Sobotaaaa wieeeczóóóór, najlepszy czas… na wątek dyskusyjny. Opisując płytę
Wuthering Heights stwierdziłem, że są pewne rzeczy, których w muzyce
przeskoczyć się nie da. A więc: CO WAS ŚMIESZY W RÓŻNYCH GATUNKACH
MUZYZCNYCH? ŚMIESZY, nie irytuje. Może to być zjawisko przez was akceptowane,
ale z tych czy innych względów wydające się zabawnym.
Od razu, zanim ktoś wpisze cokolwiek, prośba: podawajcie CECHY danego
gatunku, które uważacie za zabawne, a nie piszcie np. „Mnie śmieszy The
Darkness”

to tylko przykład). Jednocześnie zaznaczam, że chciałbym by wątek
wywołał dyskusję a nie napierdalankę, bo te są w innych wątkach, w których
nie były planowane. Więc bądźmy oryginalni i wyzywajmy się w innych wątkach,
a tu pogadajmy

*
Zaznaczam też, żeby opisać nie tylko nielubiane (bo to najłatwiej) gatunki,
ale i te, które się lubi. Chyba że ktoś słucha muzyki poważnej albo jest
bardzo poważny i nic go nie śmieszy.
Nieskromnie zacznę od siebie:
POWER METAL
- niezwyciężona rycerskość wokalistów, którzy piłują gardła jak Jan Kiepura
przed mutacją;
- tematyka „drogi” – bliżej nieokreślona podróż (w dawnych czasach) z
mnóstwem przygód i obowiązkowymi odgłosami burzy
- brzmienie instrumentów klawiszowych (podniosłe Casio)
- wygląd części muzyków (ciekawe stroje)
- okładki płyt w stylu „Harlequin kontra Hans Kloss”
INNY METAL
- interesujące formy wypowiedzi typu performance z baranimi głowami i laskami
na krzyżach i teledyski, w których pan gania z siekierą po lesie za gołą panią
- bardzo groźnie wyglądające twarze muzyków, często zachlapane czarną lub
czerwoną farbą
- niebanalna artykulacja wokalistów
- teksty utworów o diabełkach, potworach i zagładzie, zbliżającej się w
najbliższym czasie
NOWY ANGLOSASKI POP/ROCK (rzępolnia)
- rzężenie wokalistów/wokalistek, sugerujące jakieś pokrewieństwo z kotami
- wyścig w naśladowaniu Joy Division i Velvet Underground (oraz usilne
podtrzymywanie tych porównań przez media)
- silenie się na najbardziej niezależny image na świecie
- brzmienie gitar, sugerujące, że gra na nich ktoś pozbawiony palców
NU METAL
- szczekanie, nieumiejętnie maskujące niedostatki wokalne artystów
- riffy gitarowe, które brzmią, jakby przy nagrywaniu zapomniano użyć gitar
- niemożliwość odróżnienia kolejnych utworów w obrębie jednej płyty
Może jeszcze coś potem dorzucę...
*Osoby pozbawione poczucia humoru proszone są o niedopisywanie się

))