clk
18.06.05, 04:27
helou
od jakiegos czasu jestem szczesliwa posiadaczka motoroli v220. Poniewaz
chcialam miec z niej foty w komputerze, zakupilam kabelek.
Kabelek owszem dziala, ale soft na plycie nie wspolgral z niczym (win xp).
Wiec ja, madra bardzo dziewczynka) postanowilam sciagnac je z netu. po dluich
poszukiwaniach znalazlam, na torrencie. Sciagnelam, uruchomilam i...
Trojan.
Nie mam nic na dysku, firmowy laptop i legalny system poszedl sie pipppppp
jak i wszystkie dane.
Po konsultacjach okazalo sie, ze cholerny program do sciagania zdjec mial w
sobie trojana i dialera (czytaj, jakbym miala telefon podlaczony to mozliwe
ze bylby zainfekowany w jakis sposob).
Generalnie przestrzegam, gdyz jak powiedzial mi informatyk, takich rzeczy
jest coraz wiecej.
I nadal nie mam tego oprogramowanbia cholernego.
Mieliscie taka sytuacje, czy ja mam wybitnego pecha?