Dodaj do ulubionych

Co jest a co nie jest słodyczem:)

16.08.04, 13:37
Za ziemiomorze:)
To takiu temat raczej dla mamusiek/tatusiów :)

co uznajecie za słodkośc a co nie?
Bo np spotkałam sie z opinią,ze np jogurt owocowy nie jest słodyczem..
Rozumiem, że do słodyczy należa m.innymi krówki, ciasteczka, czekoladki,
lizaki.. a jak ma sie sprawa w przypadku słodkich kaszek, dżemów słodzonych,
dosładzanych mleczek smakowych, soków, ciast domowej roboty, galaretek,
budyniów, kisielków, jogutrów itp.
Czy dzielicie slodycza na "dobre" i "złe"?

Dla mnie słodkoscią jest wszystko to, co zawiera cukier
Obserwuj wątek
    • hania55 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 13:38
      Hmmmm.... trudne pytanie, bo na tej zasadzie słodyczami są również owoce.
      • marghe_72 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 13:40
        NIech sie wypowie spec,a le na mój rozum owoce zawierają fruktozę, nie cukier
        Moge sie mylic
        m.
        • hania55 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 14:16
          Marghe, ale fruktoza jest cukrem. Cukrem prostym :-) Sacharoza jest tym, co
          rozumiemy pod potocznym pojęciem cukru. Więc zgodzę się z tym, co napisała
          ziemiomorze, tzn. że sacharoza be. Ale fruktoza cukrem jest :-)

          • marghe_72 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 14:19
            OK:)

            ale..
            pomijajać rzeczoną fruktozę owoce zawierają mnóstwo innych wartosciowych
            skłądników:) czego nie da sie powiedziec o landrynkach, nieprawdaz?:))
            • hania55 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 14:27
              Nieprawdaż :-)

              Chociaż moja znajoma Amerykanka kiedyś, podczas diety odchudzającej,
              beztłuszczowej, wcinała landrynki popijając dr pepperem, bo uważała, że jak coś
              nie zawiera tłuszczu to nie tuczy :-) Tak jej książka i kaseta o odchudzaniu
              klarowały...
      • ziemiomorze Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 13:41
        Ja niby nie jestem mamusia ani tatusiem, za to zasluzona ciotka i kieszonkowa
        Mary Poppins i jako powyzsza oznajmiam, ze slodyczem jest to, co zawiera cukier
        prosty (czyli sacharoze) zrodlo wszelkiego zla - w szczegolnosci popsutych
        zabkow, waleczkow gdzie sie da i skokow nastroju.

        z.
        • dr-divlo Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 15:32
          ziemiomorze napisała:

          > i jako powyzsza oznajmiam, ze slodyczem jest to, co zawiera cukier prosty
          (czyli sacharoze) zrodlo wszelkiego zla - ..

          sacharoza cukrem prostem..a to dobre!!! no złożonym też nie jest- jest
          DWUCUKREM. A zresztą co za róznica czy zawiera cukier prosty czy złozony i tak
          wszystko się przekształca do glukozy.. Sacharoza rozpada sie na glukozę i
          fruktozę; laktoza w mleku na galaktozę i glukozę a maltoza to dwa klocki
          glukozy. A te nasze cukry proste czyli fruktoza, galaktoza i tak sa
          przekszatałcane w szlaku laktozowym do glukozy wiec nie rozumiem tych peanów na
          cześć fruktozy.. że niby nie cukier???
          Rozumując tak żeby odpowiedzieć na pytanie co jest słodyczem to trzeba by było
          stwierdzić, ze słodyczem jest wszystko co zawiera węglowodany, czyli batoniki,
          lizaczki, ale też owoce, chleb, makaron- skrobia to tez cukier w końcu.
    • ziemiomorze Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 13:44
      A - i jeszcze, bo mi temat lezy na sercu szczegolnie: slodycze sa coraz
      czesciej uzywane jako srodek wychowawczy. Rodzice (sami slabo wychowywani) sa
      bezradni i ta bezradnosc dyktuje slowa w rodzaju 'jak nie przestaniesz sie
      zloscic, nie dostaniesz batonika' albo 'jesli zjesz ladnie obiadek, to mama da
      ci czekoladke'.
      A potem, w doroslym zyciu, bedziemy sie nagradzac za dobrze wykonany obowiazek
      czekolada, a zly humor regulowac kremowkami...

      Nie robcie tego swoim dzieciom,
      z.
    • Gość: monia Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) IP: *.tele2.pl 16.08.04, 13:49
      Ja nie jestem jeszcze rodzicem ;), ale za slodyczne np. w stosunku do dzieci
      postrzegam wlasnie: czekolade, cukierki, ciastka, ciasteczka, platki Choco Pops
      czy inne przeslodzone, slodzone dzemy itp.

      Owoce moim zdaniem pomimo fruktozy slodyczami nie sa, wszak ciagle nas nawoluja
      lekarze do konsumpcji owocow (nie w nadmiarze) chociazby dla przemiany materii,
      hmm a jakos nie moge sobie wyobrazic tegoz efektu porownojac zjedzenie np.
      0,25kg sliwek suszonych i 0,25 ciastek ;-)

      Moim zdaniem slodycze to polaczenie cukru i tluszczu, ale z tymi jogurtami to
      faktycznie zagwostka, no i serki homo czy np. Danonki?
      • marghe_72 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 13:52
        dla mnie serek homo, wszelkie danio i danonki , bakusie , monte i inne są
        słodyczami

        najmniejsze zło to (IMHO) czekolada, rodzynki w czekoladzie ito. czsami żelki
        (ze wzgledu na zelatynę:) hehe)
        m.
        • linn_linn Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 13:59
          A co takiego maja zelki oprocz zelatyny, ze sa najmniejszym zlem: barwniki i
          aromaty. Nawet JESLi nie szkodza, to duzych wartosci nie maja.
          • marghe_72 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 14:02
            Linn, nic nie zawierają.
            Ale ja mówię o najmniejszym źle. Zatem jesli mam do wyboru lizaka i zelka,
            wybiorę dla córki żelka.
            Bo owszem, córka jada słodycze. Jakże by miała nie jesc skoro rodzice sie niemi
            obżerają?:)
            Na szczescie kocha równiez owoce i warzywa.
            Soki podaję Jej nadal (razcej, bo nie zawsze) te dzieciece bez cukru, herbat
            nie słodzę itp
            • linn_linn Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 14:40
              Mysle, ze duzej roznicy nie ma. W sensie wartosci odzywczych. Lepsze jablko.
              • marghe_72 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 14:43
                Zgadza sie. Lepsze.
                Ale nie zawsze da sie przekonać czteroletnie dziecko że jabłko smaczniejsze od
                żelka. Jakoś argument ze zdrowsze do NIej nie trafia, dziwne , nie?:)
                Słodycze ograniczam, ale nie należę do szkoły - "zero słodyczy". Moze szkoda,
                ale tak juz jest.
                m.
                • linn_linn Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 15:18
                  Mnie akurat w ogole teorie zero tego czy tamtego nie przekonuja, ale co do
                  dziecka... Czego sie Jas za mlodu... To jest wlasnie problem: dzieci lubia jesc
                  jak wszystkie inne dzieci, a inne dzieci jedza zelki. A dlaczego jedza zelki?
                  Inne dzieci jedza zelki. Tylko wszystkie matki z danej klasy moga te sytuacje
                  zmienic / w niektorych wloskich szkolach podjeto to wyzwanie wlaczajac w to
                  takze dzieci /. Jedna matka nie da rady.
                  • marghe_72 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 15:26
                    Linn, mnie akurat zwisa (przepraszam) co jedzą inne dzieci.
                    Gdybym na to zwracała uwagę to moja córka jadłaby chipsy i chrupki, monte
                    popijała Coca colą, nie jadła owoców, jadła zupy na kostce rosołowej,
                    zagryzajac całość parówkami. No i piła wszelkie helleny i inne cuda chemii
                    spozywczeh.
                    Je żelki, bo ja Jej je daję zamiast landrynki i mordoklejek.
                    Je żelki (sztuk dwie) po czym z własnej nieprzymuszoenj woli wędruje umyć zęby.
                    • linn_linn Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 17.08.04, 14:15
                      ... ale Twojej corce nie.
                      • Gość: Marghe_72 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.08.04, 18:09
                        Linn, ano mojej córce równiez o czym mogłam sie przekonac bardzo niedawno.
                        Przez 2 tyg dzieci, z którymi przebywała 24 h na dobę zajadały chipsy , monte i
                        inne cuda. Moje dziecko nie. Ja nie idealizuję, ale stwierdzam fakt. Moja córka
                        nei biega do kuchni sama i nie wyciąga jedzenia z szafek/lodówek itp, nie
                        dopija po mnie coli, nie żebrze o chrupki. Mam nadzieję ze to moja zasługa - ma
                        wyrobione pewne nawyki i sie ich trzyma.
                        W przedszkolu nie karmią chipsami.
                        Co będzie w szkole, zobaczymy
        • hania55 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 14:18
          Żelatyna dobra?
          • marghe_72 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 14:20
            Tak Haniu, żelatyna ma całkiem dobry wpływ na włosy i panokcie...
            Oczywiscie wszystko w granicach rozsądku

            A' propos , szkoda ,ze u nas nei ma colla di pesce - zyli żelatyny rybnej
            m.
            • hania55 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 14:23
              No właśnie, u nas jest żelatyna robiona Bóg wie z czego. W ogóle nie używam
              jej w kuchni, a żelków nie lubię :-) Mam nadzieję, że przejdzie to
              genetycznie :-)
              • marghe_72 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 14:29
                problem w tym,ze żelatynę dodaje sie do róznych innych dan (jogurty itp)

                A galaretki słodkie i słone jadasz?
                A galaretki z nózek i serniki na zimno?

                To ciekawosc nie złosliwosc.
                m.


                • linn_linn Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 14:42
                  Wloska "colla di pesce" / klej z ryby / to chyba ma tylko taka nazwe. A co do
                  reszty, co innego nie uniknac zelatyny, a co innego jesc ja w postaci zelkow.
                  • marghe_72 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 14:45
                    Linn, od zasu do czasu zjedzenie jednego vczy 2 żelków nie zabije mi dziecka.
                    Ja np wole dac Jej te 2 żelki zamiast 2 danonków.
                    • Gość: Cynamoon Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 14:55
                      ja niestety, jestem zmuszona zyciowa sytuacja korzystac z pomocy rodzicow przy
                      wychowywyaniu mojej corki (2,5 roku)
                      I oni sa glusi na wszelkie argumenty, ze dziecki nie wolno dawac slodyczy.
                      (wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr...........................................)
                      Ja nie daje i chcialam zeby tak bylo do 3 roku zycia, ale niestety.Wyglada to
                      wiec tak, ze mala w domu nie je i nie sepi, ale u dziadkow nadrabia.
                      Wywalczylam jedynie to, zeby zamaist landrynek i innych paskudztw typu lizaki
                      czy mamby, dawali jej krowki (kruche) , wzglednie jeszcze malo chemiczne
                      slodycze ;-), czekolade, zwykle herbatniki i ostatecznie zelki lub tak
                      zwane "zdrowe" (hmmm...) batony typu nesquik czy chocapic czy ciniminis.
                      A najchetniej to bym nalozyla embargo na wszystko takie a dopuszczala tylko
                      domowe ciatstka z platkow oraz serki i jogurty slodzone.
                      • hania55 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 15:02
                        Cynamoon, od ilu mam słyszałam historię o dziadkach-cukrowych-czarodziejach :-)
                        Podobno problem jest nie do przejścia.
                    • hania55 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 15:01
                      Ja też uważam, że metodą szwedzką, tzn. słodycze do wypęku raz na tydzień,
                      można dzieci słodkościami karmić. I tak na raz nie zjedzą tyle, co po trochu w
                      ciągu tygodnia. A później można dopilnować, żeby starannie zęby wyszorowały i
                      zabrać je na dwór, żeby się wybiegały. Zgadzam się z Marghe, że nie wmówisz
                      dziecku, że jabłko jest lepsze od żelka, zwłaszcza jeśli wszystkie dzieci
                      dookoła wcinają słodycze. Jak we wszystkim i w dawkowaniu słodyczy dzieciom
                      umiar nikomu nie zaszkodzi :-)
                      • linn_linn Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 17.08.04, 09:12
                        Taka zasad jest korzystna takze w przypadku doroslych: slodycze tylko w
                        niedziele. Na poczatku jest trudno, ale potem mozna sie przyzwyczaic. Latem
                        jest ciezko z uwagi na lody.
                        • Gość: Marghe_72 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.08.04, 12:34
                          Linn, co jak co ale lody sa wartosciowym pokarmem (abstrahując od cukru). Te
                          sprawdzone.. wszelkie sorbety itp.
                          m.
                          • egipcjanka15 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 17.08.04, 12:52
                            Gość portalu: Marghe_72 napisał(a):

                            > Linn, co jak co ale lody sa wartosciowym pokarmem (abstrahując od cukru). Te
                            > sprawdzone.. wszelkie sorbety itp.
                            > m.

                            Ale to chyba masz na mysli domowe, bo w tych "kupnych" to pol tablicy
                            Mendelejewa.
                            • hania55 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 17.08.04, 13:06
                              Zależy z jakiego źródła :-)
                              • egipcjanka15 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 17.08.04, 13:26
                                No, takiego przecietnego sklepowego. A masz jakies swoje typy szczegolne, ktore
                                nie sa tak nafaszerowane chemia? Bo jak czytam etykietke na opakowaniu to mi
                                sie kupowac i zwlaszcza jesc odechciewa
                                • hania55 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 17.08.04, 13:29
                                  Niestety, takie pudełkowe chyba wszystkie są chemiczne :-( Mam swoje typy
                                  szczególne jeśli chodzi o cukiernie :-)
                                  • linn_linn Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 17.08.04, 14:03
                                    Mniej lub bardziej wszystkie sa chemiczne. Wiem, gdyz widzialam jak sie robi
                                    lody i co jest w ogromnych 5-litrowych butlach. Nie sadzicie, ze te wszystkie
                                    kolory, smaki i aromaty sa naturalne? Nawet cukier jest inny, aby lody byly
                                    bardziej kremowe.
                                    • hania55 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 17.08.04, 14:05
                                      Linn, są jeszcze miejsca, a w zasadzie miejsce, gdzie w lodach jagodowych są
                                      listki.
                                      • linn_linn Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 17.08.04, 14:12
                                        Jasne, ze tak. Ja lodziarza pytam zawsze, ktore lody mi dzis poleca. On
                                        wymienia 4-5 rodzajow: sam mi pokazywal laboratorium, wiec nie udaje, ze
                                        wszystkie s takie same. A i tak cos sztucznego tam przemyci...
                                        • linn_linn Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 17.08.04, 14:14
                                          4-5, gdyz pozostale 25 wiadomo jak byly robione. Z aromatow syntetycznych i
                                          innych skladnikow.
                            • ela.tu-i-tam Lody: dobre lody 18.08.04, 00:02
                              egipcjanka15 napisała:

                              > Gość portalu: Marghe_72 napisał(a):
                              >
                              > > Linn, co jak co ale lody sa wartosciowym pokarmem (abstrahując od cukru).
                              > Te
                              > > sprawdzone.. wszelkie sorbety itp.
                              > > m.
                              >
                              > Ale to chyba masz na mysli domowe, bo w tych "kupnych" to pol tablicy
                              > Mendelejewa.


                              "Kupne" sa okropne. Nie znam wszystkich oczywiscie, ale po chwaleniu mi tych z
                              Lazienek i skosztowaniu mam nadal to samo zdanie o "kupczych" lodach: okropne.

                              Z "kupnymi" lodami jest zle w kazdym kraju, we Francji tez. Poniewaz lody sie
                              sprzedaje na objetosc, a nie na kilo, to w tych wszystkich przemyslowo
                              robionych jest zawsze ogromna ilosc czego-sie-da-co-robi-objetosc.

                              Chcecie pokosztowac dobre lody? Jedyne miejsce: Berthillon na Ile St Louis.
                              Lodziarnia istnieje od jakis 40 lat, sorbety sa tylko z owocow i cukru, bez
                              zadnych dodatkow, i wybor jest ogromny. Oprocz sorbetow sa "granité", chyli
                              sorbety z alkoholem (kirch, poire williams, calvados, mirabelle, champagne).
                              Lody tzw smietankowe sa bazowane na "kremie angielskim" (6 zoltek w koglu-moglu
                              plus 1 litr mleka), potem zapachy: kawa, czekolada, wanilia ze sliwkami w
                              armaniaku, pistacje, marrons, itp.
                              Dwie uwagi: (1) Berthillon ceni sobie jakosc zycia, i zamyka swoj
                              sklep/kawiarnie w czasie wszystkich wakacji szkolnych z wyjatkiem Bozego
                              Narodzenia (wtedy mozna kupic lody Berthillona tylko u rozsprzedawcow, nie
                              litry ale kulki); (2) jak sie raz sprobowalo lody od Berthillon to juz nie da
                              sie jesc "kupczych".


                              • Gość: Marghe_72 Re: Lody: dobre lody IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.08.04, 09:19
                                ano własnie, absolutnie nie chodzi mi o lody pakowane, sklepowe. Mówię o tych
                                na kulki (Linn, o gelato artigianale) w sprawdzonych miejsach.
                                Co do chemii, no cóż, jest ona wszędzie. Gdybyśmy zaczęli analizować co dany
                                produkt zawiera to przerzucilibysmy sie na.. hmm.. wodę?

                                Nie demonizujmy. I kierujmy sie zdrowym rozsądkiem.
                                Zatem ja wybieram lody, czekoladę i żelki:) na pochybel landrynkom, słodkim
                                napojom i wszelkim monte..:))
                                m.
                • hania55 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 14:53
                  Ryby w galarecie jem, ale w domu - galareta jest gotowana na ościach, łbach,
                  itd. Nie potrzebuje żelatyny. Zimne nóżki - raz na 2-3 lata. Galaretek w ogóle.
                  Sernik na zimno równie często, co zimne nóżki, choć lubię.
              • emka_1 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 14:51
                hania55 napisała:

                > No właśnie, u nas jest żelatyna robiona Bóg wie z czego.

                no nie:) ze skór, chrzęści i kości świńskich. wołowej się nie robi z powodu
                wściekłości krów, a drobiowa byłaby za droga.

                za to klej stolarski najwyższej jakości, to czysta rybia żelatyna :)
                • marghe_72 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 16.08.04, 14:54
                  Linn:

                  Colla di pesce
                  Sostanza che si ottiene dalla vescica natatoria di alcuni pesci, inodore e di
                  colore leggermente ambrato. Per il suo uso č previsto lo scioglimento in un
                  liquido caldo previo ammollo in acqua fredda. Se mescolata ad altri
                  ingredienti, contribuisce ad accelerare il naturale processo di
                  gelatinizzazione o consolidamento. Si utilizza in proporzione allo stato di
                  gelatificazione che si vuole ottenere. La gelatificazione completa avviene
                  comunque con 25 gr per litro d’estate e 20 gr d’inverno

                  Emka, otóz to:))
                  m.
                  • emka_1 poza kuchennie 16.08.04, 15:36
                    rybia żelatyna (najwyżej ceniona rosyjska z jesiotrów i innych bieług) uzywana
                    była jako spoiwo malarskie, jak równiez do przeklejania płócien, desek przed
                    położeniem gruntu. rybia okazuje się być najmniej poddatna na grzybki pleśniowe:)

                    nie zapomnę kolegi, który dowiedziawszy sięna zajęciach z technologii malarstwa
                    czym i jak jest pozyskiwana żelatyna, niemal ze łzami w oczach wyznał - no i na
                    cholerę sie uczyć - teraz juz nie zjem galaretki z truskawkami, bo mięsa na
                    słodko nie przełknę :)))
                    • Gość: giezik Re: poza kuchennie IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 16.08.04, 15:46
                      >teraz juz nie zjem galaretki z truskawkami, bo mięsa na
                      > słodko nie przełknę :)))

                      hehe, to jaj mam odwrotnie jestem w stanie zjesc galaretki owocowe, ale nie rusze roznych .... w galarecie (zimne nozki, ryby itp)
                      • hania55 Re: poza kuchennie 16.08.04, 15:49
                        A ja mam jeszcze odwrotnie - słodkich galaretek nie lubię, ale rybę w galarecie
                        bardzo.
                  • Gość: Cynamoon Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 15:40
                    Dziadkowie Cukrowi Czarodzieje :-) Hi, hi, hi.

                    Co do zelatyny, to mozna przeciez agaru uzywac.
                    A jeszcze niedawno byly na rynku galatretki Gellwe z agaru. Byly pyszne i
                    zastygaly w 15 minut. Pare lat tamu byly tez Delekty, nazywaly sie Delaktynki.
                    Ale jak wiele dobrych rzeczy, nie przyjaly sie na rynku :-( nad czym bardzo
                    ubolewam.
                  • linn_linn Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 17.08.04, 14:10
                    Margusiu, specjalnie dla Ciebie:
                    nazwa gelatina alimentare "colla di pesce" / to nazwa zwyczajowa /
                    skladniki: gelatina alimentare di origine animale / nic o rybach, jak widzisz /
                    "Colla di pesce" to nazwa uzywana wymiennie z "gelatina".

                    • emka_1 noto 17.08.04, 18:24
                      jeszcze raz, żeby was pogodzić : obie macie rację:)
                      rybi klej to jest czysta żelatyna, u nas bywa nazywany także klejem stolarskim,
                      bo głownie służył do klejenia mebli.
                      zasadniczo rózni sie tylko tym, że nie trzeba przy produkcji spełniać norm
                      higienicznych takich jak przy produkcji żelatyny spożywczej.
                      nazwa zwyczajowa pochodzi od ryby, albowiem rybia żelatyna była najdroższa i
                      najwyższej jakośći. włoskiego nie znam na tyle, żeby się spierać czy ryba to
                      także animale:) nie zmienia to faktu, że żelatyna jest pozyskiwana z ości i
                      kręgosłupów ryb, kości, chrzęści i skór zwierzęcych. rybia jest najdroższa, bo
                      najjaśniejsza i najlepiej klei. to czy uzyskamy galaretę czy klej zależy
                      wyłącznie od stężenia żelatyny:)

                      poza tym mity o szkodliwośći żelatyny sa mocno przesadzone. to dotyczy żelatyny
                      pozyskiwanej ze zwłok wołowych i baranich ze względu na ewentualność pozyskania
                      prionów bse. btw, żelatyna jest zalecana przez lekarzy dzieciom, osobom o
                      słabych kościach i kłopotami ze zwyrodnieniami stawów.
    • Gość: Marghe_72 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.08.04, 18:34
      Linn, zwracam honor.
      www.cucinait.com/cucinait/Ricette/SicurezAlim/427_6273.html
      miałaś rację. A ja nie.
      Ale nadal uzywac będę zelatyny:)

      Linn, prośba, nie zdrabiaj mojegop nicka, bo dreszczy dostaję.Dzieki.
      m.
      • emka_1 Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 17.08.04, 19:13
        Gość portalu: Marghe_72 napisał(a):

        > Ale nadal uzywac będę zelatyny:)

        słusznie, nie będziesz musiała wydawać pieniędzy na kosmetyki poprawiające
        sprężystość skóry:)))

      • linn_linn Re: Co jest a co nie jest słodyczem:) 18.08.04, 09:26
        Nie bede.
        Wracajac do zelatyny="colla di pesce" pamietam ten problem z poczatkow mojego
        pobytu we Wloszech. Lubilam "rozgryzac" nowe produkty i natknelam sie na taa
        ciekawostke. Moim zdanie, powinni w ogole zrezygnowac z tej nazwy, nawet w
        cudzyslowiu. Jest jednak mylaca.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka