karol1950
24.01.06, 08:54
Ten pan Strycula to ma gołębie w głowie. Nie płaci się podatku od tak niskich
kwot. Ale mam inne, smutne stwierdzenie. Z tego felietonu wynika: "podłość
ludzka nie ma granic" (za Bożeną Dykiel w jakimś filmie). Jak wyczytałem -
notatki sprzedają dziewczyny o miłym głosie. Podkreślam: dziewczyny - nie
faceci! Te kobiety za sprzedaż notatek uzyskują 8-10 zł. Dla tak niskiej kwoty
narażać się na byle jakie oceny moralne? Zawsze mnie zastanawiało (a jestem
juz grubo po 50-tce) jak się zachowują w dorosłym zawodowym życiu Ci, którzy
dopuszczali się niegodziwości podczas pobierania nauk. Np dziewczyna, która w
akademiku skradła koleżance ręcznik. No i niedawno doczekałem się. Zdarzyło mi
się zetknąć ze sprawą osoby, która studiując (w latach 70-tych) okradała
kolegów. Okazuje się, że koledzy mu to pamiętają. I od 30 lat skutecznie
utrącają jego szanse na awanse, na karierę. Co się facet dźwignie, to znowu
"skucha". Ci okradani solidarnie go kładą. A niegodziwiec - nie może
zrozumieć, dlaczego ciągle jest tylko inżynierem. Reasumując: - dziewczyny
(handlary) - pomyślcie, jakim biletem wstępu do waszej przyszłości okażą te
marne 8-10 zł... Dla tych paru groszy się tak psić....