Ale jazda, będę pierwszy. Nie ma co smarować o Living Colour bo chyba każdy
ich zna więc poprzestanę na uczulaniu i zachęcaniu. Że taki koncert w
Polandzie zdarza się raz na długi czas więc trzeba iść ludzie bo następny raz
może być za 7 lat albo wcale. Już się bałem, że w ogóle nie będzie mi dane
zobaczyć ich na żywo. Jakiś czas temu grali w Wwie na Placu Zamkowym i nie
mogłem tam być więc teraz nie ma zmiłuj. Choć by się paliło, tliło i dymiło.
Jak ktoś nie pójdzie na Living Colour to tak jak by nie poszedł na przykład
na Bad Brains. Ja byłem i nie wyobrażam sobie jak to by było gdybym nie był

Pozdrowienia i do zobaczenia misiowie !