No to pare słów o wrazeniach z tej imprezy - warszawski koncert odbyl sie
14/01 w piatek w Proximie. Na pierwszy support - polski Sacriversum się
spóżniłem, więc sie wypowiadał nie będę. Drugi support to nieznana mi
wczesniej szwedzka formacja Pain - nowoczesny metal z elementami industrial,
samplami, klawiszami itp. Muzka dobra tak akurat na rozgrzewkę, choc bardziej
interesujące były chyba doznania wizualne - na basie i gitarze pogrywały dwie
całkiem przyjemnie wygladające panny, co w połączeniu z ich skąpym ubiorem _
moshimgiem dawało miłe efekty. Publicznosci musiała sie tez podobac muzyka,
bo wychodzili nawet na bisy.
Po w sumie niedługiej przerwie na scenie pojawiła sie gwiaza wieczoru czyli
legenda gotyckiej sceny metalowej (albo jak kto woli metalowej sceny
gotyckiej) - Tiamat. Zagrali swietny koncert stanowiący przekrój od czasów
praktycznie najdawniejszych (Sleeping Beauty, In A Dream) przez materiał z
genialnego Wildhoney (Gaia, Whatever That Hurts) po kawałki z ostatnich,
zdecydowanie spokojniejszych płyt (Vote For Love, Cain, In Love With Myself,
Cold Seed). W sumie cięzko okreslic co aktualnie grają Szwedzi bo nie jest to
ani metal, ani gothic metal...Jest to chyba po prostu dosyc ciężka a przede
szystkim deperesyjno-melancholijna muzyka. Najlepszy dla mnie moment koncertu
to Whatever That Hurts (zreszta chyba dla znacznej częsci publiki też) -
jeden z najbardziej cięzkich a zarazem psychodelicznych numerów jakie znam.
Koncert zakonczył się wspolnym zagraniem z muzykami Pain Gai.
Do pozytywow trzeba takze zaliczyc akustyke - jak na Proxime muzyka była
naprawde swietnie slyszana co jak na te klub nie jest tradycja (moze to
zasługa technicznego ktory o ile nie pamiec nie myli byl kiedys w ekipie
obslugujacej Moonspella). Podsumowując - fajny koncert i mam nadzieje ze dvd
z rejestrowanego dzien wczesniej wystepu w Krakowie bedzie rownie udane.
ps. pozdrowienia dla Jaska666 - naprawde mnie zaskoczyles, ze po pierwsze się
wybrałeś a po drugie ze Ci sie podobało. Chyba się starzejesz hehe