Dodaj do ulubionych

PENGUIN CAFE ORCHESTRA Union Cafe

04.04.04, 10:41

Z tym ciekawym zespołem (chociaż nie wiem, czy to właściwa nazwa) zetknąłem
się po raz pierwszy dzięki składance „Angels In Architecture”, zawierającej
nagrania artystów z kręgu New Age – Briana Eno, Roberta Frippa i paru innych
nikomu niepotrzebnych artystów, o których niestety cały czas piszą polskie
gazety muzyczne. Na składance tej znalazły się dwa kameralne, oniryczne wręcz
nagrania dziwnej formacji o zabawnej nazwie. Postanowiłem zainteresować się
tą grupą bliżej i dotarłem do wydanej w 1993 roku płyty „Union Cafe”.

Pierwsze, co mnie uderzyło w porównaniu ze spokojnymi, znanymi mi ze
składanki nagraniami, to radosny nastrój od samego początku albumu.
Otwierające go „Scherzo And Trio” zahacza o muzykę folk ze Szkocji i Irlandii
rodem (skrzypce, dęciaki). Aż się chce żyć, gdy się takiej muzyki słucha.
Podobnie jest w nieco mniej dynamicznym, ale też nacechowanym
folkiem „Organum”. Znajome, leniwe i spokoje dźwięki można odnaleźć w
kompozycjach takich jak „Life Boat”, „Nothing Really Blue” czy „Thorn Tree
Wind” i w ogóle w większości utworów na płycie (przeważają te spokojne
momenty), które czarują intymnym klimatem i znajdują się gdzieś na pograniczu
jazzu, muzyki folk i nie wiadomo czego jeszcze (dlatego najłatwiej
sklasyfikować to jako New Age właśnie). Jest to muzyka niezwykła, z jednej
strony podobna do np. dokonań King Crimson z okresu „Islands” (dźwięki
pianina są jakby ‘wyjęte’ z albumu KC, np. w kompozycji „Another One From
Porlock”wink. Wydawcą Penguin Cafe Orchestra jest EG Records i to chyba nie jest
przypadek. Muzyka jest w całości instrumentalna, raz zaprezentowana z
klasycznym rozmachem na sekcję smyczkową (żwawe „Discover America” chociażby)
innym razem na samo pianino, innym znów na różne konfiguracje instrumentów,
używanych głównie w jazzie. Nie wiem, ile osób jest w stałym składzie
formacji, ale na albumie zagrała cała masa muzyków, obsługujących różne
instrumenty, stąd też mnogość możliwości aranżacyjnych. Wszystkie kompozycje
są dziełem jednego autora, Simona Jeffesa, który gra na kilku instrumentach.
Na płycie słychać głównie pianino, różne instrumenty smyczkowe i akordeon.

Bardzo podoba mi się ta muzyka – z jednej strony nastrojowa i skłaniająca do
zadumy, z drugiej pełna optymizmu i wykonana z dużą kulturą. Postaram się
zdobyć inne nagrania PCO i zobaczę (a raczej usłyszę), czy tego typu
działalność to norma na płytach tej formacji. W każdym razie polecam gorąco
na relaks zwłaszcza.


Obserwuj wątek
    • cze67 Re: PENGUIN CAFE ORCHESTRA Union Cafe 04.04.04, 19:54
      Na początku lat 90-tych jedna z najlepszych firm pirackich działających w
      Polsce, mianowice JAM, wydała dwie kasety PCO. Bardzo mi się wówczas podobały.
      Nie słyszałem wcześniej takiej muzyki.
      Mam je jeszcze w rodzinnym domu, może warto do nich wrócić.
      • vulture JAM 05.04.04, 23:02

        Pamiętam firmę JAM; mam jeszcze kilka kaset w domu. Wydawali taką nieco
        ambitniejszą muzykę w przeciwieństwie do pozostałych piratów. Mam na ich
        kasetach część płyt Clannad (potem i tak pokupowałem na płytach, ale kasety
        zostały do walkmana).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka