Dodaj do ulubionych

moje odczucia

03.04.05, 17:13
Wiedzielismy, ze nasz papiez wkrotce odejdzie. Szczegolnie podczas Jego
ostatniej pilgrzymki do Polski, naladowanej jak nigdy emocjami, czulismy ze
to zapewne ostatnia. Mowiloi sie o kolejnej pielrzymce ale to nie dawalem juz
temu wiary nadto. Choc mialem nadzieje. Informacje o pogarszajacym sie stanie
zdrowia mogly przygotowac wszystkich na to co sie stanie. Nawet silnie
wierzacy katolicy mowili czasem, iz papiez powinien moze zrezygowac z urzedu.
Ale On szedl swoja sciezka.Jak czesto wbrew wiekszosci tego swiata i nawet
wbrew wielu w jego wlasnym Kosciele. Jak zwykle bardziej czynem niz slowami
pokazal w co wierzy: w godnosc czlowieka, w zycie, w milosc, w nadzieje.
Mowil o tym wiele razy, ale jeden obraz tu wart jest tysiaca slow. Dlatego
pamietamy Go jako czlowieka dumnie stawiajacego czola chorobie i slabosci.
Czytam biografie Ojca Swietego. Znam go doskonale. Wielokrotnie bylem w
Wadowicach. A jednak dopiero teraz czuje jak ciezkie bylo Jego zycie. Pokazal
co znaczy byc czlowiekiem nie tylko w chorobie ostatnich lat ale przez cale
swoje zycie. Te ostatni lata to tak naprawde zakonczenie tej samej drogi.
Bbylismy na to przygotowani a jednak ilosc emocji ktora uwolnily slowa “nasz
papiez odszedl do domu Ojca” byla ogromna. Zalalem sie lzami. Nie jestem
wierzacym katolikiem. Nie jestem teraz nawet w Polsce, a jednak czuje ogromny
smutek. Obojetnie gdzie bym byl, jest to dzien zaloby. I mowie “moj papiez”
gdyz wierze w milosc, nadzieje, zycie, godnosc. Gdybym byl w kraju na pewno
uczestniczyl bym we mszy. I to zapewne w kosciele oo. Franciszkanow. W
Krakowie ktory nazywam swoim i duma mnie rozpiera, ze tak samo na to miasto
mowil Jan Pawel II. Jestem dumny z tego ze tez mieszkalem w Krakowie, ze
jestem Polakiem, ze jestem czlowiekiem podpisujacym sie sercem pod ewangelia
milosci.
Karol Wojtyla oddal cala swoja energie Polsce a jednak byl wiekszy niz
Polska. Jako Jan Pawel II slyzyl calym soba Kosciolowi Katolickiemu, a jednak
okazal sie wiekszy nawet niz Kosciol. Gleboki smutek po odejsciu papieza
oglaszaja muzylmanie, Zydzi, protestanci, ateisci. Wlasnie tym byl nasz
papiez – nostro papa. To jak w roku 1080 gdy moja znajoma protestantka
uczestniczyla co tydzien w katolickiej mszy. Niektorzy sie zbulwersuja. Ale
nie Ci, ktorzy rozumieja i czuja nauke papieza.
Dla mnie papiez to msza w Czestochowie w 1983 roku, Jego pojawienie sie w
oknie Palacu Arcybiskupow gdy nie mogl odprawic mszy na Bloniach. Tysiace,
glownie mlodych, ludzi wykrzykujacych Jego imie. Dla mnie papiez to tez
piosenki Arki Noego i muzyka z plyty Abba Pater. I cos czego nie potrafie
opisac. Cos co jest gdzies w srodku piersi i zyje mocniej niz cialo.
Bylismy przygotowani a jednak ilosc emocji ktore uwolnila wiadosc o tym, iz
nasz papiez odszedl do domu swoje Ojca byla ogromna. Gleboki smutek i ogrom
lez. Nie trzeba bylo podrecznika by wiedziec jak sie zachowac. Przerwane
imprezy, sciszona muzyka, przerwane seanse w kinach, swieca w oknie. Kto mogl
szedl do Kosciola. W ciszy ze slonymi lzami.
Odszedl Karol Wojtyla, ktory oddal calego siebie Polsce i Polska to czula. A
jednak byl wiekszy niz kraj. Sluzyl calym soba Kosciolowi Katolickiemu jako
Jan Pawel II, a jednak wyrazy smutku po Jego odejsciu padaja z ust
muzulmanow, Zydow, protestantow, ateistow. Nikt sie nie wstydzi
powiedziec “nasz papiez”, “nostro papa”. I tak juz pozostanie. Bedzie kolejny
papiez, miejmy nadzieje, ze tez wielki, ale “nasz papiez” bedzie sie juz
zawsze odnosilo do “Papieza Polaka”. Nie jest to zapisane w ksiazkach do
historii, ale w naszym sercach. I jako takie bedzie trwalo.
Owszem odszedl, ale wydaje sie ze jedynie jego cialo. Wykonal prace w tej
formie w jakiej mogl doskonale, co znaczy lepiej niz ktokolwiek z nas moglby.
Ale pracuje nadal. Jego slowa czytam teraz i nabraly nowej mocy. Gdy podczas
jednaj z Jego pilgrzymek do Poslki moj kolego powiedzial mi: bylem Mari na
mszy ale mialem wrazenniew ze te tysiace ludzi przyszlo na widowisko, na
piknick. Nic nie rozumieli. Owszem. Bo nie byli w stanie pojac. Ale teraz
beda pamietali kazde slowo ktore wtedyt usmyszeli i wielu z nich zroznumie.
Slucham slow kondolencji politykow z calego swiata. Zazwyczja nie maja nic do
powiedzienia, ale wczoraj wieczorem z ich ust padaly wzruszajace slowa.
Papiez teraz, mocniej niz kiedykolwiek czyni nas lepszymi. Jest to fenomen
znany historii ludzkosci, ale tylko wielcy moga isc ta droga.
Czuje jakbym chcial podziekowac Rzymianom i pielrzymom, ktorzy byli w te dwie
noce na Placu Sw Piotra. I takze wszytskim ktorzy tworzyli serwisy
informacynje. Zarowno nasze w Polsce jak i za granica. Nie bylo tu
sztucznosci i pompy. Widac bylo ze Jan Pawel II uwalnia z wiezow i pozostaje
czlowiek poruszany sila milosci.
I nie mamy juz szansy krzyczec z Plant “Dziekujemy Ojcze” a jednak kazdy z
nas dziekuje krzyczac w sercu i patrzac zalzawionymi oczami do gory. Odszedl
najewiekszy z nas. Ale wykonal swoja prace. Mamy Jego milosc w sobie.
Teraz jest latwo gdyz emocje podsycaja uczucia i czujemy sie dobrzy, ale
niedlugo bedzie tego mniej. Wtedy warto bedzie pamietac o walce Jana Pawla II
z choroba i zmaganiach Karola Wojtyly z okrutnym losem. Badzmy tu jak papiez
a bedziemy w kolejnych latach mogli wciaz z duma mowic “nasz papiez”.

Ariel (alias Mari)
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka