Gość: 50+
IP: *.tronic.pl
14.12.13, 14:54
Jestem ogólnie zmęczona, a tu tyle pracy. Wczoraj, rozmawiając z koleżanką poskarżyłam się, że nie wiem, czy dam radę przygotować święta tak, jak bym chciała. W Wigilię przyjdą dzieci, wnuki. W pierwszy dzień świąt dzieci, wnuki i reszta rodziny, razem jakies 20 osób. Dzieci oczywiście coś tam pomogą, ale jak się to ma do całokształtu! Poskarżylam się i usłyszałam - co się przejmujesz, po co ci te święta, ja tam kupię karpia, kawałek wędliny i kawałek ciasta, a dwa dni szybko zlecą. Może ta moja koleżanka nie jest najbardziej odpowiednia osobą do udzielania takich rad bo nie dość, że jest panienką (50+) to jeszcze jedynaczką, rodzice dawno nie żyją, w związku z tym nie ma żadnej rodziny i święta spędza sama. Żeby nie było, wiele razy usiłowałam ją zaprosić tak na Wigilię, jak i na świąteczne przyjęcie. Nie chciała.