Dodaj do ulubionych

VEGE WIBRACJE

24.07.05, 22:49
Nie zapomnij wlaczyc glosnikow ;)
Milej zabawy!

www.think-baby-think.com/vegevibrations/
Obserwuj wątek
    • umfana Re: VEGE WIBRACJE 25.07.05, 07:52
      Balbina super prezentacja!
      Poryczałam się przy modlitwie konia :(((
      Druga część jest przerażająca... człowiek to najpodlejszy gatunek na Ziemi!
      • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 25.07.05, 08:43
        umfana napisała:

        > Balbina super prezentacja!

        Kolejna załgana wege-agitka. Ktoś myśli, że wegetarianie żywią się roślinami?
        Nie, oni się karmią kłamstwami. Ideologia wegetariańska nie może istnieć bez
        obrzydliwej łże-propagandy. Bez instrumentalnego wykorzystywania do własnych
        celów już to umierających z głodu dzieci, już to ofiar ludobójstwa.
        Wegetariańska propaganda, wzorując się na metodzie dr. Goebbelsa, tworzy
        swoje "prawdy" po wielokroć powtarzając te same kłamstwa.

        > Poryczałam się przy modlitwie konia :(((

        Otóż to. Manipulacja uczuciami młodych, niedojrzałych ludzi to też jedna z
        metod działania wegetarian.

        > Druga część jest przerażająca... człowiek to najpodlejszy gatunek na Ziemi!

        Faktycznie. Wiele gatunków na Ziemi zabija inne dla zaspokojenia głodu. To
        normalne i naturalne. Ale tylko człowiek uwiecznia to w filmach czy na
        fotografii i upaja się oglądaniem. Podłość ludzka nie ma granic.
          • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 25.07.05, 10:13
            Czy Ty rozumiesz, co napisałem? Tu nie chodzi o to, co po kim spływa. Tu chodzi
            o KŁAMSTWA tam zawarte. Przez to, że się użalisz nad biednym zwierzątkiem,
            kłamstwo nie przestanie być kłamstwem, manipulacja manipulacją, a bezczelność
            bezczelnością. Pojmujesz? Nie może być dobre nic, co się tym posługuje.
              • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 25.07.05, 10:54
                Sugerujesz, że powinienem trzymać się od kłamstwa z daleka?
                Nie masz racji. Odwracanie głowy pozwoli kłamstwu plenić się jak perz, a tego
                byśmy nie chcieli, prawda?
            • fumsia Re: VEGE WIBRACJE 25.07.05, 15:06
              Jakie kłamstwa? Nie jem miesa bo go nie potrzebuje i dobrze sie z tym czuje.
              Przeszlam na wege bo lubie ŻYWE zwierzatka. Czy to twoim zdaniem juz propaganda...?
              • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 25.07.05, 15:18
                fumsia napisała:

                > Jakie kłamstwa?

                Jakie? Już podaję:

                Kłamstwo nr 1: Planeta
                Kłamstwo nr 2: Zdrowie
                Kłamstwo nr 3: Ludzie
                Kłamstwo nr 4: Zwierzęta

                Nie będę cytował całości, bo każdy może sobie swobodnie przeczytać treść tych
                kłamstw.

                > Nie jem miesa bo go nie potrzebuje i dobrze sie z tym czuje.
                > Przeszlam na wege bo lubie ŻYWE zwierzatka. Czy to twoim zdaniem juz
                > propaganda

                Nie. To nie jest propaganda. To Twoja suwerenna decyzja.
                • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 26.07.05, 00:48
                  I cóż, fumsia nie próbuje oponować? Prosić o wyjaśnienia? To niech ma bez
                  proszenia:

                  1. Planeta.
                  a. Alternatywą przemysłowego chowu zwierząt wcale nie jest wegetarianizm, tylko
                  chów w niewielkich, rodzinnych gospodarstwach rolnych. Tak, jak odbywało się to
                  przez wieki.
                  b. Chów zwierząt nie powoduje degradacji środowiska. Odchody zwierząt
                  hodowlanych są naturalnym nawozem, który powinien być rozproszony na tych
                  samych polach, z których zebrane zostały plony dla zwierząt. Gdyby zwierzęce
                  odchody zanieczyszczały Ziemię, to żyjące na niej w przeszłości miliardy
                  zwierząt już dawno uczyniłyby ją jedną wielką kloaką. Tak się jednak nie
                  dzieje, a to za przyczyną zamkniętego obiegu substancji odżywczych, jakim jest
                  cały ekosystem.
                  c. Ocieplenie klimatu jest tylko nieudowodnioną hipotezą, mającą poważne grono
                  oponentów.
                  d. Erozja gleb i wycinanie lasów to konsekwencja niskiego poziomu ekonomicznego
                  i konieczności utrzymywania się całych społeczności z rolnictwa. Ten problem
                  nie zniknie wraz z upowszechnianiem się wegetarianizmu. Ewentualne zmniejszanie
                  się powierzchni upraw pastewnych zostałoby z konieczności skompensowane
                  zwiększeniem powierzchni upraw przemysłowych, np. energetycznych.

                  2. Zdrowie
                  Badania naukowe wskazują na liczne wątpliwości co do zalet zdrowotnych
                  wegetarianizmu. Ogromna społeczność w znacznym procencie wegetariańska (Indie)
                  charakteryzuje się bardzo wysokim poziomem zachorowalności na miażdżycę,
                  choroby serca, zawały i cukrzycę. Dla kontrastu - społeczności o wysokim
                  udziale produktów zwierzęcych w diecie (Japonia, Australia, Islandia)
                  charakteryzują się też największą długością życia. Liczne badania naukowe
                  wskazują na inne niż dietetyczne przyczyny lepszej kondycji zdrowotnej
                  mniejszości wegetariańskich w krajach Zachodu - wyższy status społeczno-
                  ekonomiczny, większą dbałość o zdrowie, niepalenie papierosów, itp.

                  3. Ludzie
                  Decyzja o przejściu na wegetarianizm przyczyni się do zwiększenia plagi głodu
                  na świecie. Zmniejszenie zapotrzebowania na płody rolne spowoduje, że
                  społeczeństwa krajów najuboższych stracą jedyną możliwość rozwoju
                  gospodarczego, co utrwali obecną nędzę. W połączeniu ze stale bardzo wysokim
                  przyrostem naturalnym spowoduje to zwiększenie liczby głodujących.

                  4. Zwierzęta
                  a. Na świecie corocznie zabija się nie 43 miliardy zwierząt, ale wielokrotnie
                  więcej. Wegetarianie zwyczajowo nie liczą bowiem zwierząt zabijanych masowo
                  przy uprawie roślin. Te zwierzęta będą ginąć nadal, choćby wszyscy na świecie
                  przeszli na wegetarianizm. Ich cierpienia są tym większe, że przed
                  eksterminacją nikt nie pozbawia ich świadomości, jak to dzieje się podczas
                  uboju zwierząt rzeźnych.
                  b. "Niewyobrażalne katusze" hodowli przemysłowej to wymysł wegetariańskiej
                  propagandy, wspierany starannie wyselekcjonowanym lub celowo upozowanym
                  materiałem filmowym lub fotograficznym. W rzeczywistości nikt nie znęca się nad
                  zwierzętami, ponieważ takie postępowanie jest niekorzystne ekonomicznie.
                  Zwierzęta źle traktowane wolniej przybierają na wadze, dają mniej mleka,
                  częściej chorują.
                  • fumsia Re: VEGE WIBRACJE 26.07.05, 10:27
                    Jasne ze bede oponowac!
                    1. Przez wieki bylo znacznie mniej ludzi na swiecie i male gospodarstwa im
                    wystarczaly do produkcji pozywienia.
                    b) Kiedys nawoz zwierzat chodowlanych wystepowal w mniejszych ilosciach i byl,
                    ze tak powiem, bardziej wartosciowy. Bez antybiotykow, sterydow i innych swinstw.
                    d) Niekoniecznie. Rownie dobrze moznaby uprawiac zboza na pozywienie dla ludzi.
                    2. Moze hindusi krocej zyja nie przez diete tylko wlasnie ze wzgledu na nizszy
                    status ekonomiczny i kiepska opieke zdrowotna?
                    3. Jest nas tyle na swiecie ze ktos ta zywnosc kupi. Trzeci Swiat o nadwyzkach
                    nie moze mowic.
                    4. Pozbawianie swiadomosci zwierzat przed ubojem? Humanitarne mordowanie? To nie
                    propaganda?
                    • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 26.07.05, 13:01
                      fumsia napisała:

                      > Jasne ze bede oponowac!

                      Próbuj, może akurat Tobie się uda.

                      > 1. Przez wieki bylo znacznie mniej ludzi na swiecie i male gospodarstwa im
                      > wystarczaly do produkcji pozywienia.

                      Ale było też mniej rolników. W Polsce wciąż podstawą rolnictwa są niewielkie
                      gospodarstwa rolne, a żywności jest pod dostatkiem. Widać przy tym, że
                      propaganda wegetariańska jest żywcem i bez dbałości o miejscowe uwarunkowania
                      przeszczepiona na polski grunt z krajów zachodnich, gdzie hodowla przemysłowa
                      jest normą. Warto także zwrócić uwagę na to, że cały ten argument jest po
                      prostu fałszywy i manipulancki. Przecież wegusie nie walczą z hodowlą
                      przemysłową, ale z hodowlą jako taką. Zjadłabyś mięso pochodzące z całą
                      pewnością z hodowli "ekologicznej"?

                      > b) Kiedys nawoz zwierzat chodowlanych wystepowal w mniejszych ilosciach i byl,
                      > ze tak powiem, bardziej wartosciowy. Bez antybiotykow, sterydow i innych
                      > swinstw.

                      Zwierząt żyjących na przestrzeni wieków na Ziemi było wystarczająco wiele, żeby
                      do szczętu zanieczyścić środowisko, gdyby ich odchody miały tę właściwość.
                      Teraz jest ich rzeczywiście dużo, ale przecież i roślin, jakie zjadają, też
                      jest dużo i potrzebują odpowiednio dużo nawozu. "Antybiotyki, sterydy, hormony
                      etc." są celowo demonizowane przez wege-agit-prop. Nie mają większego znaczenia
                      dla wykorzystania odchodów jako nawóz.

                      > d) Niekoniecznie. Rownie dobrze moznaby uprawiac zboza na pozywienie dla
                      > ludzi.

                      Nie strzelaj sobie w stopę nieprzemyślanymi odpowiedziami. Zarzut, na który
                      odpowiedziałem, dotyczył erozji gleb i wylesiania z powodu nadmiernego, zdaniem
                      wegusiów, wykorzystania ziemi. Odpowiedzią na to ma być rzekomo wegetarianizm,
                      który, jak się wegusiom wydaje, spowoduje zmniejszenie obszarów upraw.
                      Mylą się. Wcale nie spowoduje. Nie wiem, czemu w tym miejscu ma służyć Twoja
                      odpowiedź? Wsparciu czy opozycji w stosunku do mojej?

                      > 2. Moze hindusi krocej zyja nie przez diete tylko wlasnie ze wzgledu na nizszy
                      > status ekonomiczny i kiepska opieke zdrowotna?

                      Chcesz powiedzieć, że popierasz tych, którzy przypisują lepsze zdrowie wyższemu
                      poziomowi zycia, a nie diecie wegetariańskiej? O nic innego mi przecież nie
                      chodzi. Zwróć też uwagę na to, że o ile można lepszą opieką medyczną wydłużyć
                      życie osobie chorej np. na cukrzycę czy chorobę wieńcową, o tyle gorsza opieka
                      nie spowoduje, że się na te schorzenia zapadnie. Wegetarianie, według ichniego
                      agit-propa nie powinni zapadać.

                      > 3. Jest nas tyle na swiecie ze ktos ta zywnosc kupi. Trzeci Swiat o nadwyzkach
                      > nie moze mowic.

                      Nie kupi, bo gdyby miał kupić, to już by kupił. Żywności na rynkach światowych
                      jest więcej niż potrzeba, dlatego kraje bogate, mające dużą nadprodukcję,
                      wznoszą bariery handlowe. Gdyby zapotrzebowanie na płody rolne, za sprawą
                      redukcji hodowli, zmniejszyło się, nadprodukcja byłaby jeszcze większa, a
                      bariery nie do pokonania. Trzeci świat nie ma pieniędzy, żeby kupować zboże.
                      Wręcz przeciwnie - usilnie i z mizernym powodzeniem szuka rynków zbytu dla
                      własnego, bo tylko w ten sposób może zdobyć środki na rozwój. Zboża
                      produkowanego w krajach rozwiniętych nie kupował i nie kupi. Tym bardziej,
                      jeżeli z powodu zmniejszenia skali produkcji dodatkowo podrożeje.

                      > 4. Pozbawianie swiadomosci zwierzat przed ubojem? Humanitarne mordowanie? To
                      > nie propaganda?

                      Nie propaganda, tylko obowiązujące prawo. Poza tym pisanie o "mordowaniu" w
                      odniesieniu do zwierząt jest nadużyciem i manipulacją. Zwierząt się nie
                      morduje. Ten termin odnosi się tylko i wyłącznie do ludzi.
                      • fumsia Re: VEGE WIBRACJE 26.07.05, 14:36
                        Bede sie streszczac. I tak na wszystkie moje argumenty mowisz ze to
                        "wege-propaganda".
                        1. Nie zjadlabym.
                        2. Zobacz: hindusi w prymitywnych warunkach sanitarnych jednak jakos sie
                        trzymaja. Moze to zasluga diety? Nie przekrecaj tego co pisalam.
                        4. "Obowiazujace prawo" jakos nie jest przestrzegane. Przypominasz sobie film ze
                        swinia wrzucana do wrzatku? Chyba ze to fotomontaz i "propaganda wegusiow"...?
                        • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 26.07.05, 15:13
                          fumsia napisała:

                          > Bede sie streszczac. I tak na wszystkie moje argumenty mowisz ze to
                          > "wege-propaganda".

                          Nie na wszystkie. Tylko na te kłamliwe lub manipulanckie.

                          > 1. Nie zjadlabym.

                          No właśnie. To po co piszesz o hodowli przemysłowej?

                          > 2. Zobacz: hindusi w prymitywnych warunkach sanitarnych jednak jakos sie
                          > trzymaja. Moze to zasluga diety? Nie przekrecaj tego co pisalam.

                          Własnie, że się nie trzymają. Chorują na potęgę. Świadczy to o tym, że ich
                          dieta nie ma tych zalet, o których trąbią wege. Wege-prop głosi, że to
                          spożywanie mięsa powoduje miażdżycę, cukrzycę i choroby serca, a wegetarianizm
                          to prosta droga do uniknięcia tych chorób. Otóż nieprawda. Hindusi nie jedzą
                          mięsa, a chorują i to masowo. To znaczy, że przyczyna chorób jest gdzie
                          indziej, a nie w mięsie.

                          > 4. "Obowiazujace prawo" jakos nie jest przestrzegane. Przypominasz sobie film
                          > ze swinia wrzucana do wrzatku? Chyba ze to fotomontaz i "propaganda
                          > wegusiow"...?

                          Prawo jest od tego, żeby było przestrzegane, a na jego straży stoją specjalnie
                          do tego powołane służby. Kodeks drogowy jest łamany znacznie częściej, a jednak
                          nie jest to żaden powód, aby zlikwidować ruch drogowy.
                          Pozostaje w dodatku stałe, uniwersalne pytanie, jakie powinnaś sobie zadawać za
                          każdym razem, jeśli chcesz użyć jakiegoś argumentu: "Czy w przypadku, gdyby
                          było inaczej, jadłabym mięso?"
                          Czy zatem, gdyby prawo było przestrzegane w 100%, a świnie dokładnie
                          znieczulane przed ubojem - jadłabyś mięso? Jeżeli tak, to możemy porozmawiać, w
                          jaki sposób doprowadzić do przestrzegania prawa. Jeśli nie - nie używaj takiego
                          argumentu, bo jest oszukańczy i bałamutny.
                          • fumsia Re: VEGE WIBRACJE 26.07.05, 19:13
                            Co to znaczy ze moje argumenty sa oszukancze i balamutne? Jezeli nie jadlabym
                            miesa ze zwierzat znieczulanych przed ubojem to nie mam prawa sie wypowiadac,
                            tak? Ciekawe rozumowanie. Tylko ze moim zdaniem to ty uprawiasz propagande i to
                            na naszym forum.
                            • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 26.07.05, 19:58
                              fumsia napisała:

                              > Co to znaczy ze moje argumenty sa oszukancze i balamutne? Jezeli nie jadlabym
                              > miesa ze zwierzat znieczulanych przed ubojem to nie mam prawa sie wypowiadac,
                              > tak?

                              To znaczy, że jeżeli piszesz: "nie jem mięsa, ponieważ zwierzęta przy uboju
                              cierpią męki", a jednocześnie przyznajesz, że nie jadłabyś go także wtedy,
                              gdyby nie cierpiały, to takie tłumaczenie jest w oczywisty sposób oszukańcze i
                              bałamutne. Widocznie prawdziwa przyczyna tkwi gdzie indziej, a ten argument
                              jest wyciągnięty tylko w celu manipulacji uczuciami innych ludzi.

                              > Ciekawe rozumowanie. Tylko ze moim zdaniem to ty uprawiasz propagande i
                              > to na naszym forum.

                              Nie na Waszym forum, tylko publicznym. Jak je sobie kupicie od spółki Agora
                              S.A., wtedy będzie Wasze. I nie uprawiam propagandy, tylko dyskredytuję Waszą.
                              Nie robię kłamliwych prezentacji, nie tworzę szalbierczych stron internetowych
                              z anty-wegetariańską retoryką. Dyskutuję na forum dyskusyjnym. Ono jest do tego
                              stworzone.
                              • fumsia Re: VEGE WIBRACJE 26.07.05, 22:00
                                Nigdy nie pisalam "nie jem miesa, poniewaz zwierzeta przy uboju cierpia meki".
                                Po prostu lubie zwierzeta. Bez propagandy. Jako wegetarianka czuje sie swietnie.
                                I nie rozumiem czemu wegetarianizm komus (np. misiowi) przeszkadza. Razi jak
                                kazda innosc?
                                • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 26.07.05, 22:38
                                  fumsia napisała:

                                  > Nigdy nie pisalam "nie jem miesa, poniewaz zwierzeta przy uboju cierpia meki".

                                  Chcesz powiedzieć, że to ja pisałem o świni wrzucanej do wrzątku?

                                  > Po prostu lubie zwierzeta. Bez propagandy.

                                  Skoro nie potrzebujesz propagandy, aby lubić zwierzęta i nie jeść mięsa, to po
                                  co jej bronisz? Udzielanie poparcia kłamstwu, byle było ono sprzyjające Twojemu
                                  światopoglądowi, w czymś Ci pomaga?

                                  > Jako wegetarianka czuje sie swietnie. I nie rozumiem czemu wegetarianizm
                                  > komus (np. misiowi) przeszkadza. Razi jak kazda innosc?

                                  I Ty się jeszcze pytasz, dlaczego ktoś Ci mówi, że jesteś odporna na wiedzę?
                                  Dlaczego nie potrafisz pojąć, że komuś mogą przeszkadzać kłamstwa i
                                  oszczerstwa, a nie wegetarianizm? Nie chcesz pogodzić się z faktem posługiwania
                                  się przez wegetarian łgarstwami, więc tłumaczysz to sobie w ten sposób?
                                  Wyobraź sobie zatem, że razi mnie inność - "prawda inaczej" w propagandzie
                                  wegetariańskiej.
                                  • fumsia Re: VEGE WIBRACJE 27.07.05, 15:04
                                    Moze ja faktycznie jakas nierozumna jestem?:-) Ja tam nie widzailam zadnej
                                    propagandy.
                                    Swinia byla prawdziwa. Nie propagandowa. I zabili ja tez naprawde. I chyba
                                    dobrze ze ktos to nakrecil. Przynajmniej widac owo slawne "przestrzeganie
                                    prawa". Bo nie byla chyba wyjatkiem?
                                    • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 27.07.05, 15:41
                                      fumsia napisała:

                                      > Moze ja faktycznie jakas nierozumna jestem?:-) Ja tam nie widzailam zadnej
                                      > propagandy.

                                      Nie widziałaś, bo nie chciałaś zobaczyć. Rzeczy mącących obraz świata, do
                                      którego jest się przywiązanym, chętnie się nie dostrzega.

                                      > Swinia byla prawdziwa. Nie propagandowa. I zabili ja tez naprawde.

                                      No i co z tego? Dzieci głodujące w Afryce też są prawdziwe i umierają też
                                      naprawdę. Jeżeli jednak uzupełnimy ten fakt przekazem: "bądź wegetarianinem,
                                      uratujesz je od śmierci" - będzie to bez żadnych wątpliwości propaganda, w
                                      dodatku kłamliwa.

                                      > I chyba dobrze ze ktos to nakrecil.

                                      Oczywiście, że dobrze. Winni zostaną ukarani, a następni lepiej przyłożą się do
                                      swoich obowiązków.

                                      > Przynajmniej widac owo slawne "przestrzeganie prawa".

                                      Nie przyswajasz tego, co piszę? Łamanie prawa podczas wykonywania dowolnej,
                                      dozwolonej prawem, czynności nie jest powodem do jej delegalizacji. Widzę, że
                                      przykład ruchu drogowego się nie przyjął. W takim razie z innej beczki - jeżeli
                                      ktoś napoi 10-latka wódką, czy jest to argument za prohibicją?

                                      > Bo nie byla chyba wyjatkiem?

