rapsodiagitana
30.04.06, 14:14
Zastanawiam się nad takim paradoksem. Z jednej strony dietetycy i różni inni
eksperci wskazują na długowieczność Azjatów (żyja przeciętnie dłużej niż
Europejczycy) i mniejszy odsetek chorób serca i nowotworowych wśród nich,
uzasadniając to zdrową dietą - ryby, wrzywa itd. Z drugiej strony jedna z
najpowszechniejszych w tamtych rejonach i wykorzystywana niemal bez umiaru
przyprawa - glutaminian sodu - określana jest jak najgorsze zło w kuchni,
substancja rakotwórcza, alergizująca, skrajnie niezdrowa itd. Ta odraza i
automatyczna niechęć jest dobrze widoczna także na tym forum. Nie wydaje się
wam, że obarczanie glutaminianu wszystkim co najgorsze, to delikatnie mówiąc,
przesada? Jak wytłumaczyć to, że Azjaci, mimo spozywania tej substancji w
dużych ilościach (można ją normalnie kupić jako przyprawe,w Polsce występuje
tylko jako dodatek do zupek w proszku, różnycb gotowych dań i mieszanek
przyprawowych), żyja dł€żej od nas? Hmm?