magbid1
16.02.07, 18:19
Spotkało mnie dzisiaj pewne zdarzenie które uświadomiło mi, że chodzą jeszcze
życzliwi i bezinteresowni ludzie po tym ziemskim padole. Wracam sobie swoim
autkiem do Zielonej Góry a w okolicach Sulechowa samochód odmawia
posłuszeństwa i "stojam" na poboczu drogi zastanawiając się co dalej. Nagle
przejeżdzający obok bus firmy BUD-BRUK ze Starego Kisielina zatrzymuje się
koło mnie i sympatyczny kierowca pyta czy nie mógłby w czymś pomóc. Dodam że
nie jestem słodką blondynką tylko 100 kilogramowym king-kongiem. Stwierdzamy
razem ze auto nie nadaje się do naprawy i ten życzliwy człowiek proponuje że
doholoje mnie w miejsce gdzie można będzie auto naprawić. Wskazuje mu Zieloną
Górę, on powiada "nie ma sprawy" i holuje mnie do Zielonej Góry. Gdy
docieramy na miejsce czuję się w obowiązku "odpalić" mu trochę grosza za jego
koszty i fatygę. Gdy wciskam mu kasę do ręki (niemałą) słyszę,że on nie chce
ode mnie żadnych pieniędzy, tak go wychowano że należy ludziom pomagać.
Wzruszające prawda?