ba_nita
28.09.05, 13:52
Właśnie dostałem "cynk" wędliniarsko-masarski. Moja dobra znajoma została
zatrudniona na Hali Targowej w sklepiku wędliniarskim, sprowadzającym
produkty z białostockiej, małej firmy "Lech". Zaszokowała mnie na przykład
tym, że resztki węlin (przyschnięte plasterki itd.,itd.)następnego dnia nie
mają prawa pojawić się w sprzedaży. Właścicielka je neutralizuje domowo z
personelem. A personel to właśnie ta moja znajoma. Jeśli potrzeba to służę
namiarem.