Dodaj do ulubionych

170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie

20.11.08, 17:58
fakty.interia.pl/swiat/news/170-tys-chrzescijan-rocznie-oddaje-zycie-za-wiare,1214526

a nikt w tym nie przescignie ateistow z ich hasłem "religia opium
dla ludu".
W samym wieku XX za wiare chrzescijanską zamordowano ok. 40 mln
ludzi,najwiecej w krajach ateistycznych i muzułmanskich.
Obserwuj wątek
    • krytykantka07 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 20.11.08, 18:02
      Ależ tych ludzi nikt nie mordował za wiarę. Ich mordowano, bo
      chcieli zapewnić władzę papieżowi, a papież dla tych, co mordują nie
      jest żadnym autorytetem. Oni mają własne autorytety...
    • kolter_hugh1 [...] 20.11.08, 18:48
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • rudolf.ss Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 20.11.08, 20:58
        z tego co wiem to w tych czasach zabijali głównie naziści będący na
        pograniczu pogaństwa i satanizmu.

        Ponadto jak się okazuje spora część hitlerowskiej elity była również
        związana z tajnymi towarzystwami. Niektórzy badacze utrzymują, że w
        młodości Hitler był między innymi pod wpływem Georga Lanza von
        Liebenfels (Adolf Josef Lanz). Założył on w Wiedniu około 1907 roku
        masońską organizację "Zakon Nowych Templariuszy" , obierając
        okultystyczny, starohinduski znak boga-słońca, czyli swastyke za
        symbol swojej nowej organizacji. W 1932 roku pisał on tak do "brata
        zakonnego" Emiliusza "...Hitler jest jednym z naszych najlepszych
        uczniów. Jeszcze zobaczysz, że zwycięży, a my wraz z nim i
        zainicjujemy ruch, który wprawi świat w drżenie... ". Niemieccy
        templariusze byli także powiązani z tajnymi okultystycznymi
        organizacjami Vrill (Siła) i Thule. Wewnątrz tych grup istniał
        zresztą krąg jeszcze ściślejszy grupa tzw. Rycerzy Czarnego Słońca,
        co wraz ze "słoneczną" symboliką zawartą w swastyce oraz SS-
        owskich "runach" zdaje się wskazywać na związek z wspomnianą już
        wcześniej poetyką światła właściwą dla lucyferianizmu.
        • rudolf.ss Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 20.11.08, 21:03
          Większość autorów choć nie zaprzecza wpływom okultyzmu na Hitlera i
          jego najbliższe otoczenie, to jednak najczęściej je lekceważy.
          Trudno dzisiaj ocenić stopień zależności, jaki istniał między
          zagładą milionów ludzi i niemal całkowitym zniszczeniem Europy a
          okultyzmem. Pewne jest natomiast to, że w porządek świata na pewien
          czas wprowadzona została bezsprzecznie demoniczna siła. Okultyzm,
          czyli odwoływanie się do sił demonicznych jest wyraźną zdradą Boga -
          Pana i Nauczyciela. Św. Jan Apostoł uczy: „Dzieci, nie dajcie się
          zwodzić nikomu (...). Kto grzeszy, jest dzieckiem diabła, ponieważ
          diabeł trwa w grzechu od początku. Syn Boży objawił się po to, aby
          zniszczyć dzieła diabła. Każdy, kto narodził się z Boga, nie
          grzeszy, gdyż trwa w nim nasienie Boże; taki nie może grzeszyć, bo
          się narodził z Boga"(l J 3, 7-9).
          • krytykantka07 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 20.11.08, 21:09
            rudolf.ss napisał:

            Św. Jan Apostoł uczy: „Dzieci, nie dajcie się
            zwodzić nikomu (...). Kto grzeszy, jest dzieckiem diabła, ponieważ
            diabeł trwa w grzechu od początku. Syn Boży objawił się po to, aby
            zniszczyć dzieła diabła. Każdy, kto narodził się z Boga, nie
            grzeszy, gdyż trwa w nim nasienie Boże; taki nie może grzeszyć, bo
            się narodził z Boga"(l J 3, 7-9).

            Cudnie. To po kiego sakrament pokuty? ;). Wszak wierzący narodzili
            sie z Boga i nie grzeszą...
            • rudolf.ss Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 20.11.08, 21:47
              Twoja religia nakazuje ci atakować moją religię czy o co ci chodzi?
              Określ się wkońcu - jesteś satanistką, czy wyznajesz jakiś inny kult?
              Zamiast dialogu i zrozumienia starasz się atakować i obrażać
              wyznawców innej wiary - dlaczego?
              • krytykantka07 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 20.11.08, 21:53
                Nie rozpoznajesz religii, którą wyznaję? To przeczytaj moją
                sygnaturkę...
              • jerz-ykk Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 24.11.08, 12:46
                rudolf.ss napisał:

                > Twoja religia nakazuje ci atakować moją religię czy o co ci chodzi?
                > Określ się wkońcu - jesteś satanistką, czy wyznajesz jakiś inny kult?
                > Zamiast dialogu i zrozumienia starasz się atakować i obrażać
                > wyznawców innej wiary - dlaczego?

                następny troll tu smieci!na katoliku cie wywalili?
          • kolter_hugh1 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 21.11.08, 17:06
            rudolf.ss napisał:

            > Większość autorów choć nie zaprzecza wpływom okultyzmu na Hitlera i
            > jego najbliższe otoczenie, to jednak najczęściej je lekceważy.

            Czy statystyczny Hans Schmitt mordujący w Rosji niewinnych ludzi też brał udział
            w okultystycznych seansach ,debilu ?
          • polski_amstaf Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 02.12.08, 02:19
            To jest teoria. Realia wyglądają tak: pierwszy traktat międzynarodowy jaki
            zawarła III Rzesza nazywał się KONKORDAT.
            W tym dokumencie były takie pasussy: "w przyszłej wojnie ilość kapelanów będzie
            podniesiona do stanu liczebnego odpowiadającego wymaganiom wehrmacht"-u.

            Without,ohne Pzdr.
        • astrotaurus Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 21.11.08, 01:04

          rudolf.ss napisał:

          ** z tego co wiem to w tych czasach zabijali głównie naziści będący na
          pograniczu pogaństwa i satanizmu.**

          A Ty? Na pograniczu jakich religii umieszczasz siebie ze swoją nienawiścią rasową?
          W jakich szatańskich organizacjach Ty działasz ? Opus Dei? Radio Maryja?

          I gdzie podziała się sygnaturka z Murzynami?
          Zawstydziłeś się?
        • kolter_hugh1 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 21.11.08, 17:04
          rudolf.ss napisał:

          > z tego co wiem to w tych czasach zabijali głównie naziści będący na
          > pograniczu pogaństwa i satanizmu.

          Idioto przed II wojną w Niemczech było 38% katolików czyli wszyscy oni
          wspierający swojego ukochanego wodza byli satanistami ?
          • jaebc_asteiotw Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 25.11.08, 12:37
            co mają do tego zwykli ludzie, że dali się zwieść szatanowi,
            wyznającemu pogańskie kulty. Przecież hitler nie założył oficjalnego
            kościoła jakiegoś swarożyca czy innego bożka.
            • kolter_hugh1 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 25.11.08, 12:51
              jaebc_asteiotw napisał:

              > co mają do tego zwykli ludzie, że dali się zwieść szatanowi,
              > wyznającemu pogańskie kulty. Przecież hitler nie założył oficjalnego
              > kościoła jakiegoś swarożyca czy innego bożka.

              Adi nie musiał tworzyć nowego kościoła ten stary istniejący wtedy od około 1600
              lat go mocno wspierał !!
    • wanda43 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 20.11.08, 19:47
      Jak Kali ukrasc krowe, to dobrze. Jak Kalemu ukrasc krowe, to źle.
      Jak katolicy przesladują innych, to dobrze. Jak katolikow przesladują -
      uuuuuuuu, to cos okropnego i wrzask pod niebiosa.
      Alez obluda!
    • jotkajot49 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 21.11.08, 00:48
      I to jest chyba idealny przykład, że życie bez religii
      (wszelkiej maści) jest lepsze. Nikt nikogo jej powodu nie
      prześladuje.
      • opornik4 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 21.11.08, 02:57
        jotkajot49 napisał:

        > I to jest chyba idealny przykład, że życie bez religii
        > (wszelkiej maści) jest lepsze. Nikt nikogo jej powodu nie
        > prześladuje.

        Naprawde???
        Ateisci sobie zawsze jakis powod znajda.
        Ideologia bolszewicka ma na sumieniu ok.200mln ofiar.
        A z blizszych nam czasow - poczytaj tu:

        Gdzie się podziały chińskie dziewczynki?

        wyborcza.pl/1,86680,2480566.html

        Demografowie biją na alarm: w Chinach (a także w Indiach) brakuje
        prawie 100 mln kobiet. To efekt patriarchalnej kultury skombinowanej
        z ultrasonografią, która pozwala ustalić płeć dziecka. Publikujemy
        fragment dużego tekstu, który wkrótce ukaże się w "Wysokich
        Obcasach", sobotnim dodatku do Gazety Wyborczej.


        I tu:

        W Indiach przez 20 lat zabito 10 mln dziewczynek


        wyborcza.pl/1,86669,3793084.html

        - W ciągu minionych 20 lat około 10 milionów dziewczynek w Indiach
        zostało zabitych bezpośrednio po urodzeniu albo w wyniku dokonanej
        aborcji - poinformowała w czwartek indyjska minister ds. kobiet i
        dzieci. - Te dane są szokujące - dodała Renuka Chowdhury podczas
        seminarium na Uniwersytecie Delhi.

        "Z raportu UNICEF wynika, że codziennie Indie mogłyby mieć 7 tys.
        dziewczynek więcej, gdyby nie usuwano płodu po wykonaniu testu na
        płeć dziecka lub nie uśmiercano noworodka bezpośrednio po urodzeniu."
        • krytykantka07 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 21.11.08, 08:37
          Aborcja nie zabiera godności człowiekowi i dzieci idą do nieba. A
          życie w niewolnictwie tak i droga do nieba jest trudniejsza! Kim
          byłyby te dziewczynki w przyszłości? A poza tym dlaczego mowa tylko
          o dziewczynkach skoro w Chinach można dostać pozwolenie na tylko
          jedno dziecko? No ale gdzie bylibyśmy my, Europejczycy gdyby cały
          świat był zalany Chińczykami ? Gdzie byśmy pracowali? Pomysł
          Chińczyków był dobry. Lepiej nie dopuścić do wojen. Gdyby było
          inaczej to chrzescijanie znaleźliby sobie powód, aby prześladować
          Chińczyków, którzy zajęliby ich miejsca pracy. Niechby to było co
          roku tylko 200 mln Chińczyków! Czyli nieskrępowane rozmnażanie sie
          należy przerwać i to bezdyskusyjnie, aby nie doszło do wojen.
          Aborcja powinna być wrecz legalna i nakazana...
        • raistek Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 21.11.08, 09:17

          > Ateisci sobie zawsze jakis powod znajda.
          > Ideologia bolszewicka ma na sumieniu ok.200mln ofiar.
          Zastanawiam sie jak wiele ofiar na sumieniu ma ideologia chrzescijanska, ciezko
          sie doliczyc przez te 2000 lat, ale jestem pewien ze ponad 200mln

          Co do danych z Chin i Indii, rozumiem, ze katolicy woleliby nieskrepowana
          polityke urodzin, calkowicie bez kontroli. Rozumiem, ze pojecie przeludnienia
          jest im obce, liczy sie tylko kolejna owieczka. Kontrola urodzin jest niestety
          KONIECZNA, czy tego chca czy nie. Chiny juz to zrozumialy, Indie rowniez, tam
          problem jest najwiekszy i tam glos przeciwnikow aborcji nie istnieje.

          A co do tematu i oddawania zycia za wiare, to powiem tylko: z bogiem, im wiecej
          wierzacych w cokolwiek 'odda' zycie, tym lepiej dla ogolu.

          Pozdrawiam
          • mala.mi74 Tutaj zaczyna się historia 21.11.08, 09:54
            raistek napisał:

            > > A co do tematu i oddawania zycia za wiare, to powiem tylko: z
            bogiem, im wiecej
            > wierzacych w cokolwiek 'odda' zycie, tym lepiej dla ogolu.
            >
            > Pozdrawiam

            Historia przesladowan nie zaczyna się w Sudanie czy Indiach ale tu
            na forum- to tutaj tacy glupcy jak Ty nie licza się z czyims zyciem,
            piszac ,ze to "tym lepiej dla ogółu". Podobnie wypowiadal się Stalin
            i Hitler- oni tez uwazali ,ze zgładzenie tych czy tamtych bedzie
            lepsze dla ogołu.
            Historia zaczyna się tutaj, od Waszego zła i głupoty.


            • mala.mi74 [...] 21.11.08, 09:57
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • raistek Re: Tutaj zaczyna się historia 21.11.08, 10:13
                Przykro mi, ze oddanie zycia za niewidzialnego, wszechmocnego, wszechwiedzacego
                szpiega, ktory kocha wszystkich i zabil swojego syna jest dla mnie absurdalne i
                w takim kontekscie napisalem absurdalna odpowiedz.
              • astrotaurus [...] 21.11.08, 10:25
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • aga-43 Re: Tutaj zaczyna się historia 21.11.08, 13:28
              mala.mi74 napisała:

              > Historia zaczyna się tutaj, od Waszego zła i głupoty.

              od twojej nienawiści i twoich siostr i braci nadeta hipokrytko!
              >
              >
            • kolter_hugh1 Re: Tutaj zaczyna się historia 21.11.08, 17:17
              mala.mi74 napisała:
              > Historia zaczyna się tutaj, od Waszego zła i głupoty.

