Dodaj do ulubionych

Wiek a wiara w Boga

21.03.15, 19:11
Osoby w podeszłym wieku są bardziej religijne niż ludzie młodzi.
50% z nich umacnia swoją wiarę a tylko 8% na starość ją traci.
Zbłąkane owieczki, to głównie cierpiący na depresję, porzuceni, rozwiedzeni, oraz ci, których życie w inny sposób bardzo poraniło.
Trzeba siły, żeby wierzyć w Boga. Żeby czuć się silnym, trzeba mieć wsparcie otoczenia.
Niezależnie od tego, czy punktem wyjścia jest niedobór neuroprzekaźników, jak w depresji, czy konflikt neurobiologiczny spowodowany uczuciową i społeczną izolacją, osobom, których dusza została zraniona, często nie starcza sił by przywiązać się do Boga.
Obserwuj wątek
    • feel_good_inc Brednie misiu, jak zwykle 21.03.15, 19:41
      Odwaga potrzebna do wiary? Nie rozśmieszaj mnie, bo zajadów dostanę.
      Do wiary potrzebny jest tylko i wyłącznie strach. Emeryci biegają do kościółka, bo czują już kosę nad karkiem. "Jak trwoga to do boga", jak to mówi znana mądrość ludowa.
      Strach, tępota, ślepe podążanie za grupą - niezbywalne przymioty religianta.
      • klaudka_mala Re: Brednie misiu, jak zwykle 21.03.15, 20:20
        Nie do końca masz racje - nie każda religia jest prosta, łatwa i uspokajająca. Niektóre wymagają więcej siły, uporu i odwagi niż Ci się wydaje...
        • feel_good_inc Re: Brednie misiu, jak zwykle 21.03.15, 20:27
          klaudka_mala napisała:
          > Nie do końca masz racje - nie każda religia jest prosta, łatwa i uspokajająca.
          > Niektóre wymagają więcej siły, uporu i odwagi niż Ci się wydaje...

          W seksie też trafiają się miłośnicy smagania się łańcuchem po jądrach.
        • olsah65 Re: Brednie misiu, jak zwykle 21.03.15, 20:40
          klaudka_mala napisała: > Nie do końca masz racje - nie każda religia jest prosta, łatwa i uspokajająca.
          > Niektóre wymagają więcej siły, uporu i odwagi niż Ci się wydaje...

          A które religie są tak trudne?
        • 9rgkh Re: Brednie misiu, jak zwykle 21.03.15, 20:45
          klaudka_mala napisała:

          > Nie do końca masz racje - nie każda religia jest prosta, łatwa i uspokajająca.
          > Niektóre wymagają więcej siły, uporu i odwagi niż Ci się wydaje...

          Celem istnienia wszystkich religii jest władza nad umysłem. Wszystko w religii jest do tego celu sprowadzane. Wiara w teksty religii to głupota umysłowa. Czy naprawdę potrzeba dużego uporu i odwagi, żeby wierzyć w to, w co jakiś umysł wierzyć nie chce? Wbrew sobie?

          Podaj jakiś przykład, który by poparł Twoją tezę.
      • zet_or Re: Brednie misiu, jak zwykle 21.03.15, 20:48
        feel_good_inc napisał:

        > Do wiary potrzebny jest tylko i wyłącznie strach. Emeryci biegają do kościółka,
        > bo czują już kosę nad karkiem.

        Lęk, strach przechodzi często w ekstazę, wywołuje wrażenie wewnętrznej iluminacji, którą nazywają objawieniem. Boskie pocieszenie często nadchodzi po momentach silnego psychicznego cierpienia.
        Do kościółka chodzą, bo to regulator ich emocji. Razem śpiewają, modlą się, doznają wzruszeń, czują wieź wspólnotową, uspokajają negatywne emocje, nabierają pozytywnych jak miłość, wybaczanie, dobroć.
        • 9rgkh Re: Brednie misiu, jak zwykle 21.03.15, 20:54
          I jest to stan bardzo podobny do uzależnienia od pewnych używek. Człowiek uzależniony nie wyobraża sobie istnienia bez kontaktu z używką.
          • komar102 Re: Brednie misiu, jak zwykle 21.03.15, 21:07
            9rgkh napisał:

            > I jest to stan bardzo podobny do uzależnienia od pewnych używek. Człowiek uzale
            > żniony nie wyobraża sobie istnienia bez kontaktu z używką.
            >

            Piszesz o sobie ?
            • 9rgkh Re: Brednie misiu, jak zwykle 21.03.15, 21:38
              komar102 napisał(a):

              > 9rgkh napisał:
              >
              > > I jest to stan bardzo podobny do uzależnienia od pewnych używek. Człowiek uzale
              > > żniony nie wyobraża sobie istnienia bez kontaktu z używką.
              >
              > Piszesz o sobie ?

              Piszę o takich jak Ty.

              Ja nie jestem uzależniony od ŻADNEJ hipotezy. Każdą mogę poddać krytyce i, gdy się okaże fałszywa, odrzucić. Ja naprawdę szukam prawdy.
              • olsah65 Re: Brednie misiu, jak zwykle 21.03.15, 21:56
                9rgkh napisał: Ja naprawdę szukam prawdy.
                >

                Był kiedyś taki program w telewizji "Nie jesteś sam".
                Pomyślałem, że z prawdą ,to tak jak ze szczęściem.
                Szybko biegniesz, a ono nie może cię dogonić.
                • 9rgkh Re: Brednie misiu, jak zwykle 22.03.15, 00:46
                  olsah65 napisał:

                  > 9rgkh napisał: Ja naprawdę szukam prawdy.
                  > >
                  >
                  > Był kiedyś taki program w telewizji "Nie jesteś sam".
                  > Pomyślałem, że z prawdą ,to tak jak ze szczęściem.
                  > Szybko biegniesz, a ono nie może cię dogonić.

                  Prawda jest ulotna i nie powinno się twierdzić, że jest absolutną i że się ja posiadło na zawsze. Trzeba być gotowym sprawdzać ją wciąż od nowa i próbować wątpić we wszystko.
          • zet_or Re: 21.03.15, 21:31
            9rgkh napisał:

            > I jest to stan bardzo podobny do uzależnienia od pewnych używek. Człowiek uzale
            > żniony nie wyobraża sobie istnienia bez kontaktu z używką.

            Pozornie podobny, jak oddziaływanie endogennych endorfin w euforii biegacza i oddziaływanie syntetycznej morfiny wstrzykiwanej do żyły prowadzące do nałogu i zguby. Widzi Pan różnice?
            Są różne style przywiązania opisane naukowo i dotyczą one również relacji z Bogiem. Ale to inny temat.

            Ludzie często utrzymują więź emocjonalną z osobą nieobecną np. zmarłą żoną, mężem, rodzicami. Przypomina nam ich zdjęcie, list, jakiś drobiazg, symbol.
            Moc symboli jest potężna.
            Starszy człowiek opuszczony, w nieznanym, zmieniającym się świecie, zbliża się do Boga.
            Idzie do kościoła w nadziei, że Go tam spotka, bo patrzy na przedmioty, symbole, które przypominają o jego istnieniu. Uczestniczy w rytuałach obcowania z Bogiem. Modlitwa, gesty, różańce, śpiewy, kadzidło ucieleśniają interakcje z Bogiem.
            Te symboliczne przedmioty przywołują Boga, którego nie możemy zobaczyć jak nie możemy zobaczyć zmarłej osoby. Ale ten Bóg albo zmarły mąż jest z nami, daje nam poczucie bezpieczeństwa, chroni nas. Nie ma znaczenia czy to poczucie bezpieczeństwa jest realne, czy złudne, ważne jest to co czujemy. Czujemy się bezpieczni, spokojni i szczęśliwi.
            • olsah65 Re: 21.03.15, 21:40
              zet_or napisał(a): Czujemy się bezpiecz
              > ni, spokojni i szczęśliwi.

              Jak nic, Ty piszesz o zamarzaniu.
              Umysł ogłupia Ciebie, zabija percepcję i zdrowy rozsądek.
              • zet_or Re: 21.03.15, 21:52
                Nie chcę tu wchodzić w jakieś przekomarzania zamiast dyskusji.
                Zwłaszcza, że język robi się agresywny: "ogłupia", "zabija" itp.
                • sclavus Re: 21.03.15, 23:33
                  Bo też i dyskusja jest niemożliwa, kiedy dyskutant nie podaje argumentów... wiarygodnych argumentów... posługując się zaledwie opisywaniem stanów emocjonalnych, które przypisuje, jakimś objawieniom i a priori decydując, ze to potrzeba boga i to nie jakiegoś boga, tylko tego jedynego i prawdziwego, czyli własnego...
                  Przy czym uważa, że posługuje się rozumem, nie zauważając, że jego odczucia są wtórne, podyktowane - czy uważasz, że twoja wiara, w twojego boga, byłaby tak pełna, taka, jak ją opisujesz, gdyby zniknęli twoi kapłani???
                  Nie mam zamiaru prosić, żebyś się zastanowił... :D
                  Wyobrażam sobie natomiast - mam znakomitą wyobraźnię - jak wyglądałaby twoja wiara bez tych wszystkich rytuałów, mających ... potęgować wiarę :D:D
                • pocoo Re: 22.03.15, 09:10
                  zet_or napisał(a):

                  > Zwłaszcza, że język robi się agresywny: "ogłupia", "zabija" itp.

                  Twoja delikatność mnie rozbraja.
                  Przypomnę Tobie ten twój post.Zapisałam.
            • 9rgkh Re: 21.03.15, 21:45
              Co chcesz udowodnić?

              Wiara to DEGENERACJA myślenia. Skupmy się na tym. Czy należy się godzić, że ogranicza się zdolności umysłowe znacznej części ludzkości?
    • 9rgkh Re: Wiek a wiara w Boga 21.03.15, 20:41
      zet_or napisał(a):

      > Osoby w podeszłym wieku są bardziej religijne niż ludzie młodzi.

      Wiek podeszły to czas wtórnego zdziecinnienia i pogorszenia się kondycji umysłowej. Nie dziwota, że część staruszków dotyka ten problem.

      > 50% z nich umacnia swoją wiarę a tylko 8% na starość ją traci.

      A jednak są tacy, którzy ją tracą? Ciekawe, dlaczego?

      > Zbłąkane owieczki, to głównie cierpiący na depresję, porzuceni, rozwiedzeni, or
      > az ci, których życie w inny sposób bardzo poraniło.
      > Trzeba siły, żeby wierzyć w Boga.

      Wystarczy porzucić logikę.

      > Żeby czuć się silnym, trzeba mieć wsparcie ot
      > oczenia.
      > Niezależnie od tego, czy punktem wyjścia jest niedobór neuroprzekaźników, jak w
      > depresji, czy konflikt neurobiologiczny spowodowany uczuciową i społeczną izol
      > acją, osobom, których dusza została zraniona, często nie starcza sił by przywią
      > zać się do Boga.

      Przywiązać się do jednego z bożków którejś religii to to samo, co "zgłupieć"? Na to wychodzi.
      • zet_or Re: Wiek a wiara w Boga 21.03.15, 21:02
        9rgkh napisał:

        > Wystarczy porzucić logikę.

        Logika nie ma zastosowania w wierze, religii, wyznaniach.
        To są przeżycia emocjonalne. Nie ma potrzeby dostarczania dowodów istnienia Boga, czy potwierdzania dogmatów. Chodzi o emocjonalne oddziaływania Boga w kategoriach osobistej, wewnętrznej iluminacji a nawet nie refleksji religijnej.
        Wierzący czują się lepiej niż niewierzący, bo zachowali w swym wnętrzu bezpieczną bazę. Bracia w wierze spotykają się aby wielbić swego ojca, w tych samych miejscach, za pośrednictwem tych samych rytuałów, tworzą otoczkę emocjonalną, stanowiącą dla nich oparcie.
        Religie nadają sens życiu. Mówią o początkach świata, o naszej śmierci, o naszych losach po odejściu. Budują w ten sposób rozszerzone pojęcie czasu.
        Dają poczucie bezpieczeństwa, sensu, przyszłości.
        • marta595 Re: Wiek a wiara w Boga 21.03.15, 22:14
          zet_or napisał(a):

          > Wierzący czują się lepiej niż niewierzący, bo zachowali w swym wnętrzu bezpiecz
          > ną bazę.


          "Twierdzenie, że wierzący czuje się szczęśliwszy od niewierzącego, nie znaczy nic więcej jak to, że pijany jest szczęśliwszy od trzeźwego." rzekł był G.B.Shaw

          Jak się czują wierzący możesz się ewentualnie wypowiadać, ale o odczuwaniu, uczuciach niewierzących nie masz zielonego pojęcia, więc i Twoja ocena porównawcza jest błędna.
          Chyba, ześ Ty neofita?A jeśli tak, to Twoje porównywanie może dotyczyć wyłącznie Twoich odczuć jako osoby wcześniej niewierzącej.


          >Bracia w wierze spotykają się aby wielbić swego ojca, w tych samych miejscach, za pośrednictwem tych samych rytuałów, tworzą otoczkę emocjonalną, stanowiącą dla nich oparcie.

          Bracia? A gdzie są siostry, one takich potrzeb nie mają, czy też trzymacie je poza tą "otoczką emocjonalną", albowiem niegodne są wielbić swego ojca?

          > Religie nadają sens życiu. Mówią o początkach świata, o naszej śmierci, o naszy
          > ch losach po odejściu.


          Można i tak, wolnoć Tomku, bylebyś tego sensu nie narzucał tym, którzy tego sobie nie życzą.

          > Budują w ten sposób rozszerzone pojęcie czasu.Dają poczucie bezpieczeństwa, sensu, przyszłości.

          Dlaczego nie...można żyć złudzeniami, skoro się tak lubi.
        • 9rgkh Re: Wiek a wiara w Boga 22.03.15, 00:27
          zet_or napisał(a):

          > 9rgkh napisał:
          >
          > > Wystarczy porzucić logikę.
          >
          > Logika nie ma zastosowania w wierze, religii, wyznaniach.

          A to prawda. Rzeczywiście, wierzący są alogiczni, ich myślenie jest zdegenerowane.

          > To są przeżycia emocjonalne. Nie ma potrzeby dostarczania dowodów istnienia Bog
          > a, czy potwierdzania dogmatów.

          I dlatego religianci nie mają prawa twierdzić, że mówią prawdę - ich myślenie i wypowiedzi to alogiczny bełkot.

          > Chodzi o emocjonalne oddziaływania Boga w katego
          > riach osobistej, wewnętrznej iluminacji a nawet nie refleksji religijnej.

          Tylko po co sobie przy okazji degenerować cały umysł i oddawać nad sobą władzę jakiejś zakłamanej organizacji religijnej?

          > Wierzący czują się lepiej niż niewierzący,

          Ja się czuje świetnie jako niewierzący więc Twoja teza jest fałszywa.

          > bo zachowali w swym wnętrzu bezpiecz
          > ną bazę.

          Bazę bezmyślności. :)

          > Bracia w wierze spotykają się aby wielbić swego ojca,

          Infantylizm u dorosłych jest tragiczny. Biedacy, muszą być pod ciągłym nadzorem tatusia. :)

          > w tych samych mi
          > ejscach, za pośrednictwem tych samych rytuałów, tworzą otoczkę emocjonalną, sta
          > nowiącą dla nich oparcie.

          Bo samodzielnie by nie potrafili. Wiara strasznie degraduje umysły.

          > Religie nadają sens życiu.

          Pozorny i fałszywy. Życie staje się życiem DLA ORGANIZACJI RELIGIJNEJ, w posłuszeństwie jej i jest bezwzględnym wykonywaniem jej rozkazów. Religii są tysiące i każda zarządza wiernymi w inny sposób ale jednakowo skutecznie dla siebie.

          > Mówią o początkach świata, o naszej śmierci, o naszy
          > ch losach po odejściu.

          Po naszym odejściu zostają tylko nasi potomkowie. Jedyne, co warto im przekazać, to dobrze urządzony świat i prawdę o nim a nie tysiące wersji religii i wyznawców walczących ze sobą o wpływy w krwawych wojnach i wzajemnej nienawiści.

          > Budują w ten sposób rozszerzone pojęcie czasu.

          Zbędne. Bo tracą cały swój czas życia.

          > Dają poczucie bezpieczeństwa, sensu, przyszłości.

          Bezpieczeństwo, sens i przyszłość musimy sobie sami wymyślić i zorganizować. Ani bogowie, ani organizacje religijne nam tego nigdy nie zapewniły.
          • bookworm Re: Wiek a wiara w Boga 22.03.15, 02:13
            Nie dało rady jako psycholog to próbuje z innej flanki.

            A ja tam sobie poczekam kiedy "zet_or" zacznie ateistów wyzywać od bolszewików, komuszków i postkatolików.

            I się skończy kolejny avatar rzym_kata.
            Jego tezy są zwyczajnie nie-do-obrony (albo mniej eufemistycznie - głupie)
            • marta595 Re: Wiek a wiara w Boga 22.03.15, 13:30
              Otóż to.On ma fazy, zaczyna łagodnie, a tym razem nawet zastosował formę Pan, potem zaczyna brykać, następnie pojawiają się komuszki, postkatolicy i koniecznie nawróceni Jaruzelski i Oleksy.Ostatnia faza to gołębie gruchanie.:D
            • 9rgkh Re: Wiek a wiara w Boga 22.03.15, 15:57
              bookworm napisał:

              > Nie dało rady jako psycholog to próbuje z innej flanki.
              >
              > A ja tam sobie poczekam kiedy "zet_or" zacznie ateistów wyzywać od bolszewików,
              > komuszków i postkatolików.

              No to go "przyciśnijmy" spokojnymi argumentami. :)

              > I się skończy kolejny avatar rzym_kata.
              > Jego tezy są zwyczajnie nie-do-obrony (albo mniej eufemistycznie - głupie)
            • sclavus Re: Wiek a wiara w Boga 22.03.15, 22:51
              ... zdjąłeś mi to z klawiatury... ;)
              • bookworm Re: Wiek a wiara w Boga 23.03.15, 09:45
                Ale przyznaj, że musiał coć mocnego wziąć, bo do grgkh zwraca się per "Pan".
                • sclavus Re: Wiek a wiara w Boga 23.03.15, 14:24
                  ... to tylko dla niepoznaki, ten pan... :D
                  W swojej naiwności uważa, ze w ten sposób nie zostanie rozpoznany, jako... rzymkat, "zdeprawowany" wtorek i czwartek, lot"cóś" i wcześniejsze jeszcze...
                  Taki typek o "stunickach" :D
                • 9rgkh Re: Wiek a wiara w Boga 23.03.15, 15:49
                  bookworm napisał:

                  > Ale przyznaj, że musiał coć mocnego wziąć, bo do grgkh zwraca się per "Pan".

                  Wszak Pan to jest jeden z bogów. :) Za co mnie to spotyka? Chociaż kiedyś do rogów, kopyt, ogona i obfitości owłosienia nieopatrznie się przyznałem. :( Może się tego doczytał a resztę wydedukował?
          • zet_or Re: Wiek a wiara w Boga 22.03.15, 13:32
            9rgkh skąd u Pana taki obraz wiary i religii? Z amerykańskich horrorów?
            Religia jest wielowymiarowa a Boga można kochać na 1000 sposobów.
            Ja widzę 99% pozytywów wiary i 1% wyjątków potwierdzających regułę.
            • 9rgkh Re: Wiek a wiara w Boga 22.03.15, 16:17
              zet_or napisał(a):

              > 9rgkh skąd u Pana taki obraz wiary i religii?

              Jaki"taki"? :)

              > Z amerykańskich horrorów?

              Nie, ze starannych i samodzielnych studiów tematyki.

              > Religia jest wielowymiarowa a Boga można kochać na 1000 sposobów.

              Tylko po co "kochać" (oddawać siebie) nieistniejącemu potworowi reprezentowanemu przez jakąś walczącą o władzę nad człowiekiem organizację? Czyż ludzie nie są bardziej warci pokochania?

              Ja kocham ludzi.

              > Ja widzę 99% pozytywów wiary i 1% wyjątków potwierdzających regułę.

              Wiara to zawsze DOGMATYZM. Dogmatyzm NIGDY nie wpływa dobrze na myślenie. Pozytywne przykłady, o których myślisz, nie zależą wyłącznie od religii - zawsze można by znaleźć do nich dojście bez pośrednictwa niosącej ze sobą zło wiary i religii. Czyż nie mówię samej prawdy?

              Znajdź mi jeden przykład czegoś naprawdę wartościowego dla ludzi, co daje wyłącznie religia. Udowodnij, że tę wartość można uzyskać TYLKO za pośrednictwem religii (wiary).
        • katrina_bush Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi ?! 22.03.15, 00:39
          zet_or napisał(a):

          > Wierzący czują się lepiej niż niewierzący, bo zachowali w swym wnętrzu bezpiecz
          > ną bazę. Bracia w wierze spotykają się aby wielbić swego ojca, w tych samych mi
          > ejscach, za pośrednictwem tych samych rytuałów, tworzą otoczkę emocjonalną, sta
          > nowiącą dla nich oparcie.

          Agresywni Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi ?!

          Przeciez te wspolnoty wyznaniowe najwyzszy poziom agresji wobec wspolwyznawcow, czy osob o innych pogladach i spojrzeniu na zycie.


          > Religie nadają sens życiu. Mówią o początkach świata, o naszej śmierci, o naszy
          > ch losach po odejściu. Budują w ten sposób rozszerzone pojęcie czasu.
          > Dają poczucie bezpieczeństwa, sensu, przyszłości.

          Buddyzm - TAK, katolicyzm - NIE.

          Nauka ateisty Buddy jest zrodlem zycia i odnowy dla wielu psychicznie zdruzgotanych osob.
          Nieortodoksyjny Buddyzm leczy bol duszy i ciala, gdyz dostrzega psychosomatyczna jednosc duszy i ciala. I jest to naukowo wystarczajaco udokumentowane.

          Wyzej wspomniales o osobach chorych na depresje. Bezrefleksyjna deologia katolicyzmu jest niestety czesto i gesto trucizna dla chorych osob - wzmaga u nich stany lękowe i wzmacnia poczucie winy. Co gorzej ! Opieka psychiatryczna jest w tzw. krajach "katolickich" w koszmarnym stanie, jak i reszta opieki zdrowotenj !Kosciol obiecuje ludziom poprawe samopoczucia - a skutet jest niestety zupelnie odwrotny.
          • pocoo Re: Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi 22.03.15, 07:49
            Kiedy katolik na kolanach wali się pięścią w klatę powtarzając; "moja wina,moja wina,moja bardzo wielka wina",to wydziela mu się taka ilość endorfin,że wpada w ekstazę.
            • olsah65 Re: Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi 22.03.15, 11:18
              pocoo napisała:

              > Kiedy katolik na kolanach wali się pięścią w klatę powtarzając; "moja wina,moj
              > a wina,moja bardzo wielka wina",to wydziela mu się taka ilość endorfin,że wpada
              > w ekstazę.

              Myślę, że jesteś tu lekko zazdrosna. Ten rodzaj opukiwania może być całkiem prozdrowotny.
              Pomaganie w odkrztuszaniu działa korzystnie na dotlenienie, a więc i euforia blisko.
              • pocoo Re: Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi 22.03.15, 12:33
                olsah65 napisał:

                > Myślę, że jesteś tu lekko zazdrosna. Ten rodzaj opukiwania może być całkiem pro
                > zdrowotny.

                No dobrze,przyznaję się.Pójdę na msze i rzeczywiście zgodnie z prawdą powiem,że to moja wielka wina.Inaczej, to nawet dla "zdrowotności" nie mam wielkiej winy.

                > Pomaganie w odkrztuszaniu działa korzystnie na dotlenienie, a więc i euforia bl
                > isko.
                Szczególnie,jak mnie ktoś jeszcze solidnie walnie w plecy ,to orgazm murowany.
              • sclavus Re: Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi 23.03.15, 19:10
                "Pomaganie w odkrztuszaniu działa korzystnie na dotlenienie, a więc i euforia blisko"
                ... tyle, że to nie w tą stronę należy "pukać" - pukanie: mea culpa, może spowodować skutek wręcz odwrotny... ;)
          • zet_or Re: Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi 22.03.15, 12:08
            katrina_bush napisała:
            > Agresywni Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi ?!
            > Przeciez te wspolnoty wyznaniowe najwyzszy poziom agresji wobec wspolwyznawc
            > ow, czy osob o innych pogladach i spojrzeniu na zycie.

            Temat jest o religii ludzi w podeszłym wieku.
            U takich ludzi dominuje bezpieczny i zdystansowany styl przywiązania do Boga. Nie ma tu zagrożenia agresją.
            Młodzi o lękowym, ambiwalentnym lub zdezorganizowanym stylu przywiązania do Boga mogą mieć pewne "patologie". Ale to rzadkość.
            Ekstaza religijna często idzie w parze z lękiem, udręką, prawdopodobnie dlatego, że strefy mózgu odpowiedzialne za te emocje sąsiadują ze sobą. Ci młodzi religijni ludzie mają bardzo silne emocje, są bardzo rygorystyczni w wypełnianiu woli Boga i każde zaniedbanie postrzegają jako oburzające naruszenie rytuału. Mogą nawet zadawać śmierć, nie przestając mówić o boskiej miłości, której się rozpaczliwie czepiają. Tak mają niektórzy fundamentaliści islamscy, czy tak mieli niektórzy katolicy w czasie wypraw krzyżowych.

            > Buddyzm - TAK, katolicyzm - NIE.

            To uproszczenie, bo niektórzy buddyści też mordują i grzeszą. A obecnych katolików nie ma się co czepiać. Chyba, że ktoś ma osobiste porachunki, został skrzywdzony przez duchownego, został zindoktrynowany przez antykatolicką propagandę, czy jest zwykłym psychopatą, któremu przeszkadzają a to homoseksualiści, a to żydzi, a to księża, albo rudowłosi z piegami.
            • pocoo Re: Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi 22.03.15, 12:38

              > Ekstaza religijna często idzie w parze z lękiem

              Wiedziałam,że religia to zboczenie.

              > > Buddyzm - TAK, katolicyzm - NIE.

              Wracasz do korzeni "ateisto"?
            • 9rgkh Re: Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi 22.03.15, 16:09
              zet_or napisał(a):

              > Temat jest o religii ludzi w podeszłym wieku.
              > U takich ludzi dominuje bezpieczny i zdystansowany styl przywiązania do Boga. N
              > ie ma tu zagrożenia agresją.

              www.youtube.com/watch?v=exFdNWxdfCo
              www.youtube.com/watch?v=UtDgWgoVvsA
              www.youtube.com/watch?v=zKxt6QhTwXw
              www.youtube.com/watch?v=slS8DMgHBqY
              i tak dalej...
            • katrina_bush Szczesliwi emeryci katolicy ?! A gdzie tak jest ? 22.03.15, 22:01
              zet_or napisał(a):

              > katrina_bush napisała:
              > > Agresywni Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi ?!
              > > Przeciez te wspolnoty wyznaniowe wykazuja najwyzszy poziom agresji wobec wspolwyzn
              > awc
              > > ow, czy osob o innych pogladach i spojrzeniu na zycie.
              >
              > Temat jest o religii ludzi w podeszłym wieku.
              > U takich ludzi dominuje bezpieczny i zdystansowany styl przywiązania do Boga.
              Nie ma tu zagrożenia agresją.

              Przepraszam bardzo, a gdzie dokladnie zyja owi "zdystansowani" podeszli wiekiem katolicy ?

              > Młodzi o lękowym, ambiwalentnym lub zdezorganizowanym stylu przywiązania do Boga
              > amogą mieć pewne "patologie". Ale to rzadkość.

              Co do poziomu negatywnych emocji typu: niepokoj, strach, lęk, zlosc, wrogosc - to akurat mlodzi katolicy i emeryci sa mistrzami Swiata.


              W jaki to konkretnie sposob (np. metody i techniki relaksacji) pomaga katolicyzm ludziom radzic sobie ze stresorami w otoczeniu, z regulacja emocjonalnego napiecia lub regulacja dystansu i bliskości ?

              bo buddyzm tu akurat ma konkretne i wyprobowane metody
          • sclavus Re: Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi 22.03.15, 23:02
            "Nauka ateisty Buddy jest źródłem życia i odnowy dla wielu psychicznie zdruzgotanych osób"
            Buddyzm nie jest religią stricto sensu - jest systemem filozoficzno-religijnym bez boga wszakże, ale - ale nie jest absolutnie ateistycznym :)
            Ateiści nie uznając istnienia boga, nie mogą uznawać istnienia "duszy"...
            • pocoo Re: Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi 23.03.15, 14:45
              sclavus napisał:

              > Ateiści nie uznając istnienia boga, nie mogą uznawać istnienia [i]"duszy"... [/
              > i]
              Dlaczego nie? Nie wiesz,co mi w duszy gra?
            • bookworm Re: Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi 23.03.15, 15:18
              sclavus napisał:
              > Ateiści nie uznając istnienia boga, nie mogą uznawać istnienia [i]"duszy"... [/]

              Z tą duszą to nie do końca tak.
              Istnienie duszy to spadek po czasach gdy nie znane było pochodzenie świadomości, a jak wyjaśniał Arystoteles (jak się okazuje nawet mędrzec może powiedzieć coś głupiego) mózg służy do chłodzenia głowy (z tą opinią spotkałem się w zeszłym roku na tym forum - ktos uważał to za wiarygodne wyjaśnienie funkcji mózgu).
              Ktoś sobie wymyślił, że jest ciało - materia i świadomość/dusza - duch. Koncepcja niepotwierdzona ale z braku laku dobry kit - i ten kit wstawiali przez wystarczająco długo, żeby mempleks duszy na stałe wkitował się w naszą kulturę.

              Neurlogia potwierdza, że duszy nie ma, a większość procesów dzieje się w głowie (jest to pewne uproszczenie - ze względu na to, że układ nerwowy jest ulokowany w całym naszym ciele ale to właśnie mózg jest "centrum kontroli").
              Zresztą świadomych zachowań i duszy bez działającego mózgu nie uświadczysz, a pewne uszkodzenia lub nienormowe stany mózgu mają znaczący wpływ na świadomość, osobowość, a tym samym zachowanie.

              No i sedno. Można być ateistą - odrzucac wiarę w istnienie bogów (wszystkich bez wyjątku) i jednocześnie wierzyć w istnienie duszy - duszka, który siedzi w naszych głowach, czy gdzieś tam i pociąga za sznurki.

              Jaka byłaby funkcja takiej duszy czort jeden wie. (to tylko wyrażenie, w żadnego czorta nie wierzę :)
              Buddyści wierzą w cykl karmiczny - to pewnie efekt memetycznej ewolucji wiary w duszę przy jednoczesnej niewierze w bogów.
              • sclavus Re: Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi 23.03.15, 19:05
                ... są dwie dusze - jedna, ta bosko-kościelna, która po śmierci ciała ma trafić do raju/czyśćca/piekła i druga, figuratywno-poetycka (ta , w której pocoo coś gra ;))
                W tą pierwszą - ateista nie wierzy no bo jakże!
                W tą drugą - a jakże - sam wierzę bo mnie samemu nieraz coś grało :)
                • pocoo Re: Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi 23.03.15, 20:28
                  sclavus napisał:

                  > ... są dwie dusze - jedna, ta bosko-kościelna, która po śmierci ciała ma trafić
                  > do raju/czyśćca/piekła

                  Pewien biskup powiedział do mni;
                  "rzekomo po śmierci dusza łączy się
                  z miłością boga,(uśmiech)..to jest niebo,
                  ze złem i to jest piekło,
                  a te do czyśćca,to cholera wie (rechot).
                  Ja tam lubię tę swoją ,w której rzeczywiście coś lub ktoś gra.Na pewno Def Leppard lub AC/DC.
                  i druga, figuratywno-poetycka (ta , w której [i]pocoo[/
                  > i] coś gra ;))
                  > W tą pierwszą - ateista nie wierzy no bo jakże!
                  > W tą drugą - a jakże - sam wierzę bo mnie samemu nieraz coś grało :)
                • bookworm Re: Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi 24.03.15, 15:05
                  sclavus napisał:

                  > ... są dwie dusze - jedna, ta bosko-kościelna, która po śmierci ciała ma trafić
                  > do raju/czyśćca/piekła i druga, figuratywno-poetycka (ta , w której [i]pocoo[/
                  > i] coś gra ;))
                  > W tą pierwszą - ateista nie wierzy no bo jakże!
                  > W tą drugą - a jakże - sam wierzę bo mnie samemu nieraz coś grało :)

                  I mnie czasami w tej drugiej też czasem coś gra (ostatnio Kings of Leon)
                  • marta595 Re: Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi 24.03.15, 15:42
                    bookworm napisał:

                    > I mnie czasami w tej drugiej też czasem coś gra (ostatnio Kings of Leon)

                    A ja mam chyba w kiszkach duszę, te mi najczęściej grają, jeśli tak jak dziś nie mam czasu nawet śniadania zjeść...lecę do domciu nakarmić moją duszyczkę. ;)
                    • pocoo Re: Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi 24.03.15, 16:26
                      marta595 napisała:
                      > A ja mam chyba w kiszkach duszę, te mi najczęściej grają,

                      Na pewno marsza.

                      >jeśli tak jak dziś ni
                      > e mam czasu nawet śniadania zjeść...lecę do domciu nakarmić moją duszyczkę. ;)

                      No i przestanie grać...
                      Chyba ,że najadłaś się grochu lub fasoli,brukselki,brokułów,bigosu...to Ci dopiero du...sza zagra.
                      • marta595 Re: Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi 24.03.15, 23:31
                        pocoo napisała:

                        > No i przestanie grać...

                        Fakt przestała grać, ale teraz mam ją na ramieniu, jako że wszedłszy na FR blady strach na mnie padł, iż mogę wylądować w koszu, albo na śmietniku...nie znam dnia ani godziny. :>
                        • pocoo Re: Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi 25.03.15, 09:40
                          marta595 napisała:

                          > Fakt przestała grać, ale teraz mam ją na ramieniu, jako że wszedłszy na FR blad
                          > y strach na mnie padł, iż mogę wylądować w koszu, albo na śmietniku...nie znam
                          > dnia ani godziny. :>

                          Duszy do śmietnika wrzucić nie można,bez względu na jej rodzaj.Twojego ciała z duszą,tym bardziej.Dusza,to dusza.Nikt pojęcia nie ma ,jak wygląda.
                          Katolicka dusza nie mająca układu nerwowego odczuwa ból.To jakiś cud.
                          Katolicką duszę,która jest niematerialna i nie można jej złapać,gotuje się w piekielnym kotle ze smołą(niematerialną?).To też cud.Bez wyobraźni, tego nikt oprócz katolika nie pojmie.On też na pewno nie.Nigdy nie miałam obaw,że mnie wywalą.
                • 9rgkh Re: Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi 24.03.15, 19:15
                  I jest jeszcze trzecia dusza, to dusza od starych żelazek, rzadko dziś spotykana. :)
                  www.google.pl/search?q=dusza+%C5%BCelazko&biw=1450&bih=801&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=lKkRVei7BdPUaqusgIAL&ved=0CDgQsAQ
                  • pocoo Re: Islamisci i agresywni katolicy sa szczesliwi 24.03.15, 23:17
                    9rgkh napisał:

                    > I jest jeszcze trzecia dusza, to dusza od starych żelazek, rzadko dziś spotykan
                    > a. :)

                    Dusza to jest to rozgrzane coś,co wkłada się do środka.No i...do niczego takie prasowanie.
    • zet_or link dla zainteresowanych problemem 22.03.15, 11:19
      www.uwyo.edu/aded5050/5050unit13/spiritua.pdf
    • no_no Re: Wiek a wiara w Boga 26.03.15, 11:33
      zet_or napisał(a):
      > Osoby w podeszłym wieku są bardziej religijne niż ludzie młodzi.
      > 50% z nich umacnia swoją wiarę a tylko 8% na starość ją traci.

      > Trzeba siły, żeby wierzyć w Boga. Żeby czuć się silnym, trzeba mieć wsparcie ot
      > oczenia.

      Elen, 15.03.2015 16.37

      Moja babcia ma 85 lat i już nie dajemy sobie z nią rady. Nie śpi całe noce, chodzi po domu więc i my nie możemy się wyspać. Nie chce się położyć, próbuje wyjść na zewnątrz. Twierdzi, że to nie jest jej dom. Dziś w nocy próbowała wyjść przez okno. Dostawała nawet leki nasenne ale i tak nie śpi. Normą jest, że codziennie łazienkę mamy zasraną, teraz to poszło krok dalej bo jeszcze wszystko jest zasikane. Smrodu nie da się wytrzymać, czuć to w całym domu. Musimy zakręcać butlę z gazem przy kuchence najmocniej jak się da, żeby babcia jej nie odkręciła bo odkręca kurki przy kuchence i gaz się ulatnia. Nie mamy już siły do tego co ona wyrabia. Ja rozumiem że jest starszą osobą i że tak się z ludźmi dzieje na starość, ale wszystko ma jakieś granice.

      Buńka, 02.10.2013 22.07

      Moja mama ma psychozę paranoidalną i też po krótkim czasie leczenia zaprzestała brania leków. Stan bardzo się pogorszył i miałam dwa wyjścia: albo pozwolić na takie pogorszenie, żeby trzeba było ją oddać do zakładu psychiatrycznego, albo po prostu bez jej zgody i wiedzy podawać jej lekarstwa. Wybrałam drugą opcje i moja mama teraz śpiewa i tańczy i pięknie bierze udział w domowych terapiach zajęciowych. To nadal chora osoba, czasami coś tak powie lub się zachowa, że zwali człowieka z nóg, ale już nie chodzi po ścianach, nie widzi pod sufitem kamerek i z ekranu TV już nie mówią do niej tajni agenci. Leki wspaniale działają, normalnie rozmawia, śmieje się, fajnie kontaktuje. Pozdrawiam.

      Maria, 17.04.2014 23.58

      Witam Moja 92-letnia mama nie chce spąć , Mówi że widzi 666 i nie chce spać co robic?


      www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/dusza/jak-zmienia-sie-psychika-na-starosc_33534.html
      • no_no Re: Wiek a wiara w Boga 26.03.15, 12:57
        no_no napisał:
        > Maria, 17.04.2014 23.58
        >
        > Witam Moja 92-letnia mama nie chce spąć , Mówi że widzi 666 i nie chce spać co
        > robic?

        Może wezwać egzorcystę?

        Urojenia, nawet w początkowym etapie, trzeba leczyć.
        • pocoo Re: Wiek a wiara w Boga 26.03.15, 13:34
          no_no napisał:

          > Może wezwać egzorcystę?
          >
          Koniecznie tego ze skarpetką Wojtyły.Najskuteczniejszy.
          • komar102 Re: Wiek a wiara w Boga 26.03.15, 17:11
            pocoo napisała:

            > no_no napisał:
            >
            > > Może wezwać egzorcystę?
            > >
            > Koniecznie tego ze skarpetką Wojtyły.Najskuteczniejszy.

            A może tego z twoimi majtkami to będzie na pewno skuteczne.
    • putin_lebioda Re: Wiek a wiara w Boga 26.03.15, 11:37
      Osoby w podeszłym wieku są bardziej religijne niż ludzie młodzi.

      Tylko te osoby w podeszłym wieku przyzwyczaiły się do chodzenia do kościoła. Przyzwyczajenie to coś takiego co wykorzystujecie do przekręcania faktów do góry nogami. Druga pomyłka jaką widzę to jest w myleniu wierzenia z dojrzałością. Cechą dojrzałości nie jest chodzenie do kościoła, ponieważ są to zależności czysto poglądowe. Poza tym dojrzałość jest osobnym problemem, który można też rozwiązywać na inne sposoby niż chodzenie do kościoła. Samo chodzenie do kościoła i modlitwa nikogo nie nauczyła dojrzałości. Dobrze, wiesz, ze to kwestia wychowania i ludzi, którzy czasem mogą wskazać kierunek w dobrą stronę. Każdy może wskazać dobry kierunek i nie koniecznie musi być to ksiądz...
    • spinoff Re: Wiek a wiara w Boga 02.01.20, 13:10
      zet_or napisał(a):

      > Osoby w podeszłym wieku są bardziej religijne niż ludzie młodzi.

      Ludzie z wiekiem raczej odnajdują wiarę, niż tracą.
      U niewierzących świadomość końca bardzo często skutkuje nawróceniem. Dopóki ta perspektywa wydaje się odległa, unikają myśli o śmierci albo ją lekceważą. Ale w pewnym wieku tego się już robić nie da, śmierć jest zbyt blisko - z nieokreślonej, abstrakcyjnej przyszłości staje się konkretem, realnością. I krótkowzroczność już nie pomaga. Trzeba jakoś stawić czoła świadomości, że wszystko skończone, wkrótce przestanie się istnieć. Nie sposób już tego bagatelizować. Wiedzieć o śmierci a być jej świadomym to też są różne rzeczy. Powtarzane wcześniej komunały na temat śmierci tracą moc i znaczenie, odkrywa się jak niedorzeczne były wyznawane poglądy i idee, jak idiotyczną stratą życia kierowanie się nimi. Wystarczy obejrzeć świetną Inwazję barbarzyńców. To wszystko rodzi frustrację i boli. Czasem tak bardzo, że aktywują się obronne procesy i niewierzący zaczyna wierzyć. Lepiej późno niż wcale, jak powiedział baca przychodząc na dworzec po odjeździe swojego pociągu.
      Szczerze tego życzę wszystkim, bo nie ma nic smutniejszego od ludzi idących na śmierć bez nadziei, że mogą ją pokonać.
      • olek13 Re: Wiek a wiara w Boga 02.01.20, 14:22
        Bez braku pewności na owo "pokonanie" śmierci, jest ono zwykłym złudzeniem. Wielu ludziom złudzenia pomagają żyć, ale na pewno nie każdemu. Twój smutek nie ma uzasadnienia w każdym przypadku.
        • spinoff Re: Wiek a wiara w Boga 02.01.20, 15:01
          olek13 napisał:

          > Bez braku pewności na owo "pokonanie" śmierci, jest ono zwykłym złudzeniem. Wie
          > lu ludziom złudzenia pomagają żyć, ale na pewno nie każdemu.

          Otóż olek każdemu. I nie tylko pomagają żyć, ale to życie umożliwiają. Ta forma złudzeń, o której tu mówimy nazywa się nadzieją.
          A co chcesz od "mojego smutku"? Daj coś z siebie, nie zajmuj się tu tylko myślami i smutkami innych. Dlaczego nie podzielisz się z nami SWOJĄ radością ze śmierci i optymizmem w jej obliczu?
          • kociak40 Re: Wiek a wiara w Boga 02.01.20, 15:11

            "Ta forma złudzeń, o której tu mówimy nazywa się nadzieją." - spinoff

            Ci, którzy przestają wierzyć w siebie, zaczynają wierzyć w zabobony.
          • olek13 Re: Wiek a wiara w Boga 02.01.20, 16:29
            Oj tam... zaraz radość ze śmierci...
            A może lepiej cieszyć się przeżytym życiem? Że się było, czuło, myślało, a nie każdy kamień przydrożny może to o sobie powiedzieć.
            • privus Re: Nie dziw się 02.01.20, 20:43
              olek13 napisał:

              > Oj tam... zaraz radość ze śmierci...
              > A może lepiej cieszyć się przeżytym życiem? Że się było, czuło, myślało, a nie
              > każdy kamień przydrożny może to o sobie powiedzieć.

              Katolicyzm jest przecież religią śmierci.
              • olek13 Re: Nie dziw się 02.01.20, 21:17
                Być może, choć zdaje się, że katolicy/chrześcijanie śmierć uważają za początek innego/nowego życia (wiecznego? brrr...).
                • privus Re: Nie dziw się 02.01.20, 21:27
                  Jest to po prostu katolicka forma reinkarnacji właściwie bez konsekwencji stylu prowadzonego życia. W końcu sam Franciszek uznał, że w tej religii czyśćca nie ma. Piekło i niebo już dawno skompromitowali zakonni teologowie. Biskupi brną w życiu doczesnym w układzie dolce vitae do woli a Watykan ochrania ten styl religijnego życia swoich nominatów. Aż dziw bierze, że ta bajka znajduje jeszcze swoich naiwnych.
                  • snajper55 Re: Nie dziw się 03.01.20, 03:37
                    privus napisał:

                    > Jest to po prostu katolicka forma reinkarnacji właściwie bez konsekwencji stylu
                    > prowadzonego życia. W końcu sam Franciszek uznał, że w tej religii czyśćca nie
                    > ma. Piekło i niebo już dawno skompromitowali zakonni teologowie. Biskupi brną
                    > w życiu doczesnym w układzie dolce vitae do woli a Watykan ochrania ten styl re
                    > ligijnego życia swoich nominatów. Aż dziw bierze, że ta bajka znajduje jeszcze
                    > swoich naiwnych.

                    To wcale nie jest dziwne. Religia to opium ludu. Odwyk wcale nie jest łatwy a dilerzy narkotyzują dzieci już w szkołach a nawet w przedszkolach.

                    S.
                    • privus Re: Nie dziw się 03.01.20, 16:52
                      I w końcu wszczepiana edukacyjna ścieżka narkotykowa daje o sobie znać w znany już od dawna sposób.
            • spinoff Re: Wiek a wiara w Boga 07.01.20, 12:38
              olek13 napisał:

              > A może lepiej cieszyć się przeżytym życiem? Że się było, czuło, myślało, a nie
              > każdy kamień przydrożny może to o sobie powiedzieć.

              Znajdujesz więc pocieszenie w złudzeniu, że kamienie mają gorzej. Być może. Ale np. taki deziluzjonista Cioran wyrażał pragnienie bycia właśnie kamieniem, najlepiej minerałem...

              A co przebyłeś, przemyślałeś i przeczułeś, że tak się cieszysz? Możesz powiedzieć? Bo że kamień nic powiedzieć nie może to ja wiem.
              • pocoo Re: Wiek a wiara w Boga 07.01.20, 13:07
                spinoff napisał:

                > A co przebyłeś, przemyślałeś i przeczułeś, że tak się cieszysz? Możesz powiedzi
                > eć?

                Może żyje w świecie marzeń i fantazji?
    • privus Re: Wiek a wiara w Boga 02.01.20, 17:30
      Przesadzasz. Czym jestem starszy, tym z większym dystansem spoglądam na dziwactwa religijne.
      • donmarek Re: Wiek a wiara w Boga 03.01.20, 07:34
        W pełni się z tym zgadzam. Obecnie, jako dość poważny emeryt, z lekka tylko pracujący aby utrzymać w jako takim stanie swoje szare komórki, mięśnie też, mam czas na przemyślenia i czytanie. Szczególnie biblii. I im głębiej w to wchodzę, biblię, tym bardziej utwierdzam się w tym, że jestem bogiem dla samego siebie. Innego, a szczególnie katolickiego, w żaden sposób nie mogę znaleźć. Pomijając to, że w dobie internetu, zawsze znajduję kontrprawdę, w postaci zdarzeń wcześniejszych niż w biblii, a uznawanych przez chrześcijan jako swoje.
        • snajper55 Re: Wiek a wiara w Boga 03.01.20, 15:34
          donmarek napisał:

          > I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.

          Czyli bóg wygląda jak neandertalczyk?

          S.
          • privus Re: Wiek a wiara w Boga 03.01.20, 16:44
            Skoro stworzył człowieka na swój wzór i podobieństwo, to czy może być inaczej?
          • pocoo Re: Wiek a wiara w Boga 03.01.20, 17:01
            snajper55 napisał:

            > Czyli bóg wygląda jak neandertalczyk?
            >
            > S.
            Nie. Adam był australopitekiem i to jest podobieństwo najbardziej prawdopodobne.
            Suender nam podrzuci oleum, gdyż w jego pojęciu bóg jest duchem .
            "Na początku stworzył bóg niebo i ziemię".
            Stworzył bóg sobie niebo, a ludziom Ziemię.
            "A Ziemia była niekształtowna i próżna, i ciemność była nad przepaścią, a DUCH BOŻY unosił się nad wodami".
            Woda już była, więc jej bóg stwarzać nie musiał. Duch boży rzekł i stało się, on rozkazał a stanęło.Duch?
            O w mordę jeża!
            • donmarek Re: Wiek a wiara w Boga 04.01.20, 13:11
              >Adam był australopitekiem i to jest podobieństwo najbardziej prawdopodobne.
              Nie bardzo się z tym zgodzę. Skoro świat wg. świętych pism istnieje 4000 lat, z maluteńkim haczykiem, więc Adam był już homo sapiens. Czyli myślącą istotą. Tak przynajmniej dowodzą badania, czyli znalezione DOWODY. A jeżeli ktoś uważa inaczej ... Nic na to nie poradzę, ale może to nas doprowadzić do jakiejś schizofrenii i stwierdzenia, że dinozaury wyginęły, bo zostały wszystkie ukrzyżowane. Tylko w piśmie o tym się nie mówi, bo krzyż został zawarowany tylko dla bożego dziecka, które to zostało złożone przez swego ojca, w ofierze dla siebie.
              A wszystko inne, to lewackie dyrdymały. :D :D :D
              • pocoo Re: Wiek a wiara w Boga 04.01.20, 15:06
                donmarek napisał:

                > Tylko w piśmie o tym się nie mówi, bo krzyż został zawarowany tylko dla bożego
                > dziecka, które to zostało złożone przez swego ojca, w ofierze dla siebie.

                Do religijnego mózgu nie trafia, że biblijnie zbawienie ludzi zależy tylko i wyłącznie od boga ojca.Jezus nie miał zamiaru umierać za kogokolwiek, o czym świadczy modlitwa Jezusa do tatusia na Górze Oliwnej.Ale bóg pokazał swojemu boskiemu synowi pingwina.No i ble...

                > A wszystko inne, to lewackie dyrdymały. :D :D :D
                >
                O to...to...to...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka