IP: *.gazeta.pl 14.02.02, 16:47
Czy to wam coś mówi?
Obserwuj wątek
    • ydorius Re: POSTROCK 14.02.02, 17:50

      Mni wincy. Z post rocka słucham w zasadzie tylko Tortoise i mam bardzo fajną
      kasetę Mouse on mars "instrumentals" (nie mogę za to znieść ich kawałków
      nieinstrumentalnych!).
      Może ktoś wie coś więcej i poleci Ci Pluramon na ten przykład o którym wiem
      tyle, że istnieje...

      .y.
      • Gość: Roar32 Re: POSTROCK IP: *.ds2.uw.edu.pl 14.02.02, 19:20
        To Mysz na Marsie ma jakieś kawałki nieinstrumentalne...? Aha, chyba na ostatniej płycie (jeszcze całej nie słyszałem, ponoć są wokale ich bębniarza)? No i to paskudztwo, pierwszy bodajże z Iaora Tahiti, z jakąś bełkoczącą japonką, nie mogłem tego słuchać...
        A poza tym to naprawdę genialny zespół...

        Co do całego stylu, to uważam, że jest jedną z najfajniejszych rzeczy, jaka w ostatnim czasie pokazała się w muzyce. Chociaż w sumie to znam tylko kilka zespołów - Mogwai, Sigur Ros, Tarwater... Problem w tym, że w mediach nikt tego nie gra... Miałem nadzieję, że coś się ruszy na fali ostatnich płyt Radiohead, ale chyba nic z tego...
        • ydorius Re: POSTROCK 14.02.02, 20:46

          Może gdyby Radiogłowi mieli jakieś teledyski do Kid A... Ale nie sądzę, to
          wyjątkowo trudna muzyka. Sam do półki z eksperymentatorami zbliżam się raz na
          pół roku (ostatnio przy okazji Standards Tortoise). Waśnie chyba Tortoise jest
          najlepiej przyswajalnym zespołem z tego nurtu...

          BTW, właśnie ściągam Sigur Ros. Ciekawym muzyki.

          .y.
        • ydorius Re: POSTROCK 15.02.02, 02:32

          Ściągnłąem sobie "Ágætis byrjun" Sigur Rós. Nie tak, szczerze mówiąc
          wyobrażałem sobie post-rock! Jak tego słucham, to zauważam wiele podobieństw
          do muzyki Bjork! Nasuwa mi się przypuszczenie, że jedno i drugie jest
          przesiąknięte w jakimś stopniu islandzkim folkiem (może?).

          Ale piękna to jest płyta. Naprawdę. I zimna.

          .y.
          • kwik Re: POSTROCK 15.02.02, 09:03
            a ja się przy niej relaksuję po pracy, w drodze do domu.

            ydorius napisał(a):

            > Ale piękna to jest płyta. Naprawdę. I zimna.
            >
            > .y.

            • buh Re: POSTROCK 15.02.02, 09:45
              zajebiste są zespoły związane z ekipą Tortoise: Isotope
              217, Sea and a Cake. Polskiego Blimpa polecam z czystym
              sumieniem. The For Carnatiom, Aerial M, Hood, A Silver
              Mt. Zion. no mnóstwo tego jeszcze jest...
              • Gość: gardener Re: POSTROCK IP: *.gazeta.pl 15.02.02, 10:02
                Właśnie
                Hood Silver Mt. Zion a dla mnie przede wszystkim
                Godspeed You Black Emperor - nie jest to może postrock w rodzaju piosenek
                Radiohead czy nawet Mogwai ale potężne utwory - Jeżeli ktoś lubi muzykę nieco
                eksperymentującą i słyszał A Silver Mt. Zion to Godspeed.... koniecznie
            • ydorius Re: POSTROCK 15.02.02, 12:07

              Widzę, Wielka Kwicząca, że łączy nas więcej, niż tylko wpólna działalność
              artystyczna...

              .y.
    • Gość: Radar Re: POSTROCK IP: 217.153.119.* 16.02.02, 00:28
      No i To Rococo Rot (mam nadzieję, ze dobrze to napisałem wink)!!!
      • Gość: diana Re: POSTROCK IP: *.jgora.dialog.net.pl 16.02.02, 00:46
        To rocco riot to wcale nie postrock, ale i tak Bardzo lubię.
        To też zimna muzyka, taka w samn raz do leżenia w łóżku i powolnego
        przeciągania się..........
        • Gość: Radar Re: POSTROCK IP: 217.153.119.* 16.02.02, 01:56
          To Rococo Rot to nie postrock!? A to ciekawe, bo to właśnie klasyczny postrock,
          czyli kompilacja techno, rocka, jazzu itp. Udało mi się być nawet na ich
          koncercie w CSW, super!
    • bukowski27 Gwei-Lo 16.02.02, 00:52
      calkiem mile... chociaz sie osluchuje dopiero... no i oczywiscie Mogwai... no i
      oczywiscie Sigur Ros...

      Mouse on Mars jakos takos mi nie podeszlo... mozna prosic pare slow o Standards
      by Tortoise?
    • Gość: seko Re: POSTROCK IP: *.chello.pl 01.03.02, 21:18
      jejku, postrock, to brzmi jak stypa po nieodzalowanym nieboszczku rocku... ale
      az tak zle nie jest. rock jeszcze nie umarl, wiec na postrock drodzy
      discopolowcy musicie jeszcze poczekac.
      • Gość: radar Re: POSTROCK IP: 217.153.119.* 01.03.02, 21:30
        Gość portalu: seko napisał(a):

        > jejku, postrock, to brzmi jak stypa po nieodzalowanym nieboszczku rocku... ale
        > az tak zle nie jest. rock jeszcze nie umarl, wiec na postrock drodzy
        > discopolowcy musicie jeszcze poczekac.

        Alez Baby odjechala motorem na highwayu w strone zachodzacego slonca... Tylko
        wiatr rozwiewal jej wlosy i fredzle na skorzanej kurtce... Z rockiem "troche"
        kiepsko, a postrock, czy ci sie to podoba, czy tez nie, ma sie dobrze!

        • Gość: sero Re: POSTROCK IP: *.chello.pl 01.03.02, 21:46
          coz, zagladam tu i tam, i we w miare fachowej literaturze muzycznej nie moge
          znalezc takiego okreslenia jak "postrock". a nawet jezeli istnieje, to czy nie
          jest to przypadkiem odgalezienie rocka?
          • Gość: gardener Re: POSTROCK IP: *.gazeta.pl 01.03.02, 22:41
            Sero ....może zamiast czytać fachową prasę powinieneś posłuchać wymienionych w
            wątku zespołów a przekonasz się na własne uszy co to ten postrock.
          • Gość: radar Re: POSTROCK IP: 217.153.119.* 02.03.02, 00:18
            A co to za fachowa literatura, "Tylko Rock" wink!? W necie jest mnostwo
            informacji o postrocku. A jesli postrock jest odnoga rocka, to na szczescie
            baaaardzo odlegla...
          • buh Re: POSTROCK 02.03.02, 00:23
            wyjdź z piwnicy, w której siedzisz...
    • Gość: sero Re: POSTROCK IP: *.chello.pl 02.03.02, 20:23
      chlopcy, spokojnie, nie czas na leki? widze, ze posiadacie dosc nikla wiedze,
      nawet na temat, o ktorym rozprawiacie. wiekszosc wymienionych przez was kapel
      znam. to po pierwsze. twierdzenie, ze "postrock" to baaaardzo odlegla odnoga
      rocka, jest rownie bliskie prawdy jak oswiadczenie, ze Lepper to inteligentny i
      kulturalny gosc. w literaturze zachodniej okreslenie postrock funcjonuje w
      zupelnie innym kontekscie niz ten, ktory chcieliscie mu przypisac. ja wiem, ze
      to ladnie brzmi: postrock, postimpresjonizm, postkomunizm, ale musze wam
      powiedziec, ze sa inne, nawet ciekawsze slowa, ktore by tutaj byly bardziej na
      miejscu. pamietajcie: rock jeszcze zyje, czy chcecie tego czy nie, a
      najsmieszniejsze jest to, ze sami go sluchacie...
      • Gość: dOjcze Re: POSTROCK IP: *.toya.net.pl 02.03.02, 20:36
        Gość portalu: sero napisał(a):

        > wiekszosc wymienionych przez was kapel
        > znam. to po pierwsze.

        brawo

        >twierdzenie, ze "postrock" to baaaardzo odlegla odnoga
        > rocka, jest rownie bliskie prawdy jak oswiadczenie, ze Lepper to inteligentny i
        >
        > kulturalny gosc. w literaturze zachodniej okreslenie postrock funcjonuje w
        > zupelnie innym kontekscie niz ten, ktory chcieliscie mu przypisac.

        mozebys po prostu powiedzial czym jest postrock jesli to mozliwe w ogole do
        okreslenia i moze poparl to jakimis przykladami.

        > miejscu. pamietajcie: rock jeszcze zyje, czy chcecie tego czy nie, a
        > najsmieszniejsze jest to, ze sami go sluchacie...

        ok. jest tu troche racji chyba. wszystko zalezy od podejscia. czy jest bardziej
        ogolne czy bardziej szczegolowe, gdzie potrzeba wiecej szufladek.
        • bukowski27 sero 04.03.02, 10:19
          wiec jakie to okreslenia? slucham uwaznie.
          • Gość: dOjcze Re: sero IP: *.toya.net.pl 04.03.02, 11:20
            bukowski27 napisał(a):

            > wiec jakie to okreslenia? slucham uwaznie.

            czytaj uwaznie! chyba sie pogubiles... to ja pytalem ciebie.
            • bukowski27 dojcze, o co mnie pytales? gdzie? kiedy???(n/text) 04.03.02, 12:43
              • Gość: dOjcze Re: dojcze, o co mnie pytales? gdzie? kiedy???(n/text) IP: *.toya.net.pl 04.03.02, 13:12
                bukowski27 napisał(a):

                sory bukowski. pojebalo mi sie cos faktycznie. ale to dlatego, ze mam zapalenie
                oskrzeli chyba i nie przechodzi mi.
                • bukowski27 dojcze. sie zdarza. nuo problemo. 04.03.02, 14:36
                  znaczy sie czekamy na odpowied zrazem.
                  • Gość: dOjcze Re: dojcze. sie zdarza. nuo problemo. IP: *.toya.net.pl 04.03.02, 17:47
                    bukowski27 napisał(a):

                    > znaczy sie czekamy na odpowied zrazem.

                    dzieki za wyrozumialosc. czekamy.
                  • ydorius Re: dojcze. sie zdarza. nuo problemo. 04.03.02, 17:51

                    Ta kolejka to za postrockiem?
                    Znaczy się rzucą odpowiedź co to takiego?

                    To ja też postoję (z "this mortal coil" na uszach).

                    .y.
                    • Gość: sero Re: dojcze. sie zdarza. nuo problemo. IP: *.chello.pl 04.03.02, 18:47
                      no to jestem, skoro czekaliscie... chwilowo nie mam czasu, jak tylko znajde to
                      odpisze, pracuje w redakcji pisma zajmujacego sie muzyka i nie zawsze moge temu
                      interesujacemu forum poswiecic tyle czasu ile bym chcial... zelektryzowala mnie
                      tylko nazwa this mortal coil - to zajebista kapela studyjna promowana przez
                      wytwornie 4AD, oczywiscie slowo postrock zupelnie do niej nie pasuje, nagrala
                      trzy plyty, w ktorej uczestniczyli wykonawcy grajacy bardzo rozna muzyke, od
                      indie rock az po gotyk, mozna bylo tam nawet uslyszec elisabeth fraser z
                      cocteau twins, w ogole klimaty a la dead can dance sa zajebiste, chyba nikt
                      temu nie zaprzeczy... a propos postrock... coz, drodzy discopolowcy, powtorze
                      jeszcze raz, rock jeszcze zyje, wiec na prawdziwy postrock musicie jeszcze
                      troche poczekac... co do slowa "post" do zajrzyjcie do slownika, moze nareszcie
                      zrozumiecie co ono znaczy i wiecej nie bedziecie normalnym ludziom zawracac
                      dupy takimi pierdolami, owszem, takie okreslenie (postrock) od czasu do czasu
                      paru ludzi uzywa, ale zupelnie w innym kontekscie anizeli wy, drodzy
                      discopolowcy
                      • ydorius Re: dojcze. sie zdarza. nuo problemo. 04.03.02, 19:04
                        Gość portalu: sero napisał(a):

                        > no to jestem, skoro czekaliscie... chwilowo nie mam czasu, jak tylko znajde to
                        > odpisze, pracuje w redakcji pisma zajmujacego sie muzyka i nie zawsze moge temu
                        > interesujacemu forum poswiecic tyle czasu ile bym chcial...

                        Nie martw się.
                        Poczekamy.

                        > zelektryzowala mnie tylko nazwa this mortal coil - to zajebista kapela
                        > studyjna promowana przez wytwornie 4AD, oczywiscie slowo postrock zupelnie do
                        > niej nie pasuje,

                        Ajajajaj...
                        A czy ja coś takiego napisałem? Przyniosłem sobie z drugiego pokoju Milesa
                        Davisa "doo-bop", TMC "Blood" oraz Morphine "Yes"... Taki klimacik chciałem
                        zbudować i akurat trafiło na TMC... Także: pudło.

                        nagrala
                        > trzy plyty, w ktorej uczestniczyli wykonawcy grajacy bardzo rozna muzyke, od
                        > indie rock az po gotyk, mozna bylo tam nawet uslyszec elisabeth fraser z
                        > cocteau twins,

                        Brawo, brawo.
                        Mógłbyś też pracować w dziale biograficznym CDNow. Jeszcze nam tylko wyjaśnij
                        kto to był Ivo Watts, a masz zapewnione miejsce w panteonie gwiazd.

                        w ogole klimaty a la dead can dance sa zajebiste, chyba nikt
                        > temu nie zaprzeczy... a propos postrock... coz, drodzy discopolowcy, powtorze
                        > jeszcze raz, rock jeszcze zyje, wiec na prawdziwy postrock musicie jeszcze
                        > troche poczekac... co do slowa "post" do zajrzyjcie do slownika, moze nareszcie
                        > zrozumiecie co ono znaczy

                        Zamierzałem Ci odpisać od razu, jak nas zbluzgałeś od discopolowców. Specjalnie
                        przytaszczyłem słownik wyrazw obcych, by właśnie ów "post" ci zacytować...
                        Darowałem sobie, ale widzę, że bestya znów podnosi łeb, więc pora na krótka
                        lekcję.
                        Jeżeli piszemy "postrock" mamy na myśli nurt muzyczny, który nadszedł "po
                        rocku", co sam zresztą słusznie zauważyłeś. Jednak, aby coś byo post-rockiem,
                        musi owym rockiem być zainspirowane. Pozwól, że przytoczę prosty przykład: aby
                        były czasy przedpotopowe, musi być jakis potop, prawda? No i tu jest tak samo.
                        Jeżeli natomiast nazywasz nas discopolowcami (chyba, że używasz tego jako
                        przerywnika, niektórzy sobie mówią "kurwa", a ty "discopolowcy". Zdarza się) to
                        oprócz krótkiego wykładu o post-rocku poprosze także krótkie wyprowadzenie
                        dziejów discopolo z szeroko pojętego nurtu rocka.

                        I jeszcze jedno, drogi prelegencie. Muzyka poważna również się nie skończyła i
                        mogę bronić tezy, że wszystko, co się pojawiło w dwudziestym wieku nie pownno
                        mieć żadnej innej nazwy, jak tylko muzyka poważna. Skoro bowiem sa jeszcze
                        czynni kompozytorzy, to zasada starszeństwa nakazuje całą późniejszą muzykę od
                        tego właśnie wywodzić. Na podobnej zasadzie, jeżeli nie będziemy aż tak
                        rygorystyczni, rocka w ogóle nie ma i nie było, zaś zawsze istniał tylko blues,
                        co ja gadam, jazz, oczywiście...

                        i wiecej nie bedziecie normalnym ludziom zawracac
                        > dupy takimi pierdolami, owszem, takie okreslenie (postrock) od czasu do czasu
                        > paru ludzi uzywa, ale zupelnie w innym kontekscie anizeli wy, drodzy
                        > discopolowcy

                        No toż właśnie czekamy, jak kania dżdżu, aż rzucisz światło na to skomplikowane
                        zagadnienie!
                      • Gość: dOjcze Re: dojcze. sie zdarza. nuo problemo. IP: *.toya.net.pl 04.03.02, 20:01
                        Gość portalu: sero napisał(a):

                        > no to jestem, skoro czekaliscie...

                        no nie przecenialbym tej sytuacji. po prostu bylo nudno.

                        >chwilowo nie mam czasu, jak tylko znajde to
                        > odpisze, pracuje w redakcji pisma zajmujacego sie muzyka

                        powiedz co za pismo. to ewentualnie przestaniemy je kupowac!!!

                        > w ogole klimaty a la dead can dance sa zajebiste, chyba nikt
                        > temu nie zaprzeczy...

                        co to za dogmaty?

                        >a propos postrock... coz, drodzy discopolowcy, powtorze
                        > jeszcze raz, rock jeszcze zyje, wiec na prawdziwy postrock musicie jeszcze
                        > troche poczekac...

                        to tylko twoje widzimisie... na szczescie.

                        >okreslenie (postrock) od czasu do czasu
                        > paru ludzi uzywa, ale zupelnie w innym kontekscie

                        otoz to. ciagle jednak nie napisales w jakim. czekamy dalej.

                        ps. ale teraz bracie to zzera mnie ciekawosc co to za gazeta muzyczna.
                        nie badz taki skryty.
                        • Gość: gardener Re: dojcze. sie zdarza. nuo problemo. IP: *.gazeta.pl 04.03.02, 20:52
                          oooooooo Sero coż to za pismo muzyczne???
                          Jeżeli juz wspomiałeś o prasie muzycznej i o 4AD ...to dla mnie postrock i 4AD
                          to nie tak odległe klimaty ...zresztą nie tylko dla mnie - Rafał Księżyk - jak
                          dla mnie w krytyce muzycznej największy ayutorytet pisał nawet o jednej z
                          postrockowych wytwórni że to 4AD lat 90-tych.
                          Z jednym tylko zgadzam sie że 4AD to było coś znaczącego
                          I nie pisz już o discopolowcach bo kompromitujesz pismo muzyczne w którym
                          podobno pracujesz.
                      • Gość: radar Re: dojcze. sie zdarza. nuo problemo. IP: 217.153.119.* 04.03.02, 22:34
                        Gość portalu: sero napisał(a):

                        > no to jestem, skoro czekaliscie... chwilowo nie mam czasu, jak tylko znajde to
                        > odpisze, pracuje w redakcji pisma zajmujacego sie muzyka i nie zawsze moge temu

                        To nie twoja wina, czasy sa takie, ze trudno o prace...

                        >
                        > temu nie zaprzeczy... a propos postrock... coz, drodzy discopolowcy, powtorze
                        > jeszcze raz, rock jeszcze zyje, wiec na prawdziwy postrock musicie jeszcze
                        > troche poczekac...

                        Fakt, rock ma sie dobrze - ostatnio w tv widzialem jak ROCKOWA kapelka Lzy
                        odbierala zlota, czy inna tam plyte! Fajnie graja, rockowo...

                        > zrozumiecie co ono znaczy i wiecej nie bedziecie normalnym ludziom zawracac
                        > dupy takimi pierdolami, owszem, takie okreslenie (postrock) od czasu do czasu
                        > paru ludzi uzywa, ale zupelnie w innym kontekscie anizeli wy, drodzy
                        > discopolowcy

                        Posluchaj Tortoisa, To Rococo Rot, a moze zrozumiesz, choc czesciowo, co to
                        postrock.

    • bukowski27 sero, kytykiem muzycznym jestes? 05.03.02, 09:44
      aaaa... to juz jasne... wszystko.. podyskutowalbym z toba o tym misiu, ale z
      wszytsko wiedzacym chamem rozmawiac mi sie niechce... mylslaem ze moze czegos
      ciekawego sie dowiem, ale sie nie dowiem... zycze ci tylko żebys nie zostal
      redaktorem naczelnym czegokolwiek... smutno by sie zrobilo... jakbys
      przeproawzdal kiedys wywiad z robertem frippem (ta. akurat!) pozdrow go ode
      mnie... a teraz ide do drugiego pokoju posmiac sie z ciebie troche... i
      wlasciwie nie z twoich pogladow tylko ze sposobu w jaki je wyrazasz... no
      dajcie spokoj... krytyk muzyczny... chyba w gazetce szkolnej... jezeli mi
      odpiszezs nie oczekuj odpowiedzi... misiu...
    • Gość: seko Re: POSTROCK IP: *.chello.pl 05.03.02, 12:45
      Ok, przepraszac Was za discopolowcow ani mysle. Chcialem Was jeno zmusic do
      zastanowienia sie nad wlasnymi slowami, ale widac mi nie wyszlo. Jezeli juz
      ktos uzywa jakichs wyrazen, dobrze by bylo, gdyby je rozumial. Zbyt duzo
      dyletanctwa w tej naszej kochanej Ojczyznie, bym sie w koncu nie mial prawa na
      to wkurzyc. Zbyt wiele glupoty, leperszczyzny, prymitywizmu. Stad moja
      obrazliwa retoryka. Wiecej polemizowac z Wami nie zamierzam, tak jak i Wy
      prawdopodobnie nie zamierzacie ze mna. Kazdy ma prawo do wlasnych pogladow,
      fajnie by bylo jednak, gdyby te poglady byly spojne i merytorycznie
      uzasadnione. Ale skoro jestescie tacy uparci, badzcie sobie dalej. Lepperow ci
      u nas dostatek. Jezeli tak Wam sie spodobalo slowo "postrock" to je sobie do
      woli uzywajcie. Mam to gdzies.
      Co do Roberta Frippa... hehe. Bylem wspolorganizatorem koncertu King Crimson w
      operetce warszawskiej w 2000 roku. Obecnie pracuje w magazynie "Machina". Nie
      jestesmy moze idealni, ale staramy sie jak umiemy. Wszystkie opinie wyrazone na
      tym forum, w tym watku tematycznym, sa moimi prywatnymi opiniami, wiec akurat
      redakcji do tego nie mieszajcie. Tylko i wylacznie ja ponosze odpowiedzialnosc
      za swoje slowa.
      Nieniejszym uwazam dyskusje z Wami za zakonczona.
      Bez odbioru.

      P.S. Chlopcze, ktory uzyles slowa "Fripp" i ktory lubisz bawic sie misiami.
      Plyte "In the court of the Crimson King" uwazam za jedna z najwaznieszych w
      historii rocka. Dzialalnosc Roberta Frippa, ktora znam w najdrobniejszych
      szczegolach rowniez cenie. Mam tylko nadzieje, taka malutka nadzieje, ze nie
      uzyles tego nazwiska w kontekscie tego watku tematycznego, innymi slowy mam
      nadzieje, ze nie skojarzyles Roberta Frippa ze slowem "postrock". Jezeli tak to
      skladam Ci szczere wyrazy ubolewania.
      • bukowski27 machina, misiu? 05.03.02, 13:39
        to co napislaes ze ja byc moze uwazam o RF, to ja pomine wymownym milczeniem.

        co do post rocka i machiny, to prosze bardzo. ponizej linki do recenzji plyt
        firmowanych przez machine i z krotkiej notki o tortoise gdzie zespol jest
        okreslany glownym... itd. z serwizu onet, na portalu ktorym to machina ma swoje
        strony.

        muzyka.onet.pl/mr,8375,1,recenzje.html

        muzyka.onet.pl/mr,3758,1,recenzje.html

        muzyka.onet.pl/mr,32574,osoba.html

        trafilem tez na recenzje plyt tortoise, podpisane przez WK. prawdopodobnie
        napisane przez ciebie, bo podobne w tresci. gdzie muzyke tortoise okreslasz (?)
        mianem alternatywnej. fajnie.

        i jeszcze slowo o twoim slowie. jakos nie przypominam sobie zebys jakikolwiek
        argument przytoczyl, że postrock to nie postrock. tylko z definicji okreslasz
        mianem discopolowców wszytskich ktorzty mysla inaczej. co mnie osobiscie
        smieszy i lekko wkurwia. zauwaz tylko, że nie ja i nikt na tym forum nie uknul
        terminu postrock. te wszystkie terminy funduja nam, nie kto inny tylko krytycy
        muzyczni. ja nie posluguje si etym terminem dlatego ze sobie tak ubzduralem,
        tylko dlatego ze w prasie muzycznej w pewnym momencie zafunkcjonaowalo takie
        okreslenie. oczywiscei ze moge powiedzic ze sex pistols to nie punk, a iron
        maiden to nie heavy metal... tylko co z tego? nic... misiu... nic... i
        oczywiscei nie twierdze, że zawsze mam racje i ze wiem wszystko, ale irytuja
        mnie takie posty jak twoje... jezeli masz cos do powiedzenia i poprzyj
        argumentami, a nie obrazaj innych. nie musisz mi odpowiadac na tego posta, bo
        nie do ciebie go napisalem, chociaz zadresowalem do ciebie... misiu...
        • Gość: Roar21 Re: machina, misiu? IP: *.ds2.uw.edu.pl 05.03.02, 14:13
          Brawo, Bukowski27!!! Brawo!!!

          Nigdy nie lubiłem Machiny. Teksty takie płytkie, takie bezrefleksyjne. (Zwłaszcza recenzje - najważniejsza dla mnie część pisma.) Zawsze miałem wrażenie że czytam pismo nie dla miłośników muzyki, tylko dla snobów, którzy chcą uchodzić za wyżej wymienionej muzyki znawców.
          Jednak to, czego byłem świadkiem przy czytaniu wypowiedzi osobnika podpisującego się jako se(r/k)o, stukrotnie przerosło wszelkie moje wyobrażenia o redaktorach tego miesięcznika. Z aką bezmyślnością, zadufaniem w sobie i nieuzasadnionym poczuciem własnej wyższości połączonym z ignorowaniem wszelkich faktów nie spotkałem się już dawno...

          A może to wszystko jednak podpucha? Jeśli tak, to
          dobrze by było, żeby w trosce o dobre imię własnego pisma ktoś z Machiny wszedł na to forum i sprostował, że na przykład ten pan tam tylko sprząta...
      • Gość: antyrock Re: POSTROCK IP: 2.4.STABLE* / 10.4.20.* 10.05.02, 00:20
        oj, chyba juz nie pracujesz w tej Machinie R.I.P.....
    • bukowski27 misiu, to jeszce ja w sprawwie koncertu KC 05.03.02, 14:39
      w warszawie. bo nie dawalo mi spokoju... bo nie bylem w warszawie, tylko w
      poznaniu... no wiesz... ceny biletów... ale do meritum do meritum... napisales
      tak (cytat):

      Co do Roberta Frippa... hehe. Bylem wspolorganizatorem koncertu King Crimson w
      operetce warszawskiej w 2000 roku. Obecnie pracuje w magazynie "Machina".

      bo jak sprawdzilem (a pamiec mnie jednak nie mylila) koncert w 2000 roku w
      warszawie odbyl sie w teatrze roma... wiesz... ja tam jestem hopak z
      prowincji... wiec powiedz mi tylko organizatorze... operetka warszawska to to
      samo co teatr roma??? bo przyznaje ze myslalem, że nie. powiesz...? misiu...? a
      jezeli nie to samo? to moze byl jakis specjalny koncert dla krytyków muzycznych
      byl? misiu... ty szczesciarzu!!!

      • Gość: sero Re: misiu, to jeszce ja w sprawwie koncertu KC IP: *.chello.pl 05.03.02, 15:01
        Bukowski, chlopku z prowincji... nie chce Cie obrazac, ale Teatr Roma to dawna
        operetka warszawska. W Warszawie czesto uzywa sie starego okreslenia. Mam
        nadzieje, ze ta odpowiedz Cie usatysfakcjonuje. I nie probuj mi wmawiac, ze
        mowie nieprawde, poniewaz to nie ma najmniejszego sensu. I nie dbam o to, czy
        mi wierzyrz, czy nie.
        • bukowski27 oczywiscie ze ci wierze. 05.03.02, 15:08
          dlaczego mialbym nie. nie wiedzialem po prostu. wiesz ja w stolicy rzadko
          bywam. ale teraz juz wiem, że teatr roma to dawna operteka warszawska.
          zapamietam. myslalem ze cie zlapie, ale nie udalo mi sie... podly czlowiek
          jestem... nie nie obrazasz mnie. nie jestes w stanie.
        • Gość: sero Re: misiu, to jeszce ja w sprawwie koncertu KC IP: *.chello.pl 05.03.02, 15:13
          I jeszcze jedno. Jak juz powiedzialem dyskusje te uwazam za zakonczona.
          Doskonale zdaje sobie sprawe z formy, ktora przyjalem w rozmowie z Wami. Mialem
          w tym swoj interes. Co do Ciebie, Bukowski, to oczywiscie nie moge Ci odmowic
          racji w kilki sprawach, ktore poruszyles, dotyczacych mojej postawy na tym
          forum. Ale najwazniejsze w tym wszystkim jest to, ze Ty mi wcale nic nie
          uzmyslowiles. Mysle nawet, ze nie miales takiego zamiaru. Nasza rozmowa moglaby
          trwac i trwac, ale czy kontynuowanie jej ma jakis sens? Mam okreslone poczucie
          wlasnej wartosci, owszem, ale ono jest naturalne, jezeli w realu cos soba
          konkretnego reprezentuje tak jako krytyk muzyczny jak i jako czlowiek, po
          prostu. Nie musicie sie ze mna zgadzac, ta kwestia jest chyba oczywista, ale
          oczywiste jest tez, ze ja nie musze sie zgadzac z Wami.
          Co do Ciebie, Bukowski, to przynajmniej jendego sie na pewno ode mnie
          nauczyles, hehe, ze operetka warszawska to Teatr Roma zarazem. Lepiej tego nie
          kwestionuj, jak masz w zwyczaju, bo to po prostu FAKT. Przykro mi, ze Cie
          zawiodlem.
          Papa
          • buh Re: misiu, to jeszce ja w sprawwie koncertu KC 05.03.02, 15:17
            mam do Ciebie pytanie sero. po co w ogóle zaczynałeś tę
            dyskusję?
          • bukowski27 nie, no jasne misiu... 05.03.02, 15:26
            zaraz lece do kiosku ruchu, kupie sobie przewodnik po warszawie i bede
            sprawdzal czy teatr roma to dawna operatk warszawska... no nie rozsmieszaj mnie
            czlwoieku... widzisz, moglbym sie ciebie zapytac jak dawniej nazywala sie ulica
            jana pawla 2 w mojej wsi, tylko po co? nie oto chodzi w rozmowei co nie? do
            niewiedzy w teamcie warszawy sie przyznalem i jak powiedzialem kierowalem sie
            niskimi pobudkami, bylbym szczesliwy gdyby sie okazalo ze klamiesz, bo ci enie
            lubie misiu... jestes arogancki. a ja nie lubie aroganckich ludzi. kto wie moze
            sie doskonale znasz na muzyce, moze nie. to ze jestes krytykiem muzycznym nie
            znaczy dla mnie nic. slownie: nic. czy chcialem ci cos uswiadomic? mysle ze
            tylko chamstwo i arogancki stosunek do innych, ktory moglym jeszcze zrozumiec,
            gdyby zostal poparty jakimis argumentami, ale nie zostal. oczywiscie moglys
            mnie przekonac ze mogwai, że tortoise to nie postrock. ja nie trudno przyznaje
            racje jeszcze jest czyms poparta... gdybys mial argumenty moglys mnie nawet
            przekonac ze sex pistols to nie punk... tylko, że ty misiu tych argumentow nie
            miales... w kazdym badz razie nie przedstawiles ich... i tyle. i nie mowie ci
            papa. ludzie, zachowujacy sie w sposob w jaki ty sie zachowujesz sa mi
            calkowicie obojetni, do momentu kiedy nie zwracaja mi na cos uwagi. ty jestes
            mi obojetny.
            • Gość: gardener Re: nie, no jasne misiu... IP: *.gazeta.pl 05.03.02, 16:30
              Ten sero czy seko ( cholera wie co z tym jego nickiem) to ciekawa postać -
              choć wiele tłumaczy to że pracuje w... tfuuu.. Machinie. Chciaż upierał sie że
              występuje tu prywatnie a nie jako przedstawiciel redakcji. Chociaż krytykował
              lepperyzm. Coś mi to przypomina ... Lepper też mówił że prywatnie obraża a nie
              jako poseł... To lepperek od postrocka.
            • Gość: seko Re: nie, no jasne misiu... IP: *.chello.pl 05.03.02, 16:42
              Coz, Bukowski. Milo, ze poswieciles mi tyle czasu. Rozumiem, ze Ty rowniez
              uwazasz rozmowe za zakonczona. Mowisz, ze nie uzywalem argumentow? Hm. Skoro
              tak uwazasz, ja tam wnikac w szczegoly nie bede. Mowisz, ze jestem Ci obojetny?
              No i co z tego? Mam sie tym martwic, "misiu"? Nigdy sie pewnie nie widzielismy
              i nigdy sie pewnie nie zobaczmy, a nawet jezeli to raczej Ciebie z tego forum
              nie zapamietam. Mowisz, ze bylem arogancki? Owszem, tu sie z Toba zgodze.
              Trudno byloby dojsc, misiu, do innych wnioskow czytajac moje teksty. Ale znowu:
              co z tego? Dyskusja dotyczyla slowa "postrock". Masz mi za zle, ze tego pojecia
              nie zdefiniowalem? A moze masz mi za zle, ze nie poparlem swojej pierwszej
              wypowiedzi (gdzies tam jeszcze mozna ja przeczytac) argumentami? Moze chcesz mi
              powiedziec, ze moje wypowiedzi byly malo tresciwe? A moze z kolei najbardziej,
              ponad wszystko draznila Cie ta moja bufonowatosc, wyzierajaca z kazdego slowa?
              Hehe. No, misiu, mam nadzieje, ze traktujesz mnie tak jak to okresliles, bo tak
              jest po prostu, zdrowo.
              Ale na koniec, tak juz naprawde na koniec, przyznam jedno. Gdybym natknal sie
              na forum na kogos traktujacego rozmowcow tak jak ja Was, mysle, ze
              zareagowalbym podobnie. No, ale znowuz, czy to cos zmienia? Czy to do czegos
              prowadzi?
              Nie zmienia to tez tego, ze ja, jak kazdy z Was, nie jestem wszystkowiedzacy,
              jak tu ktos zechcial sie o mnie ironicznie wyrazic i nigdy, ale to nigdy sie za
              takiego nie uwazalem. Potrafie szanowac czyjes zdanie, rozniace sie od mojego,
              ale musi byc spelniony jeden warunek. Ten czlowiek powinien rozumiec o czym w
              ogole mowi, powinien rozumiec znaczenie pojec, ktorych uzywa. W innym wypadku
              to jest jak walenie grochem o sciane. Pewnie kilku z Was moze sobie pomyslec,
              ze gadka ze mna, to jest wlasnie walenie grochem o sciane. I spoko, myslcie
              tak, ale w tym wszystkim badzcie konsekwentni. Jezeli w koncu dochodze do
              wniosku, ze z rozmowca nie znajde wspolnej plaszczyzny porozumienia to koncze
              dyskusje, zaczynam go ignorowac, niezalenie od tego czy on jeszcze cos tam
              mowi, czy nie. Zatem nie obrazcie sie, ze juz wiecej nie bede zagladal na ten
              watek tematyczny, ze nie bede Wam wiecej odpowiadal. To nie jest przejaw
              arogancji czy braku szacunku, jeno zdrowego rozsadku i braku czasu. Dzisiaj
              akurat siedze w domu i mam troche czasu, ale to naprawde wyjatkowy dzien.
              Moglem sledzic na biezaco to forum, moglem w miare aktywnie w dyskusji z
              Bukowskim uczestniczyc.
              I jak widac do niczego sensownego ona nie doprowadzila.
              Ale tak jak Bukowski w przypadku operetki warszawskiej, tak i ja czasem, hehe,
              potrafie przyznac sie do swoich bledow. Czy kazdy z Was to potrafi?
              Doskonale zdaje sobie sprawe z tego, ze forma wypowiedzi zrazilem do siebie
              nawet tych, ktorzy sklonni byliby mi przyznac racje w sensie merytorycznym
              dotyczacym tej dyskusji. Ale czy ja cos na tym stracilem? Albo czy ja kogos tak
              naprawde obrazilem? Bukowski twierdzi, ze ja go nie moge obrazic, i bardzo
              slusznie. Mam nadzieje, ze pozostalych to tez dotyczy.
              Tak zupelnie na marginesie, ja ta dyskusja cos zyskalem. Powiem Wam szczerze,
              ze mimo iz roznie sie w pogladach na tematy muzyczne z bardzo wieloma ludzmi,
              nawet tymi, ktorzy uchodza za autorytety w swoich dziedzinach, to nigdy, ale to
              nigdy dyskusja nie przekracza - w formie wlasnie - pewnych granic. Sztuka, w
              tym muzyka, to nie jest dziedzina wymierna. Jak sami zauwazyliscie w wielu
              przypadkach to kwestia gustu. Zreszta to absolutny truizm i chyba dla nikogo
              nie musze tej kwestii rozwijac. Osobiscie nie jestem zwolennikiem sztywnego
              przypisywania zespolow do jakichs nurtow muzycznych, ale skoro juz owe nurty
              sie przyjely to z tych okreslen nie zbrodnia korzystac. Wazne jest jednak, by
              nie interpetowac pewnych okreslen niezgodnie z ich definicja, wazne tez by tych
              okreslen w roznych kontekstach po prostu nie naduzywac. Nigdy nie zakwestionuje
              tego, ze Sex Pistols, o ktorym wspominal Bukowski nalezy do muzyki punkowej, bo
              musialbym byc skonczonym idiota smile)) Ale tez za cholere nie powiem,
              ze "postrock" powstal na gruzach rocka, tak jak nie powiem tego rowniez o wyzej
              wymienionym punku, skadinad bedacym czescia skladowa szeroko rozumianego rocka.
              W internecie jest mnostwo stron poswieconych muzyce. Mozecie bardzo latwo
              znalezc te, ktore traktuja o tzw. nurtach i dokladnie przeczytac sobie ich
              znaczenie. Jezeli czegos nie jestescie pewni w pare minut mozecie odszukac
              odpowiedzi na gnebiace Was pytania. Po co wiec wysylac na forum teksty, ktore
              pozbawione sa sensu? Po cholere?
              Bukowski wyszukal nawet geneze powstania slowa "postrock", mozna jeszcze troche
              pokopac i dowiedziec sie jak ow temat jest na ogol rozumiany. Skoro Bukowski
              mogl to zrobic, nie widze powodu dla ktorego i pozostalym mialoby sie to nie
              udac. I mam nadzieje, ze wiecej nie natkne sie na zlote mysli twierdzace,
              ze "postrock" ma sie calkiem dobrze, a rock dogorywa, bo pachnie mi to zwykla
              antynomia. Wiecej logiki, panowie, a wtedy cale zycie staje sie prostsze.
              Mnie sie zdarzylo wiele razy pomylic, co do wielu spraw, nie tylko muzycznych.
              Takie jest zycie, tacy sa ludzie... Ale umiem uczyc sie na swoich bledach, i
              objawiam przy tym, wbrew pozorom, spora dawke pokory. Kiedy juz jednak jakas
              wiedze jako tako opanuje, mam prawo, nawet i autorytatywnie na ow temat sie
              wypowiadac. Jezeli palne bzure jakas, kazdemu sie zdarza, to pedze rychlo do
              materialow zrodlowych i weryfikuje swoja najwyrazniej niepelna wiedze. Tak to
              wyglada, natomiast tutaj czesto stykam sie ze zwykla ignorancja, ktorej nie
              sposob przelamac po dobroci. I to mnie wlasnie wkurza najbardziej. Mnie mozna
              przekonac, ale niektorych z Was w ogole. Jezeli powiem, ze ELP (bardzo lubie)
              to grunge (!), a ambient nie ma nic wspolnego z techno (slabo znam techno i nie
              przepadam), i uslysze pozniej, ze jestem skretynialym durniem, to zamiast dawac
              w pysk za obraze, sprawdze czy przypadkiem ten ktos nie ma w tym wypadku racji.
              Polaczenie ELPa z grungem, powstalym zreszta 20 lat pozniej, rzeczywiscie
              mogloby mnie kwalifikowac jako debila, ale na szczescie nigdy nic tego kalibru
              nie powiedzialem. Natomiast zdarzylo mi sie, i to co gorsza publicznie, nie
              zrozumiec dokladnie slowa ambient. No i sie zdarza. Moja wina, ale potrafilem
              ja szybko naprawic. I przede wszystkim sie do niej przyznac.
              Zaden z ludzi nie jest Alfa i Omega, i zaden nigdy nie bedzie. Odrobina
              samokrytyki kazdemu moze wyjsc na zdrowie.
              Dobra, zegnam Was, nie mam juz czasu dalej pisac.
              Mam nadzieje, ze ostatecznie nie bedziecie mieli mi za zle, ze zagralem na
              poczatku na skrajnej strunie, hehe.
              Papa wszystkim.

              P.S. Jeszcze raz powtorze. Tylko i wylacznie ja ponosze odpowiedzialnosc za
              swoje wypowiedzi. Redakcja nie ma z nimi nic wspolnego. Na lamach pisma,
              obowiazuje, ze tak powiem, nieco inna procedura. Hihi. O mnie mozecie miec jak
              najgorsze zdanie na podstawie tych tekstow, o Machinie wyrabiajcie sobie
              czytajac pismo. O malo sie w pewnym momencie nie przedstawilem, ale wydaje mi
              sie, ze w konsekwecji tak jest lepiej.

              • Gość: gardener Re: nie, no jasne misiu... IP: *.gazeta.pl 05.03.02, 17:05
                Szkoda że on już nie będzie zaglądał na ten wątek - interesowała w jego
                wypowiedziach tylko jedna sprawa czy on był seko czy sero, a teraz już nigdy
                się nie nie dowiem ...to straszne...
              • bukowski27 no to na zakonczenie jeszce. 05.03.02, 17:17
                wiec przeczytalem jeszcze raz od poczatku. i nusze powiedziec ze nie natknalem
                sie nigdzie na zadne twoje argumenty... piszezs, że rock ma sie dobrze (z czym,
                nie powiem, zgadzam sie... niech lata 80 odejda w zapomnienie i nie wracaja z
                cala swoja konfekcja), ale piszesz tez ze terminu post rock uzywa kilka osob, i
                ze na okreslenie tej muzyki znalzzloby sie kilka innych trafniejszych terminow
                (jakich? chyba nikt z nas juz sie nie dowie), natomiast nigdzie, podkreslam
                NIGDZIE nie znalazlem zadnego posta o tym ze postrock jest forma ktora powstala
                na gruzach rocka. skad wziales taki cytat, nie mam pojecia, chyba ze cos
                przeoczylem... i oczywistym dla mnie jest ze postrock, tak jak wszelkie inne
                okreslenia nurtow muzycznych jest pojeciem czysto umownym. takiej kategoryzacji
                nie unikiniemy, chocby z tego wzgledu ze samo pojecie rocka jest zbyt obszerne
                żeby do jednego worka wrzucic 50 lat muzyki rockowej. pisze te oczywiste rzeczy
                dla porzadku. jakby ktos nie wiedzial. zakladam misiu ze ty wiesz. i mimo
                wszystko prosze o oswieceni (bez ironii to mowie) czym w takim razie jest
                postrock? jezeli postrock to nie jest (umowny juz) tortoise. to czym jest
                postrock? wiem ze przeczytasz jeszcze tego posta. chocby z ciekwasci, wiec
                odpowiedz. a jezeli odpowiedziales to wskaz mi w ktorym miejscu, bo ja tego nie
                widze...

                dla mnie post rock nie oznacza, nurtu powstalego na gruzach rocka, co najwyzej
                na gruzach nazwijmy to, klasycznego rocka. i moze to jest klucz do rozumienia
                tego terminu? bo jak odlegla jest muzyka tortoise od tego co bylo wczesniej? od
                led zeppelin? od hendrixa? od nirvany nawet. caly nurt grunge garsciami czerpal
                z wczesniejszych dokonan, a postrock? ze swoim freejazem i asymetria (jak ja to
                nazywam). ze starych lat zostalo kilku dinozaurów, ktorzy konsekwntnie robia to
                co robili 30 lat temu... przyszlosc nalezy do takich albumów jak kid A...

                i na koniec slowo wyjasnienia. tez nie jestem expertem od tego gatunku, ale
                muzyka sie interesuje jako zywo, wiec swoje (moze bledne) zdanie w temacie mam.
                po twoich postach zakladam ze na muzyce sie znasz i interesujesz sie nia, wiec
                naprawde jestem ciekaw czym jest wg ciebie postrock??? a moze taki termin nie
                istnieje?
                • Gość: sero Re: no to na zakonczenie jeszce. IP: *.chello.pl 05.03.02, 18:24
                  Przepraszam, ale naprawde nie mam teraz czasu. Wyszukalem w pospiechu jedna
                  definicje, ktora moze Cie zadowoli.
                  www.allmusic.com/cg/amg.dll?p=amg&sql=C2682
                  Moja interwencja w ten temat dotyczyla glownie kwestii, ktora Ty wydajesz sie
                  rozumiec, i o ktorej wspominalem w swoich tekstach. Zalozenie mianowicie jest
                  takie, ze postrock jest odlamem rocka, ze jest jego czescia skladowa. Nie mozna
                  mowic o postrocku abstrahujac od samego rocka.
                  Poza tym z Twoja ostatnia wypowiedzia wyjatkowo sie zgadzam. Ciezko jest
                  uniknac podzialu na kategorie w przypadku tak szerokiego tematu jakim jest
                  rock. Rock wciaz ewoluuje, wciaz sie rozwija, czasem nawet prowadzi ekspancje w
                  kierunku gatunkow pokrewnych, nawet i tych, z ktorych sie wywodzi (jazz). To
                  zawsze bedzie ze soba zwiazane.
                  Czesto naprawde bardzo trudno zaszufladkowac jakas muzyke. Jezeli jest
                  rewolucyjna, prekursorska ma moc tworzenia wlasnych podgatunkow jak to bylo z
                  Nirvana. Nie zmienia to jednak faktu, ze grunge czerpal, jak sie wyraziles,
                  calymi garsciami z wczesniejszych dokonan. Tak jest tez z postrockiem, ktory
                  czerpie z wczesniejszych dokonan gatunku, z ktorego wyrasta i bylo nie bylo,
                  wciaz jest jego czescia. I tak w kolko. To wszystko to sa rzeczy oczywiste, ale
                  tez mam prawo, hehe, dla porzadku o nich wspomniec.
                  Jak juz mowilem: nie jestem zwolennikiem uzywania za wszelka cene, w kazdej
                  sytuacji obowiazujacej terminologii muzycznej. W wielu przypadkach z bolem
                  musialem sie pogodzic z pewnym faktami. Wszystko sie zmienia, ja tez musze, czy
                  chce tego czy nie, do tego sie dostosowac. Jednak w przypadku okreslenia
                  postrock bardzo czesto stykam sie z opiniami zbieznymi ze swoimi. Otoz wielu
                  ludzi uwaza, ze okreslenie to w zadnym wypadku nie powinno dotyczyc nurtu
                  muzycznego zwiazanego z rockiem. W prostym tlumaczeniu oznacza ono cos co
                  powstalo PO rocku, a tak przeciez wcale nie jest. Niejaki Reynolds (nie jestem
                  pewien czy tak sie pisze to nazwisko, ale mniejsza z tym) mial zupelnie cos
                  innego na mysli tworzac to pojecie, glownie dotyczylo to, o ile mnie pamiec nie
                  myli, kwestii marketingowych. Zespoly, ktore przypisywal do tego nurtu niczym
                  sie szczegolnym sposrod innych rockowych kapel awangardowych nie wyroznialy,
                  zeby od razu tworzyc dla nich ten termin.
                  Powiem szczerze: jestem wrogiem tego okreslenie wlasnie z tego powodu, ktory
                  wymienilem. Wiem, ze wciaz to pojecie fukncjonuje, ze jest uzywane, i spoko,
                  naginam sie do tego, ale nie moge tolerowac tekstow (a byly tu takie, wczytaj
                  sie dokladnie), ktore sugeruja, ze to zupelnie nowy gatunek muzyczny. Nurt-tak,
                  z niechecia, ale moge sie zgodzic, ale nie GATUNEK. Czemu ja to w ogole musze
                  tlumaczyc?
                  Co do Tortoise, o ktorym uparcie wspominasz to znam ten zespol doskonale.
                  Rowniez mi sie podoba (co nie znaczy, ze od razu zaczelo nas cos laczyc,
                  misiu). To prawda, ze uzywa sie w tym przypadku okreslenia "postrock". No, ale
                  co z tego. Jak juz mowilem to okreslenie nie ma dla mnie zadnej "masy
                  tresciowej". Rownie dobrze moge juz teraz zalozyc, ze rock po ciezkiej chorobie
                  dozyl swych dni na poczatku lat 90-tych, a wszystko co zostalo stworzone po
                  nalezy wrzucac do worka pt: postrock. A wiec postrockiem jest Porcupine Tree,
                  Nightwish, a nawet Alanis Morissette, czy wymieniany tutaj juz kilka razy King
                  Crimson w swoim nowym (postrockowym) wcieleniu.
                  Tylko, ze moje zalozenie jest inne. Jako, ze rock jeszcze zyje, nie mozna mowic
                  o stricte postrocku. Moja zona (ktora teraz wlasnie na mnie krzyczy) jest z
                  wyksztalcenia architektem i w jej dziedzinie jest calkiem analogicznie.
                  Postmodernizm musial poczekac na swoja kolej do momentu, w ktorym modernizm,
                  ktorym sie inspirowal, na dobre przestal byc aktywnie rozwijajacym sie
                  gatunkiem sztuki. Wszystko kiedys sie konczy, tzw. epoka rocka rowniez, ale
                  jeszcze musicie na to (drodzy discopolowcy, hehe) poczekac.
                  Reasumujac, o ile z bolem tolerowac musze slowo, o tyle przypisywanie mu cech
                  gatunkotworczych jest kurewskim naduzyciem.
                  Dobra, wystarczy tego dobrego. Czekaja na mnie powazniejsze obowiazki. Papa.



                  • Gość: radar Ha, ha, ha! IP: 217.153.119.* 05.03.02, 23:21
                    Zgrywamy sie na wujka "dobra rada"!? Jeden plus, rozruszales te niemrawa
                    dyskusje o postrocku, chociaz zmieniles temat i obnizyles jej loty, zwlaszcza
                    tymi discopolowcami. Nie ma nic bardziej glupiego jak podzial na muzyke rockowa
                    i zla. Co do postrockowosci, coz, taki To Rococo Rot np. czerpie duzo z rocka,
                    tyle, ze zwanego krautrockiem (ciekawe, czy znasz - Can, Faust itp.?)Milego
                    bytu w mniemaniu wlasnej wielkosci i wszechwiedzy, dzieki za dostarczona porcje
                    rozrywki!
                    • bukowski27 no i misiu, nie mozna tak od razu bylo? 06.03.02, 09:17
                      teraz przynajmniej jasne dla mnie jakie jest twoje zdanie. w sensie:
                      uargumentowane. sarkazm i ironia niepotrzebne byly. jak dl amnie zbyt doslownie
                      rozumiesz ten termin, ale twoje prawo, misiu. chodzi mi o uparcie przez ciebie
                      przytaczane znaczenie slowa post. czy przywolany w poleconym artykule space
                      rock (przyznaje ze nie ma pojecia co to za muzyka), to muzyk agrana w kosmosie
                      (chyba ze o jakis idiom chodzi?). pewnie nie. tak samo w moim rozumieniu slowo
                      post rock jest pewnym skrotem, ktory swego czasu zafunkcjonowal w mediach i tak
                      juz pewnie zostanie... tu nie tylko pojecie rock, ale i pojecie rock
                      alternztywny jest jak widac zbyt nieprecyzyjne. zbyt szerokie. w tym artykule
                      jest zdanie, ktore w jakims sensie oddaje to co napisalem wczoraj... post rock
                      jest w pewnym sensiem zaprzeczeniem (zaprzeczeniem biore w bardzo duzy
                      cudzysłow) rocka tradycyjnego... i mysle ze o to chodzi... jak dl amnie termin
                      ten moze funkcjonowac bez obwieszczania konca rocka... a jak znam zycie to za
                      kilka (kilkanascie?) lat muzyka znowu zatoczy kolo i wrocimy do korzeni
                      niekoniecznie we flanelowych koszuylach... ale prasa muzyczna znowu obwiesci
                      pojhawienbie sie drugiej nirwany, trzeciego black sabbath czu czwartego sex
                      pistols... bo prasa muzyczna jak kazda prasa musi o czyms pisac... mnie
                      osobiscie to nie przeszkadza... w ostatecznym rozrachunku i tak liczy sie
                      muzyka i emocje ktore ona budzi... tortoise bedzie tortoisem bez wzgledu na to
                      czy bedzie to post rock, czy rock alternatywny... czy co tam jeszczcze... tak
                      jak i king crimson... i tyle.

                      end of topic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka