pawel.zary
20.06.06, 18:33
No to może w końcu nastąpi kres perfidnych kłamstw PiS-u, a szczególnie
konfabulacji J.Kurskiego. "Kto mieczem wojuje od miecza ginie" chciałoby się
powiedzieć.
Może teraz w końcu ewentualne przekręty PiS-u wyjdą na jaw?
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3429368.html
Fragmenty:
PAP 20-06-2006, ostatnia aktualizacja 20-06-2006 17:59
"Firmy outdoorowe, które obsługiwały kampanię PZU "Stop wariatom drogowym",
obsługiwały też kampanię prezydencką Lecha Kaczyńskiego, a nie Donalda Tuska -
powiedział we wtorek na konferencji prasowej poseł PO Sławomir Nowak."
"Nowak - który w kampanii wyborczej Tuska odpowiadał za pion medialny -
podkreślił na konferencji prasowej, że dwie firmy - News Outdoor i
ClearChannel - które obsługiwały kampanię szefa PO, nie pracowały przy
kampanii PZU "Stop wariatom drogowym". "Żadna z tych firm nawet nie była
pytana przez PZU o cenę do realizacji tej kampanii" - podkreślił poseł PO.
W materiałach rozdanych dziennikarzom na konferencji PO podano, że tę
kampanię PZU obsługiwały firmy AMS i STROER i że to na tablicach należących
do tych dwóch firm wisiały plakaty Lecha Kaczyńskiego.
"Okazuje się, że operatorami kampanii outdoorowej Lecha Kaczyńskiegoo były te
same firmy, które były operatorami kampanii PZU +Stop wariatom drogowym+" -
powiedział Nowak. Dodał, że PO stawia tu "duży znak zapytania".
"Komitet Lecha Kaczyńskiego zapłacił dużo mniej za dużo więcej nośników.
Donald Tusk - blisko 8 tys. tablic za trochę ponad 6 mln zł. Lech Kaczyński -
prawie 13 tys. tablic za niecały 1 mln zł. Nic dodać, nic ująć - sami państwo
to wyjaśnijcie" - powiedział poseł PO."