Gość: aleXander
IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl
05.12.02, 22:43
Jestem zbulwersowany zdarzeniami, które miały miejsce kilka godzin temu w
zielonogórskim szpitalu! Otóż mój kolega, serdeczny przyjaciel od dziecka
(28lat) obudził się rano i stwierdził, że... nie może się ruszyć. Jak to
nazwał przy każdym ruchu głową "mózg uciaka mi do tyłu" - jednym zdaniem:
poważne zachwianie błędnika. Do popołudnia nic się nie poprawiało. Kolega nie
mógł utrzymać się na nogach. Totalne zawroty głowy u zdrowego dotąd jak tur
faceta. O godzinie 16.00 zadzwonił do mnie o pomoc abym "zaniósł go do
lekarza"... Biorę więc faceta pod ręke i ledwo dochodzimy do lekarza
rodzinnego. Ten wydaje skierowanie do NEUROLOGA do szpitala w Zielonej Górze,
traktuje sprawę bardzo poważnie. Następnie kolega udaje się do rzeczonego
szpitala z nadzieją TOMOGRAFII, którą zalecał lekarz rodzinny! W szpitalu
każą czekać koledze 20 minut i szukają neurologa. Przychodzi pani "lekarz
medycyny" - tak ma na pieczątce - i stuka kolegę w kolanka. Jej diagnoza: "z
mózgiem wszystko okej, idź pan do domu i się wyśpij". Kurwa jego mać! Tylko
tyle, brawo!... Przepisuje mu skierowanie do LARYNGOLOGA(?!) aby sobie
poszedł jutro! Jest teraz godzina 22.17 mój przyjaciel dzwoni do mnie, że
jest jeszcze gorzej... Nie może wstać bo się przewraca, ale chuj, on ma się
wyspać, a może wykituje i będzie spokój??? Namawiam go więc aby dzwonił na
pogotowie, ale co z tego skoro w szpitalu przyjmą go ci sami ludzie i znów
dadzą mu "świetną" radę aby się, kurwa, wyspał!!!
Pytam więc CO Z PRZYSIĘGĄ SOKRATESA czy jak mu tam??? Co z tomografem, na
który w szkole składałem datki? Co ze szpitalem w Zielonej Górze??! Ludzie,
to są jaja w biały dzień!!! Mam czekać do jutra aby mi kolega zszedł bo pani
popukała w kolanko i wydała diagnozę dla słaniającego się człowieka? To
SKANDAL nie pierwszy i nie ostatni...
Mój wujek dostał wylewu (a może mój kolega też i uciska mu błędnik? - nie
jestem lekarzem, ale sprawdziłbym to, do cholery!!!). Wujek został
sparaliżowany(lewa strona) Dostał się na oddział dzienny, który nazywany
jest "UMIERALNIĄ" To co zaraz napiszę to sceny DANTEJSKIE ale SZCZERA PRAWDA
o szpitalu w Zielonej Górze! Wujek leżał tam sparaliżowany i cały personel
miał go w dupie!!! Moja matka (jego siostra) chodziła w odwiedziny i pytała
PIELĘGNIARKI czemu facetowi po wylewie nie jest mierzone CIŚNIENIE KRWI? A
panie z obsługi na to, że one to robią, uwaga! uwaga!, jako średnia
artmetyczna czy jakoś tak. Otóż panie PIELĘGNIARKI na tym oddziale wpisują w
kartę chorego ciśnienie tentnicze krwi i temperature, uwaga! uwaga!, z...
głowy!!! Przychodzą i stwierdzają, że pan Henio ma dziś 37,3st. NIE WKŁADAJĄC
MU TERMOMETRU pod pache!!!! Chcecie więcej? Proszę bardzo! Obok Wujka leży
równie sparaliżowany człowiek. Zachciało mu się pić w nocy. Dzwoni tym
jebanym przyciskiem przez 20 minut, ale NIKT nie przychodzi... Zaczyna
krzyczeć, że chce mu się pić (no chyba może mu się chcieć) - po 40 minutach
przychodzi młoda PIELĘGNIARKA i mówi, cytuję: "JAK CHCE CI SIĘ CHLAĆ TO IDŹ
SE DO KNAJPY" - do człowieka sparaliżowanego po lewej stronie, w wieku jej
ojca tak mówi ta jebana gówniara!!! W tym czasie (było lato 2002) szpital ZG
organizuje KONKUERS NA NAJLEPSZĄ PIELĘGNIARKĘ, o paradoksie!!!! BÓG mi
świadkiem, że to co pisze to PRAWDA!!!! Mój wujek leży teraz w... Gorzowie,
sparaliżowany, umierający, z ciężką depresją, na myśl o szpitalu w Zielonej
Górze ryczy jak bóbr!!!
Moja koleżanka ostatnio rodziła. Mieszka od urodzenia w Zielonej Górze.
Wiecie gdzie rodziła? W SULECHOWIE bo tam nie bała się, że potraktują ją
jak "mięso" - to jej słowa...
Nie twierdzę, że wszyscy lekarze w szpiatlu ZG są źli. To byłoby CHORE
uogólnienie. Natomiast te 3 przypadki mówią same za siebie. NIE JEST DOBRZE W
ZIELONOGÓRSKIM SZPITALU. Mam nadzieję, że wywołam dyskusję. Koniec TABU.
Każdy z nas ma przyjaciela, wujka czy rodzącą koleżankę, którzy otarli się o
szpital w ZG - nie wierzę, że wszystkich potraktowano jak w serialu NA DOBRE
I NA ZŁE, nie wierzę, że wszędzie zaglądnął doktor BURSKI...
Szpital w Zielonej Górze jest CHORY! O tym trzeba zacząć MÓWIĆ!!!
PS. Przepraszam za niekolokwialne słowa, ale te emocje...