                                      Tego nie wiemy. Pozwolisz, że w tym miejscu zacytuję wypowiedź
                                      Ewy Gebert, prezesa Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt "Animals":
                                      "Jestem przekonana, że eksperci prokuratorscy stwierdzą prawdziwość nagrania.
                                      Wcale nie jesteśmy szczęśliwi z tego powodu, bo jeżeli takie rzeczy się dzieją,
                                      to osoby winne powinny za to odpowiedzieć karnie. Zaznaczam, że incydentów tych
                                      nie należy uogólniać, ufamy, że mają odosobniony charakter i że w innych
                                      ubojniach te czynności tak nie przebiegają."
                                      www.pomorskiefirmy.pl/pages_news/ubojnie.htm
                                      • fumsia Re: VEGE WIBRACJE 27.07.05, 19:57
                                        Nie ratuje glodujacych dzieci przed smiercia. "Ratuje" zwierzaki bo ich nie
                                        zjadlam. A jezeli przy tym ulze troche dzieciom to naprawde nie mam nic przeciwko.
                                        Wracajac do tej nieszczesliwej swini: raczej rzadko udaje sie nakrecic i
                                        naglosnic takie rzeczy. Co nie znaczy ze ich nie ma. Znam ze slyszenia ( i
                                        pewnie nie tylko ja) rozne historie.
                                        • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 27.07.05, 20:52
                                          fumsia napisała:

                                          > Nie ratuje glodujacych dzieci przed smiercia.

                                          To akurat wiadomo. Tylko tak się jakoś składa, że ja nie pisałem, że Ty tak
                                          twierdziłaś. Tak twierdzi autorka tej, pożal się Boże, prezentacji. Ty tylko
                                          wzięłaś jej kłamstwa w obronę.

                                          > "Ratuje" zwierzaki bo ich nie zjadlam.

                                          Trafnie umiejscowiłaś cudzysłów, bo tak naprawdę wegetarianie nie ratują
                                          zwierząt, poza pojedynczymi przypadkami wykupienia jakiegoś konia czy krowy.

                                          > A jezeli przy tym ulze troche dzieciom to naprawde nie mam nic przeciwko.

                                          Ale nie ulżysz, bo nie ma takiej możliwości. Co najwyżej podbudujesz swoje ego,
                                          jeśli w tę propagandę uwierzysz.

                                          > Wracajac do tej nieszczesliwej swini: raczej rzadko udaje sie nakrecic i
                                          > naglosnic takie rzeczy. Co nie znaczy ze ich nie ma. Znam ze slyszenia ( i
                                          > pewnie nie tylko ja) rozne historie.

                                          Ja także słyszałem różne historie. Dla rozrywki oglądam od czasu do czasu
                                          program "Nie do wiary". Jednakowoż nie czyniłbym sobie z nich argumentu na
                                          forum. ;-)
                                          Owszem, skoro zarejestrowano jeden taki przypadek, sam rachunek
                                          prawdopodobieństwa wskazuje na to, że mogą się zdarzać i inne, podobne.
                                          Problem w tym, że propaganda wegetariańska robi z tego regułę i fałszywie
                                          prezentuje jako argument za wegetarianizmem. Nie, to nie jest regułą. Nie, to
                                          nie przemawia za wegetarianizmem. Najwyżej za poprawieniem systemu kontroli
                                          przestrzegania prawa w rzeźniach.
                                          • fumsia Re: VEGE WIBRACJE 27.07.05, 22:12
                                            Lubisz przyklady to masz.
                                            Czy gdyby jutro rano mieszkancy twojego miasta obudzili sie wegetarianami to
                                            okoliczne sklepy miesne nie zmienilyby branzy?
                                            Ludzie jedzac mieso tworza na nie zapotrzebowanie. To przeciez proste.

                                            • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 27.07.05, 22:45
                                              Na co ma być ten przykład? Na rzekome "ratowanie zwierząt"? Odpowiem Ci, co by
                                              było. Zakłady mięsne bieżącą produkcję sprzedałyby gdzie indziej, na przyszłość
                                              zmniejszyłyby trochę skup zwierząt, a hodowcy nieco ograniczyli ich
                                              rozmnażanie. Żadne z hodowanych zwierząt nie uratowałoby się przez to od
                                              rzeźni. Po prostu trochę mniej by się ich urodziło w przyszłości. Kiedyś w
                                              podobny sposób postępowano w USA z Indianami - dokonywano masowych
                                              sterylizacji, aby ograniczyć ich przyrost naturalny. Niestety, nie doceniono
                                              wówczas tej humanitarnej akcji ratowania Indian przed pieskim życiem w
                                              rezerwatach.
                                              • fumsia Re: VEGE WIBRACJE 27.07.05, 23:20
                                                Ciekawe porównanie. Hmm.
                                                Ja nie mówię że niezjedzone przeze mnie zwierzaki ktoś wypuści na wolność. Znowu
                                                dorabiasz mi ideologię. Ale nie mów mi że to mięso którego nie zjadłam kupi mój
                                                sąsiad.
                                                No właśnie. Urodzi się trochę mniej. Chociaż tyle. Zwierzaki na farmach naprawdę
                                                nie mają fajnie.
                                                P.S. W jednym przyznam ci rację. Niech ci będzie. Ale tylko w tym. Prezentacja
                                                była nieco infantylna.
                                                • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 27.07.05, 23:39
                                                  fumsia napisała:

                                                  > Ciekawe porównanie. Hmm.
                                                  > Ja nie mówię że niezjedzone przeze mnie zwierzaki ktoś wypuści na wolność.
                                                  > Znow u dorabiasz mi ideologię.

                                                  Nic Ci nie dorabiam. Sama napisałaś, że ratujesz zwierzęta. Ile jest więc tych
                                                  uratowanych przez Ciebie zwierząt, gdzie one żyją i w jaki sposób je uratowałaś?

                                                  > Ale nie mów mi że to mięso którego nie zjadłam kupi mój sąsiad.

                                                  Nie znam Twoich sąsiadów, więc nie będę się za nich wypowiadał. Mięso, którego
                                                  Ty nie zjadłaś, albo zje ktoś inny (niekoniecznie sąsiad), albo trafi do puszek
                                                  dla piesków, albo się zutylizuje.
                                                  Tak naprawdę, to zakłady mięsne nawet nie zauważą Twojego przejścia na
                                                  wegetarianizm. Okresowe wahania spożycia mięsa są większe niż odsetek
                                                  wegetarian w społeczeństwie, a średnie, globalne spożycie stale i nieprzerwanie
                                                  rośnie.

                                                  > No właśnie. Urodzi się trochę mniej. Chociaż tyle.

                                                  To uważasz za dobrodziejstwo? To po co się urodziłaś? Życie jest takie ciężkie.
                                                  I skąd wiesz, czy taka np. krowa wolałaby się nie urodzić? Pytałaś się?

                                                  > Zwierzaki na farmach naprawdę nie mają fajnie.

                                                  Serio? Na głowę im się nie leje, żarcie pod nosem, zimno nie dokucza. Nie
                                                  widziałaś nigdy kur dobrowolnie wracających wieczorem do kurnika? Krów
                                                  znajdujących samodzielnie drogę z pastwiska do obory?

                                                  > P.S. W jednym przyznam ci rację. Niech ci będzie. Ale tylko w tym. Prezentacja
                                                  > była nieco infantylna.

                                                  Pokaż, gdzie wykazałaś, że nie mam racji, zarzucając jej kłamstwo.
                                                  • fumsia Re: VEGE WIBRACJE 28.07.05, 09:48
                                                    Napisałm "ratuję" nie jedząc. A jeżeli chodzi o ratowanie dosłowne to
                                                    przygarnęłam kilka kotów z ulicy. Myślę że o nich mogę powiedzieć że uratowałm
                                                    im życie.
                                                    A propos krowy: ty też nie pytałeś czy podoba jej się takie życie?
                                                    Nie twierdzę że mój wegetarianizm ma na cokolwiek wpływ, zwłaszcza globalnie.
                                                    Prezentacja była zbyt cukierkowa. Nie lubię tego. Ale skoro idea słuszna to się
                                                    za nią ujęłam.
                                                    Pytanko: skąd u ciebie takie poczucie misji? Na co chcesz nawracać wegetarian? I
                                                    dlaczego?
                                                  • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 28.07.05, 16:52
                                                    fumsia napisała:

                                                    > Napisałm "ratuję" nie jedząc.

                                                    Owszem, Ty tak napisałaś, a ja zaznaczyłem, żeś słusznie wzięła to w cudzysłów
                                                    i dlaczego.

                                                    > A jeżeli chodzi o ratowanie dosłowne to przygarnęłam kilka kotów z ulicy.

                                                    To Ci się chwali. Ja sam mam w domu kocią "przybłędę". Koty to piękne
                                                    stworzenia, choć dranie. :-)

                                                    > Myślę że o nich mogę powiedzieć że uratowałm im życie.

                                                    Ale do tego wegetarianizm wcale niepotrzebny.

                                                    > A propos krowy: ty też nie pytałeś czy podoba jej się takie życie?

                                                    Słusznie, nie pytałem. Ale ja nie wchodzę w rolę jej rzecznika prasowego czy
                                                    adwokata, nieprawdaż?

                                                    > Nie twierdzę że mój wegetarianizm ma na cokolwiek wpływ, zwłaszcza globalnie.
                                                    > Prezentacja była zbyt cukierkowa. Nie lubię tego. Ale skoro idea słuszna to
                                                    > się za nią ujęłam.

                                                    Wiele osób ujmowało się też za komunizmem, bo zdawało im się, że idea słuszna.
                                                    Kilka lat temu głośno było także o apelu jakiegoś sukienkowego do aptekarzy,
                                                    aby, kiedy klient zapyta o środki antykoncepcyjne, kłamali, że ich nie
                                                    posiadają. Kłamstwo miało podobno tracić swą cechę grzechu głównego, ze względu
                                                    na słuszność idei. Ty poparłaś podobne logicznie, choć moralnie niższe
                                                    postępowanie.

                                                    > Pytanko: skąd u ciebie takie poczucie misji? Na co chcesz nawracać
                                                    > wegetarian? I dlaczego?

                                                    Nie mam poczucia misji i nie chcę na nic nawracać wegetarian. Dlaczego? Bo jest
                                                    mi wszystko jedno, co w siebie tkają. Wolność jedzenia tego, co komu smakuje,
                                                    uważam za co najmniej tak samo ważną pozycję w katalogu praw człowieka, jak
                                                    wolność wyznania czy przemieszczania się, choć zazwyczaj niedocenianą.
                                                    Nie przepadam natomiast za kłamstwem, oszczerstwem i manipulacją. Wolno mi.
                                                  • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 28.07.05, 22:57
                                                    Nie musiałem pytać. Wiem, co jedzą koty. Choć ten, który teraz patrzy na mnie z
                                                    fotela, to chyba jakiś degenerat. Zamiast, jak na porządnego kota przystało,
                                                    szczerze gardzić niemięsnym żarciem, potrafi zeżreć miseczkę czekoladowego
                                                    budyniu (innego nie robimy) czy wręcz kawał czekolady; kartofla, skórkę od
                                                    chleba, albo - o zgrozo - parę truskawek. Pomidora nie rusza. Dziwne zwierzę.
                                                  • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 13.08.05, 12:40
                                                    Od czasu, jak zjadł Twój (wystarczyło mu w sam raz na pół podwieczorku) i chyba
                                                    mu zaszkodziło, bo chodził przez cały dzień jakiś otumaniony, nie jadł już
                                                    więcej niczego podobnego.
                    • m.rycho Re: VEGE WIBRACJE 26.07.05, 13:39
                      fumsia napisała:
                      .> Przez wieki bylo znacznie mniej ludzi na swiecie i male gospodarstwa im
                      wystarczaly do produkcji pozywienia.<
                      Ale teraz jest dużo ludzi których trzeba wyżywić.
                      >b) Kiedys nawoz zwierzat chodowlanych wystepowal w mniejszych ilosciach i byl,
                      > ze tak powiem, bardziej wartosciowy. Bez antybiotykow, sterydow i innych
                      swinst
                      > w.<
                      To jest konsekwencja wynikająca z pkt. pierwszego,a ludzi nadal przybywa i tego
                      nie zmienisz.A tych wszystkich świństw nie ma znowu tak wiele jak mówi
                      propaganda ekologów.
                      >4. Pozbawianie swiadomosci zwierzat przed ubojem? Humanitarne mordowanie? To ni
                      > e
                      > propaganda?<
                      Zabijanie z natury rzeczy jest niehumanitarne.Zobacz jak to robi np.stado
                      likaonów zabijającyzh bawoła to dopiero można powiedzieć o okrucieństwie,a
                      robią to zwierzęta zwierzętom.
                  • ataman8 Re: VEGE WIBRACJE 10.08.05, 21:31
                    > b. Chów zwierząt nie powoduje degradacji środowiska. Odchody zwierząt
                    > hodowlanych są naturalnym nawozem, który powinien być rozproszony na tych
                    > samych polach, z których zebrane zostały plony dla zwierząt. Gdyby zwierzęce
                    > odchody zanieczyszczały Ziemię
                    .....................ble ble ble gdyby gdyby, a rzeczywistość jest taka:
                    wiadomosci.wp.pl/kat,8131,wid,7732789,wiadomosc.html
                    wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,6325663,wiadomosc.html

                    > 3. Ludzie
                    > Decyzja o przejściu na wegetarianizm przyczyni się do zwiększenia plagi głodu
                    > na świecie. Zmniejszenie zapotrzebowania na płody rolne spowoduje, że
                    > społeczeństwa krajów najuboższych stracą jedyną możliwość rozwoju
                    > gospodarczego, co utrwali obecną nędzę
                    ..............haha jedyna możliwość rozwoju gospodarczego, misiu ćpałeś coś
                    przed napisaniem tego posta?

                    > b. "Niewyobrażalne katusze" hodowli przemysłowej to wymysł wegetariańskiej
                    > propagandy, wspierany starannie wyselekcjonowanym lub celowo upozowanym
                    > materiałem filmowym lub fotograficznym. W rzeczywistości nikt nie znęca się
                    nad
                    >
                    > zwierzętami, ponieważ takie postępowanie jest niekorzystne ekonomicznie.

                    mój brat pracował na fermie kur w Holandii, jego praca polegała na codziennym
                    sprzątaniu zdechłych kur. Kury zdychały z powodu warunków w jakich były
                    przetrzymywane.

                    • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 10.08.05, 22:02
                      ataman8 napisała:

                      > > b. Chów zwierząt nie powoduje degradacji środowiska. Odchody zwierząt
                      > > hodowlanych są naturalnym nawozem, który powinien być rozproszony na tych
                      >
                      > > samych polach, z których zebrane zostały plony dla zwierząt. Gdyby zwierz
                      > ęce
                      > > odchody zanieczyszczały Ziemię
                      > .....................ble ble ble gdyby gdyby, a rzeczywistość jest taka:
                      > wiadomosci.wp.pl/kat,8131,wid,7732789,wiadomosc.html
                      > wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,6325663,wiadomosc.html

                      To Ty nic nie zrozumiałaś z tego, co przeczytałaś. Nie dziwię się, bo już
                      wcześniej dałaś tego dowody. Ekosystem Ziemi jest obiegiem zamkniętym - jedne
                      organizmy żywią się innymi, potem na odwrót i tak przez całe wieki. Antylopy
                      zjadają trawę, która rośnie na glebie użyźnionej ich odchodami i szczątkami.
                      Skażenie środowiska przez hodowle przemysłowe polega w dużym skrócie na tym, że
                      pola, z których plony zjadają zwierzęta, nawożone są nawozami sztucznymi, lub w
                      ogóle nie są nawożone i jałowieją, podczas gdy odchody zwierząt skoncentrowane
                      w pobliżu hodowli przekraczają zdolność zagospodarowania ich przez okoliczne
                      środowisko. Nie stanowi to powodu, dla którego miałoby się rezygnować z hodowli
                      zwierząt na mięso. Co najwyżej powód do jej lepszego zorganizowania. W Polsce
                      do niedawna nie było w ogóle przemysłowych hodowli i związanych z nimi
                      problemów, a mięso sie jadło.

                      > haha jedyna możliwość rozwoju gospodarczego, misiu ćpałeś coś
                      > przed napisaniem tego posta?

                      Z litości powstrzymam się przed oceną stanu Twojego umysłu. Poczytaj sobie
                      trochę na ten temat. Najlepiej użyj wyszukiwarki, może coś Ci z tego pozostanie
                      do jutra.

                      > mój brat pracował na fermie kur w Holandii, jego praca polegała na codziennym
                      > sprzątaniu zdechłych kur. Kury zdychały z powodu warunków w jakich były
                      > przetrzymywane.

                      To znaczy z jakich powodów? Co konkretnie było przyczyną padania ptaków?
                      Okrucieństwo właściciela? Padały może od ciosów kijem? Raził je prądem, deptał
                      nogami albo przypiekał na wolnym ogniu?
                      • ataman8 Re: VEGE WIBRACJE 10.08.05, 22:55
                        > To znaczy z jakich powodów? Co konkretnie było przyczyną padania ptaków?
                        > Okrucieństwo właściciela?
                        trzymanie dużej ilości ptaków w ciasnych zamkniętych pomieszczeniach jest
                        okrucieństwem, nie wychodzi to ptakom na zdrowie co widać po codziennych
                        trupach. Przyczyną śmierci nie jest jakaś nagła choroba - te trupy to
                        normalność i codzienność na fermach przemysłowych. Właściciel się tym nie
                        przejmuje - to nic nowego. Jeżeli będziesz mieć psa i go będziesz trzymał
                        przywiązanego do kaloryfera 30 cm łańcuchem to wg. Ciebie nie będziesz okrutnym
                        właścicielem bo nie bijesz tego psa?

                        • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 11.08.05, 00:29
                          ataman8 napisała:

                          > trzymanie dużej ilości ptaków w ciasnych zamkniętych pomieszczeniach jest
                          > okrucieństwem

                          Nie jest. Ptaki nawet na wolności mają często spotykany obyczaj znacznej
                          koncentracji w jednym miejscu.

                          > nie wychodzi to ptakom na zdrowie co widać po codziennych
                          > trupach.

                          Jaka jest bezpośrednia przyczyna śmiertelności ptaków i jaki odsetek pada. To
                          podstawowe informacje dla oceny "okrucieństwa" hodowli. W naturze ptaki też
                          padają.

                          > Przyczyną śmierci nie jest jakaś nagła choroba - te trupy to
                          > normalność i codzienność na fermach przemysłowych.

                          W naturze to także codzienność. Potrafisz udowodnić, że przeciętna śmiertelność
                          w hodowli, w stosunku do wielkości populacji, jest większa?

                          > Właściciel się tym nie przejmuje - to nic nowego.

                          Raczej rzadko spotyka się właścicieli obojętnych na dotykające ich straty.

                          > Jeżeli będziesz mieć psa i go będziesz trzymał
                          > przywiązanego do kaloryfera 30 cm łańcuchem to wg. Ciebie nie będziesz
                          > okrutnym właścicielem bo nie bijesz tego psa?

                          Kiepskie porównanie, bo psychika psa jest zupełnie odmienna od kurzej.
                          Wrócę do starego pytania, na które jeszcze żaden weguś nie dał odpowiedzi:
                          skoro nie jesz mięsa z powodu okrucieństwa hodowli, to jakie warunki powinno
                          się zapewnić zwierzęciu, żebyś je zjadła?
                          • ataman8 xx:xx 11.08.05, 18:27
                            Wrócę do starego pytania, na które jeszcze żaden weguś nie dał odpowiedzi:
                            skoro nie jesz mięsa z powodu okrucieństwa hodowli, to jakie warunki powinno
                            się zapewnić zwierzęciu, żebyś je zjadła?
                            Zjem tylko mięso wychodowane w jakimś laboratorium przyszłości (czyste mięso
                            bez mózgu, układu nerwowego i duszy). Oczywiście jakby sytuacja mnie zmuszała
                            to zjem każde mięso (nawet szczurze czy z misia) by przeżyć.
                            A teraz ja mam pytania do Ciebie:
                            1)Jaki masz zawód i jaką pracę wykonujesz , bo też w przyszłości bym chciał
                            robić to samo - mieć tyle czasu na pieprzenie w necie (chyba, że jeszcze
                            chodzisz do liceum tak jak ja ;) )
                            2)Jeżeli wszyscy naukowcy na świecie by powiedzieli, że jednak mięso jest
                            zbędne w diecie człowieka i jeżeli wszystkie zwierzęta na mięso by były męczone
                            tak jak niektóre dziś w hodowli przemysłowej - to czy dla samego smaku nadal
                            byś jadł zwierzęta?
                            3)Czy uważasz, że zwierzęta typu krowa czy świnia oprócz cierpienia fizycznego
                            (chyba tego nie zaprzeczysz?) mogą również cierpieć psychicznie?

                            • misiu-1 Re: xx:xx 11.08.05, 21:13
                              ataman8 napisała:

                              > Zjem tylko mięso wychodowane w jakimś laboratorium przyszłości (czyste mięso
                              > bez mózgu, układu nerwowego i duszy).

                              Skoro bez względu na to, czy zwierzęta hodowlane bedą dobrze traktowane, czy
                              źle, nie bedziesz jadł ich mięsa, to bałamutne i oszukańcze jest Twoje
                              czepianie się rzekomego okrucieństwa, bo nie ma to dla Twojego wyznania
                              dietetycznego żadnego znaczenia.

                              > 1)Jaki masz zawód i jaką pracę wykonujesz, bo też w przyszłości bym chciał
                              > robić to samo - mieć tyle czasu na pieprzenie w necie (chyba, że jeszcze
                              > chodzisz do liceum tak jak ja ;) )

                              Mam dobry zawód i świetną pracę, ale odnoszę nieodparte wrażenie, że dla Ciebie
                              i tak niedostępną, bo wymagającą nieco wiedzy i inteligencji. :-P (choć młody
                              jesteś, to się może jeszcze wyrobisz). Wszelako nie pracuję 24 godziny na dobę,
                              tylko jakieś 12, więc i na rozrywkę trochę się znajdzie. Poza tym od czasu do
                              czasu trzeba sobie zrobić przerwę dla odprężenia, a tu mogę to zrobić nie
                              odchodząc od komputera.
                              Teraz_pan_ma_relaks.

                              > 2)Jeżeli wszyscy naukowcy na świecie by powiedzieli, że jednak mięso jest
                              > zbędne w diecie człowieka i jeżeli wszystkie zwierzęta na mięso by były
                              > męczone tak jak niektóre dziś w hodowli przemysłowej - to czy dla samego
                              > smaku nadal byś jadł zwierzęta?

                              Austriackie gadanie. Równie dobrze mógłbym Ciebie spytać, czy gdyby wszyscy
                              naukowcy uznali mięso za absolutnie niezbędne w diecie, jadłbyś je?
                              Problemy zaczynają się już na etapie nomenklatury. Co to znaczy - zbędne?
                              Niekonieczne do przeżycia? Niekonieczne do przeżycia są wszelkie wynalazki
                              cywilizacyjne, ponieważ ludzie, zanim je wynaleziono, jakoś żyli. Wszystkie zaś
                              w jakiś sposób związane są ze śmiercią zwierząt, a znaczna część w dodatku jest
                              nawet niekorzystna dla zdrowia. Czy wobec tego wyrzekniesz się komputera (a co
                              za tym idzie, także internetu), telewizji, środków transportu? Swój komfort
                              życia stawiasz zatem wyżej niż życie wielu stworzeń. Sam dla własnej
                              przyjemności robisz to, z czego mnie czynisz zarzut. Zarzut nieprawdziwy w
                              dodatku, boć przecie jak mogę jeść mięso dla smaku, skoro sami wegusie
                              twierdzą, że ono nie ma smaku? Ale żebyś nie pisał, że się wykręcam - odpowiem.
                              Nawet, gdyby wszystkim naukowcom odbiła szajba i wyżej rzetelności naukowej
                              postawili lewackie idee, orzekając zbędność mięsa dla człowieka - i tak bym je
                              jadł. Z prostego powodu - tylko ja jestem kompetentny do odpowiedzi na pytanie,
                              co jest mi potrzebne, a co nie. Zdanie naukowców jest tu tylko niezobowiązującą
                              opinią. Faktem niepodważalnym przez wszystkich do kupy naukowców jest to, że
                              mięso stanowi wartościowy produkt spożywczy. Nawet jeśli możliwe jest jego
                              zastąpienie jakimś dowolnym zestawem produktów roślinnych, uzupełnionych
                              niezbędnymi suplementami, to i tak nie ma to najmniejszego znaczenia. W taki
                              sposób można wykazać zbędność każdego bez wyjątku produktu, czy całej grupy
                              produktów spożywczych. Zbędne są w takim samym stopniu i zboża, i owoce, i
                              warzywa. Każda z tych grup, przy odrobinie samozaparcia, może być zastąpiona
                              czymś innym.
                              Odrębnym problemem jest traktowanie zwierząt. Nie ma potrzeby dywagować nad
                              teoretyczną sytuacją, w której spotykane obecnie przypadki bezspornego
                              okrucieństwa stanowiłyby normę absolutną. Tak, jak nie ma sensu rozważać
                              teoretycznej możliwości skupienia całego powietrza w kącie pokoju i kupować na
                              tę okoliczność akwalungu.

                              > 3)Czy uważasz, że zwierzęta typu krowa czy świnia oprócz cierpienia
                              > fizycznego (chyba tego nie zaprzeczysz?) mogą również cierpieć psychicznie?

                              W sposób analogiczny do człowieka - nie. Psychika człowieka jest
                              nieporównywalna ze zwierzęcą. Prymitywne odczucia - niepokój, strach, złość
                              etc. - owszem. Do niczego nas to nie zobowiązuje.
                              • ataman8 Re: ---------------------------------------------- 12.08.05, 17:36
                                > > 3)Czy uważasz, że zwierzęta typu krowa czy świnia oprócz cierpienia
                                > > fizycznego (chyba tego nie zaprzeczysz?) mogą również cierpieć psychiczni
                                > e?
                                >
                                > W sposób analogiczny do człowieka - nie. Psychika człowieka jest
                                > nieporównywalna ze zwierzęcą. Prymitywne odczucia - niepokój, strach, złość
                                > etc. - owszem. Do niczego nas to nie zobowiązuje.
                                >
                                Jak właściciel oddaje komuś psa to pies tęskni i często nic nie je (nawet są
                                przypadki, że zdycha). Gdyby nie czuł do człowieka czegoś więcej niż
                                prymitywne odczucia - to spoko, oddał mnie, ten nowy daje żreć to co za różnica.

                                Ciekawy artykuł:
                                wiadomosci.wp.pl/prasaWiadomosc.html?wid=5371480&ticaid=5
                                • ataman8 Re: --------------------------------------------- 12.08.05, 17:45
                                  Jakbyś się czepiał to wiem, że zapytałem na przykładzie świni i krowy a nie psa.
                                  (poprzedni post)

                                  To zdanie jest godne zapamiętania:

                                  "Kłopot w tym, że zwierzęcą świadomość staramy się koniecznie podciągnąć pod
                                  własne, ludzkie kategorie. Gdy do nich nie przystaje, odrzucamy ją. To tak,
                                  jakby założyć, że mówić umie tylko ten, kto posługuje się językiem polskim
                                  (takiemu myśleniu swą nazwę zawdzięczają nasi zachodni sąsiedzi - Niemcy.
                                  Słowianie, którzy nie mogli ich zrozumieć, sądzili, że są niemi). "



                                  • misiu-1 Re: --------------------------------------------- 12.08.05, 21:29
                                    ataman8 napisała:

                                    > Jakbyś się czepiał to wiem, że zapytałem na przykładzie świni i krowy a nie
                                    psa
                                    > .
                                    > (poprzedni post)
                                    >
                                    > To zdanie jest godne zapamiętania:
                                    >
                                    > "Kłopot w tym, że zwierzęcą świadomość staramy się koniecznie podciągnąć pod
                                    > własne, ludzkie kategorie. Gdy do nich nie przystaje, odrzucamy ją. To tak,
                                    > jakby założyć, że mówić umie tylko ten, kto posługuje się językiem polskim
                                    > (takiemu myśleniu swą nazwę zawdzięczają nasi zachodni sąsiedzi - Niemcy.
                                    > Słowianie, którzy nie mogli ich zrozumieć, sądzili, że są niemi). "

                                    Nie ma w tym zdaniu niczego wartego zapamiętania. Różnice językowe nie są
                                    analogią do różnic świadomości między ludźmi a zwierzętami. Szewc skóry tak nie
                                    naciągnie, jak naciągnięte jest to porównanie. Błędne jest też przekonanie
                                    autora, jakoby nazwa "Niemcy" wywodziła się z przypisywania komuś niemoty.
                                    Znaczenie etymologiczne tego określenia to człowiek nie mówiący, ale nie w
                                    ogóle, tylko w zrozumiałym języku. Pierwotnie zresztą dotyczyło wszystkich
                                    niesłowian.
                                    • ataman8 Re: --------------------------------------------- 12.08.05, 22:34
                                      Dobra, nieważne. Faktem jest , że zwierzęta mają świadomość. To, że jest może
                                      inna niż nasza nie oznacza, że jest gorsza i nie warta uwagi. Skoro są
                                      świadomymi istotami to nie powinniśmy je traktować jak kamienie czy deski. Tak
                                      naprawdę to my ludzie traktujemy zwierzęta jako istoty stworzone dla nas, ale
                                      gdyby jakiś kosmita przyleciał na Ziemię to uznałby nas tylko za jeden z wielu
                                      gatunków a nie Panów Ziemi. Z punktu widzenia kosmity jesteśmy tacy sami jak
                                      zwierzęta - one i my mamy płuca w tym samym celu, oczy, żołądek, krew itd.Być
                                      może uznałby nas za najgorszy z gatunków zamieszkujących naszą planetę gdyby
                                      zobaczył co ludzie robią z planetą i innymi ludźmi. Oczywiście pewnie zobaczył
                                      by po bliższym rozpoznaniu to jak się rozwineliśmy w porównaniu z innymi
                                      współmieszkańcami planety (budujemy promy kosmiczne, super komputery, robimy
                                      skomplikowane operacje w szpitalach, itd.), ale może dla kosmity na pierwszym
                                      miejscu byłoby to jak się zachowujemy na tej planecie a nie to co osiągneliśmy.
                                      Może kosmita uznałby, że ze wszystkich mieszkańców Ziemi trzeba usunąć ludzi
                                      gdyż psychikę mają na bardzo niskim poziomie nieadekwatnie do tego jak
                                      się "rozwijają" . Pomyslałby sobie, że jak tak dalej będzie się szybko
                                      rozwijała technika a na poziomie nazwijmy to duchowym człowiek będzie nadal
                                      taki jaki jest (wojujący między sobą, innymi mieszkańcami planety oraz
                                      niszczącym swój dom Ziemię) to człowiek będzie w stanie podbić kosmos i
                                      wprowadzać tam swoje chore rządy. Gdyby ten kosmita zniszczył ludzi to Ziemia
                                      by na tym nie ucierpiała. Oczywiście zdechłyby krowy i inne sztucznie namnożone
                                      przez człowieka zwierzęta ale dla reszty mieszkańców (i samej Ziemi) wyszłoby
                                      to na dobre. Jako ludzie musimy zapamiętać jeden podstawowy fakt:
                                      • ataman8 Re: --------------------------------------------- 12.08.05, 22:39
                                        wysłał mi się niechcący formularz, ale to nic bo i tak już kończę (żeby misia
                                        nie wku.....ć na noc ;) )
                                        ten fakt z poprzedniej strony to: Nie Planeta Ziemia potrzebuje ludzi tylko
                                        ludzie potrzebują Planety Ziemi! Jak zniszczą planetę to i zniszczą siebie (i
                                        przy okazji niewinnych ludzkiej głupocie innych współmieszkańców )
                                        • misiu-1 Re: --------------------------------------------- 12.08.05, 23:17
                                          ataman8 napisała:

                                          > ten fakt z poprzedniej strony to: Nie Planeta Ziemia potrzebuje ludzi tylko
                                          > ludzie potrzebują Planety Ziemi! Jak zniszczą planetę to i zniszczą siebie (i
                                          > przy okazji niewinnych ludzkiej głupocie innych współmieszkańców )

                                          Jedząc mięso ludzie nie zniszczą Ziemi. Od wieków zwierzęta pożerają się
                                          nawzajem i Ziemia się od tego jakoś nie zawaliła. Wręcz przeciwnie - własnie na
                                          tym polega życie na niej. Leć na Księżyc. Tam nikt nikogo nie zjada. Wprost
                                          idealne miejsce do życia. Może ocalejesz, jak przylecą kosmici.
                                          • ataman8 Re: --------------------------------------------- 13.08.05, 10:00
                                            Chodziło mi raczej o to co ludzie zrobili ogólnie z Ziemią (no bo chyba
                                            zniszczenie Ziemi na tym poziomie co teraz to sprawka człowieka a nie innych
                                            istot zamieszkujących Ziemię). Przemysł mięsny też niszczy Ziemię, ale nie
                                            sądzę, że bardziej niż np. samochodowy. Więc źle mnie zrozumiałeś.
                                            • misiu-1 Re: --------------------------------------------- 13.08.05, 12:56
                                              A cóż takiego ludzie zrobili z Ziemią? Cały czas kręci się dookoła Słońca, ma
                                              tę samą wielkość, co dawniej, a jeżeli chodzi o zjawiska wywołujące zaburzenia
                                              w życiu biologicznym, to chyba bywały gorsze okresy w jej historii niż obecny.
                                              Zlodowacenia siakeś, katastrofy kosmiczne, wybuchy wulkanów. Żeby faktycznie
                                              zagrozić Ziemi i wywołać kataklizm na miarę planetarną, ludzie musieliby się
                                              naprawdę bardzo mocno postarać, a przecież nikt celowo tego nie zrobi.
                                              Niezamierzone efekty uboczne obecnej działalności nie stanowią zagrożenia dla
                                              Ziemi. Co najwyżej dla komfortu życia na niej.
                                              • ataman8 Re: --------------------------------------------- 13.08.05, 16:06
                                                misiu-1 napisał:

                                                > A cóż takiego ludzie zrobili z Ziemią?
                                                Polecam chodźby :Zdumiewająca przyroda Księga Guinnessa
                                                1000 niszczących zdarzeń na ziemi
                                                Zwróć szczególną uwagę na rozdział "Globalne zniszczenia" to zobaczysz co
                                                człowiek zrobił z Ziemią.

                                                > Niezamierzone efekty uboczne obecnej działalności nie stanowią zagrożenia dla
                                                > Ziemi. Co najwyżej dla komfortu życia na niej.
                                                >
                                                Nie tylko dla komfortu życia , ale i samego życia.
                                                • misiu-1 Re: --------------------------------------------- 14.08.05, 08:14
                                                  ataman8 napisała:

                                                  > Polecam chodźby :Zdumiewająca przyroda Księga Guinnessa
                                                  > 1000 niszczących zdarzeń na ziemi
                                                  > Zwróć szczególną uwagę na rozdział "Globalne zniszczenia" to zobaczysz co
                                                  > człowiek zrobił z Ziemią.

                                                  Nie odsyłaj mnie do książek, bo wcale nie musimy mieć podobnych księgozbiorów.
                                                  Przypominam też, że nie korespondujemy drogą e-mail, tylko wymieniamy opinie na
                                                  publicznym forum. Każdy czytelnik chcący wiedzieć, o czym rozmawiamy, ma lecieć
                                                  do księgarni? Konkretnie - co takiego zrobił człowiek z Ziemią?

                                                  > Nie tylko dla komfortu życia , ale i samego życia.

                                                  Nie egzaltuj się. Życie na Ziemi nie jest zagrożone. Potrafią natomiast
                                                  wymierać niektóre gatunki. Z różnych powodów. Wymierały w całej historii życia
                                                  na Ziemi.
                                                  • ataman8 Re: --------------------------------------------- 14.08.05, 10:24
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    > ataman8 napisała:
                                                    >
                                                    > > Polecam chodźby :Zdumiewająca przyroda Księga Guinnessa
                                                    > > 1000 niszczących zdarzeń na ziemi
                                                    > > Zwróć szczególną uwagę na rozdział "Globalne zniszczenia" to zobaczysz co
                                                    >
                                                    > > człowiek zrobił z Ziemią.
                                                    >
                                                    > Nie odsyłaj mnie do książek, bo wcale nie musimy mieć podobnych
                                                    księgozbiorów.
                                                    > Przypominam też, że nie korespondujemy drogą e-mail, tylko wymieniamy opinie
                                                    na
                                                    >
                                                    > publicznym forum. Każdy czytelnik chcący wiedzieć, o czym rozmawiamy, ma
                                                    lecieć
                                                    >
                                                    > do księgarni? Konkretnie - co takiego zrobił człowiek z Ziemią?
                                                    Chodźby wycinanie lasów. Sadzi się nowe (chociaż słyszałem w TV, że w skali
                                                    globalnej jest więcej zniszczonych lasów niż posadzonych nowych) to i tak młode
                                                    drzewa pochłaniają bardzo mało dwutlenku węgla - o wiele więcej oddaje go gleba
                                                    na której rosną. Dopiero po dziesięciu latach bilans się wyrównuje. Dodając do
                                                    tego zanieczyszczenia przemysłowe jakie człowiek produkuje to sytuacja jest
                                                    niewesoła.
                                                    Globalne ocieplenie klimatu jest faktem. Spierać to się można tylko o przyczyny
                                                    tego ocieplenia a nie o sam fakt jego istnienia. Sami naukowcy twierdzą, że nie
                                                    wiedzą dokładnie jak funkcjonuje "układ zwany Ziemią", że jest on bardziej
                                                    skomplikowany, niż sądzili do tej pory. Każda ingerencja w przyrodę to wielkie
                                                    ryzyko.

                                                    > > Nie tylko dla komfortu życia , ale i samego życia.
                                                    >
                                                    > Nie egzaltuj się. Życie na Ziemi nie jest zagrożone

                                                    "Jeżeli freon zwiąże kilka procent ozonu z ozonosfery, to może dojść do
                                                    zniszczenia życia na Ziemi. Już strata 1% ozonosfery może spowodować wzrost
                                                    promieniowania UV na Ziemi, a przez to niszczenie chlorofilu, zmiany
                                                    klimatyczne, wzrost liczby zachorowań na raka skóry i choroby oczu ."


                                                  • misiu-1 Re: --------------------------------------------- 14.08.05, 23:50
                                                    ataman8 napisała:

                                                    > Chodźby wycinanie lasów. Sadzi się nowe (chociaż słyszałem w TV, że w skali
                                                    > globalnej jest więcej zniszczonych lasów niż posadzonych nowych) to i tak
                                                    > młode drzewa pochłaniają bardzo mało dwutlenku węgla - o wiele więcej oddaje
                                                    > go gleba na której rosną. Dopiero po dziesięciu latach bilans się wyrównuje.
                                                    > Dodając do tego zanieczyszczenia przemysłowe jakie człowiek produkuje to
                                                    > sytuacja jest niewesoła.

                                                    To wszystko ciągle nie zagraża życiu na Ziemi. Dawno temu, kiedy jeszcze nie
                                                    było na Ziemi lasów, stężenie dwutlenku węgla w atmosferze było wielokrotnie
                                                    większe. Węgiel znajdujący się obecnie we wszelkich paliwach kopalnych (węgiel
                                                    kamienny, brunatny, ropa aftowa, gaz ziemny etc.) pochodzi przecież z żywych
                                                    organizmów. Zanim pojawiły się one na Ziemi, w całości znajdował się w
                                                    atmosferze. Jakoś nie doprowadziło to do takiego jej rozgrzania, żeby
                                                    uniemożliwić rozwój życia.

                                                    > Globalne ocieplenie klimatu jest faktem. Spierać to się można tylko o
                                                    > przyczyny tego ocieplenia a nie o sam fakt jego istnienia.

                                                    Faktem są cyklicznie po sobie następujące ocieplenia i oziębienia klimatu Ziemi.

                                                    > Sami naukowcy twierdzą, że nie wiedzą dokładnie jak funkcjonuje "układ zwany
                                                    > Ziemią", że jest on bardziej skomplikowany, niż sądzili do tej pory.

                                                    Ale powinni chyba wiedzieć, że emisja CO2 przez ludzką cywilizację jest
                                                    znacznie mniejsza niż ilość uwalniana podczas wybuchów wulkanów?

                                                    > Każda ingerencja w przyrodę to wielkie ryzyko.

                                                    Ogranicz zatem także spożycie wzdymających warzyw strączkowych. Pomożesz Ziemi
                                                    zmniejszając emisję metanu. :-)

                                                    > "Jeżeli freon zwiąże kilka procent ozonu z ozonosfery, to może dojść do
                                                    > zniszczenia życia na Ziemi. Już strata 1% ozonosfery może spowodować wzrost
                                                    > promieniowania UV na Ziemi, a przez to niszczenie chlorofilu, zmiany
                                                    > klimatyczne, wzrost liczby zachorowań na raka skóry i choroby oczu ."

                                                    Freony już wyszły z użycia. Możesz się nie martwić. Słyszałes kiedyś o tym, że
                                                    promieniowanie UV wytwarza ozon z tlenu? A może czułeś ten charakterystyczny
                                                    zapach ozonu tworzącego się w powietrzu pod wpływem światła lampy kwarcowej?
                                      • misiu-1 Re: --------------------------------------------- 12.08.05, 22:57
                                        ataman8 napisała:

                                        > Dobra, nieważne. Faktem jest, że zwierzęta mają świadomość. To, że jest może
                                        > inna niż nasza nie oznacza, że jest gorsza i nie warta uwagi.

                                        Owszem, jest gorsza, choć niekoniecznie niewarta uwagi.

                                        > Skoro są świadomymi istotami to nie powinniśmy je traktować jak kamienie czy
                                        > deski.

                                        Bo też ich tak nie traktujemy. Kamieni i desek się nie jada. Co więcej - nie
                                        znieczula sie desek przed rżnięciem.

                                        > Tak naprawdę to my ludzie traktujemy zwierzęta jako istoty stworzone dla nas,
                                        > ale gdyby jakiś kosmita przyleciał na Ziemię to uznałby nas tylko za jeden z
                                        > wielu gatunków a nie Panów Ziemi.

                                        Go to: pl.rec.fantastyka.sf-f

                                        > Z punktu widzenia kosmity jesteśmy tacy sami jak zwierzęta - one i my mamy
                                        > płuca w tym samym celu, oczy, żołądek, krew itd.

                                        Nie ma sprawy, jak przylecą do mnie, oddeleguję do rozmów swojego kota. Niech
                                        se pogadają.

                                        > Być może uznałby nas za najgorszy z gatunków zamieszkujących naszą planetę
                                        > gdyby zobaczył co ludzie robią z planetą i innymi ludźmi. Oczywiście pewnie
                                        > zobaczył by po bliższym rozpoznaniu to jak się rozwineliśmy w porównaniu z
                                        > innymi współmieszkańcami planety (budujemy promy kosmiczne, super komputery,
                                        > robimy skomplikowane operacje w szpitalach, itd.), ale może dla kosmity na
                                        > pierwszym miejscu byłoby to jak się zachowujemy na tej planecie a nie to co
                                        > osiągneliśmy.

                                        Na wyspach Bergamutach
                                        Podobno jest kot w butach,
                                        Widziano także osła,
                                        Którego mrówka niosła,
                                        Jest kura samograjka
                                        Znosząca złote jajka,
                                        Na dębach rosną jabłka
                                        W gronostajowych czapkach,
                                        Jest i wieloryb stary,
                                        Co nosi okulary,
                                        Uczone są łosowie
                                        W pomidorowym sosie
                                        I tresowane szczury
                                        Na szczycie szklanej góry,
                                        Jest słoń z trąbami dwiema
                                        I tylko... wysp tych nie ma.

                                        > Może kosmita uznałby, że ze wszystkich mieszkańców Ziemi trzeba usunąć ludzi
                                        > gdyż psychikę mają na bardzo niskim poziomie nieadekwatnie do tego jak
                                        > się "rozwijają". Pomyslałby sobie, że jak tak dalej będzie się szybko
                                        > rozwijała technika a na poziomie nazwijmy to duchowym człowiek będzie nadal
                                        > taki jaki jest (wojujący między sobą, innymi mieszkańcami planety oraz
                                        > niszczącym swój dom Ziemię) to człowiek będzie w stanie podbić kosmos i
                                        > wprowadzać tam swoje chore rządy. Gdyby ten kosmita zniszczył ludzi to Ziemia
                                        > by na tym nie ucierpiała. Oczywiście zdechłyby krowy i inne sztucznie
                                        > namnożone przez człowieka zwierzęta ale dla reszty mieszkańców (i samej
                                        > Ziemi) wyszłoby to na dobre.

                                        Zabawne, kiedyś sam myślałem podobnie. Jaki ja byłem głupi. :-)
                                        Jeżeli uważasz się za przekleństwo dla wszechświata, co Cię powstrzymuje przed
                                        samobójstwem?
                                        • ataman8 Re: --------------------------------------------- 13.08.05, 10:11
                                          > Nie ma sprawy, jak przylecą do mnie, oddeleguję do rozmów swojego kota. Niech
                                          > se pogadają.
                                          >
                                          a gdyby byli kosmici to Ty już myślisz, że by Cię rozumieli - być może dźwięki
                                          wydawane przez człowieka byłyby dla nich tym samym co dźwięki wydawane prze
                                          Twojego kota. Tak jak dla Ciebie chyba nie ma aż tak wielkiej różnicy w
                                          dźwiękach wydawanych przez orangutana a przez bonobo tak samo mogłoby być dla
                                          kosmitów jeżeli chodzi o wszystkie istoty na Ziemi. Mogliby mieć całkiem inny
                                          system porozumiewania się i mowa człowieka czy szczekanie psa nic by dla nich
                                          nie znaczyło.
                                          > Zabawne, kiedyś sam myślałem podobnie. Jaki ja byłem głupi. :-)
                                          > Jeżeli uważasz się za przekleństwo dla wszechświata, co Cię powstrzymuje
                                          przed
                                          > samobójstwem?
                                          >
                                          Chodzi mi tylko o to, że dla Ziemi jesteśmy zbędni a ona nam jest potrzebna i
                                          powinniśmy o nią bardzo dbać i myśleć o przyszłych pokoleniach. No powiedz jaką
                                          stratą dla Ziemi byłby brak gatunku ludzkiego? Żadną a wręcz przeciwnie -
                                          jeszcze szybciej by się "oczyszczała" niż teraz.
                                            • ataman8 Re: ---------------------------------------------q 13.08.05, 10:40
                                              jaszynek napisał:

                                              > ataman8 napisała:
                                              >
                                              > > stratą dla Ziemi byłby brak gatunku ludzkiego? Żadną a wręcz przeciwnie -
                                              >
                                              > > jeszcze szybciej by się "oczyszczała" niż teraz.
                                              >
                                              > ja mam pytanie. Co ty jeszcze robisz wsrod zywych? daj nam przyklad, dzialaj
                                              > drobnymi kroczkami, zacznij od siebie.
                                              >
                                              działam drobnymi kroczkami:
                                              -jak myję zęby to woda nie leci w tym czasie co jej nie potrzebuję
                                              -nie piorę jednej koszulki w pralce tylko czekam aż się więcej nazbiera
                                              -do sklepu chodzę z siatką i nie zużywam dziesiątek jednorazowych siatek
                                              -sortuję śmieci w domu (niestety nie ma u nas pojemników na szkło , ale
                                              przynajmniej są na tzw. "suche" czyli plastikowe butelki, papier, karton itp.)
                                              -jak będę pracował to będe wspierał różne akcje dla ludzi, ziemi oraz zwierząt
                                              • misiu-1 Re: --------------------------------------------- 13.08.05, 13:32
                                                ataman8 napisała:

                                                > działam drobnymi kroczkami:
                                                > -jak myję zęby to woda nie leci w tym czasie co jej nie potrzebuję
                                                > -nie piorę jednej koszulki w pralce tylko czekam aż się więcej nazbiera

                                                Poczytałeś jakiejś "zielonej" propagandy i wydaje Ci się, że w ten
                                                sposób "oszczędzasz wodę"? Zastanowiłeś się choć przez chwilę nad sensem tego,
                                                co robisz? Skąd pochodzi woda, którą myjesz sobie zęby, albo robisz pranie i
                                                gdzie się potem podziewa? Ano, wyobraź sobie, że płynie rzeczka, a z jej dna
                                                jest pobierana woda i po przefiltrowaniu, i uzdatnieniu, pojawia się w Twoim
                                                kranie. Co się zmieni, gdy będziesz jej używał dwa razy mniej? Ilość
                                                zanieczyszczeń, jaką wpuścisz do kanalizacji, będzie taka sama. Na jedno mycie
                                                zębów wyjdzie Ci tyle samo pasty, zawartość jamy ustnej też się nie zmieni.
                                                Różnica będzie tylko taka, że przez miejskie filtry przejdzie dwa razy mniej
                                                wody. Ta druga połowa nie pozostanie w jakimś pojemniku do dalszego
                                                wykorzystania, tylko spłynie sobie spokojnie do morza, gdzie będzie już
                                                bezużyteczna. Ograniczanie zużycia wody ma zatem sens tylko o tyle, o ile
                                                występują okresowe niedobory wywołane np. suszą albo zbyt mała jest wydajność
                                                filtrów. W takim jednak przypadku filtry się rozbudowuje, albo buduje nowe.
                                                Pamiętaj o tym, że władzom miejskim bedzie zawsze łatwiej wygospodarować środki
                                                na uzdatnianie wody pitnej niż na oczyszczanie ścieków. Większe zużycie wody ma
                                                zatem działanie dokładnie odwrotne, niż Ci się wydaje. Rzeka będzie w takim
                                                przypadku czystsza, bo więcej wody zostanie oczyszczone.
                                                Wyobraź sobie taką hipotetyczną sytuację - masz typową, brudną rzekę, a obok
                                                filtry miejskie o nieograniczonej wydajności. Masz też grubą rurę z kranem,
                                                który otwiera obieg rzeka - filtry - rzeka. Jeśli kran będzie zamknięty, zupa w
                                                rzece popłynie dalej w stanie niezmienionym. Im bardziej odkręcisz kran, tym
                                                więcej wody przepłynie przez filtry i rozcieńczy zupę. Ogarniasz?
                                                Wiesz, jaki z tego wszystkiego wniosek? Ano taki, że oszczędzać trzeba pastę i
                                                proszek, a nie wodę.

                                                Wiesz, skąd się bierze bzdurna propaganda? Bo jej autorzy chodzą zielonym do
                                                góry.

                                                > -do sklepu chodzę z siatką i nie zużywam dziesiątek jednorazowych siatek
                                                > -sortuję śmieci w domu (niestety nie ma u nas pojemników na szkło , ale
                                                > przynajmniej są na tzw. "suche" czyli plastikowe butelki, papier, karton itp.)
                                                > -jak będę pracował to będe wspierał różne akcje dla ludzi, ziemi oraz zwierząt
                                                • ataman8 Re: --------------------------------------------- 13.08.05, 15:50
                                                  > Poczytałeś jakiejś "zielonej" propagandy i wydaje Ci się, że w ten
                                                  > sposób "oszczędzasz wodę"? Zastanowiłeś się choć przez chwilę nad sensem
                                                  tego,
                                                  > co robisz? Skąd pochodzi woda, którą myjesz sobie zęby, albo robisz pranie i
                                                  > gdzie się potem podziewa? Ano, wyobraź sobie, że płynie rzeczka....

                                                  Woda którą używam pochodzi z 22 studni głębinowych.

                                                  • misiu-1 Re: oszczędzanie wody 13.08.05, 17:56
                                                    ataman8 napisała:

                                                    > Woda którą używam pochodzi z 22 studni głębinowych.

                                                    Jeśli uważasz, że to ma znaczenie dla sprawy, to wytłumacz, jakie?
                                                    Czyżbyś mieszkał we Włocławku? Z czystej ciekawości pytam.
                                                  • ataman8 Re: oszczędzanie wody 13.08.05, 20:18
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    > ataman8 napisała:
                                                    >
                                                    > > Woda którą używam pochodzi z 22 studni głębinowych.
                                                    >
                                                    > Jeśli uważasz, że to ma znaczenie dla sprawy, to wytłumacz, jakie?

                                                    "Różnica będzie tylko taka, że przez miejskie filtry przejdzie dwa razy mniej
                                                    wody. Ta druga połowa nie pozostanie w jakimś pojemniku do dalszego
                                                    wykorzystania, tylko spłynie sobie spokojnie do morza, gdzie będzie już
                                                    bezużyteczna." - w moim przypadku druga połowa nie spłynie do morza i nie
                                                    będzie bezużyteczna.
                                                    No dobra to powiedz mi taką rzecz (z ciekawości pytam, nie wiem tego i nie chce
                                                    mi się szukać w necie)- co pozostaje po oczyszczeniu ścieków i co się z tym
                                                    robi?

                                                    > Czyżbyś mieszkał we Włocławku? Z czystej ciekawości pytam.
                                                    >

                                                    Sprawdzałeś w necie w jakich miastach są studnie głębinowe i ile? :)

                                                    Tak przy okazji: przeczytałem właśnie ciekawy artykuł w nr8 Wiedzy i Życia, "Co
                                                    zrobić z CO2" Polecam. (to odnośnie poprzedniej naszej rozmowy o niszczeniu
                                                    środowiska i zagrożeniach z tym związych)
                                                  • misiu-1 Re: oszczędzanie wody 14.08.05, 08:58
                                                    ataman8 napisała:

                                                    > w moim przypadku druga połowa nie spłynie do morza i nie
                                                    > będzie bezużyteczna.

                                                    Dla środowiska nie stanowi to wielkiej różnicy. Jaki dla niego pożytek z wody
                                                    uwięzionej w głębokich pokładach? Różnica jest najwyżej dla Twojego miasta,
                                                    które będzie musiało prędzej czy później zbudować ujęcie powierzchniowe.

                                                    > No dobra to powiedz mi taką rzecz (z ciekawości pytam, nie wiem tego i nie
                                                    > chce mi się szukać w necie)- co pozostaje po oczyszczeniu ścieków i co się z
                                                    > tym robi?

                                                    Pozostaje sporo różnego syfu. Wywozi się toto na wysypiska, kompostuje, albo
                                                    spala.

                                                    > Sprawdzałeś w necie w jakich miastach są studnie głębinowe i ile? :)

                                                    Nie, mam wujka we Włocławku. ;-) Nie trafiłem?

                                                    > Tak przy okazji: przeczytałem właśnie ciekawy artykuł w nr8 Wiedzy i
                                                    > Życia, "Co zrobić z CO2" Polecam. (to odnośnie poprzedniej naszej rozmowy o
                                                    > niszczeniu środowiska i zagrożeniach z tym związych)

                                                    Nie wiesz, co zrobić? Zrób wodę sodową. Kasandrycznych przepowiedni o "efekcie
                                                    cieplarnianym" naczytałem się już dosyć. Nieprzekonujące.
                                • misiu-1 Re: --------------------------------------------- 12.08.05, 21:07
                                  ataman8 napisała:

                                  > Jak właściciel oddaje komuś psa to pies tęskni i często nic nie je (nawet są
                                  > przypadki, że zdycha). Gdyby nie czuł do człowieka czegoś więcej niż
                                  > prymitywne odczucia - to spoko, oddał mnie, ten nowy daje żreć to co za
                                  > różnica

                                  No i cóż z tego miałoby wynikać? Instynktowne przywiązanie i przyzwyczajenie do
                                  opiekuna i "przywódcy stada" nie świadczy ani o zdolności do wyższych uczuć,
                                  ani o jakichś szczególnych walorach umysłowych. O krowie w tym kontekście nawet
                                  szkoda gadać.
                                • krystynaopty1 Re: --------------------------------------------- 13.08.05, 00:57
                                  ataman8 napisała:

                                  > Jak właściciel oddaje komuś psa to pies tęskni i często nic nie je (nawet są
                                  > przypadki, że zdycha). Gdyby nie czuł do człowieka czegoś więcej niż
                                  > prymitywne odczucia - to spoko, oddał mnie, ten nowy daje żreć to co za
                                  różnica.

                                  No właśnie. A spróbuj oddać komuś innemu swojego królika i sprawdź, czy
                                  zdechnie z tęsknoty za Tobą.
                                  U zwierząt mięsożernych układ nerwowy wraz z psychiką stoją na dużo wyższym
                                  poziomie rozwoju, niż u porównywalnych roślinożerców.

                                  Krystyna
                                  • ataman8 Re: --------------------------------------------- 13.08.05, 10:32
                                    > U zwierząt mięsożernych układ nerwowy wraz z psychiką stoją na dużo wyższym
                                    > poziomie rozwoju, niż u porównywalnych roślinożerców.
                                    >
                                    > Krystyna
                                    Nie generalizuj Krysieńko,
                                    niedźwiedź ma psychikę na wyższym poziomie niż słoń?
                                    a żółwie wodne których dieta jest w mniejszym stopniu roślinożerna niż żółwi
                                    lądowych mają układ nerwowy na wyższym poziomie niż te drugie?
                                    Jeżeli chodzi o inteligencję to zwierzęta wszystkożerne z rzędu naczelnych
                                    (głównie pokarm roślinny) przodują. Poczytaj sobie książki o mózgu i zobaczysz,
                                    że to ryby a nie wieprzowina wpływają korzystnie na mózg i cały układ nerwowy.
                      • ataman8 Re: VEGE WIBRACJE 10.08.05, 23:18
                        3. Ludzie
                        >Decyzja o przejściu na wegetarianizm przyczyni się do zwiększenia plagi głodu
                        >na świecie. Zmniejszenie zapotrzebowania na płody rolne spowoduje, że
                        >społeczeństwa krajów najuboższych stracą jedyną możliwość rozwoju
                        >gospodarczego, co utrwali obecną nędzę.
                        A kto kupuje mięso z Afryki? (misio zaraz zacznie szukać na stronach FAO ;) )
                        Mamy wystarczająco dużo hodowli przemysłowych w Europie I Ameryce Północnej.
                        Szansą na rozwój gospodarczy w Afryce jest.....ropa. Stany Zjednoczone chcą
                        teraz kupować ropę z Afryki.Dla Afryki oznaczać to będzie największy w historii
                        zastrzyk dewiz, wielokrotnie przewyższający otrzymywaną pomoc międzynarodową.
                        Dobrą ilustracją wpływu przychodów z ropy na nominalną wartość dochodu
                        narodowego jest przypadek Gwinei Równikowej, gdzie w ciągu ostatnich 2 lat PKB
                        wzrósł o 60%. Niestety pieniądze te trafiają na konta rządzących. Myślisz, że
                        gdyby sprzedawać mięso to byłoby inaczej? Jak widzisz zdanie:"Zmniejszenie
                        zapotrzebowania na płody rolne spowoduje, że społeczeństwa krajów najuboższych
                        stracą jedyną możliwość rozwoju gospodarczego" jest bez sensu. Ty się
                        oczywiście nigdy nie przyznasz do błędu. Prędzej Krystyna zostanie witarianką a
                        Brumbak doradcą ŻO ;)
                        • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 11.08.05, 00:06
                          ataman8 napisała:

                          > A kto kupuje mięso z Afryki? (misio zaraz zacznie szukać na stronach FAO ;) )

                          Nie potrzebuję nigdzie szukać. Nikt nie kupuje mięsa z Afryki, bo go Afryka nie
                          eksportuje. Kłopot w tym, że to wege-propaganda twierdzi, że Afryka eksportuje
                          żywność i stąd właśnie bierze się głód.

                          > Mamy wystarczająco dużo hodowli przemysłowych w Europie I Ameryce Północnej.
                          > Szansą na rozwój gospodarczy w Afryce jest.....ropa. Stany Zjednoczone chcą
                          > teraz kupować ropę z Afryki. Dla Afryki oznaczać to będzie największy w
                          > historii zastrzyk dewiz, wielokrotnie przewyższający otrzymywaną pomoc
                          > międzynarodową.

                          Stany Zjednoczone cały czas kupują ropę naftową z Afryki. Nie zmienia to
                          położenia krajów głodujących. Pewnie dlatego, że nie mają ropy, bo nie w całej
                          Afryce występuje.

                          > Dobrą ilustracją wpływu przychodów z ropy na nominalną wartość dochodu
                          > narodowego jest przypadek Gwinei Równikowej, gdzie w ciągu ostatnich 2 lat
                          > PKB wzrósł o 60%.

                          Gwinea Równikowa ma akurat bogate złoża ropy, a ta w ostatnich latach jest
                          wyjątkowo droga. Problem w tym, że GR to niewiele ponad pół promila ludności
                          Afryki i to raczej te bogatsze. Dochód narodowy per capita w 2002 r wyniósł tam
                          ponad 7500$. To nie jest kraj dotknięty klęską głodu.

                          > Niestety pieniądze te trafiają na konta rządzących. Myślisz, że gdyby
                          > sprzedawać mięso to byłoby inaczej? Jak widzisz
                          > zdanie:"Zmniejszenie zapotrzebowania na płody rolne spowoduje, że
                          > społeczeństwa krajów najuboższych stracą jedyną możliwość rozwoju
                          > gospodarczego" jest bez sensu. Ty się oczywiście nigdy nie przyznasz do
                          > błędu.

                          Kiedy do błędu przyzna się Bank Światowy i same kraje afrykańskie, domagające
                          się od Zachodu zniesienia barier w handlu płodami rolnymi, wtedy i ja
                          odszczekam:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=17638297&a=17871559
              • m.rycho Re: VEGE WIBRACJE 25.07.05, 16:09
                fumsia napisała:
                >Propaganda? Sorki, to kwestia wrazliwosci. Jezeli po tobie to splywa jak po
                kaczce to twoj problem. <
                Coś przekręcasz.Jeżeli po nim to spływa jak po kaczce tzn. nie ma problemu.
    • obywatel Re: VEGE WIBRACJE 25.07.05, 23:08
      balbinia napisała:

      > Nie zapomnij wlaczyc glosnikow ;)
      > Milej zabawy!
      >
      > www.think-baby-think.com/vegevibrations/

      Strona super!
      Pozwolilem sobie umiescic link do niej na moim blogu :-) Jak rowniez
      zareklamowac ja na forum Polonii w Cork (Irlandia).

      Pozdrawiam :-)

      Piotr Slotwinski
      www.obywatel.blog.onet.pl <-
      • krystynaopty1 Re: VEGE WIBRACJE 26.07.05, 14:40
        A co w niej takiego super?
        Śliczne obrazki, zapożyczona muzyka, trochę dynamiki, śliczne kolorki
        przyprawione sloganami bez śladu logicznego sensu.
        A wszystko to ma trafiać na grunt emocjonalnych potrzeb potencjalnego wegusia.
        Bajeczki w pięknym, nfantylnym wydaniu przyprawione erotyką trafią do każdego
        dzieciaka, zwłaszcza wchodzącego w okres burzy hormonów. Klasyczny przykład
        przerostu formy nad treścią.

        Krystyna
    • jo.an.na Re: VEGE WIBRACJE 27.07.05, 12:12
      Faktycznie niezle sie ubawilam czytajac ten stek bzdur. Wyjatkowo infantylna
      prezentacja. Rozumiem, ze jest skierowana do glupiutkich i podatnych na
      manipulacje nastolatkow przechodzacych wlasnie okres buntu mlodzienczego?
    • jaszynek Re: VEGE WIBRACJE 27.07.05, 16:37
      balbinia napisała:

      > Nie zapomnij wlaczyc glosnikow ;)

      prezentacja zawiera duzo glupiej i klamliwej propagandy, np. ta, mowiaca o
      rzekomym wplywie jedzenia miesa na glod w Afryce. To jest KLAMSTWO. a poza tym,
      skad zalozenie, ze osoby jedzace miesa nie jedza jablek? oczywiscie zjem jablko,
      bo lubie, co mi wcale nie przeszadza w jedzeniu miesa. i tak, zrobilo mi sie
      kiedys niedobrze, jak zobaczylem i poczulem sterte zgnilych jablek. smrod az sie
      w glowie kreci. poza tym ja moze kiedy sie przejade na wies, a potem zrobie
      prezentacje, jak to jedzenie roslinek zabija zwierzatka. np. sliczne zdjecia
      rozerwanych przez kombajn mlodych zajecy, wytrute myszy i szczury, dorzuce
      jeszcze kadry z metod walki z wiklaczami czerwonodziobymi, ktore wyzeraja
      tysiace ton zboza w Afryce itp. itd. Niejedzenie miesa nie oznacza niezabijania.

      i poza tym, ta golizna to juz taka metoda a'la tonacy sie brzytwy chwyta ;-)
      troche to zalosne bylo.

      > Milej zabawy!

      To chyba tylko w schorowanych umyslach zabawa moga byc zdjecia z rzezni. Ja sie
      wlasnie ciagle zastanawiam, dlaczego zwolennicy wegetarianizmu tak sie epatuja
      tymi widokami... jakies zboczenie?
    • matilda1974 Re: VEGE WIBRACJE 13.08.05, 21:25
      świetny material, balbinia!!!:)

      jednym z powodów, dla którego rzadko zaglądam na to forum jest obecność
      osobnika o mylnie przyjemnym nicku "misiu-1".

      czytanie jego agresywnych tekstów, w których przelewa się od "logiki i zdrowego
      rozsądku" a w których nie zauważyłam nigdy krzty współczucia, serca jest
      strasznie eenergochłonna.

      Mam ograniczone pokłady energii, wolę ją więc wydatkować w bardziej pożyteczny
      sposób, np. wymyślając coraz to nowsze, smaczne i zdrowe wege przepisy;)

      Pozdrawiam wszystkich!
      • misiu-1 Re: VEGE WIBRACJE 14.08.05, 09:15
        Ja natomiast nie znoszę cukiereczkowych tekścików, w których pod pozorem
        dobroci i współczucia przemyca się kłamstwa i obłudę.
        Dla tych jednak, którzy (tak jak Ty) lubią bajeczki, bo choć nieprawdziwe,
        zaspokajają jakieś wewnętrzne potrzeby, powinno się takie materiały tytułować
        nie "wchodzisz na własną odpowiedzialność" tylko "dawno, dawno temu, za górami,
        za lasami".
        Trudno się dziwić powodzeniu oszustów matrymonialnych. Oni też mają do
        sprzedania kłamstwo opakowane w złotko.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka