Dodaj do ulubionych

Papież przywraca mszę łacińską

14.09.07, 07:16
Wielkie zamieszanie i rewolta w KK, bo papiez dal ksiezom mozliwosc
wyboru :-)))))))
Czyzby w srod ksiecy panowal tak wielki strach przed wolnoscia?
Obserwuj wątek
    • erzbischof Papież przywraca mszę łacińską 14.09.07, 07:24
      laciny ni w zab, ale jak sciagac porno z dziecmi z internetu to
      (ucza) umieja na "celujacy"........:P
      • aglo11 Re: Papież przywraca mszę łacińską 14.09.07, 08:46
        erzbischof-widać że to poniemiecki łeb.
        • mojboze Re: Papież przywraca mszę łacińską 14.09.07, 10:23
          Nie obrażaj Benedykta XVI!
          Bo cię piorun trześnie, ty bluźnierco!!! Ha , ha, ha....
    • jerzy.zywiecki Papież przywraca mszę łacińską 14.09.07, 07:46
      Bardziej atrakcyjnym było by przywrócenie inkwizycji ze stosami,też
      rzecz widowiskowa.
      • tw.zenek Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 08:08
        bo kościołowi wygodnie było, kiedy niewielu rozumiało o co chodzi. Wprowadzenie
        języków ojczystych odarło rzecz z tajemnicy. No i ludziska przestali się bać.
        Kościół stał się taki "zwykły", "normalny".
        A przecież mają się bać prawda? Jak nie rozumieją to łatwiej rządzić.
        Tylko, że dziś już się tak nie da. Ale oni tego nie rozumieją.
        • vatseq Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 08:37
          tw.zenek napisał:

          > bo kościołowi wygodnie było, kiedy niewielu rozumiało o co chodzi. Wprowadzenie
          > języków ojczystych odarło rzecz z tajemnicy. No i ludziska przestali się bać.

          Dużo racji w tym co mówisz, ale trzeba jeszcze stwierdzić, że język łaciński
          wprowadzono za Konstantyna (język urzędowy Cesarstwa) oraz, że łacina była
          językiem uniwersalnym Europy chyba do końca XVIII w. A że maluczcy
          (niewykształceni) nie znali łaciny? Tym lepiej! bo bali się nieznanego, o czym
          słusznie tu piszesz.

          • vaterunser Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 22:40
            Wcale nie chodzi o to, ze ludzie sie czagos "bali" sluchajac mszy po lacinie, ale o to, ze ten jezyk, najczesciej nieznany, ale jednak swojsko brzmiacy wlasnie w kosciele, mial dla nich charakter nosnika tajemnicy. Jezyk narodowy odarl msze z jej "tajemniczosci".

            To spowodowalo, ze ludek coraz mniej garnal sie do Kosciola. Wojtyla i Ratzinger rozumieli dobrze ten problem. Czy dawna wiernosc ludu w stosunku do Kosciola wroci, jest watpliwe.
        • fletniapana Towarzyszu Zenek 14.09.07, 08:44
          Tylko tyle macie do powiedzenia ? Tutaj język jest mniej ważny, tutaj chodzi o
          tradycję, obrządek. A że akurat łacina - to był język kościoła pierwszych
          wieków. Masz problem ze zrozumieniem łaciny: weź tłumaczenie. Nawet jeżeli nie
          odda to w pełni istoty to przynajmniej będziesz wiedział o co chodzi
          (www.tradycja.koc.pl/pytania.htm). Istotniejsze w rycie trydenckim jest
          podkreślenie ofiarnego charakteru Mszy św.
          • diopsyd1 Re: Towarzyszu Zenek 14.09.07, 09:17
            Jezykiem pierwszych Chrzescijan byl aramejski, areka, lacina (w
            odmianie pospolitej), ormianski jak rowniez kazdy inny jezyk, w
            ktorym sie mowilo na danym obszarze.

            Lacina to jezyk oficjalny kosciola ale nie Kosciola i wyraza
            dominacje tego pisanego przez male "k" nad tym pisanym przed
            duze "K"... Czyli innymi slowy dominacje hierarchii wraz z
            ewentualnym ramieniem swieckim nad wiernymi.
          • plorg Re: Towarzyszu Zenek 14.09.07, 10:02
            > Istotniejsze w rycie trydenckim jest
            > podkreślenie ofiarnego charakteru Mszy św.
            ----------------------------------
            Tym gorzej dla niego. Ofiara Jezusa byla zlozona raz na zawsze, wiec
            kultywowanie obrzedow, ktore rzekomo mialyby poraz kolejny skladac
            ofiare jest bluznierstwem.
            • m_q Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 10:18
              plorg napisał:
              > Tym gorzej dla niego. Ofiara Jezusa byla zlozona raz na zawsze,
              > wiec kultywowanie obrzedow, ktore rzekomo mialyby poraz kolejny
              > skladac ofiare jest bluznierstwem.
              >
              NA HERETYKI

              Po co wy, heretycy, w kościele bywacie,
              Kiedy ceremonije za śmiech sobie macie?
              Jesli zła w oczu waszych msza i procesyja,
              Aza lepsze łakomstwo i ta ambicyja?
              Wyjmi, nieboże, bierzmo pierwej z oka swego,
              A potym ździebłka sięgaj w oczach u drugiego!
              Chwalisz, jako w twym zborze dobrze nauczają,
              A przedsię tam się ciśniesz, kędy rozdawają.
              A jesli jeszcze z niczym odjedziesz do żony,
              Jakobyś wodę święcił albo też krzcił dzwony.

              Jan Kochanowski
              • mojboze Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 10:39
                Jan Kochanowski zasługuje na uznanie ze wzgledu na swoją twórczość,
                ale powoływanie się na fraszkę obrażającą prostestantów w epoce
                ekumenizmu jest trochę nie na miejscu. Czy jesteś jednym z tych,
                którzy 400 lat temu paliliby czarownice w imię Boże?
                • m_q Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 10:48
                  mojboze napisała:
                  > Jan Kochanowski zasługuje na uznanie ze wzgledu na swoją twórczość,
                  > ale powoływanie się na fraszkę obrażającą prostestantów w epoce
                  > ekumenizmu jest trochę nie na miejscu. Czy jesteś jednym z tych,
                  > którzy 400 lat temu paliliby czarownice w imię Boże?

                  Akurat w paleniu czarownic przodowali protestanci. Kalwin - mówi Ci coś takie
                  nazwisko?
                  Że o Salem w USA nie wspomnę...

                  A ekumenizm polega na tym, żeby heretycy się nawrócili.
                  • plorg Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 10:53
                    > A ekumenizm polega na tym, żeby heretycy się nawrócili.
                    -------------------------------
                    Oto cala prawda o ekumenizmie katolickim.
                    Wszyscy maja stac sie katolikami. To cos jak ekstremizm muzulmanski.
                    Nalezaloby sobie zadac pytanie, kto jest heretykiem - ten co
                    odstepuje od nauk Jezusa, czy ten odstepujacy od nauki KK?
                    • m_q Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 10:56
                      Kościół katolicki to Kościół Chrystusowy - z dwoma tysiącami lat sukcesji
                      apostolskiej.

                      To, że gałęzie, gałązki i listki które odpadły od drzewa uważają się za drzewo
                      jest zrozumiałe psychologicznie ale nieprawdziwe...
                      • plorg Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 11:03
                        > Kościół katolicki to Kościół Chrystusowy - z dwoma tysiącami lat
                        > sukcesji apostolskiej.
                        ---------------------------------
                        Chrystusowy bo sam tak twierdzi? O sukcesji to prosze sobie poczytac
                        chocby tu: pl.wikipedia.org/wiki/Papie%C5%BC
                        • canisparvus Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 11:46
                          W podanym linku nie ma nic o sukcesji apostolskiej.
                      • mojboze Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 12:26
                        Gdyby Chrystus żył wśród nas jako człowiek, i poczytał jak sobie
                        poczynał jego kościół w imię Boga, zapewne ciężko by zapłakał...Choć
                        tego pewnie nie zrozumiesz, psychologu od siedmiu boleści...
                        • m_q Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 12:40
                          > Gdyby Chrystus żył wśród nas jako człowiek, i poczytał jak sobie
                          > poczynał jego kościół w imię Boga, zapewne ciężko by zapłakał...Choć
                          > tego pewnie nie zrozumiesz, psychologu od siedmiu boleści...

                          Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść
                          pokoju, ale miecz. (Mt. 10,34)

                          • mojboze Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 12:55
                            Chcesz wojny na cytaty?
                            Przegrasz sromotnie, bo biblia jest pełna sprzeczności.
                            A teraz jak sie ma do twojego cytatu i twoich wynurzen forumowych
                            przykazanie miłości?
                            • m_q Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 13:02
                              Na cytaty z Biblii czy "Kodu Leonarda"?
                              • mojboze Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 13:07
                                Synek, co ma do tego "Kod Leonarda"?
                                Pocztaj trochę, nie koniecznie w internecie, a dowiesz się wielu
                                ciekawych rzeczy. Miałam zajęcia z biblistyki na katlickiej uczelni,
                                więc proszę cię, nie wyskakuj mi tu z literaturą popularną.

                                Co, prawda w oczy kole?
                                • m_q Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 13:16
                                  mojboze napisała:

                                  > Synek, co ma do tego "Kod Leonarda"?

                                  Nerwusie puszczają?
                                  Zapraszam: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=69008675&a=69025810

                                  > Pocztaj trochę, nie koniecznie w internecie, a dowiesz się wielu
                                  > ciekawych rzeczy. Miałam zajęcia z biblistyki na katlickiej
                                  > uczelni,

                                  Której uczelni i kto prowadził zajęcia? To nam wiele może wyjaśnić...

                                  Polecam:
                                  ekai.pl/bib.php/dokumenty/pascendi/pascendi.html
                                  • mojboze Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 13:52
                                    Tak, nerwy mi puszczają. Zawsze byłam wrażliwa na zło i podłość, a
                                    szczególnie na zło pod płaszczykiem dobra. Dlatego będąc osobą
                                    głeboko wierzącą, uczestniczacą w życiu kościoła katolickiego
                                    codziennie, studiującej na jednej z najlepszych uczelni katolickich
                                    zdążyłam się wiele dowiedzić na temat kościoła i jego wspólnot :Opus
                                    Dei i Neokatechumenatu. Wszelkie dobro w nich niszczą ludzie tacy
                                    jak ty, rekompensujący sobie pewne braki iluzją władzy i szerzeniem
                                    zła w imię dobra. Wybacz, nie bedą z Tobą rozmawiać, bo posługujesz
                                    sie chwytami, które w dyskusjach są nieprzystojne, a przez to
                                    prowokujesz mnie używania argumentów ad personam.

                                    Gdzieś tam dalej piszesz o ewangeliach gnostyckich, że są nieważne,
                                    bo napisane 300 lat po Chrystusie, dla twojej informacji wszystkie
                                    ewangelie i większość listów zostały napisane ponad 100 lat po
                                    Chrystusie, wiec akurat autorstwo i wiek nie powinien tu być
                                    argumentem. A teraz żegam.
                                    • ciamej Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 14:18
                                      widzisz m_q, z tym byciem goracym lub letnim to wlasnie wlasciwa postawe
                                      zaprezentowala ci mojboze :) chodzi o to, zeby nie pozostawac letnim na ludzka
                                      krzywde i zlo, tym czasem ty nie chcesz byc letni wzgledem ludzi o innych
                                      pogladach, wrecz emanujesz pogarda do innych ludzi, a nie tego Jezus uczyl...
                                    • m_q "Jedna z najlepszych uczelni katolickich" 14.09.07, 16:05
                                      mojboze napisała:

                                      > Tak, nerwy mi puszczają. Zawsze byłam wrażliwa na zło i podłość, a
                                      > szczególnie na zło pod płaszczykiem dobra. Dlatego będąc osobą
                                      > głeboko wierzącą, uczestniczacą w życiu kościoła katolickiego
                                      > codziennie, studiującej na jednej z najlepszych uczelni
                                      > katolickich zdążyłam się wiele dowiedzić na temat kościoła

                                      Nie nauczyli Cię tam, że Kościół piszemy z dużej litery? Pewnie tak,
                                      skoro Twoje wpisy świadczą, że jesteś protestantką.

                                      > i jego wspólnot :Opus Dei i Neokatechumenatu.

                                      Podstawową współnotą Kościoła jest parafia. Tego też nie uczą na
                                      tej "jednej z najlepszych uczelni katolickich"?

                                      I o ile Dzieło Boże św JózefaMarii Escrivy jest katolickie, to do
                                      ortodoksji Drogi Neokatechumenalnej można mieć sporo zastrzeżeń (że
                                      o poważnych nadużyciach liturgicznych nie wspomnę).

                                      > Gdzieś tam dalej piszesz o ewangeliach gnostyckich, że są
                                      > nieważne, bo napisane 300 lat po Chrystusie, dla twojej informacji
                                      > wszystkie ewangelie i większość listów zostały napisane ponad 100
                                      > lat po Chrystusie, wiec akurat autorstwo i wiek nie powinien tu
                                      > być argumentem.

                                      To nie ja a Ty powołałaś się na pseudoewangelię przypisywaną Marii z
                                      Magdali. Ja Ci tylko wyjaśniłem (czy na "jednej z najlepszych
                                      uczelni katolickich" tego nie uczą?) że jest o 200 lat późniejsza od
                                      Ewangelii biblijnych.

                                      Wiem, że Ewangelie zostału spisane około roky 100 P.N.Ch. ale nie ma
                                      to wpływiu na ich wiarygodność - chyba, że na Twojej "Jednej z
                                      najlepszych uczelni katolickich" uczą inaczej.

                                      I to Ty twierdziłaś, że Biblia kłamie a gnostycka pseudoewangelia
                                      została spisana przez "apostołkę Marię Magdalenę".


                                      > A teraz żegam.

                                      Powiedziała studentka "jednej z najlepszych uczelni katolickich"
                                      kiedy zorientowała się,że zwykły świecki wie więcej od niej (i
                                      dlatego stwiedziła,że pewnie jest księdzem), strzeliła dąsa,
                                      zarzuciła brak miłości bliźniego i trzasnęła drzwiami...
                                      • opornik4 Re: Widziane z Drogi 15.09.07, 02:57
                                        @m_q

                                        I o ile Dzieło Boże św JózefaMarii Escrivy jest katolickie, to do
                                        ortodoksji Drogi Neokatechumenalnej można mieć sporo zastrzeżeń (że
                                        o poważnych nadużyciach liturgicznych nie wspomnę).

                                        Droga Neokatechumenalna,jest rownie katolicka jak Opus Dei.
                                        Formacja ta zyskala akceptacje Kongregacji Wiary.
                                        Nie ma naduzyc liturgicznych - Eucharystia w niej sprawowana jest
                                        na wzor pierwotnych wspolnot chrzescijanskich.
                                        Osoby idace Droga,nauke Ewangelii realizuja w swoim zyciu.
                                        Uczestnicza takze (choc moze nie na poczatku)w pelni,w zyciu
                                        Kosciola (np.przez modlitwe brewiazowa)i parafii - przygotowuja
                                        mlodziez do bierzmowania,glosza po domach Ewangelie,itp.
                                        Zapraszam do wziecia udzialu,w Katechezach (na pewno sa gloszone
                                        w poblizu Twojego miejsca zamieszkania)- poznaj klimaty,zanim
                                        wydasz opinie.



                                        • m_q Re: Widziane z Drogi 15.09.07, 10:59
                                          > Droga Neokatechumenalna,jest rownie katolicka jak Opus Dei.
                                          > Formacja ta zyskala akceptacje Kongregacji Wiary.

                                          Statuty straciły ważność.

                                          > Nie ma naduzyc liturgicznych -

                                          Czyżbyście już zastosowali wszystkie wytyczne Stolicy Apostolskiej łącznie z
                                          podnoszeniem tyłków?

                                          > Eucharystia w niej sprawowana jest
                                          > na wzor pierwotnych wspolnot chrzescijanskich.

                                          Boardzo boicoie sie słowa "Msza".
                                          Poza tym pierwsi chrześcijanie nie stawiali menory na stole, nie grali na
                                          gitarrrach i nie stosowali "jedynych zatwierdzonych" gadżetów "made by Kiko".

                                          > Zapraszam do wziecia udzialu,w Katechezach (na pewno sa gloszone
                                          > w poblizu Twojego miejsca zamieszkania)- poznaj klimaty,zanim
                                          > wydasz opinie.

                                          Tych tajnych?
                                          Kiedy kopia dyrektorium katechetycznego znajdzie się w każdej kurii, jak tego
                                          wymagają statuty?
                                          Czy moge przyjś na każdą katechezę i Mszę (zwaną przez Was "Eucharystią") czy
                                          najpierw muszę przejść pranie mózgu?
                                          • opornik4 Re: Widziane z Drogi 16.09.07, 04:00
                                            Szczerze mowiac nie wiem skad sie wziela Msza SW.- Poszukam.
                                            We wspolnte Kosciola wlaczylam sie dopiero w 1986r.
                                            Dla mnie jest to Eucharystia,czyli Dziekczynienie.
                                            Gwoli wyjasnienia jestem bardziej zwiazana z Ruchem Swiatlo-Zycie.
                                            Mieszkam w Niemczech,droge do wiary odnalazlam dzieki posludze
                                            ks.Franciszka Blachnickiego i swiadectwu zycia ludzi z nim
                                            zwiazanych.
                                            Na droge trafilam "przypadkiem" - podoba mi sie ta formacja,
                                            zarowno w Liturgii jak i postawie ludzi idacych Droga.
                                            Cecha charakterystyczna jest,pelne otwarcie malzenstw na dar zycia
                                            czyli wielodzietnosc - cenna w obliczu zagrozenia Islamem.
                                            W Niemczech mozesz bez problemu uczestniczyc w Eucharystii,jako gosc.
                                            Katechezy sa dostepne wszystkim chetnym.

                                            Informuje przy okazji,ze kazdy biskup,ktory jest odpowiedzialnym za
                                            Neokatechumenat ma dostarczone wszystkie formacyjne materialy.
                                            Kiko-gadzety?
                                            Cecha Drogi jest, jednolitosc we wszystkich wspolnotach,na calym
                                            swiecie. Sa takie same Ikony,Naczynia liturgiczne,Piesni,itp.
                                            W czasach pierwszych chrzescijan, nie bylo gitar,ale mieli inne
                                            instrumenty.
                                            Mimo nie wystepujacej postawy "na kolana" - zapewniam,ze czesc
                                            okazywana Bogu nie jest mniejsza,anizeli na tradycyjnej Eucharystii.
                                            Moze nawet jest odwrotnie,jako,ze wspolnoty ma wieksze poczucie
                                            Sakrum w odroznieniu od tzw.rutynowych katolikow.
                                            • m_q Widziane z Polski 19.09.07, 10:27
                                              opornik4 napisała:

                                              > Na droge trafilam "przypadkiem" - podoba mi sie ta formacja,
                                              > zarowno w Liturgii jak i postawie ludzi idacych Droga.

                                              Co do postawy, nie będę się wypowiadał - uogólnienia mogłyby być
                                              krzywdzące.

                                              Co do Liturgii to ważne są wytyczne Kościoła, a te DN łamie.

                                              > Cecha charakterystyczna jest,pelne otwarcie malzenstw na dar zycia
                                              > czyli wielodzietnosc - cenna w obliczu zagrozenia Islamem.

                                              Ale wielodzietność nie jest jedynym wyznacznikiem katolickiej
                                              ortodoksji. Jak sama zauważyłaś, muzułmanie też majądużo dzieci.
                                              Mormoni i amisze też...

                                              > W Niemczech mozesz bez problemu uczestniczyc w Eucharystii,jako
                                              > gosc.

                                              A w Polsce tylko w początkowych katechezach i organizowanej od czasu
                                              do czasu "pokazówce" - nowmalne nabożeństwa DN są, niezgodnie z
                                              zasadami Kościoła utajnione.

                                              > Katechezy sa dostepne wszystkim chetnym.

                                              Wszystkie?

                                              > Informuje przy okazji,ze kazdy biskup,ktory jest odpowiedzialnym za
                                              > Neokatechumenat ma dostarczone wszystkie formacyjne materialy.

                                              W Polsce (kolega sprawdził) nie ma ich ŻADNA kuria.

                                              > Kiko-gadzety?
                                              > Cecha Drogi jest, jednolitosc we wszystkich wspolnotach,na calym
                                              > swiecie.

                                              A co z jednolitością z Kościołem?

                                              > Sa takie same Ikony,Naczynia liturgiczne,Piesni,itp.

                                              I niezgodne z regułami Kościoła stoły zamiast ołtarzy, kwiaty,
                                              menory i brak Krzyża.

                                              > Mimo nie wystepujacej postawy "na kolana" - zapewniam,ze czesc
                                              > okazywana Bogu nie jest mniejsza,anizeli na tradycyjnej
                                              > Eucharystii.

                                              A ja zapewniam, że to papież ma rację a kard.Arinze w jego imieniu
                                              dał Wam aż dwa lata na naukę podnoszenia siedzeń ze stołka.

                          • ciamej Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 12:57
                            > Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść
                            > pokoju, ale miecz. (Mt. 10,34)

                            czyzby dzihad? ;> ty jestes dokladnie taki sam jak fundamentalisci islamscy! nie
                            rozumiesz najbardziej podstawowych spraw i przekrecasz je tak by pasowaly do
                            twoich pogladow! jak rozumiesz ten cytat? ze Jezus przynosi nam miecz i kaze
                            zabijac? innowiercow tak? idz sie lecz czlowieku!
                            jak masz jakies problemy to pomoge ci zinterpretowac ten ten fragment NT, w
                            prostych slowach: Jezus nie daje nam jeszcze wolnego, nie daje nieba ani nic
                            takiego, dalej musimy tu siedziec i meczyc sie na Ziemii, ktora jaka jest
                            wszyscy wiemy, to byla pierwsza czesc, druga czesc (z mieczem), Jezus kaze nam
                            walczyc, z kim? z innowiercami? nie! z samym soba, z wlasnymi slabosciami, bo
                            prawdziwa wiara to wlasnie walka, jak ktos deklaruje sie ze jest wierzacy i ze
                            dobrze mu z tym i nic juz nie chce zmieniac do konca zycia, bo jest na
                            'wlasciwej sciezce' tzn ze mu do tej wlasciwej sciezki jeszcze daleko, ty
                            wydajesz sie wlasnie byc taka osoba...
                            • m_q Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 13:10
                              ciamej napisał:
                              > czyzby dzihad? ;> ty jestes dokladnie taki sam jak fundamentalisci
                              > islamscy! nie
                              > rozumiesz najbardziej podstawowych spraw i przekrecasz je tak by
                              > pasowaly dotwoich pogladow! jak rozumiesz ten cytat? ze Jezus
                              > przynosi nam miecz i kaze zabijac? innowiercow tak? idz sie lecz
                              > czlowieku!

                              Nie, nie należy zabijać - to jest w Dekalogu.

                              Nie należy też jednak pławić się w błogim ekumenizmie i palić Panu Bogu świeczkę
                              a Diabłu juz nie ogarek ale drugą świeczkę w imię politycznej poprawności.

                              "Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś.
                              Obyś był zimny albo gorący!
                              A tak, skoro jesteś letni
                              i ani gorący, ani zimny,
                              chcę cię wyrzucić z mych ust"
                              (Ap. 3, 15-15
                              • ciamej Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 13:41
                                a co ma piernik do wiatraka? co ma ekumenizm (i niby dlaczego blogi?) do bycia
                                goracym lub zimnym? ;p
                                tu chodzi o to zebys byl goracy w sprawie wlasnej osoby (zebys dostrzegl ta
                                swoja belke w oku, zamiast drzazg u bliznich, jak to czynisz tu na forum), zebys
                                nie pozwalal sobie na bloga ignorancje, tylko ja zwalczal z zapalczywoscia,
                                widac jednak ze wolisz miec z gory ustalone poglady i tylko pogardzac innymi,
                                jestes letni w sprawie wlasnej osoby, bo nawet do glowy ci nie przyjdzie sie
                                zastanowic, "czy ja napewno dobrze robie?", "czy mam racje? a moze sie myle?",
                                zero krytyki wzgledem wlasnej osoby, zero pokory, tylko przekonanie o wlasnej
                                nieomylnosci i wyzszosci wlasnych pogladow...
                                • m_q Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 15:51
                                  ciamej napisał:
                                  > wolisz miec z gory ustalone poglady i tylko pogardzac innymi,
                                  > jestes letni w sprawie wlasnej osoby, bo nawet do glowy ci nie
                                  > przyjdzie sie zastanowic, "czy ja napewno dobrze robie?", "czy mam
                                  > racje? a moze sie myle?", zero krytyki wzgledem wlasnej osoby,
                                  > zero pokory, tylko przekonanie o wlasnejnieomylnosci i wyzszosci
                                  > wlasnych pogladow...

                                  To nie są moje "poglądy" a nieomylne nauczanie Kościoła wyłożone w
                                  Magisterium.

                                  Ja sam jestem ułomny i grzeszny ale mam jasny drogowskaz - nauczanie
                                  Kościoła, które ostatnio,dzięki Bogu, po ponad ćwierć wieku
                                  bezhołowia Jego Świątobliwość Benedykt XVI raczyłprzypomnieć.
                                  • ciamej Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 16:20
                                    a ekumenizm nie jest czescia nieomylnego nauczania Kosciola? sam sobie wybierasz
                                    do czego sie stosowac, a do czego nie? cynizm wychodzi z ciebie na maxa i nic
                                    nie poradzisz
                                    • m_q O ekumeniźmie prawdziwym i fałszywym 14.09.07, 16:34
                                      > a ekumenizm nie jest czescia nieomylnego nauczania Kosciola?

                                      Jest - prawdziwy - prowadzący do zjednoczenia chrześcijan a nie
                                      rozpuszczenia Prawdy w dążeniu do miłej atmosfery.

                                      Zauważ, że Kościoły prawosławne pozytywnie przyjęły zarówno jasne
                                      przypomnienie, czym jest Kościół jak i powrór starozytnej liturgii
                                      kościoła łacińskiego stwierdzając,że jest to krok we właściwym
                                      kierunku na drodze do jedności.

                                      Polecam encyklikę papieża Piusa XI "Mortalium Animos" (O popieraniu
                                      prawdziwej jedności religii):
                                      www.ultramontes.pl/Mortalium_animos.htm
                                      • ciamej Re: O ekumeniźmie prawdziwym i fałszywym 14.09.07, 16:52
                                        tzn, ze innowiercy nie maja prawa bytu, uwazasz ze sa w bledzie, ze sa glupi i
                                        pojda do piekla? a jeszcze gorsze w tym jest to, ze wydaje sie ze to cie nie
                                        obchodzi, ze bardziej chodzi ci o jednosc Kosciola tzn chrescijan, a to ze
                                        muzulmanie beda sie smazyc w ogniu piekielnym nawet cie nie obchodzi, pewnie
                                        sobie myslisz: "dobrze im tak!", to chyba niezbyt po chrzescijansku, wydaje mi
                                        sie ze wlasnie w tej kwestii jestes "letni" ;p
                                        • m_q Między nauczaniem Kościoła a wyobrażeniami laików 14.09.07, 17:10
                                          Nie muszą się smażyć - wystarczy,że się nawrócą zamiast mordować
                                          chtrześcijan.

                                          I nie ja sobie myślę, a tak naucza Kościół w Katechiżmie a nie Jan
                                          Turnau w Gazecie Wyborczej:

                                          "Konieczność Kościoła do zbawienia

                                          KKK 846 Jak należy rozumieć to stwierdzenie często powtarzane przez
                                          Ojców Kościoła? Sformułowane w sposób pozytywny oznacza, że całe
                                          zbawienie pochodzi jedynie od Chrystusa-Głowy przez Kościół, który
                                          jest Jego Ciałem:

                                          Sobór święty... opierając się na Piśmie świętym i Tradycji, uczy, że
                                          ten pielgrzymujący Kościół konieczny jest do zbawienia. Chrystus
                                          bowiem jest jedynym Pośrednikiem i drogą zbawienia, On, co staje się
                                          dla nas obecny w Ciele swoim, którym jest Kościół; On to właśnie
                                          podkreślając wyraźnie konieczność wiary i chrztu, potwierdził
                                          równocześnie konieczność Kościoła, do którego ludzie dostają się
                                          przez chrzest jak przez bramę. Nie mogliby więc zostać zbawieni
                                          ludzie, którzy wiedząc, że Kościół założony został przez Boga za
                                          pośrednictwem Chrystusa jako konieczny, mimo to nie chcieliby bądź
                                          przystąpić do niego, bądź też w nim wytrwać (Sobór Watykański II,
                                          konst. Lumen gentium, 14).

                                          KKK 847 Stwierdzenie to nie dotyczy tych, którzy bez własnej winy
                                          nie znają Chrystusa i Kościoła:

                                          Ci bowiem, którzy bez własnej winy nie znając Ewangelii Chrystusowej
                                          i Kościoła Chrystusowego, szczerym sercem jednak szukają Boga i wolę
                                          Jego przez nakaz sumienia poznaną starają się pod wpływem łaski
                                          pełnić czynem, mogą osiągnąć wieczne zbawienie (Sobór Watykański II,
                                          konst. Lumen gentium, 16; por. Kongregacja Św. Oficjum, List do
                                          Arcybiskupa Bostonu (8 sierpnia 1949): DS 3866-3872).

                                          KKK 848 "Chociaż więc wiadomymi tylko sobie drogami może Bóg
                                          doprowadzić ludzi, nie znających Ewangelii bez własnej winy, do
                                          wiary, «bez której niepodobna podobać się Bogu» (Hbr 11, 6), to
                                          jednak na Kościele spoczywa konieczność i równocześnie święte prawo
                                          głoszenia Ewangelii" (Sobór Watykański II, dekret Ad gentes, 7.
                                          wszystkim ludziom."



                                          • ciamej Re: Między nauczaniem Kościoła a wyobrażeniami la 14.09.07, 17:16
                                            > Ci bowiem, którzy bez własnej winy nie znając Ewangelii Chrystusowej
                                            > i Kościoła Chrystusowego, szczerym sercem jednak szukają Boga i wolę
                                            > Jego przez nakaz sumienia poznaną starają się pod wpływem łaski
                                            > pełnić czynem, mogą osiągnąć wieczne zbawienie (Sobór Watykański II,
                                            > konst. Lumen gentium, 16; por. Kongregacja Św. Oficjum, List do
                                            > Arcybiskupa Bostonu (8 sierpnia 1949): DS 3866-3872).

                                            a w swietle tego, muzulmanin wiodacy prawe zycie (zupelnie nie grzeszy, wykonuje
                                            dobre uczynki), wierzacy w Boga (Allah) i oddajacy mu czesc, dostapi zbawienia
                                            czy nie?
                                            • m_q Re: Między nauczaniem Kościoła a wyobrażeniami la 14.09.07, 17:33
                                              ciamej napisał:

                                              > a w swietle tego, muzulmanin wiodacy prawe zycie (zupelnie nie
                                              > grzeszy, wykonuje
                                              > dobre uczynki), wierzacy w Boga (Allah) i oddajacy mu czesc,
                                              > dostapi zbawienia czy nie?

                                              Jeśli współcześnie żyje jakiś muzułmanin który nie zna Ewangelii i
                                              Kościoła to na pewno tak.

                                              Ale czy w dobie radia, telewizji i internetu istnieje taki?

                                              Bo jeśli nie, a spełnił wymienione warunki to musi liczyć na
                                              miłosierdzie Boskie bo Boże wyroki są niezbadane...

                                              A wszystko przez to, że 1400 lat temu pewien rabin niedokładnie
                                              wytłumaczył Machometowi, na czym polega chrześcijaństwo...
                                              • ciamej Re: Między nauczaniem Kościoła a wyobrażeniami la 14.09.07, 17:36
                                                > Jeśli współcześnie żyje jakiś muzułmanin który nie zna Ewangelii i
                                                > Kościoła to na pewno tak.

                                                a jesli spelnia te warunki, zna ewangelie, ale obstaje przy swoim, tzn chce byc
                                                muzulmaninem? mimo ze jest dobrym czlowiekiem nie pojdzie do nieba?

                                                > A wszystko przez to, że 1400 lat temu pewien rabin niedokładnie
                                                > wytłumaczył Machometowi, na czym polega chrześcijaństwo...

                                                tu sie zgadzam ;)
                                                • m_q Re: Między nauczaniem Kościoła a wyobrażeniami la 14.09.07, 17:40
                                                  ciamej napisał:
                                                  > a jesli spelnia te warunki, zna ewangelie, ale obstaje przy swoim,
                                                  > tzn chce byc muzulmaninem? mimo ze jest dobrym czlowiekiem nie
                                                  > pojdzie do nieba?

                                                  Na pewno mocno zdziwi się na Sądzie i nie pójdzie do "nieba"
                                                  muzułmańskiego (bo takiego nie ma) ale być może Pan Bóg się nad nim
                                                  zlituje i wyśle do czyścca aż do dnia Paruzji ale nie mnie odgadywać
                                                  wyroki Boskie...
                                            • opornik4 Re: Kto zbawienia dostapi? 15.09.07, 03:07
                                              @ciamej-
                                              Nie ma ludzi,ktorzy nie grzesza.
                                              Niemniej zarowno Zydzi jak i Muzulmanie maja szanse Zbawienia.
                                              Zeby bylo zabawniej,rowniez dzieki ofierze Chrystusa.
                                              Tyle,ze oni beda sadzeni z wiernego wypelniania Prawa
                                              - my z wiary w Jezusa i (prob) realizacji Jego Nauki.
                                              • andrzej369 Re: Kto zbawienia dostapi? 16.09.07, 20:52
                                                Opornik!
                                                Jeżeli cos twierdzisz , to zaznaczaj, ze to jest Twoje zdanie, a nie powielaj innych (sekty).

                                                Sadze, ze masz już zniewolony UMYSL.
                                                • opornik4 Re: Kto zbawienia dostapi? 17.09.07, 02:32
                                                  @andrzej369-
                                                  Zapewniam,ze z moim umyslem wszystko jest w najlepszym porzadku.
                                                  To,co napisalam pochodzi z moich wlasnych doswiadczen.
                                                  Niczego,ani nikogo nie powielam.
                                                  Jezeli chcesz poznac mnie blizej,zajrzyj na:
                                                  www.mojemiasto.de/forum/dzial/3.html
                                                  W temacie:Religia,opisuje swoja sciezke poznania Boga,podpisuje sie
                                                  -klarcia-.
                                                  W swoim czasie zahaczylam o Neony.Droge (2 lata)przerabialam
                                                  zaocznie,tzn.dojezdzalam z Niemiec.
                                                  Mialam juz wtedy kontakt z Osrodkiem Ewangelizacyjnym,zalozonym
                                                  przez ks.Franciszka Blachnickiego.
                                                  Pozniej nie moglam jezdzic tak czesto i musialam odpuscic.
                                                  Przyznaje,ze formacja neokatechumenalna ma swoje wady i zalety.
                                                  Jak wszystkie,zreszta.
                                                  Moj powrot do Kosciola,wyplywal z osobistego przezycia obecnosci
                                                  Boga - nie mialo to nic wspolnego,z praniem mozgu.
                                                  Wiele,rzeczy nadal mi sie w Kosciele nie podoba.
                                                  Jednak towarzyszy mi pewnosc,ze Jezus chce mnie miec,wlasnie w tym
                                                  miejscu.
                                                  Dzis jestem pewna,iz szukalam czego nie zgubilam,raniac nie
                                                  potrzebnie siebie i innych.
                                                  Mozna lamac wszystkie zasady - tyle tylko,ze to niestety kosztuje.
                                                  Cena,ktora przyszlo mi zaplacic za "upojne zabawy" - byla wysoka.
                                                  Zalozmy,ze sie pomylilam.Nic na tym nie trace,za to jestem mniej
                                                  trujaca dla (szeroko rozumianego) srodowiska.
                                                  • andrzej369 Re: Kto zbawienia dostapi? 17.09.07, 16:55
                                                    Opornik !
                                                    Rozumie Ciebie, a zwlaszcza ostatnia mysl.

                                                    Nie chcialem urazic, a wyszlo inaczej, przepraszam.

                                                    Wedlug mojego rozumowania, wiara to cos pieknego ale jak sie wie co to takiego.
                                                    Uwazam, ze do wiary nie potrzeba nam zadnych posrednikow typu religie.
                                                    Religie to nie wiara, to wyznawanie "Prawdy Jedynej". Religie miedzy innymi są i były przyczyna zla miedzyludzkiego.

                                                    Jestem zwolennikem przyjazni miedzyludzkiej nizaleznie od wyznawanej
                                                    "prawdy".
                                                    Prawdziwa wiara nie potrzebuje posrednikow,
                                                    typu religii bądź innego zrzeszenia, ona jest nie w kosciele, ale w nas.

                                                    Jezeli wiara stanie sie intymna czescia kazdego czlowieka, to napewno będziemy zyc ze soba w przyjazni.
                                                    Tego zycze sobie i Tobie.
                                                  • opornik4 Re: Kto zbawienia dostapi? 18.09.07, 04:07
                                                    @andrzej369-
                                                    Tak,wiara nie potrzebuje posrednikow.
                                                    Choc zarazem Bog,poprzez ludzi dal mi sie poznac.
                                                    Nie w ich gadaniu,w zyciu,ktorym swiadczyli prawde
                                                    ewangelii.
                                                    Poza tym zle jest czlowiekowi samemu,dlatego tez
                                                    Jezus powolal dwunastu,nie jednego.
                                                    Mozna zyc wiara w samotnosci,ale latwiej w niej wzrastac
                                                    we wspolnocie.
                                                    Ponadto,otrzymanego daru,nie ma sensu zatrzymywac dla siebie.
                                                    Milosc bowiem jest tym,czym pragne sie dzielic z drugim
                                                    czlowiekiem.
                                                    Dla mnie jest obrazem przeciwnym, "Kwiatu paproci".
                                          • ciamej Re: Między nauczaniem Kościoła a wyobrażeniami la 14.09.07, 17:31
                                            aha i jeszcze jedno:

                                            > Nie muszą się smażyć - wystarczy,że się nawrócą zamiast mordować
                                            > chtrześcijan.

                                            no to jest sprawiedliwe ;p jesli morduja i sie nawroca, to faktycznie nalezy im
                                            sie zbawienie, ale co z muzulmanami, ktorzy nikogo nie morduja, wioda spokojne
                                            zycie nikomu nie wadzac (sa tacy), a ktorzy mimo wszystko nie chca przejsc na
                                            katolicyzm? pojda do piekla? coz takiego oni zrobili zeby zaplacic taka kare?
                                            poza tym zauwaz ze u arabow, przewaznie mowi sie, ze to wlasnie jedynie
                                            muzulmanie pojda do nieba, a reszta bedzie sie smazyc, dlaczego maja wiec
                                            wierzyc akurat katolickiemu ksiedzu, a nie imamowi? skad maja wiedziec, ktory
                                            mowi prawde? czy katolicki ksiadz ma aeureole nad glowa, zeby mozna latwo
                                            rozpoznac prawdziwego sluge bozego?
                                            • m_q Re: Między nauczaniem Kościoła a wyobrażeniami la 14.09.07, 17:36
                                              ciamej napisał:
                                              > co z muzulmanami, ktorzy nikogo nie morduja, wioda spokojne
                                              > zycie nikomu nie wadzac (sa tacy), a ktorzy mimo wszystko nie chca
                                              > przejsc na katolicyzm? pojda do piekla? coz takiego oni zrobili
                                              > zeby zaplacic taka kare?
                                              > poza tym zauwaz ze u arabow, przewaznie mowi sie, ze to wlasnie
                                              > jedynie muzulmanie pojda do nieba, a reszta bedzie sie smazyc,
                                              > dlaczego maja wiec
                                              > wierzyc akurat katolickiemu ksiedzu, a nie imamowi?

                                              Pan Bóg dał człowiekowi wolną wolę, żeby dokonywał wyborów i ponosił
                                              ich konsekwencje.
                                              • ciamej czyzby Bog byl okrutny? 14.09.07, 17:52
                                                wyobraz sobie, ze jestes muzulmaninem, twoja rodzina mieszka spokojnie, to
                                                generalnie dobrzy ludzie, od malego czytasz Koran, ktory w znacznej czesci jest
                                                taki sam jak Biblia (zawiera te same przypowiesci co ST, ma tez nauki Jezusa),
                                                mowi on o obowiazkach moralnych kazdego muzulmanina, mowi zeby nie zabijac itp.
                                                poznales tez Ewangelie, stwierdzasz, ze i tu i tu jest opisane zycie Jezusa,
                                                przez chrzescijan uznawany jest on za Boga, przez muzulmanow za proroka, sa
                                                pewne roznice, ale przeslanie jest takie same (np. przykazanie milosci) i wtedy
                                                przychodzi katolicki ksiadz do ciebie (powiedzmy ze trafiasz akurat na bardzo
                                                zlego ksiedza), ktory mowi ci ze koran klamie, a biblia mowi prawde, i ze jak
                                                nie zostaniesz katolikiem to bedziesz smazyl sie w piekle, pytasz sie go
                                                dlaczego? on cie wyzywa od brudasa, gnoja, swini itp kopie cie i wyzywa, uwazasz
                                                tego czlowieka za szalenca, myslisz sobie, ze taki czlowiek nie moze miec racji,
                                                tym bardziej ze twoj imam (ktory akurat jest z kolei bardzo dobrym imamem) mowi
                                                co innego, postanawiasz wiec pozostac muzulmaninem, zyjesz cale zycie nie robiac
                                                nikomu krzywdy, przestrzegajac wszystkich zasad z Koranu, wiec nie lamiesz tez
                                                zadnych przykazan uznawanych przez chrzescijan, w koncu umierasz, gdzie
                                                pojdziesz? do nieba czy do piekla?

                                                troche tu uogolnien ;p ale ciekaw jestem jaka jest twoja odpowiedz
                                                • m_q Bóg jest sprawiedliwy 14.09.07, 18:19
                                                  Bóg jest sprawiedliwy, dlatego napisałem w sąsiednim poście:
                                                  "może Pan Bóg się nad nim zlituje i wyśle do czyścca aż do dnia
                                                  Paruzji ale nie mnie odgadywać wyroki Boskie..."

                                                  Każdy dostanie to, na co zasłużył - zarówno na Sądzie szczegółówym
                                                  jak i na Sądzie Ostatecznym.

                                                  A co do dobrego imama i złego księdza to za dużo tu nie tyle
                                                  uogólnień co założeń. Bardzo rozbawiło mnie wyobrażenie księdza,
                                                  który "nawraca kopniakami". Takie rzeczy ostatnio czytałem w
                                                  książkach typu "Jak hartowała się stal". :-))))
                                                  • ciamej Re: Bóg jest sprawiedliwy 14.09.07, 18:38
                                                    heh, no wiesz, w kazdej grupie sa zarowno dobrzy jak i zli ludzie
                                                    i tak, masz racje to byly zalozenia

                                                    chodzilo mi o to, ze sa takie sytuacje, ze nawet muzulmanin (ktory cale zycie
                                                    byl muzulmaninem i nie zamierzal przestac nim byc) moze trafic do nieba (poprzez
                                                    czysciec), a moze jest nawet mozliwe, ze Bog uzna, ze taki czlowiek zasluzyl
                                                    sobie od razu nawet na niebo? chyba jest to mozliwe? ;]

                                                    skoro tak, to tak troche jakbysmy wrocili do korzeni - tzn wazne zeby byc dobrym
                                                    czlowiekiem i wiezc prawe zycie, wtedy jest szansa, ze pojdziemy do nieba,
                                                    natomiast wyznanie nie jest najwazniejsze, bo to ze ktos jest katolikiem nie
                                                    znaczy od razu ze pojdzie do nieba, sa przeciez grzeszni katolicy rowniez, no
                                                    nie? zapisanie sie na "wlasciwa liste" to tylko formalnosc, bo to czy trafisz do
                                                    nieba zalezy od twojego postepowania, a nie od tego na ktorej "liscie" jestes,
                                                    tej katolickiej, czy muzulmanskiej ;] samo zapisanie sie nic nie daje...

                                                    zgadzasz sie ze mna?
                                                  • m_q Re: Bóg jest sprawiedliwy 14.09.07, 19:03
                                                    ciamej napisał:

                                                    > to ze ktos jest katolikiem nie znaczy od razu ze pojdzie
                                                    > do nieba, sa przeciez grzeszni katolicy rowniez, no
                                                    > nie? zapisanie sie na "wlasciwa liste" to tylko formalnosc, bo to
                                                    > czy trafisz do nieba zalezy od twojego
                                                    > postepowania, a nie od tego na ktorej "liscie" jestes,
                                                    > tej katolickiej, czy muzulmanskiej ;] samo zapisanie sie nic nie
                                                    > daje...
                                                    > zgadzasz sie ze mna?

                                                    Nie do końca - poza uczynkami do zbawienia potrzebny jest chrzest,
                                                    wiara i Kościół a nade wszystko ŁASKA BOSKA.

                                                    "Zapisanie się" na katolika oczywiście nie gwarantuje zbawienia i
                                                    stawia wysokie wymagania ale dzięki sakramentom i udzielanej przez
                                                    nie Łasce mamy szansę nie wywrócić się na kamienistej ścieżce do
                                                    Boga a nawet jeśli upadniemy to możemy siępodnoieść i pójść dalej.

                                                  • ciamej Re: Bóg jest sprawiedliwy 14.09.07, 19:28
                                                    > Nie do końca - poza uczynkami do zbawienia potrzebny jest chrzest,
                                                    > wiara i Kościół a nade wszystko ŁASKA BOSKA.
                                                    >
                                                    > "Zapisanie się" na katolika oczywiście nie gwarantuje zbawienia i
                                                    > stawia wysokie wymagania ale dzięki sakramentom i udzielanej przez
                                                    > nie Łasce mamy szansę nie wywrócić się na kamienistej ścieżce do
                                                    > Boga a nawet jeśli upadniemy to możemy siępodnoieść i pójść dalej.

                                                    hmmm, a czy tu nie ma jakiejs sprzecznosci? cos mi tu smierdzi sprzecznoscia ;)
                                                    chociaz jestem juz dosyc zmeczony ;>
                                                    tzn ze zeby Bog mi pozwolil trafic do nieba, musze miec chrzest i "dobrze sie
                                                    zachowywac", ale jesli nie mam chrztu to tez moze sie tak zdarzyc, ze Bog mi
                                                    pozwoli isc do nieba, ostatecznie jakby to sprowadzic do liczb (zdaje sobie
                                                    sprawe ze nie da sie tego sprowadzic do liczb oraz ze niezbadane sa wyroki
                                                    boskie;) to procentowo jaki udzial w zbawieniu ma chrzest, a jaki swiadectwo
                                                    mojego zycia? chrzest 20%, a uczynki 80%? a moze odwrotnie? wtedy ktos bez
                                                    chrztu musialby niezle nadrabiac uczynkami, by zasluzyc sobie na zycie wieczne
                                                    ;p z drugiej strony czy byloby to sprawiedliwe, ze dla jednych poprzeczka bylaby
                                                    postawiona wyzej, a dla innych nizej? tym bardziej, ze to Bog decyduje gdzie sie
                                                    urodzisz, wiec jak Bog zdecyduje, ze urodzisz sie w kraju arabskim, w rodzinie
                                                    muzulmanskiej to masz trudniej, niz ktos kto urodzi sie w rodzinie katolickiej i
                                                    zostanie ochrzczony zaraz po urodzeniu, no nie? wiec dlaczego Bog mialby samemu
                                                    kogos stawiac w trudniejszej sytuacji, a potem jeszcze preferowac tych z rodzin
                                                    katolickich? jak dla mnie to wszystko nie ma sensu ;> mysle ze Bog jest tak
                                                    wielki, tak milosierny, wspanialomyslny, ze kazdy moze dostac sie do nieba,
                                                    jesli tylko bedzie dobrym czlowiekiem i dla kazdego poprzeczka jest rownie
                                                    wysoko postawiona...

                                                    ehhh, niezle drazylismy tu temat, ale do samego dna i tak chyba nie doszlismy,
                                                    powiedzmy, ze mam nieco inne poglady na ta sprawe niz ty ;] chyba mnie nie
                                                    przeklniesz z tego powodu?
                                                    teraz juz musze leciec

                                                    pozdrawiam
                  • mojboze Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 12:23
                    Czarownice palili fanatycy i ogarnięci nienawiścią i żądzą władzy
                    ludzie, zarówno protestanci jak i katolicy. Nigdzie nie napisałam,
                    że robili to tylko katolicy. Raczej chodziło mi to, że w twoich
                    postach widzę ten sam fanatyzm, i gdyby dać ci narzędzia, to własnie
                    byś robił. Nawet twoja definicja ekumenizmu pokazuje jak
                    instrumentalnie traktujesz religię.
                    • m_q Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 12:33
                      mojboze napisała:

                      > Czarownice palili fanatycy i ogarnięci nienawiścią i żądzą władzy
                      > ludzie, zarówno protestanci jak i katolicy. Nigdzie nie napisałam,
                      > że robili to tylko katolicy.

                      Nie, "tylko" zasugerowałeś...
                      Bo wygodnie jest nie pamiętać, że to protestanci palili i wieszali "czarownice"
                      bez sądu a Kościół zwalczał wiarę w czary jako zabobon.

                      > Raczej chodziło mi to, że w twoich
                      > postach widzę ten sam fanatyzm, i gdyby dać ci narzędzia, to
                      > własnie byś robił.

                      Taaak? Ciekawe, że wiesz lepiej ode mnie, co bym zrobił.

                      > Nawet twoja definicja ekumenizmu pokazuje jak
                      > instrumentalnie traktujesz religię.

                      Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.
                      (Mt 5:33-37)
                      • mojboze Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 14.09.07, 13:04
                        Nic nie sugerowałam, to twoja projekcja. Kobiety, dzieci i mężczyźni-
                        kilkadziesiat tysięcy niewinnych osób torturowanych bez sądu przez
                        katolików i protestantów, a tłumaczenie tego walką z czarami
                        sprawia, że faktycznie, chyba wiecej wiem o tobie niż ty sam. Wiem o
                        tobie teraz, że zakłamanie i hipkryzja to twoja prawdziwa natura. I
                        nie bęę z tobą dyskutować, bo zaprzeczasz faktom, kalasz pamieć
                        niewinnych, a tak delikatną materię jak ludzką wiarę stosujesz dla
                        włąsnych celów i tłumaczenia chorych przekonań.

                        A propos twojego cytatu. Dlaczego się nie dostosujesz? na forum tak,
                        tak, lub nie, nie. A ty ile produkujesz słów?
                • opornik4 Re: Tobie już odpowiedzial Jan z Czarnolasu 15.09.07, 02:40
                  @mojboze-
                  Akurat w czasach reformacji Polska byla najbardziej tolerancyjnym dla
                  "innowiercow" krajem.Inkwizycja w Polsce dzialala w niewielkim
                  zakresie,najwiecej czarownic splonelo w Cesarstwie Niemieckim.
                  Ekumenizm,ekumenizmem - ale Luter niepotrzebnie namieszal.
                  Obecnie KK,ma sie moze nie najlepiej - Kosciol Ewangelicki,prawie nie
                  oddycha.
            • canisparvus Re: Towarzyszu Zenek 14.09.07, 11:38
              plorg napisał:

              > > Istotniejsze w rycie trydenckim jest
              > > podkreślenie ofiarnego charakteru Mszy św.
              > ----------------------------------
              > Tym gorzej dla niego. Ofiara Jezusa byla zlozona raz na zawsze,
              wiec
              > kultywowanie obrzedow, ktore rzekomo mialyby poraz kolejny skladac
              > ofiare jest bluznierstwem.
              >


              To czyńcie na moją pamiątkę.
              • plorg Re: Towarzyszu Zenek 14.09.07, 14:50
                > To czyńcie na moją pamiątkę.
                ------------------------------
                Otoz to, czynienie na pamiatke nie jest skladaniem kolejnej ofiary.
                • zbynek1968 Re: Towarzyszu Zenek 14.09.07, 15:01
                  plorg napisał:

                  > > To czyńcie na moją pamiątkę.
                  > ------------------------------
                  > Otoz to, czynienie na pamiatke nie jest skladaniem kolejnej ofiary.
                  >
                  >
                  Chrystus umarł raz. Ta śmierć nastąpiła na Kalwarii. Ta sama śmierć
                  uobecnia się na każdej Mszy św. Jedna śmierć, która nastąpiła jeden
                  raz, ale na każdej z tysięcy Mszy odprawianych na świece następuje
                  ta sama Ofiara, i ta sama, jedna śmierć.

                  Msza nie jest pamiątką Ostatniej Wieczerzy, tylko uobecnieniem
                  Ofiary Krzyżowej.

                  W Wieczerniku dokonała się ta sama Ofiara, co na Krzyżu.

                  Katechizm Kościoła Katolickiego dobrze te kwestie tłumaczy.
                  • plorg Re: Towarzyszu Zenek 14.09.07, 15:13
                    > Chrystus umarł raz. Ta śmierć nastąpiła na Kalwarii. Ta sama
                    > śmierć uobecnia się na każdej Mszy św. Jedna śmierć, która
                    > nastąpiła jeden raz, ale na każdej z tysięcy Mszy odprawianych na
                    > świece następuje ta sama Ofiara, i ta sama, jedna śmierć.
                    --------------------------------
                    Na tym wlasnie polega odwieczny problem katolikow. Nie slyszalem
                    nigdy, zeby ta sama ofiara mogla byc skladana wciaz od nowa. Skoro
                    zlozona ja raz, to koniec - mamy nowe przymierze i wiecej ofiar nie
                    potrzeba! Katolicy wola wierzyc, ze ofiara Chrystusa, choc
                    doskonala, nie jest wystarczajaca i musza ja wciaz ponawac, badz
                    uobecniac.

                    > Msza nie jest pamiątką Ostatniej Wieczerzy, tylko uobecnieniem
                    > Ofiary Krzyżowej.
                    -------------------------------
                    Co powiedzial Jezus? To czyncie na moja pamiatke! Jak to wiec
                    mozliwe, ze msza jest czyms innym niz pamiatka, skoro zyczeniem
                    Jezusa bylo zeby to byla pamiatka wlasnie?

                    > W Wieczerniku dokonała się ta sama Ofiara, co na Krzyżu.
                    -------------------------------
                    ??? Jezus skladal ofiare dwa razy??? Ciekawych rzeczy sie dowiaduje.
                    • zbynek1968 Re: Towarzyszu Zenek 14.09.07, 15:17

                      >
                      > > W Wieczerniku dokonała się ta sama Ofiara, co na Krzyżu.
                      > -------------------------------
                      > ??? Jezus skladal ofiare dwa razy??? Ciekawych rzeczy sie
                      dowiaduje.
                      >
                      >
                      >
                      Myślę, ży czytasz to co chcesz czytać a nie to co jest napisane.
                      • ciamej Re: Towarzyszu Zenek 14.09.07, 15:30
                        szkoda ze nie ustosunkowales sie co do innych zarzutow dotyczacych pewnych
                        intepretacji KK, chetnie bym poczytal co na ten temat myslisz, bo wydajesz sie
                        osoba strasznie zdogmatyzowana, dla ktorej ostatecznym zrodlem wiary jest KK i
                        jego nauki, a nie np. biblia czy nauki Jezusa, nie mowiac juz o wewnetrznym
                        poznaniu...
                        • zbynek1968 Re: Towarzyszu Zenek 14.09.07, 15:43
                          ciamej napisał:

                          > szkoda ze nie ustosunkowales sie co do innych zarzutow dotyczacych
                          pewnych
                          > intepretacji KK,

                          do ktorych?

                          chetnie bym poczytal co na ten temat myslisz
                          , bo wydajesz sie
                          > osoba strasznie zdogmatyzowana,

                          to po co chcesz czytac moje opinie jak z gory wiesz co o nich sadzisz

                          dla ktorej ostatecznym zrodlem wiary jest KK i
                          > jego nauki, a nie np. biblia czy nauki Jezusa, nie mowiac juz o
                          wewnetrznym
                          > poznaniu...

                          wydajesz sie byc osoba zbyt szybko przypinajaca ludziom łatki.
                          jezeli uwazasz, ze KK nie wyprowadza swej nauki z Bibli to nie mamy
                          o czym rozmawiac.
                          • ciamej Re: Towarzyszu Zenek 14.09.07, 16:48
                            > to po co chcesz czytac moje opinie jak z gory wiesz co o nich sadzisz

                            nie zrozumiales mnie, wiem ze bardzo cenisz dogmaty i nauke Kosciola - wynika to
                            z twoich wypowiedzi - ale interesuje mnie twoja reakcja na bezposrednie
                            podwazanie zasadnosci tychze dogmatow, gdy plorg zaczal dyskusje na ten temat
                            calkowicie ja ominales

                            > dla ktorej ostatecznym zrodlem wiary jest KK i
                            > > jego nauki, a nie np. biblia czy nauki Jezusa, nie mowiac juz o
                            > wewnetrznym
                            > > poznaniu...
                            >
                            > wydajesz sie byc osoba zbyt szybko przypinajaca ludziom łatki.

                            czy przypialem ci latke? sam ja sobie przypiales ;) zawsze powolujesz sie na
                            nauki Kosciola jak na jakies prawdy objawione, fakt ze Kosciol uwaza ze sa one
                            wyprowodzone z Biblii, wcale nie oznacza, ze tak musi byc, ty nie poddajesz tego
                            w watpliwosc, ja tak... nie ma tu latki tylko trafne scharakteryzowanie twojego
                            podejscia, nie powinienes miec zastrzezen co do niego

                            > jezeli uwazasz, ze KK nie wyprowadza swej nauki z Bibli to nie mamy
                            > o czym rozmawiac.
                            ja nic nie uwazam, ja mam watpliwosci ;) ale jesli z tego powodu nie mozemy
                            rozmawiac to mi przykro, niestety katolicy sa bardzo zamknieci na dyskusje na
                            temat podstaw ich wiary...

                            a to jest ta dyskusja, ktora ominales:

                            >> Chrystus umarł raz. Ta śmierć nastąpiła na Kalwarii. Ta sama
                            >> śmierć uobecnia się na każdej Mszy św. Jedna śmierć, która
                            >> nastąpiła jeden raz, ale na każdej z tysięcy Mszy odprawianych na
                            >> świece następuje ta sama Ofiara, i ta sama, jedna śmierć.
                            >--------------------------------
                            >Na tym wlasnie polega odwieczny problem katolikow. Nie slyszalem
                            >nigdy, zeby ta sama ofiara mogla byc skladana wciaz od nowa. Skoro
                            >zlozona ja raz, to koniec - mamy nowe przymierze i wiecej ofiar nie
                            >potrzeba! Katolicy wola wierzyc, ze ofiara Chrystusa, choc
                            >doskonala, nie jest wystarczajaca i musza ja wciaz ponawac, badz
                            >uobecniac.

                            dlaczego "katolicy wola wierzyc, ze ofiara Chrystusa, choc doskonala, nie jest
                            wystarczajaca"?
                            czy intepretacja plorga nie jest prostsza i bardziej logiczna? po co Kosciol
                            przyjal taka dziwna, nieintuicyjna interpretacje? jak ofiara zostala zlozona, to
                            zostala i koniec, skoro byla doskonala, to czy jakiekolwiek ludzkie dzialania
                            moga cokolwiek zmienic? czy jest jakikolwiek powod by interpretowac ta pamiatke
                            w ten wlasnie sposob? tlumaczenia katechizmu mnie nie przekonuja, nie zawieraja
                            zadnej wskazowki dlaczego akurat ta interpretacja zostala wybrana jako jedyna
                            sluszna...

                            >
                            >> Msza nie jest pamiątką Ostatniej Wieczerzy, tylko uobecnieniem
                            >> Ofiary Krzyżowej.
                            >-------------------------------
                            >Co powiedzial Jezus? To czyncie na moja pamiatke! Jak to wiec
                            >mozliwe, ze msza jest czyms innym niz pamiatka, skoro zyczeniem
                            >Jezusa bylo zeby to byla pamiatka wlasnie?

                            j.w. Jezus nie podal tej interpretacji, skad masz pewnosc, ze o to mu chodzilo,
                            jak dla mnie to chodzilo mu o co innego...

                            pozdrawiam
                            • m_q Re: Towarzyszu Zenek 14.09.07, 17:04
                              ciamej napisał:
                              > >> Chrystus umarł raz. Ta śmierć nastąpiła na Kalwarii. Ta sama
                              > >> śmierć uobecnia się na każdej Mszy św. Jedna śmierć, która
                              > >> nastąpiła jeden raz, ale na każdej z tysięcy Mszy odprawianych
                              > >> na świece następuje ta sama Ofiara, i ta sama, jedna śmierć.
                              > >--------------------------------
                              > >Na tym wlasnie polega odwieczny problem katolikow. Nie slyszalem
                              > >nigdy, zeby ta sama ofiara mogla byc skladana wciaz od nowa. Skoro
                              > >zlozona ja raz, to koniec - mamy nowe przymierze i wiecej ofiar
                              > >nie potrzeba! Katolicy wola wierzyc, ze ofiara Chrystusa, choc
                              > >doskonala, nie jest wystarczajaca i musza ja wciaz ponawac, badz
                              > >uobecniac.
                              >
                              > dlaczego "katolicy wola wierzyc, ze ofiara Chrystusa, choc
                              > doskonala, nie jest wystarczajaca"?
                              > czy intepretacja plorga nie jest prostsza i bardziej logiczna? po
                              > co Kosciol przyjal taka dziwna, nieintuicyjna interpretacje? jak
                              > ofiara zostala zlozona, to
                              > zostala i koniec, skoro byla doskonala, to czy jakiekolwiek
                              > ludzkie dzialania moga cokolwiek zmienic? czy jest jakikolwiek
                              > powod by interpretowac ta pamiatke w ten wlasnie sposob?
                              > tlumaczenia katechizmu mnie nie przekonuja, nie zawieraja
                              > zadnej wskazowki dlaczego akurat ta interpretacja zostala wybrana
                              > jako jedyna sluszna...

                              Bo tak naucza Kościół Matka nasza.

                              Na każdej Mszy uobecnia się Ofiara Chrystusa tak, jak to wyjaśnia
                              Jan Paweł II: "ofiara ta wciąż się uobecnia", trwając sakramentalnie
                              w każdej wspólnocie, która ją sprawuje przez ręce konsekrowanego
                              szafarza. /.../ Msza św. uobecnia ofiarę Krzyża, nie powiększa jej,
                              niczego nie dodaje ani jej nie mnoży. To co się powtarza, to
                              sprawowanie "memoriale", >ukazanie pamiątki< ("memorialis demonstra-
                              tio), przez co jedyna i ostateczna odkupieńcza ofiara Chrystusa
                              zawsze uobecnia się w czasie (Ecclesia de Eucharistia n. 12).

                              Tak więc Msza nie powtarza ofiary, bo ofiara była jedna - to my,
                              obecni na Mszy stajemy u stóp Krzyża na Golgocie A.D.33.

                              A jak się to dzieje?
                              MYSTERIUM FIDEI.
                              • ciamej Re: Towarzyszu Zenek 14.09.07, 17:25
                                > Na każdej Mszy uobecnia się Ofiara Chrystusa tak, jak to wyjaśnia
                                > Jan Paweł II: "ofiara ta wciąż się uobecnia", trwając sakramentalnie
                                > w każdej wspólnocie, która ją sprawuje przez ręce konsekrowanego
                                > szafarza. /.../ Msza św. uobecnia ofiarę Krzyża, nie powiększa jej,
                                > niczego nie dodaje ani jej nie mnoży. To co się powtarza, to
                                > sprawowanie "memoriale", >ukazanie pamiątki< ("memorialis demonstra-
                                > tio), przez co jedyna i ostateczna odkupieńcza ofiara Chrystusa
                                > zawsze uobecnia się w czasie (Ecclesia de Eucharistia n. 12).
                                >
                                > Tak więc Msza nie powtarza ofiary, bo ofiara była jedna - to my,
                                > obecni na Mszy stajemy u stóp Krzyża na Golgocie A.D.33.
                                >
                                > A jak się to dzieje?
                                > MYSTERIUM FIDEI.

                                calkiem zgrabne to wyjasnienie :) mimo wszystko czy gdziekolwiek jest wyjasnione
                                jak przedstawiciele Kosciola po raz pierwszy doszli do takich wnioskow, co ich
                                sklonilo do takiego przekonania? ja tak juz mam, ze przewaznie nie wierze nikomu
                                na slowo, wole samemu przesledzic tok rozumowania i sprawdzic czy jest zasadny i
                                jesli go przyjac, to juz jako wlasne przemyslenia, a nie czyjas opinie, chyba to
                                rozumiesz?

                                > Bo tak naucza Kościół Matka nasza.

                                to jest jedyne "bo"? a jak bys chcial nauczyc indianina z dzungli, ktory nigdy
                                nie widzial bialych ludzi i nie slyszal nic o Jezusie, o naukach Kosciola, to
                                jakbys go przekonal do swoich racji? powiedzialbys "tak jest, bo tak jest"? malo
                                przekonywujace...
                                • m_q Re: Towarzyszu Zenek 14.09.07, 18:14
                                  ciamej napisał:

                                  > calkiem zgrabne to wyjasnienie :) mimo wszystko czy gdziekolwiek
                                  > jest wyjasnione
                                  > jak przedstawiciele Kosciola po raz pierwszy doszli do takich
                                  > wnioskow, co ich sklonilo do takiego przekonania? ja tak juz mam,
                                  > ze przewaznie nie wierze nikomu
                                  > na slowo, wole samemu przesledzic tok rozumowania i sprawdzic czy
                                  > jest zasadny i
                                  > jesli go przyjac, to juz jako wlasne przemyslenia, a nie czyjas
                                  > opinie, chyba to
                                  > rozumiesz?

                                  Oczywiście,że rozumiem. Generalnie jest tak, że Kościół dochodził do
                                  obecnej doktryny Mszy św.stopniowo - po prostu (zwykle w reakcji na
                                  jakąś nową herezję) trzeba było zwerbalizować i skodyfikować to, co
                                  było wyznawane przez chrześcijan (przez długi czas tożsamych z
                                  katolikami). Nie jestem historykiem ani teologiem, ale o ile
                                  pamiętam, to okreslenie Mszy jako Ofiary pojawia się już na
                                  przełomie II i III wieku. Przyjęcie doktryny o Przeistoczeniu to
                                  boodajże Sobór Nicejski II a potem Sobór Laterański IV.
                                  Św. Tomasz z Akwinu i św. Albert Wielki sprecyzowali teorię Mszy.
                                  Ostatecznie doktrynę Eucharystii i Mszy zatwierdził Sobór Trydencki.
                                  Trzeba by pogrzebać w literaturze.

                                  > > Bo tak naucza Kościół Matka nasza.
                                  >
                                  > to jest jedyne "bo"? a jak bys chcial nauczyc indianina z dzungli,
                                  > ktory nigdy nie widzial bialych ludzi i nie slyszal nic o Jezusie,
                                  > o naukach Kosciola, to jakbys go przekonal do swoich racji?

                                  Na początku nauczyłbym go podstaw - Dekalogu i Credo oraz Ewangelii
                                  i oczywiście ochrzcił. Potem sprowadził księdza, by mógł się nim i
                                  jego pobratymcami opiekować i przygotować ich do sakramentów a potem
                                  zapewnić do nich dostęp. Na resztę przyszedłby czas potem lub,
                                  najpewniej, nigdy. Prości ludzie wiele spraw, dzięki Łasce Bożej,
                                  pojmują w sposób naturalny o wiele lepiej niż zBlazowani "teologowie
                                  modni".
                                  • ciamej Re: Towarzyszu Zenek 14.09.07, 18:53
                                    > Oczywiście,że rozumiem. Generalnie jest tak, że Kościół dochodził do
                                    > obecnej doktryny Mszy św.stopniowo - po prostu (zwykle w reakcji na
                                    > jakąś nową herezję) trzeba było zwerbalizować i skodyfikować to, co
                                    > było wyznawane przez chrześcijan (przez długi czas tożsamych z
                                    > katolikami). Nie jestem historykiem ani teologiem, ale o ile
                                    > pamiętam, to okreslenie Mszy jako Ofiary pojawia się już na
                                    > przełomie II i III wieku. Przyjęcie doktryny o Przeistoczeniu to
                                    > boodajże Sobór Nicejski II a potem Sobór Laterański IV.
                                    > Św. Tomasz z Akwinu i św. Albert Wielki sprecyzowali teorię Mszy.
                                    > Ostatecznie doktrynę Eucharystii i Mszy zatwierdził Sobór Trydencki.
                                    > Trzeba by pogrzebać w literaturze.

                                    ughhh, ciezka robota! ;p pewnie nikomu sie nie chce i po prostu wierza ksiedzu
                                    na slowo ;) kazdy ksiadz powinien umiec odpowiedziec na to pytanie, o kazdej
                                    porze dnia i nocy, na kazde wezwanie wiernego ;p chociaz podejrzewam, ze w
                                    praktyce, malo ktory wie cokolwiek na ten temat ;]

                                    > > > Bo tak naucza Kościół Matka nasza.
                                    > >
                                    > > to jest jedyne "bo"? a jak bys chcial nauczyc indianina z dzungli,
                                    > > ktory nigdy nie widzial bialych ludzi i nie slyszal nic o Jezusie,
                                    > > o naukach Kosciola, to jakbys go przekonal do swoich racji?
                                    >
                                    > Na początku nauczyłbym go podstaw - Dekalogu i Credo oraz Ewangelii
                                    > i oczywiście ochrzcił. Potem sprowadził księdza, by mógł się nim i
                                    > jego pobratymcami opiekować i przygotować ich do sakramentów a potem
                                    > zapewnić do nich dostęp. Na resztę przyszedłby czas potem lub,
                                    > najpewniej, nigdy. Prości ludzie wiele spraw, dzięki Łasce Bożej,
                                    > pojmują w sposób naturalny o wiele lepiej niż zBlazowani "teologowie
                                    > modni".

                                    co do tego pojmowania w naturalny sposob to troche tu racji, ale mysle ze
                                    kluczowe byloby raczej jacy katolicy by przyjechali nawracac tych indian, czy
                                    byliby dobrymi ludzmi, potrafiacymi zrozumiec innych ludzi czy nie,
                                    ale mi chodzilo o takiego indianina z zadatkami na filozofa ;p ktory ciagle
                                    bylby ciekaw i zadawalby by pytania, ciekawe czy chcialby zostac ochrzczony tak
                                    w ogole, moze najpierw by chcial sie dowiedziec *wszystkiego*, nie zakladaj od
                                    razu ze kazdy indianin jest bezwolny jak male dziecko ;p a moze indianin bylby
                                    kanibalem i by cie zjadl? :P
                                    • m_q Re: Towarzyszu Zenek 14.09.07, 19:08
                                      ciamej napisał:
                                      > moze indianin bylby kanibalem i by cie zjadl? :P

                                      Byleby odmówił modlitwę przed jedzeniem ;-)

                                      A poważnie, to oczywiście ciekawemu indianinowi trzeba by tłumaczyć
                                      i być przygotowanym na takie przejścia jakie miał powieściowy Staś
                                      Tarkowski z Kalim. Niemniej jednak może wyrósłby z niego ktoś na
                                      miarę Franciszka kardynała Arinze? :-)
                                • opornik4 Re: Towarzyszu Zenek 15.09.07, 03:40
                                  @ciamej-
                                  ja swoja wiare w Eucharystyczna obecnosc Chrystusa,opieram na:
                                  Ewangelia SW.Jana - Rzekl do nich Jezus:"zaprawde,zaprawde mowie wam:
                                  Jezeli nie bedziecie pozywac ciala Syna Czlowieczego i nie bedziecie
                                  pili krwi jego,nie bedziecie miec zycia w sobie...
                                  ..Cialo moje jest prawdziwym pokarmem,a krew moja jest prawdziwym
                                  napojem.Kto pozywa moje cialo i pije moja krew,trwa we mnie,a ja w
                                  nim...
                                  ..A wielu sposrod uczniow Jego,ktorzy (tego) sluchali,rzekli:
                                  ""Trudna jest ta mowa.Ktoz moze jej sluchac...
                                  ..Odtad wielu uczniow Jego odpadlo i juz z nim nie chodzilo...

                                  Przypominam,ze pozostalo tylko dwunastu (w tym jeden,ktory Go
                                  zdradzil)i to z nimi Jezus swietowal swoja Ostatnia Pasche.
                                  Dla mnie jest to jednoznaczne z ustanowieniem Eucharystii,
                                  w pozniejszych wiekach nazwanej Msza SW.

                                  Wg.mnie - moze byc i po lacinie - tyle tylko,ze Jezus mowil do
                                  Apostolow(podczas wieczerzy)zrozumialym dla nich jezykiem.
                                  Dla mnie Eucharystia jest nie tyle ofiara,ile dziekczynieniem za nia.
                                  Nie teatrum - z perspektywy Zmartwychwstania,pamiatka(realizujaca
                                  sie rowniez w obecnym czasie)jego ofiary.
                                  Nie dlatego wierze,ze Kosciol tak naucza.
                                  Po prostu,jest to moje,przezyte osobiscie doswiadczenie.
                                  Wcale nie chcialam byc katoliczka,nie podobal mi sie taki Kosciol.
                                  To,On sie uparl - abym w tym Kosciele trwala.
                                  Teoretycznie moge sie z tym nie zgodzic,jestem wolna osoba
                                  - moge odejsc,lecz juz nie potrafie.
                      • plorg Re: Towarzyszu Zenek 14.09.07, 15:58
                        > Myślę, ży czytasz to co chcesz czytać a nie to co jest napisane.
                        -----------------------------
                        Drogi zbynku1968 czy mozesz mnie oswiecic co jest napisane?
                        Wydaje mi sie, ze napisane jest "to czyncie na moja pamiatke" a
                        nie: "to uobecniajcie..." badz "skladajcie ofiare...".
                        • zbynek1968 Re: Towarzyszu Zenek 14.09.07, 16:17
                          plorg napisał:

                          > > Myślę, ży czytasz to co chcesz czytać a nie to co jest napisane.
                          > -----------------------------
                          > Drogi zbynku1968 czy mozesz mnie oswiecic co jest napisane?
                          > Wydaje mi sie, ze napisane jest "to czyncie na moja pamiatke" a
                          > nie: "to uobecniajcie..." badz "skladajcie ofiare...".
                          >
                          Ofiara została złożona raz - tak zdaję się napisałem.
                          O tożsamości Ofiary Eucharystycznej i Ofiary Krzyżowej pisali już
                          dawno Ojcowie Kościoła, np. Grzegorz z Nyssy.

                          drogo plorgu, kładziesz nacisk na słowo "pamiątka", a nie na "to
                          czyńcie".

                          Proszę, oto fragment Katechizmu:

                          1362 Eucharystia jest pamiątką Paschy Chrystusa, aktualizacją i
                          ofiarowaniem sakramentalnym Jego jedynej ofiary w liturgii Kościoła,
                          który jest Jego Ciałem. We wszystkich Modlitwach eucharystycznych po
                          słowach ustanowienia znajduje się modlitwa nazywana anamnezą lub
                          pamiątką.

                          1363 W biblijnym znaczeniu pamiątka nie jest tylko wspominaniem
                          wydarzeń z przeszłości, lecz głoszeniem cudów, jakich Bóg dokonał
                          dla ludzi 171 . W liturgicznej celebracji tych wydarzeń stają się
                          one w pewien sposób obecne i aktualne. Tak właśnie rozumie Izrael
                          swoje uwolnienie z Egiptu; za każdym razem, gdy obchodzi się Paschę,
                          wydarzenia Wyjścia są uobecniane w pamięci wierzących, by według
                          nich kształtowali swoje życie.

                          1364 W Nowym Testamencie pamiątka otrzymuje nowe znaczenie. Gdy
                          Kościół celebruje Eucharystię, wspomina Paschę Chrystusa, a ona
                          zostaje uobecniona. Ofiara, którą Chrystus złożył raz na zawsze na
                          krzyżu, pozostaje zawsze aktualna 172 : "Ilekroć na ołtarzu
                          sprawowana jest ofiara krzyżowa, w której <<na Paschę naszą
                          ofiarowany został Chrystus>>, dokonuje się dzieło naszego
                          odkupienia" 173 .

                          1365 Ponieważ Eucharystia jest pamiątką Paschy Chrystusa, jest ona
                          także ofiarą. Charakter ofiarny ukazuje się już w słowach jej
                          ustanowienia: "To jest Ciało moje, które za was będzie wydane"
                          i "Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie
                          wylana" (Łk 22, 19-20). W Eucharystii Chrystus daje to samo ciało,
                          które wydał za nas na krzyżu, tę samą krew, którą wylał "za wielu...
                          na odpuszczenie grzechów" (Mt 26, 2 .

                          1366 Eucharystia jest więc ofiarą, ponieważ u-obecnia (czyni obecną)
                          ofiarę krzyża, jest jej pamiątką i udziela jej owoców(...)

                          • plorg Re: Towarzyszu Zenek 14.09.07, 17:29
                            Widze, ze zaszlo nieporozumienie. Byc moze niezbyt jasno wyrazam
                            swoje mysli. Pytajac co jest napisane, mialem namysli co napisane
                            jest w Biblii. Doskonale zdaje sobie sprawe, ze KK wymyslil gore
                            tekstow na tem temat, co nijak ma sie do slow Jezusa.

                            > 1365 Ponieważ Eucharystia jest pamiątką Paschy Chrystusa, jest ona
                            > także ofiarą.
                            -----------------------------------
                            Uzyty spojnik 'poniewaz' sugeruje, ze jedno wynika z drugiego.
                            Tymczasem 'pamiatka' nie ma nic wspolnego z 'ofiara'. Pamiatka to
                            pamiatka ofiara to ofiara.


                            Oto kolejna bzdura katechizmu:

                            > Ofiara, którą Chrystus złożył raz na zawsze na
                            > krzyżu, pozostaje zawsze aktualna 172 : "Ilekroć na ołtarzu
                            > sprawowana jest ofiara krzyżowa, w której <<na Paschę naszą
                            > ofiarowany został Chrystus>>, dokonuje się dzieło naszego
                            > odkupienia" 173 .
                            -----------------------------------
                            "Ofiara zlozona raz na zawsze ilekroc..." blablabla
                            Skoro zlozona raz na zawsze, to skad bierze sie jakis tryb
                            warunkowy "ilekroc"? Czy bez sprawowania mszy ofiara Chrystusa
                            przestaje istniec, albo jej dzialanie sie pomniejsza? Bzdura, bzdura
                            i jeszcze raz katolicka bzdura!
                            • zbynek1968 Re: Towarzyszu Zenek 15.09.07, 00:08
                              plorg napisał:

                              > Widze, ze zaszlo nieporozumienie. Byc moze niezbyt jasno wyrazam
                              > swoje mysli. Pytajac co jest napisane, mialem namysli co napisane
                              > jest w Biblii. Doskonale zdaje sobie sprawe, ze KK wymyslil gore
                              > tekstow na tem temat, co nijak ma sie do slow Jezusa.
                              >
                              > > 1365 Ponieważ Eucharystia jest pamiątką Paschy Chrystusa, jest
                              ona
                              > > także ofiarą.
                              > -----------------------------------
                              > Uzyty spojnik 'poniewaz' sugeruje, ze jedno wynika z drugiego.
                              > Tymczasem 'pamiatka' nie ma nic wspolnego z 'ofiara'. Pamiatka to
                              > pamiatka ofiara to ofiara.
                              >
                              >
                              > Oto kolejna bzdura katechizmu:
                              >
                              > > Ofiara, którą Chrystus złożył raz na zawsze na
                              > > krzyżu, pozostaje zawsze aktualna 172 : "Ilekroć na ołtarzu
                              > > sprawowana jest ofiara krzyżowa, w której <<na Paschę naszą
                              > > ofiarowany został Chrystus>>, dokonuje się dzieło naszego
                              > > odkupienia" 173 .
                              > -----------------------------------
                              > "Ofiara zlozona raz na zawsze ilekroc..." blablabla
                              > Skoro zlozona raz na zawsze, to skad bierze sie jakis tryb
                              > warunkowy "ilekroc"? Czy bez sprawowania mszy ofiara Chrystusa
                              > przestaje istniec, albo jej dzialanie sie pomniejsza? Bzdura,
                              bzdura
                              > i jeszcze raz katolicka bzdura!
                              >
                              Ojjj...

                              No masz na przykład:
                              Ewangelia: J 6,51-58
                              Jezus powiedział do tłumów: "Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił
                              z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem,
                              który Ja dam, jest moje ciało za życie świata". Sprzeczali się więc
                              między sobą Żydzi mówiąc: "Jak On może nam dać swoje ciało do
                              spożycia?". Rzekł do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam:
                              Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie
                              będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto
                              spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go
                              wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a
                              Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew
                              moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec,
                              a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze
                              Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak
                              ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten
                              chleb, będzie żył na wieki".

                              Chrystus obiecuje zbawienie, tym, którzy będą Jego Ciało spożywać.
                              Jak można spożywać Ciało bez Przeistoczenia? Z Twoich wypowiedzi
                              wynika, ze sklaniasz sie do protestanckiej zasady sola scriptura.
                              Jak zastosujesz ją do powyższego cytatu? Tak jak napisalem gdzies
                              juz w tym watku uważam, że tej zasady nie da się obronić.

                              My, katolicy mamy Urząd Nauczycielski Kościoła działający pod
                              natchnieniem Ducha Świetego, który np. interpretuje Tradycję i
                              tworzy Katechizm.
        • aglo11 Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 08:47
          tw.zenek napisał:

          > bo kościołowi wygodnie było, kiedy niewielu rozumiało o co chodzi. Wprowadzenie
          > języków ojczystych odarło rzecz z tajemnicy. No i ludziska przestali się bać.
          > Kościół stał się taki "zwykły", "normalny".
          > A przecież mają się bać prawda? Jak nie rozumieją to łatwiej rządzić.
          > Tylko, że dziś już się tak nie da. Ale oni tego nie rozumieją.
          Za to ty wszystko rozumiesz jak żyd Michnik
          • mojboze Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 10:05
            > Za to ty wszystko rozumiesz jak żyd Michnik

            Tylko tyle masz do powiedzenia?
            Żałosne. Bezmyślne bronienie instytucji, nawet jeśli jej reguły i
            decyzje są godne potępienia. Cóż za ciasny horyzont myślowy...


            Benedykt XVI popełnia błąd, dowodzi, ze dogmat o nieomylności
            papieża to tylko pycha głów tej instytucji. Jak można wracać w ten
            sposób do tradycji? Jeszcze wiecej ludzi odejdzie z Kościoła.

            A do tej "mądrej głowy", która poleca tłumaczenie łaciny- powiedz to
            proszę 70-latce z rzeszowskiego, dla której kościół był do tej pory
            podporą jej często żałosnej egzystencji. A może podaj jeszcze linka
            do strony z tłumaczeniami, na pewno zaraz poleci do kafejki
            internetowej, ha, ha, ha...
            • plorg Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 10:08
              > A do tej "mądrej głowy", która poleca tłumaczenie łaciny- powiedz
              > to proszę 70-latce z rzeszowskiego, dla której kościół był do tej
              > pory podporą jej często żałosnej egzystencji.
              ----------------------------------
              Daj jej jeszcze przeczytac Biblie to kobieta sie calkiem zalamie :-)
              • mojboze Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 10:21
                Najlepiej po łacinie :))))
              • m_q Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 10:29
                > Daj jej jeszcze przeczytac Biblie to kobieta sie calkiem zalamie :-)

                W której z miliona i jednej protestanckiej interpretacji? :->
                • plorg Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 10:40
                  > W której z miliona i jednej protestanckiej interpretacji? :->
                  ---------------------------------
                  Interpretacje to niestety specjalnosc katolicka :-))
                  Zaden wers Biblii katolickiej nie obywa sie bez dwudziestu wersow
                  komentarza, ale tu chodzi o to, ze katolicy w wiekszosci w ogole nie
                  zanaja Biblii jako takiej, bez wzgledu na rodzaj tlumaczenia.
                  • m_q Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 10:51
                    To skąd u was tyle denominacji?

                    :-))))
                    • plorg Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 10:58
                      > To skąd u was tyle denominacji?
                      -----------------------------
                      Kto to jest 'was'?
                      • m_q Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 11:00
                        plorg napisał:

                        > > To skąd u was tyle denominacji?
                        > -----------------------------
                        > Kto to jest 'was'?
                        >
                        >
                        "Was" czyli protestantów.

                        No chyba że jesteś z sekty Świadków Jehowy?
                        • plorg Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 11:12
                          Mysle, ze protestanci sa zgodni co to tlumaczenia Biblii. Roznice
                          moga wynikac jedynie z nadgorliwosci w poszukiwaniu prawdy.
                          Natomiast jednosc katolicka ma swoje zrodlo w ignoracji. Rzym
                          rezerwuje sobie monopol na jedyna slusznosc interpretacji Pisma,
                          a wszyscy wierni sie na to zgadzaja.
                          Prawde mowiac, Katolikom jest zancznie blizej Swiadkom Jehowy niz
                          protestantom. Bardzo zblozoni poziom aberracji tekstow Biblii.
                          • plorg Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 11:14
                            Przepraszam za literowke, mialo byc 'zblizony'
                          • opornik4 Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 15.09.07, 03:47
                            @plorg-
                            Wole juz porzadek,majacy swoje oparcie w papiezu - od protestanckiego
                            balaganu.
                            W Kosciele Ewangelickim (Niemcy)coraz bardziej zwycieza relatywizm.
                            Akceptacja rozwodow,antykoncepcji,teraz zwiazkow homoseksualnych.
                  • zbynek1968 Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 10:55
                    plorg napisał:

                    > > W której z miliona i jednej protestanckiej interpretacji? :->
                    > ---------------------------------
                    > Interpretacje to niestety specjalnosc katolicka :-))
                    > Zaden wers Biblii katolickiej nie obywa sie bez dwudziestu wersow
                    > komentarza, ale tu chodzi o to, ze katolicy w wiekszosci w ogole
                    nie
                    > zanaja Biblii jako takiej, bez wzgledu na rodzaj tlumaczenia.
                    >
                    >
                    sola scriptura? tego nie da sie obronić, o czym swiadcza liczne
                    denominacje protestanckie, wynikajace z rożnego odczytania ( a więc
                    interpretacji) Pisma.
                  • canisparvus Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 10:57
                    plorg napisał:

                    ...tu chodzi o to, ze katolicy w wiekszosci w ogole nie
                    > zanaja Biblii jako takiej, bez wzgledu na rodzaj tlumaczenia.
                    >
                    Ty zapewne znasz? Gratuluję!

                    A jeżeli nie - radzę poczytać. "Biblię Tysiąclecia" czyta się dosyć
                    łatwo, może tylko psalmy poleciłbym Ci raczej w tłumaczeniu Miłosza.
                    Jeżeli, jak mniemam, jesteś aktywny w dyskusjach o Kościele
                    katolickim, przynajmniej lepiej będziesz wiedział, o czym
                    rozmawiasz. Nie mówiąc o kulturotwórczym znaczeniu Pisma Świętego.

                    Z tym komentarzem, to gruba przesada, ale dobrze jest znać tło
                    historyczno-filologiczne. Ja jestem bardzo zadowolony z tych
                    komentarzy.
                    • plorg Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 11:19
                      > Z tym komentarzem, to gruba przesada, ale dobrze jest znać tło
                      > historyczno-filologiczne.
                      ------------------------------
                      No nie wiem, sadze, ze bardzo niewielki procent katolikow czyta
                      Pismo. Gdzyby czytali, wiekszosc z nich juz by przestala byc
                      katolikami :-)

                      > Ja jestem bardzo zadowolony z tych komentarzy.
                      -----------------------------
                      Nie watpie - zwalniaja od myslenia.
                • mojboze Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 10:42
                  Może porozmawiamy o interpretacjach katolickich?
                  O włączaniu do kanonu tekstów, które nie wiele mają wspólnego z
                  nauką Jezusa, ale za to legitymizują władzę patriarchów kościelnych?
                  • m_q Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 10:53
                    Mówisz o tekstach, które z Biblii wyrzucili rabini żeby odciąć się od
                    chrześcijaństwa a za ich przykładem poszedł rozpustny augustianin Luter?

                    • mojboze Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 12:36
                      Nie, np. o tekstach św. Piotra, który w swoich pismach próbował
                      przywołać raczkujące wielkie ego koścoła do porządku. Teksty Marii
                      Magdaleny, która była apostołem, ale kościołowi nie pasowala kobieta
                      apostoł, wiec zrobili z niej jawnogrzesznicę.

                      Bezkrytycznym w stosunku do kościoła moze być tylko ten, kto go nie
                      zna, lub ten, który spija śmietankę z tej instytucji.

                      Zresztą teksty ewangeliczne powstały ponad sto lat po życiu Jezusa,
                      wiec wyobraz sobie, jak biblia mija sie z prawdą...
                      • m_q Kod Kazimiery [Szczuki] 14.09.07, 12:55
                        mojboze napisała:
                        > Nie, np. o tekstach św. Piotra, który w swoich pismach próbował
                        > przywołać raczkujące wielkie ego koścoła do porządku.

                        Przywoływał do porządku WIERNYCH i pisał o konieczności dążenia do osobistej
                        świętości...

                        > Teksty Marii Magdaleny, która była apostołem, ale kościołowi nie
                        > pasowala kobieta apostoł, wiec zrobili z niej jawnogrzesznicę.

                        No to opieramy sie o pseudoewangelie gnostyckie - co to ma być "Kod Leonarda"?
                        ROTFL :-)))))

                        > Bezkrytycznym w stosunku do kościoła moze być tylko ten, kto go nie
                        > zna, lub ten, który spija śmietankę z tej instytucji.

                        Kościół jest JEDEN, ŚWIĘTY, POWSZECHNY i APOSTOLSKI.
                        Krytykować można ludzi a nie Matkę naszą Kościół.

                        > Zresztą teksty ewangeliczne powstały ponad sto lat po życiu Jezusa,
                        > wiec wyobraz sobie, jak biblia mija sie z prawdą...

                        A pseudoewangelia przypisywana Marii z Magdali powstała trzysta lat po życiu
                        Pana naszego Jezusa ale przez to jest oczywiście wiarygodna.

                        A skoro twierdzisz, ze Biblia mija sie z prawdą, to co z "sola scriptura"?

                        Sprzeczności mnożą się jak króliki...
                        • ciamej Re: Kod Kazimiery [Szczuki] 14.09.07, 19:42
                          pozwole sobie dorzucic swoje trzy grosze ;)

                          > > Teksty Marii Magdaleny, która była apostołem, ale kościołowi nie
                          > > pasowala kobieta apostoł, wiec zrobili z niej jawnogrzesznicę.
                          >
                          > No to opieramy sie o pseudoewangelie gnostyckie - co to ma być "Kod Leonarda"?
                          > ROTFL :-)))))

                          hmmm, co do apostola to ewangelie gnostyckie, ale co do ladacznicy to chyba nie
                          powinienes sie jej czepiac, bo z tego co mi wiadomo, to w zadnej ewangelii nie
                          ma nic napisane o tym, zeby byla ladacznica?


                          > > Bezkrytycznym w stosunku do kościoła moze być tylko ten, kto go nie
                          > > zna, lub ten, który spija śmietankę z tej instytucji.
                          >
                          > Kościół jest JEDEN, ŚWIĘTY, POWSZECHNY i APOSTOLSKI.
                          > Krytykować można ludzi a nie Matkę naszą Kościół.

                          a mnie na religii zawsze uczono, ze Kosciol (przez duze K) to ludzie...
                          hmmm?
                          • m_q Re: Kod Kazimiery [Szczuki] 14.09.07, 20:03
                            ciamej napisał:
                            > hmmm, co do apostola to ewangelie gnostyckie, ale co do ladacznicy
                            > to chyba nie powinienes sie jej czepiac, bo z tego co mi wiadomo,
                            > to w zadnej ewangelii nie
                            > ma nic napisane o tym, zeby byla ladacznica?

                            A czy ja pisałem, że była? Utożsamienie Marii z Magdali z
                            Jawnogrzesznicą to naleciałość średniowieczna, której Kościół nigdy
                            oficjalnie nie uznał a ostatnio się oficjalnie od tego odciął.

                            Myślałem, że rzeczy oczywistych nie trzeba tłumaczyć...


                            > a mnie na religii zawsze uczono, ze Kosciol (przez duze K) to
                            ludzie...

                            Sciślej: "lud gromadzony przez Boga na całym świecie".
                            Ale Kościół jest też mistycznym Ciałem Chrystusa:
                            ekai.pl/bib.php/dokumenty/mystici_corporis/mystici_corporis.html

                            Reszta (z innych wątków) jutro lub pojutrze bo miło się dyskutuje :-)
            • m_q A znajesz tawariszcz szto eta ... 14.09.07, 10:16
              ... dogmat o biezoszybnosti rimskowo papy?

              Poczytaj lewaku najpierw o tym, czym jest dogmat i w jakich sytuacjach papież
              jest nieomylny bo na podstawie "Faktów i mitów" to sobie możesz "dyskutować" z
              towarzyszami od wódki i trawki.

              Nie masz pojęcia, o czym piszesz, to nie pisz...

              A co do Michnika, to czy przypadkiem nie jest on laureatem zaszczytnego tytułu
              "Żyda Roku" nadanego przez nowojorskich rabinów?
              • mojboze Re: A znajesz tawariszcz szto eta ... 14.09.07, 10:54
                O dogamatach to ja dyskutowałam z profesorami i biskupami.
                Wielu z nich ma mieszane uczucia co do tego dogmatu.

                Za to wcale nie są dumni z takich obrońców jak ty, którzy sieją
                nienawiść zasłaniajac się Bogiem, ojczyzną i prawicowym
                pseudopatriotyzmem. Więcej szkodzisz orientacji prawicowej niż
                pomagasz, a na dodatej ośmieszasz się niewiedzą i frustracją.

                A co do Michnika, może dostać tysiąc nagród od tysiecy rabinów, co
                to ma to wspólnego z tematem?
            • opornik4 Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 15.09.07, 03:51
              @mojboze-
              Jezeli maja odejsc,i tak odejda - chocby im czytano Malego Ksiecia
              zamiast Ewangelii.
              Dla mnie liczy sie jakosc,a nie ilosc.
          • szatanskipomiot Re: Całe wieki odprawiano msze po łacinie, 14.09.07, 15:30
            A moze jak Zyd Jezus?
      • dar61 Gorze Ci {Jurku} - pisz: [byłoby] razem! 14.09.07, 21:51
    • wislok1 Wielka czerwona kartka dla JP II od Benedykta 14.09.07, 08:06
      Herr Ratzinger po cichu demontuje JP II i Sobór Watykański
      • tw.zenek Ale my dalej bęziemy za nim jeździć 14.09.07, 08:09
      • tw.zenek ...i wołać, klaszcząc: "Benedetto"! 14.09.07, 08:10
        • vatseq Chwalcie Inkwizytora Benedykta! :-P 14.09.07, 08:39
      • przejrzysty Re: Wielka czerwona kartka dla JP II od Benedykta 14.09.07, 09:10
        Ale najciekawsze jest to, że i jeden i drugi papa był (jest)
        NIEOMYLNY. Przynajmniej tak KK każe wierzyć tępym owieczkom.
        • lukask73 JP2 14.09.07, 09:51
          Może w twoim wieku wydaje się, że Jan Paweł był od zawsze, ale, jak
          łatwo sprawdzić, msza w języku narodowym, została wprowadzona, jak
          papież-Polak był jeszcze biskupem w kraju.
        • zbynek1968 Re: Wielka czerwona kartka dla JP II od Benedykta 14.09.07, 10:01
          przejrzysty napisał:

          > Ale najciekawsze jest to, że i jeden i drugi papa był (jest)
          > NIEOMYLNY. Przynajmniej tak KK każe wierzyć tępym owieczkom.

          Co chcesz zasugerowac, tak mniej wiecej?
          Msza trydencka NIGDY nie była zakazana, przed motu proprio wymagana
          była jednak zgoda biskupa, teraz ta zgoda nie jest potrzebna.
          Nie rozumiem dziwnego oburzenia - przecież NOM nie został zniesiony,
          co komu przeszkadza, że uwolniona została msza trydencka?
          Mam wrażenie, że tu na forum to najbardziej pieklą się ci, którzy
          ani w NOM, ani w mszach trydenckich nie uczestniczą.
          • mojboze Re: Wielka czerwona kartka dla JP II od Benedykta 14.09.07, 10:18
            Może chciał zasugerować, że dogmat o nieomylności papieża to bzdura?
            Oburzająca bzdura? Nielogiczny, zły dogmat?

            Oczywiście, że nie była zakazana, ale wymagała zgody. Teraz każdy
            ksiądz z ciasnym umysłem, aby zaimponować gawiedzi będzie odprawiał
            msze trydencką. A pieklą się ci, którzy rozumieją społeczne
            konsekwencje tej decyzji, a nie są zaślepieni autorytetem kościoła.
            • m_q Re: Wielka czerwona kartka dla JP II od Benedykta 14.09.07, 10:22
              mojboze napisała:
              > A pieklą się ci, którzy rozumieją społeczne
              > konsekwencje tej decyzji, a nie są zaślepieni autorytetem kościoła.

              A jakie będą te "społeczne konsekwencje"?
              Odwrót od lewactwa?
              Bo na zachodzie tylko kościoły tradycjonalistów są pełne a pozostałe stopniowo
              przerabia się na meczety....
            • zbynek1968 Re: Wielka czerwona kartka dla JP II od Benedykta 14.09.07, 10:45
              mojboze napisała:

              > Może chciał zasugerować, że dogmat o nieomylności papieża to
              bzdura?
              > Oburzająca bzdura? Nielogiczny, zły dogmat?

              To nie rozumiem, dlaczego akurat w tym kontekscie. BXVI w motu
              proprio nie zmieni anic z tego co glosili jego poprzednicy.
              Przy okazji - dogmat o nieomylnosci papieża dotyczy spraw wiary i
              moralnosci istnieja scisle warunki tej nieomylnosci. Ten dogmat nie
              oznacza wszewiedzy ani nieomylnosci we wszystkich sprawach.

              > Oczywiście, że nie była zakazana, ale wymagała zgody. Teraz każdy
              > ksiądz z ciasnym umysłem, aby zaimponować gawiedzi będzie
              odprawiał
              > msze trydencką. A pieklą się ci, którzy rozumieją społeczne
              > konsekwencje tej decyzji, a nie są zaślepieni autorytetem
              kościoła.

              Mysle, ze sam nie wierzysz w to co piszesz. Msza trydencka dowodem
              ciasnoty umyslowej i jako sposob imponowania gawiedzi - trzeba miec
              duzo zlej woli, zeby tak sadzic. Raczej jest tak, ze
              to "improwizacje na temat", ktore spotkac mozna w mszach NOM są
              robione pod publikę.
              Podnoszonych przez ciebie rzekomych spolecznych konsekwencji nie
              bede komentował, bo ich nie ma.
              • ciamej Re: Wielka czerwona kartka dla JP II od Benedykta 14.09.07, 12:47
                > Mysle, ze sam nie wierzysz w to co piszesz. Msza trydencka dowodem
                > ciasnoty umyslowej i jako sposob imponowania gawiedzi - trzeba miec
                > duzo zlej woli, zeby tak sadzic. Raczej jest tak, ze
                > to "improwizacje na temat", ktore spotkac mozna w mszach NOM są
                > robione pod publikę.
                > Podnoszonych przez ciebie rzekomych spolecznych konsekwencji nie
                > bede komentował, bo ich nie ma.

                juz dzisiaj ludzie chodza do kosciola i nic nie rozumieja, co dopiero bedzie jak
                zamiast po polsku ksiadz do nich po lacinie bedzie mowil? tyle sie mowi, ze
                polacy nie znaja i nie rozumieja nauk JP2, o naukach Jezusa juz nie mowiac, u
                nas woli sie robic szum ze Jezus Chrystus jest Krolem Polski, niz spojrzec z
                pokora na to co glosil Jezus blisko 2000 lat temu, msza trydencka to powrot do
                tradycji, w ktorej lud jest ciemny i nie powinien zbyt duzo interesowac sie
                skomplikowanymi sprawami, a jedynie sluchac ksiedza, a nie na tym rzecz polega
                przeciez! ludzie powinni sie rozwijac, zadawac pytania, kazde pojscie do
                kosciola powinno byc uwznieslajacym przezyciem duchowym, pelnym *introspekcji*,
                zajrzeniem wglab siebie, tym czasem jakie przeslanie niesie msza trydencka?
                ksiadz stojac *tylem* do ludzi mowi w *obcym* jezyku, zupelnie jakby gadal sam
                do siebie, ludzie nie podazaja za msza, nawet nie wiedza co sie dzieje, jakie
                znaczenie maja wypowiadane slowa, jada z rozancem co mogli by rownie dobrze
                robic u siebie w domu, przychodza tylko i wylacznie dla misternej atmosfery, nie
                ma to zadnego zwiazku z prawdziwa duchowoscia, oddaja hold tradycji, czuja sie
                czescia "czegos", byc moze sa dumni z tego jakimi zagorzalymi katolikami sa, ze
                chodza na msze po lacinie, ale to z pewnoscia nie pomaga w rozwoju, w staniu sie
                lepszym czlowiekiem, to nie daje pokory i wgladu we wlasna dusze, to sa zwykle
                klapki na oczy, ktore zamykaja wszelkie indywidualne myslenie i zmieniaja
                czlowieka w bezwolna kreature, ktora tylko potrafi wykonywac polecenia ksiedza,
                bez zadnej refleksji

                wiadomo, ze niewiele bedzie mszy trydenckich odprawianych, ze na pewno nie stana
                sie standardem, ale chodzi, o to ze jest to pewien symbol, B16 daje znak, daje
                przyzwolenie, na takie wlasnie bezrefkleksyjne podejscie do wiary, w ktorym
                fanatyzm i "oddanie kosciolowi" jest wazniejsze niz wiara i zwykle ludzkie
                dobro, przeczy to wszystkim wysilkom JP2

                pozdrawiam
                • zbynek1968 Re: Wielka czerwona kartka dla JP II od Benedykta 14.09.07, 13:59
                  ciamej napisał:

                  > > Mysle, ze sam nie wierzysz w to co piszesz. Msza trydencka
                  dowodem
                  > > ciasnoty umyslowej i jako sposob imponowania gawiedzi - trzeba
                  miec
                  > > duzo zlej woli, zeby tak sadzic. Raczej jest tak, ze
                  > > to "improwizacje na temat", ktore spotkac mozna w mszach NOM są
                  > > robione pod publikę.
                  > > Podnoszonych przez ciebie rzekomych spolecznych konsekwencji nie
                  > > bede komentował, bo ich nie ma.
                  >
                  > juz dzisiaj ludzie chodza do kosciola i nic nie rozumieja, co
                  dopiero bedzie ja
                  > k
                  > zamiast po polsku ksiadz do nich po lacinie bedzie mowil? tyle sie
                  mowi, ze
                  > polacy nie znaja i nie rozumieja nauk JP2, o naukach Jezusa juz
                  nie mowiac, u
                  > nas woli sie robic szum ze Jezus Chrystus jest Krolem Polski, niz
                  spojrzec z
                  > pokora na to co glosil Jezus blisko 2000 lat temu, msza trydencka
                  to powrot do
                  > tradycji, w ktorej lud jest ciemny i nie powinien zbyt duzo
                  interesowac sie
                  > skomplikowanymi sprawami, a jedynie sluchac ksiedza, a nie na tym
                  rzecz polega
                  > przeciez! ludzie powinni sie rozwijac, zadawac pytania, kazde
                  pojscie do
                  > kosciola powinno byc uwznieslajacym przezyciem duchowym, pelnym
                  *introspekcji*,
                  > zajrzeniem wglab siebie, tym czasem jakie przeslanie niesie msza
                  trydencka?
                  > ksiadz stojac *tylem* do ludzi mowi w *obcym* jezyku, zupelnie
                  jakby gadal sam
                  > do siebie, ludzie nie podazaja za msza, nawet nie wiedza co sie
                  dzieje, jakie
                  > znaczenie maja wypowiadane slowa, jada z rozancem co mogli by
                  rownie dobrze
                  > robic u siebie w domu, przychodza tylko i wylacznie dla misternej
                  atmosfery, ni
                  > e
                  > ma to zadnego zwiazku z prawdziwa duchowoscia, oddaja hold
                  tradycji, czuja sie
                  > czescia "czegos", byc moze sa dumni z tego jakimi zagorzalymi
                  katolikami sa, ze
                  > chodza na msze po lacinie, ale to z pewnoscia nie pomaga w
                  rozwoju, w staniu si
                  > e
                  > lepszym czlowiekiem, to nie daje pokory i wgladu we wlasna dusze,
                  to sa zwykle
                  > klapki na oczy, ktore zamykaja wszelkie indywidualne myslenie i
                  zmieniaja
                  > czlowieka w bezwolna kreature, ktora tylko potrafi wykonywac
                  polecenia ksiedza,
                  > bez zadnej refleksji
                  >
                  > wiadomo, ze niewiele bedzie mszy trydenckich odprawianych, ze na
                  pewno nie stan
                  > a
                  > sie standardem, ale chodzi, o to ze jest to pewien symbol, B16
                  daje znak, daje
                  > przyzwolenie, na takie wlasnie bezrefkleksyjne podejscie do wiary,
                  w ktorym
                  > fanatyzm i "oddanie kosciolowi" jest wazniejsze niz wiara i zwykle
                  ludzkie
                  > dobro, przeczy to wszystkim wysilkom JP2
                  >
                  > pozdrawiam

                  Za to, ze sa ludzie, ktorzy chodzac na Msze nic nie rozumieja nie
                  jest wina łaciny - przecież są one odprawiane w językach
                  narodowych. Nie zgadzam się z poglądem, że odmawianie modlitw po
                  łacinie musi oznaczać bezrefleksyjność, a mówienie ich w językach
                  narodowych oznacza "z automatu" duchową głębię. Zgodzisz sie?
                  Uwolnienie Mszy trydenckiej to uklon w strone wielowiekowej
                  tradycji, to przywrocenie naleznej rangi starożytnej,pięknej i
                  podniosłej liturgii. Nikomu to nie powinno przeszkadzac, a jesli juz
                  komus przeszkadza łacina - pozostaną (będą większością) msze NOM, w
                  czasie których zdażają się karygodne nadużycia liturgiczne (na
                  szczęście w Polsce pod tym względem nie jest źle).

                  Ostatni akapit jest nieprawdziwy. Benedyktowi XVI na pewno nie
                  zależy na bezrefleksyjnym podejściu do wiary i na pewno zależy, tak
                  jak nazywasz, na zwykłym ludzkim dobrze. Podobnie nieprawdziwe jest
                  wyprowadzanie tezy, że msza trydencka prowadzi do fanatyzmu.
                  Z twojej wypowiedzi wynika, że wyznajesz pogląd, że zawsze wszystko
                  co nowe jest lepsze od starego, co pozwala Ci umniejszać wagę
                  tradycji. Nie zgadzam się z tym i historia chociażby XX wieku zdaje
                  się utwierdzać mnie w tym przekonaniu.
                  • ciamej Re: Wielka czerwona kartka dla JP II od Benedykta 14.09.07, 15:15
                    > Za to, ze sa ludzie, ktorzy chodzac na Msze nic nie rozumieja nie
                    > jest wina łaciny - przecież są one odprawiane w językach
                    > narodowych. Nie zgadzam się z poglądem, że odmawianie modlitw po
                    > łacinie musi oznaczać bezrefleksyjność, a mówienie ich w językach
                    > narodowych oznacza "z automatu" duchową głębię. Zgodzisz sie?

                    zgodze sie, ze msza w jezyku narodowym to nie "automat" ;p juz w komentarzu do
                    innego artykulu na GW pisalem o bezrefleksyjnosci przewazajacej wiekszosci ludzi
                    chodzacych na msze, ale msza w jezyku narodowym chociaz stwarza pozory, ze
                    przychodzi sie po to zeby cos zrozumiec i daje jakies mierne szanse, ze moze
                    ktos sie obudzi pod wplywem kazania ksiedza i cos zrozumie, tym czasem msza
                    trydencka co jest oczywiste wprost uniemozliwia zajscie takiej sytuacji,
                    reasumujac jest zle, to zrobmy zeby bylo jeszcze gorzej?

                    > Uwolnienie Mszy trydenckiej to uklon w strone wielowiekowej
                    > tradycji, to przywrocenie naleznej rangi starożytnej,pięknej i
                    > podniosłej liturgii. Nikomu to nie powinno przeszkadzac, a jesli juz

                    i tak sporo jest tradycji w KK, czy moze nie za wiele? czy to nie jest aby
                    przerost formy nad trescia? tradycja to dla mnie kwestia kulturowa, to cos
                    zwiazanego z tozsamoscia nardodowa, kulturowa i religijna, ale niestety w zaden
                    sposob nie zwiazane z wiara czy duchowoscia, bo wiara a religia to dwie rozne rzeczy

                    > komus przeszkadza łacina - pozostaną (będą większością) msze NOM, w
                    > czasie których zdażają się karygodne nadużycia liturgiczne (na
                    > szczęście w Polsce pod tym względem nie jest źle).

                    to wiadomo, wybor to dobra rzecz :) ale IMHO msza trydencka powinna byc
                    odprawiana raz na jakis czas, jako takie wydarzenie kulturalne wlasnie, zeby
                    wierni mogli poczuc atmosfere tej "starożytnej,pięknej i podniosłej liturgii",
                    bo na dluzsza mete to to raczej nie ma sensu, podstawa powinna byc zwykla
                    odprawiana w jezyku narodowym msza

                    > Ostatni akapit jest nieprawdziwy. Benedyktowi XVI na pewno nie
                    > zależy na bezrefleksyjnym podejściu do wiary i na pewno zależy, tak
                    > jak nazywasz, na zwykłym ludzkim dobrze. Podobnie nieprawdziwe jest
                    > wyprowadzanie tezy, że msza trydencka prowadzi do fanatyzmu.

                    wiekszosc decyzji B16 raczej pokazuje, ze zalezy mu na wzmocnieniu KK, co samo w
                    sobie nie jest zle, gdyby nie odbywalo sie to kosztem odchodzenia od pozytywnych
                    zmian w KK jakie nastapily za Pawla VI, JP1 i JP2, co do fanatyzmu, to czy B16
                    nie chce wlasnie powrotu na lono Kosciola ekskomunikowanych fanatykow? czy to
                    nie jest sygnal od papieza, ze wszystkie nowosci w KK sie nie sprawdzily,
                    wracamy do starych dobrych metod z dawnych czasow? tzn szerzenie ciemnoty i msze
                    po lacinie? koniec z gadkami o milosci, tolerancji i ekumenizmie, teraz bedziemy
                    lud ciemny straszyc pieklem i wiecznym potepieniem

                    > Z twojej wypowiedzi wynika, że wyznajesz pogląd, że zawsze wszystko
                    > co nowe jest lepsze od starego, co pozwala Ci umniejszać wagę
                    > tradycji. Nie zgadzam się z tym i historia chociażby XX wieku zdaje
                    > się utwierdzać mnie w tym przekonaniu.

                    nowe trzeba umiejetnie polaczyc ze starym, nie mozna unikac zmian i chowac sie
                    pod parasolem tradycji, chodzi o to, ze Kosciol od strony "humanistycznej" nigdy
                    za dobry nie byl ;p to sie zaczelo zmieniac w XX wieku, pod wplywem wielkich
                    papiezy, ktorzy potrafili pokazac, ze najwazniejsze jest dobro czlowieka i
                    milosc do blizniego a nie konwenanse, tradycja i zwyczaje, czyli forma, niestety
                    Kosciol od tego odchodzi, a male grupki radykalistow i fanatykow poszerzaja
                    wplywy, co mnie niezmiernie smuci...

                    pozdrawiam
                    • zbynek1968 Re: Wielka czerwona kartka dla JP II od Benedykta 14.09.07, 15:38
                      ciamej napisał:


                      > zgodze sie, ze msza w jezyku narodowym to nie "automat" ;p juz w
                      komentarzu do
                      > innego artykulu na GW pisalem o bezrefleksyjnosci przewazajacej
                      wiekszosci ludz
                      > i
                      > chodzacych na msze, ale msza w jezyku narodowym chociaz stwarza
                      pozory, ze
                      > przychodzi sie po to zeby cos zrozumiec i daje jakies mierne
                      szanse, ze moze
                      > ktos sie obudzi pod wplywem kazania ksiedza i cos zrozumie, tym
                      czasem msza
                      > trydencka co jest oczywiste wprost uniemozliwia zajscie takiej
                      sytuacji,
                      > reasumujac jest zle, to zrobmy zeby bylo jeszcze gorzej?

                      nie interesuja mnie pozory.
                      wyobrażam sobie, że każdy może nauczyć się modlitw po łacinie i
                      rozumieć je - więcej wiary w ludzkie mosliwości :-)
                      kazania na Tridentinie z pewnoscia nie sa wyglaszane po łacinie.

                      > > Uwolnienie Mszy trydenckiej to uklon w strone wielowiekowej
                      > > tradycji, to przywrocenie naleznej rangi starożytnej,pięknej i
                      > > podniosłej liturgii. Nikomu to nie powinno przeszkadzac, a jesli
                      juz
                      >
                      > i tak sporo jest tradycji w KK, czy moze nie za wiele? czy to nie
                      jest aby
                      > przerost formy nad trescia? tradycja to dla mnie kwestia
                      kulturowa, to cos

                      nie martwiłbym sie o to.

                      > > komus przeszkadza łacina - pozostaną (będą większością) msze
                      NOM, w
                      > > czasie których zdażają się karygodne nadużycia liturgiczne (na
                      > > szczęście w Polsce pod tym względem nie jest źle).
                      >
                      > to wiadomo, wybor to dobra rzecz :) ale IMHO msza trydencka
                      powinna byc
                      > odprawiana raz na jakis czas, jako takie wydarzenie kulturalne
                      wlasnie, zeby
                      > wierni mogli poczuc atmosfere tej "starożytnej,pięknej i
                      podniosłej liturgii",

                      A dlaczego nie pozwolic wiernym ktorzy chca tego uczestniczyc w
                      Tridentinie co niedziela? Widzisz jakies, wedlug mnie,
                      nieuzasadnione przeszkody.

                      Ci ktorych drazni łacina, maja msze NOM.
                      >
                      > > Ostatni akapit jest nieprawdziwy. Benedyktowi XVI na pewno nie
                      > > zależy na bezrefleksyjnym podejściu do wiary i na pewno zależy,
                      tak
                      > > jak nazywasz, na zwykłym ludzkim dobrze. Podobnie nieprawdziwe
                      jest
                      > > wyprowadzanie tezy, że msza trydencka prowadzi do fanatyzmu.
                      >
                      > wiekszosc decyzji B16 raczej pokazuje, ze zalezy mu na wzmocnieniu
                      KK, co samo
                      > w
                      > sobie nie jest zle, gdyby nie odbywalo sie to kosztem odchodzenia
                      od pozytywnyc
                      > h
                      > zmian w KK jakie nastapily za Pawla VI, JP1 i JP2,

                      to motu proprio nie jest zadnym odchodzeniem od pozytywnych zmian,
                      przesadzasz.

                      co do fanatyzmu, to czy B16
                      > nie chce wlasnie powrotu na lono Kosciola ekskomunikowanych
                      fanatykow?
                      Kogo masz na mysli? Jednosc KOsciola jest troska wszystich papiezy,
                      modlimy sie o to w kazdej mszy.

                      czy to
                      > nie jest sygnal od papieza, ze wszystkie nowosci w KK sie nie
                      sprawdzily,
                      > wracamy do starych dobrych metod z dawnych czasow? tzn szerzenie
                      ciemnoty i msz
                      > e
                      > po lacinie? koniec z gadkami o milosci, tolerancji i ekumenizmie,
                      teraz bedziem
                      > y
                      > lud ciemny straszyc pieklem i wiecznym potepieniem

                      uogolniasz i nie przedstawiasz merytorycznych argumentów. A piekło
                      niestety nie zamarzło.

                      > > Z twojej wypowiedzi wynika, że wyznajesz pogląd, że zawsze
                      wszystko
                      > > co nowe jest lepsze od starego, co pozwala Ci umniejszać wagę
                      > > tradycji. Nie zgadzam się z tym i historia chociażby XX wieku
                      zdaje
                      > > się utwierdzać mnie w tym przekonaniu.
                      >
                      > nowe trzeba umiejetnie polaczyc ze starym, nie mozna unikac zmian
                      i chowac sie
                      > pod parasolem tradycji,

                      troche zgoda, troche nie - to nie jest chowanie sie pod parasolem
                      tradycji.

                      chodzi o to, ze Kosciol od strony "humanistycznej" nigd
                      > y
                      > za dobry nie byl ;p

                      a skad ta ciekawa teza? Czlowiek jego zbawienie jest nieustajacym
                      przedmiotem zainteresowania Kosciola.

                      to sie zaczelo zmieniac w XX wieku, pod wplywem wielkich
                      > papiezy, ktorzy potrafili pokazac, ze najwazniejsze jest dobro
                      czlowieka i
                      > milosc do blizniego a nie konwenanse, tradycja i zwyczaje, czyli
                      forma, niestet
                      > y
                      > Kosciol od tego odchodzi, a male grupki radykalistow i fanatykow
                      poszerzaja
                      > wplywy, co mnie niezmiernie smuci...

                      Przeciwstawianie milosci blizniego tradycji, jako wartosci
                      wykluczajacych sie jest nieprawdziwe.

                      Pozdrawiam
                      • ciamej Re: Wielka czerwona kartka dla JP II od Benedykta 14.09.07, 16:16
                        > nie interesuja mnie pozory.
                        > wyobrażam sobie, że każdy może nauczyć się modlitw po łacinie i
                        > rozumieć je - więcej wiary w ludzkie mosliwości :-)
                        > kazania na Tridentinie z pewnoscia nie sa wyglaszane po łacinie.

                        moze, ale czy bedzie chcial? wg mnie mnoooostwo osob zadowoli sie sluchaniem
                        mszy w "tajemniczym, starozytnym" jezyku, i beda czuc z tego powodu jakas
                        niezdrowa ekstaze ;-)

                        > nie martwiłbym sie o to.

                        ja, widzac niektorych katolikow, ktorzy zupelnie nie potrafia oddzielic tradycji
                        od prawd wiary, martwie sie na powaznie i na prawde uwazam ze jest to *istotny*
                        problem, ktorego nie nalezy lekcewazyc, i ktorego nie mozna tolerowac

                        > A dlaczego nie pozwolic wiernym ktorzy chca tego uczestniczyc w
                        > Tridentinie co niedziela? Widzisz jakies, wedlug mnie,
                        > nieuzasadnione przeszkody.

                        obawiam sie, ze niektorym ludziom tak sie spodoba lacina (ktorej jednak sie nie
                        naucza), ze zaczna traktowac msze jako jakies misterne, magiczne zjawisko,
                        tantrowanie i zapomna o glownej idei odprawiania mszy

                        > to motu proprio nie jest zadnym odchodzeniem od pozytywnych zmian,
                        > przesadzasz.

                        chodzi mi o ogolny trend

                        > Kogo masz na mysli? Jednosc KOsciola jest troska wszystich papiezy,
                        > modlimy sie o to w kazdej mszy.

                        mam na mysli Lefebrystow, ktorzy np. ekumenizm uwazaja za "szkodliwa innowacje",
                        jednosc, jednoscia, ale na jakich zasadach? papiez robi gest w ich strone, dajac
                        im do zrozumienia "macie racje!", zaraz konczymy te cale gadki o wzajemnym
                        poszanowaniu religii, oglaszam ze mozna oficjalnie najezdzac na zydow,
                        protestantow, muzulmanow (jak ktos ma odwage;)

                        > uogolniasz i nie przedstawiasz merytorycznych argumentów. A piekło
                        > niestety nie zamarzło.

                        nie zamarzlo, bo go nigdy nie bylo? ;) jezeli jestes uczony w pismie, to pokaz
                        mi chocby jeden fragment mowiacy o piekle

                        > chodzi o to, ze Kosciol od strony "humanistycznej" nigd
                        > > y
                        > > za dobry nie byl ;p
                        >
                        > a skad ta ciekawa teza? Czlowiek jego zbawienie jest nieustajacym
                        > przedmiotem zainteresowania Kosciola.

                        skad? ano stad, ze Kosciol zawsze byl wielka instytucja, a w wielkich
                        instytucjach bardzo latwo m.in. o "biurokracje", koscielni czesto stronili od
                        ludzi, zamykali sie w swoich palacach, brzydzili sie ludem pospolitym, sa to
                        uogolnienia rzecz jasna, co nie zmienia faktu, ze oddaja ogolna tendencje, od
                        sredniowiecza, poprzez kolejne epoki, od sprzedawania odpustow, po zbieranie
                        dziesieciny i gromadzenie ogromnych majatkow, ksieza zawsze mieli wyjatkowy
                        status spoleczny i majatkowy, niejednokrotnie uwazali sie za lepszych, byli
                        kasta spoleczna, kontrolujaca porzadku, a nie altruistami poswiecajacymi sie dla
                        innych, idea, ze wszyscy ludzie sa rowni nie bez powodu bardziej kojarzy sie z
                        komunizmem niz z Kosciolem, choc *powinno* byc odwrotnie... tak naprawde dopiero
                        w ostatnich czasach Kosciol zwalil te caly tony hipokryzji, teraz wierni maja
                        wiecej do powiedzenia, duchowni podlegaja krytyce, nie sa juz swieymi krowami itp.

                        > Przeciwstawianie milosci blizniego tradycji, jako wartosci
                        > wykluczajacych sie jest nieprawdziwe.

                        nie chodzi o przeciwstawienie, tylko o... hmmm... powiedzmy wlasciwe priorytety,
                        tradycja to tylko forma i trzeba o tym pamietac, to tresc gra kluczowa role, a
                        forma musi sie temu podporzadkowac, jest niestety odwrotnie, słowa o
                        "wiarołomnych Żydach" (łac. perfidi) zostaly co prawda usuniete z mszalu,
                        pozostaly jednak inne, ktore odbiegaja od nauk Kosciola m.in. w kwestii
                        ekumenizmu, a ludzie tego sluchaja i w ten sposob cykl zostaje zamkniety, forma
                        wplywa na tresc, a nie odwrotnie, jak dla mnie to tragedia

                        pozdrawiam
                        • zbynek1968 Re: Wielka czerwona kartka dla JP II od Benedykta 15.09.07, 01:14
                          ciamej napisał:

                          [...}
                          > > Kogo masz na mysli? Jednosc KOsciola jest troska wszystich
                          papiezy,
                          > > modlimy sie o to w kazdej mszy.
                          >
                          > mam na mysli Lefebrystow, ktorzy np. ekumenizm uwazaja
                          za "szkodliwa innowacje"
                          > ,
                          > jednosc, jednoscia, ale na jakich zasadach? papiez robi gest w ich
                          strone, daja
                          > c
                          > im do zrozumienia "macie racje!", zaraz konczymy te cale gadki o
                          wzajemnym
                          > poszanowaniu religii, oglaszam ze mozna oficjalnie najezdzac na
                          zydow,
                          > protestantow, muzulmanow (jak ktos ma odwage;)

                          Ekumenizm bywa czasami zle pojmowany, sposob prowadzenia dialogu z
                          innymi religiami czesto polega (polegał) na gestach, ustepstawach
                          wylacznie ze strony Kosciola katolickiego - mowil o tym chociazby
                          ks. prof. W. Chrostowski odnoszac sie do dialogu z Zydami.
                          Zwolennicy liturgii trydenckiej nie moga byc utozsamiani z
                          lefebrystami. Poza tym podtrzymuje swoje twierdzenie, ze o
                          zjednoczenie Kosciola modlimy sie na kazdej mszy. Zdaję się, ze
                          uwolnienie Tridentiny zostalo dobrze przyjete przez Kosciol
                          prawoslawny, jako ruch w dobrym kierunku.

                          > > uogolniasz i nie przedstawiasz merytorycznych argumentów. A
                          piekło
                          > > niestety nie zamarzło.
                          >
                          > nie zamarzlo, bo go nigdy nie bylo? ;) jezeli jestes uczony w
                          pismie, to pokaz
                          > mi chocby jeden fragment mowiacy o piekle
                          Ot znak czasu - kiedyś uważało się, że większośc ludzi pójdzie do
                          piekla, teraz ludzie twierdzą, że piekło jest puste...
                          Uczony w Piśmie to nie jestem, ale Mt 25,31-46 to znaleźć potrafię.
                          Słowo "piekło" w Starym Testamencie występuje 31 razy...


                          > > chodzi o to, ze Kosciol od strony "humanistycznej" nigd
                          > > > y
                          > > > za dobry nie byl ;p
                          > >
                          > > a skad ta ciekawa teza? Czlowiek jego zbawienie jest
                          nieustajacym
                          > > przedmiotem zainteresowania Kosciola.
                          >
                          > skad? ano stad, ze Kosciol zawsze byl wielka instytucja, a w
                          wielkich
                          > instytucjach bardzo latwo m.in. o "biurokracje", koscielni czesto
                          stronili od
                          > ludzi, zamykali sie w swoich palacach, brzydzili sie ludem
                          pospolitym, sa to
                          > uogolnienia rzecz jasna, co nie zmienia faktu, ze oddaja ogolna
                          tendencje, od
                          > sredniowiecza, poprzez kolejne epoki, od sprzedawania odpustow, po
                          zbieranie
                          > dziesieciny i gromadzenie ogromnych majatkow, ksieza zawsze mieli
                          wyjatkowy
                          > status spoleczny i majatkowy, niejednokrotnie uwazali sie za
                          lepszych, byli
                          > kasta spoleczna, kontrolujaca porzadku, a nie altruistami
                          poswiecajacymi sie dl
                          > a
                          > innych, idea, ze wszyscy ludzie sa rowni nie bez powodu bardziej
                          kojarzy sie z
                          > komunizmem niz z Kosciolem, choc *powinno* byc odwrotnie... tak
                          naprawde dopier
                          > o
                          > w ostatnich czasach Kosciol zwalil te caly tony hipokryzji, teraz
                          wierni maja
                          > wiecej do powiedzenia, duchowni podlegaja krytyce, nie sa juz
                          swieymi krowami i
                          > tp.

                          bledy i grzechy popelniaja ludzie, a nie Kosciol. Zawsze i wszedzie
                          mozna znalezc ludzi nieprawych. Ale jest mnostwo swietych, ktorych
                          zyciorysy dowodza milosci Boga i blizniego.
                          Za bledy i grzechy Kosciola przepraszal juz JP II, ale to jak widac
                          wciaz nie wystarcza. Nie zauwazylem przyznania sie do win i
                          przeprosin ze strony innych religii.
                          Uwazam, tez, ze jest rozpowszechnianych (od czasow Oswiecenia i
                          Rewolucji Francuskiej chyba - daloby sie nawet uzasadnic dlaczego
                          rewolucjonistom na tym tak zalezalo) mnostwo klamstw dotyczacych
                          Kosciola.
                          Co do humanizmu - chrzescijanstwo od zawsze odrzucalo np.
                          niewolnictwo, to Kosciol, w odroznieniu od swieckich europejskich
                          wladcow, widzial w Indianach ludzi.
                          Uwazam tez, ze przykladanie dzisiejszego widzenia humanizmu (jakze
                          dalekiego od doskonalosci) do dawnych czasow jest nieporozumieniem.
                          Chrzescijanska dawna Europa do nie byla przeciez jakas barbarzynska
                          wyspa na tle humanistycznej reszty swiata.
                          Poglad, ze Kosciol to samo zlo i nie mamy mu nic do zawdzieczenia
                          moim zdaniem wylacznie o uprzedzeniach i zlej woli. Zeby nie bylo -
                          nie powiedzialem (jeszcze ;-) ), ze to twoj poglad.

                          > > Przeciwstawianie milosci blizniego tradycji, jako wartosci
                          > > wykluczajacych sie jest nieprawdziwe.
                          >
                          > nie chodzi o przeciwstawienie, tylko o... hmmm... powiedzmy
                          wlasciwe priorytety
                          > ,
                          > tradycja to tylko forma i trzeba o tym pamietac, to tresc gra
                          kluczowa role, a
                          > forma musi sie temu podporzadkowac,
                          forma ma znaczenie, pozwala np. wsluchac sie w tresc, poza tym
                          swiadczy o szacunku (lub jego braku) - stan przed swoim szefem,
                          babcia i mow bardzo madre rzeczy i drap sie jednoczesnie po...czym
                          chcesz ;-), ciekawe jak to odbierze Twoja babcia.

                          > "wiarołomnych Żydach" (łac. perfidi) zostaly co prawda usuniete z
                          mszalu,
                          > pozostaly jednak inne, ktore odbiegaja od nauk Kosciola m.in. w
                          kwestii
                          > ekumenizmu, a ludzie tego sluchaja i w ten sposob cykl zostaje
                          zamkniety, forma
                          > wplywa na tresc, a nie odwrotnie, jak dla mnie to tragedia

                          Tridentina nie moze byc niezgodna z nauczaniem Kosciola. Ekumenizm
                          jest trendem Kosciola, wynikajacym z aggiornamento, ale czesto jest
                          zle interpretowany jako "pochlebianie" i ustepowaniu
                          przedstawicielom innym wyznan. Zauwaza sie ze dialog ekumieniczny
                          prowadzi wlasnie w slepą uliczkę. Niektorzy mowia, ze mszal NOM jest
                          tak skonstruiwany, ze msza wedlug niego odprawiona nie rozni sie
                          niemal od nabozenstwa protestanckiego. Zeby nie urazic protestantow
                          opuszcza sie np. odwolanie do swietych, zeby nie urazic Zydow - nie
                          ma modlitwy za wiarołomnych Żydów. Czy znasz jakiegos gesty ze
                          strony protestantow? Czytalem gdzies teksty talmudyczne dotyczace
                          stosunku Zydów do Jezusa i chrześcijan, jeśli to było poprawne
                          tłumaczenie Talmudu to teksty były szokujące, w zasadzie w mojej
                          ocenie wykluczające jakikolwiek dialog. Jeśli dialog nie miałby
                          polegać na wspólnym poszukiwaniu prawdy, a jedynie na ustępstwach z
                          jednej strony to nie ma on sensu.
                          • ciamej Re: Wielka czerwona kartka dla JP II od Benedykta 15.09.07, 05:10
                            > Ekumenizm bywa czasami zle pojmowany, sposob prowadzenia dialogu z
                            > innymi religiami czesto polega (polegał) na gestach, ustepstawach
                            > wylacznie ze strony Kosciola katolickiego - mowil o tym chociazby
                            > ks. prof. W. Chrostowski odnoszac sie do dialogu z Zydami.
                            > Zwolennicy liturgii trydenckiej nie moga byc utozsamiani z
                            > lefebrystami. Poza tym podtrzymuje swoje twierdzenie, ze o
                            > zjednoczenie Kosciola modlimy sie na kazdej mszy. Zdaję się, ze
                            > uwolnienie Tridentiny zostalo dobrze przyjete przez Kosciol
                            > prawoslawny, jako ruch w dobrym kierunku.

                            to, że nie ma ustępstw z drugiej strony to czy to znaczy, że należy obniżać
                            własny poziom? to że fundamentaliści islamscy mordują chrześcijan znaczy, że
                            chrześcijanie mają robić to samo? albo mają uważać muzułmanów za podludzi? ja
                            bym chciał żeby moja religia, albo co najmniej religia mojego kręgu kulturowego
                            była po prostu fair, żeby się wzniosła ponad poziom podziałów, żeby niskie
                            zagrywki ze strony innych religii do niej wcale nie docierały, a nie takie ząb
                            za ząb, żydzi źle o nas mówią, to my o nich też nic dobrego nie powiemy, ja
                            lubię jak ludzie dostrzegają w innych to co najlepsze, a nie to co najgorsze

                            > Ot znak czasu - kiedyś uważało się, że większośc ludzi pójdzie do
                            > piekla, teraz ludzie twierdzą, że piekło jest puste...
                            > Uczony w Piśmie to nie jestem, ale Mt 25,31-46 to znaleźć potrafię.
                            > Słowo "piekło" w Starym Testamencie występuje 31 razy...

                            a to dziwne! :) zazwyczaj nie powtarzam jakichś niesprawdzonych dziwnych mitów
                            rodem z kodu L. więc tym bardziej jestem niezmiernie zdziwiony, byłem całkiem
                            pewien, że piekło jest koncepcją wytworzoną przez KK w późniejszych wiekach,
                            czego to się człowiek nie nauczy :)

                            > bledy i grzechy popelniaja ludzie, a nie Kosciol. Zawsze i wszedzie
                            > mozna znalezc ludzi nieprawych. Ale jest mnostwo swietych, ktorych
                            > zyciorysy dowodza milosci Boga i blizniego.

                            ale Kościół to ludzie, tak mnie uczono na religii przynajmniej, pamiętam nawet
                            jak raz w podstawówce na kartkówce było pytanie na 6, narysuj Kościół i jak ktoś
                            narysował budynek to miał źle, a jak tłum ludzi to dobrze, więc jak mówię
                            Kościół to mam na myśli sumę po wszystkich ludziach mających wpływ na KK (trochę
                            matematyką zajechało;)

                            > Za bledy i grzechy Kosciola przepraszal juz JP II, ale to jak widac
                            > wciaz nie wystarcza. Nie zauwazylem przyznania sie do win i
                            > przeprosin ze strony innych religii.

                            dotarło, dotarło i jak dla mnie jest to jedno z największych osiągnięć KK wszech
                            czasów, poza tym nie chodzi o religię, ale o instytucję, jak może przeprosić
                            protestantyzm za zbrodnie na katolikach? co najwyżej Kościół Anglikański może (i
                            powinien), muzułmanie są mocno "porozrzucani" w wielu różnych odłamach, tak samo
                            Buddyzm (chociaż akurat nie sądzę by buddyści mieli za co przepraszać
                            katolików), Dalaj Lama nie jest przywódcą wszystkich buddystów, inaczej by
                            wyglądała sprawa jakby była jedna organizacja reprezentująca całą religię, lub
                            cały jej odłam

                            > Uwazam, tez, ze jest rozpowszechnianych (od czasow Oswiecenia i
                            > Rewolucji Francuskiej chyba - daloby sie nawet uzasadnic dlaczego
                            > rewolucjonistom na tym tak zalezalo) mnostwo klamstw dotyczacych
                            > Kosciola.

                            są kłamstwa,
                            są przesadzone opinie,
                            ale są też i prawdziwe fakty, które są wielce nieprzyjemne dla KK

                            > Co do humanizmu - chrzescijanstwo od zawsze odrzucalo np.
                            > niewolnictwo, to Kosciol, w odroznieniu od swieckich europejskich
                            > wladcow, widzial w Indianach ludzi.

                            niby tak, ale trochę nie do końca, np z paleniem czarownic to faktycznie Kościół
                            nie skazywał na śmierć za czary, gdy ktoś się przyznał w czasie przesłuchania do
                            czarów (zazwyczaj pod wpływem tortur), to Kościół jako ten wielkoduszny wybaczał
                            to i "puszczał wolno" delikwenta, w cudzysłowie bo tak naprawdę przekazywał go
                            dalej władzom świeckim, a te zgodnie z obowiązującym prawem państwowym skazywały
                            go na śmierć, Kościół nie lubił sobie brudzić rąk, to jest bardzo wyrazisty
                            przykład hipokryzji i cynizmu KK, już wolałbym jakby Kościół samemu palił na
                            stosie tych nieszczęśników, niż te ciągłe zasłanianie się, że "co złego to nie
                            my", my jesteśmy strasznie humanistyczni wybaczamy itp. zabijać nie wolno, ale
                            kara śmierci? a jakże, jak takie jest prawo to my nic nie możemy zrobić! tak
                            samo z Indianami, niby widzi w nich ludzi, ale uszanować ich kultury to nie,
                            zburzyć, spalić, wytrzebić, tak naprawdę uważali ich za prymitywnych podludzi,
                            którzy mogą stać się ludźmi, jak się KK za nich weźmie, albo się cholera ma
                            jakieś wartości, albo się ich nie ma, jak się je ma to trzeba być konsekwentnym

                            > Uwazam tez, ze przykladanie dzisiejszego widzenia humanizmu (jakze
                            > dalekiego od doskonalosci) do dawnych czasow jest nieporozumieniem.
                            > Chrzescijanska dawna Europa do nie byla przeciez jakas barbarzynska
                            > wyspa na tle humanistycznej reszty swiata.

                            tu się trochę zgodzę, ale znowu KK to organizacja, która przedstawia siebie
                            samego jako posłańca miłości i dobroci, jest przekonana o swoim nadnaturalnym,
                            boskim pochodzeniu, trzeba od niej wymagać więcej, nie można tolerować "zwykłych
                            ludzkich błędów", bo przecież jest to niby Mistyczne Ciało Chrystusa no nie? a
                            za błędy trzeba płacić, przeproszenie to dopiero początek i absolutne minimum,
                            najważniejsze jest postanowienie poprawy i z tego należy rozliczać

                            > Poglad, ze Kosciol to samo zlo i nie mamy mu nic do zawdzieczenia
                            > moim zdaniem wylacznie o uprzedzeniach i zlej woli. Zeby nie bylo -
                            > nie powiedzialem (jeszcze ;-) ), ze to twoj poglad.

                            bo nie jest to mój pogląd ;) wyżej napisałem, że trzeba od Kościoła wymagać
                            wyższych standardów, dlatego nie można tolerować żadnego zła w Kościele, w
                            postawie, w działaniach KK nie może być niczego złego, nie może być takiego
                            przyzwolenia, KK musi być nieskazitelny, jeżeli jest cokolwiek złego, to należy
                            traktować KK jakby był samym złem ;] jak ktoś ładnie na forum dzisiaj podał
                            cytat z tym mieczem, trzeba się bezwzględnie rozprawiać ze złem, a należy zacząć
                            od własnego podwórka

                            > forma ma znaczenie, pozwala np. wsluchac sie w tresc, poza tym
                            > swiadczy o szacunku (lub jego braku) - stan przed swoim szefem,
                            > babcia i mow bardzo madre rzeczy i drap sie jednoczesnie po...czym
                            > chcesz ;-), ciekawe jak to odbierze Twoja babcia.

                            ja wolę powiedzieć mądrze i szczerze jednocześnie drapiąc się po... głowie ;>
                            niż powiedzieć głupio, pięknie się uśmiechając i robiąc minę niewiniątka,
                            najpierw treść, potem forma

                            > Tridentina nie moze byc niezgodna z nauczaniem Kosciola. Ekumenizm
                            > jest trendem Kosciola, wynikajacym z aggiornamento, ale czesto jest
                            > zle interpretowany jako "pochlebianie" i ustepowaniu
                            > przedstawicielom innym wyznan. Zauwaza sie ze dialog ekumieniczny
                            > prowadzi wlasnie w slepą uliczkę. Niektorzy mowia, ze mszal NOM jest
                            > tak skonstruiwany, ze msza wedlug niego odprawiona nie rozni sie
                            > niemal od nabozenstwa protestanckiego. Zeby nie urazic protestantow
                            > opuszcza sie np. odwolanie do swietych, zeby nie urazic Zydow - nie
                            > ma modlitwy za wiarołomnych Żydów. Czy znasz jakiegos gesty ze
                            > strony protestantow? Czytalem gdzies teksty talmudyczne dotyczace
                            > stosunku Zydów do Jezusa i chrześcijan, jeśli to było poprawne
                            > tłumaczenie Talmudu to teksty były szokujące, w zasadzie w mojej
                            > ocenie wykluczające jakikolwiek dialog. Jeśli dialog nie miałby
                            > polegać na wspólnym poszukiwaniu prawdy, a jedynie na ustępstwach z
                            > jednej strony to nie ma on sensu.

                            o tym pisałem już wyżej
                            skomentuje tylko dokładniej to:
                            > opuszcza sie np. odwolanie do swietych, zeby nie urazic Zydow - nie
                            > ma modlitwy za wiarołomnych Żydów.
                            pierwsze jest bez sensu, co im do tego czy mamy świętych czy nie, drugie
                            słuszne, d
                          • m_q Mała poprawka czyli o tłumaczeniu Mszału 15.09.07, 09:40
                            > Poza tym podtrzymuje swoje twierdzenie, ze o
                            > zjednoczenie Kosciola modlimy sie na kazdej mszy.

                            W Mszale rzymskim (zarówno "starym" jak i nowym") stoi jak byk: "et coadunare
                            digneris" co znaczy "i umacniaj w jedności".

                            Niestety, jakiś nadgorliwy ekumaniak przetłumaczył to na
                            "i doprowadź do pełnej jedności", co na wielu Mszach jest wypowiadane z akcentem
                            na _pełnej_.

                            A przecież w Credo wyznajemy wiarę w JEDEN Kościół.

                            Ale i tak mamy w Polsce dobrze (co jest zasługa Sługi Bożego Stefana kardynała
                            Wyszyńskiego), bo w Mszale np. po angielsku w słowach Konsekracji "po multis"
                            przetłumaczono na "for all" - dopiero teraz papież zaczyna porządkować te nadużycia.

                            I to jest główny argument za łaciną (czyli językiem martwym, który sie nie
                            zmienia) w liturgii - żaden ekumaniak nie zafałszuje tekstu a inny ekumaniak
                            (lub ktoś niekompetentny) mu tego nie zatwierdzi.
            • canisparvus Re: Wielka czerwona kartka dla JP II od Benedykta 14.09.07, 10:47
              Dwie rzeczy. Nieomylność papieża dotyczy prawd wiary. Kwestia
              sposobu odprawiania mszy nie jest prawdą wiary.

              Druga sprawa. Dzisiaj mało który ksiądz zna łacinę na tyle, żeby mu
              sprawiało przyjemność odprawiania mszy łacińskiej. To raczej ci
              lepiej wykształceni będą mieli taką propozycję, z której wierni
              mogą - lub nie - skorzystać. Lepsze wykształcenie jest zwykle
              skorelowane (choć nie zawsze musi być) z szerszymi horyzontami, więc
              zapewne nie masz racji. Myślę, że takie msze będą raczej tylko w
              nielicznych kościołach w miastach, w których kościołów jest co
              najmniej kilka.

              I jeszcze jedno. Z tonu Twojej wypowiedzi, z doboru słów, wnoszę, że
              Ty raczej nie chodzisz na msze, obojętnie, po łacinie, po polsku czy
              w jakimkolwiek innym języku. A może za komuny chodziłeś służbowo i
              łacina byłaby dla Ciebie utrudnieniem?

              Słyszałem kiedyś opowieść dziennikarza, chyba austriackiego, który
              miał się zorientować, jak wygląda sytuacja Kościoła katolickiego w
              Chinach. Nie znając miejscowego języka nie chciał ryzykować zbyt
              otwartego indagowania Chińczyków. Korzystając z przedwojennego planu
              Pekinu znalazł w końcu kościół. Zaczepił księdza, ale ksiądz nie
              umiał rozmawiać ani po angielsku, ani po francusku, ani po
              niemiecku, ani po włosku. W końcu zaczęli rozmawiać po łacinie.
              Ksiądz nie przyznał się do łączności z Rzymem (grozi za to surowa
              kara), ale dziennikarz w mszy odprawianej po łacinie wychwycił
              modlitwę za papieża. Okazuje się, że znajomość łaciny czasem pomaga.
              A zapewne miejscowy bezpieczniak niczego nie zrozumiał.
    • mortenpl Papież przywraca mszę łacińską 14.09.07, 08:17
      Uwaga co do samej treści artykułu - msze odprawiane po łacinie były odprawiane i
      po soborze. Teraz chodzi o to, że będzie można odprawiać msze w obrządku
      przedsoborowym.
      • fletniapana Ale skąd redaktor ma to wiedzieć 14.09.07, 08:26
        Prawdopodobnie większość osób (katolików) przed 50-rokiem życia nigdy nie
        uczestniczyła w mysz trydenckiej (przedsoborowej). Nie jestem specjalistą ale
        msza trydencka zdecydowanie różni się (co do formy) od mszy posoborowej
        (obojętnie w jakim języku). W Krakowie można uczestniczyć codziennie (na Wawelu
        8:00) lub w niedzielę (Bonifratrzy o 13:15). U Bonifratrów są książeczki z
        tłumaczeniem. Warto, choćby tylko po to by poznać tradycję.
      • canisparvus Msza łacińska była po Soborze 14.09.07, 09:06
        W roku 1977 byłem na mszy w bułgarskim Burgas. Msza była po łacinie,
        a czytania po polsku, czesku i niemiecku.

        Wiele lat u dominikanów w Poznaniu była msza łacińska o 11. Jako
        miłośnik kultury antycznej bardzo się cieszę z dowartościowania mszy
        łacińskiej. W większych miastach powinna być co najmniej jedna taka
        msza w każdą niedzielę. Zwłaszcza dla cudzoziemców jest to widomy
        znak, że trafili do kościoła katolickiego i mogą uczestniczyć w
        czymś sobie znanym. Msza w języku miejscowym jest dla nich
        właśnie "chińszczyzną".

        Marcel Lefebvre nie był kardynałem !

        Podobno Gazeta Wyborcza ma specjalistów od Kościoła katolickiego?
        Pewnie takich, jak TVP - jej korespondenci popisywali się np. takimi
        kwiatkami, jak kościół Świętej Marii (Berlin) lub kościół Świętego
        Serca (Paryż, Bruksela), a pewna prezenterka, mistrz mowy polskiej,
        powiedziała, że papież odmówił modlitwę Regina Coeli czytając "ko-
        eli".
        • lukask73 Re: Msza łacińska była po Soborze 14.09.07, 09:55
          > papież odmówił modlitwę Regina Coeli czytając "koeli".

          Jako miłośnik kultury antycznej wiesz pewnie, że jedna ze szkół
          wymowy łacińskiej stoi na stanowisku, że każde "C" wymawia się
          jak "K" (przemawiają za tym pozostałości w językach ludów podbitych
          niegdyś przez Rzymian, np. niem. Kaiser).

          Zatem pani prezenterka aż tak mocno się nie pomyliła.
          • canisparvus Wymowa konsekwentna 14.09.07, 10:22
            Zacznijmy od tego, że w polskiej tradycji wymowy łacińskiej,
            wywodzącej się (niebezpośrednio, oczywiście) z tradycji
            późnołacińskiej, z okresu rozpowszechnienia Wulgaty, wymawia
            się "celi". Preferowana w Kościele wymowa włoska wymaga
            czytania "czeli" i współcześnie tylko takie lekcje są dopuszczalne.

            Natomiast jeżeliby ktoś chciał zaszpanować wymową z czasów
            klasycznych, powinien dyftong oe wymówić "oi" lub może raczej "oj",
            więc konsekwentnie byłoby "kojli". W uszach współczesnego łacinnika
            brzmiałoby to jednak trochę dziwnie i nie bardzo byłoby wiadomo, o
            co chodzi.
    • full_color Martwy jezyk dla martwego kosciola........ 14.09.07, 08:27
      • fletniapana Dałeś im popalić 14.09.07, 08:32
        Poszło im w pięty
    • vatseq Czego spodziewaliście się po inkwizytorze? 14.09.07, 08:33
      Święta Inkwizycja została w końcu XX wieku przekształcona w Kongregację ds
      Wiary. Na jej czele stanął Ratzinger. Spodziewaliście się, że będzie
      postępowcem, czy konserwatystą?? :-P
      • billy.the.kid Re: Czego spodziewaliście się po inkwizytorze? 14.09.07, 08:55
        dla mohairków i 90 proc wiernych-żadna różnica- i tak nie wiedZą o
        co biega w całym ty zabobonie.odprawia swiety człowiek-tylko to się
        liczy.
    • wallace5 Cóż ks. bp. Pieronek wygaduje? 14.09.07, 09:20
      A tu jest ciekawy komentarz do sprawy:

      www.infopatria.pl/art.php?art=710
      • m_q Ks. bp. Pieronek po prostu mija się z prawdą... 14.09.07, 09:45
        Msze "po staremu" chce odprawiać wielu młodych księży, którzy do tej pory byli
        tłamszeni przez swoich przełożonych - teraz maja szanse wyjść z ukrycia.

        Na szczęści "zaklinanie rzeczywistości" przez ks. bpa Pieronka pozostaje dalekie
        od prawdy - na Mszach "po staremu" jest coraz więcej ludzi - w Krakowie po
        relokacji do większego kościoła - stary już pękał w szwach - ilość wiernych w
        ciągu roku wzrosła z 60 do ponad 150 (pomimo mniej dogodnej godziny) a większość
        wiernych nie przekroczyła czterdziestki.

        Do tego trzeba by doliczyć jeszcze "trzódkę" FSSPX z kaplicy przy Kątowej.

        Na "nowych" Mszach po łacinie w krakowskiej katedrze bywa ponad 20 osób co
        niedziela, a poza tym są jeszcze "nowe" Msze łacińskie na Rakowicach, w
        Mariackim i na Skałce (choć tam z aktywnym uczestnictwem wiernych gorzej niż na
        tridentinie a część uczestników ożywia się tylko na "przybicie piątki").
        Oczywiście nie przeszkadzało to bpowi Pieronkowi zaraz po ogłoszeniu "Summorum
        pontificum" twierdzić, że "nie ma zapotrzebowania" i że uczestniczących na
        palcach jednej ręki jest w stanie policzyć (co dowodzi wyższości bpa Pieronka
        nad "Johnym 11 palców" z reklamy
        sieci Heyah).
    • m_q Prawdziwe informacje o Mszy trydenckiej na stronie 14.09.07, 09:27
      faq.tridentina.net/index.php?title=Strona_g%C5%82%C3%B3wna
      Dziennikarce z GieWu jak zwykle nie chciało sie odrobić lekcji i po komentarz
      pobiegła do biskupa "20 palców u jednej ręki" (
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=65519337&a=65600549 ) Pieronka.
      Dobrze że nie pobiegła do abpa Gocłowskiego który odmówił zgody na "starą" Msze
      w swojej diecezji za to poprowadził uroczysty pogrzeb gangstera zabitego w burdelu.

      Reakcję modernistycznych biskupów polskich na "Summorum pontificum" można
      poczytać tu:
      breviarium.blogspot.com/2007/09/motu-proprio-czyli-gwatu-rety-co-si.html
      Na szczęście motu proprio jest bardzo precyzyjne i moderna może sobie szczekać a
      Kościół jedzie dalej.

      Dziękujemy Ci Ojcze Święty!
    • pws3 Papież przywraca mszę łacińską: to język zaborcy 14.09.07, 10:22
      Rzymianie byli zaborcami Izraela. W Ewangeliach właściwie nie wspomina się o
      obecności Rzymian w codziennym życiu mieszkańców Izraela. Dlaczego? Jezus mówił
      po aramejsku. Dlaczego wygrała łacińska liturgia? rzym nie był pierwszym
      państwem, które uznało chrześcijaństwo za państwową religie. Pytania i fakty są,
      moim zdaniem znakiem politycznych przyczyn łaciny, jako języka chrześcijańskiej
      liturgii.
      To właśnie łacina sprawia, że obecnie Kościół wyobcowuje się od społeczeństw.
      Ilu ludzi na świecie zna łacinę? W czasie, gdy "Rzym panował nad całym
      cywilizowanym światem" łacina była znacznie bardziej zrozumiałym językiem niż
      obecnie. Kto w Kościele prowadzi prace nad aktualnością łacińskich zapisów liturgii?
      Jeżeli prof. językoznawca Józef Wierzchowski wykazał zmiany w łacinie pod
      wpływem tłumaczenia na j. polski zwrotu moc abo siła, to warto przeanalizować,
      gdzie jeszcze w łacinie nastąpiły trwałe zmiany.
      uważam, że liturgia w narodowych językach była trwałą, Jezusową, zdobyczą Soboru
      watykańskiego II. Jezus mówił (po aramejsku) idźcie i nauczajcie wszystkie
      narody. Czy wskazał On łacinę jako język tej nauki?
      • ejkuraczek Re: Papież przywraca mszę łacińską: to język zabo 14.09.07, 10:52
        pws3 napisał:

        > Rzymianie byli zaborcami Izraela. W Ewangeliach właściwie nie
        wspomina się o
        > obecności Rzymian w codziennym życiu mieszkańców Izraela. Dlaczego?

        Nie wiem dlaczego piszesz takie bzdury.Pewnie dlatego,ze jak
        wiekszosc tutaj piszacych nigdy Ewangelii nie czytałes za to karmisz
        się propaganda.


        Jezus mówił (po aramejsku) idźcie i nauczajcie wszystkie
        > narody. Czy wskazał On łacinę jako język tej nauki?

        Nie wskazał, zwłaszcza,ze mówił równiez po grecku. Za to wskazał
        swoich nastepców i dał im prawo o decydowaniu o takich rzeczach.
        • funix Re: Papież przywraca mszę łacińską: to język zabo 15.09.07, 00:33
          ejkuraczek napisała:

          > pws3 napisał:
          >
          > > Rzymianie byli zaborcami Izraela. W Ewangeliach właściwie nie
          > wspomina się o
          > > obecności Rzymian w codziennym życiu mieszkańców Izraela. Dlaczego?
          >
          > Nie wiem dlaczego piszesz takie bzdury.Pewnie dlatego,ze jak
          > wiekszosc tutaj piszacych nigdy Ewangelii nie czytałes za to karmisz
          > się propaganda.
          >

          Uwaga pws3 jest wprawdzie nieprecyzyjna, ale pytanie jest merytorycznie słuszne
          ( i jest na nie prosta odpowiedź ;), więc co Cię tak podnieca?
          Masz coś na ten temat do powiedzenia? Poza tym, że ci, którzy myślą inaczej niż
          Ty, piszą bzdury ;)
          Ja, np. mógłbym stwierdzić, że pisanie bzdur to ewidentnie Twoja specjalność, i
          że to właśnie Ty jesteś przykładem ofiary propagandy chrześcijańskiej! (ale
          przez grzeczność tego nie uczynię;))


          > Jezus mówił (po aramejsku) idźcie i nauczajcie wszystkie
          > > narody. Czy wskazał On łacinę jako język tej nauki?
          >
          > Nie wskazał, zwłaszcza,ze mówił równiez po grecku.

          A to ciekawostka!! Wszyscy bibliści (np. Świderkówna) twierdzą zgodnie, że
          Jezus mówił po aramejsku, jego wypowiedzi zostały przetłumaczone na grekę i brak
          jakichkolwiek przesłanek, by przypuszczać, że on sam mówił po grecku. Ale
          Ejkuraczek wie lepiej!! Brawo! (no chyba, że są to bzdury będące wynikiem
          karmienia się propagandą, ale taka myśl nie przychodzi nam nawet do głowy..;)


          >Za to wskazał
          > swoich nastepców i dał im prawo o decydowaniu o takich rzeczach.

          Jaaasne! I dlatego np. wymyślając inkwizycję, wojny krzyżowe, nawracanie (?)
          Słowian i Indian mieczem papieże też mieli czyste sumienie, bo Jezus „dał im
          prawo o decydowaniu o takich rzeczach”.

          PS
          Po „Słowniku wyrazów obcych” spraw sobie jeszcze „Słownik poprawnej polszczyzny” ;)
      • canisparvus Re: Papież przywraca mszę łacińską: to język zabo 14.09.07, 11:32
        pws3 napisał:

        > Dlaczego wygrała łacińska liturgia? rzym nie był pierwszym
        > państwem, które uznało chrześcijaństwo za państwową religie.
        Pytania i fakty są
        > ,
        > moim zdaniem znakiem politycznych przyczyn łaciny, jako języka
        chrześcijańskiej
        > liturgii.

        Pierwszym państwem, które uznało chrześcijaństwo za religię
        państwową była Armenia w roku 301. Czy proponujesz Waść, żebyśmy
        mieli mszę w języku staroormiańskim? Rzym był drugi, ale o tym, że
        łacina była językiem zachodniego chrześcijaństwa zadecydowała
        historia.

        > To właśnie łacina sprawia, że obecnie Kościół wyobcowuje się od
        społeczeństw.
        > Ilu ludzi na świecie zna łacinę?

        Widzę, że Kolega ma najświeższe informacje sprzed 60 lat. A może
        100? Zresztą niewielu ludziom wtedy to przeszkadzało.

        W tej chwili łacina jest obecna w Kościele katolickim w ilości
        śladowej. Jeżeli tu i ówdzie Kościół ma kłopoty, to na pewno nie
        przez łacinę.

        Swoją drogą, chętnie bym się dowiedział, ilu ludzi na świecie zna
        łacinę.

    • toja3003 Ale mi „wielka reforma”. W praktyce i tak się w wi 14.09.07, 10:24
      Ale mi „wielka reforma”. W praktyce i tak się w większości parafii
      nic nie zmieni a że gdzieś ktoś będzie odprawiał mszę w innym
      języku? Przecież i dziś np. w Polsce są kościoły odprawiające msze w
      innych językach, np. po niemiecku, w czym problem. W tym, że ksiądz
      stoi przodem czy bokiem? Przecież to są drobiazgi formalne więc o
      czym tu dyskutować.
    • jurwal Papież przywraca mszę łacińską 14.09.07, 11:03
      Nowa reklama kościoła. Nic poza tym.
    • mmujer Kościół Katolicki jest "Powszechny" 14.09.07, 11:12

      Jezeli Kościół Katolicki ma by powszechny to powinien się modlic w
      jednym języku niezaleznie jakim językiem na codzień posługuja się
      jego wierni.
      • plorg Re: Kościół Katolicki jest "Powszechny" 14.09.07, 11:26
        > Jezeli Kościół Katolicki ma by powszechny to powinien się modlic w
        > jednym języku niezaleznie jakim językiem na codzień posługuja się
        > jego wierni.
        ----------------------------------
        No prosze, a ja myslalem, ze powszechnosc przejawia sie wlasnie w
        dopasowaniu do kazdej jednostki. Powszechny - czyli dla kazdego.
        Poslugiwanie sie martwym jezykiem znanym przez nielicznych to raczej
        znamie eksluzywnosci, niz powszechnosci.
        • m_q Re: Kościół Katolicki jest "Powszechny" 14.09.07, 11:30
          > > Jezeli Kościół Katolicki ma by powszechny to powinien się modlic
          > > wjednym języku niezaleznie jakim językiem na codzień posługuja
          > > się jego wierni.
          > ----------------------------------
          > No prosze, a ja myslalem, ze powszechnosc przejawia sie wlasnie w
          > dopasowaniu do kazdej jednostki. Powszechny - czyli dla kazdego.
          > Poslugiwanie sie martwym jezykiem znanym przez nielicznych to
          > raczej znamie eksluzywnosci, niz powszechnosci.

          Akurat w "powszechności" Kościoła nie o to chodzi.
          Kościół jest "powszechny", ponieważ głosi on całość prawd wiary, rozdziela
          wszystkie środki zbawienia jakie posiada i posłany jest do wszystkich narodów.
          A poza Kościołem nie ma zbawienia.
          • mmujer Re: Kościół Katolicki jest "Powszechny" 14.09.07, 13:03
            m_q napisał:

            > Akurat w "powszechności" Kościoła nie o to chodzi.
            > Kościół jest "powszechny", ponieważ głosi on całość prawd wiary,
            rozdziela
            > wszystkie środki zbawienia jakie posiada i posłany jest do
            wszystkich narodów.
            > A poza Kościołem nie ma zbawienia.

            Ale "Pater Noster" i inne modlitwy liturgiczne we wszystkich
            kościołach na świecie brzmiały by tak samo dla wszystkich, bez
            względu na narodowośc. Wspólnota powinna mówic jednym językiem
            przynajmniej w liturgji.

            • m_q Re: Kościół Katolicki jest "Powszechny" 14.09.07, 13:12
              mmujer napisał:
              > Ale "Pater Noster" i inne modlitwy liturgiczne we wszystkich
              > kościołach na świecie brzmiały by tak samo dla wszystkich, bez
              > względu na narodowośc. Wspólnota powinna mówic jednym językiem
              > przynajmniej w liturgji.
              >

              Pełna zgoda. Byłby to piękny wyraz powszechności i jedności Kościoła.
              Czepiam się tylko gwoli ścisłości.
              • mojboze Re: Kościół Katolicki jest "Powszechny" 14.09.07, 14:01
                Tak na koniec, według mnie jesteś księdzem, który nie umiał nic
                sensownego, więc poszedł do seminarium. Tak brzmisz, choć moze sie
                mylę. Powinienes się teraz modlić za swoje grzechy, i za moje, a nie
                siedzieć na forum, sługo boży.
                • m_q Re: Kościół Katolicki jest "Powszechny" 14.09.07, 15:46
                  mojboze napisała:

                  > Tak na koniec, według mnie jesteś księdzem, który nie umiał nic
                  > sensownego, więc poszedł do seminarium.

                  Pudło! Jestem świeckim z liczną rodziną pracującym na swoim.
                  A różnica jest taka,że w przeciwieństwie do stada
                  krzyczącego "DżejPiTu łi low ju" poznałem doktrynę Kościoła którego
                  wiarę wyznaję i wiem, co jest zawarte w Credo.

                  • mojboze Re: Kościół Katolicki jest "Powszechny" 14.09.07, 16:55
                    Studiowałam na Akademii Teologii Katolickiej. Moi profesorowie
                    dzielili się na tych o ciasnych rozumkach i rozbieganych oczkach i
                    tych naprawdę mardych i dobrych. Ci pierwsi gadali o credo,
                    literugii i mękach piekelnych, ci drudzy (też prof, od biblistyki,
                    znający 11 jezyków obcych, w tym 6 starożytnych) powiedział, że w
                    ewangelię trzeba wierzyć, bo nie jest wiarygodna- 4 ewangelie są
                    sprzeczne ze sobą i pisane z opowieści ludzi żyjacych 100 lat po
                    Chrystusie. Wybacz, ale twój brak poszanowania dla innych,
                    złośliwość i ewidentne braki w wiedzy (to wykazałeś pisząc o
                    Neokatechumenacie, wspólnocie parafialnej oraz ewangeliach
                    gnostyckich)wskazuje, ze ciasny jest twój umysł jak ksiedza z
                    uciekającymi oczkami, katechety, który nie miał pomysłu na życie,
                    albo byłego seminarzysty, który płodzi dzieci jak królik.
                    I przepraszam za złośliwości, które sama prawię, ale już wiesz, ze
                    nic mnie tak denerwuje jak ktoś, kto swoje chore ambicje i
                    frustracje próbuje mieszać do spraw wiary.
                    Współczuję rodzinie, pomodlę sie za nich :)
                    • m_q Jestem pod wrażeniem... 14.09.07, 17:17
                      mojboze napisała:

                      > Studiowałam na Akademii Teologii Katolickiej. Moi profesorowie
                      > dzielili się na tych o ciasnych rozumkach i rozbieganych oczkach i
                      > tych naprawdę mardych i dobrych. Ci pierwsi gadali o credo,
                      > literugii i mękach piekelnych, ci drudzy (też prof, od biblistyki,
                      > znający 11 jezyków obcych, w tym 6 starożytnych) powiedział, że w
                      > ewangelię trzeba wierzyć, bo nie jest wiarygodna- 4 ewangelie są
                      > sprzeczne ze sobą i pisane z opowieści ludzi żyjacych 100 lat po
                      > Chrystusie. Wybacz, ale twój brak poszanowania dla innych,
                      > złośliwość i ewidentne braki w wiedzy (to wykazałeś pisząc o
                      > Neokatechumenacie, wspólnocie parafialnej oraz ewangeliach
                      > gnostyckich)wskazuje, ze ciasny jest twój umysł jak ksiedza z
                      > uciekającymi oczkami, katechety, który nie miał pomysłu na życie,
                      > albo byłego seminarzysty, który płodzi dzieci jak królik.
                      > I przepraszam za złośliwości, które sama prawię, ale już wiesz, ze
                      > nic mnie tak denerwuje jak ktoś, kto swoje chore ambicje i
                      > frustracje próbuje mieszać do spraw wiary.
                      > Współczuję rodzinie, pomodlę sie za nich :)


                      Ile miłości,życzliwości i szacunku dla bliźnich jest w Twoim
                      poście.Jestem pod wrażeniem.

                      Ciekawi mnie też, że przywoływanie nauczania Magisterium Kościoła
                      nazywasz "frustracją". I to w momencie, kiedy okazało się,że
                      Twój "autorytet studentki teologii" sypie się w drzazgi?

                      Czy to Twój wykładowca kazał też wierzyć w "ewangelię Marii
                      Magdaleny"?

                      I czy to przypadkiem nie Ty zaczęłaś od wyładowywania frustracji z
                      faktu że papież przywrócił liturgii wywodzącej się z czasów
                      pierwszych chrzescijan należne jej miejsce?

          • plorg Re: Kościół Katolicki jest "Powszechny" 14.09.07, 15:00
            > Akurat w "powszechności" Kościoła nie o to chodzi.
            > Kościół jest "powszechny", ponieważ głosi on całość prawd wiary,
            > rozdziela wszystkie środki zbawienia jakie posiada i posłany jest
            > do wszystkich narodów.
            -------------------------------------
            Jak ktos chce sie czepic to zawsze cos "madrego" wyskrobie.
            W powszechnosci kosciola nie chodzi o to ze jest dla wszyskich,
            tylko, ze jest poslany do wszystkich narodow :-)))))
            Gratuluje utkania logicznego zdanaia.
            • m_q Re: Kościół Katolicki jest "Powszechny" 14.09.07, 15:43
              > Jak ktos chce sie czepic to zawsze cos "madrego" wyskrobie.
              > W powszechnosci kosciola nie chodzi o to ze jest dla wszyskich,
              > tylko, ze jest poslany do wszystkich narodow :-)))))
              > Gratuluje utkania logicznego zdanaia.

              To jest zdanie z katechizmu.
              No ale trudno, by w dobie ekumenizma i dżejpituizma ludzie znali
              doktrynę Kościoła...
              • plorg Re: Kościół Katolicki jest "Powszechny" 14.09.07, 16:08
                > To jest zdanie z katechizmu.
                > No ale trudno, by w dobie ekumenizma i dżejpituizma ludzie znali
                > doktrynę Kościoła...
                ------------------------------------
                Czy poza cytowaniem doktryny uzywasz czasem mozgu? Co w/g ciebie
                kryje sie pod slowami wszystkie narody?
                • m_q Re: Kościół Katolicki jest "Powszechny" 14.09.07, 16:26
                  > Czy poza cytowaniem doktryny uzywasz czasem mozgu? Co w/g ciebie
                  > kryje sie pod slowami wszystkie narody?

                  "Wszystkie narody" to wszyscy ludzie na ziemi, bez względu na
                  narodowość - to sformułowanie podkresla misyjność Kościoła.

                  W Biblii jest to jasno napisane:
                  "Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i
                  Syna, i Ducha Świętego" (Mt 28,19).

                  A jeśli nie wystarczy to masz cytat z Vaticanum Secundum:
                  "Do nowego Ludu Bożego powołani są wszyscy ludzie. Toteż Lud ten,
                  pozostając ciągle jednym i jedynym, winien się rozszerzać na świat
                  cały i przez wszystkie wieki, aby spełnił się zamiar woli Boga,
                  który naturę ludzką stworzył na początku jedną i synów swoich,
                  którzy byli rozproszeni, postanowił w końcu w jedno zgromadzić... To
                  znamię powszechności, które zdobi Lud Boży, jest darem samego Pana;
                  dzięki temu darowi Kościół katolicki skutecznie i ustawicznie dążydo
                  zespolenia z powrotem całej ludzkości wraz ze wszystkimi jej dobrami
                  z Chrystusem-Głową w jedności Ducha Jego" (Sobór Watykański II,
                  konst. Lumen gentium, 13).
                  • plorg Re: Kościół Katolicki jest "Powszechny" 14.09.07, 18:11
                    > "Wszystkie narody" to wszyscy ludzie na ziemi, bez względu na
                    > narodowość - to sformułowanie podkresla misyjność Kościoła.
                    ---------------------------------
                    Przeciez dokladnie to napisalem!
                    "powszechnosc przejawia sie wlasnie w dopasowaniu do kazdej
                    jednostki. Powszechny - czyli dla kazdego. Poslugiwanie sie martwym
                    jezykiem znanym przez nielicznych to raczej znamie eksluzywnosci,
                    niz powszechnosci."

                    Kazdy narod posluguje sie innym jezykiem, skoro kosciol jest
                    powszechny (dla kazdego narodu - czlowieka) to poslugiwanie sie w
                    liturgii jezykiem danego narodu jest jak najbardziej uzasadnione.
                    Nie lezy w interesie kosciola i jego przeslania zmuszanie ludzi na
                    uczenia sie laciny. Nie kazdy czlowiek ma mozliwosc, chec, zdolnosc
                    nauczenia sie martwego jezyka tylko poto zeby rozumiec liturgie.
                    Takze niejako z powszechnosci, wynika dopasowywanie sie kosciola do
                    potrzeb i mozliwosci wiernych.

                    Stwierdzenie mmujer:

                    "Jezeli Kościół Katolicki ma by powszechny to powinien się modlic w
                    jednym języku niezaleznie jakim językiem na codzień posługuja się
                    jego wierni."

                    Jest zupelnie bez sensu. Chyba ze powszechnosc ktos myli z
                    unifikacja.
                    • m_q Re: Kościół Katolicki jest "Powszechny" 14.09.07, 18:32
                      plorg napisał:

                      > Kazdy narod posluguje sie innym jezykiem, skoro kosciol jest
                      > powszechny (dla kazdego narodu - czlowieka) to poslugiwanie sie w
                      > liturgii jezykiem danego narodu jest jak najbardziej uzasadnione.
                      > Nie lezy w interesie kosciola i jego przeslania zmuszanie ludzi na
                      > uczenia sie laciny. Nie kazdy czlowiek ma mozliwosc, chec,
                      > zdolnosc nauczenia sie martwego jezyka tylko poto zeby rozumiec
                      > liturgie.

                      Przecież w liturgii Słowa i podczas kazania używa się języka
                      miejscowego.
                      A znajomość po łacinie stałych części Mszy i podstawowych modlitw to
                      obowiązek katolika wynikający zarówno z Konstytucji Soboru
                      Watykańskiego II jak i z ostatnij ekshortacji postsynodalnej.

                      A nauczenie się po łacinie Kyrie (to akurat po grecku ;-) ), Gloria,
                      Credo, Sanctus i Pater noster nie przekracza niczyich możliwości.
                      Moim dzieciom nie sprawiło to kłopotu a wręcz przeciwnie - dziką
                      frajdę...

                      Co więcej - "wgryzienie się" w łacińskie sformułowania pozwala
                      lepiej zrozumieć prawdy wiary.

                      A dzięki temu na Mszach międzynarodowych zamiast obecnej "wieży
                      Babel" zbrzmiałby "una voce" Kościoła i w każdym kraju możnaby
                      aktywnie uczestniczyć w Mszy.

                      Pomijam juz kwestię rażących błędów w tłumaczeniu Mszału rzymskiego
                      na różnne języki (łącznie ze zmianą słów Konsekracji), bo te kwestię
                      J.Św.Benedykt XVI zaczął już na szczęście porządkować.
                  • mmujer Czy do wszystkich narodów? 14.09.07, 19:10
                    m_q napisał:
                    > A jeśli nie wystarczy to masz cytat z Vaticanum Secundum:
                    > "Do nowego Ludu Bożego powołani są wszyscy ludzie.

                    Tu jest pojęcie "Nowy Lud Bozy" to znaczy wszystkie narody świata
                    oprócz Żydów. Wynika z tego, że jest jeszcze "Stary Lud Boży" to
                    znaczy Żydzi, którego przodkowie wcześniej zostali wybrani przez
                    Boga na jego własnośc. Nowy Lud Boży stanowią inne narody ogólnie
                    zwani "Poganami" i w Kościele stanowią wspólnotę wierzących w Jezusa
                    Chrystusa i przez niego maja dostęp do Boga. Żydzi takiego
                    pośrednictwa nie potrzebują bo mają bezpośredni dostęp do Boga.
                    Gdyby wszyszy Żydzi uwierzyli w Jezusa to nie byłoby jego
                    ukrzyżowania i nie było by Kościoła ani Żydów bo by się rozpłyneli
                    pośród innych narodów świata. Św. Paweł napisał w liście do
                    Rzymian: " Do Królestwa Nibeiskiego najpierw wejdzie pełnia Pogan a
                    na końcu cały Izrael będzie zbawiony".
                    • m_q O Żydach i początkach chrześcijaństwa słów kilka.. 14.09.07, 19:31
                      mmujer napisał:
                      > Tu jest pojęcie "Nowy Lud Bozy" to znaczy wszystkie narody świata
                      > oprócz Żydów. Wynika z tego, że jest jeszcze "Stary Lud Boży" to
                      > znaczy Żydzi, którego przodkowie wcześniej zostali wybrani przez
                      > Boga na jego własnośc. Nowy Lud Boży stanowią inne narody ogólnie
                      > zwani "Poganami" i w Kościele stanowią wspólnotę wierzących w
                      > Jezusa Chrystusa i przez niego maja dostęp do Boga.

                      Żydzi wyznawali mozaizm i byli Ludem Bożym a potem zostali włączeni
                      do Nowego Ludu Bożego przez przyjęcie wiary w Jezusa Chrystusa. Tak
                      uczynili apostołowie i uczniowie i tak zrobiła potem większość Żydów
                      mówiących po grecku. Dlatego łacińska Wulgata wywodzi się z greckiej
                      Septuaginty, która, poza później spisanymi Ewangeliami była
                      kanonicznym Pismem Świętym chrześcijan a nie z Biblii hebrajskiej.

                      W odpowiedzi Żydzi,którzy nie przyjęli wiary w Chrystusa porzucili
                      mozaizm, ocenzurowali Biblię i stworzyli rabinizm - stali się sektą,
                      która odpadła od Ludu Bożego.

                      > Żydzi takiego
                      > pośrednictwa nie potrzebują bo mają bezpośredni dostęp do Boga.

                      Z powodu genów czy zabiegu w wykonaniu mohela? Czy może TePSA im
                      linie bezposrednią założyła?
                      To jest jakaś bzdura piramidalna.

                      > Gdyby wszyszy Żydzi uwierzyli w Jezusa to nie byłoby jego
                      > ukrzyżowania i nie było by Kościoła ani Żydów bo by się rozpłyneli
                      > pośród innych narodów świata.

                      Żydzi rabiniczni nie rozpłynęli się, bo zamknęli się w ramach swojej
                      sekty a ponadto po zburzeniu Jerozolimy nastąpiła diaspora
                      wzmacniająca poczucie izolacji.

                      Reszta Żydów uwierzyła w Jezusa - to oni byli domiinujaca grupą w
                      pierwszych latach chrześcijaństwa o czym świadczą spory między
                      św.Piotrem a św.Pawłem na tle tego, czy nakładać pełne obciążenia
                      Prawa Mojżeszowego na tych, którzy nawracaja się z pogaństwa.

                      Naprawdę, poza bzdurami w GW o "starszych braciach wierze" (warto
                      wiedzieć, że papież Jan Paweł II powiedział o "w pewnym sensie
                      starszych braciach" - tłumaczenie na polski jest fałszerstwem) warto
                      poczytać coś o historii i genezie chrześcijaństwa.
                      • mmujer Re: O Żydach i początkach chrześcijaństwa słów ki 14.09.07, 20:20
                        m_q napisał:

                        > Naprawdę, poza bzdurami w GW o "starszych braciach wierze" (warto
                        > wiedzieć, że papież Jan Paweł II powiedział o "w pewnym sensie
                        > starszych braciach" - tłumaczenie na polski jest fałszerstwem)
                        warto
                        > poczytać coś o historii i genezie chrześcijaństwa.

                        Co ma do tego GW? Zapoznaj się z Dokumentami II Soboru
                        Watykańskiego w postaci Deklaracji "Nostra Aetate" nr 4 na temat
                        judaizmu i dopiero pisz. Chyba, że się z nimi nie zgadzasz.
                        Wiecej napiszę ci pózniej bo teraz nie mogę.
                        • m_q Re: O Żydach i początkach chrześcijaństwa słów ki 14.09.07, 20:29
                          > Zapoznaj się z Dokumentami II Soboru
                          > Watykańskiego w postaci Deklaracji "Nostra Aetate" nr 4 na temat
                          > judaizmu i dopiero pisz. Chyba, że się z nimi nie zgadzasz.
                          > Wiecej napiszę ci pózniej bo teraz nie mogę.

                          Znam "Nostra Aetate" i dlatego wiem,że nie ma tam żadnych bzdur o
                          tym, że "Żydzi takiego [Chrystusowego] pośrednictwa nie potrzebują
                          bo mają bezpośredni dostęp do Boga".

                          A jak ktoś nie wierzy niech sprawdzi.
                          • mmujer Re: O Żydach i początkach chrześcijaństwa słów ki 14.09.07, 21:27
                            m_q napisał:


                            > Znam "Nostra Aetate" i dlatego wiem,że nie ma tam żadnych bzdur o
                            > tym, że "Żydzi takiego [Chrystusowego] pośrednictwa nie potrzebują
                            > bo mają bezpośredni dostęp do Boga".

                            A po co to ma byc wpisane w tej Deklaracji?. To, że Żydzi nalezą do
                            Ludu Bozego wynika ze Starego Testamentu. Oni są nadal narodem
                            wybranym przez Boga i są jego własnością. Chrześcijanie maja dostęp
                            do Boga przez wiarę w Jezusa Chrystusa i tego nikt nie zmienił.
                            Znasz "Nostra Aetate" to:
                            8.4 Kosciół uznaje trwałe "przywileje Izraela"
                            8.6 Żydzi są nadal ze względu na swoich przodków bardzo drodzy Bogu.
                            8.7 Kościół razem z Żydami oczekuje dnia Pańskiego.
                            Wystarczy?
                            A ten przeze mnie wymieniony list do Rzymian Św. Pawła tez nic ci
                            nie mówi?


    • sl4sh2 Pff...nie chodze do kosciola 14.09.07, 11:28
      wiec jest mi to zupelnie obojetne. Zaczne chodzic do kosciola gdy dorobie sie takich mercedesow,nowych reno (nie wiem jak to sie poprawnie pisze) lub jakiegos innego luksusowego samochodu. Zeby nie bylo tak, ze jak pojde do kosciola to bede czul sie gorszy od ksiedza (biedniejszy). A ty msza jest po polsku czy po łacinie, na razie mi poprostu zwisa. Chce tylko zeby na slubie bylo "czy bierzesz sobie ..." po polsku.
      • eliasz33 Re: Pff...nie chodze do kosciola 14.09.07, 12:09
        Biedniejszy nie znaczy gorszy. Św. Franciszek z Asyżu wybrał całkowite ubóstwo,
        a spójrz jakim szacunkiem cieszy się w Kościele już od ośmiu wieków.

        A zwlekając z chodzeniem do kościoła do czasu, aż się "dorobisz", ryzykujesz
        utratę zbawienia i życia wiecznego, wobec którego wszystkie mercedesy i inne
        luksusy tego świata są po prostu niczym. Bo nie wiesz, kiedy przyjdzie Ci stanąć
        przed obliczem Chrystusa.
    • japolan Papież przywraca mszę łacińską 14.09.07, 12:32
      Dzień dobry!

      Pozwolę sobie na poczynienie kilku uwag.

      1. Owoce tzw. ducha soborowego (posoborowego) są widoczne, np. na zdjęciach, do których dostęp istnieje za pośrednictwem stron internetowych:
      forum.fidelitas.pl/viewtopic.php?t=171&start=1560
      forum.fidelitas.pl/viewtopic.php?t=171&postdays=0&postorder=asc&start=1575
      2. Mszę Świętą w rycie trydenckim można obejrzeć w sieci, np. w serwisie "YouTube" - youtube.com
      Proponuję szukać za pomocą słów: trident, tridentine, trydencka.
      Film z mszalnej liturgii trydenckiej, sprawowanej w 1941 roku w Chicago, jest dostępny pod adresem:
      youtube.com/watch?v=R6AOvStZS64
      Pomocne są komentarze spikera.
      Link do innej liturgii trydenckiej:
      youtube.com/watch?v=enWiFcsBqIE
      Istnieje możliwość ściągana z sieci - także z "YouTube" - plików z filmami i zapisywania takich plików na dysku lub innym nośniku cyfrowym.

      3. Pamiętam, jak przed około 10 laty w "Radiu Maryja" ojciec prowadzący zachęcał słuchaczy do rozmów ze znawcą liturgii (liturgistą). Zapowiadał możliwość dłuższych rozmów, bo katecheza ks. profesora była dość krótka. Pierwszą słuchaczką na antenie była pani, która zgłaszała zastrzeżenia do tzw. liturgii posoborowej. Pamiętam odpowiedź księdza profesora, który powiedział, że Kościół obserwuje owoce zmian liturgicznych. Na zakończenie ks. prof. dodał: "Nie ma takiej reformy, z której Kościół nie mógłby się wycofać.". Bezpośrednio po tych słowach na antenie zabrzmiał głos ojca - spikera, który ... podziękował słuchaczom za udział w dyskusji oraz zaproponował dłuższą porcję muzyki. Dyskusja została zamknięta, a ksiądz profesor odłączony od anteny.

      4. Sądzę, że upowszechnienie katolickiej liturgii tradycyjnej - nie tylko po łacinie - może pozytywnie wpływać na ogląd świata przez ludzi, zwłaszcza dzieci i ich rodziców. Jeśli ludzie, w tym dzieci, nauczą się w języku liturgii niewielkiej ilości zwrotów, które pomagają aktywnie "dialogować" z księdzem, wzmocnią swe pozytywne nastawienie odnośnie do możliwości nauczenia się także innych języków.

      5. Tak zubożone zostało wśród ludzi myśleme o liturgii, że Msza Święta w rycie trydenckim kojarzy się niemalże automatycznie z łaciną. Znikoma ilość ludzi, zwłaszcza w Polsce, wie o tym, że na ziemiach czeskich Stolica Apostolska zezwoliła w określone dni w roku sprawować tradycyjną liturgię mszalną w starym języku słowiańskim (inaczej starocerkiewnym). I to jest tam czynione. Przynajmniej przez księdza z Bractwa Św. Piusa X. W Czechosłowacji pewni księża mieli pozwolenie z Watykanu na częstsze sprawowanie liturgii w języku starosłowiańskim, jeden ksiądz podobno miał prawo czynić tak codziennie. Czy zwolennicy języka starocerkiewnego u nas nie mogliby w Polsce wystąpić o podobną zgodę? Przecież na przełomie XIX i XX wieku na terenie, gdzie przez kilkadziesiąt lat była Jugosławia, wprowadzano elementy liturgii wschodniej (w wersji słowiańskiej) do liturgii łacińskiej.
      Teraz zaś w Moskwie działa niewielka wspólnota, dla której ksiądz - uważający się za prawosławnego - sprawuje Msze Święte w rycie trydenckim po łacinie.

      Z poważaniem,
    • niedo-wiarek Re: Papież przywraca mszę łacińską 14.09.07, 12:35
      Ciekawe co jeszcze przywróci były boss Świętego Oficjum...
    • pius71 Papież przywraca mszę łacińską 15.09.07, 15:14
      jezli ktos pisze o Mszy w rycie Klasycznym wypadałoby aby chociaż raz na niej
      był. Brak dialogu z wiernymi to oczywista bzdura. Dialogu z wiernymi jest nawet
      więcej niż w Nowej liturgii czasami.
    • andrzej369 Papież przywraca mszę łacińską 15.09.07, 19:40
      Moim zdaniem Papiez powinien również wprowadzic zakaz czytania
      Biblii w jezykach powszechnie zrozumianych.
      Należy przywrocic jezyk w jakim była pisana.

      Uzasadnienie:
      Powszechna dostepnosc Starego i Nowego Testamentu jest bardzo szkodliwa dla KK.
      W Starym Testamencie jest tyle sprzecznosci, ze jeżeli sie cos ze soba wzajemnie wyklucza, nie może być prawda, a wiec należy odebrac jako zapisy niemajace nic wspolnego z prawda o bogu jako Stworcy.
      Nowy Testament jest natomiast calkowicie sprzeczny ze Starym Testamentem.

      Wedlug mojej oceny, to nie bog stworzyl czlowieka, a tylko czlowiek boga.

      Jednoczesnie chce podkreslic, ze to jeszcze nie oznacza, ze podwazam znaczenie Stworcy, a tylko boga jako Stworce.
      Uwazam również, ze religia ma bardzo malo wspolnego z wiara.
      W religii jest sie wyznawca " Prawdy Jedynej" i to oznacza, ze sie wyznaje (uznaje).
      Natomiast wiara to cos glebszego od wyznania.

      W zwiazku z powyzszym,
      KK można wg mojej oceny zaliczyc do sekty, ktora zniewala ludzkie UMYSLY.

      Na podobnej zasadzie, rozwijaja sie konkurencyjne sekty.
      Maja przeciez wspanialych nauczycieli roznych religii.

      To co powyzej napisalem prosze traktowac jako teorie, a nie prawde.





    • beretelwi Re: Papież przywraca mszę łacińską 17.09.07, 18:07
      Jego decyzja i jego odpowiedzialnosc
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka