02.12.05, 19:36
ja mam zupelnie inny problem.
prowadze sam gospodarstwo domowe (ladnie powiedziane) czyli jadam glownie na
miescie. I jak sie domyslacie mam juz dosyc. Od czasu do czasu mam ochote
zjesc cos w domu i przez to marnuje mnowstwo jedzenia, bo wszystko jest w
duzych pojemnikach, smietana, serki, mrozonki itp. Jak sobie z tym radzicie?
Nie upieke 20 dkg miesa, zawsze wszystkiego robe za duzo....nie wspomne o
ciastach, nie upeke 2 kawalow. Nie lubie jesc przez kilka dni tego samego.

pozdrawiam
pepep

pozdrawiam
pepe
Obserwuj wątek
    • re-flex Re: do singli 02.12.05, 20:25
      część przygotowanego jedzenia mozesz zamrozić
    • margrat Re: do singli 02.12.05, 20:27
      Witam :)
      Ja do niedawna także sama prowadziłam kuchnię, tzn. sama dla siebie, coś o tym
      wiem...
      Mogę Ci dać radę. Jeżeli nie chcesz wyrzucać jedzenia, musisz mniej więcej
      chociaż planować, co zrobisz np.z kupionego pudełka śmietany; jednego dnia
      dodajesz do zupy np.,a na drugi dzień/ ew. na trzeci, dodajesz ją do sałatki
      czy czegoś innego... Podobnie jest z innymi produktami. No tak, pieczenie
      ciasta to już inna sprawa, chyba, że jesteś łasuchem... Niektóre ciasta i nie
      tylko ciasta można jednak zamrozić, to dobry sposób.
      Co do mrożonek, nie widzę problemu; odmrażasz tyle, ile zjesz na raz i już :)
      Generalna zasada to na ile się da planowanie tego, co się będzie pałaszowało w
      ciągu najbliższych dni.
      Może coś z tego co piszę przyda Ci się. Mam nadzieję.
      Pozdrawiam :)
    • paczka111 Re: do singli 02.12.05, 20:31
      Hi, hi, witamy w wielomilionowej rodzinie.W okolicznych sklepikach mnie
      nienawidzą, bo kupuję pół kg ziemniaków, jednego ogórka kiszonego albo 10 dkg
      kap. kisz. i każę odkładać, jak pani mówi: a czterdzieści może być? Jak sobie
      radzić? Co można mrozić, to mrożę w jednoosobowych porcjach.Gotuję wywar,
      zamrażam w słoiczkach i robię zupę na jeden, góra dwa dni. Pieczeń jem tylko
      wtedy, gdy zaproszę gości, podobnie klops.Upiekłam gęś,zaprosiłam trzy
      przyjaciółki, a i tak ją jeszcze trzy dni jadłam.Dżemu nie kupuję w ogóle, w
      sezonie sama smażę po troszku. Zamiast ciast z połowy składników robię
      ciasteczka czasem.Fakt, supermakety i inne makro nie dla nas.Raczej sklepiki.
      Od niedawna dwa razy w tygodniu pod moim domem parkuje auto ze świeżymi rybami,
      no to sobie kupuję jedną. Ale na halę w Gdańsku,10 km, już bym się nie
      wybrała.Staram sie, a i tak albo wyrzucam albo rozdaję sąsiadom, ale to akurat,
      byle nie za często, mi nie przeszkadza.Ale się przepłaca, to fakt.Pozdro
    • Gość: Ja Re: do singli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.05, 19:07
      Od zawsze prowadze jednoosobowe gospodarstwo i nie mam takich problemow.
      Nie masz lodowki?????????
      • sylwia.g21 Re: do singli 19.12.05, 19:27
        problem znam,wprawdzie jest nas dwoje,mięsa duszone,pieczone,porcjuje i
        mrożę,zupy zamykam w słoiki i do lodówki,albo zimą na balkon do szafki,gotowane
        jarzyny porcjuje w pojemniczki i też mrożę..a ciasto..dzielę na połowę i oddaje
        tym co lubią a nie potrafią
        • Gość: denika6 Re: do singli IP: *.kom / *.os1.kn.pl 19.12.05, 19:41
          To faktycznie niezły problem taka jednoosobowa kuchnia. Jedzenia wyrzucam tyle,
          że starczyłoby dla rodziny w Etiopii. Ale czasem nic nie poradzę. Staram się
          planować i zakupy i potrawy na kilka dni, ale niestety nienormowany czas pracy
          i czasem przychodze do domu tak zmeczona że jeść już nie mam siły. A często po
          prostu jem na mieście i to co w lodówce też się marnuje.
          Jeśli piekę mięso, to część jem na ciepło, a część mam do chleba (wędlin nie
          kupuję, bo okropne), zupy nietety jadam po trzy dni mimo, że z psiakiem do
          spółki. Generalnie prawdziwy obiad jadam raz w tygodniu, bo często nie chce się
          gotować, a i czasu brakuje. A to co wyjdzie w nadmiarze, trzeba zamrozić.
          Czasem specjalnie robię więcej, by mieć szybki obiadek po powrocie z pracy.
          Wtedy wystarczy tylko rozmrozić i podgrzać. Z ciast zrezygnowałam, bo nie ma
          szans, by je zjeść.
          • anyaw73 Re: do singli 19.12.05, 19:47
            mozna zapraszac znajomych na obiad, napewno opedzluja wszystko, ale tak na
            serio, to wydaje mi sie ze poprostu trzeba planowac i rozsadnie robic zakupy...
            Ja przewaznie jesli juz robie obiad to na dwie osoby w ten sposob mam jedzonko
            na lunch nastepnego dnia. Czasem otwieram lodowke i gotuje z tego co jest co
            powoduje ze pozbywam sie zaleglych rzeczy.Zupki mrozic......
    • Gość: Andersena Re: do singli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 00:49
      > Nie upieke 20 dkg miesa, zawsze wszystkiego robe za duzo

      jeśli PORZĄDNIE zamarynujesz mięso (np w czosnku i ziołach przez trzy - cztery
      dni), to ono moze potem ze 2 tygodnie leżeć w lodówce. z doświadczenia, jako
      studentka dostawałam takie własnie mięsko od mamy i zawsze leżało naprawdę długo.
    • ampolion Re: do singli 20.12.05, 00:58
      Gotuję niby dla siebie, ale po dodaniu tego, przyprawieniu owym, dosmaczeniu
      jeszcze czymś tam wychodzi tego wszystkiego na dwie, a conajmniej na 1 1/2
      osoby. Jeśli coś zostaje to często czynię resztki podstawą do czegoś nowego -
      znowu dodaję, przemieniam i kuszam. Oczywiście, w międzyczasie - lodówka.
      • ampolion Re: do singli 20.12.05, 01:01
        P.s. Widzę tutaj dwa problemy: nadmiar w zakupach i nadmiar ilościowy potrawy.
        Tutaj w N.Y.C. często mnie drażni, że produkty zapakowane, pęczki są zawsze
        nieomal tej samej wielkości, brak zróżnicowania co do wielkości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka