z2006
03.03.08, 07:07
www.mateusz.pl/czytania/20080303.htm
"Człowiek musi być zbawiony zarówno od grzechu, jak i jego następstw:
cierpienia i śmierci. Bez Ewangelii te gorzkie rzeczywistości są zagadką
przygniatającą człowieka; tylko Chrystus może je rozjaśnić i uczynić miłymi
(KDK 22). On, przyjmując na siebie odpowiedzialność za grzechy ludzkości,
chciał także poddać się ich następstwom; Jego ofiara przemieniła cierpienie i
śmierć — dziedzictwo grzechu — w narzędzie odkupienia, zbawienia. „Cierpiąc za
nas — stwierdza Sobór Watykański II — nie tylko dał przykład, byśmy szli w
Jego ślady, lecz i otworzył nam nową drogę, którą jeśli idziemy, życie i
śmierć doznają uświęcenia i nabierają nowego sensu” (tamże). Chrześcijanin nie
może więc uważać cierpienia za nieszczęście i na wszelki sposób starać się go
uniknąć, nie może uważać go za nieubłaganą konieczność, której jest zmuszony
się poddać; ani nawet nie wyłącznie za karę za grzech, lecz za środek
zbawienia. Ono bowiem jest środkiem zjednoczenia z Chrystusem umarłym i
zmartwychwstałym, aby odkupić grzeszną ludzkość. Cierpienie jest bramą, która
wprowadza człowieka w tajemnicę paschalną Pana i pozwala mu żyć nią w jej
aspekcie męki i śmierci, aby przygotować go do radości i zmartwychwstania.
Niepodobna uczestniczyć w zmartwychwstaniu Chrystusa, jeśli wpierw nie cierpi
się z Nim i nie umiera. Cierpienie jednak nie pociąga człowieka stworzonego
dla szczęśliwości. Bóg nie gardzi jego jękami. Jezus nigdy nie odrzucił
uciśnionych uciekających się do Niego. Niekiedy wystawiał na próbę ich wiarę,
odnosząc się do nich z pozorną surowością, jak to miało miejsce wobec
urzędnika królewskiego, błagającego o uzdrowienie syna (J 4, 46-51), lecz w
końcu spieszył im z pomocą. Jakkolwiek by było, choćby Bóg nie dawał pociechy
i pozwalał, aby cierpienie się nie zmniejszało, trzeba Mu nadal ufać. On sam
wie najlepiej, co stanowi prawdziwe dobro człowieka. Niektóre cierpienia,
jakie z punktu widzenia ludzkiego wydają się niedorzeczne i niesprawiedliwe,
mają dokładnie określony cel w Jego boskich zamiarach; od ich przyjęcia może
zależeć nie tylko zbawienie danego człowieka, ale też wielu jego braci.
„Wiemy, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich
dobra” (Rz 8, 28)."
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 343