feelek
19.02.14, 22:14
uwaga porządkująca:
jeśli kto chce odpowiedzieć/polemizować niech przeczyta całość i na całość całościowo odpowie - nagminne tu kawałkowanie cudzych odpowiedzi rozbija ich sens, istotę...
jak to jest z Wami ateiści:
nie macie naukowej wiedzy nt. istnienia/nieistnienia Praprzyczyny/ Stwórcy
nauka nie sięga czasowo poniżej Wielkiego Wybuchu
a nawet jak sięgnie i wytłumaczy to co tam się wydarzyło, to pojawi się pytanie a co było przed tym Czymś- co- było- przed- wielkim- wybuchem
etc.etc.
pozostaje:
1.snucie domysłów
2.niestawianie tych pytań jako nierozstrzygalnych teraz i zawsze.
3. wiara w istnienie Czegoś Tam Jeszcze (uogólnienie dla Chrześcijan, Muzułmanów, Mozaistów, wierzących indywidualnie poza organizacją religijną etc. etc.)
co robi uczciwy człowiek?
albo:
wierzy w istnienie Boga
albo:
w to nie wierzy
(albo nie wie co o tym myśleć i wtedy uprzejmie prosi aby go doliczyć do zbioru agnostyków - wątpiących zarówno w istnienie jak i nieistnienie Praprzyczyny)
Tu jest istota tego po co zakładam ten wątek:
skoro nie ma i nie będzie nigdy wiedzy na ten temat to pozostaje wiara:
albo wiara w Boga
albo wiara w nieistnienie Boga.
bo przeież nie: wiedza, nie nauka na temat nieistnienia Boga.
Wychodzi mi, że ateiści są ludźmi wierzącymi:
nie mogą wywieść nieisstnienia Boga na drodze naukowej, mogą to wywodzić na drodze przeświadczenia, wiary w ten fakt.
PS. wielokrotnie było tu , że nieistnienia się nie dowodzi.
W istocie nie ma jak.
No to macie ateiści problem.
To Wy go macie, wierzący w Boga nie muszą sobie tym głowy zaplątać.