kamil8802
12.06.09, 15:45
Nieodkrycie jak dotąd żadnej spisanej dokumentacji czy
przesłanki określającej choć w przybliżeniu hipotetyczną wizję końca
naszej kontrowersyjnej cywilizacji nadal stawia nas w obliczu
strachu i nie do końca trafnych wywodów jakie snują współcześni
teolodzy , religioznawcy , badacze a także naukowcy. Wedle
biblijnych obrazów załamanie się życia ziemskiego będzie polegać na
wielkich kataklizmach , katastrofach , które jednocześnie uderzając
w naszą planetę doprowadzą do jej ostatecznej zagłady nie
pozostawiając śladu jakiejkolwiek egzystencji. Mitologia i wierzenia
starożytnych również podają nieco odmienne lecz nie mniej ciekawe
wersje na ten temat. Wszelkie proroctwa rzekomo nie znajdują
odzwierciedlenia w toku swych historycznych obliczeń i wniosków.
Najwcześniejszą epoką kulturową w której doszukamy się wielu
wzmianek i zapisów o końcu świata jest niewątpliwie Antyk. To
właśnie on obfituje w liczne symbole , liczby , zwierzęta , postaci.
W obu przykładach nasuwa się jednomyślnie pewna prawidłowość.
Mianowicie każda mniej lub bardziej prawdopodobna wersja zakończenia
ziemskiej wędrówki ukazuje jedynie katastrofalny , straszny , krwawy
i dramatyczny finał ludzkiego pielgrzymowania. Stąd też nieubłagany
lęk i bezlitosna niepewność wobec tego jak będzie wyglądać kres
świata oraz przebieg rzekomo najstarszej zagadki ludzkości.
Kwestia profetycznych (wizyjnych) doświadczeń jakimi
dysponuje obecnie Strefa NDW również pozostawia wiele
interpretacji , dyskusji i pesymistycznych motywów. Sąd Ostateczny
jak podaje chrześcijańska Księga Rodzaju dokonuje się w momencie
śmierci danej osoby zatem ów dusza zostaje oddzielona od ciała by
następnie przenieść się do nieba piekła lub czyśćca. Powszechny
tutaj rewizjonizm naukowców ciągle stawia nas w obliczu nowych
nieścisłości i pytań. Apokalipsa (Objawienie) choć dość czytelnie i
jasno opisuje zdarzenia jakie będą miały miejsce przy końcu świata
mimo to nadal czujemy pewien niedosyt wiedzy w tej dziedzinie. Z
punktu widzenia ontologii analizowanych jest wiele płaszczyzn
duchowych , religijnych , mistycznych a nawet hagiograficznych
zakładając ich postulowaną autentyczność wobec prawd wiary i
moralnych następstw dekalogu. Generalnie nasza planeta analogicznie
do zachodzących w niej procesów biochemicznych oraz systemu
astrologicznego w odniesieniu do równoważących się zależności
międzyplanetarnych prędziej czy później zostanie zniszczona w wyniku
zaburzenia łańcucha kosmogonicznego lub wyczerpania się zapasów
wodoru na Słońcu (za około 5 mld lat). Zatem scjentyczny kult
prowadzenia różnorakich doświadczeń , eksperymentów i wysnuwania
chaotycznych nieco wniosków przez współczesnych racjonalistów
pozostaje jedynym potwierdzeniem faktycznej możliwości końca
panowania naszej ekscywilizacji.
Kolejnym równie istotnym podmiotem badań są ostatnio coraz
częściej nasilające się doniesienia o bezpośrednich spotkaniach z
istotami pozaziemskimi UFO. Kluczem wielkiego odkrycia sensu ich
licznego bytowania i pojawiania się w naszym świecie odsłaniają
najnowsze doniesienia naocznych świadków którzy zetknęli się z nimi
w sposób „naturalistyczny” i irracjonalny. Paradoksalną
prawidłowością która „wypiętrza się” już po pierwszym zapoznaniu się
z kilkoma zeznaniami świadków prowadzi do wniosku że ich siejące
postrach i wewnętrzną bojaźń wizyty nie pochodzą z założenia
niszczycielskiego bądź objęcia nad nami kontroli militarnej a tylko
obawa i troska o nasze bezpieczeństwo i relacje między jednostkami.
Spektatorskie podejście do tych sytuacji daje możliwość patrzenia na
konieć świata z perspektywy i zasadniczego wpływu również innych
zjawisk paranormalnych. Jednak spokoju nie daje pytanie dlaczego Bóg
(zakładając jako Jedyny Stwórca wszystkiego) dał życie obok nas
innym istotom rozumnym kochając przecież bezgranicznie od początku
stworzenia świata tylko ludzi…? Wielu naukowców nurtuje również
zagadka dlaczego w Biblii ani żadnych innych przekładach Pisma
Świętego nie ma choć wzmianki o naszych praprzodkach – dinozaurach.
Można by prowadzić abstrakcyjne i bardziej radykalne dyskusje wobec
tych nieścisłości jakie stawia przed nami średniowieczny
teocentryzm. Jedno dziś jest pewne…Jeśli doczekamy się owego końca
świata to z pewnością nie będzie on adekwatny do opisu „fałszywych
proroków” którzy swoją zachłannością wykorzystując ludzką
niewiedzę , strach i uległość przed nieznanym spisują i propagują
błędne daty lub przybliżenia czasu końca świata. Robią to za pomocą
niczego innego jak słynnej Czarnej Magii , okultyzmu , wróżbiarstwa
które przecież Kościół Katolicki tak zagorzale krytykuje i
słusznie „wyśmiewa”. Pewien poeta powiedział kiedyś…”Nie przepowiem
wam dnia prawdy i największej tajemnicy ludzkości…Ale wiecćie że ten
dzień jutro będzie bliższy…a za trzy może być już za późno!”