Gość: Zrezygnowany
IP: 212.160.138.*
27.02.08, 11:53
Bardziej chcę się wygadać niż szukać porady, chyba że znacie
rozwiązanie.
W 1998 roku otworzyłem firmę za zaozczędzone pieniądze, firma dobrze
rozaijała się więc wziąłem wspólnika( z rodziny) zaciagnąłem kredyty
i rozszerzyłem dzialalnośc firmy z nadzieją na lepszą przyszłość.
Niestety kredyty były na mnie, firma na nas dwóch.W 2002 roku
wyjechałem na miesiąc, poprzyjeżdzie firmę zastałem pustą ,
zadłużoną z niezapłaconymi fakturami, i wspólnika wcięło. Na
szczęscie mialem stałą pracę i zacząłem spłacać zobowiązani
powoliale jakoś szło. Ale jak pech to pech , w roku 2004 podczas
rtynowanych badań dowiedziałem się o tym że jetem chory na
nieuleczalną chorobę , totalne załamanie, psychiatra, pół roku
zwolnienia. Kiedy się z wszystkiego otrząsnąłem okazało się że część
dłużników ( banki)poprzez komorników zajęły mi uposażenie, starałem
się jeszcze coś tam spłacać ale nie dałem rady, zostało mi zajęcie
sądowe. W tym czasie tez dostałem zawiadomoienie z Ulimo , zacząłem
im miesięcznie wpłacać tyle co mogłem 200,300,zl. Straciłem
mieszkanie, zmieniłem pracę na lepszą żeby szybciej spłacić
zadłużenie. Właściwie nie miałem , nie mam nic, mieszkania,
samochodu, wynajmuję maly pokój i pracuję. W zeszłym roku udalo mi
się spłacić większość zadłużęń na które miałem zajęcie. Zosytal mi
jeszce jeden bank i Ultimo. Z bankiem podjąłem negocjacje i wyrazili
zgode na spłatę miesięczną po 800 zł na 5 lat, w Ultimo zacząłem
wpłacać po 500 zł, tyle ile mogę. Niestety ciągłe telefony z Ultimo,
i nacisk wręcz zadreczanie mnie o większe wplaty, gdy tłumaczę że
nie mam skąd, Pani stwierdza że ją to nie obchodzi. W sumie ma
rację, sam sobie zawiniłem. Regularnie co miesiąc im spłacam po 500
zl. Zadłużenie ostatnio zmalało o 10 000 zł, tzn o koszty
egzekucji, które okazało się żę sa niesłusznie naliczane, a Pani
stwierdziła telefonicznie że tyle firma daje mi upustu do spłaty?.
Więcej już nie mogę płacić , stąd ten mój wpis, chyba poddam sie
egzekucji sadowej, i skończą sie te nękania o różnych porach i
grożby, lub wyjście ktorego chciałem jeszcze ominąc , mimo nalegań
lekarzy, przejde na rentę, troche mi szkoda mam dopiero 44 lata, i
jeszcze chciałbym popracować, choroba sie nie rozwija, i jakoś
odpukać jest raz lepiej raz gorzej, ale chyba nie mam wyjścia, nie
ukrywam że ciagłe nagabywanie mnie telefonami o 7 rano, ostanio
nawet w szpitalu, kiedy powiedziałem że nie moge rozmawiać bo jestem
w szpitalu, Pani powiedziała że nic ją to nie obchodzi, i dalej
wykrzykiwała.
Cieszyłem sie kiedy załatwiłem sobie ugode z Bankiem , że jakoś to
będzie, i w spokoju spłace wszystko, tak jak poprzednie zadłużenia,
ale jestem na skraju wyczerpania nerwowego, i tak życie dało mi w
kośc.
Nie wiem co by było gdybym nadal wpłacał po 500 zł, czy może firma
Ultimo, założyć sprawe do sądu, jesli tak to lepiej to przyspieszyć
i samemu poddać się egzekucji sadowej , mimo duzych kosztóe
egzekucyjnych, ale spokój jest tego chyba wart. Kiedy maiłem zajęcie
jakoś spokojniej było i bez nękania.
ok rozpisałem się , nie oczekuje opini, że za dlugi trzeba płacic ,
wiem to i robię , ale różnie w życiu się układa, dla mnie lepieij i
tak nie bedzie.
pozdrawiam