Dodaj do ulubionych

Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy

23.09.14, 20:05
ktoś, kto swoją pasją uczynił zabijanie i mówi o nim bez żadnego problemu mocno mnie niepokoi

forum.gazeta.pl/forum/w,77,154600267,154600710,Re_Gdyby_ktos_nie_zauwazyl.html
Jak pogodzić naszą mięsożerność z niechęcią do ludzi, którzy parają się zabijaniem?
Jaka jest różnica między zabijaniem dla mięsa a zabijaniem dla przyjemności?
Rzeźnik to zawód, człowiek, który karmi innych a myśliwy? Kim jest współczesny myśliwy? Myśliwy by jeść mięso nie musi chodzić na łowy, może iść do sklepu. Myśliwy poluje na zwierzęta, które niekoniecznie on, czy ktokolwiek zjada.

Wierzę, że w rzeźni dąży się do humanitarnego (jak najmniej bolesnego) zabijania zwierząt na nasz pokarm. Niestety trudno o to w myślistwie. Jedni są lepszymi strzelcami, inni gorszymi. Nie raz i nie dwa słychać o postrzeleniu innego myśliwego czy ich psa.

Czy myślistwo ma jeszcze sens czy to zwykła pasja odbierania życia?
Obserwuj wątek
    • znana.jako.ggigus wiara w rzeźnię 23.09.14, 20:25
      hm. Rzeźnia to firma, a firma chce zysku.
      Rzeźnik chce szybko zabijać, a szybko nie zawsze znaczy dobrze. Jakiś tam procent krów np. przeżywa kaźnie, bo nie są do końca ogłuszone prądem. Spory procent to może być, są różne dane.
      O obcinaniu ogonów, pazurów, wydziobywaniu sobie nazwajem piór przez kury w hodowli - wydajnej i ekonomicznej - nie wspomnę.
      Sama śmierć w czułym objęciu rzeźnika to za mało, bo to zwierzę miało za sobą życie i to ciężkie.
      • posenerka Re: wiara w rzeźnię 23.09.14, 20:53
        Tekst linka
        • znana.jako.ggigus nie wiem, jaki jest cel cytowanego 23.09.14, 21:01
          przez ciebie linka. Sama zajmujesz się zwierzętami, ale chętnie dyktujesz innym, czym mają się zająć?
          Od dawna piję kawę i używam cukru z plantacji z certyfikatem, dodam.
          A o czyje prawa walczę, to moja sprawa, więc się w tej kwestii ode mnie odzajączkuj, jak się mawiało u mnie w ogólniak. Pasuje tutaj.
          A sama zajmij się pro life, to moaj sugestia na dzś i teraz
    • squirk Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 23.09.14, 20:26
      posenerka napisała:

      > Wierzę, że w rzeźni dąży się do humanitarnego (jak najmniej bolesnego) zabijani
      > a zwierząt na nasz pokarm. Niestety trudno o to w myślistwie.

      Ja z kolei wierzę, że myśliwy jednym strzałem w sekundę odbiera życie stworzeniu, które spędziło to życie na wolności, a umiera bez stresu bo nie zdąży się zorientować, co się dzieje. To dużo bardziej "w porządku" moim zdaniem niż prowadzenie na rzeź.

      > Czy myślistwo ma jeszcze sens czy to zwykła pasja odbierania życia?

      Oczywiście, że ma sens, nawet hodowlane stada trzeba przerzedzać, nie mogą rozrastać się w nieskończoność, przyzna to każdy kto widział lasy zmasakrowane przez np. jelenie których populacji nikt nie kontrolował.

      O tym, że w jednym i drugim zawodzie może trafić się psychopata którego zabijanie po prostu cieszy nie ma sensu wspominać, w każdym zawodzie są ludzie, którzy się do jego wykonywania nie nadają.
      • znana.jako.ggigus chęć zabijania u myśliwego 23.09.14, 20:29
        Jakie inne pobudki może mieć myśliwy poza chęcią zabijania?
        Troskę o ekosystem może...?
        • Gość: x brawo, zgadlas! IP: *.hsi02.unitymediagroup.de 23.09.14, 23:56
          Tam nie ma checi zabijania, jest chec obcowania z przyroda i jej uczestnikami.
          I troska o system ekologiczny.
      • posenerka Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 23.09.14, 20:40
        squirk napisała:
        > Ja z kolei wierzę, że myśliwy jednym strzałem w sekundę odbiera życie stworzeniu, które spędziło to życie na wolności, a umiera bez stresu bo nie zdąży się zorientować, co się dzieje.

        No właśnie... Tylko niestety tak nie jest.
        Skoro ktoś strzela w innego myśliwego czy psa przez pomyłkę to wierzysz, że potrafi bezboleśnie trafić w zwierzę? Wierzysz, że wszyscy myśliwi to idealni strzelcy? Gdzieś ktoś to sprawdza?
        Bo niestety pomyłki, wypadki na polowaniu się zdarzają...

        Jak oceniasz strzelanie do zwierząt wcześniej zwabiając je na miejsce karmienia?
        Niestety są takie obrzydliwe metody, że dla gorszych strzelców uczy się zwierząt jednego miejsca karmienia po to by myśliwy mógł sobie spokojnie postrzelać w karmiące się stado.

        Zmasakrowane lasy przez jelenie??? Fakt, lepiej wybudować tam autostradę, nie będzie problemu... Jeleń jako szkodnik??? Naprawdę mamy za dużo lasów???
        • squirk Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 23.09.14, 20:57
          posenerka napisała:

          > No właśnie... Tylko niestety tak nie jest.
          > Skoro ktoś strzela w innego myśliwego czy psa przez pomyłkę to wierzysz, że pot
          > rafi bezboleśnie trafić w zwierzę? Wierzysz, że wszyscy myśliwi to idealni strz
          > elcy? Gdzieś ktoś to sprawdza?

          Ty wierzysz w humanitarny ubój w rzeźniach a wszyscy wiedzą, że niekoniecznie tak to wygląda. Nie ma wyłącznie dobrych strzelców tak, jak nie ma wyłącznie humanitarnych rzeźników. Wiedzę mam prosto ze źródła - od dwóch leśników i grupki myśliwych z którymi miałam kiedyś okazję porozmawiać.

          > Bo niestety pomyłki, wypadki na polowaniu się zdarzają...

          Tak, w rzeźniach także.


          > Jak oceniasz strzelanie do zwierząt wcześniej zwabiając je na miejsce karmienia
          > ?

          Bardzo negatywnie, oczywiście, chciałabym, żeby takie procedery były karane a myślistwo możliwie uczciwe w stosunku do zwierzęcia.

          > Zmasakrowane lasy przez jelenie??? Fakt, lepiej wybudować tam autostradę, nie b
          > ędzie problemu... Jeleń jako szkodnik??? Naprawdę mamy za dużo lasów???

          Widziałam martwe młodniki (posadzone właśnie dlatego, że lasów nigdy za wiele), drzewo bez kory nie przeżyje.
          • posenerka Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 23.09.14, 21:06
            Wierzę, że w rzeźni chce się utrzymać humanitarny sposób zabijania.
            Wierzę w zamysł. Rzeźnia służy zaspokojaniu głodu.

            A co zaspokaja myślistwo? Jaki głód?
            Dbają o lasy? No błagam... Można młodnik zabezpieczyć itp.

            Pół świata cierpi z głodu a nasi myśliwi zabijają zwierzęta, bo jest ich za dużo???

            Nie bronię rzeźników, ale to ich zawód, liczę na kontrolę.
            A myśliwi? Po co biegają na polowania i strzelają do bezbronnych zwierząt? Bo są miłośnikami młodych drzewek? A ci co zabijają przypadkiem psa lub kolegę? A ci co zabijają zwierzęta przy karmniku?
            • znana.jako.ggigus genialne: rzeźnia służy zaspokajaniu 23.09.14, 21:08
              głodu.
            • squirk Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 23.09.14, 21:54
              posenerka napisała:

              > Wierzę, że w rzeźni chce się utrzymać humanitarny sposób zabijania.
              > Wierzę w zamysł. Rzeźnia służy zaspokojaniu głodu.

              Polowania także, dziczyzna jest smaczna, przez wielu uważana za mięso zdrowsze od mięsa zestresowanych, karmionych sztuczną paszą zwierząt hodowlanych.


              > Dbają o lasy? No błagam... Można młodnik zabezpieczyć itp.

              Lasy to biznes, polowania to biznes.
              Nikt rozsądny nie wyda ciężkiej kasy na ochronę wielkich hektarów lasu zamiast wydać ją na ew. dokarmianie zimą, na polowaniach się zarabia - organizując je i sprzedając mięso (albo zjadając i nie wydając na nie pieniędzy w sklepie). Potem ew. sprzedaje się drewno.

              > Pół świata cierpi z głodu a nasi myśliwi zabijają zwierzęta, bo jest ich za duż
              > o???

              Bo np. są smaczne, większość zwierząt jest zabijana z tego powodu.
              Nasi = myśliwi na całym świecie, poluje się niemal wszędzie.

              > Nie bronię rzeźników, ale to ich zawód, liczę na kontrolę.
              > A myśliwi? Po co biegają na polowania i strzelają do bezbronnych zwierząt?

              Krowa też jest bezbronna, zauważ. Ma o wiele gorsze życie i bardziej stresujące ostatnie chwile niż upolowany nagle jeleń. Pozwolenia na broń i udział w polowaniu nie kupuje się w kiosku więc zakładam, że umiejętności strzeleckie muszą być duże, w grę wchodzi także bezpieczeństwo ludzi. Więcej na ten temat napisze być może ktoś, kto się tematem interesuje.
              Nie bronię myśliwych, nie poluję, nie mam z tym środowiskiem kontaktu, przedstawiam swój punkt widzenia.

              Bo s
              > ą miłośnikami młodych drzewek?

              Bo są miłośnikami zarabiania i tlenu, jak przypuszczam. Drzewa są potrzebne a rosną bardzo wolno.

              A ci co zabijają przypadkiem psa lub kolegę? A c
              > i co zabijają zwierzęta przy karmniku?

              Proponuję, żebyś skierowała te pytania do myśliwych i leśników, o ile pamiętam są na grupie osoby z tradycją łowiecką w rodzinach. Napisałam, co wiem, nie mam możliwości zadania pytań w tej chwili, z lokalnymi myśliwymi nie miałam jeszcze kontaktu.
              Wiem, że w lokalnym panku ranger regularnie przerzedza stado jeleni, park jest ogromny, stado liczy ze 150 sztuk a jednak uznano, że te wielkie połacie łąk i lasów są wystarczające tylko dla okreslonej liczby zwierząt. Przypuszczam, że osobniki stare i chore także się odstrzeliwuje z oczywistych względów - aby rozmnażały się najsilniejsze i najzdrowsze. Jeśli będę miała okazję zadam kilka pytań.
              • Gość: klik Więcej zwierząt jest zamęczanych, wyrzucanych, IP: *.gdynia.mm.pl 23.09.14, 22:46
                zabijanych na różne sposoby, zagładzanych niż tych co giną pod strzałami myśliwych. Takie "giggusie" szczycą się swoim "humanitarnym" podejściem bo nie jedzą mięsa ale nigdy nie przekroczyły progu schroniska dla zwierząt, nie działały w żadnym wolontariacie, nie zaoferowały domu tymczasowego dla np kota czy psa, nie adoptowały żadnego zwierzęcia, za to mają pełne gęby frazesów i wydumany nimb "lepszości" nad zakutym łbem. Nic tylko pogratulować spokoju ducha. Pierdolenie za przeproszeniem na śmiesznym forum jacy to "oni" źli, jak to lubią zabijać, jak to kiedyś biedne jelonki same regulowały swoje pogłowie (bzdura!), jak to kiedyś nie było myśliwych (kolejna bzdura!), pozostanie jedynie "pie...niem na śmiesznym forum o żarciu". Skoro myśliwi są tacy "be" to co z tymi fachowcami co posługują się truciznami, łapkami i czym tam jeszcze żeby wytrzebić szczury, myszy i inne szkodniki? A co? Te "zwierza" są niby gorsze od biednych jelonków i zajęcy? Bo nie lądują na stołach? O święta naiwności!
                • znana.jako.ggigus mialam trzy psy z ulicy 24.09.14, 15:36
                  przyganiete, uratowanego kota i tyle.
                  • Gość: klik Ależ musisz być dumna... IP: *.gdynia.mm.pl 24.09.14, 15:43
                    I tyle? Gratuluję.
                    • znana.jako.ggigus nie jesteś moim sędzią/sędziną 24.09.14, 17:59

                      • Gość: klik Psychiatrą też nie - na szczęście. IP: *.gdynia.mm.pl 24.09.14, 18:24
                        Wy "wielcy wege" macie pełne gęby frazesów, wzniosłych słów i nic więcej. Za Waszym gadaniem istnieje jedynie NIC. Pustosłowie i pie...nie o wzniosłej idei, dla której nie robicie czynnie niczego. Utopia i tylko utopia. A co zrobicie z tymi stadami wypuszczonych na wolność (no bo przecież nikt się za darmo nimi zajmować nie będzie, bo i dlaczego miałby), zwierzątek, co? Kto je wyżywi, wydoi, zajmie się nimi zimą? Wy? Jakiś pomysł nie będący rodem z bajki? Macie?
                        • znana.jako.ggigus skakanie od tematu do tematu, rzucanie 24.09.14, 18:28
                          nowych kwestii to też forma dyskusji. Szczególnie polecana, gdy brak argumentów.
                          Teraz jeszcze o zwierzęTach doświadczalnych napisz, będzie pełen program.
                          • Gość: klik I tak nie spodziewałem się, że cokolwiek IP: *.gdynia.mm.pl 24.09.14, 19:05
                            zrozumiesz. To akurat jest u Ciebie normą.
                            • znana.jako.ggigus post bez nowej kwestii? 24.09.14, 19:07
                              to niemożliwe.
                              • Gość: klik Dyskusja z Tobą to jak grzebanie łyżką w IP: *.gdynia.mm.pl 24.09.14, 19:10
                                stalowej płycie, która również nie ma za grosz rozumu i nawet zarysować się nie da.
                                • znana.jako.ggigus grzebać w czymś to przewracać i poruszać 24.09.14, 19:34
                                  a jak sam, jakże słusznie zauważasz, stalowa płyta nie ulega zarysowaniom.
                                  Uważaj na metafory, bo akurat Twoja wypowiedź ma niezamierzony, komiczny efekt.
                                  • Gość: klik Kup sobie słownik PWN tragiczna istoto. IP: *.gdynia.mm.pl 24.09.14, 20:50
                                    Google nie wystarczy. Również słownik synonimów by Ci się przydał ale wątpię abyś gwałtownie, znienacka, zaczęła czytać rozumiejąc to co masz przed oczyma. Kończę zresztą dyskusję z Tobą bo to jak zwykle nie ma większego sensu.
                        • squirk Re: Psychiatrą też nie - na szczęście. 24.09.14, 18:55
                          Gość portalu: klik napisał(a):

                          > Wy "wielcy wege" macie pełne gęby frazesów, wzniosłych słów i nic więcej. Za Wa
                          > szym gadaniem istnieje jedynie NIC. Pustosłowie i pie...nie o wzniosłej idei, d
                          > la której nie robicie czynnie niczego. Utopia i tylko utopia. A co zrobicie z t
                          > ymi stadami wypuszczonych na wolność

                          Pamiętasz akcję wypuszczania karpia sprzed iluśtam lat? Słabo mi na samo wspomnienie tego kretynizmu.

                          Btw - moja "ulubiona" "wegetarianka", znajoma znajomych, za rybami przepada a jak nie ma niczego innego to i kurczaka zje bo "kurczak to nie jest porządne mięso". O tym, że nosi skórzane obuwie i paski nie warto nawet wspominać, nosi bo "zwierzątko już i tak niestety nie żyje więc nie powinno się go zmarnować z szacunku", nie żartuję. Ale jest "wegetarianką" i potrafiła demonstracyjnie wyjść ze wspólnej imprezy kiedy ktoś nałożył sobie na talerz szynkę. Bo jak można przecież. Oczywiście nie jest już od dawna nigdzie zapraszana.
                          • znana.jako.ggigus kurcze od lat czytam o protestujących wege 24.09.14, 18:59
                            co krzyczą, kiedy ktoś nakłada szynkę.
                            Mam znajomych obu kierunków i nic.
                            Od 26 lat jestem wege i od 26 lat jestem często pytana: dlaczego? jak długo? A kurczaczka też nie?A za szynką tęsknot nie ma? Nawet żlinka nie leci na słowo szynka, szyneczka, szynusia? Nic??!!
                            Ja i squirk żyjemy w dwu zupełnie innych, niekomopatybilnych światach.
                            • Gość: klik Re: kurcze od lat czytam o protestujących wege IP: *.gdynia.mm.pl 24.09.14, 19:08
                              znana.jako.ggigus napisała:
                              > Ja i squirk żyjemy w dwu zupełnie innych, niekomopatybilnych światach.

                              I cała reszta tego forum. Twój świat to Utopia, nasz rzeczywistość. A tutaj - jesteś tylko gościem, popłuczynami z forum wegetarianizm. Ciekawe co Cię tu trzyma? Masochizm, zwichrowany umysł, czy zwyczajnie jesteś zwykłą, napuszoną gó...arą?
                              • znana.jako.ggigus a jednak analiza osobowści 24.09.14, 19:37
                                nie będzie o zwierzętach dowiadczalnych, pojedziemy ad personą.
                                Czy w realu też jesteś tak niemiły w stos. do tych, którzy mają inne zdanie? Powiedziałbyś komuś prosto w twarz, co napisałeś mi? czy to tylko anonimowość sieci i anonimowość twego nicka wyzwala w tobie takie pokłady agresji?
                                Zastanów się nad tym.
                            • squirk Re: kurcze od lat czytam o protestujących wege 24.09.14, 19:14
                              znana.jako.ggigus napisała:

                              > co krzyczą, kiedy ktoś nakłada szynkę.
                              > Mam znajomych obu kierunków i nic.

                              Osoby zafiksowane czy zwyczajnie głupie moga trafić się w każdej grupie społecznej.
                              Wśród moich znajomych wegetarian nie ma takich osobników.

                              > Od 26 lat jestem wege i od 26 lat jestem często pytana: dlaczego? jak długo?

                              Mnie nie przyszłoby do głowy zapytanie o to, czemu ktoś jest wege, nie obchodzi mnie to, jego wybór, jego sprawa. Byłoby idealnie, gdyby wegetarian nie obchodziło to, że inni wybrali inaczej. Także dlatego, że ich narzucanie przynosi odwrotny skutek - czyli, mówiąc wprost, dzięki nim ginie więcej zwierząt.

                              A
                              > kurczaczka też nie?A za szynką tęsknot nie ma? Nawet żlinka nie leci na słowo s
                              > zynka, szyneczka, szynusia? Nic??!!

                              Pewnie dlatego istnieją sojowe steki, parówki i kotlety. Z tego braku tęsknoty i niechęci.

                              > Ja i squirk żyjemy w dwu zupełnie innych, niekomopatybilnych światach.

                              Dzięki bogom, naprawdę, ale na szczęście żadnej z nas nie grozi nuda i brak towarzystwa.
                              • znana.jako.ggigus momencik, squirk, przed chwilą 24.09.14, 19:31
                                pisałaś o wege, psującej innym apetyt, teraz piszesz, że nie masz takich znajomych.
                                ....???
                                Co do parówk i kotletów - toż to odgrzewane kotlety. Parę razy o tym pisałam i skoro do Ciebie nie dotarło, to i nie dotrze. W innych światach żyjemy, znamy innych wege i głosimy inne prawdy. Ot co.
                                • squirk Re: momencik, squirk, przed chwilą 24.09.14, 19:45
                                  znana.jako.ggigus napisała:

                                  > pisałaś o wege, psującej innym apetyt, teraz piszesz, że nie masz takich znajom
                                  > ych.
                                  > ....???

                                  Napisałam <moja "ulubiona" "wegetarianka", znajoma znajomych> - to nie jest moja znajoma, zetknęłam się kilka razy przy okazji jakichś większych spędów.
                                  Czytanie ze zrozumieniem cię przerosło.
                                  Nadmiar znaków przestankowych nie świadczy o piszącym najlepiej, btw.


                                  > Co do parówk i kotletów - toż to odgrzewane kotlety. Parę razy o tym pisałam i
                                  > skoro do Ciebie nie dotarło

                                  Nie wiem, skąd przyszło ci do głowy, że czytam wszystko, co piszesz. Zabawne.
                                  • znana.jako.ggigus nie wiem, czy czytasz wszytko i nie o tym pisalam 24.09.14, 20:02
                                    a o tym, ze temat parowki, kotlety i kwestia wegeegzystencji byly tutaj pare razy podejmowane. Takze z Toba o tym dyskutowalam.
                                    Ale jak widac, masz zdolnosc dyskutowania kims, nie czytajac jego wypowiedzi.
                                    Tego nie skomentuje. Pozwolisz, ze takie smiesznosci pozostawie bez komentarza.

                                    Czyli to kolejna obrzydzajaca wege, o ktorej piszesz. Albo caly czas piszesz o tej samej osobie, stwarzajac wrazenie, ze jest tych osob sporo. W drugim przypadku naginasz rzeczywistosc.
                                    Tak czy inaczej mam dysonans poznawczy.
                                    Naduzylam znakow przestankowych, by wryazic moje zdumienie RAZ. Gdybym to robila ciagle, Twoja uwaga mialaby sens.
                                    I moj stosunek do znakow przest. nie odgrywa tutaj zadnej roli, to tylko Twoja czysta zlosliwosc. Po co??
                                    • squirk Re: nie wiem, czy czytasz wszytko i nie o tym pis 24.09.14, 22:10
                                      znana.jako.ggigus napisała:

                                      > a o tym, ze temat parowki, kotlety i kwestia wegeegzystencji byly tutaj pare ra
                                      > zy podejmowane. Takze z Toba o tym dyskutowalam.
                                      > Ale jak widac, masz zdolnosc dyskutowania kims, nie czytajac jego wypowiedzi.

                                      Gdybym chciała byc na siłę uprzejma napisałabym, że najwyraźniej twoja argumentacja nic nie dała i zdania nt sojowych steków nie zmieniłam więc trzymam się go niezmiennie, ale prawdę mówiąc po prostu nie pamiętam twoich postów na ogół, są dla mnie jak pełen literówek nawiedzony szum na jeden temat, trudno czemuś takiemu rezerwować miejsce w pamięci, byłoby to działanie na własną szkodę.

                                      > Tego nie skomentuje. Pozwolisz, ze takie smiesznosci pozostawie bez komentarza.

                                      Im mniej zaśmiecania wątku informacjami bezwartościowymi tym lepiej.

                                      > Czyli to kolejna obrzydzajaca wege, o ktorej piszesz. Albo caly czas piszesz o
                                      > tej samej osobie, stwarzajac wrazenie, ze jest tych osob sporo. W drugim przyp
                                      > adku naginasz rzeczywistosc.

                                      Gdyby tak było zwyczajnie kłamałabym, nie bójmy się słów, ale nie przyszłoby mi to do głowy i nie miałoby sensu - robienie czarnego PR-u na forum, gdzie wegetrolle przeprowadziły akcję ośmieszającą i obrzydzającą wegetarianizm na ogromną skalę, to strata czasu i energii. Sami sobie (to do trollujących, nie do ogółu) strzeliliście w stopę, dobijanie was byłoby jak kopnięcie spaniela. Gdyby nie garstka wegetarian normalnych i sympatycznych forumowicze wyrobiliby sobie fatalną opinię o całym środowisku.
                                      Poza tym, na logikę, ludzie poznają nowych ludzi i mogłabym pisać o znajomości nowej - i owszem, poznałam jakiś czas temu wegetariankę, ale zdrową psychicznie, nie narzuca się, nie jest agresywnym furiatem i porażką systemu edukacji, przemiła dziewczyna.

                                      > Tak czy inaczej mam dysonans poznawczy.
                                      > Naduzylam znakow przestankowych, by wryazic moje zdumienie RAZ. Gdybym to robil
                                      > a ciagle, Twoja uwaga mialaby sens.
                                      > I moj stosunek do znakow przest. nie odgrywa tutaj zadnej roli, to tylko Twoja
                                      > czysta zlosliwosc. Po co??

                                      Może zapamiętasz i w innym otoczeniu nie wyjdziesz na niestabilną.


                                      PS. Powyżej pewnego progu inwestycyjnego poświęcanie uwagi rozmówcy, który nie rokuje, traci sens, więc daruję sobie kontynuację dialogu.
                                      • znana.jako.ggigus Re: nie wiem, czy czytasz wszytko i nie o tym pis 24.09.14, 22:19
                                        nie ma znaczenia, czy pamiętasz moją argumentację. Nie musisz, Twoja sprawa. Ale o tym było i to wiele razy i Ty ze mną dyskustowałaś.

                                        Nadal nie wiem, ile masz tych znajomych wege, co obrzydzają innym życie. Jak widać kwestia ilości zmienną jest.

                                        A co znaków przestankowych i mojej stabilności - przykro mi, że wymiana poglądów to dla Ciebie ocena czyjejś osobowości i to raz na podstawie świadomie nadużytych znaków przestankowych. Przykro mi, że dykusja ze mną doprowadza Cię do takiego stanu, że wypisujesz takie rzeczy. Naprawdę przykro mi i nie chciałam.

                                        Moja osoba, moja stabilność i praę inych rzeczy nie należą do dyskusji.
                                        Ja o Tobie nie piszŁ i nie będę.
                                      • znana.jako.ggigus piszesz: dobijanie jak kopnięcie spaniela 24.09.14, 22:22
                                        Twoje argumenty są przesiąknięte agresywnym tonem.
                                        Powiedziałabyś komuś coś takiego w realu prpsto w twarz? Tej obrzydzającej koleżance, jednej lub ostatniej? Szefowi? Irytującej znajomej?
                                        Czy to tylko anonimowść sieci wyzwala u Ciebie takie nieprzyjemne rzeczy?
                                        Współczuję Ci, serio.
                        • Gość: v Re: Psychiatrą też nie - na szczęście. IP: *.dynamic.chello.pl 25.09.14, 04:09
                          Wbrew temu co się nam zarzuca, nie jesteśmy aż takimi idealistami aby są-
                          dzić, że kilka miliardów ludzi nagle jednocześnie przestanie jeść mięso. Jeśli
                          do tego kiedykolwiek dojdzie, będzie to proces stopniowy, podczas którego
                          ilość hodowlanych zwierząt będzie się zmniejszać proporcjonalnie do maleją-
                          cego popytu. Nie ma potrzeby doszukiwania się drastycznych scenariuszy.
                          • Gość: klik Naprawdę? Gratulacje. nt IP: *.gdynia.mm.pl 25.09.14, 04:24
                            • Gość: v Re: Naprawdę? Gratulacje. nt IP: *.dynamic.chello.pl 25.09.14, 04:38
                              Tak, naprawdę. I nie rozumiem skąd ten atak ironicznym tonem wypowiedzi, skoro z mojej strony i w moim poście nie ma żadnych agresywnych treści. Szanujmy siebie nawzajem.
                              • Gość: klik To nie było do Ciebie. Admini wycięli post IP: *.gdynia.mm.pl 25.09.14, 18:20
                                pod, którym się podpisałem ale jak zwykle nie wszystko. Stąd to nieporozumienie.
          • klara551 Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 24.09.14, 15:49
            Posenerka chce jeść drób a nie kurczaka,wieprzowinę a nie świnię i wierzy,że zwierzęta hodowane i zabijane nie czują. Posenerka nie wie co to równowaga i nie myśli. W przyrodzie są ci co jedzą i ci jedzeni. W naszych lasach nie ma drapieżników bośmy je wytłukli. Jelenie,dziki mnożą się jak mogą a leśnicy i rolnicy nie są w stanie takim jak Posenerka wytłumaczyć ,że bilans musi wyjść na zero czyli np na hektar lasu powinien być 1 dzik,jeden jeleń i sarna bo jak jest ich więcej to nie będzie lasu. Myśliwi robią za drapieżniki i regulują populację . Biedna Posenerka w Anglii,Włoszech ,Francji dopiero by łkała bo tam myślistwo jest naprawdę popularne .U nas nikt nie łowi nie strzela do migrującego ptactwa,nikt nie poluje na lisy konno itd. Posenerka udaje,że ubój przemysłowy to humanitarna metoda a ja raz byłam w ubojni i przy tym myślistwo to bajka.
            • znana.jako.ggigus klara:)))) 24.09.14, 17:59

      • bene_gesserit Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 23.09.14, 20:53
        Kiedy myśliwych nie było, a nie było ich na Ziemi bardzo długo, populacja jeleni regulowała się sama. Populacja jeleni wymaga regulacji, bo ludzie eksploatują lasy. Regulacja populacji zwierząt nie odbywa sie dla dobra zwierząt, ale dla dobra posiadaczy lasów i pól.

        Mnóstwo trafionych przez niedzielnych myśliwych zwierząt umiera w mękach. Strzał w stylu snajpera to rzadkość. Tak utrzymuje były wieloletni myśliwy. Odsyłam do lektury 'Farba znaczy krew'.

        A istnienie tzw trofeistów , barbarzyńskiego obyczaju wypychania zwierząt i fotografowania się z zabitymi jeleniami i pęczkami zakrwawionych zajęcy świadczy o tym, ze zabijanei cieszy i nadal jest, ekhem, sportem.
        • trypel Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 24.09.14, 10:24
          bene_gesserit napisała:

          > Kiedy myśliwych nie było, a nie było ich na Ziemi bardzo długo, populacja jelen
          > i regulowała się sama.

          a w jaki sposob ona sie sama regulowała? na podstawie zarządzeń rady jeleni? czy moze najstarsze jelenie rzucały sie w przepaść?

          a moze była regulowana przez sporą ilość drapieżników występujących na tym samym terenie? Drapiezników które usuwały sprawnie jednostki najstarsze (te z dużym porożem) i najsłabsze (te co dały sie zdybać w lesie).

          Oczywiscie mówimy o czasach sprzed kilkudziesięciu tys lat bo potem byli już mysliwi.
          • bene_gesserit Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 24.09.14, 20:43
            Normalnie - jeśli zwierząt jest dużo, ich pozywienia zaczyna brakować. Najsłabsze i najstarsze osobniki umierają, pozywienie się odradza, zwierząt przybywa i tak w kółko. Tak się działo od trylionów lat. To się nazywa 'selekcja naturalna', która promuje dobre geny i zapewnia przetrwanie gatunku. W przeciwieńswie do selekcji nienaturalnej - myśliwi jakoś wolą zabijać zdrowe zwierzęta w pełni sił.
            • trypel Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 24.09.14, 21:53
              jak umierają te najstarsze i najsłabsze osobniki?
              te od trylionów lat.
              masz strasznie wyidealizowany obraz czegoś co nazwałaś "selekcją naturalną" i kompletnie nierzeczywisty
              • bene_gesserit Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 24.09.14, 22:49
                A gdzie dokładnie opisałam swój wyidealizowany obraz? Bo zdaje sie coś przeoczyłam.

                Ja nie twierdzę, ze tzw natura nie jest 'okrutna', twierdzę, ze polowania to barbarzyństwo.
                • trypel Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 25.09.14, 09:32
                  o tutaj: Najsłabsze i najstarsze osobniki umierają

                  otóż jak sie jest środkowym elementem w łańcuchu pokarmowym to nigdy sie nie umiera ze starosci. Bo na tych co choćby odrobinę odstają od reszty in minus czeka stado wygłodniałych drapieżników.
                  Nawet te osobniki na szczycie łańcucha nie umierają ze starosci.

                  Kiedy ostatnio widziałaś dzikiego wilka? Ja 2 lata temu 3 sztuki na Podlasiu a kiedyś był to główny myśliwy w naszych lasach razem z niedźwiedziem, rysiem. Ktoś ich rolę musi przejąć bo to dopiero grozi degeneracją populacji roślinożerców na danym terenie (nie mogę znaleźć w necie doswiadczenia z które przez bodajże 20-30 lat prowadził na zamkniętej populacji na zamkniętym terenie beż żadnych wrogów jakiś biolog)

                  OK przyznaję że mam inne doswiadczenia w odbiorze myśliwych - nie znam żadnego kolekcjonera wypchanych łbów i dla mnie to też chore. I mój dziadek kiedyś i ojciec teraz po prostu dostarczają produkty do kuchni. Osobiście dziczyzny nie znoszę ( lata 70te i 80te z przerwą na stan wojenny w domu była głownie dziczyzna) ale rodzina sobie chwali.
                  Jako sport? - bardzo zdrowy - dużo czasu na swiezym powietrzu, dużo pracy w lesie, 95% czasu to inne sprawy a nie polowanie, polowanie nie ze sztucerem oznacza podchodzenie zwierzyny na 30-40 m a czesto bliżej. Spróbuj kiedyś podejść sarnę albo zająca na 30 m to zobaczysz jakie to proste. Sam dzieciństwo spędziłem jako naganiacz i chciałbym żeby mój syn też z dziadkiem sie wybrał parę razy do lasu
            • squirk Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 24.09.14, 22:12
              bene_gesserit napisała:

              W przeciwieńswie do
              > selekcji nienaturalnej - myśliwi jakoś wolą zabijać zdrowe zwierzęta w pełni s
              > ił.

              Bo są najsmaczniejsze. Do rzeźni też nie wozi się krów czy świń w wieku podeszłym.
              Gdzieś w wątku zniknął chyba jeden z najważniejszych, jeśli nie najważniejszy, powód, dla którego organizowane są polowania - zwierzęta są smaczne, ludzie lubią je jeść, (także) dlatego polują.
              • bene_gesserit Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 24.09.14, 22:57
                Squirk, bez obrazy, proponuję, zebyś najpierw zgłębiła temat, dziękuję z góry.

                Zabijanie najwartościowszych zwierząt powoduje degenerację populacji - to można łatwo udowodnić naukowo. Myśliwi często przestawiają się jako obrońcy zwierząt, którzy działają na ich dobro, tymczasem fakty mówią same za siebie.

                Noi poczytaj sobie, co pisze poniżej myśliwy szopen: ci, którzy zabijają jelenie i dziki, mają po prostu frajdę z ich zabijania, bo ich nawet nie posmakują. Chyba, ze se kupią w sklepie.
                • squirk Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 24.09.14, 23:09
                  bene_gesserit napisała:

                  > Squirk, bez obrazy, proponuję, zebyś najpierw zgłębiła temat, dziękuję z góry.

                  Bene, to oczywiste, bez zgłębiania tematu, że człowiek, który chce mięso zjeść/sprzedać wybierze ze stada sztukę najdorodniejszą, młodą, energiczną (czyli zdrową). To dla polującego najkorzystniejsze.

                  > Zabijanie najwartościowszych zwierząt powoduje degenerację populacji - to można
                  > łatwo udowodnić naukowo.

                  Tego nie neguję, eliminacja silnych zdrowych osobników oczywiście osłabia stada.

                  > Noi poczytaj sobie, co pisze poniżej myśliwy szopen: ci, którzy zabijają jeleni
                  > e i dziki, mają po prostu frajdę z ich zabijania, bo ich nawet nie posmakują. C
                  > hyba, ze se kupią w sklepie.

                  Nie akceptuję polowania jako sportu. Oczywiście mogę sobie nie akceptować do woli, zaznaczam tylko, że w tej kwestii jestem na nie.
                  • bene_gesserit Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 24.09.14, 23:13
                    Polowanie jest sportem. Chodzi o, ekhem, atawistyczną frajdę z zabijania w bardzo nierównej walce. Moim zdaniem jest to najbardziej żenująca z rozrywek.
                    • squirk Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 24.09.14, 23:19
                      bene_gesserit napisała:

                      > Polowanie jest sportem

                      ...albo pozyskiwaniem produktu żywnościowego a czasem jednym i drugim. Jakkolwiek kiepsko wygląda to w oczach obrońcy praw zwierząt prawda jest taka, że ludzie polują w wielu krajach po to, żeby zjeść mięso i przeżyć, wykarmić dzieci, mięso sprzedać i te dzieci wykształcić. Mięso jest smaczne, często luksusowe, często drogie, opłaca się polować. Nie sądzę, żeby większość patrzyła na zwierzynę jak podekscytowany sportowiec, raczej na to, jak strzelić żeby zwierzę padło natychmiast i żeby nie zepsuć mięsa.
                      • bene_gesserit Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 24.09.14, 23:24
                        Yhyyy, a w Polsce? Ilu posiadaczy myśliwskich gadzetów i licencji przymiera głodem i zyje ze sprzedaży pozyskanych zajęcy? I w jakim celu pozyskuje się jelenie, skoro głodna rodzina ich nie zobaczy, nie mówiąc już o forsie za nie?
                        • squirk Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 25.09.14, 00:50
                          bene_gesserit napisała:

                          > Yhyyy, a w Polsce? Ilu posiadaczy myśliwskich gadzetów i licencji przymiera gło
                          > dem i zyje ze sprzedaży pozyskanych zajęcy? I w jakim celu pozyskuje
                          >
                          się jelenie, skoro głodna rodzina ich nie zobaczy, nie mówiąc już o forsie
                          > za nie?

                          Nie mam pojęcia, proponuję, żebyś zadawała pytania osobom, które mają konkretną wiedzę na interesujący Cie temat.
                        • trypel Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 25.09.14, 09:42
                          Hodowla danieli (hodowla a nie dzikie) mieści się np na Podlasiu (podobno największa w Polsce - 100 % na export), jeleni jest mało i rzadko sie na nie poluje. Poluje sie na sarny bo jest ich kupa. Z uwagi na rolnictwo (coraz większe areały) jest coraz mniej zajęcy.
                          A'propos myśliwskich gadżetów - średnia wieku w kole mojego ojca to ok 65 lat, większość na emeryturze, sprzęt po dziadkach, rodzicach. Oczywicie jest to hobby. Ale hobby które tak jak wędkarstwo dostarcza również żywnosci.
                          Przy okazji - jak w Szwecji masz kawałek lasu to mozesz beż żadnego pozwolenia odstrzelić sobie łosia. I tak własnie robią. 1 łoś to mięcho na pół roku dla 4 os rodziny :)
                          • Gość: marcheweczka Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy IP: *.dynamic.chello.pl 25.09.14, 12:42
                            "Co jest nie tak z wegetarianami, że robią te wszystkie kiełbaski, burgery i kotlety z warzyw. Jem mięso a jakoś nie tworzę marchewki z wieprzowiny."

                            To wyjątkowo desperacki argument. Posługiwanie się tradycyjnymi określeniami potraw w ogromnym stopniu ułatwia ludziom korzystanie z diety roślinnej. Poza tym, część wegan i wegetarian tęskni za smakiem mięsa. Dlatego bardzo chętnie sięga po kotlety i parówki sojowe. Wybieramy weganizm ze względu na dobro zwierząt, a nie na nasze upodobania kulinarne. Jeżeli twoim głównym problemem jest napis ?kotlety? na opakowaniu produktów sojowych, radzimy omijanie drażliwych półek w markecie. Oszczędzaj nerwy.
                            • trypel Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 25.09.14, 12:49
                              hahaha
                              to moja sygnaturka. Bawi mnie ten tekst - i jak widać działa skoro drażni :D
                              tekst o nerwach chyba do Ciebie :)
                              • Gość: Twoja sygnaturka Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy IP: *.dynamic.chello.pl 25.09.14, 13:15
                                "Bawi mnie ten tekst - i jak widać działa skoro drażni"

                                Nie, nie drażni, na tym polega dyskusja, ze ktoś pisze, a kto inny odpisuje. Na tej samej zasadzie można stwierdzić ze mój tekst działa i drażni skoro dostałam na niego odpowiedź. Jeśli tak, to jak już wspomniałam, oszczędzaj nerwy.

                                Poza tym, jak to jest, ze mięsożercy mogą bezkarnie "rzucać mięsem" w wegan i wegetarian, ale niech któryś nie daj boże zacznie bronić swoich racji czy udzielać się w ogóle, a zaraz sypią się gromy. Najłatwiej łapać za słówka, wyśmiewać czy obrażać innych, szczególnie anonimowo. Poziom dyskusji i merytoryczność argumentów, świadczy o poziome rozmówcy.
                                • trypel Re: niewiniątka 25.09.14, 13:23
                                  po prostu broniące swoich racji.
                                  Nie mam nic przeciwko weganom. Tylko przeciwko wegeoszołomom.
                                  A z sygnaturkami zazwyczaj sie nie dyskutuje. Ale możesz próbować. Mam chyba 3 różne.
                                  • Gość: marcheweczka Re: niewiniątka IP: *.dynamic.chello.pl 26.09.14, 03:46
                                    Sory, nie wiedziałam do dzisiaj co to sygnaturka i nie jest to automatycznie powód do kpin. Ale jak widać, nawet w najmniej oczekiwanym momencie można się czegoś nauczyć.
        • Gość: klik Pyskata to Ty jesteś ale znajomość prehistorii... IP: *.gdynia.mm.pl 24.09.14, 11:09
    • Gość: x nie masz pojecia o tym co piszesz, IP: *.hsi02.unitymediagroup.de 23.09.14, 23:52
      a zabierasz glos.
      W historii czlowieka bylo zbieractwo, lowiectwo, potem uprawa roli i hodowla.
      Kto ma regulowac stan dzikiej zwierzyny w naszych lasach, gdy zabraklo drapieznikow?
      Wiem jak wyglada lowiectwo w Polsce i w Niemczech. Wierz mi, ci ludzie pelnia bardzo wazna role w gospodarce lesnej razem z lesnikami. Mysliwy poluje na dany gatunek gdy jest sezon, ale caly roku musi dbac o te zwierzyne, dokarmiac zima, regulowac szkody w uprawach itd. itp.
      • bene_gesserit Re: nie masz pojecia o tym co piszesz, 24.09.14, 22:54
        A dlaczego zabrakło drapieżników? Pewnego dnia bozia wzieła wszystkie rysie, wilki i niedzwiedzie do raju?
        • trypel Re: nie masz pojecia o tym co piszesz, 25.09.14, 09:44
          może dlatego że 1 wilk potrzebuje kilkanascie km kw przestrzeni, niedżwiedz kilkaset. Więc trzeba by było zaorać wsie, miasta, drogi, i poczekać ze 50 lat. Wszystkie wrócą. Tylko dla nas nie bedzie miejsca
          • Gość: x nie wytlumaczysz, szkoda czasu ;) IP: *.hsi02.unitymediagroup.de 25.09.14, 09:51
    • szopen_cn Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 24.09.14, 02:42
      Miesozerca, wedkarz, mysliwy i rzeznik tez przez kilka lat.
      To ja.
      Jak widac w tych tematach troche sie orientuje.

      O myslistwie.
      Myslistwo to pasja polowania, atawizm pojawiajacy sie u czesci mezczyzn i kobiet, zabijanie zwierzat to tylko czesc calosci. Dokladnie tak samo jest z pasja lowienia ryb.

      Co do samego polowania na zwierzeta to w roznych miejscach na swiecie jest to zorganizowane w rozny sposob.
      W wiekszosci "cywilizowanych" krajow jest zbyt duza gestosc populacji ludzi by drapiezniki mogly sie utrzymac w wystarczajacej ilosci i ktos pozostale zwierzeta musi zabijac.

      Pi razy oko w Polsce dziala to w nastepujacy sposob.
      Sa ogolne przepisy dotyczace okresow ochronnych, limitow, metody polowania (nie wolno strzelac do zwierzat przy karmnikach) itd. itp.
      Kolo lowieckie ma prawa lowieckie na danym terenie.
      Mysliwi na zwierzeta poluja, drobna zwierzyne jak zajace czy kaczki moga sobie zabrac do domu i zjesc.
      Duza zwierzyna (jelenie, dziki, sarny i dinozaury) po zabiciu "nalezy" do kola, zostaje odwieziona do skupu, sprzedana i pieniadze za to ida do kasy kola (plus skladki czlonkow, oplaty za polowanie na danym terenie turystow i inne dochody).
      Te pieniadze wydawane sa w zdecydowanej wiekszosci na pokrywanie wszystkich strat jakie zwierzeta czynia w uprawach rolnikow na danym terenie.

      W interesie zrzeszonych w kole lowieckim mysliwych jest oczywiscie jak najwieksza populacja zwierzat w terenie a w interesie rolnikow uprawiajacych zboze, kukurydze czy ziemniaki jak najmniejsza.

      Kolo lowieckie, czyli mysliwi placa za straty w uprawach rolnikow bo niby dlaczego rolnicy mieliby inwestowac swoje pieniadze czy pracowac na darmo.
      Link przykladowy:
      bip.um.rajgrod.wrotapodlasia.pl/e1b7aeca592a0f5/a1cd53bf8b0ab50/5a98c66cb9d3a4f/szko_wyrz_prze_dzik_losi.htm
      Jesli mysliwi upoluja za duzo zwierzat to nie beda mieli na co polowac.
      Jesli upoluja za malo i polulacja zbytnio wzrosnie to straty rolinkow beda rosnac, dochody kola nie wystarcza na pokrycie tych strat, kolo zbankrutuje i prawa lowieckie przejmie inne kolo (co czasem sie zdarza).

      Poniewaz mysliwi dosc dobrze wiedza jaka jest struktura populacji danych zwierzat na ich terenie to wiedza tez jakie zwierzeta moga zabic a jakich nie by populacja utrzymala sie na powiedzmy to optymalnym poziomie czyli takim, w ktorym dochody kola wystarczaja na pokrycie strat rolnikow. System dziala tak od bardzo dawna i bez wiekszych problemow.
      • bene_gesserit Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 24.09.14, 21:00
        Każdy z 'argumentów' uzytych przez ciebie został zbity przez Kruczńskiego w jego demaskatorskiej książce o polowaniu. Także historie o 'atawiźmie', bardzo charakterystyczne dla ezpowego jezyka 'kultury' myśliwskiej, w którym nic nie jest nazwane po imieniu, tylko na okrętkę, zeby było ładniej. 'Farba znaczy krew'. Kruczyński polował 20 lat.
        • szopen_cn Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 25.09.14, 07:03
          Ja nie argumentuje.
          Po prostu wyjasnilem jak system dziala w Polsce.

          Pozwole sobie dodac kolejne wyjasnienie w kwesti jakie zwierzeta zabijaja mysliwi.
          W Polsce mysliwy dostaje miesieczny "odstrzal" i tam ma np napisane: 1 dzik w kategori wagi 60-100kg, 1 warchlak ponizej 40kg, 1 koza (sarna), 1 koziol kategori C (kategoria zdrowotna, co widac po porozu), itd. i tylko do takich moze strzelac. Nie moze sobie po prostu wybrac takiego zwiezaka jakimu sie podoba.

          Ja nie widze potrzeby usprawiedliwania mojego zamilowania do lowienia ryb czy polowania. Mi to sprawia przyjemnosc i bardzo lubie tak spedzac czas.
          • bene_gesserit Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 06.10.14, 16:18
            Super, dzięki za merytoryczny głos i potwierdzenie, ze dla myśliwych zabijanie to przyjemność, a nie łzawa konieczość związna z utrzymaniem rodziny.
      • Gość: dzik Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy IP: *.30.35.214.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 06.10.14, 09:09
        Jest dokładnie tak, jak pisze Szopen. Z jednym wyjatkiem: mysliwy zabiera upolowanego dzika, sarnę czy jelenia jesli chce i wówczas płaci na niego. Upada wowczas mit zadnego tylko i wyłącznie krwi gnoja, bo wielu mysliwych po prostu poluje na wlasne potrzeby. W znanym mi kole dobry , młody dzik zabierany jest od razu, nie wspominając o cielaku czy młodym jeleniu.
        • squirk Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 06.10.14, 16:30
          Gość portalu: dzik napisał(a):

          > Jest dokładnie tak, jak pisze Szopen. Z jednym wyjatkiem: mysliwy zabiera upolo
          > wanego dzika, sarnę czy jelenia jesli chce i wówczas płaci na niego. Upada wowc
          > zas mit zadnego tylko i wyłącznie krwi gnoja, bo wielu mysliwych po prostu pol
          > uje na wlasne potrzeby. W znanym mi kole dobry , młody dzik zabierany jest od
          > razu, nie wspominając o cielaku czy młodym jeleniu.

          O, to dobrze dla myśliwych. Mam nadzieję, że maja także możliwość sprzedawania tego mięsa zainteresowanym, pewnie sporo osób skusiłoby się na świeżą dziczyznę.
          Z ciekawości przejrzałam lokalną ofertę rzeźników specjalizujących się w dziczyźnie, jest ogromna. nie kupowałam dotąd ale na pewno się skuszę.
          :-)
          • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 06.10.14, 17:00
            Tylko się upewnij, czy dziczyzna nie pochodzi z rolniczego wypasu.
          • alexa0000 Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 06.10.14, 19:05
            Nie, nie mają mozliwosci sprzedawania. Sprzedaz jest nieetyczna i tego sie nie robi.
            • squirk Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 06.10.14, 19:15
              alexa0000 napisała:

              > Nie, nie mają mozliwosci sprzedawania. Sprzedaz jest nieetyczna i tego sie nie
              > robi.

              W takim razie zapytam (być może naiwnie ale nie znam środowiska/przepisów) - skąd bierze się dziczyzna w sklepach? Kilka razy jakiś znajomy dawno temu pytał, czy chcę zająca albo kawałek sarny (nie chciałam) - oferta była nielegalna czy jednak jakoś to zgodnie z prawem zainteresowani organizują?
              • alexa0000 Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 06.10.14, 19:19
                Ze skupu. Mysliwy albo bierze dla siebie, albo oddaje dla koła, czyli do skupu. Stamtąd mięso trafia do sklepów.
    • Gość: x Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.09.14, 18:04
      posenerka napisała:

      > Czy myślistwo ma jeszcze sens czy to zwykła pasja odbierania życia?



    • bene_gesserit Re: nie uwazalas na lekcjach historii 24.09.14, 20:44
      Opowiedz mi o tym, głupszy w temacie. Koniecznie z odesłaniem do źródeł.
    • posenerka Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 25.09.14, 13:31
      Zwierzyna łowna:

      tchórz
      lis
      borsuk
      jenot
      kuna
      norka


      Kto to jada???
      • trypel Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 25.09.14, 13:48
        nikt
        a kto na to poluje? odkąd futra nie są modne to nikt.
        A przy okazji - to są przykłady zwierząt ktore swietnie wpasowały sie w środowisko ukształtowane przez człowieka - lisy, jenoty, kuny, norki żyją na obrzeżach miasta, nieraz i w centrach i żerują nocami na śmietnikach, gorzej jak (tak jak lisy) mogą być nosicielami wscieklizny. Jenoty mieszkają w parku koło moich rodziców (centrum miasta 100 tys mieszkańców w zachodniej Polsce)
        • posenerka Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 25.09.14, 14:02
          trypel napisał: > nikt > a kto na to poluje? odkąd futra nie są modne to nikt.

          I po co kłamiesz?

          www.bukowaostoja.pl/?noworoczne-polowanie-na-lisy,47
          łowiecki.pl/dziennik/forum/read.php?f=21&i=20902&t=20902
          www.poluje.pl/jak-polowac-n,jenot,10550.html


          Tego w sieci jest pełno.
          Po co kłamać, że tych zwierząt się nie zabija, skoro się nagminnie zabija???
          Myśliwi zabijają te lisy i jenoty z głodu?
          • trypel Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 25.09.14, 14:16
            jak powiesz że nutrii sie nie jada to ja odpowiem że kłamiesz bo ja kiedyś jadłem i na pewno ktoś gdzieś teraz też jada.
            w sieci mozna znaleźć wszystko, i udowodnić wszystko, łącznie z matką boską na szybie sklepu monopolowego
            • jeepwdyzlu myśliwi to klub elitarny 25.09.14, 14:59
              trzeba czasu, kasy, wprowadzających
              rocznej czy dłuższej aplikacji
              a potem wieczorne wypadziki bez żon
              wódeczka
              nocne Polaków rozmowy...
              Polowanie to pretekst - dla większości - drugorzędny...
              150 lat temu w Anglii też tak było - nie można było NIE polować - w pewnych środowiskach. To był - i dalej jest - kod towarzyski... Jak bale...
              Stawiam tezę, że za 30 lat mysliwych będzie 10 razy mniej...
              Nie z powodu za małej ilości zwierząt. Tylko ten świat - ich świat - odchodzi do lamusa...
              Nawet Prezydent zgolił wąsy :-)

              jeep
              • trypel Re: myśliwi to klub elitarny 25.09.14, 15:05
                poza kasą reszta sie troche zgadza. Co do kasy to tak jak wszędzie - jednemu jak chce pływać to wystarczy jezioro i kąpielówki za 15 zeta z tesco a drugi wykupi karnet na najlepszy basen, zatrudni trenera i kupi strój za pińcet.
                dubeltówkę kupisz i za 500 i za 15000 ale za 1500 masz już spokojnie. Ciuchy? w szmatexie za 200. + gumofilce :)
                Mój ojciec wprowadzał przez ostatnie lata sąsiada. Emeryta. Też dał radę. Bez kredytu :)
              • a74-7 Re: myśliwi to klub elitarny 25.09.14, 19:08
                Raczej nie odchodzi ,
                w UK teoretycznie zabroniony sport , ale zawsze mozna malzonkowi wykupic wycieczke na polowanie w Polsce :-)
        • squirk Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 25.09.14, 15:02
          trypel napisał:

          > nikt
          > a kto na to poluje? odkąd futra nie są modne to nikt.

          Jak zeznaje znajoma z Rosji u nich i na Ukrainie nadal modne są naturalne futra i sporo zamożnych ludzi ma ich pełne szafy, to symbol statusu podobnież.
          • trypel Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 25.09.14, 15:08
            piszę o Polsce. Kiedy ostatnio widziałaś czapkę z rudego lisa? o taką: tiny.pl/q6lf3
            a pamiętam że w latach 80tych to był szał

            srebrne lisy nie biegają po lesie - te są tylko hodowlane
            • squirk Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 25.09.14, 15:14
              trypel napisał:

              > piszę o Polsce.

              Bez znaczenia, w Polsce polują, futra wysyłają za granicę. Chodzi o sam fakt że na lisy poluje się dla futer.

              Kiedy ostatnio widziałaś czapkę z rudego lisa? o taką: tiny.pl/q6lf3
              > a pamiętam że w latach 80tych to był szał

              Przyznam, że z uwagi na niski wzrost i skupienie na kwestiach istotniejszych, jak misie i lalki a potem podstawówka i nowe koleżanki w latach 80tych nie zwracałam uwagi na to, co dzieje się na głowach otoczenia ;-), czapek z lisa, fakt, nie pamiętam po prostu ale przypuszczam, że w małych miejscowościach nadal się takie nosi.
              • trypel Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 25.09.14, 15:23
                jesli poluje sie dla futer (np tam w Rosji) i te futra potem sie nosi bo jest zimno i -30 stopni to dla mnie jest jak najbardziej OK. Nie akceptowałbym faktu polowania po to żeby futro wisiało na scianie jako trofeum. Ale to oczywiscie moje zdanie i każdy moze mieć inne.

                PS też byłem mały w latach 80tych ale pamiętam że wszystkie sąsiadki były zapisane w kolejce po futro z lisa na czapkę :) i to nie było wcale małe miasteczko
              • jeepwdyzlu Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 25.09.14, 15:23
                lisy?
                futra są z hodowli
                a norki Twoim zdaniem squirk żyją na wolności? Te z których robią futra?

                Swoją drogą - dziś naprawdę mało kto nosi futra. Najwięcej futer widziałem zimą we Włoszech. U Rosjanek...
                jeep
                • jackk3 Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 25.09.14, 17:19
                  Nikt juz futer nie nosi. BTW na b. zimna pogoed wymyslono o wiele lepsze materialy. A Rosja?
                  No coz jaki kram taki pan.
                  • Gość: klik Powiedz to czukczom lub ewenkom. nt IP: *.gdynia.mm.pl 25.09.14, 21:42
    • a74-7 Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 25.09.14, 19:41
      dodam jeszcze z domowego podworka -
      przy szpitalach , regularnie marksman ( strzelec) odstrzeliwuje golebie zeby nie gniezdzily sie I zagrazaly higienie , tudziez w miejscach gdzie nagminnie sa karmione - przyjezdza czlowiek z jastrzebiem na polowanie .Na lotniskach rowniez strzela sie do ptactwa.
      • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy 26.09.14, 11:56
        Tylko to nie jest polowanie, a pest control, zagadnienie prawdopodobnie o wiele trudniejsze do ułożenia sobie w głowie przez bezkompromisowych obrońców praw zwierząt.
    • Gość: x Re: Rzeźnik, myśliwy a mięsożercy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.09.14, 13:03
      posenerka napisała:

      > Czy myślistwo ma jeszcze sens czy to zwykła pasja odbierania życia?

      mialo, jest i będzie sens tego "zawodu", pasja odbierania zycia? co za podglad!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka