Dodaj do ulubionych

Bez kapitana...

04.04.05, 12:43
Ach smutno jest nam teraz , smutno na ulicach naszych miast , smutno się
wszędzie zrobiło .
Jadać tramwajem , samochodem , idąc przez miasto , każdy z nas nie ukrywa
zmartwienia .

Polska jest teraz jak wielka drużyna bez kapitana , który swym szczerym ,
serdecznym słowem , a czasem donośnym głosem wspomagał , motywował ja do
codziennego życia , prowadził ją do zwycięstw jak również pomagał w trudnych
momentach.
Teraz nadchodzi czas... czas , żeby w tej naszej drużynie , która nazywa się
Polska odszukać nowego kapitana , przewodnika , który będzie prowadził nas
do nowych zwycięstw i który będzie korzystał z mądrych słów naszego byłego
przewodnika , kapitana - Lolka - Jana Pawła II.
Dziękujemy Tobie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Robert Re: Bez kapitana... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.05, 13:29
      Bez kapitana...

      przywiodło mi na myśl to co napisał ktoś, kiedyś o kimś innym...

      (...)
      O Captain! my Captain! rise up and hear the bells;
      Rise up - for you the flag is flung - for you the bugle trills,
      For you bouquets and ribbon'd wreaths - for you the shores a-crowding,
      For you they call, the swaying mass, their eager faces turning;
      Hear Captain! dear father!
      The arm beneath your head!
      It is some dream your head!
      It is some dream that on the deck,
      You've fallen cold and dead.

      My Captain does not answer, his lips are pale and still,
      My father does not feel my arm, he has no pulse nor will,
      The ship is anchor'd safe and sound, its voyage closed and done,
      From fearful trip the victor ship comes in with object won;
      Exult O shore, and ring O bells!
      But I with mournful tread,
      Walk the deck my Captain lies,
      Fallen cold and dead.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka