zielee
16.01.07, 17:22
wybrałem sie 5 stycznia do palmiarni.. chciałem zabrać dziewczynę w jakies inne miejsce na lody.. (tylko bez glupich skojarzen:P )
a poniewaz niby Palmiarnia jest wizytowka ZG i w ogole ladny lokal wiec tam pojechalismy
Po ok 10 min. przyszla w koncu do stolika kelnerka.. przynamniej mielismy cza poogladac zolwie ;)
wybralismy co chcemy jakies tam desery lodowe
na pytanie czy czy mozna zastapic likier adwokatem Pani mowi ze akurat sie skonczyl.. no dobra mysle sobie - przezyje
.. jednak po chwili jeszcze dodaje.. musze Panstwa uprzedzic ale bitej smietany tez nie mamy do lodow bo maszyna nam sie zepsula...
AAAaa.. tu miarka sie przebrala... no i wyszlismy :]
nie dziwie sie czemu w palmiarni nikogo nigdy nie ma.. ja tam tez juz wiecej nie pojde skoro tak dbaja o klientow