bene_gesserit
20.05.14, 22:20
Jakiś czas temu oglądałam wywiad z ambasadorową Bosacką (to jest ta sama pani, która prowadzi śmieszny program konsumencki na TVN Style). Pani Bosacka broniła honoru polskiej kuchni i chce ją lansować na swoich przyjęciach w polskiej ambasadzie - uważa to za swoją misję. Bardzo chwalebne, uważam.
Sęk w tym, ze podczas rozmowy powiedziała, ze trzeba tę kuchnię 'uszlachetnić' (nie wiem, czy użyła tego słowa, ale tego sensu - na pewno; od razu lekko się najeżyłam w każdym razie). I że np bigos jest z wyglądu paskudny, chociaż taki dobry. Więc - kontynuowała z zapałem - ja ten bigos podałabym z kremem z buraków na sherry z pomarańczami, a sam bigos w tartaletkach z ciasta francuskiego, zalany masą z jajek i smietany jako mini-tartę....
Wyobraziłam to sobie i zamarłam - i ze zgrozy z takiego pretensjonalnego, imo mocno nietrafionego połączenia smaków (gdzie bigos do pomarańczy? Gdzie spód z francuza do wilgotnej potrawy? gdzie zalewa z jajek i śmietany do śliwek w bigosie? itd itd) ale i faktu, ze tak wypindrzona potrawa raczej wyglądałaby mi na kpinę z polskiej kuchni po protu. Dziennikarz, rozmawiający z ambasadorową taktownie mruknął tylko coś w rodzaju 'no, mnie byś takim zestawem do kuchni poskiej nie przekonała'.
Jestem otwarta na nietypowe połączenia, lubię eksperymenty, ale powinien je ograniczać dobry smak - i ten realny, i metaforyczny. Spotkaliście się kiedyś z udanymi próbami 'uwspółcześnienia'/'uszlachetnienia tradycyjnej polskiej kuchni? Albo z koszmarkami typu tarty z bigosu z niby-barszczem na pomarańczach?