garnek do gotowanie na parze

15.03.11, 15:57
na allegro jest ich trochę, potrzebuję z dwoma sitkami. jaki polecacie? czy wielkość otworów ma znaczenie? jeśli są większe to potrawy bądą "gorsze"?
    • Gość: wszystkowiedząca Re: garnek do gotowanie na parze IP: *.dynamic.chello.pl 15.03.11, 16:04
      Udowodniono jakieś 38 lat temu, że wielkość sitka ma kolosalny wpływ na jakość potraw... Z za małymi dziurkami wysuszają potrawę, a z za dużymi zbyt namaczają...
      • bene_gesserit Re: garnek do gotowanie na parze 16.03.11, 11:54
        Gość portalu: wszystkowiedząca napisał(a):

        > Udowodniono jakieś 38 lat temu, że wielkość sitka ma kolosalny wpływ na jakość
        > potraw... Z za małymi dziurkami wysuszają potrawę,

        No, to chyba zalezy od ilosci tych malych otworow? Gotuje ryz na parze w sitku, ktore sila rzeczy ma male otwory i sie dotad ani razu nie wysuszyl :)

        Imo struktura sitka jest idealna.
    • ania.rene Re: garnek do gotowanie na parze 15.03.11, 16:47
      myślałam że z zadużymi oczkami jest zły bo wylatują z potraw wartości :)
      • nexstartelescope Re: garnek do gotowanie na parze 15.03.11, 22:44
        Nie ma znaczenia, chyba, że chcesz parować kuskus, to może wylecieć przez grube oczka :) Mogę doradzić jedno: zwróć uwagę, żeby siatka nie dotykała dna, i żeby pokrywka pasowała do garnka nawet, jeśli siatka jest w środku. Ja się nacięła, kupiłam ustrojstwo przez internet, wydawało mi się, że te dwa warunki są tak oczywiste, że nie kupię badziewia, no i się przejechałam. Radzę przed kupieniem "pomacać" w sklepie stacjonarnym :)
        • minniemouse Re: garnek do gotowanie na parze 15.03.11, 23:24
          hej uzyj wyszukiwarki, nie tak dawno byl baaaaardzo dluuugi watek o tym.
          nawet zdjecia byly.



          Minnie
    • qubraq Re: garnek do gotowanie na parze 15.03.11, 23:54
      Moze to kwestia niewypadania przez dziurki drobniejszych produktow typu ryż czy kasze...?
    • shachar Re: garnek do gotowanie na parze 16.03.11, 01:02
      kiedy czytam, że cośjest niezbędne, to śmiać mi się chce :) Pewnie te dwa sitka z powodzeniem zastąpiłaby szmata rozpięta malowniczo nad garnkiem zwykłym.
      • shachar Re: garnek do gotowanie na parze 16.03.11, 01:32
        acha, i dodam, ze kiedy wymyślałam najdroższe warianty, to na ogół naimniej one mi były do s****a potrzebne.Ale to okazywało się później.
    • mhr-cs Re: garnek do gotowanie na parze 16.03.11, 07:15
      ania.rene

      one wszystkie so dobre
      jedyna roznica cena),
      jak masz 2wa wklady
      do gotowania na parze
      masz wiecej mozliwosci
      ukladasz wiecej produktow,
      mozesz tez dodatkowo kupic
      kupic taka wkladke(sitko),


    • Gość: yśty witaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.11, 08:20
      wielkość otworów ma znaczenie,ale musisz wyjśc od potrzeb ogólnych. Jesli jesteś osobą młodą to najlepiej kup garnek najtańszy.Chodzi o to,że potrawy parowane mogą Cię rozczarować. Ci, którzy z przyczyn zdrowotnych nie muszą tego jeść, dość szybko stwierdzaja,że potrawy są memławe,że to zawracanie głowy,że codziennie nie da sie tego jeść,że nie ma jak to schabowy,albo odsmażane ziemniaki itd. Wówczas elementy z sitkiem pracują jako durszlaki,a garnek ma konwencjonalne zastosowanie.
      Przez kuchnie na świecie przewinęło sie sporo nowinek,ale zwykłego garnka,patelni one nie zlikwidowały.Co śmieszniejsze,doświadczona gospodyni nad wymyślne teflony i stale przedkłada starą,żelazną ciężką patelnię ,tzw cygańską, stary żeliwny kociołek czy brytfannę.Szybkowary szybko sie nudzą, bo to sporo zachodu,a i smak nie ten,a poza tym ile razy w tygodniu gotujesz żylastego kuraka czy starą krowę.Powolutku te nowinki są upychane w kąt,a na światło dzienne wracają stare,dobre i sprawdzone graty. Cóż to za przyjemnośc gotować gulasz 45 minut. On ma pyrkotać,dojrzewać,roznosić po całym mieszkaniu zapachy i zapewniam Cię,że taki wolniutko gotowany będzie kilka razy smaczniejszy niz ten z szybkowara.
      Przemyśl to.
      • mhr-cs Re: witaj 16.03.11, 08:39
        Gość portalu: yśty napisał(a):


        Cóż to za przyjemnośc gotować gulasz
        > 45 minut. On ma pyrkotać,dojrzewać,roznosić po całym mieszkaniu zapachy i za
        > pewniam Cię,że taki wolniutko gotowany będzie kilka razy smaczniejszy niz te
        > n z szybkowara.
        podjadac(probowac)
        mozna ,tak u mnie
        co do parowania
        tez mozna probowac,
        ale to inna funkcja
        najlatwiej wyprobowac
        najtanszy produkt,
        zeby potem podjac decyzje
      • aqua48 a propos garnków 16.03.11, 09:00
        Gość portalu: yśty napisał(a):

        > Szybkowary szybko sie nudzą, bo to sporo za
        > chodu,a i smak nie ten,a poza tym ile razy w tygodniu gotujesz żylastego kurak
        > a czy starą krowę.

        Nie masz racji, mam szybkowar od niepamiętnych czasów i używam go codziennie. Ostatnio kupiłam sobie następny, bo stary "zajeździłam". Nie gotuję żylastych kurczaków, ani starych krów. Używam szybkowara do wszystkich zup, gulaszów, duszonek, bigosu, kapusty, gołąbków, fasoli itp. Oszczędzam mnóstwo czasu i gazu, a smak to kwestia gustu i odpowiedniego doprawienia. Zupę mam po 10 minutach gotową, gulasz to 15 min. Szybkowar to bardzo dobre rozwiązanie dla tych, którzy nie lubią, albo nie mogą stać długo przy garnkach.

        Natomiast co do gotowania na parze masz rację. Najtańszy zestaw na początek jest najlepszy. Takie dania trzeba nauczyć się przyprawiać, albo zagustować w bardziej naturalnych smakach, a Polacy lubią na ogół jak jest słono i ostro.
        • Gość: yśty Re: a propos garnków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.11, 09:42
          przeciez ja to wszystko przerabiałem.Pierwszy szybkowar (i ostatni) zajeździłem.Potem gotowałem w garnkach,a teraz ,gdybym miał warunki gotowałbym w piecu chlebowym w garnkach glinianych. Co więcej, to nie jest tylko wiedza przejęta z książek o kuchni śródziemnomorskiej,bałkańskiej czy orientalnej ,gdzie wg opisów autorów takie potrawy garnkowe siedzą w stygnących piecach po kilka godzin i mają niepowtarzalny smak i aromat. Jest to również wiedza z dzieciństwa,bo najlepiej wspominam wszelkiego typu potrawy pichcone w tzw duchówce,w stosunkowo niskich temperaturach czy zupy gotowane wolniutko na samym skraju płyty kuchennej.Teraz do tych metod wracam,chociaż nie mam ani pieca z duchówką,ani kuchni węglowej z płytą.
          Ci którym sie spieszy, jadają na Zachodzie w knajpach i knajpkach,ale i tak największe powodzenie maja te lokale, w których gotuje się w spoób tradycyjny-wolniutko,w niskich temperaturach.
          Co nie znaczy,ze nie masz racji. Ja przedstawiłem tylko swój punkt widzenia na te sprawy.
          I nic więcej.
      • annjen Re: witaj 16.03.11, 11:11
        a ja używam takiego garnka prawie wyłącznie do podgrzewania pierogów, których z powodu organizacji naszego życia rodzinnego nie możemy jeść świeżych. super się sprawdza. a na dziś wymyśliłam pieczoną karkówkę w sosie z kluskami na parze i też garnek będzie jak znalazł:)
      • Gość: Anka Re: witaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.11, 15:10
        Nie gotuję żylastego kurczaka ani tym bardziej starej krowy, a bez szybkowara nie wyobrażam sobie życia. Głupi ryż, kasza czy ziemniaki nie potrzebują tygodniowego dojrzewania na małym ogniu w rogu paleniska, tylko ugotowania, często szybkiego.
        Na drugi dzień nic nie stoi na przeszkodzie, by odgrzać ziemniaki z szybkowara.
        Co więcej, nawet szybkowarowy rosół jest ok, choć podchodziłam z rezerwą; jeszcze nie zdarzyło się, by ktoś rozróżnił rosół gotowany 3 h, a 20 min.;)
        Także Yśty, nie opowiadaj! :)
        • Gość: yśty Re: witaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.11, 16:34
          "Co nie znaczy,ze nie masz racji. Ja przedstawiłem tylko swój punkt widzenia na te sprawy.
          I nic więcej. "
          A co do rosołu-ja rozróżnię...
          • aqua48 Re: witaj 16.03.11, 19:28
            Gość portalu: yśty napisał(a):

            > A co do rosołu-ja rozróżnię...

            To ja Cię zapraszam, na mój rosół z szybkowaru, zobaczymy czy będzie gorszy od takiego gotowanego godzinami.. Daj tylko znać z czym jadasz rosół.
            • Gość: Anka Re: witaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.11, 09:24
              :)
              Stwierdzam, że w rosole najbardziej liczy się dobór dodatków i przypraw, a szczególnie dobre zbilansowanie ilości marchwi z pietruszką, selerem etc., a nie to, czy psuje nam nerwy małym ogniem, pyrkaniem, zbieraniem osadu, dolewaniem wody i gotowaniem 3 godziny...
              • Gość: yśty no to tyle roboty na nic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.11, 09:41
                A tak się społeczeństwo napracowało,setki lat doświadczeń,prób,błędów,doboru miąs,temperatur,garnków,przyborów kuchennych... Tyle receptur,ksiażek kucharskich,przepisów,norm od setek lat oscylujących wokół tych samych zasad podstawowych... I po co te okreslenia -rosół,bulion,tłustość,szumowanie,tęgość rosołu...
                A tu proszę-rację miał stary Cygan,co to rosół z trzech gwoździ gotował...
                Mimo wszystko nie wierzę Ci
                • Gość: Anka Re: no to tyle roboty na nic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.11, 09:58
                  > A tu proszę-rację miał stary Cygan,co to rosół z trzech gwoździ gotował...

                  To mój dziadek był, on na gwoździach, ja w szybkowarze;-)))
                  • Gość: ysty Re: no to tyle roboty na nic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.11, 10:26
                    jest olbrzymia różnica między gotowaniem NA gwoździach i Z gwoździ.
                    Ja też szedłem z postępem,obrastałem w nowinki techniczne,ale w miarę doświadczeń stwierdzałem coraz bardziej,że to wszystko o kant ... potrzaskać.Od tych polepszaczy,ulepszaczy,teflonów,bułeczek smieciówek,kiełbasek ociekających preparatem sojowym,gotowych makaronów x-jajecznych,ryb wędzonych w ropie naftowej,zupek w proszku,przypraw o smaku zbliżonym do naturalnego,ekspresów do kawy,maszyn do produkcji chleba,grillów, kuchennych wag elektronicznych i innych prztymucli ważniejszy jest dobry wkład do kotła pędzony na śrucie i obierkach,jajeczko od kury babrzącej sie cały dzień w kupie starego obornika,rachityczne warzywka i kojąca nerwy cisza w niespiesznej kuchni.Przestaję żreć,zaczynam smakować, wręcz delektować się. I o dziwo- stwierdzam,że racje miały nasze Babcie i Lucyna von Bachman. Rosołek musi pyrkotać kilka godzin,golonka ma się piec powoli w niskiej temperaturze,chlebek na zakwasie musi dojrzewać kilkanaście a nawet kilkadziesiąt godzin,bigos gotujemy kilka dni,konfitury robimy najlepiej w mosiężnym czy miedzianym rondlu,a kawę parzymy z kawy i wody podgrzewanej w byle czym.Howgh
                    • aqua48 Re: no to tyle roboty na nic... 17.03.11, 11:09
                      Generalnie się z tobą zgadzam, to znaczy, też nie potrzebuję zbyt wielu "udogodnień" w kuchni, ale akurat z maszyn, to w codziennym gotowaniu szybkowar doskonale mi się sprawdza od wielu lat, malakser-żyrafa mi służy od czasu do czasu, i zwykły mikser ręczny do ciast. A konfitury i powidła robię doskonale w gęsiarce. Czyli jak mówi stare przysłowie, każdy Cyryl ma swoje metody. Zgadzam się co do bigosu, barszczu i ciasta drożdżowego, one wymagają cierpliwości, doglądania, nastawiania pyrkania i odstawiania, rośnięcia i przebijania. Ale zupy nauczyłam się robić szybko i tu rzeczywiście cały "myk" polega na odpowiednim dobraniu warzyw, dodatków oraz ilości tłuszczu, który jak wiadomo przewodzi smak. Wygotowane jarzyny w zupie mi nie odpowiadają.
                    • Gość: Anka Re: no to tyle roboty na nic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.11, 11:23
                      Yśty, w idealnym świecie jest jak opisujesz. Ale nie każdy w tym świecie żyje. Z bardzo prostego powodu - czasem trzeba iść do pracy. A gotowanie tygodniowe wymaga czasu (ależ odkrycie;-)) i np. pieca. Trudno wyobrazić sobie piec chlebowy czy kuchnię w bloku a nawet w domku jednorodzinnym. Robię chleb na zakwasie, kilkunastogodzinny, ba, nawet taki piekę, na który trzeba poświęcić dwa dni (wieczór - zaczyn, dzień - składanie dwa razy, rośnięcie - kilkanaście godzin w lodówce, kolejny dzień - pieczenie). Jest pyszny, choć rzucony na zwykłą, rozgrzaną blachę. Kupuję jajka od chłopa, ale jak potrzebuję, a chłopa nie ma, to kupuję w sklepie - co mam zrobić? Trzymać kury na balkonie, w rogu wybudować mini wędzarnię, a pod balkonem zrobić chlew i przegródki dla świń? Piję kawę z ekspresu ciśnieniowego i do tej pory nie wynalazłam nic lepszego - tygielek mi nie odpowiada.
                      Tak samo rosół - wiele lat stałam nad garami i pilnowałam rosołu, odkąd wrzucam wszystko do szybkowara i, gdy minutnik pika, wyłączam, moje życie stało się prostsze, a na smaku nie straciłam aż tak wiele, by wrócić do poprzednich męczarni.
                      To, że ciasto drożdżowe wyrabia mi KA, czosnek miażdży przyrząd, a cebulę kroi tarka, nie ujmuje smaku.
                      Gdybym miała rozpalać ogień, gotować w kociołku, wyrabiać ciasto ręcznie, kroić czosnek, po prostu bym tego nie robiła.
                      A w czym jest zła waga elektroniczna i menzurka? Myślisz, że taka szalkowa, na pół stołu, waży lepiej???
    • maki-chan Re: garnek do gotowanie na parze 16.03.11, 17:20
      ja mam garnek do gotwania na parze z ceramiczną misą .wg mnie jest lepszy od tego na prąd.
    • mhr-cs Re: garnek do gotowanie na parze 16.03.11, 19:44
      stwierdzilam
      ze wiele osob
      myli te dwa produkty,
    • a74-7 Re: garnek do gotowanie na parze 17.03.11, 10:47
      mam kilka bambusowych w roznych rozniarach , czasami wkladam do nich specjalna wkladke zeby mi sie pierozki chinskie nie przykleily do dna
      Mam rowniez 2 rozmiary stainless steel garnkow dwupoziomowych .Te sa lepsze do mycia .
      Jesli paruje rybe czy kurczaka -ukladam go na talerzu troche mniejszym od naczynia, tak samo np ugotowany ryz dnia poprzedniego, wtedy nie trace cennych sokow z rybki i ani ziarna ryzu :-)
      Czasami wystarczy kawalek aluminiowej foli uformowanej jak talerz troche mniejszej niz dno parownika :-)
      Trzeba sobie wypracowac tylko czas parowania poszczegolnych produktow.
      Ostatnio widzialam kwadratowe bambusowe parowniki ,hehe funki .
      • Gość: senin a ja, jak mnie najdzie na "na parze"... IP: 220.253.83.* 17.03.11, 12:20
        to dwie paleczki na woka dno wrzucam, woda podlewam, na paleczki talerz stawiam, , na talerz rzucam to, co chce uparowane (np. wieprzpwine w czarnej fasoli)... iparuje przez godzine


        bambusowe koszyczki sa dobre do dim sim"


        ale do gotowania ryby, czy niesa na parze potrzebne jest naczynie bez dziurek - coby sie sos gromadzil....................



        mam jakies dziwne przeczucie, ze trace czas....

        wyjasniajac ...???

        Yes or no ??
        • szopen_cn Re: a ja, jak mnie najdzie na "na parze"... 17.03.11, 12:37
          Gość portalu: senin napisał(a):

          > mam jakies dziwne przeczucie, ze trace czas....
          >
          > wyjasniajac ...???
          >
          > Yes or no ??

          Both.

          Jak zwykle nie biorac zycia zbyt powaznie odpowiem ze i racje masz i jej nie masz.

          Metoda, jedynie wlasciwa, poprawna i bezbledna to nabyc w chinatown odpowiedni garnek ze stali nierdzewnej wielopoziomowy, z wkladkami i dziurami odpowiedniej wielkosci. Srednicy ten garnek ma miec tyle by spory talez bez problemow wlozyc i wyjac (oczywiscie ta ostatnia czynnosc jest duzo wazniejsza).
          (Moze tez byc aluminiowy ale przy minimalnej roznicy cen a sporej roznicy w latwosci mycia ten z nierdzewki jest lepszym wyborem.)

          Na paleczkach sie talez przechyla albo go para podrzuca.
          • Gość: ja Re: a ja, jak mnie najdzie na "na parze"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.11, 12:46
            lepiej pisz krzaczkami to nie będzie tak tych tależy widać
            • szopen_cn Re: a ja, jak mnie najdzie na "na parze"... 17.03.11, 12:52
              Przepraszam, ewidentny blad ortograficzny.
              Bez usprawiedliwienia.
          • a74-7 Re: a ja, jak mnie najdzie na "na parze"... 17.03.11, 15:53
            probowalam z paleczkami , fakt troszke podskakuje , ale talerz czy folia srebrna wozona bezposrednio do steamera - -spoko.Rybka czy ryz nie traci na wartosci ;-D
            • a74-7 Re: a ja, jak mnie najdzie na "na parze"... 17.03.11, 15:53
              wlozona mialo byc
    • Gość: nixi Re: garnek do gotowanie na parze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.11, 13:00
      ja mam parowar i tak się zastanawiam czy w restauracjach już gdzieś gotują na parze-to by było dobre i zdrowe,raz byłam w Krokodylu i tam podawali warzywa gotowane na parze, ale chyba tak w stałym menu nikt nie ma dań z pary?
    • Gość: Magda Re: garnek do gotowanie na parze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.11, 20:56
      Ja mam taki garnek i jestem z niego bardzo zadowolona. W zasadzie nie gotuje juz warzyw w wodzie. Moge ci go spokojnie polecic.
    • mathias_sammer Re: garnek do gotowanie na parze 17.03.11, 22:18
      mozesz tez gotowac w woku, a dokladniej w specjalnych wiklinowych koszyczkach.
      m.s.
      • mathias_sammer Re: garnek do gotowanie na parze 17.03.11, 22:24
        koszyczki nie wiklinowe tylko bambusowe: takie:)

        http://www.google.de/imgres?imgurl=http://www.stockfood.de/bilder-fotos/Ged%C3%A4mpfte%2520Jakobsmuscheln%2520im%2520Bambusk%C3%B6rbchen-240347.jpg&imgrefurl=http://www.stockfood.de/Bild-Foto-Gedaempfte-Jakobsmuscheln-im-Bambuskoerbchen-240347.html&usg=__02frW5wFjydfeN2M-vkn2ddlago=&h=500&w=407&sz=46&hl=de&start=11&zoom=0&itbs=1&tbnid=PRq98FugVRKPWM:&tbnh=130&tbnw=106&prev=/images%3Fq%3Dwok%2Bbambusk%25C3%25B6rbchen%26hl%3Dde%26sa%3DX%26gbv%3D2%26tbs%3Disch:1&ei=1nuCTfWSHMnZtAaF7pWBAw
Inne wątki na temat:
Pełna wersja