tralabomba
07.08.04, 14:40
To było w Sirilance... cicha plaża Acapulco spowita była gestą mgłą. I wtedy
na tle ogromnego bałwana zobaczyłam Jego. To był On - Makumba. Czarny tors
przysłaniały liście mięty, zaś jego męskość spowita była liściem szałwi. Na
głowie miał wieniec z granatów. I wtedy przyszło mi do głowy - zmiksuj to!
Pozyp tartym kokosem i prażonymi orzeszkami ziemnymi. Przeżuj. I wyslij do
Gazety Wyborczej.