Gość: x Stanisław
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
31.10.05, 09:38
Miałem osiem lat kiedy pierwszy raz wybrałem się z tatą na trase przejazdu
Ojca Świętego. Był to rok 1987. Dokońca nie zdawałem sobie sprawy,kogo mam
witać i kim jest Jan Paweł II. Po długim oczekiwaniu spostrzegłem że środkiem
ulicy jedzie kolumna samochodów. Ludzie zaczeli wznosić okrzyki śpiewano "Sto
lat". Po chwili zobaczyłem oszklony samochód a w nim ubranego w białą sutanne
człowieka pozdrawiającego ludzi. Spojrzałem na swojego ojca i zobaczyłem w
jego oczach łzy, wtedy zrozumiałem, że ten człowiek z oszklonego samochodu
musi być kimś bardzo ważnym. Dzisiaj jestem księdzem. Śmierć Papieża pokazała
mi jak głęboko ten Człowiek wszedł w moje życie. Po śmierci Ojca Świętego
czuje Jego obecność bardziej niż kiedykolwiek. Na kazaniach, w szkole, w
konfesjonale cytuje Jego słowa. I wiem, że do końca moich dni będe starał się
mówić o Janie Pawle II, Człowieku, który odmienił moje dzieciństwo i życie.