Dodaj do ulubionych

Żegnaj Aniu Walentynowicz...

17.04.10, 02:51
Wielokroć wymykała się śmierci. Jako dziecko wraz ze sporą grupą
Polaków, uciekając z okolic Równego do Generalnej Guberni, być może
unikła losu tysięcy Wołynian zamordowanych przez rezunów z UPA.
Jadąc pociągiem z sowicie opłaconymi Niemcami, omal nie została wraz
z innymi zastrzelona przez rozjuszonego pijanego żołnierza, któremu
pasażerowie, bojąc się tragicznego skutku, na jednym z postojów
uniemożliwili kąpiel w lodowatej przerębli. Masową egzekucję
wyperswadowali mu przytomniejsi koledzy. W 1966 roku wykryto u niej
ciężkie schorzenie. Onkolodzy rokowali jej pięć lat życia. W
październiku 1981 roku, wyjeżdżając wcześniej niż zaplanowano z
Radomia, uniemożliwiła podanie jej przez tajnego współpracownika
Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Karol” śmiertelnej dawki
furosemidu.
Za to śmierć dotykała jej najbliższych. Miała zaledwie
dziesięć lat, gdy w pierwszych dniach wojny zginął jej ojciec.
Wkrótce zmarła matka, którą rozpacz pozbawiła woli życia. Starszy
brat wywieziony na Syberię, nigdy już stamtąd nie wrócił. Gdy w 1971
roku minął dawany jej przez lekarzy okres życia, niespodziewanie zaś
zmarł jej mąż. W 1984 roku funkcjonariusze SB zamordowali księdza
Jerzego Popiełuszkę, jej ukochanego kapelana robotników, na którego
msze święte za Ojczyznę regularnie przyjeżdżała z Gdańska.
Annę Walentynowicz poznałem osobiście w sierpniu 1995 roku
w Domu imienia Józefa Piłsudskiego na krakowskich Oleandrach, gdy
zostałem zaproszony na Sympozjum w Obronie Ojczystego Domu w 20.
rocznicę głodówki w Bieżanowie, urządzonej w proteście przeciwko
bestialskiemu zabójstwu księdza Jerzego Popiełuszki,. Byłem
zdziwiony – to ta filigranowa kobieta rzuciła wyzwanie komunizmowi?
To ją regularnie inwigilowało stu esbeków i konfidentów?Pamiętam
interesujący wykład Zbigniewa Branacha o zamordowanych
przez „nieznanych sprawców” ledwie sześć lat wcześniej niezłomnych
kapłanach Stefanie Niedzielaku, Stanisławie Suchowolcu i Sylwestrze
Zychu, zaś nocleg dzieliłem w jednym pokoju z pułkownikiem Ryszardem
Dorfem ze Stowarzyszenia Patriotycznego VIRITIM. Doktor Wanda
Półtawska w rozmowach kuluarowych widziała we mnie przyszłego
kapłana: „Idź pomódl się przed figurką maryjną, a następnie złóż
dokumenty w seminarium duchownym. Andrzejowi Gwieździe przekazałem
zdjęcia z odbytego miesiąc wcześniej Zlotu Młodzieży Prawicowej w
Sopocie zorganizowanego przez „Gazetę Polską”, na którym, obok
Stanisława Michalkiewicza, Jacka Kurskiego i Kornela Morawieckiego,
był jednym z prelegentów. Żałowała, że i po nią nie zadzwoniono, bo
chętnie spotkałaby się z młodzieżą.
Na Oleandrach spotkaliśmy się na kolejnym sympozjum w 2007
roku. Wykłady wygłosili wówczas Jan Olszewski i Antoni Macierewicz.
Po uroczystej mszy świętej w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w
Krakowie-Łagiewnikach, podczas której przekazała jako wotum
dziękczynne Medal Wolności przyznany jej przez Amerykańską Fundację
Ofiar Komunizmu, podtrzymywałem ją wraz z Kornelem Morawieckim i
Janem Parysem. Musiała poruszać się o lasce.
W ostatniej Konferencji „Polska po XX latach 1989-2009”
uczestniczyłem w grudniu ubiegłego roku w Sejmie Rzeczypospolitej
Polskiej. Wystąpienia redaktora Krzysztofa Wyszkowskiego i
profesorów Józefiny Hrynkiewicz i Andrzeja Nowaka. Tajwańscy
dziennikarze nadający wolnościowe audycje na 80 procent
kontynentalnych komunistycznych Chin oraz urodzony i wychowany w
Kanadzie Polak, służący im za tłumacza. Pani Ania miała cenny dar
pozyskiwania przeróżnych wartościowych ludzi. I znów podtrzymując,
pomagałem jej się przemieszczać po sejmowych schodach.
Tylu wykształconych ludzi wokół niej. I ona, niewstydząca
się przyznawać, iż ma ukończone cztery klasy szkoły podstawowej,
jakże odstawała od peerelowskich wykształciuchów. A może tylko
wyznaczała kolejne kamienie milowe polskiej historii? Wszak to chłop
Bartosz Głowacki swą czapką ugasił lont rosyjskiej armaty, szewc Jan
Kiliński poprowadził Warszawiaków na barykady, górale wywiedli ze
szwedzkiej obławy króla Jana Kazimierza, zaś z czasów nam
współczesnych to suwnicowa porwała za sobą załogę Stoczni Gdańskiej,
a następnie innych zakładów Trójmiasta.
W czerwcu 1999 roku zaproponowano mi pracę w Gabinecie
Wojewody Lubuskiego. Dwa miesiące później rozmawiałem z Bogusławem
Gruszczyńskim – członkiem Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” w
Gorzowie Wlkp., jednym ze stu internowanych mieszkańców mojego
regionu, od 1985 roku przebywającym na „emigracji w Radomiu”.
Przypomniał, że 15 sierpnia przypadają urodziny pani Ani i warto
jej złożyć życzenia. Propozycję wysłania listu gratulacyjnego przez
pierwszego Wojewodę Lubuskiego złożyłem jego pochodzącemu z
Sulejówka Doradcy – Tomaszowi Krukowi. Mianowany na to stanowisko
Warszawianin Jan Majchrowski temu tylko przyklasnął. Jakże miło się
poczułem, gdy w rozmowie telefonicznej pani Ania radośnie zdziwiona
dopytywała mnie, „dlaczego to Wasz Wojewoda wysłał mi tak piękne
życzenia?”.
W 1996 roku w jej gdańskim mieszkaniu gościli moi redakcyjni
koledzy z wydawanego w latach 1995-97 w Gorzowie Wlkp. Młodzieżowego
Pisma Poza Cenzurą „OSZOŁOM”: Janusz Kudlaszyk i Jarosław
Mierzejewski. Po powrocie opowiadali, jak ich „ganiła”: „Dlaczego
nazwaliście się Oszołom? Nie powinniście sami sobie narzucać tego,
jak oni was odbierają”. Słowa te później powtórzyła mi w Krakowie
oraz podczas licznych rozmów telefonicznych. Koledzy zachwalali jej
przyrządzone na śniadanie kopytka. I, obok Joanny i Andrzeja
Gwiazdów, jako jedyna z przywódców „Solidarności”, tak jak przed
wybuchem Sierpnia'80 do końca życia zajmowała to samo mieszkanie w
ponurym peerelowskim blokowisku.
31 sierpnia 2005 roku wraz z Wigą Karniej, córką Hanny
Łukowskiej-Karniej – najbardziej zaufanej łączniczki Kornela
Morawieckiego z czasów Solidarności Walczącej – wybrałem się do
Gdańska na 25. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych. W sali
konferencyjnej NOT Joanna Duda-Gwiazda poinformowała zebranych,
że „Ania nie mogła przybyć, bo jest ciężko chora”. Jakiś czas po
powrocie z uroczystości zadzwoniłem do niej na telefon domowy.
Dziękowała za pamięć. Wspominaliśmy niedawno zmarłego Jana Pawła II.
Opowiadała o synu-marynarzu, który nie mogąc znaleźć pracy w Polsce,
pływa pod cypryjską banderą.
W tym roku mija ćwierćwiecze głodówki w Bieżanowie.
Planowałem zorganizowanie w Gorzowie Wlkp. rocznicowego spotkania z
udziałem kapitana SB Kazimierza Sulki. Skutą kajdankami, zaprowadzał
ją do milicyjnego radiowozu. Dopytywałem: czy bił, ubliżał,
znieważał? Odpowiadała: nie. Chciała mu podziękować, że ocalił życie
księdzu Adolfowi Chojnackiemu, organizatorowi słynnego protestu. Do
sennej placówki SB w Suchej Beskidzkiej dotarł rozkaz: zabić
księdza. Sulkę wytypowano do komanda śmierci. Opowiadała, jak nie
mogąc pogodzić się z „rozkazem” przełożonych, rozpił się. Następnie
ostrzegł księdza o przygotowywanym zamachu. Trafił do więzienia.
Wiedziała, że ma dwójkę dorosłych dziś dzieci. Szawła komunistycznej
bezpieki pragnęła ponownie spotkać. Parafianie księdza Chojnackiego,
po wyjściu esbeka z więzienia, podczas mszy świętej witali owacjami
na stojąco.
W rocznicę wprowadzenia stanu wojennego zamierzałem
zorganizować spotkanie z Janiną Stawisińską, matką Janusza, 21-
letniego górnika zastrzelonego przez ZOMO w grudniu 1981 roku w
Kopalni „Wujek” w Katowicach. Za próbę wmurowania tablicy
upamiętniającej pomordowanych górników dwa lata później Ania trafiła
do więzienia. Pragnąłem, aby zachodnie rubieże Rzeczypospolitej
stały się centrum spotkań rodzin pomordowanych przez juntę
wojskową. Na poprzednie spotkanie z Teresą Majchrzak
Obserwuj wątek
    • slawek_wieczorek Re: Żegnaj Aniu Walentynowicz... cd. 17.04.10, 02:52
      Na poprzednie spotkanie z Teresą Majchrzak, matką 19-letniego
      Piotrka zabitego w Poznaniu w maju 1982 roku w Poznaniu, przyszło
      tak wielu Gorzowian.
      Teresa Majchrzak jest kuzynką tragicznie zmarłego w
      katastrofie lotniczej w Smoleńsku Janusza Kochanowskiego. W latach
      80. uczestniczyła w pogrzebach księży zamordowanych przez Służbę
      Bezpieczeństwa: Jerzego Popiełuszki, Sylwestra Zycha, Stefana
      Suchowolca.
      Ambitne plany kreślił ojciec Ani. Mała dziewczynka do końca
      życia zapamiętała kolorowe kwestionariusze, nad którymi cała rodzina
      marzyła o podróży statkiem po ogromnym falującym morzu. Wyjazd za
      chlebem do Argentyny przerwał wybuch II wojny światowej. Być może
      rodzice Ani, pobudowawszy za Wielką Wodą nowy wspanialszy dom,
      dożyliby sędziwego wieku, jej starszy brat żyłby do dziś, a ona sama
      w polonijnej organizacji wspierała pozostawionych w Kraju Ojców
      Rodaków. Ale jak wglądałaby Polska, Europa i Świat gdyby nie
      niesforność krnąbrnej suwnicowej?
      18 kwietnia zamierzałem spotkać się z Anią w Gdańsku podczas
      zaplanowanych obchodów 25-lecia Trójmiejskiej Solidarności
      Walczącej. Będę w Krakowie na pogrzebie Lecha, który jako niespełna
      trzydziestolatek, ryzykując karierę naukową, objaśniał ongiś
      skupionym wokół Ani robotnikom prawo pracy.
      „Ja i moi współpracownicy kreśliliśmy plany” - z ostatniego
      radiowego przemówienia Prezydenta Stefana Starzyńskiego do
      mieszkańców walczącej Stolicy we wrześniu 1939 roku.
      Dzieliła nas różnica pokoleń. Ale wzorem zwracających się do
      niej pieszczotliwie w gorących dniach Sierpnia stoczniowców na
      zawsze będę o niej mówić i pisać per Aniu.
      • Gość: . Amen IP: *.adsl.inetia.pl 17.04.10, 07:55
        • Gość: gfa Re: Amen IP: *.aster.pl 18.04.10, 09:51
          www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100418/KATASTROFA_SAMOLOTU_PREZYDENTA/958752027
          • Gość: nicelus Re: Amen IP: *.dip.t-dialin.net 20.04.10, 22:27
            www.niezalezna.pl/article/show/id/33217

            • Gość: Piotrek Re: Amen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.10, 13:06
              To wszystko by do przewidzenia.Niestety tchórzostwo naszej prasy oraz telewizji
              idzie w parze z zakłamaniem. Tusk i jego banda oraz drętwy jak słup soli
              kandydat na prezydenta nadają się tylko do wysyłki w rejony Syberii. Kochają
              ruską swołocz to niech im ona płaci pensje, daje renty i emerytury.
              Won z Polski zdrajcy !!!
    • slawek_wieczorek Pogrzeb Ani: 19.04.10, 04:41
      Właśnie wróciłem z Krakowa z pogrzebu Pana Prezydenta i Jego Żony.
      Msza św. za śp. Annę Walentynowicz odbędzie się w środę 21.04.10 r. o godz.10 w kościele Najświętszego Serca Jezusa w Gdańsku-Wrzeszczu, przy ul. Czarnej.
      Pogrzeb odbędzie się 21.04.10 r. o godz.15 na Cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku-Wrzeszczu.
    • Gość: nicelus Re: Żegnaj Aniu Walentynowicz... IP: *.dip.t-dialin.net 20.04.10, 22:48
      dowodem istnienia potwora
      są jego ofiary
      jest dowód nie wprost
      ale wystarczający ...


      (zbigniew herbert "potwór pana cogito").
    • slawek_wieczorek A jednak się spotkaliśmy... 24.04.10, 15:53
      Góra z górą się nie zejdzie, ale człowiek z człowiekiem zawsze.

      Spotykaliśmy się we Wrocławiu, Krakowie, Warszawie i przygranicznych Głuchołazach. Paradoksalnie nigdy nie widzieliśmy się w jej rodzinnej miejscowości. Przez jej gościnne mieszkanie przy ulicy Grunwaldzkiej w gdańskim Wrzeszczu przewinęło się wielu moich gorzowskich przyjaciół: Tomek Bicki, Mietek Herbrych, Janek Kudlaszyk, Jarek Mierzejewski, Rysiu i Olek Popielowie.
      A jednak się spotkaliśmy. W środę ukląkłem przed Jej trumną, pochyliłem się nad grobem. Ale już nigdy nie pokrzepi mnie kawą, nie skosztuję Jej zachwalanych przez kolegów przepysznych kopytek.

      „i jeśli Miasto padnie a ocaleje jeden
      on będzie niósł Miasto w sobie po drogach wygnania
      on będzie Miasto”

      Raport z oblężonego miasta (Zbigniew Herbert)

      Pani Aniu!
      Myśmy ocaleli.
      Będziemy Miastem.

      trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,7797222.html
      • Gość: artur Re: A jednak się spotkaliśmy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.10, 12:07
        Żle się o zmarłych nie mówi ale oglądając ostatnio w tv trvam jej
        wystapienie stwierdzam że najwiekszym zagrożeniem dla Polaków są
        właśnie sami Polacy.
      • Gość: papi Re: A jednak się spotkaliśmy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.10, 14:40
        Panie Sławku; z całym szacunkiem dla zmarłych, ale o co Panu chodzi
        w tym " wspominkowym wykładzie" ? Chce pan wywołać dyskusję
        przepojoną "teoriami spiskowymi" i wyszukiwaniem odwiecznych wrogów
        o nazwie " ONI ", czy też pokazać jedynie słuszny kierunek
        patriotyzmu budowanego w oparciu o jedynie słuszne nauki kościoła
        katolickiego ?
        Czy wymieniona przykładowo osoba p.J.Parysa ma być tego przykładem
        wielkiego etosu i walki o dziejową sprawiedliwość.
        Skandalem zakończyła się praca tego pana w Fundacji Polsko-
        Niemieckie Pojednanie, zajmującej się wypłacaniem odszkodowań dla
        robotników przymusowych III Rzeszy (1999-2003). Zarząd pod jego
        kierownictwem przyznał sobie wysokie premie. Jan Parys wziął 105
        tys. zł i nawet nagłośnienie sprawy przez media nie skłoniło go do
        oddania pieniędzy; twierdził, że należała mu się ona za ciężką
        pracę. Sprawa znalazła się w sądzie.
        Prosze zapytać samych poszkodowanych i ich rodziny ,co o tym sądzą.
        A jest to tylko mały przykładzik tej machiny, w której jedynie
        sternicy się zmienili.
    • slawek_wieczorek Świadectwo pierwszego wojewody lubuskiego 26.04.10, 23:43
      Ja też pamiętam te życzenia dla pani Anny Walentynowicz i to, że ich inicjatorem był pan Wieczorek. Anna Walentynowicz była także dla mnie legendą "Solidarności", od której wszystko się zaczęło w pamiętnym Sierpniu 1980 r. Wtedy, usiłując pochwycić przez szum zagłuszaczki, informacje z "Wolnej Europy" czy "Głosu Ameryki", pierwszy raz usłyszałem o Annie Walentynowicz. Na zawsze Jej nazwisko zlało się w mojej świadomości ze strajkiem i z "Solidarnością". Nazwisko wątłej kobiety, która rzuciła wyzwanie imperium. Lech Wałęsa pojawił się nieco później. Potem funkcjonował na równi z p. Walentynowicz. Potem całkowicie ją zdominował. Na ten jubileuszowy list gratulacyjny, oprawiony w twarde amarantowe okładki ze srebrnym Orłem, p. Walentynowicz odpowiedziała. Wysłała mi skromną karteczkę pocztową ze wzruszającym podziękowaniem. Była zdziwiona, że ktoś jeszcze ją docenia i o niej pamięta. Takie to były czasy..., choć rządziła wtedy nomen omen Akcja Wyborcza Solidarność... Ta mała karteczka jest dziś dla mnie wspamiała pamiątką po wielkim człowieku. Wilelkim także swoją skromnością.
      Jan Majchrowski
      pierwszy wojewoda lubuski

      forum.gazetalubuska.pl/Wymykala-sie-smierci-Wspomnienie-o-Annie-Walentynowicz-t47967.html
      Mój komentarz:
      Lech Wałęsa był ostatnim predystynowanym do kierowania Związkiem. W gorących dniach Sierpnia'80 pierwej stawiano na Anię Walentynowicz (ale kobieta), Andrzeja Gwiazdę (inteligent), Andrzeja Kołodzieja (za młody).
      • Gość: hiro ja też uważam ,że bóg istnieje! IP: *.gorzow.mm.pl 27.04.10, 19:26
        www.sexy.banzaj.pl/Joanna-Krupa-nago-w-Playboyu-galeria-136.html
        znikąd to się nie wzięło;-
        )))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        • Gość: dobrarada Re: ja też uważam ,że bóg istnieje! IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.04.10, 19:30
          :-)
    • slawek_wieczorek Unia Polityki Realnej 10.05.10, 02:19
      Z pogrzebu zapamiętałem też mężczyznę i kobietę w średnim wieku, niosących znicze z wetkniętą niebieską flagą wolnościowej partii. Jak to? Przedstawiciele organizacji zwalczającej związki zawodowe na pogrzebie takowej działaczki? Lecz w tym skromnym zniczu i maleńkiej fladze tliła się zagubiona Polska, załopotała wymordowana Rzeczpospolita.
      Narzucony nam przez okrągłostołowców podział na lewicę i prawicę jest fałszywy i złudny.
      SLD ma w Polsce monopol na bycie lewicą. Media milczą
      o np. bardzo aktywnej w Poznaniu Socjaldemokratycznej Alternatywie (w skrócie
      SODA). Moi koledzy z Wielkopolski o liberalnych poglądach chodzą z nimi na
      protesty przeciwko ludobójstwu rosyjskiemu w Czeczenii, czy obecnie przeciw
      masakrze komunistycznych Chin w Tybecie.
      Po II wojnie światowej przez sowieckich polskojęzycznych komunistów ścigani byli
      członkowie przedwojennej Polskiej Partii Socjalistycznej. Legenda PPS-u,
      Kazimierz Pużak, na procesie wykrzyknął znamienne słowa: "Nie będę przed wami
      zeznawać, boście nie są sądem prawdziwej Rzeczypospolitej!"
      • Gość: papi Re: Unia Polityki Realnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.10, 13:08
        cia.bzzz.net/krwawa_wiosna
        www.sciaga.pl/tekst/55287-56-gospodarka_polski_1918_1939
        Nie było okrągłego stołu , SLD, PO, PiSU , PSL-u i innych
        pomniejszych, a sytuacja jakże podobna. ZAWSZE WŁADZE ( "pochodzące
        z woli BOGA" ) LAŁY PAŁAMI I GAZEM TAK ROBOLA JAK I CHŁOPA.
        Nie pisz tylko o zaborach i innych zniewoleniach. Żyjemy z Niemcami,
        Austriakami oraz Rosjanami pod jedną szerokością geograficzną - więc
        dlaczego to oni lali nas w dupę, a nie my ich ? Co nas różni ? Może
        nie byliśmy i nie jesteśmy zdolni do zorganizowania się w siłę ?
        Jedyniw łączymy się w narzekaniu oraz wywoływaniu duchów. Ale to
        inny temacik...
        Powiec Sławku z UPR-u - co Ty i twoja partia proponujecie ludziom w
        dobie krysysu? Jaki tor w gospodarce? Czego społeczeństwo może od
        takich jak ty oczekiwać by polepszyć swój byt?
        Bez krytyki i powrotu do przeszłości...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka