Dodaj do ulubionych

parowki i pasztety

09.03.06, 13:23
Gdzies tutaj na forum wyczytalam jakie smakolyki ida do kocich puszek i
zastanawiam sie jakie pysznosci laduja w parowkach... Wiem ze to obrzydliwe, i
pare osob zostanie zniecheconych do takich przetorow, ale co jest konkretnie w
parowkach?? Wymiona? A takie pasztety w puszeczkach? Coz takiego tam jest? Juz
nie mowiac o rzekomym papierze toaletowym w pasztetowej...ale to bylo kiedys...
Obserwuj wątek
    • yavorius Re: parowki i pasztety 09.03.06, 13:26
      Temat wałkowany setki razy, chociażby tu:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=29085446&a=29085446
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=31870324&a=31870324
    • ag.gu Re: parowki i pasztety 09.03.06, 13:29
      Moje ulubione to parówki cielęce,w których składzie nie ma nawet wzmianki o
      cielęcinie.Producenta tego delikatesu nie pamiętam,ale zdarzyło mi się widzieć
      takie "kwiatki" kilkakrotnie.Od tamtej pory czytam dokładnie skład,ale o
      najlepszych rzeczach pewnie i tak nie informują.
      • linn_linn Re: parowki i pasztety 09.03.06, 14:44
        Wiekszosc kupujacych nie czyta nawet tego, co jest: tym bardziej nie zastanawia
        sie nad znaczeniem nazw czy skladnikow, zgodnie z przepisami, pominietych.
        • marghot Re: parowki i pasztety 09.03.06, 14:56
          najgorzej jest np. z kiełbaskami, wędlinami itp. na wagę (sprzedawane luzem,
          bez opakowań) - takch kupuje się przecież najwięcej.
          Wówczas nie można sprawdzić składu....
          • jarek_zielona_pietruszka Re: parowki i pasztety 09.03.06, 15:27
            właśnie szczególnie w tych wędlinach pakowanych próżniowo i z ładnymi nalepkami
            jest dużo różnych ciekawych dodatków. koniecznie muszą być dodane silne
            konserwanty aby wędliny mogły poleżeć rok. w tych co wiszą na hakach nie daje
            się tyle bo nie ma takiej potrzeby.
            A z czego robi się parówki itp: trochę mięsa odkostnionego (lepiej nie wiedzieć
            co to jest bo nie ma to nic wspólnego z mięsem pozbawionym kości chociaż nazwa
            jest obiecująca ale na specjalne życzenie mogę napisać) trochę tłuszczu do 30%
            (kiedyś jeszcze 8 lat temu) no i różne dodatki typu hamina fosforany i inne
            związki powodujące łączenie wody. no i oczywiście kranówa.
            później przychodzi pan ubrany jakby miał wejść do reaktora otwiera pojemnik z
            odpowiednim napisem (np parówki, pasztet, kiełbasa zwyczajna, czy inna) wlewa
            zawartóść pojemnika do kadzi z mieszanką i gotowe.
            w parówkach może być nawet do 10% mięsa w pasztetech do 8%
            kiedyś już o tym pisałem na forum. pozdrawiam
          • linn_linn Re: parowki i pasztety 09.03.06, 15:31
            Podczas pobytu w Polsce dziwily mnie lodowki pelne stosikow plasterkow: nie
            wiadomo czego, kiedy krojonego itd. Na ktoryms forum wytlumaczono mi, ze to
            bardzo dobry pomysl: nie trzeba dlugo czekac w kolejce. We Wloszech nigdy nie
            kupilabym plasterka wedliny, ktorego nie ukrojono przy mnie.
    • panisiusia Re: parowki i pasztety 09.03.06, 16:54
      Kiedys na pasztecie znalazłam opis: maski z głów - nie mam pojęcia co to, ale
      pasztu nie zjadłam :)
      • jarek_zielona_pietruszka Re: parowki i pasztety 09.03.06, 17:15
        maski z głów to jest mięso które zostało wykrojone zpoliczków i innych części
        głowy zwierzęcia.
        • panisiusia Re: parowki i pasztety 09.03.06, 17:19
          Ja sobie jeszcze usmarkane ryjki wyobraziłam: i to był koniec marzeń o jedzeniu
          pasztetu :)
          • jarek_zielona_pietruszka Re: parowki i pasztety 09.03.06, 18:01
            ja robię często pasztet drobiowy z tofu. zawsze coś innego. a można
            poeksperymentować z różnymi dodatkami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka