Dodaj do ulubionych

'aaalwaaays look aat the briiight siiiide of life'

26.10.01, 23:09
;)
i pomajtaj noga koniecznie;)))))
Obserwuj wątek
    • Gość: Cruiser Re: 'aaalwaaays look aat the briiight siiiide of life' IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.01, 02:04
      arwena napisał(a):

      > ;)
      > i pomajtaj noga koniecznie;)))))
      Np siedząc na przystanku?
      Zaraz, zaraz. Jaki to był nr autobusu? ;)
      • arwena Re: 'aaalwaaays look aat the briiight siiiide of life' 27.10.01, 20:00
        czy ja aby nie powinnam o czyms wiedziec????
    • borys-krakow Re: 'aaalwaaays look aat the briiight siiiide of life' 27.10.01, 11:18
      Nóżki akurat miał przybite. Nie ma machania.
      • arwena Re: 'aaalwaaays look aat the briiight siiiide of life' 27.10.01, 19:59
        ale wlasnie wszyscy machali - nie pamietasz tego?
        ;)))))
        • borys-krakow Re: 'aaalwaaays look aat the briiight siiiide of life' 27.10.01, 22:33
          Jak dochodzę do tej sceny zazwyczaj mam już naderwaną przeponę i lekarze
          pogotowia zasłaniają mi ekran.
          • arwena Re: 'aaalwaaays look aat the briiight siiiide of life' 28.10.01, 01:27
            no tak - trzeba ich zaczac wzywac dopiero po perorze matki briana;))))

            a pamietacie 'cud, cud, on nie mowil a już mowi'
            albo 'chodzcie za tykwa'
            albo 'maksimusa' (inne tłumaczenie 'wielgus')

            ja chce briana!!!!
            • borys-krakow Re: 'aaalwaaays look aat the briiight siiiide of life' 28.10.01, 16:46
              The best jest Ludowy Front Wyzwolenia Judei. I kara od legionistów za błedy
              ortograficzne przy pisaniu po murach. Wspomnienia własne to przywodzi...
              • arwena 'aaalwaaays look on the briiight siiiide of life' 10.11.01, 11:41
                wciąż błędy robisz?
                i coś mi trudno uwierzyć, że milicjant mógł je zauważyć...
    • borys-krakow A teraz z innej beczki 30.10.01, 18:11
      Suicide is painless...
      • arwena podobno? wiara? czy autopsja? 30.10.01, 20:15
        kuszace nie powiem
        ale niedosyt pozostałby
        • klin! Re: podobno? wiara? czy autopsja? 30.10.01, 20:48
          arwena napisał(a):

          > ale niedosyt pozostałby

          Hmmmm... chyba jednak nie.

          • arwena Re: podobno? wiara? czy autopsja? 30.10.01, 22:17
            nic juz nie pozostaje? to miales na mysli?
            a ten jeden moment? zal, ze wyplynales za daleko?
            nie wiem, ale mi chyba pozostałby
            • klin! Re: podobno? wiara? czy autopsja? 30.10.01, 22:51
              Cóż moment znaczy... a pozostać nic nie pozostaje.
              Życie może być pieskie, ale nie mamy nic innego.
              • arwena Re: podobno? wiara? czy autopsja? 30.10.01, 22:55
                czy samo zycie jest taka wartoscia?
                czy dopiero to co z nim robimy?
                ile warte jest zycie mordercy?
                • klin! Re: podobno? wiara? czy autopsja? 31.10.01, 00:26
                  Życie jest darem, a więc ma wartość samo w sobie. Jako obdarowani jesteśmy
                  zobowiązani do dobrego jego wykorzystania. To podejście religijne, agnostyk nie
                  zadaje takich pytań, bo wie, że nie ma na nie odpowiedzi.
                  • arwena Re: podobno? wiara? czy autopsja? 31.10.01, 00:33
                    zgadzam sie z poczatkiem. niezaleznie od darczyncy.
                    ale czasami zadaje tez pytania na ktore nie ma odpowiedzi
                    choc kusza frazesy
                    • klin! Re: podobno? wiara? czy autopsja? 31.10.01, 00:42
                      arwena napisał(a):

                      > zgadzam sie z poczatkiem. niezaleznie od darczyncy.

                      To już jest akt wiary. Cała reszta, to tylko konsekwencje. Fakt, że niałatwo je
                      czasami dostrzec lub zrozumieć. Bywa i tak, że żelazna logika prowadzi do
                      wniosków, które wydają się - jako oczywiste - frazesami.
                      • arwena Re: podobno? wiara? czy autopsja? 31.10.01, 00:50
                        klin! napisał(a):
                        > To już jest akt wiary.
                        niekoniecznie. ja nie wiem po prostu. ale zgadzam sie z wyjatkowością np moich
                        palcow piszacych te slowa. z wyjatkowoscia nas.

                        > Bywa i tak, że żelazna logika prowadzi do wniosków, które wydają się - jako
                        oczywiste - frazesami.
                        nie o to mi chodziło. moge przyjac jako prawde cos co uwazalam za frazes - wazna
                        jest konsekwencja wlasnie. ale tego juz nie rozumiem. to dla mnie za trudne. sens
                        zycia wlasnie. czyli watek dobry w sumie.

                        • klin! Re: podobno? wiara? czy autopsja? 31.10.01, 01:14
                          arwena napisał(a):


                          > > To już jest akt wiary.
                          > niekoniecznie. ja nie wiem po prostu. ale zgadzam sie z wyjatkowością np moich
                          > palcow piszacych te slowa. z wyjatkowoscia nas.

                          Koniecznie. Jako umysł ścisły zaakceptuj aksjomat albo go odrzuć. Nie wiem, co w
                          tym drugim przypadku, nie umiem myśleć bez aksjomatów.
                          • Gość: dSvP And now something completly different! IP: *.zgora.dialog.net.pl 31.10.01, 06:49
                            Aksjomaty - nie można bez nich myśleć!
                            A myślenie z aksjiomatami - czy jest możliwe?
                            Jeśli tak to kto myśli - jednostka poddająca się wartościom i pewnikom, których
                            nie rozumie, po prostu przyjmuje je, jako istniejące i z tego powodu
                            niezaprzeczalne?

                            A może chodzi tu o akt świadomości jednostki? Jeśli tak to skąd biorą się
                            aksjomaty i czy możemy mówić o jednostkowym aspekcie aksjomatów. Oraz - jeśli
                            świadomość odrzócenia aksjomatów ma charakter jednostkowy, to czy możemy mówić
                            o tej formie świadomości w aspekcie społecznym?

                            KLIM - nie żebym się do Ciebie osobiście przypieprzył, ale tak to traktuj:

                            1 Polecam przynajmniej 100 krotne obejrzenie "Sensu życia wg MP".
                            2 Jeżeli nie oglądałeś w poniedziałek "Wielebnego" Mrożka, to może na TVPolonia
                            złapiesz powtórkę, albo sięgniesz do czytadła - pada tam piękne sformułowanie -
                            Żyd jest świadomościowym aktem myśli (ale czy świadomym) - Jaka jest więc
                            różnica pomiędzy działaniem świadomym a świadomościowym? Czy działanie
                            świadomościowe jest nieświadome?
                            3. w SŻ wg MP polecam szczególnie zakończenie sceny z P. Grubym - ...kiedyś
                            pracowałam w bibliotece Kongresu. Przeczytałam tam wszystkie książki. Później
                            pracowałam w British Museum. Tu także przeczytałam wszystki. I myślisz, że
                            znalazłam tam coś o sensie życia? Nie! .... Ale chociaż nie pracuję dla Żyda!
                            4. Oczywiście 2 i 3 nie mają ze sobą nic wspólnego (aby?).
                            5. Czy zrozumiałeśpresłania Żywotu Briana? Ja podążam za tykwą! Wszak jest to
                            jasne - tykwa jest zbiornikiem, w którym można przechowywać alkohol. Pijąc go
                            modlę się do mojego ... (nie mogę powiedzieć, bo jego imię jest tak wspaniałe,
                            że wypowiedzieć je można dopiero w końcowym stanie modlitwy, mając ok 0,3 %
                            alko we krwi)... No i tak doprowadzam się do zbawienia. A i jeszcze ten aspekt
                            seksulany .. (trącenie łokciem) no wiesz... lubi to??? (mrugnięcie okiem
                            Eadela).
                            6. Życie jest darem - interesujące. Mimo dobrych intencji - wiesz no, hmmm (jak
                            to powiedzieć) KLIN - słuchaj jest kobieta i mężczyzna, m ma penis (o tak nie
                            bój się powiedzieć - powiedz to głośno!), a kobieta waginę. Kiedy współżyją ze
                            sobą dochodzi do ejakulacji spermy do macicy, gdzie nasienie może (aczkolwiek
                            nie musi) napotkać komórkę jajową. To czy tam będzie zależy oczywiście od tego
                            w jakim momencie cyklu miesięcznego kobieta się znajduje, czy pęcherzyk Graafa
                            dojrzał już wystarczająci i pękł, a KJ została już zagnieżdżona w macicy. ....
                            Coś ty chłopie robił na biologi! KREACJONISTO!
                            Nie chcę w tym momencie ale odwołam się -""Zbójcy" Schillera, mamy tu i życie i
                            jego odbieranie (czyli niekoniecznie w szerokim zakresie jak śmierć). (nie chc,
                            gdyż, bowiem, ale i aczkolwiek nie lubię romantyzmu, choć akurat Schiller, na
                            całe szczęście z Goettem nie byli Polakami i nie pisali takich tamromantycznych
                            (niespełnionych erotycznie) pierdół).
                            6. Masz rację, że nie można myśleć bez aksjomatów i Ben Laden, i Czerowni
                            Khmerzy, Stalin, Hitlem, sam wujek Hirohito, McArtur, S Niesiołowski czy inny
                            Olszewski, .... wszyscy się z Tobą zgodzą w 100%.
                            7. Co ich łączy - oczywiście zgoda w kwesti wartości i nadwartości z Klimem!
                            (No ok - to było nie fair.)
                            Ale łączy ich właśnie akt wiary i aksjoamtyzacja świata - tak świad nie jest
                            ekosystemem, nie stanowi jednści - jest zhierarchizowany i my tę hierarchię
                            przywrócimy. Choćby miało by się to odbyć tak: Trzeba ratować religię i naród.
                            Wszystkich rodaków wzywam do prowadzenia świętej wojny. Dżihad. Dżihad. Dżihad.
                            (Abba Musawi, Hezbollah). or - Komunistom nie można zamknąć ust. Do komunistów
                            trzeba strzelać (gen, A. Pinochet - to samo można powiedzieć o Kim, czy Pol
                            Pocie - ten to dopiero miał wartości - o ho ho!!!)

                            A teraz coś co będzie wynagrodzeniem dla wszystkich, którzy przeczytali tak
                            długi i nudny wątek:

                            www.modrzew.iq.pl

                            najlepsza strona MP w Polsce - od razu radzę zajrzeć do forum! :)

                            HOWK
                            • klin! To takie proste 31.10.01, 08:27
                              Powiedz po prostu, że mnie nie lubisz. Nie szkoda Ci czasu? :)
                              • Gość: dSvP Re: Nie całkiem IP: *.zgora.dialog.net.pl 31.10.01, 08:54
                                Z jakiego powodu?
                                Nielubieć - to takie proste - różnić się mądrze - o wiele trudnie.
                                Poza tym - z jakiegoż to powodu mam Cię lubieć Cię inaczej? Z tego, że masz
                                inne poglądy polityczne? Wszak to jest faszyzm!

                                PS
                                jeżeli lubię papierochy, piwo, sex, net itp, a w tym k zbiorze nie ma Klina,
                                czy też innych osób ,to znaczy, że Cię nie lubię (i innych też)?

                                HOWK
                                • klin! Re: Nie całkiem 31.10.01, 10:49
                                  Gość portalu: dSvP napisał(a):

                                  > Nielubieć - to takie proste - różnić się mądrze - o wiele trudnie.

                                  No właśnie, w tym problem. W Twoim przypadku polecałbym raczej ten prostszy
                                  wariant. Jeśli tłumaczysz mi, skąd się biorą dzieci, to znaczy, że zupełnie nie
                                  zrozumiałeś zdania o aksjomacie. A karkołomna wyprawa od Mrożka, poprzez Monty
                                  Pythona i Shillera do Czerwonych Khmerów i Ben Ladena świadczy raczej o tym, że
                                  nie masz nic do powiedzenia. Daj sobie spokój...
                          • borys-krakow Rozwodniaczom - nie 31.10.01, 20:14
                            Taki był ekstra wątek, o wesołych filmach i ich głębokim podłożu, a Wy go
                            sprowadziliście na rozcukrzone i rozwodnione ścieżki aksjologii. Nie da się tu
                            porządnie podyskutować o dupie Maryny.
                            • klin! Re: Rozwodniaczom - nie 31.10.01, 20:58
                              Eeee tam, od razu aksjologia. Jakoś tak samo z siebie... Trzeba było być, to
                              byś nas wyciągnął z tego bagienka, jestem pewien :))
                              • borys-krakow Re: Rozwodniaczom - nie 31.10.01, 21:05
                                Wyciąganie niełatwe, jak czytałem, to sam się wciągnąłem. Ale na szczęście
                                mysza odmówiła posłuszeństwa. Jak odpaliła - zapał aksjologiczny odszedł.
                                Zadziwiający jest przekrój forumowiczów i - wbrew pozorom - wysoki średni ich
                                poziom ogólny. Tacy amerykanie nie pogadaliby chyba o aksjomatach czy
                                archetypach.
                                • arwena Re: Rozwodniaczom - nie 01.11.01, 01:23
                                  sam zaczales rozmiekczac
                                  atrakcyjnymi proposalami

                                  a co to aksjomat????
                          • arwena Re: podobno? wiara? czy autopsja? 01.11.01, 13:23
                            klin! napisał(a):
                            > Koniecznie. Jako umysł ścisły zaakceptuj aksjomat albo go odrzuć. Nie wiem, co
                            > w tym drugim przypadku, nie umiem myśleć bez aksjomatów.

                            niekoniecznie. nie było - jest. niekoniecznie akt wiary (jakiejkolwiek).

                            w kontekscie 1 listopada tym bardziej atakujacy problem.

                            • klin! Re: podobno? wiara? czy autopsja? 01.11.01, 20:05
                              Nie ma żadnych realnych przesłanek od stwierdzenia, czy życie ma sens.
                              Odpowiedź na to pytanie daje tylko wiara. Nie mam na myśli żadnej konkretnej
                              religii. Żeby stwierdzić, czy życie ma sens, trzeba mieć jakąkolwiek podstawę
                              do wnioskowania, trzeba przyjąć jakiś aksjomat. Przyjęcie aksjomatu jest
                              właśnie tym aktem wiary, o którym pisałem. W ujęciu nieco bardziej ścisłym:
                              system wnioskowania zawiera aksjomatykę i reguły wnioskowania, które
                              umożliwiają dowodzenie tez. Bez choćby jednego aksjomatu nie da się wyciągnąć
                              żadnych wniosków, więc system nie istnieje - żadnej tezy nie da się udowodnić,
                              ani żadnej zaprzeczyć.

                              Po drugiej stronie jest postawa agnostyczna, którą - wobec jakiegoś problemu -
                              rozumiem tak: akceptuję tylko to, co da się udowodnić. W przypadku tego
                              konkretnego problemu nie mogę przyjąć żadnego aksjomatu (w nic nie jestem w
                              stanie uwierzyć), więc nie mam podstaw do wyciągania wniosków. Skutkiem tego,
                              zgadzam się, że problem nie ma rozwiązania.

                              Nie ma trzeciej możliwości. Albo godzimy się z tym, że kwestia sensu życia nie
                              ma rozwiązania, albo musimy przyjąć coś "na wiarę". We wcześniejszych postach
                              nie chciałem wskazywać żadnej drogi, tylko uporządkować tok rozumowania. Piszę
                              tylko o "prapoczątku wszystkiego", przez tysiąclecia zapisano miliony słów na
                              ten temat. Nie da się rozsądnie o tym napisać w kilku zdaniach bez potwornych
                              uproszczeń. Nie ośmielam się więc tutaj odpowiadać na te zasadnicze pytania,
                              delikatnie tylko podpowiadając, w jaki sposób ja sobie daję z nimi radę.
                              • arwena Re: podobno? wiara? czy autopsja? 01.11.01, 21:40
                                zaskakująco dobrze napisane! choc w sumi emoze to 'zaskakujaco' nie na miejscu.
                                chyle czola.
                                ale dla mnie - uwazam sie za agnostyka wlasnie - aktem wiary nie jest fakt, ze
                                uznaje zycie za dar. w sensie zaistnienia po prostu. cos z niczego.
                                ale czasami te pytania przerastaja mnie. czasami zawsze chyba. ktos tu napisal ze
                                myslenie boli - w moim przypadku mial racje niestety.

                                nawet MP chyba nie znalazł sensu zycia? jak to było? nie pamietam

                                pozdrowka a

                                • Gość: juzefix Re: podobno? wiara? czy autopsja? IP: *.luzyckie.sdi.tpnet.pl 02.11.01, 18:57
                                  Nie problem żeby w tym złapać króliczka, ale żeby gonić go.
                                • klin! Re: podobno? wiara? czy autopsja? 03.11.01, 20:58
                                  Chciałbym odpowiedzieć, ale tak, żeby nie wyszło, że się czepiam... :)

                                  Słowo "dar" niesie ze sobą sugestię, że istnieje darczyńca i obdarowany. To
                                  tylko rozważania semantyczne, ale tak naprawdę agnostyk nie może tego słowa
                                  użyć. W ogóle, taki agnostyk to ma niełatwe życie! Zostawmy ten dar w spokoju.
                                  Niech będzie, że życie to "coś z niczego". Ale "coś z niczego" to w potocznym
                                  rozumieniu cud. Też nie najtrafniej, prawda? Chyba na to wychodzi, że nie
                                  przyjmując niczego na wiarę, w ogóle nie można nic na ten temat powiedzieć...
                                  • arwena Re: podobno? wiara? czy autopsja? 03.11.01, 21:06
                                    klin! napisał(a):
                                    > Chciałbym odpowiedzieć, ale tak, żeby nie wyszło, że się czepiam... :)
                                    poczytamy, poczytamy... ;)

                                    > Chyba na to wychodzi, że nie przyjmując niczego na wiarę, w ogóle nie można nic
                                    na ten temat powiedzieć...
                                    a tego to nie rozumiem. znaczy - powinnam uwierzyć ze istnieje? ciekawa
                                    koncepcja. mysle - rzeczywiscie moze nie wystarczyc czasami;)))
                                    ale to mnie przerasta jak pisalam juz wyzej

                                    • klin! Re: podobno? wiara? czy autopsja? 03.11.01, 22:43
                                      arwena napisał(a):

                                      > > Chyba na to wychodzi, że nie przyjmując niczego na wiarę, w ogóle nie można
                                      > > nic na ten temat powiedzieć...
                                      > a tego to nie rozumiem. znaczy - powinnam uwierzyć ze istnieje?

                                      Na temat CZYM jest życie, a nie CZY jest.
                                      • arwena Re: podobno? wiara? czy autopsja? 03.11.01, 22:58
                                        tam wyżej miało być 'istnieję' - chyba zrozumiales nieco inaczej
                                        CZYM jest - nie da sie odpowiedzieć rzecz jasna
                                        po prostu JEST - a nie było
                                        pytanie DLACZEGO (podobne do CZYM) kuszace jest, ale rzecz jasna nie ma na nie
                                        odpowiedzi, albo tez zadne nie dadza satysfakcjonujacego poziomu wiarygodnosci

                                        co nie przeszkadza mi pytac, niestety

                                        dzieki, to co piszesz wazne jest dla mnie
                                        • Gość: b.G. Wiara, autopsja ... IP: *.arcor-ip.net 04.11.01, 21:29
                                          Swietny Watek.
                                          Klin, jak zwykle na poziomie.
                                          Arwena zaskakuje mnie stawianymi pytaniami, jednak zmuszaja one Klina do takich
                                          wypowiedzi. Dobrze sie to czyta. Nie chcialem Wam przeszkadzac. Czekam na
                                          dalsza Wasza dzialalnosc.
                                          Pozdrawiam Was. :)
                                        • klin! Re: podobno? wiara? czy autopsja? 06.11.01, 13:23
                                          arwena napisał(a):

                                          > pytanie DLACZEGO (podobne do CZYM) kuszace jest, ale rzecz jasna nie ma na nie
                                          > odpowiedzi, albo tez zadne nie dadza satysfakcjonujacego poziomu wiarygodnosci

                                          Rzecz jasna nie ma odpowiedzi, jeśli nie przyjmiemy żadnego aksjomatu. Czy
                                          przyjęcie aksjomatu jest czymś nierozsądnym, nielogicznym lub wstydliwym? Czy
                                          muszę zawierzyć tylko swoim zmysłom? Istnieje tylko to, co można dotknąć,
                                          zobaczyć, poczuć? Zbiór liczb rzeczywistych jest nieskończony. A niby dlaczego?
                                          Czy można to zobaczyć? Jednak wiem, że tak jest. I wcale się nie zastanawiam, czy
                                          to jest wiarygodne.
                                          • Gość: b.G. Re: podobno? wiara? czy autopsja? IP: *.arcor-ip.net 06.11.01, 20:17
                                            klin! napisał(a):

                                            > Czy
                                            > przyjęcie aksjomatu jest czymś nierozsądnym, nielogicznym lub wstydliwym? Czy
                                            > muszę zawierzyć tylko swoim zmysłom? Istnieje tylko to, co można dotknąć,
                                            > zobaczyć, poczuć? Zbiór liczb rzeczywistych jest nieskończony. A niby dlaczego?
                                            > Czy można to zobaczyć? Jednak wiem, że tak jest. I wcale się nie zastanawiam,
                                            > czy to jest wiarygodne.
                                            Chcialem pozostac biernym uczestnikiem w tej dyskusji. Klin, przytoczyles
                                            przyklad zbioru liczb rzeczywistych. Kiedys zastanawialem sie w jaki sposob
                                            moznaby zatwardzialemu materialiscie udowodnc istnienie Boga. Doszedlem do
                                            takiego wlasnie wniosku. Materializm kieruje sie zmyslami (wzrok, dotyk ...) i
                                            wlasnie matematyka. Mierzy to co widzi. A jako wynik zapisuje w sposob umowny i
                                            obojetne jest to czy wyrazone jest to w metrach, kilogramach czy sekundach.
                                            Wszystkie te jednostki miary sa umownymi. Wyniki wszystkich pomiarow wyrazone sa
                                            elementami ze zbioru liczb rzeczywistych, ktory na dodatek jest nieskonczony. W
                                            jaki sposob agnostyk wytlumaczy sobie, czy tez innym, funkcje krzywej, ktora
                                            mozna zilustrowac diagramem ? W jaki sposob mozna wytlumaczyc, ze krzywa, idaca w
                                            kierunku ramion diagramu, nigdy do nich nie dotrze ?
                                            Czyz nie mozna tego nazwac aksjomatem ?
                                            • arwena Re: podobno? wiara? czy autopsja? 06.11.01, 21:36
                                              Gość portalu: b.G. napisał(a):
                                              > Kiedys zastanawialem sie w jaki sposob
                                              > moznaby zatwardzialemu materialiscie udowodnc istnienie Boga. Doszedlem do
                                              > takiego wlasnie wniosku. Materializm kieruje sie zmyslami (wzrok, dotyk ...) i
                                              > wlasnie matematyka. Mierzy to co widzi. A jako wynik zapisuje w sposob umowny i
                                              > obojetne jest to czy wyrazone jest to w metrach, kilogramach czy sekundach.
                                              > Wszystkie te jednostki miary sa umownymi. Wyniki wszystkich pomiarow wyrazone s
                                              > a elementami ze zbioru liczb rzeczywistych, ktory na dodatek jest nieskonczony.
                                              > W jaki sposob agnostyk wytlumaczy sobie, czy tez innym, funkcje krzywej, ktora
                                              > mozna zilustrowac diagramem ? W jaki sposob mozna wytlumaczyc, ze krzywa, idaca
                                              > w kierunku ramion diagramu, nigdy do nich nie dotrze ?
                                              > Czyz nie mozna tego nazwac aksjomatem ?
                                              Myślę, że nie. Nie wiem, czy znów nie mieszam pojęć, ale aksjomat to coś co nie
                                              wymaga dowodu / nie jest dowodzone. Natomiast wszelkie twierdzenia matematyczne
                                              (limesy również;) można udowodnić - z większym bądź mniejszym trudem:)
                                              Poza tym - w kwestii jednostek umownych - nie ma znaczenia przecież na co się
                                              umawiamy. Czy na listek będziemy mówić 'kwiatek' czy 'listek' pozostanie on
                                              listkiem. Myślę, że nie tędy droga. Że tu akurat nie bardzo jest wspólna droga.
                                              Bo istnienia Boga nie da się udowodnić. Dla mnie analogia do matematyki odpada
                                              zupełnie.
                                              Problem pojawia się przy 'big bangu'. Dla mnie też nie do rozwiązania.
                                              POMOCY!
                                              :)) A

                                              • klin! Re: podobno? wiara? czy autopsja? 06.11.01, 22:26
                                                Nie chodzi o zastosowanie aparatu matematycznego do dowodzenia istnienia Boga.
                                                Chodzi o to, że nauka i wiara nie stoją w opozycji.
                                                • arwena Re: podobno? wiara? czy autopsja? 06.11.01, 22:39
                                                  a wydaje mi sie ze stoja jednak.
                                                  ja uwazam ze wnioskowanie i dedukcja to nie wiara.
                                                  • Gość: b.G. Re: podobno? wiara? czy autopsja? IP: *.arcor-ip.net 08.11.01, 21:14
                                                    arwena napisał(a):

                                                    > a wydaje mi sie ze stoja jednak.
                                                    > ja uwazam ze wnioskowanie i dedukcja to nie wiara.
                                                    Arweno, czy uwazasz, ze wiara nie moze byc efektem wnioskowania i dedukcji,
                                                    opartych na obserwacji otaczajacych nas, widocznych zjawisk ?
                                                    Wnioskowanie i dedukcja to nie wiara, jednak ten, ktory kieruje sie dedukcja, czy
                                                    efektami wnioskowania, WIERZY, ze jego "ciag mysli" jest prawidlowy. Tylko to
                                                    moze go przekonac, ze efekt jest pewnikiem.

                                                  • arwena Re: podobno? wiara? czy autopsja? 10.11.01, 11:37
                                                    Gość portalu: b.G. napisał(a):
                                                    > Arweno, czy uwazasz, ze wiara nie moze byc efektem wnioskowania i dedukcji,
                                                    > opartych na obserwacji otaczajacych nas, widocznych zjawisk ?
                                                    Nie. Uważam, że wiara to po prostu przyjęcie do wiadomości, że jest tak, a nie
                                                    inaczej. Niekoniecznie poparte logiką. A może wręcz nie powinno być poparte. Ja
                                                    rozróżniam wiedzę od wiary.
                                                    Słownik mówi, że wiara m.in. to ‘przekonanie, pewność, że coś jest prawdziwe;
                                                    wierzenie’.

                                                    Pozdrawiam:) A
                                                  • Gość: b.G. Re: podobno? wiara? czy autopsja? IP: *.arcor-ip.net 12.11.01, 00:31
                                                    arwena napisał(a):

                                                    > Uważam, że wiara to po prostu przyjęcie do wiadomości, że jest tak, a nie
                                                    > inaczej. Niekoniecznie poparte logiką.
                                                    Zgadzam sie. :)
                                                    > A może wręcz nie powinno być poparte.
                                                    A tu mam juz pewne watpliwosci. Jezeli wiara nie jest poparta logika, oznacza to,
                                                    ze jest to wiara slepa. A to dlatego, ze rodzina czy tez inni ludzie to samo
                                                    czynia.
                                                    > Ja rozróżniam wiedzę od wiary.
                                                    > Słownik mówi, że wiara m.in. to ‘przekonanie, pewność, że coś jest prawdz
                                                    > iwe; wierzenie’.
                                                    Jednak wiedza nie wyklucza wiary i wiara nie musi detronizowac wiedzy.
                                                    Sw.Franciszek (nie jestem pewien czy to on, ale wazny jest fakt a nie postac)
                                                    mial ponoc powiedziec, ze obserwacja pojedynczej, malej roslinki mowi mu wiecej o
                                                    istnieniu Stworcy anizeli najobszerniejsze wywody uczonych.
                                                    > Pozdrawiam:) A
                                                    Pozdrawiam. :)

                                          • arwena Re: podobno? wiara? czy autopsja? 06.11.01, 21:26
                                            klin! napisał:
                                            > Rzecz jasna nie ma odpowiedzi, jeśli nie przyjmiemy żadnego aksjomatu. Czy
                                            > przyjęcie aksjomatu jest czymś nierozsądnym, nielogicznym lub wstydliwym?
                                            Nie. Skądże znowu. A tak btw co jest dla Ciebie owym aksjomatem w przypadku sensu
                                            życia? Jeśli chcesz rzecz jasna.

                                            > Czy muszę zawierzyć tylko swoim zmysłom? Istnieje tylko to, co można dotknąć,
                                            > zobaczyć, poczuć? Zbiór liczb rzeczywistych jest nieskończony. A niby dlaczego?
                                            > Czy można to zobaczyć? Jednak wiem, że tak jest. I wcale się nie zastanawiam, c
                                            > zy to jest wiarygodne.
                                            Niezupełnie tak. Dowód matematyczny pomaga. Jasność daje. Podobnie świadkowie
                                            (wiem, że niebezpieczny argument) i przekazy historyczne (równie niebezpieczny).
                                            Czy dobrze rozumiem, że ty WIERZYSZ w nieskończony zbiór? Dla mnie jest to
                                            udowodnione, choćby przez proste n+1. Cyfra jest abstraktem, ale wyrażalnym.
                                            Dla mnie to nie jest analogia.
                                            Jeśli mówimy o wierze - to rozumiem (albo tak mi się wydaje) taki punkt widzenia.
                                            Problem w tym, że nie mogę stwierdzić, że żyję w jakimś celu - gdyż... [potrzebne
                                            wstawić].
                                            Problemem jest dla mnie również - jak już pisałam - sposób argumentacji.
                                            Chyba wciąż o tym samym mówimy.
                                            Pozdrówka
                                            A
                                            • klin! Re: podobno? wiara? czy autopsja? 06.11.01, 22:24
                                              "Proste" n+ 1 wymaga przyjęcia aksjomatu, że porządek w R jest zupełny. Tego
                                              udowodnić nie potrafisz. Podobnie jak ja, przyjęłaś to na wiarę. Analogia jest
                                              i jest ona dla mnie na tyle oczywista, że potrafię myśleć o matematyce jak o
                                              wierze.
                                              • arwena Re: podobno? wiara? czy autopsja? 06.11.01, 22:45
                                                nie uwierzyłam. przyjęłam do wiadomości założenie. ja jednak widze w tych dwóch
                                                zdaniach różnicę. wnioskujemy: jeżeli - to.
                                                porzadkuje to jakos swiat. umawiamy sie co do wielu rzeczy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka