z2006
01.07.09, 06:25
mateusz.pl/czytania/2009/20090701.htm
"„Religia z samej swojej natury jest obcowaniem człowieka z Bogiem.
Modlitwa wyraża to obcowanie za pomocą rozmowy... dialog staje się
pełny i poufny; dziecko jest do niego wezwane, mistyk wyżywa się w
nim” (Paweł VI). Dialog z Bogiem nie jest jakimś niezwykłym
wydarzeniem w życiu gorliwego chrześcijanina, lecz ulubionym, stałym
zwyczajem. Nie jest czymś wyuczonym lub nakazanym, jak jakaś
konwersacja wymagana przez etykietę lub przyzwoitość, lecz czymś
całkowicie spontanicznym, jak spotkanie dziecka z Ojcem. Nie jest to
również wydarzenie zewnętrzne wyrażające się w formułach, w słowach
wypowiadanych wargami, lecz wydarzenie wewnętrzne, czyli głębokie
obcowanie z Bogiem, żywe pragnienie słuchania Go i rozmawiania z Nim.
Jeśli przeznaczamy na ten dialog określony czas modlitwy, to jednak
nie możemy ograniczać się do takiego jedynie czasu. Modlitwa ma
wzmocnić nasz dialog z Bogiem, zasilić go, odnowić jego zapał; lecz
po zakończeniu modlitwy nie można kończyć dialogu. Bóg jest zawsze z
nami, nie może więc ustać słuchanie Go; chociaż On milczy, ma zawsze
coś do powiedzenia tym, którzy Go miłują, jeśli nie przez swoją
obecność nieustającą, to przez łaskę i miłość nieustannie udzielane
duszy.
„Obyście usłyszeli dzisiaj głos Jego: nie zatwardzajcie serc
waszych” (Ps 95, 7-8). Bóg nie zobowiązał się mówić do nas tylko w
określonym czasie i w określony sposób. Aby dać się słyszeć, nie
potrzebuje słów: natchnienia i poruszenia Jego łaski, okoliczności,
jakie dopuszcza boska opatrzność, są wymowniejsze niż jakikolwiek
język ludzki i mogą dosięgnąć człowieka w każdej chwili, w każdym
miejscu. Lecz aby je rozpoznać, potrzeba skupienia wewnętrznego,
wytrwałego nastawienia woli na Boga, pragnienia przyjęcia
najmniejszego nawet znaku Jego boskiej woli, upodobania. „Oto jak
oczy sługi są zwrócone na ręce ich panów... tak oczy nasze ku Panu,
Bogu naszemu” (Ps 123, 2)."
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 344