przed 30 r.n.e.?
        > Co z wyznawcami innych religii, w tym starożytnych?
        > Czy Jezus wtrąci ich dusze do piekła, czy tylko nie wpuści do raju? Rozumiem, ż
        > e nie osiągną życia wiecznego.
        > Byłem katolikiem, teraz jestem agnostykiem, ale chcę odnaleźć do Boga. Dla mni
        > e Jahwe i Jezus, to tylko nieudolne wyobrażenia ludzi o Bogu (Bogach?).

        Na to wygląda, i żebyż kapłani chcieli wyznać tę prawdę przed współbraćmi i siostrami,
        by było wszystko ok., tak mi się zdaje.


        > PS. Jakiego jesteś wyznania?

        Wierzę tylko w prawdę, czyli w czas i przestrzeń.

        zdar
        przemysl.variedad

        Ps. Co trzeba zrobić, żeby przebyć drogę z punktu A do punktu B ?

    • sclavus Re: Zycie wieczne 22.08.13, 13:27
      ... nic a nic mi to nie przeszkadza - żyj sobie wiecznie... a nawet dwa i trzy razy wiecznie...
      PeeS - o którym Jezusie mówisz? O tym ze Świebodzina???
      ... cóż za megalomania z jego strony :D:D:D:D:D
      • pocoo Re: Zycie wieczne 22.08.13, 13:59
        sclavus napisał:

        > ... nic a nic mi to nie przeszkadza - żyj sobie wiecznie... a nawet dwa i trzy
        > razy wiecznie...
        > PeeS - o którym Jezusie mówisz? O tym ze Świebodzina???
        > ... cóż za megalomania z jego strony :D:D:D:D:D
        Oj, sclavus.Ten Jezus vaci nie interesuje.Vacia jest Świadkiem Jehowy.
        • sclavus Re: Zycie wieczne 22.08.13, 20:42
          ... aaaaaaaaa... no, to rzeczywiście ;)
          Jezus - Jahwe... jeden diabeł :D
    • pocoo Re: Zycie wieczne 22.08.13, 14:03
      vacia napisała:

      > Jesli kochasz zycie to jedynie wiara w Jezusa, zbawiciela je zapewni i to zycie
      > wieczne.
      > Niby to nie jest trudne ale wymaga pewnych zmian w zyciu.

      Vaciu,Ty chcesz żyć wiecznie? Ja nie.Absolutnie nie i nie mam zamiaru czegokolwiek zmieniac w swoim życiu.Nie widzę powodu aby zmieniać się lub coś na gorsze.
      • vacia Re: Zycie wieczne 22.08.13, 14:32
        Pocoo, jesli teraz chcesz zyc to i wiecznie.
        Zycie to przeciwienstwo smierci.
      • vacia Re: Zycie wieczne 22.08.13, 14:34
        pocoo napisała:

        Nie widzę powodu aby zmieniać się lub coś na gorsze.

        Zmiany na lepsze to rozwijanie swojej osobowosci, nie wierze ze nie pragniesz rozwoju osobistego
        • sclavus Re: Zycie wieczne 22.08.13, 20:48
          wiara w gusła, to cofanie się :D:D:D:D
          Nie wiedziałaś?
          To teraz wiesz!!!
        • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 08.09.13, 13:40
          vacia napisała:

          > pocoo napisała:
          >
          > Nie widzę powodu aby zmieniać się lub coś na gorsze.
          >
          > Zmiany na lepsze to rozwijanie swojej osobowosci, nie wierze ze nie pragniesz r
          > ozwoju osobistego

          To zależy w czym konkretnie...
          Na ten przykład większa wiedza wymusza działanie.
          A co ma zrobić ktoś leniwy, kto jednak lubi poznawać świat ? :o/

          zdar
          przemysl.variedad

          Ps. Jeśli na ten przykład poznałem, że ktoś kłami w żywe oczy,
          to co niby z tym mam zrobić ? Zachować dla siebie ?
          No i jest wewnętrzny konflikt, bo prawda domaga się,
          by ją wyjawić.
          A może lepiej ją zgasić tym: "wiem, że nic nie wiem" i już ?


    • snajper55 Re: Zycie wieczne 22.08.13, 14:03
      vacia napisała:

      > Jesli kochasz zycie to jedynie wiara w Jezusa, zbawiciela je zapewni i to zycie
      > wieczne.
      > Niby to nie jest trudne ale wymaga pewnych zmian w zyciu.

      Jeśli kochasz życie to jedynie wiara w Allaha, zbawiciela je zapewni i to życie wieczne.
      Niby to nie jest trudne ale wymaga pewnych zmian w życiu.

      Albo wiara w Buddę. Lub Zeusa.

      S.
      • vacia Re: Zycie wieczne 22.08.13, 14:37
        Snajper
        Smiej sie ale do czasu, jednak to Judaizm objawil nam Boga a potem pojawil sie Chrystus, Jslam temu nie zaprzecza ale dla nich Jezus jest wielkim prorokiem, a nie Synem Bozym, jednak to Jezus jako pierwszy zmartwychwstal a nie nikt inny.
        • pvf Re: Zycie wieczne 22.08.13, 14:41
          vacia napisała:

          > jednak to Jezus jako pierwszy zmartwychwstal a nie nikt inny

          No nie wiem. A Łazarz to co?
          Że nie wspomnę tych od ugandyjskiego księdza...
        • snajper55 Re: Zycie wieczne 22.08.13, 15:56
          vacia napisała:

          > Snajper
          > Smiej sie ale do czasu, jednak to Judaizm objawil nam Boga a potem pojawil sie
          > Chrystus, Jslam temu nie zaprzecza ale dla nich Jezus jest wielkim prorokiem,
          > a nie Synem Bozym, jednak to Jezus jako pierwszy zmartwychwstal a nie nikt inny.

          Ja się nie śmieję. Chcesz wierzyć aby zasłużyć sobie na życie po śmierci? Ale musisz się zdecydować w którego boga zainwestować. Jeśli się pomylisz i źle obstawisz, to całe życie zgodne z wymogami jakiejś religii jak psu pod ogon. Będziesz się modlić do, powiedzmy, Allaha, a po śmierci zaciągną cię przed oblicze Buddy. No i okaże się, że całe życie grzeszyłaś zamiast żyć cnotliwie. Bo co w jednej religii jest cnotą, w drugiej może być grzechem.

          S.
          • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 08.09.13, 11:51
            snajper55 napisał:

            > vacia napisała:
            >
            > > Snajper
            > > Smiej sie ale do czasu, jednak to Judaizm objawil nam Boga a potem pojawi
            > l sie
            > > Chrystus, Jslam temu nie zaprzecza ale dla nich Jezus jest wielkim prorok
            > iem,
            > > a nie Synem Bozym, jednak to Jezus jako pierwszy zmartwychwstal a nie nik
            > t inny.
            >
            > Ja się nie śmieję. Chcesz wierzyć aby zasłużyć sobie na życie po śmierci? Ale m
            > usisz się zdecydować w którego boga zainwestować. Jeśli się pomylisz i źle obst
            > awisz, to całe życie zgodne z wymogami jakiejś religii jak psu pod ogon. Będzie
            > sz się modlić do, powiedzmy, Allaha, a po śmierci zaciągną cię przed oblicze Bu
            > ddy. No i okaże się, że całe życie grzeszyłaś zamiast żyć cnotliwie. Bo co w je
            > dnej religii jest cnotą, w drugiej może być grzechem.

            Jest jeszcze i taka możliwość, że kapłani kłamią, co wcale nie byłoby takie dziwne.
            No więc może życie wieczne jest dla każdej jaźni bez względu na to, w jakiego boga
            wierzy i którym kapłanom ?
            :)
            By było bardzo zabawnie, nie uważasz ?

            zdar
            przemysl.variedad
            >
            > S.
            • snajper55 Re: Zycie wieczne 08.09.13, 11:55
              przemysl.variedad napisała:

              > Jest jeszcze i taka możliwość, że kapłani kłamią, co wcale nie byłoby takie dzi
              > wne.
              > No więc może życie wieczne jest dla każdej jaźni bez względu na to, w jakiego b
              > oga
              > wierzy i którym kapłanom ?
              > :)
              > By było bardzo zabawnie, nie uważasz ?

              I jakie zgodne z naturą, która wszystkich traktuje jednakowo.

              S.
              --
              Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
              Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
              • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 08.09.13, 12:12
                snajper55 napisał:

                > przemysl.variedad napisała:
                >
                > > Jest jeszcze i taka możliwość, że kapłani kłamią, co wcale nie byłoby tak
                > ie dzi
                > > wne.
                > > No więc może życie wieczne jest dla każdej jaźni bez względu na to, w jak
                > iego b
                > > oga
                > > wierzy i którym kapłanom ?
                > > :)
                > > By było bardzo zabawnie, nie uważasz ?
                >
                > I jakie zgodne z naturą, która wszystkich traktuje jednakowo.

                Niby sprawiedliwie, ale jakoś strasznie w sumie okrutnie.
                No i to prawo silniejszego do wszystkiego w ekosystemie...
                Trochę mi to nie leży.
                >
                > S.
                > --

                zdar
                przemysl.variedad

                Ps. A może punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia.
                Czyli jeśli będę najsilniejszy w ekosystemie, to może zmienię zdanie ?
                :)
      • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 12.09.13, 23:55
        snajper55 napisał:

        > vacia napisała:
        >
        > > Jesli kochasz zycie to jedynie wiara w Jezusa, zbawiciela je zapewni i to
        > zycie
        > > wieczne.
        > > Niby to nie jest trudne ale wymaga pewnych zmian w zyciu.
        >
        > Jeśli kochasz życie to jedynie wiara w Allaha, zbawiciela je zapewni i to życie
        > wieczne.

        A więc o to w sumie chodzi wszystkim religiom, tak ?


        > S.
    • kolter-xl Re: Zycie wieczne 22.08.13, 15:43
      vacia napisała:

      > Jesli kochasz zycie to jedynie wiara w Jezusa, zbawiciela je zapewni i to zycie
      > wieczne.
      > Niby to nie jest trudne ale wymaga pewnych zmian w zyciu.

      Pewnych zmian ? nie pij ja zaczynasz pisać toż to rewolucja w życiu każdego normalnego człowieka.
    • piwi77.0 Chyba wolę życie bezwietrzne. /nt 22.08.13, 15:52
      • pocoo Re: Chyba wolę życie bezwietrzne. /nt 22.08.13, 18:22
        Nawet w upalny dzień?
        A morska bryza?
    • privus No to Bóg da Ci popalić!!! 22.08.13, 19:18
      Przecież dekalog mówi o jednym Bogu a nie formach interpretacji katolickich.
      • exwir Re: No to Bóg da Ci popalić!!! 22.08.13, 21:06
        privus napisał:

        > Przecież dekalog mówi o jednym Bogu a nie formach interpretacji katolickich.

        W dekalogu nie podoba mi się, że w części dotyczącej szabasu, Jahwe mówi o niewolnikach i najwyraźniej niewolnictwo akceptuje.
        Poza tym JHWH bez ogródek napisał na kamiennych tablicach, że jest Bogiem mściwym, zawistnym i będzie karał do trzeciego i czwartego pokolenia. Też mi sprawiedliwość, dzieci i wnuki i prawnuki karać.
        • wariant_b Re: No to Bóg da Ci popalić!!! 22.08.13, 21:14
          exwir napisał(a):
          > Też mi sprawiedliwość, dzieci i wnuki i prawnuki karać.

          Kiedyś taka obowiązywała.
          Moralnie religia już dawno nie nadąża za współczesnością.
          • edico Re: No to Bóg da Ci popalić!!! 22.08.13, 21:46
            Moralnie raczej podąża za wstecznictwem.

            Faktów na ten temat można podać całe mnóstwo bez specjalnego uciekania się do dokumentów Kościoła POczynając od JP2 oraz długoletniego szefa Kongregacji Nauki i Wiary Ratzingera. Tajna instrukcja o "Instructio De Modo Procendendi In Causis Sollicitationis" wydana przez papieża Jana XXIII zakazująca ujawniania przypadków pedofilii pod groźbą klątwy dla ujawniających i nakazującą skłanianie ofiar do milczenia też pod groźbą klątwy, dyskwalifikuje moralnie wszystkich następnych papieży. papież BXVI w 2005 r. zwrócił się do prezydenta Busha z prośbą o list żelazny, który gwarantowałby mu, że w przypadku wizyty w USA nie zostanie aresztowany. Za co? Za to, że w 2001 r. (będąc jeszcze kardynałem) wysłał list do hierarchów, w którym zakazywał informowania władz świeckich o wynikach śledztw w sprawie księży-pedofilów w przypadkach, gdy nie upłynęło 10 lat od osiągnięcia pełnoletności przez ofiary. W Teksasie odbywa (odbywał?) się proces w tej sprawie (namawianie do krycia przestępcy). O wątpliwym autorytecie Wojtyły świadczyć również mogą kontrowersyjne procesy beatyfikacyjne i kanonizacyjne, których dokonał:

            - Pius IX, który jest dla większości historyków symbolem czarnego wstecznictwa. Jako ostatni władca Państwa Kościelnego zapisał się okrucieństwem. Jako następca św. Piotra odgrodził Kościół od zmieniającego się świata, jako katolik sprzyjał przymusowemu nawracaniu Żydów. Kiedy odbił swoje ziemie po buncie ludowym i proklamowaniu republiki, srogo się zemścił na "buntownikach". Pojmanych patriotów ścinano i rozstrzeliwano. Prośby o ułaskawienie odrzucał, powtarzając osławione "nie możemy i nie chcemy". Wydał encyklikę, w której potępiał postęp, liberalizm i nowoczesną cywilizację. To on ogłosił, że papież jest nieomylny. Kiedy odprawiano mszę, na której proklamował tą bzdurę, zdarzyło się coś zastanawiającego: w Bazylikę Św. Piotra uderzył piorun!

            - Alojzij Stepinac, chorwacki kardynał, hitlerowski kolaborant. Arcybiskup Stepinac przez cztery lata masakr współpracował z ustaszami. Po wojnie został skazany na 16 lat więzienia za popieranie ustaszowskiego ludobójstwa i udział w spisku antypaństwowym. Wyszedł na wolność po 5 latach. Został następnie mianowany przez papieża kardynałem. JPII, papież-antykomunista, w 20-lecie swego pontyfikatu wyświęcił kardynała-faszystę, uczynił zeń chorwackiego patriotę i męczennika komunistycznego dyktatu. Kościół zatroszczył się o to, by wybielić wizerunek Stepinaca. W Encyklopedii PWN możemy dziś przeczytać, że "protestował jednak przeciwko prowadzonej przez ustaszy polityce eksterminacji Serbów, Żydów i Cyganów oraz organizował pomoc dla prześladowanych". Na długoletnie więzienie został więc skazany ot tak, za nic, aby mógł zostać męczennikiem.

            - Jose de Anchieta (beatyfikacja 1980), jezuita, który głosił dewizę: "Miecz i żelazny pręt to najlepsi kaznodzieje". Odpowiedzialny za ludobójstwo Indian Ameryki Południowej w XVI w. JPII wynosząc go na ołtarze, nazwał go "apostołem Brazylii, wzorem dla całej generacji misjonarzy".

            - Jose de Anchieta (beatyfikacja 1980), jezuita, który głosił dewizę: "Miecz i żelazny pręt to najlepsi kaznodzieje". Odpowiedzialny za ludobójstwo Indian Ameryki Południowej w XVI w. JPII wynosząc go na ołtarze, nazwał go "apostołem Brazylii, wzorem dla całej generacji misjonarzy".

            - Josemaría Escrivá de Balaguer, założyciel i pierwszy prałat Opus Dei. Escrivá był określany przez starych członków Opus Dei jako megaloman, pronazista, antysemita, zarozumialec, łatwo wpadający w gniew i kłamliwy, związany ponadto z reżimem frankistowskim. Nie było to jednak przeszkodą dla JPII, który wręcz go czcił, by pośpiesznie go beatyfikować, co było kontrowersyjne nawet dla samego Kościoła. "Droga" - książka napisana przez Escrivę mówi: "Być posłusznym to droga bezpieczna. Być ślepo posłusznym przełożonemu to droga do świętości". Zdaniem wielu byłych członków, Opus Dei cechują metody działania, werbowania i formacji, bardzo podobne do metod niektórych znanych z manipulacji sekt religijnych. Samo Opus Dei miało szerzyć i narzucać poprzez politykę, doktrynę katolicką. Jak stwierdził JPII: "jedyną organizacją kościelną całkowicie mi wierną jest Opus Dei" (El Pais, 16.08.2001). JPII beatyfikował Escrivę 19 maja 1992 roku, a 6 października 2002 roku, w 27 lat po śmierci, kanonizował.

            - Matka Teresa z Kalkuty, jej działalność została przereklamowana ona sama zaś charakteryzowała się bardziej gwiazdorstwem niż miłosierdziem. Należy zacząć od tego, że w Kalkucie są dużo skuteczniejsze instytucje charytatywne - Związek Kobiet Bengalu czy Ratownicy Kalkuty. O Matce Teresie mówiono, że była katolicką fanatyczką, która chrzciła nieświadomych nędzarzy na siłę, zanim umarli. Umierającym w cierpieniach odmawiano pomocy lekarskiej, a nawet podawania środków przeciwbólowych bowiem Matka Teresa uważała, że cierpienie jest piękne (niemiecki "Stern" z 1998 roku). Pisarka z Lipska Else Bushheuer włączyła do swojej książki "Calcutta - Eilenburg - Chinatown" swój pamiętnik, w którym pisze o przytułku Matki Teresy w którym pracowała: "Kobiety czołgają się po kamiennej podłodze jak dżdżownice, ze czterdzieści naraz, jak zwierzęta, półnagie, oblepiając się brudem, z ogolonymi głowami. "Nieważne co robimy, jeśli robimy to z miłością" - powiedziała Matka Teresa. Ale tu nie ma śladu miłości. "Gdybym miała aparat, zrobiłabym teraz zdjęcie i wysłała je do Amnesty International". Londyński lekarz Arouop Chatterjee interesujący się jej działalnością wylicza kłamstwa i manipulacje Matki Teresy. Twierdzi np., że jednym z głównych celów ośrodków, które Misjonarki Miłości prowadzą jest nawracanie ludzi na katolicyzm. Oskarża też Misjonarki Miłości o brudną działalność finansową (pieniądze mające iść na cele charytatywne idą na cele polityczne itp.). Obłudę Matki Teresy (i preferowanie bogatych) ma ukazywać fakt iż w Irlandii w 1996 roku, przed referendum agitowała przeciwko prawu dopuszczającemu rozwody, natomiast przyjaźniąc się z księżną Dianą. poparła jej rozwód, mówiąc: "to dobrze, że już po wszystkim. I tak nikt nie był szczęśliwy" (Ladies Home Journal). Fanatycznie walczyła z aborcją. Krytykę prasy sprowadziła na nią jej reakcja w sprawie tysięcy kobiet z Bangladeszu gwałconych przez pakistańskich żołnierzy. Te, które przeżyły usłyszały od niej zamiast pocieszenia jedynie moralne treści potępiające aborcję. Christopher Hitchens (brytyjski dziennikarz) twierdzi, że część datków, ofiarowanych przez darczyńców na budowę ośrodków medycznych, Matka Teresa przeznaczała na cele misjonarskie. Od czasu filmu Hitchensa zakonnice nie rozmawiają z niekatolickimi dziennikarzami. JPII beatyfikował ją 19 października 2003 roku.

            - W 1990 r. JP2 ogłosił Piusa XII (zwanego też papieżem Hitlera) sługą bożym i rozpoczął jego proces beatyfikacyjny. W maju 2007 r. Komisja kardynałów i biskupów Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w liczbie 13 członków jednomyślnie opowiedziała się za beatyfikacją Piusa XII. W grudniu 2007 r. papież BXVI zadecydował o wstrzymaniu procesu beatyfikacyjnego Piusa XII. W tym miejscu można zapytać, dlaczego tak się stało? Biografia Piusa XII nie pozostawia złudzeń. Kard. Eugenio Pacelli, a późniejszy Pius XII przychylnie był nastawiony do narodowo-katolickich rządów gen. Francisca Franco w Hiszpanii oraz Antonia Salazara w Portugalii. Ze względów politycznych dobre stosunki utrzymywał również z dyktatorem Włoch Benito Mussolinim oraz z ks. Tiso rządzącym na Słowacji, a także z Ante Paveliciem. Był również gorącym zwolennikiem linii politycznej Hitlera. Wydatnie wspomagał wodza III Rzeszy w realizacji jego ekspansywnych planów, których kulminacją była II wojna światowa. Pius XII nigdy nie wyraził jednoznacznego potępienia wojennej agresji i ogromu nieszczęść, jakie przyniosła zwyrodniała i obłędna ideologia faszyzmu, realizowana przez Hitlera z brutalnością i wymiarem, jakiej nie znał świat. Hierarchowie rzymskiego Kościoła dawali swoje błogosławieństwo armiom hitlerowskim, r
        • marina0321 Re: No to Bóg da Ci popalić!!! 22.08.13, 21:36
          exwir napisał(a):

          > W dekalogu nie podoba mi się, że w części dotyczącej szabasu, Jahwe mówi o niew
          > olnikach i najwyraźniej niewolnictwo akceptuje.
          > Poza tym JHWH bez ogródek napisał na kamiennych tablicach, że jest Bogiem mściw
          > ym, zawistnym i będzie karał do trzeciego i czwartego pokolenia. Też mi sprawie
          > dliwość, dzieci i wnuki i prawnuki karać.

          Ciekawa jestem, jaką treść zawierać będą książki o obecnym papieżu za trzy tysiące lat, jeżeli aktualnie interpretacja jego słów przez biskupów odbiega od tego, co głosi, nie mówiąc już o tłumaczeniach na inne języki.
      • pocoo Re: No to Bóg da Ci popalić!!! 23.08.13, 09:15
        privus napisał:

        > Przecież dekalog mówi o jednym Bogu a nie formach interpretacji katolickich.
        >
        Przecież dekalog rył na kamiennych tablicach boski palec ,jedynego ryjącego palcem w kamieniu boga.
      • przemysl.variedad Re: No to Bóg da Ci popalić!!! 08.09.13, 13:44
        privus napisał:

        > Przecież dekalog mówi o jednym Bogu a nie formach interpretacji katolickich.
        >

        A czy dekalog na pewno mówi prawdę ? :o/

        zdar
        przemysl.variedad

        Ps. Żydzi mają swoje osiągnięcia, ale czy są nieomylni ?
    • tade-k53 Re: Zycie wieczne 22.08.13, 20:35
      Mt 7:21 "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie."
      tradycja-2007.blog.onet.pl/
      • billy.the.kid Re: Zycie wieczne 22.08.13, 21:21
        pełnie szczęśliwości przed nardzeniem, w trakcie żywota i po zej ściu z tego łzz padołu zapewni wielbienie latającego p.s.
      • pocoo Re: Zycie wieczne ,tadziu? 23.08.13, 09:08
        tade-k53 napisał:

        > Mt 7:21 "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebie
        > skiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie."

        Ten werset cytują wszyscy chrześcijanie ,wszystkich chrześcijańskich Kościołów.
        A to życie wieczne będzie tylko z wyznawcami przedsoborowego kościoła katolickiego?
        U protestantow masz przechlapane.
      • kolter-xl Re: Zycie wieczne 03.09.13, 19:46
        tade-k53 napisał:

        > Mt 7:21 "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebie
        > skiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie."


        Oj Tadzik lefebrystów ja w tym niebie nie widzę
    • bananarama-live Re: Zycie wieczne 24.08.13, 16:32
      Tylko czy robaki o tym wiedzą ?
      • aderydy Re: Zycie wieczne???? 25.08.13, 08:22
        po co wiecznie zyc???
        ja niewierząca...i w boga, i w bogów..
        i niewierząca w dogmaty ateistyczne..
        ja po prostu niewierząca ;-)
        chociaż...te skrzaty, hmmm....może jednak?
        a pomysł zycia wiecznego jest dziwaczny, okropny i bez sensu...dla mnie, podkreślam, da mnie...
        • pocoo Re: Zycie wieczne???? 25.08.13, 08:57
          aderydy napisał:

          > a pomysł zycia wiecznego jest dziwaczny, okropny i bez sensu...dla mnie, podkre
          > ślam, da mnie...

          Dla mnie też.Pisałam o tym wiele razy.
          Natomiast Świadkowie Jehowy wymyślili to całkiem cwano,chociaż na początku tego ich wiecznego życia jest śmierdząco nie do opisania,przez 1000 lat.
          Mając jedną Biblię i jednego boga ,mają chrzescijanie tysiące wersji życia wiecznego.Każda prawdziwa.Jaki Kościoł,takie życie wieczne.
          Dziwaczne,okropne i bez sensu dla mnie również.
    • keram_aktsu Re: Zycie wieczne 03.09.13, 15:15
      vacia napisała:

      > Jesli kochasz zycie to jedynie wiara w Jezusa, zbawiciela je zapewni i to zycie
      > wieczne.

      Gdzie sprzedaja amfę ????
    • grgkh A ja proszę o opis tego życia 03.09.13, 19:18
      I ciekaw jestem, jak Ty sobie je wyobrażasz.
      • vacia Re: Jako prawdziwe zycie 06.09.13, 18:12
        grgkh napisał:

        > I ciekaw jestem, jak Ty sobie je wyobrażasz.
        >

        W Biblii w Objawieniu pisze: " I otrze Bóg wszelka łzę i śmierci już nie będzie..."
        Wyobrażam sobie dobrych ludzi i życie w szczęściu i miłości, życie ciekawe, w świecie bez zła.

        • pocoo Re: Jako prawdziwe zycie 07.09.13, 09:18
          vacia napisała:

          > W Biblii w Objawieniu pisze: " I otrze Bóg wszelka łzę i śmierci już nie będzie
          > ..."

          Nie będziesz musiała oddychać,jeść,pić,spać...Nie będzie śmierci.Wskoczysz do aktywnego wulkanu?A może jako zbawiona przejdziesz po dnie Rowu Mariańskiego? Nie będzie smierci.Skoczysz na głowkę z cerkwi Wasyla?Śmierci nie będzie.Będziesz zombi?
        • przemysl.variedad Re: Jako prawdziwe zycie 08.09.13, 11:43
          vacia napisała:

          > grgkh napisał:
          >
          > > I ciekaw jestem, jak Ty sobie je wyobrażasz.
          > >
          >
          > W Biblii w Objawieniu pisze: " I otrze Bóg wszelka łzę i śmierci już nie będzie
          > ..."
          > Wyobrażam sobie dobrych ludzi i życie w szczęściu i miłości, życie ciekawe, w ś
          > wiecie bez zła.

          Czyli bez czego konkretnie ?
          Bez gwałtu i kłamstwa ? Czy jeszcze bez czegoś ?

          zdar
          przemysl.variedad

          Ps. Posiadasz jeszcze błonę dziewiczą ? :o/
          Bez zadania jej gwałtu nie da się urodzić człowieka.
          A co do kłamstwa, to czy nie okłamuje się dzieci, ucząc je pięknych bajek ?
          • grgkh Re: Jako prawdziwe zycie 08.09.13, 12:16
            przemysl.variedad napisała:

            > vacia napisała:

            > > grgkh napisał:

            > > > I ciekaw jestem, jak Ty sobie je wyobrażasz.

            > > W Biblii w Objawieniu pisze: " I otrze Bóg wszelka
            > > łzę i śmierci już nie będzie
            > > ..."
            > > Wyobrażam sobie dobrych ludzi i życie w szczęściu
            > > i miłości, życie ciekawe, w ś
            > > wiecie bez zła.

            > Czyli bez czego konkretnie ?
            > Bez gwałtu i kłamstwa ? Czy jeszcze bez czegoś ?

            To takie absurdalne i kosmicznie egoistyczne wyobrażenie sobie swoich relacji ze światem.. To, co sobie wyobraża vacia, skupia się na jej przyjemności i założeniu, że co dla niej dobre *przyjemne) to musi być przyjemne dla innych.

            Tymczasem nie da się tak istnieć w realu? A w życiu po życiu jej wersja wygląda plastikowo - istnieje tylko ona i nieczujący, sprawiające jej przyjemność otoczenie.

            Wierzący w takie życie po życiu nie myślą jak to miałoby być.

            > zdar
            > przemysl.variedad
            >
            > Ps. Posiadasz jeszcze błonę dziewiczą ? :o/

            A co to ma za znaczenie?

            > Bez zadania jej gwałtu nie da się urodzić człowieka.

            Gwałtu zadanego błonie? To chyba nie o to chodzi.

            > A co do kłamstwa, to czy nie okłamuje się dzieci, ucząc je pięknych bajek ?

            To prawda. Dzieci powinno się uczyć prawdy o świecie, a ta prawda to istnienie w naszym umyśle dopełniających się cierpienia i rozkoszy. Obiektywnie ich nie ma.

            Dzieci wychowuje się na infantylnych dorosłych po to, by dawało się nimi łatwiej rządzić.
            • przemysl.variedad Re: Jako prawdziwe zycie 08.09.13, 13:01
              grgkh napisał:

              > przemysl.variedad napisała:
              >
              > > vacia napisała:
              >
              > > > grgkh napisał:
              >
              > > > > I ciekaw jestem, jak Ty sobie je wyobrażasz.
              >
              > > > W Biblii w Objawieniu pisze: " I otrze Bóg wszelka
              > > > łzę i śmierci już nie będzie
              > > > ..."
              > > > Wyobrażam sobie dobrych ludzi i życie w szczęściu
              > > > i miłości, życie ciekawe, w ś
              > > > wiecie bez zła.
              >
              > > Czyli bez czego konkretnie ?
              > > Bez gwałtu i kłamstwa ? Czy jeszcze bez czegoś ?
              >
              > To takie absurdalne i kosmicznie egoistyczne wyobrażenie sobie swoich relacji
              > ze światem.. To, co sobie wyobraża vacia, skupia się na jej przyjemności i zało
              > żeniu, że co dla niej dobre *przyjemne) to musi być przyjemne dla innych.

              No, wiesz, może by się dało znaleźć jakiś punkt wspólny :)


              > Tymczasem nie da się tak istnieć w realu? A w życiu po życiu jej wersja wygląda
              > plastikowo - istnieje tylko ona i nieczujący, sprawiające jej przyjemność otoc
              > zenie.

              Z tym otoczeniem to jest niezła myśl, bo czy przed naszym narodzeniem było
              jakieś otoczenie ? No to z czego właściwie się rodzimy ?
              Chyba właśnie ze swojego otoczenia...
              Tak mi się zdaje.

              >
              > Wierzący w takie życie po życiu nie myślą jak to miałoby być.

              Jestem ateistą, ale tak sobie myślę, że to jest 50%/50%.
              Tak lub nie, prosta w sumie sprawa.
              I teraz, jeśli nie, to co w ogóle ma jakiekolwiek znaczenie ?
              A jeśli tak, to co ma wtedy znaczenie ? :o/


              > > zdar
              > > przemysl.variedad
              > >
              > > Ps. Posiadasz jeszcze błonę dziewiczą ? :o/
              >
              > A co to ma za znaczenie?

              A ma, i to poważne. Musisz zadać gwałt, żeby zrodził się człowiek.
              -------------------------------------------------------------------------------
              Jak jesteś zbyt delikatny, to się nie narodzi, to pewne.

              >
              > > Bez zadania jej gwałtu nie da się urodzić człowieka.
              >
              > Gwałtu zadanego błonie? To chyba nie o to chodzi.

              Ależ dokładnie o to chodzi.
              To samo jest z rozumem. Inaczej go nie zmienisz.


              > > A co do kłamstwa, to czy nie okłamuje się dzieci, ucząc je pięknych bajek
              > ?
              >
              > To prawda. Dzieci powinno się uczyć prawdy o świecie, a ta prawda to istnienie
              > w naszym umyśle dopełniających się cierpienia i rozkoszy. Obiektywnie ich nie m
              > a.

              Obiektywnie właśnie są podstawą ludzkiej psyche.

              >
              > Dzieci wychowuje się na infantylnych dorosłych po to, by dawało się nimi łatwie
              > j rządzić.

              A gdyby tak nie rządzić nikim, jak by wtedy wyglądało ludzkie społeczeństwo ?


              zdar
              przemysl.variedad

              Ps. Ja się nie znam na zarządzaniu ludzkim kapitałem,
              ale to wiem, że bez strachu przed przełożonym się nie da.
              W najlepszym wypadku będą ludzie wykonywać polecenia opieszale...
              To przykre, ale prawdziwe.

              • jeepwdyzlu nie jesteś ateistą 08.09.13, 15:05
                > Wierzący w takie życie po życiu nie myślą jak to miałoby być.

                Jestem ateistą, ale tak sobie myślę, że to jest 50%/50%.
                Tak lub nie, prosta w sumie sprawa.
                I teraz, jeśli nie, to co w ogóle ma jakiekolwiek znaczenie ?
                A jeśli tak, to co ma wtedy znaczenie ? :o/
                ------------
                Nie jesteś ateistą
                Masz po prostu braki w wykształceniu...
                o czym najwyraźniej nie wiesz produkując mnóstwo postów bez cienia treści...
                jeep
                • przemysl.variedad Re: nie jesteś ateistą 08.09.13, 19:17
                  jeepwdyzlu napisał:

                  > > Wierzący w takie życie po życiu nie myślą jak to miałoby być.
                  >
                  > Jestem ateistą, ale tak sobie myślę, że to jest 50%/50%.
                  > Tak lub nie, prosta w sumie sprawa.
                  > I teraz, jeśli nie, to co w ogóle ma jakiekolwiek znaczenie ?
                  > A jeśli tak, to co ma wtedy znaczenie ? :o/
                  > ------------
                  > Nie jesteś ateistą

                  Raczej jestem.

                  > Masz po prostu braki w wykształceniu...

                  Miły jesteś...
                  To takie zaloty ? :)

                  > o czym najwyraźniej nie wiesz produkując mnóstwo postów bez cienia treści...
                  > jeep

                  W Twoim poście też jakoś mało treści prócz
                  próby gwałtu... :o/
                  Lubisz tak dokuczyć człowiekowi ?

                  Ok., a jakie treści Cię interesują najbardziej ?
                  Może będę w stanie spełnić Twoje życzenie.

                  zdar
                  przemysl.variedad

                  Ps. A co zrobisz, jeśli ktoś silniejszy zada Ci gwałt na zadany gwałt ?
              • grgkh Re: Jako prawdziwe zycie 09.09.13, 00:35
                przemysl.variedad napisała:

                > grgkh napisał:

                > > To takie absurdalne i kosmicznie egoistyczne wyobrażenie
                > > sobie swoich relacji ze światem.. To, co sobie wyobraża vacia,
                > > skupia się na jej przyjemności i założeniu, że co dla niej dobre
                > > (przyjemne) to musi być przyjemne dla innych.
                >
                > No, wiesz, może by się dało znaleźć jakiś punkt wspólny :)

                Punkt to pewnie tak...

                > > Tymczasem nie da się tak istnieć w realu?
                > > A w życiu po życiu jej wersja wygląda
                > > plastikowo - istnieje tylko ona i nieczujący,
                > > sprawiające jej przyjemność otoczenie.
                >
                > Z tym otoczeniem to jest niezła myśl, bo czy
                > przed naszym narodzeniem było
                > jakieś otoczenie ? No to z czego właściwie się rodzimy ?

                Świadomość? Z niczego. Choć właściwie to tworzy ją Wszechświat (za pomocą ludzkiej kultury, która zgromadziła wiedzę jak preparować osobników według pewnych szablonów i to robi).

                A materia? Wiadomo. Jest i już.

                > Chyba właśnie ze swojego otoczenia...
                > Tak mi się zdaje.

                No tak.

                Pozostaje jeszcze problem zaświatów. Maja one być ponoć "stworzone" tak, by trwać w jakimś orgazmie, by wszystko, co się tam będzie "działo" (czy tam ma płynąć czas?) sprawiało przyjemność wierzącemu (nie mówi się nic o odczuciach innych, którzy mieliby tam współistnieć ze zbawionymi duszami).

                > > Wierzący w takie życie po życiu nie myślą jak to miałoby być.
                >
                > Jestem ateistą, ale tak sobie myślę, że to jest 50%/50%.
                > Tak lub nie, prosta w sumie sprawa.
                > I teraz, jeśli nie, to co w ogóle ma jakiekolwiek znaczenie ?
                > A jeśli tak, to co ma wtedy znaczenie ? :o/

                W ewolucji wszechświata znaczenie ma to, co przetrwa. Nieważne, czy ktoś w jakimś momencie ocenia to ze swojej perspektywy dobrze lub źle. Prywatna ocena ma znaczenie tylko dla nas. Ocena uogólniona to wyłącznie przetrwanie i przetrwać musi się kosztem innych, którzy nie przetrwają. Na szczęście i tak wszyscy mamy umrzeć. Ale ewoluuje i trwa pewien wzorzec - geny i memy (kultura).

                ...

                > > > A co do kłamstwa, to czy nie okłamuje się dzieci,
                > > > ucząc je pięknych bajek ?
                > >
                > > To prawda. Dzieci powinno się uczyć prawdy o świecie,
                > > a ta prawda to istnienie w naszym umyśle dopełniających
                > > się cierpienia i rozkoszy. Obiektywnie ich nie ma.
                >
                > Obiektywnie właśnie są podstawą ludzkiej psyche.

                Obiektywnie POZA naszym umysłem. A w umyśle - oczywiście - są. Tylko tam. A to jest jakby... subiektywnie. :)

                > > Dzieci wychowuje się na infantylnych dorosłych po to,
                > > by dawało się nimi łatwiej rządzić.
                >
                > A gdyby tak nie rządzić nikim, jak by wtedy wyglądało ludzkie społeczeństwo ?

                Rządzenie to sterowanie, wpływanie - tego się nie da uniknąć. Nie da się żyć całkowicie bez kontaktu z nikim. Nie da się nie rządzić nikim. Wystarczy, że ktoś się podporządkuje, to druga strona automatycznie staje się rządząca.

                > zdar
                > przemysl.variedad
                >
                > Ps. Ja się nie znam na zarządzaniu ludzkim kapitałem,
                > ale to wiem, że bez strachu przed przełożonym się nie da.

                Może najczęściej się nie daje, ale w ogóle to się da. To jest problem zależności, jej widzenia i liczenia się z nią.

                A najbardziej niebojący się potrafią kopać dołki itp.

                I może być jeszcze przełożony nieudacznik, który sobie nie radzi... I taki, co nie karze, nie wiadomo dlaczego, z różnych powodów...

                > W najlepszym wypadku będą ludzie wykonywać polecenia opieszale...
                > To przykre, ale prawdziwe.

                :)
                • przemysl.variedad Re: Jako prawdziwe zycie 11.09.13, 20:19
                  grgkh napisał:

                  > przemysl.variedad napisała:
                  >
                  > > grgkh napisał:
                  >
                  > > > To takie absurdalne i kosmicznie egoistyczne wyobrażenie
                  > > > sobie swoich relacji ze światem.. To, co sobie wyobraża vacia,
                  > > > skupia się na jej przyjemności i założeniu, że co dla niej dobre
                  > > > (przyjemne) to musi być przyjemne dla innych.
                  > >
                  > > No, wiesz, może by się dało znaleźć jakiś punkt wspólny :)
                  >
                  > Punkt to pewnie tak...

                  Czyli to już coś, jakaś stała przynajmniej.


                  > > > Tymczasem nie da się tak istnieć w realu?
                  > > > A w życiu po życiu jej wersja wygląda
                  > > > plastikowo - istnieje tylko ona i nieczujący,
                  > > > sprawiające jej przyjemność otoczenie.
                  > >
                  > > Z tym otoczeniem to jest niezła myśl, bo czy
                  > > przed naszym narodzeniem było
                  > > jakieś otoczenie ? No to z czego właściwie się rodzimy ?
                  >
                  > Świadomość? Z niczego. Choć właściwie to tworzy ją Wszechświat (za pomocą ludzk
                  > iej kultury, która zgromadziła wiedzę jak preparować osobników według pewnych s
                  > zablonów i to robi).

                  Tak czy owak, rodzimy się z zewnętrza, o ile nie istniejemy wiecznie,
                  tak ciało, jak i psyche.


                  > A materia? Wiadomo. Jest i już.

                  Zgoda, choć niektórzy twierdzą, że przed BB
                  materii nie było :)


                  > > Chyba właśnie ze swojego otoczenia...
                  > > Tak mi się zdaje.
                  >
                  > No tak.
                  > Pozostaje jeszcze problem zaświatów. Maja one być ponoć "stworzone" tak, by trw
                  > ać w jakimś orgazmie, by wszystko, co się tam będzie "działo" (czy tam ma płyną
                  > ć czas?) sprawiało przyjemność wierzącemu (nie mówi się nic o odczuciach innych
                  > , którzy mieliby tam współistnieć ze zbawionymi duszami).

                  No chyba ateistów tam nie będzie ani kochających inaczej :)
                  Krótko mówiąc będą się kisić we własnym sosie
                  i zażywać wiecznej przyjemności,
                  ale zdaje się bez seksu :o/


                  > > > Wierzący w takie życie po życiu nie myślą jak to miałoby być.
                  > >
                  > > Jestem ateistą, ale tak sobie myślę, że to jest 50%/50%.
                  > > Tak lub nie, prosta w sumie sprawa.
                  > > I teraz, jeśli nie, to co w ogóle ma jakiekolwiek znaczenie ?
                  > > A jeśli tak, to co ma wtedy znaczenie ? :o/
                  >
                  > W ewolucji wszechświata znaczenie ma to, co przetrwa.

                  Tak, to ważna uwaga.

                  > Nieważne, czy ktoś w jaki
                  > mś momencie ocenia to ze swojej perspektywy dobrze lub źle. Prywatna ocena ma z
                  > naczenie tylko dla nas. Ocena uogólniona to wyłącznie przetrwanie i przetrwać m
                  > usi się kosztem innych, którzy nie przetrwają.

                  Dlaczego koniecznie kosztem innych ?

                  > Na szczęście i tak wszyscy mamy
                  > umrzeć.

                  Twoim zdaniem śmierć = szczęście ?
                  :o/

                  > Ale ewoluuje i trwa pewien wzorzec - geny i memy (kultura).

                  Hmm..., to w końcu zapis informacyjno-fizyczno-energetyczny.
                  Może da się to jakoś wyłuskać i znaleźć jakiś bardziej
                  trwały nośnik od ciała ?

                  > ...
                  >
                  > > > > A co do kłamstwa, to czy nie okłamuje się dzieci,
                  > > > > ucząc je pięknych bajek ?
                  > > >
                  > > > To prawda. Dzieci powinno się uczyć prawdy o świecie,
                  > > > a ta prawda to istnienie w naszym umyśle dopełniających
                  > > > się cierpienia i rozkoszy. Obiektywnie ich nie ma.
                  > >
                  > > Obiektywnie właśnie są podstawą ludzkiej psyche.
                  >
                  > Obiektywnie POZA naszym umysłem. A w umyśle - oczywiście - są. Tylko tam. A to
                  > jest jakby... subiektywnie. :)

                  Zgoda, baje są w naszych umysłach, ale nie tylko w nich znajdują
                  potwierdzenia, bo i i w kulturze oraz materialnych wytworach człowieka,
                  a nawet i w samej naturze.
                  W sumie trudny orzech do zgryzienia :o/


                  > > > Dzieci wychowuje się na infantylnych dorosłych po to,
                  > > > by dawało się nimi łatwiej rządzić.
                  > >
                  > > A gdyby tak nie rządzić nikim, jak by wtedy wyglądało ludzkie społeczeńs
                  > two ?
                  >
                  > Rządzenie to sterowanie, wpływanie - tego się nie da uniknąć. Nie da się żyć ca
                  > łkowicie bez kontaktu z nikim. Nie da się nie rządzić nikim. Wystarczy, że ktoś
                  > się podporządkuje, to druga strona automatycznie staje się rządząca.

                  Na to wychodzi.

                  No a czy da się nikomu i niczemu nie podporządkowywać ?
                  A umysł, czy powinien mieć jakieś ograniczenia ?
                  > > Ps. Ja się nie znam na zarządzaniu ludzkim kapitałem,
                  > > ale to wiem, że bez strachu przed przełożonym się nie da.
                  >
                  > Może najczęściej się nie daje, ale w ogóle to się da. To jest problem zależnośc
                  > i, jej widzenia i liczenia się z nią.

                  A kto z ludzi będzie się liczył ze słabszym ?
                  :o/


                  > A najbardziej niebojący się potrafią kopać dołki itp.
                  > I może być jeszcze przełożony nieudacznik, który sobie nie radzi... I taki, co
                  > nie karze, nie wiadomo dlaczego, z różnych powodów...

                  No tak, różne bywają przypadki.

                  > > W najlepszym wypadku będą ludzie wykonywać polecenia opieszale...
                  > > To przykre, ale prawdziwe.
                  >
                  > :)

                  :)

                  • grgkh Re: Jako prawdziwe zycie 12.09.13, 21:55
                    przemysl.variedad napisała:

                    > grgkh napisał:

                    > Zgoda, choć niektórzy twierdzą, że przed BB
                    > materii nie było :)

                    Spieranie się o modele pozostawmy fizykom.

                    A logicznie? Nie ma materii - jest INFORMACJA O MATERII. A to nie to samo. Odnosi się ona do wcześniej przyjętej definicji, która została sformułowana przez naszą świadomość. Na poziomie zero Wszechświata może w ogóle nie być potrzebna.

                    Ja osobiście unikam wprowadzania dogmatów opisujących mój model świata.

                    > > W ewolucji wszechświata znaczenie ma to, co przetrwa.
                    >
                    > Tak, to ważna uwaga.
                    >
                    > > Nieważne, czy ktoś w jakimś momencie
                    > > ocenia to ze swojej perspektywy dobrze lub źle.
                    > > Prywatna ocena ma znaczenie tylko dla nas.
                    > > Ocena uogólniona to wyłącznie przetrwanie i przetrwać
                    > > musi się kosztem innych, którzy nie przetrwają.
                    >
                    > Dlaczego koniecznie kosztem innych ?

                    Bo istnieje związek pomiędzy tym, który przetrwał i tym, który nie przetrwał. We Wszechświecie wszystko ma związek ze sobą.

                    > > Na szczęście i tak wszyscy mamy
                    > > umrzeć.
                    >
                    > Twoim zdaniem śmierć = szczęście ?
                    > :o/

                    Wyjaśniam - na szczęście "wszyscy". Wszyscy jesteśmy jednakowo traktowani w tej grze. Lubię równe szanse. Sam chciałbym je mieć.

                    > > Ale ewoluuje i trwa pewien wzorzec - geny i memy (kultura).
                    >
                    > Hmm..., to w końcu zapis informacyjno-fizyczno-energetyczny.
                    > Może da się to jakoś wyłuskać i znaleźć jakiś bardziej
                    > trwały nośnik od ciała ?

                    Może. Ale co to zmieni? Nośnikiem "informacji złożonej" jest struktura.

                    > > Rządzenie to sterowanie, wpływanie - tego się nie da uniknąć.
                    > > Nie da się żyć całkowicie bez kontaktu z nikim.
                    > > Nie da się nie rządzić nikim. Wystarczy, że ktoś
                    > > się podporządkuje, to druga strona automatycznie staje się rządząca.
                    >
                    > Na to wychodzi.
                    >
                    > No a czy da się nikomu i niczemu nie podporządkowywać ?

                    Nie. Jesteśmy elementem Wszechświata.
                    Nasza niezależność myślenia i działania to ułuda.

                    > A umysł, czy powinien mieć jakieś ograniczenia ?

                    Nie rozumiem. Co to znaczy "powinien"?

                    > > > Ps. Ja się nie znam na zarządzaniu ludzkim kapitałem,
                    > > > ale to wiem, że bez strachu przed przełożonym się nie da.
                    > >
                    > > Może najczęściej się nie daje, ale w ogóle to się da.
                    > > To jest problem zależności, jej widzenia i liczenia się z nią.
                    >
                    > A kto z ludzi będzie się liczył ze słabszym ?
                    > :o/

                    Może ten, czyim celem istnienia jest nie tylko bezwzględna rywalizacja.
                    • przemysl.variedad Re: Jako prawdziwe zycie 12.09.13, 22:05
                      grgkh napisał:

                      > przemysl.variedad napisała:
                      >
                      > > grgkh napisał:
                      >
                      > > Zgoda, choć niektórzy twierdzą, że przed BB
                      > > materii nie było :)
                      >
                      > Spieranie się o modele pozostawmy fizykom.

                      To tak samo, jak by wierzącemu powiedzieć,
                      żeby problemy wiary pozostawił biskupom :)

                      >
                      > A logicznie? Nie ma materii - jest INFORMACJA O MATERII.

                      Nie, materia jest faktem bezspornym.
                      A informacja może być zniekształcana na dowolny sposób.


                      > A to nie to samo. Odn
                      > osi się ona do wcześniej przyjętej definicji, która została sformułowana przez
                      > naszą świadomość. Na poziomie zero Wszechświata może w ogóle nie być potrzebna.

                      Na poziomie '0" wszyscy głupieją podobnie jak na poziomie Trójcy Sw. :)

                      >
                      > Ja osobiście unikam wprowadzania dogmatów opisujących mój model świata.

                      Nie posiadasz żadnych założeń, z których wywodzisz całą resztę ?


                      > > > W ewolucji wszechświata znaczenie ma to, co przetrwa.
                      > >
                      > > Tak, to ważna uwaga.
                      > >
                      > > > Nieważne, czy ktoś w jakimś momencie
                      > > > ocenia to ze swojej perspektywy dobrze lub źle.
                      > > > Prywatna ocena ma znaczenie tylko dla nas.
                      > > > Ocena uogólniona to wyłącznie przetrwanie i przetrwać
                      > > > musi się kosztem innych, którzy nie przetrwają.
                      > >
                      > > Dlaczego koniecznie kosztem innych ?
                      >
                      > Bo istnieje związek pomiędzy tym, który przetrwał i tym, który nie przetrwał. W
                      > e Wszechświecie wszystko ma związek ze sobą.

                      Zgoda, ale wcale nie muszę zabijać brata, żeby przetrwać.
                      Jeśli do tego dojdzie, raczej sam dam się zabić,
                      żeby sobie mógł przetrwać te parę chwil więcej...


                      >
                      > > > Na szczęście i tak wszyscy mamy
                      > > > umrzeć.
                      > >
                      > > Twoim zdaniem śmierć = szczęście ?
                      > > :o/
                      >
                      > Wyjaśniam - na szczęście "wszyscy". Wszyscy jesteśmy jednakowo traktowani w tej
                      > grze. Lubię równe szanse. Sam chciałbym je mieć.

                      Ok., to uczciwe.


                      > > > Ale ewoluuje i trwa pewien wzorzec - geny i memy (kultura).
                      > >
                      > > Hmm..., to w końcu zapis informacyjno-fizyczno-energetyczny.
                      > > Może da się to jakoś wyłuskać i znaleźć jakiś bardziej
                      > > trwały nośnik od ciała ?
                      >
                      > Może. Ale co to zmieni? Nośnikiem "informacji złożonej" jest struktura.

                      Tak czy tak, zmieni to tyle, że kapłani okażą się zbędni.
                      :)


                      >
                      > > > Rządzenie to sterowanie, wpływanie - tego się nie da uniknąć.
                      > > > Nie da się żyć całkowicie bez kontaktu z nikim.
                      > > > Nie da się nie rządzić nikim. Wystarczy, że ktoś
                      > > > się podporządkuje, to druga strona automatycznie staje się rządząca
                      > .
                      > >
                      > > Na to wychodzi.
                      > >
                      > > No a czy da się nikomu i niczemu nie podporządkowywać ?
                      >
                      > Nie. Jesteśmy elementem Wszechświata.
                      > Nasza niezależność myślenia i działania to ułuda.

                      Kto wie, to możliwe.


                      > > A umysł, czy powinien mieć jakieś ograniczenia ?
                      >
                      > Nie rozumiem. Co to znaczy "powinien"?


                      Ja na ten przykład nie wierze w baje, że są realne.
                      Czy to jest ograniczenie ?


                      > > > > Ps. Ja się nie znam na zarządzaniu ludzkim kapitałem,
                      > > > > ale to wiem, że bez strachu przed przełożonym się nie da.
                      > > >
                      > > > Może najczęściej się nie daje, ale w ogóle to się da.
                      > > > To jest problem zależności, jej widzenia i liczenia się z nią.
                      > >
                      > > A kto z ludzi będzie się liczył ze słabszym ?
                      > > :o/
                      >
                      > Może ten, czyim celem istnienia jest nie tylko bezwzględna rywalizacja.

                      Nie chce żyć czy jak ?
                      :o/
                      • grgkh Re: Jako prawdziwe zycie 12.09.13, 22:25
                        przemysl.variedad napisała:

                        > grgkh napisał:
                        >
                        > > przemysl.variedad napisała:
                        > >
                        > > > grgkh napisał:
                        > >
                        > > > Zgoda, choć niektórzy twierdzą, że przed BB
                        > > > materii nie było :)
                        > >
                        > > Spieranie się o modele pozostawmy fizykom.
                        >
                        > To tak samo, jak by wierzącemu powiedzieć,
                        > żeby problemy wiary pozostawił biskupom :)

                        Niedokładnie.

                        Żeby rozważać za i przeciw modelowi BB, trzeba mieć pewną wiedzę fachową. Mało kto temu jest w stanie sprostać. Problemy wiary natomiast rozwala się znajomością zwyczajnej logiki - fałsz widać gołym okiem.

                        > > A logicznie? Nie ma materii - jest INFORMACJA O MATERII.
                        >
                        > Nie, materia jest faktem bezspornym.
                        > A informacja może być zniekształcana na dowolny sposób.

                        Nie. Materia "przechodzi" w energię i na odwrót (e=mc2). Co więc jest podstawowe - materia czy energia? A może żadne z nich?

                        > > A to nie to samo. Odnosi się ona do wcześniej przyjętej
                        > > definicji, która została sformułowana przez
                        > > naszą świadomość. Na poziomie zero Wszechświata
                        > > może w ogóle nie być potrzebna.
                        >
                        > Na poziomie '0" wszyscy głupieją podobnie jak na poziomie Trójcy Sw. :)

                        Poziom zero próbujemy opisywać teoriami matematycznymi, jak m-teoria, w których nie ma już jako definicji podstawowych takich jak materia. Materia jest tam skutkiem, wyższym poziomem złożoności.

                        Ale to tylko przymiarka do opisu świata. A jak jest naprawdę? To się za jakiś czas, zapewne, okaże...

                        > > Ja osobiście unikam wprowadzania dogmatów opisujących mój model świata.
                        >
                        > Nie posiadasz żadnych założeń, z których wywodzisz całą resztę ?

                        Założenie (aksjomat) to nie to samo, co dogmat. Dogmat jest prawdziwy absolutnie i bez względu na wszystko. Założenie jest modyfikowalne - jego przyjęcie stanowi podstawę dla teorii, ale nie dla mnie, bo ja teorie mogę odrzucić i zawsze, we wszystkie, mogę zwątpić.

                        > > Bo istnieje związek pomiędzy tym, który przetrwał i tym,
                        > > który nie przetrwał.
                        > > We Wszechświecie wszystko ma związek ze sobą.
                        >
                        > Zgoda, ale wcale nie muszę zabijać brata, żeby przetrwać.

                        Nie szkodzi. Tu nie ma znaczenia "kropka nad i" jako śmierć. Ale zasoby, które nam do życia są potrzebne, są wspólne. Nieważne, kto je posiadł - ważny jest skutek dalekosiężny - i mogą być to różne kryteria - przekazanie genów, dłuższe życie, jakiś umowny wkład w kulturowy przekaz memów itp.

                        > Jeśli do tego dojdzie, raczej sam dam się zabić,
                        > żeby sobie mógł przetrwać te parę chwil więcej...

                        :) Pod warunkiem, że to się odbywa świadomie. Mógłbyś wpłynąć na tę śmierć nieświadomie.

                        > > > > Ale ewoluuje i trwa pewien wzorzec - geny i memy (kultura).
                        > > >
                        > > > Hmm..., to w końcu zapis informacyjno-fizyczno-energetyczny.
                        > > > Może da się to jakoś wyłuskać i znaleźć jakiś bardziej
                        > > > trwały nośnik od ciała ?
                        > >
                        > > Może. Ale co to zmieni? Nośnikiem "informacji złożonej" jest struktura.
                        >
                        > Tak czy tak, zmieni to tyle, że kapłani okażą się zbędni.
                        > :)

                        A kapłani nauki? ;)

                        > > > A umysł, czy powinien mieć jakieś ograniczenia ?
                        > >
                        > > Nie rozumiem. Co to znaczy "powinien"?
                        >
                        > Ja na ten przykład nie wierze w baje, że są realne.
                        > Czy to jest ograniczenie ?

                        Przeciwnie. Wiara w baje jako realne byłoby ograniczeniem. Prawdziwe jest to, co jest udowodnione, prawda?

                        > > > A kto z ludzi będzie się liczył ze słabszym ?
                        > > > :o/
                        > >
                        > > Może ten, czyim celem istnienia jest nie tylko bezwzględna rywalizacja.
                        >
                        > Nie chce żyć czy jak ?
                        > :o/

                        Pewnie to ten, kto kieruje się jakimś idealizmem (sięga dalej poza horyzont) zamiast prymitywnego materializmu nie starającego się zrozumieć i wiedzieć.
                        • przemysl.variedad Re: Jako prawdziwe zycie 12.09.13, 22:44
                          grgkh napisał:


                          p.v. napisał:
                          > > > > Zgoda, choć niektórzy twierdzą, że przed BB
                          > > > > materii nie było :)
                          > > >
                          > > > Spieranie się o modele pozostawmy fizykom.
                          > >
                          > > To tak samo, jak by wierzącemu powiedzieć,
                          > > żeby problemy wiary pozostawił biskupom :)
                          >
                          > Niedokładnie.

                          Owszem, na to samo wychodzi.


                          > Żeby rozważać za i przeciw modelowi BB, trzeba mieć pewną wiedzę fachową. Mało
                          > kto temu jest w stanie sprostać.

                          Podobnie jest w przypadku Trójcy Św.
                          To samo mówią kapłani swoim owieczkom.
                          :)


                          > Problemy wiary natomiast rozwala się znajomośc
                          > ią zwyczajnej logiki - fałsz widać gołym okiem.

                          BB jest fałszem i ja to widzę gołym okiem.


                          > > > A logicznie? Nie ma materii - jest INFORMACJA O MATERII.
                          > >
                          > > Nie, materia jest faktem bezspornym.
                          > > A informacja może być zniekształcana na dowolny sposób.
                          >
                          > Nie. Materia "przechodzi" w energię i na odwrót (e=mc2). Co więc jest podstawow
                          > e - materia czy energia? A może żadne z nich?

                          Obie z nich są faktem, matematyka próbuje to opisać,
                          a bajarze próbują powykrzywiać.

                          Różne nimi kierują motywy.
                          Część to są idioci, ale większość wie, o co gra się toczy.


                          >
                          > > > A to nie to samo. Odnosi się ona do wcześniej przyjętej
                          > > > definicji, która została sformułowana przez
                          > > > naszą świadomość. Na poziomie zero Wszechświata
                          > > > może w ogóle nie być potrzebna.
                          > >
                          > > Na poziomie '0" wszyscy głupieją podobnie jak na poziomie Trójcy Sw. :)
                          >
                          > Poziom zero próbujemy opisywać teoriami matematycznymi, jak m-teoria, w których nie ma już jako definicji pod
                          > stawowych takich jak materia. Materia jest tam skutkiem, wyższym poziomem złożo
                          > ności.
                          >
                          > Ale to tylko przymiarka do opisu świata. A jak jest naprawdę? To się za jakiś c
                          > zas, zapewne, okaże...


                          Czekam na te chwilę z utęsknieniem :)


                          > > > Ja osobiście unikam wprowadzania dogmatów opisujących mój model świ
                          > ata.
                          > >
                          > > Nie posiadasz żadnych założeń, z których wywodzisz całą resztę ?
                          >
                          > Założenie (aksjomat) to nie to samo, co dogmat.


                          Na jedno wychodzi.

                          > Dogmat jest prawdziwy absolutni
                          > e i bez względu na wszystko. Założenie jest modyfikowalne


                          Dogmaty też się zmieniają, choć dużo wolniej.


                          > - jego przyjęcie stan
                          > owi podstawę dla teorii, ale nie dla mnie, bo ja teorie mogę odrzucić i zawsze,
                          > we wszystkie, mogę zwątpić.

                          I mnie też nikt ani nic tego nie broni.
                          :)


                          > > Jeśli do tego dojdzie, raczej sam dam się zabić,
                          > > żeby sobie mógł przetrwać te parę chwil więcej...
                          >
                          > :) Pod warunkiem, że to się odbywa świadomie. Mógłbyś wpłynąć na tę śmierć nieś
                          > wiadomie.

                          Nie wiem.
                          Brata nie zabiję, chyba, że zechciał mnie zgwałcić.
                          Wtedy zabiję z wielką przyjemnością :)

                          >
                          > > > > > Ale ewoluuje i trwa pewien wzorzec - geny i memy (kultu
                          > ra).
                          > > > >
                          > > > > Hmm..., to w końcu zapis informacyjno-fizyczno-energetyczny.
                          > > > > Może da się to jakoś wyłuskać i znaleźć jakiś bardziej
                          > > > > trwały nośnik od ciała ?
                          > > >
                          > > > Może. Ale co to zmieni? Nośnikiem "informacji złożonej" jest strukt
                          > ura.
                          > >
                          > > Tak czy tak, zmieni to tyle, że kapłani okażą się zbędni.
                          > > :)
                          >
                          > A kapłani nauki? ;)

                          Nigdy, mimo wszystkich ich wad.
                          :)


                          > > > > A umysł, czy powinien mieć jakieś ograniczenia ?
                          > > >
                          > > > Nie rozumiem. Co to znaczy "powinien"?
                          > >
                          > > Ja na ten przykład nie wierze w baje, że są realne.
                          > > Czy to jest ograniczenie ?
                          >
                          > Przeciwnie. Wiara w baje jako realne byłoby ograniczeniem. Prawdziwe jest to, c
                          > o jest udowodnione, prawda?

                          A czy da się 7udowodnić to, że coś materialno-energetycznego
                          nie może powstać z absolutnie niczego ?
                          :o/

                          > > > > A kto z ludzi będzie się liczył ze słabszym ?
                          > > > > :o/
                          > > >
                          > > > Może ten, czyim celem istnienia jest nie tylko bezwzględna rywaliza
                          > cja.
                          > >
                          > > Nie chce żyć czy jak ?
                          > > :o/
                          >
                          > Pewnie to ten, kto kieruje się jakimś idealizmem (sięga dalej poza horyzont) za
                          > miast prymitywnego materializmu nie starającego się zrozumieć i wiedzieć.

                          Czyli ma w du.pie życie ?
                          Chyba m7usi wierzyć w jakieś przyszłe...
                          Czy jest aż tak honorowy ?
                          :o/
                          • grgkh Re: Jako prawdziwe zycie 12.09.13, 23:30
                            przemysl.variedad napisała:

                            > grgkh napisał:
                            >
                            >
                            > p.v. napisał:
                            > > > > > Zgoda, choć niektórzy twierdzą, że przed BB
                            > > > > > materii nie było :)
                            > > > >
                            > > > > Spieranie się o modele pozostawmy fizykom.
                            > > >
                            > > > To tak samo, jak by wierzącemu powiedzieć,
                            > > > żeby problemy wiary pozostawił biskupom :)
                            > >
                            > > Niedokładnie.
                            >
                            > Owszem, na to samo wychodzi.

                            > > Żeby rozważać za i przeciw modelowi BB,
                            > > trzeba mieć pewną wiedzę fachową.
                            > > Mało kto temu jest w stanie sprostać.
                            >
                            > Podobnie jest w przypadku Trójcy Św.
                            > To samo mówią kapłani swoim owieczkom.
                            > :)

                            > > Problemy wiary natomiast rozwala się znajomością
                            > > zwyczajnej logiki - fałsz widać gołym okiem.
                            >
                            > BB jest fałszem i ja to widzę gołym okiem.

                            To znaczy, że masz wiedzę fachową. OK. Naprawdę taką masz?

                            > > > > A logicznie? Nie ma materii - jest INFORMACJA O MATERII.
                            > > >
                            > > > Nie, materia jest faktem bezspornym.
                            > > > A informacja może być zniekształcana na dowolny sposób.
                            > >
                            > > Nie. Materia "przechodzi" w energię i na odwrót (e=mc2).
                            > > Co więc jest podstawowe - materia czy energia?
                            > > A może żadne z nich?
                            >
                            > Obie z nich są faktem, matematyka próbuje to opisać,
                            > a bajarze próbują powykrzywiać.

                            Nie. Nie są definicjami elementarnymi. Odsyłam Cię do teorii strun.

                            > Różne nimi kierują motywy.
                            > Część to są idioci, ale większość wie, o co gra się toczy.

                            > > > > A to nie to samo. Odnosi się ona do wcześniej przyjętej
                            > > > > definicji, która została sformułowana przez
                            > > > > naszą świadomość. Na poziomie zero Wszechświata
                            > > > > może w ogóle nie być potrzebna.

                            > > > Na poziomie '0" wszyscy głupieją podobnie jak na
                            > > > poziomie Trójcy Sw. :)

                            > > Poziom zero próbujemy opisywać teoriami
                            > > matematycznymi, jak
                            > > m-teoria,
                            > > w których nie ma już jako definicji podstawowych
                            > > takich jak materia. Materia jest tam skutkiem, wyższym
                            > > poziomem złożoności.
                            > >
                            > > Ale to tylko przymiarka do opisu świata. A jak jest naprawdę?
                            > > To się za jakiś czas, zapewne, okaże...

                            > Czekam na te chwilę z utęsknieniem :)

                            Ja też. Dla takiej wiedzy chciałoby się żyć jak najdłużej.

                            > > > > Ja osobiście unikam wprowadzania dogmatów
                            > > > > opisujących mój model świata.
                            > > >
                            > > > Nie posiadasz żadnych założeń, z których wywodzisz całą resztę ?
                            > >
                            > > Założenie (aksjomat) to nie to samo, co dogmat.

                            > Na jedno wychodzi.

                            Nie na jedno. Dogmat dotyczy wiedzy o wnętrzu systemu (opis działania świata). Założenie go definiuje. Założenie nie jest dogmatem.

                            > > Dogmat jest prawdziwy absolutnie i bez
                            > > względu na wszystko. Założenie jest modyfikowalne

                            > Dogmaty też się zmieniają, choć dużo wolniej.

                            Nie. Zastępują się, ale istniejąc nie pozwalają się zmieniać. To inaczej niż w naukowej metodzie badania świata.

                            > > - jego przyjęcie stanowi podstawę dla teorii,
                            > > ale nie dla mnie, bo ja teorie mogę odrzucić i zawsze,
                            > > we wszystkie, mogę zwątpić.
                            >
                            > I mnie też nikt ani nic tego nie broni.
                            > :)

                            I prawidłowo. Ale dogmatu nie mógłbyś zmienić. Bo - jeśli go zmieniłbyś - to przestałby być on definicyjnym dogmatem. Takie są definicje.

                            > > Prawdziwe jest to, co jest udowodnione, prawda?
                            >
                            > A czy da się 7udowodnić to, że coś materialno-energetycznego
                            > nie może powstać z absolutnie niczego ?
                            > :o/

                            Tak. Dowodem jest istnienie naszego świata.
                            • przemysl.variedad Re: Jako prawdziwe zycie 12.09.13, 23:51
                              grgkh napisał:

                              p.v napisał:
                              > > BB jest fałszem i ja to widzę gołym okiem.
                              >
                              > To znaczy, że masz wiedzę fachową. OK. Naprawdę taką masz?

                              Tak pytają biskupi swoich owieczek, czy maja fachową wiedzę
                              na temat Trójcy Św.
                              :)

                              I nie pozwalają badać przyczyn zaistnienia trójcy.
                              To samo jest z kapłanami nauki, którzy nie pozwalają badać
                              przyczyn BB.


                              > > > > > A logicznie? Nie ma materii - jest INFORMACJA O MATERI
                              > I.
                              > > > >
                              > > > > Nie, materia jest faktem bezspornym.
                              > > > > A informacja może być zniekształcana na dowolny sposób.
                              > > >
                              > > > Nie. Materia "przechodzi" w energię i na odwrót (e=mc2).
                              > > > Co więc jest podstawowe - materia czy energia?
                              > > > A może żadne z nich?
                              > >
                              > > Obie z nich są faktem, matematyka próbuje to opisać,
                              > > a bajarze próbują powykrzywiać.
                              >
                              > Nie. Nie są definicjami elementarnymi. Odsyłam Cię do teorii strun.

                              Kolejna baja...
                              Podobnie jak czarne dziury :)


                              > > Różne nimi kierują motywy.
                              > > Część to są idioci, ale większość wie, o co gra się toczy.
                              >
                              > > > > > A to nie to samo. Odnosi się ona do wcześniej przyjętej
                              > > > > > definicji, która została sformułowana przez
                              > > > > > naszą świadomość. Na poziomie zero Wszechświata
                              > > > > > może w ogóle nie być potrzebna.
                              >
                              > > > > Na poziomie '0" wszyscy głupieją podobnie jak na
                              > > > > poziomie Trójcy Sw. :)
                              >
                              > > > Poziom zero próbujemy opisywać teoriami
                              > > > matematycznymi, jak
                              > > > m-teoria,
                              > > > w których nie ma już jako definicji podstawowych
                              > > > takich jak materia. Materia jest tam skutkiem, wyższym
                              > > > poziomem złożoności.
                              > > >
                              > > > Ale to tylko przymiarka do opisu świata. A jak jest naprawdę?
                              > > > To się za jakiś czas, zapewne, okaże...
                              >
                              > > Czekam na te chwilę z utęsknieniem :)
                              >
                              > Ja też. Dla takiej wiedzy chciałoby się żyć jak najdłużej.


                              Sam widzisz, choćby wiecznie, ale by w końcu doczekać tej chwili :)



                              >
                              > > > > > Ja osobiście unikam wprowadzania dogmatów
                              > > > > > opisujących mój model świata.
                              > > > >
                              > > > > Nie posiadasz żadnych założeń, z których wywodzisz całą reszt
                              > ę ?
                              > > >
                              > > > Założenie (aksjomat) to nie to samo, co dogmat.
                              >
                              > > Na jedno wychodzi.
                              >
                              > Nie na jedno. Dogmat dotyczy wiedzy o wnętrzu systemu (opis działania świata).
                              > Założenie go definiuje. Założenie nie jest dogmatem.

                              Owszem, jest.
                              To jest to samo.


                              > > > Dogmat jest prawdziwy absolutnie i bez
                              > > > względu na wszystko. Założenie jest modyfikowalne
                              >
                              > > Dogmaty też się zmieniają, choć dużo wolniej.
                              >
                              > Nie. Zastępują się, ale istniejąc nie pozwalają się zmieniać. To inaczej niż w
                              > naukowej metodzie badania świata.


                              Nie, to jest dokładnie to samo, tyle że w religii
                              zmienia się to dużo wolniej i zwykle z przelewem krwi.


                              >
                              > > > - jego przyjęcie stanowi podstawę dla teorii,
                              > > > ale nie dla mnie, bo ja teorie mogę odrzucić i zawsze,
                              > > > we wszystkie, mogę zwątpić.
                              > >
                              > > I mnie też nikt ani nic tego nie broni.
                              > > :)
                              >
                              > I prawidłowo. Ale dogmatu nie mógłbyś zmienić. Bo - jeśli go zmieniłbyś - to pr
                              > zestałby być on definicyjnym dogmatem. Takie są definicje.

                              O jakim dogmacie konkretnie mówimy ?



                              >
                              > > > Prawdziwe jest to, co jest udowodnione, prawda?
                              > >
                              > > A czy da się 7udowodnić to, że coś materialno-energetycznego
                              > > nie może powstać z absolutnie niczego ?
                              > > :o/
                              >
                              > Tak. Dowodem jest istnienie naszego świata.

                              A jednak teoria BB temu zaprzecza.
                              • grgkh Re: Jako prawdziwe zycie 13.09.13, 00:06
                                przemysl.variedad napisała:

                                > grgkh napisał:
                                >
                                > p.v napisał:
                                > > > BB jest fałszem i ja to widzę gołym okiem.
                                > >
                                > > To znaczy, że masz wiedzę fachową. OK. Naprawdę taką masz?
                                >
                                > Tak pytają biskupi swoich owieczek, czy maja fachową wiedzę
                                > na temat Trójcy Św.
                                > :)
                                >
                                > I nie pozwalają badać przyczyn zaistnienia trójcy.
                                > To samo jest z kapłanami nauki, którzy nie pozwalają badać
                                > przyczyn BB.

                                Widzę, że znudziła Cię rozmowa na poważnie i z sensem...

                                Nie będę ciągnął takich wątków.

                                > > > > > > A logicznie? Nie ma materii - jest
                                > > > > > > INFORMACJA O MATERII.

                                > > > > > Nie, materia jest faktem bezspornym.
                                > > > > > A informacja może być zniekształcana na dowolny sposób.
                                > > > >
                                > > > > Nie. Materia "przechodzi" w energię i na odwrót (e=mc2).
                                > > > > Co więc jest podstawowe - materia czy energia?
                                > > > > A może żadne z nich?
                                > > >
                                > > > Obie z nich są faktem, matematyka próbuje to opisać,
                                > > > a bajarze próbują powykrzywiać.
                                > >
                                > > Nie. Nie są definicjami elementarnymi. Odsyłam Cię do teorii strun.
                                >
                                > Kolejna baja...
                                > Podobnie jak czarne dziury :)

                                To modele matematyczne - co jest w nich bajką? To algorytm działania świata. Ale OK. Nie chcesz mówić, to nie. Jak wyżej.

                                > > Ja też. Dla takiej wiedzy chciałoby się żyć jak najdłużej.

                                > Sam widzisz, choćby wiecznie, ale by w końcu doczekać tej chwili :)

                                Nie wiecznie. Nie w tej definicji. To zwyczajna ciekawość świata. Taki jestem.

                                > > > > Założenie (aksjomat) to nie to samo, co dogmat.
                                > >
                                > > > Na jedno wychodzi.
                                > >
                                > > Nie na jedno. Dogmat dotyczy wiedzy o wnętrzu systemu
                                > > (opis działania świata).
                                > > Założenie go definiuje. Założenie nie jest dogmatem.
                                >
                                > Owszem, jest.
                                > To jest to samo.

                                Nie jest. KAŻDA hipoteza MUSI BYĆ sprawdzona pod względem poprawności - stosuje się wobec niej krytyczne podejście. Dotyczy to także założeń. Zanim się je przyjmie, są sprawdzane, czy są poprawne same i niesprzeczne ze sobą.

                                Dogmat - w definicji i praktyce - nie liczy się z resztą systemu, a często sam jest sprzeczny (bzdurny) wewnętrznie.

                                Takie są definicje. Taka jest praktyka.

                                > > > > Dogmat jest prawdziwy absolutnie i bez
                                > > > > względu na wszystko. Założenie jest modyfikowalne
                                > >
                                > > > Dogmaty też się zmieniają, choć dużo wolniej.
                                > >
                                > > Nie. Zastępują się, ale istniejąc nie pozwalają się zmieniać.
                                > > To inaczej niż w naukowej metodzie badania świata.

                                > Nie, to jest dokładnie to samo, tyle że w religii
                                > zmienia się to dużo wolniej i zwykle z przelewem krwi.

                                Dogmatem jest dowolna hipoteza, której odmawia się krytycznej oceny. Wystarczy jeden raz tak potraktowana. Właśnie wtedy występuje w roli dogmatu.

                                To są definicje.

                                > > > > - jego przyjęcie stanowi podstawę dla teorii,
                                > > > > ale nie dla mnie, bo ja teorie mogę odrzucić i zawsze,
                                > > > > we wszystkie, mogę zwątpić.
                                > > >
                                > > > I mnie też nikt ani nic tego nie broni.
                                > > > :)
                                > >
                                > > I prawidłowo. Ale dogmatu nie mógłbyś zmienić.
                                > > Bo - jeśli go zmieniłbyś - to przestałby być on
                                > > definicyjnym dogmatem. Takie są definicje.
                                >
                                > O jakim dogmacie konkretnie mówimy ?

                                Mówimy o jego definicji. Dogmatem może być cokolwiek, dowolne zdanie. To nasz sposób traktowania tego zdania decyduje o jego roli w naszym myśleniu.

                                > > > > Prawdziwe jest to, co jest udowodnione, prawda?
                                > > >
                                > > > A czy da się 7udowodnić to, że coś materialno-energetycznego
                                > > > nie może powstać z absolutnie niczego ?
                                > > > :o/
                                > >
                                > > Tak. Dowodem jest istnienie naszego świata.
                                >
                                > A jednak teoria BB temu zaprzecza.

                                Czemu zaprzecza? BB to tylko incydent w historii świata, to jedna z możliwych interpretacji uznanych za prawdziwe obserwacji.
        • grgkh Re: Jako prawdziwe zycie 08.09.13, 12:47
          vacia napisała:

          > grgkh napisał:
          >
          > > I ciekaw jestem, jak Ty sobie je wyobrażasz.
          > >
          >
          > W Biblii w Objawieniu pisze: " I otrze Bóg wszelka łzę i śmierci już nie będzie
          > ..."
          > Wyobrażam sobie dobrych ludzi i życie w szczęściu i miłości, życie ciekawe, w ś
          > wiecie bez zła.

          Nie istnieje dobro bez jego przeciwieństwa - zła. To tylko ogólny system podziału.

          System idealny, który sobie wyobrażasz, zakłada, że ludzie cokolwiek, co ich dotyczy, będą musieli traktować jako dobre dla siebie, a więc pozbędą się swoich dotychczasowych kryteriów ocen.

          Ale chcę wrócić do Twojej definicji życia po życiu.

          Czy wtedy będzie się coś działo, tzn. czy będą zachodziły jakieś kolejne zdarzenia? Co będzie ich treścią? Co lub kto będzie ich uczestnikiem? Czy będziesz je pamiętała (zapominała o nich)?
      • leszek_71 Re: A ja proszę o opis tego życia 06.09.13, 18:38
        grgkh napisał:

        > I ciekaw jestem, jak Ty sobie je wyobrażasz.
        >
        A po co sobie wyobrażać, czego oko nie widziało, czego ucho nie słyszała i człowiek nie zdołał pojąć...
        • pocoo Re: A ja proszę o opis tego życia 07.09.13, 08:20
          leszek_71 napisał(a):

          > A po co sobie wyobrażać, czego oko nie widziało, czego ucho nie słyszała i czło
          > wiek nie zdołał pojąć...
          >
          "...to przygotował bóg tym,którzy go miłują" (że o ho,ho...)
          No i... "wilk z barankiem paść się będzie..."
          Chyba jednak wyobraźnia jest potrzebna.
          • karbat Re: A ja proszę o opis tego życia 07.09.13, 10:10
            vacia napisała:

            > W Biblii w Objawieniu pisze: " I otrze Bóg wszelka łzę i śmierci już nie będzie
            > ..." Wyobrażam sobie dobrych ludzi i życie w szczęściu i miłości, życie ciekawe, w ś
            > wiecie bez zła.

            katolik/wierca za kato szamanem za obrzezanymi prorokami , pieprzy od rzeczy .
            nie mowi ani ten katolik, ani jego szaman , ani prorok , JAK ? , mozliwe jest

            istnienie dobrego czlowieka ... bez zlego czlowieka
            jak mozna mowic o szczesciu , bez nieszczescia
            skad katolik wie o milosci , bez nienawisci
            jak katolik rozpoznaje dobro , bez zla
            na jakiej podstawie mowi o zyciu ciekawym , nie znajac zycia nieciekawego

            nie istnieja pojecia dobra, szczescie, milosc itd. istnienie tych pojec staje sie bezpodstawne, bez bez zla , nieszczescia , nienawisci .

            niedobry, nieszczesliwy, nienawistny, zly, wierca/katolik ...
            zmieni sie .... po swojej smierci w niebie ?
            na ziemi moze sie qu...c , grzeszyc ... od spowiedzi do spowiedzi .

            wiara , logika katolika stan permamentnej ucieczki od rzeczywistosci
            wiercy, katoliki sami tworza sobe pieklo na ziemi , marzac o szczesciu ...
            po swojej skierci . - leczyc sie .

            • leszek_71 Re: A ja proszę o opis tego życia 07.09.13, 20:05
              Jest wręcz przeciwnie, to zła nie można pojąć bez Dobra, to nieszczęścia bez szczęścia itd.
              • grgkh Re: A ja proszę o opis tego życia 08.09.13, 12:36
                leszek_71 napisał(a):

                > Jest wręcz przeciwnie, to zła nie można pojąć bez Dobra, to nieszczęścia bez sz
                > częścia itd.

                A dlaczego "przeciwnie"?

                Dobro i zło to coś, co nam sprzyja (uruchamia ewolucyjnie wykształcony odruch przyjemności, kwalifikuje do obszaru sprzyjającego przetrwaniu) i szkodzi (to, co nie sprzyja, co nie dało się zakwalifikować tak, może być szkodliwe i bardzo często tak jest).

                Ale nie da się istnieć wśród istot ewoluujących, dokonujących ciągłej weryfikacji tego, co szkodzi lub sprzyja, nie testując prawdziwości wcześniejszych ustaleń. Dzięki temu ewoluują ludzkie kultury i jest taka ich rozmaitość.

                Dzięki temu mogą obok siebie istnieć masochista i sadysta, nawet uzupełniając się w tym współistnieniu.

                Trening sam w sobie jest męczący (wywołuje początkowo negatywne doznania) ale jego skutki są pozytywne i dlatego można go polubić. Nie ma dobra i zła jako bezwzględnych ustaleń. To my, sami dla siebie, dokonujemy prywatnej kwalifikacji do tych kategorii.

                Wszystkie pozostałe kwalifikacje opierają się na prywatnym, subiektywnym systemie dzielenia na dobre i złe (dla nas, co nie znaczy, że bezwzględnie).
          • leszek_71 Re: A ja proszę o opis tego życia 07.09.13, 20:04
            pocoo napisała:

            > leszek_71 napisał(a):
            >
            > > A po co sobie wyobrażać, czego oko nie widziało, czego ucho nie słyszała
            > i czło
            > > wiek nie zdołał pojąć...
            > >
            > "...to przygotował bóg tym,którzy go miłują" (że o ho,ho...)
            > No i... "wilk z barankiem paść się będzie..."
            > Chyba jednak wyobraźnia jest potrzebna.
            Wiedza, nie wyobraźnia i rozumienie metafory
            • pocoo Re: A ja proszę o opis tego życia 07.09.13, 20:58
              leszek_71 napisał(a):
              > Wiedza, nie wyobraźnia i rozumienie metafory
              >
              Proszę,bardzo proszę,zlituj się nad sobą.
              Kto Ci pomaga w rozumieniu metafor?
              Jaka wiedza? Może jeszcze pewność?
              • leszek_71 Re: A ja proszę o opis tego życia 08.09.13, 22:38
                W tym wypadku wiedza o języku i kulturze...
            • przemysl.variedad Re: A ja proszę o opis tego życia 12.09.13, 23:19
              leszek_71 napisał(a):

              > pocoo napisała:
              >
              > > leszek_71 napisał(a):
              > >
              > > > A po co sobie wyobrażać, czego oko nie widziało, czego ucho nie sły
              > szała
              > > i czło
              > > > wiek nie zdołał pojąć...
              > > >
              > > "...to przygotował bóg tym,którzy go miłują" (że o ho,ho...)
              > > No i... "wilk z barankiem paść się będzie..."
              > > Chyba jednak wyobraźnia jest potrzebna.
              > Wiedza, nie wyobraźnia i rozumienie metafory

              Brat, rozumiesz tę metaforę ?
              A czy zechcesz mnie oświecić ?

              I tyle do Ciebie postów napisałem, a Ty udajesz głuchego...
              Czy tak się godzi w obliczu Boga Prawdy ?

          • przemysl.variedad Re: A ja proszę o opis tego życia 08.09.13, 13:31
            pocoo napisała:

            > leszek_71 napisał(a):
            >
            > > A po co sobie wyobrażać, czego oko nie widziało, czego ucho nie słyszała
            > i czło
            > > wiek nie zdołał pojąć...
            > >
            > "...to przygotował bóg tym,którzy go miłują" (że o ho,ho...)
            > No i... "wilk z barankiem paść się będzie..."

            A komu to potrzebne, barankom czy wilkom ?

            > Chyba jednak wyobraźnia jest potrzebna.

            Moja płata mi często figle, ale staram się podpierać wtedy rozumem.
            Czyli czym właściwie ?
            Umiem liczyć do dwóch: 1+ 1 = 2 , tak ?
            Podobno w matematyce różne rzeczy są dopuszczalne,
            nie tylko to.
            No to na czym się można naprawdę oprzeć, jeśli nie na tym ?
            A czarne = białe ? A ciepłe = zimne ? A suche = mokre ?
            A od czego zaczyna się dowolne kłamstwo ?

            zdar
            przemysl.variedad

            Ps. A przyjemność = nieprzyjemne ?
            I czy to w ogóle da się jakoś rozdzielić ?
            :o/
        • grgkh Re: A ja proszę o opis tego życia 08.09.13, 12:22
          leszek_71 napisał(a):

          > grgkh napisał:
          >
          > > I ciekaw jestem, jak Ty sobie je wyobrażasz.
          > >
          > A po co sobie wyobrażać,

          Jako Homo sapiens, człowiek myślący logicznie i racjonalnie, też tak uważam. Ale religia powstała na granicy dwóch opcji:
          - próby tłumaczenia sobie świata przez ludzi myślących i
          - systemu, który z tego tłumaczenia zrobił narzędzie do osiągania władzy absolutnej nad ludzkimi umysłami.

          > czego oko nie widziało,
          > czego ucho nie słyszała i człowiek nie zdołał pojąć...

          Może nie "pojąć", bo z pojmowaniem jest sprawa prosta - religijne baśnie są logicznie fałszywe i ten fałsz prawidłowo należy tak właśnie rozumieć. I odrzucać.

          Zdanie sprzeczne jest sprzeczne i już. A na pewno nie jest prawdziwe, co nam kłamcy religijni wmawiają.
        • przemysl.variedad Re: A ja proszę o opis tego życia 12.09.13, 22:20
          leszek_71 napisał(a):

          > grgkh napisał:
          >
          > > I ciekaw jestem, jak Ty sobie je wyobrażasz.
          > >
          > A po co sobie wyobrażać, czego oko nie widziało, czego ucho nie słyszała i czło
          > wiek nie zdołał pojąć...

          Tak więc idziesz w ciemno ?
          :o/
    • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 07.09.13, 11:06
      vacia napisała:

      > Jesli kochasz zycie to jedynie wiara w Jezusa, zbawiciela je zapewni i to zycie
      > wieczne.
      > Niby to nie jest trudne ale wymaga pewnych zmian w zyciu.

      Twoim zdaniem bez pomocy Jezusa nie da się uzyskać życia wiecznego ?
      A założymy się ? :)

      przemysł.variedad

      Ps. Bóg Żydów nie jest jedynym bogiem, który ofiaruje
      życie wieczne, ale ja je mam zamiar uzyskać jako ateista
      na świadectwo przeciwko kapłanom tego świata -`@'-

      • pocoo Re: Zycie wieczne 07.09.13, 11:22
        przemysl.variedad napisała:

        > Twoim zdaniem bez pomocy Jezusa nie da się uzyskać życia wiecznego ?

        W chrześcijaństwie nie da się.

        > A założymy się ? :)
        >
        > przemysł.variedad

        Zaciekawiłeś mnie, chociaż nie lubię hazardu.

        > Ps. Bóg Żydów nie jest jedynym bogiem, który ofiaruje
        > życie wieczne, ale ja je mam zamiar uzyskać jako ateista
        > na świadectwo przeciwko kapłanom tego świata -`@'-
        >
        Nie interesują mnie bogowie i kapłani, ale Twój pomysł.
        Zaciekawiłeś mnie.
        • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 07.09.13, 12:49
          pocoo napisała:

          > przemysl.variedad napisała:
          >
          > > Twoim zdaniem bez pomocy Jezusa nie da się uzyskać życia wiecznego ?
          >
          > W chrześcijaństwie nie da się.

          Chrześcijaństwo nie jest jedyna ideą ducha.



          > > A założymy się ? :)
          > >
          > > przemysł.variedad
          >
          > Zaciekawiłeś mnie, chociaż nie lubię hazardu.

          Ja też nie bardzo, bo ciągle przegrywam :o/

          >
          > > Ps. Bóg Żydów nie jest jedynym bogiem, który ofiaruje
          > > życie wieczne, ale ja je mam zamiar uzyskać jako ateista
          > > na świadectwo przeciwko kapłanom tego świata -`@'-
          > >
          > Nie interesują mnie bogowie i kapłani, ale Twój pomysł.
          > Zaciekawiłeś mnie.

          Jesteś ateistą/stką ?

          • pocoo Re: Zycie wieczne 07.09.13, 14:30
            przemysl.variedad napisała:

            > Jesteś ateistą/stką ?
            >
            Tak,jestem ateistką i dlatego zaciekawił mnie Twój pomysł na "życie wieczne".
            Dla mnie,życie w nieskończoność bez celu jest najgorszym koszmarem.
            • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 07.09.13, 15:00
              pocoo napisała:

              > przemysl.variedad napisała:
              >
              > > Jesteś ateistą/stką ?
              > >
              > Tak,jestem ateistką i dlatego zaciekawił mnie Twój pomysł na "życie wieczne".
              > Dla mnie,życie w nieskończoność bez celu jest najgorszym koszmarem.

              A gdyby Twój chłopiec chciał z Tobą i tylko z Tobą chciał przeżyć takie życie ?
              :)



              • pocoo Re: Zycie wieczne 07.09.13, 20:55
                przemysl.variedad napisała:

                > A gdyby Twój chłopiec chciał z Tobą i tylko z Tobą chciał przeżyć takie życie ?
                > :)
                Ten koszmar bez celu ,czy z nieustajacym seksem?
                Wszystko po pewnym czasie staje się cholernie nudne.No...chyba że myslisz o wyjątkach.
                • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 07.09.13, 21:37
                  pocoo napisała:

                  > przemysl.variedad napisała:
                  >
                  > > A gdyby Twój chłopiec chciał z Tobą i tylko z Tobą chciał przeżyć takie ż
                  > ycie ?
                  > > :)
                  > Ten koszmar bez celu ,czy z nieustajacym seksem?
                  > Wszystko po pewnym czasie staje się cholernie nudne.No...chyba że myslisz o wyj
                  > ątkach.

                  Sex jest Twoim zdaniem nudny ? :o/
                  No nie wiem, wszystko może być nudne z kimś nudnym :)

                  Byś poszła ze mną do teatru żydowskiego ?
                  W końcu napisali Pieśni nad Pieśniami :)
                  Ciekawe, czy moja dziewczyna zechce się wybrać.

                  To raczej nie ateiści, choć kto tam wie aktorów, co naprawdę myślą...
                  Nudzisz się w życiu sama ze sobą ? Bo ja tylko chwilami, jak mam kaca :)
                  ale to szybko mija i jadę dalej _/)

                  zdar
                  przemysl.variedad

                  Ps. Tak się zastanawiam, kto jest bardziej nudny, ateiści czy wierzący.

                  • aderydy jeden... 07.09.13, 22:53
                    pan i tylko z nim seks przez całą wiecznosc??
                    to ma byc niebo czy piekło?!
                    coraz więcej argumentow przeciw temu zyciu wiecznemu...amen...
                    • pocoo Re: jeden... 08.09.13, 07:54
                      aderydy napisał:

                      > pan i tylko z nim seks przez całą wiecznosc??

                      Dziwny ten raj i piekielnie nudny.

                      > to ma byc niebo czy piekło?!

                      Piekło to na pewno nie jest.Diabełki są wesołe i na dodatek do woli można z nimi swawolić.

                      > coraz więcej argumentow przeciw temu zyciu wiecznemu...amen...

                      Amen.
                      • przemysl.variedad Re: jeden... 08.09.13, 09:28
                        pocoo napisała:

                        > aderydy napisał:
                        >
                        > > pan i tylko z nim seks przez całą wiecznosc??
                        >
                        > Dziwny ten raj i piekielnie nudny.

                        Celnie powiedziane, bo mnie się zdaje, że piekło = nuda.

                        > > to ma byc niebo czy piekło?!
                        >
                        > Piekło to na pewno nie jest.Diabełki są wesołe i na dodatek do woli można z nim
                        > i swawolić.

                        A może to niebo właśnie ?
                        Lubisz gwałty ? :o/

                        > > coraz więcej argumentow przeciw temu zyciu wiecznemu...amen...
                        >
                        > Amen.

                        A.men ?
                        :)

                        zdar
                        przemysl.variedad
                        • pocoo Re: jeden... 08.09.13, 11:44
                          przemysl.variedad napisała:
                          > Lubisz gwałty ? :o/
                          Uwielbiam.
                          Przeżywam gigantyczny orgazm na myśl,że kilku śmierdzących palantów zdziera ze mnie ubranie,rozrywają mi krocze ku..tasami jak maczugi...a zapach ich spermy wywołuje następne niewyobrażalne podniecenie.
                          Podoba ci się?No to się pie...w tym swoim niebie.Beze mnie.

                          • przemysl.variedad Re: jeden... 08.09.13, 11:57
                            pocoo napisała:

                            > przemysl.variedad napisała:
                            > > Lubisz gwałty ? :o/
                            > Uwielbiam.
                            > Przeżywam gigantyczny orgazm na myśl,że kilku śmierdzących palantów zdziera ze
                            > mnie ubranie,rozrywają mi krocze ku..tasami jak maczugi...a zapach ich spermy w
                            > ywołuje następne niewyobrażalne podniecenie.
                            > Podoba ci się?No to się pie...w tym swoim niebie.Beze mnie.
                            >
                            Napisałaś, cytuję:

                            > Piekło to na pewno nie jest.Diabełki są wesołe i na dodatek do woli można z nim
                            > i swawolić.

                            Tak więc Twoim zdaniem diabełki nie lubią gwałcić ? :o/
                            Czyli diabełki swawolą jedynie za zgodą współpartnera swawolenia ?

                            zdar
                            przemysl.variedad


                            • pocoo Re: jeden... 08.09.13, 12:07
                              przemysl.variedad napisała:

                              > Tak więc Twoim zdaniem diabełki nie lubią gwałcić ? :o/

                              Nie pytalam ich.

                              > Czyli diabełki swawolą jedynie za zgodą współpartnera swawolenia ?

                              Ze mną zdecydowanie tak.Bez mojej woli ,może mi diabeł tylko końcowką ogona połaskotać brodawkę.
                              • przemysl.variedad Re: jeden... 08.09.13, 12:31
                                pocoo napisała:

                                > przemysl.variedad napisała:
                                >
                                > > Tak więc Twoim zdaniem diabełki nie lubią gwałcić ? :o/
                                >
                                > Nie pytalam ich.

                                A może było trzeba ?
                                Skoro tak ich sławisz...

                                >
                                > > Czyli diabełki swawolą jedynie za zgodą współpartnera swawolenia ?
                                >
                                > Ze mną zdecydowanie tak.Bez mojej woli ,może mi diabeł tylko końcowką ogona po
                                > łaskotać brodawkę.

                                Być może mu to starczy, by Cię zaciekawić...
                                A ciekawość to podobno pierwszy stopień do piekła :)
                                Tak mawiają kapłani, którym zawsze było szkoda dać ludziom wiedzę.
                                Wszyscy kapłani dowolnych bogów tak się zachowują.
                                To ich w sumie wyróżnia.
                                I chcą żeby im wierzyć.
                                Ponadto nie dają bezpośredniego kontaktu z bogiem,
                                ale chcą być koniecznie pośrednikami.
                                A ja mam złe doświadczenia z pośrednikami...

                                • pocoo Re: jeden... 08.09.13, 12:39
                                  przemysl.variedad napisała:

                                  > Być może mu to starczy, by Cię zaciekawić...
                                  > A ciekawość to podobno pierwszy stopień do piekła :)

                                  Nieciekawe diabły ignoruję.

                                  > Tak mawiają kapłani

                                  Zwisa mi to.

                                  Napisałam,że jestem ateistką a Ty mi ciągle wyskakujesz z kapłanami,bogami...
                                  Diabły są wyłącznie moje.Osobiste.
                                  • przemysl.variedad Re: jeden... 08.09.13, 12:50
                                    pocoo napisała:

                                    > przemysl.variedad napisała:
                                    >
                                    > > Być może mu to starczy, by Cię zaciekawić...
                                    > > A ciekawość to podobno pierwszy stopień do piekła :)
                                    >
                                    > Nieciekawe diabły ignoruję.

                                    Uważasz, że największy z nich jest nudny ? :o/


                                    > > Tak mawiają kapłani
                                    >
                                    > Zwisa mi to.

                                    :)
                                    Czyżbyś była mężczyzną ? :o/

                                    >
                                    > Napisałam,że jestem ateistką a Ty mi ciągle wyskakujesz z kapłanami,bogami...

                                    A z czym byś wolała, żebym wyskoczył ? :o/

                                    > Diabły są wyłącznie moje.Osobiste.

                                    Tak więc panujesz nad nimi...
                                    Ok., ale właściwie w jaki sposób ?

                                    zdar
                                    przemysl.variedad

                                    Ps. Kiedyś wyobraziłem sobie, że nie ma boga.
                                    Wtedy pojawił się Szatan i powiedział mi, że jest moim ojcem.
                                    Poprosiłem o jakieś dowody.
                                    Spytał mnie, czy umiem liczyć do dwóch.
                                    Niby umiem, no to tak mu odpowiedziałem.
                                    A on mi na to, że jestem zerem...
                                    A on jest jedynką.
                                    Trochę zbaraniałem, ale domyśliłem się aluzji.
                                    Zapytałem, czego w takim razie ode mnie oczekuje.

                                    - współdziałania

                                    Pytam, w jakim sensie i w jakim celu ?

                                    - A w takim, że jesteś pałko zerem. Kumasz ?

                                    Niestety, ale tego nie skumałem. Niby zdałem maturę z matmy,
                                    ale tego nie skumałem. :o/
                    • przemysl.variedad Re: jeden... 08.09.13, 09:25
                      aderydy napisał:

                      > pan i tylko z nim seks przez całą wiecznosc??

                      A o jakiego pana chodzi ?
                      A tak poza tym seks z panami mnie nie interesuje,
                      chyba że jakaś zmiana płci wchodzi w rachubę :)

                      > to ma byc niebo czy piekło?!

                      A jeśli piekło = nuda ?

                      > coraz więcej argumentow przeciw temu zyciu wiecznemu...amen...

                      Naprawdę nie chcesz żyć wiecznie ?
                      Ok., moim zdaniem powinien być wybór :)
                      Zgoda ?

                      zdar
                      przemysl.variedad

                      Ps. A co sądzisz o samobójstwie ?
                      • aderydy przemyslawie 08.09.13, 15:46
                        koncz wasc juz o tym seksie, wstydu oszczędz i nam, i sobie...
                        bo wiesz, wszystko to kwestia smaku..ewentualnie czasami ironii..nigdy zaś grubiaństwa, czy głupoty ;-)
                        pocoo, nie daj się, hihi....
                        moje osobiste skrzaty są z tobą!!
                        • przemysl.variedad Re: przemyslawie 08.09.13, 19:21
                          aderydy napisał:

                          > koncz wasc juz o tym seksie, wstydu oszczędz i nam, i sobie...

                          Jak to ? Wstydzisz się tematu ?
                          To zdaje się jedna z ważniejszych rzeczy na tym świecie.
                          Czemu miałoby być inaczej na jakimś innym ?

                          > bo wiesz, wszystko to kwestia smaku..ewentualnie czasami ironii..nigdy zaś grub
                          > iaństwa, czy głupoty ;-)

                          Twoim zdaniem zachowuję się grubiańsko ?
                          Hmm, jeśli tak, to wybacz.

                          > pocoo, nie daj się, hihi....
                          > moje osobiste skrzaty są z tobą!!

                          W czym więc problem ?

                          zdar
                          przemysl.variedad
                  • pocoo Re: Zycie wieczne 07.09.13, 22:56
                    przemysl.variedad napisała:

                    > Sex jest Twoim zdaniem nudny ? :o/

                    Po pewnym czasie (różnie to bywa) z tym amym partnerem jest nudny.
                    Szaleństwo,misterium,zabawa,bzykanko,nuda.Taka kolejność.

                    > Nudzisz się w życiu sama ze sobą ?

                    Ze sobą nigdy się nie nudzę.

                    > Ps. Tak się zastanawiam, kto jest bardziej nudny, ateiści czy wierzący.

                    Tutaj nie ma reguły.
                    • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 08.09.13, 09:20
                      pocoo napisała:

                      > przemysl.variedad napisała:
                      > > Sex jest Twoim zdaniem nudny ? :o/
                      >
                      > Po pewnym czasie (różnie to bywa) z tym samym partnerem jest nudny.

                      A jeśli potrafi się zmieniać ? :o/

                      > Szaleństwo,misterium,zabawa,bzykanko,nuda.Taka kolejność.

                      A czy to się przypadkiem jakoś nie zapętla, no wiesz,
                      jak sen i czuwanie ?

                      > > Nudzisz się w życiu sama ze sobą ?
                      >
                      > Ze sobą nigdy się nie nudzę.

                      :)

                      To jak to możliwe, że we dwójkę się nudzisz ? :o/
                      Musi być jakieś matematyczne wyjaśnienie.

                      > > Ps. Tak się zastanawiam, kto jest bardziej nudny, ateiści czy wierzący.
                      >
                      > Tutaj nie ma reguły.

                      A mnie się zdaje, że jednak ateiści, skoro nie wierzą w piękne bajki :)
                      • pocoo Re: Zycie wieczne 08.09.13, 11:49
                        przemysl.variedad napisała:

                        > A mnie się zdaje, że jednak ateiści, skoro nie wierzą w piękne bajki :)
                        A jakże!
                        Możesz sobie pomarzyć,że rżniesz Kopciuszka lub Czerwonego Kapturka.
                        Ja wybieram partnerow rzeczywistych.Przez pewien czas się nie nudzę.
                        • karbat Re: Zycie wieczne 08.09.13, 12:01
                          > przemysl.variedad napisała:
                          > > A mnie się zdaje, że jednak ateiści, skoro nie wierzą w piękne bajki :)

                          a konkretnie, co ty widzisz pięknego w tych bajkach
                          co cie tak w nich fascynuje ? , kara , krew , krzyz , swiat zombi upiorow .
                          • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 08.09.13, 12:08
                            karbat napisał:

                            > > przemysl.variedad napisała:
                            > > > A mnie się zdaje, że jednak ateiści, skoro nie wierzą w piękne bajk
                            > i :)
                            >
                            > a konkretnie, co ty widzisz pięknego w tych bajkach
                            > co cie tak w nich fascynuje ? , kara , krew , krzyz , swiat zombi upiorow .

                            A bajki Andersena ?
                            Ja mówię w ogóle o bajkach...

                            Jeszu fascynuje mnie jako przypadek kliniczny psychozy maniakalno-depresyjnej :)
                            Bo mam w sumie to samo, ale się z tego powodu nie smucę, wręcz przeciwnie.
                            Ani się nie nudzę, choroba na to nie pozwala :)

                            zdar
                            przemysl.variedad

                            Ps. Krzyż nie jest wynalazkiem chrześcijan, to pewne.
                            Ani męki Chrystusa, o ile w ogóle prawdziwe, nie sa najgorszymi mękami,
                            jakie ludzie przeżywali na ziemi.

                            Bo co byś wolał, żeby Cię zgwałcono publicznie, czy umrzeć na krzyżu ?
                            Chyba jednak wybiorę krzyż.

                            • pocoo Re: Zycie wieczne 08.09.13, 12:26
                              przemysl.variedad napisała:

                              > Ja mówię w ogóle o bajkach...

                              Chyba nie znasz bajek.Pierwsze z brzegu makabryczne-"Jaś i Małgosia","Czerwony Kapturek".

                              > Bo co byś wolał, żeby Cię zgwałcono publicznie, czy umrzeć na krzyżu ?
                              > Chyba jednak wybiorę krzyż.
                              Durny pomysł.
                              Czyż gwałt nie jest przyjemnością bez grzechu?
                              • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 08.09.13, 12:41
                                pocoo napisała:

                                > przemysl.variedad napisała:
                                >
                                > > Ja mówię w ogóle o bajkach...
                                >
                                > Chyba nie znasz bajek.Pierwsze z brzegu makabryczne-"Jaś i Małgosia","Czerwony
                                > Kapturek".

                                A Ania z zielonego wzgórza ?
                                A baśnie i waśnie ?
                                A Hanka i Rumcajs z Żacholeckiego lasu ?
                                A smok wawelski ?
                                A Koziołek Matołek ?
                                A Różowa Pantera ?
                                :)

                                > > Bo co byś wolał, żeby Cię zgwałcono publicznie, czy umrzeć na krzyżu ?
                                > > Chyba jednak wybiorę krzyż.
                                > Durny pomysł.
                                > Czyż gwałt nie jest przyjemnością bez grzechu?

                                Hmm..., a jednak wybiorę krzyż.
                                Nie dlatego, że nie lubię chemii przyjemności, ale dlatego,
                                że jak mnie ktoś zgwałci, to muszę go zabić. A ja w sumie nie lubię zabijania.
                                No dobra, gwałt na śmierć...
                                Jest nad czym pomyśleć.
                                Tak więc jestem ukrzyżowany i ktoś mnie jeszcze chce zgwałcić...
                                Niezły widok...
                                Ciekawe, czy ludzie by na to popatrzyli...
                                I czy może by się z tego czegoś nauczyli...
                                Bo w pamięć wbija się całkiem nieźle :)

                                zdar
                                przemtysl.variedad

                                Ps. Myślałaś kiedyś nad tym, żeby spalić całą Ziemię ?
                                Tak dla żartu albo z zemsty...
                                Prawie 7 mld ludzi, to by dopiero było ludobójstwo...
                                Po wielu ludziach ślad zaginął, o tym, czym żyli, jakie mieli marzenia,
                                jaką mieli wizję-baję świata, a o Adolfie zapomnieć się nie daje...
                                Paradoks ?

                                • marina0321 Re: Zycie wieczne 08.09.13, 17:36
                                  przemysl.variedad napisała:

                                  > Hmm..., a jednak wybiorę krzyż.
                                  > Nie dlatego, że nie lubię chemii przyjemności, ale dlatego,
                                  > że jak mnie ktoś zgwałci, to muszę go zabić. A ja w sumie nie lubię zabijania.
                                  > No dobra, gwałt na śmierć...
                                  > Jest nad czym pomyśleć.
                                  > Tak więc jestem ukrzyżowany i ktoś mnie jeszcze chce zgwałcić...
                                  > Niezły widok...
                                  > Ciekawe, czy ludzie by na to popatrzyli...
                                  > I czy może by się z tego czegoś nauczyli...
                                  > Bo w pamięć wbija się całkiem nieźle :)

                                  > Ps. Myślałaś kiedyś nad tym, żeby spalić całą Ziemię ?
                                  > Tak dla żartu albo z zemsty...
                                  > Prawie 7 mld ludzi, to by dopiero było ludobójstwo...
                                  > Po wielu ludziach ślad zaginął, o tym, czym żyli, jakie mieli marzenia,
                                  > jaką mieli wizję-baję świata, a o Adolfie zapomnieć się nie daje...
                                  > Paradoks ?

                                  O rany, co za HOROR tu powstał; idę dalej.
                                  • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 08.09.13, 19:30
                                    marina0321 napisał(a):

                                    > przemysl.variedad napisała:
                                    >
                                    > > Hmm..., a jednak wybiorę krzyż.
                                    > > Nie dlatego, że nie lubię chemii przyjemności, ale dlatego,
                                    > > że jak mnie ktoś zgwałci, to muszę go zabić. A ja w sumie nie lubię zabij
                                    > ania.
                                    > > No dobra, gwałt na śmierć...
                                    > > Jest nad czym pomyśleć.
                                    > > Tak więc jestem ukrzyżowany i ktoś mnie jeszcze chce zgwałcić...
                                    > > Niezły widok...
                                    > > Ciekawe, czy ludzie by na to popatrzyli...
                                    > > I czy może by się z tego czegoś nauczyli...
                                    > > Bo w pamięć wbija się całkiem nieźle :)
                                    >
                                    > > Ps. Myślałaś kiedyś nad tym, żeby spalić całą Ziemię ?
                                    > > Tak dla żartu albo z zemsty...
                                    > > Prawie 7 mld ludzi, to by dopiero było ludobójstwo...
                                    > > Po wielu ludziach ślad zaginął, o tym, czym żyli, jakie mieli marzenia,
                                    > > jaką mieli wizję-baję świata, a o Adolfie zapomnieć się nie daje...
                                    > > Paradoks ?
                                    >
                                    > O rany, co za HOROR tu powstał; idę dalej.

                                    Nie lubisz Jezusa ? A miłość ? To jest dopiero horror :)

                                    Tam, gdzie jest miłość, nie ma narzucania drugiej osobie swojej woli.
                                    (Albert Einstein).

                                    Czyżby rodzice nie kochali swoich dzieci ? :o/
                                    Oj, Albert, Albert...
                                    :)

                                    zdar
                                    przemysl.variedad
                        • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 08.09.13, 12:03
                          pocoo napisała:

                          > przemysl.variedad napisała:
                          >
                          > > A mnie się zdaje, że jednak ateiści, skoro nie wierzą w piękne bajki :)
                          > A jakże!
                          > Możesz sobie pomarzyć,że rżniesz Kopciuszka lub Czerwonego Kapturka.
                          > Ja wybieram partnerow rzeczywistych.Przez pewien czas się nie nudzę.

                          Sama ze sobą nigdy, tak zrozumiałem.

                          No więc nie interesuje Cię życie wieczne samej ze sobą ? :o/

                          zdar
                          przemysl.variedad

                          Ps. I kto właściwie broni zmienić partnerów ?
                          Papież ? :)
                          A może ten polski biskup z Dominikany ?
                          Nie wierzę kapłanom, a najlepszy dowód na nieistnienie danego boga,
                          to właśnie jego kapłani. Bo gdybym ja był bo0giem i miał takich kapłanów,
                          którzy by mnie zniesławiali po całej planecie, to bym ich na drugi dzień wytłukł
                          co do jednego. Tak więc istnienie kapłanów jest najlepszym dowodem na nieistnienie
                          ich boga. By się przynajmniej go choć trochę bali, a się nie boją. Tylko ludzi namawiają
                          do strachu przed bogiem. Gdyby naprawdę bóg był straszny, to by się w pierwszej
                          kolejności pozbył swoich obłudnych kapłanów.
                          • pocoo Re: Zycie wieczne 08.09.13, 12:16
                            przemysl.variedad napisała:

                            > No więc nie interesuje Cię życie wieczne samej ze sobą ? :o/

                            Żadne życie wieczne mnie nie interesuje.

                            > Ps. I kto właściwie broni zmienić partnerów ?

                            Ten,kto narzuca innym wymyślone przez siebie zasady moralne,takie jakie mu pasują.Co mnie to obchodzi?
                            Mam swoje zasady(a dlaczego nie?) i nie robię krzywdy nikomu.
                            Na małą przyjemność wpadam do piekiełka i nikt o tym nie wie,oprócz mojego diabła.
                            • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 08.09.13, 13:06
                              pocoo napisała:

                              > przemysl.variedad napisała:
                              >
                              > > No więc nie interesuje Cię życie wieczne samej ze sobą ? :o/
                              >
                              > Żadne życie wieczne mnie nie interesuje.

                              Dlaczego ? Wolno mi spytać ?


                              > > Ps. I kto właściwie broni zmienić partnerów ?
                              >
                              > Ten,kto narzuca innym wymyślone przez siebie zasady moralne,takie jakie mu pasu
                              > ją.Co mnie to obchodzi?

                              I mnie też mało co :)

                              > Mam swoje zasady(a dlaczego nie?) i nie robię krzywdy nikomu.

                              To jest ta zasada nr 1 ?

                              > Na małą przyjemność wpadam do piekiełka i nikt o tym nie wie,oprócz mojego diab
                              > ła.

                              Ok., jego i Twoja sprawa.
                              :)

                              zdar
                              przemysl.variedad

                              Ps. A czym właściwie jest przyjemność ? Chemią w mózgu ?
                              • grgkh Re: Zycie wieczne 09.09.13, 00:53
                                przemysl.variedad napisała:

                                > Ps. A czym właściwie jest przyjemność ? Chemią w mózgu ?

                                Nie. To jest efekt fizyki i chemii (powstaje jakaś aktywna w danym momencie struktura neuronów), ale sama przyjemność (jej odczucie) to logiczna kwalifikacja. Tak jak wszystko, co mamy w świadomości i podświadomości (zwierzęta z mózgami wyłącznie to drugie).
                                • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 09.09.13, 01:01
                                  grgkh napisał:

                                  > przemysl.variedad napisała:
                                  >
                                  > > Ps. A czym właściwie jest przyjemność ? Chemią w mózgu ?
                                  >
                                  > Nie. To jest efekt fizyki i chemii (powstaje jakaś aktywna w danym momencie str
                                  > uktura neuronów), ale sama przyjemność (jej odczucie) to logiczna kwalifikacja.

                                  Tak, to bardzo ciekawe, dlaczego jedne odczucia kwalifikujemy jako
                                  przyjemne, a inne odwrotnie i od czego najbardziej to zależy.


                                  • grgkh Re: Zycie wieczne 09.09.13, 11:20
                                    przemysl.variedad napisała:

                                    > grgkh napisał:
                                    >
                                    > > przemysl.variedad napisała:
                                    > >
                                    > > > Ps. A czym właściwie jest przyjemność ? Chemią w mózgu ?
                                    > >
                                    > > Nie. To jest efekt fizyki i chemii (powstaje jakaś aktywna w danym momenc
                                    > ie str
                                    > > uktura neuronów), ale sama przyjemność (jej odczucie) to logiczna kwalifi
                                    > kacja.
                                    >
                                    > Tak, to bardzo ciekawe, dlaczego jedne odczucia kwalifikujemy jako
                                    > przyjemne, a inne odwrotnie i od czego najbardziej to zależy.

                                    Wyłącznie ewolucyjne przystosowanie, metoda prób i błędów.

                                    Coś dla jednego przyjemne może być dla innych wstrętne. Np. jakieś fobie itp. Bywa, że można nad tym popracować i w sobie to zmienić.
                                    • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 09.09.13, 11:51
                                      grgkh napisał:


                                      > > > przemysl.variedad napisała:
                                      > > >
                                      > > > > Ps. A czym właściwie jest przyjemność ? Chemią w mózgu ?
                                      > > >
                                      > > > Nie. To jest efekt fizyki i chemii (powstaje jakaś aktywna w danym
                                      > momenc
                                      > > ie str
                                      > > > uktura neuronów), ale sama przyjemność (jej odczucie) to logiczna k
                                      > walifi
                                      > > kacja.
                                      > >
                                      > > Tak, to bardzo ciekawe, dlaczego jedne odczucia kwalifikujemy jako
                                      > > przyjemne, a inne odwrotnie i od czego najbardziej to zależy.
                                      >
                                      > Wyłącznie ewolucyjne przystosowanie, metoda prób i błędów.
                                      >
                                      > Coś dla jednego przyjemne może być dla innych wstrętne. Np. jakieś fobie itp. B
                                      > ywa, że można nad tym popracować i w sobie to zmienić.

                                      A czy są jakieś wspólne dla wszystkich ludzi zakwalifikowania ?
                                      Jeśli nie dla wszystkich co do wyjątku, to pewnie bywają
                                      zdecydowane większości w tej czy innej sprawie...

                                      No choćby sprawa kłamstwa w aspekcie zdobywania
                                      środków do życia. Chyba nikt nie lubi być w takim przypadku okłamywany.

                                      zdar
                                      przemysl.variedad


                                      • grgkh Re: Zycie wieczne 12.09.13, 22:02
                                        przemysl.variedad napisała:

                                        > A czy są jakieś wspólne dla wszystkich ludzi zakwalifikowania ?
                                        > Jeśli nie dla wszystkich co do wyjątku, to pewnie bywają
                                        > zdecydowane większości w tej czy innej sprawie...
                                        >
                                        > No choćby sprawa kłamstwa w aspekcie zdobywania
                                        > środków do życia. Chyba nikt nie lubi być w takim przypadku okłamywany.

                                        Okłamywanie (wysyłanie fałszywych sygnałów maskujących obecność) to podstawowa technika przetrwania stosowana od zawsze nawet przez najprostsze formy życia. Od samych jego prapoczątków.
                                        • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 12.09.13, 22:09
                                          grgkh napisał:

                                          > przemysl.variedad napisała:
                                          >
                                          > > A czy są jakieś wspólne dla wszystkich ludzi zakwalifikowania ?
                                          > > Jeśli nie dla wszystkich co do wyjątku, to pewnie bywają
                                          > > zdecydowane większości w tej czy innej sprawie...
                                          > >
                                          > > No choćby sprawa kłamstwa w aspekcie zdobywania
                                          > > środków do życia. Chyba nikt nie lubi być w takim przypadku okłamywany.
                                          >
                                          > Okłamywanie (wysyłanie fałszywych sygnałów maskujących obecność) to podstawowa
                                          > technika przetrwania stosowana od zawsze nawet przez najprostsze formy życia. O
                                          > d samych jego prapoczątków.

                                          Zgoda, to jest wspaniały dowód na to, że to nie ludzie
                                          przynieśli grzech na ten świat :)
                                  • bookworm Re: Zycie wieczne 09.09.13, 13:54
                                    przemysl.variedad napisała:

                                    > grgkh napisał:
                                    >
                                    > > przemysl.variedad napisała:
                                    > >
                                    > > > Ps. A czym właściwie jest przyjemność ? Chemią w mózgu ?
                                    > >
                                    > > Nie. To jest efekt fizyki i chemii (powstaje jakaś aktywna w danym momenc
                                    > ie str
                                    > > uktura neuronów), ale sama przyjemność (jej odczucie) to logiczna kwalifi
                                    > kacja.
                                    >
                                    > Tak, to bardzo ciekawe, dlaczego jedne odczucia kwalifikujemy jako
                                    > przyjemne, a inne odwrotnie i od czego najbardziej to zależy.

                                    Jeśli się nad tym zastanowić to wydaje się to dość proste (żeby nie napisać oczywiste).
                                    Pewne wydarzenia - jedzenie, picie - sprawiają nam przyjemność - czujemy się syci, wypoczęci. Nasz organizm kojarzy takie bodźce i kwantyfikuje je - to nasze markery somatyczne. Przy kolejnym napotkaniu danego bodźca nasz "zaprogramowany" organizm odpowiednio reaguje wysyłając sygnały z mózgu do ciała i w drugą stronę. Jeżeli zakodowany bodziec jest "smaczny" to np. "leci nam ślinka". Jeżeli coś zakodowane jest jako atrakcyjne - rozszerzają się nam źrenice, wzrasta ciśnienie krwi.

                                    Dlaczego kwalifikujemy jako przyjemne? Bo spełniają nasze fizjologiczne potrzeby - sycą nas, sprawiają, że jesteśmy wypoczęci, uspokajają, rozluźniają napięcie seksualne, a przede wszytkim umożliwiają przekazanie naszych genów.
                                    Dzięki rozwiniętemu mózgowi możemy sobie do tego dorobić filozofię i ładnie ubrać to w słowa, nazwać to dobrym, złym lub moralnym albo niemoralnym, lecz w gruncie rzeczy jest to jedynie wyartykułowaniem pewnego konsensusu wewnątrz-gatunkowego, który najprościej można określić: zachowuj się wobec innych tak, jak chciałbyś by inni zachowywali się wobec Ciebie; zachowuj się tak abyś mógł przetrwać i przekazać swoje geny.

                                    Co zabawne, biorac pod uwagę to z jaką agresją religia atakuje ewolucję, religijny nakaz płodzenia i zakaz antykoncepcji/aborcji byłby chyba najniższym sterowanym genetycznie ewolucyjnym zachowaniem, który wynika z najprostszej, fundamentalnej potrzeby przetrwania genów i jest wspólny dla wszystkich organizmów żywych - od bakterii/wirusa po kaszalota. To tylko pokazuje, że religia nie tylko nie potrafi wyjść poza naturę ale jest wręcz przemyceniem do kultury, najniższych, genetycznie sterowanych potrzeb gatunku.

                                    Tak sobie właśnie pomyślałem.
                                    • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 09.09.13, 14:44
                                      bookworm napisał:


                                      > Co zabawne, biorac pod uwagę to z jaką agresją religia atakuje ewolucję, religi
                                      > jny nakaz płodzenia i zakaz antykoncepcji/aborcji byłby chyba najniższym sterow
                                      > anym genetycznie ewolucyjnym zachowaniem, który wynika z najprostszej, fundamen
                                      > talnej potrzeby przetrwania genów i jest wspólny dla wszystkich organizmów żywy
                                      > ch - od bakterii/wirusa po kaszalota. To tylko pokazuje, że religia nie tylko n
                                      > ie potrafi wyjść poza naturę ale jest wręcz przemyceniem do kultury, najniższyc
                                      > h, genetycznie sterowanych potrzeb gatunku.
                                      >
                                      > Tak sobie właśnie pomyślałem.

                                      Ok., dzięki, czytało się jak balsam na mózg...

                                      zdar
                                      przemysł.variedad

                                      Ps. A jeśli można podyskutować z sygnaturką,
                                      to co sądzisz o problemie boga w ludzkim umyśle ?
                                      • bookworm Re: Zycie wieczne 09.09.13, 15:13
                                        przemysl.variedad napisała:

                                        > zdar
                                        > przemysł.variedad
                                        >
                                        > Ps. A jeśli można podyskutować z sygnaturką,

                                        Na początek wyjaśnie genezę sygnaturki. Pochodzi z książki (chociaż bardziej odpowiednie określenie to bajka):
                                        "Jak Jeżyk z Prosiaczkiem Boga szukali i co z tego wynikło" autorstwa Michaela Schmidta — Salomona (napisał również "Humanizm Ewolucyjny")

                                        Opisywana historia zaczyna się gdy Jeżyk z Prosiaczkiem widzą napis: "Kto nie zna Boga, temu czegoś brakuje". Próbując wyjaśnić ten "brak" spotykają sie po kolei z rabinem, biskupem i muffim. Ostatecznie wrócili do napotkanego napisu i skreślili słowo "nie", uprzejmie (choć przewrotnie) dodając, że chodzi o "spokój".

                                        > to co sądzisz o problemie boga w ludzkim umyśle ?

                                        Ale w czym problem? Przecież bóg w ludzkim umyśle - mem - to jedyny bóg jaki kiedykolwiek istniał :)
                                        • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 09.09.13, 15:33
                                          bookworm napisał:


                                          > > Ps. A jeśli można podyskutować z sygnaturką,
                                          >
                                          > Na początek wyjaśnie genezę sygnaturki. Pochodzi z książki (chociaż bardziej od
                                          > powiednie określenie to bajka):
                                          > "Jak Jeżyk z Prosiaczkiem Boga szukali i co z tego wynikło" autorstwa Michaela
                                          > Schmidta — Salomona (napisał również "Humanizm Ewolucyjny")
                                          >
                                          > Opisywana historia zaczyna się gdy Jeżyk z Prosiaczkiem widzą napis: "Kto nie z
                                          > na Boga, temu czegoś brakuje". Próbując wyjaśnić ten "brak" spotykają sie po ko
                                          > lei z rabinem, biskupem i muffim. Ostatecznie wrócili do napotkanego napisu i s
                                          > kreślili słowo "nie", uprzejmie (choć przewrotnie) dodając, że chodzi o "spokój
                                          > ".

                                          A co na to Tygrysek ?
                                          :)


                                          > > to co sądzisz o problemie boga w ludzkim umyśle ?
                                          >
                                          > Ale w czym problem? Przecież bóg w ludzkim umyśle - mem - to jedyny bóg jaki ki
                                          > edykolwiek istniał :)

                                          Bóg = dobro i prawda = kapłani = zawsze mają rację...

                                          Tak to widzą kapłani dowolnych religii i bogów.
                                          Może i z dobrem czasem im wychodziło, ale z prawdą mijają
                                          się wręcz paranoicznie. No i ta wieczna tajemnica...
                                          Magia jednym słowem.
                                          A ludzie tak nieodporni, tak naiwni...
                                          I jeśli im zechcesz prawdę opowiedzieć, gotowi są Cię zabić...

                                          I gdybym jeszcze znał prawdę naprawdę, tak na 100%,
                                          to może bym się dał zabić dla tej sprawy.
                                          Ale nie znam innej prawdy prócz prawdopodobieństwa,
                                          a matematyka jest dla większości zbyt trudna.
                                          Dlatego wybierają ludzie piękne bajki, i tyle.

                                          zdar
                                          przemysl.variedad

                                          Ps. Na matmie nie znam się prawie w ogóle,
                                          ale potrafię odróżnić '1' od '0'.


                      • grgkh Re: Zycie wieczne 08.09.13, 12:54
                        przemysl.variedad napisała:

                        > pocoo napisała:
                        >
                        > > przemysl.variedad napisała:

                        > > > Ps. Tak się zastanawiam, kto jest bardziej nudny,
                        > > > ateiści czy wierzący.
                        > >
                        > > Tutaj nie ma reguły.
                        >
                        > A mnie się zdaje, że jednak ateiści, skoro nie wierzą w piękne bajki :)

                        Dla ludzkiego umysłu najbardziej nienudzące jest poszukiwanie i odkrywanie. Mózg ewolucyjnie został stworzony do takiego celu - do poznawania świata.

                        Piękne bajki mogą być przyjemne ale ktoś, kto tylko w nich znajduje zaspokojenie, staje się łupem pasożyta serwującego te bajki. Dlatego religia to zniewolenie.
                        • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 08.09.13, 13:11
                          grgkh napisał:

                          > przemysl.variedad napisała:
                          >
                          > > pocoo napisała:
                          > >
                          > > > przemysl.variedad napisała:
                          >
                          > > > > Ps. Tak się zastanawiam, kto jest bardziej nudny,
                          > > > > ateiści czy wierzący.
                          > > >
                          > > > Tutaj nie ma reguły.
                          > >
                          > > A mnie się zdaje, że jednak ateiści, skoro nie wierzą w piękne bajki :)
                          >
                          > Dla ludzkiego umysłu najbardziej nienudzące jest poszukiwanie i odkrywanie. Móz
                          > g ewolucyjnie został stworzony do takiego celu - do poznawania świata.

                          Ok., mnie się to podoba :)
                          A czym są legendy i mitologie, choćby Słowian ?

                          >
                          > Piękne bajki mogą być przyjemne ale ktoś, kto tylko w nich znajduje zaspokojeni
                          > e, staje się łupem pasożyta serwującego te bajki. Dlatego religia to zniewoleni
                          > e.

                          Nie tylko religie serwują bajki...

                          Co do zniewolenia, jak najbardziej się zgadzam.

                          zdar
                          przemysl.variedad

                          Ps. A czemu miała służyć bajka o głupocie Słowian ?
                          I kto ją wymyślił, i na czyj użytek ?
                          Jezus nie wspominał słowem o Słowianach...
                          Ten problem musiał pojawić się później.
                          A więc kiedy właściwe ?
                          Kiedy Słowianie zaczęli niepokoić Rzym ?
                          Prawdopodobnie wtedy...

                          • jeepwdyzlu @przemysl.variedad 08.09.13, 15:02
                            Kiedy Słowianie zaczęli niepokoić Rzym ?
                            ---------
                            mógłbys rozwinąć tę myśl
                            jeep
                            • aderydy bajki 08.09.13, 15:58
                              lubię, pomagają mi zrozumiec ludzi, ich lęki i strachy...
                              lubię mity, bo pomagają mi zrozumiec, jak ludzie tłumaczyli sobie zjawiska, których nie rozumieli...
                              lubię basnie, bo tak pięknie tłumaczą, ze miłosc i dobro zawsze zwyciężą..przynajmniej w baśniach ;-)
                              lubię nie równa się, ze wierzę...
                              zadałes pytanie o samobójstwo...
                              moje życie - moje decyzje, mój wybór...
                              • przemysl.variedad Re: bajki 08.09.13, 19:51
                                aderydy napisał:

                                > lubię, pomagają mi zrozumiec ludzi, ich lęki i strachy...
                                > lubię mity, bo pomagają mi zrozumiec, jak ludzie tłumaczyli sobie zjawiska, któ
                                > rych nie rozumieli...
                                > lubię basnie, bo tak pięknie tłumaczą, ze miłosc i dobro zawsze zwyciężą..przyn
                                > ajmniej w baśniach ;-)

                                Ano właśnie, i co opowiadać dzieciom, a może lepiej nauczać fizyki od samej kołyski ?

                                > lubię nie równa się, ze wierzę...

                                Ok., mój błąd, chyba, bo czym jest miłość i dobro
                                w świecie ewolucji i walki o byt, jeśli nie bajką ?


                                > zadałes pytanie o samobójstwo...
                                > moje życie - moje decyzje, mój wybór...

                                Zgoda, to dla mnie oczywiste, że tak powinno być.
                                Ale czy to ma sens ?
                                • grgkh Re: bajki 08.09.13, 23:47
                                  przemysl.variedad napisała:

                                  > aderydy napisał:
                                  >
                                  > > lubię, pomagają mi zrozumiec ludzi, ich lęki i strachy...
                                  > > lubię mity, bo pomagają mi zrozumiec, jak ludzie tłumaczyli sobie zjawisk
                                  > a, któ
                                  > > rych nie rozumieli...
                                  > > lubię basnie, bo tak pięknie tłumaczą, ze miłosc i dobro zawsze zwyciężą.
                                  > .przyn
                                  > > ajmniej w baśniach ;-)
                                  >
                                  > Ano właśnie, i co opowiadać dzieciom, a może lepiej nauczać fizyki od samej koł
                                  > yski ?

                                  Lepiej mówić dzieciom prawdę. Unikać kłamstw i hipokryzji. W końcu staną się one dorosłymi, a dzieciństwo to standardowy czas na naukę świata.

                                  A bajki też można opowiadać ale trzeba wyraźnie zaznaczać, że to nie jest prawda ani rzeczywistość. Zresztą, z podobnego, nierzeczywistego terenu, co bajki, pochodzi cała sztuka. To niezbędny element naszego funkcjonowania w świecie.

                                  > > lubię nie równa się, ze wierzę...
                                  >
                                  > Ok., mój błąd, chyba, bo czym jest miłość i dobro
                                  > w świecie ewolucji i walki o byt, jeśli nie bajką ?

                                  Jest wyborem drogi ale nie celem.

                                  > > zadałes pytanie o samobójstwo...
                                  > > moje życie - moje decyzje, mój wybór...
                                  >
                                  > Zgoda, to dla mnie oczywiste, że tak powinno być.
                                  > Ale czy to ma sens ?

                                  A co to jest "sens"?
                                  • przemysl.variedad Re: bajki 08.09.13, 23:58
                                    grgkh napisał:


                                    > Lepiej mówić dzieciom prawdę. Unikać kłamstw i hipokryzji. W końcu staną się on
                                    > e dorosłymi, a dzieciństwo to standardowy czas na naukę świata.
                                    >
                                    > A bajki też można opowiadać ale trzeba wyraźnie zaznaczać, że to nie jest prawd
                                    > a ani rzeczywistość. Zresztą, z podobnego, nierzeczywistego terenu, co bajki, p
                                    > ochodzi cała sztuka. To niezbędny element naszego funkcjonowania w świecie.

                                    Pięknie powiedziane.


                                    > > > lubię nie równa się, ze wierzę...
                                    > >
                                    > > Ok., mój błąd, chyba, bo czym jest miłość i dobro
                                    > > w świecie ewolucji i walki o byt, jeśli nie bajką ?
                                    >
                                    > Jest wyborem drogi ale nie celem.

                                    Hmm, ciekawe spostrzeżenie. A co jest celem ewolucji,
                                    tylko przekazanie genów ? I czy równoległym torem nie toczy
                                    się ewolucja memów ?



                                    > > > zadałes pytanie o samobójstwo...
                                    > > > moje życie - moje decyzje, mój wybór...
                                    > >
                                    > > Zgoda, to dla mnie oczywiste, że tak powinno być.
                                    > > Ale czy to ma sens ?
                                    >
                                    > A co to jest "sens"?

                                    A co wybierasz ?

                                    pl.wikipedia.org/wiki/Sens_%28filozofia%29
                                    Sens - ten termin ma dwa odniesienia i zastosowania w języku potocznym i filozofii.
                                    Sens jako cel

                                    Sens w wyjaśnianiu lub podjęciu jakiegoś działania jest synonimem jego "celu", zwykle jednak zawężany jest do celu pozytywnego (dobrego w skutkach). Można go podzielić na (referencje potrzebne):

                                    Sens nieabsolutystyczny - codzienny. Sens ten mają wszystkie czynności jakie robimy. Jednocześnie nigdy nie wyczerpuje sprawy, lub wyczerpuje ją pozornie.

                                    Na pytanie "dlaczego mam jeść obiad" można odpowiedzieć: "byś był silny", na to stwierdzenie można odpowiedzieć pytaniem "ale po co?" i odpowiedzieć "żebyś lepiej ćwiczył na WF-ie", tutaj znowu może paść pytanie "a po co?" a my możemy wykreować jeszcze inną odpowiedź i tak w nieskończoność. A zatem nigdy nie dojdziemy do końca tych pytań, wynajdując "jedzeniu obiadu" coraz ważniejsze funkcje. Zarazem jednak, poprzez regresję w nieskończoność zdołamy udowodnić sensowność "jedzenia obiadu".

                                    Sens absolutystyczny - To taki sens/cel, po sformułowaniu którego nie można już zapytać "dlaczego?".

                                    Sens jako istota/głębsze znaczenie wyrazu

                                    Information icon.svg Zobacz też: sens wyrazu.

                                    Sens czyli coś, co kryje się za jakimś wyrazem dzielimy na (referencje potrzebne):

                                    Sens poznawczy, który ma na mocy Wymogu Hume'a każdy wyraz, który można odnieść pośrednio lub bezpośrednio do doświadczenia.
                                    Sens Pragmatyczny, którego nie sposób odnieść do doświadczenia, ale wywołuje u nas jakieś obrazy i skłania do działania. Taki sens mogą mieć np. słowa "Bóg", ojczyzna, sprawiedliwość, zysk, władza.

                                    W języku potocznym sens może też być prostym synonimem znaczenia.

                                    zdar
                                    przemysl.variedad

                                    Ps. Konkretnie chodziło mi o to, jaki sens może mieć pozbawianie
                                    siebie życia, w szczególności wiecznego ?
                                    • grgkh Re: bajki 09.09.13, 00:46
                                      przemysl.variedad napisała:

                                      > grgkh napisał:

                                      > > > > lubię nie równa się, ze wierzę...
                                      > > >
                                      > > > Ok., mój błąd, chyba, bo czym jest miłość i dobro
                                      > > > w świecie ewolucji i walki o byt, jeśli nie bajką ?
                                      > >
                                      > > Jest wyborem drogi ale nie celem.
                                      >
                                      > Hmm, ciekawe spostrzeżenie. A co jest celem ewolucji,
                                      > tylko przekazanie genów ? I czy równoległym torem nie toczy
                                      > się ewolucja memów ?

                                      Tak, to równoległe ewolucje, bo zapis informacji odbywa się na innym nośniku, ma nieco inna postać. Polecam Ci "Maszynę memową" Susan Blackmore.

                                      > > > > zadałes pytanie o samobójstwo...
                                      > > > > moje życie - moje decyzje, mój wybór...
                                      > > >
                                      > > > Zgoda, to dla mnie oczywiste, że tak powinno być.
                                      > > > Ale czy to ma sens ?
                                      > >
                                      > > A co to jest "sens"?
                                      >
                                      > A co wybierasz ?

                                      Pytam Ciebie o Twoją definicję. Zrozumienie jest możliwe tylko przy przyjęciu definicji wypowiadającego jakąś treść.

                                      > pl.wikipedia.org/wiki/Sens_%28filozofia%29
                                      > Sens - ten termin ma dwa odniesienia i zastosowania w języku potocznym i filozo
                                      > fii.
                                      > Sens jako cel
                                      >
                                      > Sens w wyjaśnianiu lub podjęciu jakiegoś działania jest synonimem jego "celu",
                                      > zwykle jednak zawężany jest do celu pozytywnego (dobrego w skutkach). Można go
                                      > podzielić na (referencje potrzebne):
                                      >
                                      > Sens nieabsolutystyczny - codzienny. Sens ten mają wszystkie czynności jaki
                                      > e robimy. Jednocześnie nigdy nie wyczerpuje sprawy, lub wyczerpuje ją pozornie.
                                      >
                                      > Na pytanie "dlaczego mam jeść obiad" można odpowiedzieć: "byś był silny", na to
                                      > stwierdzenie można odpowiedzieć pytaniem "ale po co?" i odpowiedzieć "żebyś le
                                      > piej ćwiczył na WF-ie", tutaj znowu może paść pytanie "a po co?" a my możemy wy
                                      > kreować jeszcze inną odpowiedź i tak w nieskończoność. A zatem nigdy nie dojdzi
                                      > emy do końca tych pytań, wynajdując "jedzeniu obiadu" coraz ważniejsze funkcje.
                                      > Zarazem jednak, poprzez regresję w nieskończoność zdołamy udowodnić sensowność
                                      > "jedzenia obiadu".
                                      >
                                      > Sens absolutystyczny - To taki sens/cel, po sformułowaniu którego nie można
                                      > już zapytać "dlaczego?".
                                      >
                                      > Sens jako istota/głębsze znaczenie wyrazu
                                      >
                                      > Information icon.svg Zobacz też: sens wyrazu.
                                      >
                                      > Sens czyli coś, co kryje się za jakimś wyrazem dzielimy na (referencje potrzebn
                                      > e):
                                      >
                                      > Sens poznawczy, który ma na mocy Wymogu Hume'a każdy wyraz, który można odn
                                      > ieść pośrednio lub bezpośrednio do doświadczenia.
                                      > Sens Pragmatyczny, którego nie sposób odnieść do doświadczenia, ale wywołuj
                                      > e u nas jakieś obrazy i skłania do działania. Taki sens mogą mieć np. słowa "Bó
                                      > g", ojczyzna, sprawiedliwość, zysk, władza.
                                      >
                                      > W języku potocznym sens może też być prostym synonimem znaczenia.

                                      Za dużo... Myślę, że chodzi tu po prostu o sens jako "zamierzony cel". Na ogół raczej dający się jakąś logiką uzasadnić. I to chyba wystarczy.

                                      > zdar
                                      > przemysl.variedad
                                      >
                                      > Ps. Konkretnie chodziło mi o to, jaki sens może mieć pozbawianie
                                      > siebie życia, w szczególności wiecznego ?

                                      Życie doczesne, jak wiemy z doświadczenia (obserwacji) zawsze się kończy. Bo się także zaczyna. :) Jaki sens ma twierdzenie, że "życie po życiu" - wieczne - miałoby być inne, bez końca? Nie chodzi o pozbawianie się go, bo jeszcze nie było dowodu, że ono w ogóle istnieje.

                                      Takie stawianie pytania jest "bez sensu". :)

                                      O...
                                      • przemysl.variedad Re: bajki 09.09.13, 00:55
                                        grgkh napisał:

                                        > przemysl.variedad napisała:
                                        >
                                        > > grgkh napisał:
                                        >
                                        > > > > > lubię nie równa się, ze wierzę...
                                        > > > >
                                        > > > > Ok., mój błąd, chyba, bo czym jest miłość i dobro
                                        > > > > w świecie ewolucji i walki o byt, jeśli nie bajką ?
                                        > > >
                                        > > > Jest wyborem drogi ale nie celem.
                                        > >
                                        > > Hmm, ciekawe spostrzeżenie. A co jest celem ewolucji,
                                        > > tylko przekazanie genów ? I czy równoległym torem nie toczy
                                        > > się ewolucja memów ?
                                        >
                                        > Tak, to równoległe ewolucje, bo zapis informacji odbywa się na innym nośniku, m
                                        > a nieco inna postać. Polecam Ci "Maszynę memową" Susan Blackmore.

                                        Dzięki, na pewno zajrzę.
                                        Czy Susan wyjaśnia lub choć przewiduje, jaki może być cel
                                        ewolucji memów ?


                                        > > > > > zadałes pytanie o samobójstwo...
                                        > > > > > moje życie - moje decyzje, mój wybór...
                                        > > > > Zgoda, to dla mnie oczywiste, że tak powinno być.
                                        > > > > Ale czy to ma sens ?
                                        > > >
                                        > > > A co to jest "sens"?


                                        > > A co wybierasz ?

                                        > > Sens jako cel
                                        > > Sens jako istota/głębsze znaczenie wyrazu
                                        > > W języku potocznym sens może też być prostym synonimem znaczenia.
                                        >
                                        > Za dużo... Myślę, że chodzi tu po prostu o sens jako "zamierzony cel". Na ogół
                                        > raczej dający się jakąś logiką uzasadnić. I to chyba wystarczy.

                                        Ok., mnie to przekonuje.


                                        > > Ps. Konkretnie chodziło mi o to, jaki sens może mieć pozbawianie
                                        > > siebie życia, w szczególności wiecznego ?
                                        >
                                        > Życie doczesne, jak wiemy z doświadczenia (obserwacji) zawsze się kończy. Bo si
                                        > ę także zaczyna. :) Jaki sens ma twierdzenie, że "życie po życiu" - wieczne - m
                                        > iałoby być inne, bez końca? Nie chodzi o pozbawianie się go, bo jeszcze nie był
                                        > o dowodu, że ono w ogóle istnieje.
                                        >
                                        > Takie stawianie pytania jest "bez sensu". :)

                                        Niekoniecznie, wystarczy przyjąć założenie i można
                                        sprawdzić, co jest za zamkniętymi z pozoru drzwiami :)

                                        Cel: podejrzenie ukrytego.

                                        > O...

                                        zdar
                                        przemysl.variedad
                                        • grgkh Re: bajki 09.09.13, 11:18
                                          przemysl.variedad napisała:

                                          > grgkh napisał:
                                          > > > A co jest celem ewolucji,
                                          > > > tylko przekazanie genów ? I czy równoległym
                                          > > > torem nie toczy się ewolucja memów ?
                                          > >
                                          > > Tak, to równoległe ewolucje, bo zapis informacji
                                          > > odbywa się na innym nośniku, ma nieco inna postać.
                                          > > Polecam Ci "Maszynę memową" Susan Blackmore.
                                          >
                                          > Dzięki, na pewno zajrzę.
                                          > Czy Susan wyjaśnia lub choć przewiduje, jaki może być cel
                                          > ewolucji memów ?

                                          Wszechświat nie istnieje "ze względu na jakiś cel". Istnieje taki właśnie, bo jest skutkiem określonych założeń (praw natury, fizyki). Wszystko, co jest wewnątrz Wszechświata, co jest jego częścią, podlega tym prawom. Ewolucja jest jego "sposobem" zmienności. Każda ewolucja szczegółowa (martwej natury czy życia) jest ewolucją Wszechświata.

                                          Nie ma celu. Cel - w znaczeniu ogólnym - musi być osiągnięty, bo przy ustalonych założeniach i regułach nie ma dowolności.

                                          Ludzkie wyobrażanie sobie celu wynika z widzenia naszego wpływu na podejmowanie przez nas decyzji, ale przecież te decyzje są podejmowane takie a nie inne, bo świat nas tak a nie inaczej ukształtował. To nasza niewiedza o przyczynach myśli, które wg nas "przychodzą znikąd" (co nie jest prawdą, bo generuje je przyczynowo mózg) wpływa na to, że wyobrażamy sobie naszą autonomię jako coś naturalnego. Ale to jest złudzenie.

                                          A co do celu ewolucji - tutaj memów - to jest dokładnie taki sam jak w przypadku genów. Jest to rodzaj zapisu pozwalający odtwarzać czasem mutujące i zawsze konkurujące ze sobą struktury. Nie tyle celem co skutkiem jest doskonalenie się tych struktur i zapisu do ich odtwarzania. Zawiera ono też coś istotnego dla nas - sformułowaną wiedzę o tym, jaki jest i jak działa Wszechświat. Posiadanie tej wiedzy (używanie reguł do niej odnoszących się) daje przewagę.

                                          > > > Ps. Konkretnie chodziło mi o to, jaki sens może mieć pozbawianie
                                          > > > siebie życia, w szczególności wiecznego ?
                                          > >
                                          > > Życie doczesne, jak wiemy z doświadczenia (obserwacji) zawsze się kończy.
                                          > Bo si
                                          > > ę także zaczyna. :) Jaki sens ma twierdzenie, że "życie po życiu" - wiecz
                                          > ne - m
                                          > > iałoby być inne, bez końca? Nie chodzi o pozbawianie się go, bo jeszcze n
                                          > ie był
                                          > > o dowodu, że ono w ogóle istnieje.
                                          > >
                                          > > Takie stawianie pytania jest "bez sensu". :)
                                          >
                                          > Niekoniecznie, wystarczy przyjąć założenie i można
                                          > sprawdzić, co jest za zamkniętymi z pozoru drzwiami :)
                                          >
                                          > Cel: podejrzenie ukrytego.

                                          No tak, oczywiście to prawda, ale i tak wychodzi na to, że zawsze najpierw trzeba sprawdzić sensowność (logiczną poprawność) założeń. Chodzi mi o tę kolejność.

                                          > > O...
                                          >
                                          > zdar
                                          > przemysl.variedad
                                          • przemysl.variedad Re: bajki 09.09.13, 11:59
                                            grgkh napisał:


                                            > > grgkh napisał:
                                            > > > > A co jest celem ewolucji,
                                            > > > > tylko przekazanie genów ? I czy równoległym
                                            > > > > torem nie toczy się ewolucja memów ?
                                            > > >
                                            > > > Tak, to równoległe ewolucje, bo zapis informacji
                                            > > > odbywa się na innym nośniku, ma nieco inna postać.
                                            > > > Polecam Ci "Maszynę memową" Susan Blackmore.
                                            > >
                                            > > Dzięki, na pewno zajrzę.
                                            > > Czy Susan wyjaśnia lub choć przewiduje, jaki może być cel
                                            > > ewolucji memów ?
                                            >
                                            > Wszechświat nie istnieje "ze względu na jakiś cel". Istnieje taki właśnie, bo j
                                            > est skutkiem określonych założeń (praw natury, fizyki).

                                            Które jednak zawsze do czegoś dążą...

                                            > Wszystko, co jest wewną
                                            > trz Wszechświata, co jest jego częścią, podlega tym prawom. Ewolucja jest jego
                                            > "sposobem" zmienności. Każda ewolucja szczegółowa (martwej natury czy życia) je
                                            > st ewolucją Wszechświata.
                                            >
                                            > Nie ma celu. Cel - w znaczeniu ogólnym - musi być osiągnięty, bo przy ustalonyc
                                            > h założeniach i regułach nie ma dowolności.

                                            Czy to nie sprzeczność ?
                                            Cel musi być osiągnięty, choć nie istnieje ? :o/
                                            Prawa natury jednak do czegoś prowadzą i doprowadzą bezwzględnie,
                                            nawet jak tego nie dostrzegamy..., tak mi się wydaje, że to pewne.

                                            > Ludzkie wyobrażanie sobie celu wynika z widzenia naszego wpływu na podejmowanie
                                            > przez nas decyzji, ale przecież te decyzje są podejmowane takie a nie inne, bo
                                            > świat nas tak a nie inaczej ukształtował. To nasza niewiedza o przyczynach myś
                                            > li, które wg nas "przychodzą znikąd" (co nie jest prawdą, bo generuje je przycz
                                            > ynowo mózg) wpływa na to, że wyobrażamy sobie naszą autonomię jako coś naturaln
                                            > ego. Ale to jest złudzenie.

                                            A jednak mózg jej w sumie mój własny, czyli jest własnością
                                            i królestwem ego :) o ile nie jest zniewolone.


                                            > A co do celu ewolucji - tutaj memów - to jest dokładnie taki sam jak w przypadk
                                            > u genów. Jest to rodzaj zapisu pozwalający odtwarzać czasem mutujące i zawsze k
                                            > onkurujące ze sobą struktury. Nie tyle celem co skutkiem jest doskonalenie się
                                            > tych struktur i zapisu do ich odtwarzania. Zawiera ono też coś istotnego dla na
                                            > s - sformułowaną wiedzę o tym, jaki jest i jak działa Wszechświat. Posiadanie t
                                            > ej wiedzy (używanie reguł do niej odnoszących się) daje przewagę.

                                            Niewątpliwie.


                                            > > > > Ps. Konkretnie chodziło mi o to, jaki sens może mieć pozbawia
                                            > nie
                                            > > > > siebie życia, w szczególności wiecznego ?
                                            > > >
                                            > > > Życie doczesne, jak wiemy z doświadczenia (obserwacji) zawsze się k
                                            > ończy.
                                            > > Bo si
                                            > > > ę także zaczyna. :) Jaki sens ma twierdzenie, że "życie po życiu" -
                                            > wiecz
                                            > > ne - m
                                            > > > iałoby być inne, bez końca? Nie chodzi o pozbawianie się go, bo jes
                                            > zcze n
                                            > > ie był
                                            > > > o dowodu, że ono w ogóle istnieje.
                                            > > >
                                            > > > Takie stawianie pytania jest "bez sensu". :)
                                            > >
                                            > > Niekoniecznie, wystarczy przyjąć założenie i można
                                            > > sprawdzić, co jest za zamkniętymi z pozoru drzwiami :)
                                            > >
                                            > > Cel: podejrzenie ukrytego.
                                            >
                                            > No tak, oczywiście to prawda, ale i tak wychodzi na to, że zawsze najpierw trze
                                            > ba sprawdzić sensowność (logiczną poprawność) założeń. Chodzi mi o tę kolejność

                                            A jak można to sprawdzić ?


                                            > > > O...
                                            > >
                                            > > zdar
                                            > > przemysl.variedad
                                            >
                                            • grgkh Re: bajki 12.09.13, 23:52
                                              przemysl.variedad napisała:

                                              > > > grgkh napisał:

                                              > Czy to nie sprzeczność ?
                                              > Cel musi być osiągnięty, choć nie istnieje ? :o/

                                              To nie jest sprzeczność. Bo inna jest definicja celu. Tu jest cel jako skutek, który MUSI nastąpić, bo tak wynika z założeń początkowych. One determinują wszystko.
                                              Inna definicja celu to cel wymyślony bez związku z założeniami. On staje się "założeniem", do którego dostosowuje się drogę.

                                              Nie wolno mylić tych definicji. W codziennym myśleniu posługujemy się W INNYCH KONTEKSTACH obiema definicjami.

                                              > Prawa natury jednak do czegoś prowadzą i doprowadzą bezwzględnie,
                                              > nawet jak tego nie dostrzegamy..., tak mi się wydaje, że to pewne.

                                              Prawa natury są skutkiem założeń. Prawa natury to algorytm świata.

                                              > > Ludzkie wyobrażanie sobie celu wynika z widzenia
                                              > > naszego wpływu na podejmowanie przez nas decyzji,
                                              > > ale przecież te decyzje są podejmowane takie a nie
                                              > > inne, bo świat nas tak a nie inaczej ukształtował.
                                              > > To nasza niewiedza o przyczynach myśli, które wg nas
                                              > > "przychodzą znikąd" (co nie jest prawdą, bo generuje
                                              > > je przyczynowo mózg) wpływa na to, że wyobrażamy
                                              > > sobie naszą autonomię jako coś naturalnego.
                                              > > Ale to jest złudzenie.
                                              >
                                              > A jednak mózg jej w sumie mój własny, czyli jest własnością
                                              > i królestwem ego :) o ile nie jest zniewolone.

                                              Mózg nie jest Twój własny - to część wszechświata działającego wg ustalonych reguł.

                                              > > A co do celu ewolucji - tutaj memów - to jest
                                              > > dokładnie taki sam jak w przypadku genów.
                                              > > Jest to rodzaj zapisu pozwalający odtwarzać
                                              > > czasem mutujące i zawsze konkurujące ze sobą
                                              > > struktury. Nie tyle celem co skutkiem jest doskonalenie
                                              > > się tych struktur i zapisu do ich odtwarzania.
                                              > > Zawiera ono też coś istotnego dla nas - sformułowaną
                                              > > wiedzę o tym, jaki jest i jak działa Wszechświat.
                                              > > Posiadanie tej wiedzy (używanie reguł do niej
                                              > > odnoszących się) daje przewagę.
                                              >
                                              > Niewątpliwie.

                                              > > > > > Ps. Konkretnie chodziło mi o to,
                                              > > > > > jaki sens może mieć pozbawianie
                                              > > > > > siebie życia, w szczególności wiecznego ?
                                              > > > >
                                              > > > > Życie doczesne, jak wiemy z doświadczenia
                                              > > > > (obserwacji) zawsze się kończy. Bo się także
                                              > > > > zaczyna. :) Jaki sens ma twierdzenie, że
                                              > > > > "życie po życiu" - wieczne - miałoby być inne,
                                              > > > > bez końca? Nie chodzi o pozbawianie się go,
                                              > > > > bo jeszcze nie było dowodu, że ono w ogóle istnieje.
                                              > > > >
                                              > > > > Takie stawianie pytania jest "bez sensu". :)
                                              > > >
                                              > > > Niekoniecznie, wystarczy przyjąć założenie i można
                                              > > > sprawdzić, co jest za zamkniętymi z pozoru drzwiami :)
                                              > > >
                                              > > > Cel: podejrzenie ukrytego.
                                              > >
                                              > > No tak, oczywiście to prawda, ale i tak wychodzi
                                              > > na to, że zawsze najpierw trzeba sprawdzić
                                              > > sensowność (logiczną poprawność) założeń.
                                              > > Chodzi mi o tę kolejność
                                              >
                                              > A jak można to sprawdzić ?

                                              Logiką. Najpierw definicja, potem dowód i dopiero z tego mogłoby coś wyniknąć. Rozważanie alogicznych konstrukcji nie ma sensu. I niczego nie pozbawia. Bo niczego wcześniej nie było.
                            • przemysl.variedad Re: @przemysl.variedad 08.09.13, 19:24
                              jeepwdyzlu napisał:

                              > Kiedy Słowianie zaczęli niepokoić Rzym ?
                              > ---------
                              > mógłbys rozwinąć tę myśl
                              > jeep

                              Może i mógłbym, ale skoro Twoim zdaniem piszę bez sensu i treści,
                              to nie mam ochoty na rozmowę, sorry. Chyba, że zmieniłeś zdanie :)

                              zdar
                              przemysl.variedad
                          • grgkh Re: Zycie wieczne 08.09.13, 23:30
                            przemysl.variedad napisała:

                            > grgkh napisał:
                            >
                            > > przemysl.variedad napisała:
                            > >
                            > > > pocoo napisała:
                            > > >
                            > > > > przemysl.variedad napisała:
                            > >
                            > > > > > Ps. Tak się zastanawiam, kto jest bardziej nudny,
                            > > > > > ateiści czy wierzący.
                            > > > >
                            > > > > Tutaj nie ma reguły.
                            > > >
                            > > > A mnie się zdaje, że jednak ateiści, skoro nie wierzą w piękne bajk
                            > i :)
                            > >
                            > > Dla ludzkiego umysłu najbardziej nienudzące jest
                            > > poszukiwanie i odkrywanie. Mózg ewolucyjnie został
                            > > stworzony do takiego celu - do poznawania świata.
                            >
                            > Ok., mnie się to podoba :)
                            > A czym są legendy i mitologie, choćby Słowian ?

                            Uogólnię nieco...

                            Poznawanie świata odbywa się przez tworzenie hipotez a potem - jeśli ktoś jest racjonalny - weryfikację ich prawdziwości. Niektóre hipotezy lądują ostatecznie jako legendy i mitologie. O legendach wiadomo, że to dane przynajmniej niepewne, jeśli nie fałszywe. Ale mitologie funkcjonują chociaż przez jakiś czas jako religie - a to już jest źle, bo zostały uznane przez jakichś ludzi jako prawda. Cóż, jesteśmy omylni, czasem nam się wydaje, że dowód jest poprawny a innym razem dajemy się skusić dogmatom (bez dowodu uznajemy coś za absolutna prawdę).


                            > > Piękne bajki mogą być przyjemne ale ktoś,
                            > > kto tylko w nich znajduje zaspokojenie, staje się
                            > > łupem pasożyta serwującego te bajki.
                            > > Dlatego religia to zniewolenie.
                            >
                            > Nie tylko religie serwują bajki...

                            To prawda. Ale w religiach, czego na ogół się nie dostrzega, najważniejszy jest element osiągania władzy za ich pomocą. I podobny jest cel serwowania niereligijnych bajek na poważnie. Celem jest manipulacja ludźmi i zysk z tego.

                            > Co do zniewolenia, jak najbardziej się zgadzam.
                            >
                            > zdar
                            > przemysl.variedad
                            >
                            > Ps. A czemu miała służyć bajka o głupocie Słowian ?
                            > I kto ją wymyślił, i na czyj użytek ?
                            > Jezus nie wspominał słowem o Słowianach...
                            > Ten problem musiał pojawić się później.
                            > A więc kiedy właściwe ?
                            > Kiedy Słowianie zaczęli niepokoić Rzym ?
                            > Prawdopodobnie wtedy...

                            Nie znam sprawy...
                            • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 08.09.13, 23:42
                              grgkh napisał:


                              > > > Dla ludzkiego umysłu najbardziej nienudzące jest
                              > > > poszukiwanie i odkrywanie. Mózg ewolucyjnie został
                              > > > stworzony do takiego celu - do poznawania świata.
                              > >
                              > > Ok., mnie się to podoba :)
                              > > A czym są legendy i mitologie, choćby Słowian ?
                              >
                              > Uogólnię nieco...
                              >
                              > Poznawanie świata odbywa się przez tworzenie hipotez a potem - jeśli ktoś jest
                              > racjonalny - weryfikację ich prawdziwości. Niektóre hipotezy lądują ostatecznie
                              > jako legendy i mitologie. O legendach wiadomo, że to dane przynajmniej niepewn
                              > e, jeśli nie fałszywe. Ale mitologie funkcjonują chociaż przez jakiś czas jako
                              > religie - a to już jest źle, bo zostały uznane przez jakichś ludzi jako prawda.
                              > Cóż, jesteśmy omylni, czasem nam się wydaje, że dowód jest poprawny a innym ra
                              > zem dajemy się skusić dogmatom (bez dowodu uznajemy coś za absolutna prawdę).


                              Zawsze warto poszukiwać dowodów i na dodatek co jakiś czas
                              powtarzać procedurę, tak mi się zdaje, o ile ktoś chce żyć w realnym świecie.
                              :)

                              > > > Piękne bajki mogą być przyjemne ale ktoś,
                              > > > kto tylko w nich znajduje zaspokojenie, staje się
                              > > > łupem pasożyta serwującego te bajki.
                              > > > Dlatego religia to zniewolenie.
                              > >
                              > > Nie tylko religie serwują bajki...
                              >
                              > To prawda. Ale w religiach, czego na ogół się nie dostrzega, najważniejszy jest
                              > element osiągania władzy za ich pomocą. I podobny jest cel serwowania nierelig
                              > ijnych bajek na poważnie. Celem jest manipulacja ludźmi i zysk z tego.

                              Tak, to jest w tym wszystkim najbardziej przykre
                              i paskudne, bo jak jeszcze ktoś żeruje jedynie na zwykłym
                              kłamstwie, to można to jakoś zrozumieć, w końcu sama ewolucja
                              nauczyła swoje twory kłamstwa i je w sumie popiera.
                              A może nie ma co się obrażać na kapłanów, ale właśnie
                              tak to zakwalifikować, jako zwykłą walkę o byt ?

                              zdar
                              przemysl.variedad
                              • grgkh Re: Zycie wieczne 09.09.13, 00:10


                                > Zawsze warto poszukiwać dowodów i na dodatek co jakiś czas
                                > powtarzać procedurę, tak mi się zdaje, o ile ktoś chce żyć w realnym świecie.
                                > :)

                                Pełna zgoda.

                                > ... w końcu sama ewolucja
                                > nauczyła swoje twory kłamstwa i je w sumie popiera.
                                > A może nie ma co się obrażać na kapłanów, ale właśnie
                                > tak to zakwalifikować, jako zwykłą walkę o byt ?
                                >
                                > zdar
                                > przemysl.variedad

                                Tak, to bardzo zależy od perspektywy.

                                Dopóki widzimy świat egoistycznie, dopóty go nie szanujemy. Traktujemy jak coś nieważnego. Rewolucja zaczęła się od chwili, gdy innych ludzi zaczęto traktować jak siebie - powstały zasady humanistyczne. Potem i one uległy rozszerzeniu - zaczęło się myślenie ekologiczne.

                                Ale nie da się tą drogą kończyć w nieskończoność... Gdy zaczynamy chronić zwierzęta, to może powinniśmy zabronić im się zabijać? Ale to pozostaje w sprzeczności z ochroną całej przyrody - mamy drapieżników skazać na zagładę?

                                Najlepszym wyjściem jest pozostawić przyrodę samej sobie - nie niszczyć ani nie pomagać nikomu. I czyż to nie jest droga dla hipotetycznego boga, który - natykając się na ten dylemat - mógłby podobnie sobie pomyśleć?

                                No dobrze, ale może wrócić do relacji pomiędzy ludźmi, do pytania, które tu zadałeś. Czy na pewno jest sens walczyć o jakieś idealne systemy dla nas wszystkich? Przecież i teraz jest tak wiele dobrych efektów tego, co kiedyś było niewyobrażalnym złem. Np. dzięki wszystkim wojnom świata żyją dziś dokładnie ci ludzie, których mamy obok siebie, w tym i nasi rodzice, i wreszcie my sami. Czy nasze zaistnienie związane z czymś ocenianym źle w przeszłości jest dobre?

                                Nie wiadomo. :)

                                No to inaczej...

                                Jeśli sobie założymy, że świat jest zdeterminowany i do tego, co jest teraz, musiało dojść, bo inaczej być nie mogło, to nie możemy mieć żadnych zastrzeżeń do przeszłości. Wynikała ona zawsze z gry sił w teraźniejszości.

                                Ale i my żyjemy w teraźniejszości. Wyłącznie. A więc podejmujmy jakiekolwiek decyzje, przecież i tak nie wiadomo, co wyniknie dokładnie z właśnie tego wariantu. Dla nas. Podejmujmy te decyzje na podstawie ograniczonej wiedzy, z pełną świadomością, że taka ona jest.

                                Oczywiście, ważne są jakieś tam, założone przez nas cele, ale gdy coś się nie uda, to nie powinniśmy wpadać w depresję.

                                A "walka o byt"? Przecież mamy świadomość, że i tak umrzemy, więc bez przesady...
                                • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 09.09.13, 09:32
                                  grgkh napisał:


                                  > Dopóki widzimy świat egoistycznie, dopóty go nie szanujemy. Traktujemy jak coś
                                  > nieważnego. Rewolucja zaczęła się od chwili, gdy innych ludzi zaczęto traktować
                                  > jak siebie - powstały zasady humanistyczne. Potem i one uległy rozszerzeniu -
                                  > zaczęło się myślenie ekologiczne.
                                  >
                                  > Ale nie da się tą drogą kończyć w nieskończoność... Gdy zaczynamy chronić zwier
                                  > zęta, to może powinniśmy zabronić im się zabijać? Ale to pozostaje w sprzecznoś
                                  > ci z ochroną całej przyrody - mamy drapieżników skazać na zagładę?
                                  >
                                  > Najlepszym wyjściem jest pozostawić przyrodę samej sobie - nie niszczyć ani nie
                                  > pomagać nikomu. I czyż to nie jest droga dla hipotetycznego boga, który - naty
                                  > kając się na ten dylemat - mógłby podobnie sobie pomyśleć?


                                  Hmm, to zależy, w jakim stosunku do nas pozostaje taki hipotetyczny bóg.
                                  Jeśli nas tylko wyhodował w probówce z jakiegoś błota atomów
                                  albo wywiódł z krzyżówek małp, to może nie mieć sentymentu,
                                  zwłaszcza jeśli eksperyment uznał za nieudany :)




                                  >
                                  > No dobrze, ale może wrócić do relacji pomiędzy ludźmi, do pytania, które tu zad
                                  > ałeś. Czy na pewno jest sens walczyć o jakieś idealne systemy dla nas wszystkic
                                  > h? Przecież i teraz jest tak wiele dobrych efektów tego, co kiedyś było niewyob
                                  > rażalnym złem. Np. dzięki wszystkim wojnom świata żyją dziś dokładnie ci ludzie
                                  > , których mamy obok siebie, w tym i nasi rodzice, i wreszcie my sami.

                                  Nie łapię tego...
                                  Gdyby nie wojny, to ja bym nie istniał ?
                                  Na pewno ? Jakiś dowód ?


                                  > Czy nasze
                                  > zaistnienie związane z czymś ocenianym źle w przeszłości jest dobre?
                                  >
                                  > Nie wiadomo. :)

                                  A czy wiadomo, czym jest w ogóle dobro ? :o/

                                  zdar
                                  przemysl.variedad
                                  • grgkh Re: Zycie wieczne 09.09.13, 11:48
                                    przemysl.variedad napisała:

                                    > grgkh napisał:
                                    >
                                    >
                                    > > Dopóki widzimy świat egoistycznie, dopóty go nie szanujemy.
                                    > > Traktujemy jak coś nieważnego.
                                    > > Rewolucja zaczęła się od chwili, gdy innych ludzi zaczęto
                                    > > traktować jak siebie - powstały zasady humanistyczne.
                                    > > Potem i one uległy rozszerzeniu - zaczęło się myślenie ekologiczne.
                                    > >
                                    > > Ale nie da się tą drogą kończyć w nieskończoność...
                                    > > Gdy zaczynamy chronić zwierzęta, to może powinniśmy zabronić
                                    > > im się zabijać? Ale to pozostaje w sprzeczności z ochroną całej
                                    > > przyrody - mamy drapieżników skazać na zagładę?
                                    > >
                                    > > Najlepszym wyjściem jest pozostawić przyrodę samej sobie -
                                    > > nie niszczyć ani nie pomagać nikomu. I czyż to nie jest droga
                                    > > dla hipotetycznego boga, który - natykając się na ten dylemat -
                                    > > mógłby podobnie sobie pomyśleć?

                                    > Hmm, to zależy, w jakim stosunku do nas pozostaje taki hipotetyczny bóg.

                                    Wyobraziłem go sobie jako - jednak - myślącego logicznie. W końcu jego jego inteligencja miała być podstawą konstrukcji naszego świata, prawda? Chyba nie powinno byc mu obce i takie myślenie, jakie tu opisałem.

                                    A w przypadku ludzkości powinno ono nas w dalekiej przyszłości ostatecznie zaprowadzić do wycofania się z aktywnego uczestnictwa w działaniu biosfery.

                                    > Jeśli nas tylko wyhodował w probówce z jakiegoś błota atomów
                                    > albo wywiódł z krzyżówek małp, to może nie mieć sentymentu,
                                    > zwłaszcza jeśli eksperyment uznał za nieudany :)

                                    Nie widzę sensu babrania się w zmienianiu praw świata, które się wyznaczyło na początku. Znacznie lepiej jest formułować aksjomaty i badać do końca, co z nich wyniknie. Dlaczego kreator miałby być głupszy niż my (działając tak bezsensownie)?

                                    Nie ma nieudanego eksperymentu.

                                    Zresztą, gdy sugerujesz "poprawki", to powinny one prowadzić do czegoś naprawdę dobrego. A czy świat, oglądany ze względu na ludzi, jest "lepszy"? Nie sądzę. Nadal jesteśmy bardzo dalecy od wszystkich ideałów. Czy poprawianie mało skuteczne w tej "skali" dobrze świadczyłoby o inteligencji kreatora? Raczej nie.

                                    Inteligencja kreatora wyklucza robienie poprawek, których skutkiem jest nadal "byle co". Chyba że kreator jest nieinteligentny. Tylko że wtedy jest on zbędny w uzasadnianiu przyczyny powstania świata.

                                    Logika kasuje teizmy i religie. Są sprzeczne, fałszywe logicznie...

                                    > > No dobrze, ale może wrócić do relacji pomiędzy ludźmi,
                                    > > do pytania, które tu zadałeś. Czy na pewno jest sens walczyć
                                    > > o jakieś idealne systemy dla nas wszystkich? Przecież i teraz
                                    > > jest tak wiele dobrych efektów tego, co kiedyś było
                                    > > niewyobrażalnym złem. Np. dzięki wszystkim wojnom świata
                                    > > żyją dziś dokładnie ci ludzie, których mamy obok siebie,
                                    > > w tym i nasi rodzice, i wreszcie my sami.
                                    >
                                    > Nie łapię tego...
                                    > Gdyby nie wojny, to ja bym nie istniał ?

                                    Nie skupiajmy się akurat na wojnach. To był przykład czegoś złego z naszej przeszłości. Ale jest jedno, co traktujemy jako dobre - nasze istnienie. (może tylko samobójcy są innego zdania)

                                    Potraktujmy świat jako zdeterminowany. W pewnym momencie jego historii pojawiamy się my. Gdyby nie było przed nami tego wszystkiego, co było, to nie byłoby nas. Gdyby przeszłość była inna, to na naszym miejscu byliby inni ludzie lub nie byłoby nikogo.

                                    My, jako coś dobrego z założenia, istniejemy także dzięki dobremu i złemu z naszej przeszłości.

                                    Gdyby nie wojny i inne zło, gdyby nie - już tak najogólniej - śmierć naszych przodków, to nas by nie było. Choćby dlatego, bo zasoby świata są ograniczone i po śmierci wracają do obiegu jako surowce wtórne. I dlatego - życie może wyniknąć z istnienia śmierci.

                                    Wracając do poprzedniego: ze złego (śmierć) wynika dobre (życie). Tego się nie da zmienić.

                                    > Na pewno ? Jakiś dowód ?

                                    Hm... Czy to powyżej mnie wytłumaczyło?

                                    > > Czy nasze
                                    > > zaistnienie związane z czymś ocenianym źle w przeszłości jest dobre?
                                    > >
                                    > > Nie wiadomo. :)
                                    >
                                    > A czy wiadomo, czym jest w ogóle dobro ? :o/

                                    Wiadomo - to prywatna, indywidualna, kontekstowa ocena ze względu na przyjęte subiektywnie kryteria. Dobro - coś korzystnego. Zło - niekorzystne.

                                    > zdar
                                    > przemysl.variedad
                                    • przemysl.variedad Re: Zycie wieczne 09.09.13, 14:27
                                      grgkh napisał:


                                      > > > Dopóki widzimy świat egoistycznie, dopóty go nie szanujemy.
                                      > > > Traktujemy jak coś nieważnego.

                                      > > > Rewolucja zaczęła się od chwili, gdy innych ludzi zaczęto
                                      > > > traktować jak siebie - powstały zasady humanistyczne.
                                      > > > Potem i one uległy rozszerzeniu - zaczęło się myślenie ekologiczne.
                                      > > >
                                      > > > Ale nie da się tą drogą kończyć w nieskończoność...
                                      > > > Gdy zaczynamy chronić zwierzęta, to może powinniśmy zabronić
                                      > > > im się zabijać? Ale to pozostaje w sprzeczności z ochroną całej
                                      > > > przyrody - mamy drapieżników skazać na zagładę?
                                      > > >
                                      > > > Najlepszym wyjściem jest pozostawić przyrodę samej sobie -
                                      > > > nie niszczyć ani nie pomagać nikomu. I czyż to nie jest droga
                                      > > > dla hipotetycznego boga, który - natykając się na ten dylemat -
                                      > > > mógłby podobnie sobie pomyśleć?
                                      >
                                      > > Hmm, to zależy, w jakim stosunku do nas pozostaje taki hipotetyczny bóg.
                                      >
                                      > Wyobraziłem go sobie jako - jednak - myślącego logicznie.

                                      Przynajmniej chwilami :)


                                      > W końcu jego jego int
                                      > eligencja miała być podstawą konstrukcji naszego świata, prawda?

                                      Nie wydaje mi się, raczej też się musiał dostosować.

                                      > Chyba nie powi
                                      > nno byc mu obce i takie myślenie, jakie tu opisałem.

                                      Ok., zgoda.


                                      > A w przypadku ludzkości powinno ono nas w dalekiej przyszłości ostatecznie zapr
                                      > owadzić do wycofania się z aktywnego uczestnictwa w działaniu biosfery.

                                      No nie wiem, bo chyba czerpać korzyści musimy,
                                      o ile chcemy żyć.


                                      > > Jeśli nas tylko wyhodował w probówce z jakiegoś błota atomów
                                      > > albo wywiódł z krzyżówek małp, to może nie mieć sentymentu,
                                      > > zwłaszcza jeśli eksperyment uznał za nieudany :)
                                      >
                                      > Nie widzę sensu babrania się w zmienianiu praw świata, które się wyznaczyło na
                                      > początku.

                                      A na jakiej zasadzie sam funkcjonuje, bez praw ?
                                      A więc zaistniały przynajmniej razem z nim.


                                      > Znacznie lepiej jest formułować aksjomaty i badać do końca, co z nich
                                      > wyniknie. Dlaczego kreator miałby być głupszy niż my (działając tak bezsensown
                                      > ie)?
                                      >
                                      > Nie ma nieudanego eksperymentu.

                                      A jednak... się zdarza i to nie tak znowu rzadko.


                                      > Zresztą, gdy sugerujesz "poprawki", to powinny one prowadzić do czegoś naprawdę
                                      > dobrego. A czy świat, oglądany ze względu na ludzi, jest "lepszy"? Nie sądzę.
                                      > Nadal jesteśmy bardzo dalecy od wszystkich ideałów. Czy poprawianie mało skutec
                                      > zne w tej "skali" dobrze świadczyłoby o inteligencji kreatora? Raczej nie.
                                      >
                                      > Inteligencja kreatora wyklucza robienie poprawek, których skutkiem jest nadal "
                                      > byle co". Chyba że kreator jest nieinteligentny. Tylko że wtedy jest on zbędny
                                      > w uzasadnianiu przyczyny powstania świata.

                                      Tak czy tak jest zbędny, a to dlatego, że przestrzeń, materia i energia
                                      oraz czas istnieją wiecznie. Inaczej by musiały powstać z absolutnej pustki,
                                      a to jest po prostu niemożliwe.
                                      Chyba, że ktoś wierzy w cuda.


                                      > Logika kasuje teizmy i religie. Są sprzeczne, fałszywe logicznie...

                                      Tak, ale mogą służyć jako droga, skoro nie jako cel sam w sobie,
                                      Twoje własne słowa, które bardzo mi się spodobały,
                                      jako pogląd na rolę dobra.


                                      >
                                      > Potraktujmy świat jako zdeterminowany.

                                      Taki chyba jest, chyba że istnieją cuda :)

                                      > W pewnym momencie jego historii pojawiam
                                      > y się my. Gdyby nie było przed nami tego wszystkiego, co było, to nie byłoby na
                                      > s. Gdyby przeszłość była inna, to na naszym miejscu byliby inni ludzie lub nie
                                      > byłoby nikogo.

                                      Ok., byśmy mieli wtedy św. spokój :)

                                      > My, jako coś dobrego z założenia, istniejemy także dzięki dobremu i złemu z nas
                                      > zej przeszłości.

                                      No nie wiem, byśmy musieli zdefiniować zło,
                                      a to zdaje się pojęcie subiektywne.
                                      W każdym razie nie istniejemy bez przyczyny.

                                      > Wracając do poprzedniego: ze złego (śmierć) wynika dobre (życie). Tego się nie
                                      > da zmienić.
                                      >
                                      > > Na pewno ? Jakiś dowód ?
                                      >
                                      > Hm... Czy to powyżej mnie wytłumaczyło?

                                      Tylko jeśli chodzi o przyczynowość.
                                      Oczywiście potrafię sobie wyobrazić, że ktoś narodził się z gwałtu.
                                      Tak, zgoda, masz rację.



                                      > > A czy wiadomo, czym jest w ogóle dobro ? :o/
                                      >
                                      > Wiadomo - to prywatna, indywidualna, kontekstowa ocena ze względu na przyjęte s
                                      > ubiektywnie kryteria. Dobro - coś korzystnego. Zło - niekorzystne.

                                      Tak, chyba Nietzche miał rację.

                                      zdar
                                      przemysl.variedad

                                      Ps. Tak się tylko zastanawiam nad życiem wiecznym jaźni,
                                      która jest w sumie zapisem informacyjno-elektromagnetyczno-chemicznym.
                                      Gdyby znaleźć odpowiedni nośnik albo sposób wymiany...

                                      I co dalej by było...
                                      Powtórka z rozrywki ?
                                      :)
                                      • grgkh Re: Zycie wieczne 12.09.13, 23:13
                                        przemysl.variedad napisała:

                                        > > > Hmm, to zależy, w jakim stosunku do nas
                                        > > > pozostaje taki hipotetyczny bóg.

                                        > grgkh napisał:

                                        > > Wyobraziłem go sobie jako - jednak - myślącego logicznie.
                                        >
                                        > Przynajmniej chwilami :)

                                        Logika mówi tak: Logicznie myśli ten, kto myśli logicznie zawsze. Kto myśli tak chwilami, o tym NIE WIADOMO, jak myśli w danym momencie, wobec czego nie wolno nam przyjąć, że myśli wtedy logicznie. Zgadzasz się z tym?

                                        Analogicznie rozumuje się w przypadku istnienia. Co nie jest istnieniem (udowodnionym) to - jako dopełnienie - zostaje nieistnieniem.

                                        > > W końcu jego jego inteligencja miała być podstawą
                                        > > konstrukcji naszego świata, prawda?
                                        >
                                        > Nie wydaje mi się, raczej też się musiał dostosować.

                                        Ja tylko przytaczam "sposób argumentacji religiantów". Jest sprzeczna, fałszywa.

                                        > > A w przypadku ludzkości powinno ono nas w dalekiej
                                        > > przyszłości ostatecznie zaprowadzić do wycofania się
                                        > > z aktywnego uczestnictwa w działaniu biosfery.
                                        >
                                        > No nie wiem, bo chyba czerpać korzyści musimy,
                                        > o ile chcemy żyć.

                                        Tylko że wtedy, posiadając niewyobrażalnie większą wiedzą niż inni uczestnicy tego teatru zmagań o ograniczonych zasobach, będziemy żyć kosztem innych. To nieuczciwa gra. Ludzkość to będzie rozumiała.

                                        > > > Jeśli nas tylko wyhodował w probówce z jakiegoś błota atomów
                                        > > > albo wywiódł z krzyżówek małp, to może nie mieć sentymentu,
                                        > > > zwłaszcza jeśli eksperyment uznał za nieudany :)
                                        > >
                                        > > Nie widzę sensu babrania się w zmienianiu praw świata,
                                        > > które się wyznaczyło na początku.
                                        >
                                        > A na jakiej zasadzie sam funkcjonuje, bez praw ?

                                        Kto lub co? Nie rozumiem...

                                        > A więc zaistniały przynajmniej razem z nim.

                                        Mówisz o kreatorze czy świecie?

                                        > > Znacznie lepiej jest formułować aksjomaty i badać do końca, co z nich
                                        > > wyniknie. Dlaczego kreator miałby być głupszy niż my
                                        > > (działając tak bezsensownie)?
                                        > >
                                        > > Nie ma nieudanego eksperymentu.
                                        >
                                        > A jednak... się zdarza i to nie tak znowu rzadko.

                                        Nie. To zupełnie inna kategoria. Eksperyment wybrania założeń do systemu - to recepta (algorytm) wg którego on działa, nawet gdy się wybierze już inne założenia. Eksperyment nasz to odnoszenie się do zawsze tych samych, istniejących założeń świata i może co najwyżej zbliżyć nas do wiedzy o ich prawdziwości, ale MUSI przebiegać zgodnie z założeniami świata. Tych założeń nie da się zmienić.

                                        > > Zresztą, gdy sugerujesz "poprawki", to powinny one
                                        > > prowadzić do czegoś naprawdę dobrego. A czy świat,
                                        > > oglądany ze względu na ludzi, jest "lepszy"? Nie sądzę.
                                        > > Nadal jesteśmy bardzo dalecy od wszystkich ideałów.
                                        > > Czy poprawianie mało skuteczne w tej "skali" dobrze
                                        > > świadczyłoby o inteligencji kreatora? Raczej nie.
                                        > >
                                        > > Inteligencja kreatora wyklucza robienie poprawek,
                                        > > których skutkiem jest nadal "byle co". Chyba że kreator
                                        > > jest nieinteligentny. Tylko że wtedy jest on zbędny
                                        > > w uzasadnianiu przyczyny powstania świata.
                                        >
                                        > Tak czy tak jest zbędny, a to dlatego, że przestrzeń,
                                        > materia i energia oraz czas istnieją wiecznie.

                                        Co to znaczy "wiecznie"? Wiecznie to pojęcie oparte na definicji czasu, a czas to wewnętrzna zmienna świata.

                                        Świat istnieje od sformułowania jego założeń.

                                        > Inaczej by musiały powstać z absolutnej pustki,
                                        > a to jest po prostu niemożliwe.

                                        Kolejna niekonsekwencja definicji. Pustka to brak przestrzeni, to niezajęty elementami dystans pomiędzy nimi. Ale... przestrzeń to wewnętrzna zmienna świata, bez niego niemająca definicji. Nie można mówić o przestrzeni przed powstaniem świata, bo to jego element. Analogicznie nie mogło być pustki.

                                        > Chyba, że ktoś wierzy w cuda.

                                        Nie istnieje poprawna definicja cudu.

                                        > > Logika kasuje teizmy i religie. Są sprzeczne, fałszywe logicznie...
                                        >
                                        > Tak, ale mogą służyć jako droga, skoro nie jako cel sam w sobie,
                                        > Twoje własne słowa, które bardzo mi się spodobały,
                                        > jako pogląd na rolę dobra.

                                        Tylko po co posługiwać się fałszami w definiowaniu? Logika tego zakazuje.

                                        > Ps. Tak się tylko zastanawiam nad życiem wiecznym jaźni,
                                        > która jest w sumie zapisem informacyjno-elektromagnetyczno-chemicznym.
                                        > Gdyby znaleźć odpowiedni nośnik albo sposób wymiany...
                                        >
                                        > I co dalej by było...
                                        > Powtórka z rozrywki ?
                                        > :)

                                        Zauważ, że życie to proces, który uwzględnia zmienność. Zastygnięcie w bezruchu, bez zmienności to śmierć.

                                        Czemu miałoby służyć życie wieczne? Poznaniu wszystkiego?

                                        A separacja miłych i nieprzyjemnych doznań? Bez niej? To pewnie życie "bez emocji". Tylko czy takie życie ma sens? Po co tak żyć?

                                        I tak dalej...

                                        Nikt, kto proponuje życie wieczne, nie zastanawia się nad bezsensem takiego trwania. Niby chciałby, by było "jakoś" podobne do obecnego, ale na żadne szczegóły nie umie się zdecydować i nic logicznego zaproponować.

                                        Szkoda czasu na te rozważania. Życie wieczne jaźni jest bez sensu. Pomyśl nad tym.
    • tade-k53 Re: Zycie wieczne 08.09.13, 15:56
      Mt 7:21 "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie."
      tradycja-2007.blog.onet.pl/
      • aderydy tade-k53 08.09.13, 16:02
        niektórzy nie klepią te twoje: Panie, Panie...naprawdę!
        bo niektórych nie interesuje te twoje niebieskie królestwo!
        a ty ciągle te wklejki i wklejki, bo rozumiem, ze tak, sam od siebie, to nie potrafisz?
        • tade-k53 Re: tade-k53 08.09.13, 19:20
          Nie głosze swojej nauki, tylko przypominam naukę Kościoła, którego już nie ma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka