vulture
11.02.04, 22:22
Kolejny zespół ze Skandynawii, tym razem prawdziwie mroczne dzieło. Draconian
to szwedzki septet, który gra bardzo mroczną, dołującą muzykę, okraszoną
wokalami płci obojga. „Where Lovers Mourn”, ich zasadniczy debiut (wydali
kilka dymówek, ale dopiero teraz ukazuje się ich „pełnoprawna” płyta), ukazał
się pod koniec ubiegłego roku i muszę przyznać, że robi doskonałe wrażenie,
szczególnie o tej niezbyt wesołej porze roku.
Ciężkie riffy gitarowe, mroczny klimat, gęste klawiszowo-gitarowe tło i
posępne głosy (męski na ogół recytuje, żeński śpiewa) to składniki bardzo
efektownego repertuaru grupy. Kobiecy głos jest przeszywający, miejscami
świdruje uszy, ale nie traci nic z delikatności i czystości zarazem. Jest to
bardzo udany gotyk, nawiązujący muzycznie do najlepszych tradycji tego
gatunku - w warstwie literackiej zespół jest również „nawiedzony”. Muzycy
sięgnęli nawet do romantycznej poezji angielskiej („A Slumber Did My Spirit
Seal” Williama Wordswortha). W pewnych miejscach słychać wstawki niby-ludowe,
które jednak z sielankowej atmosfery przeradzają się w kolejną, dramatyczną
opowieść o opłakiwaniu i smutku. Samotność, ból, smutek, żal i strach to
zasadnicza tematyka tego albumu. Ponieważ wokaliści są bezbłędni, znakomicie
można się wczuć w ten klimat, słuchając kompozycji. Na pewno nie jest to
dobra propozycja dla ludzi zdołowanych, bo pogłębią swój stan. Jednak
świetnie się tej muzyki słucha wieczorem, przy zgaszonym świetle. Naprawdę,
nie spodziewałem się aż tak dobrego albumu – widać, że lata przygotowań i
wydawania dymówek spowodowały, że grupa dążyła do konkretnego celu i
wiedziała, co chce nagrać. Nie ma tu obciachu; jest sama świetna muzyka,
którą polecam wszystkim zwolennikom metalowo-gotyckich klimatów.