Dodaj do ulubionych

Studenckie gotowanie

IP: 217.153.87.* 09.11.11, 11:03
Studenckie gotowanie to placki ziemniaczane, kanapki i bigos od mamy ;) Niewielu znam studentów, którzy mogą sobie pozwolić na łososia czy pesto. Artykuł oderwany od rzeczywistości studenckiego portfela, aczkolwiek jako już nie-studentka skorzystam z niektórych pomysłów.
Obserwuj wątek
    • krv16 Studenckie gotowanie 09.11.11, 13:18

      Zgadzam się z przedmówczynią, te przepisy są kompletnie oderwane od finansowych możliwości studenta. Mnóstwo składników, wiele nieco egzotycznych jak na "każdy hipermarket" i po prostu drogich. Brawo redakcjo!
      Jak chcecie, to rozpiszę Wam propozycje na tydzień studenckich obiadów, które nie będą czaso- i finansowochłonne.
        • Gość: krv Re: Studenckie gotowanie IP: 80.68.224.* 10.11.11, 19:51
          poniedziałek:
          zupka "cokolwiek": kostka rosołowa, jakieś warzywa (może być groszek z puszki, kukurydza, papryka, ziemniaki jak komuś się chce obierać, marchewka), gotujemy to wszystko, na koniec dodajemy kaszę manną- na wytrawnie jest naprawdę dobra. Zdejmujemy z ognia, dodajemy śmietanę.
          wtorek:
          Cytrynowa carbonara: gotujemy spaghetii, w tym czasie do miszeczki dajemy żółtko, śmietanę, pieprz, gałkę muszkatałową, sok z połowy cytryny i trochę otartej skórki. Jak makaron się ugotujemy wlewamy tę masę i mieszamy, całość można posypac natką pietruszki
          Sroda:
          Mięso z patelni+ jakiś dodatek: dobry plaster łopatki wieprzowej przyprawiamy i wrzucamy na patelnię z gorącą oliwą. Jak komuś się chce obierać ziemniaki, może obrać, mnie satysfakcjonuje puree z tesco;)

          Pozostałe pozycje w mojej książce kucharskiej pt. "Gotowanie dla leniwych", rok wydania 2020
      • Gość: Mario Re: Studenckie gotowanie IP: *.171.48.124.static.crowley.pl 12.11.11, 00:11
        Nie do końca jest to oderwane od rzeczywistości i możliwości tylko przepis jest z kapelusza. Zakupy: ja kupuję gotowe ciasto w supermarkecie, który ma własną piekarnię; czyli piecze kajzerki po 0,17gr. Z reguły przy pączkach i ciastach można kupić świeże gotowe ciasto: [2 kulki 1,22pln = 2 pizze]

        MEXICANA POLANDIA

        2 paczkI ciasta 2,50
        słoiczek koncentratu 1,30
        oliwki w saszetce 100g 1,70
        0,3dag sera żółtego na promocji 4,00
        puszka kukurydzy 1,80
        4-5 pieczarek 1,00
        pomidor 1,00
        mała papryka 1,00
        15dag salami [18zł/kg] 3,00
        mała czerwona cebulka 0,50
        puszka czerwonej fasoli 2,20

        [SUMA 20PLN]

        kulki wałkuję na maxa na wymiar blachy piekarnika; prostokąt 50x40cm
        4 placki = 4 pizze = 5,00 PLN za gotową sztukę

        wyciągam wszystkie dostępne miseczki i szatkuję wszystko w kostkę etc.
        koncentrat pomidorowy rozrabiam z wodą z oliwek dodaję przyprawy
        i to już wg uznania czy chilli, pieprz, sól, oregano, bazylia, zioła prowansalskie
        z reguły mam to na składzie + odrobina oliwy bądź oleju [w zależności od zasobów]

        Tak uzyskany sos rozprowadzam po "plackach" i równomiernie rozkładam składniki

        Uzyskuję 4 pizze, z których 2 gotowe lądują w lodówce na następny dzień

        Przetestowałem to na znajomych i naprawdę nie było nikogo, kto by się nie zażerał na maxa.

        Motto:
        1 pizza = 40x50cm = mega smaczny obiad = 5,00zł

        P.S. Z reguły cena pizzy wzrasta o 9,99 [francuskie wino na promocji]

        4 pizze z dużą lampką wina każda za 7,50

        Oczywiście można tu pokusić się o wersję gigahardcorową rezygnując z dodatków;
        ciasto 2.50, koncentrat 1.30, ser 4.00 i któryś z tanich dodatków 1.20, [bez wina]
        co daje nam 9.00pln za cztery pizze: 2.25 za szt.

        DYGRESJA
        Jeśli ktoś z forumowiczów opracował tańszy sposób, bez straty smaku i jakości;
        chętnie poznałbym przepis
        pozdr.




    • Gość: zewsząd i znikąd Re: Studenckie gotowanie IP: 178.73.48.* 09.11.11, 19:32
      Dodam, że pizza z samodzielnie wyrobionym ciastem to na pewno nie jest "szybkie i bezstresowe gotowanie". Oczywiście, to da się zrobić (ja przyznaję bez bicia, że nie robię - mam ciężkie uczulenie, liczne ranki na dłoniach i po prostu nie powinnam moczyć rąk bez rękawiczek w substancjach innych niż woda i mydło. Dla mnie ryzyko podrażnień, a dla ewentualnych współkonsumentek pizzy - potencjalnie odrobina mojej krwi w cieście, smacznego...), ale nie piszcie, że coś takiego to szybkie danie...
      Pizza na jadalnym kupnym cieście to co innego, ale nagrzewanie piekarnika też zajmuje trochę czasu... Za to owszem, mniej zmywania niż po daniach gotowanych czy smażonych.
      Mnie wymienione przepisy zupełnie nie interesują, bo jestem wegetarianką, ale podpowiem własne pomysły: rzeczywiście szybkim (a nie "szybkim") daniem jest np. risotto w przeróżnych wersjach. Zwykle czysto jednogarnkowe. Risotto z brokułami (dziś zjedzone), z namoczonymi grzybami suszonymi, z marchewką i pomidorami - bardzo szybkie, ze świeżymi grzybami i cukinią - dłuższe, ale za to ślinotok. Przynajmniej dla osób, które lubią ryż, cukinię i grzyby, a ja bardzo lubię. Można też kombinować z innymi odmianami ryżu, kaszą albo makaronem w kształcie ziarenek ryżu - większość wersji mieści się w kategorii "szybkich dań".
      • i-marszi Re: Studenckie gotowanie 11.11.11, 16:27
        > Dodam, że pizza z samodzielnie wyrobionym ciastem to na pewno nie jest "szybkie
        > i bezstresowe gotowanie".


        Że co ? ciasto drożdżowe to ma być coś trudnego ?
        -500 gram mąki typ 650
        -250 gram wody
        -10 gram soli
        -10 gram oleju
        -10-15 gram drożdży
        -ewentualnie 10 gram cukru

        wszystko wrzucamy do sporej miski mieszamy i ugniatamy aż całość będzie maiła jednolitą konsystencję, odstawiamy na ok godzinę w temperaturze pokojowej 22-25 stopni.
        Najlepiej jeżeli mamy termoobieg w piekarniku, piec w temp. 200 stopni C około 7-8 minut.
        Zawsze wychodzi !!!
      • Gość: Lil Re: Studenckie gotowanie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.11.11, 18:10
        Gość portalu: 2pyralginy napisał(a):

        > Skoro obieramy "ananasa", to może od razu wykrawamy "trzona" i kroimy "miąższa"
        > ? Poziom polszczyzny redaktorów Gazety nieustannie mnie zdumiewa.

        Warszawiaków zdumiewają często zaskakujące rzeczy.
        Czasownik obrać należy połączyć z biernikiem (kogo? co?) i w przypadku rzeczownika ananas ów biernik ma właśnie "ananasa". Tak więc obieram ananasa, tak jak ziemniaka, a nie ziemniak, a jak się uprę to nawet kalafiora, a nie kalafior.
        • bandar Re: Studenckie gotowanie 11.11.11, 21:10
          Kiedyś biernik wszystkich rzeczowników nieżywotnych rodziaju męskiego tożsamy był z formą mianownika, stąd zapewne oburzenie 2pylarginy. Jeżeli jednak sprawdzimy w słowniku (na przykład tu: so.pwn.pl/lista.php?co=ananas), to okazuje się, że biernik słowa ananas (w sensie owoc, ponieważ rzeczownik w wersji żywotnej będzie miał biernik równy dopełniaczowi) to "ananas" lub "ananasa".
    • Gość: marco Re: Studenckie gotowanie IP: *.36-79-r.retail.telecomitalia.it 09.11.11, 22:47
      to nie jest carbonara i ten przepis na pewno nie pochodzi od zadnego Wlocha, ale jest jakims dziwnym mutantem Tomka Woźniaka (btw, kto to w ogole jest?)

      tutaj odpowiedni fragment z www.mangiarebene.com

      Quindi pasta lunga o corta, uova intere o separate, guanciale, pancetta tesa magra, pecorino romano (anche il parmigiano è consentito), sale e pepe: stessi ingredienti usati però in modo diverso. Mai la panna ed il bacon.

      gdzie ostatnie zdanie mowi: nigdy smietana
    • Gość: s. Re: Studenckie gotowanie IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.11.11, 14:39
      Wyrob ciasta na pizze jest pracochlonny i porazka kuchenna.

      oto przepis dla studenta:
      Skladniki:
      Bulka podluzna a'la hotdogowa lub okragla, wieksza od kejzerki, parowka

      Gotujemy parowke, w miedzyczasie bulke a'la hotdogowa rozcinamy na pol, wkladamy do niej ugotowana parowke, jesli mamy przyprawy posypujemy nimi, jjak mamy kawalek sera, dodajemy.
      jak nie mamy tak czy inaczej wrzucamy tak przygotowane danie na chwile do mikrofalowki, po wyciagnieciu zalewamy keczupem i musztarda.

      Z okragla bulka:
      Na rancie bulki lekko nadgryzamy na grubosc parowki skorke, nastepnie wbijamy tam palec i ugniatamy miazsz na boki, jak mamy wsypujemy tam przyprawy, ser, wlewamy keczup, musztarde, wkladamy parowke i wrzucamy na chwilke do mikrofalowki.

      W obu przypadkach parowke lepiej wczesniej ugotowac, pewniejsze, ze bedzie ciepla zanim bulka sie zmasakruje, ale bez gotowania, lekko zimna tez dobra.

      • Gość: s. Re: Studenckie gotowanie IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.11.11, 14:46
        A przypomnial mi sie jeszcze jeden z parowka. Tam u gory bylo z cienka a tu z gruba:

        bierzemy gruba parowke i przekrajamy ja wzdloz tak zeby mozna bylo wsypac tam przyprawy i zoltego sera.
        Nastepnie wrzucamy tak przygotowana parowke do(do wyboru):
        -mikrofali
        -piekarnika
        -tostera

        po zrobieniu na cieplo polewamy keczupem.
    • sokolasty Studenckie gotowanie 11.11.11, 16:21
      Buahaha, studenckie gotowanie, to chyba u studentów w "M jak Miłość" albo Make Life Easier.

      Studenckie danie randkowe:
      Makaron, sos z torebki, butelka Sofii

      W tygodniu to parówki z trocin i piwo Tesco Korzystny Zakup :)
    • Gość: Lil Re: Studenckie gotowanie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.11.11, 18:01
      Generalnie w dzisiejszych czasach studenci nie zajmują się tylko chlaniem i wżeraniem smażonej cebuli, mając do dyspozycji 500 zł wysupłane przez rodziców. Wielu studentów (większość moich znajomych) pracuje i naprawdę ma kasę, więc bigos ze słoika i placki ziemniaczane nie odzwierciedlają prawdy o współczesnych studentach. No, chyba, że ktoś przechlewa 100 zł w jeden wieczór, który powtarza się 4 razy w tygodniu, to faktycznie może się zapycha pyrami.
      • Gość: OchrŚrodUWr Re: Studenckie gotowanie IP: *.180.47.15.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 11.12.11, 22:36
        ja po odliczeniu biletów itd na miesiąc mam 400zł co i tak nie jest tak źle, tu w akademiku są ludzie co mają 300zł wszystkiego na miesiąc. Nie wiem jak inni ale ja jednak nie studiuje dla zniżek tylko żeby te studia skończyć:-/ Mieliśmy takich pracujących, nikt nie przeszedł poza III semestr. Mam zajęcia po 4-6 h tygodniowo rozsiane w przedziale 7:30-20:15, każdego dnia tygodnia inaczej więc nie wiem jak niby miałabym sobie dorabiać. Bo pilnowanie dzieci w weekendy sprawy na poziomie parmezanu, łososia, pesto, pęczków bazylii, mascarpone, śmietanek czy orzeszków piniowych nie załatwia tylko pozwala na kawę w instytucie:-/ pamiętasz, że jada się min 7x w tygodniu? Czasem nawet 2razy dziennie! Swoją drogą jeśli idzie o artykuł to już się ucieszyłam że coś sensownego a tu takie bzdury. Wielkie dzięki.
    • Gość: jaa Studenckie gotowanie IP: *.183.133.19.dsl.dynamic.t-mobile.pl 12.11.11, 12:38
      zgadzam się z tym, że spora część studentów ma kasę, co jednak nie znaczy, że czas i ochotę na zabawę np. z ciastem drożdzowym na pizzę.

      z doświadczenia proponuję:

      1. warzywa na patelnię na wagę (ok 6zł/kg)
      do tego w zależności od nastroju: paluszki rybne (tanie na wagę), parówka, inna kiełbaska lub boczek
      sól + dowolne posiadane akurat przyprawy
      daje nam to prawdziwy obiadek za ok 3zł

      2. nieśmiertelny makaron + sos ze słoika + zawsze dodaję dużo sera (oczywiście z promocji ;))

      3. sałatka ala grecka: kupujemy ser feta + warzywa jakie akurat mamy lub jakie akurat są w promocji, serka starcza spokojnie na 4 obiadki

      4. 'risotto' - torebka ryżu + to co posiadamy, czy to kiełbaska, czy jakieś warzywka

      5. promocje z supermarketów typu kończący się termin ważności: można przypadkowo trafić na coś pysznego, co wystarczy tylko podgrzać, np. panierowany camembert, jakiś gotowy gyros itp.

      6. sałatka śledziowa na wagę do wyboru + pieczywo (swego czasu w carrefourze była pyszna z orzechami)

      7. kaszka manna z biedronki + jakieś owoce lub dżem i mamy danie na słodko (to samo z ryżem)

      8. rosołek
      bierzemy największy garnek, wrzucamy jakieś warzywa, kawałek mięcha, kostkę knorra, gotujemy i mamy obiad na tydzień, tylko dodać makaron. Jeśli się znudzi można kupić sok pomidorowy i dolać i mamy pomidorówkę.

      9. przepis znajomego na makaron 4 sery: kupujemy w supermarkecie po 2 plasterki z 4 gatunków sera, gotujemy makaron i mieszamy:) jest też praktyczniejsza wersja: bierzemy kostkę makaronu i trzemy trochę sera z 4 różnych stron ;))
    • Gość: Ebola Przepisy rzeczywiście sorry ale z przysłowiowej d. IP: *.147.9.3.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 14.11.11, 15:25
      Carbonara i pizza dadzą radę jako tani przepis studencki ale reszta to czysta abstrakcja jeśli chodzi o koszty. Pod kątem czasochłonności - jest dyskusyjna - normalny GOTUJĄCY student jak ma się nastać w kuchni to zrobi mielone/schabowe (do mrożenia) z 1,5 kg mięsa z promocji - z ziemniakami i groszkiem/marchewką/brokułem (zależy na co obniżka jest w carrefur'ze) , bądź jak naprawdę potrafi to narobi pierogów ruskich - wtedy pomimo pozornie długiego gotowania dzielimy jego czas razy X obiadów (tylko odgrzewanie)

      Łosoś, "pesta, bazylie, tortille i inne frykasy" to już naprawdę zakrawają na smutny żart.

      Ze swojej strony polecam przepisy typu "kurczak pieczony na butelce piwa z frytkami" (kurczaka, majeranek, sól, pieprz i frytki "po taniości" można kupić w biedronce)
      Przepisy typu "rosół/pomidorowa na kurczaku + z mięsa z zupy robimy krokiety"
      Placki ziemniaczane z gulaszem (łopatka bywa tania) itd i itp.

    • Gość: ja Studenckie gotowanie IP: *.acn.waw.pl 28.01.12, 14:27
      Wiedziałem, że tylko tu wejdę to zobaczę studenckie biadolenie po całości. Sam też jestem studentem, ale wiem że da się ugotować masę fajnych rzeczy za śmieszne pieniądze. Oczywiście przepisy z tego artykułu są dość śmieszne, ale jak czytam "chleb z chlebem albo kanapka z chlebem" to żal dupę ściska. Przestańcie przepijać 3/4 pieniędzy, to może nie będziecie musieli biedować cały miesiąc. Tak jak napisał tu jeden gość, pizze da się zrobić na prawdę niezłą, bardzo niskim kosztem, trzeba tylko chcieć. I podobnie jest z masą innych potraw.

      No a teraz czekam jak zostanę shejtowany :)
      • Gość: A. zgroza IP: *.lasypanstwowe.gov.pl 14.02.12, 09:52
        Skończyłam studia rok temu dostawałam z domu 600-700zł zapłaciłam akademik 310zl więc zostawało mi około 300zł na jedzenie itp. Moim zdaniem tu powinny znaleźć się przepisy na zupy, krokiety i zapiekanki ziemniaczane bo to są tanie rzeczy na wyciągnięcie ręki :P garnek zupy można zrobić za 15zł i tym dwie osoby wyżywią się przez 2 dni na obiad (pisze tu o dziewczynach:P) Fakt jest grupa studentów którzy dostaja 1200-1500zl od rodziców na utrzymanie ale oni mogą sobie pozwolić na "standardowe" przepisy bez przydomka "studenckie".
    • Gość: jADad Studenckie gotowanie IP: *.aster.pl 01.02.12, 16:10
      hahahaha jakby student tak jadł, to musiałby poprzestac na jednym posiłku tygodniowo chyba:)

      orzeszki piniowe 12 pln za paczkę ; suszone pomidory drugie 12; bazylia w doniczce 6-10 pln; nawet nie liczac kuraka, oliwek i czeko tam jeszcze to już lepiej iśc do knajpy....
      • eulalia11 Re: Studenckie gotowanie 12.02.12, 03:06
        Jak mieszkałam w akademiku (troszkę lat temu:( ) to przed wypłatą stypendium ludzie ratowali się chlebem ze stołówki smażonym na odrobinie oleju:))Kiedyś zrobiłam taki przysmak w domu,
        • eulalia11 Re: Studenckie gotowanie 12.02.12, 03:26
          Pobuszowałam necie i przypomniałam sobie jak dobra jest kasza kus-kus. Nie trzeba jej gotować, zalewa się ją tylko wrzątkiem i po paru minutach jest gotowa - do tego jakiś sosik warzywny (ja lubię słodko-kwaśny z Łowicza - pasuje mi do wszystkiego;) ), Warzywka z patelni i bardzo wartościowe danie gotowe.
    • para-buch Re: Studenckie gotowanie 27.03.12, 08:31
      Pizzę na studiach zrobiłam w akademiku raz - wcześniej musiałam do czysta wyszorować zasyfioną kuchenkę. Później juz nie miałam tyle cierpliwości!
      Makaron - owszem - pojawiał się, ale głównie z sosem lub klopsikami od mamy. Ale czy z laską taniej kiełbasy nie był równie smaczny?;)
      Na deser bywała czekolada lub wciągnięta między zajęciami drożdżówka. Na gotowanie nie było czasu - na odgrzewanie maminych specjałów juz się trochę znalazło, na pieczenie nie było warunków, a na wykwintne dania - zwyczajnie - kasy!
    • pamana Re: Studenckie gotowanie 29.03.12, 14:18
      Pesto kosztuje ok 10 zł i starczy na 2-3 obiady lub kanapki
      łosos porcja w biedronce to 7-8 zł -powaznie dużo ?
      szczegolnie , że jedzenie non stop zapiekanek czy innych fastów odbije się po studiach.
      p.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka