Dodaj do ulubionych

ponownie o reggae

IP: *.tebo.net / *.chelm.tebo.net 03.09.04, 16:28
Moze ktoś byłby łaskaw wyjaśnić mi to nagłe zainteresowanie reggae? I nie
chodzi mi tu o "reggae" w wykonaniu Abradabu bo jak to jest reggae to ja
jestem świętą! A może jescze przy okazji taka rzecz: mogę zrozumieć to nagłe
zaineresowanie bluzami i koszulkami z nazwami państw mogę nawet zrozumieć, że
ktoś chce miec z napisem Jamajka, ale Etiopia?! Toż to bije wszelkie
rekordy!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Kazek Re: ponownie o reggae IP: *.p-s-inter.net 03.09.04, 16:36
      ja nie wiem, czy można mówić o "nagłym zainteresowaniu reggae". To chyba jest
      wciąż mało popularnie , niestety (bo fajnie by było, gdyby więcej ludzi
      słuchało tej pięknej muzyki). Zgadzam się, że to te wszystkie abradaby i inny
      staile nie maja nic wspólnego z reggae.
      Ale nawet gdyby tak było, to nie pytałbym o wyjaśnienia, jeno cieszył się
      niezmiernie.
    • Gość: destabilizacja Re: ponownie o reggae IP: *.tebo.net / *.chelm.tebo.net 03.09.04, 16:53
      Dobrze poprawiam się. Chodziło mi o to, że widzę ludzi z trójkolorowymi
      naszywkami, frotkami itp. oczywiscie ludzi ci dodatkowo zaopatrzeni są w
      szerokie spodnie ewentualnie ultra-krótkie(jak to się pisze razem?) spódniczki.
      Albo w teledyskach hh, zdarzyło mi się parę takich obejrzec, co hh ma wspólnego
      z reggae?!
      • Gość: Kazek Re: ponownie o reggae IP: *.p-s-inter.net 03.09.04, 17:09
        Nic. Ale wielu myśłi inaczej.
        szczególnie mentalnie przepaść jest ogromna. Reggae, mimo sporej polurności
        niegdys niektórych mistrzów, nigdy nie było mainstremem.
        • silesius.funkulo Re: ponownie o reggae 04.09.04, 13:26
          > Nic. Ale wielu myśłi inaczej.
          > szczególnie mentalnie przepaść jest ogromna. Reggae, mimo sporej polurności
          > niegdys niektórych mistrzów, nigdy nie było mainstremem.

          A Marley, a Inner Circle? Mozna by sie uprzec i na sile dorzucic jeszcze 10CC i
          UB40. Tylko nie pisz, ze to nie prawdziwe reggae, bo tym sposobem moge Ci
          udowodnic, ze kazdy inny gatunek jest off-mainstreamowy. A poza tym linia
          podzialu miedzy stafem dobrym a zlym przebiega chyba gdzie indziej. Mentalna
          przepasc? Hmm, nie wiem, mnie kreca klimaty i z Kingston, i z Brooklynu i dla
          mnie, mimo oczywistych roznic w srodkach ekpresji, ta muza jest tak samo
          szczera i prawdziwa.
          • Gość: Kazek Re: ponownie o reggae IP: *.p-s-inter.net 05.09.04, 11:16
            No przecież sam napisałem o "sporej popularności". I nigdy nie przychodziło mi
            do głowy jakiejs tam pisanie o "nieprawdziwym reggae" - choc ostatnie dokonania
            Inner Circle są straszne.
            A że jednak nie było mainstreamem, to tego sie będe trzymał. Oczywiście tu
            wchodzimy na teren takiej terminologii, którą można różnie rozumieć, ale
            jednak. Naprawdę nie zauważasz róznicy w podejściu do świata między
            uduchowionymi jamajczykami (oczywiście upraszczam) a śmiesznymi gangsterami z
            wyrazem twarzy, który ma zrobić wrażenie na 5-latku (tez oczywiście upraszczam)?
            Nigdy też reggae, może na szczęście, nie miało takiej medialnej promocji.
            A jeżeli już będziemy mówic o naszym polskim podwórku, to róznica jest tym
            większa - choć widać, że ostatnio bardzo mocno składy hh chcą uchodzić za
            zaznajomione z off-beatem. Tylko niby jak, skoro w życiu nie poznali siły żywej
            muzyki?
            Dla mnie prawdziwą i szczerą muzyką jest zarówno reggae, jak i wczesna
            metallica, ale to nie znaczy przecie, że mają coś wspólnego wink)
      • silesius.funkulo I jeszcze.... 04.09.04, 13:53
        > Dobrze poprawiam się. Chodziło mi o to, że widzę ludzi z trójkolorowymi
        > naszywkami, frotkami itp. oczywiscie ludzi ci dodatkowo zaopatrzeni są w
        > szerokie spodnie ewentualnie ultra-krótkie(jak to się pisze razem?)
        spódniczki.

        Ta, rzeczywiscie wielki problem. Zupelnie wbrew klasycznemu elementarzowi z
        biblioteki kazdego szanujacego sie 'rude ganjah bwoya', tj. "Co powinien i
        czego nie powinien zakladac prawdziwy rasta"!

        > Albo w teledyskach hh, zdarzyło mi się parę takich obejrzec, co hh ma
        wspólnego
        >
        > z reggae?!

        Oj tu bys sie bardzo zdziwil/a, bo zwiazki w/w siegaja jeszcze lat 70tych...
      • Gość: z Re: ponownie o reggae IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.11.04, 09:49

        'co hh ma wspólnego z reggae?!"


        Wiele. Ostatnio sporo hiphopowcow zaczelo kolaborowac z reggae za sprawa
        odmiany dancehall i ragga. Bo w sumie ze zdumieniem zauwazyli, ze
        melodeklamacje powstaly juz dawno na Jamajce, a oni o tym nie wiedzieli. Fajnie
        wypada w spiewaniu reggae chocby Gutek, ktory ma przeciez hh-powy Mustafarai.
        Dancehallem zainteresowal sie takze DJ Feel-X. I kilku innych. HH i reggae
        wymieszane brzmi nieraz zupelnie niezle.
    • Gość: tomjk Re: ponownie o reggae IP: 195.205.180.* 04.09.04, 10:22
      Moze ktoś byłby łaskaw wyjaśnić mi to nagłe zainteresowanie reggae?

      ależ to proste jak kilo kaszanki - to odprysk hiphopwszczyzny, ambitne i
      rozpaczliwe poszukiwanie źródeł przez blokowych pretty flies (for a white guys)
      • humbak Re: ponownie o reggae 04.09.04, 19:14
        A dlaczego Twym zdaniem rozpaczliwe? To jest fakt.
        PS
        Wybacz, że zwracam uwagę, ale powinieneś w nawiasie skasować "a" lub "s"
    • Gość: tussa Re: ponownie o reggae IP: *.tebo.net / *.chelm.tebo.net 04.09.04, 19:08
      szczerze mowiac nie znam sie na zwiazkach reggae z hh bo za tym drugim
      delikatnie mowiac nie przepadam ale takie laczenie srednio mi sie podoba
      zwlaszcza ze muzyka dotychczas malo znana staje sie masowa i nici z
      niezaleznoscisad co do ubran to bez komentarza...
      • luvski Re: ponownie o reggae 09.11.04, 13:15
        to moze mi sie uda was pogodzicsmile
        znacie na pewno kool herca. to taka legenda amerykanskiego 70's hh.
        prawdziwy pionier.
        otóz dj kool herc aka clive cambell, opuscił swoje rodzinne strony -jamajke - i
        przeniósł się na bronxsmile, gdzie w 1974 roku zaczał wdrażac w zycie swoja
        autorską wersję jamajskiego, podrasowanego dancehallem soundsystemu, który
        połaczył z tym, co wtedy kreciło ludzi w NY, czyli funkiem i muzyka latynoską -
        nowowjorczycy byl wtedy raczej odporni na surowa estetyke roots reaggae. w ten
        sposób [ w duzym skrócie] narodził sie break beat, matryca dla hh.
        oczywiscie zwiazków miedzy reaggae [czy po prostu całą dancehallową tradycją] a
        hh jest wiecej. ale zakres tych informacji przekracza charakter tego postu jak
        i samego forumsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka