Dodaj do ulubionych

Na proszony obiaT byly pieczone golabki :(

10.09.07, 08:23
bo gdyby to byly te z kapusty to bym sie cieczyla, ale to niestety
byly te najprawdziwsze golebie! pan i pani domu az szaleli ze szczesc
i na dzien dobry nam zaanonsowali, ze beda az po 2 na osobe, a ja na
dzien dobry myslalam ze puszcze tradycyjnego pawia. nie moglam
patrzec jak oni sie nimi zajadaja i co chwilke wychodzilam pod
roznymi pretekstami. moj M mi powiedzial, ze jestem glupia bo nie
chce jesc takich smakolykow, a fuj buuu
czy aby jestem samotna i jedyna w tym pogladzie????
moze jednak ktos mnie pocieszy i powie, ze golebi sie nie je!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: ania_m Re: Na proszony obiaT byly pieczone golabki :( IP: *.pools.arcor-ip.net 10.09.07, 08:31
      nie jem. ne jem takze krolikow i zajacow, bo jakos mi za "ladne" i
      "siersciaste". takze sarenki nie naleza do moich kulinarnych faworytow. w
      stosunku do owieczek, krowek itp nie mam takich obiekcji
    • wadera3 Re: Na proszony obiaT byly pieczone golabki :( 10.09.07, 08:46
      gdyby mi podano gotowe, pewnie bym zjadła,
      ale kiedyś, kiedy dostałam zamrożone i oskubane, nie mogłam się zmusić i oddałam:)
    • krzysztof_wandelt Jeśli podawane jest danie które jest ... 10.09.07, 09:36
      sprzeczne z osobistymi kanonami kulturowmi masz prawo odmowic - to
      ryzyko gospodarzy jesli serwuja nietypowe potrawy -
      wszedzie gdzie bywamy gospodarze wiedza ze moja polowica nie je
      dziczyzny, gołabków, koniny, królików i mierzi ją nawet rozmowa o
      sposobie usmiercania i przygotowywani - dla niej jest podawane danie
      zwyczajowe w naszej kulturze kulinarnej.
      Wykorzystywanie tematu do agitacji wegetarian jest przegieciem...
      Stwórca ulepił nas jako istoty wszystkozerne na nie na wzór motylka
      bielinka od kapusty...
      Jedyne kanony to kanony regionalne i dlatego ciekawe jest zjesc
      robala duszonego w papai, ale wybrac sobie psa lub małpke do podania
      na stół to draństwo i na tym polega etyka kulinarna wpojajana przez
      dziadów pradziadów...
      Szanuje wegetarian i jaroszy, ale do momentu kiedy nie zaczną
      uprawiac agresywnej propagandy ;)
      • chicarica Re: Jeśli podawane jest danie które jest ... 10.09.07, 09:44
        A gdzie tu widzisz agresywną propagandę wegetariańską?
        • bagatella Krzysiu, cos ci sie popiorkowalo.. ups, pogolebilo 10.09.07, 09:55
          przeca ja miesozerna jestem:) a od wege to mnie panie boze chron:)
          • miseczka.0 Re: Krzysiu, cos ci sie popiorkowalo.. ups, pogol 10.09.07, 10:00
            jak byłam mała to modne było przyrządzanie rosołku dla dzieci z
            onych, że taki wzmacniajacy itd.A ja nie o tym tylko powiedzcie ileż
            mięsa na tym kanarku, nawet jak po dwa na łeb?Uczta jak nie wiem co.
            Z jedzacych gołębie to chyba najbardziej Chiny ale oni przeca
            wszystko co się rusza.
          • krzysztof_wandelt to nie było do Ciebie - autorki :)))))))))))))))) 10.09.07, 10:29
            przeczytaj spokojnie... ja cie popieram i rozumiem
            gołąbki podawało sie w ubiegłym wieku dla dzieci po chorobie,
            gruźlików oraz zjadali hodowcy ktorym nie udało się sprzedać
            niesprawnego ptaka, u mnie w domu nigdy...
      • dominikjandomin Re: Jeśli podawane jest danie które jest ... 10.09.07, 15:20
        krzysztof_wandelt napisał:

        > sprzeczne z osobistymi kanonami kulturowmi masz prawo odmowic - to
        > ryzyko gospodarzy jesli serwuja nietypowe potrawy -
        > wszedzie gdzie bywamy gospodarze wiedza ze moja polowica nie je
        > dziczyzny, gołabków, koniny, królików i mierzi ją nawet rozmowa o
        > sposobie usmiercania i przygotowywani - dla niej jest podawane
        danie
        > zwyczajowe w naszej kulturze kulinarnej.

        Tak z ciekawości: jesteście z Izraela, skoro obce dla twej żony są
        króliki, konie, dziczyzna?

        I czy wypytuje przed każdym obiadem co je?
        • krzysztof_wandelt chodzimy tam gdzie przyjmiemy zaproszenie, 10.09.07, 15:39
          a nie tam gdzie jest okazja zjesc :))))))))))))
          - Moja nie je tych zwierząt z czystego romantyzmu...
          - Nie,nie nie jesteśmy z Izraela, a wręcz odwrotnie, ale
          sparafrazuje odpowiedź Gradowa, bohatera Moskiewskiej Sagi, której
          udzielił gadzinie śledczemu NKWD:
          "- NIe jestem, ale są momenty, że wolał bym być!"
        • martvica Re: Jeśli podawane jest danie które jest ... 10.09.07, 15:43
          dominikjandomin napisał:
          > Tak z ciekawości: jesteście z Izraela, skoro obce dla twej żony są
          > króliki, konie, dziczyzna?

          W Izraelu to chyba świnie by były najbardziej, jakoś niejedzenie koniny mi się
          nie kojarzy z kuchnia żydowską.
          A od niejedzenia ślicznych puchatych bądź kopytnych stworzonek sie u mnie wzięło
          to brzydkie słowo na 'w', bałam sie ze zjem konia albo króliczka przemyconego w
          jakimś pasztecie, a potem uznałam że właściwie w czym krowa jest gorsza od konia?
          Mam nadzieję że nie byłam nachalnie propagandowa ;)
    • Gość: Matylda Re: Na proszony obiaT byly pieczone golabki :( IP: 85.112.196.* 10.09.07, 10:25
      Jak byłam mała to też jadałam rosołki z gołębi. Najpierw był sobie
      gołąbek w klatce, potem znikal i był rosół. Jak po latach
      dowiedzialam się gdzie znikały te wszystkie gołąbki to sie
      popłakałam. Nigdy więcej żadnego gołąbka a gdyby ktoś zaprosił mnie
      na przyjęcie i podał jakąś "wyszukaną" potrawę, nie wiedząc czy ja
      to przyswajam to poczułabym się zlekceważona. Oczywiście gdyby to
      było danie główne, "gwóżdz programu", bo jako jedna z przystawek to
      może sobie być, ja jeść nie muszę.
    • trudy77 Re: Na proszony obiaT byly pieczone golabki :( 10.09.07, 11:17
      Nie! Moi teściowie przywieżli mi kiedyś takie oskubane i zamrożone
      gołębie dla dziecka na rosół. Po jakimś czasie wyrzuciłam. Nie jem
      też królików. Poczęstowali mnie kiedyś pasztetem. W połowie jedzenia
      powiedzieli mi, że to z królika. Myślałam, że się rozchoruję.
      • bagatella hehe i krolik tez byl na dokladke 10.09.07, 11:23
        no wlasnie, zapomnialam dodac, ze pani domu jak zobaczyla ze ja nie
        teges z tymi jej delicjami to mi ze szczerego serca zaproponowala
        krolika, nie bede moze opisywac gdzie mialam zoladek w tym
        momencie...
        PS. aha, bylismy u ludzi, ktorzy maja kasy bardzo duzo i duze
        winnice i chateau tez, i kto by pomyslal, ze oni tak 'nisko' jedza
        • dominikjandomin Re: hehe i krolik tez byl na dokladke 10.09.07, 15:25
          bagatella napisała:

          > PS. aha, bylismy u ludzi, ktorzy maja kasy bardzo duzo i duze
          > winnice i chateau tez, i kto by pomyslal, ze oni tak 'nisko' jedza

          Nisko? Chyba w współczesno-polsko-chłopskim pomyslunku.

          Króliki sa pyszne! I po to je się hoduje. Jest to wysmienite
          jedzenie, tyle, ze jesli kupowane - to strasznie drogie, az dziw, bo
          wyprodukowanie królika drogie nie jest.

          Hm... Chyba się wyniose na wieś. Winnica i chateau może też być.
          Będą własne króliki i gołębie.
    • meggie8 Re: Na proszony obiaT byly pieczone golabki :( 10.09.07, 11:30
      Kilka dni temu mój M. oświadczył, że jego tatę zaczęły wkurzać
      gołębie, któreo hodował od kilku miesięcy. W związku z tym moja
      przyszła teściowa na jednym ugotowała rosół a z dwóch była pieczeń.
      Myślałam, że zemdleję!!! Jak to można jeść gołębie??? Nic mnie nie
      obchodzi, że było pyszne. Nie tknęłabym mięsa takowego, ani koniny,
      ani królików, zajęcy, nawet cielęciny i jagnięciny. Do dorosłych
      wieprzków i krów nie mam obiekcji.

      Bagatello, popieram - nie jada się tego typu milusińskich stworzonek:
      (
      • jacek1f oczywiscie, że jadam. Ale zwykle w 10.09.07, 12:42
        restauracjach miewałem pecha, niesmakowaite były.
        Dwa razy udało mi sie upiec wspaniale.
        Generalnie nie przepadam.

        A odpowiedż właściwa brzmi - tak, jak najbardziej jadało się i jada
        nadal - specjalne oczywiście.
      • dominikjandomin Re: Na proszony obiaT byly pieczone golabki :( 10.09.07, 15:29
        meggie8 napisała:

        > Kilka dni temu mój M. oświadczył, że jego tatę zaczęły wkurzać
        > gołębie, któreo hodował od kilku miesięcy. W związku z tym moja
        > przyszła teściowa na jednym ugotowała rosół a z dwóch była
        pieczeń.
        > Myślałam, że zemdleję!!! Jak to można jeść gołębie???

        Zalezy jakie. Pocztowe są do d..., ale sa specjalne rasy mięsne. Te
        sa pyszne!

        Popierm w pełni jedzenie gołębi, królików, jagniątek, kózek, baranów
        i tak dalej. Lepsze to od krowy.

    • ba_nita Re: No tak ale kurczaczki "wchłaniane" przez konsu 10.09.07, 14:02
      mentów nie wyłączając forumowiczów najpierw są malutkie, żółciutkie, symbol
      Wielkiej Nocy...No to jaka jest różnica między nimi a gołębiami albo przepiórkami?
      • wadera3 Re: No tak ale kurczaczki "wchłaniane" przez kons 10.09.07, 14:05
        ba_nita napisał:

        > mentów nie wyłączając forumowiczów najpierw są malutkie, żółciutkie, symbol
        > Wielkiej Nocy...No to jaka jest różnica między nimi a gołębiami albo przepiórka
        > mi?


        zasadnicza - te drugie nie są pędzone hormonami i chemią;)
      • bagatella jacku i banito, ja wiem gdzie zyje i co sie je 10.09.07, 14:40
        i ze sie golebie jada to ja tez o tym wiem:( chodzi mi tylko o
        aspekt estetyczno humanitarny, no jak mozna;
        tylko, ze jak sie kogos zaprasza w gosci to nie zapodaje sie tych
        szczurow latajacych przed wczesniejszym uzgodnieniem, nie kazdemu to
        pasi... a, jesli o golebie chodzi, to chyba wszystkim wiadomo, ze
        nie o te z krakowskiego rynku chodzilo, nikt tu glupi nie jest
        wkoncu, pzdr
        bagatella
        • owal444 Re: jacku i banito, ja wiem gdzie zyje i co sie j 10.09.07, 14:45
          wiesz, może zrobili to nieświadomie-dla nich to rarytas więc tymi
          samymi kategoriami potraktowali Ciebie.
        • amused.to.death Re: jacku i banito, ja wiem gdzie zyje i co sie j 10.09.07, 14:45
          tylko, że to chyba trudno wyczuć co komu pasuje.

          Jakoś gołębie nie wydają mi się wcale hardcorową potrawą. Podobnie jak królik czy dziczyzna. OK, może ktoś lubić czy nie, ale żeby aż TAK reagować.

          Inna sprawa, że ja się coraz częściej pytam ludzi czy ewentualnie jadają to co zamierzam zrobić - tak na wszelki wypadek.
          • bagatella amused 10.09.07, 15:03
            moze dla ciebie zajadanie golebi nie jest hardcorem, dla mnie jak
            najbardziej!
            mam kolezanke, ktora uwielbia skorki wieprzowe i nerki, tez mam
            powiedziec, ze to nic takiego?
            • jacek1f a co jest znowu złego w skórkach wieprzowych?! 10.09.07, 15:13
              I nerkach!?

              I watróbce może jeszcze? I móżdżku? Ozorki też be?
              Golonka tez? Grasica? Świńskei nóżki i galaretka? Indycze szyje?
              Głowy ryb pieczonych i smazonych?

              Były juz setki wątków, które naprawde nic nie wnoszą konstruktywnego
              oprócz jednoosobowej deklaracji indywidualnej wrazliwości i
              pojmowania jedzenia...

              To ja deklaruję swoja: nie zjem delfina, ani słonia, ani gatunków
              chronionych.
              • ba_nita Re: I koniny też ale to ze względu na ich traktowa 10.09.07, 15:17
                nie w drodze do ubojni.
            • Gość: szadoka Re: amused IP: 212.160.172.* 10.09.07, 15:19
              Bagatelo ja tez uwielbiam nerki i plucka... mam sie pokajac? Golebia nie jadlam
              nigdy ( nie bylo okazji) ale chyba bym od tego nie umarla. Kroliki tez lubie a
              kielbasa z nutrii byla jedna z najlepszych jaka jadlam. Tak jak kabanosy z koniny.
              Generalnie uwazam, ze jesli ktos mnie zaprasza to jem i chwale , bo sie napracowal.
              • ba_nita Re: Ano własnie - nie zdążyłem przeczytać.)))nt 10.09.07, 15:23

            • dominikjandomin Re: amused 10.09.07, 15:32
              bagatella napisała:

              > moze dla ciebie zajadanie golebi nie jest hardcorem, dla mnie jak
              > najbardziej!
              > mam kolezanke, ktora uwielbia skorki wieprzowe i nerki, tez mam
              > powiedziec, ze to nic takiego?

              Oczywiście! O ile dobrze przyrządzone.

              Ostatnio rozwodziłem się nad ozorem, kolega stwierdził, że "czegoś
              takiego to on w zyciu nie jadł" i "maksymalnie do żołądków schodzi".
              Ale owoce morze to je. Pewnie ozory sa za tanie...
            • amused.to.death Re: amused 10.09.07, 18:21
              > moze dla ciebie zajadanie golebi nie jest hardcorem, dla mnie jak
              > najbardziej!
              > mam kolezanke, ktora uwielbia skorki wieprzowe i nerki, tez mam
              > powiedziec, ze to nic takiego?

              problem w tym, że hardcorem dla każdego może być coś innego. Skórki wieprzowe nie wiedziałam, że się jada, nerek nie próbowałam. Ale np. taka wątróbka czy ozorki....mniammmm.....

              dla mnie hardcorem są krewetki i kukurydza - zwłaszcza co drugie w związku z czym ogromna ilość potraw jest dla mnie na imprezach nie do spróbowania. Tzn. zmuszę się jak muszę, ale po co?

              Ponieważ czuję się okropnie jak na imprezie wszystkie sałatki mają krewetki lub kukurydzę, rozumiem pragnienie różnorodności - zresztą tak jest bezpieczniej, bo zawsze każdy znajdzie coś dla siebie.

              Pamiętam jak nas kiedyś ludzie zaprosili do bardzo drogiej i wykwintnej restauracji z owocami morza. No więc były ryby i owoce w przeróżnych wariacjach i było jeszcze na stole....spaghettii - takie klasyczne - okazało się dla niektórych bardzo przydatne:)
        • ba_nita Re:A co byś powiedziała na nutrię?))) 10.09.07, 15:20
          www.bio.tu-darmstadt.de/zoology/koch/nutria.jpg
          wiesz jakie to delikatne miesiwo?
      • dominikjandomin Re: No tak ale kurczaczki "wchłaniane" przez kons 10.09.07, 15:27
        ba_nita napisał:

        > mentów nie wyłączając forumowiczów najpierw są malutkie,
        żółciutkie, symbol
        > Wielkiej Nocy...No to jaka jest różnica między nimi a gołębiami
        albo przepiórka
        > mi?

        Nie wiesz? Królik zyje sobie normalnie. Gołąbek sobie polata. Dzięki
        temu ma mięsko smaczne i zdrowe. Kurczaczki wchłaniane masowo żyja w
        klatkach, bez słoneczka i ruchu. Dzięki temu sa tanie i mało
        smaczne. I dlatego forumowicze je jedzą, a królikiem sie brzydzą.
    • krzysztof_wandelt wietnamiskie budy z MDM-u i Stadionu Dziesieciolec 10.09.07, 14:58
      pomieszały w kryteriach co jest do zjedzenia, a co jest hobby lub
      przez wieki dostosowane do egzystencji z człowiekiem w pakcie o
      nieagresji...
      hasło ze wszystko się je co kiedyś sie ruszało było w naszym rejonie
      geograficznym dowcipem, a obecnie powoli jest wyznacznikie standardu
      kultury kulinarnej...
      smacznego
      zagadka: - czym się równi zajac od nutrii?? w smaku?? - ja nie wiem
      i nie będę wiedział
      • dominikjandomin Re: wietnamiskie budy z MDM-u i Stadionu Dziesiec 10.09.07, 15:35
        krzysztof_wandelt napisał:

        > pomieszały w kryteriach co jest do zjedzenia, a co jest hobby lub
        > przez wieki dostosowane do egzystencji z człowiekiem w pakcie o
        > nieagresji...

        To znaczy o czym piszesz? O psach? Chyba jeszcze nie podaje się ich
        u nas.

        A zające, króliki, gołębię, cała masa dziczyzny - była w Polsce jak
        najbardziej jedzona i chwalona. Tylko czasy PRLu wyprały ludziom
        mózgi.
    • dominikjandomin Re: Na proszony obiaT byly pieczone golabki :( 10.09.07, 15:17
      Je się. Tylko gdzie je teraz dostać :(
    • pani.serwusowa Re: Na proszony obiaT byly pieczone golabki :( 10.09.07, 15:18
      Nie jadam. Troche to dla mnie hard core jednak, kojarzy mi sie z
      czasami powojennymi kiedy to moja babcia jadla taki rosol na
      golebiu, bo pozywny i nic innego nie bylo do jedzenia...

      Pracowalam w angielskiej restauracji i smazonone piersi golebie na
      liciach salaty polane sosem na bazie octu balsamicznego byly
      prawdziwym rarytasem, kazdy kto ja zamowil, zachwycal sie ich
      smakiem. Ja przelamac sie nie moglam...

      Uwazam, ze nietaktem gospodarzy bylo podanie golebi na proszony
      posilek. Powinni przygotowac cos bardziej, ze tak powiem -
      uniwersalnego.
      • ba_nita Re:Ależ dla nich z pewnością to było danie uniwers 10.09.07, 15:24
        alne.
        • pani.serwusowa Re:Ależ dla nich z pewnością to było danie uniwer 10.09.07, 15:50
          Masz racje. Zastanowilam sie teraz i rzeczywiscie - dla mnie daniem
          uniwersalnym jest linguini z krewetkami, ktorych moj chlopak nie
          tknie. Myslac o czyms uniwersalnym mialam raczej na mysli cos z
          kregu - wolowina, wieprzowina, kurczak, dziczyzna. Wylaczajac
          restrykcje na tle religijnym oczywiscie, bo tu wiklamy sie bardziej.

          Kroliki akurat jadam, lubie to mieso, wiem jak je dobrze
          przyrzadzic. Dla mnie to zaden hard core, jak widac dla innych tak.
          Ot relatywizm sie klania, coz poczac. ;)

          Z pewnoscia nie tkne koniny, zalozylam tak lata temu, kiedy pierwszy
          raz mialam kontakt z tymi zwierzetami i do dzis slowa dotrzymuje,
          choc kusono mnie aromatycznymi kabanosami.

          Jako gospodyni jednak, przyjmujaca osoby z roznych stron swiata
          staram sie przygotowac kolacje tak, aby byl wiekszy wybor. Bagatelli
          jak rozumiem nie zaproponowano nic innego poza golabkami.
          • dominikjandomin Re:Ależ dla nich z pewnością to było danie uniwer 10.09.07, 16:04
            pani.serwusowa napisała:

            > Masz racje. Zastanowilam sie teraz i rzeczywiscie - dla mnie
            daniem
            > uniwersalnym jest linguini z krewetkami, ktorych moj chlopak nie
            > tknie.

            Otóż to. Co prawda tknę, ale mam obrzydzenie do tego czegoś
            robalopodobnego. Sam nie kupuję i nie przyrządzam. Ale zjeść bym
            zjadł i nie wybrzydzałbym na przyjęciu.
      • glasscraft Re: Na proszony obiaT byly pieczone golabki :( 10.09.07, 15:37
        pani.serwusowa napisała:

        > Uwazam, ze nietaktem gospodarzy bylo podanie golebi na proszony
        > posilek. Powinni przygotowac cos bardziej, ze tak powiem -
        > uniwersalnego.

        Dlaczego nietaktem? Trudno chyba zawsze wszystkim dogodzie
        kulinarnie. Nasi najlepsi znajome sa veganami, czy to znaczy ze
        popelniaja nietakt w stosunku do nas (miesozercow) serwujac potrawy
        veganskie? Chyba nie - nie zmuszaja nas przeciez do nie jedzenia
        miesa po wyjsciu od nich. Nietaktem z naszej strony bylo by
        oczekiwanie, ze beda dla nas przygotowywac mieso.
      • dominikjandomin Re: Na proszony obiaT byly pieczone golabki :( 10.09.07, 15:38
        pani.serwusowa napisała:

        > Uwazam, ze nietaktem gospodarzy bylo podanie golebi na proszony
        > posilek. Powinni przygotowac cos bardziej, ze tak powiem -
        > uniwersalnego.

        E tam. Po co chodzić na przyjęcie, aby żreć ciągle nudny rosół z
        kurczaka? Ochydztwo zresztą, jak można się zachwycać miską kolorowej
        wody?

        Moim zdaniem gospodarze wykazali się dopuszczalną inwencją,
        wymyslając coś dobrego do zjedzenia. Uhonorowali swoich gości. Ci
        nie sprostali...
        • Gość: niki Re: Na proszony obiaT byly pieczone golabki :( IP: 89.174.190.* 10.09.07, 15:56
          Znowu o gołębiach? Faktycznie nie jada się ich, bo zniknęły ze
          sklepów po wojnie i naród niewzwyczajony, ale robić z tego ideolo?
          Pyszne mięsko.
          • onthelake Re: Na proszony obiaT byly pieczone golabki :( 11.09.07, 09:04
            Ja bym nie zjadla.Po prostu "jade do Rygi" i koniec.Jest to czasem
            krepujace bo glupio jest odmowic ale taki mam niewychowany
            organizm.Warzywa etc. moge sie zmusic i zjesc ale wszelkie
            niepodchodzace miesa,wedliny ,miesne tluszcze czy nawet jajka nie
            przejda.
    • Gość: senin wszystko jest kwestia kultury kulinarnej IP: *.bri.connect.net.au 11.09.07, 12:19
      ..wg mnie nie powinno sie jej oceniac

      Nasze 'zimne nozki' tudziez inne miesa i ryby na zimno, sa nie do
      przyjecia przez wiele nacji.

      (wewnatrz tychze kultur tez istnieja pewne akceptowalne i
      nieakceptowalne potrawy/skladniki-antynomie zupelnie tak jak u nas:
      golab-kurczak, ryba - krewetki, mieso -warzywa itd)

      ja nie widze roznicy miedzy golebiem a przepiorka (poza
      smakowa..moze?)

      pisze o tym, bo powszechna obecnsc zachwalania piersi kurczaka jako
      optymalego skladnika przyzwoitego obbiadu bulwersuje mnie tak samo,
      jak Ciebie pieczone golabki
      tzw 'pierws kurczaka' jest pod wieloma wzgledami tym samym, co piers
      golebia... no moze poza walorami smakowymi

      wg mnie piers kurczaka jedzona w jakiejkolwiek formie jest
      synonimem kulinarnej latwizny i braku wyobrazni kulinarnej (dobra na
      codzienny obiad ale.. dosc pospolity wybor na przyjecie 'z
      pretensjami do elegancji)
      podobnie z piersia indycza

      wg mnie obie powyzsze bronia sie jedynie w polaczeniu z
      wysublimowanymi smakami/przyprawami (pakowanie powyzszych do
      jakichkolwiek 'opakowan', jak tarta, panierka, majonez nie zalatwia
      sprawy) - smak wg mnie jest kluczem do rozpoznania dobrej kuchni

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka