wawrzanka
19.01.22, 09:08
Otwieram nowy wątek poświęcony zagadnieniom, o które otarliśmy się w starym ("Jaki jest Twój ulubiony bóg?") Tam już trochę ciężko się połapać :-)
Większość ludzi oszukuje się przez całe życie nie chcąc docierać do rzeczy nieuświadomionych, bo to wymaga wysiłku. Najłatwiej jest podążać znanymi ścieżkami i w ten sposób osiągać sukces. Tylko, że taki sukces nigdy nie doprowadzi do owego najwyższego spełnienia. Które zresztą samo w sobie pozostaje nieuświadomione jako możliwość. Większość ludzi nie ma potrzeby docierania do tego punktu. Stąd zarówno fanatyzm religijny jak i opór przed nieznanym, które może okazać się całkiem przystępne i przyjazne.
A to dlatego, że jeszcze do niedawna codzienne życie na ziemi było katorgą: wojny, rabunki, głód, epidemie, umieralność przy porodach, codzienny znój, nieporównywalny do dzisiejszego wyzysk i walka o przetrwanie: na tym koncentrował się człowiek. Gdzie mu tam było dążyć do najwyższego spełnienia.
Ludzkość nie jest przyzwyczajona do tego, aby go szukać. Przetrwanie w kontrolowanych warunkach uznajemy za sukces i szczęście, a różnica między cywilizacją zachodnią (która wg. Huntingtona obejmuje kraje wysokorozwinięte), a innymi jest pod tym względem pozorna.
Tytułowy "dogmat" i "paradygmat" na razie zostawiam do rozważenia jako kwestie otwarte.