z2006
19.04.09, 08:51
mateusz.pl/czytania/2009/20090419.htm
"Żadnymi słowami nie da się opisać zaskoczenia i radości uczniów, gdy
zobaczyli swego Mistrza, którego trzy dni wcześniej bezpowrotnie utracili,
całego i zdrowego. Tym bardziej się cieszyli, że przecież na pewno dodatkową
udręką była dla nich świadomość i wyrzuty sumienia, że tak haniebnie Go
odstąpili w chwili próby. W tamtym momencie ich życie zostało raz na zawsze
stracone i przegrane. A oto teraz klęska zamieniła się w zwycięstwo! Jezus żyje!
Mało tego, przychodzi do nich nie z wyrzutami i wymówkami, lecz z orędziem
pokoju! Wszystko, w czym zawiedli, przebaczył i puścił w niepamięć, za to
wrócił do obietnic, jakie dawał im onegdaj, w dniach powodzenia i sukcesów we
wspólnej pracy: „Posyłam was tak, jak Ojciec Mnie posłał”. Czy można się było
czegoś takiego spodziewać? Zamiast nagany – awans? Zamiast rozliczeń – premia?
Trzeba koniecznie zbadać, co Jezus chciał przez to osiągnąć.
Przede wszystkim rozumiał ich lęk, poczucie klęski, zawiedzione nadzieje.
Rozumiał i przebaczył. Przybył właśnie po to, aby je przezwyciężyć i zamienić
w radość i męstwo. Dlatego pierwszym Jego darem dla zalęknionych i rozbitych
uczniów był pokój. Wszyscy go potrzebujemy, zwłaszcza w chwilach kryzysów. I
Chrystus ten pokój chce nam dać, jeśli tylko zechcemy go przyjąć.
Rozumiał także ich zdumienie i niedowierzanie: nie co dzień bowiem zdarza się
nam widzieć żywym kogoś, kto niedawno umarł. Dowodem autentyzmu Jego śmierci
były rany. On naprawdę umarł. Zmartwychwstanie nie było tylko reanimacją czy
też ocuceniem z omdlenia, wymagającym teraz długiej rekonwalescencji i powrotu
do sił. Było tryumfalnym zwycięstwem nad śmiercią i zapoczątkowaniem zupełnie
nowego rodzaju życia. Uczniowie widzieli, że to był ten sam Jezus, ale już nie
taki sam.
Jezus przychodzi do uczniów jako Pan, jako ten, który ma władzę nad światem,
który powołuje do specjalnych zadań, posyła do pracy, którą sam kiedyś
rozpoczął i wspólnie z nimi prowadził. W ich posłannictwie nic się więc nie
zmieniło, ich umiejętności i kwalifikacje się nie zmarnują, będą jednak robić
to, w czym pokładali największe nadzieje, a z czego stratą już się jakby
pogodzili.
Posłannictwo to jest wzorowane na misji Jezusa, którą otrzymał od Ojca, jest
kontynuacją dzieła zamierzonego i kierowanego przez samego Boga. Będą
występować w Jego imieniu, otrzymają najlepsze pełnomocnictwa i gwarancje. A
także najlepsze wyposażenie i pomoc: „Weźmijcie Ducha Świętego!” On da wam moc
odpuszczania grzechów. Będzie wam bardzo potrzebna. Przecież wiecie z własnego
doświadczenia, jak łatwo zgrzeszyć, nawet wtedy, gdy wydaje się, że nic
człowiekowi nie zagraża. Bez Mojego przebaczenia, będziecie ciągle
sparaliżowani swoim grzechem i słabością.
Rzeczywiście, niczego chyba tak nie potrzebujemy, jak świadomości, że nasze
grzechy są odpuszczone. To jest właśnie drugi – obok pokoju, owoc
Zmartwychwstania Chrystusa. Chrystus umarł i zmartwychwstał właśnie po to, aby
okupić nasze winy i przebaczyć grzechy i dlatego zobowiązuje Apostołów do
niesienia światu orędzia przebaczenia.
Oczywiście, że człowiek może to orędzie odrzucić. Jest ono bowiem skierowane
tylko do tych, którzy w Niego uwierzą, uwierzą w Jego Zmartwychwstanie.
Ilustracją tego jest Tomasz. Póki nie wierzył, był poza zasięgiem zbawienia.
Gdy uwierzył, Chrystus stał się jego Panem i Bogiem, jego Zbawicielem. Właśnie
na tym polega wiara i jej dobrodziejstwo: gdy człowiek zawierzy siebie
Chrystusowi, stanie się natychmiast uczestnikiem zbawienia. Dlatego Jezus
Mówi: „Błogosławieni, którzy uwierzyli”."
Ks. Mariusz Pohl