              My zaś myślimy ze od szurniętych katoli którzy z mordem w oku na nas spoglądają
              tylko za to że nie uważamy ich świętości za coś godnego szacunku
            • aga-43 Re: Tutaj zaczyna się historia 22.11.08, 15:37
              mala.mi74 napisała:


              > Historia zaczyna się tutaj, od Waszego zła i głupoty.

              tak sie jakos sklada ,ze Twoja hipokryzja katolicka znow nam zakwitła na forum
              pod nowym nickiem!!Nie ikryjesz sie ze swoja nienawiścia choćbyś nie wiem jak
              probowała trollu;)!!
              >
              >
        • kolter_hugh1 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 21.11.08, 17:11
          opornik4 napisała:
          > Naprawde???
          > Ateisci sobie zawsze jakis powod znajda.
          > Ideologia bolszewicka ma na sumieniu ok.200mln ofiar.
          > A z blizszych nam czasow - poczytaj tu:

          Skąd ty masz te dane ? ofiar stalinizmu nie ma więcej niż 35 milionów ludzi
          Jak by zliczył ofiary wojen w których uczestniczyli katolicy to liczba ofiar
          przekroczyła by na pewno z 200 milionów .
          • opornik4 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 21.11.08, 17:48
            > Skąd ty masz te dane ? ofiar stalinizmu nie ma więcej niż 35
            milionów ludzi
            > Jak by zliczył ofiary wojen w których uczestniczyli katolicy to
            liczba ofiar
            > przekroczyła by na pewno z 200 milionów .

            Pisalam o ofiarach bolszewizmu, moze powinnam byla dodac oblednej,
            komunistycznej ideologii.
            Ofiary w państwach rządzonych przez partie komunistyczne
            Lista krajów, w których partie komunistyczne sprawowały władzę, wraz
            z krótką statystyką śmiertelnych ofiar terroru:

            Rosja i ZSRR 1917-1991, 20 mln ofiar śmiertelnych (w tym zależnie od
            źródeł ok. 4-10 mln na Ukrainie, głównie na skutek klęsk głodu,
            wywołanych intensywną kolektywizacją - m. in. wielki głód na
            Ukrainie)
            Mongolia 1924-1990, nieznana liczba ofiar
            Europa Wschodnia - 1 milion ofiar[2], w następujących krajach:
            Polska
            NRD
            Czechosłowacja
            Węgry
            Bułgaria
            Rumunia
            Jugosławia
            Albania
            Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna, od 1948 do dziś, 2 miliony
            ofiar[2]
            Chiny od 1949 (z wyjątkiem Tajwanu) do dziś, od 60 do 65 mln ofiar
            Wietnam od 1945 (Południowy od 1976) do dziś, 1 milion ofiar
            Kuba od 1959 do dziś
            Kambodża od 1975 do 1978/79, od 1 mln do 2 mln ofiar
            Laos od 1975 do dziś
            Afganistan od 1975 do 1991, 1,5 miliona ofiar
            Różne państwa afrykańskie - w różnych okresach, ok. 1,7 miliona
            ofiar
            Liczoną w powyższy sposób całkowitą ilość ofiar komunizmu można by
            oszacować na 100 milionów ludzi.
            ( za Wikipedia)
            Dolicz sobie do tego abortowane dzieci, samych dziewczynek w Azji
            100 mln.
            Po dzis dzien, marksisci morduja miliony osob.
            • kolter_hugh1 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 21.11.08, 17:55
              opornik4 napisała:

              > Liczoną w powyższy sposób całkowitą ilość ofiar komunizmu można by
              > oszacować na 100 milionów ludzi.

              No to w końcu sto czy dwieście ?

              > Dolicz sobie do tego abortowane dzieci, samych dziewczynek w Azji
              > 100 mln.
              > Po dzis dzien, marksisci morduja miliony osob.

              Te dane zapewne podaje ukryty szpieg watykanuw rządzie chin ::)))
            • krytykantka07 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 21.11.08, 18:07
              Co się czepiasz bolszewików? Nie wiesz skąd się wzięli? Religianci
              mogli ich nie okradać i nie wyzyskiwać! Mieli rację że zaatakowali
              bogatych, po których stronie stało duchowieństwo! Szkoda tylko, że
              zrobili to tak późno. Ludzie nie powinni się godzić na wyzysk i
              poniżenie, a do tego przez tych, którzy powołują się na słowa
              Jezusa! Komunizm pokonał religię jej własną bronią i robił dokładnie
              to samo co religianci. W końcu to od nich się uczył...
            • aga-43 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 22.11.08, 15:51
              W Indiach każdego dnia mordowanych jest kilkudziesięciu chrześcijan i
              muzułmanów, za to w Pakistanie i Bangladeszu kilkudziesięciu hinduistów. Mordują
              się tylko i wyłącznie z powodów religijnych.

              Ale daj pełnię władzy tutejszej OPORNIK4 ,MALEJMI74 lub innej katolickiej
              hipokrytce to też jaki obóz reedukacyjny dla inaczej wierzących i wcale nie
              wierzących założą. Nie tak dawno na Bałkanach prawosławni mordowali katolików i
              muzułmanów, muzułmanie prawosławnych i katolików a katolicy prawosławnych i
              muzułmanów. Większość masowych morderstw na świecie popełnianych jest z przyczyn
              religijnych, lub etnicznych, najczęściej to to samo, jedni wierzący mordują
              inaczej wierzących, religia i ideologia prowadzą do zbrodni, wystarczy uwierzyć,
              że ta twoja to jedyna prawda.
        • jotkajot49 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 21.11.08, 21:18
          > Ateisci sobie zawsze jakis powod znajda.<

          Homo sapiens(sic!) znajdzie zawsze dziesiątki powodów
          by dowalić drugiemu sapiens-owi.
          Ale gdy wyeliminujemy religie (wszelkie), będzie miał przynajmniej
          o jeden powód mniej.
        • 4cyrus *opornik4* szpiclu ,won stad! n/t cha chaaaaaaaaa 22.11.08, 17:08
        • sigma.34 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 24.11.08, 14:06
          Gorzej jednak, że Kosciół mówi dużo i napuszenie o swoich zaletach -
          jeszcze gorzej, że słuchają go polityczne uszy. Więc warto, by ktoś
          wskazywał odwrotną stronę medalu - na przykład to, jak wiele
          statystyczny katolik SWEGO dla kościoła poświęci, poświęcanie
          CUDZEGO to marny wskaźnik popularnościopornik4.;:)
    • piwi77 Eee tam, za Stalina oddało życie 20 mln Rosjan 21.11.08, 09:24
      z okrzykiem na ustach. Co tam głupie 170 tys. chrześcijan. Stalin
      większy od Jezusa.
      • mala.mi74 Re: Eee tam, za Stalina oddało życie 20 mln Rosja 21.11.08, 09:48
        Jesli ktos CHCE oddac zycie np. wszczynajac wojne i zacigajac sie
        do wojska to niech sobie oddaje jak np. w przypadku talibów, ale ci
        ludzie to zwykli cywile,ktorzy NIE CHCA BYC ani mordowani ani
        przesladowani i nie sa agresorami
        www.rp.pl/artykul/67352,186822_Wielki_pogrom_chrzescijan_w_Indiach_.html
        nie udawaj głupszego niz jestes, choc przy tych cymbałach tu
        piszacych to moze Ci się udac!
        • piwi77 Re: Eee tam, za Stalina oddało życie 20 mln Rosja 21.11.08, 12:18
          mala.mi74 napisała:

          > ale ci ludzie to zwykli cywile,ktorzy NIE CHCA BYC ani mordowani
          > ani przesladowani i nie sa agresorami

          Mam wrażenie, że miliony Rosjan, które z uwielbienie Stalina na
          ustach, szły w śmiertelny bój, też nie chciały zginąć lecz przeżyć.
          I też robili to w przekonaniu, że są po słusznej stronie, że bronią
          ojczyzny, którą napadł obcy agresor. Szukaj dalej, może znajdziesz
          jakąś różnicę, bo ja między tamtymi Rosjanami i prześladowanymi
          chrześcijanami żadnej nie widzę. Jedynie, że wierzyli w innego Boga.
        • kolter_hugh1 Re: Eee tam, za Stalina oddało życie 20 mln Rosja 21.11.08, 17:15
          mala.mi74 napisała:

          > Jesli ktos CHCE oddac zycie np. wszczynajac wojne i zacigajac sie
          > do wojska to niech sobie oddaje jak np.

          To ciekawe bo mój kolega w 1985 roku na komisji wojskowej powiedział ze nie
          chce iść do wojska bo mu wiara zakazuje (był katolikiem) specjalnie klechę
          sprowadzili który tłumaczył mu że katolicyzm nie zabrania służyć w wojsku,
          chcecie matoły to macie !!

          w przypadku talibów, ale ci
          > ludzie to zwykli cywile,ktorzy NIE CHCA BYC ani mordowani ani
          > przesladowani i nie sa agresorami

          To niech w końcu wasz papcio przestanie obrażać innowierców .

          > nie udawaj głupszego niz jestes, choc przy tych cymbałach tu
          > piszacych to moze Ci się udac!

          Większego debilka od dawna tu nie było niż ty kozo parafialna.
        • 4cyrus *mala.mi74*prostaczko katolicka ,wypad!\cha chaaaa 22.11.08, 17:09
          • lumpior Re: *mala.mi74*prostaczko katolicka ,wypad!\cha c 22.11.08, 18:24
            To nie prostaczka,to wyszkolony do obledu sluga
            kleru,katokibol,oszolom wyznaniowy,czlonek falangi
            KK.Zawzieta,zapalczywa,wredna i podla.Ma do pomocy innych np.opornik4
        • edico2 Re: A po co wojsko 01.12.08, 23:25
          Religianci i tak wystarczająco wyrzynają się na dzień dzisiejszy. Chcesz jeszcze
          wesprzeć ruandyjskie dzieło misjonarza ks. Athanase Seromba jeszcze wojskiem???
    • aga-43 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 21.11.08, 13:26
      Cenzura działa na tym forum tylko w strone ateistów!
      CO Z JAZGOTEM naszych milusińskich KATOLIKOW?nadal jazgoczą - jakie by nam
      błędy i wypaczenia zafundowali, gdyby tylko mieli Trochę Większego Brata. Na
      szczęscie ich odczłowieczeniu (a jak to, przepraszam, nazwać) nie towarzyszą
      specjalne prerogatywy.

      Te mają niespecjalnie od nich lepsi i mądrzejsi biskupi. Więc póki je mają...

      Pozdrowienia z dystansu.
    • kolter_hugh1 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 21.11.08, 17:02
      Widać cenzurze nie podoba się ze napisałem o katolikach współwinnych zbrodniom
      dokonanych w latach 1939-1945 !
    • piwi77 Tylko tyle? A gdzie reszta. nie chce oddać? nt 21.11.08, 22:03
    • marcinlet Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 22.11.08, 08:16
      To strasznie więc przerąbane być chrześcijaninem.
    • elam1 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 22.11.08, 08:26
      Nawet nie doczytałam wszystkich wypowiedzi. Prześcigacie się.
      Prześladowania były, sa i będą - niestety. U nas w zborze mamy co
      klika tygodni nabożeństwo z modlitwą o prześladowany kościół,
      modlimy też o konkretne osoby. Nic nie stoi na przeszkodzie aby
      wołac o tych ludzi poza nabożeństwem. I to jest moim zdaniem dobry
      kierunek, a nie wdawanie sie w niepotrzebne dyskusje - bo dokąd to
      zaprowadzi - do nikąd.
    • lux_occulta Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 22.11.08, 15:44
      I z takimi statystykami chrześcijaństwo nadal jest przodującą religią? Zadziwiające... Bo wiesz, w ostatnich latach znacznie więcej ludzi umiera niz się rodzi. Woec tego któres statystyki kłamią... Ach, wojnę religijną zaczęto wiele wieków temu i jak narazie trwa do dzisiaj. Za jakiś czas znowu to chrześcijanie albo inna religia zacznie zabijać "wierzących inaczej". I jeszcze coś - rozdmuchiwanie sprawy tak naprawdę nic nie da. JAk chcecie z nami wygrać (chociaż właściwie nie widze sensu w tym durnym wyścigu) to przestańcie skupiać się na problemie z zacznijcie myślec o rozwiązaniu (byle mądrym i bezkrwawym).
    • aga-43 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 22.11.08, 15:45
      Ilu ginie z powodu chrześcijańskiego jak najbardziej zakazu stosowania
      prezerwatyw???ile na śmietnikach i w beczkach po kapuście???w imię Wartości
      Chrześcijańskich???/puknij się w łeb fanatyczko-fundamentalistko,to Twój kościół
      tak robi swoją polityką,rękami takich jak Ty i co najgorsze!-to jesteś tego
      świadoma a mimo to, to robisz!!
      Iinstytucja "pożytecznego idioty", sprowokowanego przez takich jak Ty
      politykierów spełnia we właściwym momencie rolę "mięsa" rzuconego na żer,
      podobnym do nich fanatycznym "pożytecznym idiotom" innej religii,ku budowaniu
      chwały i potęgi Marketu Watykan!!!

      he, he!...znamy ten sposób od starszych braci w wierze!co?,
      nie?.../podpowiedzieli???/.
    • 4cyrus Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 22.11.08, 16:27
      Czy to się aby nie dzieje tam, gdzie niegdyś chrześcijanie mordowali sowicie? A
      potem osłabli - nihil novi sub sole, resentyment.
      Czy za wiarę, to ja nie wiem. Każdy mówi co innego - a mnie bardziej obchodzi że
      się morduje, niż czym się to uzasadnia. Wyższością boga fedainów nad bogiem
      marines czy odwrotnie.



      Jedynie ateisci nie mają problemów z wojnami religijnymi bo nie istnieja
      przyczyny tego religijnego zła.Powszechny ateizm to wygaszenie 99% konfliktow i
      wojen na świecie.
    • jerz-ykk Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 24.11.08, 11:48
      Nie rozumiem, czym się mala.mi74 martwisz. Przecież męczeństwo to wg nauk
      katolickich niemal pewna droga do Nieba. Powinnas się cieszyć, to ofiary miłe
      Bogu, tak jak ukamienowany św. Szczepan na przykład.
      • kolter_hugh1 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 24.11.08, 11:52
        jerz-ykk napisał:
        św. Szczepan na przykład.

        Ta, potem role się odwróciły i tacy święci jak ten Szczepan kamieniowali .
        • lux_occulta Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 24.11.08, 16:39
          I palili na stosach. Nie zapominajmy o tych choler*ych stosach!

          A tak poza tym to witaj kolter :)
          • kolter_hugh1 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 24.11.08, 16:48
            lux_occulta napisała:

            > I palili na stosach. Nie zapominajmy o tych choler*ych stosach!
            >
            > A tak poza tym to witaj kolter :)

            Witam ::)))
    • radzimir11 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 25.11.08, 12:53
      mala.mi74 napisała:

      > W samym wieku XX za wiare chrzescijanską zamordowano ok. 40 mln
      > ludzi,najwiecej w krajach ateistycznych i muzułmanskich.

      I pomyśleć, że w XX wieku żyją jeszcze ludzie, którzy wierzą w to, że był taki
      sobie wąż, co umiał gadać ludzkim głosem.
      Normalnie tragedia ...

      radzimir11 - zasmucony, tak po ludzku
      • jablkoweczka Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 28.11.08, 17:46
        Jestem przebrzydłą katolą, już nawet nie mocherem do sześcianu, ale exp(mocher).
        Jestem zacofana, głupia, stara(dla większości z tego forum), bezwolnie posłuszna
        B16 i do tego jestem wiariatką, bo ośmielam się uważać, że jest prawdopodobne,
        że Bóg istnieje.

        Tak naprawdę, to gros wypowiedzi w tej dyskusji jest od osób, które zapewne nie
        przejmują się myślą, że kiedyś umrą. Kwestia jak żyć do śmierci i co będzie z
        nimi po śmierci zdaje się nie zaprzątać ich umysłów.
        Tak jestem katolą i boję się śmierci; zarówno tego, że będzie boleć, jak i tego,
        że po niej może być niebyt, jak i tego, że po niej zostanę osądzona według
        reguł, którym za tego życia nie potrafię sprostać. Nie potrafię choćbym nie wiem
        co robiła, zawsze mogę powiedzieć lub napisać coś co kogoś urazi, zdenerwuje, że
        ktoś przyłoży mi, a ja będę mieć ochotę mu oddać. Nie muszę nawet oddać,
        wystarczy, że przez chwilę zechcę, wszak "grzeszę wpierw myślą a dopiero potem
        mową, uczynkiem, zaniedbaniem"

        Gdzież w tej dyskusji jest nauka Jezusa, chyba jej mało? Jego królestwo nie z
        tego świata. Gdyby jego królestwo było z tego świata, jego słudzy bili by się o
        niego, tzn używając dzisiejszej terminologii dołożyli by zawsze o kilka epitetów
        więcej antykatolom, muzułmanom, ateistom etc. Czy on to robił? Brak "sług którzy
        by się o niego bili" dla mnie nie oznacza braku kilku tysięcy uzbrojonych po
        zęby wojowników walczących z rzymskimi legionistami, ale wyrzeczenie się
        stosowania przemocy, wyrzeczenie prawa do obrony przed agresją innych. To Jego
        królestwo.

        Ochrzczono mnie, ale to nie oznacza, że dano mi raz na zawsze wiarę w Boga,
        rozumienie Boga i łagodność zbawiciela. Nie stałam się przez to lepsza dla ludzi
        i Boga - bo On nie zważa na osoby tylko na ich działanie. Dlatego Ci co odebrali
        chrzest mogli przewodzić masowym mordom - bo nie stali się lepsi, empatyczni,
        współczujący tylko z powodu, że ich ochrzczono. W imię Jezusa można było palić
        ludzi na stosach i wyżynać miasta - ale to nie jego słudzy byli, choćby nie wiem
        jak w modłach zaklinali rzeczywistość. Jego słudzy takich rzeczy nie robią.
        W czasach po dwu wojnach światowych, kiedy zabitych liczy się w dziesiątki
        milionów, te 170000 to liczba taka mała, taka nie działająca na wyobraźnię. Ale
        to jakby w 4 lata wymarło całe trómiasto. A mnie żal każdego ludzkiego
        istnienia, i tego jedynego z tych 170 tysięcy i każdego innego wywołanego
        wojnami, waśniami przemocą w Polsce, Gruzji, Rosji, Chinach, USA. Każdego.

        A z interpretacją gadającego węża załatwił się już św Augustyn 1600 lat temu.
        1600 lat. "Normalnie tragedia..."
        • focus35 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 29.11.08, 22:04

          Zgadzam sie z Toba jablkoweczko, choc nie jestem wierzaca. Zapewniam
          Cie, ze ateisci tez mysla o smierci i tez nie sa fanami cierpienia
          (mowie za siebie, ale mysl o smierci i lek przed cierpieniem to
          LUDZKA cecha, a nie cecha tylko wierzacych). Tyle, ze ateista
          inaczej o tym mysli - bez koniecznosci gwarancji, ze musi cos byc
          po, czyli mozna powiedziec jest mniej przywiazany do tego swiata czy
          tez wlasnych wyobrazen o istnieniu niz wierzacy;). A to, ze nie
          wierzymy w byt po smierci nie oznacza, ze nie zastanawiamy sie jak
          zyc, jak postepowac, jak odnosic sie do innych itd. Wiec prosze, nie
          wrzucaj wszystkich do jednego worka - tak jak ja nie wrzucam
          katolikow do jednego z napisem - stary, glupi i bezwolny.
          To co nauczal Jezus (w aspekcie czysto ludzkim, etycznym, nie
          sakralnym) uwazam za bardzo cenne i madre - jednak jesli poslugujac
          sie jego slowami i stajac za jego idea robilo sie i robi DOKLADNIE
          COS PRZECIWNEGO, to calkiem po ludzku jest to nie fair i calkiem po
          ludzku czlowiek ma prawo to zauwazyc, nazwac i ocenic, a w kazdym
          razie zapytac dlaczego tak jest, nie sadzisz?


          jablkoweczka napisała:

          > Jestem przebrzydłą katolą, już nawet nie mocherem do sześcianu,
          ale exp(mocher)
          > .
          > Jestem zacofana, głupia, stara(dla większości z tego forum),
          bezwolnie posłuszn
          > a
          > B16 i do tego jestem wiariatką, bo ośmielam się uważać, że jest
          prawdopodobne,
          > że Bóg istnieje.
          >
          > Tak naprawdę, to gros wypowiedzi w tej dyskusji jest od osób,
          które zapewne nie
          > przejmują się myślą, że kiedyś umrą. Kwestia jak żyć do śmierci i
          co będzie z
          > nimi po śmierci zdaje się nie zaprzątać ich umysłów.
          > Tak jestem katolą i boję się śmierci; zarówno tego, że będzie
          boleć, jak i tego
          > ,
          > że po niej może być niebyt, jak i tego, że po niej zostanę
          osądzona według
          > reguł, którym za tego życia nie potrafię sprostać. Nie potrafię
          choćbym nie wie
          > m
          > co robiła, zawsze mogę powiedzieć lub napisać coś co kogoś urazi,
          zdenerwuje, ż
          > e
          > ktoś przyłoży mi, a ja będę mieć ochotę mu oddać. Nie muszę nawet
          oddać,
          > wystarczy, że przez chwilę zechcę, wszak "grzeszę wpierw myślą a
          dopiero potem
          > mową, uczynkiem, zaniedbaniem"
          >
          > Gdzież w tej dyskusji jest nauka Jezusa, chyba jej mało? Jego
          królestwo nie z
          > tego świata. Gdyby jego królestwo było z tego świata, jego słudzy
          bili by się o
          > niego, tzn używając dzisiejszej terminologii dołożyli by zawsze o
          kilka epitetó
          > w
          > więcej antykatolom, muzułmanom, ateistom etc. Czy on to robił?
          Brak "sług którz
          > y
          > by się o niego bili" dla mnie nie oznacza braku kilku tysięcy
          uzbrojonych po
          > zęby wojowników walczących z rzymskimi legionistami, ale
          wyrzeczenie się
          > stosowania przemocy, wyrzeczenie prawa do obrony przed agresją
          innych. To Jego
          > królestwo.
          >
          > Ochrzczono mnie, ale to nie oznacza, że dano mi raz na zawsze
          wiarę w Boga,
          > rozumienie Boga i łagodność zbawiciela. Nie stałam się przez to
          lepsza dla ludz
          > i
          > i Boga - bo On nie zważa na osoby tylko na ich działanie. Dlatego
          Ci co odebral
          > i
          > chrzest mogli przewodzić masowym mordom - bo nie stali się lepsi,
          empatyczni,
          > współczujący tylko z powodu, że ich ochrzczono. W imię Jezusa
          można było palić
          > ludzi na stosach i wyżynać miasta - ale to nie jego słudzy byli,
          choćby nie wie
          > m
          > jak w modłach zaklinali rzeczywistość. Jego słudzy takich rzeczy
          nie robią.
          > W czasach po dwu wojnach światowych, kiedy zabitych liczy się w
          dziesiątki
          > milionów, te 170000 to liczba taka mała, taka nie działająca na
          wyobraźnię. Ale
          > to jakby w 4 lata wymarło całe trómiasto. A mnie żal każdego
          ludzkiego
          > istnienia, i tego jedynego z tych 170 tysięcy i każdego innego
          wywołanego
          > wojnami, waśniami przemocą w Polsce, Gruzji, Rosji, Chinach, USA.
          Każdego.
          >
          > A z interpretacją gadającego węża załatwił się już św Augustyn
          1600 lat temu.
          > 1600 lat. "Normalnie tragedia..."
          • jablkoweczka Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 01.12.08, 17:16
            Witaj Focus35.
            Ja staram się pisać tylko o sobie, o swoich przemyśleniach i jak można unikam
            liczby mnogiej. Pewnie to co piszę jest reprezentatywne dla jakiś innych ludzi,
            ale oni mnie nie prosili bym o tym pisała. A Ty piszesz, że "ateiści myślą...",
            "ateiści są..., nie wierzymy..., nie zastanawiamy...". Którzy jeszcze ateiści
            prócz Ciebie nie wyjaśniasz. Czy to nie jest przejaw "wrzucania do jednego
            worka?" Moja opinia o osobach piszących w wątku nie dotyczyła tylko ateistów,
            ale wszystkich co gotowi są pluć i szczuć adwersarzy - tak samo ateistów, jak i
            tzw. wierzących. Obie strony stosując takie metody już są na bakier w tą "cenną
            w aspekcie ludzkim" nauką Jezusa, wierzący dodatkowo powinni pamiętać o także
            tym, że spotkają Chrystusa "po". Ale nie będę liczyć kto ile razy kogo zwymyślał.
            O działania które jawią się jako "nie fair" zawsze dobrze jest nie tylko pytać,
            ale nawet spróbować zrozumieć, bo problemem w dyskusji między tzw. wierzącymi i
            ateistami jest niejednoznaczność i nieprecyzyjność pojęć. Ty piszesz o ateiście
            jako o osobie "bez konieczności gwarancji, ze musi cos być po", a ja się
            zastanawiam o jakie gwarancje tu chodzi? Czy ktoś dał Ci gwarancje, że "po
            niczego nie ma"?
            Nie jest dla mnie jasne co masz na myśli pisząc że ateista "jest mniej
            przywiazany do tego swiata czy tez wlasnych wyobrazen o istnieniu niz wierzacy".
            Możesz to rozwinąć?
            • edico2 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 02.12.08, 03:08
              Nie dziw się. Dla religiantów wszelkiej maści jedyną ideą jest podział na my i
              oni a jednostka podporządkowana jest właśnie tym a nie innym racjom i po prostu
              jako taka nie istnieje. Nie istotny jest tu bezmyślnie klepany dekalog
              zawierający w swej treści spuściznę nie koniecznie tylko
              judaistyczno-chrześcijańską. W tej dyskusji nie ma stron, są tylko wrogowie
              efektów indoktrynacji. Jak np. zachowuje się przysłowiowy katolik, gdy brakuje
              mu argumentacji?

              W moim przekonanie nie ma co tu rozwijać im pierwszy lepszy ateista mógłby w
              oparciu o Biblię uczyć takiego parafialnego katolika jego własnych zasad wiary.

              Katolicki neojudaizm w swej indoktrynalnej pysze nie jest zdolny do żadnej
              rozsądnej dyskusji na argumenty nawet w oparciu o ich własne źródła wiary.

              Być może się mylę uogólniając tę kwestię, w której trzeba przede wszystkim pracy
              u podstaw. Moje doświadczenia wskazują jednak, że z religiantami trzeba
              rozmawiać ich własnym językiem wypuszczając ich wprost na budowaną przez nich
              ścianę.

              Oczywiście nie gwarantuję Ci żadnego sukcesu, bo każdy z nich jest w stanie
              zreasumować całe zajście jako wolę boską lub fzielo szatana :))
              • jablkoweczka Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 02.12.08, 18:27
                Nie dziwię się temu, że ludzie różnych zapatrywań pod tymi samymi terminami
                rozumieją nieco inne pojęcia, to typowa cecha towarzysząca ludzkim działaniom,
                dlatego np. pisząc umowę mającą jakieś skutki prawne, często definiuje się
                terminy które w niej zostaną użyte. Tu na forum nikt sobie terminologią głów nie
                zaprząta, a inwektywy niestety są najmniej subtelną częścią języka - i jako
                takie są najłatwiej pojmowalne.
                Jak napisałam jestem katolą - tym wcieleniem wstecznictwa dla wielu (a dla
                Ciebie?) ale wcale nie uważam by istniał sztywny podział na "my i oni". W KRzK
                jest pełno ludzi którzy najchętniej ustawili by mnie według swego "widzi mi się"
                bo ich zdaniem jestem heretyczką, należę do sekty, powinnam poddać się
                egzorcyzmom i w ogóle wszystko co najgorsze. Tak myślę, że KRzK widziany z
                bardzo daleka jawi się jako monolit i jako siła indoktrynująca cały świat. A tak
                naprawdę to jest to świat ludzi najróżniejszej maści - od pełnych ciepła i
                dobra, po wygodnickich, zadufanych w sobie lub po prostu zagubionych życiowo czy
                zdezorientowanych.
                "Jak np. zachowuje się przysłowiowy katolik, gdy brakuje
                mu argumentacji?" O jakie przysłowie chodzi? Jak dla mnie w sytuacji braku
                argumentów zostaje tylko modlitwa.

                "W moim przekonanie nie ma co tu rozwijać im pierwszy lepszy ateista mógłby w
                oparciu o Biblię uczyć takiego parafialnego katolika jego własnych zasad wiary."
                Dokładnie tak, jest bowiem niebezpieczeństwo że katolik będzie patrzył z góry na
                ateistę w mniemaniu "jestem bliżej Boga, jestem lepszy, wolno mi więcej", a to
                już jest grzech pychy. I nie jest ten grzech obcy także mi. Ale jest też druga
                strona medalu - ten pierwszy nienajlepszy ateista. Antykatolicyzm potrafi też
                być populistyczny choćby w takim twierdzeniu "Katolicki neojudaizm w swej
                indoktrynalnej pysze nie jest zdolny do żadnej rozsądnej dyskusji na argumenty
                nawet w oparciu o ich własne źródła wiary". To stwierdzenie tak ogólne i
                jednoznaczne, że na pewno nieprawdziwe. Sprecyzuj wpierw o jaki aspekt życia
                chodzi, bo nie sposób odnieść się do "całokształtu".

                "Być może się mylę uogólniając tę kwestię, w której trzeba przede wszystkim
                pracy u podstaw." O ile Cię dobrze rozumiem to sądzisz, że wykształcenie i
                uświadamianie jest elementem wystarczającym by wytłumaczyć "religiantom", że ich
                światopogląd jest błędny. Jeśli tak to raczej jesteś w błędzie. Znam wielu
                "religiantów" którzy będąc wykształconymi i uświadomionymi ludźmi są
                jednocześnie gotowi na niesamowite poświęcenie jeśli dostrzegą w tym wolę Boga.
                To przedsiębiorcy, naukowcy (zarówno humaniści jak i politechnicy), lekarze,
                ochroniarze, nauczyciele, a ich nawrócenie na katolicyzm nie rzadko miało
                miejsce już w dorosłym życiu.

                "Oczywiście nie gwarantuję Ci żadnego sukcesu, bo każdy z nich jest w stanie
                zreasumować całe zajście jako wolę boską lub fzielo szatana :))"
                He, he, :-D toś mnie rozbawił - ja naprawdę jestem katolą!!! Katolą z neo!!! Nie
                podszywam się pod niczyją skórę. Czy muszę się zachować w sposób dla Ciebie
                standardowy na katola byś w to uwierzył/uwierzyła (wybacz nie wiem czyś kobita
                czy facet)? I oczywiście, że cała ta dyskusja to w jakimś stopniu wola Boga lub
                dzieło szatana. W końcu tak też można interpretować intencje jakimi kierują się
                piszący na tym forum (nie osądzam za czyimi wypowiedziami stoi dobro, a za
                czyimi zło).
                • edico2 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 03.12.08, 16:25
                  Piszesz, że na forum "nikt sobie terminologią głów nie zaprząta" i sama tę
                  metodę stosujesz nie rozróżniając pejoratywnego uogólnienia ukutego celowo w
                  szeregach wiernych kościoła katolickiego antykatolicyzmu od antyklerykalizmu.
                  Znacznie wygodniej jest wciskać wiernym, że krytyka postepowania księdza jest
                  równoznaczna z krytyką kościoła. Tym sposobem przy jednym ogniu piecze się co
                  najmniej kilka pieczeni. Zwalnia się bowiem od wszelkich win takiego "ala
                  duchownego", a wszelkie sugestie w tym kierunku traktowane są jako obraza
                  społeczności parafialnej uruchamiającą oczywistą antyakcję uruchamiającą znaną
                  psychologię tłumu ze znanymi konsekwencjami. Jak widzisz, już na samym wstępie
                  krytykując innych popełniasz ten sam błąd i co jest chyba najmniej sympatyczne,
                  uogólniając go stosujesz do wszystkich.

                  Peawdę mówiąc wcale mnie nie interesuje, czy jesteś katoliczką, muzułmaninem czy
                  też zwolenniczką jakiejkolwiek innej wiary. Nie traktuję tego całego zbiorowiska
                  zwanego kościołem z wielu względów. Z tym kościołem jest tak, jak z łańcuchem, o
                  którego wartości decyduje najsłabsze ogniwo. Używając tej przenośni,
                  funkcjonariusze kościelni niestety nie należą do tych najmocniejszych ogniw, co
                  nie wcale pozostaje bez wpływu na to otoczenie i jego zewnętrzy obraz. Jesteś
                  jedną z niewielu dyskutanów przyznających sie otwarcie do katolicyzmu potrafiącą
                  dyskutować bez nonszalancji i tzw. "kultowej katolickiej argumentacji" i proszę
                  nie udawaj, że nie dostrzegasz tych zjawisk zasłaniając się własną modlitwą.
                  Chociaż być może samo pojęcie modlitwy w tak postrzeganym kościele jest trudne
                  do zdefiniowania :)

                  Jeżeli zaprzeczasz stwierdzeniu, że katolicyzm nie jest neojudaizmem, to czym on
                  w końcu jest?
                  Nie ulega żadnej wątpliwości, że wyłonił się na bazie starotestamentowego
                  judaizmu zachowując z niego tak wiele, że w żadnym wypadku nie można tego uznać
                  za jakąś nową religię. Do dzisiaj zresztą w kościołach się głosi, że naród Judy
                  jest tym jedynym narodem wybranym. Mam nadzieję, że nie zarzucisz, że to
                  twierdzenie wynikające z Biblii jest bzdurą? :)
                  Nie widzisz w tym żadnych sprzeczności?
                  Jaki sens ma więc takie uprawianie takiej religii wśród ludzi, którzy nie chcą
                  mieć nic wspólnego z Żydami i ich spuścizną???
                  Zresztą katolicyzm tak różni się od judaizmu, jak prawosławie czy inne schizmy
                  od chrześcijaństwa.
                  Nie wiesz czasem, kto kogo i poco ciągnie w kuluary strychu? :)

                  Tak, jak powyżej stwierdziłem, nie interesuje mnie, skąd kto przychodzi, ale co
                  sobą reprezentuje. A tego nie da się uzasadnić ani żadną wolą Boga czy szatana,
                  a co najwyżej brakiem ogłady i najzwyklejszej - delikatnie rzecz ujmując -
                  roztropności.
                  • jablkoweczka Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 08.12.08, 17:16
                    ''Piszesz, że na forum "nikt sobie terminologią głów nie zaprząta" i sama tę
                    metodę stosujesz nie rozróżniając pejoratywnego uogólnienia ukutego celowo w
                    szeregach wiernych kościoła katolickiego antykatolicyzmu od antyklerykalizmu.''
                    Wiesz, albo ja napisałam coś co ma tzw. "drugie dno" a ja nie wiem co to jest,
                    albo Ty źle interpretujesz mój tekst. Możesz wskazać co takiego napisałam, że
                    wyciągasz taki wniosek?
                    "Znacznie wygodniej jest wciskać wiernym, że krytyka postepowania księdza jest
                    równoznaczna z krytyką kościoła."
                    To oczywiste, że nie ma znaku równości między pojedynczym człowiekiem i jego
                    postępowaniem, a całą instytucją. KRzK to nie tylko osoby życia konsekrowanego,
                    ale też i lajkat. Każdy człowiek z KRzK, włączywszy to najwyższych oficjeli,
                    jest człowiekiem zdolnym do popełniania zła i jeśli takie zło czyni należy mu je
                    wytknąć.
                    Tyle, że ja sama nie uważam bym była lepsza i dlatego nie czuję bym miała
                    "moralną legitymację" ich nawracać. A właśnie powinnam! Problem jednak widzę
                    przede wszystkim w sobie, a nie w innych.
                    Edico2 nie mam Twoich doświadczeń nie wiem jakim jesteś człowiekiem i nie wiem
                    jaka jest historia Twego życia. Dlatego nie widzę to co dostrzegasz Ty pisząc
                    "Jak widzisz, już na samym wstępie
                    krytykując innych popełniasz ten sam błąd i co jest chyba najmniej sympatyczne,
                    uogólniając go stosujesz do wszystkich." Gdzie ta krytyka?
                    O reszcie potem, muszę teraz kończyć.
                    • edico2 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 08.12.08, 23:29
                      Całą tę wypowiedź można zreasumować w postaci starego ludowego humoru:

                      - Ale wczoraj śpiewaliście.
                      - To ja z ojcem.
                      - Wyliście, jak psy.
                      - To ojciec sam.

                      Pozdrawaiam
            • focus35 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 04.12.08, 02:17
              jablkoweczka napisała:

              > Witaj Focus35.
              > Ja staram się pisać tylko o sobie, o swoich przemyśleniach i jak
              można unikam
              > liczby mnogiej. Pewnie to co piszę jest reprezentatywne dla jakiś
              innych ludzi,
              > ale oni mnie nie prosili bym o tym pisała. A Ty piszesz,
              że "ateiści myślą...",
              > "ateiści są..., nie wierzymy..., nie zastanawiamy...". Którzy
              jeszcze ateiści
              > prócz Ciebie nie wyjaśniasz. Czy to nie jest przejaw "wrzucania
              do jednego
              > worka?"

              Nie - bo worek, ktorego uzylam dotyczyl wszystkich ludzi:)
              napisalam, ze ateisci sa ludzmi, ktorzy takze mysla o smierci i
              cierpia - poniewaz Ty wczesniej sugerowalas, ze tego nie robia i
              jakoby jedynie wierzacy mieli takie mysli:)
              Po drugie trudno wrzucic wszystkich ateistow do jakiegos jednego
              worka (wylaczajac ten ludzki:) bo poza niewyznawaniem wiary w
              nadnaturalne istoty nie maja wspolnych cech - w sensie wspolnego
              rytualu, obyczajow, pozadanego sposobu zachowania sie itd. jak to
              sie dzieje w przypadku osob nalezacych do jakiegos wyznania.

              Moja opinia o osobach piszących w wątku nie dotyczyła tylko ateistów,
              > ale wszystkich co gotowi są pluć i szczuć adwersarzy - tak samo
              ateistów, jak i
              > tzw. wierzących. Obie strony stosując takie metody już są na
              bakier w tą "cenną
              > w aspekcie ludzkim" nauką Jezusa, wierzący dodatkowo powinni
              pamiętać o także
              > tym, że spotkają Chrystusa "po".

              zgadza sie...

              Ale nie będę liczyć kto ile razy kogo zwymyśla
              > ł.
              > O działania które jawią się jako "nie fair" zawsze dobrze jest nie
              tylko pytać,
              > ale nawet spróbować zrozumieć, bo problemem w dyskusji między tzw.
              wierzącymi i
              > ateistami jest niejednoznaczność i nieprecyzyjność pojęć.

              im wiecej czytam na tym forum tym czesciej mysle, ze nie chodzi
              jednak o precyzyjnosc pojec czy jej brak tylko o inny sposob
              widzenia swiata, wynikajacy z innych potrzeb. To nie jest kwestia
              pojec, dogadania slow - tu chodzi glownie o emocje.

              Ty piszesz o ateiście
              > jako o osobie "bez konieczności gwarancji, ze musi cos być po", a
              ja się
              > zastanawiam o jakie gwarancje tu chodzi? Czy ktoś dał Ci
              gwarancje, że "po
              > niczego nie ma"?

              oczywiscie, ze nikt nie dal i ze nie ma takich gwarancji, ale
              wierzacy wierza, ze sa - slowa Jezusa sa dla nich gwarancja - jesli
              je podwazaja podwazaja sile swojej wiary

              > Nie jest dla mnie jasne co masz na myśli pisząc że ateista "jest
              mniej
              > przywiazany do tego swiata czy tez wlasnych wyobrazen o istnieniu
              niz wierzacy"
              > .
              > Możesz to rozwinąć?

              prosze - to proste - to wierzacy jest tak przywiazany do istnienia,
              ze zaprzecza smierci (a w kazdym razie wierzy w jakies inne,
              niematerialne ale istnienie siebie) - tudziez wierzy, ze ma je
              zapewnione (m.in. za niego przeciez syn Boga umieral na krzyzu) i ze
              bedzie ono dobre (na tym sie opiera istota wiary)
        • mala.mi74 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 05.12.08, 11:34
          Wiesz,mnie 170 tysiecy ROCZNIE z premedytacja mordowanych ludzi,
          tylko dlatego,ze sa wierzcy działa na wyobraznie.
          Za duzo telewizji albo gier komuterowych ogladasz,moze stad ta
          znieczulica.
          Pozdr
          • focus35 Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 05.12.08, 14:29
            mala.mi74 napisała:

            > Wiesz,mnie 170 tysiecy ROCZNIE z premedytacja mordowanych ludzi,
            > tylko dlatego,ze sa wierzcy działa na wyobraznie.
            > Za duzo telewizji albo gier komuterowych ogladasz,moze stad ta
            > znieczulica.
            > Pozdr


            nie wiem Mala.Mi do kogo podpielas ten post ale odpowiem za siebie -
            oczywiscie, ze to robi "wrazenie" zle slowo wrazenie, bo jest to
            potworne!! jak kazde zabojstwo - niezaleznie z jakich pobudek bedzie
            dokonane a zabijanie za wiare, orientacje seksualna, przekonania
            polityczne, za rase itd. to jest czysto ludzka perwersja, ktorej
            nigdy nie pojme i na ktora zgodzic sie nie mozna!!!!!


          • kolter_one Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 20.12.08, 23:58
            mala.mi74 napisała:

            > Wiesz,mnie 170 tysiecy ROCZNIE z premedytacja mordowanych ludzi,
            > tylko dlatego,ze sa wierzcy działa na wyobraznie.
            > Za duzo telewizji albo gier komuterowych ogladasz,moze stad ta
            > znieczulica.
            > Pozdr

            Biedni ci chrześcijanie ::((( a zabijanych wyznawców proroka tez żałujesz?
    • aga-43 Owsiak - autorytet, Rydzyk - antyautorytet!!! 29.11.08, 19:18
      Jurek Owsiak jest autorytetem dla 55 procent Polaków - wynika z sondażu TNS OBOP
      przeprowadzonego na zlecenie "Polityki".

      W kategorii antyautorytetów zwyciężyli: ojciec Tadeusz Rydzyk, którego nie
      poważa 53 proc., za nim były premier, prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław
      Kaczyński, z którego opiniami nie liczy się 42 proc. badanych oraz prezydent
      Lech Kaczyński, którego jako antyautorytet wskazało 38 proc. badanych.

      Ps. Hmmmmm.... coś ci najbardziej polscy i katoliccy Polacy, nie cieszą się
      poważaniem w narodzie!!!
    • prskchx Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 01.12.08, 17:30
      Och jej!!!
      Co jeszcze?
    • edico2 Re: W średniowieczu 01.12.08, 23:22
      chrześcijanie rocznie wycinali znacznie więcej. Biorąc odsetek ludności w tym
      czasie, to dla równowagi ile razy tę liczbę należałoby pomnożyć na dzień dzisiejszy?
    • prskchx Re: 170 tysiecy chrzescijan rocznie oddaje zycie 05.12.08, 17:19
      idę spać
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka