arcykr
16.09.05, 09:12
"Św. Tomasz poucza, że dary Ducha Świętego „zostały nam dane jako pomoc dla
cnót” (I-a II-ae 68, 8). Dary więc nie zastępują cnót, lecz zakładają je i
udoskonalają. To oznacza, że chrześcijanin powinien ze swej strony czynić
wszystko, co może, i ćwiczyć się gorliwie W cnotach, a wówczas Duch Święty
przez dary dopełni swego dzieła. Cała tradycja katolicka uważa za punkt
wyjścia tę osobistą działalność i wysiłek, bo „jeśli dusza szuka Boga, to o
wiele więcej Umiłowany szuka jej... Pociąga ją i porywa do siebie, czyli
udziela jej swoich natchnień i dotknięć Bożych” (J.K.: Ż.pł. 3, 28).
Chrześcijanin szuka Boga właśnie przez nieustanną praktykę cnót, która
wprawdzie nie wystarcza do osiągnięcia świętości, jest jednak potrzebna, by
udowodnić Panu dobrą wolę człowieka. Jak marynarz, który chcąc dopłynąć do
portu nie czeka bezczynnie na powiew wiatru, lecz z zapałem wiosłuje, tak
dusza, która pragnie znaleźć Pana, oczekując, aby On sam pociągnął ją do
siebie, nie oddaje się lenistwu, lecz szuka Go wytrwale sama, swoim osobistym
wysiłkiem. Właśnie w ten wysiłek Duch Święty włączy swoje działanie,
urzeczywistniając dary. Kto jest leniwy i nie przykłada się gorliwie do
praktyki cnót, nie może spodziewać się pomocy darów."
www.mateusz.pl/czytania/20050916.htm