Dodaj do ulubionych

trauma maleńka

IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 10.08.04, 12:34
dostalismy od babci jaja. Wiejskie od kur co to grzebią na podwórku. I wlaśnie po rozbiciu jednego z nich wyleciał całkiem spory zarodek z krwią.
Sie nie mogę otrząsnąć (mimo, ze wątróbke pokroję a i rybe wypatroszę)
Obserwuj wątek
    • marghot Re: trauma maleńka 10.08.04, 12:37
      Mam na swym koncie podobne przeżycie, po którym przez prawie miesiąc nei mogłam
      zbliżyc się do jajek, nei mówieąc o ich zjedzeniu.
      przejdzie Ci. czas leczy rany ;)
      • szycha80 Re: trauma maleńka 10.08.04, 12:42
        no fakt, też tak kiedyś miałam. najgorzej jest jak sie zamknie oczy to ciagle
        ten zarodek z krwią nie chce zniknąć :(
    • brunosch Re: trauma maleńka 10.08.04, 12:42
      trauma maleńka taka - znalazł Giezik w jajku ptaka.
      ***
      Wyobrażam sobie, jakie to musiało być wstrętne.
      Nie łam się. Reszta jajek na pewno jest lepsza.
      • Gość: giezik Re: trauma maleńka IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 10.08.04, 12:46
        wlasciwie to dalej rozbiłem reszte jajek (to bylo pierwsze i mam zwyczaj wbijania najpierw do kubka, nie na patelnie) i jakos przeszło. Od razu przypomnialem sobie przygode znajomego, ktory bedac w Tajlandii zostal poczestowany fastfoodem na ulicy - jajkiem wlasnie. A w onym był całkiem spory nieopierzony jeszcze kurczaczek, którego na surowo należało skonsumować.
        • szycha80 Re: trauma maleńka 10.08.04, 13:04
          o rany!!!!!!! nigdy moja noga w Tajlandii nie stanie!
      • Gość: monia Re: trauma maleńka IP: *.tele2.pl 10.08.04, 12:50
        Buhahahahahahha! Ale sie usmialam z tego tekstu bruno niezle;-)
    • Gość: Nobullshit Re: trauma maleńka IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 10.08.04, 12:44
      A może, żeby nie narażać się na nastepne traumy,
      spróbuj resztę tych jajejk wysiedzieć?
      • Gość: giezik Re: trauma maleńka IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 10.08.04, 12:47
        ale "to" bylo juz raczej niezywe. A poza tym co bym zrobil z tymi pisklaami wychował i zabił na rosół.
        • e_katt Re: trauma maleńka 10.08.04, 12:56
          ej tam, od razu zabił..
          podchowałbyś, podtuczył
          i sprzedał na targu..
          ;-))

          swoją drogą: nie zazdroszczę!
          (chociaż to może lepiej znaleźć w żywności cos, co jest jej
          pochodną/kontynuacją (?? jak to nazwać??..),
          niż ciało zupełnie obce -tak, jak mi kiedyś było dane znaleźć karalucha w
          dżemie wiśniowym!)
          • Gość: giezik Re: trauma maleńka IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 10.08.04, 13:02
            :)

            co ciekawe nie smierdzialo.

            (a jako rekompensatę mam cudownej słodyczy pomidory) mmmmmmmm
            • e_katt Re: trauma maleńka 10.08.04, 13:13
              o kurczaki!!
              przypomniałeś mi drogi gieziku, że czeka mnie dziś po południu wyprawa za
              miasto, na łono natury {na wieś do babci znaczy się wybieram..}
              a tam czekają mnie zbiory przepysznych pomidorów!

              dzień wybitnie dziś słoneczny, więc niewątpliwie pomidorki dosłownie pękać będą
              od słodyczy, której im słońce zadało!!

              aha, w drodze do szlarnii z pomidorami niewątpliwie zahaczę o grządkę z
              bazylią!!
              ta, z marketów wszelakiej maści, schować się przy niej może!!
              (sałatka: pomidory+cebulka+czosnek+sól+pieprz+ŚWIEŻA BAZYLIA.. boskie żarcie!!)

              pozdr.
            • brunosch Re: trauma maleńka 10.08.04, 13:19
              Nie śmierdziało, bo świeże było.
              Nie sądzisz chyba, że pisklę siedzi zatopione w gnijącej materii.
            • Gość: krasnowo Re: trauma maleńka IP: *.sejny.sdi.tpnet.pl 10.08.04, 17:30
              bo to były świeże jaja :o))
    • Gość: Nobullshit Re: trauma maleńka IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 10.08.04, 12:52
      - Moje jajko jest zepsute - powiedział Gaylord, któremu znudziła się
      rola biednego aniołka, a poza tym nie cierpiał jajek.
      (...)
      - Moje jajko śmierdzi jak wszyscy diabli - obwieścił Gaylord.
      (...)
      - W moim jajku jest kurczak - oznajmił Gaylord.
      (...)
      - Widzę jego dziób - powiedział Gaylord

      To z "Od siódmej rano" Erica Malpassa, opuściłam kwestie innych
      osób siedzacyh przy stole. Gaylord ma tak z siedem lat.
    • default Re: trauma maleńka 10.08.04, 13:25
      Gość portalu: giezik napisał(a):

      > > Sie nie mogę otrząsnąć

      No wiesz, nie wiedziałam żeś taki delikatny facet. Wielkie rzeczy, zarodek,
      mnie to jakoś jeszcze nigdy nie poruszyło...
      Za to nie jestem absolutnie w stanie rozebrać większej ilości mięsa, kiedyś
      mąż "podłożył mi świnię" w postaci połówki wieprzka ze wsi, nawet częsciowo już
      był rozebrany, ale niestety, mimo dobrych chęci, po godzinie szarpania się z
      trupem, zakończonej wymiotami i szlochem nad kiblem, poddałam się - świniak
      wyjechał do mojego ojca, który rzecz fachowo załatwił.
    • emka_1 to 10.08.04, 13:27
      mi przypomina okładkę zbiorku opowiadań horrorzastych. ogromny kogut z dzikim
      błyskiem w oku srebrną łyżeczką trzymaną w łapie rozbijał łeb faceta, który to
      łeb tkwił w kieliszku do jajka.
      jajek przez dłuższy czas jeść nie mogłam :(
      • jottka Re: to 10.08.04, 13:43
        mnie sie kojarzy dialog alicji z nadkrojonym przez nią bohatersko puddingiem
        śliwkowym, z którym wcześniej wymieniła świadczenia towarzyskie

        'a czy tobie byłoby przyjemnie, gdyby ktoś cię napoczął, ty kreaturo?' - rzekł
        pudding



        no wienc właśnie, hipokryci oderwani od natury :) albo zbiorowe wegetariaństwo,
        albo nie udawajmy, że krowa występuje od razu w formie kotleta, w co oczywiście
        święcie wierzę tak na wszelki wypadek
        • wedrowiec2 Re: to 10.08.04, 14:03
          Babcia mówi do wnuczka: zjedz jajeczko
          W: nie mogę
          B: za tatusia,
          W: nie chcę
          B: na mamusię
          W: nieee
          B: masz zjeść całe jajeczko!
          W: pazurki i dziobek też?
          • jottka Re: to 10.08.04, 14:05
            pazurki są na pewno bardzo zdrowe
        • emka_1 Re: to 10.08.04, 14:07
          w ramach hipokryzji najlepiej kurę spożywać, choć 'niedobra jest' :)
          • jottka Re: to 10.08.04, 14:16
            lepiej bażanta

            bażant - to jest ptak! siedzi na grzance, obłożony borówkami, kontroluje
            sytuację! a kura...


            :)
            • emka_1 Re: to 10.08.04, 14:52
              no i właśnie dlatego lepiej kurę, po co ma się stworzenie męczyć- 'jak wejdzie
              do klozetki to klapy nie podniesie, tylko tak klapnie' - no jak takiej sieroty
              nie dobić? to jest mozna powiedzieć humanitarne i w duchu miłosierdzia:)

              a bażant sam się obłoży plastrami słoniny :)
              • jottka Re: to 10.08.04, 14:58
                nie jadam z przyczyn humanitarnych, tylko w celu osobistego zadowolnienia

                tylko bażant
                • emka_1 Re: to 10.08.04, 15:07
                  no wyszło szydło z worka, kobieto bez serca:(
                  stworzonko sie męczy a ty nic. ja tam zjem, byle nieznajoma kura była:)
                  • jottka Re: to 10.08.04, 15:12
                    emka_1 napisała:

                    > no wyszło szydło z worka, kobieto bez serca:(

                    ale z dużymi, ostrymi zębami


                    > stworzonko sie męczy a ty nic. ja tam zjem, byle nieznajoma kura była:)


                    ide zapolować do sąsiada, znajoma będzie łatwiejsza, podrzuce ci na obiad
                  • Gość: giezik Re: to IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 10.08.04, 15:12
                    no znajomych nie jada, znaczy lojalna.
                    • emka_1 Re: to 10.08.04, 15:17
                      anienie, hipokrytka czystej wody, co sobie zawsze ideologię dorobi :)
                      no czasem szczera bywam:(
                      • jottka no 10.08.04, 15:22
                        giezik, ty jej nie wierz, ona obce kurze zwłoki przechowuje masami w zamrażarce
                        i karmi stado krwiożerczych potworów, chichocąc złowieszczo

                        tylko jeden szlachetny osobnik woli kocią puszkę oraz ciasto z wiśniami
                        • Gość: giezik Re: no IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 10.08.04, 15:24
                          a ten koci puszek, to w gardło nie drapie ?
                          • emka_1 Re: no 10.08.04, 18:13
                            kłaczek???:)
    • Gość: Nobullshit Re: trauma maleńka IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 10.08.04, 14:16
      Na Boże Narodzenie ubito Abdullaha, indyka...

      - Czy Gaylord będzie jadł?
      A na to ojciec:
      - Ależ tak. Nawet by nie mrugnął, jakby zobaczył na półmisku wlasną matkę.

      "Nieprawda. Wcale nie miałbym ochoty jej próbować. Zakład, że byłaby twarda.
      Ojciec - uznał Gaylord - wygłasza czasem nieprzemyślane opinie"

      W każdym razie pchnęło to jego myśli na nowe i interesujące tory:

      - Dlaczego nie jemy ludzkiego mięsa?
      - Pewnie byśmy jedli, gdyby nie było na swiecie dostatecznej ilości owiec
      bydła. To kwestia podaży i popytu - odparł dziadek, zabierając się
      do krajania Abdullaha. (...)
      - Wszystko zalezy od sposobu przyrządzania dań - powiedział ojciec. - Nie
      sądzę, aby prymitywne plemiona zdobyły się na bardziej wyszukaną potrawę niż
      pieczeń podawana na zimno w łupinach orzechów kokosowych .
      - Boże - jeknęła matka.
      - Zakład, ze palce mają za dużo chrząstek - powiedział Gaylord,
      rozkoszując sie każdym słowem.
      - Jest to prawdopodobnie jedna z przyczyn, dla których kanibalizm
      nigdy się naprawdę nie przyjął - oznajmił dziadek. - Za dużo części
      niejadalnych.
      • jottka Re: trauma maleńka 10.08.04, 14:18
        dziadek sie nie zna :( liczne świadectwa podróżników dowodzą, że kanibale
        zawsze wysoko cenili mięso z policzków i pośladków swych bliźnich, miękkie i
        smaczne


        rzadko kto pożera wołu z kopytami
        • emka_1 Re: trauma maleńka 10.08.04, 14:53
          tak jest, prof. wolniewicz publicznie stwierdził, że tyle dobrego białka sie
          marnuje :)
    • hania55 Re: trauma maleńka 10.08.04, 15:32
      Błeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee

      Kiedyś, kiedy jeszcze mieliśmy z małżonkiem czas na to, żeby rano pójść na
      basen, wracaliśmy b. głodni do domu na śniadanie. Była zima i po tym lodowatym
      pływaniu naszła nas chętka na solidną jajecznicę na boczku, cebulce. Mieliśmy
      świeże jajka prosto ze wsi. Wyspecjalizowany w robieniu najlepszej jajecznicy
      na świecie mąż zabrał się do dzieła zaraz po przyjściu do domu. Najpierw
      rozszedł się po domu piękny aromat boczku i cebuli, a następnie upiorny, nie do
      opisania wstrętny smród zgniłego jaja. Jedno z tych świeżych jajek okazało się
      jednak nie tak świeże jak miało być. Otworzyliśmy wszystkie okna, na śniadanie
      poszliśmy do pobliskiej kawiarenki, a mnie apetyt na jajecznicę minął na kilka
      miesięcy.
    • Gość: sz znamy, znamy, znamy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 20:48
      babcia moja rocznik 1911 tez daje mi jajka

      nie chce zostawic swej chatki
      i do dzieci iść (a dzieci już dziadkami są)

      kiedys to przeszedlem i teraz badam swiezosc jaja w szklaneczce z woda...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka