z2006
20.01.06, 14:06
„Nikt nie wyzwoli się z grzechu ani nie wzniesie się ponad siebie dzięki sobie
samemu i własnym siłom; nikt też całkowicie nie uwolni się od swojej
słabości... czy niewoli; wszyscy potrzebują Chrystusa jako przykładu,
nauczyciela, oswobodziciela, zbawiciela, ożywiciela” (DM 8), A Jezus, który
umarł, by zniszczyć grzech, nie przestaje darzyć każdego chrześcijanina dobrej
woli potrzebną łaską, aby mógł zwalczyć grzech we wszystkich jego postaciach.
Nie wystarczy pozbyć się grzechu śmiertelnego, który jest pełnym
sprzeciwieniem się Bogu, trzeba zwalczać również grzech powszedni, wszelki
błąd czy uchybienie, bo i to sprzeciwia się nieskończonej świętości Boga.
Dlatego Jezus, który podaje doskonałość Ojca niebieskiego jako wzór dla życia
chrześcijańskiego, zobowiązuje człowieka do ciągłej walki z grzechem, by
zniszczył go w swej duszy już w korzeniu i we wszystkich nawet najmniejszych
objawach. Tego właśnie uczy Jezus w zwięzłych słowach: zaprzyj się samego
siebie. Oznacza to konieczność zaparcia się własnego ja ze wszystkimi
skłonnościami i wadliwymi nawykami, nieustanną z nimi walkę. Praca uciążliwa,
lecz niezbędna do osiągnięcia świętości. Jezus w rzeczy samej mówi; „Jakże
ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich,
którzy ją znajdują” (Mt 7, 14). W ślad za Jezusem, wszyscy mistrzowie życia
duchowego kładą nacisk na konieczność oderwania się od rzeczy stworzonych,
ogołocenia, wyrzeczenia, i ukazują taką pracę jako niezbędną podstawę
wszelkiego życia duchowego. Dla tej również przyczyny św. Jan od Krzyża
wskazuje temu, kto pragnie dojść do zjednoczenia z Bogiem, przykrą drogę „nic”.
Lecz to przede wszystkim sam Jezus, Boski Mistrz, opowiedział się z
bezwzględną koniecznością za obraniem tej drogi: „Jeśli kto chce pójść za Mną,
niech się zaprze samego siebie” (Mt 16, 24)."
www.mateusz.pl/czytania/20060120.htm