Dodaj do ulubionych

Przyczyna-skutek

22.03.09, 01:01
jesli wszechswiat to wszystko i nie ma niczego co by sie w nim nie zawierało, i działa on wg zasady p-s to nie może mieć początku - bo i początek musiałby mieć swą przyczynę a zatem nie byłby początkiem... nie może też mieć końca, każdy skutek jest zarazem przyczyną dla kolejnego zdarzenia...

wychodziłoby wiec na to że wszechświat po prostu istniał, istnieje i bedzie istniał a to oznaczałoby ze wszechswiat to perpetuum mobile... tylko że fizyka mówi ze ono nie może istnieć...


wiec albo albo:
1) zasada p-s nie jest zawsze prawdziwa
2) istnieje byt mogący dać początek światu i jednocześnie nie będący jego częścią
3) fizyka coś przeoczyła ( apropos p.mob.)
4) coś jeszcze...


Obserwuj wątek
    • grgkh Re: Przyczyna-skutek 22.03.09, 03:23
      Spróbuję powiedzieć, jak to sobie wyobrażam.

      Najpierw coś o nas:

      Jesteśmy wydzieloną częścią świata, który nas otacza. Ten fakt
      dzieli wszystko co do nas dociera na dwie strefy: informacje z
      naszego zewnętrza i wnętrze, które jest naszą świadomością. Nasze
      zewnętrze jest, jeśli się nad tym dobrze zastanowić, strumieniem
      informacji, w którym nie ma żadnych konkretnych obiektów. Dopiero
      nasz mózg, dzięki swojej plastyczności, konstruuje obiekty i
      pojęcia, z których mu łatwiej układać model świata.

      Mózgi mają także zwierzęta, a przecież niemal żadne nie posługuje
      się pojęciami abstrakcyjnymi, opisującymi świat zewnętrzny.
      Wystarczy wyobrazić sobie, że granica pomiędzy widzeniem świata
      przez zwierzęta, a naszym postrzeganiem i interpretacją nie jest
      wyraźna, ale jest ciągła rozmazana. Proces przechodzenia przez taką
      płynną granicę mamy wszyscy za sobą - od niemowlęcej nieświadomości
      obrazu świata, do kojarzenia go tak, jak to się dzieje obecnie, a
      przecież wystarczy jeden silny uraz mózgu, niedotlenienie i nasza
      świadomość wróci do niemowlęcego niebytu.

      Mówię to, bo chcę uwypuklić fakt, ze model świata zbudowany w naszej
      wyobraźni jest względny. Interpretacja pozwala nam odrzucać odbicie
      w lustrze jako zafałszowanie automatyzmu interpretacji bodźców
      wzrokowych, ale przyrządy i technologia pozwalają rozszerzyć
      możliwości, które nasz gatunek wypracował ewolucyjnie jako
      przystosowanie.

      Tak więc mamy na zewnątrz nas informację, która jest chaotyczna, a
      wewnętrz naszych mózgów budujemy opis świata, który jest ułomny,
      niepełny (kiedyś nas zadowalała wiedza o płaskiej Ziemi, dziś jej
      nie akceptujemy).

      I teraz o naszym zewnętrzu:

      Gdyby informacja o świecie, któa dociera do nas była tylko
      chaotyczna, gdyby nie obowiązywały sztywne reguły, które nie są
      nigdy łamane, to przede wszystkim nie moglibyśmy zaistnieć. To co do
      nas dociera ma naturę wartościową (liczbową). Zawsze jest małe,
      duże, gorące, zimne, głośne itp. Najczęściej daje się rozpoznać na
      jakiejś skali względnych wartości.

      Z kolei model świata (w którym używamy pojęć abstrakcyjnych) składa
      się z pojęć i zdań powiązanych ze sobą logicznie:
      - coś z czegoś wynika;
      - jeśli coś, to coś innego;
      - coś jest prawdziwe, a coś innego jest fałśzem
      itd, a także arytmetycznie:
      - coś jest wprost lub odwrotnie proporcjonalne;
      - coś jest symetryczne
      - coś jest podobne (po uproszczeniu odpowiada temu uproszczonemu
      wzorcowi)
      itd.

      Świat otaczający nas ma naturę wyłącznie liczbową (ilościową),
      arytmetyczno-logiczną.

      To bardzo ważne, bo automatycznie zawęża zakres pojęciowy opisujący
      świat i nas w tym świecie do niezbędnych i ściśle zdefiniowanych
      pojęć.

      Nie mamy prawa twierdzić, że cokolwiek w informacji do nas
      docierającej ma inną postać, inną strukturę, i że można jej część
      wyodrębniać, jako nadprzyrodzoną. Strumień informacyjny opisujący
      świat jest jednolity i w całej swojej masie ma ten sam rodzaj
      właściwości.

      Jeśli będziemy o tym zawsze pamiętać, to nigdy nie popełnimy błędu,
      który polega na tym, że moglibyśmy przypisywać światu jakieś cechy
      wyrażone w języku pojęć abstrakcyjnych. Świat jest tylko liczbami, a
      abstrakcja jest częścią modelu opisującego świat. Ten model nigdy
      nie będzie do końca aprawdziwy, bo pojemność naszych mózgó jest
      mniejsza niż pojemność całego Wszechświata. Z tego samego powodu nie
      jesteśmy w stanie zmieścić w naszej pamięci (wyobraźni) całej,
      dokładnie zapisanej historii Wszechświata. To my jesteśmy jego
      częścią, a nie on miałby być częścią nas. Tak więc ten model jest
      skazany na niepełność, niedokładność, odgadywanie i testowanie
      przybliżonych reguł, według których dzieje się, zmienia się wszystko.

      W naszym modelu możemy uprawdopodobniać reguły opisujące świat i
      tylko o nich możemy mówić, czy są prawdziwe. Prawdziwość jest
      porównywaniem, odnoszeniem się opisu świata do wciąż nowych
      informacji, które do naszej świadomości docierają z naszego
      zewnętrza. Ten opis nie może być nadmiarowy, bo przetsanie spełniać
      swoją rolę. To co zbędne lub fałszywe nie pozwoli nam skutecznie, z
      pozytkiem dla nas przewidywac przyszłości, planować zamierzeń,
      dostawać skutki, których oczekujemy. Model świata musi być
      prawdziwy, powinien takim być.

      Ponieważ świat otaczający nas świat jest światem reguł, więc tylko o
      tych regułach wolno nam mówić. Nie, co je stworzyło, bo jest to
      pytanie absurdalne i niemożliwe jest zaspokojenie naszej ciekawości
      w tej kwestii. Bo cóż mogło je stworzyć? Inne reguły byłyby autorami
      reguł naszego świata? To niemozliwe, bo naszym światem jest
      wszystko, co go opisuje, a więc wszystkie reguły, jakie
      kiedykolwiek, w jakikolwiek sposób uczestniczyły w jego Tworzeniu i
      sa dzisiejsza jego fizyką. Tak więc ten hipotetyczny kreator
      rozumowo staje się częścią wszystkich, uogólnionych reguł i jest
      częścią naszego Wszechświata, przez co przsestaje być rozróżnialny.
      I znów pytanie o rzeczywistego kreatora tego wszystkiego nowego, już
      rozszerzonego, jest bez odpowiedzi.

      Nie istnieje w tym ciągu, na samym początku stwarzania żaden byt,
      który byłby pozbawiony prawa, by sam nie musiał byc stworzony.
      Wymóg, jeśli w ogóle go narzucamy, musi dotyczyć wszystkich etapów,
      wszystkich bytów stwarzających i stwarzanych w ten sam sposób. A
      więc jest zbędny. Na początku nie było nic. Czy najprostszym
      rozwiązaniem tego dylematu nie jest odpowiedź, że nadal nie istnieje
      nic?

      Jeśli pozostaniemy na poziomie możliwości, której nikt i nigdzie nie
      musiał tworzyć, to pozbywamy się pytania o kreatora i kreację.

      Wszechświat widzimy jako zbiór reguł arytmetyczno-logicznych, które
      są osadzone na prostych założeniach (związki chemiczne, atomy,
      cząstki elementarne, kwarki, struny...). To jest pewne. Tego nie da
      się odrzucić. I przy tym pozostańmy. Dzisiejsza komplikacja,
      złożoność naszego otoczenia jest wynikiem ewolucji Wszechświata pod
      wpływem tych pierwotnych reguł. Na początku był bardziej prosty niż
      teraz. To też jest pewne. I tam gdzieś, dużo, dużo wcześniej jest
      początek odmierzania czau, zmienności, początek stworzenia.

      I tyle. Nie ma bytu stwarzającego "wszystkie" i "niezależne" reguły,
      bo jest zbędny. Wszystkie i niezależne, a więc w całości opisujące
      działanie Wszechświata od jego początku. I na tym koniec, bo to jest
      właśnie już wszystko, "wszech", Wszechświat.

      -----------

      Przyczyna: sama możliwość.

      Skutek tej przyczyny: wszystko, co jest skutkiem dokładnie tej
      możliwości. Skutkiem tej i takiej fizyki jest ten Wszechświat.

      Zasada przyczyny i skutku jest zawsze prawdziwa, bo od początku i
      zawsze działają te same reguły.
      • psk.1 Re: Przyczyna-skutek 22.03.09, 11:08
        > Ponieważ świat otaczający nas świat jest światem reguł, więc tylko
        o
        > tych regułach wolno nam mówić. Nie, co je stworzyło, bo jest to
        > pytanie absurdalne i niemożliwe jest zaspokojenie naszej ciekawości
        > w tej kwestii. Bo cóż mogło je stworzyć?

        > Przyczyna: sama możliwość


        jednak w jakis sposób na to pytanie odpowiedziałeś... sprawa bedzie
        sie rozbijać o znalezienie natury tej możliwości, czym ona jest.


    • lernakow Re: Przyczyna-skutek 22.03.09, 09:12
      psk.1 napisał:

      > 2) istnieje byt mogący dać początek światu i jednocześnie
      > nie będący jego częścią
      >
      Tu by było miejsce dla jakiegoś Stwórcy prawda?
      To rozważmy dwie wersje:
      A. powiedzmy, że: wszechświat + ten byt = panwszechświat. Co dało początek panwszechświatowi? Dla osób nie zadających sobie trudu samodzielnego odpowiadania na pytania podpowiedź: mój "panwszechświat", czyli Wszechświat z Bogiem ma te same problemy z praprzyczyną, co zwykły Wszechświat bez Boga.
      B. powiedzmy, że: wszechświat - ziarenko wielkiego wybuchu = bigbangświat. Taki bigbangświat ma swoją siłę sprawczą, więc może to ziarenko nazwiemy Stwórcą. Ale książek to ono nie pisało.
      • doloreska_0 Re: Przyczyna-skutek 22.03.09, 09:18
        A ja na temat powyższy oglądałam bardzo ciekawy film pt"Stwarzanie czy
        ewolucja".Tytuł może nie byc zbyt zachęcający dla niektórych ale akurat
        odpowiada na poruszone przez Was zagadnienia.
        Oto link do filmu.Jest trochę przydługi ale cierpliwośc się opłaca!!!

        www.youtube.com/watch?v=nsgRfD2K9_8
        • lernakow Re: Przyczyna-skutek 22.03.09, 10:12
          Dotrwałem do szesnastej minuty. Poziom bzdury mnie odrzucił.
          Mówienie, że żaden gatunek nie powstał w wyniku ewolucji (a jedynie zmieniały się) - ciekawe dlaczego poszczególne gatunki są określone w czasie, mają swój początek i niekiedy koniec występowania, że o poziomie wspólnoty genów między gatunkami litościwie nie wspomne.
          Twierdzenie, że nie ma samoorganizacji bez czynnika zewnętrznego - jakby nie mieli chociażby eksperymentu z kryształkami soli w wodzie. Automatyczne mówienie, że jak nie wybuch, to stworzenie i koniecznie zaraz biblijne (jak gdyby kosmogonie innych mitologii nie były równie wiarygodne).
          A to zaledwie początek filmu i oglądany bez robienia notatek, które punktowałyby wszystko. Żałosna propaganda nieudolnie odziana w pseudonaukową szatę.
          • doloreska_0 Re: Przyczyna-skutek 22.03.09, 11:00
            Ja myślę, że jak zrobisz kolejne podejście i wytrzymasz kolejne 16 minut, a
            potem kolejne tak na raty, to naprawdę będzie o czym podyskutowac. Wcale nie
            musisz zaraz wierzyc w stwarzanie czy ewolucję...masz prawo do swojego zdania!!!
            Ale spróbuj to obejrzec od początku do końca.:)
            • lernakow Re: Przyczyna-skutek 22.03.09, 11:40
              doloreska_0 napisała:

              > Ja myślę, że jak zrobisz kolejne podejście i wytrzymasz
              > kolejne 16 minut, a
              > potem kolejne tak na raty, to naprawdę będzie o czym
              > podyskutowac.
              >
              Czy dalej zostały sprostowane bzdury z pierwszych 16 minut? Jeżeli nie, to szkoda mojego czasu na oglądanie kolejnych. Mogę za to przedyskutować pierwszą szesnastkę i jeżeli mnie przekonasz, że te bzdury nie są bzdurami, to obiecuję obejrzeć resztę do końca.
              • doloreska_0 Re: Przyczyna-skutek 22.03.09, 11:56
                Pozwolisz, że obejrzę najpierw te 16 minut dla przypomnienia i podejmę
                "rekawicę"...:)))A jeśli chodzi o przekonywanie to jak ktoś 'chce wierzyc w to,
                że wie...', to niech tam sobie wierzy...:)))
      • psk.1 > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 10:54
        > A. powiedzmy, że: wszechświat + ten byt = panwszechświat

        pytanie było by takie: czy te dwa byty moznaby sumować?

        > B. powiedzmy, że: wszechświat - ziarenko wielkiego wybuchu = bigbangświat.

        a tu bym sie zapytał, dlaczego ziarenko wielkiego wybuchu zaistniało?
        • doloreska_0 Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 11:05
          Niektórzy by odpowiedzieli, że KTOŚ to 'ziarenko' zasiał,a inny by spytał: a na
          czym skoro jeszcze nie był jakiejkolwiek gleby...?Można by tak filozofowac bez
          końca.Tak czy siak wszystko zaistniało jak mówi Biblia Objawienie 4:11.
          • malgosiagosia Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 11:49
            doloreska_0 napisała:

            > Niektórzy by odpowiedzieli, że KTOŚ to 'ziarenko' zasiał,a inny by
            spytał: a na
            > czym skoro jeszcze nie był jakiejkolwiek gleby...?Można by tak
            filozofowac bez
            > końca.Tak czy siak wszystko zaistniało jak mówi Biblia Objawienie
            4:11.

            Nie tylko zaistnialo, ale zaistnialo inteligetnie. Wszechswiat jest
            inteligetny i dlatego przyczyna jego istnienia tez musi byc
            inteligetna.
            • doloreska_0 Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 11:52
              Dokładnie myślę tak samo...w kwestii INTELIGENCJI, bo skoro 'każdy dom jest
              przez kogoś zbudowany' to i cały wszechswiat równiez musi miec swojego
              inteligentnego Twórcę i Projektanta...
            • lernakow Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 12:15
              malgosiagosia napisała:

              > Wszechswiat jest inteligetny i dlatego przyczyna
              > jego istnienia tez musi byc inteligetna.
              >
              Domyślam się, że istniejące teorie naukowe są za mało inteligentne?
              Opowiedz mi o tej inteligencji wszechświata. Bo rzeczywiście, widzę w nim wiele sensu, prawidłowości i tak dalej, ale nie przekłada mi się to jakość specjalnie na inteligencję w ludzkim rozumieniu, która wiąże się w jakiś sposób z szybkością przetwarzania informacji i ilością danych branych do analizy porównawczej.
              • malgosiagosia Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 13:07
                lernakow napisał:

                > Domyślam się, że istniejące teorie naukowe są za mało inteligentne?
                > Opowiedz mi o tej inteligencji wszechświata. Bo rzeczywiście,
                widzę w nim wiele
                > sensu, prawidłowości i tak dalej, ale nie przekłada mi się to
                jakość specjalni
                > e na inteligencję w ludzkim rozumieniu, która wiąże się w jakiś
                sposób z szybko
                > ścią przetwarzania informacji i ilością danych branych do analizy
                porównawczej.


                Co jest bardziej inteligetne - jedna przecietna zywa komorka, czy
                jeden przecietny zywy czlowiek?
                • lernakow Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 18:28
                  malgosiagosia napisała:

                  > > Opowiedz mi o tej inteligencji wszechświata.
                  >
                  > Co jest bardziej inteligetne - jedna przecietna zywa komorka, czy
                  > jeden przecietny zywy czlowiek?
                  >
                  No to mi opowiedziałaś...
                  • malgosiagosia Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 19:10
                    lernakow napisał:


                    > No to mi opowiedziałaś...


                    :))Bo tu trzeba samemu pomyslec. Inteligencja wszechswiata nie
                    przeklada Ci sie jakos na specjalnie na inteligencje w ludzkim
                    rozumieniu, wiec pytam, co jest bardziej inteligetne - przecietna
                    zywa komorka, czy przecietny zywy czlowiek?

                    Twoja inteligencja jest pochodna inteligencji wszechswiata, doszlo
                    do tego, ze wszechswiat sam siebie bada, kontepluje i pisze o sobie
                    wiersze:) Jednak inteligencja czlowieka nie jest wieksza od
                    inteligencji takiego np. orla. Jest po prostu inna.

                    Materia jest inteligetna - tworza ja inteligetne atomy zbudowane z
                    inteligetenj energii, a inteligetna materia tworzy inteligetne
                    organizmy.

                    Nie moze byc tak, ze organizmy zbudowane sa z
                    nieinteligetnej "gliny", ale jakos tak sie ta glina "uklada", ze
                    powstaje organizm zywy i inteligetny. Zycie i inteligencja nigdzie
                    sie nie zaczyna i nigdzie nie konczy.
                    • lernakow Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 19:14
                      Całkiem sporo zdań, ale jakieś takie oderwane od siebie. Jedno z drugiego nie wynika i w sumie niczego nie dowodzi. Rozmyłaś słowo inteligencja do takiego stopnia, że już nic nie znaczy. Wstaw do swojego postu za inteligencję słowa takie jak mądrość, miłość, albo dobroć i zobaczysz, że nic się nie zmieni. Mielesz tylko słowa.
                      • malgosiagosia Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 19:35
                        Sam sobie wstaw, zobaczymy co Ci wyjdzie:))
              • doloreska_0 Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 14:49
                Ale TEORIE zawsze pozostaną TYLKO teoriami...nawet te inteligentne.No...chyba,
                że teorie staną się udokumentowanymi faktami...
          • psk.1 Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 12:05
            >Można by tak filozofowac bez końca

            i pewnie tak bedzie
        • lernakow Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 11:42
          psk.1 napisał:

          > pytanie było by takie: czy te dwa byty moznaby sumować?
          >
          Z matematycznego punktu widzenia sumować można wszystko.

          > a tu bym sie zapytał, dlaczego ziarenko wielkiego
          > wybuchu zaistniało?
          >
          Nie mam pojęcia. Zdaje się, że nikt tego nie wie. Nikt, wliczając w to tych, którzy wierzą, że wiedzą (co samo w sobie jest błędem rozumowania: wierzyć, że się wie).
          • doloreska_0 Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 11:49
            Fajne stwierdzenie:"Wierzyc ,że się wie"...muszę to zapamiętac...
          • psk.1 Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 12:03
            > Z matematycznego punktu widzenia sumować można wszystko.

            kilo szyszek + ból po stracie bliskiej osoby = ? , naprawde można sumować wszystko?


            > Nie mam pojęcia. Zdaje się, że nikt tego nie wie. Nikt, wliczając w to tych, kt
            > órzy wierzą, że wiedzą (co samo w sobie jest błędem rozumowania: wierzyć, że si
            > ę wie).

            też nie wiem
            • lernakow Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 12:10
              psk.1 napisał:

              > > Z matematycznego punktu widzenia sumować można wszystko.
              >
              > kilo szyszek + ból po stracie bliskiej osoby = ? ,
              > naprawde można sumować wszystko?
              >
              Oczywiście. Przez sumowanie się nie połączą w jedno, ale sumować można. Później tej sumy można będzie skutecznie używać w działaniach obejmujących szyszki i bóle, a także w działaniach z innymi obiektami.
              • psk.1 Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 17:45
                >A. powiedzmy, że: wszechświat + ten byt = panwszechświat.

                > Oczywiście. Przez sumowanie się nie połączą w jedno, ale sumować można.

                w takim razie dlaczego połączyłeś w jedno wszechświat i ten ewentualny byt, ktory we wszechświecie sie nie zawiera, tworząc panwszechświat?

                bedąc konsekwentnym nie można napisać więcej niż wszechświat+byt=wszechświat+ byt



                • lernakow Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 18:28
                  psk.1 napisał:

                  > bedąc konsekwentnym nie można napisać więcej niż
                  > wszechświat+byt=wszechświat+ byt
                  >
                  Wtakim układzie nie można też napisać wszechświat, tylko gwiazda + mgławica + kometa + planetoida i tak dalej. Brniemy w ślepy zaułek.
                  Porzućmy nazwy, wróćmy do meritum: skoro wszechświat ma problem z początkiem, to dlaczego ten byt - czymkolwiek by nie był - wolny jest od tego problemu? Tworzenie sobie tego bytu jako wytłumaczenie początku wszechświata nie daje nam nic oprócz konieczności stworzenia jeszcze innego bytu, żeby uzasadnić początek Stwórcy.
                  • malgosiagosia Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 19:25
                    lernakow napisał:


                    > Porzućmy nazwy, wróćmy do meritum: skoro wszechświat ma problem z
                    początkiem, t
                    > o dlaczego ten byt - czymkolwiek by nie był - wolny jest od tego
                    problemu? Twor
                    > zenie sobie tego bytu jako wytłumaczenie początku wszechświata nie
                    daje nam nic
                    > oprócz konieczności stworzenia jeszcze innego bytu, żeby uzasadnić
                    początek St
                    > wórcy.

                    To bardzo proste. Widzisz wszechswiat? Nie musisz udowadniac sobie i
                    innym, ze istnieje, prawda? To co widzisz to Kreator, ktory JEST
                    wlasnie tym co widzisz. Ale wszechswiat to nie caly kreator, tak jak
                    cialo czlowieka, to nie caly czlowiek. Nie pytaj kto stworzyl
                    kreatora, patrz i podziwiaj - oto KREATOR.
                    • lernakow Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 19:31
                      Ale coś z tego wynika, czy tylko mam sobie stać i podziwiać?
                      • malgosiagosia Re: > To rozważmy dwie wersje: 22.03.09, 19:41
                        lernakow napisał:

                        > Ale coś z tego wynika, czy tylko mam sobie stać i podziwiać?

                        :)), a co ma wynikac? Podziwiaj i zyj najpiekniej jak potrafisz.:)
                  • psk.1 > Wtakim układzie... 22.03.09, 20:18
                    > Porzućmy nazwy, wróćmy do meritum: skoro wszechświat ma problem z
                    początkiem, t
                    > o dlaczego ten byt - czymkolwiek by nie był - wolny jest od tego
                    problemu?

                    taki byt może być z natury czyms innym niż świat, mógłby nie posiadać
                    początku i nieporzebować swego stwórcy....

                    chyba że wszechświat nie ma swego początku i stwórcy i po prostu
                    jest. Tylko znowu sie pojawia pytanie , dlaczego jest?



                    • lernakow Re: > Wtakim układzie... 22.03.09, 20:41
                      psk.1 napisał:

                      > chyba że wszechświat nie ma swego początku i stwórcy i po prostu
                      > jest. Tylko znowu sie pojawia pytanie , dlaczego jest?
                      >
                      I znów - to samo pytanie dotyczy Stwórcy.
                      Pojęcie Stwórcy nie rozwiązuje żadnego problemu na miejsce którego nie stworzyłoby problemu bliźniaczego.
                      • psk.1 Re: > Wtakim układzie... 22.03.09, 21:20
                        > I znów - to samo pytanie dotyczy Stwórcy.
                        > Pojęcie Stwórcy nie rozwiązuje żadnego problemu na miejsce którego nie stworzył
                        > oby problemu bliźniaczego.

                        w takim razie albo
                        1. jesli swiat ma stwórce to dlaczego stwórca jest?
                        albo
                        2. dlaczego wieczny świat nie mający stwórcy istnieje ?

                        wygląda na to ze na początku każdej ewentualności pojawia się dość trudne pytanie

                        a może jest jeszcze jakaś trzecia droga...
                        • lernakow Re: > Wtakim układzie... 22.03.09, 23:00
                          psk.1 napisał:

                          > a może jest jeszcze jakaś trzecia droga...
                          >
                          Zawsze jest: f... this, napijmy się.
                          • psk.1 Re: > Wtakim układzie... 23.03.09, 23:22
                            > Zawsze jest: f... this, napijmy się.


                            hyhy.. to chlup...
                        • grgkh Teoria wszystkiego 22.03.09, 23:44
                          psk.1 napisał:

                          > 1. jesli swiat ma stwórce to dlaczego stwórca jest?

                          Oczywiście. Nie da się uciec od pytania o początek. W tym przypadku
                          początek przenosi się na początek stwórcy, a na pewno go dotyczy ze
                          względów logicznych.

                          Jeśli stwórca tworzy, to dla niego płynie czas, który synchronizuje
                          momenty przed kreacją świata i po niej. Świat stwórcy się zmienia.
                          Dla obiektu umieszczonego w zmienności musi istnieć poczatek, przed
                          którym nie było żadnego z faktów dotyczących jego historii, także i
                          tego związanego z kreacją.

                          Akt stwarzania zabija (wyklucza) istnienie stwórcy jednoczesnie na
                          całej osi czasu. Pamiętajmy, ze oś czasu to w rzeczywistości po
                          prostu zmienność (inne stany) tego samego obiektu związane z
                          regułami zmienności tych stanów.

                          Następna konsekwencja istnienia reguł zmienności to ta, że REGUŁY
                          nie zależą od obiektu którego dotyczą. Nie zależą o tyle, ze ten
                          obiekt nie może nimi swobodnie manipulować, zmieniać ich sobie na
                          inne itp. Tak więc reguły musiałyby być NARZUCONE stwórcy. W
                          rzeczywistości to nie stwórca by coś tworzył, ale elementarne,
                          NIEINTELIGENTNE reguły jego działania. Inteligencja jest wypadkową,
                          złożeniem reguł elementarnych. Dlatego zawsze ewolucja musi się
                          zaczynąć od efinicji, a definicje muszą być najbardziej elementarne
                          jak tylko można sobie to wyobrazić.

                          Taki stwórca byłby tylko etapem, tłem, całkowicie zbędnym, gdyż tak
                          samo on, jak i jego produkt podlegałyby tym samym zasadom
                          powstawania: proste założenia i wynikająca z nich zmienność.

                          Jako obiekty tego samego typu nie istnieją dla siebie, gdyż
                          istnienie jest wewnętrzną właściwością tych układów zbudowanych od
                          swoich założeń i nie mających nic wspólnego z innymi, podobnymi, ale
                          zaczynającymi się od innych założeń.

                          Inną kwestią jest istnienie obiektów pochodnych wewnątrz światów.
                          Jest to możliwość wyodrębnienia jakiejś struktury, pewnego wzorca,
                          powtarzalność takiej struktury lub reguły, która prowadzi do
                          przewidywanych skutków. Istnieniem, w naszym świecie, jest zgodność
                          modelu świata z nim samym, a więc np:
                          - wzorzec krzesła w mózgu i odnajdowanie jego odpowiedników w
                          strumieniu docierającej do nas informacji na zewnątrz odbiornika-
                          mózgu (oba są zakodowaną informacją "złożoną")
                          - wzorzec zmienności jakiegoś zjawiska i potwierdzanie go empiryczne
                          Istnienie jest potwierdzeniem zgodności wzorca i wyodrębnionego
                          fragmentu strumienia informacji z zewnętrza.

                          A zbiór wzorców jest modelem świata. Dla naszej świadomości jest on
                          nim samym, choć to pewnego rodzaju zafałszowanie, bo nie powinno się
                          dokładnie identyfikować tych dwóch obiektów. Zgodne są częściowo i z
                          częściową dokładnością.

                          > 2. dlaczego wieczny świat nie mający stwórcy istnieje ?

                          Nie ma wieczności. Tam gdzie jest ciąg zdarzeń zawsze musi być ich
                          początek. Model świata z naszej wyobraźni ma określone źródło (to
                          jest zbiór reguł jego funkcjonowania powstały z analizy struktur
                          zapisanych w śladach przeszłości) i cel (ma służyć ewolucji
                          struktur, które są odtwarzalne, "potrafią przetrwać").

                          Jeśli w odpowiednim zakresie warunków spotkają się proton i
                          elektron, to powstanie atom wodoru. To jest reguła. Ona jest zawsze
                          prawdziwa (powiedzmy, że ja przetestowaliśmy ją tak dokładnie, że to
                          wiemy). Zbiorem takich reguł jest cały Wszechświat. Reguły
                          działające na najniższym poziomie fizyki świata "budują" reguły
                          poziomów wyższych, ale tamte - złożone, pochodne - też mają te same
                          cechy: ewoluują tworząc struktury mniej lub bardziej zdolne do
                          odtwarzania się, do przetrwania.

                          Ewolucja jest podstawową cechą Wszechświata związaną z jego
                          zmiennością względem czasu. Zachodzi jednocześnie na wszystkich
                          możliwych poziomach, ale jej źródłem i podstawą jest wciąż tylko
                          jedna reguła, która zapoczątkowała wszystko. Jej skutkiem jest coraz
                          większa, obserwowana przez nas dzisiaj, rozmaitość struktur
                          otaczających nas, a także np. poziom komplikacji naszych organizmów
                          i zdolność do tworzenia w naszych mózgach abstrakcyjnych modeli
                          świata. Abstrakcje z naszych mózgów, jeśli spojrzeć na to od strony
                          samej teorii informacji, są takimi samymi obiektami informacyjnymi
                          (informacją złożoną), jak każdy inny obiekt Wszechświata.

                          > wygląda na to ze na początku każdej ewentualności
                          > pojawia się dość trudne pytanie

                          Istnieje informacja. Wszechświat "materialny" jest fantomem, iluzją
                          i nie istnieje jako coś "zbudowanego" z czegokolwiek innego niż
                          informacja. Wszystkie pojęcia typu materia, energia, przestrzeń itp.
                          są matematycznym skutkiem założeń, które zapoczątkowały nasz
                          wszechświat. Nie są elementarne, są pochodne. Dla właściwego
                          zrozumienia istnienia Wszechświata trzeba spróbować najpierw
                          odrzucić ślepe przywiązanie do symboli, poprzez które patrzymy na to
                          istnienie.

                          Dla krótkiego mgnienia oka, jakim jest nasze życie, całkowicie
                          nieistotne jest to, jak długa była historia świata przed naszymi
                          narodzinami.
                          • psk.1 Re: Teoria wszystkiego 23.03.09, 23:21
                            > Jeśli stwórca tworzy, to dla niego płynie czas, który synchronizuje
                            > momenty przed kreacją świata i po niej.

                            >Nie zależą o tyle, ze ten
                            > obiekt nie może nimi swobodnie manipulować, zmieniać ich sobie na
                            > inne itp. Tak więc reguły musiałyby być NARZUCONE stwórcy.


                            chyba że byt przez ktory mógłby powstać świat to ta możliwość o której pisałeś, te reguły ( cokolwiek by to miało znaczyć ), ich zmienność nie dotyczy a zatem ten byt byłby niezmienny, byłby poza czasem

                            > Dla krótkiego mgnienia oka, jakim jest nasze życie, całkowicie
                            > nieistotne jest to, jak długa była historia świata przed naszymi
                            > narodzinami

                            zgadza sie, tylko ta ciekawość czasami nie daje spokoju :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka